

B. minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, zniszczył dwa służbowe laptopy. Nie oszukujmy się, zostały zniszczone celowo, aby nie dało się z nich odczytać danych. Co prawda zrobiono to po głupiemu, bo wystarczyło by wyjąć z nich twarde dyski i walnąć w nie porządnym młotem - no ale nie wymagajmy od polityków znajomości informatyki aż na takim poziomie.
Nie to jednak jest w tym wszystkim śmieszne: minister Ćwiąkalski rzekł, jak się wydaje na trzeźwo, iż obciąży Zbigniewa Ziobro kosztami naprawy laptopów. Każdy przytomny czternastolatek, który widział, w jakim są one stanie, zdaje sobie sprawę, iż naprawa ich jest absolutnie bez sensu - gdyż cena nowego laptopa (rzędu 1500-3000 zł) jest o wiele niższa, niż wyliczone koszty naprawy, zaś sama naprawa będzie polegała na wymianie dosłownie wszystkich części składowych.
W ciągu 18 lat wolności Polacy zdążyli już przyzwyczaić się do idiotów na stanowiskach ministrów i traktują to jako normalność, więc zapewne niepotrzebnie poświęcamy czas takim duperelom, jak laptopy.


