Polskie stocznie zostały zniszczone przez Unię Europejską. Ongiś chluba naszego przemysłu, źródło dochodu, świadectwo rozwoju technologicznego została podzielona na części, bez gwarancji kontynuacji budowy statków, z pozbawionymi pracy tysiącami pracowników. Stało się to w imię zasad “wolnej konkurencji” w Unii Europejskiej i związanego z tym zakazu udzielania pomocy ze strony rządu dla przedsiębiorstw.
Pod wyrokiem na stocznie podpisała się komisarz ds konkurencji, Neelie Kroes. W imię tejże “wolnej konkurencji” ta sama Neelie Kroes podpisała zgodę na gigantyczną pomoc rządu Niemiec dla rodzimych banków. Oczywiście niczego innego od Unii oczekiwać nie należy: dzięki polskojezycznym władzom Polska traktowana jest obecnie w Europie i na świecie jak śmieć.
Warto zauważyć, iż Neelie Kroes jest w Grupie Bilderberga i jako taka reprezentuje bilderbergowski (czyli żydowski) punkt widzenia na gospodarkę. Zatem banki są ważniejsze od stoczni, choć to stocznie wytwarzają bogactwo, nie banki – a pośrednik, “specjalista od marketingu” czy “pijarowiec” jest ważniejszy od inżyniera lub technika.
Czas kryzysu sprzyja przesunięciu terminu dopuszczenia obcych przewoźników na polskie tory nawet o 5 lat, tymczasem banda szumowin zwana “rządem III RP” – ale mi niespodzianka! – nic w tej sprawie nie robi. Czy to początek końca kolejnej polskiej firmy, przewoźnika PKP, którego łatwo wykonkurują koleje niemieckie, w razie czego mogące skorzystać z poparcia ichniego rządu, nie bacząc na “wolną konkurencję”? Wydaje się że tak; że celem eurobydlaków jest uczynienie z Polaków narodu parobków, nie mających absolutnie niczego na własność, pracujących wyłącznie jako siła najemna u obcych, zdanego na ich łaskę i niełaskę. Samych Polaków to niewiele obchodzi, więc właściwie dlaczego my mamy się tym przejmować?
Okazało się, że KUL nie musi jednak nadawać tytułu doktora honoris causa każdemu – np. nie otrzyma go portugalski Żyd Jose Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej. Wg rzecznika KUL nie było pewne, czy Barroso zaszczyci swą obecnością uczelnię w dniu 1 lipca 2009, stąd zmiana decyzji. Natomiast “Gazetka Wybiorcza” zapodaje, iż powodem jest brak odniesień do Boga w Karcie Praw Podstawowych, a także brak zakazu klonowana ludzi i precyzyjnego zapisu, czym jest małżeństwo. Gazeta bredzi. Takie powody to nie są dla “katolickiego” uniwersytetu żadne powody.
Z tego co wiemy, banderowiec Juszczenko doktorat jednak dostanie. Niedługo kolej na Erike Steinbach.
Mignął nam wczoraj na ekranie telewizora człowiek noszący nazwisko Cezary Atamańczuk, który coś tam bredził o potrzebie złagodzenia prawa odnośnie narkotyków. Sama tematyka wypowiedzi jednoznacznie sugerowała osobiste zaangażowanie Atamańczuka w problematykę, a i jego wygląd nie wprowadził nas w błąd: otóż Cezary Atamańczuk, były działacz Platformy Obywatelskiej, jest oskarżony o posiadanie narkotyków, no i wszystko jasne. Czerwona lampka zapaliła nam się nie bez powodu.
Co ciekawe – Atamańczuk zostanie posłem w polskim Sejmie, gdyż przejmie stołek po Sławomirze Nitrasie, który został eurodeputowanym. Jak sam mówi “Chcę zostać posłem, aby zmazać część swojej winy, by służyć regionowi i ludziom”. Niedługo posłem zostanie zawodowy złodziej albo morderca, który też będzie chciał “zmazać część swojej winy” i “służyć regionowi i ludziom” za ciężkie pieniądze.
I kolejny przypadek “wymierzenia sprawiedliwości”. We Włodowie (Warmińsko-Mazurskie) jakiś degenerat bezkarnie terroryzował sąsiadów, a policja nie reagowała na wezwania mieszkańców wsi, gdyż pewnie zajęta była oglądaniem kolejnego odcinka “Pitbula”. Trzej bracia, nie widząc innej możliwości, w obronie własnej wzięli sprawy w swoje ręce i wyprawili degenerata na drugi świat, co było słuszne i godziwe. Ale teraz polska sprawiedliwość nagle się obudziła i bracia dostali po cztery lata więzienia, zamiast orderów.
Na koniec złota myśl Lecha Wałęsy: “Unia Europejska działa gorzej, niż stowarzyszenie hodowców kanarków”. I jak tu go nie kochać, choćby za przepiękny, wręcz modelowy debilizm tego porównania.



