Dziennik gajowego Maruchy

Dypl. gajowy hab. Waclaw Marucha objaśnia świat szerokiej publiczności.

Archiwum dla marzec, 2008

Życiowe problemy polskiego emeryta

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-10 (poniedziałek)

Polski emeryt, kombinujący jak by tu przeżyć do końca miesiąca, kupujący najtańsze ochłapy w sklepach dyskontowych i zastanawiający się, które lekarstwa na recepcie wykupić, a na które go już nie stać - ma, jak się okazuje zupełnie inne problemy na głowie, a są nimi mniejszości seksualne.

Tak przynajmniej sądzi nasza ulubienica, p. Nelly Rokita. Wygłosiła ona w piątek wykład na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Tarnowskich Górach, podczas którego uświadamiała seniorów, że powinni być tolerancyjni wobec gejów i lesbijek. Na dodatek do Tarnowskich Gór pani Rokita wybrała się jako posłanka, czyli za publiczne pieniądze.

Za nasze wcześniejsze porównania Nelly Rokity do Kononowicza bardzo p. Kononowicza przepraszamy.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 12 »

Zaczyna się!

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-08 (sobota)

Biedni, źle opłacani lekarze wykupili za 12 milionów złotych jedną z najlepszych placówek urologicznych w Polsce, Szpital im. prof. Emila Michałowskiego w Katowicach. Aby umożliwić prywatyzację szpitala, pani Minister Ewa Kopacz celowo przesunęła wejście w życie rozporządzenia, które by uniemożliwiło wpisanie placówki do rejestru z powodu niespełniania norm Unii Europejskiej.

Za cenę 12 milionów złotych można podobno kupić przyjemną willę z ogródkiem na warszawskim Wilanowie. 

Szpital był zadłużony. To znana i wypróbowana metoda przygotowywania gruntu pod prywatyzację.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 7 »

Prześladowany i upokorzony

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-08 (sobota)

Henryk SzlajferHenryk Szlajfer, jeden z przywódców studenckich protestów z 1968 r. i wybitnych polskich patriotów, odchodzi z Ministerstwa Spraw Zagranicznych po 14 latach pracy. Poprzednio pracował w prestiżowym departamencie Ameryki jako znakomity specjalista od spraw amerykańskich i bezpieczeństwa międzynarodowego. Minister Fotyga zesłała go na obrzeża Warszawy na stanowisko dyrektora archiwum MSZ, co było dla p. Szlajfera dużym upokorzeniem i krzywdą ekonomiczno-moralną. Zmiana rządu nie przyniosła mu ani zasłużonego awansu, ani nawet przeniesienia na godne go stanowisko, np. dyrektora któregoś z ważnych departamentów w resorcie.

Dlatego p. Szlajfer słusznie zrezygnował z pracy, woląc żyć z garnuszka opieki społecznej, niż doznawać upokorzeń ze strony, wydawać by się mogło, przyjaznego mu rządu. Łączymy się w nieutulonym bólu z nim i z jego wielu kolegami, marnujących swe zdolności na podrzędnych stanowiskach rządowych w różnych krajach.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 21 »

Subkultura zboków i pedałów w Ministerstwie

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-08 (sobota)

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej na uroczyste zakończenie obchodów Europejskiego Roku Równych Szans dla Wszystkich przygotowało niespodziankę.

Gwiazdą wieczoru będzie drag queen - Lea Divine. Podczas swojego występu zapowiada inscenizację stosunku seksualnego, show z płonącym penisem i zbiorową ekstazę. Impreza odbędzie się 14 marca w jednym z warszawskich klubów. Program “artystyczny” imprezy współfinansowanej przez resort i notoryczną Unię Europejską zatwierdziła minister pracy Jolanta Fedak z PSL.

Oprócz drag queen gości będzie zabawiać Peter Didencer, młody gejowski duet robiący ostatnio furorę w warszawskich klubach dla homoseksualistów. Szkoda tylko, że przy okazji nie wystąpi znany kwartet feminazistek Senyszyn, Jaruga, Szyszkowska, Środa w hitlerowskich hełmach.

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 3 »

Solidarność z Michnikiem

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-07 (piątek)

Artyści z Teatru Ósmego Dnia rezygnują z odznaczeń od prezydenta Lecha Kaczyńskiego otrzymanych w grudniu 2007 r. To gest solidarności z Adamem Michnikiem niezaproszonym na uroczystości rocznicowe Marca ‘68 do Pałacu Prezydenckiego - dowiedziała się nieoceniona “Gazeta Wyborcza”.

No to mamy jasność, który z teatrów należy omijać dużym łukiem. A jak nam się zachce, to wolimy pójść po prostu do Teatru Żydowskiego, który przynajmniej nie ukrywa się pod innym szyldem.

Opublikowany w Kultura, Polityka | Komentarzy: 12 »

Skandal, który odbije się echem

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-06 (czwartek)

Cała Polska trzęsie się od skandalu: prezydent Jarosław Lech Kaczyński nie zaprosił wybitnego opozycjonisty, Adama Michnika, na rozdawanie orderów i medali z okazji 40-tej rocznicy “Marca 1968″. Trudno sobie wprost wyobrazić większe świętokradztwo.

Naszym zdaniem jednak prezydent postąpił słusznie. Otóż order, który byłby godny zawisnąć na piersi Adama Michnika, po prostu nie istnieje.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 47 »

List z Polski

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-05 (środa)

Oto fragment listu, jaki otrzymałem z Polski. 

… Na lotnisku usiadłem koło klienta dłubiącego przy laptopie. Zaczął chyba oglądać jakiś angielski film. Po jakimś czasie podszedł do niego wysoki brodaty okularnik. Ach jaki był mądry, elokwentny… Wylewnie przywitali się. Za chwilę wiedziałem (ja i zapewne pół lotniska), że są literatami, że za parę dni mają jakieś ważne spotkanie w Teatrze Żydowskim. A w ogóle ten teatr jawił się jako przybytek kultury wszelakiej.

Brodacz obgadał kilka postaci ze środowiska, czym niemiłosiernie się dowartościował i byłbym o tych dwu zapomniał, gdyby nie usiedli za mną w samolocie. Tematyka wyjątkowo ograniczona do tego co powyżej.

Aż tu nagle spod chmur wyłoniła się Warszawa w dość dobrym przybliżeniu. Wtedy brodacz powiedział coś, za co powinien chyba dostać w mordę (całe moje chrześcijaństwo gdzieś wysublimowało): zobacz, jak nas duszą. Kościół przy kościele. Nie można oddychać tak nas otoczyli ci katolicy.

Z takim tekstem spotkałem się pierwszy raz w życiu. Chciałem mu palnąć, żeby wracał na tę swoją pustynię, bo nikt go tutaj na siłę nie przyprowadzał. Ale ugryzłem się w język, bo nie wiem czym mogła się skończyć awantura na pokładzie samolotu. Do tej chwili mam niesmak do siebie a do tego, jak mówisz „starszego brata” – wściekłość.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 61 »

Koniec telewizji publicznej?

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-05 (środa)

Telewizja publiczna jest, jaka jest i daleko jej nie tylko do przyzwoitości, ale i do bezstronności. Te dwa pojęcia należy od siebie odróżniać: bezstronność nie jest żadną cnotą, gdyż stawia na równi prawdę i fałsz i pozwala im konkurować ze sobą o władzę nad duszami.

Tym niemniej, dopóki TV jest finansowana przez społeczeństwo w formie opłat za abonament, zawsze istnieje - przynajmniej teoretyczna - możliwość sprowadzenia jej na drogę przyzwoitości.

Platforma Obywatelska postanowiła to zmienić i postanowieniu swemu nadała wysoki priorytet. Zbigniew Chlebowski, przewodniczący Klubu PO oznajmił w radiowej Jedynce, iż “media publiczne nie będą na państwowym garnuszku” i potwierdził informacje “Gazety Wyborczej”, że PO chce zlikwidować abonament TV.

Platforma nie ma jeszcze jasności, w jaki sposób w takim razie będzie finansowana TVP, ale pewne informacje można wyczytać między wierszami. Mający być utworzony “Fundusz Misji Publicznej” ma być zasilany z budżetu państwa i być może także przez nadawców komercyjnych. O ile znamy się cokolwiek na życiu, owo “być może” oznacza “przede wszystkim”. Konsekwencji finansowania mediów publicznych przez “nadawców komercyjnych” nie musimy chyba nikomu tłumaczyć - bo nawet nasz siekierowy, chłop poczciwy acz niezbyt bystry, od razu połapał się o co chodzi i powiedział: “Jakby mojej babie jakiś obcy chłop kupował pierścionki i korale, to bym głupi był, jakbym uwierzył, że nic za to w zamian nie dostał.”

Opublikowany w Media - Merdia | Komentarzy: 6 »

Teoria a praktyka “neokatechumenatu”

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-05 (środa)

Uwaga: sądząc po jakości wpisów co poniektórych entuzjastów “Drogi”, poniższy artykuł może okazać się dla nich za trudny, a w szczególności kłopotów może im przysporzyć słownictwo. Jeśli jednak szukają drogi prawdy, jak sami o sobie twierdzą, niech spróbują.

Ks. Prof. dr hab. Mieczysław Rusiecki - Ważna sprawa Kościoła

1. Geneza i założenia „Drogi neokatechumenalnej”

Neokatechumenat, zwany także „Drogą Neokatechumenalną” – to jeden z potężniejszych ruchów odnowy religijnej, a zarazem inicjacji chrześcijańskiej, powstały w połowie lat sześćdziesiątych po Soborze Watykańskim II. Ruch ten liczy obecnie (dane z 1997 r.) 15000 wspólnot w 4500 parafiach, w 820 diecezjach, w 101 państwach. Posiada 35 Seminariów Misyjnych Redemptoris Mater[2]. Twórcą „Drogi” neokatechumenalnej jest Kiko Argüello, Hiszpan [urodzony w rodzinie żydowskiej - przyp. admina], ur. w 1939 r., z wykształcenia artysta-malarz. Początkowo był czynnie zaangażowany w prowadzenie „Kursów chrześcijaństwa”. W bezpośrednim zetknięciu z ludzką nędzą fizyczną i moralną przeżył szokujące doświadczenie. W biednych i cierpiących zobaczył Chrystusa ukrzyżowanego. Tak zaczęła się jego nowa droga życia. Zamieszkał w drewnianym baraku służącym za schronisko dla psów w najuboższej dzielnicy Madrytu. Osobiście doświadczył losu ludzi przebywających w tzw. katakumbach społecznych. Ludziom wydziedziczonym starał się przybliżać prawdy wiary. Zaczął od modlitwy i służby ubogim. Przy pomocy Carmen Hernandez (mającej licencjat z teologii) i utworzonej przez nią grupy ewangelizacyjnej – Kiko stworzył nową formę przepowiadania złożoną z trzech filarów, którymi są: Słowo, Liturgia i miłująca się Wspólnota – stanowiącą szczególny znak obecności Chrystusa. Ten znak przywołuje wiarę od dawna zagubioną u ludzi ochrzczonych, ale obojętnych religijnie. „Droga” staje się formułą skutecznej ewangelizacji, ponieważ sięga do radykalizmu ewangelicznego, ukazując sens życia w sytuacjach granicznych, które zdolne są wywołać najwyższą mobilizację sił przejawiającą się w umieraniu sobie, w heroicznej miłości, w rozbudzeniu żywej wiary, braterskiej jedności, postawy misyjnej.

Taka autentyczna ewangeliczna postawa nie jest kształtowana przez tzw. duszpasterstwo sakramentalne – dotyczące wiernych praktykujących, ale nie w pełni rozbudzonych do życia wiarą i miłością ponad wszystko. Wydaje się, że jest to niemożliwe w duszpasterstwie masowym. Staje się to natomiast rzeczywistością w małych grupach. Według Kiko – zgodnie zresztą z duchem posoborowej teologii pastoralnej – parafia powinna stanowić wspólnotę wspólnot, „sieć małych wspólnot”[3], harmonijnie współdziałających ze sobą pod wyraźnym przewodnictwem proboszcza danej parafii. Proboszcz powinien być zawsze w centrum. Jakże jednoznacznie brzmią słowa Kiko dotyczące roli proboszcza: „To właśnie on powinien tym wszystkim zarządzać. Nie można zostawić katechezy Kikowi Argüello, bo kto naucza, ma w ręku Kościół jutra, przyszłych chrześcijan. To właśnie proboszcz powinien ponosić odpowiedzialność za swoich katechetów” [4] realizujących „Drogę” w jego parafii. Przez tę odpowiedzialność rozumieć należy przede wszystkim samą doktrynę, a także postawy ewangeliczne, otwarte na inne wspólnoty działające w parafii, a zwłaszcza na świadomie przeżywaną liturgię – stanowiącą centrum życia parafialnego.

O doktrynie mówi Kiko, że kształtowana jest w Neokatechumenacie na podstawie Credo oraz Katechizmu Kościoła Katolickiego. O postawach uczestników „Drogi” mówi, że są one formowane na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu i pozwalają im żyć w pokorze i prostocie, prowadząc do osiągnięcia chwały. Najważniejszą sprawą dla posiadających dojrzałą wiarę jest odkrycie, „że inny człowiek to Chrystus” [5].

Dogłębne przeżycie łaski chrztu pozwala człowiekowi narodzić się na nowo i żyć w Duchu Świętym. Oznacza to usunięcie swojego „ja” z centrum osobowości, aby pozwolić Chrystusowi zająć to miejsce. Człowiek w grzechu żyje dla samego siebie. Człowiek w łasce ma odwagę umierać dla siebie i żyć dla innych. „Móc miłować, móc dawać, móc kochać, to jest szczęście” [6]. Z serca wielkiego charyzmatyka naszych czasów wyrywa się okrzyk: „Jak nie ewangelizować, jak nie pomagać parafiom!” [7]

Ewangelizacja jest skuteczna, gdy ludzie, którzy się jej podejmują, realizują „znaki wiary, miłość i jedność [...]. Żeby pokazać im [innym ludziom] te znaki, potrzebne są dojrzałe wspólnoty chrześcijańskie. A żeby mieć takie wspólnoty, konieczna jest poważna inicjacja chrześcijańska” [8].

2. „Droga” neokatechumenalna w ocenie ks. E. Skotnickiego

Po przyjrzeniu się z bliska tej, wydawałoby się, wspaniałej wizji twórcy neokatechumenatu okazuje się, że odbiega ona od doktryny Kościoła. Staje się to bardziej oczywiste, kiedy się z nią wejdzie do konkretnej wspólnoty parafialnej i próbuje ten program realizować w praktyce. I o tym właśnie pisze ks. Edward Skotnicki w swojej książce Neokatechumenat – szansa czy zagrożenie dla Kościoła?

Autor jako proboszcz od 12 lat bierze udział w inicjacji chrześcijańskiej prowadzonej przez „Drogę” neokatechumenalną w parafii Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Kielcach. Po ukazaniu się dwóch bardzo krytycznych książek dotyczących neokatechumenatu[9] ks. Skotnicki przygotował nową pozycję.

Jego książka składa się z trzech części:
1. Uwagi do katechez neokatechumenalnych.
2. Apel o poprawność katechez neokatechumenalnych.
3. Neokatechumenat, jakiego potrzebuje Kościół.

W swoich „Uwagach” w sposób ogromnie delikatny, ale stanowczy, formułuje zastrzeżenia dotyczące doktryny głoszonej przez katechistów we wspom­nianej wspólnocie, za którą zgodnie z oświadczeniem twórcy Neokatechumenatu bierze pełną odpowiedzialność.

Zastrzeżenia te są natury bardzo poważnej. Dotyczą zarówno nieprecyzyjnej terminologii, jak i ewidentnych błędów merytorycznych, stojących w kolizji z ortodoksją nauki katolickiej.

Oto główne błędy dostrzeżone przez ks. E. Skotnickiego w Katechezach Zwiastowania[10]:

Niewłaściwe rozumienie religii naturalnej. Widzenie w niej jedynie niedojrzałej religijności w stylu religijności pogańskiej (z kultem bożków). Zarzucanie chrześcijaństwu, że jest taką religią (religijnością). Błędne przedstawianie historii Kościoła dotyczącej tego problemu.

Całkowite odrzucenie psychologii i socjologii wraz z ich metodami i wynikami badań. Dyscypliny te zostały uznane przez Kiko Argüello za szkodliwe. Są natomiast szanowane przez Kościół katolicki.

Odrzucenie „en bloc” tzw. duszpasterstwa sakramentalnego jako zupełnie nieskutecznego. „W Parafiach, owszem jest wiele Mszy św., rozdaje się wiele komunii, ale prawdziwego chrześcijaństwa trzeba ze świecą szukać” (Katechezy, s. 47).

W Neokatechumenacie odrzuca się pełne i pozytywne rozumienie Kościoła, zwłaszcza hierarchii ustanowionej przez Chrystusa. „Kościół to Chrystus Zmartwychwstały żyjący między ludźmi” (s. 56).

Mylnie jest rozumiana misja Kościoła. Nie ma on doprowadzać do wiary i wejścia do Kościoła, lecz jego zadanie ogranicza się do roli światła, soli, zaczynu. Kościół nie wymaga niczego od nikogo. „Kościół zbawia wszystkich, bo przebacza wszystkim… Kościół nie sądzi nikogo, nie wymaga, ale zbawia” (s. 84). W konsekwencji gorliwość apostolska Kościoła jest zupełnie zbyteczna (s. 74-75).

Obraz Boga: „Bóg to nie prawdy, to nie jest coś, w co trzeba wierzyć umysłem. Bóg to jest Słowo, które Abrahama wprawiło w ruch (s. 97). Źródłem poznania Boga jest jedynie doświadczenie religijne. Praktycznie oznacza to deprecjację obiektywnego Objawienia.

„Jezus Chrystus nie jest żadnym ideałem życia. Jezus Chrystus nie przyszedł po to, żeby dać przykład i żeby nas nauczyć zachować Prawo” (s. 122). Autor przytaczając liczne teksty biblijne i dokumenty kościelne z łatwością wykazuje, że takie rozumienie misji Jezusa Chrystusa jest sprzeczne z Ewangelią.

„Chrześcijaństwo nie jest żadną doktryną. Chrześcijaństwa nie można się nauczyć przez lekcje Katechizmu, ani przez studium teologii. Chrześcijaństwo jest nowiną, jest wydarzeniem historycznym. I różni się ono od wszystkich filozofii, od wszystkich religii (s. 124). Chrześcijaństwo nie jest religią (s. 122).

Nadużywanie słowa „moralizm”. Kiko tak szeroko je rozumie, że zachowanie prawa Ewangelii można by nazwać według jego sposobu rozumienia moralizowaniem (s. 123). Podobnie stosowane jest słowo perfekcjonizm i triumfalizm. Dla Kiko np. praca nad sobą zmierzająca do doskonałości – to perfekcjonizm albo triumfalizm (s. 208).

Błędne rozumienie nauki św. Pawła o usprawiedliwieniu: „Jest faktem, że człowiek nie może realizować dobra” (s. 127). Jeżeli czyni źle, to nie ma w tym jego winy (s. 135).

Niewłaściwe rozumienie grzechu i jego skutków. „Człowiek w grzechu nie może czynić dobra” (s. 127). Stąd obiegowe powiedzenie w Neokatechumenacie: „Ty się nie sprężaj, ty się nie wysilaj”. Oznacza to rezygnację z doskonalenia się. Chrześcijaństwo nie wymaga absolutnie niczego od nikogo. Daje wszystko w drodze” (s. 241).

Dowolna interpretacja Pisma Świętego, a także wypowiedzi przeciwstawne w stosunku do słów samego Chrystusa (np. s. 122).

W sakramencie pokuty absolucja kapłańska jest zgoła niepotrzebna, bo mamy już odpuszczone grzechy przez Chrystusa. W praktyce korzysta się z sakramentu, ale zdaniem Carmen – rozumienie tego sakramentu z czasem musi ulec zmianie.

W katechezach brak pojęcia łaski uświęcającej.

Nie ma prawdziwej biblijnej wiary ten, komu się Bóg nie objawił (s. 89).

Księgi Pisma Św. same w sobie są tylko kartą papieru i martwymi literami, ale wewnątrz Kościoła, który ma wiarę w Ducha Świętego, nabierają życia i objawiają Boga pośród nas, zbawiając nas” (s. 230).

Abraham był politeistą (s. 230).

Zaciera się rozróżnienie pomiędzy słowem Bożym a Pismem Świętym. Słowo pisane z dużej litery oznacza Słowo Wcielone, czyli Chrystusa, pisane z małej litery oznacza słowo objawione zawarte w Piśmie Świętym i Tradycji. Pisanie słowa zawsze w ten sam sposób jest mylące. Według Kiko Pismo Święte, to jakby szkielet. Dopiero we wspólnocie nabiera życia (s. 290). Zgromadzenie jest większe niż Księga. „Ta Księga bez Kościoła, bez ludu, który jest świadkiem, jest martwą literą” (s. 285).

Eucharystia to realizacja przez Chrystusa Paschy (starotestamentalnej!), w czasie której On nie wymyśli absolutnie niczego” (s. 320). Eucharystia to radowanie się i proklamowanie wielkich dzieł, które Bóg [...] uczynił (s. 313). Według Carmen „Jezus nie wymyślił Eucharystii” (s. 318). „Kalwaria” w Eucharystii zasłania Paschę. Obecność realna Chrystusa w Eucharystii to „obsesja” Kościoła Katolickiego. Obecność jest w funkcji Eucharystii” (s. 355). (Jest to wizja protestancka). Jak utrzymuje Carmen, „Luter nigdy nie zaprzeczył realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. Jedyną rzeczą, którą zanegował było słówko „transsubstancjacja”, które jest słowem filozoficznym, chcącym wyjaśnić misterium” (s. 355). Dla Carmen zaś „to są wszystko filozofie, które nie dochodzą do niczego!” (s. 356).

Na pewnym etapie „Drogi” wymagane jest sprzedanie wszystkich dóbr, „bo jeżeli ich nie sprzedacie, nie będziecie mogli wejść do Królestwa, nie będziecie mogli wejść w katechumenat” (s. 372).

W katechezach neokatechumenalnych panuje klimat ogromnej niechęci do Kościoła tradycyjnego, zwłaszcza do kapłanów, którzy nie akceptują Neokatechumenatu albo nie myślą jego kategoriami.

W Katechezach wyraźnie uwidocznia się odrzucenie Tradycji i Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, próba tworzenia Kościoła paralelnego w stosunku do tradycyjnego, opcja na rzecz Kościoła pierwotnego. Nie przeszkadza to twórcy Neokatechumenatu głosić: „Ale to Słowo musicie otrzymać od Kościoła. Tego Słowa nie wolno wam interpretować po swojemu. Ono musi być połamane dla was tak jak chleb przez Kościół” (s. 291 ). Szkoda, że tych słów Kiko nie odnosi do siebie.

Dostrzeżone błędy w Katechezach neokatechumenalnych to nie wszystkie, które one zawierają. Ale czy nie są wystarczającym argumentem, by bić na alarm?

Rozumiejąc ważność problemu, ks. Skotnicki próbował dotrzeć do świadomości społecznej poprzez internet. Opublikował tam swoje Uwagi. Jak można było przewidzieć, odzew pojawił się od razu. Niestety, zabierający głos w dyskusji zupełnie nie byli do niej przygotowani. Zareagowali zbyt emocjonalnie, nie podjęli dyskusji merytorycznej. Wymiana korespondencji (poprzez internet) stanowi drugą część omawianej książki. Szkoda, że nie doszło do dyskusji na poziomie naukowym.

W międzyczasie pojawiła się książka ks. Enrico Zoffoli: Czy „Droga” Neokatechumenatu” jest prawowierna? Magisterium Papieża a katecheza Kiko Argüello. Porównanie. Dostępny (w książce P. J. Cordesa: Znaki nadziei) stał się również wywiad z Kiko A. Zainspirowało to ks. E. Skotnickiego do napisania trzeciego rozdziału książki.
3. Co dalej?

W swojej odpowiedzialności i – jak zaznaczyłem – równie wielkiej delikatności Autor pragnie uświadomić wszystkim zainteresowanym kształt i tożsamość Kościoła katolickiego wchodzącego w trzecie tysiąclecie.

Czy znajdzie zrozumienie? Czy mit o współdziałaniu wspólnot neokatechumenalnych z parafią zostanie wreszcie zweryfikowany? Czy jego apel posłuży do skorygowania tego, co nie koresponduje ze zdrową nauką Kościoła?

Autor spełnia swój obowiązek z poczuciem właściwej sobie pokory i ogromnej troski. Gotów jest przyjąć nowe pomówienia i nadstawić swoją głowę tylko dlatego, że kocha Chrystusowy Kościół i odważył się myśleć.

Sądzę, że książka ks. E. Skotnickiego: Neokatechumenat – szansa czy zagrożenie dla Kościoła? powinna ujrzeć światło dzienne. Stanowi ona bowiem wyraz głębokiej troski o ortodoksyjną postawę wszystkich, którzy po przebudzeniu się z obojętności religijnej pragną wejść na drogę żywej wiary i ewangelicznej miłości. Niech to czynią z żarliwością neofitów, ale i z głęboką rozwagą, by mogli się odnaleźć jako dzieci jednego Chrystusowego Kościoła.

Dla wszystkich zaś duszpasterzy, zwłaszcza księży proboszczów, książka ta niech będzie przedmiotem wnikliwego studium, a może także szerszej dyskusji, jak również pewnego rodzaju drogowskazem w prowadzeniu wspólnot neokatechumenalnych.

Ks. Prof. dr hab. Mieczysław Rusiecki

Przypisy
1. Recenzja wydawnicza książki ks. E. Skotnickiego: Neokatechumenat – szansa czy zagrożenie dla Kościoła.
2. Por. P. J. Cordes: Znaki nadziei. Ruchy i nowe rzeczywistości w życiu Kościoła w wigilię Jubileuszu, Częstochowa 1998, s. 18.
3. Por. dz. cyt., s. 26.
4. Tamże.
5. Tamże, s. 28.
6. Tamże, s. 32.
7. Tamże, s. 33.
8. Tamże.
9. Ks. Michał Poradowski: Neokatechumenat. Wrocław: Wydaw. Ag. Armel 1995; Ks. Enrico Zoffoli: Czy „Droga Neokatechumenatu jest prawowierna? Magisterium Papieża a katecheza Kiko Argüello. Porównanie. Wydawnictwo Antyk, Komorów 1999.
10. Katechezy Zwiastowania. Centrum Neokatechumenalne. Lublin 1991.

Opublikowany w Kościół | Komentarzy: 53 »

Świat bez granic

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-04 (wtorek)

Dzięki uprzejmości jednej z naszych czytelniczek ściągnęliśmy pospiesznie z Internetu proroczy obrazek. Po spolszczeniu napisów zamieszczamy go poniżej. Nie kryjemy radości z tak wspaniałych perspektyw, rysujących się przed rasą ludzką.

Świat doskonały

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 17 »

Prekursor

Opublikował/a Marucha w dniu 2008-03-04 (wtorek)

Gajowy Marucha ze zdumieniem dowiedział się, iż sąd w w Newcastle w północnej Anglii skazał na dożywocie pielęgniarza, który zabił cztery starsze pacjentki i usiłował zabić piątą, ponieważ “nie lubił geriatrycznych pacjentów”.
Takie ułatwianie przejścia na drugi świat osobom nieopłacalnym ekonomicznie jest już od dawna legalne np. w Holandii i dziwi nas, iż Unia Europejska zwleka z ujednoliceniem prawa w tej dziedzinie.
Normalizacja średniej długości życia może, jak wiadomo, przynieść wielkie oszczędności służbie zdrowia.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 10 »