Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archiwum z Sierpień 2009

I znów trochę beskidzkich obrazków

Posted by Marucha w dniu 2009-08-31 (poniedziałek)

Poniżej zalewu w Krempnej

Poniżej zalewu w Krempnej

Stary kamienny mostek w Olchowcu

Stary kamienny mostek w Olchowcu

Olchowiec: takie studnie z żurawiem to już ogromna rzadkość

Olchowiec: takie studnie z żurawiem to już ogromna rzadkość

Cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Hańczowej

Cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Hańczowej

Kościół pw. św. Marcina Biskupa

Kościół pw. św. Marcina Biskupa

Cerkiew pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny

Cerkiew pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny

Opublikowany w Różne | 1 komentarz »

Kilka świątyń Podkarpacia

Posted by Marucha w dniu 2009-08-30 (niedziela)

Chyrowa_cerkiew_1

Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej, obecnie kościół rzymskokatolicki

Wnętrze cerkwi w Chyrowej

Wnętrze cerkwi w Chyrowej

Krempna_Cerkiew

Cerkiew św. Kosmy i Damiana w Krempnej

Figura Matki Boskiej w Krempnej

Figura Matki Boskiej w Krempnej

Olchowiec_Cerkiew

Geckokatolicka cerkiew Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja w Olchowcu

Polany_Cerkiew

Cerkiew w Polanach, dziś kościół grecko- i rzymskokatolicki

Opublikowany w Kultura | Komentarzy: 7 »

Pakt Piłsudski – Hitler?

Posted by Marucha w dniu 2009-08-30 (niedziela)

Poniższy artykuł jest bardzo kontrowersyjny i gajowy niekoniecznie utożsamia się z wyrażonymi w nim poglądami. Tym niemniej uważa on, iż warto się z nim zapoznać. Za nowa.myslpolska.pl

Od dłuższego czasu dominuje w Polsce specyficzna tendencja, aby kolejne rocznice historyczne wykorzystywać jako pretekst do wzniecania konfliktów z Rosją. Tak było w przypadku niedawno obchodzonej rocznicy Powstania Warszawskiego (Rosjanie stali po drugiej stronie Wisły), stanu wojennego (weszliby czy nie?), cudu nad Wisłą (przy tej okazji ani słowa dzięki komu bolszewicy znaleźli się pod Warszawą) oraz nawet zamachu majowego (który miał rzekomo ocalić Polskę przed komunistycznym przewrotem). Nie inaczej stało się w przypadku 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Powstał zatem realny dylemat, jak rocznicę wybuchu wojny z Niemcami przekuć w nowy konflikt z Rosją?

Rocznica wybuchu II w. św. wywołała falę dyskusji i komentarzy przede wszystkim w odniesieniu do okoliczności zawarcia niemiecko – radzieckiego paktu o nieagresji z 23 sierpnia 1939 r. Na temat owego porozumienia wypowiadają się zarówno Polacy, jak i Rosjanie.

W wypowiedziach strony rosyjskiej spotkać się można z argumentacją uzasadniającą zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow, wcześniejszym polsko-niemieckim porozumieniem wymierzonym w Moskwę. Tłumaczenie takie wywołało falę oburzenia i krytyki ze strony polskiej. Czy słusznie? Czy Polska pod rządami sanacji faktycznie prowadziła politykę równowagi, polegającą na utrzymywaniu równej odległości zarówno od Niemiec, jak i od Rosji?

Ciekawe wnioski formułuje w tym względzie ostatnio dr Stanisław Żerko na łamach specjalnego wydania „Polityki” (nr 3/2009), pisząc: „Prowadzoną od 1934 r. przez Warszawę politykę nazywano czasem w polskim MSZ polityką równowagi (…) O równowadze czy zachowywaniu przez Warszawę równej odległości w stosunku do Berlina i Moskwy można było jednak mówić tylko w odniesieniu do strategicznych założeń polityki tego okresu. Określanie natomiast mianem równowagi realizowanej po 1934 r. przez Becka polityki wobec Niemiec i ZSRR jest nieuzasadnione i prowadzi do interpretacyjnych nieporozumień. Stosunki Polski ze Związkiem Radzieckim psuły się z roku na rok i osiągnęły dno w okresie kryzysu sudeckiego 1938 r., podczas gdy w relacjach polsko-niemieckich następowało coraz silniejsze zbliżenie”.

Na marginesie warto podkreślić, że wspominany numer „Polityki” rozprawia się też z nośnymi, także w kręgach prawicowych i konserwatywnych, hasłami, że trzeba było iść razem z Niemcami na Rosję.

Polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy z 26 stycznia 1934 r. wpłynęła w zasadniczy sposób na przerwanie izolacji Niemiec oraz w istotny sposób osłabiła francuski system sojuszy wschodnich. Deklaracja wywołała falę spekulacji nie tylko w Moskwie. Przekonanie o bliskiej współpraca Berlina i Warszawy było powszechne także w Czechosłowacji, państwach bałtyckich (nawet w utrzymującej przyjazne stosunki z Polską Łotwie) oraz, co najistotniejsze, w szerokich kołach dyplomacji francuskiej (Francja dowiedziała się o deklaracji od strony niemieckiej).

Jak pisze w pracy „Polityka równowagi 1934-1939. Polska między Wschodem a Zachodem”, przywoływany często ostatnio jako znawca przedmiotu, Marek Kornat: „stronie polskiej niełatwo było wytłumaczyć się przed opinią zagraniczną, jak to możliwe, że Hitler «za darmo» zgodził się na porozumienie z Polską, z którą żaden rząd niemiecki wcześniej nie chciał zawrzeć podobnego w formie układu, żądając po prostu cesji terytorialnej Pomorza i Górnego Śląska jako minimum (…) To był najpoważniejszy argument przeciwników Polski (chyba raczej przeciwników porozumienia niemiecko-polskiego – przyp. M.M.). Ich przekonanie, że rząd polski swe kordialne (z pozoru) stosunki z elitą III Rzeszy okupił tajnymi zobowiązaniami – jawiło się jako więcej niż prawdopodobne”. Ceną za wolną rękę w Austrii i Czechosłowacji miały być wspólne plany podboju na wschodzie, połączone z powrotem do federacyjnych planów Piłsudskiego utworzenia Ukrainy.

Taka ocena polityki i zamierzeń sanacji nie była czymś odosobnionym. Przed wojną formułowali ją niektórzy przedstawiciele Narodowej Demokracji, wśród nich np. Marian Seyda. Symptomatyczne, że nawet w czasie II wojny, której przebieg sprzyjał ocenie przedwojennej polityki sanacji, formułowano podobne zarzuty.

W artykule z 1942 r. „Armia sanacyjna czy armia narodowa”, powstałym w środowisku NOW, czytamy: „Piłsudski, osiągnąwszy pełnię władzy w Polsce, wrócił na swą starą drogę współpracy politycznej z Niemcami. Zawarł on mianowicie w roku 1934 polsko-niemiecki pakt nieagresji, mający obowiązywać 10 lat (…) Jeśli były jakie przygotowania wojenne, to skierowane były one przeciw Rosji i to Rosji ze wspomnień 1920 roku. Hitler natomiast wspaniale wyzyskał układ polsko-niemiecki. Po pierwsze przez ten układ wyszedł on z politycznej izolacji w Europie i przełamał pierścień otaczających go przeciwników (…) Nastąpił Anschluss Austrii. Sanacja, zamiast przejść z miejsca do obozu przeciwniemieckiego, wlokła dalej Polskę w ogonie niemieckiej polityki, nie zawahała się nawet dopomóc Niemcom do rozbioru Czechosłowacji, państwa, które w tych warunkach było niejako naturalnym sojusznikiem Polski w walce przeciwko Niemcom. Jest to może największa i najgłupsza zbrodnia polityczna sanacji”.

W tym samym tonie utrzymany był, pisany na parę miesięcy przed wybuchem Powstania Warszawskiego w 1944 r., tekst Czesława Buniewskiego, działacza zbliżonego do kręgów ONR-owskich, „Kulisy dwudziestolecia dziejów Polski wskrzeszonej” (pełny tekst publikowany był w latach 1992-1993 na łamach miesięcznika „Szczerbiec”).

Nieprawdą są zatem stawiane często, także i przez historyków, zarzuty, że powyższa argumentacja pochodzi rodem z komunistycznej propagandy. Powojenny historyk marksistowski Karol Lapter, w swojej pracy „Pakt Piłsudski – Hitler” wydanej w 1962 r., zdaje się powtarzać jedynie niektóre tezy z narodowo- demokratycznego arsenału (nie pierwszy to i nie ostatni tego typu przypadek w Polsce Ludowej).

We współczesnej Rosji na pewno zauważalna jest tendencja do częściowej przynajmniej rehabilitacji polityki prowadzonej przez Stalina. Wielka wojna ojczyźniana stanowi zaś, obok powrotu do prawosławia i tradycji białej Rosji, jeden z mitów założycielskich nowej Rosji, w której nieprędko dojdzie do zrównania zbrodni Hitlera i Stalina.

Strona polska, o ile powinna się zdecydowanie przeciwstawiać próbom rehabilitacji zbrodni komunistycznych, o tyle nie może pozostać ślepa na błędy popełnione przez polityków polskich. Lata 1934 –1938 obfitowały w liczne dowody na ścisłą współpracę polskiego rządu z III Rzeszą, apogeum tej współpracy przypadło na wspólną akcję wymierzoną przeciwko Czechosłowacji i jej faktyczny rozbiór. Strona polska dała się zwieść wyrachowanej polityce niemieckiej, obliczonej na parę lat, „ocieplania stosunków z Polską” (wyciszenie antypolskich tendencji, wielu politykom wskazywało na odejście od polityki pruskiej dominującej w Republice Weimarskiej), pomagając Niemcom wyjść z międzynarodowej izolacji i walnie przyczyniając się do odbudowy ich potęgi i zajęcia najlepszych pozycji strategicznych do ataku na nią samą. Kosztem była nieufność, jaką wobec Polski nabrały przede wszystkim Moskwa, Paryż i Praga.

Strona rosyjska, pisząc o współpracy polsko-niemieckiej, popełniła w całej sprawie jeden błąd, nie powinna powoływać się na tajne porozumienie niemiecko-polskie. Nieistnienie bowiem tego dokumentu zostało już dawno w nauce wykazane. Jak bowiem pisze wspominany już powyżej K. Lapter: „Nie oznaczało to oczywiście, że istniała formalna umowa dotycząca takiego współdziałania przeciwko ZSRR. Mówiono wprawdzie o istnieniu takiego tajnego układu, cytowano nawet jego tekst, ale o wiele ważniejszy od istnienia czy nieistnienia formalnej umowy polsko-niemieckiej był fakt, że Polska postępowała tak, jak gdyby umowa taka istniała”.

Oceniając na koniec postawę polskiego rządu, należy zauważyć, że prowadzi on słuszną politykę nie reagowania (zapewne gdyby premierem był J. Kaczyński rozdawano by już karty mobilizacyjne, a na obecność Putina nie byłoby co liczyć) na szum medialny i prasowe publikacje płynące z Rosji (ciekawe, co by było, gdyby Rosjanie za każdym razem oficjalnie reagowali, gdy w polskiej prasie pisze się o „wspólnej defiladzie Rydza-Śmigłego z Hitlerem odbieranej w Moskwie”, a tekstów takich przecież nie brakuje), na których tle planowane na 1 września wystąpienie premiera Rosji może wielu zaskoczyć.

I jeszcze jedna refleksja. Pomimo wszystko pierwsza (faktycznie) osoba w Rosji na uroczystościach na Westerplatte się pojawi, podczas, gdy „nasz strategiczny” amerykański sojusznik, wysyłając do Polski urzędnika niższej rangi, po raz kolejny pokazał miejsce Polski w hierarchii ważności swoich sojuszy.

Maciej Motas

Adolf Hitler tylko raz publicznie pokazał się w kościele – na mszy za duszę zmarłego Józefa Piłsudskiego.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 17 »

Zbydlęcenie

Posted by Marucha w dniu 2009-08-30 (niedziela)

Pewien „urodzony na Hawajach” Mulat, pełniący wciąż obowiązki prezydenta Stanów Zjednoczonych, coraz bardziej odkrywa swe prawdziwe oblicze: oblicze odrażającego bydlaka o poglądach godnych członka NSDAP.

Otóż ta zdegenerowana moralnie kanalia poleciła rozdawanie w szpitalach dla weteranów wojennych podręczników instruujących, w jaki sposób ci mogą popełnić samobójstwo! Dodatkowo planuje wprowadzić zachęty finansowe dla lekarzy i personelu medycznego, którzy zgodzą się odbywać z pacjentami systematyczne konsultacje odnośnie do wyboru takiego sposobu zakończenia życia (czyli będą namawiać ich do popełnienia samobójstwa). Informuje o tym „The Wall Street Journal”.

Są to kroki wstępne przed rozpoczęciem „dyskusji” na temat legalizacji eutanazji, co wpisuje się w postępowe reformy służby zdrowia Baracka Obamy.

Wydano również książkę pt. „Twoje życie, Twój wybór” („Your Life, Your Choices”) autorstwa dra Roberta Pearlmana, zwolennika legalizacji eutanazji i ograniczenia opieki medycznej osobom niepełnosprawnym i w podeszłym wieku, szefa badań Narodowego Centrum Etyki (!!!) i Opieki Zdrowotnej. Narodowość Pearlmana – wiadoma.

Zadaniem podręcznika jest zaszczepienie w chorym poczucia winy, iż jest on rzekomo „olbrzymim ciężarem dla swoich bliskich” oraz że jego dalsze życie nie jest „warte kontynuacji”. Dlatego też chory, będący po lekturze tej książki, chcąc uwolnić najbliższych od obciążeń finansowych, najprawdopodobniej zrezygnuje z droższej, ale bardziej skutecznej terapii i środków podtrzymujących jego życie.

Istnieje jednak poważniejsze zagrożenie, a mianowicie, że pacjent postanowi zakończyć swoje „niewarte kontynuacji” życie. Na 21. stronie podręcznika autor proponuje takiej osobie kilka pomysłów na samobójstwo.

Ponadto członkowie administracji planują zachęcać lekarzy i personel medyczny do systematycznej (co 5 lat) konsultacji z kombatantami i osobami w podeszłym wieku o możliwości wyboru właśnie takiego sposobu zakończenia życia. W tym celu amerykański rząd może przeznaczyć tzw. zachęty finansowe dla lekarzy i pracowników medycznych, którzy zgodzą się przeprowadzać owe rozmowy.

Jak widać, obniżenie kosztów opieki zdrowotnej ma odbyć się poprzez eutanazję osób starszych, słabych i chorych. Trzeba by było chyba wrócić do epoki kamienia łupanego, aby napotkać na podobną moralność wśród troglodytów

Po legalizacji zabijania dzieci nienarodzonych – nawet takich, które byłyby już zdolne do samodzielnego życia poza organizmem matki! – przyszła kolej na osoby starsze, w tym, co jest szczególnie oburzające, na weteranów wojennych, czyli osoby które były gotowe oddać życie lub zdrowie w służbie swojemu państwu.

Normalnemu człowiekowi zaczyna brakować słów na opisanie tego zbydlęcenia. USA może poszczycić się całym szeregiem prezydentów-łotrów i nikczemników, ale wygląda na to, iż Obama pragnie wysunąć się na czoło tego szeregu.

hitler-obama-lenin

W trudnych czasach ludzi słabych i naiwnych pociągają charyzmatyczni radykałowie

.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 26 »

Pod Cergową

Posted by Marucha w dniu 2009-08-29 (sobota)

Postanowiłem jeszcze raz pójść śladami św. Jana z Dukli. Tym razem udałem się do tzw. Złotego Źródełka i kapliczki znajdującej się w masywie Cergowej.

Stoki_Cergowej

Na stokach Cergowej

Zlota_Studzienka_0

Zlota_Studzienka_1

Złota Studzienka - kapliczka

Zlota_Studzienka_2

Niezbyt estetyczne ujęcie źródełka

Opublikowany w Kultura | 1 komentarz »

Obrazki z podkarpackiego Żmigrodu

Posted by Marucha w dniu 2009-08-29 (sobota)

Zamieszczając (zrobione z oddali) zdjęcie jednej z elektrowni wietrznych na Podkarpaciu nie wiedziałem, że:
- elektrownie te postawiła nam jakaś firma z Portugalii;
- za korzystanie z prądu przez nie wytwarzanego użytkownik płaci dwa razy tyle, co za prąd z konwencjonalnych elektrowni;
- wszystkie zyski idą oczywiście do Portugalii;
- elektrownie te pochodzą z odzysku, czyli są zmontowane z używanych już i wysłużonych podzespołów;
Informacje te uzyskałem od miejscowych ludzi, z których jeden pełni oficjalną funkcję w powiecie.
Zresztą świat wycofuje się z budowania wiatraków i przechodzi na geotermię.

Zmigrod_Rynek_1

Rynek w Nowym Żmigrodzie

Zmigrod_Rynek_2

Rynek i kościół parafialny pw św. Piotra i Pawła w Nowym Żmigrodzie

Zmigrod_Madonna

Madonna z kościoła w Nowym Żmigrodzie

Stary_Zmigrod_Kosciol_Sw_Katarzyny

Stary Żmigród - kościół św. Katarzyny

Opublikowany w Różne | Zostaw Komentarz »

80% gospodarki światowej w rękach garstki ludzi

Posted by Marucha w dniu 2009-08-29 (sobota)

Dla wielu zwolenników tzw. kapitalizmu czas stanął gdzieś tak w połowie XIX wieku. W ich wyobrażeniach przedsiębiorstwa wciąż należą do jednego właściciela, jednej rodziny lub co najwyżej spółki kilku osób. Właścicielowi zależy na tym, by przekazać swe przedsiębiorstwo dzieciom i wnukom, więc rozsądnie i dalekowzrocznie dba o jego rozwój, stara się pozyskać lojalność pracowników zapewniając im godziwe płace aby nie odeszli do innego pracodawcy oraz troszczy się o wysoki poziom swych usług, gdyż w przeciwnym razie klienci wybiorą sobie innego. W przedsiębiorstwie najlepsi awansują i zostają szefami. Na wolnym rynku panuje uczciwa konkurencja, wolność wyboru, reklama nie kłamie, lepszy produkt zawsze wypiera gorszy a sądy sprawiedliwie rozstrzygają wszelkie sporne kwestie. No i oczywiście właściciel nigdy nie okradnie przedsiębiorstwa, bo przecież w ten sposób okradłby sam siebie.

Oczywiście ten obrazek ma zero wspólnego z rzeczywistością, o czym nie raz i nie dwa pisaliśmy. I nie są to żadne „błędy i wypaczenia” kapitalizmu, lecz właśnie jego normalny stan.

Na witrynie popularnej „Bibuły” http://www.bibula.com/?p=13396 znaleźliśmy artykuł, którego treść dla osób jako tako zorientowanych w realiach nie będzie wielkim zaskoczeniem – natomiast zaskoczeniem jest, iż nie pojawił się on w kręgach antysemitów czy zwolenników teorii spiskowych, ale w środowisku naukowym.

Szwajcarscy naukowcy: 80% światowej gospodarki zarządzanej jest przez zaledwie garstkę osób

Dogłębna analiza wpływów i powiązań poszczególnych firm i korporacji na świecie wykazuje, iż zdecydowana większość gospodarki światowej kontrolowana jest przez niewielką grupkę firm.

Analiza przeprowadzona została przez Szwajcarski Federalny Instytut Technologiczny z siedzibą z Zurichu (Swiss Federal Institute of Technology) i dotyczyła powiązań 130 tysięcy firm i korporacji z 48 państw. Jak wynika z analizy, jakkolwiek na poziomie lokalnym odnosi się wrażenie względnej swobody działań, to jednak większość firm kontrolowanych jest przez zaledwie kilka – około dziesięciu – globalnych korporacji, banków i funduszy zbiorowych.

Naukowcy szwajcarscy, Stefano Battistion i James Glattfelder, poddali analizie 24 877 spółek akcyjnych oraz 106 141 innych jednostek oferujących akcje w 2007, pochodzących z 48 krajów świata, i stwierdzili, że wszystkie one posiadają pewien wspólny “kręgosłup”, który reprezentowany jest w 80 procentach przez kapitał zarządzany przez “zadziwiająco małą grupę właścicieli akcji”.

“Patrząc na tę strukturę z poziomu lokalnego, wydaje się ona zdywersyfikowana” – stwierdza Glattfelder – “jednak jeśli zaczniemy dochodzić do tego kto jest przy końcach tych sznurków, znajdziemy tam te same osoby. Takiego wyniku nie można spodziewać się obserwując struktury tylko z poziomu lokalnego.”

Matthew Jackson, ekonomista z kalifornijskiego uniwerstytu Stanford, specjalizujący się w badaniu społecznych i ekonomicznych powiązań sieciowych mówi, że podejście szwajcarskich naukowców może mieć zastosowane w znalezieniu odpowiedzi na pytanie o rzeczywistą kontrolę korporacji oraz na to jak oddziaływują one na siebie. “Jest jasne, że patrząc na niedawny finansowy kryzys, zrozumienie zależności pomiędzy firmami i udziałowcami jest bardzo ważne dla przyszłości.” – mówi Jackson.

Analiza wyjaśnić może co tak naprawdę sprawia, że kryzys dotyka w tym samym czasie wszystkie kontynenty. Pokazuje ona bowiem, że światową gospodarką, z setkami tysięcy firm i korporacji, zarządza zaledwie kilka firm, z których największą zidentyfikowano i jest nią Capital Group Companies – CGC, globalna jednostka posiadająca udziały większościowe w największych korporacjach aż w 36 z 48 przebadanych krajów świata.

Badając zależności od CGC, będącej w praktyce globalną jednostką kontrolującą większość największych przedsiębiorstw na świecie, wzięto pod uwagę również zależności drugiego stopnia, czyli przypadków gdy firma kontrolowana jest przez inną jednostkę nadrzędną.

Autorzy analizy nie próbują odpowiadać na pytania czy np. firma nadrzędna mogłaby i chciałaby wywierać wpływ na kontrolowane przez siebie jednostki, jednak obserwując współczesną gospodarkę można za autorów udzielić odpowiedzi twierdzącej.

Wstępną informację o wynikach badań podał serwis Inside Science, sponsorowany przez Amerykański Instytut Fizyki (American Physical Society), organizację-matkę skupiającą 25 największych naukowych i inżynierskich stowarzyszeń. Cała analiza będzie wkrótce opublikowana w najbardziej prestiżowym periodyku nauk fizycznych Physical Review E.

Komentarz admina:

Należy wyrazić ubolewanie, iż chwalebna dociekliwość szwajcarskich naukowców nie sięgnęła tak daleko, by zidentyfikować narodowość osób zarządzających ową garstką globalnych jednostek.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 28 »

Obrazki z Podkarpacia

Posted by Marucha w dniu 2009-08-28 (piątek)

Kosciol_Sw_Michala_1

Wietrzno - Kościół Św. Michała

Elektrownia_PowietrznaElektrownia wietrzna na Pogórzu Jasielskim

Kosciolek_Sw_Wojciecha_2

Kościółek Św. Wojciecha w Krośnie

Muzeum_Naftowe_2

Skansen-muzeum przemysłu naftowego w Bóbrce

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 2 »

Zgryźliwe uwagi gajowego

Posted by Marucha w dniu 2009-08-28 (piątek)

Zaczęła się likwidacja sądów grodzkich, które prowadzą obecnie największą liczbę spraw. W roku 2010 mają przestać istnieć. Wbrew konfabulacjom resortu tzw. „sprawiedliwości”, zniknięcie tych sądów nie potani, ale zwiększy koszty funkcjonowania sądownictwa, a to z powodu konieczności reorganizacji, przenoszenia i kopiowania akt, wpisywania ich do nowych repertoriów itp. Wzrosną koszty dojazdów dla świadków, a mieszkańcy mniejszych miejscowości będą mieli utrudniony dostęp do wymiaru sprawiedliwości... I o to właśnie chodzi tym rządom. Mafie polityczno-biznesowe poradzą sobie świetnie bez sądów a nawet bez policji, a ta reszta hołoty – kopa w d… i do piachu, jak mawiał Jan Pietrzak.

Szansa dla bezrobotnych polonistów i matematyków: zostań panią przedszkolanką albo panem przedszkolankiem. Nawet w Norwegii poszukują dla dzieci opiekunów mających wyższe wykształcenie i umiejętność przewijania kupy, albowiem, jak wiadomo, bezstresowo wychowywane najmłodsze pokolenie Skandynawów wali w majtki nieraz do 5-go i 6-go roku życia.

Krakowski adwokat Ryszard Rydygier poczuł się nagle odpowiedzialny za naruszenie dóbr osobistych Lecha „Bolka” Wałęsy, jakiego dokonał mgr Paweł Zyzak w swej głośnej książce „Lech Wałęsa. Idea i historia”. Mec. Rydygier argumentuje, iż skoro niezależny sąd lustracyjny oczyścił Wałęsę od zarzutu współpracy z wiadomymi organami PRL, to wszelkie dowody (w tym pisemne) na to, że Wałęsa jednak z bezpieką współpracował, są nieważne. Dlatego pozwał wydawnictwo „Arcana” do sądu. Szkoda, że sprawiedliwy adwokat nie pozwał np. Jana Tomasza Grossa, ale rozumiemy tego powody.

Jak to prawie można było przewidzieć, nowy „Polak” Roger Guereiro, zajmujący się zawodowo piłkarnictwem kopanym, użył polskiego paszportu głównie po to, aby podpisać kontrakt w Grecji. Idziemy o zakład, że gdy trzeba będzie wystąpić w barwach Polski, okaże się chory lub kontuzjowany.
Ciekawe, czy będzie w Grecji narzekał na rasizm w Polsce, jak jego poprzednik Olisadebe, też Polak w trybie przyspieszonym.

Rząd polski, wbrew prawu, nie informuje parlamentu o swych poczynaniach prywatyzacyjnych, a „sprzeczne sygnały” płynące od min. Grada, mniej uprzejme media nazwały by po prostu bezczelnymi, hucpiarskimi łgarstwami. Z tego, co przedostaje się jakoś do wiadomości publicznej, wynika iż rząd Tuska ma zamiar „sprywatyzować” (czytaj: rozdać za napiwki) dosłownie wszystko, co jeszcze w Polsce istnieje i jest własnością narodu. Nie tylko ostatnie, będące jeszcze w ręku państwa, wielce dochodowe przedsiębiorstwa, giełdę warszawską,  czy energetykę – ale również ziemię i to co pod ziemią (a więc złoża geologiczne), lasy, a nawet wody, przypuszczalnie łącznie ze źródłami. Co uderzające, „prywatyzacja” oznacza nierzadko oddanie przedsiębiorstwa przez państwo polskie w ręce innego państwa!
Dlaczego rządząca łobuzeria pragnie pozostawić po sobie już tylko ruiny i zgliszcza? Czyż nie martwi jej ewentualna zmiana rządów za dwa lata i pociągnięcie do odpowiedzialności za jawny sabotaż?
Otóż łobuzeria wie dobrze, że na pewno nie pojawią się w Polsce żadne rządy skłonne do karania swych poprzedników za najbardziej nawet rażące przestępstwa zdrady stanu. A w razie czego zawsze ucieknie do Izraela, skąd potępiać będzie polski antysemityzm.

We Francji prezydent  Sarkozy chce wprowadzić podatek za emisję dwutlenku węgla, co pozwoli na obniżenie średniej temperatury Ziemi o jedną setną stopnia w przeciągu 100 lat. Za to od razu pójdą w górę ceny benzyny, ropy, gazu, węgla i w ogóle koszty utrzymania, ale przecież ani Sarkozy, ani jego współplemieńcy nie zapłacą za nic z własnej kieszeni.

We Francji i Włoszech kobiety przebywające na plaży w stroju, który odsłania jedynie twarz, dłonie i stopy, mogą zapłacić karę. Coraz więcej wolności w Unii Europejskiej. Ale to się zmieni, gdy muzułmanie uzyskają w Europie większość.

Okoliczności zmusiły Waszego gajowego do poddania się operacji chirurgicznej w mieście Krośnie, co poskutkowało zabandażowaną lewą dłonią i dość namolnym bólem, jaki pojawił się po zniknięciu znieczulenia. Doceńcie więc, mili goście, fakt, iż mimo pewnego dyskomfortu, coś tam znowu napisał.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 20 »

Wszyscy przeciwko „nasim”

Posted by Marucha w dniu 2009-08-25 (wtorek)

Rząd Izraela przyznaje: ponad tysiąc procesów w Europie przeciwko władzom Izraela i armii
Za http://www.bibula.com

Rząd Izraela wyraził poczucie zagrożenia przyznając, że w chwili obecnej w różnych krajach Europy rozpoczętych zostało około tysiąca procesów przeciwko władzom Izraela i izraelskim siłom zbrojnym IDF.

Minister Spraw Zagranicznych Izraela, Avigdor Lieberman podkreślił, że “tylko dwóch prawników” zostało skierowanych do pracy nad tym zagadnieniem.

W wielu krajach Europy pojawienie się wyższych dowódców wojskowych armii izraelskiej IDF oraz obecnych i byłych przywódców państwowych, może zaowocować natychmiastowym ich aresztowaniem i postawieniem przed sądem.

Władze Izraela i dowódcy armii izraelskiej, zwanej eufemistycznie “Izraelskimi Siłami Obronnymi”, oskarżone są o dokonanie wielu zbrodni wojennych i aktów ludobójstwa. Przy zostosowaniu obiektywnych procedur, wielu przedstawicieli władz i armii izraelskiej zostaliby na podstawie znanych i doskonale udokumentowanych faktów, uznani przez niezawisły trybunał międzynarodowy winnym i skazani na najwyższe wyroki, a przy zostosowaniu sprawiedliwości społecznej, na kary śmierci.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 41 »

W Polsce znajdują się najbogatsze złoża złota w Europie

Posted by Marucha w dniu 2009-08-25 (wtorek)

Znalezione na http://marucha.v3v.org/viewtopic.php?t=1314&start=1380

Źródło: Parkiet

Najbogatsze złoże złota w Europie znajduje się w Polsce. Niestety, u jubilera jeszcze długo nie będzie można kupić biżuterii z kruszcu spoczywającego pod ziemią na Dolnym Śląsku. Co gorsza, w tym roku prezenty ze złota są znacznie droższe niż w zeszłym. Wszystkiemu winne niepewne czasy.

Zespół geologów pod kierownictwem prof. Stanisława Speczika (dziś prezesa KGHM) odkrył złoże złota w rejonie kopalni Polkowice-Sieroszowice, należącej do miedziowego koncernu. Jego zasobność specjaliści oceniają na ponad 80 ton. To europejski rekord.
- Zasoby występują wraz z platynowcami poniżej horyzontu miedzionośnego, głęboko pod powierzchnią. Jest to najbogatsze złoże na naszym kontynencie, ale nie jest jeszcze eksploatowane – mówi Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM.
Sięgnięcie do skarbów ziemi nie jest jednak łatwe. Wydobywanie złota z dużej głębokości jest po prostu drogie.

KGHM zwiększy jednak produkcję tego kruszcu w tym roku.
- Będzie to głównie efekt wyższej produkcji miedzi – wyjaśnia Dariusz Wyborski.
Koncern odzyskuje złoto w procesie wytwarzania miedzi elektrolitycznej. W 2001 r. KGHM sprzedał 349 kg czystego kruszcu (18 kg mniej niż rok wcześniej). Gdyby kiedyś skorzystał z niedawno odkrytego złoża, mógłby zasilać rynek znacznie większą ilością pożądanego metalu.
Jest tylko pytanie: Czy eksploatacja będzie miała ekonomiczne uzasadnienie. Pod koniec 2000 r. lubińska spółka zrezygnowała z działki złotonośnej w Złotym Stoku (byłe woj. wałbrzyskie). Uznała, że odzyskiwanie złota z rud miedzi, występujących w rejonie Lubina i Polkowic jest bardziej efektywne.

W Polsce żółty kruszec występuje głównie w Sudetach i Karkonoszach. Do najbardziej znanych od wieków ośrodków górnictwa należą: Złotoryja, Lwówek Śląski, Legnickie Pole, Złoty Stok i Głuchołazy. Na złoto natrafiono również w rejonie Tatr, Pienin oraz Gór Świętokrzyskich. W 1996 r. na Dolnym Śląsku wytyczono 33 działki złotonośne (każda ma ok. 96 km kw.). Pierwsze koncesje na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż złota otrzymały koncerny górnicze z Irlandii, Australii i Ameryki Północnej.

Od pewnego czasu rośnie popyt na złoto. Kruszec ten w niepewnych czasach jest zawsze traktowany jako bezpieczna inwestycja. Jego cena od początku tego roku zwiększyła się o 25%. Jest to najwyższy roczny wzrost od 1979 r. Jedna uncja (31,103 grama) w poniedziałek kosztowała około 344 USD. Cena była więc najwyższa od maja 1997 r.

Największymi producentami złota na świecie są: RPA (394 t w 2001 r.), USA (335 t) Australia (285 t), Indonezja (183 t), Chiny (173 t), Rosja (165 t), Kanada (157 t) i Peru (134 t).

Dariusz Wieczorek

I komentarz do powyższego, napisany przez innego internautę:

Ula, czy nadal mam byc optymista?

Otwórzmy oczy i patrzmy trzeźwo na realny nierealny ten świat. Jako naród jesteśmy nikim, albowiem w ogóle się nie liczy rzeczywistość, czyli obiektywna prawda w leninowskiej definicji, ale to sie liczy i jest prawda najświętszą, chroniona przez prawo w większości krajów członkowskich Cywilizacji Europejskiej, co mówią bardziej elokwentni od nas i co piszą znaczniejsi od nas.

No to ile od nas kaniec kańcow ucapiom?

80 ton razy 1000 kilo na tonę podzielić przez 31 gramów na uncje. Zaraz. Nie umiem tak szybko. Mam trochę za mało palców do liczenia. Musze chwile pomyśleć, marszcząc swoje niskie neandertalskie czoło, albowiem pochodzę z narodu niezbyt rozgarniętych (jak podają światowe media oraz jak twierdzi światowa percepcja urobiona przez intelektualnych gummibaarow).

Już wiem. 2 miliony 580 tys 645 uncji w zaokrągleniu. Teraz to co wyszło razy 311 dolarów za uncję równa się 802 i pól tys milionów, czyli 802.5 miliarda. Dolarów. Dzisiejszych. Po dzisiejszym kursie. Plus interes, czyli procent, jako ze aktualnie nikt przy zdrowych zmysłach nie płaci fizycznym pieniądzem.

A potem trzeba będzie im jeszcze dopłacić 65 miliardów za polskie zbrodnie wojenne. Plus interes. I dodać 200 miliardów rocznie za gaz. Pewnie to i tak będzie polski gaz, jako ze ponoć Ekoeuroregion Wajksel lezy na gazie.

Jestem optymistom, jestem optymistom, jestem optymistom, jestem optymistom, jestem optymistom, jestem optymistom, jestem optymistom, jestem…………

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 56 »

Joker

Posted by Marucha w dniu 2009-08-23 (niedziela)

Poniżej – plakat stworzony przez amerykańskiego studenta o nazwisku Firas Alkhateeb, który przysporzył swemu autorowi więcej sławy i zainteresowania, niż można by przypuszczać.
Nawet znany portal internetowy Flickr usunął zdjęcie plakatu „Jokera”. Zapewne w trosce o właściwie pojmowaną wolność słowa i ekspresji artystycznej.
Nie róbmy jednak bohatera i „naszego człowieka” z Firasa Alkhateeba, który na polityce zna się tyle, ile my na hodowli strusi oraz który wyraża żal, iż jego dzieło zostało wykorzystane nie w taki sposób, w jaki by sobie życzył (nie wyjaśnia jednak, w jaki).

obama_joker_poster

W międzyczasie Ministerstwo Sprawiedliwości pewnego „urodzonego na Hawajach” mulata zdecydowało, iż prawa zakazujące jednopłciowych małżeństw są niesłuszne i dyskryminujące.

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 8 »

Leśne obserwatorium c.d.

Posted by Marucha w dniu 2009-08-23 (niedziela)

Jak twierdzi brytyjski eurodeputowany Daniel Hannan (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy), rządząca Unią łobuzeria w ogóle nie czeka na formalną ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, lecz wprowadza w życie jego przepisy już teraz. I tak podczas ostatnich wyborów do Europarlamentu liczba deputowanych była zgodna z zapisami z Lizbony, a nie z aktualnie obowiązującymi przepisami. Unia Europejska nie jest zainteresowana rządami prawa i jeśli chce mieć Traktat Lizboński, to go po prostu wprowadzi, nie bawiąc się w żadne gojskie bzdety, jak podstawy prawne, legalność itp.
Ponadto niemiecki Bundestag cieszy się w Unii większymi przywilejami, niż inne narodowe parlamenty. Fakt, że pozostałe kraje nie domagają się gromkim głosem zrównania przywilejów, dobitnie świadczy, jaka „międzynarodowa” nacja w nich faktycznie rządzi.

Wbrew uspokajającym zapewnieniom polskojęzycznej niemieckiej agentury, Erika Steinbach nie jest bynajmniej „marginesowym, nic nie znaczącym politykiem” pozbawionym poparcia w społeczeństwie i w rządzie. Niech o jej pozycji zaświadczy choćby rozmach, z jakim urządzane są tegoroczne Święta Dni Ojczystych dla „wypędzonych”. Głównym gościem i mówcą imprezy będzie sama szefowa Donalda T., kanclerzyca Angela Merkel, a w dodatku większość władz niemieckich landów nakazała z tej okazji oflagować wszystkie budynki i obiekty publiczne. Jest już pewne, że Erika Steinbach obejmie miejsce w radzie fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. Nawet szef Europarlamentu, Hans Poettering, choć rzekomo reprezentuje interesy ponadnarodowe, jest bardzo zaangażowany w plany upamiętnienia niemieckich „wypędzonych”.

Wśród Polaków umiejących czytać ze zrozumieniem ogólne oburzenie budzi fakt, iż Rosja chce wybielić swoją historię. Tym się właśnie różnimy: Rosja chce wybielić swą historię, a Polska pozwala wszystkim naokoło oczerniać swą historię, nierzadko przy chętnej współpracy rodzimych (?) naukowych ścierw i dziennikarskich dziwek. No i która postawa wydaje się Państwu bardziej godna pochwały?

Polska Żegluga Morska, firma było nie było wciąż państwowa, od wielu lat nie kupuje statków w polskich stoczniach, co samo w sobie jest dość skandaliczne. Nie negujemy, iż np. azjatyckie masowce są tańsze, głównie z powodu niższych cen stali, a także mądrej polityki władz (wszystkie zakłady wspólnie dzielą się zyskiem). Nie bierze się jednak pod uwagę niższej jakości „chińszczyzny” – jak wiadomo tanie mięso psi jedzą – ani konsekwencji takiej polityki dla polskiej gospodarki, z których najpoważniejszą jest bezrobocie i ponoszenie jego kosztów. Mądre kraje, jak Niemcy, przeznaczają miliardy euro na wspieranie przemysłu stoczniowego w dobie kryzysu i nie pozwalają żadnym „eurokomisarzom” wtrącać się do ich gospodarki.

A w ogóle na temat sposobu zarządzania Polską przez rząd Donalda Tuska nie chce nam się już pisać. Czegoś podobnego nasz kraj jeszcze nie doświadczał. Gospodarką kierują ludzie obłąkani albo sabotażyści. Prawdopodobnie to drugie. Jedyne, co mogłoby – być może – uratować nasz kraj, to zamach stanu w wykonaniu wojskowych patriotów oraz rozstrzelanie w trybie doraźnym pewnej liczby osób na najwyższych stanowiskach. Tych ludzi nie można puścić wolno.
Proszę nam nie pieprzyć, że nawołujemy do przemocy i terroru. O ile pamiętamy, wyrok śmierci na Hussajnie nie był szczególnie oprotestowywany nawet przez najzagorzalszych przeciwników KS. A i sam rząd Polski wysyła polskich żołnierzy na zbrodnicze akcje za granicami kraju.

Dukla_Ratusz_XVII

Dukla - dość zaniedbany renesansowy ratusz z XVII wieku na rynku

Dukla_nagrobek_mariiamalii

Jeden z najpiękniejszych rokokowych nagrobków w Polsce - Marii Amalii Mniszchówny w Dukli

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 14 »

Pustelnia Św. Jana z Dukli

Posted by Marucha w dniu 2009-08-22 (sobota)

Pustelnia św. Jana z Dukli to znane – chyba najsłynniejsze w archidiecezji przemyskiej – miejsce kultu religijnego, które mieści się w tzw. Puszczy nad Trzcianą parę kilometrów na południe od Dukli, na wzgórzu zwanym Zaśpit lub Korodół.

Jej istnienie wydawało się jeszcze kilka lat temu niepewne – po powstaniu dużego osuwiska ziemnego, które zniszczyło grotę pustelnika ze źródełkiem, schody oraz zagrażało zrujnowaniem całego kościółka. Na szczęście znalazły się fundusze na zabezpieczenie osuwiska oraz rekonstrukcję zniszczeń. Dziś pustelnia wygląda pięknie. Zauważyliśmy jednak brak jakichkolwiek tablic informujących o wielkim wkładzie Unii Europejskiej w dzieło odbudowy, co wprawiło nas w stan niepewności i lęku. Czy takie ostentacyjne pomijanie wsparcia, jakie Unia udziela bezinteresownie Polsce, jest w ogóle etyczne i legalne?

Dukla_Pustelnia_Kaplica

Kościółek w Pustelni Św. Jana z Dukli

Dukla_Pustelnia_Kaplica_2

Wnętrze kościółka

Dukla_domek_pustelnika

Tak mogło wyglądać wnętrze chatki pustelnika

Opublikowany w Kościół, Kultura | Komentarzy: 4 »

Lizboński szantaż w Dublinie

Posted by Marucha w dniu 2009-08-22 (sobota)

Brytyjski eurodeputowany Nigel Farage: Irlandczycy, którzy wkrótce po raz kolejny wypowiedzą się w referendum na temat traktatu lizbońskiego, będą głosowali nie tylko nad „demokratyczną poczytalnością” w Irlandii, ale także nad „demokratyczną poczytalnością” w pozostałych 26 krajach unijnych.

Główne irlandzkie media nie informują o przebiegu procesu ratyfikacji traktatu lizbońskiego na gruncie niemieckim, a zwłaszcza o pracach nad zmianami w prawie, które mają zabezpieczyć Niemcy przed dominacją Brukseli. Milczą na ten temat również politycy z tego kraju, którzy nadal usiłują przekonać obywateli do zagłosowania na „tak” w zbliżającym się referendum. Wyrok Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe doczekał się w irlandzkich serwisach informacyjnych zaledwie wzmianki. Antylizbońska kampania trwa za to w internecie i na ulicach, gdzie organizacje, takie jak Coir, Peace and Neutrality czy The People’s Movement apelują o odrzucenie traktatu ocenianego jako zamach na suwerenność Irlandii. Do głosowania na „nie” w planowanym na 2 października powtórnym referendum przekonują również niektórzy politycy Sinn Fein, prowadzący kampanię „No 2 Lisbon Treaty”.

- Media są bardzo kontrolowane. Pilnuje się je, aby nie informowały o zdarzeniach wokół traktatu lizbońskiego – uważa była irlandzka eurodeputowana Kathy Sinnott. – Wszyscy politycy i media są na „tak”. Wmawiają nam, że ten dokument musi zostać ratyfikowany. Usiłują nas zastraszyć, stawiają nas w naprawdę trudnej sytuacji – dodaje.

Podobne spostrzeżenia wysuwają antylizbońskie organizacje. „Mamy wielu eurobiurokratów i przekupionych dziennikarzy, mówiących nam, że jedynym sposobem sprostania ekonomicznym wyzwaniom jest stworzenie federalistycznej Europy” – czytamy na stronach Coir.

W sytuacji, kiedy przeciwnikom traktatu odmawia się dostępu do mediów, korzystają w prowadzonej przez siebie kampanii informacyjnej z alternatywnych środków informowania społeczeństwa, w tym z internetu. Organizują także publiczne debaty – w każdym hrabstwie przynajmniej jedno stowarzyszenie sprzeciwia się ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Do tego dochodzą jeszcze związki zrzeszające handlowców oraz rybaków, którzy się obawiają, że traktat reformujący UE będzie gwoździem do trumny dla rybołówstwa. „Wspólnotowa polityka rybołówstwa stanowi jeden z najgorszych przykładów scentralizowanej polityki UE. Traktat lizboński natomiast prowadzi ten centralizacyjny proces do nowych ekstremów” – podnoszą w opublikowanym proteście. Rybacy tłumaczą, iż po przyjęciu traktatu z Lizbony rząd irlandzki straci to, co pozostaje w jego kompetencjach (rozumianych jako „moc podejmowania decyzji”) w dziedzinie rybołówstwa. Stanie się tak, ponieważ zapisy z Lizbony określają tę dziedzinę gospodarki jako obszar „wspólnych kompetencji” między Unią a krajami członkowskimi. Bruksela będzie zatem mogła nie tylko zmienić zapisy irlandzkiego prawa o rybołówstwie, lecz odebrać Irlandii prawo do jakichkolwiek decyzji w tym zakresie.

Niedemokratyczny powrót do urn

- Kiedy wychodzę do ludzi i rozmawiam ze zwykłymi obywatelami, zdecydowana większość z nich mówi mi, że w referendum opowiedzą się przeciwko traktatowi – twierdzi Kathy Sinnott. – Nawet ci, którzy w poprzednim głosowaniu poparli traktat, okazują się bardzo zawiedzeni i rozsierdzeni faktem, że muszą ponownie udać się do urn, gdyż ich głos został zlekceważony – dodaje.

Niezadowolenia nie kryją skupiające przeciwników zapisów z Lizbony organizacje społeczne, które zarzucają tzw. euroentuzjastom próbę „prania mózgów” i oszukania Irlandczyków, tak aby zapomnieli oni o dotychczasowych priorytetach i poparli ratyfikację eurokonstytucji. – Ludzie mówią, że przede wszystkim traktat jest ten sam. A mimo to musimy ponownie głosować i usiłuje się nas zmusić do zmiany stanowiska w kwestii tego dokumentu.

Głównym argumentem wysuwanym przez zwolenników traktatu jest obecna sytuacja ekonomiczna. Ich zdaniem, jest ona na tyle zła, że „musimy pozostać w Europie”. Ale traktat lizboński nie dotyczy być czy nie być w Europie, gdyż już w niej jesteśmy, podobnie jak i w strefie euro. Nie możemy zatem zostać wykluczeni z Europy, jeżeli zagłosujemy na „nie” – konstatuje Sinnott.

Przeciwnicy nowej eurokonstytucji obawiają się ponadto wzrostu bezrobocia, podwyższenia podatków oraz utraty suwerenności i neutralności. Aż 88 proc. tych, którzy głosowali na „nie”, uzasadniało, że neutralność była istotną kwestią dla należącej do UE Irlandii.

Euroobiecanki cacanki

Zakrawa na paradoks, że udzielone Irlandii gwarancje zamiast przysporzyć traktatowi zwolenników, raczej mu ich odejmują. Społeczeństwo w większości ma świadomość, iż nie niosą one ze sobą żadnych implikacji prawnych, a stanowią jedynie pewne polityczne zobowiązanie. Problem z nimi polega bowiem na tym, że wiążą tylko przywódców, którzy je złożyli, a z chwilą zmiany ekipy rządzącej nie będą już miały żadnego znaczenia.

- Tak zwane prawnie wiążące gwarancje, co do których rząd utrzymuje, iż tak ciężko o nie walczył, w najmniejszym stopniu nie zmieniają żadnego aspektu zapisów traktatowych. Jedyne, co robią, to powtarzają te same zapewnienia, jakie szefowie rządów UE składali przed pierwszym referendum. Gwarancje te, dawane przez zwolenników traktatu, nie wystarczyły, aby przekonać ludzi do głosowania za dokumentem, i z tą samą nieufnością zostaną odrzucone przez głosujących w drugim i każdym kolejnym referendum – oświadczyła Patricia McKenna, przewodnicząca The People’s Movement.

W Irlandii podział na zwolenników i przeciwników traktatu zdaje się pokrywać z podziałem odpowiednio na polityków i zwykłych obywateli. Wyjątek stanowi część polityków Sinn Fein. Tylko przez ostatnie dwa miesiące rozprowadzili oni 500 tys. folderów informacyjnych i uczestniczyli w ponad 100 debatach i spotkaniach z udziałem obywateli.

Szanse znów ma Dawid

Podczas ostatniego zjazdu partii wiceprzewodnicząca Mary Lou McDonald w ostrych słowach skrytykowała obecny rząd i zapowiedziała prowadzenie kampanii przeciwko jego polityce uderzającej w zwykłe rodziny.

- Walka Irlandczyków z traktatem lizbońskim przypomina walkę Dawida z Goliatem, ponieważ wszystkie instytucje rządowe i finansowe nawołują do głosowania na „tak” – zauważa Kathy Sinnott. – Jeżeli Niemcom uda się zabezpieczyć pozycję niemieckiego Bundestagu poprzez dokonanie stosownych zmian w prawodawstwie, będzie to oznaczało, że 27 członków Rady przy niemieckim parlamencie będzie determinowało całą legislację w Europie. Będzie to absolutnie niesprawiedliwe względem innych narodów Europy oraz ich parlamentów – ocenia była irlandzka eurodeputowana. Jak dodaje, w tej sytuacji konieczne będzie powtórzenie procesu ratyfikacji we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej.

- Irlandczycy, którzy wkrótce po raz kolejny wypowiedzą się w referendum na temat traktatu lizbońskiego, będą głosowali nie tylko nad „demokratyczną poczytalnością” w Irlandii, ale także nad „demokratyczną poczytalnością” w pozostałych 26 krajach – stwierdził brytyjski eurodeputowany Nigel Farage w wywiadzie dla Redlce Radio. Zasugerował przy tym, że jedyną szansą Irlandczyków na obronienie się przed przyjęciem traktatu lizbońskiego jest zgromadzenie reprezentacji wszystkich krajów członkowskich UE i przedstawienie na forum unijnym swojego punktu widzenia. – Oni nie mogą się czuć opuszczeni, osamotnieni i odizolowani – podkreślał Farage.

Anna Wiejak, Nasz Dziennik 22.08.2009

Nasz komentarz-pytanie: zakładając optymistycznie, że Irlandczycy wykażą instynkt samozachowawczy i po raz drugi powiedzą „nie” eurokontytutce, co zrobią kanalie rządzące Unią?
a. Każą Irlandczykom głosować po raz trzeci.
b. Rząd Irlandii podpisze eurokonstytutkę wbrew woli narodu.
c. Unia Europejska potraktuje Irlandię jak pariasa i dalej pójdzie drogą wytyczoną przez pomioty Lwa Trockiego.
d. Sfałszują wyniki głosowania.
e. Zastosują wobec Irlandii represje polityczno-gospodarcze.
f. Zrezygnują z dalszej „integracji”.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 11 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 117 other followers