Bliski współpracownik Bronisława Komorowskiego kieruje żydowską lożą
Posted by Marucha w dniu 2010-04-29 (czwartek)
Bliski współpracownik Bronisława Komorowskiego kieruje żydowską lożą w Warszawie, skupiającą wpływowych naukowców, dziennikarzy i polityków
Synowie Przymierza
Tydzień przed Wielkanocą odbyła się manifestacja przeciwko budowie na warszawskiej Ochocie meczetu. To pierwsza tak głośna akcja dotycząca problemu, który w zachodniej Europie od dawna rozbudza emocje. Ale zwolennicy powstania muzułmańskiej świątyni w stolicy Polski nieoczekiwanie znaleźli wsparcie w pewnej organizacji, o której istnieniu większość Polaków nie ma pojęcia, choć skupia znaczące postaci życia publicznego.
Otóż zaraz po manifestacji ukazało się oświadczenie B’nai B’rith Polin, przedstawiającego się jako „stowarzyszenie polskich Żydów”. W oświadczeniu czytamy, że „protest przeciwko budowie meczetu w Warszawie jest niezrozumiały i niczym niewytłumaczalny. Rozbudzanie nastrojów antyarabskich w niczym nie różni się od podsycania antysemityzmu. (…) Ten obecny protest nielicznych – na szczęście – warszawiaków jest jak przeniesiony z czasów nawoływań do pogromów antyżydowskich przed stu laty w carskiej Rosji czy czasów tworzenia imperium Hitlera w III Rzeszy”. Na koniec B’nai B’rith Polin wzywa protestujących, by „przestali kalać dobre imię Polaków i Polski, kraju szczycącego się tysiącletnią tradycją tolerancji”.
Oświadczenie opublikował w całości stołeczny dodatek „Gazety Wyborczej”, nie informując jednak czytelników, czym jest owo stowarzyszenie. Tymczasem założone w 1846 r. w Nowym Jorku B’nai B’rith (po hebrajsku: Synowie Przymierza) to najstarsza i bodaj najbardziej wpływowa żydowska organizacja na świecie. Oficjalnie przedstawia się jako ruch filantropijny i oświatowy, w dodatku neutralny w kwestiach religijnych i politycznych – ale to samo zawsze mówiła o sobie europejska masoneria, co nie przeszkadzało jej w odgrywaniu istotnej roli politycznej i w walce z Kościołem katolickim. To porównanie nie jest zresztą przypadkowe, gdyż B’nai B’rith zorganizowana jest właśnie tak jak masoneria – jej członkowie skupiają się w lożach. Członków jest ok. pół miliona w 58 krajach.
Spotkanie w ambasadzie
Polski oddział tej organizacji – B’nai B’rith Polin – istnieje niespełna 3 lata, choć tradycje ma znacznie starsze. Pierwsze loże na ziemiach polskich powstały pod koniec XIX w., a w II RP istniało aż 10 lóż. Końcem ich działalności był listopad 1938 r., kiedy to prezydent Ignacy Mościcki wydał dekret o rozwiązaniu organizacji masońskich, do których została zaliczona także B’nai B’rith.
Istniejąca obecnie B’nai B’rith Polin powstała we wrześniu 2007 r. Nie pisały o tym gazety, nie informowała telewizja, ale wzmiankę na ten temat można znaleźć na stronie internetowej Ambasady USA w Polsce. Warto zacytować ją w całości, bo jest bardzo wymowna: „9 września przy okazji otwarcia nowej loży B’nai B’rith w Warszawie ambasador Victor Ashe spotkał się z działaczami tej organizacji – prezesem Moishem Smithem i wiceprezesem Danem Mariaschinem. Omówiono m.in. sprawę ustawodawstwa dotyczącego zwrotu mienia oraz kwestie związane z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Otwarcie warszawskiej loży B’nai B’rith oznacza odrodzenie się tej organizacji żydowskiej w Polsce po niemal 70 latach nieobecności”.
Pierwszym prezydentem polskiego oddziału B’nai B’rith został prof. Andrzej Friedman, lekarz-neurolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Wojewódzkiego Szpitala Bródnowskiego, a przy tym syn Michała Friedmana, dawnego politruka LWP i szefa Wydawnictwa MON, który po usunięciu z wojska (w stopniu pułkownika) i z partii w 1968 r. został czołowym tłumaczem literatury hebrajskiej i jidysz.
Ulubiony dziennikarz marszałka
Znacznie ciekawsza jest jednak postać obecnego prezydenta B’nai B’rith Polin, który podpisał wspomniane oświadczenie w sprawie meczetu, ale także wcześniejsze, ze stycznia br., w którym ostro skrytykowano biskupa Tadeusza Pieronka za głośny wywiad dotyczący holokaustu. Otóż od lutego 2009 r. prezydentem tym jest znany dziennikarz Jarosław J. Szczepański. Od połowy lat 70. pracował w „Expressie Wieczornym”, gdzie zajmował się tematyką gospodarczą, zwłaszcza górnictwem. W 1981 r. był szefem działu informacyjnego „Tygodnika Solidarność”, później współpracował z podziemnymi strukturami związku na Śląsku, dzięki czemu w 1989 r. znalazł się przy „okrągłym stole” jako sekretarz strony „solidarnościowej” w podzespole górniczym. Niedługo potem wrócił do „Tygodnika Solidarność” – już jako sekretarz redakcji – ale nie na długo, bo ostentacyjnie odszedł stamtąd, gdy kierownictwo gazety objął Jarosław Kaczyński. Od początku lat 90. związany był z Telewizją Polską, a w latach 1997-2000 przebywał w USA, gdzie jego żona, również znana dziennikarka Dorota Warakomska, była korespondentką TVP. Po powrocie do kraju Szczepański został wiceszefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i choć w 2002 r. stracił posadę na Woronicza, to wrócił tam już po dwóch latach – tym razem jako rzecznik prasowy nowego prezesa Jana Dworaka, starego znajomego jeszcze z początku lat 80. (Dworak był wówczas sekretarzem redakcji „Tygodnika Solidarność”, którą kierował Tadeusz Mazowiecki).
Gdy Dworaka w TVP zastąpił Bronisław Wildstein, Szczepański ostatecznie odszedł z telewizji. Niedługo potem, na początku 2007 r., jego nazwisko znalazło się w raporcie z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych – jako niejawnego współpracownika WSI. Podczas pracy w TAI miał on informować WSI o „planach w zakresie zmian personalnych co do zagranicznych korespondentów TVP”, a po opuszczeniu telewizji „oferował WSI gotowość infiltracji »Rzeczpospolitej« lub »Wprost« bądź »innej związanej z jego profesją instytucji«”. On sam stanowczo zaprzeczył tym informacjom, wytoczył proces sądowy Ministerstwu Obrony Narodowej (sprawa jeszcze się nie skończyła), opublikował też list otwarty do prezydenta Kaczyńskiego. Do dziś twierdzi, że jego współpraca z WSI polegała tylko na tym, że w 2002 r. na prośbę znajomego oficera z ataszatu wojskowego w Waszyngtonie przywiózł z Rosji zakupiony w księgarni komplet map jeziora Bajkał i okolic, gdzie przebywał na urlopie.
Kilka tygodni po publikacji raportu ówczesny wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski zatrudnił Szczepańskiego jako swojego doradcę medialnego. Polityk PO mówił wówczas: „z Jarosławem Szczepańskim znam się od stu lat”, przekonywał: „mamy do siebie zaufanie, poza tym ma świetną opinię”, trudno jednak nie dostrzec w tym geście wyraźnej deklaracji politycznej: oto jedyny polityk Platformy, który od początku konsekwentnie sprzeciwiał się likwidacji WSI, zatrudnił dziennikarza oskarżonego o współpracę z tymi służbami. Co więcej, gdy jesienią 2007 r. Komorowski został marszałkiem, od razu powołał Szczepańskiego na stanowisko szefa Biura Prasowego Kancelarii Sejmu. Nie pełnił tej funkcji długo, bo zaledwie pół roku, ale nawet w tak krótkim czasie „zasłynął” odebraniem stałych przepustek dla dziennikarzy niektórych mediów, w tym „Naszej Polski”, „Naszego Dziennika”, „Tygodnika Solidarność”, telewizji Trwam (nasza redakcja wystosowała wówczas protest do marszałka Sejmu).
Profesor od ateizmu
Od początku funkcjonowania B’nai B’rith Polin jej wiceprezydentem jest prof. Jan Woleński (właściwie Hertrich-Woleński), filozof i logik z UJ, w latach 1965-1981 członek PZPR, później związany z „Solidarnością”. W czasach głębokiego PRL działał w urzędowym, antykatolickim Stowarzyszeniu Ateistów i Wolnomyślicieli, dziś zasiada w Komitecie Honorowym Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów – organizacji o podobnym charakterze, która od kilku lat propaguje m.in. „śluby humanistyczne”, czyli ateistyczne parodie religijnych ceremonii ślubnych (także jednopłciowych). W maju 2007 r. prof. Woleński był jednym z założycieli krakowskiego Ruchu na rzecz Demokracji, zainicjowanego przez Kwaśniewskiego, Wałęsę i Olechowskiego przeciwko rządom PiS. Dał się poznać również jako zagorzały przeciwnik lustracji – napisał nawet na ten temat książkę pt. „Lustracja jako zwierciadło”.
Tropiciel antysemitów
W zarządzie B’nai B’rith Polin znajdziemy także inną charakterystyczną postać elity III RP. Sergiusz Kowalski – bo o nim mowa – to jeden z najostrzejszych publicystów z kręgu „Gazety Wyborczej”, bez wahania i bez umiaru zarzucający przeciwnikom politycznym antysemityzm i ksenofobię, nazywający ich „czarną sotnią”, „ciemnogrodem” itp. W 2003 r. Kowalski wraz z pisarką Magdaleną Tulli opublikował książkę pt. „Zamiast procesu. Raport o mowie nienawiści”, zawierający liczne cytaty z prasy prawicowej (w tym z „Naszej Polski”), w których autorzy doszukali się antysemityzmu. Wśród „oskarżonych” przez parę Kowalski-Tulli znaleźli się liczni kapłani katoliccy z Prymasem Glempem na czele, arcybiskupami Michalikiem i Majdańskim, biskupami Lepą i Stefankiem. Taka „bezkompromisowość” Sergiusza Kowalskiego, rzadka nawet na tle środowiska „GW”, do złudzenia przypomina postawę jego dziadka, Władysława Kowalskiego ps. „Grzech”, członka władz Komunistycznej Partii Polski, szybko jednak usuniętego i potępionego przez Komintern za ultralewicowe sekciarstwo.
Ludzie z cienia
W obecnym zarządzie B’nai B’rith Polin znajdziemy też dwie inne, mniej znane, ale jakże charakterystyczne osoby. Funkcję skarbnika pełni Agnieszka Milbrandt, dyrektor Społecznej Szkoły Podstawowej nr 30 i Społecznego Gimnazjum nr 5 w Warszawie, a równocześnie skarbnik Towarzystwa Oświaty Niepublicznej, skupiającego dyrektorów prywatnych szkół z całej Polski. Natomiast sekretarzem zarządu B’nai B’rith Polin jest dr Jonathan Britmann, psycholog pracujący w Szpitalu Psychiatrycznym w Tworkach i wykładający na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, pochodzący zaś z Izraela, gdzie był funkcjonariuszem służb specjalnych. Korzystając ze swoich doświadczeń, Britmann założył w Polsce Izraelską Akademię Treningu Walki „Sayeret” zajmującą się doradztwem i szkoleniem w zakresie bezpieczeństwa i ochrony firm. Ten wszechstronny Izraelczyk jest także redaktorem naczelnym magazynu internetowego „Forum Żydów Polskich”.
Warto też wymienić kilka nazwisk spośród tych założycieli polskiej loży B’nai B’rith, którzy nie występują oficjalnie jako członkowie jej władz. Mamy tu więc np. byłych posłów Jana Lityńskiego (z Unii Wolności) i prof. Pawła Śpiewaka (z PO), byłego wiceministra spraw zagranicznych, obecnie ambasadora w Hiszpanii Ryszarda Schnepfa, dyrektora tworzonego Muzeum Historii Żydów Polskich Jerzego Halbersztadta, a nawet Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela, katolickiego księdza i wykładowcę KUL, który swego czasu „odkrył” swoje żydowskie pochodzenie i od tej pory jest ulubieńcem arcybiskupa Życińskiego. Towarzystwo ciekawe, a przede wszystkim jakże wpływowe…
WolnaPolska.pl
http://gegenjay.wordpress.com/2010/04/19/bliski-wspolpracownik-bronislawa-komorowskiego-kieruje-zydowska-loza/
Wszystkim odwiedzającym gajówkę, serdecznie dziękuję za uwagi i komentarze - ale podkreślam, iż nie odpowiadam za ich treści. Zapraszam również na forum dyskusyjne:







Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii
Realista powiedział/a
Zydowska demonstracja w Nowym Jorku. Warto to obejrzec.
Obama jest zbyt dobry dla Palestyny???!!!
Wojwit powiedział/a
Niektórzy dziennikarze za zasługę prezydenta Kaczyńskiego uważają własnie zgodę na otwarcie tejże loży w Polsce, rzekomo dlatego, że dzięki temu “pewni ludzie się ujawnili, a tak nigdy nie wiedzielibyśmy kto jest kto”. Doprawdy?…
Realista powiedział/a
Zydowska wiara.
War is redemption. Wojna jest odpuszczeniem grzechow.
Zalaczm link do pierwszej czesci z 12 o Kazarach.
WD powiedział/a
Ugrupowanie tak wrogie polskim interesom jak “POPiS i inna banda” powinno zniknąć z rozbrzmiewających głośników i szklanych ekranów, więcej – z naszych twardych, jeszcze w miarę intelektualnych i inteligentnych “dysków”!
Polak nie może sobie pozwolić na oddanie swojego głosu obcym antypolskim wrogim samo-rządzącym się elementom. To z ich winy Polska przestaje być polską.
Ilu jest takich jak on? powiedział/a
9 maja 2007- spotkanie w Toronto
wypowiedz ze spotkania Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela tłumaczoną na język angielski
Pojechał do Izraela i spotkał się z bratem ojca który -
….. “zapytał, ilu jest takich jak ja, powiedziałem, że przede wszystkim i napewno jest jeden taki w Watykanie”…. …..”jak ty możesz unieść nienawiść dwóch tysięcy lat”….
Są to tylko wybrane perełki. Podaję to dla przemyślenia.
NC powiedział/a
“Funkcję skarbnika pełni Agnieszka Milbrandt, dyrektor Społecznej Szkoły Podstawowej nr 30 i Społecznego Gimnazjum nr 5 w Warszawie, a równocześnie skarbnik Towarzystwa Oświaty Niepublicznej, skupiającego dyrektorów prywatnych szkół z całej Polski.”
Ciekawa informacja.
Co wiadomo o dyrektorach i właścicielach szkół prywatnych w Polsce?
Toronto powiedział/a
Drobna uwaga:
BB powstala w 1843r w Nowym Jorku; w tekscie jest pomylka (1846).
BB byla finansowana przez zydowskiego bankiera Rothschilda, podobnie jak zakon “Iluminatow” (1776r), Rewolucja we Francji 1789r, Swiatowy Zjazd Syjonistow w 1897r, Rewolucje w Rosji 1905r i 1917r etc.
W 1984r zyd K.Wojtyla-Katz (JP2) zezwolil na otwarcie lozy B’B’ w Watykanie.
Loze B’B’ znajduja sie na wszystkich kontynentach (zasieg globalny) w miejscach strategicznych (niczym wtyczki) jesli chodzi o polityke i wplywy miedzynarodowe, do jakich nalezy niewatpliwie: Watykan, ONZ, Parlament Europejski, UNESCO etc.
Rozmieszczone na wszystkich kontynentach organizacje B’B’ tworza przyslowiowa “pajeczyne wladzy”, dzieki ktorej szpieguja, kontroluja i wplywaja na wydarzenia i podejmowane decyzje panstw i organizacji miedzynarodowych.
Rownie grozna jak B’B’ jest AIPAC w Polsce (American Israeli Public Afairs Committee – Amerykansko Izraelski Komitet Spraw Publicznych), ktory odgrywa wazna role w JUDAIZACJI POLSKI, propagowaniu klamstw historycznych o Polsce i Polakach, gloryfikowaniu zydostwa oraz wywierania naciskow na rzad w Polsce, w tym przypadku “kolaboracji zydow z zydami” odnosnie tzw. “zwrotu mienia zydowskiego” pozostawionego w Polsce oraz odnawiania synagog za panstwowe pieniadze polskiego podatnika.
Jesli Polacy nie pozbeda sie “ZYDOWSKIEJ ZARAZY” z Polski to zaraza pozre ich z butami.
Krzysztof M powiedział/a
Ad. 3
A co to za nowomowa? Nie Kazarowie, a Chazarzy, albo Chazarowie.
W angielskim nie ma “ceha”. Które to “ceha” dawniej było odróżniane na ucho od samego “ha”. Podobnie z “ó” i “u”. były różnice w wymowie. Stąd się wzięły.
Ryziel powiedział/a
Do dupy z tą tolerancją Żydzi do Izraela,Islamiści do Arabii,Ukraińcy na Ukrainę itd itd.Zróbmy wreszcie z tym porządek za dużo zniczy zapalono.Założyciel
loży Żydowskiej poszedł w zaświaty.Zlikwidowąć ten jątrzący wrzód na dupie Polski.Judopolonia straciła przywódce
Kalkstein vel Kaczyński odszedł już nie zapali świeczek menory
Julka powiedział/a
Sam Komorowski wygląda mi na osobę o bardzo miałkim wnętrzu. Trochę uczył dzieci, zajmował się harcerzami, ale lwią część życia spędził na działalności inaczej próżniactwie.Ustawiał się z wiatrem posiadając niewyszukaną cechę przyklejania się do właściwych. Skoro zakolegował się z drapieżnikiem z loży, to wie, kto tu rządzi. Przeglądając taki życiorys można bez trudu poznać faktycznie trzymających władzę.
Krzysztof M powiedział/a
Ad. 8
Julka! TAK TRZYMAĆ!
(najważniejsze jest to pierwsze zdanie w 8)
lopek powiedział/a
Powyższy artykuł udowodnia, że rak niebezpieczny dla życia, na ciele Polski, capi siarką i czosnkiem! Nie należy zapominać, że jest to rak złośliwy, który już niemalże, zaatakował cały glob, więc i leczenie mysi posiadać, charakter globalny!
Jacko powiedział/a
odrobina optymizmu (???) http://www.polskie-wici.pl/
Realista powiedział/a
re. 7
O ile pamietam to jednym z pierwszych czlonkow polskiej B’nai Brith byl ks. Jakub Weksler-Waszkinel.
CoZaSyf powiedział/a
Powiedzcie -czy jest jakas organizacja,fundacja lub stowarzyszenie czystych Polaków? Dlaczego nie organizujemy się i nie bronimy p/tym tworami? Pisze o tym często pod artykułami i przeważnie olewają moje wołanie.
Kajman powiedział/a
Wieś znowu górą?
Czarne skrzynki z tragicznego Tupolewa mnożą się jak króliki. Jeszcze niedawno producent samolotu mówił o 2 czarnych skrzynkach a strona polska dodawała jedną swoją, co dawało razem 3 skrzynki. Teraz są już cztery. To dobrze, że jest ta czwarta skrzynka. Jak się czegoś nie da wyjaśnić albo jeśli zostaną postawione niespodziewanie trudne pytania, to wtedy czwarta skrzynka będzie jak znalazł. Wnoszę, że będzie można na nią wgrać wszystko, czego dusza zapragnie. Rosjanie stają się niezwykle kreatywni jak im nikt nie patrzy na ręce. No i wiadomość z ostatniej chwili: było jednak 5 czarnych skrzynek. Rosjanie chyba doliczają również wszystkie znalezione skrzynki z piwem, co im oczywiście wolno.
Nie będę tutaj komentował tego wszystkiego, co dotyczy śledztwa, w którym jesteśmy „równoprawnymi uczestnikami”. Anegdota powiada, że nasi śledczy wracają z Moskwy z sinymi rękami. Nie, nie z powodu chłodu. Żalą się, że gdy tylko wyciągną po coś rękę, to przyjacielscy partnerzy rosyjscy walą ich po łapach bez zastanowienia. Stąd ta sinizna. Podejrzewam, że spór między obiema stronami dotyczy przede wszystkim interpretacji przyczyn katastrofy. Rosjanie chcieliby powiedzieć jak najmniej a strona polska przesyła z Warszawy stale ten sam scenariusz, w którym naburmuszony kurdupel o posturze Luisa de Funes’a wykrzykuje na pilotów, nakazując im natychmiastowe lądowanie. Ale to chyba nie przejdzie, bo Rosjanie już wcześniej stanowczo oświadczyli, że żadnych nacisków na pilotów nie było. Nie zważając na to Gazeta Wyborcza wraca do incydentu związanego z lądowaniem prezydenckiego samolotu w Tbilisi. Z tamtego czasu pochodzi właśnie miły sercu Michnika wizerunek krnąbrnego prezydenta, który nakazuje pilotom lądowanie na lotnisku śmierci. Do całej debaty wmieszał się właśnie pasażer tamtego lotu, ówczesny prezydent Litwy Adamkus, który zaprzeczył wszystkiemu, o czym przekonywała Gazeta Wyborcza w tej sprawie. Ale co tam… GW wie lepiej.
Jeszcze nie zgasły płomienie trawiące szczątki feralnego Tupolewa a już nasi rodacy na niezliczonych forach zbudowali teorie wyjaśniające kulisy katastrofy. Ich pomysłowość i niejednokrotnie fantastyczna wiedza w zakresie lotnictwa i awioniki zasługuje na prawdziwy respekt. Kiedy w Internecie pojawiło się nagranie z miejsca katastrofy, na którym dało się słyszeć cztery wystrzały, podniecenie na forach sięgnęło zenitu (prokuratora właśnie poinformowała, że film jest autentyczny i że można na nim usłyszeć głosy wypowiadane po polsku). Również naoczni świadkowie katastrofy nieomal zgodnie przyznawali, że miała miejsce eksplozja zanim Tupolew spadł na ziemię. Tę wersję potwierdza analiza wielkości obszaru rozrzutu szczątków Tupolewa. Teoria o zamachu na Prezydenta RP zyskała zatem silny fundament. Władze natomiast i jej lojalne media pukały się po czole, dając w ten prostacki sposób wyraz temu, jak poważnie traktują tego typu spekulacje.
Przełom nastąpił, kiedy lubiany i ceniony przeze mnie red. Łukasz Warzecha, jako pierwszy przedstawiciel mediów, zasugerował możliwość dokonania zamachu na Prezydenta. Napisał on w swoim artykule „Zamach – słowo tabu”:
„W przypadku każdej katastrofy lotniczej, a już z całą pewnością katastrofy, w której ginie wielu ważnych polityków, w tym znaczna część tych, którzy odpowiadali za prowadzenie określonej polityki zagranicznej wobec ościennego państwa, z którym stosunki bywają trudne, a które dalekie jest (wbrew bajaniom ministra spraw zagranicznych) od demokracji, normalne byłoby uznanie zamachu za jedną z podstawowych hipotez.”
Red. Warzecha przekonuje dalej, że „zamach powinien być jedną z hipotez niejako z automatu, ale też czysto hipotetyczne rozważenie zysków i strat, jakie mogłyby dotyczyć potencjalnych sprawców”. W rzeczy samej! Zamach nie może zostać wykluczony jeżeli zważyć, że Polska pojawiła się jako sojusznik USA na scenach różnych konfliktów na świecie. Zamach mógł być przecież dziełem jakiejś irackiej lub afgańskiej grupy. Jest to trochę mało prawdopodobne, bo już dawno mielibyśmy oświadczenie zamachowców przyznające się do zamachu i ostrzegające inne kraje przed zaangażowaniem się w konflikt w tamtych regionach.
Na szczęście Łukasz Warzecha nie jest już osamotniony ponieważ prokurator generalny Andrzej Seremet przyznał właśnie na konferencji prasowej, że „Śledczy badający przyczynę katastrofy samolotu prezydenckiego będą brali pod uwagę m.in. jako jedną z wersji ewentualny zamach”.
Red. Warzecha zadał w swoim artykule ponad 20 trudnych pytań, dotyczących różnych aspektów feralnego lotu do Smoleńska. Ponieważ Rosjanie od samego początku czynią informacyjną zawieruchę, zmieniają wersje wydarzeń, trzymają za drzwiami polskich śledczych – uzyskanie odpowiedzi na postawione przez niego pytania jest sprawą kluczową. Jedyne, co mnie niepokoi w rozważaniach red. Warzechy to to, że szuka on sprawcy tragedii wyłącznie za granicą.
Istotą dalszych analiz powinno być więc ustalenie, kto mógłby mieć interes w ukatrupieniu Prezydenta. Poszukiwanie ducha spiskowca w Putinie lub w Tusku wydaje mi się nie tylko ryzykowne ale wręcz naiwne i banalne. Oczywiście, że Tusk może zacierać ręce, wszak wielu jego niepokornych opozycjonistów gryzie dzisiaj ziemię. Tusk jest mściwym człowiekiem ale czy aż do tego stopnia, by żyć do końca swojego życia ze świadomością dokonanej hekatomby? Mniej więcej to samo dotyczy Putina, dla którego Polska jest co prawda krnąbrnym ale w końcu małym krajem, bez jakiegokolwiek wpływu na globalną światową politykę i nie zagrażającym Rosji w najmniejszym calu.
Nie ma się co również podniecać pojawiającymi się tu i ówdzie teoriami o zagrożeniu interesów rosyjskich przez ewentualną eksploatację posiadanych przez Polskę gigantycznych zasobów gazu łupkowego. Są one gigantyczne w skali takiego kraju jak Polska ale dla innych krajów UE nigdy nie będą one stanowiły surowcowej alternatywy dla ważnych strategicznie dostaw z Rosji. Zachód pokazał bowiem nieraz, że jest gotów płacić więcej, byleby mieć życzliwego dla siebie rosyjskiego partnera. Nasz gaz łupkowy być może uniezależni nas kiedyś od dostaw z Rosji ale nie uniezależni Europy od Rosji. Jeżeli zatem ktoś doszukuje się możliwych przyczyn zamachu na Prezydenta w jego życzliwości dla programu energetycznej dywersyfikacji, ten powinien wsadzić czym prędzej swoje teorie między bajki.
Pójdźmy innym torem i spójrzmy wspólnie na pasażerów prezydenckiego Tupolewa. Są to:
Para prezydencka
Urzędnicy z Pałacu Prezydenta
Parlamentarzyści
Przedstawiciele wojska
Prezesi NBP i IPN
Przedstawiciele duchowieństwa
Przedstawiciele Rodzin Katyńskich
Inni (załoga Tupolewa, funkcjonariusze BOR, przedstawiciele kultury, etc.)
Prezydent Kaczyński znajdował się na końcu swojej prezydenckiej kadencji. Jego reelekcja – aczkolwiek niewykluczona – była jednak mało prawdopodobna. Nieustanny negatywny pijar, który serwowała mu rządząca koalicja, niesłusznie zredukował szanse wyborcze Kaczyńskiemu. Nie ma wątpliwości, że zaprawiona w oczernianiu i fałszowaniu faktów Platforma nie miałaby najmniejszych problemów, aby go wykończyć podczas kampanii wyborczej jeszcze przed pierwszą turą. Nie należy zapominać, że wielki sukces wyborczy Platformy sprzed 3 lat nie wynikał z jakiegokolwiek programu dla Polski lecz opierał się tylko i wyłącznie na negacji PiS i na dwóch tuzinach populistycznych oszustw wyborczych. Platforma dzisiaj kroczy tą samą, dobrze sprawdzoną drogą, w walce o Pałac Prezydencki.
Dzięki wielkiemu wysiłkowi min. Stasiaka notowania sondażowe Prezydenta Kaczyńskiego rosły… ale wolno i były one bardzo niestabilne. Wystarczała szczypta buńczuczności Jarosława lub kogokolwiek z PiSu, aby media bez najmniejszego problemu zdmuchiwały pracowicie zebrane procenty. Lech Kaczyński nie stanowił żadnego zagrożenia ani dla interesów Rosji i Putina ani dla Tuska. I dla nikogo innego. Prezydent Lech Kaczyński nie był celem tego zamachu. Jego śmierć miała być jedynie kanwą dla gigantycznego narodowego wstrząsu, który pod grubym całunem żałoby ukryje rzeczywisty cel zamachu.
Klasyk demokratycznego liberalizmu wicehrabia Alexis de de Tocqueville powiedział kiedyś, że „nie ma takiego okrucieństwa, ani takiej niesprawiedliwości, której nie dopuściłby się skądinąd łagodny i liberalny rząd jeśli zabraknie mu pieniędzy”. Czyżby więc obecność Prezesa Sławomira Skrzypka na pokładzie Tupolewa przyciągnęła uwagę inspiratorów zamachu? Trudno w to uwierzyć choć S. Skrzypek był z pewnością naznaczony do wyeliminowania za swoją walkę o niezależność NBP i za ochronę zysku narodowego banku przed zakusami rządowych szarlatanów finansowych. Twarda postawa Skrzypka wobec fiskalnego dyletantyzmu koalicji rządzącej stanowiła realne zagrożenie dla „sukcesu” rządu Tuska i mogła doprowadzić w niedalekiej perspektywie do głębokich politycznych pęknięć w fundamencie władzy Platformy Obywatelskiej.
Wróćmy na chwilę do wydarzeń z soboty 10 kwietnia. Samolot z dziennikarzami wystartował do Smoleńska bardzo wcześnie, bo już o 5.30 ale tuż przed startem dokonano zmiany JAKa-40 na inny. Według niepotwierdzonych informacji na pokładzie JAKa mieli znaleźć się polscy generałowie, którzy przy zmianie samolotu z nieznanych powodów zostali poproszeni o rezygnację z lotu i o dołączenie do grupy pasażerów Tupolewa… Dlaczego w ostatniej chwili dokonano zmiany samolotu? Nie znamy przyczyn. Nie wiemy również, czy z dziennikarzami mieli początkowo lecieć wszyscy generałowie, czy tylko część delegacji sił zbrojnych. Przy tej okazji warto sobie zadać kluczowe na tym etapie pytanie, dlaczego delegacja sił zbrojnych nie uczestniczyła w „oficjalnych” obchodach 3 dni wcześniej? Czyżby między najwyższymi polskimi dowódcami a polskim rządem istniał jakiś poważny konflikt? Być może nieobecność generalicji u boku Tuska w Katyniu była właśnie manifestacją niezadowolenia dowódców. Incydent z gen. Skrzypczakiem, krytyka ze strony gen. Petelickiego to tylko nieliczne przykłady niezadowolenia z polityki MON. Dodajmy, że niezadowolenia całkowicie uzasadnionego.
Do tego wszystkiego dochodzi niespodziewanie szybka odbudowa wpływów rozwiązanych w czasie rządów PiS Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI). Likwidator WSI, Antoni Macierewicz, powiedział w swoim wywiadzie prasowym:
„Platforma chce rehabilitować WSI, flirtuje z Rosją, a ja wiem zbyt wiele o układach, nieprawidłowościach, przestępstwach ludzi, których PO przywraca do władzy w służbach.”
Ten szybki powrót do usług skompromitowanych i bezwzględnych ludzi z WSI nie spotkał się jednak z uznaniem wojskowych. Indywidualne motywy niezadowolenia są z pewnością zróżnicowane ale faktem jest to, że resort min. Klicha, zatrudniający m.in. byłego szefa WSI na stanowisku szefa kadr, jest w klinczu z generalicją… a raczej był. To właśnie w tych kręgach należy szukać architektów zamachu, którego celem była eliminacja elity polskiego wojska blokującej reaktywację tej mrocznej służby.
WSI szybko odbudowuje swoje wpływy i bez wątpienia ma już znaczący wpływ na polityczne sprawy kraju. W tym celu powstało w styczniu stowarzyszenie SOWA, które – jak poinformował były szef WSI gen. Marek Dukaczewski – postawiło sobie za cel „zintegrować środowisko i przywrócić dobre imię WSI”.
Czołowi ludzie z WSI działają już od dawna w bezpośrednim otoczeniu premiera. Motywem jego rezygnacji z ubiegania się o fotel prezydenta nie była zmiana jego preferencji w postrzeganiu władzy. Tusk zawsze bardzo pragnął zostać prezydentem ale wpływowi ludzie wokół niego nie pozwolili mu na to. Oni już wtedy wiedzieli, że planowana katastrofa prezydenckiego Tupolewa odbiłaby się bardzo niekorzystnie na wizerunku prezydenckiego kandydata Tuska i mogłaby całkowicie zniweczyć jego szanse wyborcze. Dlatego też Tusk musiał zostać usunięty z linii rażenia i musiał zrezygnować ze swoich prezydenckich ambicji na wyraźne żądanie tych, którzy wynieśli go do władzy w 2007 roku.
Bezceremonialne uchwycenie wszystkich nitek śledztwa przez Putina jest w świetle powyższych faktów całkowicie zrozumiałe. Putin jako doświadczony agent dobrze wie, że zorganizowanie takiego zamachu i zabezpieczenie miejsca zamachu na wypadek fiaska, nie dałoby się przeprowadzić bez szerokiego wsparcia służb rosyjskich. Przypadkowe ujawnienie takiej “współpracy” byłoby dla Putina polityczną katastrofą, bo wciągałoby go w sam środek spisku. Putin z pewnością pamiętał, że późniejsze elity WSI szkoliły się w latach 70-tych w sowieckiej Rosji i wzajemne kontakty WSI ze służbami rosyjskimi były nieprzerwanie kontynuowane aż do chwili rozwiązania WSI w 2006 roku.
Tuska ustawiono więc w bezpiecznej odległości od miejsca katastrofy. Słuszna była natomiast ocena, że katastrofa nie miała absolutnie żadnego wpływu na prezydenckie szanse Komorowskiego, którego ulokowanie w fotelu prezydenta jest chłopcom z WSI bardzo na rękę. Po pierwsze Komorowski to łatwy w sterowaniu „swój człowiek” a po drugie będzie stanowił idealne narzędzie do wywierania nacisku na Tuska. Komorowskiego z pewnością cieszy ta perspektywa, gdyż będzie mógł wreszcie zrewanżować się Tuskowi za liczne chwile poniżenia, które ten fundował mu przed partyjnymi kolegami przez wiele lat. W ten sposób chłopcy ze wsi osiągają swój główny cel: pełna kontrola nad najważniejszymi ośrodkami sprawowania władzy w Polsce. Jeszcze tylko polskie społeczeństwo może przy urnach wyborczych zapobiec zbliżającemu się nieszczęściu. Nie można pozwolić na to, aby wieś znowu była górą!
Kajman (16:11) 28 kwietnia 2010
NewsReload powiedział/a
[...] Bronislaw Komorowski is a member of Zionist mafia (a secret Masonic lodge) and give a link to a website, which reports [...]
Judasz XVI powiedział/a
Krzyczy w pieklu Judasz zlobny:
“Nie jest szatan dosc roztropny!
Obok mnie patelnia ruska –
po co tam nie widzie Tuska?!
Oto kociol jest zydowski –
gdzie tu k***a Komorowski?!
Placza mety kwazitworczy –
gdzie redakcja Wyborczej?
Zapraszam, profesorowie,
Piekla lepszy mentorowie! “
Vislava powiedział/a
#16
>>>Wieś znowu górą? <<>>Nie można pozwolić na to, aby wieś znowu była górą!<<<
?????
Czyzby kajman posadzal polskich rolnikow o tragedie w Smolensku???
Dlugi i nader przekonujacy wywod, aczkolwiek (…)
Przedawnienie zbrodni komunistycznej – zabójstwa Grzegorza Przemyka « Poliszynel's Blog powiedział/a
[...] http://marucha.wordpress.com/2010/04/29/bliski-wspolpracownik-bronislawa-komorowskiego-kieruje-zydow… [...]