Coraz bardziej irytują nas rzekomo patriotyczne programy w TVP, jakie nieuchronnie pojawiają się z takich okazji, jak Święto Flagi, rocznicy Konstytucji Trzeciego Maja czy Dnia Niepodległości.
Z wyrazem rosnącego obrzydzenia słuchamy banałów na temat niepodległości, przelewania krwi za Polskę itp. Nie dlatego, że mamy w pogardzie patriotyzm czy walkę o niepodległość – ale dlatego, że padają one z ust reżymu, który właśnie ową niepodległość sprzedał, niczym osławieni Targowiczanie. Złodziej, wygłaszający tyrady na temat uczciwości, budzi naszą podwójną odrazę: raz jako złodziej, a drugi raz jako hipokryta. To samo dotyczy polskich rządów i parlamentu.
Jak normalny Polak – a wciąż jeszcze tacy istnieją – ma odnosić się do Święta Flagi wiedząc, że jej publiczne poniewieranie niczym nie grozi, choć podobno jest przestępstwem ściganym z urzędu? A to właśnie miało miejsce w programie TVN prowadzonym przez śmiecia o nazwisku “Wojewódzki” (oczywiście wiadomego pochodzenia): polską flagę wetknięto w psie odchody. I co? I nic. Jedynie grupka jakichś oszołomów zaczęła zbierać podpisy pod petycją o wszczęcie śledztwa, z czego tenże “Wojewódzki” robił sobie później jawne kpiny, bo wie, że mu mogą co najwyżej skoczyć, a ewentualną symboliczną grzywnę zapłaci chętnie znajdująca się również w rękach tego samego plemienia TVN.
Jak normalny Polak ma traktować państwo, które pozwala oddawać mocz na Pomnik Nieznanego Żołnierza w obecności wartownika? Jak ma odnosić się do swego wojska, które totalnie zignorowało ten przypadek?
Co Polak ma myśleć o państwie, które nie tylko wpuszcza na swój teren żydowską kanalię Jana Tomasza Grossa, ale jeszcze robi jego książkom darmową reklamę i przyjmuje go z honorami?
Dlatego wszelkie “patriotyczne” programy w TVP traktujemy na tej samej zasadzie, co “kącik katolicki” w żydowskiej “Gazecie Wyborczej”.
Oczywiście zdajemy sobie sprawę, dlaczego tak jest. Gra pod publiczkę z reguły jest skuteczna. Pokazanie w telewizorze polskiego godła i powiewającej, biało-czerwonej flagi, uspokaja durniów i każe im wierzyć, iż Polska wciąż jest Polską, a nie Eurolandem Warschau, w którym już nie można wybudować drogi bez zgody Brukseli.



