Nigdy nie rozumieliśmy niezwykłego poparcia, jakim w Polsce cieszy się Andżelika Borys, działaczka polonijna na Białorusi. Jeśli jednak potraktujemy polskojęzyczne rządy jako rządy ksenokracji czyli obcowładzy, wszystko się rozjaśnia.
Pisaliśmy już o trudnej sytuacji Polaków na Białorusi, których usiłuje się traktować jak pionki w wielkiej politycznej grze. O skandalicznej decyzji władz polskich odmawiających prawo wjazdu do Polski części działaczy polonijnych i odmowie wydania im Karty Polaka.
Przypomnijmy, że Związek Polaków na Białorusi (ZPB) powstał jako kontynuator działalności założonego w roku 1988 Polskiego Stowarzyszenia Kulturalno – Oświatowego im. Adama Mickiewicza. Że dzięki rozumnym działaczom z prezesem Tadeuszem Kruczkowskim na czele początkowo Związek miał bardzo dobre stosunki w białoruskimi władzami, co zaowocowało szybkim rozwojem polskiego szkolnictwa i struktur kościoła katolickiego.
Obojętnie, jak byśmy nie oceniali sytuację wewnętrzną na Białorusi, właśnie dla dobra białoruskich Polaków powinniśmy się starać utrzymać jak najlepsze stosunki z białoruskim rządem, tym bardziej, że nic i nigdy nam ze strony Białorusi nie zagrażało.
Natomiast atakując bezustannie legalnie wybranego prezydenta Łukaszenkę i finansując działające z terenu Polski jawnie antyrządowe białoruskie ośrodki i media, nie tylko wystawiamy na odstrzał białoruskich Polaków jako potencjalną antyrządową ,,piątą kolumnę”, ale i wpychamy wręcz na siłę Białoruś w objęcia Moskwy, co jest szczytem idiotyzmu.
W roku 2005 na zjeździe ZPB prezesem Związku wybrano Andżelikę Borys. Władze białoruskie dopatrując się chyba nie bez racji wyborczych manipulacji nie uznały tej elekcji. W tym samym roku ponownie zwołano więc zjazd ZPB w Wołkowysku, który na prezesa wybrał Józefa Łucznika, czego nie uznali zwolennicy Andżeliki Borys, korzystający ze wsparcia naszych władz. Wsparcie to poszło maksymalnie możliwie daleko, niedwuznacznie wskazując inspiratorów rozłamu w ZPB. Andżelikę Borys wita się w Polsce nieomal jak narodowego bohatera, nadając tym wizytom medialny rozgłos.
Jednocześnie sporządzono ,,czarną listę” działaczy legalnie istniejącego ZPB, którym zamknięto drogę do Polski.
Nasze władze decyzję o przyznaniu Karty Polaka zostawiły w ręku Andżeliki Borys, co w praktyce oznacza odmowę jej przyznania nawet zasłużonym działaczom. Charakterystyczne, że w tej sprawie mamy zdumiewający ponadpartyjny sojusz, gdyż PO i PiS kontynuują politykę zaczętą jeszcze przez SLD. Tylko motywacje są inne. Demoliberałowie realizują instrukcje George Sorosa, a wodzowie PiS nieudolnie usiłują naśladować poczynania Piłsudskiego, który w grobie się przewraca, widząc takie idiotyzmy. Jedynie minister Radosław Sikorski usiłował zachować się rozsądnie i zlikwidować rozbicie ZPB na rzecz jednej organizacji umiejącej się z władzami Białorusi dogadać, ale nieomal natychmiast został przywołany do porządku i wycofał się z tych poczynań.
Ostatnio mieliśmy prawdziwy ,,szoł” ze zjazdem grupy Andżeliki Borys w Grodnie. Oficjalne przyjęcie przez Prezydenta RP, maksymalny medialny rozgłos. Obecność na tym zjeździe różnych oficjeli z Polski i przedstawianie zjazdu jako wielkiego polskiego sukcesu. Tymczasem była to ciężka porażka. Utrzymano rozbicie Polaków między dwie organizacje, co na pewno ich interesowi nie służy. Co gorsza, nasze władze oficjalnie wsparły odłam ZPB nie akceptowany przez białoruski rząd z powodów oczywistych, tylko zaostrzając wzajemne stosunki i Polacy na Białorusi nie mają co liczyć nawet na neutralność białoruskiego rządu.
Zapewne mało kto zwrócił uwagę, że tak rzekomo prześladowana pani Borys bez problemu przyjeżdża do Polski kiedy chce. Że w tym rzekomo nieomal stalinowskim kraju przedstawiciele opozycji swobodnie udzielają telewizyjnych wywiadów polskim dziennikarzom. Jednocześnie media przemilczały ujawniony w Sejmie przez posła Bogusława Kowalskiego fakt, że utrzymywany za pieniądze polskich podatników opozycyjny TV Bielsat ma omal zerową oglądalność.
Po zjeździe w Grodnie pani Borys składała deklaracje apolityczności jej odłamu ZPB. Płoniąc się jak niewinna ,,lelyja” zarzekała się, że będzie tylko bronić interesów białoruskich Polaków.
ALE kilka dni po tym zjeździe prezes Piotr Farfał zwolnił panią Agnieszkę Romaszewską – Guzy z funkcji szefowej TV Polonia i TV Bielsat. Nie wchodząc w rozgrywki ludzi Romana Giertycha, zauważyć trzeba, że media natychmiast podniosły krzyk, iż decyzja ta oznacza w praktyce koniec TV Bielsat. ,,Apolityczna” pani Borys natychmiast oficjalnie skomentowała decyzję prezesa Farfała: ,,Ta decyzja to skandal, uderzenie w próbę demokratyzacji Białorusi i cios dla mieszkających tu ludzi”.
Jeżeli takie oświadczenie nie jest działalnością polityczną i to jawnie wymierzoną przeciwko białoruskiemu rządowi, to ja jestem chińskim rabinem! Nie wiem, czy pani Borys ma świadomość szkodliwości własnych poczynań. Być może dała się naiwnie omamić naszym macherom. Zapewne większość uczestników zjazdu w Grodnie przybyła tam z jak najlepszymi intencjami, nie zdając sobie sprawy z faktu, że są zaledwie przedmiotem politycznych manipulacji.
Ale kontynuowanie obecnej polityki Polski wobec Białorusi i białoruskich Polaków jest w równym stopniu bardzo szkodliwe dla nich, jak i – dla nas wszystkich. Zamiast wykorzystać wielowiekowe związki polityczne, etniczne i kulturalne, zyskując za Bugiem sojusznika i partnera do współpracy gospodarczej i kulturalnej, na siłę tworzymy sobie wroga.
Jednocześnie nasze władze nie reagują, gdy na polskich szkołach na Ukrainie umieszcza się tablice pamiątkowe ,,ku czci” antypolskich zbrodniarzy z UPA. Zdumiewające rozdwojenie jaźni! Jak widać tragedia Września 1939 nic nie nauczyła naszych polityków, pod obce dyktando lub z głupoty kontynuujących politykę sanacji tylko w jeszcze gorszym wydaniu, co może się okazać zgubne dla nas wszystkich i to szybciej, niż nam się to dzisiaj wydaje.
Waldemar Rekść, Nowa Myśl Polska