Pomimo, iż nie ma na świecie w chwili obecnej większego “newsa”, niż rozprzestrzeniająca się już poza granice Ukrainy epidemia, międzynarodowe media zgodnie zachowują w tej sprawie przedziwną dyskrecję. Czy dlatego, iż chodzi o kraje “Europy Wschodniej”, przeznaczone na eksperyment eugeniczny? Z braku innej wiedzy mamy prawo domyślać się wszystkiego – a najlepszą metodą na zwalczanie teorii konspiracyjnych jest po prostu mówienie prawdy! Ponieważ jednak mówienie prawdy nie mieści się we współczesnej etyce zawodowej wielkich mediów ani polityków, teorie konspiracyjne mają przed sobą długą i jasną przyszłość.
Jak się dowiadujemy, na Białorusi ma miejsce już około ćwierć miliona zachorowań opisywanych jako ostre zapalenie dróg oddechowych i grypa. Wśród hospitalizowanych przypadków dominują dzieci. W rejonie Homeli (na Internecie transliterowanej jako Gomel) osiem osób zmarło na zapalenie płuc. Zanotowano też przypadek śmiertelny na Rumunii w pobliżu granicy z Ukrainą.
Tymczasem na Ukrainie liczba zachorowań osiągnęła 1 122 188, z czego 57 286 przypadków hospitalizacji. Oficjalnie podawana liczba zgonów jest mało wiarygodna, a znakomita organizacja lobbingowa WHO wciąż trzyma swoje dane pod korcem. Tym niemniej możemy stwierdzić, iż szybkość ekspansji epidemii (co by to nie było) na Ukrainie uległa spowolnieniu – prawdopodobnie na skutek środków ostrożności podejmowanych na własną rękę przez mieszkańców.
I na koniec informacja nie potwierdzona, acz prawdopodobna:
http://ukraineplague.blogspot.com/2009/11/update-111009-300pm-est-widespread.html
Otóż 29 października mieszkańcy Kijowa i innych miast zachodniej Ukrainy donosili, iż lekkie samoloty i helikoptery spryskiwały teren czymś, co miało ochronić ludzi przed “świńską grypą”. Właściciele firm byli z góry uprzedzeni, aby trzymać okna zamknięte i nie wychodzić na zewnątrz. Lokalne władze zakazały publikowania raportów, jakie licznie napłynęły do lokalnej prasy i radia.
W ciągu kilku godzin u wielu osób wystąpiły objawy złego samopoczucia, u niektórych na ramionach pojawiły się czerwone pręgi. W ciągu dwu dni ponad 10 osób zmarło skutkiem ostrej niewydolności układu oddechowego (co ogłosiło WHO na swej stronie 30 października). Płuca niektórych zmarłych były wypełnione krwią. Gorączka osiągała u nich 39-40 stopni, a temperatura płuc sięgała do 55 stopni (!). Objawy te przypominały zarówno słynną “hiszpankę”, jak i dżumę płucną, wąglika płucnego, SARS i ptasią grypę (H5N1).
Następnych 40 osób zmarło w przeciągu kilku dni. Co było potem, wszyscy wiemy.
Pamiętemy, że do dnia 30 pażdziernika nikt na Ukrainie nie słyszał o żadnej zarazie, żadnej epidemii. A potem “ukraińska plaga” nagle wybuchnęła z całą siłą – znikąd. Czyż nie przedziwny zbieg okoliczności?
Jeśli jest to prawdą, to jesteśmy świadkami zbrodni na ogromną skalę – zbrodni tuszowanej przez wszystkie “niezależne”, “miedzynarodowe” organizacje, “międzynarodowe media” i “narodowe rządy” państw. Zostawiam domyślności czytelników, kto za taką zbrodnią stoi. Kto z reguły stoi za naprawdę wielkimi zbrodniami.
W tym miejscu chciałbym wyrazić swe poparcie zdecydowanemu stanowisku polskiej minister zdrowia, pani Ewie Kopacz – która jako bodaj jedyna na świecie - twardo stawia sprawę: za skutki działania szczepionek odpowiedzialność ponosi producent, a nie rządy. Również inne jej poglądy na epidemię H1N1 wydają się być oparte na podstawach naukowych, a nie podsycanej przez farmaceutyczne lobby masowej histerii.




