Dziennik gajowego Maruchy

Tomizm jest wrogiem pseudofilozofów i oszustów intelektualnych

Mohery – do paciorków!

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-10 (poniedziałek)

Znakomita żydowska gazeta drukowana po polsku dla Polaków, czyli “Wyborcza”, znów wykryła wielki szkandał. Otóż Radio Maryja wywiera naciski (!) na posłów PiS, aby odrzucili w Sejmie eurokonstytucję, szmuglowaną pod nazwą Traktat Lizboński.

I my się doszczętnie solidaryzujemy z red. Michnikiem. Te kilka milionów moherowych słuchaczy paskudnego radyjka nie powinno mieć absolutnie żadnego wpływu na losy państwa, którego są obywatelami i w którym płacą podatki. Jedyne, czym powinni się zająć, to odmawianie paciorków.

Rządy zaś pozostawmy w rękach ludzi pochodzących z narodu rozumnego i przyzwoitego, dla których jeszcze nie wynaleziono orderu godnego zawisnąć na ich piersiach za zasługi w budowie eurodemokracji.

Odpowiedzi: 16 do “Mohery – do paciorków!”

  1. [...] Original post by Marucha [...]

  2. sarenka powiedział/a

    Wybiórcza systematycznie podsłuchuje. Dyrektor Rydzyk powinien zorganizować akcje przeciwko tej gazecie, bo póki co ataki są jednostronne

  3. konserwatysta powiedział/a

    15 marca w Bydgoszczy pod patronatem Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego odbędą się uroczystości ku czci “żołnierzy wyklętych” (okazją jest także kolejna rocznica urodzin majora Szyndzielarza-Łupaszki).

    http://konserwatyzm.pl/content/view/3169/111/

  4. niedoczekanie powiedział/a

    Niedoczekanie wasze, wszystkie przeklęte Michnikuremki z Gazety Wyborczej żebyśta nam zamknęli usta!!!!! Niedoczekanie wasze!!!!!

    * * * * *

    DLACZEGO NIEMCY NEGUJĄ
    ISTNIENIE KL WARSCHAU?

    Znajdujemy się obecnie w apogeum trwającej już od wielu lat ofensywy neofaszyzmu na Polskę. Zniewalanie narodu odbywa się na kilku płaszczyznach. Jedną z nich – tylko jedną z nich, jest negowanie istnienia KL Warschau przez wszystkie pookrągłostołowe ekipy władz administracyjnych Warszawy: ich politycznych, ideowych i, niestety, nacyjnych decydentów. W przestrzeni krajowej, a także międzynarodowej.

    Fot. Henryk JezierskiW tej nowej, nowoczesnej formie Drang nach Osten mieści się zaciekle przemilczanie istnienia jeszcze jednego obozu zagłady, tym razem w sercu stolicy Polski, straszliwej rzeźni znakomicie zakamuflowanej. W zamilczaniu na śmierć istnienia KL Warschau brały udział powojenne, okupacyjne władze “polskie”, gdyż po wojnie infrastruktura KL Warschau została niemal z marszu wykorzystana do więzienia polskich patriotów, żołnierzy AK i rodzącej się konspiracji spod znaku WIN. Tak więc obydwaj kolejni okupanci byli i są żywotnie zainteresowani w tym zamilczaniu na śmierć istnienia KL Warschau, przy czym najbardziej zainteresowani są w tym pogrobowcy nazistowskich Niemiec, bowiem KL Warschau jest dla nich wysoce toksyczny w ich procederze zamieniania się katów w ofiary, a narodu polskiego z ofiar na katów.

    W tym kontekście przypomnieć należy – po raz nie wiadomo który – jak to władze Instytutu Pamięci Narodowej przestępczo przekazały Niemcom na wieczne oddanie tysiące dokumentów o hitlerowskich zbrodniach na Polakach i polskich Żydach, co stanowi przerażający przykład swoistej eutanazji popełnionej na historii, na zbiorowej pamięci narodu. I nie spotkała ich za to żadna jak dotąd kara, toteż wszyscy zgromadzeni w tej sali zapewne mają świadomość, że obradują w atmosferze jeśli nie wrogości, to przynajmniej zmowy milczenia i przemilczania, a przyczółek prawdy o dramacie stolicy, jakim jest Muzeum Powstania Warszawskiego, to swoista reduta powstańcza. Powstanie Warszawskie bowiem nie skończyło się po 63 dniach. Ono trwa nadal i tę z pozoru prowokacyjną supozycję rzucam na tę salę z pełną świadomością, jako formę krzyku protestu tych setek tysięcy pomordowanych, jak również ich rodzin, jak także pokolenia ich dzieci i wnuków.

    Fot. Henryk JezierskiW tym przemilczaniu, w tym negowaniu istnienia KL Warschau idą ręka w rękę bardzo wpływowi w sferach niemieckich i polskich przedstawiciele diaspory żydowskiej, dla których, ze względów politycznych i roszczeniowych, wszelkie przypominanie skali ludobójstwa niemieckiego na Polakach, a także na polskich Żydach, to rzucanie piasku w tryby gigantycznego konia trojańskiego, który już dawno przetoczył się przez prawy brzeg Odry, dawno dotarł do Warszawy, Olsztyna i Wrocławia. Wymyślili oni mityczną liczbę sześciu milionów wymordowanych Żydów, a w związku z tym, że nie mogli wymordować ich kosmici, niemieckich hitlerowców zamienili na anonimowych nazistów, którzy wspólnie z Polakami dokonali tej rzezi sześciu milionów Żydów.

    W tym unicestwianiu ludobójczej prawdy, taranem i monstrualnym walcem drogowym są media polskojęzyczne, i media światowe, znajdujące się w rękach międzynarodowych korporacji, te zaś są emanacją wielkiego kapitału. Nie liczmy na ich litość, na ich pobłażanie, na ich rezygnację z tego medialnego Drang nach Osten. To ich służalcza powinność, to ich chleb i omasta.

    John Swinton, na bankiecie dla żurnalistów odsłonił tę plugawą prawdę o mediach mówiąc:

    “W Ameryce nie ma czegoś takiego, w tym rozdziale historii świata, jak wolne media, niezależna prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie śmie uczciwie przedstawić swojej opinii. A gdyby spróbował, to wie z góry, że nigdy by się [to] nie ukazało w druku /…/. Interesem żurnalisty jest zniszczenie prawdy; kłamanie w żywe oczy, perwersją, poniżanie, leżenie u stóp mamony i sprzedawanie swojego kraju i swojego narodu za codzienny chleb.

    Wy o tym wiecie i ja o tym wiem: i co za szaleństwo wznieść ten toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami i wasalami bogaczy za kulisami. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, a my tańczymy. Nasze talenty, nasze możliwości i nasze życia są własnością innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami.”

    Fot. Henryk JezierskiRoszczeniowcy niemieccy spod znaku prusackich “powiernictw” i rozszalalej trubadurki “wypędzonych” – Eriki Steinbach, żądają od nas zwrotu ziem zachodnich, zwrotu rzekomo zagrabionych przez nas dóbr niemieckich, zwłaszcza dóbr kultury, przepraszania za “ludobójcze wypędzenia”. Idący z nimi w pierwszym szeregu roszczeniowcy żydowscy, wąska samozwańcza klika przeróżnych Singerów i Bronfmanów, która zawłaszczyła wiekszość odszkodowań niemieckich dla ocalałych Żydów – także wyciąga łapy po mityczne 60 miliardów złotych. Oto skala inwazji, najazdu na Polskę, którą już obezwładnili politycznie, ekonomicznie, finansowo i – jak już wspomniałem – zniewolili medialnie.

    W tym właśnie wymiarze należy spoglądać na problem KL Warschau. Skończył się etap wieloletniego udowadniania im, że KL Warschau istniał jako metodyczna rzeźnia Polaków w stolicy Polski. Skończył się czas udowadniania, że nie jesteśmy wielbłądami. Nastał czas traktowania KL Warschau jako bastionu oporu, jako arsenału dowodów i faktów.

    Nastał czas przypominania Niemcom i żądania zwrotu w naturze lub finansowych ekwiwalentach tego, co zagrabili i tego co barbarzyńsko zniszczyli w Polsce przez nich okupowanej. W przytroczonej do niemieckiego establishmentu ekipie sejmowo-rządowej Donalda Tuska będziemy mieć zaciekłych hamulcowych w tej walce i musimy o tym pamiętać w każdej chwili i sytuacji. Z frakcją Kaczyńskich mieliśmy łatwiej, bo tamci są przytroczeni do dyrygentów amerykańskich, przy czym słowo “amerykańskich” musimy ująć w cudzysłów. Takie są nasze realia.

    Trzeba Niemcom wystawić konkretne rachunki, aby płacili za swoje zbrodnie i grabieże. Należy im w pierwszej kolejności wykazać, że “polskie” zrzeczenie się roszczeń, załatwienie ich w ramach całego wschodniego sowłagru, nie było żadnym odszkodowaniem, tylko kontynuowanie grabieży tego, co zagrabione.

    Fot. Henryk JezierskiTrzeba Niemcom wystawić rachunki za około sześć milionów Polaków wymordowanych w obozach koncentracyjnych, rozstrzelanych w masowych egzekucjach. Przypominać o milionach przymusowych niewolników polskich. O dziesiątkach tysięcy dzieci zniemczonych na zawsze, Trzeba Niemcom przypominać ich sprawstwo w depopulacji narodu polskiego. O tym, że w ostatnich latach przedwojnia Polska liczyła około 36 milionów obywateli, a pierwszy rocznik statystyczny z 1946 roku ustalał 24 miliony Polaków. Kilka milionów wymordowała żydobolszewicka inwazja i zsyłki, ale było to przecież bezpośrednie następstwo najazdu niemieckiego.

    Ukazał się jeszcze rocznik statystyczny w sierpniu 1939 roku, ale nie ma go nigdzie. Został po wojnie wycofany. W Lublinie nie posiada go nawet Urząd Statystyczny, nie ma go w świetnie wyposażonej Bibliotece Uniwersyteckiej KUL. Powód prosty � odebrać ciekawskim możliwość porównania liczby ludności i stanu materialnego Polski przedwojennej z tym, co z niej pozostało w 1945 roku. Pewien profesor statystyki z Uniwersytetu Poznańskiego, po wybuchu wojny zamurował cześć swojego pokoju gościnnego dziuplując tam cenne dokumenty statystyczne i książki. Zamoyscy zamurowali w swoim pałacu najcenniejsze obrazy i porcelany, a w tym czasie byli tacy, którzy zamurowywali książki i dokumenty. Teraz już takich oszołomów nie ma. Inteligencja została wymordowana przez obu barbarzyńców.

    Na zakończenie pochylmy się nad metodologią i skalą niemieckiej grabieży w Polsce, na przykładzie tylko ziem wcielonych do III Rzeszy. Grabież polskiego mienia została wpisana w plan ogólnej anihilacji Polski i jej potencjału demograficznego i materialnego. Przez pierwsze prawie dwa miesiące okupacji, grabież nie była usystematyzowana i rejestrowana. Potem Niemcy usiłowali ustalić dokładną wartość mienia zagrabionego w początkowym okresie okupacji, ale było to już niemożliwe. Ponadto, Niemcy prywatnie rabowali dla siebie co cenniejsze przedmioty, zwłaszcza obiekty kultury i biżuterię. Dopiero 9 października 1939 roku Hermann Göering, jako pełnomocnik do spraw planu czteroletniego Głównego Urzędu Powierniczego Wschód, (Die Haupttreuhandstelle Ost), w skrócie HTO, wydał stosowne rozporządzenie o rejestracji rabunku, do czego cała administracyjna i wojskowa machina zabrała się z typową niemiecką pedanterią. Tenże HTO posiadał kilka ekspozytur, a mianowicie w Poznaniu z filią w Łodzi, w Katowicach, Gdyni i Ciechanowie. Nadto w każdym mieście działały powiatowe placówki HTO.

    Istniała też odrębna struktura rabunku polskich obiektów wojskowych, nie podlegająca HTO, które przeszły na własność Wehrmachtu oraz cała infrastruktura rolna, która podlegała specjalnie w tym celu powołanej placówki pod nazwą “Ostdeutsche Landbewirtschaftungsgesellschaft…”. Lasami zawładnął nadleśniczy Trzeciej Rzeszy, a Gestapo otrzymało prawo przejmowania i konfiskowania majątku polskich zrzeszeń wyznaniowych, głównie Kościoła katolickiego. Tenże Główny Urząd Powierniczy Wschód – skąd my ostatnio tak dobrze znamy ten Główny Urząd Powierniczy – otrzymał od 1940 roku prawo grabieży mebli i wyposażenia Polaków i Żydów.

    Zabierali Polakom dosłownie wszystko co wartościowsze: meble, ziemię, dzieła sztuki, odzież, pieniądze i depozyty bankowe, maszyny i narzędzia rolnicze, samochody osobowe, zwierzęta hodowlane, instrumenty muzyczne, biżuterię, która w większości przechodziła do kieszeni rabusiów, przedmioty kultu religijnego z kruszców, zbiory biblioteczne i archiwalne, towar w sklepach. Rabunek zakładów przemysłowych i ich wyposażenia Niemcy wycenili w samym “Kraju Warty” na 93 miliony marek, ale były to szacunki skrajnie zaniżone, po prostu odfajkowane, natomiast grabież dóbr prywatnych była niemożliwa do zbiorczego oszacowania, toteż jeżeli profesor Alfons Klafkowski oszacował nasze straty wojenne na około 530 mld złotych przedwojennych, to musimy pamiętać, iż jest to zaledwie część polskich strat.

    Jako rekontrę dla nasilających się roszczeń, władze Warszawy za prezydentury Kaczyńskiego oszacowały straty stolicy na 31 miliardów złotych, ale to zaledwie szacunki strat w infrastrukturze architektonicznej i strat w sferze kultury, bo skala grabieży dóbr prywatnych jest nie do uchwycenia.

    Nie przeciągając tematu, poprzestańmy na pozornie drobnych dwóch tylko przykładach. Drobnych w sferze materialnej, ale obrazujących niemiecką pedanterię w grabieży wszystkiego, co się może po prostu przydać.

    W książce “Grabież polskiego mienia…” wydanej przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w 1970 roku, na stronach 40 i 41, niemieckie sprawozdanie dla Haupttreuhandstelle w Berlinie, sporządzone przez HTO 13 sierpnia 1943 roku, wymienia 10 gołębi pocztowych zarekwirowanych pewnemu mieszkańcowi Poznania. Te 10 gołębi było godnych wysłania specjalnego pisma sprawozdawczego do sztabu grabieżców w Berlinie.

    Drugi przykład dotyczy grabieży pierścieni biskupich, wysłanych do Berlina po zamordowanych biskupach. Byli to m.in. biskup Leon Wetmański – przed wojną biskup sufragan i wikariusz generalny diecezji płockiej oraz Antoni Julian Nowowiejski – arcybiskup tytularny, biskup płocki – zamordowani w obozie koncentracyjnym w Działdowie. Sprawozdanie o grabieży tych pierścieni przesłał do Berlina dr Casdorf. Mieszkańców diecezji lubelskiej interesuje los pierścienia biskupa Władysława Gorala, metropolity lubelskiego, zamęczonego w Dachau po pięciu latach katorgi.

    Proponuję, abyśmy domagając się setek miliardów odszkodowania od beneficjentów po-hitlerowskich, nie zapomnieli wspomnieć o tych pierścieniach biskupich, a także o tych dziesięciu gołębiach pocztowych. Groteska wartości dziesięciu gołębi, może mieć większą siłę rażenia, niż niebotyczne pół biliona złotych.

    Henryk Pająk

    Od Redaktora:

    Powyższy tekst – udostępniony nam przez Adama M. Kuranta z Kanady – miał być wygłoszony przez Henryka Pająka podczas sesji poświęconej KL Warschau, którą zaplanowano 28 lutego 2008 roku w Muzeum Powstania Warszawskiego. Sesja została odwołana przez Muzeum z przyczyn technicznych…

    Decyzja Muzeum spotkała się z ostrym protestem organizatorów sesji na czele z sędzią Marią Trzcińską, osobą najbardziej zasłużoną w walce o upamiętnienie blisko 200 tysięcy ofiar KL Warschau lecz nic nie wskórano. Około stu zaproszonych gości i warszawiaków dało wyraz swojemu oburzeniu podczas manifestacji zorganizowanej pod bramą niegościnnego obiektu (patrz zdjęcia). Dla redaktora “MOTO” szczególnie bulwersujący był sposób “zabezpieczania” tej demonstracji przez policję, zwłaszcza ostentacyjny dialog jakiegoś umundurowanego idioty, który informował swojego przełożonego przez radiotelefon o… treści eksponowanych plakatów. Ponieważ “antysemickich” nie zauważył więc obyło się bez pałowania.

    Henryk Jezierski
    (06 marca 2008)

    http://www.moto.gda.pl/strona.htm?id=512

  5. niedoczekanie powiedział/a

    Jak nie przez drzwi, to przez okno – byle do skutku!

    http://marucha.v3v.org/viewtopic.php?t=1544

  6. Alicja powiedział/a

    Dodam jeszcze ,ze o Sp. prof Jan Moor-Jankowski był pierwszym inicjatorem budowy pomnika ofiar KL-Warschau..ach cóz to za wybitna postać wielkiej klasy Człowiek..

  7. jahalinka powiedział/a

    Pani Alicjo! Dziękuję za przypomnienie postaci prof. Jana Moora-Jankowskiego. W Rewirach gajowego Maruchy jest ślad ciekawego tematu pt “Polski Holokaust” z forum Wirtualnej Polonii, który swojego czasu przytomnie wkleiła do Rewirów Pani Zofia
    Jest to oryginalny tekst prof.Moora-Jankowskiego. Teraz właśnie, kiedy podwoje “polskich” instytucji ( O hańbo! Bo tą instytucją jest jak na ironię Muzeum Powstania Warszawskiego) zamykają się przed takimi patriotami jak Pani sędzia Maria Trzcińska czy pisarz-historyk, Henryk Pająk oraz przed innymi wiernymi polskiej historii Polakami – należy tym bardziej wrócić do tego arcyciekawego i pouczającego artykułu. Polacy nie mogą pozwolić na fałszowanie historii naszego kraju!
    Pozdrawiam Panią serdecznie

    _______________________________________________

    PostWysłany: 2007-09-22 (Sob) 18:01 Temat postu: POLSKI HOLOKAUST

    Pani Zuzanno

    sa Polacy ktorzy walcza o PRAWDE i sa przez rzad braci K wsadzani do wariatkowa i wiezienia. IPN powstal dla wyszukania kazdego faktu potrzebnego dla wiekszych zyskow “przedsiebiorstwa holokaust”. J.Kaczynski podwyzszyl srednie zarobki pracownikom IPN-u z 3000zl do 4000zl tuz przed protestem pielegniarek (media byly wyjatkowo cicho)
    Presylam copie wystapienia wielkiego Polaka

    Zofia

    Forum WP_____________________________

    POLSKI HOLOKAUST

    Przemówienie prof. Jana Moora-Jankowskiego wygłoszone 4 maja 2004 roku podczas dorocznego Dnia Pamięci Holokaustu w Stanach Zjednoczonych w obecności ponad 600 pracowników rządu USA. Profesor Jan Moor-Jankowski został zaproszony przez rząd USA jako główny mówca.
    Jak zauważa sam autor, podczas dwuletniej historii Dni Pamięci Holokaustu po raz pierwszy zaistniała możliwość powiedzenia o polskich ofiarach holokaustu. Dotychczas pracownikom rządu USA znane były fakty historyczne dotyczące jedynie niemieckiej zbrodni na Żydach. Z wielkim bólem podejmuję za każdym razem wspomnienie horroru II wojny światowej. Od tamtego czasu wyrosły już trzy nowe pokolenia, a ja nie chcę rozdrapywać starych ran. Pragnę patrzeć w przyszłość, nie oglądać się wstecz. Z drugiej strony musimy pamiętać, że Hitler przystąpił do realizacji własnego planu ludobójstwa, wiedząc, jak szybko świat zapomniał o tureckim ludobójstwie dokonanym na Ormianach w latach 1907-1915. Wspominanie dokonanych zbrodni winno być zatem ostrzeżeniem dla następnych pokoleń, iż nie mogą pozwolić, by taki horror ponownie się wydarzył.

    Holokaust nie-Żydów w Polsce jest w zasadzie na Zachodzie nieznany. Nie zostały podjęte żadne studia uniwersyteckie na ten temat, nie istnieją żadne muzea, nie ma pomników; jest zaledwie garść angielskojęzycznych publikacji na temat Holokaustu nie-Żydów w Polsce. Jest na przykład powszechnie znany fakt, iż Hitler nakazał, aby Żydzi nosili znak z gwiazdą Dawida, zwany znakiem hańby („Schandzeichen”). Jednak prawie nieznane jest, że każdy z blisko trzech milionów Polaków wywiezionych do Niemiec na roboty przymusowe, musiał także nosić widoczny „znak hańby” – żółty romb z purpurową literą „P”. W nazistowskiej symbolice kolor żółty oznaczał zdradę, purpura – seksualne dewiacje. Polacy, którzy musieli nosić ten znak, nie byli więźniami obozów koncentracyjnych; byli oni robotnikami przymusowymi. Wywiezieni do Niemiec na roboty, żyli i pracowali wśród Niemców, ale nie wolno było im nawiązywać z Niemcami żadnych kontaktów społecznych.

    Nie chodziło tylko o zakaz zawierania jakichkolwiek znajomości, lecz także o zakaz używania ławek na ulicach, uczęszczania do parków, kin, restauracji. Stosunki seksualne między osobami narodowości polskiej a osobami narodowości niemieckiej określane były jako „zdrada rasowa” i karane śmiercią strony polskiej.
    Hitlerowski plan zagłady Polaków został zarysowany po raz pierwszy w roku 1927 w książce „Mein Kampf”. Hitler wezwał wtedy Niemców do zaniechania wysiłków na rzecz odzyskania utraconych po I wojnie światowej kolonii i powrotu do odwiecznego parcia Niemców na wschód („Drang nach Osten”), aby zdobywać nowe terytoria w Polsce celem powiększenia niemieckiej „przestrzeni życiowej” („Lebensraum”). Dwanaście lat później, w mowie do zwierzchników niemieckich sił zbrojnych Hitler rozkazał: „Zabijajcie bez współczucia i litości wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia czy języka. Tylko w ten sposób osiągniemy przestrzeń życiową [Lebensraum], której potrzebujemy. Zniszczenie Polski jest naszym pierwszorzędnym celem. Środkiem jest unicestwienie wszelkich żywych sił (polskich)”.

    Już w maju 1939 r. niemiecka policja polityczna gestapo utworzyła wydział „Zentralstelle II P Polen” (Wydział centralny II P Polska). Koordynatorem czystki etnicznej mającej dokonać się na Polakach został Reinhardt Heydrich. Ponad 2 lata później, podczas niesławnej konferencji w Wannsee, ten sam Reinhardt Heydrich został koordynatorem „ostatecznego rozwiązania” ludobójczego planu unicestwienia Żydów. Holokaustowi Polaków nadano kryptonim „Tannenberg” („Grunwald”) od nazwy wsi, gdzie na początku XV wieku polski król zadał klęskę niemieckiemu zakonowi Krzyżaków. Jak widać, nawet po 600 latach pamięć haniebnej klęski nurtowała umysły niektórych Niemców. Na początku, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, 2 tys. Polaków mieszkających w Niemczech zostało wysłanych do obozów koncentracyjnych, by nigdy stamtąd nie powrócić. Wspomniany wydział gestapo Zentralstelle lI P przygotował listę 61 tys. obywateli należących do polskiej elity narodowej w dokumencie pod tytułem: „Sonderfahndungsbuch Polen” (specjalna księga listów gończych za Polakami przeznaczonymi do aresztowania). Uczyniono to jeszcze przed atakiem Niemców na Polskę 1 września 1939 r. W pierwszych miesiącach wojny wszyscy Polacy umieszczeni we wspomnianej księdze listów gończych zostali bez legalnych procesów sądowych albo zamordowani przez władze okupacyjne, albo posłani do obozów śmierci. W ten sposób wymordowano ziemiaństwo, arystokrację, inteligencję, duchowieństwo, profesorów uniwersytetów, nauczycieli, lekarzy, prawników i innych przywódców społeczeństwa, nie pomijając wybitnego sportowca Janusza Kusocińskiego, który zdobył złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Berlinie w 1936 roku*.

    W pierwszych dniach września 1939, aby sterroryzować ludność, zamordowano dodatkowo 20 tys. cywilnych obywateli polskich nie-Żydów na ulicach i polach, dokonując 310 masowych aktów zbrodni, także w Częstochowie, gdzie wtedy mieszkałem. Stosy ciał, głównie kobiet i dzieci, porozrzucane były na dużej przestrzeni w pobliżu częstochowskiej katedry. W tym samym czasie dodatkowe 50 tys. ludności cywilnej zabito w wyniku barbarzyńskich nalotów oblężonej Warszawy. Za pierwszy cel nalotów wybierano dobrze przecież oznakowane szpitale. Wtedy zostałem po raz pierwszy ranny. 95 proc. budynków w mieście zostało uszkodzonych bądź zniszczonych. Gdy mój ojciec, weteran I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, wyszedł z piwnicy-schronu po pierwszym wielkim bombardowaniu i zobaczył zrujnowane miasto, z jego oczu pociekły łzy. Kolejne straszne bombardowania miały jeszcze nadejść.

    W maju 1940, na specjalny rozkaz szefa SS Heinricha Himmlera, pojmano specjalny „kontyngent” 20 tys. ludności cywilnej i wysłano do obozów śmierci. Od listopada 1939 do maja 1940 przetoczyła się przez okupowaną Polskę seria tzw. Intelligenzaktionen, to znaczy akcji planowego wymordowania polskiej inteligencji i przywódców Narodu. Nie mając dostępu do dokładnych liczb, podam tylko, że wskutek samej tylko „Intelligenzaktion Pommern” (akcja przeciwko inteligencji na Pomorzu), przeprowadzonej na jesieni 1939 r., Niemcy zamordowali ponad 23 tys. Polaków. W całej okupowanej Europie istniało 9 tys. obozów koncentracyjnych różnych typów. 2 tys. z nich Niemcy wybudowali w okupowanej Polsce (do tego trzeba dodać około 300 gett i obozów zagłady, jakie Niemcy przygotowali dla Żydów).

    Pod koniec 1939 roku Niemcy założyli niesławny obóz Auschwitz z przeznaczeniem dla Polaków, którzy byli pierwszymi więźniami. W 1942 roku zbudowany został nowy podobóz Birkenau. Służył Niemcom jako obóz zagłady najpierw dla wymordowania Polaków i sowieckich jeńców wojennych, a następnie jako zbrodnicze narzędzie „ostatecznego rozwiązania” dla wymordowania Żydów, Cyganów i innych „podludzi”. Transporty i mordowanie Polaków w Auschwitz trwały równolegle do akcji eksterminacji Żydów. Niewiele było rodzin w okupowanej Polsce, które nie straciłyby jednego lub więcej swoich bliskich w KL Auschwitz. W 1943 roku sam uciekłem z transportu niechybnie zmierzającego do Auschwitz. Trzeba tu dodać, iż w tamtym czasie Niemcy budowali liczne obozy koncentracyjne i więzienia, w których więzili i mordowali Polaków. Takim więzieniem był Pawiak w Warszawie, gdzie z ponad 100 tys. więzionych przeżyło zaledwie 3 proc. Spędziłem tam kilka miesięcy przed ucieczką.

    Mogę podać tylko przybliżoną liczbę ofiar holokaustu dokonanego na Polakach, ponieważ bardzo trudno jest otrzymać informacje o tych morderstwach. Sowieccy i polscy komuniści, którzy rządzili w Polsce do 1989 roku, cieszący się nadal wielkimi wpływami, mieli swoje powody, aby nie ujawniać rozmiaru tych zbrodni. Przykładem niech będzie tu Konzentrationslager Warschau, gdzie – jak się oblicza – Niemcy zamordowali blisko 200 tys. mieszkańców stolicy.

    Byłem tam więziony zimą 1943/1944 i odniosłem wiele ran podczas przesłuchań. Większość więźniów stanowiła przypadkowa ludność cywilna złapana na ulicach Warszawy. Co kilka dni z bardzo dużego pomieszczenia, gdzie byłem więziony, Niemcy wyprowadzali większość więźniów, pozostawiając tylko niektórych rannych i okaleczonych (jak mnie) lub czekających na dokończenie przesłuchania. Później pomieszczenie znów wypełniało się nowymi więźniami po to tylko, by wieczorem znów opustoszeć.

    Dopiero w 2002 roku dowiedziałem się, że więźniowie ci byli mordowani w komorach gazowych i krematoriach KL Warschau. Dokumenty pokazują, że zaraz po ucieczce Niemców w 1945 r. w dużej części obozu znaleziono kanały i kolektory ściekowe wypełnione kośćmi i popiołami ludzkimi. Niestety, prawie natychmiast kontrolę nad obozem przejęło NKWD i używało zastane tam komory gazowe i krematoria do mordowania Polaków sprzeciwiających się sowieckiej okupacji. W 2002 roku ówczesne władze Polski wstrzymały śledztwo wokół KL Warschau, które było prowadzone przez polską sędzinę Marię Trzcińską. Pani Trzcińska zajmowała się tym śledztwem od 1973 roku, ostatnio pracując dla Instytutu Pamięci Narodowej. Niestety, wielu członków obecnych władz wywodzi się z komunistycznej nomenklatury i obawia się ujawnienia swoich przeszłych związków z NKWD. Maria Trzcińska niezależnie opublikowała wyniki żmudnego śledztwa w książce zatytułowanej „KL Warschau”. Publikacja ta wywołała w Polsce wrzawę. Oto przykład występujących nawet dzisiaj trudności w pokazaniu pełnej prawdy o holokauście dokonanym na Narodzie Polskim.

    Planowe mordowanie Polaków przez Niemców trwało aż do wycofania się tych ostatnich z okupowanej Polski w 1945 r. Oblicza się, że Niemcy codziennie, każdego dnia okupacji, mordowali średnio 400 Polaków. Porównując z sytuacją w okupowanej Francji, znanym przypadkiem bestialstwa niemieckiego była pacyfikacja wsi Oradour-sur-Glane, gdzie Niemcy, oddzieliwszy wpierw mężczyzn od kobiet i dzieci, tych pierwszych rozstrzelali w stodołach, natomiast kobiety i dzieci zamknęli w kościele i żywcem spalili. Wioska została także spalona. Jest to jedyny udokumentowany przypadek barbarzyńskiej zagłady całej wioski w okupowanej przez Niemców Francji, podczas gdy w Polsce setki wiosek i ich mieszkańców zostało zamordowanych według tej samej metody.

    W sierpniu 1944 w Warszawie polskie wojsko podziemne Armia Krajowa powstało przeciwko niemieckiemu okupantowi. Walka trwała 63 dni. W trakcie Powstania Niemcy zamordowali ponad 200 tys. nieuzbrojonej ludności cywilnej. Dokonali też zaplanowanego i konsekwentnego zniszczenia miasta poprzez podpalanie i wysadzanie w powietrze ocalałych ruin. Pozostałych 600 tys. mieszkańców po kapitulacji Powstania wysłano do obozów pracy przymusowej i obozów koncentracyjnych.

    Na skutek polowania na ludzi, łapanek i innych akcji eksterminacyjnych podjętych przez Niemców podczas okupacji 2 mln 800 tys. Polaków złapanych na ulicach, w kościołach i na polach zostało wypędzonych ze swoich domów i wysłanych do Niemiec jako robotnicy przymusowi. Wielu z nich już nie wróciło. Polacy zostali określeni w ideologii niemieckiego nazizmu jako rasa „podludzi” („Untermenschen”). Mimo to około 200 tys. polskich dzieci o blond włosach i niebieskich oczach zostało siłą porwanych od swoich rodziców i poddanych germanizacji. Dokonywała tego specjalna organizacja „Lebensborn”. Po wojnie do Polski powróciło zaledwie 15 proc. z tej grupy dzieci.

    Różne publikacje ustalają, że ponad 3 mln obywateli Polski nie-Żydów zostało podczas wojny zamordowanych w różnych okolicznościach. Jedną z takich okoliczności – jeszcze obecnie zbyt mało znaną – były automatyczne wyroki śmierci na tych, którzy ukrywali lub pomagali współobywatelom żydowskiego pochodzenia. Wyrok śmierci nie dotyczył tylko „sprawcy przestępstwa”, lecz całej jego rodziny („Sippenhaft” – odpowiedzialność zbiorowa) i sąsiadów. Nierzadko w odwecie za pomoc okazywaną Żydom Niemcy mordowali i palili całe wsie. Studia historyczne pokazują, iż w pomoc Żydom angażowało się od 0,5 do l mln Polaków. Nie znamy jednak dokładnej liczby tych Polaków, którzy za pomoc Żydom w czasie II wojny zapłacili własnym życiem.

    Również Rosjanie dopuszczali się w okupowanej Polsce wielu masowych morderstw i deportacji. Stalin nigdy nie wybaczył Polakom, że podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku sam ledwie uszedł z życiem. W latach 30. Stalin osobiście rozkazał, by wszyscy dorośli Polacy zamieszkujący terytoria autonomiczne w sowieckich republikach Ukrainy i Białorusi zostali zabici lub zesłani do gułagu. Rozkaz ten dotyczył kilkusettysięcznej grupy Polaków. W listopadzie 1944 przebywałem w mieście Żytomierz na Ukrainie. Miasto przed wojną zamieszkiwane było przez Żydów i Polaków. Jednak gdy tam przyjechałem, wszyscy Żydzi zostali już wymordowani przez Niemców w 1941. Zostali tylko Polacy powyżej 60. roku życia i ich wnuki. To rzucało się w oczy – na ulicach nie było ludzi średniego pokolenia; tylko starcy i dzieci.

    17 września 1939 roku Rosjanie w porozumieniu z Niemcami zaatakowali Polskę od wschodu. Pod sowiecką okupacją znalazła się prawie połowa terytorium Polski. Rosjanie natychmiast podjęli akcję ludobójstwa i deportacji. W 1940 roku w Zakopanem doszło do spotkania wysokich rangą przedstawicieli gestapo i NKWD. Dwaj jeszcze wtedy sojusznicy, Niemcy i Rosja, dokonali koordynacji wspólnej polityki eksterminacji i deportacji Polaków. Jak się oblicza, jeszcze przed wojną niemiecko-rosyjską, jaka wybuchła 22 czerwca 1941 roku, Rosjanie wymordowali lub zesłali do gułagu 1 mln 700 tys. Polaków. W momencie ataku Niemców NKWD nie miało już czasu na ewakuację więźniów politycznych: tysiące z nich zostało zamordowanych z zimną krwią lub okrutnie torturowanych, nierzadko krzyżowanych na drzwiach cel więziennych i pozostawionych na powolną śmierć.

    Szczególny przypadek stanowi mord dokonany przez Rosjan na ponad 21 tys. polskich oficerów w 1940 roku. Oficerowie polscy mordowani byli indywidualnie strzałem w tył głowy w Katyniu, Starobielsku i w Twerze. Byli to w większości oficerowie rezerwy, stanowiący elitę Narodu, którą Stalin postanowił unicestwić jednym nagłym uderzeniem. Straciłem w Katyniu mego kochanego wujka, który był lekarzem.
    Rosyjska okupacja Polski przyszła na nowo w 1945 roku. NKWD deportowało ogromną liczbę Polaków do gułagów. Inni zostali zabici w więzieniach na terenie Polski. Deportacje trwały do 1957 roku, jednak do dziś nie można ustalić prawdopodobnej liczby ofiar.
    Wszystkie informacje zaczerpnięte zostały z istniejących dokumentów i opracowań.

    prof. Jan Moor-Jankowski

    Warto przeczytać:
    l. Lukas Richard, „The Forgotten Holocaust: The Poles Under German Occupation 1939-1944”, Hippocrene Books: New York 1997, polskie wydanie: „Zapomniany holocaust”, Kielce 1995
    2. Lukas Richard, „Did The Children Cry? Hitler? s War Against Jewish and Polish Children”, Hippocrene Books: New York 1994
    3. Davis Norman, „Rising? 44: The Battle for Warsaw”, MacMillan: London 2003
    4. Powers Samantha, „A Problem from Hell. America and the Age of Genocide”, Perennial New York 2002

    *) W rzeczywistości Janusz Kusociński zdobył złoty medal w biegu na 10000 m na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 1932 r. (przyp. Red.)

  8. jahalinka powiedział/a

    Kto z Państwa chce, może posłuchać wywiadu z prof. Janem Mooorem Jankowskim w Radiu Maryja w 2005 (kliknąć przy jego nazwisku na słowo “nagranie”)

    http://www.prawica.net/node/2082#comment-38614

  9. A.Gołąb powiedział/a

    No to jesteśmy w domu. Wiemy już po co Tusk pojechał do Stanów. KONIEC POLSKI!

    Tusk obiecał w USA restytucję mienia żydowskiego

    PAP

    Podczas spotkania z przedstawicielami organizacji żydowskich w USA w poniedziałek w Nowym Jorku premier Donald Tusk obiecał rozwiązanie jeszcze w tym roku ciągnącego się od lat problemu restytucji prywatnego mienia żydowskiego w Polsce – podali uczestnicy spotkania.
    Informację potwierdził szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak, który towarzyszył szefowi rządu podczas wizyty w USA.

    - Pracę nad projektem w ramach rządu prowadzi wiceminister skarbu państwa Krzysztof Łaszkiewicz. Jest w stałym kontakcie m.in. ze środowiskiem żydowskim, ale nie tylko, bo reprywatyzacja dotyczy wszystkich obywateli polskich, którzy utracili swój majątek – powiedział Nowak. – Minister Łaszkiewicz dostał polecenie od premiera, aby przyspieszyć prace, tak żeby wiosną rząd skończył pracę nad projektem, a do jesieni tego roku ustawa mogła być przedstawiona Sejmowi – podkreślił.

    Nowak zaznaczył, że premier prosił przedstawicieli organizacji żydowskich zainteresowanych reprywatyzacją o wyrozumiałość. “Powiedział, że nie jesteśmy w stanie usatysfakcjonować tych, którzy oczekują wysokich rekompensat rzędu np. kilkudziesięciu procent wartości majątku. Otwarcie mówił, że reprywatyzacja obejmie tyle, na ile będzie stać państwo, i że trudno zakreślić jej horyzont czasowy, ile będzie trwała” – stwierdził Nowak.

    Jak powiedział uczestniczący w spotkaniu wiceprezes Światowego Kongresu Żydów (WJC) Kalman Sultanik, premier zapowiedział poddanie pod głosowanie ustawy o reprywatyzacji mienia – m.in. żydowskiego – do września.

    - Premier Tusk sam poruszył problem prywatnej własności, był bardzo otwarty i potwierdził to, o czym zapewnił mnie w Polsce wiceminister skarbu Łaszkiewicz, który powiedział, że ten rząd zobowiązuje się do rozwiązania tego problemu. Premier powiedział, że do września ustawa o reprywatyzacji zostanie uchwalona, i szybko, jeszcze w tym roku, wprowadzona w życie – powiedział Sultanik.

    Dodał, że według informacji premiera, “ustawą będą objęci wszyscy Żydzi, którzy byli obywatelami polskimi do 1939 r., i procedura wnioskowania o zwrot mienia będzie bardzo prosta”.

    - Wyraził także nadzieję, że prezydent Kaczyński podpisze ustawę. Ja też myślę, że podpisze – powiedział Sultanik, który jest również przewodniczącym Federacji Żydów Polskich w Ameryce, organizacji, której pierwszym prezesem był słynny pisarz i noblista Isaac Bashevis Singer.

    W spotkaniu, które odbyło się w konsulacie generalnym RP w Nowym Jorku, uczestniczyli także przedstawiciele innych najważniejszych organizacji żydowskich, jak Komitet Żydów Amerykańskich (AJC), Jewish Claims Conference (Konferencja ds. Roszczeń Żydowskich) oraz żydowska Liga Przeciw Zniesławieniom (ADL).

    Przedstawiciel ADL Michael Salberg, dyrektor ds. międzynarodowych w tej organizacji, potwierdził wiadomość o deklaracjach szefa polskiego rządu na temat restytucji mienia, chociaż podał nieco późniejszy termin przypuszczalnego załatwienia tej sprawy. – Premier zobowiązał się do przeforsowania ustawy o reprywatyzacji w parlamencie do końca tego roku – powiedział Salberg.

    Oprócz restytucji mienia, rozmawiano także o kwestii antysemityzmu w Polsce, działalności Radia Maryja i ojca Rydzyka oraz o stosunkach Polski z Izraelem. “Nie stawialiśmy żadnych postulatów w związku z antysemityzmem. To jest problem globalny” – powiedział Salberg. Dodał też, że “stosunki między Polską a Izraelem w ostatnich latach są bardzo dobre”.

    Dotychczasowe próby rozwiązania problemu reprywatyzacji w Polsce kończyły się fiaskiem. Pojawiło się już ponad 20 projektów ustaw reprywatyzacyjnych, a żadna nie weszła w życie. Ostatni projekt, przygotowany przez rząd Marka Belki, zakładał wypłatę 15- procentowego odszkodowania w formie świadczenia pieniężnego dla byłych właścicieli majątków przejętych przez państwo w latach 1944- 1962. Odszkodowania miały przysługiwać także spadkobiercom. Sejm pracował nad nim w latach 2005-2006, ale w końcu prace utknęły w sejmowej komisji nadzwyczajnej.

    Skutecznie przez parlament przeprowadził swoją ustawę reprywatyzacyjną rząd Jerzego Buzka, ale w 2001 roku zawetował ją prezydent Aleksander Kwaśniewski. Ta ustawa zakładała, że rekompensaty wyniosą 50 proc; ograniczała przyznawanie rekompensat tylko do osób posiadających obywatelstwo polskie.

    W grudniu zeszłego roku ministerstwo skarbu państwa poinformowało o rozpoczęciu analiz dotyczących ewidencji mienia niezbędnego do przeprowadzenia reprywatyzacji, oszacowania jego wartości oraz zaktualizowania wielkości roszczeń.

    Z kolei w lutym Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport na temat przebiegu reprywatyzacji w latach 1990-2006. NIK stwierdziła, że do tej pory skala roszczeń reprywatyzacyjnych nie została określona przez administrację państwową z odpowiednią starannością; nie podano liczby osób domagających się reprywatyzacji ani wartości potencjalnych roszczeń. W uzasadnieniu do projektu ustawy reprywatyzacyjnej, opracowanej przez rząd Belki, wartość roszczeń szacowano na 60 mld. Jednak w opinii NIK tych danych nie da się zweryfikować. Ponadto – według NIK – brak rozwiązań ustawowych działa na niekorzyść państwa.

    onet.pl

  10. Eliza powiedział/a

    @ Konserwatysta

    Pamięci walczących o Wolną Polskę

    http://pl.youtube.com/watch?v=9jNstfJJfFM&feature=related

  11. z internetu powiedział/a

    Przpraszam, że nie na temat wprawdze ale b. ciekawe

    KŁAMSTWO KOSOWSKIE!!!!!
    Kłamstwo kosowskie jest obszernie opisane w książce Waldemara Łysiaka pt Stulecie kłamców”

    “Państwo serbskie powstało w IX wieku, a więc słowiańska Serbia jest rówieśniczką słowiańskiej Polski ma około 1000 lat. Na terenie Kosowa Słowianie osiedlali się już w VII wieku, stąd, mimo dzisiejszej muzułmanizacji tego regionu, 98% nazw geograficznych Kosowa ma źródłosłów słowiański. Kosowo w XII wieku stało się integralną częścią, a dwa wieki później centralną częścią państwa serbskiego, pełną miast, wsi, zamków tudzież chrześcijańskich monastyrów i kościołów. Od tamtej pory Serbowie nigdy nie przestali mówić, że ziemia kosowska jest kolebką narodu serbskiego. Jej utrata staje się dla nich tym samym, czym dla Polaków byłaby utrata ziemi krakowskiej lub gnieźnieńskiej.
    Jest Kosowo dla Serbów również ziemią świętą, głównym terenem narodowej i religijnej martyrologii. Tam Serbowie próbowali zatrzymać muzułmański potop. 28 czerwca 1389 roku 40 tysięcy serbskich witezi przyjęło przedśmiertną komunię świętą wokół kościoła Samodrerza i stanęło na Kosowym Polu przeciwko 120 tysiącom Turków. Nie mieli żadnych szans i nie mieli złudzeń wiedzieli, że zginą. Lecz mieli świadomość konieczności swej ofiary dla obrony krzyża i państwa. Zginęli co do jednego, a Kosowe Pole zostało ich ciałami uświęcone jako serbskie Termopile. W kwietniu roku 1982 serbski kler ogłosił (tekstem o serbskich sanktuariach), że dla narodu serbskiego nie ma droższego słowa niż Kosowo, ani cenniejszej rzeczywistości niż Kosowo, ani wspanialszego sanktuarium niż Kosowo święte. Napływ muzułmańskich Albańczyków do Kosowa zaczął się po klęsce antytureckiego buntu Serbów (1689) i wzmógł w stuleciu XIX, bo wtedy Serbia toczyła szczególnie ciężkie walki o wyzwolenie, więc Turcy chcieli tu mieć sprzymierzeńców. Zgodnie z planem Stambułu imigranci (kosowscy Albańczycy) chętnie brali udział w zwalczaniu narodowowyzwoleńczej walki Serbów; chętnie i okrutnie już wtedy okrucieństwo Albańczyków było ich cechą przysłowiową. Serbia odzyskała niepodległość w roku 1878, lecz bez Kosowa, dlatego przez następne dekady Turcy dalej masowo zaludniali Albańczykami kolebkę serbskiego narodu. Gdy armia serbska wyzwoliła wreszcie Kosowo (1912) i gdy wróciło ono do serbskiej macierzy (1913) nie stało się areną zemsty zwycięzców; muzułmanom dano pełną swobodę religii i kultury.
    Odwdzięczyli się po swojemu trzy dekady później, kiedy Kosowo
    zostało zajęte przez wojska Hitlera i Mussoliniego. Nigdzie w Europie naziści i faszyści nie znaleźli równie chętnych sprzymierzeńców, co wśród bałkańskich muzułmanów (Albańczyków
    i Bośniaków). Notabene Europejczycy nie pamiętają już o tym, że Hitler był idolem całego świata muzułmańskiego właśnie za to, że masakrował chrześcijańsko-żydowską Europę (a Polacy nie pamiętają o tym, że wrześniowa klęska i kapitulacja państwa polskiego była w stolicach państw muzułmańskich fetowana
    jak święto narodowe, wybuchem entuzjazmu!). Włączone przez hitlerowców i faszystów do Wielkiej Albanii, Kosowo stało się muzułmańską rzeźnią eksterminującą Serbów. Komanda albańskich oprawców zwanych ballistami (oddziały Balii Combetar), jak również muzułmańskie dywizje Waffen SS (bośniackie Hanczar i Kama, albańska Skanderbeg) wymordowały kilkanaście tysięcy Serbów (nigdy nie policzono dokładnie ofiar), a ponad 100 tysięcy Serbów zdołało uciec z Kosowa. Na ich miejsce Hitler i Mussolini sprowadzili tyle samo (ponad 100 tysięcy) Albańczyków z Albanii, co stało się fundamentem późniejszej (powojennej) silnej przewagi etnicznej Albańczyków w Kosowie.
    Bohatersko walczący z Hitlerem Serbowie zbudowali po wojnie nową Jugosławię, znowu nie mszcząc się na Albańczykach,
    tylko dając Kosowu mocą konstytucji bardzo szeroką autonomię, obejmującą m. in. sądownictwo i struktury władzy wykonawczej. Przedstawiciele Kosowa zasiadali we władzach Federacji i mogli podejmować samodzielne decyzje bez zgody rządu Republiki Serbii. Muzułmanie zaś mogli nie tylko bez przeszkód krzewić swoją kulturę i wyznawać swój kult, ale i regularnie zwiększać na swoją korzyść dysproporcję liczbową między nimi a kosowskimi Serbami. Zwiększali dubeltowo metodą szybszej rozrodczości i metodą stałego nacisku na swych serbskich sąsiadów. Tylko w latach 1968-1988, przy cichym wsparciu lokalnych albańskich urzędników, zmuszono do opuszczenia Kosowa aż 220 tysięcy Serbów, dzięki czemu liczba muzułmanów wzrosła aż do 74% wszystkich mieszkańców Kosowa (jak podaje Mała Encyklopedia PWN 1995). Kolejne fale emigracji Serbów zostaną spowodowane zbrojnym terrorem albańskim, co da muzułmanom przewagę 80:20 (80%, choć propaganda NATO mówiła aż o 90%). New York Times
    potępiający Serbów i piętnujący rzekome czystki etniczne Miloąevicia, zapomniał już, że 18 lat temu (1982) piętnował kosowskich Albańczyków, którzy wypędzają Serbów z ich domów Serbski socjolog, A. Djilas, zadał na łamach Die Zeit pytanie: Dlaczego Albańczycy nie chcieli korzystać z demokratycznych
    praw, jakie oferowała im autonomia? Mogli z niej korzystać pełnymi
    garściami. Dlaczego im to nie odpowiadało. Autonomia, chociaż
    tak szczodra, że trudno znaleźć gdzie indziej podobną, nie odpowiadała kosowskim muzułmanom, bo rozzuchwalił ich
    właśnie jej zakres. Zgodnie z regułą Tocqueville’a bunty wybuchają nie tam, gdzie panuje terror, lecz tam, gdzie panuje liberalizm, a zwiększanie obszaru wolności zwiększa potencjalną groźbę buntu. Duża autonomia dla będącej w Kosowie większością populacji albańskiej pchnęła tę mniejszość etniczną ku idei oderwania Kosowa zabrania Kosowa Serbom i przyłączenia go do Albanii. Na to Serbowie nie chcieli się godzić, tak jak Polacy przez dziesiątki lat nie zgadzali się oddać Niemcom ziemi wielkopolskiej.”
    to kawałek tej książki dla zachęty by sięgnąć po całą.

    Kosovo je Srbija
    Bog čuva Srbe

  12. kilogram13 powiedział/a

    ajwaj !

  13. Black Hawk powiedział/a

    Niemcy i Angela Merkel też idą na pasku PiS-u,Kaczyńskich i RM,TV Trwam,O.Rydzyka i moherów?,czemu o tym “redaktorzy” Interii i innych “wolnych” mediów(inaczej) nie piszą o tym co ja poniżej?a jest o tym głośno w niemieckiej i zachodniej prasie, o tym jak Niemcy bronią swych narodowych interesów nie parząc na Brukselę i jewrokibuc gdzie grają przecież sami pierwsze skrzypce,czy to nie dziwi? – Coś jednak jest na rzeczy i nie tak z tym “traktatem” Lizbońskim nie tak panowie ‘dziennikarze”???.A to właśnie pierwszy Niemiecki rząd negując ustalenia Lizbony przyjął,rozwiązania prawne potrzebne do ratyfikowania w tym kraju traktatu reformującego Unię Europejską. Przyjęcie Traktatu Lizbońskiego uchodzi w Niemczech za pewne, ale trzeba w tym celu zmienić konstytucję. Dlatego gabinet Angeli Merkel przyjął dwie poprawki do konstytucji, które mają wzmocnić rolę narodowego parlamentu po wejściu w życie nowego traktatu. Obie izby parlamentu mają w przyszłości mieć prawo do występowania do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Bundestag i Bundesrat będą mogły tak postąpić, jeśli uznają, że instytucje unijne przekraczają swoje kompetencje i nie trzymają się zasady subsydiarności. Mówi ona, że każdy szczebel władzy powinien realizować tylko te zadania, które nie mogą być skutecznie zrealizowane przez szczebel niższy. No coś takiego to ona Merkel,Niemcy też działają pod dyktando O.Rydzyka,PiS-u,Kaczyńskich???Nie bywałe!!!Co na to her Thuzk,podkolannik Merkel??? i PO…ńcy z PO i ich wyborcy?.Czy Naród Polski ma o tym celowo nie wiedzieć???,że ten traktat ma obowiązywać faktycznie członków second kategorii takich jak Polska i inne państwa nowo przyjęte,a tych co go stworzyli nie???,ciekawe.

  14. MW powiedział/a

    Czyzby Gazeta Wyborcza kreowala nowego fuhrerka???

    ————————–

    Edelman za totalitaryzmem?

    Ostatnio w głównym organie “polskiej inteligencji” Gazecie Wyborczej umieszczono poniższy list Marka Edelmana. Zachęcam do niezwykle ciekawej lektury…

    “Szanowny Panie Premierze, Szanowny Panie Ministrze
    Jak Panom wiadomo, w ostatnim czasie nasiliły się w Polsce wystąpienia antysemickie i ksenofobiczne. I nie jest to zjawisko marginalne. Zresztą, kiedy w 1922 r. niejaki Adolf Hitler próbował przeprowadzić w Niemczech pucz, zbagatelizowano to jako incydent. A nie trzeba przypominać, czym się to skończyło. Nie tak dawno w Polsce jako pierwszym kraju Europy pokonana została totalitarna ideologia komunistyczna. Lecz aby dziś Polska nie stała się krajem, który ciągnie Europę wstecz, trzeba zdelegalizować wszelkie partie i organizacje nacjonalistyczne i szowinistyczne, takie jak NOP czy Młodzież Wszechpolska. To kwestia Panów osobistej odpowiedzialności za wizerunek i przyszłość Polski.
    Do poparcia tej akcji wzywam w pierwszym rzędzie członków Komitetu Oświęcimskiego jako ludzi najlepiej wiedzących, co oznacza nazistowski totalitaryzm.
    Wzywam też wszystkich innych, którzy myślą podobnie jak ja, do publicznego przyłączenia się do tej inicjatywy. ”

    A teraz dokonajmy analizy powyższego listu.

    1. “Zresztą, kiedy w 1922 r. niejaki Adolf Hitler próbował przeprowadzić w Niemczech pucz, zbagatelizowano to jako incydent.”
    Pucz monachijski był dokonany w 1923 r. Poza tym Adolf Hitler nie próbował przeprowadzić puczu, ale go przeprowadził. Nie udało mu się jedynie przejąć władzy. Tym się właśnie różni pucz od zamachu stanu, iż zamach stanu jest skuteczną próbą przejęcia władzy za pomocą siły, a pucz nieskuteczną. Ale cóż, “elity intelektualne” nie muszą wiedzieć ani kiedy odbył się pucz monachijski, ani czym jest pucz. Wystarczy sama nominacja Gazety Wyborczej.

    2. “Nie tak dawno w Polsce jako pierwszym kraju Europy pokonana została totalitarna ideologia komunistyczna.”
    Wcześniej totalitarna ideologia komunistyczna została pokonana w Hiszpanii przez gen. Franco i w Chile przez gen. Pinocheta. W Polsce zaś została nie tyle pokonana, co przekupiona za intratne interesy gospodarcze i część władzy politycznej. A i to było możliwe głównie dzięki skutecznej polityce międzynarodowej USA za Ronalda Reagana i osłabieniu ZSRR.

    3. “Lecz aby dziś Polska nie stała się krajem, który ciągnie Europę wstecz, trzeba zdelegalizować wszelkie partie i organizacje nacjonalistyczne i szowinistyczne, takie jak NOP czy Młodzież Wszechpolska.”

    Wstecz ciągnąć Polskę to chce Marek Edelman. Chce powrotu do czasów panowania totalitarnej ideologii. Czyżby szybko znudziła się wolność słowa ? Chcemy powrotu do czasów, kiedy działały jedynie licencjonowane partie, nie różniące się zbytnio od oficjalnej ideologii ?

    4. “To kwestia Panów osobistej odpowiedzialności za wizerunek i przyszłość Polski.”
    Za wizerunek wobec kogo ? Unii Europejskiej ? Dla mnie ważniejszy jest interes Polski niż jej wizerunek. Państwa, które skutecznie realizują swoje interesy często mają zły wizerunek w świecie. Oczerniają go wszyscy ci, którym zależy, aby nie realizowały swoich interesów. Przykład USA, światowego imperium jest chyba wystarczający. Wiele osób nie lubi USA, nie lubi Niemiec, nie lubi Rosji ale co z tego ? To nadal są potężne państwa.

    5. “Do poparcia tej akcji wzywam w pierwszym rzędzie członków Komitetu Oświęcimskiego jako ludzi najlepiej wiedzących, co oznacza nazistowski totalitaryzm.”
    Myślę, że nie tylko członkowie Komitetu Oświęcimskiego wiedzą, co znaczy nazistowski totalitaryzm. Na własnej skórze przekonało się o tym również wielu narodowych demokratów. Część z nich została upamiętnionych dzięki wystawie zorganizowanej przez portal internetowy endecja.pl. Narodowcy wiedzą, co oznacza zarówno totalitaryzm nazistowski jak i komunistyczny. Od obu tych totalitaryzmów wycierpieli olbrzymie katusze. Marek Edelman dzieli jednak ofiary na lepsze i gorsze. Na te, które prosi o poparcie i te, których kontynuatorów chce delegalizować.

    6. “Wzywam też wszystkich innych, którzy myślą podobnie jak ja, do publicznego przyłączenia się do tej inicjatywy. ”

    A ja wzywam wszystkich ceniących tak jak ja wolność słowa i/lub demokrację i/lub wartości narodowe do przeciwstawienia się tej inicjatywie. Inicjatywie mówiącej o sprzeciwie wobec totalitaryzmowi, a chcącej zaprowadzić swój totalitaryzm.

    Adam Łącki

  15. mailto powiedział/a

    Panie Marucha! Zastanawiam się dlaczego Ojciec Dyrektor poparł Kaczyńskiego a wycofał poparcie Giertychowi – nie wiedział kim naprawdę są Kaczyńscy? Skutek? Resztki elementu narodowego, polskiego zostały wycięte z rządu. Dziś na prawej stronie mamy rzekomo polską prawicę PIS ale posłuchajcie sobie co mówi jakaś Kluzik, co mówi Kaczyński jak bronił Gombrowicza przed Giertychem no i to słynne spotkanie Kaczyńskiej z feministkami jej poparcie dla in vitro. Drobiazgi? Czepiam się? A dlaczego nigdy Kaczyńscy nie publikowali czegoś co zachamowałoby spekulacje o Kalksteinach? Widzicie Marucha jaka ze mnie menda i antyprawicowiec ale mój polski nos wyczuwa jakiś zapach charakterystyczny dla Bliskiego Wschodu, Pozdrawiam

  16. PL powiedział/a

    Nie Pan jeden wyczuł PiS-mo nosem. Pisał o tym i nasz gospodarz, pisał…

Napisz odpowiedź

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>