Jane Burgermeister jest w Krakowie
Posted by Marucha w dniu 2010-04-18 (niedziela)
Słynna niezależna dziennikarka, Jane Burgermeister, znajduje się w Krakowie. Jak pamiętamy, to ona ujawniła megaprzekręt z tzw. “świńską grypą” i “szczepionką”. Jej witryna, theflucase.com, została zaatakowana przez “hackerów”. Lucyferianie nigdy nie walczą na argumenty – wolą zabić, albo założyć knebel.
Na razie Jane Burgermeister pisuje na birdflu666.wordpress.com.
Miejmy nadzieję, iż ta niezwykle odważna kobieta zbliży nas do prawdy w sprawie katastrofy w Smoleńsku.
Poniżej wolne tłumaczenie jej artykułu “Pytania tyczące katastrofy samolotowej mnożą się w Polsce”. Osobom mniej biegłym w czytaniu zwracam uwagę, iż Jane Burgermeister nie podpisuje się pod różnymi teoriami, a na razie jedynie je przytacza. Admin również zajmuje postawę wyczekującą.
Na czystym, błękitnym niebie nad Krakowem nie widać żadnych śladów chmury wulkanicznych popiołów, jakie uniemożliwiły prezydentowi Barackowi Obamie, księciu Karolowi, kanclerzowi Angeli Merkel i innym światowym przywódcom przylot na dzisiejszy pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Wśród zgromadzonych tłumów wyraźnie wyczuwa się szok i ból po stracie.
Rośnie również liczba znaków zapytania odnośnie przyczyn katastrofy, choć niektórzy Polacy, z którymi rozmawiałam, nie oczekują, że kiedykolwiek dowiedzą się prawdy, gdyż wiele dowodów rzeczowych zniknęło w Moskwie.
Polska gazeta “Fakty” [chodzi o esbecki tygodnik "Fakty i Mity", w którego redakcji pracował osławiony morderca, kapitan Piotrowski - admin] umieściła na pierwszej stronie masoński wizerunek oka nad piramidą z czaszek, ukazując iż przynajmniej niektórzy przypuszczają udział iluminatów i Nowego Porządku Światowego w wymordowaniu polskich elit politycznych, co daje im profity finansowe i polityczne.
Śmierć szefa Narodowego Banku Polskiego otwiera drogę do mianowania następcy, który będzie bardziej sprzyjał zarówno euro, jak i Międzynarodowemu Funduszowi Monetarnemu.
Zginął prezydent i dwoje kandydatów na prezydenta, co pozwoliło marszałkowi Sejmu, Bronisławowi Komorowskiemu obsadzić niemal 100 kluczowych stanowisk, wliczając w to wojsko i szefów bezpieczeństwa – co jest niczym innym, niż bezprecedensowym zamachem stanu. Polscy agenci jeszcze przed upływem dwu godzin od katastrofy, jeszcze przed uzyskaniem pewności, iż dane osoby naprawdę zginęły, splądrowali dokładnie ich biura.
Takie i wiele innych faktów dają pożywkę nawet dla teorii, iż osoby które rzekomo zginęły w katastrofie, zostały porwane w Polsce, a cała katastrofa została zaaranżowana. Fakt, że na zdjęciach z miejsca katastrofy nie widać żadnych ciał ani ich rzeczy osobistych, które powinny być rozrzucone w promieniu 300-500 metrów, wzmaga spekulacje.
W międzyczasie czarne skrzynki samolotu zostały odnalezione, a jedna z nich jest badana w Polsce. Czarne skrzynki wskazują, iż nie było żadnych problemów technicznych z samolotem, który był remontowany w 2009 roku. Oznacza to, iż “Terrain Awareness Warning System”, specjalne urządzenie ostrzegające pilota przed bliskością ziemi, powinno działać na Tupolewie 154.
Trudno jest wytłumaczyć, w jaki sposób pilot mógł być tak zdezorientowany, aby wpaść na drzewa około 1000 m przed pasem startowym i 40-45 metrów z boku. Według oficjalnych wyjaśnień samolot uderzył w drzewo, lewe skrzydło złamało się i samolot z tego powodu skręcił gwałtownie, by spaść ok. 150 metrów od pasa startowego. Ale tam nie ma żadnych, wystarczająco potężnych i wysokich drzew, które mogły by spowodować złamanie skrzydła.
Istnieje alternatywne wyjaśnienie: wybuch bomby na pokładzie samolotu.
Wystrzały, jakie słychać na nagraniu wideo, ukazującym pierwsze minuty bezpośrednio po katastrofie, są również powodem do zadawania pytań. Podobnie jest z informacjami dobiegającymi z Rosji, iż oświetlenie pasa startowego zostało wymienione tuż po katastrofie i że urządzenia radarowe zamontowane z okazji przylotu premiera Donalda Tuska [trzy dni wcześniej - admin] zostały usunięte.
Początkowo media donosiły o trzech lub nawet czterech próbach lądowania, o wywieraniu nacisków na pilota przez prezydenta Kaczyńskiego, a także że pilot nie znał rosyjskiego. Tymczasem była tylko jedna próba lądowania, na nagraniach z lotu nie stwierdzono żadnych nacisków ze strony prezydenta, a pilot dobrze znał język rosyjski.
Punkt czasowy katastrofy jest niezwykły. 70 lat po pierwszej masakrze w Katyniu, która pobawiła Polskę jej liderów, miała miejsce druga. Kluczowe postacie, dzięki którym polska gospodarka utrzymała się na powierzchni w dobie kryzysu i które niewątpliwie udzielały swego poparcia minister zdrowia, Ewie Kopacz, gdy ta odmówiła zakupu “szczepionki” przeciwko świńskiej grypie – nie żyją.
Implikacje dla przyszłości Polski są ogromne. Ale i cały świat może odczuć skutki tej katastrofy. Pierwsza masakra w Katyniu poprzedziła eskalację II Wojny Światowej. Rozszarpawszy między siebie Polskę, nazistowskie Niemcy i stalinowski Związek Sowiecki wkrótce rzuciły się sobie do gardła.
Teraz, gdy międzynarodowy kartel bankierski zacisnął chwyt na polskiej polityce monetarnej i na polskiej złotówce, a Putin wyeliminował wroga, USA może mieć większą swobodę w zaatakowaniu Iranu. [Z całym szacunkiem dla p. Burgermeister - nie rozumiemy tej wstawki o Putinie - admin]. Rosja była tradycyjnym sprzymierzeńcem Iranu, lecz może teraz zaczekać rok lub dwa, zanim wplącze się w konflikt, który roznieci III Wojnę Światową.
Mimo to, w promieniach słońca świecącego nad Krakowem, trudno jest nie czuć optymizmu.
Popioły wulkaniczne przeszkodziły globalistom w udziale w ceremonii na Zamku Wawelskim, jednym z siedmiu “punktów energetycznych” Ziemi, obok Delphi, Rzymu, Jerozolimy, Delhi i Mekki.
Wszystkim odwiedzającym gajówkę, serdecznie dziękuję za uwagi i komentarze - ale podkreślam, iż nie odpowiadam za ich treści. Zapraszam również na forum dyskusyjne:







Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii
Exhumacja powiedział/a
http://www.tvpolonia.com/player/
http://pogrzeb-prezydenta.interia.pl/transmisja-uroczystosci
Krakow – coverage of President Kaczynski’s funeral – Sat, April 17th 2010
http://www.youtube.com/user/JaneBurgermeister
http://pogrzeb-prezydenta.interia.pl/transmisja-uroczystosci
gostek powiedział/a
Na blogu grypy ktos zamiescil info o manewrach wojskowych w Europie w dniach 12-22 kwietnia.
http://www.luftpost-kl.de/luftpost-archiv/LP_10/LP10310_170410.pdf
a tu po angielsku:
http://www.usafe.af.mil/news/story.asp?id=123199666
Czy ktos z Was sie natknal na takie info?
Jedno z biur podrozy ma przebukowywac bilety na 26 kwietnia.
Darek T. powiedział/a
Chmura pyłów wulkanicznych zachowuje swoją szkodliwość dla samolotów rejsowych do jutra, ok. godz. 14-tej. Dla dociekliwych artykuł Filipa Stankiewicza: http://www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=polityka&id=3410
eminem powiedział/a
22.03.2010 Rosyjski samolot rozbił się pod Moskwą
http://www.fakt.pl/Rosyjski-samolot-rozbil-sie-pod-Moskwa,artykuly,67393,1.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,110754%201023303%201356%209271%208311,title,Samolot-pasazerski-awaryjnie-ladowal-pod-Moskwa-sa-ranni,wid,12095887,wiadomosc.html
Miejsce katastrofy podobne do Tu 154, a na uwagę zasługuje fakt iż nikt nie zginął
Marucha powiedział/a
Re 1:
Autor już przesądził o winie Rosjan ma podstawie domysłów.
Exhumacja powiedział/a
Dopoki prawda cala nie bedzie ujawniona, nie mamy prawa nikogo winic.
Moze nikt nie zginal !
Mistyfikacja iluminowanych w 9/11 pokazuje, jak mozna oklamac caly swiat.
Prosze przeczytac Henryka Pajaka “Lichwa – rak ludzkosci” 2009
Exhumacja powiedział/a
Lech Kaczynski nie uczcil tych, ktorzy byli mordowani na Wolyniu.
Dzisiaj czyni sie go bohaterem w cieniu zbrodni Katynia.
Dla mnie wyprawa Lecha Kaczynskiego to byl tylko element kampanii prezydenckiej.
Juz nim nie bedzie.
W Katyniu i innych obozach zginelo 22 tysiace Polakow.
Niektorzy z obozu w Starobielsku uratowali sie.
Moj Wuj byl tam trzymany po szyje w wodzie przez pol roku.
Polska przypomina dzisiaj Herkulanum.
Zasypana jest gruba warstwa popiolow klamstwa !
aga powiedział/a
Taka ta ich masońska brać. No ale przecież pilsud doszedl do 30 st. wtajemniczenia czyli rycerza kadosz….
Spoczną na Wawelu, ale nie obok Piłsudskiego
Jednak nie obok marszałka Józefa Piłsudskiego, ale w przedsionku jego krypty spoczną Lech i Maria Kaczyńscy.
Para prezydencka zostanie pochowana na Wawelu w krypcie Piłsudskiego – podał we wtorek kard. Stanisław Dziwisz. Zaniepokoiło to rodzinę Marszałka. Zwłaszcza doniesienia, że trzeba będzie przesuwać sarkofag. Rodzina uważała też, że pochowanie tam prezydenckiej pary to próba zawłaszczenia mitu Piłsudskiego.
http://www.wp.pl
Józef powiedział/a
Ciekawie wygląda skład delegacji na uroczystość pogrzebową jakby mnie było prez RP.Nie brakuje pierwszych głów wschodu Europy z Rosją na czele. Prez Niemiec również dotarł, co dobrze o nim świadczy.Tradycyjni ,,sojusznicy” Zachodu jak zwykle dali d…. nieżyjący prez Kaczyński mógł się przekonać już po drugiej stronie życia ile warte są wszelkie układy z tymi pajacami. W tej chwili czuję sympatię do naszych odwiecznych ,,wrogów” czyli Rosji i Niemiec.
aga powiedział/a
tak jest P.Ekshumacja i pamiętajmy o sprawie abp. St. Wielgusa
aga powiedział/a
Exhumacja powiedział/a
Najwieksza tragedia byla smier 12 milionow Polakow w II wojnie swiatowej.
Czy moi Rodacy sa w stanie zachowywac proporcje ?
Jay Dee powiedział/a
10
Pani Ago, a o co chodzi z ta sprawą abp. Wielgusa? Będę bardzo wdzięczny za jakieś naświetlenie sprawy.
Exhumacja powiedział/a
W Kaplicy Zygmuntowskiej oddano hold bylemu masonowi, czlonkowi Fundacji Batorego, przyjacielowi
B’nai Brith.
Wielki Budowniczy pochylil glowe.
Czy Polacy wierza w Boga Stworce i Jego Syna Jezusa ?
Piotr powiedział/a
Ad.14
Członek FB? Nie słyszałem. Może coś więcej?
Exhumacja powiedział/a
http://gegenjay.wordpress.com/2008/07/08/banderowiec-szczeka-zydzi-klaskaja/
Józef powiedział/a
AD.13
UKAMIENOWALI ABP STANISŁAWA WIELGUSA
W czasach żydobolszewickiej PRL niepokornych księży mordowano fizycznie. W czasach „Czwartej RP” proklamowanej przez Kaczyńskich, duchownych się nie likwiduje fizycznie, tylko kamienuje moralnie, to znaczy , amoralnie.
Łajdacki spisek przeciwko temu duchownemu uknuto dlatego, że rządzącym w „Czwartej RP” judaszom i faryzeuszom był on wyjątkowo niewygodny w funkcji metropolity warszawskiego. Syn chłopa z wielodzietnej rodziny. Wybitny filozof, katolickiej ortodoksji fundamentalista. No i patriota polski. Śmiało w swych pracach naukowych, homiliach demaskujący współczesny libertynizm, „otwieranie” Kościoła na niszczycielski modernizm i ekumenizm, który jest niczym innym jak globalizmem na gruncie religii.
Pragnę tu przedstawić metodologię tego unicestwienia, jako przykład i memento – że w każdej chwili to samo mogą zmontować przeciwko każdemu duchownemu, który nie będzie odpowiadał ich oczekiwaniom, normom, ich planom, ich nienawiści do Kościoła katolickiego.
Opisując tę metodologię pragnę wykazać, jak jest niszczony wewnętrznie widzialny, instytucjonalny Kościół Chrystusa w Polsce. Gdyby porównać lincz na Arcybiskupie z procesem Chrystusa przed Piłatem, należałoby stwierdzić, że Chrystus był w lepszej sytuacji.
Chrystusa zdradził tylko jeden z apostołów. Wyparł się tylko jeden z nich. Tu Arcybiskupa wyparli się prawie wszyscy „apostołowie” Kościoła w Polsce. „Prawie”, bo w jego obronie wystąpił natychmiast i jednoznacznie ustępujący Prymas J. Glemp. Pozostali milczeli, albo wydawali ezopowe komentarze.
Wrogowie Kościoła, bo przecież nie wrogowie samego Arcybiskup,!, z uciechą zacierali pulchne łapki na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim Zarówno wrogowie jak i wierzący w Polsce otrzymywali dowód, że w ,,naszym
kraju” już nie istnieje solidarna wspólnota Kościoła hierarchicznego A tym samym nie istnieje, bo nie może z tego właśnie powodu istnieć wspólnota wiernych. Ci byli jednak usprawiedliwieni, choć tylko częściowo. Urządzono im spektakl kłamstw i oszczerstw, po którym mógł zwątpić w prawdomówność i postawę Arcybiskupa niemal każdy. Tylko, że wspólnota wiernych polega chyba głównie na tym, że nawet winnemu hierarchowi przynależy się solidarność wiernych. To przecież warunek istnienia takiej wspólnoty. I właśnie jej
zabrakło.
Tak zgnojono, tym razem fizycznie, biskupa Czesława Kaczmarka w 1951 roku, oskarżonego o „szpiegostwo”, a na dokładkę o „współpracę z hitlerowcami” – wtedy najgorsze przestępstwa z wszystkich możliwych. Wtedy właśnie wdeptał biskupa Kaczmarka w ziemię Tadeusz Mazowiecki, publicysta „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego”, publikacją z 27 września 1953 roku. Pisał „ w imieniu polskich katolików”. Napisał o księdzu biskupie C. Kaczmarku jako dywersancie Polski Ludowej, działającym na szkodę
Kościoła w Polsce.
To norma, klasyka: najbardziej są zatroskani „dobrem” Kościoła właśnie „nietutejsi” usadowieni w organizacjach, strukturach i mediach „katolickich”. Tak było wtedy, tak było i teraz w przypadku arcybiskupa Wielgusa. Najbardziej furiacko, acz zawsze z „zatroskaniem” atakowali Arcybiskup,! Faryzeusze z prasy „katolickiej”; z „katolickiej” „Więzi”, z „katolickiego „Tygodnika Powszechnego”. Były najbardziej niebezpieczne, bo pozorowały głosy oburzenia z wewnątrz struktur kościelnych.
Z księdzem abp Stanisławem Wielgusem stało się później dokładnie tak jak z monstrualną prowokacją w Jedwabnem. Zawaliło się całe kunsztowne rusztowanie, na którym wznieśli szubienice dla Polaków z Jedwabnego i szubienicę dla księdza abp Wielgusa, ale wyrok został utrzymany, poszedł w świat zabalsamowany in secula seculorum.
Bo Arcybiskup wbrew temu, co z góry okrzyknięto, nie przyznał się winy, do współpracy z Bezpieką. Nie udowodniono mu podpisania dokumentu o współpracy. Nie znaleziono ani jednego raportu księdza Wielgusa w dokumentacji esbeckiej. Nie potwierdziły się oskarżenia „Gazety Polskiej” Nie potwierdziły się oskarżenia tzw. „Komisji Kościelnej”, bo i praktycznie nawet nie wiadomo, kto spreparował jej komunikat końcowy. Nie potwierdziły się „ustalenia” tzw. „Komisji Historycznej” powołanej przez„rzeźnik a” praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego w składzie, który gwarantował sporządzenie komunikatu zgodnego z oczekiwaniem wrogów Kościoła i Polski
Postaramy się to omówić, krok po kroku, kłamstwo po kłamstwie, prowokacja po prowokacji(1).
Pierwszą salwę w kierunku abp. Wielgusa oddał tygodnik ,,Gazeta Polska”, piórem jej redaktora naczelnego Tomasza Sakiewicza. ,,Gazeta Polska” jest prosta kontynuacją żydomasonskiej ,,Gazety Polskiej” kierowanej poprzednio przez Piotra Wierzbickiego. Przez szereg lat zręcznie udawał on wraz ze swoja gazetą orientację propolską, antykomunistyczną, reformatorską. Z antykomunizmu szybko wylazło antykatolickie żydło z worka, a kiedy ,,GP” została jednoznacznie rozpoznana przez [polskich czytelników jako żydomasońska fałszywka, jej poczytność gwałtownie spadła. Wierzbicki odszedł z redakcji, a jego miejsce zajął Tomasz Sakiewicz. Jego wizytówka polityczną i zwłaszcza moralną z zakresu etyki dziennikarskiej stał się stek bezpodstawnych w świetle dokumentów, ataków na abp. S. Wielgusa. Poczytność tygodnika gwałtownie wzrosła, a pod koniec lata znów poszybowała w dół razem z ,,aferą” abp. Wielgusa.
Zaczęło się od strony internetowej „salon 24.pl". Pojawiła się sensacyjna informacja:
- Z dokumentów, do których dotarła „Gazeta Polska" / „dotarła! - warto zapamiętać to niepozorne słowo - H. P./ wynika niezbicie /„niezbicie"! - H. P./, że nowy metropolita warszawski, arcybiskup Stanisław Wielgus przez ponad 20 lat współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, nosił kryptonim „Adam". Jak wynika z dokumentów, oficer prowadzący chwalił jego oddanie i pełną dyspozycyjność. Zachowania obecnego metropolity nie zmienił ani stan wojenny, ani mę-czeńska śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Dziś abp Wielgus jest jednym z największych krytyków lustracji.2 Szczegóły w śro¬dowym numerze „Gazety Polskiej".
Podpisano: Redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz.
Sakiewicz skłamał tu po raz pierwszy w tej sprawie. W tym momencie nie „dotarł" ani nie posiadał zapowiadanych dokumentów, ani nawet nie znał do-
1 Korzystam tu z cyklu publikacji Sebastiana Karczewskiego w „Naszym Dzienniku"
z lipca i sierpnia 2007 roku. „Nasz Dziennik" był jedynym pismem, które wzięło w obronę
Arcybiskupa, metodycznie analizując „dowody" współpracy z SB.
2 Przypomnijmy, że największymi krytykami wszelkie lustracji byli dwaj przyjaciele
Adam Michnik i abp J. Zyciński.
kładnie ich treści. Po prostu T. Sakiewicz nie posiadał kopii tych dokumentów, ani się wtedy z nimi - kopiami czy oryginałami, nie mógł zapoznać.
Artykuł ukazał się w „GP 20" grudnia 2006 r. Informacje zawarte w tym artykule już nie pokrywały się z treścią zapowiedzi w internetowej stronie „sa¬lon 24.pl".
Kolejny dowód: w przeddzień publikacji w „GP" - 19 grudnia, w drugim programie TV o godz. 18.30 Sakiewicz, rzekomo powołując się na znane mu dokumenty, stwierdzał:
— Nie chodzi o przypadkową współpracę. Nie chodzi o ko-goś, kto się dał raz złamać czy popełnił jakiś błąd. Chodzi o wieloletnią, wieloletnią współpracę, która była bardzo wysoko ceniona przez Służbę Bezpieczeństwa. To naprawdę był jeden z ważniejszych agentów SB w Kościele.
Tego samego dnia, 19 grudnia 2006 roku Tomasz Sakiewicz pluł dalej na księdza Arcybiskupa w magazynie „24 godziny" w TVN 24 o godzinie 21 Powiedział, że dokumenty, na których powstał artykuł, są „tożsame z tymi które znajdują się w archiwum IPN". Dodał, że pokazanie tych dokumentom spowodowałoby natychmiastowe ujawnienie naszych informatorów".
Analizując te wypowiedzi Sakiewicza, publicysta „Naszego Dzień n i k. i Sebastian Karczewski ustalił pierwszą „nieścisłość" w rewelacjach Sakiewicza. Przedtem Sakiewicz powiedział, że „dotarł do dokumentów", natomiast potem mówił o posiadanych „informacjach". Potwierdza to artykuł „Tajna historia arcybiskupa". Mówi się tam, że „Gazeta Polska" „dotarła do informacji dotyczących przeszłości nowego metropolity".
Kolejny przekręt Sakiewicza dotyczy całkowicie mylnej, innej sygnatury akt.. Kiedy na „czołówce" z 3 stycznia 2007 roku ukazała się w ,,GP” kolejna„rewelacja" o Arcybiskupie, pisano o numerze akt J7207. W tym samym im merze „GP" ukazała się jeszcze jedna publikacja o Arcybiskupie, autorstwa Katarzyny Hejke - wspomniany artykuł „Tajna historia arcybiskupa", w którym autorka powoływała się na dokumenty nr: IP N BU 01285/3.
Ale to tylko drugorzędne ,,nieścisłości”. Przejdźmy do istotnych, które wskazują, że ,,przeciek” z IPN mógł być spowodowany przez trzech dżentelmenów z tzw. ,,zespołu rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego w osobach: prof. A Paczkowski / nieformalny ,,urzędowy” ekspert wszystkich tel-avizji do spraw historycznych/, Zbigniew Nosowski i ks. Tomasz Węcławski. O tym ,,zespole” za chwilę, bo kserokopia dokumentów z teczki przypisywanej abp Wielgusowi opublikowana na stronach internetowych, jest datowana na 4 stycznia, wydana z I PN nosi dokładnie tą sama datę- 4 stycznia! Taka data występuje na ostatniej stronie obok sygnatury. Pod datą widnieje nazwisko ; Myssakowska.(3)
Tak więc kopie dokumentów , które 4 stycznia ,,GP” zamieściła na swojej stronie internetowej, zostały im udostępnione do czytania lub tylko streszczone ustnie dokładnie tego samego dnia i pochodziły z Instytutu Pamięci Narodowej!
I właśnie tego dnia mieli do nich dostęp wspomniani trzej „eksperci" z ,,zespołu” rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego.
Co to za eksperci, jakie mieli szansę ekspresowo „wyekspertować" przestępstwa abp S. Wielgusa, co były warte ich „ekspertyzy" - o tym poniżej.
Zacznijmy od samego rzecznika praw obywatelskich, ozdobionego wspaniale brzmiącym nazwiskiem „Kochanowski". Nie czas tu na dywagacje o jego preferencjach w zakresie pełnionej funkcji. Poprzestańmy na następującym incydencie. W marcu 2006 roku odbywał się proces bandziora, który zgwałcił i zamordował dziewczynę. Podczas procesu matka zamordowanej nazwała go „bydlakiem". Bandzior obraził się i jego adwokat zażądał od matki zamordowanej 70 000 złotych odszkodowania za naruszenie jego dóbr osobistych! Miała się odbyć w tej sprawie osobna rozprawa, w której morderca zamienił się w ofiarę obelgi. Sprawa musiała oprzeć się o biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, bo jego rzecznik prasowy o nazwisku Orszagh, natychmiast nazwał tego bandziora-mordercę „szambem". Janusz Kochanowski zwolnił go za ten epitet z funkcji rzecznika! Zapewne zwolnił go nie tylko za to, ale „szam¬bo" stało się chyba kroplą, która przelała prawdziwe szambo. Pamiętamy, jak o. T. Rydzyk nazwał sabat c i o t rewolucji seksualnej u p. Prezydentowej „szam¬bem". Aż dziw bierze, że o. Dyrektor nie musiał za tę „obelgę" wybulić, plus minus około miliona złotych! Ciągnąc już tylko przekornie wątek „bydlęcia" dałoby się zapytać, dlaczego obrońcy praw zwierząt także nie zaskarżyli matki zamordowanej, tym razem o obrazę dobrego imienia bydląt? A powinni, bo bydlęta nie mordują i nie gwałcą!
Tak oto, kiedy prawo zmierza ad absurdum, ktoś musi być poszkodowa¬ny: ludzie czy bydlęta - wsio rawno!
Rzecznik Janusz Kochanowski powołał wspomniany „zespół" w składzie: prof. A. Paczkowski, Z. Nosowski i ks. T. Węcławski. Jednocześnie w tym samym dniu, z zawartością teczki abp. Wielgusa zapoznała się tzw. Kościelna Komisja Historyczna w składzie: ks. prof. dr hab. Jerzy Myszor, prof. Wojciech
3 Sebastian Karczewski: „Kłamstwo «Gazety Polskiej», Nasz Dziennik", 30 VI - l VII 2007
. Łączkowski, prof. dr hab. Zbigniew Cieślak, ks. prof. dr hab. Jacek Urban i ks. dr hab. Bogdan Stanaszek.
Uprzedzając orzeczenia obydwu eksperckich komisji należy zapytać, dla czego obydwie komisje nie zadały sobie, a zwłaszcza kierownictwu IPN pyta nią, jak stamtąd „wyciekły" treści dokumentów do mediów? Takie pytań u musiały pojawić się na samym wstępie, bowiem ten „przeciek" /kontrolowany?/ stanowił jawne naruszenie prawa. To samo pytanie należało już ponad pl roku temu od czasu gdy to piszę, postawić prokuraturze, a nie postawiono ani ona go nie postawiła. Zmowa milczenia? Znak zapytania jest tu chyb.* zbyteczny.
Na chwilę powracamy do T. Sakiewicza. S. Karczewski w publika^ M „Kłamstwo „Gazety Polskiej", niestety opublikowanej dopiero pół roku po medialnym morderstwie na Arcybiskupie, oznajmiał expressis verbis, \. Sakiewicz w pierwszym programie TYP z 19 grudnia /godz. 15.00/ kłam,11 Zarzucił naczelnemu „GP" umyślne kłamstwo, a ten nie podał go do prokuratury i sądu o naruszenie jego przecież nienaruszalnych dóbr osobistych. Na skutek tego milczenia, Sakiewicz zaczął od tej chwili być odbierany w tej misternie wyhaftowanej prowokacji jako manipulator i kłamca.
Sakiewicz stwierdził przecież ze śmiertelną powagą:
- Dokumenty były porażające i muszę powiedzieć, że sami autorzy byli przerażeni tym, co zobaczyli.
Tymczasem w wieczornym wydaniu „Wiadomości" z 19.30 już wycięto te „porażające dokumenty". Może dlatego je wycięto, iż „porażeni autorzy jednak ożyli, powstali, otrzepali zbrukane szaty cali i zdrowi.
W kłamstwach Sakiewicza nie było żadnych dowodów przeciwko Arcybiskupowi, toteż „media" zaczęły gorączkowo ich poszukiwać.
Na dzień przed paszkwilem „GP", zabrał głos w Katolickiej Agencji Informacyjnej cieleśnie jeszcze żywy, a zawłaszcza wciąż j jeszcze aktualny metropolita ks. prof. Stanisław Wielgus oświadczając:
- Ktoś prawdopodobnie jest zainteresowany, aby mnie skompromitować w chwili, gdy obejmować będę urząd arcybiskupa warszawskiego. Kierowane wobec mnie oskarżenia wyrażane sążyc może z uwagi na moje poglądy ideowe, filozoficzne i społeczne, które niejednokrotnie prezentowałem, a z którymi wiele osób pewnie się nie zgadza.
Prorocze słowa: chcą go skompromitować właśnie przed ingresem , a chcą skompromitować z powodu jego poglądów jako duchownego i filozofa.
Ks. prof. abp. Wielgus przypomniał, że w czasach PRL każdy duchowny miał w bezpiece swoją ,,teczkę”, a jego szykanowano już od 1965 roku za pracę z młodzieżą. Był ,,obsmarowywany” w lokalnych /lubelskich / tubach propagandowych z inspiracji SB, musiał też stawić się na „rozmowy" ostrzegawcze w siedzibie tej strażnicy /nie/ bezpieczeństwa. Dodał też, że zgodnie z procedurami ustanowionymi przez Prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, o tych rozmowach informował swojego biskupa Piotra Kałwę, a ten nie zabraniał tych rozmów, tylko zalecał daleko posuniętą ostrożność i ogólnikowość. Nawiązał też do „słynnego" wkrótce wyjazdu do Niemiec, jako rzekomo powodu, dla którego nawiązał współpracę z Bezpieką:
- Gdy jechałem na stypendium naukowe do Niemiec, to mu-siałem napisać dokładnie, co będę robić w tym kraju i z jakich materiałów archiwalnych, jako historyk pragnę tam skorzy-stać. Podpisałem też oświadczenie, że nie będę podejmować /tam — H.P./ żadnych działań przeciwko Polsce Ludowej.
Wyjaśnienia Arcybiskupa już nie interesowały „mediów". Wyrok już za¬padł. W audycjach telewizyjnych rozpoczęła jego metodyczna egzekucja „na raty". „Panorama" w programie drugim TYP o godz. 18.30, ogłosiła w au¬dycji Joanny Bukowskiej, iż abp S. Wielgus współpracował z Bezpieką przez 20 lat i był gorliwym donosicielem. W tym samym materiale „puszczono" Sakiewicza, który dobił Arcybiskupa cytowanymi już słowami: „Nie chodzi o przypadkową współpracę...
Łaskawie dano też głos oskarżonemu, który stwierdził:
— Próbowano mnie zwerbować do określonych działań, ale nigdy nie podjąłem żadnych działań wymierzonych przeciw¬ko komukolwiek...
W tej samej audycji musiało paść i wreszcie padło pytanie o to, czy owe dokumenty znajdują się w IPN. Powołano się na prezesa J. Kurtykę, a ten odpowiedział:
-Jeśli są, to oficjalną drogą na pewno nie dostały się w ręce dziennikarzy.
W głównym wydaniu „Wiadomości TV I" rewelacje o ks. abp. Wielgusie były już głównym newsem. Tu już nie posługiwano się imperatywem: „współpracował", tylko „miał współpracować". Starannie też powoływano się na „Gazetę Polską" jako źródło informacji. Oznajmiano, że Arcybiskup „zdecydowanie zaprzecza" i że „W tle pojawiają się pytania, czy Watykan wiedział…” Wtedy właśnie wycięto poprzedni zwrot Sakiewicza o „porażających dokumentach", ale w zamian za to Sakiewicz dorzucił frazę: „...człowiekiem, który przez SB był uważany za niezwykle cenne źródło informacji."
Tymczasem - dodajmy wyprzedzając czas i późniejsze ustalenia – przez następne ponad pół roku nie znaleziono ani jednego raportu tego „cennego” -źródła informacji", nie odnaleziono deklaracji współpracy!
Wypowiedź Arcybiskupa starał się zdyskredytować Jacek Karnowski stwierdzeniem, że abp S. Wielgus „ostro krytykował lustrację" - w domyśle bo sam był donosicielem. Ten czarnooki i siarczyście kruczowłosy młodzian postarał się też zdyskredytować opinię watykanisty Salvatore Izzo, który miał stwierdzić, że nie ma takiego zagrożenia, iż Watykan nie znał dossier Arcybiskupa podejmując decyzję o jego nominacji na metropolię warszawską. Karnowski natychmiast obrócił tę wypowiedź przeciwko Watykanowi:
— Nie można też wykluczyć, że poprzez nominację arcy-biskupa Wielgusa Watykan chciał wyrazić sprzeciw wobec lustracji księży.
Następnie inny „katolicki" publicysta T. Terlikowski stwierdził, że jeśli Watykan wiedział, a mimo to nominował abp Wielgusa, to był to właśnie ,,taki sygnał" o dezaprobacie wobec lustracji duchownych.
Po nim wystąpił prezes IPN Janusz Kurtyka. Poinformował, że istnieją już dwie komisje historyczne, w tym komisja Episkopatu. Jeżeli komisja uzna potrzebę zapoznania się z dokumentami, to je otrzyma, l dodał śpiesznie ,,Jeżeli takowe będą".
Tak więc prezes IPN wciąż nie wiedział, czy takowe dokumenty są w archiwach, czy „takowych" tam nie ma.
Komisja Historyczna powołana przez Episkopat działała już od kilku miesięcy zatem nie powstała w sprawie abp Wielgusa. Pojawiało się podstawowe pytanie: dlaczego akurat teraz, nagle znalazły się materiały obciążające abp Wielgusa: teraz, przed ingresem?
T. Terlikowski nieopatrznie „chlapnął":
-Wychodzi właśnie teraz, ponieważ teraz mamy tę nominację. Wcześniej nie była ona znana. Wcześniej były sugestie.
Słowem, dokumentów i afery by nie było, gdyby nie nominacja!
W publikacji ,,GP” z 20 grudnia Sakiewicz oznajmił
-Daliśmy też biskupowi możliwość odpowiedzi na nasze pytanie.
Nie wyjaśnił jaka to możliwość. Otóż przed publikacją artykułu ,,nawiedził” abp. Wielgusa pracownik IPN dr Jan Żaryn, współpracujący z ,,GP” dyrektor Biura Edukacji Publicznej w IPN. Podczas długiej rozmowy z dr. Janem Żarynem abp Wielgus zdecydowanie zaprzeczał swojej współpracy z SB. Zresztą dr Jan Żaryn zapewniał Arcybiskupa, że w IPN nie istnieją materiały TO obciążające.
Ale tak naprawdę, to wykonawcami medialnego wyroku śmierci na abp Wielgusie byli tzw. „katoliccy publicyści". Stara to metoda od czasu dobijania biskupa Czesława Kaczmarka w 1953 roku prze „katolickiego" publicystę Tadeusza Mazowieckiego. Jednym z takich faryzeuszy był Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny katolickiej „Więzi". Kiedy „Gazeta Wyborcza” 21 grudnia zamieściła artykuł już w tytule wyjaśniającym intencje:, „Bo ju¬dasz był biskupem", to wewnątrz tego samego wydania „Gazety Koszernej" opublikowano dywagacje tegoż Zbigniewa Nosowskiego. Pozornie krytykując „Gazetę Polską" Nosowski zapytał: „Co dalej, gdyby się okazało, że jednak to prawda?
„Katolicki" publicysta, redaktor naczelny katolickiej „Więzi" nie zadał py-tania odwrotnego: Co dalej, gdyby się okazało, że to nieprawda? To znaczy, że ukamienowano niewinnego człowieka? Hierarchę Kościoła katolickiego?
W dalszych dywagacjach Nosowski rozkazywał, co Arcybiskup ma robić:
- Powinien powstrzymać się przed objęciem nowego urzędu.
O to przecież toczyła się ta brudna gra. Taktyka apriorycznej egzekucji kazała Nosowskiemu oraz innym „katolickim' publicystom całkowicie po¬minąć ewentualną „porażającą" okoliczność, że zarzuty mogą okazać się niesłuszne. Ta możliwość już ich nie porażała. Ba, ona nie istniała!
Odzywali się także inni, już nie „katoliccy" publicyści. Piekielnie czarnooki Piotr Semka z „Rzeczpospolitej" /21 grudnia/ /oburzeniem stwierdzał, że przez 15 lat biskupi nie zrobili nic, aby wyjaśnić sprawę „uwikłania" nie¬których „duchownych w PRL". Stosując ten sam trik pozornej krytyki „G P", w istocie „dokładał" Kościołowi, bo, jak zapewniał,
— Informacje o kontrowersyjnych dokumentach w IPN na temat arcybiskupa pojawiły się w mediach jeszcze przed decyzją Stolicy Apostolskiej. I chyba od początku nie było wątpliwości, że jakieś dokumenty dotyczące arcybiskupa Wielgusa SB zgromadziła/.../Nic też nie wiadomo o tym, by ktokolwiek z polskiego episkopatu czy z nuncjatury występował do IPN o wgląd w takie dokumenty.
Ewa Czaczkowska w tejże „Rzepie" pytała:
- W jaki sposób Watykan poznał przeszłość metropolity warszawskiego, skoro strona kościelna nie występowała o dokumenty do IPN?
Powróćmy do dwóch przezacnych „komisji". Impuls do powołania komisji przez rzecznika praw obywatelskich dało wystąpienie grupy senatorów z 21 grudnia do Janusza Kochanowskiego, z prośbą o interwencję w sprawie oskarżeń rzucanych pod adresem abp Wielgusa. Rzecznik Praw Obywatelskich nawymyślał się przez osiem dni nad odpowiedzią, gdy w tym czasie „mendia” metodycznie kamienowały abp. Wielgusa.
A przecież senatorowie pisali:
-... Akcja ta ma na celu burzenie i rujnowanie autorytetów moralnych w Kościele rzymskokatolickim, ale jest też uderze-niem w podstawowe wartości państwa polskiego. Senatorski Klub Narodowy stoi na stanowisku, że ani dziennikarze, ani nikt inny nie ma prawa szargać dobrego imienia kogokolwiek bez przeprowadzenia obiektywnego postępowania dowodowego, bez udokumentowania zarzutów i przesądzenia o ich zasadności w trybie przepisanym prawem...
Gdyby to była akcja burzenia autorytetów przedstawicieli rasy wyższej z gatunku Geremków, Michników, Krzaklewskich, Mazowieckich, na których przecież nie ma i nigdy nie będzie żadnych dowodów współpracy z Bezpieką, to co innego. A gdyby jednak jakimś cudem się odnalazły czy Jego Eminencja rzecznik praw obywatelskich nomen omen Kochanowski ruszył by z odsieczą? W tym przypadku namyślał się osiem dni. Czas ten upłynął mu na podejmowaniu decyzji tylko o tym, czy powołać komisję czy nie powołać. Wreszcie podjął decyzję o powołaniu, no i powołał; powszechnie szanowanych, cieszących się najwyższym autorytetem moralnym i naukowym gigantów moralnych i naukowych. Powołał ich, aby byli łaskawi zapoznać się z odpowiednimi materiałami, o ile takie istnieją w IPN(4)
[(4)S. Karczewski ,,Fałszywa komisja rzecznika”. Nasz Dziennik 5 lipca 2007r.]
Tak oto dziwnie się złożyło, że rzecznik udzielił pisemnej odpowiedzi autorom odezwy dopiero 29 grudnia 2006r. a właśnie dokładnie tego samego dnia dr. Jan Żaryn z IPN ,,przesłuchał”, pardon – odbył rozmowę z abp S. Wielgusem. Tego tez dnia inny nietykalny z Instytutu- dr. A. Dudek poinformował na antenie Programu 3 Polskiego Radia, że w IPN odnaleziono zasadniczą część materiałów przeciwko S. Wielgusowi. Janusz Kochanowski podał nieprawdziwą, kłamliwą informację, iż powołał grupę ,, niezależnych ekspertów”, czyli prof. A. Paczkowskiego, Zbigniewa Nosowskiego oraz ks. Tomasza Węcławskiego. O tej „niezależności” wspomnianych ekspertów świadczą następujące fakty. A. Paczkowski, to były czło¬nek Kolegium IPN, rekomendowany przez Platformę Obywatelską, „adwokat stanu wojennego” który niegdyś’ poparł tendencyjne końcowe ustalenia w sprawie zbrodni w Jedwabnem.5 Po drugie: prof. Paczkowski i Z. Nosowski są wykładowcami na tej samej uczelni – Collegium Civitas, a ks. T. Węcławski zasłynął jako publiczny oskarżyciel abp Juliusza Paetza /homoseksualizm/, które to oskarżenie publiczne, słuszne czy nie, księdza przez księdza, było wyjątkowo znamienne. Ks. Węcławski współpracował też z redakcją „Więzi”, .1 właśnie jej redaktorem naczelnym był trzeci „niezależny autorytet moralny tenże Zbigniew Nosowski. Ks. T. Węcławski współpracował też z antykatolickim „Tygodnikiem Powszechnym”, a właśnie z tym tygodnikiem był związany prof. A. Paczkowski.
Zaiste, miał doskonałego „nosa” Rzecznik Janusz Kochanowski, dobierając tę trójkę skumplowanych „niezależnych autorytetów”,
Kiedy 4 stycznia 2007 wszystkie „mendia”, na czele ze stacjami telewizyjnymi ogłosiły o „niezaprzeczalnej” współpracy abp Wielgusa z Bezpiekę, po-wołały się właśnie na wyniki „badań” tejże przezacnej, obiektywnej „komisji”. Uprzedzając nieuniknioną kompromitację tej „komisji” i samego siebie, Janusz Kochanowski dwa dni przedtem, 2 stycznia zastrzegł się na antenie TVN:
-Ja nie powołałem komisji, ja zwróciłem się jedynie do trzech mężczyzn /starannie przezeń dobranych! – H.P./, co do których żywię szacunek i zaufanie.
Matactwo rzecznika i przekaziorów „mendialnych” polegało na wspólnocie działania. Rzecznik „powołał komisję”, która okazała się nie komisją tyl¬ko „grupą mężczyzn” bez uprawnień komisji, ale „mendia” mianowały tamto zgrane „trio” za komisję i powołały się na jej „orzeczenie” o tym, że w świetle dostępnych dokumentów nie podlega wątpliwości fakt świadomej tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa ze Służbą Wywiadu w latach 1973 -l 978.
S. Karczewski. Tamże.
Tak oto wyrok zapadł mocą autorytetu „komisji” powołanej przez rzecznika praw obywatelskich i „w świetle dostępnych dokumentów”. Czegóż by jeszcze potrzeba, aby dać rozkaz: „Ognia!” licznym plutonom egzekucyjnym
medialnych mend?
Owa „komisja” czy – jak sprostował sam rzecznik – „grupa mężczyzn”, nie dokonała żadnych badań archiwalnych, bo nie miała na to żadnych szans czasowych, a zwłaszcza takowych zamiarów. Wszystko co mogła zrobić, to po bieżnie przejrzeć świstki znajdujące się w teczce abp Wielgusa. Otwarcie to przyznał ks. Węcławski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej”:
— My jednak nie mieliśmy dokonać oceny tych dokumentów. Poproszono nas jedynie o ich przejrzenie i przekazanie rzecznikowi opinii o ich zawartości, tak żeby mógł on podjąć decyzję, jak ma postąpić.
Tak oto, rzecznik praw obywatelskich niemal fizycznie przyłożył rękę; do medialnego ukamienowania abp Wielgusa. Tak było w czasach najbardziej mrocznego dziesięciolecia rządów sowieckiej żydobolszewii w Polsce, kiedy w kręgach sądowych i prokuratorskich żydowskich morderców panowało powiedzenie: „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. No i znalazł się. Wzorce były gotowe, wypróbowane już przed dziesięcioleciami.
Zakładając, że w tej trójce „badaczy”, ks. Węcławski i Z. Nosowski byli dyletantami w zakresie kwerend archiwalnych, to takiego usprawiedliwić nie można przypisać prof. Paczkowskiemu, m. in. członkowi Kolegium IPN. Zachował się jednak jak dyletant, albo jak świadomy uczestnik niszczenia abp Wielgusa. Porównajmy jego postawę z opisem metodologii prac historyka nad dokumentami. Oto w Biuletynie IPN wypowiedział się prof. Andrzej Chojnowski – szef Zakładu Historii XX wieku w Instytucie Historii Uniwersytetu Warszawskiego:
- My doskonale wiemy, że te dokumenty trzeba weryfikować, poddawać procedurze krytyki źródeł. Jeżeli nawet te materiały policyjne posiadają swoją własną specyfikę, to aż tak bardzo nie odbiega ona od innych źródeł, z którymi mamy do czynienia, żebyśmy zapomnieli o elementarnych zasadach naszego zawodu.
Zespół /,,grupa”/ powołany przez J Kochanowskiego nie podjął najmniejszej próby takiej weryfikacji ,, z zachowaniem elementarnych zasad naszego zawodu(…)
Józef powiedział/a
To był fragment ks. pana H. Pajaka pt. ,,Prosto w ślepia”
lopek powiedział/a
Proponuje przeprosić się z logiką i przyjąć do wiadomości, że Lechkacz to filar okrągłostołowej chazaro-bolszewii!
Już na począku tzw. zwijania komuny, przed kamerami, Michnik z Urbanem, skakali sobie, na gruncie politycznym, do oczu a poza kamerami, pili razem wódkę, śmiejąc się do rozpuku z głupich gojów!
veri powiedział/a
19. @Lopek. Jak widac, goje spelniaja pozyteczna role w zyciu pewnej nacji ! Moga sie z nich chociazby posmiac (do rozpuku) !
Jay Dee powiedział/a
17.
Panie Józefie,
Dziękuję bardzo. To zakrawa na jakiś koszmar. Mi do dzisiaj zostało w pamięci, że biskup Wielgus był donosicielem i jak w późnym średniowieczu – władza najwyższa (prezydent) ustalała z Watykanem nt. obsadzenia stanowiska biskupa. Jeszcze tak trochę się naśmiewałem, że tyle gadek o rozdziale Kościoła od władzy świeckiej – a tu władza świecka wpycha się do kościoła i ustawia (chodzi mi o te nocne gadki prezydenta z Watykanem).
Zapamiętałem tą sytuację – bo wtedy byłem na kolacji w Bułgarii z Bułgarami i Grekami (oni są trochę jak bracia). Grecy nabijali się, że biskup słuchał spowiedzi, a potem leciał kapować do UB. Opowiadali mi też swoje historie jak przemytnik narkotyków na dziesiątki milionów USD wyszedł z więzienia, bo sędzia nie przedłużył aresztu. Zapomniał.
Jeśli Pan pozwoli to mam jeszcze jedno pytanie – chodzi o te kupony prywatyzacyjne i Radio Maryja. Czasami spieram się z trolami i tutaj nie bardzo mam argumenty. Jest tak, jakby te świadectwa znikły. Nie wie Pan co się z nimi stało?
Bardzo jeszcze raz dziękuję za naświetlenie sprawy biskupa Wielgusa. To jakiś koszmar.
Marucha powiedział/a
Może ja odpowiem: już dawno, każdy kto chciał zwrotu pieniędzy, otrzymał je bez problemów.
Jay Dee powiedział/a
To dlaczego Radio Maryja nie zaskarżyło tych którzy pisali, że kasa została zdefraudowana? Ja takie wrażenie odnosiłem czytając rzepę. Teraz kupuję dekoder do odbioru telewizji Trwam. Już dość tego.
Procesy o ochronę dóbr osobistych są bardzo trudne – ale jest też tutaj odwrócenie ciężaru dowodu – czyli nie powód musi udowodnić winę – ale pozwany niewinność. Powód zgłasza tylko naruszenie i domaga się od sądu ochrony. Jeśli sąd uzna, że istnieją przesłanki naruszenia dóbr osobistych (a są dość szerokie i prawie zawsze da się na to powołać) – to zaczyna się ciężka sprawa dla pozwanego. Stąd bierze się tyle przegranych procesów.
gostek powiedział/a
@exhumacja nr 6
Prawde mowiac zadnej z wersji wydarzen nie mozna wykluczyc.W info o krazeniu listy pasazerow i to takich pasazerow jakos trudno uwierzyc.Dobor pasazerow jest szczegolny i jakos nie pasuje do sytuacji.Brak cial ,brak karetek wedlug pierwszych relacji.W zwiazku z tym wersja o porwaniu ,jak pisze Jane ,tez nie moze byc wykluczona.
Toronto przytoczyl info o mistyfikacji katastrofy z udzialem innego samolotu.
Znakow zapytania duzo,odpowiedzi rzeczowych brak,za to szopka medialna.
W ciekawych czasach nam przyszlo zyc.To chyba chinskie przeklenstwo-obys zyl /dozyl ciekawych czasow.Orwell wyglada zza kazdego wegla.
ala powiedział/a
“Terrain Awareness Warning System”,
Rosjanie na Forum Smolensk, wielu z nich przestawia sie jako osoby z doswiadczeniem radiolokacyjnym, byli zdziwieni i oburzeni, ze jakis system amerykanski ma mapy uksztaltowania terenu wokol ich lotniska.
Moze zreszta te mapy wokol bylego lotniska wojskowego nie byly wystarczajaco dokladne ? nie sadze zeby byly wiarygodne jesli idzie o tereny post-radzieckie, Rosjanie zawsze wydawali mapy celowo zniesztalcone – mialam okazje doswiadczyc tego chodzac po Moskwie.
Machaj powiedział/a
Ad. 17.
Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy…
Marucha powiedział/a
Re 22:
Sądy przecież nie są po to, aby wymierzały sprawiedliwość, ale po to, by ten kogo stać na lepszych prawników dowalił temu, co go nie stać.
Zresztą (nie jestem pewien) reguła zakonu redemptorystów zabrania procesowania się.
Pomówień przeciwko RM są chyba tysiące rocznie. Musieliby zamknąć radio, TV i uczelnię i na okrągło się procesować.
onecik powiedział/a
Taki sobie wiersz … dla refleksji … Może warto przeczytać
Wiersz Marcina Wolskiego
(dedykowany mediom – po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego)
Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić – to przynajmniej milczcie!
Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.
Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!
Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje – prezydent znowu jest w swoim mieście
Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!
alsandro58
Guła powiedział/a
Z Wirtualnej Polonii
Vol powiedział/a
2010-04-18 @ 22:35
Joe powiedział/a
Pani Alu…dzisiaj nie tworzy sie map o dane n.p.rosyjskie czy inne.Dzisiaj satelity dostarczaja danych,a opinia publiczna w Rosji moze sie oburzac bo ich wiedza o swiecie jest nijaka.
lacoss powiedział/a
ludzie sie lekko zdenerwowali jak na krakowskim rynku na telebimie puscili tvn i zaczeli krzyczec tvp
bezcenne…
hahary powiedział/a
“…..a Putin wyeliminowal wroga,USA moze miec wieksza swobode w zaatakowaniu Iranu.” To jest cytat Pani Jane B. – jest to fakycznie “lamigowka” dla czytajacych ,ktory mozna zrozumiec i interpretowac i w taki sposob:
Doswiadczony KGB-owiec Putin faktycznie zaczal “odchwaszczanie/odpluskwianie” Rosji tworzonej na nowo ale … , wlasnie to ale moze byc rozne i tak:
a/ – komu zaprzysiagl i zobowiazal sie dokonac “czystek plemiennych” ,tworzac do tego odpowiednie sluzby i oddzialy (tak,tak odzialy i to we wielu miejscach Ukladu Warszawskiego) ;
b/ – jakich dokonal porozumien z Niemcami i w czyim interesie ?
c/ – jak i w czym porozumial sie z jankesami ?
Nad Iranem parasol ochronny zaciagnely Chiny , z ta zolta rasa obecnie nie ma zartow, sa naprawde liczni,silni i dobrze uzbrojeni,choc to wcale nie znaczy jak by sie zachowali na dalekich frontach od swych granic.Sa tez juz na tyle silni ekonomicznie ,ze szmulom (obojetnie z jakim obywatelstwem) moga grac na nosie i zadac wiele !
Co do odwolan wizyt wysokich osobnikow/dostojnikow/glow panstw o mieszanej krwi na pogrzebie,nie ma sie co dziwic gdyz “mieszance” zawsze cechowali sie tchorzostwem tym bardziej gdy sa straszeni przez silniejszych od nich i dostaja ostrzezenia w ostatniej chwili !
Byl pogrzeb/pogrzeby i juz po nich ,inne jeszcze sie odbeda .
Dla nas POLAKOW najwazniejszym jest teraz nie dopuszczenie do POGRZEBU POLSKI i nas wszystkich !
Trzystu idiotow bedzie nadal robic wszystko aby za wszelka cene rzadzic calym swiatem .
Na zakonczenie warto zwrocic uwage , co teraz beda robic tacy ludzie jak Jaroslaw Kaczynski i przedstawiciele Ukrainy oraz Niemiec ,Bialorus tez moze wiele.
Nas zatrwaza to,ze narod “przebrany” i odpowiednio zakotwiczony nigdy nie daruje gdy gina ich ludzie choc juz zadanie wykonali i stali sie niepotrzebni a czasem wrecz niepewni i niebezpieczni.
Czyzby blizniak mial pojsc za bratem do grobu ?
chemtrail powiedział/a
Powracając do tematu kto i po co:
Polskie władze powinny zwrócić sie czym prędzej do rosyjskich – o wyjaśnienie krążących w necie filmików o strzelaniu – ponad 2 000 000 wyświetleń ( w sumie z kilkunastu kont ) to jak na YT niezły wynik w ciągu kilku dni.
a) czy ktos strzelał
b) jeśli tak to kto do kogo ( szabrownicy ?) – czy ktoś został postrzelony ?
Pozostawienie tej kwestii bez wyjaśnienia będzie powodowało narastanie sensacyjnych podejrzeń.
http://www.youtube.com/user/obserwuj
kopista powiedział/a
Czarne skrzynki odtajnione oprócz krzyku cierpienia
http://nadblog-wszystkich-blogow.blog.onet.pl/2,ID404840731,index.html
chemtrail powiedział/a
To ciekawe znalazłem:
Czy zauważyliście i pozostali znawcy również, że zakaz lotów w przestrzeni powietrznej W OGÓLE NIE DOTYCZY….LOTÓW SAMOLOTÓW WOJSKOWYCH!, o czym wczoraj powiedziano zupełnie otwarcie!
Pomyślcie co można zrobić przez 48 godzin, gdy macie CAŁKOWICIE pustą przestrzeń powietrzną, jeśli do czegoś się w tajemnicy przygotowujecie i nie chcecie, by nagły wzmożony ruch w powietrzu na dużych wysokościach zobaczyły, jakieś cywilne samoloty, jak również ich pasażerowie, a potem gardłowali o tym wszystkim dookoła?
Ta historia z rzekomym zagrożeniem pyłu wulkanicznego dla bezpieczeństwa lotów, to ściema na całego!
Wczoraj rano i to o ironio losu w telewizji Tusk Vision Network 24, był jakiś profesor, specjalista właśnie od wulkanów i mówił, że pył z erupcji tego wulkanu na Islandii, który bynajmniej nawet do największych nie należy zagrożeniem dla lotów nie jest ŻADNYM!
Ma bowiem taką gęstość jak zwykły piasek unoszony przez wiatry z pustyni, które unoszone są w ten sposób nawet na wysokość kilkunastu kilometrów i nikt z tego powodu nie odwołuje lotów!
Powiem wam więcej. W 1991 roku na Filipinach wybuchł wulkan Pinatubo. Siła eksplozji był kilkadziesiąt razy większa od tej dzisiejszej na Islandii Pył z jego erupcji bowiem unosił się na wysokość aż 40 kilometrów! Zmiecionych zostało ponad 20 miasteczek w jego pobliżu i dwa razy tyle wiosek. Zginęło kilkanaście tysięcy ludzi!
A o ironio losu Filipińczycy zamknęli jedynie kilkuset kilometrowy pas przestrzeni powietrznej wokół wulkanu i powiadomili wszystkie linie lotnicze świata, których samoloty przelatują tamtędy w drodze do Chin, na Tajwan, do Japonii, Australii, obu Ameryk i do Azji Pd.-Wsch, by tylko omijali po drodze ten zamknięty przez władze Filipin pas przestrzeni powietrznej wokół najbliższej strefy wybuchu i nic poza tym!
Teraz zaś, gdy erupcja wulkanu na Islandii w porównaniu z eksplozją Pinatubo to w skali porównawczej to ledwo beknięcie (najbardziej zabawna w tej superniebezpiecznej wedle oficjalnych kłamstw erupcji tego wulkanu na Islandii, jest scena wycieczki, która jakiś kilometr od tego wulkanu w chwili głownej erupcji w najlepsze robiła sobie fotki, wcale nie wyglądając na przerażoną i bynajmniej nie uciekając z tego miejsca, gdyż w najlepsze cykali zdjęcia dalej, tak straszliwa była to erupcja), a zamyka się dla lotów cywilnych przestrzeń powietrzną połowy kuli ziemskiej od Ameryki Północnej aż… PO IRAK!!! Przypadkiem aż do tego właśnie miejsca?
Innym powodem dla którego również zamknięto przestrzeń powietrzną połowy kuli ziemskiej są przelatujące w bardzo bliskiej odległości ziemi, na bardzo małych wysokościach, bardzo dużych rozmiarów meteoryty, których początek zaczął się w pierwszych dniach marca tego roku i narasta z każdym kolejnym dniem.
Zobaczcie tutaj uchwycone przez kamery przeloty na bardzo małej wysokości od ziemi tylko 4 przykłady takich przypadków z ostatnich trzech dni nad samymi tylko Stanami Zjednoczonymi! Ile takich przypadków jest nad całą naszą planetą możemy tylko się domyślać.
Słyszeliście o tym, by cokolwiek było o tym w mediach jakiegokolwiek kraju Europy? W USA zaś jedyną stacją, która o tym wspomniał była CNN i to też tylko lakonicznie! Większość zaś z tych czterech filmów pochodzi z niezależnych źródeł!
materiał pochodzi z: http://pokazywarka.pl/yh4nyq/
cos une chyba mocno szykują…
j powiedział/a
Ano szykuja Panie Chemtrail atak na Iran. Ale chyba sie poslizna na wlasnym gooownie…..
chemtrail powiedział/a
Nota bene dziś opryski nad Warszawą odbywały się bez zakłóceń
http://www.youtube.com/user/obserwuj
robak powiedział/a
Oriana Fallaci w książkach: „Wściekłość i duma” oraz „Siła rozumu” z iści włoskim temperamentem rozprawiła się z expansją mahometan i judaizmu (w raz z ich charakterystycznymi przybytkami architektonicznymi) w Europie. Potraktowała ich jak „wrzód na d… narodów europejskich). Ale Ona nazywała się ORLIANA FALLACI (przy tym kobieta dużej urody), a nie dajmy na to na przykład FELICJANA MAŁOLEOPRZA (czy jakoś tam podobnie)z Pściny Małej, która być może mądrzej i lepiej by to opisała, lub nawet opisała, ale nie nazywała się dostatecznie przebojowo. Toż nawet Apolonia Chałupiec zmieniła się na Pole Negri, żeby na filmowym firmamencie zabłysnąć, no bo niby jak się ma Chałupiec do Negri, nie wspominając już o Apoloni do Poli. Pisze to z przymrużeniem oka i lekkim sarkazmem.
Jane Burgermeister , czego by nie mówić, to takie kolejne wydanie Oriany Fallaci. Robi kobieta dobrą robotę, ale cudów po niej się nie spodziewajmy . Ona ma nazwisko dające jej wejście i przebicie w necie na cały swiat. My powinniśmy jej tylko pomóc podając jej rozsypane puzzle- wydążenia związane z katastrofa i ich kontekst z sytuacją w Polsce i po za jej granicami. Mamy tego sporo., Namiary i linki, blogerzy …itd (że nie wspomnę o Gajówce). Ona to poukłada i …nie ważne komu chwała (ja tak myślę), ważne by wygrała Polska. Pomóżmy Jane Burgermeister.
Marucha powiedział/a
Oczywiście musimy we własnym interesie pomóc pani Burgermeister. Każdy, kto włada angielskim w piśmie, może np. wchodzić na jej stronę birdflu666.wordpress.com i wpisywać informacje, jakie uważa za interesujące.
Nie wiem oczywiście jak zapobiec znającej angielski hasbarze, ale może chociaż ostrym dementowaniem bzdur. Sądzę, iż p. Burgermeister wie, co to jest hasbara.
robak powiedział/a
Nie którzy z piszacych tu sugeruja,że…….
odpowiem tak:
Jeśli „Amerykanie” tzn. neokony uderzą na Iran, to będzie znaczyło, ż e Polska była zapłatą (bonusem) dla Rosji za jej neutralność wobec tej tej agresji. USA przypomina olbrzyma sparaliżowanego halucynogennym jadem wstrzykniętym przez małego pająka (neokona). USA idzie w amoku na zatracenie w imię Wielkiego Izraela. W takiej konfiguracji Polska to dla nich … to samo co dla Trumana w Jałcie.
Top Posts — WordPress.com powiedział/a
[...] Jane Burgermeister jest w Krakowie Słynna niezależna dziennikarka, Jane Burgermeister, znajduje się w Krakowie. Jak pamiętamy, to ona ujawniła [...] [...]
gostek powiedział/a
@Chemtrail
We wszystkich tych naglych a niespodziewanych zdarzeniach nalezy spojrzec pod katem rachunku prawdopodobienstwa.Wszak matematyka krolowa nauk.Dla kazdego odrobine myslacego czlowieka i takiego ,ktory dobrze skonczyl szkole podstawowa i liznal nieco logiki i rachunku prawdopodobienstwa, te wszystkie cegielki podawane tu i tam -wskocza na swoje miejsce.
Coz ,ja obawiam sie tego co sie dopiero bedzie dzialo.Bo narazie to mielismy przedstawienie.
hahary powiedział/a
Masz racje,ze to “przedstawienie” ale w wymowie :
“une” przedstawiaja a wy sie bojcie,drzyjcie i placzcie ze strachu.
Nie ulegajmy strachom,bowiem wszyscy wiemy,ze strach ma wielkie oczy !
Gdy sie dokladnie przygladniemy,to zobaczymy jak “une” wnosza poprawki w realizacji swych planow w “zalatwieniu “polskich gojow,za nic nie daja sie sprowokowac .
Znowu pomylili sie co do zachowan wiekszosci madrych Polek i
Polakow ,nie pomogly nawet “placzki pogrzebowe” i wzbudzanie zlosci na wszelkie sposoby ,w tym w demonstracjach i kontrdemonstracjach, co zawsze oglupia kazdego,ktory nie potrafi logicznie myslec .
Wprawdzie media wyolbrzymily (jak zwykle wszystko,takie mialy zadanie) nawet ilosc tlumu/placz/lzy/przejmujacy glos/jedna i ta sama czarna chmure pylu wulkanicznego ale to tylko przedstawienie.
Tego jak PRAWDZIWI POLACY zachowali sie po tragedii i w tygodniu zaloby po niej to nie znamy ,bo nawet wychylenie sie na forach dyskusyjnych bojaca sie administracja dla wlasnego spokoju nie uwidacznia postow,ktore instruja co do dalszych zachowan POLAKOW.
Przeciez kazdemu jest zycie drogie ,nikt nie chce ginac, tym bardziej gdy jest w takim wieku kiedy chce sie zyc !
Nasza prosba na ten tydzien, to NIE BOJMY SIE,WSZYSTKICH NAS NIE UBIJA,chyba,ze……. i sami zechcemy sie zabijac miedzy soba a “une” beda stac w czarnych szatach i przygladac sie jak goj do goja skacze.
O to im chodzi na poczatek ale to nie koniec WALKI Z POLSKA i o nia !
Potem gdy i to zawiedzie zechca wywowalc miedzynarodowy konflikt i aby weszlo NATO potrzebna jest rewolta a na nia nas nie stac bedac przy zdrowych zmyslach.
Liczono na to juz w 1981 roku wprowadzajac stan wojenny w Polsce i to im nie wypalilo ale pozwolilo dopiac planu innymi wstawkami lecz w wydluzonym czasie.
POLACY to jednak madry narod w chwilach zagrozenia potrafi myslec i jednoczyc sie .
Czas wiec na taki stan naszej psychozy.
Wspierajmy sie na poczatek na forach dyskusyjnych zobaczmy tak MY jak i “UNE” ile nas jest o tym samym zdrowym mysleniu i pogladach.
Jak narazie idzie nam to bardzo ciezko – przeszkadza psychoza strachu .
Pytacz powiedział/a
Jan Karandziej:
“Wyplyneli na klamstwie”
http://marucha.v3v.org/viewforum.php?f=3
Pytacz powiedział/a
http://ulica.mixxt.pl/networks/news/news.3104
Inkwizytor powiedział/a