Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zjazd w Gnieźnie

Posted by Marucha w dniu 2010-03-16 (wtorek)

Otrzymałem list w sprawie VIII Zjazdu Gnieźnieńskiego. Myślę, że gajówka jest właściwym miejscem, aby upublicznić jego treść.

Zjazd gnieźnieński – kilka myśli, co nie nowe

Przez liczne polskojęzyczne, a nawet niektóre polskie media przetoczył się informacyjny walec. Najważniejszymi wiadomościami okazały się w czasie ostatnich kilku dni depesze z trzydniowej stolicy Europy, Gniezna, w którym odbywał się VIII Zjazd Gnieźnieński. Niniejszy tekst nie będzie jednak sprawozdaniem z tej, delikatnie mówiąc, dziwnej imprezy, natomiast będzie stanowić próbę odpowiedzi na liczne, związane z nią pytania. Rozpocznę więc od przeglądu co ciekawszych postaci uczestników ostatnich Zjazdów, by wyraźniej zarysować opcję (?), która bezsprzecznie dominuje wśród licznych uczestników.

Władysław Bartoszewski – ksywa „profesor”
Zbigniew Notowski (publicysta, „Więź”)
Michael Schudrich – Naczelny Rabin Polski
Bella Szwarcman-Czarnota (miesięcznik „Midrasz”)
Wanda Trabert – superwizor psychoterapii (?)
Irvin Greenberg – rabin USA
prof. Jan Hartman – UJ (o Polsce: „dziwny kraj, dziwna religia”)
Hans Gert Pottering (bez komentarza)
Stefan Raabe – dyr. Fundacji Adenauera
prof. Zbigniew Safjan – antypolskie wywiady w prasie włoskiej
Sławomir Sierakowski – lewicowy publicysta
prof. Jerzy Buzek (bez komentarza)
red. Marek Zając – od 21 roku życia w Obłudniku Powszechnym
prof. Jerzy Kłoczowski – TW „Historyk”, w jego „Dziejach chrześcijaństwa w Polsce” tyleż o wspaniałej postaci bł. Jolanty, co o A. Michniku
ks. prof. Michał Czajkowski – zawód autorytet, prywatnie – kapuś
prof. Danuta Huebner (bez komentarzy)
Tadeusz Mazowiecki – czołowy katolewak, nienawistny krytyk Prymasa Tysiąclecia i prześladowanych biskupów
red. Marcin Przeciszewski – KAI pod jego światłym kierownictwem „nie zauważa” największych wydarzeń religijnych, jakimi są wielesettysięczne pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę [Dodajmy też, że na witrynie KAI nie stroni od zamieszczania półpornograficznych ogłoszeń - admin]
Aleksander Smolar – Fundacja Batorego
Hanna Suchocka (bez komentarza)
Szewach Weiss – b. ambasador Izraela znany z „rozmowy” z Janem Pawłem II w Sejmie RP
Elżbieta Adamiak – teolog (teolożka ?)
Kiko Arguello – neokatechumenat [To nawet ten "apostoł" odnowy Kościoła w duchu judaizmu się osobiście pofatygował? - admin]
Piotr Cywiński – cyt. „uczestnik dialogu polsko-żydowskiego”
HaGieWu – komentarz litościwie przemilczę
Aleksander Kwaśniewski – b. prezydent, autor przedmowy do dzieła nowego Prymasa (TW „Henryk”)
Ryszard Montusiewicz – KAI,  korespondent w Tel-Awiw, przez cały tygodniowy czas trwania nie zauważył narodowej pielgrzymki Radia Maryja do Ziemi Świętej
Róża Thun – Fundacja im. Roberta Schumana
Także liczni jezuici z o. Prusakiem i dominikanie z o. Ziębą – czołowi przedstawiciele tzw. „Kościoła otwartego”.

Na listach gości przemknie czasem jakiś Brat Mniejszy, a nawet sympatyzujący z Radiem Maryja (horrendum!) hierarcha, ale to tylko kwiatki przy kożuchu, bo proporcje są ustalone, jak mawia Michalkiewicz, przez „starszych i mądrzejszych”, światłych, a może nawet oświeconych. Gdy więc Gniezno stało się trzydniową stolicą Europy, można zastanowić się, co impreza zwana Zjazdem Gnieźnieńskim którymś może wnieść w życie państw i narodów starego kontynentu i czy rzeczywiście warto wydawać kasę na tego typu spotkania.

Zjazdy stały się bowiem trybuną jednej opcji (co powyżej) zgrupowanej wokół warszawskiego salonu i niedzielnego wydania GW, czyli Tygodnika Powszechnego, expressis verbis Unii Wolności, czy jak się toto teraz nazywa. Sam cel Zjazdów wydawałby się szlachetny. Spotkania różnych religii i kultur, wspólna modlitwa, wzajemne poznawanie się wiernych i pasterzy, wspólne wielbienie Jednego i Jedynego, słowem realizacja ewangelicznych wskazówek Zbawiciela „abyśmy byli jedno”, „aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz”, „abyście się wzajemnie miłowali”, „jedni drugich brzemiona noście”.

Gdy jednak widzę, kto się wziął za realizację tego programu, zaczynam mieć wątpliwości. I nie tylko ja, ale wielu Polaków, którym dobro Kościoła Świętego Matki Naszej leży na sercu. Kiedy do uczestnictwa mojej rodziny w nabożeństwie zachęca mnie przyjaciel, wiem, że myśli on o moim dobru duchowym. Gdy jednak do tego samego namawia mnie zarabiający inaczej, mam pełne prawo podejrzewać, że w czasie nieobecności gospodarzy mieszkanie zostanie okradzione.

Tak więc nie tylko CO, ale i KTO mówi musi być rozważone przez korzystającego z daru rozumu. A wielu z powyżej wyliczonych polityków z „jedynie słusznej” partii fatalnie zapisało się w pamięci swych rodaków, którzy kartą wyborczą złożyli im podziękowanie za dotychczasowe osiągnięcia w przeprowadzaniu procesu upadłościowego Ojczyzny. Także rozdarcia konstytucyjnej nienaruszalności terytorium.

Już pięć lat temu w biurze prasowym Zjazdu wisiał baner z napisem „Wielkopolska – Region Europy”, a i Wyborcza podarowała swym czytelnikom samoprzylepny herb z wizerunkiem ptaka z pierwszej RFN-owskiej pięciomarkówki. Na herbie widniał napis: „Jestem Wielkopolaninem”.

W felietonie zatytułowanym „NIE PRZENOŚCIE NAM STOLICY” (Wiadomości) poinformowałem prokuraturę, że takimi działaniami naruszane są art.art. 1,3 i 5 w świetle art.8 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a dotyczące właśnie nienaruszalności terytorium. Któż by jednak przejmował się tekstami prowincjonalnego publicysty.

Jeśli pod zjazdową przykrywką ekumenizmu i pojednania promuje się takie „wartości”, nie ma sensu, by Gniezno było stolicą Europy. Nawet trzydniową.

I jeszcze jedno. Zjazd gnieźnieński w roku tysięcznym zgromadził elitę władzy i kultury, i to zarówno świeckiej, jak i kościelnej. Jaką elitę gromadzi zjazd w 10 roku trzeciego tysiąclecia ?

Edmund Zdanowski

Odpowiedzi: 38 to “Zjazd w Gnieźnie”

  1. Wojwit powiedział/a

    Jak une lubują się w mudleniu oczu… Chyba że dla nich symbolika historycznego zjazdu w roku tysięcznym jest inna (specyficznie rozumiana), tak jak inne są konotacje historyczne dytnastii Popielidów. Dla nas (przynajmniej ostatni z nich panujący) to synim okrutnka i łotra u władzy, który nie cofa się przed żadną zbrodnią, zaś jego koniec – to uwieńczenie wolnościowego zrywu naszych przodków. Dla unych to legalna dynastia, podobno oscylująca w kierunku judaizmu albo i jewrejska (sic! Tak twierdzą co niektórzy ich historycy), zniszczona przez bunt gojów, żeby tu nie było „państwa Polin”. Podobnie tamten zjazd w Gnieźnie. Dla nas to symbol uznania potęgi naszego państwa przez ówczesny świat a dla unych…

  2. Ryziel powiedział/a

    Coś autor zapomniał o moich „przyjacielach”Muszyńskim i Gadeckim z unych

  3. 166 powiedział/a

    Jeśli powyższy tekst nie jest prowokacją, i faktycznie ci wszyscy goście stanowią obsadę zjazdu gnieźnieńskiego, o znaczy tylko, że szanowni biskupi w swojej łaskawości i za nasze pieniądze robią sobie z nas jaja jak berety. Mają jakieś diabelskie zaćmienie umysłu nazywają ten zjazd zjazdem gnieźnieńskim zamiast zjazdem współczesnej polskojęzycznej żydokomuny w Gnieźnie

    Kwaśniewski na zjeździe biskupów !! – Powinien pojechać na zjazd politycznych trupów razem z większością wymienionych!!!

  4. 166 powiedział/a

    O Jezu! Ty to widzisz i nie grzmisz? Jest jeszcze gorzej niż można po przypuszczać po liście gości:
    http://www.zjazd.eu/

    „Rodzina a osoby homoseksualne” – debata na VIII Zjeździe Gnieźnieńskim. http://www.zjazd.eu/serwis/649,alisiecki.html

    Program http://www.zjazd.eu/program/

    Prelegenci – już bez wątpliwości: http://www.zjazd.eu/prelegenci8/

    O i to dobre: Organizatorzy Zjazdu
    Organizatorzy
    • Forum Świętego Wojciecha (inicjator)

    • Fundacja Świętego Wojciecha-Adalberta

    • Katolicka Agencja Informacyjna

    Współorganizatorzy
    • Związek Dużych Rodzin 3+

    • Laboratorium WIĘZI

    • Stowarzyszenie Pokoju i Pojednania „Effatha”

    • Klub Inteligencji Katolickiej

    • Polska Fundacja im. Roberta Schumana

    • Wspólnota „Chemin Neuf”

    • Europejski Dom Spotkań. Fundacja Nowy Staw

    • Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl

    Współudział
    Polska Rada Ekumeniczna

    Partnerzy
    • RENOVABIS

    • Fundacja Konrada Adenauera

    • Reprezentacja Komisji Europejskiej w Polsce

    • Uniwersytet im. Adama Mickiewicza

    • Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego

    • Starostwo Powiatowe w Gnieźnie

    • Urząd Miejski w Gnieźnie

  5. opornik powiedział/a

    Jakaż prowokacja, gdy wysłuchałem relacji znjomych z 1-go Zjazdu , to ten nie wydaje się w niczym odstawać, a nawet zaczyna byc taki nudnawy, oni już nic nie maja do powiedzenia te durnie.
    Ale z innej strony potwierdza się teza z ok 1993 roku niejakiego włoskiego szefa mafii fartuszkowej, że Gniezno jest planowane na Stolicę Tej Wielce Szanowanej Organizacji, a gmachem gdzie się będą do szatana modlić będzie… PAłac Prymasowski!!!
    Ten odchyleniec wiedział jednak co mówi, bo dowodów to potwierdzających niestety … PRZYBYWA.
    Ale aby złowić zwierzynę trzeba ją najpierw przecie spędzić w pułapkę, więc niech się dobrze tam zadomowią, wtedy nie będziemy ich musieli szukać po świecie, wszyscy w pałacu i… po krzyku.

  6. Inkwizytor powiedział/a

    Sami swoi

  7. Toronto powiedział/a

    Polacy budza sie z reka w nocniku !… po prawie 20 latach zauroczenia obietnicami kolejnych POLSKOJEZYCZNYCH ekip rzadzacych Polska, ktore wyprzedaly ponad polowe polskiego majatku narodowego w lapy swoich zydowskich pobratymcow i doczekali sie takze ZJAZDU CZAROWNIC w Gnieznie – kolebce polskiego chrzescijanstwa.

  8. NSZ-c powiedział/a

    Wróg się posuwa tak daleko jak na to jemu się pozwala.
    Doszło włąsnie do takiej sytuacji, że tą inicjatywę tzw. „dialogu polsko-żydoskiego” w polskim katolickim kościele przejeli żydzi i organizaują swoje sabaty pod skrzydłami Kurii Gnieżnienskiej. Jest to czynna bardzo sprytna forma wyeliminowania kościoła katolickiego ze społeczeństwa polskiego.

    Oczywiscie by to było nie możliwe, gdyby się temu przeciwstawił episkopat polski, ale ten jest też osaczony przez żydów w sułatannch księży katolickich.

    Bardzo poważnym szkodnikiem kościoła katolickiego w Polsce jest kard. Stanisław Dziwisz, który chyba zwariował.

  9. SSD powiedział/a

    Funkcyjni w Kosciele oddalaja sie coraz bardziej od wiary naszych ojcow.

    Jednak przecietny czlowiek ma ufnosc dziecka, wiec… dlugo jeszcze potrwa, zanim laikat to zauwazy.
    Bardzo wielu ludzi stwierdza: jestem wierzacy, ale niepraktykujacy, gdyz ksieza tak sie zachowuja, ze nie chodze do kosciola!

    Komu taki czlowiek robi na zlosc, czy tez na kim sie msci? Samemu sobie czyni krzywde. Tak dziala diabel: odsuwa osobe od swiatla, gdyz w ciemnosci z pewnoscia czlowiek popelni wiele bledow i stoczy sie w zatracenie.

    Nalezaloby zrobic cos takiego:
    szkodnicy w kosciele, po SW2 wprowadzili oklaski w czasie mszy swietych. Do absurdu takie zachowanie doszlo za panowania x.Dziwisza przy JP2, gdy msze zamiast swiete, staly sie widowiskami.
    Wiec zacznijmy na takich widowiskach… gwizdac!
    Wygwizdujmy tych funkcyjnych, ktorzy pleta trzy po trzy, zamiast sprawowac posluge, do ktorej zostali powolani.
    Co ludzi powstrzymuje od gwizdow w kosciele: to uszanowanie dla swietego miejsca. Jednak koscioly juz i tak zostaly splugawione przez to diabelskie plemie.

    Oczywiscie jest to tylko idea frustrata, patrzacego na ruine Kosciola.

    Mam jednak nadzieje, ze znajda sie wreszcie ludzie, ktorzy na przykladzie Jezusa, ktory wypedzil handlarzy ze swiatyni (w sposob brutalny wywracajac im sprzety), zrobia cos takiego z ksiezmi, ktorzy sa handlarzami: ekumenizmu, tolerancji, pojednania ze starszymi bracmi, etc.

    Nie bojmy sie i wypedzmy z kosciola diabla, jezeli przebral sie w ornat i ogonem na msze dzwoni.

  10. Notowany powiedział/a

    Owe `kwiatki przy kożuchu`, są równie podejrzane. Żaden katolik nie uwiarygodniałby swoim uczestnictwem tego sabatu antykościoła.

  11. Brat Dioskur powiedział/a

    To jakis zart? Gniezno trzydniowa stolica Europy?….chyba Europy kieszonkowej,bo na zadnym kanale jakiejkolwiek zachodniej stacji TV nie ma o tym „Zjezdzie” zadnej wzmianki a omiatam tych stacji na 3 jezyki wiec bym cos o tym „historycznym” zdarzeniu slyszal ,tymczasem poraz pierwszy dowiaduje sie o nim z …tego portalu!

  12. Marucha powiedział/a

    Cóż w tym dziwnego, że polskie mężyki stanu, żydobiskupi i inne agenciaki usiłują się dowartościować, Bracie Dioskurze?

    A tymczasem zniknęła z Internetu witryna „Nowej Myśli Polskiej”. Nie wiem, z jakiego powodu. Przy wejściu na http://www.myslpolska.pl wyswietla się lakoniczny napis „strona zablokowana”. Być może chodzi o problemy techniczne.

  13. Marucha powiedział/a

    Strona „Nowej Myśli Polskiej” jest już odblokowana i działa.

  14. WujekDobraRada vel por.MO LechRys powiedział/a

    Korzystajac z okazji warto chyba zastanowic sie nad faktycznymi poczatkami chrzescijanstwa na ziemiach polskich. Wbrew utrwalanego przez stulecia pogladu, ze poczatkiem prawdziwej wiary jest rok 966, sa dowody na to, ze chrzescijanstwo w Malopolsce istnialo dekady wczesniej. Bylo ono tez zdecydowanie blizsze tradycji apostolskiej niz dogmatyczna i schierarchizowana wiara krzewiona w Europie Sr-Wsch. przez niemieckich misjonarzy i duchowienstwo.

    „Spory o początki chrystianizacji ziem polskich
    Od setek lat trwa dyskusja nad datą przyjęcia przez ludność mieszkającą na terenie Polski chrześcijaństwa. Oficjalną datę przyjęcia chrześci¬jaństwa w naszym państwie podaje się zwyczajowo rok 966, jednak wraz z ciągłymi pracami archeologicznymi, które maja na celu odkrywanie przeszłości naszego kraju, pojawiają się wciąż nowe ślady poddające w wątpliwość oficjalną datę chrystianizacji Polski. Proces chrystianizacji ziem polskich rozpoczął się najprawdopodobniej blisko sto lat wcze¬śniej i wiązał się z misją śww. Cyryla i Metodego. Apostołowie Słowian przyszli na świat w pierwszej połowie IX w. w Salonikach (starożytna Tessaloniki). Obaj bracia otrzymali bardzo staranne wykształcenie. Metody, zanim obrał życie zakonne, uzy¬skał wysokie stanowisko administracyjne w Macedonii. Młodszy od niego Konstantyn (imię zakonne – Cyryl), został przyjacielem patriarchy Focjusza. Zyskał sobie przydomek „filozofa” i był dobrze widzia¬ny na dworze cesarskim w Konstantyno¬polu. Mimo to podążył śladami starszego brata i wybrał życie mnisze. To właśnie on jako pierwszy, rozpoczął działalność mi¬syjną i w roku 855 udał się do Arabów, gdzie z wyznawcami islamu prowadził dys¬putę o Świętej Trójcy. Pięć lat później, tym razem z Metodym, udał się do Chazarów, na skutek przysłanego stamtąd poselstwa z prośbą o misjonarzy. W 861 roku obaj bracia odnoszą duży sukces w Bułgarii, gdzie udaje im się ochrzcić księcia tego państwa – Borysa I. W świetle tych wyni¬ków nie dziwi więc fakt, że gdy w dwa lata później władca Wielkich Moraw – Rościsław I, postanowił przyjąć chrześcijaństwo, cesarz bizantyjski, Michał III, przysłał do niego obu braci. Nie bez znaczenia był przy tym fakt, iż obaj doskonale władali języ¬kiem słowiańskim.

    Po przybyciu na Morawy, śww. Cyryl i Metody wzięli się ostro do pracy. Najpierw założyli seminarium duchowne, a potem, po ułożeniu alfabetu, zajęli się tłumaczeniem Pisma Świętego na język słowiański. Alfa¬bet przez nich stworzony jest nazywany „cyrylicą”- od imienia jednego z braci lub „głagolicą” – od słowiańskiego „głagoł” (słowo). Łagodne podejście do ludzi i fakt, że posługiwali się językiem zrozumiałym dla ogółu, szybko przysporzył im popular¬ności. Widząc co się dzieje, biskupi niemiec¬cy, w obawie przed ograniczeniem ich wła¬snych wpływów, złożyli skargę w Rzymie. Należy w tym miejscu wspomnieć, że w owych czasach Kościół nie był jeszcze po¬dzielony, toteż zwierzchnikiem obu braci, oprócz patriarchy Konstantynopola, był tak¬że biskup Rzymu, któremu przysługiwał ty¬tuł „Primus inter pares” („Pierwszy wśród równych”) i tym samym honorowe zwierzchnictwo nad światem chrześcijańskim. Głów¬nym zarzutem stawianym Apostołom Sło¬wian był język. Według ówczesnych pojęć tylko trzy języki nadawały się do liturgii: hebrajski, łacina i greka, zgodnie z napisami, które Poncjusz Piłat umieścił na Krzyżu Pańskim. Cyryl i Metody odparli atak twierdząc, iż takie rozumowanie jest niczym innym jak tylko „trójjęzyczną herezją Piła¬ta”, a Boga można godnie chwalić w każ¬dym języku. Papież uznał taką argumenta¬cję i zaakceptował obrządek słowiański (jego następcy na przemian język ten uznawali, to znów opowiadali się przeciw niemu, aż w końcu definitywnie zakazali sprawowania li¬turgii po słowiańsku). W trakcie pobytu w Rzymie Cyryl zmarł, a Metody, który powró¬cił na Morawy, osadzony został przez roz¬sierdzonych biskupów niemieckich na dwa i pół roku w więzieniu. W kilka lat później, po śmierci Metodego (885 r.), łacinnicy dopro¬wadzili do usunięcia jego uczniów z terenu Wielkich Moraw.

    Do dziś pozostaje kwestią otwartą, któ¬ry z obrządków obaj bracia przetłumaczyli na język słowiański: łacińsko-rzymski czy też może grecko-bizantyjski? Sami Apostołowie Słowian byli Grekami i misjonarzami Konstantynopola, a więc bliższy był im obrzą¬dek wschodni. Najprawdopodobniej jednak liturgia, którą stworzyli była mieszana: po części rzymska, a po części bizantyjska.

    Naturalnie, można by w tym miejscu po¬stawić pytanie: co to wszystko ma wspól¬nego z naszym krajem, przecież powyższe fakty dotyczą państwa wielkomorawskiego? Okazuje się jednak, że ma i to wiele.

    Jak pamiętamy z historii, tereny dzisiej¬szej Polski były niegdyś zamieszkiwane przez różne grupy plemienne: Ślężan, Dziadoszan, Polan, itp. Jedno z najsilniejszych państewek stworzyli jednak Wiślanie zaj¬mujący tereny obecnej Małopolski. To wła¬śnie o ich władcy, w kontekście misji braci sołuńskich, wspomina „Żywot św. Metodego”: „Pogański książę bardzo potężny, sie¬dząc w Wiśle (Wiślech) urągał chrześcija¬nom i szkody im wyrządza!!, posławszy więc do niego rzekł Metody: dobrze byłoby, gdy¬byś się dał ochrzcić dobrowolnie na swej ziemi, bo inaczej będziesz wzięty w niewo¬lę i zmuszony przyjąć chrzest na ziemi cu¬dzej; wspomnisz moje słowo; tak się też sta¬ło”. Wkrótce potem Świętopełek podbił kraj Wiślan. Wraz z obcym wojskiem na ziemię polskie wkroczyli też misjonarze cyrylo-metodiańscy, by dokonać chrztu miejscowej lud¬ności. Uratowało to ją od strasznej niedoli, gdyż według ówczesnych poglądów, każdy pojmany poganin mógł zostać sprzedany w niewolę, czego nie wolno było uczynić z czło¬wiekiem spod znaku krzyża. Fakty powyż¬sze potwierdza list arcybiskupa Theotmara z Salzburga z 900 r., w którym to autor skarży się papieżowi, że cały wschód (Małopolska) jest już nawrócony przez uczniów Metodego, wskutek czego misjonarze bawarscy nie mają tam co robić. Tak więc na przeszło sześćdziesiąt lat przed przyjęciem chrztu ła¬cińskiego, całe południowe połacie naszego kraju były już schrystianizowane w obrząd¬ku słowiańskim, będącym prekursorem reli¬gii prawosławnej.

    To, że pod koniec IX w. chrześcijań¬stwo w Małopolsce było faktem dokona¬nym, potwierdzają też odkrycia archeolo¬giczne. W 1954 r. w Wiślicy odkopano szczątki niewielkiego kościółka z epoki przedromańskiej. Pod jego północną ścia¬ną odkryto gipsowe dno chrzcielnicy, któ¬ra stanowiła wsparcie całej konstrukcji. Skoro użyto jej jako fundamentu oznacza to, że od dłuższego czasu musiała być nie używana. Ponieważ kościół pochodził z X w., więc samo baptysterium wykorzystywano dużo wcześniej, gdzieś na początku stule¬cia. A na początku stulecia na tych tere¬nach istniał tylko obrządek słowiański. Tak więc fakt istnienia tej chrzcielnicy potwier¬dza tezę o masowym rozprzestrzenieniu się chrześcijaństwa w jego wschodnim rycie. Także w Krakowie odnaleziono ślady ar¬cheologiczne dowodzące obecności w tym mieście obrządku innego niż łaciński. W 1961 r. odkryto pod kościołem św. Salwatora na Zwierzyńcu podobną do wiślickiej czworokątną budowlę z absydą, co jeszcze bardziej może utwierdzać nas w przekona¬niu, że znajdujemy się na gruncie tej samej tradycji. Obok reliktów budowli sakralnych, na Śląsku archeologowie natrafili na groby biskupów niełacińskiego obrządku z X w. Jeden z hierarchów w skostniałych palcach dzierżył wschodnią ikonę. Również resztki szat liturgicznych wskazywały na bizantyj¬skie powiązania. Co ciekawe, podobne gro¬by odnaleziono także na Wawelu.

    Nowy władca Wielkich Moraw, Świę¬topełek I zdecydował się zlikwidować ob¬rządek słowiański i przyjąć misjonarzy ła¬cińskich. Po śmierci Metodego wypędził jego uczniów z kraju. Część z nich jednak pozostała i w kilka lat później, po upadku państwa wielkomorawskiego, schroniła się w chrystianizowanej już od dłuższego cza¬su Małopolsce. Jeden z nich – arcybiskup Gorazd, wyznaczony na następcę Metode¬go, osiadł w Wiślicy i z niej kierował rozle¬głą metropolią słowiańską. Stamtąd wysyłał swoich misjonarzy na północ, wschód i zachód. Być może to właśnie oni byli ta¬jemniczymi wędrowcami, o których wspo¬mina kronika Galia Anonima w opowieści o szlachetnym i gościnnym Piaście Koło¬dzieju. Jeżeli w istocie tak było, oznaczało by to, iż obrządek słowiański rozprzestrze¬nił się na znacznie większe połacie naszego kraju. Z uwagi na skąpe źródła pisane pochodzące z tamtego okresu, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy rzeczywiście tak się stało. Średniowieczni kronikarze związani z tradycją łacińską, starali się za wszelką cenę zatrzeć ślady świadczące o obecności nurtu słowiańskiego w początkach chrześcijaństwa polskiego. Nawet za cenę fałszerstw. Dzisiaj możemy więc opierać się jedynie na wyko¬paliskach archeologicznych.

    Oprócz wspomnianych już odkryć w Wiślicy, na Śląsku i na Wawelu dowodem na istnienie obrządku wschodniego pod koniec X w. jest także „Katalog biskupów krakowskich”, w którym na pierwszym miejscu figurują Prochor i Prokulf. Oba imiona są pochodzenia słowiańskiego. In¬nym dowodem jest informacja podana w kronice Galia Anonima o istnieniu w Pol¬sce w czasach Bolesława Chrobrego dwóch metropolii. Według średniowiecznych po¬jęć, gdy jakieś księstwo czy królestwo przyj¬mowało chrześcijaństwo, na jego terenie ustanawiano jedno arcybiskupstwo, które swymi granicami obejmowało całe państwo. Skąd więc w Polsce druga metropolia? Je¬dyną logiczną odpowiedzią jest fakt istnie¬nia dwóch obrządków chrześcijańskich. Zakończeniem procesu chrystianizacji ziem polskich było przyjęcie przez Miesz¬ka I chrztu łacińskiego w roku 966. Krok ten zadecydował o ostatecznym obliczu chrześcijaństwa polskiego i jego stopniowym rozprzestrzenieniu się na terytorium całego państwa.

    Wszystkie powyższe fakty świadczą o tym, iż prawosławie na ziemiach polskich nie jest wyznaniem obcym. Towarzyszy ono Polsce od zarania dziejów i ma tutaj niewątpliwie swoje stałe miejsce, natomiast śww. Cyryl i Metody powinni zawsze pozostawać w naszej pamięci jako „Oświeciciele Słowian” i patroni narodów wywodzących się ze wspólnego słowiańskiego korzenia.”

  15. WujekDobraRada vel por.MO LechRys powiedział/a

    „Początki chrześcijaństwa w Polsce – Cyryl i Metody
    Bracia Cyryl (827-869) i Metody (820-884) byli mnichami, a jednocześnie wybitnymi kaznodziejami i językoznawcami, zwanymi apostołami Słowian. Na żądanie cesarza bizantyjskiego Michała III, w 860 r. Cyryl wraz z Metodym udał się do Chazarów, plemienia tatarskiego na Krymie, gdzie założył kościół chrześcijański, a następnie do Bułgarów, skąd w 863 r. udał się wraz z bratem na Morawy, na prośbę księcia Rościsława, aby głosić Ewangelię i przetłumaczyć na ich język Biblię, gdyż władali biegle językiem słowiańskim. Rościsław chciał w ten sposób uwolnić się od związków polityczno-eklezjastycznych z Niemcami.

    Wg opinii Nestora, dawnego kronikarza ludów słowiańskich, mieszkańcy Moraw byli ochrzczeni jeszcze przed przybyciem Cyryla i Metodego, których powołano głównie do przełożenia Pisma świętego na język słowiański. Z zadania tego wywiązali się znakomicie, ku wielkiemu zadowoleniu ludności słowiańskiej. Nestor, dawny kronikarz Słowian, pisze, że „Słowianie radowali się, gdy im we własnej ich mowie głoszono wielkość Boga”. Większość historyków uważa, że Cyryl i Metody dla dokonania przekładu Pisma Świętego wynaleźli słowiański alfabet zwany głagolicą, którego litery zapożyczyli częściowo z greki, armeńskiego i hebrajskiego. Trudno jednak przypuszczać, że dokonali tak dobrego przekładu w języku poprzednio nie rozwiniętym, tym bardziej, że Thiemar w swej kronice wspomina o pisanych (wyrytych) imionach bóstw słowiańskich. W 867 r. Cyryl i Metody zgodzili się udać się do Rzymu na wezwanie Mikołaja I celem złożenia wyjaśnień odnośnie konfliktu z niemieckim arcybiskupem Salzburga oraz biskupem Pasawy, którzy mieli formalnie zwierzchnictwo nad Słowianami i chcieli wprowadzić liturgię wyłącznie w języku łacińskim. Kiedy rok później przybyli do Rzymu, nowy biskup Hadrian II poparł ich stanowisko i formalnie upoważnił do używania w liturgii języka słowiańskiego. Po śmierci Cyryla w Rzymie, Hadrian II odesłał Metodego już jako swego legata i arcybiskupa Sirmium (Panonia), czym zdobył sobie wierność Morawian, powodując jednocześnie rozdrażnienie niemieckich prałatów, gdyż było to naruszeniem uprawnień diecezji salzburskiej i pasawskiej. Było to także powodem ataków na Metodego (został podstępnie uwięziony przez arcybiskupa Salzburga i trzymany w więzieniu w latach 870-872, skąd został uwolniony dopiero po interwencji biskupa Rzymu Jana VIII) i Kościół słowiański tym bardziej, że w Kościele tym Metody nie tylko prowadził liturgię narodową, ale i nauczał o pochodzeniu Ducha Św. tylko od Boga Ojca (zgodnie z nauką Kościoła greckiego).

    Wpływy Cyryla i Metodego sięgały Kijowa, widoczne były wśród Chorwatów, Czechów i Wiślan. Ponieważ południowe tereny Polski (Śląsk i tereny Wiślan) wchodziły w skład Państwa Wielkomorawskiego, przypuszcza się, że chrześcijaństwo obrządku narodowego głoszone było także i w tych częściach Polski. Zachował się list Metodego do księcia Wiślan, w którym Metody napomina go, aby misjonarzom nie stawiał przeszkód. Dawne kroniki mówią, że w r. 949 Morawianie założyli na Kleparzu, pod Krakowem, kościół św. Krzyża z zachowaniem liturgii i języka narodowego. Ponadto w 1977 r. odkryto w Wiślicy kamienną chrzcielnicę z IX w.

    Kościół słowiański utracił jednak swój narodowy charakter po śmierci Metodego. Biskup rzymski Szczepan V zakazał stosowania liturgii słowiańskiej, zaś sufragan Wicking, jako następca Metodego (chociaż Metody wyznaczył na to miejsce swego ucznia Gorazda), wygnał duchownych słowiańskich, uczniów Cyryla i Metodego, wprowadzając na ich miejsce duchowieństwo niemieckie i liturgię łacińską. Usunięci duchowni udali się do Bułgarii, gdzie wprowadzili liturgię słowiańską i Biblię w przekładzie na język słowiański.

    Oto jak ich działalność opisuje dziewiętnastowieczny historyk Walerjan Krasiński:

    Nadzwyczajne powodzenie gorliwej apostolskiej działalności Cyryla i Metodego przypisać należy prawdziwie chrześcijańskiemu duchowi, w jakim dokonywali nawracania, a zdaje się, iż żadne samolubne względy korzyści prac ich nie kaziły. Nigdy też nie starali się oni używać chrześcijaństwa jako narzędzia do celów politycznych, nie głosili nikczemnej nauki bezwarunkowego poddania się wstrętnemu jarzmu zaborczych cudzoziemców w imię ewangelicznych zasad łagodności cierpliwości i wyrozumiałości. Całkiem odwrotnie postępowali misjonarze germańscy, niejednokrotnie próbujący nawracania sąsiednich Słowian; oni to zawsze podporządkowywali sprawę chrześcijaństwa celom politycznym i, głosząc Słowo Boże, torowali drogę panowaniu cesarzy niemieckich; wszystkie słowiańskie kraje, nawrócone przez zachodnich misjonarzy, zupełnie podlegały wpływowi Germanów, którzy z nieubłaganą zawziętością niszczyli ich język i ustawy, podczas gdy Cyryl i Metody nie naruszali tych twierdz narodowości drogich każdemu narodowi, który nie spadł na najniższy stopień upodlenia. Okoliczność ta dostatecznie objaśnia powodzenie tych bogobojnych i wolnomyślnych misjonarzy i zarazem tłumaczy przeszkody ogólnie napotykane przez duchowieństwo niemieckie, którego dzieło nawracania jednoznaczne było ze zniszczeniem.
    Po ostatecznym rozdwojeniu się Kościoła na wschodni i zachodni, papieże gorliwie starali się o zniesienie nabożeństwa w narodowym języku i komunii pod dwiema postaciami przejętych od kościoła greckiego; synod w Salonie r. 1060 ogłosił nawet Metodego heretykiem a słowiański alfabet wynalazkiem diabelskim. [...] Mamy dowody dziejowe że, aczkolwiek ogół słowiańskich kościołów przyjął obrządek rzymski, liturgia narodowa utrzymywała się przez dłuższy czas w wielu okolicach Czech, Moraw, Śląska i Polski, niekiedy na przekór Rzymowi a niekiedy za jego przyzwoleniem.

    Cyryl i Metody zostali wkrótce po śmierci kanonizowani w Kościele wschodnim. Jan Paweł II ogłosił 31 grudnia 1980 r. Cyryla i Metodego współpatronami Europy (obok Benedykta, ogłoszonego patronem Europy przez papieża Pawła VI).”

  16. WujekDobraRada vel por.MO LechRys powiedział/a

    Majac w pamieci fakt, iz tradycje kosciola slowianskiego przetrwaly o wiele dluzej w Czechach i na Morawach, nalezy spojzec zupelnie inaczej na dzialalnosc jednego z glownych prekursorow reformacji, Jana Husa. Nazywanie go heretykiem swiadczy albo o niewielkiej wiedzy, albo o zlej woli.

    „Hus stworzył własny program reformy Kościoła i obrony czeskich interesów narodowych, który zyskał szeroką popularność wśród mieszczan, chłopstwa i drobnego rycerstwa. Popierali go również niektórzy feudałowie i niższe duchowieństwo. Ośrodkiem działalności Husa od 1402 stała się Kaplica Betlejemska w Pradze, w której uczniowie Milicza propagowali czeskie, a nie łacińskie nabożeństwa. Wkrótce jego kazania zaczęły przyciągać tłumy i Hus został przywódcą narodowej czeskiej frakcji, domagającej się natychmiastowych reform w Kościele, m.in. zmian liturgicznych, komunii pod dwiema postaciami: chleba i wina, a także powrotu Kościoła do surowych i prostych zasad pierwotnego chrześcijaństwa. Wierzył w wartość śpiewu dla modlitwy, choć muzyków uważał za niegodnych nawet przyjmowania komunii. Zalecał śpiewać jednogłosowo, co symbolizować miało równość wszystkich w modlitwie. Odrzucając autorytety kościelne, Hus uznał Biblię za jedyne kryterium wiary, Kościół zaś wyłącznie za ciało mistyczne, którego głową jest Jezus Chrystus, a jego członkami wybrani przez Boga sprawiedliwi. Negował zasadność ekskomuniki i absolucji kapłańskiej.”

    Podobienstwa do nauki Cyryla i Metodego sa oczywiste. Nie dziwi tez fakt, iz zarowno aposlolowie slowian jak i Hus byli przez germanska hierarchie koscielna mocno przesladowani. Rowniez dzialalnosc Husa na polu rozwoju jezyka czeskiego jest faktem laczacym go niezwykle mocno z Cyrylem i Metodym.

    Dodatkowo:

    „Hus urodził się w rodzinie chłopskiej w południowych Czechach. Wcześnie zetknął się z problemem antagonizmów czesko-niemieckich (napływ osadników niemieckich, germanizacja i konkurencja ekonomiczna), co ukształtowało w nim świadomość tożsamości narodowej.”
    „Hus popierał także walkę Polaków z zakonem krzyżackim i przesłał Władysławowi Jagielle list gratulacyjny z okazji zwycięstwa pod Grunwaldem w 1410.”
    „Wrogość niemieckich duchownych wobec Husa spowodowała, iż skoncentrował się na obronie i popularyzacji języka czeskiego. Starał się oczyścić czeszczyznę z licznych zapożyczeń niemieckich, występujących zwłaszcza w języku potocznym.”
    Ironia losu jest fakt, ze ta „slowianska mysl reformacyjna”, tak dlugo przez Niemcow niszczona, zostala w koncu przez sam swiat germanski zawlaszczona.

    Tradycja gloszenia Slowa Bozego w jezykach narodowych ma swe zrodla w NT.

    „(1) Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu.
    (2) Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali.
    (3) Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden.
    (4) I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i ZACZELI MOWIC OBCYMI JEZYKAMI, tak jak im Duch pozwalał mówić.
    (5) Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem.
    (6) Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo KAZDY SLYSZAL, JAK PRZEMAWIALI W JEGO WLASNYM JEZYKU.”
    Dzieje Apost. 2:1-6

    “(1) Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli o darach duchowych.
    (2) Wiecie, że gdyście byli poganami, ciągnęło was nieodparcie ku niemym bożkom.
    (3) Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: Niech Jezus będzie przeklęty! Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus.
    (4) Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch;
    (5) różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan;
    (6) różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich.
    (7) Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra.
    (8) Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha,
    (9) innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu,
    (10) innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu DAR JEZYKOW i wreszcie innemu LASKA TLUMACZENIA JEZYKOW.
    (11) Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce.”
    1 list do Koryntian 12:1-11

    Tak wiec narzucenie laciny jako jedynego jezka liturgicznego, bylo nie tylko preciwstawieniem sie woli Bozej, ale i swiadectwem braku lacznosci z Duchem Swietym.

    Zjazd gnieznienski, mimo iz sprytnie wykozystany przez Boleslawa Chrobrego do wzmocnienia pozycji swojej, jak i kraju, byl defakto potwierdzeniem wasalstwa Polski wzgledem Niemiec, ktore to wasalstwo z wiekszymi i mniejsymi przerwami trwa niestety do dzis.

  17. Marucha powiedział/a

    Czy Wujek na serio chce nam tu gloryfikować kacerza Jana Husa?

  18. PL powiedział/a

    Nonsens, Polska aż do rozbiorów nie była „wasalem niemieckim” i nie wiem, od jakich historyków WujekDobraRada czerpał swoją wiedzę, ale chyba nie od polskich.
    Nie była też wasalem niemieckim w latach 1918-1989.

  19. WujekDobraRada vel por.MO LechRys powiedział/a

    @Marucha (17)
    Staram sie byc obiektywny. Nie przylaczam sie ani do bezkrytycznej nagonki na inkwizycje, ani stronniczo nie potepiam protestantow.
    Podobienstwa miedzy nauczaniem Cyryla i Metodego a Husem sa zbyt oczywiste, aby mozna bylo wplyw tych pierwszych na tego ostatniego pominac. A dzialalnosc i nauczanie apostolow slowian traktuje jako jedo z ostatnich nawiazan do tradycji apostolskich w glownym nurcie chrzescijanstwa.
    A pan jakie ma w stosunku do Husa zarzuty?

  20. babetka powiedział/a

    Przecież to oczywiste, że „obcy” przejmują wszelkie inicjatywy chrześcijańskie a zwłaszcza katolickie, które są samą esencją kościoła gdyż sami obcy nie są wstanie nic wymyślić. Nadzieją dla mnie są jednak ludzie….gdy trwam pokazywała migawki ze zjazdu to nie było tam przysłowiowego „psa z kulawą nogą”, sale były generalnie pustawe. No bo co takiego interssującego może nam Polakom przekazać synagoga szatana w osobie rabina jednego czy drugiego ?

    Polska właśnie poprzez przyjęcie chrześcijaństwa wprost z Czech stała się państwem całkwowicie samodzielnym a nie uzależnionym od tego prymitywnego plemienia germanów. A Czechy, niegdyś bardzo katolickie zostały właśnie zniszczone przez prymitywa germańskiego gdyż ich biskupstwa były uzaleznione nie bezposrednio od Rzymu ale od tubylca germańskiego. Polskie biskupstwo w Gnieźnie było uzaleznione wprost od Rzymu i tylko Rzymowi podlegało i podlega do dnia dzisiejszego. Czego te prymitywne plemiona do dnia dzisijeszego nam zazdroszczą i nie mogą darować.

  21. Toronto powiedział/a

    Wujek Dobra Rada,
    Bardzo dobrze udokumentowales poczatki chrzescijanstwa na ziemiach polskich, wykazujac jednoczesnie germanski podstep w walce o wladze i wplywy nie tylko w Watykanie, ktorymi bedzie nieprzerwanie nekana Polska i Polacy przez kolejne 1000 lat… i konca „niemieckiego squrwysynstwa” nie widac.
    Jesli chodzi o „smierc” Cyryla w Rzymie w wieku 42 lat (827-869) to ja nie wierze, ze zmarl smiercia naturalna i jestem przekonany, ze zostal (najprawdopodobnie) otruty przez „germanski pomiot” – vide nieprzyjemnosci jakie spotkaly jego brata Metodego z rak „germanskich squrwysynow”, ktory przezyl z kolei 64 lata (820-884).
    W tekscie uzylem mocnych slow, poniewaz Polska i plemiona slowianskie (m.inn.Polacy) mieli okazje doswiadczyc „germanskiego pomiotu” i squrwysynstwa podczas pobytu KRZYZACTWA na ziemiach polskich –
    dla zobrazowania germanskiego podstepu polecam film odcinkowy pt.
    „Czarne Chmury” na stronie:
    http://www.strimoo.com/video/17264216/Czarne-chmury-odcinek-1-Veoh.html

    Rozpatrujac burzliwe czasy w jakich zyl i dzialal J.Hus (przelom XIV i XV wieku) nie sposob nie wspomniec o „BURDELU” jaki wowczas panowal w Watykanie – dwoch papiezy: Grzegorz 12 i Benedykt 13 „bili sie o wladze” i prymat.
    Nie wchodzac w szczegoly nauki J.Husa, popieram jego dazenia do odseparowania sie od POLITYKI Watykanu i utworzenia KOSCIOLA NARODOWEGO w Czechach, poniewaz najwyzszym sedzia i autorytetem nie jest papiez, ale Jezus Chrystus.

  22. WujekDobraRada vel por.MO LechRys powiedział/a

    „Utworzone biskupstwo misyjne było zależne bezpośrednio od papiestwa. Trzeba jednak zaznaczyć, że duchowni niemieccy odegrali główną rolę w chrystianizacji ziem polskich.”

    „Chciałbym jeszcze wspomnieć o tzw. prawie niemieckim, które wkroczyło do naszych dziejów w okresie rozbicia dzielnicowego. Dzięki niemu żywioł niemiecki prowadził gospodarczo-społeczną ekspansję na wschód. Spore postępy uczynił na Śląsku, który odzyskaliśmy dopiero w XX wieku. Dowodzi to jedynie tezy, iż mimo zaniku ekspansji politycznej, Niemcy zawsze „szli” na wschód.”

  23. Toronto powiedział/a

    Ad18
    Uzaleznienie religijno-polityczne Polski od Niemiec datuje sie od chwili uznania Ottona I cesarzem „Swietego Cesarstwa Rzymskiego” w 962r.
    Od tego momentu cesarze niemieccy mieli decydujacy wplyw na obsade tronu papieskiego i polityke Watykanu – Francja byla temu przeciwna.
    Nie tylko Polska, ale rowniez Czechy i Wegry byly w NIEMIECKIEJ STREFIE WPLYWOW – poddanstwa (wasalstwa), az do 1806r, kiedy Napoleon Bonaparte wymusil na „szwabach” zrzeczenie sie tytulu cesarza „Swietego Cesarstwa Rzymskiego”.

  24. Toronto powiedział/a

    Ad20
    Jestes w bledzie – vide „Swiete Cesarstwo Rzymskie” i germanski wplyw na obsada tronu papieskiego.

  25. PL powiedział/a

    No i co z tego? Wiadomo, że Niemcy od zawsze parli na wschód. Żadna to nowina. Jaki to ma mieć związek z przyjęciem chrztu od Czechów?

  26. Toronto powiedział/a

    Ad22
    Polska byla w niemieckiej strefie wplywow – vide moja odpowiedz do „PL”, a w szczegolnosci takie wazne osrodki jak: Krakow, Wroclaw i Gdansk.
    Za pieniadze i kosztownosci mozna bylo zalatwic wiele spraw w Watykanie.

    Tzw. „Prawo Magdeburskie” bylo dobre z administracyjnego punktu widzenia, ale gdy przybralo forme polityczna, wowczas stalo sie grozne z punktu widzenia interesow Panstwa polskiego.

  27. Toronto powiedział/a

    Ad25
    Przyjecie chrztu od Czechow bylo zabiegiem technicznym, podobnym do kupna towaru przez posrednika, zamiast od producenta.

  28. Krzysztof M powiedział/a

    „CHRZEŚCIJAŃSTWO W POLSCE – KRAJU WIŚLAN, zapoczątkował książę Popiel za pośrednictwem uczniów św. Metodego w 874 r. w obrządku wschodnim [starosłowiańskim], kościoła rzymskiego. Objęło ono plemiona nadwiślańskie i wschodnią część kraju [Wołyń, Podole, Mazowsze oraz ziemie nad Niemnem i Prypecią, północny Siedmiogród-Rożan], Słowację i Zakarpacie po rzekę Cisę.
    W 114 lat później chrześcijańskie ziemie wschodnie Polski zajął w 981 r. pogański książę kijowski – Włodzimierz Wielki. Po kilku latach wprowadził w swoim państwie chrześcijaństwo (988 r.) również w obrządku wschodnim z językiem starosłowiańskim. Z tej przyczyny ludność polską Wołynia i Podola łatwo podporządkowano kościołowi bizantyjskiemu, gdyż nie było różnicy w obrządku, a różnica w przynależności kościelnej nie była zauważalna.
    W tym czasie na pozostałych niepodległych ziemiach Państwa Polskiego zaczęto, od Mieszka I, zamieniać obrządek wschodni na obrządek rzymski z łaciną, zrywając tym łączność kościelną i polityczną z ludnością polską, pozostającą na ziemiach opanowanych przez książąt kijowskich. W ciągu wieków pod obcym panowaniem, część ludności zapomniała o swym pochodzeniu.
    Wypada w tym miejscu wspomnieć, o obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej, przywiezionym przez księcia Opolczyka z Bełza. Obraz ten znajdował się nie na Rusi [jak pisze się w niektórych publikacjach], lecz na ziemiach polskich, które dostały się wcześniej pod panowanie książąt kijowskich. Jak wiadomo Państwo Polskie – Kraj Wiślan, ochrzczone w obrządku wschodnim kościoła rzymskiego, sprowadzało obrazy – ikony z Bizancjum, stąd jego obecność w Bełzie w tym czasie, gdy Ruś tkwiła jeszcze w głębokim pogaństwie.
    Na usamodzielnionym od niedawna Mazowszu i jego części – Podlasiu chrześcijaństwo umacniał dalej Mieszko I, ale już w obrządku rzymskim (966 r.). Natomiast Podlasie wschodnie opanowali w XII w. książęta kijowscy, podporządkowując ludność kościołowi bizantyjskiemu.”

    Popiel – Pop-jel – trzymający z popami, z duchowieństwem.

    Nazwa „Lachy” pochodzi od zniekształconego greckiego określenia krainy polskiej jako kraju nizinnego [Lachys] i jego mieszkańców [Lachoi]. Używana była w średniowieczu na wschodzie i południu Europy. Na Rusi i w Rosji przetrwała do naszych czasów.

    Piast – piastun – opiekun, wychowawca dzieci księcia. (Stąd dynastia Piastów.) Mieszko był piastunem na dworze. To tłumaczy jego świetne przygotowanie do rządzenia i dojrzałość polityczną.

    ——————–

    Całość w książce „3000 lat Państwa Polskiego, jakiego nie znamy” Tadeusz Miller (nie szukać, bo nie znajdziecie).

  29. Hendryxen powiedział/a

    Ad 12 Marucha
    Myśl Polska jest, w tej chwili mam ją otwartą.

  30. Hendryxen powiedział/a

    O jej! Przegapiłem następny (13) komentarz o Myśli Polskiej.

  31. PL powiedział/a

    Ja też zauważyłem napis „strona zablokowana”, co brzmiało dość groźnie. Czy admin nie mógł tam umieścić np. „strona w naprawie”?

  32. 166 powiedział/a

    12/ Panie Marucho!

    Oni – ci żydo-biskupi, politycy, działacze, europejczycy – nie są tam po to by się dowartościować.

    ONI SĄ W ŚWIATOWEJ ŻYDOWSKIEJ ZMOWIE, KTÓREJ CELEM JEST ODEBRANIE NAM POLAKOM NASZEJ OJCOWIZNY – CHCĄ PRZEJĄĆ NASZĄ ZIEMIĘ, A TEN ZJAZD GNIEŻNIENSKI JEST FAKTYCZNIE PIERWSZYM OFICJALNYM NAJAZDEM GNIEŹNIEŃSKIM NA POLSKĄ HISTORIĘ I PRAWO DO NASZEJ ZIEMI I KULTURY Z DALEKOSIĘZNYM PLANEM WYELIMINOWANIA POLAKÓW.
    TO WIELKA HAŃBA DLA POLSKIEGO KOŚCIOŁA, KTÓRY OD TEGO ZJAZDU NIE MA PRAWA MIENIĆ SIĘ KOŚCIOŁEM POLSKIM!

    Nie zdziwię się kiedy za dziesięć lat żydowscy profesorowie historii z Szewachem Weisem na czele, będą dowodzić, że VIII Zjazd Gnieźnieński stanowił kontynuację wielowiekowej żydowskiej tradycji na ziemiach Polin. A o Polakach napiszą, że nas tu sprowadzili jako prosty lud do roboty w polu.

    Czy moja ocena zjazdu dotrze do Polaków – mam nadzieję.
    Czy dotrze do papieża? Bo to papież Benedykt XVI powinien zareagować. Natychmiast!

  33. 166 powiedział/a

    Po Najeździe Gnieźnieńskim należy uświadamiać wszystkich wiernych tzw. KK, żeby nie składali ofiar na żadną zbiórkę na biskupów, którzy zorganizowali tę kościelną kompromitację, i którzy brali w niej udział.

    Jeśli ani do serca (?) ani do sumienia tych biskupów nie dociera głos wiernych, to łatwo dotrzemy tam przez pustą kieszeń. To świetnie działa.

  34. opornik powiedział/a

    Oj żebyś się 166 nie zdziwił, czyli nie zrobił się w dziwisza, bo przebierańcom każda forma niszczenia Kościoła Świętego jest na rąsię, bo im gorzej tym lepiej, agenci się wyżywią, a zginą juz ledwie łączący końce uczciwi księża, a budowle tak jak w USA ; Francji czy Niemczech pod młotek i do parcha, musimy być bardzo ROZTROPNI…

  35. Toronto powiedział/a

    Ad 28

    Byliśmy nad Łabą. Uchylono nas za Odrę.
    Przemoc już się i tam ciśnie, gdzie nigdy German, chyba wędrowny, stopy swojej nie postawił.
    Nauczony klęskami swoimi Polak…może znowu powróci do owych wieków Tacyta, gdy między Germanami a Sarmaty wzajemna bojaźń była granicą.
    Nie lękali się nas Germanowie, lecz ani my onych, mając w ręku równie ostre szable i skuteczniej pisząc żelazem dzierżaw zakresy, niżeli z cyrklem i tablicami.
    ks. bp. Adam Naruszewicz (1733-1796)
    Przedmowa do przekładu „Germanii” Tacyta

    Pierwsze wtargnięcie Germanów na ziemie słowiańskie nastąpiło już w pierwszym tysiącleciu przed n. Ch. i rozpoczęło pochód Germanów na wschód
    ten wieczny odtąd „Drang nach Osten”.
    Włodzimierz Dzwonkowski w dziele „Prahistorja ziem polskich”
    (Słowiańszczyzna pierwotna. Początki polskiej kultury i organizacji)
    Warszawa 1918

    W tym samym dziele mapa SŁOWIAŃSZCZYZNA ZACHODNIA I GERMANIA,
    a w niej zaznaczone czerwonymi punktami zachodnie granice osadnictwa słowiańskiego:
    Hamburg, rzeka Ilmenawa, Brunszwik, góry Harcu, Fulda, Wuerzburg, rzeka Wernica oraz zakreślony czerwoną linią ciągłą Limes Sorabicus,
    przeprowadzony w r. 808-808 przez Karola Wielkiego
    (granica oddzielająca jego monarchię od Słowiańszczyzny zachodniej)

    Wyjatki ze strony:
    http://halat.pl/drang_nach_osten.html

  36. Toronto powiedział/a

    Jeśli kto od Poznania pociągnie prostą linię na zachód, spotka naprzód miasta: Frankfurt, Lebus, Berlin z przedmieściem Kopenick, następnie Brandenburg, a w końcu Magdeburg.
    Polska stała fortecą w Lubuszu, Niemcy stały fortecą w Magdeburgu.
    W pośrodku były państwa mniejsze, buforowe, jakby dziś powiedzieli wyznawcy idei federacyjnej.
    Etnograficznie rzecz biorąc, te drobne ludy należały do grupy lutyckiej, były jej najbardziej południową odnogą, jak Chyżanie naprzeciw wyspy Rugii byli skrzydłem najbardziej północnym.
    Owe ludy południowe mieszkały w dorzeczach niewielkich rzek Sprewy i Hoboli, od których wzięły swoje nazwy – Sprewian i Hobolan (albo Stodoran).
    Rozmaite dokonywały się tu przemiany i ugrupowania.
    W czasach, które nas obchodzą, to znaczy, od końca panowania Mieszka I do wieku dwunastego układ stosunków tutejszych już się zarysował wyraźnie: bliżej Polski istniało państewko Sprewian, w którym władał książę Jaksa, ze stolicą w Kopaniku (należał do niej teren dzisiejszego Berlina), i drugie bliżej Niemiec państewko Przybysława, który stolicę swą posiadał na wyspie nazywającej się naprzód Branibor, później Brennaburg, lub Brandenburg.
    O Berlinie, oczywiście, żadnej wieści.
    Jak się łatwo domyślić, księstewko bliższe Niemcom, braniborskie, stało pod wpływem niemieckim; księstewko Jaksy było szczerze przywiązane do Polski i ku niej ciążyło.
    I teraz fakt w historii tych stron niezwykłej wagi.
    Jak wiadomo, dla ekspansji ku wschodowi tworzyli cesarze niemieccy tak zwane marchie.
    Marchia Północna (czyli Stara Marchia – Altmark) leżała na lewym brzegu Łaby, akurat naprzeciw Braniboru.
    Od roku 1134 władał tą marchią Albrecht hrabia z Ballenstiidtu, dla obyczajów swych i zachowania Niedźwiedziem zwany.
    Ten Albrecht Niedźwiedź, jakby w przeczuciu, że stworzy całą rodową dynastię, zwaną w dziejach dynastią askańską, niesłychanie był łakomy ziemi i potęgi.
    On to drogami bardzo zawiłymi zdołał księcia Przybysława nakłonić, aby księstwo Braniboru po swej śmierci zapisał jego synowi. Gdy Przybysław rychło umarł, Niedźwiedź sam zajął Branibor.
    Aneksja nie poszła gładko. Wystąpił bowiem ze słusznymi pretensjami Jaksa z Kopaniku, najbliższy krewny Przybysława. Wszak po wszelkim prawie boskim i ludzkim jemu się ta ziemia należała, jemu ci ludzie, którzy mówili językiem jego ojczyzny. Jaksa zawinął się koło uzyskania posiłków z Polski i zdobył na Niemcach Branibor.
    Trzymał go przez czas jakiś, ale w końcu musiał ustąpić przed silą przeważającą.
    http://halat.pl/drang_nach_osten.html

  37. 166 powiedział/a

    Bogusław Wolniewicz: Podsumowanie antypolskiej układanki zorganizowanej przez Żydów, jak widać zupełnie niepotrzebnie uratowanych przez Polaków – widać ich wyjątkową wdzięczność na każdym kroku.

  38. Medium powiedział/a

    Jeśli chodzi o chrzest Polski, to dane od Krzysztofa M przekazywała mi ustnie moja śp. mama. Żałuję, że nie mogę już jej spytać o źródła. Niewykluczone, że był to stary rodzinny przekaz. Będę wdzięczna Panu Krzysztofowi za kontakt (adres na mojej stronie).

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.