Wywiad z Metropolitą Warszawskim kard. Kazimierzem Nyczem opublikowany na portalu Onet.pl w dniu 26. grudnia zdążył wzbudzić spore oburzenie i reakcje. (…) Wywiad został opublikowany w godzinach porannych w niedzielę 26 grudnia, a już popołudniem na portalu Fronda.pl pojawił się tekst dra Tomasza Terlikowskiego, który nie szczędzi w nim krytycznych słów odnośnie wypowiedzi Warszawskiego Arcypasterza.

Wywiad z Metropolitą Warszawskim kard. Kazimierzem Nyczem opublikowany na portalu Onet.pl w dniu 26. grudnia zdążył wzbudzić spore oburzenie i reakcje. Na pierwszy rzut oka wszelkie oburzenia wydają się jak najbardziej słuszne, bowiem tezy Jego Eminencji przedstawione we wspomnianym wywiadzie są, delikatnie mówiąc, niepokojące. Jednakże czy rzeczywiście jest się na co oburzać? A jeśli jest na co, to na co konkretnie? Czy problem leży w samych tezach Księdza Kardynała, czy może leży gdzieś głębiej?
Wywiad został opublikowany w godzinach porannych w niedzielę 26 grudnia, a już popołudniem na portalu Fronda.pl pojawił się tekst dra Tomasza Terlikowskiego, który nie szczędzi w nim krytycznych słów odnośnie wypowiedzi Warszawskiego Arcypasterza. Autor pisze między innymi: „Ten wywiad jest szokujący. Trudno zrozumieć, jak kardynał, czyli ktoś powołany do obrony nauczania Kościoła i papieża aż do przelania krwi może mówić takie rzeczy. A pikanterii sprawie dodaje fakt, że wywiad ten ukazuje się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, gdy od hierarchów oczekiwać można by pouczenia wiernych, a nie rozmydlania jasnego nauczania Kościoła”.
No i niby wszystko wydaje się nam tutaj w porządku. Szef Frondy ma z pozoru rację. Jednakże gdy zestawimy to wszystko z tezami dra Terlikowskiego sprzed jakiegoś miesiąca, gdy wypowiadał się na temat rezultatów szwajcarskiego referendum ws. minaretów sprawa przedstawia się zupełnie inaczej. O co w takim razie chodzi?
Przypomnijmy. Red. Terlikowski w tekście „Szwajcarska droga donikąd” m.in. oburza się, że zakaz budowania minaretów to jawne godzenie w wolność religijną, która w jego opinii jest podstawowym prawem człowieka [http://www.debata.olsztyn.pl]. Domaga się zatem uznania i wprowadzenia w życie herezji potępionej przez wszystkich papieży od końca XVII wieku, aż do Piusa XII włącznie, a następnie „zalegalizowanej” przez ostatni Sobór.
Z kolei gdy kard. Nycz jako soborowy entuzjasta, który m.in. swoją rozprawę doktorską poświęcił zagadnieniom wprowadzenia postanowień soborowych w polskim Kościele, wprost wprowadza w życie kolejną herezję Vaticanum II – rozdział Kościoła od państwa, a tłumacząc na język zrozumiały dla wszystkich – zasadę twierdzącą, że np. poseł prywatnie może być katolikiem, a publicznie koniecznie ma być agnostykiem, nasz autor oburza się i trąbi na alarm. Brak w tym wszystkim logiki i konsekwencji. Co więcej, żeby jeszcze bardziej ukazać do jakiej aberracji intelektualnej zmierza Pan Terlikowski należy przypomnieć, że jakiś czas temu wraz z prof. Wolniewiczem, bodajże w programie Jana Pospieszalskiego w TVP, Naczelny Frondy przeciwstawiał się pomysłowi budowy meczetu w Warszawie, który z kolei kard. Nycz, również w myśl soborowej zasady wolności religijnej i ekumenizmu, popierał. Jest to kompletne pomieszanie z poplątaniem.
Rozumiem wszystkie argumenty dra Terlikowskiego o słabości Zachodu wynikającej z laicyzacji i tezy te są również jak najbardziej słuszne. Jednak jak mawiał śp. Stefan Kisielewski „To nie kryzys, to rezultat”, a Terlikowski skupia się jedynie na rezultatach, nie zaś na przyczynach. Nie leczy, a tylko uśmierza ból. My, konserwatyści przyczyn laicyzacji upatrujemy w wystąpieniu Lutra, tak zwanej „reformacji” i kolejnych rewolucjach. Kościół był zawsze twierdzą obronną przed postępującą laicyzacją. Jednakże w skutek ostatniego Soboru i jego zgubnych zasad wolności religijnej (której tak broni dr Terlikowski) i ekumenizmu stał się zupełnie bezbronny. Sam Sobór zaś jest niczym innym jak katalizatorem tejże galopującej coraz szybciej laicyzacji.
Nie da się więc skutecznie bronić Kościoła i jego prawa czy cywilizacji łacińskiej i jej dorobku przyjmując jednocześnie soborowe błędy. Nie da się tego dokonać popadając w logiczne sprzeczności. I tu tak naprawdę leży problem. Miejmy pretensje do kardynała Nycza, ale miejmy stokroć większe do Soboru i nauczycieli warszawskiego hierarchy, którzy wpoili mu te zgubne doktryny. Niestety, red. Terlikowski tego nie dostrzega albo dostrzec nie chce, a następnie ulega naiwnej nadziei, że islam przynajmniej ocali nienarodzonych czy starców [ibidem]. Tylko kto tym starcom przyniesie prawdziwą wiarę, kiedy półksiężyc całkowicie opanuje Europę?
Cóż, pora w końcu się zdecydować, a może raczej ujrzeć rzeczywistość taką jaką jest. Albo obrona Kościoła, katolicyzmu i cywilizacji łacińskiej, albo Sobór, jego zasady, laicyzacja, popadanie w sprzeczności i niemiłe zdziwienia jak te z ostatniej niedzieli.
Bartłomiej R. Gajos, http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/7417/
Podziękowania dla p. Agi za podrzucenie tematu – admin.
Wszystkim odwiedzającym gajówkę, serdecznie dziękuję za uwagi i komentarze - ale podkreślam, iż nie odpowiadam za ich treści. Zapraszam również na forum dyskusyjne:







Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii
Anne Applebaum na łamach “Washington Post” odcina się od premiera Węgier Viktora Orbana. Jej zdaniem rządy Fideszu mogą grozić demokracji – informuje PAP.