Nie widać końca sprawie najsławniejszej kurtyzany III RP, Anety Krawczyk. Wciąż nie może zgadnąć, kto jest ojcem jej dziecka, choć parę razy już usiłowała - a podatnicy, chcąc nie chcąc, płacili za jej nieudane próby dotarcia do prawdy. Ponadto dziesiątki tysięcy inteligentów kupuje codziennie “Gazetę Rozporkową”, pilnie śledzącą najważniejsze wydarzenie polityczne ostatnich lat - no, ale robią to przynajmniej za własne pieniądze.
Monotonię przerwał niejaki Jacek P., radny z Samoobrony, który wczoraj przyszedł do Anety Krawczyk ze skandaliczną propozycją korupcyjną - mianowicie namawiał panią Anetę, aby wystąpiła w TV i powiedziała… prawdę: kto nią sterował i kto za to płacił.
Ponieważ pani Aneta bardziej boi się swoich właściwych zleceniodawców, niż jakiegoś Jacka P., propozycję odrzuciła z należytym oburzeniem, jakie przystoi dziewicom i innym, dobrze prowadzącym się niewiastom. W tym momencie naiwnemu Jackowi P. (który nie wiedział, iż pani Aneta wszystko nagrywa na dyktafon, bo tak ją już pouczyli ludzie biegli w tych sprawach) puściły nerwy i zaczął ją straszyć działaniami w celu odebrania jej dzieci oraz powiadomieniem Andrzeja Leppera - a jak powszechnie wiadomo, powiadamianie Andrzeja Leppera jest przestępstwem.
Nie wiemy, czy pani Aneta bardziej się wystraszyła perspektywy utraty wladzy rodzicielskiej, czy też przewodniczącego Leppera, w każdym bądź razie ogarnęła ją panika i doniosła o wszystkim prokuraturze, która niezwłocznie przydzieliła jej ochronę. Musiały być ku temu poważne przyczyny, bowiem o ochronę na próżno dobijają się np. kobiety rozwiedzione z kryminalistami.
Niewykluczone, iż prokuratura uznała Jacka P. za groźnego człowieka niespełna rozumu. No bo po kimś, kto oczekuje, iż Aneta Krawczyk powie prawdę, wszystkiego można się spodziewać.
Przy okazji mała ciekawostka: jeśli Jacek P. utraci mandat radnego, obejmie go po nim właśnie Aneta Krawczyk. Mieliśmy już w Polsce rządy złodziei, ale k**ew jeszcze nie.


