Dziennik gajowego Maruchy

Dypl. gajowy hab. Waclaw Marucha objaśnia świat szerokiej publiczności.

Archiwum dla luty, 2008

Chlopiec-ptak

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-29 (piątek)

Pracownicy rosyjskich służb socjalnych odnalazły 7-letniego chłopca, który potrafi się porozumiewać jedynie poprzez “piskanie” i “ćwierkanie”. To efekt działań jego matki, która wychowywała syna w ptaszarni, sztucznym środowisku stworzonym dla ptaków - pisze telegraph.co.uk powołując się na rosyjski dziennik “Pravda”.
Miejscowe władze stwierdziły, że zaniedbany chłopiec żył w małym dwuczęściowym pomieszczeniu otoczony klatkami z ptakami, karmą i ptasimi odchodami.
Chłopiec-ptak - bo tak został nazwany - nie rozumie żadnego ludzkiego języka. Porozumiewa się jedynie za pomocą pewnego rodzaju “świergotu” i trzepotania rąk.

W Polsce społeczeństwo wychowane przez Gazetę Wyborczą i TVN24 też nie potrafi porozumiewać się normalnym językiem. Zastąpiły go jakieś chrumkania, chrząkania, pokwikiwania i porykiwania.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 146 »

Czesi są niesolidarni wobec Unii Europejskiej

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-28 (czwartek)

Czesi dogadali się z Amerykanami w sprawie zniesienia wiz. Udało im się to, co nie udało się polskim władzom - i wypada tylko pogratulować czeskim dyplomatom.

Niemiecki wpływowy “Berliner Zeitung” komentuje jednakże: “Czeskie władze, decydując się na samodzielną drogę w kwestii podpisania bilateralnego memorandum w kwestii zniesienia wiz swoich obywateli do USA, złamały unijną solidarność [sic!].”

Co jeszcze dla naszych niemieckich przyjaciół okaże się ”złamaniem unijnej solidarności”? Podpisanie umowy o wymianie handlowej z Azerbajdżanem? Wygranie meczu piłkarskiego z Portugalią? Samowolne przesunięcie przystanku autobusowego spod kościoła pod karczmę bez zgody Wysokiego Komisarza d/s Przystanków Autobusowych?

“Solidarność unijna” najwyrażniej oznacza wszystko, co służy interesom spadkobierców 1000-letniej Rzeszy.

Także zdaniem Komisji Europejskiej, podpisanie umowy czesko-amerykańskiej jest działaniem z wyraźnym przekroczeniem kompetencji przez Pragę i jest sprzeczne z zasadą solidarności w Unii Europejskiej.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 26 »

Referendum nie będzie

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-28 (czwartek)

Donald Tusk, namiestnik Unii Europejskiej na Euroland Polen, ogłosił w telewizorze, iż żadnego referendum w sprawie podpisania przez Polskę konstytucji UE (dla niepoznaki nazwanej Traktatem Lizbońskim) nie będzie. Wprawdzie jest on zwolennikiem decydowania przez społeczeństwo w sprawach ważnych, ale jeśli chodzi o Traktat Lizboński, musi uczynić wyjątek.

Istnieją dwa powody czynienia wyjątku:
1. Donald Tusk wie, że większość społeczeństwa jest za przyjęciem Traktatu.
2. Społeczeństwo nie ma szans zapoznania się z kilkusetstronnicowym Traktatem - po prostu nikomu nie będzie się go chciało czytać, bo jest długi i nudny.

Jeden argument w zasadzie przeczy drugiemu: skoro społeczeństwo nie wie, czym jest Traktat, dlaczego jest za jego przyjęciem? Ale kto by się tym przejmował, skoro i tak większość euro-ćwierćinteligentów tego nie zauważy.

Traktat/konstytucja jest dokumentem rozdętym do absurdalnych rozmiarów, co już na starcie dyskwalifikuje go jako zwykły bubel prawny, gniot niemożliwy do strawienia przez przeciętnego obywatela. Fakt ten jednak jest taktownie przemilczany przez rząd i przez “niezależne” media.

Rozbiory Polski oficjalnie zakończy Prezydent Kaczyński swym podpisem. Nikt nie wątpi, iż podpis ów będzie złożony.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 10 »

Przywrócenie obywatelstwa

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-28 (czwartek)

“Der Dziennik” podaje: “Wszyscy, którzy utracili obywatelstwo polskie wskutek antysemickiej nagonki w marcu 1968 roku, powinni je odzyskać: w 40 lat od tego wydarzenia, bez upokarzających starań, oczekiwania miesiącami i latami na decyzje urzędników” - pod tym apelem do Lecha Kaczyńskiego podpisało się pięć miesięcy temu kilkudziesięciu naukowców i ludzi kultury.
Jak rozumiemy, przywrócenie obywatelstwa polskiego osobom narodowości żydowskiej powinno być ważniejsze od umożliwienia repatriacji Polakom ze Wschodu  albo ustanowieniu nareszcie tzw. “Karty Polaka”, z którą polskie rządy borykają się we wzruszający sposób od 18 lat i jakoś nic nie mogą w tej sprawie zrobić.
Nie rozumiemy jednak, po co naszym drogim Żydom obywatelstwo kraju, w którym panuje zoologiczny antysemityzm i prześladowania mniejszości.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 22 »

Lech Wałęsa się leczy

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-27 (środa)

Pan prezydent Lech Wałęsa udał się do szpitala w Houston (Teksas) na operację wszczepienia rozrusznika serca, którą może wykonać każdy szpital wojewódzki.
 
Elektryk, stoczniowiec, patriota - pokazał swoim kolegom, gdzie należy się leczyć. W końcu mamy wolne Polskie, o którą tak walczył i każdy robotnik może wybrać sobie szpital, choćby nawet w USA.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 48 »

Jak za Stalina

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-27 (środa)

Zamieszczamy artykuł ze znakomitego polskojęzycznego portalu Onet.pl.

MSZ objęło “embargiem” organizacje polonijne popierające o. Rydzyka

“Nasz Dziennik”: Polscy dyplomaci, powołując się na wytyczne ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, zrywają kontakty z działaczami polonijnymi krytycznymi wobec rządu.

Według gazety, istnieje “czarna lista” czyli nieformalny spis działaczy organizacji polonijnych, którzy są znani ze sceptycznego stosunku do polskiego rządu. “By zostać przez MSZ uznanym za persona non grata, wystarczy krytyczny stosunek do szefa MSZ, nie ufać Donaldowi Tuskowi i … słuchać Radia Maryja” - twierdzi “Nasz Dziennik”.

MSZ oficjalnie zaprzecza, by taka lista istniała. Na “czarnej liście” znajduje się na przykład przewodniczący Polonii Kanadyjskiej w Ottawie Jerzy Czartoryski. Jak powiedział, o tym, że znajduje się w spisie dowiedział się “dzięki nadmiernej gadatliwości jednego z pracowników ambasady, kiedy - wbrew przyjętym i stosowanym od lat zasadom - nie został zaproszony na spotkanie z przebywającym wówczas w Kanadzie ministrem Sikorskim”.

Według “Naszego Dziennika” przedstawiciele organizacji polonijnych domagają się ujawnienia nazwisk wszystkich osób objętych “dyplomatycznym embargiem”.

Nasz komentarz: oczywiście żadnej “czarnej listy” nie ma, poza tym co to za s…syn doniósł o jej istnieniu? Nikomu nic do niej, a już najmniej tym cholernym gojom, co to myślą, że w Polsce winni rządzić Polacy. “Radek” Sikorski to dobry patriota, Czartoryski kłamie, a  w ogóle najwyższy czas wykończyć tego całego Rydzyka wraz z jego maybachem a wszystkich, którzy słuchają Radia Maryja wyrzucić z pracy.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 44 »

Dzień hańby

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-26 (wtorek)

Minister Radosław Sikorski, agent amerykańskich “neokonserwatystów”, oznajmił w telewizorze, iż Polska uznaje niepodległość fikcyjnego państwa Kosowo, wykrojonego przemocą z odwiecznych terytoriów Serbii. Państwa, którego struktury władzy są oparte na mafii, a gospodarka na produkcji narkotyków. Państwa niezdolnego do samodzielnego bytu bez pomocy krajów zainteresowanych rozbijaniem Słowian i niszczeniem chrześcijaństwa w Europie.

W ten sposób Polska stała się pierwszym słowiańskim krajem popierającym rozbiory Serbii. Bez znaczenia jest fakt, iż polskie społeczeństwo - wyjątkowo zgodnie - je potępia.

Hańba nie spada wyłącznie na rząd premiera Tuska. Dzieli ją z nim społeczeństwo, które wybrało do władzy takich właśnie osobników.

Chyba nigdy jeszcze nie byłem tak bliski uczucia wstydu, iż jestem Polakiem.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 56 »

Rusofobia wbrew zdrowemu rozsądkowi

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-24 (niedziela)

“Nasz Dziennik”, jedyna codzienna gazeta znajdująca się w polskich rękach, wydaje się nie zauważać, iż Związku Sowieckiego już od dawna nie ma na mapie świata. Dlatego też co i raz zaskakuje nas artykułami pisanym z pozycji rusofobii - bez względu na skutki, jakie to może przynieść.

Nie każdy, oczywiście, wali czytelników po głowach swą rusofobią, niczym maczugą, jak robi to Józef Szaniawski, entuzjasta Piłsudskiego. Nieco subtelniej wyraża się p. Łukasz Sianożęcki w artykule “W bałkanskim kotle wrze” w n-rze 46/2008.

Zacytujmy fragmenty tego artykułu:

Serbowie w ostatnich tygodniach wybrali prozachodniego prezydenta. Jednak niedawno zapłonęli gniewem do Zachodu, a ambasady zachodnich państw, takich jak USA, Niemcy czy Wielka Brytania, zapłonęły prawdziwym ogniem. Oliwy do ognia podgrzewającego bałkański kocioł dolewają rosyjskie groźby o możliwości użycia siły w Kosowie.

Wydarzenia, do których doszło w środę na ulicach Belgradu późnym popołudniem i wieczorem, zostały zgodnie potępione przez wszystkie większe organizacje międzynarodowe i liczące się państwa.

Ani słowa o tym, iż Serbowie mają nie tylko prawo moralne “zapłonąć gniewem do Zachodu”, ale stoi za nimi również prawo międzynarodowe oraz rezolucja ONZ. Ani chwili refleksji nad tym, dlaczego prozachodni prezydent nagle stał się antyzachodni.

Także Rada Bezpieczeństwa ONZ wyraziła swoją dezaprobatę wobec przemocy, jakiej dopuścili się Serbowie. Potępiła wyraźnie “ataki tłumu” na placówki dyplomatyczne innych państw. Przedstawiciele ONZ przywoływali w tym miejscu międzynarodową konwencję o nienaruszalności misji dyplomatycznych.

I znów - ani słowa komentarza, dlaczego Rada Bezpieczeństwa ONZ tak pospieszyła się z “dezaprobatą przemocy” w Serbii, ale nie wyraziła swej dezaprobaty wobec jawnego pogwałcenia rezolucji tegoż samego ONZ, ani wcześniejszego użycia wobec Serbii militarnej przemocy przez zbrodniarza wojennego, G.W. Busha.

“Nasz Dziennik” ze słabo ukrywaną dezaprobatą pisze o reakcji Rosji na wydarzenia w Serbii. Nieważne, że Rosja ma całkowitą rację. Nieważne, że “rząd Kosowa” to nic innego, jak przedstawicielstwo albańskiej mafii narkotykowej. Nieważne, że “niepodległość Kosowa” to krok na drodze do islamizacji Europy, co powinno zapalić czerwone światełko w redakcji katolickiego “Naszego Dziennika”. Grunt, żeby przywalić Rosji. Nie wiemy, jak pogodzić takie stanowisko z obowiązkiem poszukiwania prawdy, jaki powinien cechować każdego katolika.

Nie jesteśmy prorokiem, ale kto wie, czy jeszcze kiedyś Polska, zgnojona przez faszyzującą Unię Europejską, nie bedzie zmuszona szukać pomocy u Rosjan.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 65 »

Handel pamiątkami

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-23 (sobota)

Z oburzeniem dowiedzieliśmy się, iż byli żołnierze Wehrmachtu (nieznanej narodowości) handlują pamiątkami z getta na aukcyjnych portalach internetowych. Są to zdjęcia, monety i banknoty specjalnie drukowane do obrotu w gettach, listy, pocztówki a nawet opaski z gwiazdami Dawida. Dla przykładu: jedno zdjęcie z okupowanej przez nieznanych sprawców Warszawy kosztuje od 100 do 400 euro, a kolekcję listów wystawiono za 170 tysięcy euro.

Najbogatsza gmina żydowska, warszawska, usiłuje skupować pamiątki. Innych gmin nie bardzo stać na takie wydatki. Dziwi nas trochę, że np. koncern Agora, który za tygodniowe dochody z samych reklam mógłby kupić całe “imperium medialne” ojców redemptorystów z Torunia, nie sypnie gotówką w tak zbożnym celu, ale to w końcu nie nasza sprawa.

Skoro już jesteśmy przy temacie Agory, to z pewną taką nieśmiałością przypominamy, iż owa żydowska spółka chętnie i często handluje katolickimi dewocjonaliami, książkami o papieżu Janie Pawle II itp.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 5 »

Antyżydowskich spisków ciąg jeszcze dalszy

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-22 (piątek)

Pomysł do artykułu zaczerpnąłem z wpisu jednego z mych miłych gości, autorem informacji w nim zawartych jest p. Lech Maziakowki, zaś komentarze sam sobie wymyśliłem własnym rozumem zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej. Zob. też http://www.bibula.com - admin. 


Najpierw małe wyjaśnienie: pismo “Vanity Fair”, co bez trudu tłumaczy się na “Targowisko Próżności”, jest pismem dla elity intelektualno-pieniężnej oraz dla osób, które chciałyby do tej elity doszlusować. Ludzie zawistni mówią, iż jest to pismo dla snobów, ale my nie będziemy do tego przywiązywać żadnej wagi.Wszystko wskazuje na to, iż w owym znakomitym piśmie jacyś antysemici zawiązali tajny spisek. Otóż bowiem z rankingu “Vanity Fair” wynika, iż ponad połowa ze stu najbardziej wpływowych ludzi na świecie, to Żydzi. Jak można takie rzeczy publikować? - pytamy się w imię demokracji i tolerancji.

Nie koniec na tym. Izraelskie pismo “Jerusalem Post” z satysfakcją powtórzyło informacje z “Vanity Fair”, co wskazywało by na istnienie drugiego, chyba jeszcze gorszego antysemickiego spisku w samej redakcji tej wpływowej i szanowanej gazety. Przecież to tak, jakby w Stolicy Apostolskiej wykryć tajną sektę satanistów!

“Lista ta powodowałaby kiedyś wśród Żydów, iż wychodziliby ze swojej skóry, gdyż zwraca ona uwagę - i słusznie - na nieproporcjonalne wpływy w finansach i mediach. Co gorsza jednak, ci co układali tę listę nie są jakąś peryferyjną grupą antysemitów, lecz wydawcami najwspanialszej ze wszystkich wystawianych na stoiskach, publikacji głównego nurtu” - pisze szczerze Jerusalem Post.

I dalej: “Lista na rok 2007 The Vanity Fair 100, zamieszczona pomiędzy reklamami Chanel, Prada, Dior i Yves Saint Laurent, […] jest przepełniona Cohenami, Rothschildami, Bloombergami i Perelmanami, i wydaje się, że potwierdza tradycyjne stereotypy o żydowskiej nadreprezentacji w tych sprawach.” - komentuje Jerusalem Post w sposób mogący być podstawą do tzw. antysemickich oskarżeń, gdyby słowa te padły ze strony gojów.

A co na temat tzw. antysemityzmu? “Lista ta mówi nam jak bardzo zostaliśmy zaakceptowani przez społeczeństwo, jaką mamy siłę w społeczeństwie. Mówi o tym, że antysemityzm należy do przeszłości, że Żydzi nie muszą już więcej obawiać się odsłaniania w społeczeństwie i pokazywania swoich wpływów” .

Jeżeli rozumiemy słowo pisane, to z powyższej wypowiedzi autorytatywnego pisma wynika bez żadnych wątpliwości, iż żydowska histeria na punkcie antysemityzmu jest tworem sztucznie wykreowanym i nie znajdującym żadnego odbicia w rzeczywistości. Jest to oczywista nieprawda, gdyż Żydzi nie tylko są pozbawieni wszelkich wpływów i należą do najuboższych warstw społeczeństwa, ale ponadto są prześladowani, poniżani i ośmieszani.

Lista “pokazuje witalność Żydów” w życiu amerykańskim. Istotnie, witalność imponująca, jeśli wziąć pod uwagę, iż Żydzi stanowią zaledwie 2.5% ludności USA, a zdołali przejąć kontrolę nad kluczowymi elementami życia spolecznego, medialnego, gospodarczego, finansowego i politycznego. Żydowska grupa etniczna nakazuje również społeczeństwu, co myśleć, jak się bawić, jakie filmy i programy oglądać, kogo kochać a kogo nienawidzić.

Joseph Aaron, autor artykułu dla “Jeruzalem Post”, wypowiada się również na łamach “Jewish World Review”, gdzie przyznaje, że jest absolutnie zaszokowany liczbą Żydów, stanowiących około 2,5 procenta populacji USA, co wskazywałoby, że na liście powinno znaleźć się dwóch, może trzech Żydów”, a jednak jest ich, wykrzykuje z radością: “uwaga, 51, tak - 51 Żydów!”. Dodaje jednak od razu: “Minimum 51. Minimum, ponieważ jestem pewny co do tego, że [tych 51] jest Żydami. Ale mogą być inni na liście, którzy są Żydami, choć o tym nie wiem, bo ich nazwiska nie brzmią tak wyraźnie.”

Pan Aaron chwilowo trzeźwieje z napadu entuzjazmu:  “Ponad połowa z listy Vanity Fair to Żydzi… Nie czujemy się jednak silni. Przeciwnie: ta lista czyni nas jeszcze bardziej nerwowymi, niż wcześniej. Zamiast być zadowolonymi i odczuwać dumę, przejmujemy się bo nie jest rzeczą dobrą być tak bardzo widocznym, bo jest rzeczą złą, gdy nie-Żydzi (gentiles) widzą jak wielkim wpływem dysponujemy.”

Ludzie lubiący się grzebać w przeszłości twierdzą, iż historia pokazuje, że wszelka niekontrolowana nadreprezentacja w tym zakresie, wcześnej czy później prowadziła do równie niekontrolowanej reakcji społeczeństwa. Opisuje to m.in. Aleksander Sołżenicyn w “Dwieście lat razem”, podając przykłady gnębienia prostego ludu przez wyzyskiwaczy żydowskich, ludu, który często w brutalny sposób odreagowywał swe poniżenie i wyzysk.

Ale my nie dajemy temu wiary. Wszelkie uczucia niechęci do Żydów, wszelkie ich wypędzenia, pogromy itp. są tylko wyłącznie wyrazem ślepego, zwierzęcego antysemityzmu i bezpodstawnej nienawiści do niewinnego narodu.

Opublikowany w Media - Merdia, Różne | Komentarzy: 157 »

Niepoważny kraj i jego śmieszni obywatele

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-22 (piątek)

Autor: Mirek Kokoszkiewicz, 22/02/2008 - 09:11
http://www.prawica.net/node/10590

Co robi kraj poważny, który przez pół wieku był półkolonialnym, komunistycznym tworem egzystującym pod czujnym okiem wielkiego brata? Od czego zaczyna w momencie, kiedy dobry los pozwala wybić się mu na niepodległość?

W Czechosłowacji na przykład już w 1991 roku deputowani postanowili o konieczności przedstawiania zaświadczeń, wykluczających możliwość współpracy z komunistyczną służbą bezpieczeństwa przez wszystkich pracowników administracji państwowej, policji, wojska i więziennictwa oraz przez osoby zajmujące wyższe stanowiska kierownicze w publicznym radiu i telewizji, przedsiębiorstwach państwowych i spółkach z udziałem skarbu państwa. Ustawa zamknęła dostęp do powyższych instytucji także etatowym funkcjonariuszom StB, członkom czechosłowackiego ORMO, działaczom partii komunistycznej, od szczebla powiatowego wzwyż.

Później już w Czechach postanowiono przedłużyć obowiązywanie ustawy do 2000 roku mimo weta Hawla i protestów lewicy. A co zrobiono ze służbami specjalnymi? Otóż postanowiono wprowadzić opcję zerową.

Kapitalny remont w sytuacji, kiedy rodzina nie ma lokalu, w którym mogłaby ten trudny czas przeczekać naraża na niedogodności i wystawienie na deszcz, mróz, śnieg i grad. Jest to jednak cena, którą trzeba zapłacić, aby później przez lata nie troszczyć się o dziurawy dach czy niewymienione spróchniałe belki stropowe.

I tak młodzi, zdolni, wykształceni i nieuwikłani w poprzedni system ludzie błyskawicznie stawali się oficerami nowych służb, a budując je wiedzieli, że cena za opcję zerową jest wielokrotnie niższa niż w przypadku, gdyby pozostawiono na stanowiskach ludzi szkolonych i służących Moskwie.

Nie obyło się bez błędów, wpadek, afer. Bilans jednak po niemal dwudziestu latach jest z całą pewnością dodatni.

Co robi kraj niepoważny z odzyskana niepodległością?

Jako najweselszy barak socjalistycznego obozu nie może przecież postępować poważnie. Dlatego pierwszy niekomunistyczny i pełen werwy premier wyciąga w triumfie dłoń z palcami ukształtowanymi w literę V, a jego szefem MSW zostaje komunistyczny zbrodniarz generał Kiszczak. W śmiesznym kraju na prezydenta wybiera się renegata i zaprzańca Jaruzelskiego, agenta o pseudonimie „Wolski”. Służby specjalne odbudowywane są w oparciu o wypróbowanych fachowców szkolonych w Moskwie, a jedną z nich WSI zostawia się w stanie nienaruszonym na blisko dwadzieścia lat.

Telewizje dzieli się pomiędzy agenta o pseudonimie „Zeg” „Zegarek” i Waltera, pupila jednej z największych komunistycznych kanalii Urbana. To, co pozostaje sprzedaje się niemieckim koncernom, a główną rolę w kształtowaniu opinii publicznej powierza się na lata GW, która uczy spoglądania na świat bynajmniej nie z polskiego punktu widzenia.

Człowiek, który całe swoje dorosłe życie poświęcił walce z komuną i widział od początku wszystkie zaniechania staje się jak to w śmiesznym kraju bywa dyżurnym pośmiewiskiem.

Kiedy w 1992 roku próbuje zrobić ułamek tego, co Czesi, zostaje naznaczony przez „elity” stygmatem „psychicznego” i oszołoma ku radości miejscowej gawiedzi.

Dzisiaj za próbę likwidacji komunistycznej narośli, jaka były WSI, jak to w śmiesznym kraju bywa jest atakowany przez partię o ponoć opozycyjnym rodowodzie i byłych komunistycznych aparatczyków. Preferowanie jako kandydatów do służb ludzi świetnie wykształconych, o patriotycznym rodowodzie i doświadczeniu wyniesionym w młodości z niepodległościowego harcerstwa jest pretekstem do drwin i szyderstw. A może zanim większość światłego narodu wybuchnie śmiechem, warto by poznać czeską drogę?

W śmiesznym kraju zdeterminowanego patriotę próbuje się zgnoić i sponiewierać, a za autorytety do spraw służb specjalnych robi były I sekretarz KW PZPR w Bydgoszczy Janusz Zemke i szkolony w Moskwie generał Dukaczewski. Wtóruje im pobłażliwie traktowany z powodu ADHD polityk, wicemarszałek sejmu RP Stefan Niesiołowski.

Wszystko zmierza do tego, że powrócą niezastąpieni fachowcy, którzy od dwóch dekad nie potrafili zdemaskować ani jednego rosyjskiego szpiega, nie licząc Marcina Tylickiego, którego generał (znów w łaskach) Hunia wyłuskał w czasie, kiedy sejmowa komisja śledcza zaczęła dobierać się do spółki J&S.

Czy pamięta ktoś jeszcze dramatyczne apele jego matki o uwolnienie z zarzutów niewinnego syna? Dziś były asystent posła Gruszki (ktoś jeszcze go pamięta?) został oczyszczony, a jego zrozpaczona matka zmarła nie doczekawszy tej chwili. A co z „Katem” „Minimem” i „Olinem” panowie Malejczuk, Dukaczewski i reszta wybitnych specjalistów od kontrwywiadu?

Jak się zachowa wyrobiona polska opinia publiczna w obliczu próby reaktywacji WSI? Można się domyślić. Przecież nawet nie znając raportu o likwidacji WSI gremialnie potępiła go swego czasu w sondażach.

Aby mógł istnieć kraj niepoważny niezbędni są śmieszni i niepoważni obywatele i odpowiednio idiotyczny ustrój dostosowany do motłochu. Spijaj więc dalej każde słowo ze słodkich ust Szmajdzińskich, Dukaczewskich, Chlebowskich, Tusków i Pawlaków, głupi narodzie.

No i proszę Państwa, jak się pod takim czymś nie podpisać obiema rękami?- admin.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 5 »

“Wina spada na Rosję i Serbię”

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-22 (piątek)

Architekt amerykańskiej polityki na Bałkanach w latach 90, były ambasador Stanów Zjednoczonych przy Organizacji Narodów Zjednoczonych Richard Holbrooke (Żyd) uważa, iż za serbskimi protestami przeciw niepodległości Kosowa stoi Rosja. Podobnego zdania jest m.in. były dowódca NATO Wesley Clark (Żyd) i znany neokonserwatysta Bill Kristol (Żyd). Serbowie, ich zdaniem, nie są zatem zdolni do posiadania własnych poglądów na sprawy państwa, a tym bardziej do protestów przeciwko międzynarodowym zbrodniarzom, lecz pozwalają sobą sterować, jak marionetki.

Zdaniem Żyda Holbrooka chodzi o parę tysięcy “ekstremistów”, wspieranych przez Rosję. Te setki tysięcy protestujących, jakie niechcący pokazała m.in. polskojęzyczna TV, to tylko złudzenie optyczne i wroga propaganda Rosjan. Cała reszta narodu serbskiego cieszy się, jak glupi, z wyzwolenia bratniego narodu “Kosowarów” spod ucisku i niewoli.

“Jeżeli sytuacja wymknie się spod kontroli, odpowiedzialność spadnie na Serbię i Rosję. Stany Zjednoczone nie będą przepraszać” - oświadczył Holbrooke.

Wiemy o tym. Kanalie wywodzące się z tego narodu, nigdy za nic nie przepraszają. I czując całą swą bezradność wobec ich bezgranicznej podłości, zakłamania i cynizmu, zaczynamy mieć coraz więcej zrozumienia dla terrorystów.

Wszystkim durniom, którzy wierzą w amerykańskie “gwarancje” bezpieczeństwa Polski, a zwłaszcza w osławioną “tarczę”, radzę popatrzeć, jak USRael traktuje swego byłego sojusznika, Serbię.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 88 »

Powrót “Kroniki filmowej”

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-22 (piątek)

Młodsi czytelnicy naszych “Dzienników” nie mogą pamiętać, czym była za czasów PRL, zanim upowszechniło się posiadanie telewizorów, “Kronika filmowa”. Otóż był to skrótowy, skądinąd profesjonalnie zrobiony, przegląd wydarzeń w kraju i na świecie za ostatnie dwa-trzy dni. Widzowie, przy akompaniamencie głosu lektora, mogli podziwiać łódzkie włókniarki wykonujące 150% normy z okazji kolejnego Zjazdu Partii, śledzić wykonywanie Planu Pięcioletniego, z entuzjazmem witać delegację bratniej Mongolii albo dowiadywać się o ogromnym wzroście stopy życiowej w kraju z ust samego Władysława Gomułki.

Rząd Donalda Tuska nawiązuje do tych tradycji. W najbliższą niedzielę, a więc pojutrze 22 lutego 2008, Platforma Obywatelska ma zamiar wyemitować w telewizji film o sukcesach swych rządów za pierwsze sto dni. Wśród nich najważniejszym jest udane śledztwo w sprawie morderstwa na laptopie.

Niestety, jak dowiadujemy się poprzez naszego siekierowego z dobrze poinformowanych źródeł, oglądanie filmu nie będzie obowiązkowe, co niesie ryzyko, iż znaczna część populacji eurolandu Polen zamiast doszkalać się politycznie, poświęci ten czas dłubaniu w nosie. Mamy nadzieję, że to zaniedbanie zostanie szybko nadrobione, a sama idea “Kroniki filmowej” zagości na stałe w programie telewizyjnym.

Musimy otwarcie powiedzieć, iż sukcesy rządów Donalda Tuska byłby jeszcze większe, gdyby nie sabotażowa działalność Radia Maryja oraz o. Tadeusza Rydzyka, który steruje z ukrycia całą Polską przy pomocy swych tajnych organizacji spiskowych.

Opublikowany w Media - Merdia, Polityka | Bez komentarzy

To w końcu jest jakiś naród, czy go nie ma?

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-21 (czwartek)

Wiosną 2007 roku wszedł w życie przepis kodeksu karnego, przewidujący karę pozbawienia wolności dla każdego, kto “publicznie pomawia naród polski o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie”.

Natychmiast odezwali się różni autoryteci, że ów artykuł kodeksu karnego zagraża wolności sumienia, swobodzie badań naukowych itp. Tak to już jest, że zakaz rzucania oszczerstw na naród polski zagraża, a zakaz podważania jedynej prawdy na temat Holokaustu - nie zagraża.

 Rzecznik praw obywatelskich zaskarżył ostatnio do Trybunału Konstytucyjnego artykuł 132a kk.  Profesorka Świda-Zięba w żydowskiej Gazecie Wyborczej stwierdza, iż za pomawianie narodu karać nie można, gdyż narodu nie da się zdefiniować, bo naród to nie jest żaden odrębny byt, a jedynie zbiór jednostek o różnym pochodzeniu narodowym i etnicznym. Ktoś uważny mógłby spytać, co w takim razie znaczy “pochodzenie narodowe”, skoro naród to pojęcie znaczeniowo puste - ale być może pytanie owo przerasta potencjał logiczny pani profesorki.

Zrozumieliśmy jednak przesłanie. Naród na dobrą sprawę nie istnieje - więc kto niby ma się obrażać za pomówienia? Zbior jednostek, których nic nie łączy?

Jednakże gdy chodzi o “polskie obozy zagłady”, “brak współczucia dla ofiar Holocaustu” czy “antysemityzm” - to pojęcie narodu nagle pojawia się z powrotem. Jako cały naród - a nie jako “zbiór jednostek” - mamy się wstydzić (i płacić) za to, że nie wszyscy Polacy byli chętni oddać życie za swych sąsiadów, witających kwiatami wjeżdżające niemieckie czołgi.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 44 »

Eurokonstytutka na siłę

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-21 (czwartek)

W Parlamencie Europejskim odbyło się wczoraj głosowanie sprawozdania przyjmującego traktat lizboński, czyli tę samą eurokonstytutkę, której przyjęcie zostało podobno odrzucone głosami Francji i Holandii.  W głosowaniu wzięło udział 669 posłów, za przyjęciem traktatu opowiedziało się 525, od głosu wstrzymało się 29, przeciwnych zaś było 115.

Najciekawsze jest jednak to, że do tej pory nie opracowano jednolitej formy unijnego traktatu. Komisja Europejska ocenia, że gotowa ona będzie dopiero na wiosnę. - Czyli rządy krajowe ratyfikują jakieś dokumenty w ciemno, nie mając do dyspozycji prawnej i skonsolidowanej formuły ich tekstów - powiedział europoseł LPR Witold Tomczak.

Gajowy Marucha, politykier-amator, już kilka lat temu złośliwie przewidywał, iż odrzucenie eurokonstytutki nie znaczy nic zupełnie, gdyż w ten czy inny sposób będzie ona i tak wymuszona na narodach Europy. No i sprawdziło się co do joty.

Opublikowany w Polityka | Bez komentarzy

Premier się wściekł

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-20 (środa)

Jak donoszą media, premier Donald Tusk jest wściekły na szefów niektórych resortów.
Przed wyjazdem na urlop premier poprosił ich, by przygotowali materiały o bieżących działaniach i najbliższych planach swoich ministerstw. Wyznaczył im termin do 11 lutego. - Kiedy premier wrócił i przejrzał notatki, opadły mu ręce - przyznaje osoba z otoczenia Donalda Tuska.   No i wziął i się wściekł. Nie jest wykluczone, iż cały rząd i parlament trzeba teraz będzie zaszczepić przeciw wściekliźnie, co obciąży i tak napięty budżet Ministerstwa Zdrowia.
Mamy więc sytuację, że wódz jest dobry, tylko jego podwładni są źli i niekompetentni, bo ktoś z zewnątrz (może Radio Maryja?) siłą mu ich narzucił.
Są jednak resorty dobrze ocenione przez premiera, wśród nich wyróżnia się Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez Zbigniewa Ćwiąkalskiego, zwolennika rehabilitacji kryminalistów przez ich natychmiastową integrację ze społeczeństwem bez potrzeby odbywania kary.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 4 »

Eurobarbarzyństwo

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-20 (środa)

Tylko w ciągu jednego roku w Wielkiej Brytanii 66 dzieciom, którym udało się przeżyć zabieg aborcji, odmówiono opieki medycznej, skazując je tym samym na śmierć w męczarniach. Połowa ocalałych noworodków żyła jeszcze około godziny, a jedno z nich walczyło o przeżycie aż dziesięć godzin.

W ciemnym i mrocznym Średniowieczu, gdy skazaniec urwał się ze sznura, darowywano mu życie.

Opublikowany w Kultura, Różne | Bez komentarzy

Adam Michnik prostuje Polakom kręgosłup

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-19 (wtorek)

Aaron Szechter uczy PolakówNie bez satysfakcji zamieszczamy linki do krótkiego wideo zawierającego wypowiedź znanego żydowskiego publicysty, Adama Michnika, na temat książki Grossa “Strach”, polskiego Kościoła i polskiego charakteru narodowego. Jak zwykle, zwraca uwagę głębia przemyśleń Wielkiego Redaktora, jego rzetelność, obiektywizm i uczciwość intelektualna.

http://3w3.net/video/Michnik_o_Grossie.avi    (DivX)
http://3w3.net/video/Michnik_o_Grossie.wmv  (Windows Media)
http://3w3.net/video/Michnik_o_Grossie.flv  (Flash)

Jeśli jego występ wzbudzi lub spotęguje w Polakach nienawiść do pewnego narodu, to nie mamy nic przeciwko temu, choć nikogo do tego nie nawołujemy.

Opublikowany w Media - Merdia, Polityka | Komentarzy: 13 »

Kosowo na zawsze serbskie!!!

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-19 (wtorek)

Stało się! Zapowiadane od dawna ogłoszenie “niepodległości” przez Albańczyków w Kosowie jest faktem. Na naszych oczach powstaje twór od samego początku patologiczny, stworzony w istocie przez Żydów amerykańskich, zadziwiająco zgodnych w swej nienawiści do Serbii pod obiema postaciami amerykańskiej polityki - czy to demokratycznej (Clinton, nieukarany przestępca wojenny, bombardujący Jugosławię w 1999 r.), czy republikańskiej (administracja Busha jest w istocie katalizatorem, patronem i gwarantem “niepodległości” Kosowa). Do jego uznania szykuje się większość krajów UE, w tym, wedle przecieków prasowych, Polska.

Dokonano niebywałego gwałtu na prawach narodu serbskiego, podważono radykalnie Jego suwerenność, naruszono integralność terytorialną Serbii. Podeptano prawo międzynarodowe, które jest dzisiaj jedynie nic nie znaczącym świstkiem papieru. Przejawem pogardy dla prawa międzynarodowego jest wypowiedź byłego ministra spraw zagranicznych Polski, Adama Daniela Rotfelda, który w wywiadzie dla GW powiedział, że “niepodległość Kosowa jest trochę nielegalna, ale nieuchronna”. Tak powiedział - trochę nielegalna! Specjalista od prawa międzynarodowego używa sformułowania “trochę nielegalna”! Albo coś jest legalne albo nie.

Tzw. niepodległość Kosowa jest aktem nielegalnym stanowiącym naruszenie Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie z 1975 r.
Ten kolejny, samowolny akt rozbioru Serbii zrodzi bez wątpienia bardzo poważne konsekwencje praktyczne dla regionu oraz dla całej Europy, a może i świata. Będzie z całą pewnością wstępem do nowych, strasznych wojen. Bośnia i Hercegowina stanie na krawędzi rozpadu. Kto, w sytuacji uznania państwa kosowskiego, zmusi Chorwatów i Serbów do życia w obcym im państwie islamskim? Jak zachowa się mniejszość albańska w Macedonii? Co zrobi Naddniestrze? Kiedy pojawią się niepokoje na zachodzie Europy, gdzie tyle lat ogromnych wysiłków i ofiar kosztowało doprowadzenie do względnego spokoju w Irlandii Północnej, Hiszpanii (Kraj Basków, Katalonia), czy Belgii (konflikt flamandzko-waloński)? A jaką mamy jako Polska gwarancję, że w przyszłości z precedensu kosowskiego nie zechce skorzystać samozwańcza grupa „narodu” śląskiego?

Ewentualne uznanie “niepodległości” Kosowa przez Polskę będzie skandalem, pójściem po raz kolejny na pasku amerykańskiego hegemona. Na przykładzie Serbii widać najwyraźniej, jak bardzo rozbieżne są interesy Polski i USA, i jak bardzo szkodliwe dla Polski jest naśladowanie politycznych posunięć amerykańskich. Tylko żywioły dotknięte ślepą nienawiścią do Rosji i przenoszące tę nienawiść na wszystkich sojuszników Rosji (a więc i na Serbię) mogą mieć inne zdanie w tej sprawie. Sytuacja jest wyjątkowo jasna i prosta. Jak biblijne tak-tak, nie-nie. Dzisiaj Polska, dzisiaj Polacy mogą stać tylko po jednej stronie, po stronie bratniego narodu serbskiego!

Ktoś zapyta, dlaczego USA to robią, dlaczego niszczą od 1990 r. z tak zapiekłą nienawiścią kraj, który był ich sojusznikiem w wojnach światowych, wreszcie kraj chrześcijański będący zawsze zaporą dla Islamu? Przecież tyle niepotrzebnych słów napisano o rzekomej walce Zachodu pod przywództwem USA z “cywilizacją islamską”, o starciu cywilizacji itp.

Otóż, były to tylko puste słowa obliczone na przyciągnięcie ludzi politycznie naiwnych, żeby nie powiedzieć dziecinnych. U nas w Polsce byli to ci wszyscy prawicowcy w uniesieniu przypominający hasła “Lepanto”, “Wiedeń” przy okazji kolejnych bandyckich ataków USA na wolne państwa i narody. Kto dzisiaj jeszcze uwierzy w szczerość amerykańskich deklaracji o walce z Islamem, kiedy to właśnie USA odpowiadają w głównej mierze za stworzenie kolejnego po Bośni i Hercegowinie państwa islamskiego w Europie.

Jakże symboliczne jest to, że ma to miejsce na Bałkanach! Tam, gdzie chrześcijanie przez tyle wieków walczyli z Islamem o wolność. Dzisiaj, kierowane przez Żydów państwo zza oceanu przynosi im cofnięcie do co najmniej początku XIX w. Nie wolno o tym zapomnieć - odpowiedzialność za odrodzenie zinstytucjonalizowanego Islamu w Europie ponoszą Stany Zjednoczone Ameryki Północnej! Powody, dla których to czynią są tymi samymi powodami, które stoją za pomysłem instalacji w Polsce i Czechach tarczy antyrakietowej. To element ich walki z Rosją. Islam jest tylko narzędziem tej walki. Dlatego, tam gdzie Islam zagraża interesom Izraela, a więc na Bliskim Wschodzie, tam jest wrogiem Zachodu, siedliskiem terroryzmu itp., itd. Tam, gdzie Islam może posłużyć do walki z Rosją i do osłabienia chrześcijaństwa, tam trzeba mu pomóc - vide była Jugosławia, republiki kaukaskie itd. Przy okazji USA na kierunku bałkańskim realizują odwieczne zamierzenia polityki niemieckiej, która nie wysilając się wcale osiąga cele, dla których realizacji trzeba było kiedyś prowadzić wyniszczające wojny.

Narzędziem USA w marionetkowym państwie kosowskim jest, podobnie jak to było w Iraku, grupa byłych terrorystów, powiązana z mafią narkotykową. Kimś takim jest szef Albańczyków Haszim Thaci, w latach 90-tych znany z rzucania bomb, powiązany z mafią albańską także poprzez małżeństwo siostry z bossem tejże mafii. Pupil Amerykanów, forowany przez nich jako przedstawiciel Albańczyków w rozmowach z Serbami (kiedy został ranny w 2000 r., Amerykanie zapewnili mu specjalny samolot oraz najlepszą opiekę w szpitalu, byle tylko wziął udział w rozmowach).

Tak wygląda sytuacja. Co stanie się dalej, czas pokaże. W odniesieniu do Albańczyków możemy być pewni jednego - ich celem rzeczywistym nie jest żadne tam państwo kosowskie, lecz przyłączenie Kosowa do Albanii, w ramach realizacji programu “Wielkiej Albanii”. Prędzej, czy później, zorganizowane zostanie referendum, w którym Albańczycy kosowscy gremialnie opowiedzą się za połączeniem z Albanią. Jest to tylko kwestia czasu. Ostatnio Wielka Albania funkcjonowała w czasie II wojny światowej, kiedy jej patronem były Włochy Mussoliniego. Dzisiejszy patron Wielkiej Albanii tj. USA wydaje się być o wiele potężniejszym… Ciekawe, jak zachowa się w tym konflikcie Rosja i co jest w stanie wywalczyć dla Serbów działając w osamotnieniu.

My możemy dziś jedynie przekazać słowa wsparcia dla naszych braci Serbów, wsparcia w ich słusznej walce o zachowanie całej i niepodzielnej Serbii! Niech Wam Bóg błogosławi!!!

Adam Śmiech
http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=74 

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 102 »

Ależ abdykujcie jak najprędzej!

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-02-18 (poniedziałek)

Minister sprawiedliwości Ćwiąkalski grozi odejściem ze stanowiska, jeśli nie dojdzie do rozdzielenia stanowiska Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego - bo tak jest wszędzie w landach Unii Europejskiej.

Przypomniało nam to znaną historyjkę o meksykańskiej cesarzowej Charlotcie, która zagroziła Napoleonowi III, iż jeśli ten nie udzieli jej mężowi Maksymilianowi natychmiastowej pomocy wojskowej, to oni natychmiast abdykują. Na co Napoleon III miał rzec bez namysłu: „Ależ abdykujcie jak najprędzej!”, po czym cesarzowa dostała spazmów a na koniec zwariowała.

A więc, panie ministrze Ćwiąkalski, niech Pan abdykuje jak najprędzej!

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 3 »