Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rola Żydów w ludobójstwie Ormian

Posted by Marucha w dniu 2010-09-08 (środa)

Żydo-tureckie ludobójstwo na Ormianach

Rzeź Ormian, pierwsze tej skali ludobójstwo w XX wieku, została dokonana w Turcji całkowicie wtedy opanowanej przez sefardyjską żydo-masonerię, organizatorkę tego ludobójstwa. Była to trwająca kilka lat rzeź chrześcijańskich Ormian dokonana przez żydowskich przechrztów oraz Turków jako fizycznych realizatorów tej rzezi.

Niewielu europejskich chrześcijan wie, że historycznie pierwszym krajem chrześcijańskim była Armenia. Dzięki misjonarzowi św. Grzegorzowi, władca Armenii przyjął chrzest około 650 lat przed chrztem Polski. Swoją niepodległość Ormianie wywalczyli w nieprzerwanych wojnach obronnych z Rzymem, Persami i tureckimi Portami.

W VII wieku rozpoczęły się najazdy arabskie na Armenię. Zachodnią jej część zajęły wojska chrześcijańskiego cesarstwa bizantyjskiego. Od tego czasu datuje się cykliczna emigracja (wypędzanie) Ormian na płaskowyż armeński. Tak powstają ormiańskie państewka w Cylicji i nad Bosforem. Od XI wieku emigracje Ormian nasilają się pod naporem Turków. Pod okupacją turecką Ormianie pozostawali do początków XX wieku. Na wiele wieków zostali zepchnięci do roli obywateli drugiej kategorii, jak wszyscy chrześcijanie w Turcji i jej koloniach.

Ormianie jednak heroicznie zachowywali swoją wiarę i kulturę. Mało tego – w ciągu wieków stali się intelektualną elitą Turcji. Dominowali zwłaszcza w tzw. wolnych zawodach, jak lekarze, prawnicy, a także nauczyciele. Irytowało to tureckich okupantów. Pod koniec XIX wieku zaczęto stosować wobec Ormian metodę „ostatecznego rozwiązania” – ludobójczą eksterminację. Już w latach 1892 – 1896 doszło do masowych pogromów Ormian tureckich. Wymordowano wtedy około 300 000 Ormian.

Rząd sułtana Abdul Hamida nie ukrywał, że były to prześladowania głównie na tle religijnym, o czym Jan Paweł II publicznie całując księgę Koranu i mówiąc o „braciach” islamskich, zdawał się nie pamiętać. Do rzezi wzywali muezzini, meczety były obwieszone takimi oto ogłoszeniami:

„Wszystkie dzieci Mahometa mają wypełnić swój obowiązek, zabić wszystkich Ormian i splądrować oraz spalić ich mieszkania. Nikogo nie należy oszczędzać – to rozkaz sułtana. Wszyscy, którzy nie zastosują się do tego manifestu, będą uważani za Ormian i zostaną zabici. Każdy muzułmanin dowiedzie swego posłuszeństwa poleceniom rządu, zabijając natychmiast chrześcijan, z którymi żył w przyjaźni.”

Wiek XX dostarczy jeszcze kilka takich aktów ludobójstwa, jakby odwzorowanych na rzezi Ormian: ludobójstwo niemieckie z drugiej wojny światowej na Polakach i Żydach, przedtem ludobójstwo żydobolszewików na dziesiątkach milionów prawosławnych Rosjan, eksterminacja Polaków na Kresach przez bandy ukraińskich Rusinów spod znaku OUN-UPA, gdzie obowiązywał identyczny nakaz mordowania pod groźbą własnej śmierci za niewykonanie rozkazu ludobójców z UPA.

Naiwna nadzieja Ormian na poprawę ich losu pojawiła się w 1908 roku po całkowitym przejęciu władzy przez żydo-tureckich wychrztów stacjonujących w tureckiej części Bałkanów, z ich centrum w Konstantynopolu i Salonikach. Byli to tzw. „młodoturcy”. Nawoływali oni w swoim programie do szerszego „otwarcia” Turcji na Zachód, co ujawniało ich masoński rodowód polityczny. Żądali przywrócenia konstytucji uchwalonej w 1876 roku, potem jednak zawieszonej. Powołali partię pod nazwą „Jedność i Postęp”. Stwarzało to złudne oczekiwania Ormian, że „młodoturcy” niosą jakieś pozytywne zmiany w ich losie.

Już w 1909 roku Ormianie przekonali się, że bardzo źle ulokowali swoje nadzieje polityczne, zwłaszcza ci Ormianie, którzy wstąpili do tej partii. Młodoturcy rozumieli „jedność i postęp” jako powrót do władzy absolutnej z czasów pełnej władzy sułtanów, tylko już pod ich żydomasońskim przywództwem. Celem głównym ich polityki narodowościowej było stworzenie warunków do eksterminacji Ormian, rozpoczętej w końcu XIX wieku.

W kwietniu 1909 r. doszło do masowych, dobrze zorganizowanych mordów na Ormianach w południowej Turcji. Ludobójcza eksterminacja rozpętała się zwłaszcza w okolicy prowincji Adana gdzie wymordowano 20 000 Ormian: mężczyzn, kobiety, dzieci. Działo się to już w okresie, kiedy młodoturcy całkowicie opanowali władzę nad Bosforem.

Wtedy właśnie ujawniła swoje zbrodnicze programy owa partia „Jedność i Postęp”, zwłaszcza ich tzw. program panturański. Zakładał on stworzenie Wielkiego Turanu – zjednoczenie ludów tureckich od Bosforu po Ałtaj. W praktyce oznaczało to bezlitosną eksterminację narodów, które rzekomo stały na przeszkodzie do osiągnięcia „czystości etnicznej” Turcji. W pierwszej kolejności oznaczało eksterminację Ormian, Asyryjczyków, a także Greków.

„Młodoturcy” – około 20 000 fanatycznych sefardyjskich konwertytów na islam, stanowiących rdzeń tego ruchu wiedzieli, że ich pierwszą przeszkodą na drodze do władzy nie są te trzy ludy, tylko sami Turcy i pozostałe, narody arabskie w granicach Turcji, gdyż przed pierwszą wojną światową w skład Turcji wchodziły wielkie połacie ziem arabskich wraz ze świętymi miejscami muzułmanów – Mekką i Medyną. Dla pozyskania poparcia Arabów wymyślili i włączyli do programu Wielkiego Turanu oszukańczy pan-islamizm. Na zjeździe Komitetu „Jedność i Postęp” przyjęli uchwałę, która głosiła:

„Turcja musi być krajem mahometańskim, a muzułmańskie idee i muzułmański wpływ muszą uzyskać przewagę. Każda inna propaganda religijna musi być zakazana” (Grzegorz Kucharczyk: „Miłujcie się” nr 2/2002).

Nastał 1915 rok, drugi rok wojny światowej. Turcy usprawiedliwiali wtedy nową falę rzezi Ormian ich rzekomą agenturalną współpracą z Rosją carską. Czyżby agenturalną współpracą zajmowało się półtora miliona Ormian, których potem wymordowano?

Pod tym pretekstem, poza natychmiastową eksterminacją w miejscach zamieszkania, młodoturcy podjęli akcję masowych deportacji Ormian, mających oczyścić tamte obszary z „elementu niepewnego”. Kryptożydzi z rządu ogłaszali: – Przy końcu wojny nie będzie już w Konstantynopolu żadnych chrześcijan. Zostanie on tak gruntownie oczyszczony z chrześcijan, że będzie jak Kaaba (Kaaba – święte miejsce w świętej Mekce).

Na szczęście dla chrześcijan, Turcja poniosła klęskę w wojnie, co uratowało życie m.in. setkom tysięcy tamtejszych Greków. Z samej Anatolii zdołał uciec milion Greków. Podobnie uratowały się dziesiątki tysięcy Syryjczyków.

Obecnie, prawie sto lat po tych zbrodniach, ludobójcze skutki ruchu młodotureckiego – rzeź Ormian, Greków i Syryjczyków, jest konsekwentnie pokrywana milczeniem przez miłującą pokój, demokrację i wolność wyznań „społeczność Zachodu”. Powodem tej solidarności z ludobójcami jest to, że partia „Jedność i Postęp” była bękartem geostrategicznego planu syjonizmu i żydomasonerii uosobionych w klanie Rothschildów. Chodziło o opanowanie pól naftowych na obrzeżach imperium otomańskiego w rejonie Morza Czarnego, a następnie Rosji carskiej – rewolucja żydobolszewicka w Rosji miała wybuchnąć zaledwie półtora roku po rzeziach Ormian tureckich.

Rothschildowie założyli przedsiębiorstwo wydobywcze „Baku-Oil”. Zasadniczą przeszkodą w realizacji ich planów byli chrześcijańscy Ormianie, stanowiący intelektualną elitę tych obszarów, choć stanowiący tam obywateli drugiej kategorii. Wybrani przez agenturę syjonistów sefardyjscy Żydzi z Salonik, gdzie stanowili większość tego historycznego miasta, wspierani przez europejski syjonizm na czele z takimi rasistami żydowskimi, jak słynny Żabotyński – rosyjski Żyd – redaktor naczelny pisma „Młody Turek” („The Young Turk”) – przystąpili do ludobójczej eksterminacji Ormian jako religijno-narodowej diaspory utrudniającej plany wielkiej żydowskiej finansjery na czele z „dynastią” Rothschildów (O Rothschildach zob.: Henryk Pająk „Bestie końca czasu” oraz „Lichwa rak ludzkości”). W dalszym planie młodoturkom przyświecała idea zawładnięcia obszarami Palestyny pod przyszłe państwo żydowskie. Syjonistyczna hegemonia na Bliskim Wschodzie, po stu latach wciąż jest aktualna.

Młodoturcy otrzymywali ogromne fundusze i broń na działania wywrotowe, a ich przywódcy byli wyłącznie żydowskiego (sefardyjskiego) pochodzenia. Ich żydowskie rodowody miały korzenie włoskie i hiszpańskie. Już w 1680 roku wspominany tu Sabbataj Cwi (Baruch Russo) ogłosił się „mesjaszem” właśnie w Salonikach, skąd wyszedł również „nasz”Jakub Frank. Wkrótce otoczony tysiącami wyznawców, Sabbataj Cwi poprowadził ich w „Wielkim Exodusie” do Palestyny (Nathanael Kapner: „Jews Plotted the Armenian Holocaust” /www.ourarrarat.com/. Przekład dla autora – Radosław Groszek). Podczas tej wędrówki Sabbataj Cwi „nawrócił się” na islam, podobnie jak to uczynił „nasz” Jakub Frank, który wkrótce „przeszedł” na katolicyzm z chwilą przekroczenia granic Rzeczypospolitej.

W 1716 roku następca Sabbataja Cwi obejmuje przywództwo elitarnej grupy sefardyjskich Żydów Konstantynopola i Salonik pod nazwą „Donmeh”, składającej się z wyznawców Sabbataja Cwi. Do pierwszych lat XIX wieku ta falanga kilku już pokoleń wyznawców Sabbataja Cwi i rasistowskiego talmudyzmu, zakamuflowanych jako przechrzty na islam, rozpoczęła demontaż struktur władzy w Turcji.

W 1860 roku węgierski syjonista Arminius Vambery został doradcą sułtana Abdula Mecitá, jednocześnie pełniąc potajemnie rolę agenta „lorda” Rothschilda z Brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Vambery starał się pośredniczyć w negocjacjach pomiędzy przywódcą europejskich syjonistów Teodorem Herzlem, a sułtanem Abdulem Mecitem w sprawie utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Zabiegi te zakończyły się fiaskiem. Było na to za wcześnie. Do tego były potrzebne dwie wojny światowe.

I właśnie z członków „Donmehu” sefardyjscy konwertyci na islam tworzą u schyłki XIX wieku Komitet „Jedność Postęp”, później zwany młodoturkami. Na czele Komitetu staje żydomason Emanuel Carraso. Powołuje on w Genewie, wtedy centrum dowodzenia syjonistycznej i komunistycznej dywersji i rewolucji, przy finansowym wsparci Rothschildów i innych bankierów żydowskich – oddział Komitetu „Jedność i Postęp”.

W latach 1902-1907 sefardyjscy Żydzi z Salonik (członkowie „Donmehu”) dowodzący Turkami dokonują pierwszych masowych rzezi na około 300 000 tureckich Ormian.

Należy tu wyjaśnić historyczny źródłosłów dwóch głównych odłamów żydowskiej diaspory – askenazyjakiego i sefardyjskiego.
„Askenazim”pochodzi od Askenaza, wnuka Jafeta, domniemanego przodka Niemców osiadłych głównie na obszarach niemieckojęzycznych, posługujących się żargonem jidisz, mieszaniną niemieckiego, hebrajskiego i języków krajów, przez które wędrowali do Niemiec.

Słowo „Sefardim” pochodzi od Sefarad -nazwy nadanej przez Żydów okresowi rzymskiemu w Hiszpanii. „Sefardim” byli i są nazywani we Francji portugalscy i hiszpańscy Żydzi. Żydzi sefardyjscy stanowią zaledwie pięć procent światowej populacji żydowskiej. Mieszkali w poprzednich wiekach głównie we Włoszech, Hiszpanii, Francji, Portugalii i Północnej Afryce. Po ich wygnaniu z półwyspu iberyjskiego część osiadła we Francji, Anglii i Niderlandach (Holandii).

Sefardim uważają się za elitę żydostwa, osobliwą kastę, arystokrację. Zawsze czuli i okazywali wyższość i pogardę do Askenazim. W niektórych synagogach na Zachodzie jeszcze przed drugą wojną światową Askenazim nie mogli się mieszać z Sefardim. W Amsterdamie Żydzi sefardyjscy posiadali własną synagogę niedostępną dla Askenazim.

W okresie międzywojennym, stały napływ żydów askenazyjskich ze wschodu, głównie pseudo-żydów chazarskich, zaczął zagrażać populacji Żydów sefardyjskich. Żydzi sefardyjscy z Bordeau, bardzo wpływowi, wykształceni przemysłowcy i bankierzy, w dodatku o fizjonomiach łudząco „romańskich”, aryjskich, uważali się nie tylko za arystokrację żydowską, ale za jedyny „czysty” odłam żydostwa biblijnego, gardząc Askenazim z Alzacji – drobnymi handlarzami i lichwiarzami. Przez cały wiek XVIII sefardim zabiegali u władz Alzacji o wygnanie Askenazim!

Przełom wieków XIX i XX radykalnie zmienił sytuację Askenazim na ich korzyść, poprzez masową ich emigrację do USA. W latach 1881-1910 przybyło do USA 1 562 800 Żydów askenazyjskich, z czego 1 100 000 z Rosji, 281 000 z Austro-Węgier (niemal wyłącznie z przeludnionej Galicji). Razem stanowili oni 93,8 proc. wszystkich Żydów przybyłych w tym okresie do USA: byli to Żydzi wschodni, askenazyjscy.

Pomimo wielkiej tolerancji w tym międzynarodowym tyglu, jakim była i jest Ameryka Północna, askenazyjscy przybysze, od wieków żyjący przedtem w zamkniętych gettach pod dyktatorską władzą kahałów, także i w USA starali się mieszkać na zwartych obszarach i reaktywować ich kahalną władzę. Obecnie, np. Trzynasta Ave w Nowym Jorku, przez którą autor przejeżdżał w 2008 roku, do złudzenia przypomina fotografie z przedwojennej Warszawy: podobne „hałaty”, te same pejsy, te same nakrycia głowy i okulary o szkłach grubości dna szklanki.

Słynny wpływowy Żyd Bernard Lazare powiedział: „Od dnia, w którym Żyd objął funkcje obywatelskie – państwo chrześcijańskie zostało zagrożone”.

Należało coś zrobić ze straszliwym zagęszczeniem żydostwa w państwach Europy Środkowej, zwłaszcza w Polsce, gdzie mieszkało około 3 700 000 Żydów askenazyjskich. Te ponad 10 proc. populacji mieszkańców Polski międzywojennej było bombą z opóźnionym zapłonem. Pewien niemiecki Żyd powiedział, że wrogiem Żydów wschodnich nie jest antysemityzm, tylko ich liczba! No i zrobiono. Znaleziono wyjście. Stało się nim „Ostateczne rozwiązanie” made in Trzecia Rzesza i hitleryzm z drugą wojną światową.

W latach 1902-1907 odbyły się w Paryżu, wtedy już całkowicie opanowanym wraz z całą Francją przez żydostwo, dwa kongresy młodoturków. Celem obydwu było ustalenie strategii i metod przenikania ich do tureckiej armii i opanowanie jej struktur dowodzenia. Już w 1908 roku udało się młodoturkom doprowadzić do przewrotu w armii. Mając władzę nad armią turecką, zaczęli zmuszać sułtana do całkowitej uległości. Wkrótce stał się ich bezwolną marionetką.

Już po roku, młodoturcy masowo torturują i mordują ponad 100 000 Ormian w mieście Adana, znanym także jako Cilicia. Ten rozdział ludobójstwa na Ormianach nigdzie nie przebija się do współczesnej poprawnej historiografii. Co do rzezi Ormian obowiązuje tylko rok 1915 – data, która symbolizuje ten problem. Obowiązuje również tylko liczba „około” 750 000 ofiar rzezi.

Wybucha pierwsza wojna światowa. Żydowscy młodoturcy sieją zamęt i skrytobójstwa w Turcji, przedtem finansują serbskiego zamachowca – masona Gawriło Principa, który morduje austriackiego następcę tronu, arcyksięcia Ferdynanda, co staje się oficjalnym detonatorem wojny.

W drugim roku wojny żydowscy młodoturcy realizują wreszcie ich główny cel – „ostateczne rozwiązanie” problemu Ormian tureckich. Doprowadziło to do zagłady około miliona Ormian. Pamiętajmy jednak, że u progu XX wieku zamordowali już 300 000, potem 100 000 , a niemal każde większe miasto w Turcji traci od kilkuset do kilku tysięcy Ormian. Razem stanowi to co najmniej półtora miliona Ormian, oprócz tego setki tysięcy Greków i Asyryjczyków. Dwa miliony ofiar ludobójstwa sefardyjskich Żydów na chrześcijańskich narodowościach w Turcji, wydają się liczbą nawet zaniżoną.

Przełomem w losach Ormian stało się objęcie władzy w Turcji przez sefardyjskiego przechrztę na islam, wysokiej rangi masona – Mustafy Kemala „Atatürka”(„Ataturk” – „Ojciec Turków”). To homoseksualista i alkoholik, w dodatku pedofil (patrz:http://secretjews.wordpress.com/2007/04/06/ataturk-prominent-homosexual/).

W 1923 roku ożenił się tylko z powodów komercyjnych, pod presją islamsko-ottomańskiej obyczajowości. Już po dwóch latach rozwiódł się. Nigdy przed małżeństwem i po rozwodzie nie miał żadnych relacji z kobietami. Już od czasów młodości spędzonej w akademii wojskowej utrzymywał intymne stosunki z chłopcami i młodymi mężczyznami. Zmarł w 1938 roku z powodu choroby alkoholowej. Miał stopień generała. W 1923 roku doprowadził do obalenia sułtanatu i przekształcenia Turcji w republikę żydomasońską. Był jej wieloletnim prezydentem (1923-1938) Zniósł kalifat i wielożeństwo. W 1934 roku parlament turecki „nadał” mu nazwisko „Atatürk” – „Ojciec Turków”.

Rok 1920: żydobolszewicy z terenów opanowanej przez nich Rosji carskiej zaopatrują swoich pobratymców tureckich w 45 000 karabinów, 300 karabinów maszynowych z amunicją i 100 milionów rubli w złocie na koszty wojny.

W 1921 roku wojska Atatürka zajmują wspólnie z rosyjskimi żydobolszewikami port Baku. Ten ważny port naftowy i strategiczny żydowska mafia spod znaku Bnai-Brith przekazuje we władanie żydobolszewików. Rozpoczyna się darmowa grabież złóż naftowych Baku przez korporację Rothschildów – „Baku Oil”.

W 1921 roku młodoturcy dokonują rzezi Ormian i Greków w Smyrnie, mordując 100 000 i doszczętnie palą miasto. To wszystko, wraz z apogeum ludobójstwa w 1915 roku, działo się na konto Turków; do dziś nikt nie powie, że były to talmudyczne zbrodnie Żydów sefardyjskich, tylko „Turków”.

Jaka jest historia masonerii i jej zwycięstwa w tym islamskim kraju? Już w 1748 roku rząd turecki zaczął więzić masonów, niszcząc siedziby ich spotkań. Uratowała ich interwencja ambasadora angielskiego, Pierwsza loża turecka – „Philiki Hetairia” („Przyjacielskie Towarzystwo”) powstała na początku XX wieku. W 1821 roku masoneria wywołała w Turcji powstanie, którego celem było usamodzielnienie Greków, jako sposób na destabilizację Turcji. Działo się to w ramach serii powstań europejskich z lat 1821-1822. Podobne do powstania tureckiego rewolty wybuchały w Hiszpanii, Portugalii i Włoszech, a więc w monarchiach katolickich. Celem było wciągniecie caratu popierającego greckie powstanie, do wojny z Turcja, aby uniemożliwić zbrojną interwencję Rosji w Hiszpanii. Dyplomacja carska rozpoznała cel tej prowokacji i car nie dał się sprowokować do wojny (Zob.: Peter Bielik: „Masoneria nieszczęście naszych czasów”. Tytuł oryginału: „Slodomurarstwo”. Wyd. polskie 2008, s. 224).

Wreszcie w 1876 roku doszło w Turcji do przewrotu żydomasońskiego. Dokonał tego premier Midhat Pasza, inicjowany do masonerii podczas studiów w Anglii. Pozbawił on tronu sułtana Abdula Aziza, a nowym władcą ogłosił masona Murata.

Potem dochodzą do głosu młodoturcy. W 1908 roku dokonali przewrotu zbrojnego, po którym przywrócili konstytucję przyjęta w 1876 roku. Za przewrotem stały loże żydowskie w Salonikach – filie masonerii francuskiej, włoskiej, hiszpańskiej i greckiej. Żydomasoneria turecka ukryta pod szyldem „Jedność i Postęp”, niepewna powodzenia przygotowywanego puczu, zapewniła sobie obietnicę Wielkiego Wschodu Włoch, że zdoła on przekonać włoski rząd masona Lazzatiego, aby bronił w Stambule masońskich spiskowców. Byli zresztą trudni do dekonspiracji, spotykali się bowiem w gmachach przedstawicielstw dyplomatycznych państw zachodnich. Oddziały dowodzone przez wojskowych masonów zamierzały ruszyć z Salonik i zbrojnie zająć Stambuł, lecz sułtan chcąc uniknąć wojny domowej, ustąpił.

Rok później (1909) powstał Wielki Wschód Turcji. Jego pierwszym dokonaniem była wymiana sułtana Abdul Hamida na marionetkę masonerii Mohameda V. Wkrótce cały rząd turecki składał się wyłącznie z masonów, nie wyłączając ateisty Szejtema ul Islama, którego mianowali na najwyższego przedstawiciela islamskiej władzy duchownej (A. Platonów /Płatonow/: „Tierniowyj wenec Rossiji” /”Cierniowy wieniec Rosji”).

W czerwcu 1910 do loży „Voltaire” w Paryżu przybyła delegacja tureckich wolnomularzy. Potwierdzili oni udział tureckiej masonerii w przewrocie. Profesor medycyny w Teheranie – Combes poinformował zebranych o działaniach masonerii w Teheranie. Oznajmił, że loża tamtejsza była sprawczynią rewolucji w Teheranie. W odpowiedzi turecki attache wojskowy zapewnił Combesa, że jego rząd będzie pomagał masonerii irańskiej.

Otrzymujemy więc „szkoleniowy” przykład zbrodniczej dywersji masonerii grasującej w danym kraju. Nie waha się ona przed poczynaniami przeciwko krajowi swego zamieszkania. W ramach wspólnej akcji masonerii tureckiej, paryskiej oraz irańskiej i włoskiej, doprowadzili do wycofania z Libii należącej wtedy do Turcji, większość oddziałów tureckich, dzięki czemu Włochy mogły szybko opanować Libię w wojnie przeciwko Turcji w 1911 roku.

Masońskie rewolty przeciwko monarchiom w Turcji, Iranie i Portugalii, stały się poligonem doświadczalnym dla podobnej rewolucji w Chinach. Masoneria USA i Anglii grała w tej rewolucji pierwsze skrzypce. Obalono cesarza, a na czele Chin stanął wolnomularz prezydent Sun Jat Sen. Wkrótce Chinami wstrząsnęły wojny domowe, które ostatecznie po drugiej wojnie światowej zakończyły się zwycięstwem komunistów wspieranych przez masonerię USA.

W 1913 roku żydomasoneria europejska, w tym i turecka stały się tak wszechwładne, że poprzez loże tureckie podjęła agitację i zabiegi dyplomatyczne na rzecz ponownego przyjęcia Żydów i żydowskich marranów do Hiszpani, wypędzonych z tego kraju pod koniec XV wieku. Potężnie wsparła to żydomasońskie dzieło powrotu, prasa masońska w Hiszpanii. Był to zarazem okres popularyzacji przez młodoturków tzw. pan-islamizmu, o którym pisał m.in. biskup J. Pelczar w swojej „Masonerii”. Twórcą pan-islamizmu był żydomason Dżamaluddin Afgnani. Celem tego ruchu było, jak niemal zawsze, osłabianie Rosji carskiej w ramach międzynarodowego frontu przygotowującego pierwszą wojnę światową, a w niej rewolucję żydobolszewicką, która wybuchła w październiku 1917 roku, poprzedzona rewolucją masońską („demokratyczną”) masona A. Kiereńskiego.

Głównym prowodyrem mordów na Ormianach podczas wojny był żydomason Taalat Pasza – minister spraw wewnętrznych Turcji. Prośby słane przez papieża Benedykta XV o zaprzestanie rzezi Ormian, ignorowali całkowicie.

Poza Ormianami, żydo-„turcy” wymordowali około ćwierć miliona chrześcijańskich Asyryjczyków, przedstawicieli tego ludu zamieszkującego Turcję, Iran, Irak, Armenię, Syrię. Uważają się za potomków starożytnych Aramejczyków, są wyznawcami Kościoła chaldejskiego. Gdy sięgamy do hasła „Asyryjczycy” („Asjorzy”) w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN z 1998 roku, przeczytamy tam obowiązujące od 90 lat kłamstwo: „1918 tureckie pogromy – zginęło co najmniej 250 tysięcy Asyryjczyków”, Tak właśnie – „tureckie pogromy”. Tureckie! Nigdy żydowskie, a przynajmniej żydo-tureckie. Liczba 250 tysięcy Asyryjczyków jest grubo zaniżona. Niektórzy badacze piszą o pół milionie, jeszcze inni wymieniają 700 a nawet 800 tysięcy.

W 1922 roku całkowicie zlikwidowano w Turcji monarchię i cały system rządów monarchistycznych. Tak oto spełniła się złowieszcza zapowiedź przywódcy Iluminatów G. Mazziniego z 1871 roku, iż monarchie austriacka i turecka upadną, a upadek jednej spowoduje upadek drugiej. Spełniło się: najpierw upadły Austro-Węgry, potem Turcja, ale także i monarchia rosyjska, z nich najważniejsza („Novy Vek”, 4 sierpnia1914).

Jack Manuelian w publikacji: „The Pounding Fathers of Modern Turkey” – „Ojcowie założyciele współczesnej Turcji”(patrz: http://www.atajew.com/2000/02/founding-fathers.html), opierając się na ustaleniach D. Musa Pidcocka w jego książce „Satanic Voices” („Szatańskie Głosy”) stwierdzał, że Konstantynopol bez jednego wstrzału „wpadł w łapy”70 – 80 tysięcy okultystycznych masońskich Żydów i 20 tysięcy krypto-żydowskich „muzułmanów”. Następnie w ciągu sześciu lat rewolucji młodotureckiej zapoczątkowanej w 1908 roku, po opanowaniu Konstantynopola przez sefardyjską elitę tureckich żydomasonów „młodoturków”, pierwsza wojna światowa mogła rozpocząć się zgodnie z planem.

D. Musa Pidcock w swojej pracy zbilansował chyba najbliższe prawdy liczby ludobójstwa dokonanego przez tureckich Żydów: półtora miliona Ormian oraz 500 tysięcy innych chrześcijan, jak Grecy, Asyryjczycy i Armeńczycy. Autor jednak nie wspomina pierwszej rzezi Ormian z końca XIX wieku i późniejszych, po fali 1915 1918, które w sumie kosztowały życie ponad drugie pół miliona ofiar. Razem więc ten pierwszy dwudziestowieczny „holokaust” zabił ponad dwa miliony przedstawicieli chrześcijańskich ludów – Ormian, Armeńczyków, Greków oraz Syryjczyków. D. Musa Pidcock myli się także pisząc, że było to pierwsze w historii nowożytnej ludobójstwo. Pierwszym i do dziś niedoścignionym w liczbach, poza eksterminacją Rosjan przez żydobolszewików od 1917 roku, była zagłada kilkunastu milionów „Indian” amerykańskich przez protestanckich kolonistów tego kontynentu.

Texe Marrs, autor książek demaskujących tajne związki, w artykule „Sea of Blood” („Morze krwi”) powołał się na brytyjskiego konsula, który donosił w raporcie, że gdyby ułożyć dłonie obcięte Ormianom obok siebie, to dałoby się z nich ułożyć długą szosę. Konsul zamieścił także zdjęcie kobiecej dłoni, już zasuszonej, ale wciąż przechowywanej, co nie wzbudziło zainteresowania konsula i pytania, dlaczego ją przechowywano. Texe Marrs: „Ta zasuszona dłoń ormiańskiej kobiety zamordowanej w masakrze została wysuszona i przetrzymywana jako talizman i pamiątka przez żydomasona miasta Saloniki.”

Texe Marrs nie skojarzył kabalistycznej wymowy obcinania i przechowywania zasuszonych dłoni, zakonserwowanych przy użyciu octu i licznych przypraw kuchennych. Były przetrzymywane nie jako pamiątki, tylko jako talizmany w ceremoniach czarnoksiężników, satanistów-okultystów, do rzucania klątw i uroków.

David Pidcock w swojej książce podaje fragment publikacji z masońskiego pisma „The Acacia” („Akacja”) organu prasowego Wielkiego Wschodu Turcji:

„Tajna Rada Młodych Turków została uformowana i cały ten ruch był kierowany z Salonik. Saloniki, to najbardziej żydowskie miasto w Europie – 70 000 Żydów na 100 000 mieszkańców najbardziej odpowiadało temu celowi. Miasto Saloniki udzieliło gościny kilku masońskim lożom, w których rewolucjoniści mogli pracować bez obaw. Te loże były pod ochroną europejskiej dyplomacji. I kiedy sułtan stał się wobec nich bezbronny, jego upadek był nieunikniony: 1 maja (! H.P.) 1909 roku przedstawiciele 45 lóż zebrali się w Istambule i założyli Wielki Wschód Ottomański z Mahmudem Orphi Pashe jako Wielkim Mistrzem. Krótko po tym powołano także Najwyższą Radę Starożytnego i Uznanego Rytu Szkockiego, uznanego oficjalnie przez masońskie władze we Włoszech i Francji”.

David Pidcock podał źródło tej informacji: pracę Vicomte de Poncinsa: „The Powers Behind the Revolution”, s. 66.

Tło masońskiej rewolucji, jej autorstwo i kulisy najbardziej autorytatywnie odsłania sir Gera Lowther z ambasady brytyjskiej w Istambule w liście do sir Charlesa Hardinga; poufny, datowany 25 maja 1910 roku:

„Drogi Charles,
telegram Gorstá (Elton Gorst, konsul generalny w Kairze) z 23 kwietnia dotyczący domniemanego spotkania Mohamed Farida jako delegata istambulskich masonów do Egiptu, uważa się za mocno powiązany z Komitetem Partii „Jedność i Postęp”. To skłania mnie do napisania do Ciebie wreszcie, po bardzo dużym stresie i głęboko poufnie, że w łonie ruchu młodotureckiego masoneria realizuje swoje cele. Czynię tak zarówno prywatnie jak i poufnie, jako że ta nowa masoneria w Turcji, odmiennie niż w Anglii i Ameryce, jest w olbrzymiej części tajna i o charakterze politycznym, a informacje na te tematy są dostępne jedynie pod klauzulą najściślejszej tajemnicy. Ci, którzy odważą się zdradzić polityczne tajemnice, w końcu ogarnięci przerażeniem wpadną w długie ręce mafii.

Jak zapewne jesteś świadom, ruch młodoturecki w Paryżu był całkowicie odcięty i w większości ignorancki co do wewnętrznych spisków i tajnych działań promieniujących z Salonik. Saloniki zamieszkuje około 140 tysięcy (? � H.P.) mieszkańców, z których 80 tysięcy to hiszpańscy Żydzi i 20 tysięcy Żydów z sekty Sabbataja Cwi i różnych krypto-Żydów, zewnętrznie wyznających islam. Wielu z hiszpańskich Żydów w przeszłości uzyskało obywatelstwo państwa włoskiego i są masonami afiliowanymi do lóż włoskich.

Żydowski burmistrz Rzymu, Natan, jest masonem wysokiego stopnia, a włoscy premierzy, Żydzi Luzatti i Sonino wraz z innymi żydowskimi senatorami i posłami są także masonami.

Twierdzą, że zostali założeni przez Ryt Starożytny i Uznany Obrządku Szkockiego. Ogniskiem ruchu młodotureckiego jest miasto Saloniki i jego żydowska społeczność, Atatürk także pochodzi z Salonik, a motto: „Wolność”, „Równość”, „Braterstwo” – motto młodoturków jest także mottem włoskiej masonerii. Krótko po rewolucji 1908 roku, kiedy Komitet ukonstytuował się w Stambule, stało się powszechnie wiadomym, że jego czołowi przywódcy są masonami.”

David Pidcock w swojej książce cytuje fragment z „The Times History of The War”, tom XIV, s. 308:

„Saloniki ze swoimi osiemdziesięcioma tysiącami Żydów mówiącymi swym dawnym hiszpańskim dialektem, były żydowskim gniazdem; i kto mógłby prócz Żyda z jego historią wiecznego koczownika, tak łatwo porzucić swe dotychczasowe schronienie? Kombinacja lojalności i materialnego interesu czyniła Żydów sefardyjskich ludem osiadłym przy Turkach. Stali się bardziej związani z Turkami dzięki krypto-żydowskiej społeczności muzułmańskiej „Donmeh”, pochodzącej bezpośrednio od sefardyjczyków „nawróconych” w wieku XVII na islam. Donmehów reprezentował Djavid Bey, minister finansów /…/, a przez Orientalną Freemasonry, które było przez nich kontrolowane, salonikańscy sefardyjczycy byli od samego początku związani z ruchem młodotureckim. W Turcji jak i na Węgrzech, z tych samych połączonych motywów ambicji i wdzięczności, wywalczyli sobie pozycję rasy rządzącej, dostarczając elementu intelektualnego nowemu tureckiemu nacjonalizmowi. Autor typowego opisu Ruchu Pan-turańskiego, który nosi bardzo tureckie nazwisko Takin Alp, uważany za Żyda z Salonik, wzmacnia przekonanie, że sekularyzacja i antyislamskie tendencje, które są typowym rysem pan-turanizmu, były częściowo wynikiem wpływów żydowskich.”

David Pidcock wierzy głęboko w istnienie żydomasońskiej konspiracji – pisze dalej J. Manuelian – skierowanej przeciw ortodoksyjnym Żydom i ortodoksyjnym chrześcijanom wraz z konspiracją działań maskujących. Pisze: „Konspiracja hucpiarska (Chutzpah, chucpa: termin żydowski oznaczający bezwstydną bezczelność) typu dezorientacyjnego jest bardzo dobrze udokumentowana”. Właśnie tego rodzaju konspiracja może wyjaśnić przyczynę zaprzeczania Pierwszego Ludobójstwa XX wieku w czasie pierwszej wojny światowej. Ryzyko ujawnienia pełnej prawdy byłoby zbyt kosztowne. Taka konspiracja chucpiarska o charakterze maskującym istnieje także w odniesieniu do Drugiego Ludobójstwa w czasie Drugiej Wojny Światowej (Chodzi o milczącą zgodę syjonizmu światowego, głównie amerykańskiego, na zagładę kilku milionów Żydów askenazyjskich – H.P.).

David Pidcock twierdzi w swojej pracy, że kiedy syjoniści zorientowali się na przełomie wieków XIX i XX, iż olbrzymia większość ubogich Żydów europejskich nie była zainteresowana emigracją do nowej ojczyzny w Palestynie, którą T. Herzl próbował odkupić od sułtana ottomańskiego imperium, a ten odrzucił tę ofertę, skłoniło T. Herzla do przyjęcia szatańsko mistrzowskiego planu, który umożliwił syjonistom uzyskać Palestynę dzięki sztucznie wykreowanemu wśród narodów europejskich współczuciu z powodu ofiar Holokaustu tychże biednych Żydów odmawiających wyjazdu do Palestyny. Plan okazał się skuteczny, choć zginęły miliony, a powodzenie planu wynikało z wcześniejszego doświadczenia uzyskanego przez konspiratorów w czasie Holokaustu Ormian. W rzeczywistości – kończy J. Manuelian – Holokaust ormiański by poligonem doświadczalnym dla późniejszego Holokaustu żydowskiego.

To wszystko może być prawdą i najpewniej jest taką poza jedną supozycją obydwu tych autorów. T. Herzl, który został w 1904 roku zamordowany przez „nieznanych sprawców”, chyba nie mógł „przewidzieć” lub zaplanować z tak olbrzymim wyprzedzeniem czasowym, żydowskiego Holokaustu drugiej wojny światowej, bo jeszcze nie rozegrała się nawet pierwsza. Ten „szatańsko-mistrzowski plan” zrodził się w głowach żydowskich przywódców wiele lat po pierwszej wojnie światowej. Jemu właśnie było podporządkowane promowanie Hitlera, który niedwuznacznie w „Mein Kampf” dał do zrozumienia, co zrobi z Żydami. Był potężnie finansowany przez żydowski syndykat finansowo-przemysłowy, wspierany logistycznie w kampanii na rzecz jego awansu kanclerskiego, potem gwałtownego rozwoju jego machiny wojennej. W tym planie tkwił Chaim Weizmann, który w 1936 roku wypowiedział niezrozumiałą ani dla gojów, ani dla milionów europejskich Żydów askenazyjskich liczbę sześciu milionów Żydów, którzy muszą „użyźnić” ziemię przyszłego państwa Izrael.

Oto główni żydowscy ludobójcy tureckich Ormian:

Tallaat Pasza (1874- 1921) powszechnie uważany za Turka, w rzeczywistości sefardyjski Żyd z syndykatu zbrodni pod nazwą „Donmeh”. Pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych Turcji w czasie pierwszej wojny światowej. Członek loży „Wskrzeszona Macedonia”, Wielki Mistrz masonerii Rytu Szkockiego w Turcji. Jeden z głównych organizatorów i nadzorców ludobójstwa na chrześcijanach, które pochłonęło około dwóch milionów ofiar.

Tallaat Pasza oznajmił cynicznie:

„Poprzez koordynaację deportacji Ormian do wyznaczonych miejsc odosobnienia (Takie zwroty jako „wyznaczone miejsca odosobnienia”, zadziwiająco pokrywają się z frazeologią hitlerowców i żydobolszewików) w okresie niskich temperatur, zapewniamy im wieczne odpoczywanie”.

Z podobnie sadystycznym cynizmem hitlerowscy kaci żartowali, że obóz koncentracyjny dla duchowieństwa w Dachau, jest idealnym miejscem do „kontemplacji” księży polskich.

Djavid Bey: sefardyjski mason – syjonista z grupy „Donmeh”. Minister finansów w rządzie Tallaata Paszy. Organizował finansowanie żydowskiej rewolucji w Turcji z dotacji Rothschildów. Zamordowany w ramach wewnętrznych porachunków tej bandy ludobójców, zapewne jako rywal do stanowiska premiera.

Messim Russo – asystent Djavida Beya.

Rafik Bey, bardziej znany pod nazwiskiem Refik Saydam Bey. Redaktor naczelny „tureckiej” gadzinówki „Prasa rewolucyjna”. W 1939 roku został premierem.

Emanuel Krasow, żydowski propagandysta w ramach rewolucji mołodoturków. Przewodził delegacji rewolucyjnej do sułtana Abdula Hamida. Oświadczył wtedy sułtanowi: „naród usunął ciebie z urzędu”. Nie wyjaśnił, jaki to naród usuwa sułtana. Gdyby sułtan nie był już spętany przez terror sefardyjskich lóż, Krasow skończyłby na szubienicy. Ale też nie pozwoliłby sobie na taką zuchwałość.

Władymir Żabotyński (Jabotynsky) urodzony w Rosji. W 1908 roku na polecenie międzynarodówki syjonistycznej przeniósł się do Turcji wspierany finansowo i politycznie przez brytyjską filię Bnai-Brith oraz jej członka, syjonistycznego milionera z Holandii Jacoba Kahna. Redaktor prasy młodotureckiej. Później założyciel terrorystycznej organizacji IRGUN w Palestynie – Izraelu.

Aleksander Helphand, bardziej znany jako „Parvus”. Finasista-geszefciarz, współpracownik Rothschildów i całej mafii żydowskiej finansjery USA, która finansowała Trockiego i bandę Lenina. Redaktor naczelny syjonistycznej gazety tureckojęzycznej „Młoda Ojczyzna”.

Mustafa Kemal „Atatürk” (1881-1938). Żyd sefardyjski – z hiszpańskich Sefardim, via Włochy – Turcja. Jeszcze jako Mustafa Kemal uczęszczał do szkoły podstawowej zwanej „Semsi Effendi”, prowadzonej przez Szymona Cwi. Wieloletni (dożywotni) premier Turcji. Kiedy Hitler doszedł do władzy w 1933 roku, ponad 12 000 niemieckich Żydów zostało przyjętych na stały pobyt przez „turecki” rząd Atatürka.

Po tym przeglądzie drogi sefardyjskich Żydów z Salonik i całego Konstantynopola do władzy w Turcji, łatwo zrozumieć, dlaczego światowe żydostwo, jego wszechwładne mendia zamilczają „na śmierć” żydowskie ludobójstwo na tureckich chrześcijanach: Ormianach, Grekach, Syryjczykach. Od wielu lat mafiozem tej akcji jest Abe Foxman, herszt „Antidefamation League” – „Ligi Przeciw Zniesławianiu” (Żydów). To „zbrojna” propagandowa światowa Piąta Kolumna terroryzująca świat i tłumiąca prawdę o syjonizmie.

Milczenie o rzezi Ormian syjoniści wymuszają z dwóch powodów:

- dochodzenie w sprawie ludobójstwa chrześcijan w Turcji nieuchronnie wykazałoby opinii światowej, że były to zbrodnie nie tureckie tylko żydowskie;
– uznanie tej monstrualnej rzezi Ormian automatycznie odebrałoby palmę pierwszeństwa „Holokaustowi” Żydów europejskich, dokonanemu przez Niemców, ale z wybitną milczącą zgodą i co gorsze – bratobójczą biernością żydostwa amerykańskiego i brytyjskiego.

Ludobójstwo żydowskie na Ormianach i innych ludach chrześcijańskich w Turcji posiada dodatkowo dwa wyróżniki:

- jako wojnę talmudycznego żydostwa z chrześcijaństwem, bowiem mordowano nie tylko Ormian, lecz wszystkich przedstawicieli chrześcijańskich narodowości w Turcji;
– nie było żadnego usprawiedliwienia tej rzezi chrześcijan, przynajmniej na taką skalę. Jeżeli posądzano Ormian o agenturalność na rzecz Rosji, to dlaczego mordowali Greków, Syryjczyków, Asyryjczyków? I dlaczego wymordowali aż półtora miliona Ormian – czyżby wszyscy byli agentami Rosji, w tym setki tysięcy dzieci?

Kończąc tę wstrząsającą drogę krzyżową chrześcijańskich Ormian, przywołajmy wypowiedź uczciwego Żyda – Nathaniela Kapnera, tym cenniejszego dla kontekstu zbrodni wychrztów sefardyjskich w Turcji, że autentycznego żyda-nefoty, który przyjął wiarę chrześcijańską.

- Ja, brat (zakonnik – H.P.) Nathaniel Kapner, były żyd, a teraz ortodoksyjny chrześcijanin, uczynię wszystko co w mojej mocy, aby zdemaskować żydów, ponieważ nie są oni niewinnymi ofiarami prześladowań, ale to oni rozpalili niechęć i wrogość do siebie z powodu swojej koczowniczej historii między narodami. Żydzi w rzeczywistości są bowiem najbardziej zaciekłymi sprawcami niewyobrażalnych rasistowskich zbrodni, nieznanych kiedykolwiek w historii świata. A właśnie Holokaust Ormian, za który żydzi ponoszą odpowiedzialność, jest jaskrawym przykładem żydo-rasistowskich zbrodni.

Opisem genezy i przebiegu ludobójstwa na Ormianach, kończymy wątek filo-islamizmu Jana Pawła II. Zarazem otwiera to fatalny w skutkach dla Kościoła katolickiego wątek filożydzizmu, całkowicie fałszywie zwanego „filosemityzmem”.

Henryk Pająk
Fragment książki pt. ” Kościół do katakumb, Polska do kasacji”
http://www.jezierski.pl/strona.htm?id=780

Doprawdy, niewiele jest w historii świata masowych mordów, za którymi nie stoją „starsi bracia”. – admin

Odpowiedzi: 32 to “Rola Żydów w ludobójstwie Ormian”

  1. chrubmurak said

    Przepraszam, że nie w temacie, ale wydało mi się to ważne

    http://wsercupolska.org/joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=3419:zamach-zaoycielski-zwizku-europejskiego&catid=6:warto-przeczytac&Itemid=6

    Pozdrawiam

  2. A. Gołąb said

    KWESTIA ŻYDOWSKA
    Roman Dmowski

    (wrzesień-październik 1930 r.)
    I

    TRIUMF ŻYDOSTWA PO WOJNIE ŚWIATOWEJ

    Kwestia żydowska, która w życiu Polski ma tak doniosłe znaczenie, jest zarazem wielką kwestią całego świata naszej cywilizacji. Jej rozwój w Polsce ściśle się wiąże z ogólną pozycją Żydów w Europie i Ameryce, a losy jej w świecie zależą w większej, niż to się może wydawać, mierze od położenia żydostwa w Polsce. Stąd, chcąc sobie zdać sprawę z jej stanu, nie można się zamykać w naszych stosunkach wewnętrznych, ale trzeba ją rozważać w całości.

    W dobie głębokich i niesłychanie szybko postępujących przemian, które przeżywa dziś świat naszej cywilizacji, kwestia żydowska nie uniknęła ogólnego losu zagadnień jego życia. I ona weszła w okres głębokiego kryzysu, który musi doprowadzić do wielkich zmian w położeniu Żydów i w roli, przez nich odgrywanej.

    Ten kryzys zjawia się w chwili największej siły i największego znaczenia żydostwa.
    Koniec wojny 1914-18 roku przyniósł Żydom najświetniejszy bodaj triumf, jaki odnieśli kiedykolwiek w ciągu całych swoich dziejów. Lista ich zwycięstw jest bardzo długa…

    Jeżeli na konferencji pokojowej, przygotowującej Traktat Wersalski, nie wszystko poszło po ich myśli, to nie tylko dlatego, że interesy i dążenia narodów w żadnych warunkach nie mogą być całkowicie od nich uzależnione, ale także i to w znacznej mierze dlatego, że, zajęci sporami między sobą, byli z początku nieobecni w Paryżu i przysłali swój komitet wtedy, kiedy pewnym sprawom, a przede wszystkim sprawie polskiej, nadano już kierunek, w którym poszło ich rozstrzygnięcie. Wpływ ich na ostateczne decyzje w tych sprawach był niemały, ale nadanego kierunku już zmienić nie mogli. Musieli się pocieszać nadzieją, że w okresie powojennym niejedno da się odrobić.

    To trzeba stwierdzić, że z chwilą, kiedy zaczęli działać na konferencji, wpływ ich był ogromny, większy bodaj, niż któregokolwiek z przedstawianych tam narodów.

    Mieli oni w swych rękach głównych ludzi, decydujących o losach świata, a niektórych używali wprost jako swych agentów.

    Pozycja ich pod koniec wojny i w latach powojennych w największych państwach, zwłaszcza w Anglii i w Stanach Zjednoczonych, stała się tak silną, że do zajmowania w nich pierwszorzędnych stanowisk nie mieli już potrzeby deklarować się jako Anglicy czy Amerykanie. Najwyższe urzędy stały się tam dostępnymi dla ludzi jawnie zaliczających siebie do narodowości żydowskiej, dla syjonistów, a w Anglii rządzącym ministrem został nawet członek komitetu wykonawczego organizacji syjonistycznej.

    W Niemczech, gdzie przed wojną już odgrywali pierwszorzędną rolę w finansach, handlu i przemyśle, ale mieli bardzo ograniczony dostęp do udziału w machinie państwowej, te ograniczenia zostały po wojnie usunięte, i od razu wzięli niemały udział w rządzeniu nową republiką.

    Rosja, jedyne państwo, które się przeciw nim broniło systemem praw wyjątkowych, została wywrócona przez rewolucję, której duszą i kierownikami byli przede wszystkim Żydzi. Przedstawiciele systemu walki z Żydami za swoje względem nich przewinienia drogo zapłacili.

    Polska, która w latach przedwojennych, przekonawszy się aż nadto dobitnie o wrogim stanowisku Żydów względem jej dążeń narodowych i widząc całe niebezpieczeństwo, płynące z zażydzenia swych miast, zaczęła energiczniej organizować swój handel i popierać tę pracę bojkotem handlu żydowskiego — po odbudowaniu państwa zatarła swe wrogie względem nich stanowisko, a w dalszym ciągu otrzymała rządy wyraźnie im przyjazne, popierające ich w życiu gospodarczym oraz otwierające im szeroko dostęp do armii i wszelkiej służby państwowej.

    Z ich właściwie inicjatywy ustanowiona została Liga Narodów, w której to organizacji zajęli wiele miejsca, a jednocześnie z Traktatem Wersalskim została podpisana konwencja o mniejszościach, przeznaczona do tego, żeby Żydom w państwach środkowej Europy zapewnić opiekę z zewnątrz.

    Głośny ruch antysemicki, istniejący do niedawna w różnych krajach, umilkł, jego organizacje się porozwiązywały lub pędzą żywot suchotniczy, organy prasowe pozamykały się lub utraciły czytelników. Z wyjątkiem autorów kilku książek, które się po wojnie ukazały, dziś prawie nikt na Żydów nie napada, nikt ich nie krytykuje; natomiast ukazuje się niemało publikacji, które ich gloryfikują.

    Wreszcie — najbardziej widoczne zwycięstwo — przyznano im Palestynę jako ognisko czy siedzibę narodową żydowską (Jewish national home), pod opieką Wielkiej Brytanii sprawowaną na mocy mandatu Ligi Narodów. Jak wynika z ducha mandatów, ta opieka ma istnieć dopóty, dopóki Palestyna żydowska nie dojrzeje do całkowitej niepodległości.

    Można by powiedzieć, że to zwycięstwo niepełne, ponieważ nie ustanowiono od razu państwa żydowskiego. Tak wszakże nie jest. Żydzi sami tego państwa obecnie nie chcieli. Palestyna, jako niepodległe państwo żydowskie, musiałaby własnymi siłami żydowskimi stworzyć obronę przeciw otaczającemu ją, a wrogiemu Żydom światowi arabskiemu i na własną rękę radzić sobie z przytłaczającą większością arabską na wewnątrz. Takie państwo zniknęło by nazajutrz po jego ustanowieniu. Trzeba było mieć czas na umocnienie żywiołu żydowskiego w kraju, a zrobić to można było tylko pod opieką potęgi, dla której świat arabski ma respekt.

    Przez pewien czas Żydzi spierali się między sobą, czy tą potęgą ma być Anglia, czy Stany Zjednoczone; zwyciężyło wszakże na realniejszych podstawach oparte dążenie Żydów angielskich. Stany Zjednoczone są za daleko, nie mają w tej części świata żadnego punktu oparcia i choćby chciały najgorliwiej sprawować swą opiekę, nie posiadają do tego warunków. Anglia natomiast, ze swą pozycją w północno-wschodniej Afryce, panująca w Indiach i biorąca mandaty w części krajów arabskich, w sąsiedztwie Palestyny, była stworzona na protektorkę fundamentów żydowskiej państwowości. Silna zaś pozycja Żydów w samej Anglii dawała gwarancję, że ochoty do tej opieki jej nie zabraknie.

    Usadowienie się w Palestynie, jako w kraju mandatowym angielskim, było z punktu widzenia Żydów najświetniejszym rozwiązaniem i dawało podstawę do najśmielszych nadziei. Trudno przeczuć, jak daleko szły te nadzieje: wyparcie z kraju ludności arabskiej, skolonizowanie go przez Żydów, później zapewne posunięcie dalej kolonizacji, rozszerzenie granic Palestyny, stworzenie państwa z wielką pozycją w świecie i udział w sprawach międzynarodowych już jawny, firmowy, w imieniu państwa żydowskiego, nie zaś, jak dziś, gdy chodzi o udział oficjalny, w charakterze przedstawicieli innych narodów.

    Zrozumiałą jest rzeczą, że po tak długim szeregu świetnych zwycięstw ogromnie wzrosło w Żydach poczucie własnej siły i wyższości nad innymi narodami. Wstąpili w nowy okres dziejów z niezachwianą wiarą w swą wielką przyszłość. Na rozpoczęcie tego okresu, prócz wszystkich innych, mieli jeszcze jeden, niemały atut w ręku. Gdy wszystkie narody, wojujące w wojnie światowej, okrutnie się skrwawiły, potraciły miliony ludzi w kwiecie wieku, Żydzi, których udział w armiach był bardzo duży, strat mieli niewiele. Na ogół bowiem służyli nie na froncie, ale w kancelariach.

    II

    PIERWSZA KLĘSKA

    Zaledwie parę lat upłynęło od zakończenia wojny, gdy się odezwały wśród Żydów pierwsze głosy pesymizmu, skargi na los, które szybko przeszły w rozpaczliwe zawodzenie. Nie odezwały się one na szerokim świecie, na terenie działania wielkich Żydów, jeno w Polsce, w jej prasie żydowskiej.
    Przedmiotem skargi był los masy żydowskiej w naszym odbudowanym państwie. Ta skarga nie ustała po dziś dzień, przeciwnie, jest coraz głośniejsza, coraz rozpaczliwsza. Małomiasteczkowy Żyd w Polsce popada w coraz większą nędzę…

    Na to biadanie nie zwracano u nas uwagi. Mało kto prasę żydowską czyta, a jeżeli dochodziło ono czasami do uszu polskich, nie robiono sobie z niego wiele, uszy te bowiem nawykły do skarg żydowskich, przeważnie niesłusznych.

    Tym razem wszakże skargi te mają aż nadto poważną podstawę. Szybkie ubożenie zawsze zresztą ubogiego małomiasteczkowego Żyda w Polsce jest niezbitym faktem.

    Nie znaczy to, żeby Żydom w Polsce na ogół się nie powodziło. Zamożniejszy czy bogaty Żyd, zajmujący tyle miejsca w naszym handlu i przemyśle, po odbudowaniu zaś państwa, zwłaszcza po przewrocie majowym 1926 r., i w naszej machinie państwowej — staje się w stosunku do Polaków coraz zamożniejszym. W ostatnich latach wiele majątku polskiego przeszło w ręce żydowskie. Mały wszakże Żyd, biedny staje się coraz biedniejszym, popada w coraz straszniejszą nędzę.

    Skargi więc żydostwa mają podstawę faktyczną; są zaś niesłuszne tylko wtedy, gdy się zwracają przeciw społeczeństwu i rządowi polskiemu, czyniąc je winowajcą klęski lub przeciw kierownikom polityki żydowskiej, winnym jakoby nieumiejętnej czy niedbałej obrony interesów swych współwyznawców.

    Postępująca szybko nędza masy żydowskiej w Polsce ma swoje źródła w procesach gospodarczych, niezależnych od takiej czy innej polityki Polaków względem Żydów, czy też Żydów względem Polaków.

    Ta liczna masa żydowska, zalewająca miasta i miasteczka w Polsce, wytworzyła się w ostatnich stuleciach na gruncie cofnięcia się Polski w rozwoju gospodarczym, upadku handlu polskiego i siły polskiego mieszczaństwa, wreszcie barbarzyńskiego stosunku do handlu rządzącego w Rzeczypospolitej stanu szlacheckiego. W wytworzonych stosunkach rozrosła się niesłychanie warstwa drobnych pośredników, faktorów, jak ich nazywano, ludzi, nie mających żadnego zawodu, nic nie wytwarzających, nie znających się też na właściwym handlu, nic nie umiejących. Warstwę tę dali Polsce Żydzi.

    Po rozbiorach przecięcie Polski granicami, które były skrajnym zaprzeczeniem granic naturalnych, było wielkim hamulcem dla jej gospodarczego rozwoju. Najgorzej na nim wyszła Galicja, odgrodzona naturalną granicą karpacką od państwa, do którego ją przyłączono, a odcięta granicą polityczną od kraju, z którym stanowiła naturalną całość, i skutkiem tego skazana na gospodarczą wegetację, sprzyjającą trwaniu dawnych, zacofanych stosunków. W przeciwieństwie do niej Poznańskie, położone na równinie, pozbawionej naturalnych granic, szybko zostało wciągnięte w organizm gospodarczy niemiecki. W ostatniej ćwierci zeszłego stulecia było ono prowincją rolniczą wielkiego państwa przemysłowego: miało handel niewielki, ale zorganizowany na sposób nowoczesny. To też drobny pośrednik znikł tu z życia i znikła w kraju masa żydowska. Żyd zamienił się w kupca, a w tej roli nie miał dla siebie zbyt wiele miejsca w kraju rolniczym, w którym nadto wieś wydawała do miast nadmiar swej ludności, szukającej w handlu i rzemiosłach zarobku, nie mogąc go znaleźć w dostatecznej ilości na roli. Kupiec żydowski emigrował do tych części Niemiec, gdzie puls handlowy bił żywiej.

    Główna część Polski, włączona do państwa z niższą cywilizacją i z niższym ustrojem gospodarczym, które dopiero w drugiej połowie zeszłego stulecia, po przeprowadzeniu reformy włościańskiej, u siebie i w Polsce, zaczęło się w swym rozwoju gospodarczym zbliżać do Europy — zapóźniła się w swym życiu gospodarczym, za długo przechowała dawny typ stosunków. Z chwilą wszakże, gdy w drugiej połowie stulecia rozpoczął się w niej postęp gospodarczy, drobny pośrednik, faktor, zaczął tracić pole zarobków i małomiasteczkowy Żyd zaczął emigrować bądź do wielkich ognisk przemysłowych i handlowych w Polsce i w Rosji, bądź do Ameryki. Gdy zaś z Rosji zaczęto Żydów wypędzać przez ustanowienie „strefy osiadłości”, przenosili się stamtąd przeważnie do Warszawy i Łodzi.
    Zjednoczenie ziem polskich i odbudowanie państwa polskiego dało Żydom w Polsce równouprawnienie, które było zdobyczą nie tylko polityczną. Ci z nich, którzy zajęli miejsce w handlu i przemyśle polskim, to miejsce sobie znacznie rozszerzyli. Atoli dla drobnego pośrednika odbudowanie Polski było momentem fatalnym.

    Bez względu na to, czy Polska ma rządy dobre czy złe, czy polityka gospodarcza tych rządów jest mądra czy niemądra, sam fakt zjednoczenia ziem polskich, zniesienia przeciwnych naturze granic, krających na części geograficzną i narodową całość, wyzwolenie z pod rządów, wrogich interesom gospodarczym Polski i usiłujących dzielnice polskie wbrew ich naturalnemu ciążeniu ku sobie związać ściśle z obcymi im organizmami — sam ten fakt musiał pociągnąć za sobą postęp w organizacji stosunków gospodarczych Polski.

    Polska dziś w ustroju swego handlu szybko zbliża się do zachodniej Europy. Coraz mniej jest u nas ludzi, nie wiedzących, dokąd się zwrócić, gdy mają coś do kupienia, czy do sprzedania, coraz mniej potrzebujących drobnego pośrednika, faktora. Dlatego to dziś wśród ludności żydowskiej naszych miasteczek szybko zapanowuje coraz większa nędza.

    Tą nędzą zainteresowano się nawet na drugiej półkuli. Zjawiły się w Polsce dolary Żydów amerykańskich, za które w naszych miasteczkach zaczęto zakładać dla Żydów bezprocentowe(l) kasy pożyczkowe. Chcąc wszakże podobnym środkiem zaradzić postępującej nędzy naszego małomiasteczkowego Żyda, trzeba by wydać więcej dolarów, niż ich chcą i mogą dostarczyć nawet amerykańscy Żydzi, zwłaszcza w czasach, kiedy i w Ameryce interesy psuć się zaczynają.
    Postęp życia bezapelacyjnie skazał na zagładę drobnego pośrednika, a więc małomiasteczkowego Żyda w ogromnej liczbie. Nic go od tej zagłady nie uchroni.
    III

    ZNACZENIE CHAŁACIARZA

    Dola małomiasteczkowego Żyda w Polsce nie jest jedynie tragedią miejscową. Jeżeli nią się interesują Żydzi zagraniczni, jeżeli na pomoc biedakowi śpieszą dolary amerykańskie, to nie tylko działa współczucie dla cierpiących współwyznawców. Ten Żyd biedny i ciemny, ten tak zwany chałaciarz ma ogromne znaczenie dla żydostwa jako całości.

    Podstawą przyszłości narodów są masy ludowe. Gdy warstwy wyższe żyją więcej mózgiem, oraz popełniają więcej nadużyć, niszczących organizm fizycznie, i skutkiem tego z pokolenia na pokolenie wyrodnieją — żywotność narodu utrzymuje się przez czerpanie ciągle nowych sił z dołu.
    Ta potrzeba odnawiania sił elity istnieje wśród żydostwa w o wiele większej mierze, niż wśród narodów europejskich. Gdy te narody posiadają wiele rodzin, mających za sobą długi szereg pokoleń, które żyły na wyższym poziomie cywilizacyjnym, rodziny żydowskie, które przyjęły kulturę europejską i żyją na sposób europejski, wyrodnieją bardzo szybko i kończą się w ciągu paru pokoleń. Ten proces rzuca się w oczy we wszystkich krajach; na widowni zjawiają się ciągle nowe rodziny żydowskie, robią karierę w ciągu jednego, dwóch pokoleń, a w trzecim, czwartym już znikają.

    Po rewolucji francuskiej, od której zaczyna się szybkie europeizowanie Żydów, wielcy Żydzi na świecie byli prawie wyłącznie Żydami krajów zachodnich. Ich rodziny wszakże szybko znikają i w połowie XIX stulecia na szerokiej widowni europejskiej panują prawie wyłącznie Żydzi, pochodzący z Niemiec. W początkach naszego stulecia ci jeszcze panują, ale już zjawiają się w coraz większej liczbie rodziny, pochodzące z Poznańskiego, potem z naszych ziem wschodnich (tzw. „litwacy”), nieliczni z byłej Galicji, gdy dawne Królestwo Kongresowe jeszcze czeka na swoją kolej.

    Przy tak szybkim wymieraniu elity żydowskiej i potrzebie ciągłego jej odnawiania, ciemne, odcięte od wpływów europejskich masy żydowskie, istniejące w Polsce i w ogóle na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, są niesłychanie cennym zapasem sił, jedyną gwarancją, że żydostwo na świecie nie wyginie.

    Ten Żyd biedny, nędznie odżywiający się, żyjący w warunkach, zdawałoby się, najmniej higienicznych, wykazuje jednak ogromną żywotność, mnoży się znacznie lepiej od swoich cywilizowanych współwyznawców. Żyje on zgodnie z przepisami Talmudu, które przede wszystkim czuwają nad tym, żeby się mnożył, z drugiej strony te przepisy nakazują mu życie wstrzemięźliwe, powstrzymując go od rozmaitych nadużyć, od których również chroni go bieda materialna. Oparty na tych przepisach typ jego życia, pomimo swoich stron ujemnych, jest typem, do którego żydostwo od wielu pokoleń jest przystosowane i w którym żyć jest zdolne. Gdy się ten typ życia zmienia, następuje degeneracja.

    Małomiasteczkowe żydostwo ziem polskich jest rezerwuarem sił żydowskich dla całego świata, jest kopalnią surowca żydowskiego, którego nie może zabraknąć, jeżeli żydzi na świecie mają istnieć.
    Dlatego to los tego żydostwa tak żywo zawsze obchodził kierowników sprawy żydowskiej na szerokim terenie światowym, dlatego żadnym krajem nie zajmowali się oni tyle, co Polską, opiekując się jej losami politycznymi, starając się o takie jej urządzenie, ażeby nadal pozostała bogatą kopalnią żydowskiego surowca.

    Dlatego przybierająca dziś tak wielkie rozmiary klęska małomiasteczkowego żyda w Polsce, jest rozumiana, jako klęska całego żydostwa i całe żydostwo w swych żywiołach kierowniczych wysila się, szukając na nią środków, zaradczych.

    Ponieważ nowoczesny ustrój życia gospodarczego uderza przede wszystkim w drobnego pośrednika, przeto usiłuje się on przekształcić na kupca, lub rzemieślnika. To mu się w ostatnich czasach w dużej mierze udaje. W zakresie rzemiosł Żydzi w naszych miasteczkach porobili spore zdobycze, w niemałej mierze dzięki naszemu systemowi podatkowemu. Podatek obrotowy poważnie podciął rzemieślnika wyższego typu, w danym wypadku rzemieślnika polskiego.

    Przyszłość wszakże w tym względzie nie przedstawia się najlepiej. Przeludniona wieś polska musi wysłać do miast synów swoich w coraz większej liczbie. Niechęć do dzielenia ziemi pomiędzy wszystkie dzieci i rozdrabiania jej do nieskończoności występuje u naszego ludu wiejskiego coraz silniej, co pociąga za sobą emigrację do miast i szukanie chleba w handlu i rzemiosłach. Stąd kupiec i rzemieślnik żydowski wystawiony jest na coraz silniejsze współzawodnictwo kupca i rzemieślnika polskiego, który ma w tym współzawodnictwie niejedną słabą stronę, ale któremu sprzyja postępująca w społeczeństwie świadomość potrzeby popierania swoich przeciw żywiołowi obcemu. Zresztą postęp w ustroju życia gospodarczego pociąga za sobą pochłanianie najdrobniejszego kupca, Żyda sklepikarza, przez większe handle, a tym samym zmniejsza ilość rodzin, żyjących z handlu.

    Z drugiej strony, Żyd, który wyrasta ponad poziom drobnego pośrednika lub drobnego sklepikarza, ulega coraz więcej kulturalnemu wpływowi środowiska, wpływowi europejskiemu. Staje się on w świadomości swojej często mocniejszym Żydem, niż był, utwierdza się w swym żydostwie przy pomocy żargonowej prasy i przez udział w organizacjach żydowskich, zostaje przeważnie syjonistą. Ale ta jego świadomość żydowska opiera się już w znacznej mierze na podstawach nowych, na zapożyczonej od Europy idei narodowej, gdy jednocześnie słabnie jego talmudyczna ortodoksja. Wyłamuje się on z niej pod niejednym względem, a skutek tego jest przede wszystkim ten, że się gorzej mnoży.

    Jedyny w naszej nauce gruntowny znawca statystyki Żydów w Polsce, posiadający nie tylko znajomość cyfr, ale znający ich wartość i głęboko rozumiejący ich znaczenie, prof. Wasiutyński, w swej świeżo ogłoszonej, znakomitej pracy(1), przy całej ostrożności, z jaką traktuje dane urzędowe, dochodzi jednak do wniosku, że przyrost naturalny ludności żydowskiej w Polsce, który do niedawna znacznie przewyższał przyrost ludności chrześcijańskiej, po wojnie światowej zaczął spadać, i dziś jest mniejszy od przyrostu ludności chrześcijańskiej.

    Jego analiza cyfr wykazuje, że głównej przyczyny tej zmiany szukać należy w szybkim zmniejszaniu się liczby Żydów ortodoksyjnych, żyjących w ścisłej zgodzie z przepisami Talmudu.

    Ponieważ niezależnie od innych czynników, jak to wyżej już powiedzieliśmy, sam postęp życia gospodarczego sprawia, że typ Żyda talmudycznego szybko zanika, nie należy się spodziewać, ażeby nastąpiła zmiana w kierunku przeciwnym. Raczej należy oczekiwać, że liczba ludności żydowskiej w stosunku do chrześcijańskiej coraz bardziej będzie się zmniejszała.

    (1) Bohdan Wasiutyński. Ludność żydowska w Polsce w wiekach XIX i XX. Wydawnictwo Kasy im. Mianowskiego, Warszawa 1930. Str. 224.

    IV

    KOLONIZACJA ROLNICZA

    Dla każdego narodu lud wiejski, rolniczy jest głównym zapasem jego siły fizycznej. Żyje on najbliżej przyrody, w o wiele większej, niż inne warstwy, zgodzie z tradycyjnym typem życia, do którego się przez długi szereg pokoleń przystosował, najmniej ulega niszczącym żywotność rasy wpływom. Z niego też nieustannie odnawiają swą ludność miasta i z niego ciągle czerpią nowe siły wyższe warstwy narodu.

    Żydzi nigdy właściwie, nawet w czasach biblijnych, tego ludu rolniczego nie mieli. Jest to jedna z głównych przyczyn, dla których dana im przez Jehowę obietnica, że rozmnoży ich, jak piasek na brzegu morskim, nie została spełniona. Żydzi są narodem prawie równie starym, jak Chińczycy, i od równie dawna usiłują się mnożyć: jakżeż nikłą jest cyfra tych kilkunastu milionów Żydów, których liczy się dziś na całym świecie, w porównaniu z czterystu pięćdziesięciu milionami Chińczyków! I niema już widoków, żeby ta obietnica kiedykolwiek była spełniona.

    Tę swoją słabość, tkwiącą w braku ludu rolniczego, Żydzi ostatnich czasów widocznie rozumieli i rozumieją dobrze. Widać to z ich powtarzających się ciągle usiłowań zorganizowania kolonizacji rolniczej w tym lub innym kraju.

    Pierwszym krajem w Europie, który zaprodukował Żyda na roli, była Polska pod panowaniem austriackim, Galicja, w szczególności wschodnia. Sprzyjało temu zjawisku większe, niż gdzie indziej przeludnienie zażydzonych miast, brak średniej klasy rolniczej, wreszcie bierność gospodarcza ludu ruskiego, zwłaszcza w górach. Zachęceni tymi początkami Żydzi zaczęli kreślić plany szerszej kolonizacji rolniczej Galicji, przyszła pomoc pieniężna z zagranicy w postaci sum, ofiarowanych na ten cel przez Hirscha; jednakże nie mogło to dać poważniejszego wyniku ze względu na niezwykłą gęstość ludności rolniczej w Galicji i na postęp energii kolonizacyjnej wśród niej samej.

    Zakrojona na szeroką skalę i dużym nakładem pieniędzy poprowadzona w końcu ubiegłego stulecia organizacja osadnictwa rolniczego w Argentynie nie tylko się nie powiodła, ale wprost skompromitowała. Żydzi tam nie chcieli być rolnikami, jeno przedsiębiorcami rolniczymi, lub też uciekali z ziemi do miast. To też całe to przedsięwzięcie zostało wkrótce zapomniane.
    Plany syjonistów poprowadzenia kolonizacji Ugandy nie doszły do urzeczywistnienia.

    Natomiast powiodło im się zrobić pierwsze kroki w zakresie kolonizacji Palestyny, która już przed wojną światową miała pewną ilość Żydów, uprawiających ziemię. Już podczas wojny, z chwilą kiedy wojska angielskie zajęły Palestynę, organizacja rolnictwa żydowskiego w kraju poprowadzona została planowo, przy niemałym nakładzie energii i środków.

    Tym raźniej poszło naprzód dzieło kolonizacji z chwilą, kiedy Palestyna stała się krajem mandatowym angielskim jako „ognisko narodowe żydowskie”.

    Jednakże tu się nie zanosi na wytworzenie tego, co by można było nazwać ludem rolniczym żydowskim. Powstają piękne fermy, ze wspaniałymi instalacjami technicznymi, świadczącymi o wielkim nakładzie środków, a inteligentni ich posiadacze, bądź objawiający pociąg do gospodarstwa na ziemi, bądź traktujący je jako posłannictwo ideowe lub jako nowy sposób dorobienia się pieniędzy, są zeuropeizowanymi typami Żydów, od których można oczekiwać wszystkiego, tylko nie tego, żeby byli fizyczną rezerwą rasy. Dla niższego typu Żydów, którzy próbowali po wojnie w większej liczbie tam pociągnąć, nie znaleziono dość miejsca i wielu odesłano z powrotem.

    Wreszcie w sowieckiej Rosji na południu zaczęto zakładać we wcale znacznej liczbie osady rolnicze żydowskie. Dziś jeszcze nie można powiedzieć nic ostatecznego o ich widokach; z tego wszakże, co dotychczas o nich do nas dochodzi, należałoby wnosić, że sprawa stoi raczej źle: z jednej strony, osadnikowi trudno się przystosować do nowych warunków życia, z drugiej — nieżyczliwość okolicznej ludności utrudnia mu istnienie.

    Tym sposobem wszystkie dotychczasowe zamierzenia w kierunku wytworzenia na tym czy innym obszarze żydowskiego ludu rolniczego, a tym samem zbudowania trwałej podstawy narodowej, zapewniającej przyszłość rasy, bądź zbankrutowały, bądź w dalszych wynikach przedstawiają się bardzo wątpliwie.

    Jednakże na tych próbach Żydzi poprzestać nie mogą. Wobec losu, który w dzisiejszych stosunkach gospodarczych spotyka Żyda małomiasteczkowego na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, i wobec tego, że Żydzi, skupiający się dziś coraz bardziej w wielkich ogniskach handlowych i przemysłowych, emancypują się szybko z pod panowania Talmudu, skutkiem czego coraz słabiej się mnożą — wytworzenie konserwatywnego ludu rolniczego z pośród Żydów staje się koniecznością. Inaczej rasie żydowskiej grozi stopniowa zagłada.

    To też mózgi żydowskie pracują dalej energicznie nad planami kolonizacji rolniczej.
    Najnowszy plan, który bodaj od dwóch z górą lat został uznany za najrealniejszy w kołach żydowskich na Zachodzie, jest w porównaniu ze wszystkimi dotychczasowymi wprost gigantyczny. Obejmuje on stworzenie szerokiego pasa od Bałtyku do morza Czarnego po obu stronach Dniepru, z ludnością rolniczą żydowską, stanowiącą na początek 25% ogółu. Ziemie, wchodzące w skład tego pasa, należą dziś do Polski, Litwy Kowieńskiej, do Rosji, Ukrainy i Białorusi sowieckiej.

    Temu, zdaje się, zawdzięcza nasze Polesie, że w ostatnich czasach tak wiele interesowano się ze strony żydowskiej jego osuszeniem(1).

    Urzeczywistnienie tego planu dałoby nareszcie Żydom mocną podstawę narodową, nadto niebyłe jak ulokowaną geograficznie.

    Ma się rozumieć, ażeby taki plan urzeczywistnić, trzeba by jego wykonanie poprzedzić dużymi zmianami politycznymi na objętym przezeń terenie.

    Gdyby dziś rząd polski zechciał patronować kolonizacji żydowskiej na kresach wschodnich, spotkałby się z ogromnymi przeszkodami w społeczeństwie. Ale gdyby się dało przesunąć państwo polskie na wschód przez oddanie Niemcom ziem byłego zaboru pruskiego, a natomiast przyłączenie znacznych obszarów na wschodzie, to znaczy, przez pozbycie się odżydzonych ziem czysto polskich, a pozyskanie mocno zażydzonych ziem biało- i małoruskich, państwo to stałoby się rodzajem dawnej Austrii, z tą różnicą, że liczba i rola Żydów byłaby w nim bez porównania większa, niż w dawnym państwie Habsburgów.

    Takie państwo mogłoby nawet mieć rząd, który sam, na koszt skarbu poprowadziłby na jego obszarze kolonizację żydowską.

    Z drugiej strony, życie gospodarcze takiego państwa byłoby mniej europejskie, niż dzisiejszej Polski, i Żyd małomiasteczkowy lepiej by w nim prosperował.

    Również, w zbudowanej pod protektoratem niemieckim, a przez Żydów prowadzonej, niepodległej Ukrainie, kolonizacja rolnicza żydowska miałaby o wiele lepsze widoki, niż w dzisiejszym państwie sowieckim.

    Podobne zmiany łatwiej kreślić na mapie, niż przeprowadzać w życiu, niemniej przeto mówiono o nich sporo na przedwiośniu roku 1930-go, kiedy w opinii publicznej Europy i Ameryki przygotowywano krucjatę przeciw Rosji sowieckiej.

    (1) W ostatnich miesiącach trzeba zanotować parokrotną już wymianę zdań w sprawie kolonizacji Polesia przez Żydów między Żydami a przedstawicielami władz polskich. Ostatni, zaczynając od posła polskiego w Waszyngtonie, wszyscy dali Żydom zapewnienia, iż rząd polski patrzy na tę sprawę bardzo przychylnie. Wynikałoby, stąd, iż obecny rząd naszego państwa uważa granicę sowiecką za najbezpieczniejszą, skoro pragnie osadzać na niej ludność obcą, nie odznaczającą się zbytnią przyjaźnią dla Polski, i że z drugiej strony, nie musi uważać przeludnienia naszej wsi oraz wielkiego nadmiaru chłopów bezrolnych i małorolnych za kwestię poważną, skoro wolne obszary decyduje się oddać Żydom z chwilą, kiedy można je będzie przygotować do kolonizacji.

    V

    PALESTYNA

    Jeżeli Żydom trzeba jednego więcej dowodu na to, że są narodem nieszczęśliwym, to takim dowodem jest Palestyna.

    Ten największy widomy ich triumf w chwili katastrofy europejskiej po kilku zaledwie latach okazał się triumfem bardzo wątpliwym, a dziś ta zdobycz żydowska zaczyna wyrastać na kwestię, kryjącą w sobie olbrzymie niebezpieczeństwa zarówno dla piastunki mandatu, Anglii, jak dla samych Żydów.

    Palestyna nie tylko zawiodła jako teren do szerszej kolonizacji żydowskiej, jako przyszła siedziba żyjącego zwartą masą na roli żydowskiego ludu. Przyniosła ona boleśniejszy o wiele zawód polityczny. Gdyby przed dziesięciu z górą laty politycy żydowscy zdolni byli przewidzieć następstwa przyznania im tego „ogniska narodowego”, może nie dobijaliby się o nie tak energicznie.

    Powierzchownie na rzecz patrząc, można by się dziwić, że Anglia poszła tak chętnie na sposób rozwiązania kwestii palestyńskiej, który dziś już postawił ją w bardzo kłopotliwe położenie. Jednakże przyglądając się sprawie bliżej, łatwo dojść do przekonania, że nie miała ona innego wyjścia.

    Z chwilą, kiedy Żydzi wykazali dość wpływu i znaczenia, ażeby wymusić na mocarstwach przyznanie im Palestyny, Anglia musiała wziąć na siebie rolę inicjatorki w tej sprawie. Nie mogła ona dopuścić do tego, ażeby w kraiku, leżącym tak blisko Kanału Sueskiego, usadowiło się w roli opiekuna Żydów jakiekolwiek inne mocarstwo. Politycy angielscy, choćby byli przewidywali wszystkie trudności, jakie im gotowało przyjęcie mandatu palestyńskiego z obowiązkiem protegowania Żydów, woleliby z góry się na nie zdecydować, niż narazić na niebezpieczeństwo Kanał Sueski, którego posiadanie jest jednym z głównych warunków istnienia Imperium Brytyjskiego.

    Układy w tej sprawie odbywały się za kulisami i nie wiemy, w jakiej mierze polityka angielska na tym punkcie uległa szantażowi.

    Ze wszystkich narodów Anglicy najlepiej znają świat arabski i niezawodnie nie łudzili się, że przerabianie Palestyny na żydowską pójdzie gładko. Przewidywać musieli opór miejscowej ludności i poparcie tego oporu przez wszystkich Arabów.

    Sam już fakt, że Arabowie, twórcy Islamu i najżarliwsi jego wyznawcy, mają najsilniejsze poczucie muzułmańskiej solidarności, wystarczyłby do obudzenia poważnych obaw. Nikt zaś lepiej od Anglików nie wiedział, jak silnie w ostatnich dziesięcioleciach rozwinęło się wśród Arabów poczucie narodowe, arabski nacjonalizm: oni sami go budzili i podsycali w celu osłabienia Turcji, a potem w celu zużytkowania Arabów w wojnie z Turcją.

    Niemała trudność z gwałtownym judaizowaniem Palestyny wynikła stąd, że właśnie w chwili, kiedy się do niej zabrano, Anglia zamanifestowała się silnie jako protektorka uciśnionych narodowości, a jej premier i pierwszy delegat na konferencji pokojowej w Paryżu zajął w tym względzie najskrajniejsze stanowisko i był głównym sprawcą narzucenia państwom środkowo-europejskim konwencji o mniejszościach narodowych.

    Arabowie bacznie śledzili to, co się w Paryżu dzieje, i wygłaszane przez Lloyda George’a zasady obiecywali sobie zużytkować w swojej polityce. Jak pogodzić opiekę nad mniejszościami w części Europy z popieraniem gwałtów nad Arabami w Palestynie? Chyba tym, że Arabowie w Palestynie nie są mniejszością, ale ogromną większością… Bo nie wypada przecież przyznać, iż różnica pochodzi stąd, że tam w Europie idzie o popieranie Żydów przeciw innym narodom, a tutaj chodzi o obronę innego narodu przeciw Żydom.

    W chwili, kiedy Anglia brała mandat na Palestynę, nikt nie przewidywał, że wkrótce po wojnie światowej ujawnią się początki jej upadku przemysłowego i handlowego, które zakwestionują jej dotychczasową potęgę; tak silnie dającą się odczuć w chwili zakończenia wojny. Nikomu pewnie nie przychodziło do głowy, że potęga ta zrobi pierwsze kroki wstecz właśnie w tej części świata, do której należy Palestyna. Zrzeczenie się protektoratu nad Afganistanem, uznanie formalne niezawisłości Egiptu, wreszcie stan rzeczy, który ostatnimi czasy wytworzył się w Indiach, nie podniosły w przedniej Azji uroku potęgi angielskiej i nie zwiększyły względem niej pokory Arabów.

    Sprawę skomplikowało położenie Anglii w Indiach. Mając do czynienia z buntem Hindusów, Braminów, którzy stanowią większość ludności kraju, musi ona szukać oparcia w tych żywiołach, które Braminom nie ufają i obawiają się ich rządów. Te żywioły są dwa: jeden mniejszego znaczenia, jakkolwiek liczący sześćdziesiąt milionów — to upośledzeni Pariowie; drugi, mocno zorganizowany przez swą religię i energiczny — to dochodzący liczbą do stu milionów Muzułmanie. Na tych przede wszystkim Anglia liczy. Warunkiem wszakże możności liczenia na nich są dobre stosunki z przewodzącymi w Islamie Arabami. Ci zaś są nieprzejednani, gdy chodzi o ich prawa w Palestynie.

    Anglia tedy coraz wyraźniej staje w sytuacji, w której, chcąc ratować się w Indiach, będzie musiała poświęcić sprawę żydowską w Palestynie. Jeżeli zaś do tego dojdzie, to los Żydów tam może być smutny. Arabowie niedawno pokazali w dobitny sposób, jaki jest ich sentyment względem uprzywilejowanych przybyszów.

    Jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż przy okazji tego niedawnego pogromu, wśród Żydów wszystkich krajów odezwał się chór oburzenia na Anglię za to, że ich niedostatecznie broni, gdy jednocześnie w Anglii, zwłaszcza wśród rządzącego obozu robotniczego, wypowiedziały się głosy, że naród angielski nie może poświęcać swej krwi i swych pieniędzy na przeprowadzanie planów żydowskich — nie dodawano: przeciw Arabom, z którymi dobre stosunki są cenne — to spostrzeżemy, że kwestia palestyńska w swym dalszym rozwoju kryje w sobie jeszcze jedno niebezpieczeństwo, mianowicie popsucia dobrych stosunków między Anglią a Żydami.

    To zaś jest niebezpieczeństwem nie lada, bo konsekwencją konfliktu Żydów z Anglią byłoby niezawodnie otwarcie na nowo kwestii żydowskiej w całym świecie naszej cywilizacji. Tego zaś Żydzi najmniej pożądają.

    Gdyby nie położenie geograficzne Palestyny, Anglia prawdopodobnie dziś zrzekłaby się swego mandatu, ofiarowując go, jak dar Danajów, komu innemu. Niestety, ze względu na interesy Imperium tego zrobić nie może.

    Sytuacja tedy i dla Żydów i dla Anglii jest ciężka.

    Prawdopodobnie dla rozweselenia się w smutnej chwili odezwały się głosy, żeby mandatem palestyńskim obdarzyć… Polskę!

    Dziś już jest rzeczą widoczną, że zdobycie przez. Żydów „ogniska narodowego” w Palestynie okaże się dla nich wielkim nieszczęściem.

    Jak wszystkie nieszczęścia Żydów w historii — a było ich wiele — będzie ono wynikiem tego, że Żydzi, przy swoich pierwszorzędnych zdolnościach kombinacyjnych, przy całej umiejętności połapania się w koniunkturze i wyzyskania na swą korzyść warunków chwili, nie mają daru przewidywania nawet względnie bliskiej przyszłości. Z drugiej strony, zbyt ich ponosi temperament, zbyt lubią pokazywać swą siłę, akcentować swe znaczenie, zbyt są łapczywi na triumfy. Skutkiem tego byli zawsze i są mocnymi współzawodnikami w interesach, ale bardzo słabymi politykami.

    W tym wypadku zaślepiła ich łatwość zdobycia Palestyny przy wpływie, jaki wywierali na polityków angielskich i amerykańskich, i nie zastanawiali się nad tym, jak tę zdobycz utrzymają w rękach. Nie przewidzieli, że po chwilowym triumfie przyjdzie klęska.

    Tej klęsce wszakże w ich oczach będzie winna Anglią(1).

    Siła ich wpływów w Anglii może postęp tej klęski w pewnej mierze hamować, ale kwestii z porządku dziennego nie usunie. Tym sposobem stosunek ich do Anglii będzie się coraz bardziej komplikował, gdy jednocześnie rozrost partii „hitlerowców” komplikuje ich stosunek do Niemiec.

    (1) W niespełna trzy tygodnie po napisaniu powyższego, ogłoszone zostały w Londynie dwa dokumenty urzędowe: raport o położeniu gospodarczym Palestyny, sir Johna Hope Simpsona, i Biała Księga, zawierająca deklarację rządu brytyjskiego o polityce palestyńskiej. Sir John Simpson zaleca powstrzymanie imigracji żydowskiej do Palestyny, dopóki są tam bezrobotni Arabowie, i wolne dla kolonizacji grunty przeznaczyć dla Arabów. Deklaracja rządu nie uznaje przywilejów żydowskich w Palestynie, traktuje Żydów jako równych z innymi mieszkańcami kraju, który tylko jako całość stanowi troskę rządu. Ogłoszenie tych dokumentów wywołało wielkie wzburzenie w świecie żydowskim i pociągnęło za sobą protesty szeregu unionistów i liberałów angielskich. Ma się rozumieć, jest ono wynikiem trudności, jakie rząd angielski ma w Indiach, i potrzeby pozyskania całkowitego poparcia muzułmanów indyjskich na konferencjach z przedstawicielami tego kraju.

    VI

    ROSJA I WSPÓŁDZIAŁANIE MIĘDZYNARODOWE

    W pół roku mniej więcej po klęsce wyprawy Korniłowa na rząd Kiereńskiego, klęsce, która zadecydowała o doprowadzeniu rewolucji rosyjskiej do bolszewickiego końca, w rozmowie z ówczesnym ministrem spraw zagranicznych Anglii, Balfourem, zadałem mu pytanie, po czyjej stronie w owej chwili były jego zdaniem sympatie angielskiej opinii publicznej.

    — Zdaje mi się — odpowiedział — że w znacznej większości po stronie Korniłowa.

    — A jednak — zauważyłem — w chwili, kiedy Korniłow stał pod Petersburgiem i miał, zdawało się, wszelkie widoki zwycięstwa, rubel na giełdzie londyńskiej spadł o 40%, po klęsce zaś Korniłowa podniósł się z powrotem.

    Angielski mąż stanu zdziwił się bardzo.

    — Wynikałoby z tego — rzekłem — iż giełda londyńska nie była w zgodzie z większością angielskiej opinii publicznej.

    Na giełdzie londyńskiej już od końca ubiegłego stulecia panują Żydzi i owe skoki rubla były najlepszym, bo namacalnym dowodem, iż żydowskie sfery finansowe, wbrew dążeniom narodów sprzymierzonych, popierały rewolucjonizowanie się Rosji do końca. Tu znów ujawniła się niezdolność Żydów do przewidzenia bliskiej nawet przyszłości.

    Zaprowadzenie i utrwalenie rządów sowieckich w Rosji nie okazało się wcale zwycięstwem interesów żydowskich.

    Przede wszystkim, bolszewizm rosyjski w obecnym swoim stadium ma bardzo wielu ludzi, którzy wygłaszane zasady biorą na serio i przeprowadzają je w życiu konsekwentnie, bez kompromisów, nie uznając żadnych wyjątków. Jeżeli np. głoszą, że wiara w Boga jest szkodliwa, że stoi na drodze postępowi ludzkości, to starają się tępić tę wiarę na całej linii, nie oszczędzając nawet Jehowy. Jeżeli zamykają cerkwie i kościoły, to zamykają także i bóżnice. Jeżeli zmuszają rodziców chrześcijan do uczenia dzieci w szkołach bezbożnych, to nie po to, żeby Żydom pozwolić kształcić swą młodzież religijnie.

    Otóż istnienie Żydów, jako ciała odrębnego wśród innych narodów, opiera się przede wszystkim na troskliwym wychowaniu religijnym młodego ich pokolenia. Uniemożliwić to wychowanie to znaczy zgładzić żydostwo z powierzchni ziemi.

    Rosja po Stanach Zjednoczonych i Polsce ma największą ilość Żydów w swych granicach. Wyniszczenie tam Żydów przez wyzucie ich z religii pociągnęłoby dla żydostwa olbrzymią stratę liczbową. Położenie więc jest groźne, jakkolwiek Żydzi sowieckiej Rosji usiłują się ratować przez kształcenie swej młodzieży w Polsce(1).

    Ta sprawa sama jedna wystarcza, ażeby rządy sowieckie w Rosji uważać za nieszczęście dla Żydów. Mniej świadome rzeczy masy żydowskie, zwłaszcza w obecnym swym fatalnym położeniu ekonomicznym, mogą sobie z bolszewizmem sympatyzować, ale kierownicy sprawy żydowskiej na szerokim świecie bodaj że już wydali nań wyrok. W gwałtownej krucjacie przeciw sowieckiej Rosji, której niedawno byliśmy świadkami, czuć było silnie ich rękę.

    Wielkim Żydom tego świata jeszcze boleśniej, bo bezpośrednio w ich interesach, czuć się daje wyodrębnienie się gospodarcze i polityczne sowieckiej Rosji, jej trzymanie się poza nawiasem wszelkich dążeń do międzynarodowej kooperacji gospodarczej, zamknięcie jej granic dla wolnego handlu, uniemożliwienie przedsiębiorstwom zagranicznym należytej eksploatacji jej rynku i jej bogactw naturalnych; z drugiej zaś strony — jej odporne i drwiące stanowisko względem mającej czuwać nad międzynarodową kooperacją polityczną, gospodarczą, intelektualną itd. Ligi Narodów.

    Sama zaś Liga Narodów, której pomysł niewątpliwie się narodził w kołach wpływowych Żydów amerykańskich i której utworzenie uważane było za wielkie ich zwycięstwo, nie obiecuje jakoś ziścić pokładanych w niej nadziei.

    Chociaż oficjalnym jej promotorem był prezydent Stanów Zjednoczonych, to jednak wielka republika amerykańska do niej nie przystąpiła, nie chcąc mieć w Europie arbitrów w sprawach swoich z republikami środkowej i południowej Ameryki, w których dogodnie jej jest mieć wolną rękę.

    Też same Stany Zjednoczone, będąc dziś największą potęgą gospodarczą świata oraz zdobywszy sobie przez swą rolę w wojnie światowej i na konferencji pokojowej niesłychanie silną w tym świecie pozycję moralną i wpływ na Europę, poprowadziły faktycznie politykę skrajnie przeciwną zasadom międzynarodowego współdziałania. Czymże innym jest ich zamknięcie wrót dla imigracji europejskiej lub zaostrzona ostatnimi czasy polityka celna?…

    Wielka, niosąca dotychczas sztandar wolności republika amerykańska jest dziś skrajną wyrazicielką egoizmu gospodarczego, dążącego do jak najdalej idącej eksploatacji innych krajów, przy jak najdalej również idącym zamknięciu swych bogactw dla obcych. Ten przykład musi pociągnąć za sobą naśladownictwo, ile że, przy całej dzisiejszej frazeologii o międzynarodowym współdziałaniu gospodarczym, egoizm gospodarczy narodów leży w duchu czasu i coraz silniej się w ich postępowaniu uwydatnia. Bariery pomiędzy państwami są dziś o wiele większe, niż były przed wojną światową: tak liberalna zawsze Anglia utrzymuje dziś ścisły system paszportowy, przeznaczany głównie do tego, ażeby nie dopuścić żadnego cudzoziemca do osiedlenia się w Anglii celem zarobkowania.

    Przy wszystkich tedy wielkich projektach kooperacji, życie, zdaje się, prowadzi narody do coraz większego odgradzania się nawzajem od siebie, do zazdrosnego chronienia swoich zasobów przed wyzyskiem obcych. Robią to dziś najbogatsi — niezawodnie nauczą się od nich i biedniejsi.

    Istnieje zresztą szereg względów, na których rozważanie niema tu miejsca, a które sprawiać muszą, że państwa będą coraz bardziej skłonne do odgradzania się od innych cłami i do starania się o jak największą samowystarczalność gospodarczą.

    Dzisiejsze wysiłki ku zorganizowaniu świata w jedną całość gospodarczą są właściwie wyrazem walki z duchem czasu, potrzebą obrony państw, dotychczas panujących ekonomicznie nad światem, przeciw emancypacji krajów, dotychczas eksploatowanych, przeciw rozwojowi przemysłu fabrycznego tam, gdzie go dotychczas nie było, popieranemu przy pomocy bądź ceł, bądź nawet zorganizowanego bojkotu towarów obcych, który w ostatnich czasach widzieliśmy i widzimy w Chinach i w Indiach.

    Otóż ten rozwijający się egoizm gospodarczy narodów daje się czuć mocno nie tylko wielkim państwom przemysłowym i handlowym, ale i wielkim Żydom, którzy w przemyśle, handlu i finansach tych państw zajmują potężne stanowisko. Dla tych potentatów zwężanie się; zakresu wymiany międzynarodowej, w której mają oni tę przewagę nad innymi narodami, że są wszędzie, wszędzie mają swoich, jest zjawiskiem bardzo niepomyślnym, jeżeli dziś jeszcze może słabo odczuwanym, to grożącym, że się da odczuć w niedalekiej przyszłości.

    Rozwój egoizmu gospodarczego narodów kryje w sobie na przyszłość niebezpieczeństwo i dla mniejszych Żydów, zwłaszcza wobec tego, że występują oni dziś wszędzie coraz silniej jako odrębny naród, i żądają, żeby ich za taki uważano. Tę odrębność narody zmuszone są coraz bardziej uznawać: jeżeli jej pojęcie rozciągną i na dziedzinę współzawodnictwa gospodarczego, będzie to dla Żydów wielką katastrofą.

    (1) Społeczeństwo nasze nawet nie wie, że w Polsce istnieje kilkadziesiąt religijnych szkół żydowskich wyższego stopnia, w których kształci się młodzież żydowska z sowieckiej Rosji. O tym trzeba się dowiadywać dopiero z publikacji niemiecko-żydowskich. Również nic nie wie o tym, jaką rolę gra i kogo kształci uniwersytet żydowski w Lublinie.

    VII

    WIDOKI NA PRZYSZŁOŚĆ

    Nigdy, jak już powiedziano wyżej, Żydzi nie mieli tak wielkiego wpływu i znaczenia w świecie, jak w chwili zakończenia wielkiej wojny. Zdobycze, które wówczas porobili, triumfy, które święcili, uprawniały ich we własnym przekonaniu do jak najśmielszych nadziei na przyszłość i wpoiły innym narodom pojęcie o ich niezachwianej, ciągle rosnącej potędze.

    Krótki okres powojenny przyniósł światu wiele zawodów, rozwiał wiele złudzeń, a twarda rzeczywistość nowych czasów, która szybko swe oblicze odsłania, jest dla wielu wprost przerażająca. Najwięksi zwycięzcy przy zawieraniu pokoju, Żydzi, najwięcej może dowiedzieli się w tym okresie rzeczy dla siebie niepomyślnych.

    Wprawdzie w tych latach powojennych, które zaczęły się od anarchii na rynkach i od dzikiej spekulacji, zdobyli wiele, niemało interesów przeszło w ich ręce? w miarę wszakże, jak stosunki gospodarcze układają się w nowych normach, normy te zapowiadają się dla nich bardzo niepomyślnie.

    Związali oni swą karierę z kapitalizmem nowoczesnym, na którego rozwój i charakter sami wielki wpływ wywarli, i przezeń spodziewali się dojść do całkowitego panowania nad światem. Tymczasem, kapitalizm ten, gdy mowa o świecie naszej cywilizacji, wszedł w okres ciężkiego przesilenia, które w znacznej swej części nie jest czasowym przesileniem, ale początkiem stopniowej likwidacji, choć sferom najwięcej zainteresowanym jeszcze trudno z myślą o tym się pogodzić. Najgłówniejsze, reprezentujące największy kapitał siły żydowskie ciągnęły zawsze do państw, przodujących w układzie gospodarczym świata: skupiły się w Anglii, Francji, Niemczech, wreszcie w Stanach Zjednoczonych, i stamtąd promieniowały swoim wpływem na resztę świata. Dziś wszakże w tym układzie zaczęła zajmować miejsce i Azja: Japonia w ciągu paru, dziesięcioleci wyrosła na wielkie państwo przemysłowe i handlowe, a wiele za tym przemawia, że za lat kilkadziesiąt Chiny będą największą potęgą gospodarczą świata.

    Otóż tam Żydzi nie pójdą, bo choć są z pochodzenia narodem azjatyckim, w Azji dla nich miejsca niema. Nie znaczy to, żeby w portach chińskich i japońskich nie było kupców Żydów; ale reprezentują oni handel europejski lub amerykański z Chinami i Japonią, nie zaś handel chiński czy japoński z Europą i Ameryką.

    Chiny mają od tysiącleci swoich Żydów, ale ci żadnej roli w operacjach pieniężnych nie odgrywają: są robotnikami od noszenia ciężarów i od innych robót pośledniejszych.

    Pomimo tak uderzającego zeuropeizowania Japonii całe jej życie gospodarcze, nie tylko rolnictwo i przemysł, ale handel i bankowość, znajduje się wyłącznie w rękach japońskich: Żydzi, o ile tam się ich spotyka, są tylko reprezentantami przedsiębiorstw zagranicznych, i niema drzwi, którymi do japońskich mogliby się wcisnąć.

    Tę rolę, w której ich znamy, zdolni są oni odgrywać tylko w społeczeństwach chrześcijańskich, jeżeli nie z religii, to z typu cywilizacji.

    Im większe stanowisko będą zajmowały kraje azjatyckie, tym większa będzie część świata, w której Żydzi żadnego znaczenia nie mają, tym słabsze będą miały podstawy ich marzenia o panowaniu nad światem.(1)

    Jeżeli warunki zewnętrzne układają się dla żydostwa niepomyślnie, to z drugiej strony grozi mu stopniowy spadek jego sił własnych, co jest o wiele większym niebezpieczeństwem.
    Dla powierzchownych obserwatorów życia to niebezpieczeństwo jest niespodzianką, a nawet niejednemu wyda się nieprawdopodobieństwem.

    W okresie powojennym żyją oni pod wrażeniem ogromnego rozwoju i ciągłego postępu sił żydowskich. Widzą Żydów wszędzie, gdzie potrzeba pieniędzy, czy na to, żeby je dalej robić, czy żeby je puszczać. Żydzi robią najlepsze interesy, oni są klientami najdroższych sklepów, oni się najdrożej ubierają, najlepiej jedzą i piją, oni mają najkosztowniejsze metresy. Widzimy nowe zjawisko — Żydów, uprawiających sporty, nawet odznaczających się na tym polu, produkujących z pośród swej młodzieży silne i sprawne typy fizyczne.

    Są to wszystko dowody siły Żydów w chwili obecnej; tylko czy siły na przyszłość?…
    Żądza użycia, która po wojnie opanowała świat protestancki, jeszcze silniej zamanifestowała się wśród zamożniejszych Żydów. Żydzi są typem ludzkim wybitnie zmysłowym: od ujawnienia tej ich właściwości w masie powstrzymuje ich bieda i przepisy Talmudu. Tam, gdzie biedy niema, a nakazy Talmudu nie działają, występuje ona w formach rażących. Wyraża się w sposobie życia, do którego rasa żydowska w przeszłych swych pokoleniach nie przystosowała się, w nadużyciach, niszczących organizm, powoduje szybką degenerację i prowadzi do wymierania rodzin.

    Nawet ci Żydzi, którzy z zamiłowaniem oddają się sportom, nie budują przyszłości swej rasy. Daje to na razie nieraz wspaniałe rezultaty, ale w ostatecznym wyniku, będąc radykalnym oddaleniem się od tradycyjnego typu życia żydowskiego, prowadzi do zmniejszenia się przyrostu naturalnego ludności żydowskiej.

    Jedyny Żyd, zdolny zapewnić przyszłość swej rasie, ortodoksyjny talmudysta, stale i szybko znika z powierzchni ziemi. Jeżeli tak dalej pójdzie, jak idzie dzisiaj, w ciągu paru pokoleń stanie się on rzadkim okazem.

    Jest jeszcze jedno w dzisiejszym świecie zjawisko, dla żydostwa wyjątkowo niepomyślne.
    Wolnomularstwo, organizacja obrony Żydów zawsze i wszędzie (z wyjątkiem pewnych, heretyckich lóż pruskich), która im drogę do ich wielkiej kariery w ostatnich dwu stuleciach wyrównała, zaczyna szybko tracić te znamiona, które były źródłem jego potęgi i wielkiej jego dotychczasowej roli w świecie. Z drugiej strony głębokie przemiany gospodarcze i polityczne, odbywające się dziś w świecie naszej cywilizacji, wpływają na masonerię rozkładowo. W wyniku tego wpływ jej musi się szybko zmniejszać.

    Słabnięcie tej armii pomocniczej niezawodnie da się żydostwu bardzo we znaki.
    Nasza ojczyzna, która od paru stuleci zaczęła się przekształcać na europejską ojczyznę Żydów i która postępowała po tej drodze aż do ostatnich czasów, nie ma już widoków na to, żeby się dalej w tym kierunku rozwijała. Przeciwnie, weszliśmy niewątpliwie w fazę zmniejszania się odsetka ludności żydowskiej w naszym kraju. Proces ten, który się był rozpoczął i poszedł szybko w ostatniej ćwierci ubiegłego stulecia w ziemiach zaboru pruskiego, a, od początku obecnego stulecia zaznaczył się w zaborze austriackim — po zjednoczeniu ziem polskich i odbudowaniu państwa, uwydatnił się już i na ziemiach byłego zaboru rosyjskiego.

    Zrozumienie jego źródeł pozwala na przewidywanie, że będzie on w przyszłości szybko postępował.

    Z jego postępem Polska będzie miała coraz mniejsze znaczenie w polityce ogólno- żydowskiej, dla której dotychczas jest przedmiotem szczególnej opieki.

    Z drugiej strony, warunki, o których mówiliśmy, a które sprawiają, że wpływ Żydów w świecie musi się zmniejszać, według wszelkiej logiki powinny sprowadzić ten skutek, że opiekowanie się żydostwa światowego Polską, przy najlepszych chęciach, będzie mniej skuteczne.

    W chwili zakończenia wojny światowej wpływowi na terenie międzynarodowym Żydzi zapewniali bez ceremonii, że nie dopuszczą do tego, ażeby Polska była państwem narodowym i miała istotnie narodowe rządy.

    Czy długo jeszcze będą mogli dawać takie zapewnienia?…

    (1) — Czy pan zna potężne państwo, które by nie miało Żydów i na nich się nie opierało? — zapytał mnie chełpliwie w r. 1918 w Nowym Jorku jeden z wielkich Żydów amerykańskich.
    — Znam.
    — Które?
    — Japonia.
    — I Japonia nie zwyciężyłaby Rosji, gdyby jej był Schiff pieniędzy nie pożyczył.
    Śmieszna odpowiedź. Pożyczać od kogoś pieniądze w danej chwili nie znaczy potęgę swoją na nim opierać.
    Żydzi wiedzą dobrze, że Azja obchodzi się bez ich współpracy i że w budowaniu potęgi japońskiej żadnego udziału nie brali.

    Roman Dmowski

    http://wsercupolska.org/joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=2864:roman-dmowski-kwestia-ydowska&catid=9:mysl-narodowa&Itemid=5

  3. Guła said

    ad#1
    Nie guru a kagan.
    Znaczy to również iż nie ma mowy o demokratycznej formie zmiany władzy.

    Wybijmy sobie z głowy wybory.
    No chyba że wygra i rozczaruje … guru.

  4. Olo_kru said

    Tak gwoli ścisłości.
    Przed holokaustem Indian Ameryki, pierwszym był holokaust Wandejczyków.

  5. Nic dodać nic ująć said

    Re: 2
    Stowarzyszenie “Otwarta Rzeczpospolita” chyba dostanie sr.czki jak to wszystko tutaj przeczyta :)

    http://www.bibula.com/?p=26667

  6. j said

    Andrzej Szubert: Wykluczeni polskiego baraku unii

    Powstała nowa, ciekawa internetowa inicjatywa – a więc witryna prezentująca niektóre blogi i strony internetowe zaliczane do nieprawomyślnych. Zamiarem inicjatorów było ułatwienie internautom znalezienia informacji podlegających cenzurze w oficjalnych, kontrolowanych przez Żydów mediach. Mottem nowo powstałej strony jest cytat Jarosława Kaczyńskiego z jego wykładu z cyklu O naprawie Rzeczypospolitej wygłoszonego przez Jarkacza w fundacji żydowskiego aferzysty, filantropa Sorosa.

    Tak więc „Wykluczeni” to ci, których okupująca polską scenę polityczną obca agentura POPiS/SLD/PSL zepchnęła na margines życia politycznego. W zasadzie blogi i strony umieszczone na „Wykluczonych” powinny być z założenia jednakowo anty-PO-wskie jak i anty-PiS-owskie. Choć tak całkiem do końca warunek ten nie jest spełniany. Niektóre z blogów są niby jednakowo wrogo nastawione do tych dwóch głównych agentur Sorosa na polski barak unijny – PO i PiS – ale z lekkim wskazaniem na PiS jako na mniejsze zło. Choć tak naprawdę PiS jest takim samym złem jak PO, tyle że niebezpieczniejszym – bo lepiej zakamuflowanym. O tym, że PO to szajka aferzystów, lodziarzy i sabotażystów gospodarczych nikogo rozsądnego przekonywać nie trzeba. Ojcami chrzestnymi tego politycznego gangu byli:

    * agent grupy Bilderbergów na Polskę, przewerbowany na proamerykańskość były agent SB, Andrzej Olechowski.
    * b. funkcjonariusz SB, przewerbowany przez CIA i odznaczony orderami za zasługi dla CIA, Gromosław Czempiński.

    A jedna z gwiazd PO, Palikot jest członkiem rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej. Te przykłady, a także udział luminarzy PO w fundacji Sorosa dobitnie pokazują, że PO jest agenturą światowego żydostwa – ideologów NWO. A nie – jak wiele wprowadzionych w błąd niepoprawnych stron i blogów pisze – że PO to agentura Ruskich. W takiej szkodliwej dezinformacji, wprowadzającej miliony Polaków w błąd bierze udział wiele stron tzw. niezależnych. Niestety, nawet na stronie „Wykluczonych” znajdują się głosiciele podobnych propagandowych bzdur. Trudno jest ocenić, na ile są one agenturalnie prowadzone, a na ile po prostu nieświadomie wypełniają funkcję użytecznych idiotów. Jedną z metod rządzącej Polską żydowskiej agentury jest bowiem wmawianie Polakom rzekomego opanowania Polski agenturą Rosji.

    Do głównych i najniebezpieczniejszych dezinformatorów tego typu należy Stanisław Michalkiewicz. Na wielu umieszczonych na „Wykluczonych” stronach internetowych uchodzi on niestety nadal za wyrocznię. Jeszcze groźniejszym pod tym względem ze względu na zasięg dezinformacji jest imperium o. Rydzyka. To u niego często produkuje się Antoni Macierewicz vel Izaak Singer czy też dyżurny rusofob, prof. Szaniawski. Zadziwia bezczelność, z jaką ideolodzy „ruskiej agentury” otwarcie kłamią. Zadziwia jeszcze bardziej fakt, że przez tylu wydawało by się rozsądnych ludzi ta propagandowa fałszywka przyjmowana jest jako prawda objawiona. Gdyby Polską rządziła ruska agentura:

    * Nie bylibyśmy barakiem w Unii.
    * Nie bylibyśmy w zbrodniczej NATO.
    * Nie pomagalibyśmy zbrodniczej USA w okupacjach Iraku czy Afganistanu.
    * Mielibyśmy elementy tarczy obronnej Rosji, a nie tarczy wymierzonej przeciwko niej.
    * Stacjonowałaby w Polsce jednostka armii rosyjskiej a nie amerykańskiej.
    * Mielibyśmy tajne więzienia KGB a nie tajne więzienia CIA.

    Zwłaszcza ten ostatni przykład pokazuje, do jakiego stopnia Polska okupowana i rządzona jest przez agenturę USA i Izraela. W b. tajnym ośrodku szkolenia elitarnego wywiadu zagranicznego SB w Kiejstutach w czasie rządów postkomuchów CIA urządza sobie tajne i nielegalne więzienie. Postkomuchy sprawę kompletnie zatajają przed społeczeństwem, a CIA czuje się u nas bezpiecznie jak u siebie w domu.

    PiS jest trudniejszy dla milionów Polaków do zdemaskowania jako żydowska agentura. Choć w zasadzie trudno zrozumieć, jak można Kaczyńskiego, ganiającego w jarmułce i przy świeczkach menory z Żydami po Belwederze uważać nadal za katolika-patriotę. A już fakt, że to Kaczyński zalegalizował wpływową, syjonistyczną, skrajnie antypolską lożę B’nai B’rith, zdelegalizowaną za szkodliwą i wrogą wobec Polski działalność przez prezydenta II RP, Ignacego Mościckiego pokazuje, że Kaczyński dbał przede wszystkim o interesy żydostwa w Polsce.

    O stopniu podporządkowania się liderów PiS strategii Sorosa dobitnie świadczy przykład dwuletnich rządów koalicji PiS-u, Samoobrony i LPR. Te dwie ostatnie partie zostały wciągnięte przez PiS tylko po to do koalicji, aby je skompromitować, zniszczyć i zepchnąć na margines wykluczonych. Taktyka agentury sorosowców jest taka – obojętnie, czy jesteśmy partią
    „rządzącą” (wykonującą rozkazy ideologów NWO), czy „tylko” główną partią opozycyjną w sejmie – ważne jest, aby tylko partie agenturalne liczyły się na polskiej scenie politycznej. Samopoświęcenie się PiS – a więc świadome skrócenie o połowę kadencji własnego rządu, byleby pozbyć się partii nieagenturalnych z polskiego knessetu pokazuje wyrachowanie i
    przebiegłość rządzącego PiS-em żydostwa.

    Mimo mankamentów niektórych stron i blogów spośród „Wykluczonych” inicjatywa ta jest b. pożyteczna. Należy jedynie żywić nadzieję, że praca edukacyjna „Wykluczonych” pozwoli otrząsnąć się tym blogom i stronom spośród nich, które nadal uważają PiS za mniejsze zło, a Polskę za kraj rządzony ruską agenturą.

    _http://grypa666.wordpress.com/________________________________________

    PS. W zasadie zgadzam sie praktycznie ze wszystkim co napisal Pan Andrzej Szubert ( i w ogole cenie go bardzo za pomyslunek i zdrowy rozsadek) oprocz… moze niezbyt fortunnie i dosc krzywdzaco wybranego przykladu red. Stanislawa Michalkiewicza, ktorego stawia w jednym rzedzie obok niezwykle skutecznego w destrukcji syjonisty Macierewicza, dla niepoznaki lubiacego odgrywac role oszoloma podobnie jak Palikot czy Niesiolowski w drugim obozie! Panowie maja precyzyjnie rozpisane role jak udupic polskie spoleczenstwo a role oszolomowznakomicie to kamufluja. Takie ustawienie red. Michalkiewicza obok Macierewicza uwazam za gleboko niesprawiedliwe i troche jakby nieuczciwe. Nawet jesli red. Michalkiewicz widzi pewne sprawy inaczej niz bysmy sobie zyczyli / np. sprawa abp Wielgusa, ktorego my bronilismy w zaparte, a ktory za przeproszeniem dawal sie wypuszczac przez Zaryna i innych spryciarzy jak pijane dziecko we mgle i co red. Michalkiewicz wypunktowal, czy sprawa tragedii w Smolensku, gdzie Rosjanie nawet nie probowali ryknac „qwa, podrzucili nam to smierdzace jajo, z ktorym nie wiadomo co zrobic”, tylko pospiesznie zaczeli kluczyc by sie wybronic/ – to przeciez swoimi felietonami robi wiecej dobrego niz zlego (jesli w ogole cos zlego robi :) )zmuszajac do pomyslunku biernych i mocno otumanionych czytelnikow. I chwala mu za to! No zgoda, moze troche za czesto podszczypuje nic nie znaczaca w Polsce razwiedke rosyjska ale moim zdaniem raczej z przekory, raczej dla jaja i dla zmylenia przeciwnika niz tak naprawde na serio. Natomiast nieprawda jest, ze nie pietnuje lobby zydowskiego i prawdziwie skutecznej razwiedki izraeloamerykanskiej. Robi to czesto i odwaznie i trudno tego nie zauwazyc!
    Pozdrawiam

  7. poliszynel said

    @J:
    Co dobrego robi red. Michalkiewicz jego felietonami? Odwraca uwagę od rzeczywistego zagrożenia ze strony Izraela, USA i Unii, a straszy nas zimnym czekistą Putinem, KGB i WSI jako filią GRU. Nie mam wątpliwości, że robi on to świadomie i z premedytacją, jako agent wpływu, a nie z głupoty czy ze ślepoty.

  8. j said

    Panie Poliszynel, prosze nie marnowac sliny i klawiatury tylko dokladnie zacytowac mi kawalki gdzie red. Michalkiewicz „Odwraca uwagę od rzeczywistego zagrożenia ze strony Izraela, USA i Unii, a straszy nas zimnym czekistą Putinem, KGB i WSI jako filią GRU”

    na marginesie Pan zapewne nie pamieta ale ja doskonale pamietam, ze red. Michalkiewicz jako jeden z pierwszych i naprawde nielicznych odwaznych – przestrzegal przed wejsciem Polski do Unii i jako jeden z pierwszych, jesli w ogole nie pierwszy, podal do wiadomosci opinii publicznej skrzetnie ukrywany fakt o checi wyplacaniem 65 mld dolarow holoprzemyslowi.

  9. Realista said

    Ad 8

    Michalkiewicz jak prawdziwy zydo mason robi na dwa fronty.

    Oglupianie goi na calego.

  10. Aby nie byc goloslownym, to przed „jewRopejkim” kolchozem przestrzegala Polonia Canadyjska, a w szczegolnosci „jasiek z toronto” jeszcze w roku 1994, aby nie bylo nieporozumien.
    Pan Michalkiewicz podjal tematy „jewRopejskiego kolchozu” i lichwiarskiej miedzynarodowki w roku 2002, a H.Pajak w swoich ksiazkach te tematy objal w roku 2001 – to tak dla przypomnienia…

    Oto ostatni artykul p. S.Michalkiewicza:

    Od czasów Hammurabiego, a może nawet jeszcze dawniejszych wiadomo, że najwięcej pożytku ma się z niewolników. Wprawdzie niektórzy mówią, że z niewolnika nie ma robotnika, ale gdybyśmy tak wierzyli we wszystko, co ludzie mówią, to daleko byśmy nie zajechali. Więc kiedyś państwa, zarówno republiki, jak i królowie, prowadzili wojny, żeby nałapać sobie niewolników i w ten sposób zapewnić wzrost gospodarczy. Dzisiaj wojen już nie ma, tylko operacje pokojowe, do których taka na przykład Polska musi jeszcze dokładać. Dlatego pozyskiwanie niewolników odbywa się dzisiaj inaczej, niż kiedyś. Podstawowym sposobem okazuje się wrażliwość społeczna. Rządy wrażliwe społecznie chcąc obywatelom przychylić nieba, wydają coraz więcej pieniędzy. Ponieważ podatki już nie wystarczają, rządy wrażliwe społecznie zaciągają dług publiczny, który potem trzeba „obsługiwać”, czyli procenty. W rezultacie coraz większa część bogactwa wytwarzanego przez obywateli trafia do lichwiarskiej międzynarodówki, która w ten sposób, bez żadnych wojen, ani operacji pokojowych, pozyskuje sobie niewolników. Nic więc dziwnego, że „prasa międzynarodowa” tak wychwala społeczną wrażliwość rządów. Narodowa zresztą też, ale ta – bezinteresownie.

    Zatem – podobnie jak za Hammurabiego, a nawet jeszcze dawniej – niewolnictwo jest podstawą światowej gospodarki, a zwłaszcza – światowych finansów. Trzeba jednak pamiętać, że niewolnik przynosi korzyści pod jednym warunkiem – że jest żywy. I to fundamentalne spostrzeżenie legło u podstaw prawotwórczej działalności rządu premiera Tuska. Już dawniej kontrolerzy i inspektorzy skarbowi zostali wyposażeni w uprawnienia, jakimi dawniej dysponował UB – z wyjątkiem likwidowania osób podejrzanych. W czasach stalinowskich bowiem za przestępstwo zostało uznane nawet samo posiadanie obcej waluty lub złota. I kiedy UB się dowiedział, że jakiś obywatel takie rzeczy ma, to wtrącał go do lochu i póty trzymał, aż tamten powiedział, gdzie schował. Wtedy albo był pod jakimś pretekstem zabijany, albo nawet wypuszczany – żeby cieszył się życiem, niczego innego już nie pragnąc. Wydawać by się mogło, że te uprawnienia wystarczą, ale oto rządowi znowu zabrakło pieniędzy, więc Ministerstwo Finansów przygotowało projekt rozporządzenia przyznający policji skarbowej nowe uprawnienia, m.in. do stosowania „pocisków niepenetracyjnych” z broni palnej. Chodzi o to, żeby niewolnika, tj, pardon – oczywiście obywatela podatnika nie zabijać, bo z zabitego państwo nie ma już żadnego pożytku, podczas gdy żywego może eksploatować aż do eutanazji.

    Stanisław Michalkiewicz
    =======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  11. Rysio said

    Do. 8. Pierwsze „czerwone lampki” w mozgu zapalily mi sie gdy na spotakniu na Greenpoincie Michalkiewicz powiedzial ze dobrze gdy kraj ma troche dlugow.

    Drugi raz gdy napisalem do niego e-mail i spytalem sie czy jest za tym aby kazdy Polak mial dosetp do broni palnej.
    Michalkiewicz wykrecal sie od opowiedzi jak tylko mogl udajac ze nie zrozumial mojego pytania. hehehe.

    Co jak co ale Rysio zadaje wszystkie pytania brutalnio-szczerze.

  12. poliszynel said

    Tutaj pozwolę sobie na pewną dygresję. Popularny publicysta, Stanisław
    „Michalkiewicz, dzieli państwa na „poważne” i „niepoważne”, a głównym
    kryterium podziału jest kontrola tajnych służb.
    Państwa poważne kontrolują własne służby, a w państwach
    niepoważnych służby są kontrolowane przez obcych. Bazując na tym
    podziale należy stwierdzić, że największym niepoważnym państwem na
    świecie jest USA. A to z tego powodu, że to tam właśnie rząd, kongres,
    dowództwo wojska, tajna i jawna policja oraz media są totalnie
    kontrolowane przez obcą, żydowską agenturę.
    Pan Michalkiewicz kłamie więc przekonując jego czytaczy, że USA to
    państwo poważne.”

    „Ciekawi mnie też, czy as publicystyki prawicowej, Stanisław Michalkiewicz
    publicznie napisze prawdę o tych zbrodniczych zamachach? Czy też nadal
    będzie epatował jego czytaczy i wyznawców zimnym czekistą Putinem?”

    http://poliszynel.wordpress.com/2010/09/07/11-wrzesnia-2001-swiatowy-dzien-zydowskiego-terroryzmu/

  13. Gmad said

    Poniżej link do strony (po ang.) całkowicie poświęconej tematyce żydowsko-masońskiej infiltracji Turcji i odpowiedzialności za rzeź Ormian. Nie wiem czy rzetelna, bo jeszcze nie miałem czasu się wczytać:

    http://secretjews.wordpress.com/

  14. Marek said

    @9 Realista

    Zalaczam odpowiedz na pana zastrzezenia ktore dosc pozno zauwazylem. Temat przeszedl wiec nie wiem czy odpowiedz zostala zauwazona. Podale link.

    http://marucha.wordpress.com/2010/09/04/sutener-ojcem-narodu-zydowskiego/#comment-57125

  15. poliszynel said

    http://poliszynel.wordpress.com/2010/09/08/zydowska-nagonka-na-blog-judeopolonia/

  16. j said

    @ Poliszynel – 12

    Nie wyglada Pan na glupka a tak lubi Pan go rznac :)
    Skakanie do gardla red. Michalkiewiczowi za literackie sformulowania „powazne” czy „niepowazne” panstwo – uwazam za zwyczajne czepianie sie. Strzelil Pan tym przykladem jak lysym o beton!! :)Hehehehe!
    Podzial na panstwo „powazne” czy „niepowazne” jest li tylko umownym trickiem felietonowym i red. Michalkiewicz uzywa go zreszta inteligentnie i sugestywnie tam gdzie ma on sens.
    A z tym, ze red. Michalkiewicz nas oklamuje w sprawie USA to nie moge Panu nawet odpowiedziec, bo dostalam ataku kolki ze smiechu i leze na dywanie.
    Pozdrawiam

  17. Tekla said

    Kiedyś czytałam Michalkiewicza,ale zaczęło mnie męczyć to strasznie rozwiedką i malowaniem Rosji w diabelskich kolorach..,szkoda tylko ,ze tak wielu wierzy mu..
    Ostatnio rozmawiałam z dr historii ,który był zachwycony tym fantastycznym felietonistą pisującym w Gazecie Polskiej..

    Pisał kiedys ,że jest przyjacielem ojca Kazimiery Szczuki..

  18. Przeclaw said

    Henryk Pajak, bo to chyba fragment jego ksiazki, nie pisze o jeszcze jednej stronie tego zagadnienia. Zgodnie z tym co opowiadal mi jeden Ormianin, Turcja importowala „specjalistow” od masowych mordow wprost z Niemiec, z ktorymi byla w tradycyjnym sojuszu. Po kilkunastu latach ci sami „specjalisci” w mundurach SS mordowali Polakow.

    A ilu Polakow wymordowano? jakos dziwnie glucho na ten temat.

  19. ZDZISIEK said

    …a życie TOCZY się dalej

    http://www.google.ca/imgres?imgurl=http://artikj.blox.pl/resource/czesi.jpg&imgrefurl=http://artikj.blox.pl/html/1310721,262146,169.html%3F11&usg=__tya7nspy5TMMReH0xXtpnC83rXE=&h=557&w=600&sz=64&hl=en&start=0&zoom=1&tbnid=VVBjIHWl-zK55M:&tbnh=168&tbnw=155&prev=/images%3Fq%3Dpija%2Bpiwo%2Bw%2Btrakcie%2Bpowodzi%26um%3D1%26hl%3Den%26client%3Dfirefox-a%26sa%3DN%26rls%3Dorg.mozilla:en-US:official%26channel%3Ds%26biw%3D1016%26bih%3D510%26tbs%3Disch:1&um=1&itbs=1&iact=hc&vpx=350&vpy=118&dur=539&hovh=216&hovw=233&tx=164&ty=100&ei=ND2ITOWqHYycsQPr67WLCg&oei=7TyITNfQF4TUtQOH_v2TCg&esq=18&page=1&ndsp=8&ved=1t:429,r:1,s:0

  20. Bibulka said

    Żydzi którzy napisali Protokoły Syjonu
    Aktualizacja: 2010-09-9 12:01 am

    Odsłanianie ciemności

    Po wyjściu z przepastnej tajności, pewne części „Protokołów” ujrzały światło dzienne we Francji w późnych latach XIX wieku. Jest to fascynująca historia przedstawiona tutaj w sposób unikalny, bezprecedensowy i dokładnie udokumentowany. Praca ta wymagała miesięcy intensywnych badań.

    W 1884 roku panna Justine Glinka, córka rosyjskiego generała, zaangażowana była w zbieranie informacji politycznych dla dworu cara Aleksandra III.

    Glinka zatrudniała żydowskiego agenta Jozefa Schoersta alias Szapiro, który podawał się za masona i członka loży Mizraim, żydowskiego zakonu masońskiego o własnych rytuałach i protokołach. Wybitnym członkiem francuskiej masonerii był Salomon Rotszyld, potomek żydowskiej dynastii bankierskiej.

    Schoerst zaoferował Glince za kwotę 2.500 franków pewien dokument, który, jak powiedział, z pewnością ją zainteresuje. Dokument ten składał się z niezwykłych dyktowanych pism pochodzących z różnych przemówień, później włączonych do końcowego zbioru „Protokołów Syjonu”.

    Glinka niezwłocznie przekazała dokument jej zwierzchnikowi w Paryżu, gen. Orgiejewskiemu, który z kolei przesłał je gen. Szerewinowi, ministrowi spraw wewnętrznych, bezpośrednio na dwór w Petersburgu.

    Szerewin po swojej śmierci w 1896 roku pozostawił w testamencie carowi Mikołajowi II pamiętniki zawierające Protokoły. Informacja Glinki ostatecznie dotarła do Siergieja Nilusa, wykształconego rosyjskiego mistyka związanego z dworem Mikołaja II, na stanowisku ministra stosunków zagranicznych.

    W 1902 roku Nilus opublikował książkę Rządy szatana na ziemi – notatki prawosławnego wyznawcy, w której zacytował fragmenty materiałów zakupionych przez Glinkę.

    Następne wydarzenie związane z Protokołami miało miejsce w 1903 roku, kiedy wybitny wydawca Ravel Kruszewa zacytował fragmenty Protokołów w swoim dzienniku „Znarnva”. Po ich opublikowaniu Kruszewa przeżył zamach na swoje życie i od tej chwili żył w ciągłym strachu i musiał nosić przy sobie broń w celu obrony własnej. Podjął również kroki by uniknąć otrucia zatrudniając własnego kucharza.

    W 1905 roku Nilus opublikował nowe wydanie „Rządów szatana”, włączając weń jako ostatni rozdział pełną wersję „Protokołów”. Był to pierwszy raz kiedy opublikowano pełną wersję „Protokołów” udostępniony opinii publicznej w formie książki.

    W 1917 roku (końcowym rewolucji bolszewickiej) Nilus przygotował finałowe wydanie – w pełni udokumentowane – ale zanim zdążył je rozprowadzić, Kerenski, pół-Żyd, który doszedł do władzy po rewolucji, nakazał zniszczenie wszystkich egzemplarzy. Każdy złapany przez bolszewików w posiadaniu „Protokołów” był rozstrzelany na miejscu.

    W 19181 roku „Protokoły” ukazały się ponownie w moskiewskim czasopiśmie „The Sentinel” opublikowane przez bolszewików pod wodzą Żydów w opozycji wobec rewolucji. W lutym 1919 roku bolszewicy nakazali zamknięcie gazety.

    W 1924 roku zdominowana przez żydów Czeka aresztowała prof. Filusa, uwięziła i poddała torturom. Prezydent sądu (żyd) powiedział mu, że to traktowanie go wynikało z tego że „publikując ‘Protokoły’ uczynił im (żydowskim bolszewikom) nieobliczalną krzywdę”.

    Protokoły Ginsberga i Pinskera

    W rosnącym ruchu syjonistycznym dominującą osobowością w późnych latach 1800 został żyd Aszer Ginsberg, który przyjął pseudonim „Zasad Ha’am” co znaczyło „jeden z ludu”. Był synem żydowskiego poborcy podatkowego, urodził się w Kijowie i później osiedlił się w Odessie, ośrodku agitacji aktywistów. To tu w 1889 roku założył grupę syjonistyczną „Synowie Mojżesza”.

    Pogrążony w dziełach Nietzschego, Ginsberg powierzył „Protokoły” „Synom Mojżesza w celu zagłady kultury chrześcijańskiej i panowania żydowskiego nacjonalizmu w oparciu o nacjonalistyczną wizję Niemiec Nietzschego.

    Spotkania tego tajnego stowarzyszenia odbywały się w domu Ginsberga. Wśród pierwszych jego członków byli: Ben Avigdor, Zalman Epstein, Louis Epstein i Jacob Eisenstaat.

    Na początku roku 1889 Ginsberg zerwał z bardziej konserwatywnymi siłami syjonizmu i zajął radykalne stanowisko przekazane w broszurze „This Is Not The Way” (Nie tędy droga). Celem broszury był jego sprzeciw wobec ” politycznie oportunistycznych ” poglądów swojego byłego mentora Leona Pinskera, przywódcy ruchu „Kochanków Syjonu”. Ginsberg chciał ukształtować „świadomość narodową” w żydowskiej diasporze i przywrócić konwersacyjny hebrajski zanim możliwe będzie wykorzystanie wpływów politycznych, co promował Pinsker, w celu ustanowienia państwa żydowskiego.

    Bez względu na różnice w odniesieniu do czasu, Pinsker nie różnił się od Ginsberga w wykorzystaniu władzy dla osiągnięcia wspólnych syjonistycznych celów. W swojej książce „Auto-Emancipation” Pinsker opisał mistrzowską metodę doprowadzenia do „samo-wyzwolenia” i „odbudowy żydowskiego narodu”.

    Leon Pinsker: „Walka o osiągnięcie naszych celów musi się rozpocząć w takim duchu by wywrzeć nie do odparcia nacisk na politykę międzynarodową”.

    Uderzające podobieństwo do programu politycznego Pinskera zawarty jest w protokole nr 1:

    „W sprawach polityki odnosi się zwycięstwa tylko przez siłę i przebiegłość. Dlatego dla realizacji naszych celów nie wolno nam zatrzymać się na korupcji, oszustwie i zdradzie. W polityce konieczna jest wiedza jak przechwycić władzę od innych, jeśli ma to nam zapewnić posłuszeństwo i niezależność”.

    Idąc w ślady swojego mentora, siłowa retoryka Ginsberga z nowym i bezpośrednim wezwaniem do fanatyzmu, również przypomina styl „Protokołów” kiedy upierał się:

    Ginsberg: „Żydzi muszą najpierw stać się świadomie i agresywnie narodowi”.

    Wezwanie Ginsberga do agresywnego nacjonalizmu żydowskiego jest pokazane w protokole nr 5:

    „Będziemy tak wykorzystywać gojów, że będą zmuszeni zaproponować nam międzynarodową władzę, która umożliwi nam przejąć wszystkie siły rządzące świata by w końcu stworzyć super-rząd”.

    Informacja o tym, że rękopis „Protokołów” w języku hebrajskim krąży wśród żydów, wyszła od mieszkańców Odessy.

    W późniejszym czasie żyd Herman Bernstein, wydawca „Free Press” w Detroit, twierdząc że „Protokoły” są fałszywką, przyznał w obecności Williama Camerona, sekretarza Henry’ego Forda, że osobiście czytał „Protokoły” w hebrajskiej formie w Odessie.

    Podczas rewolucji bolszewickiej pod przywództwem żydów, niewiele miast było tak zniszczonych jak Odessa, gdzie Ginsberg nauczał o zniszczeniu społeczeństwa chrześcijańskiego, głównej zasady „Protokołów”.

    Oprócz okropności takich jak gwałty na chrześcijańskich kobietach i dziewczynach, zniszczono chrześcijański sierociniec i rozstrzelano wszystkie dzieci. Rasizm i kpiny z nie-żydowskiego życia już były ustanowioną praktyką w światowym syjonizmie.

    Mądra starszyzna

    W sierpniu 1919 roku zebrano tajne dokumenty amerykańskiego wywiadu w celu przeprowadzenia dochodzenia ws. międzynarodowych finansów zaangażowanych w I wojnie światowej. Te wrażliwe dokumenty utajniono do 1973 roku.

    Kopię tych dokumentów można uzyskać w Państwowym Archiwum w Waszyngtonie – jego numer katalogowy to 245-1.

    Na str. 5 są publiczne pisma Teodora Herzla, uznawanego za ojca światowego syjonizmu politycznego, cytowane jako mające „tożsamość myśli zawartych w ‘Protokołach’”. Ten długo ukrywany i ostatecznie odtajniony dokument wykazuje uderzające podobieństwo między pracą Herzla opublikowaną w 1897 roku pt. „The Jewish State” (Państwo żydowskie) i prawdziwymi protokołami nr 1 i 20:

    Herzl: „Każda kwestia powstająca w relacjach między narodami jest sprawą siły. Kiedy składam to oświadczenie, nie oddaję żadnej części naszego nakazowego prawa. W świecie jaki jest i prawdopodobnie będzie, siła wyprzedza rację. Dla nas bezcelowe jest bycie lojalnymi patriotami, tak jak w przypadku Hugenotów, których zmuszono do emigracji. Żydzi muszą uzyskać tak dużą potęgę ekonomiczną, by pokonać uprzedzenia wobec nich. Kiedy toniemy, stajemy się proletariatem rewolucyjnym, a kiedy przeżywamy rozkwit, rośnie nasza potęga finansowa”.

    „Protokoły”: Zgodnie z prawem istnienia, siła ma rację. Nasza racja leży w sile. Poprzez dominację finansową będziemy manipulować kapitałem, stwarzać kryzysy i doprowadzać do bankructwa państwa gojowskie. W naszych rękach jest największa siła wszechczasów – złoto. Z takim bogactwem uda nam się udowodnić, że zło które musieliśmy dokonać przysłużyło się do uporządkowania wszystkiego. Będziemy nadal udowadniać, że to my jesteśmy dobroczyńcami, którzy pokaleczonej ziemi przywróciliśmy prawdziwe dobro człowieka, oczywiście pod warunkiem ścisłego przestrzegania ustanowionego przez nas prawa”.

    Bliskim współpracownikiem Teodora Herzla był Max Nordau, który przekonał go do zorganizowania Pierwszego Kongresu Syjonistycznego w 1897 roku.

    Nordau (ur. Simcha Sudfeld) w Budapeszcie w 1849 roku, później zmienił nazwisko by wykreować „gojowską” twarz. Na Pierwszym Kongresie w Bazylei, Szwajcaria, Nordau został wybrany na vice-prezydenta. Na Szóstym Kongresie w 1903 roku Nordau ogłosiłm że został opracowany plan syjonistyczny na następne dwie dekady:

    Nordau: „Szczeble naszej drabiny prowadzą w górę i w górę: Pierwszy kongres Syjonistyczny – angielska propozycja państwa żydowskiego – przyszła wojna swiatowa – konferencja pokojowa, na której dojdzie do utworzenia żydowskiej Palestyny”.

    W niniejszym dokumencie pokazane są „szczeble” drabiny zarówno „Protokołów” jak i syjonistów… z góry określony plan, który ma być wprowadzony do realizacji przez kontrolowanie dźwigni międzynarodowej polityki. Historia nie kłamie. Ani nie kłamią słowa żydów, którzy sto lat wcześniej przepowiedzieli to co nas czeka.

    I te właśnie słowa dokładnie spisano dla nas, być może w najbardziej śmiertelnym i dominującym dokumencie w dziejach, obecnie znanym jako „Protokoły mędrców Syjonu”.

    Brat Nathanael Kapner

    http://www.realzionistnews.com/?p=534

    Tłumaczenie Ola Gordon

    podano za /Bibula.com/

  21. onecik said

    „Financial Times”: powrót Putina na urząd prezydenta

    Władimir Putin wykorzystuje głęboko zakorzenione wśród Rosjan przekonanie, że tylko wszechmocny „dobry car” może zjednoczyć kraj. Musi wyjaśnić jednak, dlaczego powinien sprawować kolejne dwie kadencje jako prezydent – pisze w „Financial Times”.
    W komentarzu redakcyjnym brytyjski dziennik przywołuje niedawną wypowiedź premiera Putina na spotkaniu z zagranicznymi naukowcami i dziennikarzami w Soczi, gdzie porównał się do Franklina D. Roosevelta, który przez cztery kadencje z rzędu sprawował urząd prezydenta USA. Jak zauważył Putin, nikt wówczas nie sugerował, że Roosevelt zniszczył amerykańską demokrację – pisze „FT”.

    „Lecz system i kontekst był wtedy inny” – podkreśla gazeta. – Roosevelt zwyciężył w wyborach w walce z konkurentami, a nie w pseudowyborach przeprowadzanych w Rosji”.

    – Powrót Putina do prezydentury sugerowałby, że przeprowadził on cyniczny manewr obejścia zapisanego w rosyjskiej konstytucji zakazu sprawowania więcej niż dwóch kadencji z rzędu poprzez wprowadzenie na urząd tymczasowego zastępcy (Dmitrija Miedwiediewa – PAP) – ocenia brytyjski dziennik.

    Następnie „FT” zauważa, że „Putin musi jednak jeszcze wyjaśnić, dlaczego powinny mu zostać przyznane kolejne dwie 6-letnie kadencje prezydenckie”. I dodaje: – W dzisiejszej Rosji istnieje groźba przekształcenia się stabilizacji w stagnację, unurzaną w korupcji.

    „Financial Times” twierdzi, że prezydent Miedwiediew „uruchomił program modernizacji i dywersyfikacji rosyjskiej gospodarki, zmniejszając uzależnienie od bogactw naturalnych. „Prawdziwa modernizacja wymagałaby również reformy i demokratyzacji systemu rządzenia w Rosji i to nie dlatego, że Zachód tak zadekretował” – zaznacza gazeta.

    „Demokracja jest lepsza od systemów autorytarnych z punktu widzenia rozwiniętej gospodarki, do której Rosja aspiruje. W Soczi Putin nie pokazał, że myśli o takiej modernizacji jaka jest potrzebna, ani że chciałby jej przewodzić” – ocenia brytyjski dziennik.

    „Władimir Putin wykorzystuje głęboko zakorzenione wśród Rosjan przekonanie, że tylko wszechmocny +dobry car+ może zjednoczyć kraj i chronić go przed pazernymi urzędnikami” – podsumowuje „FT”. Według gazety, Putin „lepiej wykorzystałby swój prestiż (…), tworząc demokratyczne instytucje i przygotowując kandydatów (na prezydenta), którzy będą w stanie kierować przyszłym rozwojem Rosji”.

    W opinii „FT”, obecnie najważniejsze jest, by Putin „wiedział, kiedy nadchodzi czas zejścia ze sceny politycznej”.

    http://wiadomosci.onet.pl/2219994,12,financial_times_powrot_putina_na_urzad_prezydenta,item.html

    _________________________

    Waszym zdaniem:

    —— Pseudowybory? Putin ma takie poparcie, że wcale
    nie musi robić kampanii wyborczej. Rosjanie kochają Putina, bo dobrze pamiętają jeszcze czasy prozachodniego Jelcyna, czasy jeszcze większej korupcji, rozpadu kraju, wszechwładnej mafii i oligarchów. Putin przynajmniej powiązał interesy oligarchów z interesami państwa, a nie na odwrót. Putin zjednoczył Rosję, zagwarantował wzrost gospodarczy, poprawiła się jakość życia, obniżył się poziom przestępczości. Dziennikarzyny z Financial Times mogą sobie pisać co im do głowy tylko przyjdzie, ale nie zmienią faktu, że Putin jest najlepszym przywódcą jakiego Rosja miała od czasów Piotra Wielkiego i Katarzyny II.
    ~Bicz na głupotę

    ——- Pan Putin powinien natychmiast stworyzc silna prozachodnia partie opozycyjna, albo rozwiazac swoja partie. Tak w ogole to powinien odejsc, zeby poprawic humor panom dziennikarzom ze Zjednoczonego Krolestwa.
    ~Riazan, szkola spadochronowa

  22. Przeclaw said

    21.Onecik.

    A kto powiedzial, ze Piotr „Wielki” i Katarzyna to najlepsi carowie Rosji ? Wiadomo, Financial Times. Dlaczego wiec „Onecik” powtarza to bezmyslnie jako swoje, w swoim komentarzu ?
    Poza tym, trudno sie nie zgodzic.

  23. Przeclaw said

    Piotr „Wielki” i Katarzyna to najgorsi carowie Rosji.
    Dlatego, ze podlozyli bombe z opoznionym zaplonem pod Rosje. Ta bomba bylo wywolanie konfliktu z Polska, ktory nie mogl sie zakonczyc inaczej jak destrukcja obu panstw.
    Piotr I, fanatyczny zwolennik Zachodu, co nawet stolice wlasnego kraju nazwal po holendersku, trzeba miec tupet i pogarde do swego, no nie?
    Polski wprawdzie nie chcial niszczyc i bronil jej przed wlasnym krolem Augustem I, ale oslabil ja maksymalnie podcial rozwoj.
    Katarzyna, acz bez entuzjazmu, zgodzila sie na likwidacje Polski, choc byly rozne mozliwosci wspolpracy wzmacniajace oba kraje. Pomimo prob, nie dalo sie tego odkrecic. W konsekwencji Rosja wpadla w przepasc.

  24. aga said

    pani J jeszcze się Pani nie wyleczyla z tego ryżego talentu SM?
    przypominam,ze ryży to najczęśtszy kolor chazarow:)
    pozdrawiam

  25. Toronto said

    Uzupelnienie do tekstu autorstwa H.Pajaka

    1. „Niemieccy” przywodcy na czele z A.Hitlerem mieli ZYDOWSKIE POCHODZENIE – Gebbels, Himmler, Heydrich, Frank, Eichmann, Bach-Zelewski, Goering, Canaris etc.

    2. SYJONISCI z USA i Europy zachodniej podpisali tajna umowe z Hitlerem w 1933r, dotyczaca utworzenia panstwa zydowskiego w Palestynie i wzajemnej wspolpracy, ktora trwala do 1941r. Wowczas posypaly sie pieniadze ZYDOWSKICH BANKIEROW na rozbudowe potegi militarnej III Rzeszy niemieckiej.

    3. „Serbski” zamachowiec G.Princyp byl ZYDEM.

  26. Toronto said

    Ad: 6, 7, 8, 9, 10
    Michalkiewicz to POLSKOJEZYCZNY ZYD, ktory oglupia Polakow swoimi artykulami podajac POLPRAWDY, o czym informowalem czytelnikow okolo 5 lat temu, gdy po raz pierwszy zetknalem sie z jego „artystyczna tworczoscia”.

    Michalkiewicz, Macierewicz, Korwin-Mikke, KACZYNSCY i „PiS” sa „pro-amerykanscy” (czytaj: wspieraja SYJONISTOW z USA)
    PO z niemieckim zydem D.Tuskiem na czele sa PRO-NIEMIECCY (Os Berlin-Moskwa); A.Merkel ma zydowskie pochodzenie i kolaboruje z SYJONISTAMI z Europy zachodniej i Izraela.

    „Dana” z Kaliforni, „Jurek Pawlowski”, ja i „Jasiek z Toronto” bylismy pierwszymi osobami, ktore pisaly na forum SOC.CULTURE.POLISH na poczatku lat 1990-tych o demontazu Polski przez polskojezycznych zydow u steru wladzy, o zydowskim zagrozeniu dla Polski i o zgubnej dla Polski Unii Europejskiej.
    Bylo to „wolanie na pustyni”, bo forumowicze mieli mozgi wyprane polskojezyczna propaganda.
    Dopiero, gdy pojawily sie ksiazki historyka H.Pajaka, wowczas forumowicze zaczeli wierzyc w to co podajemy do wiadomosci w sieci internetowej.
    Najwieksza robote wywrotowa prowadzil wtedy ZYD ze Szwecji „Wieslaw Kochanski”, ktory posadzal nas o „antysemityzm” i straszyl zameldowaniem tego do odpowiednich wladz – szczegolnie ublizal „Danie”, bo byla kobieta i pozwolila sie opluwac przez zydowskiego squrwysyna, ktoremu nalezalo ukrecic leb.
    W 1996r E.Maciejczyk z Chicago zrobil film dokumentalny o zydach, wowczas przebudzil spiaca Polonie, co odbilo sie szerokim echem w srodowisku polonijnym USA, Kanady i Australii.
    Gdy H.Pajak byl z wizyta na kontynencie AP wowczas dostal od naszej grupy poparcie – bylem ja, Jasiek, Wiesiek, Antos, Adam i wielu innych – S.Michalkiewicz jeszcze wtedy nie istnial.

    Jaskowi z Toronto naleza sie podziekowania za podany przyklad dotyczacy bzdetow S.Michalkiewicza, ktory demaskuje tego „przemalowanego wrobla” na slowika.

    Toronto, Kanada.

  27. Toronto said

    Ad 23
    Caryca Katarzyna II byla „niemiecka suka” na rosyjskim tronie i do spolki z Fryderykiem II (Niemcem „bez fajfusa”) dokonali z PREMEDYTACJA, jeszcze raz powtarzam „Z PREMEDYTACJA” I-go ROZBIORU Polski w 1772r – vide „Aneks” do tajnego porozumienia podpisanego pomiedzy Katarzyna II a Fryderykiem II z kwietnia 1764r.

    Okolo 200 lat przed Katarzyna II m/w od polowy XVI wieku rzadzil pierdolniety i despotyczny Iwan IV (Grozny), ktory szukal „przestrzeni zyciowej”, podobnie jak szukali jej Niemcy w Polsce – w tym czasie Rosja i Niemcy zaciesnili swoja wspolprace, ktora z malymi przerwami trwa do dzis, czyli okolo 450 lat i niech to sobie zapamiataja wszyscy zwolennicy KOMUNISTY i plk KGB W.Putina, ktorego ojciec byl oficerem NKWD, a dziadek byl kucharzem zyda Lenina i zyda Stalina; matka Putina wyglada na zydowke.

    Do upadku Rosji przyczynilo sie MIEDZYNARODOWE ZYDOSTWO, a dokladnie SYJONISCI i wspierajacy ich BANKIERZY (Rothschild, Schiff, Morgan, Harriman etc), w odwet za zakaz osiedlania sie i nie dopuszczanie zydostwa do handlu i wplywow w Rosji, a nie jak piszesz konflikt pomiedzy Polska i Rosja – nie wprowadzaj ludzi w blad, tylko poczytaj informacje o rodzie Rothschildow, ktorzy pociagali wszystkich za sznurki od chwili powstania 5 bankow Rothschilda w Europie (Londynie, Paryzu, Wiedniu, Frankfurcie i Naepolu – centra handlowe) na poczatku XIX wieku; Rothschild byl glownym sponsorem rewolucji i wojen w Europie.

  28. Marucha said

    Trudno mówić o „upadku Rosji”, jeśli porówna się, czym stało się ongisiejsze europejskie mocarstwo Polska, a na co wyrosło Księstwo Moskiewskie.
    Czym jest dziś Rosja? Państwem, z którym każdy się liczy, podnoszącym się z upadku po likwidacji ZSRR.
    Czym jest Polska? Szkoda nawet gadać.

  29. Gmad said

    Żydomasoni, a rzeź Ormian:

    Wielka Loża Turcji (Wielki Wschód) powstała 13 lipca 1909, a jej Wielkim Mistrzem został wybrany Talaat Pasza, który póżniej został premierem i był głównym odpowiedzialnym za masakrę Ormian. Partią stworzoną w Turcji przez masonerię był Komitet Jedności i Postępu wzorowany na włoskich karbonariuszach.

    „Masoneria przyczyniła się do europeizacji Turcji: wprowadzenia alfabetu łacińskiego zamiast arabskiego, wprowadzenia kalendarza gregoriańskiego, ograniczenia wpływu duchownych muzułmańskich na politykę państwa. Masonem był sam prezydent Kemal Atatürk – „Ojciec narodu tureckiego”:

    http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1,104,8,25143933,69974444,2672123,0,forum.html

  30. […] Warto przypomnieć kilka ważnych faktów, o których syjoniści boją się mówić i robią wszystko by zagłuszyć słowa prawdy. Bardzo niewiele się mówi o ludobójstwach dokonywanych przez żydów, jak na Ormianach w Turcji, gdzie przefarbowani na „Młodych Turków” syjonistyczni żydzi dokonali krwawej rzezi półtora miliona Ormian. Dlaczego o tym nie pisze ks. Isakowicz-Zaleski – przecież, nie tylko jako ksiądz, ale i Ormianin,  powinien hołdować prawdzie historycznej? Materiałów nie brakuje, odsyłam do obszernej pracy Christophera Jon Bjerknesa (The Jewish Genocide of Armenian Christians); jest też wiele pomniejszych publikacji, jak chociażby ta: Jews, Zionists Behind Armenian Genocide Holocaust. Są też i materiały po polsku, np. Rola Żydów w ludobójstwie Ormian. […]

  31. […] autor lubuje się w teoriach spiskowych, to warto podlinkować bloga gajowego Maruchy, który pisze, że decydującą rolę w tym zdarzeniu odgrywała sefardyjska żydo-masoneria, czyli […]

  32. zapodawacz linków said

    http://turkishwrestling.wordpress.com/2012/08/13/mustafa-kemal-ataturks-jewish-family-background/

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.