Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barrack Obama

Archiwum z listopad, 2007

Pytania, na które “profesor” Bartoszewski nie odpowie

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-28 (środa)

Nie będę ukrywał: żywię do “profesora” Bartoszewskiego niechęć, nawet odrazę. Powodów mam więcej, niż to konieczne – wśród nich na poczesnym miejscu jest jego pogarda dla ludzi, którzy nie podzielają jego antypolskiego i proizraelskiego punktu widzenia na świat. Dlatego z prawdziwą przyjemnością zamieszczam poniższy artykuł prof. Nowaka.
Gajowy Marucha

Prof. Jerzy Robert Nowak

Władysław Bartoszewski niedawno został określony przez przywódcę Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska jako “najlepszy polski życiorys” i jako “najlepsza polska biografia”. Tenże pan Tusk już jako premier RP powołał Bartoszewskiego na sekretarza stanu do spraw zagranicznych w kancelarii premiera. W ostatnim czasie nadeszła również wiadomość, że Senat KUL postanowił akurat teraz uhonorować Władysława Bartoszewskiego doktoratem honoris causa, nie bacząc na bezprzykładną serię wyzwisk i obelg, jakimi popisał się pan Bartoszewski w ostatniej kampanii wyborczej. W związku z tymi wszystkimi przedziwnymi uhonorowaniami człowieka, który dawno przestał spełniać wymogi stawiane przed ludźmi o prawdziwym autorytecie, pozwolę sobie wystosować do niego następujących 30 pytań:

- Dlaczego zgodził się Pan na uroczyste wręczenie Panu medalu ku czci największego niemieckiego polakożercy lat dwudziestych Gustawa Stresemanna?

- Dlaczego w 2006 r. jako sekretarz kapituły Orderu Orła Białego sprzeciwił się Pan przyznaniu Orderu Orła Białego (pośmiertnie) generałowi Augustowi E. Fieldorfowi i rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu? Czy można w ogóle porównać Pana zasługi jako kawalera Orła Białego z zasługami dwóch wspomnianych bohaterów?

- Dlaczego, będąc oficjalnym gościem Izraela jako polski minister spraw zagranicznych, milczał Pan jak grób w parlamencie izraelskim w czasie, gdy obrażano Pana kraj, gdy Polaków publicznie nazywano współwinnymi wraz z Niemcami zagłady Żydów (robił to m.in. wiceprzewodniczący parlamentu R. Rivlin)?

- Jeśli nie miał Pan odwagi na publiczną polemikę z antypolskimi oszczerstwami, dlaczego nie wyszedł Pan z sali, jak doradzała Panu większość polskiej delegacji?

- Dlaczego kłamał Pan (w 2000 r.), że Polaków zaatakował w Knesecie tylko “głupi ekstremista”?

- Dlaczego używa Pan bezprawnie tytułu profesora w sytuacji, gdy jest Pan tylko maturzystą, absolwentem gimnazjum? Jak wiadomo, obowiązują twarde reguły: aby zostać profesorem, trzeba mieć magisterium, doktorat i habilitację, a żadnej z tego typu prac Pan nie obronił, nie mówiąc o skończeniu studiów.

- Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie pamięci słynnej pisarki Zofii Kossak, której Pan tyle zawdzięcza, jak Pan sam wielokrotnie przyznawał?

- Dlaczego zgodził się Pan na zamieszczenie w książce – wywiadzie z Panem – cytatu z kłamliwym twierdzeniem Stefana Niesiołowskiego, że jakoby: “Zapisał (Pan) piękną kartę walki o Polskę z bronią w ręku”. W jakim to było oddziale? Przy jakiej ulicy? Jakich ma Pan świadków tej rzekomej walki?

- Dlaczego tak mocno, a kłamliwie, przesadza Pan z eksponowaniem swej roli jako rzekomo jednej z głównych postaci organizujących pomoc dla Żydów w ramach Żegoty w 1942 roku? Miał Pan wtedy tylko 20 lat i był podwładnym faktycznej wielkiej organizatorki pomocy Żydom Zofii Kossak.

- Dlaczego nie zareagował Pan na poturbowanie polskich, katolickich wiernych przez moskiewską milicję?

- Dlaczego nie zrobił Pan nic, aby zaprotestować przeciwko brutalnej obławie policyjnej na 300 Polaków we Frankfurcie nad Odrą, potępionej nawet przez 7 niemieckich posłów?

- Kto upoważnił Pana jako ministra do przepraszania Niemców cytatem z Jana Józefa Lipskiego za przesiedlenie?

- Na jakiej podstawie zaniżył Pan o milion osób – wbrew sprawdzonym naukowo statystykom – liczbę Polaków, ofiar wojny, w swym wystąpieniu w Bundestagu?

- Dlaczego Pan, w latach 60. tak zdecydowanie reagujący na początki fali antypolonizmu, milczy w tej sprawie, gdy fala antypolonizmu jest wielokrotnie większa?

- Dlaczego piętnował Pan w Izraelu antyżydowskich “polskich ciemniaków”, a nie wypowiada się Pan na temat skrajnych przejawów żydowskiego antypolonizmu? Dlaczego nie reaguje Pan na coraz silniejszą falę antypolonizmu w niemieckich mediach?

- Dlaczego Pan, były żołnierz AK i Powstania Warszawskiego, nie zareagował na potworne oszczerstwa rzucane na powstanie w artykule Cichego i na AK w tekście Yaffy Eliach?

- Dlaczego nic Pan nie zrobił w celu wystąpienia na arenie międzynarodowej przeciw używaniu oszczerczego nazewnictwa: “polskie obozy zagłady” i “polskie obozy koncentracyjne”? (Zrobił to dopiero kilka lat po Panu minister Adam Daniel Rotfeld).

- Co skusiło Pana, jako 83-letniego staruszka niemającego zielonego pojęcia o lotnictwie, do przyjęcia swoistej synekury, posady prezesa Rady Nadzorczej LOT, znajdującego się skądinąd w bardzo trudnej sytuacji finansowej? Czy w czasie Pana zarządu LOT-em może się Pan pochwalić choć jednym, jedynym posunięciem, które przyczyniło się do poprawy sytuacji finansowej firmy?

- Czy w czasie Pana pierwszego szefowania resortem spraw zagranicznych zrobił Pan w ogóle choć jedną konkretną rzecz dla obrony polskich interesów narodowych w polityce zagranicznej, czy wystarczyło Panu bierne reagowanie na wszelkie przypadki brutalnego dyskryminowania Polaków?

- Dlaczego Pan po tylekroć kłamliwie wychwalał kanclerza Helmuda Kohla znanego z niechęci do Polaków i do uznania granicy na Odrze i Nysie?

- Dlaczego Pan – antykomunista – zgodził się być ministrem w postkomunistycznym rządzie Józefa Oleksego?

- Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie pamięci słynnej pisarki Zofii Kossak, swojej byłej przełożonej?

- Dlaczego nie zdobył się Pan – “autorytet” w Niemczech i Izraelu – na publiczne potępienie antypolskich oszczerstw najgorszego polakożercy i katolikożercy Jana Tomasza Grossa?

- Czy nie wstydzi się Pan swej decyzji odwołania z funkcji polskiego konsula honorowego wielkiego Polaka Jana Kobylańskiego, tylko dlatego że zaangażował się on w obronę prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala?

- Czy nie wstydzi się Pan, że na stare lata dał się Pan wciągnąć w niegodną Pana siwych włosów kampanię obelg w stylu “dewianci” i “bydło”?

- Czy popierał Pan awansowanie swego syna na pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa energetycznego w randze ministra w rządzie Marcinkiewicza? Kto pierwszy zachęcił premiera Marcinkiewicza do rozważenia kandydatury Pana syna – pracującego przez wiele lat jako historyk w żydowskim instytucie w Oxfordzie – na to stanowisko, twierdząc, że Pana syn jakoby “od wielu, wielu lat zajmuje się energetyką”?

- Dlaczego dziwnie nie mówi Pan w swoich wywiadach o tym, że Pana syn pracował przez wiele lat w żydowskim instytucie w Oxfordzie i w polsko-żydowskim roczniku “Polin”? Przecież chyba nie było nic wstydliwego w jego pracy?

- Dlaczego Pan nie wpłynął na swego syna, by w 1989 r. nie wydawał jako “Editor” polakożerczej książki Samuela Willenberga “Surviving Treblinka”, w której znalazły się m.in. oszczercze twierdzenia, że AK-owcy, uczestnicy Powstania Warszawskiego, mordowali Żydów i gwałcili Żydówki?

- Dlaczego w ostatnich kilkunastu latach milczał Pan, nie protestując publicznie w sprawie oskarżeń przeciw Polakom (m.in. w tak bliskim Panu “Tygodniku Powszechnym”), że radośnie bawili się na karuzeli w pobliżu ruin płonącego warszawskiego getta? Przecież jeszcze w 1985 r. prostował Pan to kłamstwo na łamach paryskich “Zeszytów Historycznych”?

- Dlaczego kłamie Pan w wywiadzie-rzece udzielonym Michałowi Komarowi, jakoby złożył Pan rezygnację po objęciu na KUL funkcji dziekana przez prof. Ryszarda Bendera? W rzeczywistości był Pan podwładnym w jego katedrze aż 11 lat, w tym kilka lat w czasie, gdy był on dziekanem.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 82 »

Jak to w końcu jest z tą karą śmierci?

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-27 (wtorek)

Cały postępowy świat potępia karę śmierci. Jest ona niehumanitarna, jest wyrazem zemsty, a nie sprawiedliwości. Unia Europejska z całą mocą swych niekwestionowanych autorytetów zwalcza nawet najbardziej nieśmiałe próby wznowienia dyskusji na ten temat. Wiadomo bowiem, że to nie surowość kary odstrasza przestępców, tylko jej nieuchronność. Nie wiadomo wprawdzie, skąd to wiadomo, ale tak widocznie ustalono i nie nam kwestionować dogmaty…

Ze zdumieniem więc przecieramy zaspane ślepia, czytając następujący artykuł eurokonstytutki, zwanej dla niepoznaki “Traktatem”. 

ROZDZIAŁ I. PRAWA I WOLNOŚCI
Artykuł 2. Prawo do życia
1. Prawo każdego człowieka do życia jest chronione przez ustawę. Nikt nie może być umyślnie pozbawiony życia wyjąwszy przypadki wykonania wyroku sądowego skazującego za przestępstwo, za które ustawa przewiduje taką karę.

Jeżeli Państwo widzą to samo, co my widzimy, to najwyraźniej dopuszcza się możliwość istnienia ustaw przewidujących karę śmierci oraz wykonywania wyroków pozbawiających życia.

Bardzo nas ciekawi, jakie to przestępstwa mogą być karane śmiercią. Posługując się ekstrapolacją stanu na dzień dzisiejszy, na pewno nie będą to jakieś pospolite morderstwa czy gwałty. Nie, tu musi chodzić o przestępstwa większego kalibru. Typujemy antysemityzm oraz antyunijność. 

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 5 »

Prezent pod choinkę

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-27 (wtorek)

Krasnale

Z sympatii dla autorki i z głębokiego przekonania o wielkiej wartości etycznej jej twórczości, zamieszczamy powyższą reklamę “Ksiąg Roztoczańskich Krasnali”, dzieła unikalnego w polskiej literaturze dla dzieci.

Cztery tomy, również nagrane na płyty CD, to wytchnienie od beznadziejnej, trywialnej, niosącej zero wartości i na siłę lansowanej literatury typu “Harry Potter”.

Link do księgarni (Wydawnictwo Piśmiennictwa Nadobnego).
Link do strony o Krasnalach.

Szczerze polecamy, bośmy sami czytali!

Opublikowany w Kultura | 1 komentarz »

Kupcy lubelscy się połapali. Poniewczasie.

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-27 (wtorek)

Lubelscy kupcy manifestowali wczoraj przed ratuszem, domagając się dymisji prezydenta Lublina Adama Wasilewskiego z Platformy Obywatelskiej. Zarzucają mu niekompetencję oraz oszustwo wyborcze. M.in. w czasie kampanii wyborczej otrzymali od Adama Wasilewskiego obietnicę braku zgody na budowę nowych hipermarketów w mieście i dlatego poparli go w wyborach.

Dziwne… dlaczego nam ich wcale nie żal?

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 2 »

Dziwka medialna

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-25 (niedziela)

Na pokładzie samolotu Lufthansy niejaka Anna Machowska, dziennikarka TVN specjalizująca się m.in. w promowaniu zboczeń seksualnych, zaczepiała i obrzucała wulgarnymi wyzwiskami znajdującego się tam o. Tadeusza Rydzyka. Oberwało się również posłance Parlamentu Europejskiego, dr Urszuli Krupie.

Załoga samolotu musiała interweniować, aby choć częściowo uspokoić agresywną dziwkę.

Oczywiście TVN udaje, że “nie wie o co chodzi” i nie widzi problemu. No cóż, takie jest prawo prywatnych handlarzy mediami, że mogą zatrudniać u siebie kogo chcą, włącznie z byłymi SB-kami  czy pospolitą hołotą z właściwymi korzeniami etnicznymi.

Nie warto nawet pytać, jaka byłaby reakcja mediów – i w ogóle “całego świata” – gdyby osobą znieważoną był nie kapłan katolicki, ale żydowski rabin… nawet gdyby wulgarnym agresorem nie była “gwiazda” prywatnej telewizji, tylko nic nie znacząca osoba prywatna.  Bo wiemy, jaka by była. Wystarczy, że ktoś krzywo się spojrzy na Żyda, aby “wolne media” tygodniami trzęsły się z oburzenia i żądały nieomal-że kary śmierci dla “antysemity”.

Opublikowany w Media - Merdia | Komentarzy: 18 »

Autostradą do Zakopanego

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-20 (wtorek)

Mieszkańcom Podhala uny chcą wybudować autostradę, żeby im stworzyć infrastrukturę, choć sami Podhalanie wcale sobie owej infrastruktury nie życzą, a chyba to ich zdanie, jako beneficjentów tej inwestycji, powinno być decydujące.

 Za to mieszkańcom okolic sławetnej Doliny Rospudy uny autostrady budować nie chcą, choć sami mieszkańcy bardzo by jej chcieli.

Pytanie za jeden punkt: dlaczego tak jest?

Pytanie pomocnicze: jak nie wiadomo, o co chodzi, to o co tak naprawdę chodzi?

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 9 »

Odszedł Jan Kaczmarek…

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-15 (czwartek)

Odszedł jeden z największych polskich artystów kabaretowych, autor i wykonawca niezapomnianych piosenek i skeczy.

Odszedł w czasach, gdy szczytowym osiągnięciem polskich kabaretów są dowcipy z ojca Rydzyka, przedrzeźnianie kaczek, szyderstwa z rolników i kpiny z “moherów”. Być może nie mógł już patrzeć na straszliwy wręcz upadek tego, co było kiedyś polską specjalnością… na zanik odwagi, a pojawienie się poprawności politycznej.

Janek potrafił nie tylko rozśmieszać, ale i wzruszać – a przy tym był, jak mówią jego przyjaciele, bardzo dobrym człowiekiem. Przez ostatnie lata cierpiał na chorobę Parkinsona, która uniemożliwiła Mu występowanie na scenie, a nawet w radio. Miejmy nadzieję, że po drugiej stronie spotka się z Andrzejem Waligórskim, Kazikiem Grześkowiakiem, Jackiem Janczarskim… i że nawet Pan Bóg może się uśmiechnie, słuchając ich facecji.

Jego piosenki i skecze, pracowicie gromadzone przez wiele lat, najpierw na taśmach, potem na dyskach komputerowych, będą towarzyszyć mi do śmierci.

Do zobaczenia, Janku!

Na sieci zamieściłem jeden z odcinków kultowej serii “Rycerzy trzech”, w którym Jan Kaczmarek gra rolę Kmicica. Format MP3 znajduje się tu, a format WMA – tu.

Opublikowany w Kultura | Zostaw Komentarz »

Jestem za prywatyzacją służby zdrowia.

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-15 (czwartek)

Jestem za prywatyzacją służby zdrowia.

Tak jest. Niech chętni do świadczenia usług medycznych zakładają prywatne gabinety, przychodnie, szpitale, a nawet pogotowia.

Za własne pieniądze.  Niech sobie kupią lokale, niech zatrudnią lekarzy i pielęgniarki, niech wyposażą swe placówki w aparaturę medyczną. A jak nie mają pieniędzy, to niech wezmą pożyczkę z banku. Niech konkurują z państwową służbą zdrowia, jak na wolnym rynku. Za własne pieniądze.

Każdy, ma się rozumieć, wolałby za darmo, albo za psie grosze, przejąć działające już placówki, z całym inwentarzem i personelem. Tylko że to nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem i nie jest żadną prywatyzacją, lecz znanym nam wszystkim od 1989 roku zwykłym złodziejstwem i grabieżą wspólnego mienia Polaków, które Platforma Obywatelska ma zamiar kontynuować.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 5 »

Wielki Polak, Miłosz…

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-13 (wtorek)

Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził  (“Prywatne obowiązki”).

O polskiej literaturze: Bo ty jesteś mową upodlonych, mową nierozumnych i nienawidzących siebie bardziej, niż innych narodów, mową konfidentów, mową pomieszanych, chorych na własną niewinność (wiersz “Moja wierna mowo”).

O polskim katolicyzmie: Przyrzekłem sobie, że nie zawrę nigdy przymierza z polskim katolicyzmem (…), czyli że nie poddam się małpom (książka “Rodzinna Europa”; prawda, że od Miłosza aż zionie kulturą i tolerancją?).

 W “Traktacie teologicznym” o Matce Bożej Częstochowskiej jako “pogańskiej bogini”: Pochodzę z kraju, gdzie Twoje sanktuaria służą umacnianiu narodowej ułudy i uciekaniu się pod Twoją obronę, pogańskiej bogini, przed najazdem nieprzyjaciela…

… Dla Polski nie ma miejsca na ziemi (“Rok myśliwego”) .

O Polsce: … Gdyby mi dano sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze (“Rodzinna Europa”).

 … Patriotyzm i ojczyzna, czyli wartości zbiorowe. Jest mi to najzupełniej obce (“Tygodnik Powszechny”, 1996 rok).

Teraz chyba jasne jest dla każdego, dlaczego Miłosz zaslużył sobie na miejsce na Skałce?

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 28 »

Powrót prawdziwej Mszy Świętej

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-12 (poniedziałek)

Jego Świątobliwość Benedykt XVI wydał Motu Proprio w sprawie powrotu Mszy Świętej Trydenckiej.

I co się okazuje? We wszystkich krajach katolickich, o których coś wiem, dzieje się dokładnie to samo: biskupi, wbrew woli Papieża, obkładają odprawianie Mszy Św. Wszechczasów jakimiś dodatkowymi warunkami, których w ogóle nie ma w Motu Proprio. Innymi słowy, bez wypowiadania posłuszeństwa, robią co mogą, aby nie dopuscić do jej odrodzenia.

I co ciekawe, biskupi ci – niezależnie od kraju, w jakim mieszkają – wypowiadaja się niemal dokładnie w ten sam sposób i tymi samymi słowami. Jakby się zmówili… albo jakby ktoś ponad nimi stojący nimi sterował.

Kto nimi steruje?

Opublikowany w Kościół | Komentarzy: 28 »

Suwerenność na miarę mężyków stanu

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-12 (poniedziałek)

Godło landu PolenW całym kraju uroczyście obchodziliśmy wczoraj 89. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Zmiana wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza, uroczyste Msze Święte w kościołach, tłumy widzów, pośmiertne odznaczanie orderami i nominacje żołnierzy na wyższe stopnie wojskowe…

Mimo wzruszenia, jakie musiało ogarnąć każdego prawdziwego, myślącego po polsku Polaka, zadawaliśmy sobie pytanie: po co ta cała szopka, po co to wielkie słowa o niepodległości, suwerenności, o “wianie polskiej historii” – kiedy już za miesiąc Polska ową suwerenność utraci?

13 grudnia 2007 zostanie uroczyście podpisana Konstytucja Unijna, występująca dla niepoznaki pod pseudonimem “Traktatu”, która uczyni z naszego kraju coś w rodzaju województwa Eurolandu. Znamienna to data: 26 lat temu, 13 grudnia 1981, wprowadzono w Polsce stan wojenny. Wypowiedziano wojnę własnemu społeczeństwu za to, że zapragnęło odrobiny wolności i szacunku dla swej pracy.

Polska będzie krajem bez własnej waluty. Polskie sądy będą musiały podporządkować się sądom unijnym. Polskie ustawodawstwo będzie musiało podporządkować się ustawodawstwu unijnemu, także w kwestiach moralnych i etycznych. Polskie rządy nie zrobią kroku, jeśli nie pozwoli na to rząd unijny.

To my się pytamy: co to jest za suwerenność? Na czym ona ma polegać? Na łaskawie udzielonym zezwoleniu na produkcję oscypków? Przecież Królestwo Polskie w XIX wieku cieszyło się większą autonomią!

A może chodzi tylko o ograniczenie suwerenności? Otóż, mili państwo, nie ma czegoś takiego, jak “ograniczenie suwerenności”. Nie można być częściowo w ciąży i nie można mieć “częściowej suwerenności”: ona albo jest, albo jej nie ma.

Najbardziej w tym wszystkim upokarzające jest, że Polska nie traci swej niepodległości w sposób honorowy, w walce z przeważającymi siłami agresorów, pokonana militarnie, ale nie duchowo. Nie, Polska traci niepodległość skutkiem knowań ludzi podłych, ludzi nie związanych z polskością, lecz z agenturą, ludzi którzy dla własnej “europejskiej” kariery gotowi są na każdą nikczemność, na każde wiarołomstwo. A to wszystko przy biernej postawie narodu, ogłupionego nachalną, kłamliwą propagandą, narodu ciemnego, czytającego średnio po pół książki rocznie.

Polska kona nie w chwale Spartan spod Termopil, ale w smrodzie zdrady, przekupstwa, nikczemności i głupoty, przy akompaniamencie rechotu kwaśniewskich, michników, geremków i im podobnych “Polaków”.

W polskiej Konstytucji pisze, iż Prezydent ma strzec suwerenności Państwa. No i strzeże, jak potrafi… a polskiego narodu nie pyta nawet nikt o zdanie – choć to tylko on ma prawo zrzec się suwerenności, a nie jakiś mężyk stanu klasy Tuska w jego imieniu. Zresztą może i nie ma po co pytać narodu o zdanie. Polski naród zrobi tak, jak mu każe TVN24 i “Gazeta Wyborcza”.

Historia się powtarza. W XVIII wieku polska szlachta dobrowolnie oddała się “pod opiekę” carycy Katarzyny, aby ta lepiej, niż ich własny król, zadbała o respektowanie ich przywilejów. Caryca, owszem, zadbała – aby durniów pogoniono nahajkami, a opornych powywieszano.

Dziś Polacy dobrowolnie oddają się pod opiekę Unii Europejskiej, stworzonej z bandyckich krajów, których historia to jeden wielki ciąg wojen zaborczych i kolonializmu – bo myślą, że rząd w Brukseli lepiej zadba o ich standard życiowy, niż własne rządy.

Życzymy powodzenia, durnie!

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 17 »

Polacy pod rządami chamstwa

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-08 (czwartek)

Politycy Platformy, znani już ze swej wyjątkowo chamowatych wypowiedzi z czasów bycia w opozycji parlamentarnej, po dojściu do władzy pokazują, na co ich stać.

Oglądałem sobie w telewizorze obrady polskiego sejmu. Marszałek “Jamajka” Komorowski zachowywał się w sposób godny przekupki na bazarze. Zamiast zachowywania powagi i stwarzania bodaj pozorów jakiejś neutralności, jak przystoi marszałkowi,  nie mógł się po prostu powstrzymać, no on nie mógł, żeby co chwila nie przysrywać opozycji. A miał być powrót kultury politycznej, szacunku dla przeciwników, pojednania…

Wybór wyjątkowego chama, jakim jest Niesiołowski (ostatnio porównał b. premiera Olszewskiego do knura), znany z notorycznego obrażania połowy narodu, na wicemarszałka sejmu, dowodzi, iż chamstwo Niesiołowskiego bynajmniej Platformie nie przeszkadza, a może i stanowi zaletę. 

A jak zachowali się posłowie Platformy, gdy na marszałka rekomendowano Putrę? Śmiechem i szumem.

O chamskich wypowiedziach Tuska na temat Polski i polskości, nie warto nawet wspominać. Nie mam zresztą zamiaru wyliczać tu wszystkich przypadków, świadczących o tym, co to za indywidua dorwały się nareszcie do władzy dzięki skretynieniu “narodu”.

Myśle sobie tylko, iż to kosmopolityczne bydło śmiało kiedyś zarzucać brak wychowania Samoobronie… że szło do wyborów pod hasłem m.in. zastopowania chamstwa…

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 21 »

I znowu ten ojciec Redaktor…

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-07 (środa)

Powszechne oburzenie sił postępu budzi decyzja Rady Nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, która przyznała kolejne 15 mln zł Fundacji Lux Veritatis założonej przez toruńskiego zakonnika, o. Tadeusza Rydzyka. “Kolejne”, jak podaje prasa, choć tych poprzednich pieniędzy jeszcze nie dostał. Jakieś “niewiadome” siły robią co mogą, aby je zablokować. 

Pieniądze mają pójść na geotermalne ogrzewanie m.in. akademików Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, co jest samo w sobie skandalem, gdyż katolickie oszołomy, jako obywatele drugiej kategorii, mogą sobie siedzieć w zimnie i cieszyć się, że ich jeszcze nie pałują – a pieniądze te należą się, jak psu buda, choćby takiemu Jurkowi Owsiakowi, czy naczelnemu pederaście Rzplitej, Robertowi Biedroniowi.

Całe szczęście, iż niczyjego oburzenia nie budzi, że np. dyrektor Wejchert dostanie 360 mln zł na budowę stadionu, że nadredaktor Michnik zgarnął fundusze “Solidarności” na założenie własnej
“Gazety Wyborczej” reprezentującej żydowsko-szowinistyczny punkt widzenia, która rozrosła sie w koncern medialny Agora. Że chłopcy z WSI zgarnęli pieniądze FOZZu i weszli w wiele interesów, w tym w mafię paliwową itd. Że zarówno Polsat, jak i TVN są założone przez byłą SB-ecję za państwowe pieniądze itp.

Tak sobie gadamy, bo nam jeszcze polski niezawisły sąd nie zakazał mówienia prawdy.

Opublikowany w Kościół, Polityka | Komentarzy: 6 »

Szansa dla postępu?

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-06 (wtorek)

Pedalska LambdaW tym tygodniu kilkanaście organizacji gejowsko-lesbijskich oraz feministycznych poprosi o spotkanie z liderem PO Donaldem Tuskiem. Z nowym rządem chcą walczyć m.in. o legalizację związków homoseksualnych, powołanie ministerstwa ds. zwalczania dyskryminacji i rzetelną edukację seksualną w szkołach. Na czele akcji stoi Naczelny Pedał Rzeczypospolitej, Robert Biedroń.

Nic z tego nie rozumiemy. Przecież homoseksualizm jest czymś zupełnie normalnym – wystarczy o to spytać pierwszego lepszego homoseksualistę przy pisuarze. I po co legalizacja “małżeństw”? Przecież każdy postępowiec powie, że małżeństwo już się przeżyło, a jego miejsce zajęły luźne związki partnerskie.

Ministerstwo, rzecz jasna, bardzo by się przydało – spora grupa zaangażowanych osób uzyskała by dostęp do niezłych pensji, samochodów służbowych, delegacji zagranicznych itp. Tak samo popieramy rzetelną edukację seksualną w szkołach. Każdy homoseksualista, spytany skąd się biorą dzieci, odpowiedziałby, że z nadmanganianu potasu. 

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 5 »

Bohater Michał Boni

Opublikował/a Marucha w dniu 2007-11-01 (czwartek)

Michal Boni No i okazało się, iż Michał Boni, były minister zdrowia, podpisał swego czasu lojalkę SB, ale nikomu nie wyrządził krzywdy swymi rozmowami z oficerami prowadzącymi. Ponieważ wątpliwości trzeba tłumaczyć na korzyść podejrzanego, więc jesteśmy nawet skłonni dać mu wiarę. Trochę nas jednak zniesmacza robienie z p. Boni nieomal-że bohatera świecącego odwagą cywilną. Nabrał tej odwagi po 18 latach? Czy też został przez pewne okoliczności przyciśnięty do muru i uznał, że nie ma co dłużej ukrywać wstydliwych epizodów ze swego życia? W każdym bądź razie dostąpił natychmiastowego rozgrzeszenia, a Donald Tusk nadal podtrzymuje chęć z nim współpracy.

Przypomina nam się sprawa ks. Czajkowskiego, najwybitniejszego chyba
w Kościele przedstawiciela “dialogu katolicko-żydowskiego”. Otóż dobry ks. Czajkowski okazał się być donosicielem SB-ecji, i to takim, który nawet nie usiłował się tłumaczyć, iż nikomu “nie wyrządził krzywdy”. M.in. spada na niego jakaś część winy za los, jaki spotkał ks. Jerzego Popiełuszkę, bo i na niego donosił. I – rzecz tylko z pozoru dziwna – polskojęzyczne media najpierw wzięły ks. Czajkowskiego w obronę, żądając dlań wybaczenia i tolerancji, a potem szybko wyciszyły całą sprawę. I w ten sposób ubył Polsce jeden z dyżurnych autorytetów moralnych.

Porównać to należy z bydlęcą wręcz, trwającą całymi miesiącami nagonką na abp. Wielgusa, co do którego nie ma już wątpliwości, iż był niewinny. W jego przypadku nie było mowy o braniu go w obronę, o szukaniu okoliczności łagodzących, o nawoływaniu do “chrześcijańskiego wybaczenia” (co brzmi zaiste groteskowo w ustach fanatycznych antyklerykałów), o tolerancji dla ludzkich słabości… Abp-a Wielgusa brutalnie zniszczono, a z prasą “międzynarodową” dzielnie współpracowała prasa “katolicka” – aby tylko myślący po polsku hierarcha nie znalazł się na czele Kościoła.

Opublikowany w Kościół, Polityka | Komentarzy: 16 »