Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archiwum z Grudzień 2009

Do siego Roku 2010!

Posted by Marucha w dniu 2009-12-31 (czwartek)

Oby pod życzliwą opieką i protektoratem naszych europejskich i izraelskich przyjaciół, Polska rozwijała się, a naród jeszcze bardziej bogacił i ćwiczył w posłuszeństwie wobec starszych i mądrzejszych!

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 47 »

Skoro podatki nie rosną, to dlaczego rosną?

Posted by Marucha w dniu 2009-12-31 (czwartek)

Rosną podatki

Rząd PO-PSL podsumowując dorobek dwóch lat rządzenia bardzo często podkreślał, że jednym z jego sukcesów jest nie podnoszenie podatków mimo bardzo trudnej sytuacji budżetu państwa. W świetle ostatnich propozycji zgłoszonych przez resort finansów osiągnięcie to dotyczy wyłącznie czasu minionego. Bo chociaż podstawowy system podatkowy nie ulega zmianie to zwykli obywatele odczują wzrost danin publicznych. Dzieje się tak m.in. za sprawą podniesienia stawki opłaty paliwowej na olej napędowy oraz zgłoszonej propozycji zwiększenia do 22 proc. stawki podatku VAT dla niepublicznych szkół językowych. Podatki więc rosną, chociaż zmiany je podnoszące są wprowadzane tylnymi drzwiami.

Cena oleju napędowego w górę

Ta podwyżka jest już przesądzona. Sejm przyjął zmiany w odpowiednich ustawach, które podnoszą opłatę paliwową o 16 groszy na każdym litrze oleju napędowego. Opłata paliwowa jest formą podatku doliczaną do każdego litra paliwa i odprowadzaną do budżetu państwa. Wpływy z tego źródła zasilają Krajowy Fundusz Drogowy i Fundusz Kolejowy. Z funduszy tych finansowane są inwestycje drogowe i kolejowe. I na tym polega idea tego podatku. Chodziło o to, aby pieniądze potrzebne do prowadzenia inwestycji infrastrukturalnych pobierać nie tylko od wszystkich obywateli, ale przede wszystkim od tych, którzy korzystają z dróg. Kto więcej jeździ, zużywa więcej paliwa i więcej wpłaca do państwowej kasy.

Obecna podwyżka dotyczy wyłącznie oleju napędowego zużywanego przez silniki diesla. Wynika ona z dyrektywy Unii Europejskiej z 2003 roku, która zobowiązuje państwa członkowskie do opodatkowania produktów energetycznych i energii elektrycznej na wspólnym minimalnym poziomie. Dla oleju napędowego poziom ten został ustalony w wysokości 330 euro za tysiąc litrów. Pułap ten Polska ma uzyskać w 2012 roku. Obecna podwyżka podnosi cenę do 302 euro za tysiąc litrów. Oznacza to, że o ile nie zmieni się znacząco kurs złotówki do euro to czeka nas następna podwyżka za dwa lata.

Podniesienie opłaty paliwowej o 16 groszy na litrze oznacza, że na stacjach benzynowych koszt tego paliwa wzrośnie, co najmniej o taki poziom. Ale doświadczenia z poprzednich podwyżek mówią, że za podniesieniem ceny hurtowej rosną też marże handlowe. Dlatego eksperci oceniają, iż cena oleju napędowego od nowego roku wzrośnie o ok. 20 groszy na litrze.

Negatywne konsekwencje dla gospodarki

W czasie debaty w Sejmie posłowie opozycyjni do rządu zwracali uwagę, że nie skorzystał on z możliwości negocjowania z UE przesunięcia terminu wejścia w życie tej dyrektywy. Rząd nawet nie wystąpił z taką propozycją, która byłaby w pełni uzasadniona w czasach kryzysu. Z oleju napędowego korzystają przede wszystkim firmy transportowe i rolnicy. Podwyżka wpłynie bezpośrednio na koszty ich działalności. Ponieważ koszty transportu oddziałują na cenę praktycznie każdego produktu należy się w konsekwencji spodziewać dalszych podwyżek. Dotyczy to też żywności, która w Polsce jest już droga. A to z kolei uderzy w najsłabsze społecznie grupy – w emerytów i rodziny wielodzietne. Skomplikuje też trudną sytuację rolników.

Rząd liczy jednak, że w ten sposób zdobędzie dodatkowe pieniądze na remonty i budowę nowych dróg oraz tras kolejowych. Według tych wyliczeń przychody obu funduszy wzrosną o ok. 2,2 mld zł. Nie ma jednak pewności, że przy wyższej cenie nie spadnie zużycie, co odbije się negatywnie także na wpływach.

Drożej za naukę języków obcych

Z kolejną podwyżką podatków wystąpił minister finansów w przypadku nauki języków obcych. Tym razem chodzi o podniesienie stawki podatku VAT do 22 proc. na usługę nauki języków obcych w niepublicznych szkołach. Tak jak przy oleju napędowych i tutaj resort podpiera się dyrektywami unijnymi. Ale ich interpretacja w tym przypadku nie jest tak jednoznaczna. Dlatego z wielu stron pojawiły się głosy protestu.

Zwraca się uwagę, że spowoduje to wzrost cen kursów nauki języków obcych średnio o 18 proc. A to może spowodować załamanie rynku. Szkoły zaczną ograniczać, albo wręcz likwidować działalność, która przeniesie się do szarej strefy. Zamiast oficjalnych kursów, z których pobierane są inne podatki, jak PIT czy CIT, nastąpi powrót do tzw. korepetycji, za które nie będą odprowadzane żadne wpłaty do budżetu.

Podnoszone są też bardziej ogólne argumenty. Znajomość języków obcych jest dla rozwoju Polski dużo ważniejsza niż niewielkie zwiększenie wpływów budżetowych. Nasz kraj nadrabia różnice cywilizacyjne i potrzebuje ludzi otwartych na świat znających języki obce. Z tego punktu widzenia podwyżka ta narusza bardzo istotny interes społeczny.

Ta szeroka i silnie umotywowana krytyka być może wpłynie na rząd pozytywnie i nastąpi wycofanie się z tej propozycji lub jej znaczna modyfikacja. Nie bez znaczenia będzie tu też fakt polityczny. Podwyżka uderza bowiem wprost w młodych ludzi, którzy w znacznej części opowiedzieli się w ostatnich wyborach za Platformą Obywatelską. [Nie sądzimy, aby ci młodzi ludzie w ogóle zrozumieli, o co chodzi - admin]

Niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia oba te przypadki pokazują, że jednak podwyżki podatków w różnych postaciach następują. Wiąże się to też z tym, że Unia Europejska wymusza na Polsce podnoszenie cen różnych produktów i usług do poziomu takiego, jaki obowiązuje w starych krajach członkowskich. Tym samym z roku na rok nasz kraj pozbywa się atutów, które nakręcały nasz rozwój gospodarczy w ostatnich latach.

Bogusław Kowalski
„Niedziela” nr 49/2009

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 30 »

Dziwne wydarzenie w Indiach

Posted by Marucha w dniu 2009-12-30 (środa)

Zwrócono mi uwagę na opisane w „Naszym Dzienniku” dziwne wydarzenie,  które z powodu Świąt przeoczyłem.

Hinduiści szukają schronienia w obozach, w których do niedawna kazali mieszkać chrześcijanom.
Atak rozwścieczonych słoni.

Dokładnie rok po fali pogromów chrześcijan w Orisie stado słoni zniszczyło wioski, w których mieszkali ich prześladowcy. Teraz to oni szukają schronienia w obozach, w których jeszcze kilka miesięcy temu chronili się chrześcijanie.

W lipcu 2008 roku w indyjskim stanie Orisa rozpoczęły się krwawe prześladowania tamtejszych chrześcijan. W wyniku kilkumiesięcznych aktów agresji zginęły setki wyznawców Chrystusa, a tysiące kolejnych zostało rannych i zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Agresorzy przez wiele tygodni z niezwykłą pasją niszczyli i bezcześcili Kościoły i domy chrześcijan, porywali księży i zakonnice, podkładali bomby pod świątynie itp.

Tymczasem dokładnie w dniu pierwszej rocznicy ataku na chrześcijan z Orisy wsie, w których mieszkają ich prześladowcy, zostały zniszczone przez stada rozwścieczonych dzikich słoni. Jak informuje na swoich stronach internetowych archidiecezja w Kolombo, tego dnia zwierzęta, które wynurzyły się niespodziewanie z dżungli, stratowały dom i zagrodę lidera hindusów. Podobne szkody wyrządziły w gospodarstwach pozostałych ciemiężycieli, doszczętnie niszcząc ich uprawy. W największe jednak zdumienie wprowadza fakt, że niszczycielskie ataki ominęły sąsiadujące domostwa chrześcijan.

W sumie w trakcie ataków zginęło 7 osób, kilka kolejnych zostało rannych, a 2,5 tys. mieszkańców pochodzących z 45 wiosek, które zwierzęta niemal zrównały z ziemią, szuka schronienia w byłych obozach chrześcijan.
Indyjska społeczność jest bardzo zaskoczona tymi atakami. Zwierzęta pokonały ponad 300-kilometrową drogę. Doszło nawet do tego, że zaczęły wkraczać w rejony miast. Pracownicy rezerwatu, z którego pochodzą słonie, podkreślają, iż nie są w stanie znaleźć żadnego logicznego wytłumaczenia ich zachowania.

Marta Ziarnik

Od admina: pisałem niejednokrotnie, iż Hindusi czczą demony, a ich religia jest po prostu wersją satanizmu. Stąd też i zwierzęca nienawiść do chrześcijan wśród tego tak rzekomo „uduchowionego” ludu, będącego natchnieniem dla pokoleń durniów zafascynowanych głębią filozofii wschodniej.

Opublikowany w Kościół | Komentarzy: 16 »

Polacy nie chcą euro? To będą chcieli.

Posted by Marucha w dniu 2009-12-30 (środa)

Aż 37 proc. Polaków uważa, że przyjęcie przez nasz kraj europejskiej waluty będzie dla nich niekorzystne. Przeciwnego zdania jest 29 proc. badanych – wynika z opublikowanego we wtorek sondażu TNS OBOP.
[Cała reszta, czyli 100-37-29=34% w ogóle nie rozumie o co chodzi z tym całym euro i nie ma żadnego zdania, tzn. da się łatwo przekabacić tym, którzy mają więcej mediów do dyspozycji - admin]
Według badania, 27 proc. respondentów ocenia, iż wejście Polski do strefy euro nie będzie ani dobre, ani złe. 7 proc. Polaków nie ma zdania na ten temat.

„Polska za rok w przedsionku euro”
Autorzy sondażu podkreślają, że zwolennikami przyjęcia przez Polskę europejskiej waluty są częściej osoby z wyższym wykształceniem oraz zadowolone z własnej sytuacji materialnej. Chodzi m.in. o kierowników i specjalistów, prywatnych przedsiębiorców, dwudziestolatków, a także mieszkańców największych aglomeracji miejskich oraz Polski centralnej i Górnego Śląska. Również zwolennicy PO i SLD oraz osoby deklarujące centrolewicowe poglądy polityczne opowiadają się częściej od pozostałych za wejściem naszego kraju do strefy euro.
[Czyli - mówiąc krótko - polska ćwierćinteligencja wychowana na G... Wyborczym. Nie wiemy jednak, w jakim stopniu wejście do strefy euro popierają feministki i homoseksualiści, a to przecież ważne - admin]

Polacy z wykształceniem podstawowym, emeryci, renciści, gospodynie domowe, respondenci z miast od 100 do 500 tys. mieszkańców, osoby z Dolnego Śląska, czterdziestolatkowie, a także zwolennicy PiS obawiają się, że wprowadzenie euro okaże się czymś złym.
[Jednym słowem - jeśli nie popierasz euro, jesteś niewykształconym staruchem albo kuchtą - admin]

Zyska nasz gospodarka, straci tożsamość narodowa
Ponad połowa Polaków (53 proc.) ocenia, że euro będzie miało negatywny wpływ na sytuację ich gospodarstw domowych. Przeciwnego zdania jest 15 proc. respondentów. 17 proc. uważa, że euro nie będzie miało na to wpływu, a 15 proc. nie ma zdania w tej sprawie.

36 proc. badanych spodziewa się pozytywnego wpływu europejskiej waluty na polską gospodarkę, a negatywnego wpływu – 31 proc. respondentów. 9 proc uważa, że unijna waluta nie wywrze wpływu na gospodarkę, a 24 proc. trudno odpowiedzieć na to pytanie.
[Osoby "wykształcone, z wielkich miast" nie zastanawiają się, jakim cudem euro ma mieć "pozytywny wpływ" na polską gospodarkę. Wystarczy im, że tak mówią żydomedia - admin]

21 proc. badanych uważa, że wprowadzenie euro wpłynie korzystnie na polską tożsamość narodową; przeciwnego zdania jest 27 proc. respondentów. 35 proc. twierdzi, że nie będzie to miało wpływu, a 17 proc. – trudno powiedzieć.

35 proc. Polaków jest za wprowadzeniem euro po 2012 roku, a 25 proc. respondentów – najpóźniej w 2012 r. Według 19 proc. badanych, Polska nigdy nie powinna wchodzić do strefy euro. 21 proc. ankietowanych trudno było odpowiedzieć na to pytanie.

Badanie przeprowadzono w dniach 3-6 grudnia. Wzięło w nim udział 1002 osób od 15. roku życia.

www.tvn24.pl

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 26 »

Google, Facebook, Wikipedia, Yahoo!, MySpace, eBay…

Posted by Marucha w dniu 2009-12-29 (wtorek)

Rzućmy pobieżnie okiem na „wolnorynkowe” struktury własnościowe najpopularniejszych portali na Internecie. Dokładne studia wymagały by więcej sił i środków, niż może mieć do dyspozycji dziennikarz i felietonista-amator. Ale i te kilka przykładów powinny rzucić nieco światła…
Nie mamy czasu ani miejsca zagłębiać się w szczegóły. Zainteresowanych odsyłamy na stronę:
http://radioislam.org/islam/english/jewishp/internet/jews_behind_internet.htm

Google.
Zacytujemy SomethingJewish.co.uk, które w recenzji książki „Richistan” napisało dnia 9 maja 2007 roku:
„Globalna ekonomia znacznie różni się od tej, jaka była 40 layt temu i dzisiejsi nowi miliarderzy to m.in. żydowscy chłopcy z Google – Sergey Brin i Larry Page.„.
Żyd Craig Silverstein był pierwszym praciownikiem zatrudnionym przez Google. Żydówka Susan Wojcicki użyczyła „żydowskim chłopcom” lokalu na biuro podczas rozruchu biznesu. Jej młodsza siostra, Anne Wojcicki, w maju 2007 (wg. izraelskiej gazety Ha’aretz z dnia 29 maja 2008) w „tradycyjny żydowski sposób” pobrała się z Sergeyem Brinem. Więcej na SomethingJewish.co.uk 24.05.2007.
Z innych głównych aktorów Googla warto wymienić inżyniera Justina Rosensteina (później przeszedł do Facebook), Sheryl Sandberg, obecnie zamężną z szefem działu muzycznego Yahoo!, Davida Goldberga, Elliota Schrage, Ethana Bearda, Udi Manbera, Larry Brillianta itp.
Znana jest współpraca Googla z samozwańczymi żydowskimi cenzorami Internetu, jak osławiona ADL czy Zionist Organization of America, co powoduje blokowanie przez Google pewnych stron.

Facebook.
Założycielem popularnego portalu jest stuprocentowy Żyd, Mark Zuckerberg, co potwierdza np. New York Times z 13 maja 2009. Jednym z pierwszych i ważniejszych pomocników Zuckerberga był Dustin Moskovoitz. Początkowe fundusze nadeszły od jeszcze innego Żyda, Petera Thiela, przy okazji jednego z założycieli PayPal, zadeklarowanego syjonisty. Poza tym warto wymienić Maxa Rafaela Levchina, Davida Sachsa, George’a Zachary, Jima Breyera, Marca Andreessena, Elliota Schrage, Justina Rosensteina i Ethana Bearda.

Wikipedia.
Założycielami Wikipedii są Jimmy „Jimbo” Wales i Larry Sanger, obaj oczywiście należący do narodu ludzi starszych i mądrzejszych. Prócz tego ważnymi osobami tam są  Jeremy Rosenfeld, Benjamin Kovitz, Seth Cohen, Sue Gardner.

Yahoo!
Szefem Yahoo! w latach 2001-2007 był żyd Terry Semel. Inni członkowie rasy wybranej w tej firmie to np. Andrei Broder, David Goldberg, Udi Manber, Susan Decker, Terry Semel.

MySpace.
Założona przez Brada Greenspana, Chrisa DeWolfe, Josha Bermana i Toma Andersona. Tylko DeWolfe wydaje się być niekoszerny w tym towarzystwie. Poza nimi – sami nasi: Richard Rosenblatt, Travis Katz, Shawn Gold, Nimrod Lev, Josh Brooks, Jeff Berman.

eBay.
Trudno sobie wyobrazić firmę zajmującą się handlem bez udziału naszych starszych braci. Pierwszym prezesem eBay był Jeff Skoll, choć założycielem strony był Pierre Omidyar, syn francusko-irańskich rodziców, który przez kilka lat działał na własną rękę.

Itp. itd. za co by się nie wziąć…

Opublikowany w Me(r)dia | Komentarzy: 66 »

Helsińska Fundacja „Praw Człowieka”

Posted by Marucha w dniu 2009-12-29 (wtorek)

Czym jest „Helsińska Fundacja Praw Człowieka” łatwo dowiedzieć się z listy jej sponsorów, m.in:
- Fundacja Forda
- Fundacja im. Stefana Batorego (założona przez międzynarodowego żydowskiego oszusta Sorosa)
- Instytut Otwartego Społeczeństwa (Open Society Institute, również Sorosa)
- Europejskie Centrum Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii

Ta ewidentnie antychrześcijańska i masońska organizacja wystąpiła ostatnio w obronie gówniarzy z liceum, którzy chcą likwidacji krzyży w swej szkole. Gówniarzy zresztą ktoś ewidentnie podkręca, nawiasem mówiąc.

Zacytujmy „Nasz Dziennik”:

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zachęca prawników do pozwania Ryszarda Legutki
Za „smarkacza” przed sąd

Już sam pomysł pozywania prof. Ryszarda Legutki przed sąd za nazwanie grupki wrocławskich licealistów domagających się zdjęcia z klas w swojej szkole krzyży „rozpuszczonymi smarkaczami” jest kuriozalny, a tymczasem ma on poparcie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W sprawie tej najwyraźniej nie chodzi o obronę godności, ale o medialny rozgłos.

- Profesor Legutko, mający język i tak bardziej oględny niż różne pieszczochy medialne, typu Palikot, Karpiniuk et consortes, powiedział, co myśli o trojgu uczniach, którzy po wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie krzyży we Włoszech zaczęli się domagać, aby krzyże zdjęto w ich wrocławskim Liceum nr 14. Smarkacze poczuli się obrażeni za miano „smarkaczy”, tak jakby w ich kontekście był to epitet – ocenił w swoim blogu Ryszard Czarnecki, europoseł PiS. W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Czarnecki podkreślił, że pomysł skierowania sprawy do sądu to tylko „kolejny szczeniacki wybryk”. – Ci młodzi ludzie podjęli akcję, która ich rozreklamowała. Wydaje mi się, że właśnie o to chodziło – dodał.

Europoseł przyznał, że o ile inicjatywę licealistów można jeszcze zrzucić na karb młodości, to dziwi postawa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zadeklarowała uczniom pomoc w walce sądowej z byłym ministrem edukacji. – Teoretycznie Fundacja powinna stanąć w obronie prof. Legutki, bo on, wyrażając swój pogląd, korzystał z obowiązującej w Polsce wolności słowa – dodał Czarnecki. Jak ocenił, Fundacja powinna zrozumieć, że „nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu”. – Próby kneblowania ust każdemu, w tym także nielubianemu intelektualiście, są skandaliczne i stanowią przejaw raczej skrajnego ideologizowania niż „obrony praw człowieka”, czym Fundacja ma się zajmować – zaznaczył.

Mecenas Zbigniew Cichoń, senator PiS, uznał reakcję licealistów za wyolbrzymioną. – Jest to przesadne traktowanie takich sformułowań, które przecież w praktyce są używane chociażby przez nauczycieli wobec uczniów czy też rodziców wobec dzieci i raczej oceniałbym tę sprawę w takich kategoriach. Nie uważam, by był to kamień obrazy, który wymagałby ścigania sądowego – ocenił Cichoń. Jak zauważył, dziwne jest to, że nagłaśnia się tak błahe sprawy i zajmuje się nimi sądy. – Po pierwsze, reakcja na słowa prof. Legutki jest niewspółmierna do sytuacji, a po drugie, są poważniejsze sprawy, którymi Fundacja powinna się zająć, a tego nie czyni. W mojej ocenie, sprawa jest kuriozalna i wystawia na pośmiewisko nie tylko powodów, ale i Fundację – dodał.
Marcin Austyn

Opublikowany w Kościół, Kultura | Komentarzy: 5 »

Biskupi: Europo! Czas się określić!

Posted by Marucha w dniu 2009-12-28 (poniedziałek)

Wierzchołek Tarnicy w Bieszczadach urąga starszym i mądrzejszym

Wierzchołek Tarnicy w Bieszczadach urąga starszym i mądrzejszym

Dnia 27.12.2009 w kościołach został odczytany list pasterski Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny. Biskupi zdecydowanie odnieśli się do prób wyrzucania krzyża z życia publicznego w Unii Europejskiej.

Czytamy tam m.in.:
„Gdy ktokolwiek urąga Krzyżowi Chrystusowemu, trzeba powiedzieć jasno: dosyć! Historia świadczy, że każdy, kto – strojąc się w szaty obrońcy praw człowieka – walczył z krzyżem, ostatecznie okazywał się tyranem. Gdy ktokolwiek próbuje usunąć Chrystusa z życia publicznego i chce budować Europę bez Chrystusa, temu trzeba powiedzieć – zgodnie z prawdą i dla dobra Europy – że byłoby to budowanie na piasku. A nawet gorzej: że podcina korzenie, z których wyrasta zachodnia cywilizacja.
Europo! Czas na poważną refleksję! Czas się określić! Niech centralne instytucje europejskie odpowiedzą jednoznacznie: w imię czego w Europie jest miejsce dla wszystkich ekstrawagancji, ale nie ma być miejsca dla Chrystusa? Dlaczego – jak w najczarniejszych momentach totalitaryzmów – pozwala się urągać chrześcijanom i podburzać przeciwko nam?”

Biskupi przypomnieli też nauczanie Kościoła w stosunku do rodziny. Ale i tu pojawiły się nowe, aktualne wątki. Jednym z nich jest krytyka emigracji zarobkowej, która rozbija tradycyjne więzi rodzinne:
„Nie podejmujcie pochopnie decyzji o emigracji zarobkowej, zwłaszcza jednego z małżonków. Zbyt wiele można stracić. Rozłąka prowadzi niejednokrotnie do zachwiania wzajemnych więzi.”

Za www.episkopat.pl 

Gajowy komentuje:

Może w takim razie Eminencje przypomną również wiernym, iż tak jak nie można zrównywać prawdy z fałszem i toczyć na ich temat dyskusji – tak samo nie można zrównywać prawdziwej religii z religiami fałszywymi i głosić  „ekumenizm” i „wolność religijną”, obrażającą Boga, który zesłał na ziemię swego Syna, aby ludzi skierować na drogę religii objawionej. „Wolność religijna”, aż wstyd o tym przypominać księciom Kościoła, zawsze i wszędzie oznacza tylko jedno: wojujący ateizm, walkę z krzyżem (co właśnie doświadczamy), ucisk chrześcijan i bluzgi kierowane przeciwko Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. „Ekumenizm” zaś to szukanie „złotego środka” między prawdą a fałszem.

Przy okazji niech Eminencje się zastanowią, czy poparcie jakiego udzielali i udzielają satanistycznej i faszyzującej Unii Europejskiej da się pogodzić z podejmowaniem suwerennych decyzji w sprawach moralności, etyki i wiary w Polsce.

I niechaj Eminencje nie kierują swych przesłań do szumowin i kanalii, jakie z ramienia Szatana rządzą ludami europejskimi – lecz do swych owieczek, do swego ludu! Niechaj powiedzą im wyraźnie, co jest złem, zamiast chować się za pokrętną retorykę godną uczonych w Talmudzie. Wszelkie apele „Europo! Czas się określić” można z rówym skutkiem skierować do pobliskiego składu węgla. Europa już się określiła w sposób niedwuznaczny  jako sztucznie stworzone w oparciu o cywilizację żydowską państwo antychrześcijańskie, antymoralne, antyetyczne i dążące do totalnej dyktatury przy użyciu wszelkich środków, łącznie z zabijaniem osób „niepotrzebnych”.

Opublikowany w Kościół, Polityka | Komentarzy: 233 »

Pogrzeb „Solidarności”

Posted by Marucha w dniu 2009-12-27 (niedziela)

16 grudnia obchodzono w Gdańsku 39. rocznicę tragedii Grudnia’70 i  kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Uroczystości zaczęła msza święta w Bazylice św. Brygidy – do niedawna kościelnym bastionie patriotyzmu, z udziałem metropolity gdańskiego abp Sławoja Leszka Głodzia, przedstawiciela Prezydenta RP, establishmentu politycznego Wybrzeża, działaczy ,,Solidarności” i pocztów sztandarowych związkowych oraz Związku ,,Solidarność” Polskich Kombatantów – jedynej oficjalnie uznanej organizacji kombatanckiej, skupiającej także uczestników Grudnia’70 .

Miłym akcentem było wręczenie schorowanemu księdzu prałatowi Henrykowi Jankowskiemu Medalu Ruchu Młodej Polski i wypowiedź abp Głodzia, który jednoznacznie odciął się od szykan wobec zasłużonego kapelana ,,Solidarności” i środowisk patriotyczno–narodowych ze strony byłego metropolity gdańskiego abp Tadeusza Gocłowskiego [z pochodzenia i mentalności  Żyda  - admin] – ciągle jeszcze ulubieńca wybrzeżowych mediów.

Wśród uczestników nabożeństwa zwracał uwagę były szef gdańskiego PZPR, Tadeusz Fiszbach, na ogół oceniany dosyć pozytywnie. Ale uderzał powszechny nastrój smutku i beznadziejności. Jeszcze niedawno przy podobnych okazjach świątynia pękała w szwach, a i na zewnątrz stały nieprzebrane tłumy. Tym razem poza zaproszonymi gośćmi i pocztami sztandarowymi mało kto przyszedł i nawet były wolne miejsca siedzące.

Po nabożeństwie zebrani ruszyli pustymi ulicami Gdańska pod Trzy Krzyże, gdzie modlono się za poległych w Grudniu’70 i w okresie stanu wojennego oraz księży pomordowanych przez SB. Wyjątkowo marnie odegrano hymn Polski, złożono wieńce i odczytano apel poległych. Poza pocztami sztandarowymi i oficjelami nie było nikogo. Jedynym plusem tej smętnej w sumie uroczystości był fakt, że tym razem nie było – jak poprzednimi razy – całej masy VIP–ów z abp Gocłowskim na czele, którzy nic wspólnego nie mieli z Grudniem’70, za to z ochotą pchali się w światła wielkiej rampy. Odniosło się nieodparte wrażenie, że był to pogrzeb ,,Solidarności”. Po roku 1989 związek ten już się nigdy nie odrodził w masowej skali z czasów ,,polskiego karnawału” lat 1980/81, ale mimo rozbicia nadal był potężną siłą. Kunktatorskie poczynania kolejnych liderów z Marianem Krzaklewskim na czele spowodowały, że ,,Solidarność” zaczęła w oczach społeczeństwa tracić wiarygodność.

Dziś ,,Solidarność” trudno nazwać jednolitym związkiem, bo istniejące jeszcze organizacje zakładowe prowadzą własną politykę i są zwykle w szczątkowym stanie. O sile związku stanowią jeszcze tylko stoczniowcy, których los jest przesądzony. Wydaje się więc, że za kilka miesięcy ,,Solidarność” przestanie się w ogóle liczyć jako realna siła.

W Bazylice i pod Trzema Krzyżami mówiono o potrzebie ukarania winnych grudniowej tragedii. Następnego dnia prasa przyniosła informację, że proces partyjno-wojskowej ,,wierchuszki” oskarżonej o masakrę na ulicach Wybrzeża może zakończyć się w styczniu. Nie wchodząc w rozważania, kto odpowiadał za wydanie rozkazu strzelania do manifestantów i jaki to był rozkaz, warto się zastanowić nad jednym. Można próbować bronić decyzji użycia broni w wypadku starć ulicznych. Ale znaczna, może i większa część ofiar to byli ludzie przypadkowi, do których nikt strzelać nie musiał. W Elblągu na przykład zamowcy zastrzelili młodego chłopca, który wychodził od fryzjera. I w Gdańsku i w Gdyni byli rozstawieni snajperzy, którzy strzelali nawet do zwyczajnych przechodniów. Strzelali, aby zabić. Do tej pory nikt nie zadał sobie trudu aby wyjaśnić, czy byli to snajperzy wojskowi czy milicyjni, ustalić ich nazwiska i postawić przed sądem jako zwyczajnych zbrodniarzy, bo popełnili oni zbrodnię nawet w świetle ówczesnego prawa.

Jest pewne, że mieliśmy do czynienia ze zbrodniczą prowokacją, której celem było odsunięcie od władzy Gomułki i zajęcie jego miejsca. Wiadomo, że to Stanisław Kociołek swoimi wystąpieniami celowo prowokował społeczeństwo, a gdy za mało było ofiar w Gdańsku, ze zbrodniczym cynizmem zorganizowano gdyńską masakrę, gdzie – jak to powiedział jeden ze świadków – „strzelano do ludzi jak do kaczek”. Wiadomo, że w tym spisku brał udział gen. Grzegorz Korczyński, który osobiście kierował gdyńską masakrą.

Zamiast koncentrować się na osobie gen. Jaruzelskiego, sąd, prokuratura oraz IPN powinny ustalić, kto konkretnie brał udział w tym spisku i jacy konkretnie zomowcy czy żołnierze byli dobrowolnymi wykonawcami tej zbrodni, bo nikt nie musiał strzelać do ludzi, tylko – nawet przy rozkazie otwarcia ognia – każdy żołnierz czy zomowiec mógł strzelać ,,Panu Bogu w okno”.

Nie jest prawdą co pisze Piotr Szubarczyk z IPN, że wojsko w całości posłusznie wzięło udział w tej zbrodni. Pułkownik Wejnert dowodzący gdańskimi ,,Niebieskimi Beretami” odmówił wykonania rozkazu wyprowadzenia wojska na ulice z ostrą amunicją i nigdy za to nie został ukarany, co jest bardzo wymowne, choćby w ocenie gen. Jaruzelskiego. Wydaje się więc, że większość autentycznych zbrodniarzy uniknie jakiejkolwiek odpowiedzialności i pełna prawda o kulisach i przebiegu tej tragedii nigdy nie zostanie wyjaśniona.

Bardzo wymowny był apel poległych, gdy podawano ich wiek i zawód. Wbrew powielanym nieprawdziwym opisom Grudzień’70 był ogólnonarodowym protestem, a nie tylko robotniczym. Owszem, wszystko zaczęło się od stoczniowego strajku, ale w Grudniu’70 polegli nie tylko stoczniowcy, ale uczniowie i budowlańcy, student, nauczyciel i rzemieślnicy. Abp Głódź przypomniał, że uczestniczący w uroczystościach stoczniowcy dzień wcześniej protestowali w Warszawie przeciwko likwidacji polskich stoczni. Wszystko wskazuje na to, że spełni się ,,czarny scenariusz” i protest ten pozostanie już tylko… protestem, a gdańskie Trzy Krzyże, które miały być także pomnikiem nadziei, pozostaną materialnym symbolem bezowocnych ofiar i – naszej dzisiejszej smutnej rzeczywistości.

Waldemar Rekść
Autor jest członkiem Związku ,,Solidarność” Polskich Kombatantów oraz był świadkiem w procesie sprawców Grudnia’70

Opublikowany w Różne | Komentarzy: 68 »

Cień Wiesenthala

Posted by Marucha w dniu 2009-12-27 (niedziela)

Zasłużona dla upamiętniania narodowej tradycji wrocławska oficyna wydawnicza „Nortom” wydała ostatnio książkę autorstwa Jacka Wilczura zatytułowaną „Ścigałem Iwana «Groźnego» Demianiuka”.

J. Wilczur jest byłym pracownikiem Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. W swojej pracy opisuje on przebieg i losy śledztwa, które prowadził w Komisji w związku z głośną ostatnio sprawą oskarżanego o udział w nazistowskich zbrodniach Ukraińca – Iwana Demianiuka. Demianiuk obywatel amerykański został wydany w latach 80. XX w. przez Stany Zjednoczone izraelskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

W chwili obecnej przed sądem w Monachium toczy się kolejny już proces Demianiuka, oskarżonego o uczestnictwo w ludobójstwie w obozie zagłady w Sobiborze. Demianiuk miał być w Sobiborze strażnikiem. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że monachijski proces stanowi kolejną odsłonę oskarżeń przeciwko Demianiukowi. Wszystkie dotychczasowe procesy, ciągnące się już z górą od dwudziestu lat, także ten w Jerozolimie, kończyły się jego uniewinnieniem. Co ciekawe, niemal za każdym razem Demianiuk oskarżany jest o nowe zbrodnie. Początkowo próbowano wykazać, że jest głośnym Iwanem „Groźnym”, osławionym strażnikiem sadystą z obozu w Treblince. Gdy próby zmierzające do wykazania, że Demianiuk i kat z Treblinki to ta sama osoba nie powiodły się, wywiedziono, że brał udział w zbrodniach ludobójstwa, jako strażnik. Oskarżenie oparto przy tym na założeniu, że, skoro był strażnikiem w obozie, to z pewnością uczestniczył w zbrodniach, pomimo braku na to jednoznacznych dowodów.

We wspomnianej publikacji Jacek Wilczur skupia się przede wszystkim na opisie swoich wysiłków, mających dopomóc stronie izraelskiej w dostarczeniu dowodów obciążających Demianiuka. Pomoc ta była udzielana głównie w formie materiału dowodowego uzyskanego w toku jego prac w GKBZHwP. Wilczur współpracował w tym czasie z osławionym Centrum Dokumentacji kierowanym przez Szymona Wiesenthala (poza ściganiem zbrodniarzy tworzącego m.in. wykazy naczelnych antysemitów w poszczególnych krajach Europy środkowej i wschodniej, w tym w Polsce). Jak twierdzi jednak sam autor pomoc jego była skutecznie torpedowana m.in. przez osoby kierujące w latach 80. i 90. pracami Komisji. Do grona tych osób Wilczur zalicza m.in. prof. Ryszarda Juszkiewicza (dyrektora Komisji), pośrednio także dr Czesława Pilichowskiego (kierował Komisją przed R. Juszkiewiczem), Stanisława Biernackiego, Izabelę Borowiczową, Alinę Sitarską oraz Elżbietę Motas i dr Mieczysława Motasa (kierował archiwum Komisji).

Wszystkie te osoby miały, zdaniem Wilczura, należeć do szeroko rozprzestrzenionej „siatki OUN/UPA” na terenie GKBZHwP. Spoza kręgu osób zatrudnionych w Komisji Wilczur do OUN-owskiej mafii zalicza m.in. także Zdzisława Ciesiołkiewicza i płk Tadeusza Bednarczyka. Mieli oni być finansowani przez amerykańskie ośrodki ukraińskie w celu niedopuszczenia do wysuwania oskarżeń pod adresem ukraińskich zbrodniarzy oraz dla urabiania pozytywnej opinii wśród społeczeństwa polskiego o działalności OUN i UPA.
Motywacją miała być chęć zysku, względy ideologiczne oraz, co najważniejsze, dominujący rzekomo wśród kadry naukowej pracowników Komisji antysemityzm. Na tle tych oskarżeń J. Wilczurowi wytaczano już procesy sądowe.

Wzmiankowany już T. Bednarczyk (który wygrał z Wilczurem proces o ochronę dóbr osobistych), w wydanej w 1997 nakładem wydawnictwa „Ojczyzna” pracy „Wiesenthal contra Waluś, Demianiuk i inni” w następujący sposób charakteryzuje udział Wilczura w sprawie Demianiuka:

„W 1986 r. Żydzi w GKBZH ruszyli do akcji fałszerskiego wyprodukowania zeznań «lewych» świadków z Wólki – Okrąglik – Treblinki przeciw Demianiukowi. Główną rolę grał J. Wilczur, który latał z tymi oszukańczymi zeznaniami do Izraela (…) Latał też i dyr. K. Kąkol, który później radykalnie odmienił się z antysemity na proizraelskiego, wszystko w imię docenienia ogromnych wpływów żydowskich i utrzymania w Polsce linii karierowicza (…) Na próżno! Demianiuk wygrał sprawę w Izraelu i wrócił do USA (…) Sąd podkreślił, że rząd polski dostarczył listę strażników w Treblince, na której nie było Ukraińca Demianiuka”.

Sprawa Demianiuka wzbudziła zainteresowanie T. Bednarczyka, przebywającego wówczas w USA, poprzez podobieństwo do przypadku Polaka – Franciszka Walusia, oskarżanego, a następnie uniewinnionego w podobnej sprawie.

W sytuacji, gdy do dziś w Niemczech żyją całe zastępy krzepkich rumianych staruszków (których kondycję i wigor możemy podziwiać co roku, gdy przyjeżdżają na wczasy do Polski) – w czasie wojny żołnierzy, tak Wehrmachtu (mającego także na swoim koncie liczne zbrodnie), jak i formacji SS, a niedawno jeszcze wdowa po Reinhardzie Heydrichu (szef SD) pobierała oficjalnie rentę po mężu, stawianie Demianiuka za głównego sprawcę zła jest, co najmniej, wątpliwe. Czy stawianie pod pręgierzem światowej opinii publicznej jednostki, która w nałożeniu niemieckiego munduru widziała jedyną szansę na ocalenie (jeńców z Armii Czerwonej Niemcy przetrzymywali w trudnych do opisania warunkach – na wolnym powietrzu, ogrodzonych jedynie drutem kolczastym, bez pożywienia, ubrań i leków, przez co byli oni dziesiątkowani przez choroby i głód, nierzadkie były przy tym przypadki kanibalizmu). Nie chodzi tu rzecz jasna o żadne próby usprawiedliwiania zbrodni ukraińskich (Demianiuk nie był bowiem nigdy członkiem OUN i UPA) ani biologicznego szowinizmu ukraińskich nacjonalistów. Trzeba jednak dostrzegać różnice pomiędzy ręką a mieczem (ale jak pisał P. Semka w „Rz” sądzić jedno i drugie).

Metody osławionego Centrum S. Wiesenthala (który sam był oskarżany o kolaborację z Niemcami w czasie wojny) przypominają polowanie z nagonką, często jednak źle skierowaną. Łatwość, z jaką kierowane przez niego Centrum Dokumentacji stawiała zarzuty „słowiańskim” pomocnikom Hitlera, przywodziła na myśl współpracę Izraela i RFN. Podjęta jeszcze w latach 60. miała na celu z jednej strony zdjęcie części odium z Niemiec zachodnich, za co te sowicie opłaciły się Izraelowi, z drugiej zaś wysunięcie zarzutów pod adresem dawnego ZSRR i Polski, co miało „zmiękczyć” ich stanowisko w kwestii odszkodowań i przyszłego zwrotu mienia pożydowskiego. Niestety, cele te są aktualne do dziś. Jak jednak widać z powyższego realizowane są za pomocą nowych metod.

Poprzez włączenie się w nurt sprzeciwu wobec widocznej coraz silniej na Ukrainie (ale i w Polsce, czego źródeł autor dopatruje się we wcześniejszym „filoukrainiźmie” opozycji lat 70. i 80., w czym ma dużo racji) częściowej gloryfikacji historii OUN i UPA (ukazywanych, jako formacje niepodległościowe i antykomunistyczne), J. Wilczur realizuje faktycznie dawne wytyczne S. Wiesenthala.

Paradoks sytuacji, poza oskarżeniami GKBZHwP o sprzyjanie UPA (szczególnie kuriozalne w odniesieniu do okresu przed 1989 r.), polega na fakcie, że są one realizowane przy pomocy narodowej oficyny wydawniczej. Wydaje się bowiem, że pod pozorem walki z nazizmem badacze tacy jak J. Wilczur realizują stary program oskarżania Polaków o rasizm, antysemityzm itp. Może o tym świadczyć jedna z ostatnich wypowiedzi autora „Ścigałem Iwana «Groźnego»…” na łamach „Przeglądu” z 13 grudnia br.: „Wydaje się, że już to stanowić będzie wartość najwyższą tego procesu (Demianiuka – M.M.), zwłaszcza że proces toczy się, kiedy w Polsce, w kraju, który stanowił w latach minionej wojny największą katownię hitlerowską i największe w Europie cmentarzysko, w listopadzie br. faszystowskie bojówki (chodzi o Marsz Niepodległości ONR-u) złożone z młodych Polaków przemaszerowały bezkarnie ulicami Warszawy skandując hitlerowskie hasła i wznosząc ręce w tradycyjnym hitlerowskim geście: Heil Hitler”.

Maciej Motas, Nowa Myśl Polska

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 23 »

Złowrogi znak?

Posted by Marucha w dniu 2009-12-27 (niedziela)

Padający papież – złowrogi znak dla katolików?

Z przygnębieniem oglądałem „newsy”, na których niezrównoważona kobieta dopada podczas Pasterki do papieża, powodując jego upadek, wprawiając w przerażenie zgromadzonych w świątyni wiernych, jak i miliony widzów zgromadzonych przed telewizorami. Najwyższy autorytet katolików, ale i chrześcijan, zmierzając do Stołu Pańskiego… upada. Podnosi się, idzie dalej, ale jego twarz nie jest w stanie ukryć bólu. Nie fizycznego, ale duchowego, straszliwie dojmującego nie tylko dla papieża, ale także dla świadków tego wydarzenia, które – tak to odebrałem – miało niezwykłą moc symboliczną.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że fakt, który miał miejsce, jest w jakimś sensie petryfikacją sytuacji w jakiej znalazł się Kościół katolicki – nieustanny atak, atak, atak i… upadek, w tym przypadku papieża. Symbolika tego wydarzenia jest tym bardziej przejmująca, że doszło do niego w murach świątyni podczas podniosłej dla katolików uroczystości. Traktuję to jako znak, bardzo smutny i złowrogi. Nie chcę popadać w jakiś fatalizm, bo od tego jestem daleki, ale jeśli uznać, że historia Kościoła jest także historią odczytywania znaków, to jak zinterpretować to, co miało miejsce w Bazylice św. Piotra?

Symbolika upadającego papieża, w jakichkolwiek by to nie było okolicznościach, jest wydarzeniem, które musi dawać katolikom do myślenia. Upadający w murach swojej świątyni papież, to symbol tego, że zagrożenie istnieje nie tylko na zewnątrz Kościoła, ale i w jego wnętrzu. Nie jest przecież tajemnicą, że rzeczywistość Kościoła jest miejscem, gdzie toczy się nieustanna walka. Walka tyleż trudna, co inteligentna, gdzie stawką jest katolicka tradycja, relacje ze współczesnym światem, wizja papiestwa, jak i Człowieka, z całym bagażem przyrodzonych mu praw, ale i obowiązków.

Jeśli dobrze wsłuchać się w nauczania papieskie ostatnich lat, głosy biskupów i proboszczów, to nie sposób nie usłyszeć, że mamy do czynienia z czasami dla Kościoła groźnymi. Groźnymi nie tylko przemocą fizyczną, która wobec katolików przybiera w świecie na sile, ale przede wszystkim groźnymi wyrafinowaną przemocą intelektualną, która zaczyna podpierać się systemami prawnymi czy wzniecanymi modami, rugującymi katolicki punkt widzenia. W tym wszystkim słabnie coraz bardziej głos opinii katolickiej, której wmówiono, że ma milczeć, bo wiara to tylko prywatność, na dodatek woniejąca naftaliną.

Dla mnie upadający papież, to symbol i wołanie do katolików – obudźcie się, nie pozwólcie więcej upadać Namiestnikowi Chrystusa, bądźcie jego podporą, nie przyglądajcie się jak Kościół sam walczy z naporem zła, ale bądźcie Jego orężem! Nie bójcie świadczyć się za Kościołem w miejscach, w których przebywacie! Nie pozwólcie w imię tzw. „wolności” plugawić rzeczy dla was świętych, ani usuwać ich z miejsc, które stanowią o waszej obecności!

Tak odczytuję symbolikę tego, co się wydarzyło w wigilijny wieczór. Poczułem niemal fizyczną samotność papieża, jego konsternację i ból tego, co się stało. Dla mnie był to znak aż nadto czytelny.

Maciej Eckardt
eckardt.pl

Opublikowany w Kościół | Komentarzy: 66 »

Podpalacze świata

Posted by Marucha w dniu 2009-12-27 (niedziela)

Państwo Izrael zwołało swych wszystkich ambasadorów i konsulów generalnych z całego świata na wielkie zebranie w dniach 27-31 grudnia. Może to być preludium do wojny na Środkowym Wschodzie. Zarazem Iran zaoferował krajom arabskim podzielenie się z nimi wiedzą i technologią nuklearną. Wojna, o ile wybuchnie, nie będzie jakimś lokalnym incydentem. Żydzi w swym obłędnym pędzie do wszechwładzy gotowi są podpalić świat, którym chcą rządzić.

Zastępca ministra spraw zagranicznych Żydolandii, Daniel Ayalon, potwierdza otwarcie, iż rok 2010 będzie decydujący, jeśli chodzi o Iran i jego przemysł nuklearny – nie tylko dla Izraela, ale i dla „całego świata”. Netanyahu planuje atak na Iran gdzieś w pierwszych miesiącach 2010. Zapewne dla dobra „całego świata”, które, jak wiemy, bardzo leży Żydom na sercu.

To nie Iran i jego program nuklearny są zagrożeniem dla „świata” – lecz fakt, że Iran nie pozwala się zastraszać Żydom, posiadającym od dawna potężny arsenał broni nuklearnej (co jakoś nikogo nie bulwersuje). Izrael chciałby być postrachem na całym Bliskim i Środkowym Wschodzie i móc decydować wyłącznie na własną rękę o losach regionu. Cała reszta powinna się Izraela panicznie bać i w żadnym wypadku mu się nie przeciwstawiać. Iran jest przeszkodą w tych planach, dlatego trzeba go zniszczyć.

Israel Freedom Fighter

Jak donoszą wielkie agencje prasowe, m.in. BBC i Reuters, incydent na pokładzie samolotu pasażerskiego z Amsterdamu (Holandia) do Detroit (USA) był „nieudanym atakiem bombowym”. Przypominamy, iż jeden z pasażerów, Nigeryjczyk, próbując odpalić środki wybuchowe, poparzył sobie poważnie nogę. Z pozostałych 278 pasażerów (i 11 członków załogi) nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń, a samolot bezpiecznie wylądował na lotnisku. Nigeryjczyk od razu przyznał się, że działał na zlecenie organizacji „al-Qaeda” [sic!], a Kenijczyk Obama natychmiast zarządził podniesienie poziomu bezpieczeństwa podczas lotów.
Otóż na nasz rozum incydent ów mógł być „nieudanym atakiem bombowym”, ale najprawdopodobniej wcale nim nie był: po prostu organy bezpieczeństwa wynajęły sobie jakiegoś nieświadomego idiotę, o którym wiadomo było z góry, że wszystko spieprzy. Ale incydent pozwolił rządzącym na dalsze dokręcenie śruby obywatelom pod pozorem „walki z terroryzmem”. Fakt, że Nigeryjczyk powołał się na al-Qaede, czyli nieistniejącą, fikcyjną organizację, zwiększa prawdopodobieństwo naszych przypuszczeń, iż uny znów wciskają nam kit.

BBC przyznało zresztą (http://www.youtube.com/watch?v=r-hYorNi0nA), że al-Qaeda nigdy nie istniała i była wymysłem CIA i Mosadu. Tak więc po raz kolejny teorie spiskowe okazują się być prawdziwsze, niż informacje tzw. międzynarodowych mediów z certyfikatem koszerności.

Już tak całkiem na marginesie… potwierdziło się istnienie nielegalnych więzień CIA na Litwie w wyniku parlamentarnego śledztwa w tym kraju. Tak więc rząd amerykański – ten sam rząd, który – choć go o to nikt nie prosi! – nieustannie „wprowadza” a potem „utrwala” demokrację w różnych krajach, przetrzymywał ludzi w tajnych, ulokowanych za granicą więzieniach, bez sądu, bez możliwości obrony, bez możliwości apelacji. Jak nazwać taki rząd? Rządem kryminalistów i bandytów, bowiem porywanie ludzi i przetrzymywanie ich w niewoli jest poważną zbrodnią w każdym cywilizowanym kraju.

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 47 »

Najważniejsze sukcesy zarządców Polski w roku 2009

Posted by Marucha w dniu 2009-12-27 (niedziela)

Spisujemy z witryny Onet.pl – admin.

Rząd chwali się i wymienia najważniejsze osiągnięcia roku

Wykorzystanie pieniędzy z Unii Europejskiej, przyspieszenie budowy dróg i autostrad, nadrobienie zaległości w przygotowaniach do EURO 2012, pozyskanie dla Polski ważnych stanowisk w UE oraz skuteczna realizacja programów antykryzysowych – to osiągnięcia, które m.in. rząd uważa za najważniejsze w tym roku.

W ciągu dwóch lat Polska stała się liderem w wydawaniu funduszy unijnych – napisano w komunikacie CIR, podsumowującym najważniejsze działania rządu w 2009 roku. Na początku roku rząd założył, że w 2009 roku Polska pozyska 16,8 mld zł ze wszystkich unijnych programów; dzięki uproszczeniu procedur ubiegania się o unijne dotacje oraz wdrożeniu pakietu antykryzysowego plan zostanie przekroczony o 1 mld zł – czytamy w komunikacie.

Według danych Komisji Europejskiej, nasz kraj najlepiej spośród wszystkich krajów UE korzysta z pieniędzy Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz Funduszu Spójności. Po uwzględnieniu wszystkich wniosków Polska znajduje się na pierwszym miejscu (z kwotą ok. 1,8 mld euro), na kolejnych miejscach plasują się Niemcy (ok. 1,6 mld euro) oraz Hiszpania (ok. 1,4 mld euro) – informuje CIR.

Jako kolejne osiągnięcie rząd przedstawia uproszczenie przepisów dotyczących budowy dróg i autostrad: wprowadzenie tzw. specustawy drogowej i dokonanie zmian w prawie zamówień publicznych. Podpisano umowy na budowę 1226 km dróg krajowych, w tym na ponad 600 km autostrad oraz prawie 625 km dróg ekspresowych, obwodnic i dużych przebudów dróg. Obecnie w budowie i przebudowie jest prawie 780 km dróg: budowanych jest 13 odcinków autostrad, 23 odcinki dróg ekspresowych oraz 14 obwodnic.

Od momentu powołania rządu oddano do ruchu 500 km autostrad, dróg ekspresowych, obwodnic i przebudowanych dróg. Zostały już ogłoszone wszystkie przetargi na odcinki autostrad zawarte w rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2008-2012, które mają być gotowe na EURO 2012.

Jak podkreślono w komunikacie, w ciągu dwóch lat rząd nadrobił także zaległości związane z organizacją EURO 2012. Przyjęto tzw. specustawę EURO 2012, stadiony są budowane i modernizowane zgodnie z planem. W ramach programu polskich przygotowań do mistrzostw 150 instytucji realizuje obecnie 394 projekty. Wartość inwestycji związanych z EURO 2012 wynosi blisko 20 mld euro, z czego 13 mld euro zapewnia rząd oraz władze lokalne. 7 mld zł pochodzi budżetu Unii Europejskiej.

CIR przypomina również o wyborze dwóch Polaków na ważne stanowiska w UE – Jerzego Buzka na szefa PE oraz Janusza Lewandowskiego na komisarza ds. budżetu oraz o pozyskaniu dla Polski 330 mln euro na projekty energetyczne (w wyniku negocjacji na szczytach Rady Europejskiej dot. pakietu klimatyczno-energetycznego). Za kolejny sukces rząd uważa zatwierdzenie przez UE polsko-szwedzkiego projektu Partnerstwa Wschodniego, na który Rada Europejska przeznaczyła 600 mln euro.

Jeśli chodzi o działalność rządu dotyczącą nauki, przyjęto dwa pakiety rozwiązań: „Budujemy na wiedzy – reforma nauki dla rozwoju Polski” oraz „Partnerstwo dla wiedzy”. Rząd podniósł także nakłady na naukę – o 23 proc. w stosunku do 2008 roku, czyli o ok. 1,2 mld zł. W mijającym roku pozyskano na naukę o 288 proc. (z 500 mln zł do ok. 1,7 mld zł) więcej pieniędzy w ramach środków z UE. W Sejmie trwają prace nad przygotowanym przez rząd pakietem 5 ustaw reformujących naukę – czytamy w komunikacie.

Jeśli chodzi o działania antykryzysowe, rząd systematycznie realizował „Plan Stabilności i Rozwoju” przygotowany w listopadzie 2008 roku. W sierpniu 2009 r. wszedł w życie rządowy Pakiet Antykryzysowy wypracowany wspólnie ze związkami zawodowymi i pracodawcami – informuje CIR. Według danych GUS w III kwartale br. Polska odnotowała wzrost gospodarczy na poziomie 1,7 proc. PKB – jako jedyny kraj w Europie.

Nowe przepisy zwalczające przemoc domową, surowe kary dla pedofilów, zwiększenie dostępności do dożywiania w szkołach, nowa ustawa o pieczy zastępczej, budowa „Orlików”, placów zabaw i świetlic w szkołach – to według rządu najważniejsze elementy nowej polityki wobec dzieci. W ramach nowej polityki wobec dzieci w lutym 2009 r. rząd przyjął ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Znowelizowane przepisy wprowadzają m.in. zakaz kar cielesnych.

W komunikacie CIR podkreślono także decyzje umożliwiające budowę sieci szerokopasmowego internetu na terenie całego kraju. W grudniu 2008 r. rząd przyjął Strategię Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego do 2013 r. Ponadto powołany został zespół Polska Cyfrowa, który przygotował zbiór praktycznych rekomendacji i zaleceń, a także propozycji zmian legislacyjnych. Wynikiem prac zespołu jest m.in. przyjęta przez rząd ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, która usuwa bariery prawne i proceduralne w budowie infrastruktury telekomunikacyjnej.

Jak zaznaczono w komunikacie, w MSWiA trwają także prace nad udostępnieniem wszystkim obywatelom z początkiem 2011 roku dowodów osobistych z podpisem elektronicznym. Równocześnie prowadzone są intensywne prace związane z rozwojem portalu administracji publicznej – ePUAP, pozwalającego na załatwianie coraz większej liczby spraw przez internet.

Więcej informacji na temat działań rządu w innych obszarach można uzyskać pod linkiem: http://www.premier.gov.pl/rzad/dzialania_rzadu/.

Opublikowany w Polityka, Różne | Komentarzy: 2 »

Kobieta przewróciła papieża w czasie pasterki

Posted by Marucha w dniu 2009-12-25 (piątek)

Tego incydentu nie pokazały telewizje. Ale wszystko wyglądało bardzo groźnie. Tuż przed rozpoczęciem pasterki w bazylice św. Piotra w Watykanie z tłumu wybiegła kobieta. Przeskoczyła barierki, rzuciła się w stronę papieża i przewróciła go. Poszkodowany został także inny duchowny.
Benedyktowi XVI od razu pomogli wstać ceremoniarze.

Stacje telewizyjne transmitujące pasterkę nie pokazały tej sceny. Widać było jedynie, że w kierunku Benedykta XVI zaczęło nagle biec kilkunastu ochroniarzy, między innymi z watykańskiej żandarmerii. Po chwili rozległy się brawa. Było to w momencie, gdy papież wstał. W chaosie i zamieszaniu upadł także kardynał Roger Etchegaray, który został przewieziony do szpitala. Bazylikę opuścił również poruszający się na wózku inwalidzkim kardynał Andrzej Maria Deskur.

Zaraz po incydencie Benedykt XVI o własnych siłach podszedł do ołtarza i zainaugurował mszę. Widać jednak było, że jest wyraźnie oszołomiony i przygnębiony tym, co się stało. Kobieta, prawdopodobnie niezrównoważona psychicznie, została zatrzymana przez watykańską żandarmerię.

W homilii podczas mszy Benedykt XVI nie nawiązał do incydentu. Mówił o współczesnym świecie, który jest „więźniem egoizmu”. „Konflikt na świecie, niemożność wzajemnego pogodzenia się wynikają z tego, że jesteśmy zamknięci w naszych własnych interesach i w osobistych opiniach, w naszym własnym małym osobistym świecie” – powiedział. „Egoizm, zarówno grupowy, jak i indywidualny, czyni z nas więźniów naszych interesów i pragnień, które sprzeczne są z prawdą i dzielą nas między sobą” – dodał.
Papież mówił o tym, że trzeba „zbudzić się”, to znaczy „wyjść z tego szczególnego świata własnego ja i wstąpić we wspólną rzeczywistość, w prawdę, która jako jedyna wszystkich jednoczy”. „Tym samym zbudzić się oznacza rozwinąć wrażliwość na Boga; na ciche sygnały, którymi chce nas prowadzić; na rozliczne przejawy Jego obecności” – podkreślił Benedykt XVI.

PAP

Opublikowany w Kościół | Komentarzy: 44 »

Wykradanie amerykańskiej technologii przez Izrael

Posted by Marucha w dniu 2009-12-25 (piątek)

Prosimy naszych czytelników o wyjaśnienie, o co w danym artykule się rozchodzi i co to za wykradanie, skoro Izrael i USA stanowią jedynie dwa terytoria wspólnego mocarstwa syjonistycznego. Zarazem przepraszamy za brak polskich czcionek. - admin., 

Obecna akcja amerykanskiego kontrwywiadu przeciwko bylemu naukowcowi z NASA Stewardowi Nozette rozpoczela sie od podstawienia pracownika FBI, udajacego agenta Mossadu.  W czasie umowionych spotkan w hotelu Mayflower w Waszyngtonie agent wreczal Nozettemu pewne sumy pieniedzy w zamian za supertajne informacje.  Nozette dostarczal tajne informacje dotyczace systemu obronnego USA, wierzac, ze trafia one do Izraela. Nozette mial juz poprzednio  podpisany kontrakt na uslugi konsultacyjne z Israel Aerospace Industries, glownego kontraktora sprzetu wojskowego.  Wprawdzie, jak  dotychczas, wladze USA tradycyjnie ignorowaly, puszczaly w niepamiec lub rezygnowaly ze sledztw w sprawie izraelskiego szpiegostwa,  to straty jakie z tego powodu poniosla gospodarka amerykanska oraz narodowe bezpieczenstwo okazaly sie byc tak duze, ze teraz  chyba przebrala sie juz miarka, co sklonilo sluzby specjalne USA do podjecia odpowiedniej akcji.
 
Jak na ironie, w tym tygodniu izraelskie lobby swietowalo w Nowym Jorku rocznice przeprowadzenia najwiekszej tajnej operacji przeciwko przemyslowi USA oraz amerykanskim pracownikom.
 
Firma Israel Aerospace Industries, ktora kiedys nosila nazwe Israel Aircraft Industries (IAI), zostala zalozona przez legendarnego inzyniera lotnictwa i przedsiebiorce Adolfa “Al” Schwimmera.  Schwimmer byl glowna postacia w aferze szmuglowania nadwyzek amerykanskiego sprzetu wojskowego i zaopatrzenia z II wojny swiatowej (Haganah smuggling) na wojne w Palestynie. Zakupil duze ilosci samolotow wojskowych, wykorzystujac duze rabaty cenowe od War Assets Administration.  Pogwalcil jednak prawo, ktore zabranialo eksportu nadwyzek wojskowych do krajow gdzie mial miejsce konflikt wojenny. Utworzyl w tym celu fikcyjna korporacje panamska,  ktora przemycala sprzet lotniczy do Palestyny gdzie trwala wojna o utworznie panstwa Izrael w 1948 roku.
 
Zaden z glownych amerykanskich bossow, finansujacych cale przedsiewziecie, nie poszedl z tego powodu do wiezienia, chociaz kilka płotek jak Nathan Liff pojawilo sie w sadzie kryminalnym.  Dostali male wyroki, usprawiedliwiajac sie, ze „zaopatrywali jedynie w bron zydowskich chlopcow,  ktorzy dostarczyli Zydow ocalalych z Holocaustu sprzed hitlerowskich piecow do ich ojczyzny”. Skazany przestepca Schwimmer, ktory nie spedzil ani jednego dnia  w wiezieniu opuscil USA  i z poparciem  Dawida Ben Guriona oraz Szymona Pereza zostal dyrektorem IAI.
 
IAI zawarlo kontrakty z silami powietrznymi Izraela w latach 1950-tych i rozpoczelo zakrojona na szeoka skale akcje szpiegowska wykradania amerykanskiej technologii wojskowej, lotniczego know-how oraz projektow sprzetu militarnego. Dopierow 2000 roku amerykanscy przyjaciele zalatwili mu u prezydenta Billa Clintona mozliwosc formalnego ulaskawienie, ale Schwimmer w wywiadzie dla Forward  powiedzial, ze wymaga to wypelniania szeregu dokumentow, w ktorych prosi o wybaczenie  Departament Sprawiedliwosci a on nie czuje sie winny, nie zrobil nic zlego i nie potrzebuje prosic o ulaskawienie.  Schwimmer nie jest jedynym Zydem, ktory popelnil przynoszace zyski przestepstwo wobec Stanow Zjednoczonych w imie Izraela, co uczcila cicha uroczystosc rocznicowa w Nowym Jorku. 
 
Na wiosne 1984 roku American Israel Public Affairs Committee (AIPAC) oraz Amerykansko-Izraelska Izba Handlowa znajdowaly sie w srodku bitwy z amerykanskimi korporacjami, organizacjami przemyslowymi oraz zwiazkami zawodowymi. Izraelskie lobby walczylo o nieograniczony dostep izraelskich firm eksportowych do olbrzymiego amerykanskeigo rynku w ramach szeregu tzw. porozumien “wolnego handlu” (wlasciwsza nazwa byloby handlowe porozumienia miedzyrzadowe).  76 glownych amerykanskich grup interesu od Monsanto i Dow do AFL-CIO prowadzilo walke z mala   grupa 23 organizacji izraelskiego lobby, ktore w wiekszosci nie mialy rzeczywistego biznesowego zaplecza.  Wymusily one na przeydencie Reaganie podpisanie pierwszego bilateralnego ukladu handlowego w czasie kiedy Izrael znajdowal sie kryzysowej sytuacji gospodarczej.
 
Tajna wspolpraca z ta grupa lobbystyczna zajal sie minister gospodarki Izraela Dan Halpern. Wedlug ostatnio ujawnionych dokumentow FBI, w 1984 roku Halpern otrzymal od AIPAC 300 stronicowy tajny raport  handlowy USA, przygotowany przez Komisje Handlu Miedzynarodowego. Halpern pozniej odmowil ujawnienia FBI w jaki sposob wszedl w posiadanie tych scisle tajnych dokumentow, poniewaz “etyka profesjonalnego dyplomaty nie pozwala mu na ujawnienie zrodla.” Wspomniany raport zawieral najbardziej tajne dane rynkowe i handlowe, dotyczace amerykanskich firm, ktore stawialy najwiekszy opor izraelsko-amerykanskiemu ukladowi handlowemu. Dane te do dzisiaj sa opatrzone klauzula “scisle tajne.”
 
W 1948 roku po potwierdzeniu  immunitetu dyplomatycznego przez Departament Stanu USA, ktory zwalnial go od odpowiedzialnosci  karnej, Dan Halpern udzielil wywiadu FBI, w czasie ktorego stwierdzil, ze “posiadanie raportu przez AIPAC i rzad Izraela nie spowodowalo zadnych szkod gospodarce amerykanskiej i ze calemu zamieszaniu wokol tej sprawy poswiecono wiecej uwagi niz to bylo warte.”
 
Abstrahujac od nieustannych wysilkow Izraela, aby zdobyc amerykanskie tajemnice wojskowe oraz wlasnosc intelektualna, wspomniany izraelsko-amerykanski bilateralny uklad handlowy nalezy do porozumien, ktore przynosza najgorsze rezultaty stronie amerykanskiuej.  Jego skutkiem jest olbrzymi deficit handlowy USA, wynoszacy ponad 71 mld dolarow, poniewaz praktycznie zamyka on granice Izraela dla amerykanskich produktow.  Udzial amerykanskich towarow w handlu z Izraelem spadl z 27% w 1985r. do 12% w ubieglym roku.  Porozumienie izraelsko-amerykanskie powoduje nieustanne skargi ze strony amerykanskich grup handlowych dotyczacych dostepu do rynku oraz ochrony wlasnosci intelektualnej. Wladze amerykanskie stosuja“sprytna” praktyke umieszczania wszystkich tajnych informacji przemyslowo-handlowych w jednym, latwo dostepnym dla Izraela, miejscu. Mozliwosc taka zostala np. wykorzystana przez  Ministerstwo Zdrowia Izraela, ktore ma dostep do klinicznych dossiers  amerykanskich przedsiebiorstw farmaceutycznych, obowiazkowo ujawnianych przy staraniach o dostep do rynku. W rezultacie izraelscy producenci lekarstw moga  bezkarnie podrabiac leki, wykorzystujac receptury, bedace chroniona wlasnoscia  intelektualna firm amerykanskich.
 
Wiekszosc Amerykanow uznalaby zapewne przejecie dokumentow handlowych w 1984r. za zwykla kradziez, podlegajaca postepowaniu prokuratorskiemu, gdyby  wiedziala o tym fakcie. Nie dotyczy to jednak Zydow z izraelskiego lobby, ktorzy goscili 3 grudnia 2009r.  Dan Halperna, bedacego obecnie wiceprezesem  Amerytkansko-Izraelskiej Izby Handlowej w Nowym Jorku. Jak na ironie Dan Halpern przygotowal referat o “dialogu miedzyrzadowym.” Ani Halpern, ani AIPAC nigdy nie zostali pociagnieci do odpowiedzialnosci za wykradzenie danych handlowych, skompletowanych przez Przedstawicielstwo Handlowe USA oraz Komisje Handlu Miedzynaroddowego, co zostalo wykorzystane przeciwko interesom przemyslu i pracownikow amerykanskim.
 
Wrecz przeciwnie, obecnie AIPAC i byli amerykanscy oficjele publikuja i rozprowadzaja broszury oraz inne materialy promocyjne, udowadniajace (mimo danych wskazujacych na oczywiste straty dla amerykanskiego biznesu), ze bilateralne miedzyrzadowe porozumienie handlowe pomiedzy Izraelem a USA bylo pierwszym posunieciem, ktore utorowalo droge nastepujacym ukladom handlowym, np. takim jak NAFTA.
 
W takiej sytuacji trudno uwierzyc, ze Stewart Nozette zostanie pociagniety do odpowiedzialnosci za probe sprzedania amerykanskich sekretow wojskowych.
 
Podobnie jak w poprzednich skandalach, okaze sie, ze nasz system prawny zaczyna powoli stosowac zasade podwojnej moralnosci i Nozett znajdzie sie po uprzywilejowanej stronie lawy sadowej.  Machina prawna zwykle dziala powoli, ale byly dyrektor AIPAC Neal Sher juz smaruje publicznie  jej tryby.
 
Sher wyrazil swoje oburzenie, ze “byl zaszokowany faktem jak slabo agenci FBI rozumieja zasady lobbingu i jak malo wiedza o zbieraniu informacji.” Rownoczesnie ostrzegl, ze “zanim Nozette zostanie postawiony przed sad, liderzy zydowskich srodowisk zrobia pieklo i nie wykaza bojazni jaka AIPAC przejawil w sprawach Steve Rosena i Keitha Weissmana.”

Pytanie tylko czy Sher nie myli sie w ocenie  profesjonalizmu FBI w przeprowadzeniu sledztwa w  sprawie bylych pracownikow AIPAC? W przypadku Nozette’a wyglada na to, pracownicy FBI celowo nie skontaktowali sie z IAI lub przedstawicielami Izraela.

Mogly istniec uzasadnione podstawy, aby tego nie robic. Halpern bezwstydnie wykorzystal immunitet dyplomatyczny, aby uniknac sledztwa ze strony FBI. W latach 1960-ych taki immunitet uniemozliwil FBI przeprowadzenie sledztwa w sprawie nielegalnego wyslania wzbogaconego uranu, przeznaczonego do budowy bomb jadrowych, z Nuclear Material and Equipment Corporation (NUMEC) w Pensylwanii do bazy Dimona w Izraelu, gdzie budowano urzadzenia do produkcji broni nuklearnych.
 
Wlasciciel NUMEC Zalman Shapiro oraz szef miejscowej organizacji syjonistycznej byli przesluchiwani przez CIA, FBI oraz specjalna komisje sledcza Kongresu USA, kiedy wykryto, ze z NUMEC zniknelo 587 funtow wzbogaconego uranu, tuz po wizycie izraelskiego szpiega Rafaela Eitana.  Ambasada ostrzegla, ze uzna sprawdzenie ladunku wyslanego z Numec do Izraela za naruszenie “nietykalnosci dyplomatycznej.” Departament Stanu wympgl na FBI odstapienie od tego zamiaru, uzasadniajac, ze zlamanie “immunitetu dyplomatycznego” moze grozic potencjalnymi nieobliczalnymi skutkami. Inspektorzy FBI mogli tylko bezsilnie przygladac sie jak ladowano przesylke w zaplombowanym olowianym kontenerze NUMEC na samolot El Al’u na lotnisku Idlewild, nie mogac sprawdzic ladunku.  W 2009r.w sprawie Nozette’a FBI chcialo uniknac zaangazowania Departamentu Stanu USA, ktory ma dluga historie ochrony izraelskich szpiegow pod pretekstem “naruszenia stosunkow dyplomatycznych.”
 
Dobre udokumentowanie motywow Nozette’a moze w przyszlosci zapobiec rowniez probie wykorzystania “doktryny Ellis’a” w sadzie.  Przed wniesieniem do sadu sprawy oskarzonych czlonkow AIPAC Rosena i Weissmana,  zespol ich obroncow uzyskal olbrzymie poparcie ze strony przewodniczacego sedziego T.S.Ellis’a.  W rezultacie, tuz przed podjeciem decyzji o odrzuceniu oskarzenia, prokurator otrzymal polecenie, aby nie udowadniac czy obydwaj oskarzeni przekazali tajne informacje do Izraela, ale czy ich “stan umyslu” pozwalal im na ocene czy popelniaja przestepstwo. Przepisy z 1917 roku Espionage Act nie poruszaja takiej sprawy.
 
Tym razem, ujawnione dokumenty FBI wyraznie swiadcza o  tym, ze Nozette byl wlasnie w takim “stanie umyslu.”  FBI postaralo sie rowniez, azeby o calej sprawie nie dowiedziano sie we Wschodnim Dystrykcie Wirdzinii sedziego Ellis’a. a nawet doprowadzono do zmiany zespolu sedziowskiego w Dystrykcie Columbia.  Na przekor poprzednim oskarzeniom dyrektora AIPAC Sher’a, obecny przypadek Nozette’a pokazuje jak duzo FBI wie o metodach dzialania AIPAC oraz Izraela w zakresie “lobbingu i zbieraniu informacji.”  Jezeli dojdzie do otwartej i prawidlowej sprawy karnej, to moze ona nawet zapoczatkowac proces powrotu amerykanskiego systemu sadownictwa do rownej dla wszystkich sprawiedliwosci.
 
http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=3237&Itemid=56
http://original.antiwar.com/smith-grant/2009/12/02/the-israel-lobby-celebrates-espionage-in-new-york/
Z angielskiego tlumaczyl Stan Terlecky  – Chicago

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 12 »

Europroroctwa

Posted by Marucha w dniu 2009-12-25 (piątek)

W tym roku, jak podał unijny urząd statystyczny Eurostat, dochody polskich rolników spadły o 12,4 proc. w porównaniu z rokiem 2008, a średnio w całej Unii Europejskiej rolnicy zbiednieli o 12,2 procent. To oznacza, że przeciętne rodzinne gospodarstwo rolne osiągnie roczny dochód na poziomie około 21 tys. złotych. Około 15 proc. tych dochodów stanowią dopłaty bezpośrednie, które i tak są znacznie niższe niż w przypadku rolników ze starej Unii.

To już drugi rok z rzędu, gdy polscy rolnicy zarobili mniej pieniędzy niż w poprzednim roku. Ledwie w 2007 r. udało im osiągnąć rekordowy w ostatnich kilkunastu latach poziom dochodów – ponad 30 tys. zł (był to głównie wynik niespotykanej od lat koniunktury w rolnictwie na całym świecie), a już kolejny rok przyniósł spadek zarobków rolników o ponad 6 tys. złotych. W 2009 r. ta tendencja niestety się utrzymała.

Marną pociechą dla producentów rolnych w Polsce jest to, że w innych krajach rolnicy mają jeszcze gorzej. Najbardziej, według Eurostatu, spadły w tym roku dochody rolników na Węgrzech (prawie 36 proc.) oraz we Włoszech i Luksemburgu (ponad 25 proc.). Za to pięć państw odnotowało wzrost dochodowości gospodarstw rolnych – najbardziej było to widoczne w Wielkiej Brytanii (o 14,3 proc.). Trzeba jednocześnie pamiętać, że raport Eurostatu uwzględnia tylko zarobki osiągane z produkcji rolniczej lub powiązanej oraz dopłaty bezpośrednie (w Polsce stanowią one przeciętnie 14-17 proc. dochodów rodzinnego gospodarstwa). Nie są do nich natomiast wliczane dochody osiągane z działalności pozarolniczej czy też np. zasiłki i inne świadczenia społeczne (emerytury, renty).

Jeśli więc wziąć pod uwagę wszystkie te czynniki, to okaże się, że przeciętny dochód w rodzinach rolniczych w 2009 r. wyniósł 887 zł na osobę. W 2008 roku kwota ta była niższa o 41 złotych. To mniej więcej tyle, ile wynoszą dochody w rodzinach robotniczych i rencistów.

Eurostat potwierdził to, co wiadomo już od dawna: spadek dochodów w rolnictwie to skutek kryzysu, jaki od wielu miesięcy dotyka ten dział gospodarki. Mniejsze dochody przynosiła zarówno produkcja roślinna (spadek o 13,2 proc.), jak i zwierzęca (o prawie 10 proc.). To przede wszystkim efekt znacznych cen skupu zbóż i mleka. Ubocznym skutkiem kryzysu jest także spadek cen środków do produkcji rolnej, które potaniały, gdyż zmalał na nie popyt ze strony rolników. Dotyczy to głównie nawozów sztucznych i pasz.

Tyle statystyka, bo rzeczywista sytuacja ekonomiczna polskich gospodarstw jest zróżnicowana. Paradoksalnie trudna sytuacja na rynku najmniej dokucza najmniejszym gospodarstwom (poniżej 10 ha powierzchni), które sprzedają niewiele ze swojej produkcji. Prawie wszystko, co rolnicy wyprodukują, zużywają na własne potrzeby. Dlatego aż dwie trzecie gospodarstw ma roczne przeciętne dochody na poziomie niższym niż 18 tys. złotych. Członkowie rodziny rolnika bardzo często zarabiają zresztą na swoje utrzymanie w mieście. Sporym wsparciem dla takich rodzin są także emerytury, które otrzymują najstarsi domownicy.

W najgorszej sytuacji są właściciele średnich, rodzinnych gospodarstw (nie większych niż 50-100 hektarów), którzy nastawili się na intensywną produkcję roślinną lub zwierzęcą, a rolnictwo jest dla nich jedynym źródłem dochodu. I gdy nadszedł kryzys, oni to odczuli najbardziej.

Ale Komisja Europejska nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała rozświetlić tego ponurego obrazu europejskiego rolnictwa. Eurostat prognozuje bowiem, że wkrótce rolnicze dochody znowu zaczną rosnąć w całej UE. Już w roku 2015 w nowych krajach członkowskich będą one wyższe w porównaniu z rekordowym rokiem 2007, i to aż o połowę. Tylko że nikt w Brukseli nie da gwarancji, iż te prognozy się sprawdzą, i oby nie okazało się za kilka lat, że zostały wzięte z sufitu.

Krzysztof Losz, Nasz Dziennik

Czyż „prognozowanie” Eurostatu nie przypomina dokładnie proroctw niejakiego Nikity Chruszczowa, który na jednym ze zjazdów KC KPZR oznajmił światu, iż w roku 1975 ZSRR prześcignie Stany Zjednoczone jeśli chodzi o dobrobyt ludności? Jakże blisko pada jabłko od jabłoni – jak niewiele różni się euroliberalny pomiot  od swych ojców, budowniczych komunizmu na świecie…

Opublikowany w Polityka | Komentarzy: 4 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 117 other followers