Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Człowiek na Księżycu – prawda czy fałsz?

Posted by Marucha w dniu 2011-03-05 (sobota)

Lądowanie człowieka na Księżycu to jedna z najbardziej tajemniczych zagadek XX wieku i prawdopodobnie jedna z głównych spiskowych teorii dziejów ludzkości. Czy Amerykanie faktycznie chodzili po Księżycu? Czy wyprawa statku Apollo mogła być mistyfikacją?

Człowiek na Księżycu - prawda czy fałsz?

Pierwsze obserwacje Księżyca to przełom XVI i XVII wieku, a dokonał ich Galileusz, który za pomocą teleskopu badał kratery i pasma górskie. Na przestrzeni wieków myśl o odgadnięciu istoty Księżyca powracała wiele razy, lecz udało się to dopiero w wieku XX.

W Stanach Zjednoczonych utworzono specjalny program badawczy mający na celu dotarcie do Księżyca i zbadanie jego struktury – Apollo (tajny projekt jedenastu lotów załogowych, Apollo 7-17). Poprzednie 6 lotów odbyło się bez udziału astronautów. Co zapoczątkowało badania?

Tak naprawdę nie chodziło o Księżyc. Główny motor napędowy to trwająca od wieków rywalizacja USA i Rosji. Rozwój nauki i technologii tego okresu to tylko skutek uboczny obsesyjnej walki mocarstw. Jak wszystko się zaczęło? Już w latach 50. wysłano w kosmos pierwsze bezzałogowe sondy. Wtedy właśnie pionierem okazała się rosyjska maszyna. I to był początek wyścigu, który miał doprowadzić do postawienia ludzkiej stopy na Księżycu. Fundamentalne pytanie po dziś dzień brzmi: Czy Amerykanie faktycznie tego dokonali? A jeśli całe to wielkie wydarzenie było zakrojoną na ogromną skalę mistyfikacją chorobliwie ambitnego Zachodu?

20 lipca 1969 roku godzina 16:50:35 UTC następuje moment przełomowy w tak zwanej zimnej wojnie! Neil Armstrong – dowódca misji Apollo 11 ląduje na satelicie. Słowa astronauty obiegły cały świat:To jest mały krok człowieka, ale wielki krok ludzkości…

Orzeł wylądował… Według oficjalnych danych załoga umieściła na Księżycu flagę amerykańską i tabliczkę z napisem: W tym miejscu ludzie z planety Ziemia po raz pierwszy postawili stopę na Księżycu. Lipiec 1969. Przybywamy w pokoju dla dobra całej ludzkości.

Załoga powróciła na Ziemię bez żadnych problemów 24 lipca. Po misji Apollo 11, na Księżyc do roku 1972 wysłano jeszcze pięć statków z ludźmi na pokładzie, po czym zaprzestano dalszych ekspedycji… Prawda to czy fałsz?

Do dziś cały świat zastanawia się, czy pierwsze lądowanie Amerykanów na Księżycu naprawdę miało miejsce. Bill Kaysing, autor licznych tekstów naukowych poświęconych wysoko rozwiniętej technologii, uważa, że szansa na to, iż w latach 60. człowiek stanął na Księżycu, była praktycznie równa zeru.

Jego teoria poparta została licznymi dowodami. Najważniejszy stał się fakt, że technika, a dokładnie moc obliczeniowa komputerów, w tamtych latach była na poziomie… dzisiejszych kalkulatorów! Ale nawet jeśli pominiemy kwestie naukowe, to już sam pobyt astronautów na Księżycu budzi wiele kontrowersji i sprzeczności, począwszy od tego, że trzech mężczyzn zdecydowało się wyruszyć w zasadzie na pewną śmierć.

Zaledwie dwa lata wcześniej doszło do całkowitej katastrofy pierwszego Apollo. Jakim cudem naukowcom z NASA w ciągu zaledwie 24 miesięcy udało się dopracować wszelkie szczegóły bezpiecznych podróży kosmicznych? Ponadto na zdjęciach widać wyraźnie, że kombinezony Armstronga i Aldrina miały długie zamki błyskawiczne na plecach. Przecież wystarczyłby jeden zagięty ząbek, by doszło do dekompresji, która gwarantuje śmierć astronautów!

I rzecz jeszcze jedna: jakim sposobem – przy w zasadzie cienkich kombinezonach – astronauci wytrzymali tak skrajne temperatury? Już w latach 60. Rosjanie obliczyli, że aby przeżyć na Księżycu, człowiek musiałby mieć na sobie powłokę o grubości przynajmniej 2,5 m, a takich oczywiście na filmie nie widać. Cud krawiectwa w takim razie czy oczywiste kłamstwo?

Dodatkową zagadką jest film nagrany 34 godziny od startu. Załoga w tym czasie powinna być już w połowie drogi na Księżyc. Skąd więc na nagraniu bardzo intensywne światło odbijające się od ziemskiej atmosfery? Nie powinno go tam być, a przynajmniej nie w takim natężeniu.

Na miano prawdziwego cudu zasługuje jednak uwiecznienie astronautów na samym Księżycu. Pytaniem do dziś pozostającym bez odpowiedzi jest rodzaj kliszy, która tego dokonała. Wiadomo, że musiała ona wytrzymać temperaturę wahającą się od +250 stopni C do nawet –250 stopni C. Widocznie ówczesna nauka miała takie wynalazki. Tylko dlaczego po dziś dzień nigdzie nie da się ich kupić?

Na koniec nieprzerwanie powiewająca dumnie flaga amerykańska. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że według współczesnych badań wiatru na Księżycu przecież nie ma!

Nieścisłości jest oczywiście więcej, bo od wielu już lat naukowcy podważają amerykański wyczyn. Wiele padło już pytań, lecz odpowiedzi na nie jakby brak… Jak wielką amerykańską mistyfikacją mogła być wyprawa Apollo 11?

Do dziś intensywne obserwacje Księżyca (np. sonda Clementine) nie odnalazły sprzętu pozostawionego tam przez bohaterów misji. Czemu miało służyć kłamstwo i czy rzeczywiście wszystkie dowody zostały spreparowane? Nigdy nie będziemy mieć pewności, co dokładnie wydarzyło się w lipcu 1969 roku.

Po tym spektakularnym dla dziejów ludzkości wydarzeniu wszelkie dokumenty konstrukcyjne pojazdów wykorzystanych do wyprawy kosmicznej zaginęły. A może po prostu zostały zniszczone? Wiele lat badań, dociekań, szczegółowych analiz i w dalszym ciągu brak ostatecznej pewności. Gdyby jednak program Apollo przyniósł oczekiwane rezultaty, czy zostałby zawieszony już w latach 70.? Wątpliwe…

http://strefatajemnic.onet.pl

Jak to tam było z tym Księżycem, gajowy nie wie. Zastanawia go jedynie, iż przez tyle lat nikt – a przecież w projekcie musiało brać udział tysiące ludzi – nie puścił farby…

Odpowiedzi: 143 to “Człowiek na Księżycu – prawda czy fałsz?”

  1. Kościelny said

    Farbę puścił, chociaż bardzo nieoficjalnie Stanley Kubrick w filmie pt.Lśnienie z Nicolsonem w roli głównej.Ten sam Kubrick zrobił film pt. Odysea kosmiczna 2001, którego realizacja mogła być przykrywką do inscenizacji misji Apollo 11.

  2. Wojwit said

    Z tą powiewającą flagą, to tłumaczą się ci z NASA, że aluminiowy stelarzyk, na którym flaga była rozpięta był dość sprężysty… Z błonami fotograficznymi odpornymi w tak szerokim a zarazem skrajnie dla tego typu materiałów niekorzystnym (od temperatury zapłonu do skruszenia z zimna) zakresie temperatur to strzał w dziesiątkę! Dlaczego? Bo „kosmiczne” akumulatorowe wiertarki (podobne do tych pokazywanych na zdjęciach z napraw w przestrzeni kosmicznej) są w sprzedaży od dawna. Jeżeli ten temat wzbudzi zainteresowanie a dyskusja się „rozkręci” mam jeszcze conajmniej kilka wątpliwości związanych nie tylko z „podbojem przestrzeni kosmicznej” ale samymi otaczającymi Ziemię przestworzami, którymi się chetnie z Państwem podzielę licząc na podpowiedź.

  3. Mateusz.Z said

    ad.1.
    co za bzdura

  4. Marucha said

    Był też film „Koziorożec 1″ (Capricorn One), którego tematem była sfingowana wyprawa kosmiczna Amerykanów.
    Nie wiem, czy to prawda, ale podobno film ten był zakazany w USA. Czy ktoś może to zweryfikować?

  5. Mateusz.Z said

    czy wiecie że :
    Werner Kirchner – były pilot myśliwców, przedwojenny absolwent szkoły w Dęblinie, opracował paliwo do lądownika księżycowego.

    Aleksander Backer – inżynier i konstruktor, absolwent Politechniki Warszawskiej, później był też naczelnym konstruktorem łazika księżycowego, który mieli do dyspozycji astronauci z Apollo 15

  6. Mateusz.Z said

    tak że jest być z czego dumnum, pierwszy raz słysze o nich

  7. wet3 said

    Ladowanie na Ksiezycu jest prawda. Kropka.

  8. Marucha said

    Re 7:
    A czy już są kary za negacjonizm księżycowy?

  9. Mateusz.Z said

    Wet3.dokładnie lodnowanie na księżycu jest faktem,ja bym się bardziej zastanawiał nad prawdziwością spotkania Astronautów z Apollo 11 z ufo

  10. wet3 said

    @ 9
    Dla mnie najbardziej interesujace bylo mowienie kodem (o kolorach).

  11. niereligijna said

    hahahahahahahahah………Panie Marucha! hahahahah niesamowite poczucie humoru ad#8
    Widze ze Mateusz i Wet naprawde wierza w to ladowanie!

    Koscielny masz racje!ogladalam film, czytalam tez analize na ten temat.

    hahah ja mysle, ze wyladowac to moze by sie komus udalo jesli by tam dolecial, ale co ze startem???
    i jak oni juz (by) wystartowali to jak trafili do rakiety by wrocic na ziemie?
    polecam to video, gdy amstrong zaczyna isc od flagi w strone kamery, to od dolu lewej strony ekranu zaczyna skakac zaba w prawa strone, widac to od 54 sec filmu, nie zartuje, akcja dzieje sie za plecami amstronga, to orginalny film nasa.

  12. qq said

    Mnie nie daje spokoju wyjaśnienie możliwości lądowania, a właściwie hamowania LEMa silnikiem rakietowym ( sztuk JEDEN ). Nawet nie chodzi mi o brak cząstek pyłu, który powinien osiąść na kadłubie lądownik po lądownika, chociaż ten lśnił, ani to, że pył lub żwir powinien zostać wydmuchany do gołej skały.

    Jest trochę filmików o dzisiejszych pojazdach latających z napędem rakietowym lub odrzutowym do tzw. pionowego startu. Mimo sterowania komputerami siłowników tych napędów, wygląda to zupełnie nieporadnie, zwłaszcza samo lądowanie. Jak komputer o mocy zaledwie kalkulatora 4-ro funkcyjnego poradził sobie z nawigacją i lądowaniem? Przecież nie robił tego pilot za pomocą wolanta !
    Dlaczego sondy marsjańskie – te które lądowały kilka lat temu – nie lądowały przy pomocy silników rakietowych, tylko były zrzucane na łeb na szyje opakowane w jakieś poduszki powietrzne, pomimo istnienia potężnych komputerów?

    2. Aparat foto jaki został użyty na księżycu to Haselblad – format 6×6 cm z wymiennymi kasetami z filmem. Kasety są wykonane co prawda z żelaza ale nie z ołowiu, który mógłby ochronić film przed promieniowaniem powodującym naświetlenie filmu ( film rentgenowski w emulsji ma jodek srebra – taki sam jak w emulsji w zwykłej kliszy). Aparat ten posiada korbkę do przesuwania filmu a korbka chowa się tak, że można ją wyciągnąć palcami ale bez rękawiczki. Wiem co mówię, bo bawiłem się rosyjską kopią tego aparatu.

    No i ostatni argument na nie, dlaczego nie fotografowano gwiazd ? Jestem amatorem astronomii i teleskop zawsze kieruje na niebo jak jest rozgwieżdżone a takich dni jest zaledwie kilka w roku. Astronauci mieli taki widok, że właściwie nie powinni byli nie fotografować takiego widoku.

    O innych faktach, hipotezach, teoriach nie wspominam bo są dostepne w sieci.

    Z astropozdrowieniami

  13. Rysio said

    tutaj chodza, po ksieżycu

    a tutaj chodza, po marsie

    PS. Te drzwi od garażu na marsie to sie potem pomaluje, chlapnie pare gwiazdek a na dole pi.erdolnie sie ładny szlaczek.
    ;)

  14. Zerohero said

    Najważniejszy stał się fakt, że technika, a dokładnie moc obliczeniowa komputerów, w tamtych latach była na poziomie… dzisiejszych kalkulatorów!

    Niech autor napisze jasno. jaka moc była oficjalnie na statku Apollo, jaka w centrum kontroli lotów, co trzeba policzyć, co to wg. niego kalkulator. Wtedy wątpliwości beda miały jakiś sens. A tak wyszedł artykuł jak o Smoleńsku w Gazecie Polskiej.

    Co wg. autora jest kalkulatorem? Taki za 5 zeta z +/-* i 10 cyframi, Texas Instrument z Z80 i 100kilo RAM czy smartphone z ARM na 400Mhz i 256MB RAM z odpowiednia aplikacja?

    Gdzie potrzebna ta moc. Do projektowania statku czy nawigacji? Do projektowania raczej nie, bo to się projketowało tak samo jak samoloty i rakiety w latach 30, 40 i 50.

    Na kim spoczywał ciężar obliczeń? Na Ziemi czy na statku? Zapewniam, że na ziemi w tym czasie były już mocne komputery (tylko ciężkie), a opoznienie zwiazane z odległością nie jest na tyle wielke by wspomaganie z ziemi wykluczyć.

    Co miał liczyć komputer pokładowy? Może to były proste wzory do których podstawia się dane. Żadne wielkie modele z milionem wezlow. W takim razie wystarcza kilkaset operacji na sekundę i kilka kilo RAM.

    Start, lądowanie, zrzucenie bomb – to w 2 wojnie robiono zupełnie bez komputera, nawet bez kalkulatora. Więc może on nawet nie był niezbędny? Czemu lot Gagarina albo V2 nie wymagał komputera, a na Księżyc juz tak?

  15. Kapsel said

    spotkania Astronautów z Apollo 11 z ufo..

    ..i koniecznie z Chupacabrą..jak by dali krok dalej to ona stała za winklem…i gadała kodem (o kolorach)

    A w ogóle to jak można tak po chamsku przed kobietą:

  16. Bloew said

    Bardzo ciekawy temat zaproponował Gajowy, to pierwsza pozycja do obejrzenia jeśli chodzi o podważanie tematu, ciekawe informacje, ciekawe tezy:

    Co do Kubricka, to są podejrzenia, że jeśli lot na księżyc był sfingowany to właśnie Kubrick stanął za kamerą. Co do jego twórczości to polecam Oczy szeroko zamknięte, gdzie świetnie pokazał rytuał wybierania niewolnic seksualnych przez iluminatów oraz jego stary film pt:Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę, świetny motyw z fluorem dodawanym do wody oraz z tytułowym Dr Strangelove który jest eks nazistą, co świetnie obrazuje świadomość polityczną reżysera. Od siebie dodam, że Kubrick był słusznie urodzony.Kolejna pozycja niestety bez napisów traktująca o tym co napisał Kościelny:

    Następnym filmem który nie tyle podważa lądowanie na księżycu, co nie zwykle ciekawie przedstawia technikę konstruowania rakiet oraz tło lotów kosmicznych jest ten film, i w tym filmie widać twórców tego osiągnięcia jakim był nie był lot na księżyc, chodzi rzecz jasna o Wernher von Brauna i jego SATURNA V:

    http://www.exsite.pl/filmy_video_movies/filmy-dokumentalne/483654-rakietowe-luny-lektor-pl-2007.html

    W moim przekonaniu kierując się jakąś ogólnikową wiedzą, lot na księżyc był sfingowany z powodów przede wszystkim politycznych, propaganda nazistów ( piszę tak ,ponieważ naziści kreowali administrację usa po wojnie ) była skuteczniejsze od komunistycznej. Możliwości techniczne faktycznie były na ten czas zbyt słabe by taki lot mógł się odbyć. Drugim aspektem mojego twierdzenia o fałszywce, są fakty, że Rosjanie i UsA budują wspólne bazy w kosmosie w wielkim trudzie, okupione wielkimi nie powodzeniami, trudności technologiczne w osiągnięciu tego celu wymagały jednolitej pracy w tym zakresie. Tylko Chiny prowadzą własny samodzielny program kosmiczny który w założeniach do 2020 r ma stworzyć Chinom własną bazę kosmiczną. Temat wybitnie ciekawy, wierze, że się rozwinie … Poleca wszystkim zainteresowanym zapoznać się z filmami …

  17. Zerohero said

    Re 12

    Jest trochę filmików o dzisiejszych pojazdach latających z napędem rakietowym lub odrzutowym do tzw. pionowego startu. Mimo sterowania komputerami siłowników tych napędów, wygląda to zupełnie nieporadnie, zwłaszcza samo lądowanie.

    Przecież już w 1960 budowano samoloty pionowego startu, a kilka lat później Harriery – calkiem udane maszyny do użytku bojowego.

    Jak komputer o mocy zaledwie kalkulatora 4-ro funkcyjnego poradził sobie z nawigacją i lądowaniem?

    Panie drogi. Co to za jednostka mocy obliczeniowej ten kalkulator. Jak ma pamiec, instrukcje warunkową i skoku to jest po prostu komputer a nie kalkulator. Niech po prostu pan napisze ile działań na sekundę on wykonuje, bo wykonać to już może wtedy dużo, np. wiele funkcji matematycznych da sie policzyć mając tylko 4 podstawowe liczac wyrazy odpwoiednich ciagów. Problemem może być brak pamięci i wymagania real time, ale wy przecież nawet nie wspominacie co ma byc liczone.

    Dlaczego sondy marsjańskie – te które lądowały kilka lat temu – nie lądowały przy pomocy silników rakietowych, tylko były zrzucane na łeb na szyje opakowane w jakieś poduszki powietrzne, pomimo istnienia potężnych komputerów?

    A pan jest pewien, że ta poduszka wypadła sroce spod ogona? Czy ona sie nadaje do dużego statku z ludźmi na pokładzie. Poza tym Mars jest masywniejszy i ma atmosferę.

  18. Kapsel said

    spotkania Astronautów z Apollo 11 z ufo..

    ..i koniecznie z Chupacabrą..jak by dali krok dalej to ona stała za winklem…i gadała kodem (o kolorach)

    A w ogóle to jak można buł tak po chamsku przed kobietą:

  19. hjk said

    „Jeżeli ten temat wzbudzi zainteresowanie a dyskusja się „rozkręci” mam jeszcze conajmniej kilka wątpliwości związanych nie tylko z „podbojem przestrzeni kosmicznej” ale samymi otaczającymi Ziemię przestworzami, którymi się chetnie z Państwem podzielę licząc na podpowiedź.”

    wzbudzil…czekamy na info…

  20. Ragnar said

    Ludzie wątpiący w to robią jak uważają ale zauważyłem jedno: że zazwyczaj są to ludzie którzy przelotnie zainteresowali się tematem. Można długo się spierać ale jeden z ważniejszych dowodów to to że Sowieci zaakceptowali czyt. wiedzieli że jednak lądowanie było dzięki nasłuchowi. Radzę też poczytać o budowie skafandra kosmicznego z osobistym systemem podtrzymywania życia. Pozdrawiam

  21. Ragnar said

    Gość który rzekomo sypie sensacjami jak z rękawa że lądowanie to nieprawda po prostu zarabia kasę na sensacji, znalazł dla siebie niszę tak samo jak Dawkins zarabia na krzewieniu ateizmu wśród katolików rozczarowanych posoborowym KK.

  22. Chutor said

    Nabywanie praw do cial w przestrzeni kosmicznej

    W jaki sposob mieszkancy naszej planety dzisiaj roszcza sobie do niej prawa bedzie mialo wplyw na jutrzejszych kosmicznych podroznikow i nabywanie praw do innych planet.
    Do konca XIX wieku odkrywca niezawlaszczonych jeszcze ziem mogl oglosic sie ich wladca poprzez zwyczajowe wbicie tam flagi np nalezacej do jego krola.
    W polowie XX wieku zastniala mozliwosc, wowczas togo nie mozna bylo wykluczyc, ze Zwiazek Radziecki lub Stany Zjednoczone wyladuja na ksiezycu. Kto pierwszy wyladuje ten mogl roscic sobie prawa do jego posiadania. Stad koniecznosc ladowania na ksiezycu byla uzasadniona. Czy faktycznie sie to wydarzylo tego nie wiem.

  23. Easy Rider said

    Na pewno są mistyfikacją filmy i zdjęcia z wypraw. Wystarczy np. przyjrzeć się bliżej temu pojazdowi o nazwie LM (są dostępne zdjęcia o dużej rozdzielczości) aby zobaczyć, że jest to rekwizyt teatralny zbudowany z blach, rurek, taśm klejących, choinkowych folii aluminiowych i innego badziewia, po prostu poraża prymitywizm i bezczelność mistyfikacji. To zaczęło być jasne dopiero w czasach masowości internetu, kiedy miliony ludzi mogły sobie pooglądać te zdjęcia w powiększeniu i wyrobić własne zdanie na ten temat.

    Natomiast jest inną kwestią, czy rzeczywiście byli na Księżycu. Tego nie można wykluczyć, gdyż mogli tam być przy użyciu techniki, która jest do dzisiaj utajniona przed publiką (domniemane pojazdy antygrawitacyjne).

  24. Marek S said

    Nie wiem jak to bylo naprawde i nie chce sie na ten temat wypowiadac.

    Kiedys ogladalem klip filmowy z konferencji prasowej asutronautow gdzie opowiadali o swoich doswiadczeniach. Wyglada dosc ciekawie. Austronauci prezentuja wiele entuzjazmu, zadowolenia i szczescia ze swojego sukcesu. A zreszta niech kazdy sobie ogladnie.

    Przypuszczam ze jest to spowodowane selekcja ktora musiala wybrac bardzo opanowanych i kontrolujacych sie osob z wyjatkowymi wlasciwosciami psychologicznymi. Tak ze prosze nie porownywac tego do zwyklych ludzi.

  25. Realista said

    To czy Amerykanie byli na Ksiezycu czy nie, to mozna tylko spekulowac.

    Faktem jest wywiad z jednym z naczelnikow NASA ktory sie odbyl okolo 5-7 lat temu. W tym wywiadzie bylo wyraznie stwierdzone przez NASA, ze obecnie wyladowanie na Ksiezycu jest niemozliwe, bo Ameryka zatracila potrzebna technologie aby to zrobic.

    Innych powodow do tego stwierdzenia nie podano.

  26. Mateusz.Z said

    ad.17.
    Kapsel co do Chupacabry to ja bym się nie śmiał,jest wiele świadków i dowodów na istnienie Chupacabry,dla tamtych ludzi którzy ją widzieli nie jest śmieszne.Ja się z twoich poglądów nie śmieje i proszę zebyś ty też nie śmiał się z moich.Pokuj tobie :)

  27. Dr Strangelove said

    Nie jest łatwo pogodzić się z faktem, że „lądowanie na Księżycu” było tylko aranżacją filmową, bo to pozbawia nas wiary w geniusz ludzkiego umysłu i niszczy resztki fascynacji kuszącym „American Dream”. Porzucenie tego mitu wymaga zatem sporego wysiłku, a także czasu, ale trudno trwać zbyt długo w stanie iluzji, zwłaszcza po uważnym obejrzeniu filmu „What Happened on the Moon” (2000):

    http://www.moviesfoundonline.com/what_happened_on_the_moon.php

    http://www.moviesfoundonline.com/what_happened_on_the_moon2.php

    Uwiąd amerykańskiego programu eksploracji kosmosu, jak i obecny krach ekonomiczny, pośrednio wynikają z sukcesów Public Relations. Twórcą przemysłu wizerunkowego, czyli fabrykowania „prawdy” z kłamstw, jest siostrzeniec dr Zygmunta Freuda – Amerykanin dr Edward Louis Bernays (1891-1995), autor książki „Propaganda” (1928), z której uczył się m.in. dr Joseph Goebbels. Nazywany ojcem przekrętów (the father of spin) Bernays był cichym „bohaterem” globalistycznych przemian społeczno-politycznych, a także animatorem operacji wojskowych na przestrzeni kilku ostatnich pokoleń. Przyczyny obecnych kłopotów agencji NASA są zatem typowo ziemskiej natury:

    1) kryzys wizerunkowy – wobec niepowodzeń, które nastąpiły po zakończeniu „programu” Apollo (nazwa piękna!) z biegiem lat odkrywane są kulisy fikcyjnej inscenizacji; podarowana przez trzech „astronautów” z Apollo-11 i eksponowana w muzeum w Amsterdamie „skała księżycowa” okazała się w 2009 roku kawałkiem skamieniałego drewna , natomiast dość prawdopodobne kulisy realizacji „lądowania” przedstawił Jay Weidner w filmie „How Stanley Kubrick Faked the Apollo Moon Landings”:

    2) kryzys moralny – środowisko wokół NASA jest wypalone po latach udawania sukcesów, które nie zaistniały, a także po ostatnich spektakularnych porażkach: w 2009 roku fiasko z ‚CO2 hunter’ (jakby w koordynacji z kompromitacją mitu antropogenicznego ocieplenia klimatu) i przedwczoraj fiasko ze szpiegiem pogodowym ‚Glory’ ;

    3) kryzys techniczny – zanim rozpadła się Columbia noblista Richard Feynman – członek komisji ds zbadania przyczyn katastrofy Challengera -przypomniał: „nature cannot be fooled” ;

    4) kryzys pojęciowy – to efekt podsycania przez media mitów o UFO, o rzekomym opanowaniu nieziemskich technologii, Nibiru, Annunaki itp. bajkach lansowanych w celu dystrakcji uwagi od spraw ważnych;

    5) kryzys naukowy – brak rzetelnych, racjonalnych i wstępnie zweryfikowanych koncepcji programu eksploracji kosmosu, zwłaszcza na tle braku przełomu w poznaniu podstawowych zjawisk, kłopotów z teoriami eteru i Big Bang oraz nierozwikłania choćby istoty grawitacji, czy elektromagnetyzmu;

    6) kryzys finansowy – duże nakłady NASA już wchłonęła, a wymierne efekty jej badań są mizerne, podczas gdy w astronomicznym tempie rośnie deficyt płatniczy USA i widmo upadku dolara jako waluty rezerwowej jest coraz bardziej realne – to jest ilustracja czym kończy się przeciągnięty bluff;

    7) kryzys społeczny – spacyfikowani przez międzynarodowy kompleks zbrojeniowo-finansowy i zamotani w zaborcze wojny Amerykanie stracili wiarę w siebie, w głoszone szczytne ideały oraz w świetlane perspektywy, a wobec atrofii klasy średniej zanikło także poczucie społecznej integracji;

    8) kryzys przywództwa – skompromitowana klasa polityczna oderwana od społeczeństwa i kupcząca demokracją roztrwoniła kredyt zaufania i nie jest już zdolna, ażeby zaproponować ambitny program; warto tu przypomnieć, że prezydent J. F. Kennedy ogłaszając plan lądowania człowieka na Księżycu stwierdził w uniesieniu, że Ameryka osiągnie ten cel nie dlatego, bo jest on łatwy, ale dlatego, że jest trudny (sic!);

    9) kryzys polityczny – upadek ZSRR wytworzył unipolarny, demotywacyjny układ hegemonii niestety niekorzystny dla Ameryki, postrzeganej coraz powszechniej jako źródło konfliktów; pomimo antagonizmów znamienna jest wzajemna dyskrecja w nieujawnianiu niewygodnych faktów z historii podboju kosmosu, wynikająca bodajże ze względnej symetrii ukrywanych niepowodzeń (czy Łunochod rzeczywiście przesłał skały księżycowe na Ziemię?) wobec akceptacji społeczeństw w USA oraz w ZSRR dla wydatkowania dużych kwot na realizacje obu tych konkurencyjnych programów;

    10) uwarunkowania strategiczne – zapoczątkowane przez prezydentów L. B. Johnsona i R. Reagana „gwiezdne wojny” koncentrują się na optymalizacji bezzałogowych satelitów szpiegowskich dla prowadzenia inwigilacji i podbojów, a skoro współczesne doktryny wojenne wykorzystują m.in. broń skalarną, to fiasko i zatonięcie w Pacyfiku szpiega ‚Glory’ (Chwała – nazwa też piękna!) w dniu 4.03.2011 mogło być skutkiem sabotażu lub ataku ‚pre-emptive’ któregoś z państw zagrożonych.

    Ten dekalog ukazuje związek badań kosmosu z załamaniem się imperium, które swój dobrostan czerpało m.in. z eksterminacji Indian – prawowitych właścicieli, z wyzysku niewolników, z prowokowanych wojen, z wymyślania „kreatywnych” księgowań, raportów i produktów bankowych, z wymyślania „smart weapons” które w raportach MIT były dużo celniejsze niż na poligonach i na froncie, z oferowania wolframu jako złota, a kończy na glinianych nogach wciskaniem światu resztek fikcji w opakowaniu jako niby real.

    Ale jeśli ktoś chce wierzyć w bajki, niech wierzy – także w to, że budynek WTC7 runął o 20 minut za wcześnie na samą myśl, że też mógłby zostać trafiony…

  28. Dr Strangelove said

    dot. 26
    zagubione linki – jednak Annunaki nie śpią i psocą!

    ad 1
    Fake Dutch ‚moon rock’ revealed

    http://news.bbc.co.uk/2/hi/8226075.stm

    How Stanley Kubrick Faked the Apollo Moon Landings

    http://www.realitysandwich.com/kubrick_apollo

    ad 2
    Nasa Glory mission ends in failure

    http://www.bbc.co.uk/news/science-environment-12551861

    ad 3
    raport (Appendix F) Richarda Feynmana dot. katastrofy Challengera

    http://history.nasa.gov/rogersrep/v2appf.htm

    oraz korekta ad 10
    prezydent R. Raegan

  29. Ladowanie na ksiezycu jest tak samo „prawdziwy” jak „holomit” z 6-cioma milionami „zagazowanych” zydow w komorach gazowych…, gdzie w obu przypadkach chodzilo o „kase”…
    Podobne „geszefty” w chwili obecnej to: „globalne ocieplenie”…(globalne ocipienie), „globalne zanieczyszczenie” (nadmiarem zaludnienia), „kontrola popoulacji” (aborcja, wirusy, eutanazja, kryzysy ekonomiczne, wojny itp…).
    Jakie wnioski? Ano takie, ze patrzec na zydowskie „przestawienie”
    (czytaj: zydowskie „bajery”…) i bacznie zwracac uwage jak ono ma sie do samej rzeczy… (w sensie ekonomicznym, politycznym i kulturowym…).
    ===================
    Milego dnia zycze
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  30. Mirek said

    Zdaje się że w tym filmie Koziorożec1 był motyw opóżnienia sygnału radiowego, czego chyba nie było.

  31. lanc3 said

    Oglądałem zdjęcia na google earth z księżyca i zaciekawił mnie przedmiot położony na kamieniu,

    no i ta flaga zawsze mnie interesowała.

    ad11.
    Gdzie ty tam żabe widzisz?

  32. lanc3 said

    miało być zdjęcie i nie wkleiło;/

  33. lanc3 said

  34. lanc3 said

    ja to bym takiego chupacabra do sejmu wrzucił,więcej by taki monster dobrego zrobił jak ta cała banda,załatwił by większość problemów,lustracja już by nie była potrzebna:)

  35. Mateusz.Z said

    o no zrobiła by porządek,co do zdięcia to rzeczywiście ciekawe,ja na nim widzę coś ale wystającego z za pagórka,kawałek anteny?,sam nie wiem

  36. Krzysztof M said

    Ad. 26

    Trzeba dopisać jeszcze to:

    USA – imperium kłamstwa.

  37. Kronikarz said

    26/ Wielkie dzieki za tak swietnie podane argumenty !

  38. Kapsel said

    re25

    ..Pokuj tobie :)… a Tobie dwa albo i więcej pokoje.

    A swoją drogą to wygląda na to że ..nasi byli tam przed Amerykanami..

  39. JJaskow said

    Panie Gajowy
    tylko i wyłacznie do : zastanawia go jedynie, iż przez tyle lat nikt – a przecież w projekcie musiało brać udział tysiące ludzi – nie puścił farby…
    A o mordzie 7000 Polaków na Morzu Białym w okresie ostatnich 50 lat ktoś puścił farbę??
    A ilu urzędników \, opłacanych za nasze podatnika pieniądze powinno się tym zajmować i mieć wgląd do akt??
    A TU CISZA!!
    NIESTETY TAKICH SPRAW JEST WIĘCEJ NP. DOŚWIADCZENIA Z TORTURAMI W POLSCE??? CISZA
    DR Jerzy Jaśkowski
    deportacje.eu

  40. Ragnar said

    Ludzie nie wierzący w misje Apollo lądujące na Księżycu zwyczajnie brzydzą mnie swoją wiedzą nabytą chyba w ostatnich 6 miesiącach w dodatku jako nieuświadomieni mieli pecha trafić na tych którzy zapłodnili ich takim myśleniem. Ad22 przecież na pierwszy rzut oka widać że masz praktycznie zerowe pojęcie o temacie. Brak mi słów po prostu sobie zajrzyjcie http://astro.zeto.czest.pl/sondy/lro.htm http://www.nasa.gov/mission_pages/LRO/multimedia/lroimages/lroc_200911109_apollo11.html http://astronomia.pl/forum/viewtopic.php?f=11&t=1755&start=120 http://www.apollo.xt.pl/ http://pl.wikipedia.org/wiki/Google_Lunar_X_Prize (zwłaszcza o celach xprize) http://redmars.wordpress.com/2007/09/26/google-lunar-x-prize/ http://pl.wikipedia.org/wiki/Teorie_spiskowe_o_lądowaniu_Apollo_na_Księżycu Niektórzy po prostu nie zasługują na takie dane więc z uśmiechem politowania mogę współczuć jedynie tym którzy uważają że tam nie byliśmy. Pozdrawiam

  41. Ragnar said

    Cenię ten i podobne portale za dane o polityce i sytuacji na świecie jednak jeśli chodzi o strefę poza pasami Van Allena szerzy już kompletną ciemnotę więc postaram się nie wypowiadać przy artykułach z tej tematyki ponieważ gardzę ludźmi nie mającymi pojęcia a żywo wypowiadającymi się. Pozdrawiam

  42. Easy Rider said

    Zauważmy, że ten „Apollo Hoax” trwa w pewnym sensie do dzisiaj. W ostatnich latach miały miejsce wyprawy sond bezzałogowych na Księżyc – japońskiej i indyjskiej. Wydawało się, że przy dzisiejszych możliwościach cyfrowej techniki rejestracji obrazu zobaczymy coś, co podważy wiarygodność przedstawienia NASA z lat 60/70. Niestety, nic z tych rzeczy – pokazano z tych wypraw kilka ujęć nie różniących się jakością i motywem od tych analogowych sprzed 40 lat.

    Wynika stąd wniosek, że mamy do czynienia ze spiskiem światowym, w wyniku którego żadna władza nie jest zainteresowana ujawnieniem prawdy o wyprawach Apollo, a przynajmniej na temat prezentowanych jakoby z tych wypraw zdjęć i filmów. Publiczne przyznanie się do tego kłamstwa wywołałoby rewolucję na świecie, bo trzeba by zmieniać wszystkie podręczniki i encyklopedie. Ale najbardziej niebezpieczne dla rządów światowych byłoby przebudzenie się milionów ludzi, którzy przestaliby wierzyć w inne kłamstwa oficjalnej propagandy, jak holo-mit, globalne ocieplenie, masowe epidemie chorób w rzeczywistości wyhodowanych w laboratoriach, a może nawet – w mity tzw. demokracji i wolnego rynku. Pojawia się jednak pytanie – czy tak w nieskończoność będą w stanie „iść w zaparte”?

  43. Krzysztof M said

    Ad. 38

    „Pojawia się jednak pytanie – czy tak w nieskończoność będą w stanie „iść w zaparte”?”

    – Tak. Chyba, że coś ich zmusi do zmian. Coś, albo ktoś.

  44. niereligijna said

    Ragnar dobrze ze mi przypomniales o skafandrach…jakies dwa lata temu kosmonauta na orbicie wyszedl na zewnatrz w skafandrze oczywiscie by montowac jakies panele sloneczne i musial zaraz szybko(czyli powolnym cwalem) wracac do statku kosmicznego bo sie okazalo ze poziom dwutlenku wegla szybko sie zaczal podnosic i moglby sie udusic. Po uslyszeniu tej informacji pomyslalam odrazu ze krawcy 60 lat temu byli znacznie lepsi, poszyli kosmonautom kombinezony w ktorych kosmonauci mogli brykac po ksiezycu jak mlode rumaki i nic im nie grozilo. W niektorych przypadkach wiedza i technika sie cofa…
    Pozdrowienia dla wszystkich naiwnych!

  45. Ragnar said

    ad40 Co w tym niezwykłego? Koszty, mamona i kasa tu decyduje o błędach ludzkich nie wspominając. Widzę że też nie wiesz czym jest spotkanie na orbicie i nie masz pojęcia o konstrukcji Saturna V, modułu LM złożonego z członu zniżania i członu wznoszenia oraz modułu dowodzenia i serwisowego w którym na orbicie pozostał Collins czekając na księżycowy moduł wznoszący. Chyba z lenistwa nie zapoznałaś się z danymi a usiłujesz coś wmówić tym którzy interesują się tematem od nastu lat. A co do skafandrów są to o milionowej wartości skomplikowane konstrukcje wyposażone m.in w pochłaniacze CO2 i system chłodzenia/ogrzewania ciała za pomocą rurek z wodą w zależności od potrzeb. To ma prawo czasem się zepsuć. Pozdrawiam

  46. niereligijna said

    Ragnar co to jest milionowa wartosc ? czy znasz definicje pieniadza?
    bo chyba o nie w milionowej ilosci Ci chodzi. Dla autorow „teatru iluzji” w ktorym zyjemy miliony, buliony, tryliony, nie maja zadnego znaczenia. To tylko slowa ktore maja ztobic na „owieczkach i barankach” wrazenie.

    Przepraszam ze z lenistwa nie poswiecam zycia na udowodnienie ze to klamstwo, nikt nie przekonal mnie ze to prawda.

  47. Ragnar said

    ad43 Tak samo myślisz płacąc za chleb piekarzowi który poświecił czas by go wypiec i rolnikowi który włożył pracę by zadbać o żyto i pszenicę?? Wielu inżynierów poświęciło tysiące roboczogodzin godzin na projekt,wykonanie i testy. Materiały też należą najczęściej do niszowych więc ich producenci słono sobie za nie życzą. Nie wierzę że muszę tłumaczyć Ci takie rzeczy.

  48. zapinio said

    Fajna dyskusja.
    Ze swej strony chciałbym zauważyć , że komputery , którymi się Państwo posługujecie to też jest całkowita fikcja autorstwa ,no co tu dużo gadać, USA- imperium kłamstwa
    (copyright by Krzysztof M.) co przejmuje mnie głębokim obrzydzeniem.

    Podobno na wyspach Pacyfiku jest plemię , które nie kojarzy narodzin dziecka z odbytym 9 miesięcy wcześniej stosunkiem płciowym.
    Także to się zdarza.

    Osobiście uważam, że najbardziej wartościowa wypowiedź w wątku należy (to już reguła jest) do pana Krzysztofa M.
    Słowa :

    Chyba, że coś ich zmusi do zmian. Coś, albo ktoś.

    wstrząsną układem światowym.
    Ktosiem będzie Krzysztof M.

    [podziwiam cierpliwość i wyrozumiałość Administratora]

    Swoją drogą jakież tu podobieństwo do wyznawców liturgii smoleńskiej, którzy (w logicznej konsekwencji) są gotowi wypowiedzieć Rosji wojnę…

  49. hjk said

    co do kombinezonów to taka kwestia – muszą one zapewnić takie waunki by wewnątrz panowało cisnienie zblizone do normalnego i temperatura taka, by człowiek sie nie pocił ani nie marzł – jakies 20-22 st.C, w zaleznosci jak sie człowiek ubierze, to troche mniej moze być. W takim ciśnieniu po wyjści w próznie powinien być on wzdęty jak balon, chyba, ze będzie miał pancerną sieć wewnątrz, aby wytrzymać siły rozrywające – bądź co bądz kg na kazdy cm2 …

  50. Marucha said

    Re 41:
    Ten portal nie szerzy żadnej ciemnoty, lecz pozwala wypowiadać się na różne tematy. Admin nawet półsłówkiem nie opowiedział się po żadnej ze stron i nikomu nie narzucał swego zdania.

  51. J.N. said

    Mysle, ze kazdy temat mozna poruszyc.
    Portal bedzie ciekawszy, gdy i tematy beda roznorodne.
    My urodzeni w komunie, czy nowe pokolenie urodzone w klamstwie oficjalnej propagandy, automatycznie watpi w oficjalne wersje wydarzen.
    Czy wyladowali, czy nie… tego rzeczywiscie nie mozna byc pewnym.
    Slyszalem o facecie, specjaliscie od kinematografii (juz zmarl), ktory pracowal nad tymi filmami z ksiezyca. Oficjana wersja byla taka: filmy byly uszkodzone, trzeba bylo cos poprawic.
    Ile w tym prawdy?

    O wielu, wielu rzeczach pewnie nigdy sie nie dowiemy, wiekszosc wydarzen historycznych wygladala inaczej, niz uczymy sie o tym w ksiazkach.

  52. Ragnar said

    re49 Na podstawie teoretycznych symulacji i doświadczeń na zwierzętach wiadomo, że organizm będący wystawiony na działanie odkrytego kosmosu nie dozna natychmiastowych obrażeń i nie eksploduje, a krew nie będzie wrzeć i natychmiast nie straci się przytomności.
    Mogą zaistnieć zjawiska o drugorzędnym znaczeniu, jak oparzenie słoneczne, opuchlizna skóry, nabrzmienie tkanek, które pojawią się po około 10 sekundach lub później. Mniej wiecej w tym samym czasie (10 s) człowiek zaczyna powoli tracić przytomność z powodu braku tlenu i różne obrażenia wewnętrzne poczynają się kumulować. Śmierć następuje dopiero po około minucie lub dwóch.
    Eksplozja ciała nie następuje i takoż samo krew nie zaczyna od razu wrzeć, gdyż ciało ludzkie ma dość dużą pojemność cieplną, a dyfuzja ciepła do próżni jest niewielka (tylko na zasadzie promieniowania). Utrata przytomności następuje dopiero po wyczerpaniu zapasu tlenu z płuc i z krwi.
    W Centrum Załogowych Lotów Kosmicznych NASA (Johnson Space Center) jest urządzenie pozwalające symulować warunki prawie bliskie próżni. Testuje się tam np. takie przypadki, jak przedziurawienie skafandra kosmicznego astronauty. Na podstawie doświadczeń stwierdzono, że do 15 sekund po dehermetyzacji utrata przytomności jeszcze nie następuje, ale oczywiście dehermetyzacja to nie nagły skok w przestrzeń kosmiczną i utrata tlenu jest wolniejsza.
    W historii lotów kosmicznych nastąpiła już śmierć załogi z powodu dehermetyzacji kabiny, a działo się to podczas powrotu Sojuza-11(*) z orbity. Cała trzyosobowa załoga poniosła śmierć w wyniku uduszenia, ale oznak wrzenia krwi, czy eksplodującego ciała, nie stwierdzono. źródło: http://baza.polsek.org.pl/faq/atyka.html

  53. veri said

    Co stoi na przeszkodzie, aby powtorzyc eksperyment z ladowaniem na Ksiezycu ?
    Nie sadze, ze sprawa rozbija sie o kase ( miliardy utopiono w wojny) i technologie ( bo skok od Commodore do Cray’a jest niesamowity)?

    Wiec co ?

  54. Easy Rider said

    @52. Unikasz odpowiedzi na temat samych skafandrów.

    Człowiek żyje w środowisku, gdzie ciśnienie bezwzględne gazów wynosi ok. 1 bar i takie samo ciśnienie winno być w skafandrach, aby kosmonauta mógł tam dłużej przebywać bez uszczerbku na zdrowiu. W warunkach otaczającej próżni – jest to równoznaczne z nadciśnieniem 1 bar w stosunku do otoczenia. Co to jest nadciśnienie 1 bar? Jest to równoznaczne w warunkach ziemskich z ciśnieniem w słabo napompowanych oponach samochodowych. Skafandry kosmonautów powinny więc wyglądać mniej więcej tak, jak logo firmy Michelin, ale jakoś tego „wzdęcia” skafandrów nie widać. Chyba, żeby skafandry były wykonane z metalu, ale czy wtedy chłopaki mogliby wykonywać te wszystkie podskoki, upadki, salutowania, nie mówiąc o grze w golfa bez ryzyka rozszczelnienia?

  55. Wojwit said

    Werner von Braun powiedział niedługo przed śmiercią, że w przyszłości wystąpią bardzo ciekawe wydarzenia, które będą majstersztykiem fałszu: – kontakt z UFO, czyli ujawnienie się kosmitów; – wielki koniec świata i to taki, że wszyscy ludzie zobaczą na własne oczy i usłyszą. Czyli jeśli wiedział o tym, znaczy że był dopuszczony do tajemnicy. To co było tego powodem, że wlaśnie jemu takie tajemnice ujawniono, skoro przyjmiemy, że lądownie na Księżycu było prawdziwe?
    Co do zagadek z własnych obserwacji (odpowiadam Panu(i?) Hjk) to prosze w pogodną noc, kiedy widać Księżyc, spojrzeć na niego przy użyciu zwykłej lornetki (choćby takiej, która przybliża osiem do dziesięciu razy), oczywiście ustawiając odpowiednio ostrość a potem odpowiedzieć sobie (i mnie, w kwestii optyki widać mało douczonemu – jeśli mogę o to prosić), czemu nie została użyta tzw. maksymalna głębia ostrości? Następnie nakierować tak ustawioną lornetkę (jeśli jest taka możliwość) na obiekt odległy o sześć do ośmiu kilometrów, (nawet nie w nocy tylko w bardzo pogodny dzień), po czym na obiekt odległy o circa dwadzieścia kilometrów i poczynienie wniosków. Dla mnie były one tak zaskakujące, że nawet nie ośmielę się w tej chwili tu o tym napisać.

  56. qq said

    To coś w linku to Surveyor 7 które stycznia 1968 ponoć miękko wylądowało na Księżycu nssdc.gsfc.nasa.gov/image/spacecraft/surveyor_beach.jpg

    albo tu Surveyor 3 na Księżycu, sfotografowany przez Alana Beana podczas misji Apollo 12 :

    http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Surveyor_3_on_the_Moon.jpg&filetimestamp=20070130193420

    Jak owe obiekty wylądowały przy pomocy silników rakietowych ?

    ano tak: ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Surveyor_3 ) zacytuję:

    Na wysokości ok. 3.500 km następowało odseparowanie statku od wypalonego członu rakiety, po czym następowała pierwsza faza lądowania. Po osiągnięciu ok. 4 m nad powierzchnią, silniki wyhamowujące miały zostać automatycznie wyłączone, a pojazd miał swobodnie opaść na powierzchnię. Niemobilny próbnik miał za zadanie wykonać przede wszystkim zdjęcia miejsca lądowania.

    …masa lądownika Surveyor 3 wynosiła 302 kg. Wysokość pojazdu mającego wylądować na Księżycu wynosiła 3,3 m, średnica zaś 4,5 m. Konstrukcja statku opierała się na aluminiowym szkielecie, do którego przymocowane były różne urządzenia naukowe (m.in. kamera pokładowa), koparka oraz lustra do laserowego pomiaru odległości Księżyca od Ziemi. Na szczycie szkieletu znajdowały się 2 panele baterii słonecznych o łącznej powierzchni 3 m2.

    i dalej opis lądowania :

    statek dotknął powierzchni, odbił się od niej na wysokość 10 m, dotknął jej po raz drugi 8 metrów dalej, ponownie się odbił (na 3,3 m), przeleciał 2,4 metra i ostatecznie osiadł wykonując jeszcze metrowy poślizg.”

    Proszę porównać odbijanie ( uwaga!!! fotki prawdziwe, osoby nadwrażliwe na fałsz proszone są o nieoglądanie ):

    youtube.com/watch?v=IWUyRiiG4-I&feature=related

  57. Ragnar said

    re54 Do czego zmierzasz? Chcesz powiedzieć że ISS i loty załogowe do niej jak również wszelkie spacery kosmiczne na LEO zarówno te sowieckie jak i obecne… wciąż przecież muszą wychodzić by rozbudowywać/naprawiać stację …to fikcja? Easy Rider jeśli chcesz wiedzieć są już testy skafandrów jedynie uciskowych na ciało bez warstwy gazu pod ciśnieniem są dużo cieńsze i lżejsze i mniej krępujące ruchy więc sam odpowiedz sobie na pytanie czy muszą wyglądać jak ludzik michelin. Co do materiałów użytych do ich produkcji no cóż są małoseryjne, niszowe więc drogie takie np Ferrari F40 jest zbudowane ekhem ze szmatek tkanin kevlarowych i węglowych upieczonych w autoklawie po której są lżejsze i sztywniejsze od stali.

  58. Easy Rider said

    Ad 55.
    To ciekawe, co piszesz, jeszcze nie spotkałem się z tego rodzaju opinią. Twierdzisz więc, że układ soczewek w lornetkach jest celowo tak ustawiany, aby nie osiągnąć głębi ostrości od X – do nieskończoności? Po co? Aby nie można było dokładnie widzieć Księżyca? Ale przecież są w dostępne na rynku teleskopy amatorskie – czy one też mają takie ustawienie?

  59. Wojwit said

    Ad 58.
    Wcale tak nie twierdzę. Weź lornetkę spróbuj sam. Szczególnie ważne to zaobserwować jak odległe są obiekty, które widać ostro przy takiej samej jak do obserwacji Księżyca nastawie ostrości, a do jak odległych trzeba nastawę zmienić. Jaśniej już nie napiszę, bo może to ze zwykłej niewiedzy, której powinienem się wstydzić… Nie wiem czemu tak jest.

  60. Easy Rider said

    Ad 59.
    Jeżeli zajmowałeś się fotografią i operowałeś skalą głębi ostrości na obiektywie, to powinieneś wiedzieć, że przy danej przysłonie, od pewnej odległości, przeważnie 10 lub kilkanaście metrów – skala głębi ostrości dochodzi z prawej strony do znaku „nieskończoność” i wtedy nie ma znaczenia, czy jest to 10, 20 lub setki tysięcy km. Taka jest po prostu właściwość układów optycznych.

  61. Ragnar said

    Re12 Qq No widzę że nie słyszałeś o marsjańskich sondach Viking1 i Viking2 które lądowały na silnikach o wielu dyszach również Phoenix z maja roku 2008 lądował na silnikach rakietowych na paliwo ciekłe. Oba lądowniki MER czyli Spirit i Opportunity również w ostatniej fazie przed odcięciem liny od nadmuchanego lądownika hamowały do zera tuż nad gruntem za pomocą 3 silników na paliwo stałe. Sprawa z sowieckim sondami Wenus była jeszcze ciekawsza a zarazem prostsza gdyż tam w końcowej fazie w ogóle nie używano ani spadochronów ani silników dzięki ogromnej gęstości atmosfery przy gruncie (jedynie pierścień stawiający opór aerodynamiczny i kontrolowana strefa zgniotu w podstawie). A co do tego że nie wierzysz jak można lądować na Księżycu za pomocą pojedynczej dyszy to zauważ że tam jest praktycznie próżnia podobnie jak 100 km nad Ziemią gdzie gęstość gazu jest większa niż ta śladowa na Księżycu a podaje ten przykład z Ziemią dlatego bo dołączę filmik zauważ jak zmienia się struga gazów w zależności od zmniejszającego się ciśnienie wokoło. Tuż nad ziemią przy starcie struga jest ostra i smukła skierowana w dół a w próżni gazy rozchodzą się niemal w zakresie 90 stopni w stosunku do wektora ciągu silnika czyli tworzą niejako półkulę a nie smukły płomień więc lądujesz na dość rozłożystej poduszce gazów wylotowych. Ciekawe widowisko na przykładzie rakiety DeltaII polecam… start następuje w 2:38 dla niecierpliwych. Pozdrawiam

  62. Ragnar said

    przepraszam zapomniałem dodać link do wpisu nr61 http://www.youtube.com/watch?v=IvB-8CWw9eU

  63. niereligijna said

    Ragnar!
    …przepraszam Pana Maruche za to ze uzyje znowu tego slowa, ale musze.
    Mam dolegliwosc co sie nazywa synestesia, slowa i rzeczy dla mnie maja inny wymiar, slowa sa kolorowymi kodami, a rzeczy w wyobrazni zgodnie z ich przeznaczeniem wprawiam w ruch, robie to nieswiadomie,zauwazam ze cos nie bedzie dzialac zanim to zacznie pracowac. To co uwazasz ze wyladowalo na ksiezycu, moglo by tam rzeczywiscie upasc, ale nie mialo szansy samo wystartowac.
    Jestem pewna, ze Ty swiecie wierzysz w to co piszesz, wnioskuje po pasji z jaka piszesz i czuje ze to co ja i inni piszemy wprawia cie we wscieklosc. Gdyby z taka sama pasja i emocjami mowili o swojej wizycie na ksiezycu kosmonauci to moglo by byc polowa sukcesu tego „ladowania”, ale oni wypowiadaja sie jak zahipnotyzowani. Nie sa dobrymi aktorami.Dukajace marionetki,
    Skarbie gdybys polecial na ksiezyc i wrocil bylbys pelen emocji….do konca zycia podjarany tym faktem! zalewal bys ludzi plynnym potokiem slow pelnym informacji, nikt nie mial by szansy zadac ci pytania bo uprzedzil bys kazde.
    A co do pieniedzy…milionow i trylionow ….one nie maja zadnego znaczenia dla globalistow, oni sobie je drukuja ew dopisuja zera po prawej stronie ekranu „bankowego” komputera, rolnik czy rzemieslsnik zyje w innym wymiarze walutowym, pieniadze przez pracujacych na nie sa tylko iluzyjna miara do mierzenia ich wysilku w pracy.
    Zastanow sie nad tym kto sieje codziennie nad swiatem chemtrails? i kto za to placi?a czy placi?

  64. niereligijna said

    Ragnar obejrzalam film ten do ktorego dales link, cala akcja konczy sie na orbicie, a do ksiezyca jeszcze kawal drogi.No i?

  65. info said

    @Ragnar
    Zamiast wypisywać jak powyżej (@41) to lepiej ściągnij sobie dane techniczne (wymiary) lądownika księżycowego (masa, wielkość 2 (jeden do lądowania, drugi do wejścia na orbitę) zbiorników paliwa itp.) i policz (zakres fizyki z II klasy liceum) czy to-to o takiej i takiej masie, na tej ilości paliwa (hydrazyna o wartości kalorycznej = …) mogło wyhamować z 1,7 km/s aby wylądować z orbity na powierzchnię i czy na tej drugiej (mikroskopijnej) ilości paliwa mogło spowrotem wejść na orbitę (ok. 60 km) i ponownie uzyskać prędkość 1,7 km/s (sic!!!), aby połączyć się latającym tam Colinsa? Nie oceniaj też (@41) pochopnie czy ktoś ma pojęcie czy też nie ma – sam pomyśl przez chwilę, to nic nie kosztuje

  66. Wojwit said

    @Easy Rider
    Przeczytał Pan to co napisałem ale po odpowiadzi wnioskuję, że uczynił to niedokładnie. Więc najjaśniej (trudno, najwyżej sie ośmieszę), to jest moja własna obserwacja przez lornetkę, ktora przeczy mojej dotychczasowej wiedzy (zarówno astronomii jak i optyki). Nastawa na Księżyc była identyczna z tą na obiekty odległe o osiem – dziesięć kilometrów (do tej pory pokrywa to się z Pana podpowiedzią i moją wiedzą, powiedzmy, szkolną) ale NIE BYŁA CAŁĄ głębią ostrości. Aby obserwowac najostrzej obiekty odległe od około osiemnastu – dwudziestu kilometrów i dalsze odległe mniej więcej o sześćdziesiąt kilometrów (czyli, widoczne w wyjatkowo pogodne dni, góry) musiałem zmienić nastawę na MAKSYMALNĄ głębię ostrości. Tu jest szkopuł. Księżyc widziałem ostro przy nastawieniu ostrości na obiekty bliższe niż przytoczone wyżej góry. I tego nie potrafię wytłumaczyć sensownie i w zgodzie z wiedzą i rozumem.

    A teraz z innej beczki.
    Czy zauważyli Państwo, że od paru dni mamy piękną, śłoneczną pogodę? No Amerykę odkrył, pomyslą Państwo. Otóż nie. Pogodnych a przede wszystkim słonecznych dni w ostatnich latach jakby mniej a i słońce jakieś rozmyte – a tu od kilku dni świeci ostro i pięknie jak kiedyś. A przede wszystkim NIE WIDAĆ CHEMITRALI na niebie… Z tego wnoskuję (ale tylko w związku z informacjami podanymi przez pana Edwarda Maciejczyka w 3. komentarzu pod artykułem tu, na blogu zamieszczonym „Klepki się odblokowują”), że przypuszczenia odnośnie wpływie oprysków na procesy myślowe zaczynaja powoli sie konkretyzować a wręcz przechodzić w pewnik. Natomiast, czy mają celowo ekranować promieniowanie słoneczne albo byc podbudowa dla dzialan HAARP-a, jeszcze nie tak wyraźnie. Po prostu przestali pryskać nie tylko dlatego, że naród prawie doszczętnie ogłupiał i juz daje sobie wcisnąć najgorszą merdialną ciemnotę, ale dlatego, że „strasznych braci” nie można truć ogłupiaczami a przeciez po ostatnich ustaleniach wspólnego „żondu” w Jerozolimie wiadomo, że nam tu une się gremialnie zjawią w ciągu kilku miesięcy… Jeszcze by zapomnieli po ewakuacji, że są tak wyjatkowi…

  67. Easy Rider said

    Ad 57.
    Nie mówmy o czasach współczesnych, lecz o poziomie techniki sprzed 40 lat, gdyż to jest tematem artykułu. Wówczas skafandry były konstruowane w ten sposób, że wewnątrz panowało ciśnienie zbliżone do atmosferycznego, tylko że tego jakoś nie widać po wyglądzie i ruchach „chłopców – księżycowców”.

    Wątek samych skafandrów byłby wart kontynuowania, gdyby od tego zależało rozstrzygnięcie realności lotów Apollo. Niestety, zarzuty i wątpliwości mogą być liczone w dziesiątki, jeśli nie setki.

    Zainteresowanym tematyką lądowania na Księżycu podaję link:

    http://prawda2.info/viewforum.php?f=7 (Forum Prawda2 – chodzi głównie o tematy z lat 2007-2008, w których również brałem udział).

  68. Easy Rider said

    Ad 66.
    Proszę wybaczyć tę formę w drugiej osobie, ale nie wynikła ona z braku szacunku, tylko wieloletniego uczestnictwa w różnych forach, gdzie jest to normą.

    Co do meritum – trudno mi na już dać jakieś jednoznaczne, naukowe wyjaśnienie tego zjawiska. Ale przypuszczam, że ostry obraz Księżyca przy nastawieniu lornetki na odległość kilkunastu km może być związany z pozornością jego ruchu, obserwowanego na nieboskłonie, no bo przecież trudno zakładać, że rzeczywiście znajduje się on w tej odległości od powierzchni Ziemi.

    Patrząc na niebo, nie jesteśmy w stanie rozróżnić odległości (liniowej) ciał niebieskich od Ziemi, możemy jedynie mówić o odległościach kątowych. Dla ludzkich zmysłów, całe to przedstawienie odbywa się jakby na powierzchni czaszy, zwanej nieboskłonem lub firmamentem, o średnicy równoznacznej z szerokością widnokręgu, co prowadzi do różnych złudzeń optycznych. Tak właśnie jest ze Słońcem, które wydaje się w południe małe, a o zachodzie lub wschodzie, będąc w pobliżu widnokręgu – duże, a w rzeczywistości nie zmienia swojej wielkości kątowej.

    Czy więc nie jest tak, że chcąc widzieć Księżyc ostro, nastawia Pan lornetkę na odległość równą domniemanej odległości firmamentu od powierzchni Ziemi (czyli w granicach kilkunastu km), a nie na „nieskończoność”? Natomiast w przypadku gór – odległość, choćby była liczona w dziesiątki km, może być jednak odniesiona do widzialnych odległości na powierzchni Ziemi i tutaj nie zachodzi złudzenie, tym bardziej, że mamy do czynienia z tzw. perspektywą powietrzną, która dla wzroku ludzkiego stwarza jakby dodatkową możliwość wartościowania odległości. Nie widzę innej możliwości wytłumaczenia tego księżycowego fenomenu, zakładając, że rzeczywiście ma on miejsce. Mam jednak pewne wątpliwości, bo czy takie wytłumaczenie nie zakłada, że złudzeniu ulega również przyrząd optyczny?

    Chciałbym jeszcze zadać jedno pytanie – czy mam z powyższych wypowiedzi rozumieć, że w przypadku ustawienia odległości w lornetce na maksimum, obraz Księżyca staje się nieostry?

  69. Ragnar said

    Ad 64 Nie zamieściłem linku po to by dopowiedzieć: „łooo paczcie jak fajnie zap…ala!!” Tylko w poprzednim poście w którym zapomniałem go wkleić jest bardzo jasny powód ku temu. Widzę że chcesz mnie chwycić za serce kobiecą empatią :) W tematy o synestezji i o tym czy kobieta intuicyjnie potrafi przeszyć na wskroś maszynę o której nie ma pojęcia wolę się nie wdawać.

    Ad 67 Pierwszą osobą, która odbyła spacer w kosmosie 18 marca 1965 roku był radziecki kosmonauta Aleksiej Leonow ze statku Woschod 2.

  70. chłop said

    @69
    Leonow wyszedł w otwartą przestrzeń ze statku Woschod a nie spacerował a spowrotem nie mógł wejść bo mu skafander rozdeło nadciśnienie. O mały włos latałby do dzisiaj.

  71. Adm said

    Obama kasuje loty załogowe w kosmos, co powoduje, że to Rosja będzie jedynym krajem który będzie latał na orbitę do stacji kosmicznej.

    http://rt.com/news/us-russia-space-obama/

  72. Dr Strangelove said

    Mateusz.Z (ad 5) – skąd wiesz o udziale inżynierów z Polski w projekcie Apollo? Wiadomo, że oprócz pana Twardowskiego z kogutem, nasz wkład w podbój Księżyca mamy także poprzez Wernhera von Brauna urodzonego w Wyrzysku (Wielkopolska), oraz dziadka Stanleya Kubricka urodzonego w Galicji. Dlaczego nie mielibyśmy teraz doprowadzić operacji Apollo „do końca”?

    Wojwit (ad 55 59 66) – niewiedza nie jest tak zgubna jak ignorancja, rozumiana jako szczere przekonanie, że wie się „wszystko”. W lornetce trudno mówić o głębi ostrości, bo oko ma możliwość refrakcji czyli dopasowania poprzez zmianę ogniskowej soczewki. Te właściwości oka zmieniają się w zależności od otwarcia źrenicy tj. zależą od tego czy obserwujesz w nocy czy w dzień. W zależności od luminancji obiektu udział w widzeniu mają albo czopki albo pręciki siatkówki. Ponadto inaczej się projektuje lornetki dzienne, a inaczej tzw. zmierzchowe (np. dla myśliwych), które mają powiększoną tzw. źrenicę wyjściową do 8-10 mm. W dodatku występuje efekt soczewkowania z uwagi na kształt i gęstość atmosfery – inny gdy oglądamy góry wzdłuż linii poziomej, a inny gdy patrzymy na Księżyc blisko zenitu – a efekty te są uzależnione od wilgotności i rozkładu temperatur, a więc i od pory obserwacji. Reasumując, jeśli zmieniają się gradienty temperatury i wilgotności powietrza oraz odległość i luminancja obiektu (a w mniejszym stopniu również i jego barwa oraz faktura), to odbierane wrażenia mogą być mylące. A taka sytuacja sprzyja podejrzliwości i powstawaniu w głowie tzw. teorii spiskowych, czego przecież unikamy…

    Easy Rider (ad 42) napisał: … mamy do czynienia ze spiskiem światowym, w wyniku którego żadna władza nie jest zainteresowana ujawnieniem prawdy o wyprawach Apollo, a przynajmniej na temat prezentowanych jakoby z tych wypraw zdjęć i filmów…

    Ta zmowa dyskrecji rzeczywiście istnieje pomimo licznych napięć w stosunkach wzajemnych. Prawdopodobną tego przyczyną jest wiedza o obustronnych kłopotach i faktach typu medialnego. Wieloletni rywale z konkurujących wciąż bloków symbiotycznie korzystają z ciasnoty na ISS, a jedyne co ich tam antagonizuje to awarie kibelka. Przez awarię albo z psoty czasem jednemu lub drugiemu coś spadanie http://www.cbsnews.com/8301-501465_162-20030319-501465.html

    Easy Rider przypomniał nam sondy bezzałogowe krążące wokół Księżyca z Japonii i Indii, a jest tam także sonda chińska. Kiedy do badań Księżyca miała dołączyć sonda z Indii, to NASA pospiesznie przeprowadziła eksperyment sejsmiczny w poszukiwaniu wody. Mianowicie rozbili pozostałości rakietowe o naturalnego satelitę, zamiast zapowiadanych zdjęć pokazali jakieś fotoshopy, ale ogłosili że woda jednak jest! A jeśli Indie nie są jeszcze powiązane zmową dyskrecji, to zastanówmy się czy przyczyną tego wstrząsu nie była konieczność stworzenia alibi, że śladów po „lądowaniach” Apollo poza fotoshopami nie widać, bo przykryły je pyły księżycowe uniesione podczas eksperymentu?

    A jakie znaczenie ma dziś kwestia czy wylądowali na Księżycu czy nie?

    Geopolityka światowa stała do niedawna na dwóch kolumnach i dla stabilności układu poza retoryką nie było priorytetem żadnej z kolumn osłabianie drugiej. Wzmocnienie Chin, a potem Indii – komplikuje ten układ równowagi. Chińczycy polecieli w kosmos z pomocą efektów specjalnych oraz zapuścili sondy księżycowe i w ten sposób dołączyli do Klubu Dyskretnych. Trzy nowe mocarstwa satelitami dopiero zbierają wywiad jak to z „podbijaniem Księżyca” było. A w miarę zdobywania informacji ci nowi mogą skutecznie szantażować USA i Rosję w rozmaitych sprawach. I nic dziwnego, że do ekskluzywnego Klubu aspiruje też EU, Brazylia, Iran i Korea Północna. Wzrost liczebności klubowiczów utrudni utrzymanie dyskrecji i kto wie czy widmo irańskiego sputnika nie irytuje bardziej niż nuklearia?

    Ragnar i Zapinio wierzą w lądowanie Apollo i mają do tego prawo. Ale z argumentami słabiej, a jeszcze gorzej z poszanowaniem sceptyków. Proszę zwrócić uwagę, że obaj Apollofile pominęli większość argumentów, które są trudne do zbicia. Zamiennie zajęli się przygryzaniem rezolutnej Niereligijnej i Krzysztofowi M. stosując przy tym emocjonalne zaczepki – kim gardzą, jakich liturgii nie lubią i o czym nie będą dyskutować np. o pasach van Allena (a właściwie dlaczegóż by nie?).

    Żeby rozpoznać w takich działaniach techniki operacyjne wystarczy zapoznać się z twórczością Edwarda Bernaysa, co ponownie polecam, bo ta wiedza jest kluczem do zrozumienia co się obecnie dzieje na świecie i w krainie nad Wisłą. Wydarzenia w Libii przypominają klasyczny dla PR przewrót w 1954 roku w Gwatemali, gdzie władze USA zastosowały wskazówki Bernays’a: rozesłano fałszywe wiadomości o sukcesach (standard PR!) oddziałów wysłanych przeciwko prezydentowi Jacobo Guzmanowi, nazwanemu wtedy oszczerczo (standard PR!) „komunistą” i demokratycznie wybrane władze wnet upadły. Ustanowiony w taki sposób system korupcji i wyzysku polega na tym, aby Amerykanie mieli tanie banany, Gwatemalczycy biedę ‘dziedziczoną genetycznie’, a zyskami United Fruit Company dzieli się z politykami. To podział zysków i ról typowy dla neokolonializmu w sterowanych ‚demokracjach’ republik bananowych – i gdzie tylko się da.

    Ale Kaddafi zapewne poczytał Bernaysa więc z nim już tak łatwo nie idzie… Może ktoś z blogerów znajdzie polskie wersje poniższych materiałów źródłowych, albo takie wykona, bo przydałyby się:

    Kluczowa książka Bernaysa z 1928 roku pt. „Propaganda”

    http://www.historyisaweapon.com/defcon1/bernprop.html

    How Propaganda Became Known As „Public Relations”

    Edward Bernays and the Art of Public Manipulation

    “How to Brainwash a Nation. Edward Bernays – Assassin of Democracy”

    „Engineering Consent”: Edward Bernays & Water Fluoridation

    Nie chcę urazić Ragnara i Zapinio, ale porzucenie mitu „Apollo” przychodzi łatwiej osobom kreatywnym, a więc mniej podatnym na triki PR i konformistyczną presję. A co warte są nasze wszystkie analizy jeśli wciąż pozostawalibyśmy w stanie otumanienia po Apollo – 9/11 – H1N1?

    Poszukujmy więc prawdy, bo chutzpah ma dziś ogromny wpływ na wydarzenia i nasze losy, o czym świadczy choćby rysunek: Aron Katz – Space http://www.flickr.com/photos/amitai/109620717 a także najnowszy raport o szczepieniach, opracowany przez międzynarodową radę lekarzy i naukowców http://www.stop-thmpd.pl/custom/SZCZEPIENIA_RaportSpecjalny2011.pdf

    Prezydent Lyndon B. Johnson zapowiedział erę HAARP z wykorzystaniem pomysłów Tesli: „Control of the space means control of the world. From space, the masters of infinity would have the power to control the Earth weather, to cause drought and flood. To change the tides and raise the levels of the sea, to divert the Gulf Stream and change the climates to frigid. There is something more important than the ultimate weapon. And that is the ultimate position. The position of total control over Earth that lies somewhere in outer space.”
    1:16:00 http://www.moviesfoundonline.com/what_happened_on_the_moon2.php
    więcej http://www.thespacereview.com/article/396/1

    Adm (ad 70) – gdyby Amerykanie odnieśli rzeczywiste sukcesy w kosmosie, to tak łatwo nie rezygnowaliby z dalszych “podbijań”, a kwestia finansowa nie jest istotna od czasu gdy nauczyli się jak minus przerabiać na plus i jechać z tym koksem dalej (aż do bliskiego już dachowania).

    Niereligijna (ad 63) ma zatem rację, że „astronauci” gdyby naprawdę byli na Srebrnym Globie, to by o swoich przygodach rozprawiali z męską ikrą, chyba że van Allen wypalił im jaja swoimi pasami…

    Żeby skutecznie wykorzystywać nową wiedzę potrzebne jest sprzęgnięcie globalnego systemu opryskiwania chemtrails, nadajników HAARP i lokalnych sensorów z sygnałami z sieci satelitów pogodowo-geologiczno-szpiegowskich. I z tego iście morderczego wyścigu KTO KOGO TU i TERAZ (KKTT) wynika brak zainteresowania powtórką ze skakania na zawieszkach po „księżycu” na tle Scotchlight przed Hasselbladem bez wizjera (sic!) not because it is easy, but because it is difficult [JFK].

  73. hjk said

    ad. 68.
    Małe dopowiedzenie, jakie wynika z experymentów, które poczyniłem kiedyś z baterią słoneczną w miejscu gdzie nie było doprowadzonej energii i chciałem naładować mały akumulator. Miałem miernik, wiec mierzyłem prąd ładowania, czy sie ładuje – Było to latem w sierpniu. Otóż całkiem rozpogodziło się dopiero ok. g. 12-13 i wtedy bateria uzyskała max, przy pochmurnym niebie był jakiś mały % prądu – widać zakres promieniowania, na jaki jest uczulona, pochłaniają chmury…
    Bateria miała mniej wiecej stały prąd ładowania aż do wieczora, tak od g. 17 tej, kiedy słońce juz chyliło sie ku zachodowi, zaczął on systematycznie spadać mimo nakierowywania jej dokładnie prostopadle do padania promieni… a jak juz było nad horyzontem, prąd ładowania spadł moze do 1/4 – 1/5 wartosci maxymalnych. A przeciez to to samo słońce – moze przed zachodem słońca rośnie wilgotność powietrza i para zaczyna pochłaniac wiecej energii podobnie do chmur, a moze to efekt zanieczyszczeń powierza, kiedy promienie przechodzą równolegle do powierzchni przez niskie warstwy atmosfery, ktore są zanieczyszczone gazami, starą gumą z kól, pyłami, itd.
    To dlatego moze ksieżyc i słońce przy wschodzie i zachodzie wydaja sie gigantyczne z powodu przechodzenia przez te mocniej zanieczyszczone wartwsy, które maja inny współczynnik załamiania swiatła i wtedy działają jak soczewka… najmniejsze optycznie słońce i księżyc są w „południe”, w zenicie, aczkolwiem maja rózna wielkość w zależności od róznego dnia…

  74. Joe said

    Pamietam jakim policzkiem dla calego biura politycznego w sojuzie
    byl sukces misii Apollo.Jakie upokorzenia musieli znosic.
    A osobiscie mam wlasne doswiadczenia,bo 17 lat pracowalem z inzynierem elektronikiem ktory wczesniej pracowal przez wiele lat w programie Apollo.Tym wszystim ktorych poniosly teorie spiskowe….
    wspolczuje.

  75. qq said

    HJK, muszę lekko skorygować Pana wypowiedź nr 73.

    Soczewkę powiększającą tworzy gorące i CZYSTE powietrze – zachodzące słońce jest „duże” i czerwone. Czerwony kolor powstaje z powodu pochłonięcia/rozproszenia składowej widma ( od fiioletu i niebieskiego ) w drobinach pary i lodu w atmosferze. Średnica tej soczewki to ok 500 km. Jeśli słonce jest tuż nad horyzontem i jest widoczne, to znaczy, że na odcinku 500 km na zachód od nas,nie ma większych chmur.
    Żeglarze powiadają – gdy czerwone słońce o zachodzie, wie marynarz o pogodzie ! a gdy na żółto słońce wschodzi, w marynarzu bojaźń rodzi…

  76. Easy Rider said

    Ad 74. – Joe.
    Powinieneś odróżnić dwie sprawy: autentyczne projekty naukowców i techników związane z programem Apollo, a z drugiej strony – to, co pokazano na filmach i zdjęciach jako relacje z wyprawy. Weźmy na przykład taką sytuację: pojazd LRV, załóżmy, że skonstruowany zgodnie z projektem – ale stoi na gruncie „księżycowym” w ten sposób, że nie widać śladów opon ani przed nim, ani po nim. W jaki więc sposób się tam znalazł, jeżeli nie przy pomocy urządzeń dźwignicowych?

    Inna sprawa: gdzie w tej nieudolnej makiecie LM-a, którą pokazują na zdjęciach, są iluminatory, przez które filmowano rzekome lądowanie na Księżycu? Gdzie jest kołnierz dokujący, przy pomocy którego moonwalkerzy musieli przejść, aby dostać się z powrotem do modułu dowodzenia (CM)?

    Takie pytania można mnożyć i zanim zaczniesz współczuć „wyznawcom teorii spiskowych” – spróbuj sobie na nie odpowiedzieć.

  77. Wojwit said

    @Panowie:Easy Rider
    Dr Strangelove
    Hjk

    Dziekuję za wyjaśnianie przedstawionego przeze mnie problemu.
    Na ostatnie pytanie Pana Easy Ridera odpowiadam twierdząco. Jeżeli kieruję lornetkę na Księżyc, wtedy widzę go wyrąźnie przy nastawieniu pokrętła ostrości nieco za połową przesuwu śruby. Kiedy przesunę to pokrętło maksymalnie daleko – wtedy obraz Księżyca jest nieostry.

  78. Marucha said

    Re 77:
    Czy wziął Pan poprawkę na ewentualną własną krótko- albo dalekowzroczność?

  79. Wojwit said

    Re: 77.
    Myśli Pan, że tu jest pies pogrzebany?
    Nie przeczę, mam lekką nadwzroczność, ale czy to tłumaczy ten efekt z górami i Księżycem (nastawa na góry dalsza – wrażenie, że góry odległe o sześćdziesiąt kilometrów są dalej niż obraz Księżyca)?
    W tym przypadku wszystko widoczne przez lornetkę powinno podlegać korekcie ze względu na wadę wzroku.

  80. Wojwit said

    Errata
    To miało być do Pana Gajowego (78.)

  81. qq said

    Panowie ! Obiektywy długoogniskowe tak mają! nie wiem czemu ale też praktycznie doświadczam tego paradoksu. Lornetka to przecież też teleobiektyw. W moim newtonowym teleskopie ( 1500 mm ), gdy ganiam po księżycu, muszę cały czas kręcić „śrubą” ostrości, zwłaszcza gdy używam krótkiego okularu. A wydawać by się mogło że to nieskończoność.

  82. Dr Strangelove said

    Hej Joe (ad 74)!
    Jeśli pamiętasz jakim policzkiem dla calego biura politycznego w sojuzie byl „sukces” misji Apollo, to musiałeś tam mieć swoją wtyczkę, bo takie emocje starannie ukrywano. A skoro wierchuszka zapewne znała zasady obustronnej Dyskrecji w ramach współzawodnictwa Hollywood-Mosfilm w dziedzinie efektów specjalnych, to i policzek był doklejony.

    Albo polewasz, na co może wskazywać współczucie dla „tych wszystkich, których poniosły teorie spiskowe”. Sezon na teorie spiskowe dawno minął, ostatnio mamy już tylko praktykę.

    Po kilku podróżach po Ameryce i spotkaniach z ludźmi pracującymi podobno dla NASA wnioski kojarzą mi się z sześcioma kucharkami… Co nie oznacza, że nie było tam i zdolnych zapaleńców, którzy w programie Apollo uczestniczyli, starali się bardzo, coś opracowali, a że technika nie pozwoliła na pokonanie napotkanych przeszkód, to posłużono sie technikami PR. Przecież właśnie na tym polega pragmatyka, aby fiasko przerabiać na sukces.

    Wojwit i Qq (ad 81): …Lornetka to przecież też teleobiektyw…
    Niby tak, ale nie. Teleobiektyw foto ma na celu utworzyć obraz RZECZYWISTY na kliszy lub matrycy, a więc na nośniku technicznie zdeterminowanym co do parametrów. Natomiast lornetka służy do obserwacji wizualnej, a do tego celu wystarcza tzw. obraz pozorny. Oko jest fizjologicznie niestabilne, i jak już bodaj Easy Rider zaznaczył – powstaje sporo złudzeń w procesie przetwarzania obrazu od siatkówki do stanu „widzę!”. Lornetki są inaczej projektowane niż teleobiektywy – m.in. pod względem korekcji aberracji – i dlatego są zazwyczaj tańsze, bo i „gorsze”. A że nie możecie znaleźć śladów po lądowaniach Apollo? No cóż, nawet Hubble nie może ich nam pokazać, choć Ziemię pokazuje ( http://www.sekretyameryki.com/?p=5776 ). To chyba przez ten pył uniesiony na Księżycu po eksperymencie sejsmicznym, który wykazał wodę, a więc jest co polewać dalej!

  83. chemtrail said

    „JAK OWLADNAC OPINIA SPOLECZNA

    Aby owladnac opinia spoleczna, nalezy ja doprowadzic do dezorientacji, gloszac z róznych stron tyle pogladów sprzecznych i tak długo, dopóki goje nie zbladza w tym labiryncie i nie zrozumieja, że najlepiej jest nie miec zadnych przekonan, co do spraw politycznych, których spoleczenstwo nie może byc swiadome, bowiem swiadomy jest ich tylko ten, kto kieruje spoleczenstwem. Oto tajemnica pierwsza.”

    http://www.youtube.com/user/obserwuj

  84. Ad: all (wszyscy)… Czytelnicy:

    STOP!!!
    Zacznijcie czytac 24 protokoly medrcow Sjonu i te fragmenty z tych protokolow „wkladajcie” do obecnych wydarzen…, ktore az prosza sie o terezniejsze „uzupelnienie”….(swego rodzaju…mam na mysli)….
    ===================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  85. Joe said

    Easy Rider#76…Powinienes odrozniac dwie sprawy:autentyczne projekty….A ja dodam od siebie ze zdjecia i filmy autoryzowane przez NASA…od tych zrobionych na pustyniach w Newadzie i Arizonie.Ktorych autorami sa stacje telewizyjne i wytwornie filmowe.Dzisiaj tylko specjalisci moga je rozroznic,a tacy jak my Rider to zachowujemy sie jak poszukujacy igly w stogu siana.
    Byly rozne afery w tej sprawie,podobno NASA nawet ktoras z ze stacji podala do sadu wlasnie za brak autoryzacji…ale dzis po latach nawet nie chce mi sie o tym myslec a co dopiero pisac.Pozdrawiam Joe.

  86. Re: 85: Joe

    Joe,
    daj spokoj, nie „naprezaj” sie na zydowska propagande….Nie warto…Szkoda czasu i…”andrenaliny”…, bowiem zydzi jak do tej pory niczego prawdziwego nie napisali ani bynajmniej nie uczynili, by mogli sie tym „chwalic” czy „koloryzowac” swoja „wspanialomyslnosc…”…
    Joe, pomysl chwile…, bo „jasiek z toronto” ma ograniczona „granice” cierpliwosci tzw., zydoskiego „bull shit’u” w tzw., „FOX news wersji”…i miej na uwadze, ze i moja cierpliwosc ma rowniez swoje granice…
    nawet i… na polonijnych „polakow”…
    ======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Nie chce pytac nawet o publikacje, bo wiem ze one nie istnieja, ale do „jasnej cholery” JOE,… obudz sie…!!!

  87. Easy Rider said

    Ad. 85 – @Joe.
    Zdjęć, w których wykorzystano naturalnie nasłoneczniony plener na pustyni, a później dorobiono czarne niebo, jest w sumie niewiele i nie one są głównym dowodem na hoax. Natomiast pierwszy raz słyszę, żeby ktoś miał podszywać się pod NASA, wykonując fałszywe zdjęcia. Ze względu na skalę i charakter przedsięwzięcia, do mistyfikacji i tak musiały być wykorzystane wytwórnie filmowe wraz ze swoimi scenarzystami, którzy niekoniecznie musieli sobie zdawać sprawę, w czym uczestniczą – mało to w USA powstaje filmów o tematyce fantastyczno-kosmicznej?

    Natomiast przeciwnikom „teorii spiskowych” polecam przypatrzeć się np. takiemu zdjęciu:

    Jeżeli ktoś nie dostrzega sztuczności całej dekoracji, oświetlenia teatralnego światłem rozproszonym, makiet drugiego i trzeciego planu, wreszcie prymitywnej makiety samego LM-a – to gratuluję dobrego samopoczucia i żarliwej wiary w NASA.

  88. Zbigniew Koziol said

    Kubricka popatrzylem nieco. A ch8j mu w pare liter ze on ponoc Polak (no, wiemy jaki). Ja horrorow bardzo nie lubie, wiec i w mej ocenie jego filmow sa uprzedzenia. Denne, po prostu denne filmy. Jesli o tak zwana „sztuke” idzie, to filmy glupie nie sa. Sa tym, co sie kupuje. Mistrzostwo po prostu na poziomie nieosiagalnym. Tylko ze mnie ma sie chec zygac na jego filmy.

    Byl zapewne jednym z niewielu mozliwych kandydatow by zrobic oglupienie na skale swiatowa o Apollo 11. Nadawal sie do tego. Pierwszorzedne predyspozycje. Umysl wykolejony, bez zahamowan. Czlowiek, ktory zrobi wszystko.

    Odyseja Kosmiczna tez pozostaje mi w glowie. W warstwie artystycznej bez watpienia tak zwana sztuka, ale nie windujmy jej na piedestaly. W moralnej – dno.

    @65 (Info)

    No to policzmy razem? Jestem gotow. I niechaj te wyniki obliczen tutaj zostana. Nie wazne, czy wnioski beda przeciw, czy za. Posuna nas naprzod. Mozna obliczyc pewne granice. Nie bardzo mam chec szukac informacji o masie ladownika. Ile trzeba minimum energii w warunkach ktore pan przedstawil – rzeczywiscie – to jest zadanie z 2 klasy szkoly sredniej, nie wiecej. Jaka ilosc energii (masy) byla w postaci paliwa na ladowniku? Ile wazyl sam ladownik? To jest dosc elementarne rzeczywiscie, ale potencjalnie wazne. Praw fizyki nie zmieni sie. Szczerze – to ja nie wierze juz teraz. Ale nawet nie z powodu potrzebnej masy paliwa. Przypuszczam, ze wtedy, te 40 lat temu, nie bylo mozliwe zorganizowanie powrotu na Ziemie. Nie bylo tez zapewne dobrej komunikacji z Ziemia – fakt jakby drugorzedny, a w praktyce chyba wazny.

  89. cmos said

    Ale bzdury. Szkoda czasu na prostowanie wszystkich, ale jedną sprostuję. Co chwila ktoś tu pisze że ciśnienie w skafandrach używanych na Księżycu wynosiło 1 at, ale wystarczy zajrzeć do powszechnie dostępnych danych żeby się dowiedzieć, że wynosiło 0,3 at. Nie wie o tym nawet wzmiankowany w notce Bill Kaysing, który zresztą nie pisze tekstów naukowych bo nie ma takiego wykształcenia. On był zaledwie bibliotekarzem w Rocketdyne, ale chyba nie czytał i nie rozumiał dokumentacji technicznej którą zarządzał. I wszystkie argumenty Kaysinga opierają się na niewiedzy albo niezrozumieniu, ale to oczywiste, był przecież stolarzem po szkole artystycznej, a nie inżynierem albo naukowcem.
    Drugą hipotezą dotyczącą motywacji Kaysinga jest, że on tak pitolił dla kasy i to jest niestety bardzo prawdopodobne.

    Jeszcze się nie powstrzymam od drugiej uwagi co do zbyt małej mocy obliczeniowej komputerów. Ludzie, poczytajcie coś o automatyce zanim zaczniecie pieprzyć takie głupoty. Świat nie kończy się na cyfrówce, sterowanie analogowe (please google „komputer analogowy” albo „analog computer”) miało w latach 60-tych szczyt swojego rozwoju. Maszyny analogowe jeszcze długo potem biły na łeb prędkością działania każdy komputer cyfrowy (kosztem dokładności oczywiście) i w sterowaniu przemysłowym były powszechnie używane. Słyszeliście może o przelicznikach artyleryjskich? Do końca lat 70-tych były to maszyny analogowe, dopiero potem armie przeszły na technikę cyfrową.

  90. Zbigniew Koziol said

    Sluszna uwaga z analogowymi komputerami. Dla mniej oblatanych w technicznych sprawach: mialy one powazne zalety w porownaniu z komputerami cyfrowymi. Jak to dziala? Wykorzystuje sie elementy elektroniczne do symulowania funkcji matematycznych: rozniczkowania, calkowania, dodawania, itp. W tamtych czasach te operacje mozna bylo w ten sposob wykonac „natychmiast” gdy cyfrowe komputery potrzebowaly jednak troche mocy obliczeniowej zanim zaczely dorownywac analogowym. Wada analogowych jest to, ze moga wykonywac dzialania, w zasadzie, tylko te, do ktorych zostaly wczesniej przeznaczone. Choc wyobrazam sobie pewne tutaj mozliwosci w ich „uelastycznianiu”. Kolacze mi sie po glowie gdzies tam dawno przeczytane, ze na przyklad skomplikowane projektowanie, modelowanie i testy samolotow byly w tamtych czasach wykonywane wlasnie przy pomocy poteznych komputerow analogowych.

    Apollo jednak poslugiwalo sie juz „prawdziwymi” komputerami. Byly to same najpierwsze komputery zbudowane na ukladach scalonych. Przypuszczam, ze Rosjanie wtedy nie posiadali podobnej techniki. Komputery te sa dosc dokladnie opisane w wikipedii:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Apollo_Guidance_Computer

  91. cmos said

    @Zbigniew Koziol

    „Apollo jednak poslugiwalo sie juz „prawdziwymi” komputerami. Byly to same najpierwsze komputery zbudowane na ukladach scalonych.”

    I owszem, ale te cyfrowe to były raczej pomocnicze, a wszelkie sprzężenia w sterowaniu były analogowe. I to całkowicie wystarczało do lotu, lądowania i startu.
    Przecież nawet pierwszy samolot z fly-by-wire analogowym to 1958, a z cyfrowym 1972. Seryjny Concorde miał analogowy fly-by-wire w 1969. A tu jacyś ignoranci opowiadają że bez szybkiej cyfrówki nie ma sterowania. Człowiek gadający takie bzdury kompromituje się szybciej, niż jesteś w stanie wypowiedzieć „Lunar Module”.

  92. cmos said

    @Zbigniew Koziol

    „Wada analogowych jest to, ze moga wykonywac dzialania, w zasadzie, tylko te, do ktorych zostaly wczesniej przeznaczone. ”
    Tu mówisz o maszynach specjalizowanych. Komputer analogowy konfigurowało się przez odpowiednie łączenie bloków funkcjonalnych a parametry zadawało i zmieniało potencjometrami. Ale potem jeden cykl zegara -> jedno kompletne obliczenie, żadnego czekania godzinami na wynik. Za każdym cyklem zegara mogłeś mieć nowy wynik dla innego zestawu parametrów.

    „Kolacze mi sie po glowie gdzies tam dawno przeczytane, ze na przyklad skomplikowane projektowanie, modelowanie i testy samolotow byly w tamtych czasach wykonywane wlasnie przy pomocy poteznych komputerow analogowych.”

    Dokładnie tak, maszyna analogowa robi całkowanie i różniczkowanie w sposób „naturalny” i błyskawiczny, a żeby to samo policzyć numerycznie trzeba było najpierw pokonać wszystkie te problemy o których na studiach uczą na metodach numerycznych – cały ten wpływ zaokrągleń, ograniczonej rozdzielczości, opracować specjalne algorytmy żeby wyniki się nie rozbiegały itd.

  93. zapinio said

    Panowie dotykacie tematyki również i mnie bliskiej z tym ,że ja już zaprzestałem prostowania tych bredni jakie są tu zamieszczane.
    Szkoda na to czasu.
    Ludzie są i tak przekonani ,że wiedzą lepiej i że do napisania listu w Wordzie potrzeba czterordzeniowego procesora taktowanego 4GHz i z pamięcią RAM minimum 2GB.
    Kisiel napisał kiedyś książkę , która w Niemczech wydana została pod tytułem „Polen oder der Herrschaft der Dilletanten” „Polska albo towarzystwo dyletantów”. Nic się od tego czasu nie zmieniło.

  94. cmos said

    @zapinio powiedział/a
    „Panowie dotykacie tematyki również i mnie bliskiej z tym ,że ja już zaprzestałem prostowania tych bredni jakie są tu zamieszczane.
    Szkoda na to czasu.”

    Ale trolling to miła rozrywka intelektualna, a może przy okazji ktoś nie do końca świrnięty zacznie chociaż trochę myśleć.

    „Kisiel napisał kiedyś książkę , która w Niemczech wydana została pod tytułem „Polen oder der Herrschaft der Dilletanten” „Polska albo towarzystwo dyletantów”. Nic się od tego czasu nie zmieniło.”

    W kwestii formalnej: „Herrschaft” to „panowanie” albo „dominacja”, słowa „towarzystwo” bym w tym kontekście nie użył. Już raczej „królestwo”, żeby oddać sens. Poza tym „der” nie pasuje, „Herrschaft” jest „die” a przypadek Nominativ. Czyli „Polen oder die Herrschaft der Dilletanten” a poprawne tłumaczenie to „Polska czyli królestwo dyletantów”.
    Sorry, nie bierz tego do siebie, trafiłeś na człowieka mówiącego na co dzień po niemiecku.

  95. zapinio said

    Do dziś jest do kupienia.

    Istotnie, powinno być „die”.
    Co do tłumaczenia można do tego różnie podejść. Istotny jest sens, a ten jest jasny.
    Najtrafniej przetłumaczyć chyba należy po prostu „Polska czyli państwo/panowanie/rządy dyletantów”.
    Ja na co dzień po niemiecku nie mówię…

  96. Easy Rider said

    Gdziekolwiek pojawi się tematyka lotów Apollo, wcześniej czy później następuje atak wyszczekanych agentów i towarzyszącym im pożytecznych idiotów. Nie należy dawać się w to wciągnąć. Będą wymądrzać się na temat samych komputerów i innych drugorzędnych szczegółów, aby odwrócić uwagę od tego, że cały ten LM wraz z otoczeniem to sceneria filmowa. Jak braknie argumentów merytorycznych – zaczną się wyzwiska. Już to przeżyłem na innych forach i uprzedzam, że mnie nie rusza.

  97. Zbigniew Koziol said

    Alez ja nadal wcale nie jestem przekonany o ladowaniu. Za duzo jest pytan i niejasnosci. Warto jednak rzeczywiscie patrzec na rzeczy z roznych stron. Chocby to przypomnienie o komputerach analogowych. A ilez to zapewne rzeczy daloby sie zrobic obecnie z ich pomoca, szybciej, moze i lepiej… Tylko ze ta diedzina przestala sie rozwijac te kilkadziesiat la temu… Teraz zas nawet malo kto zdaje sobie sprawe, iz cyfrowa technika wrecz doslownie zastepuje analogowa. Az trudno uwierzyc, ze radio na przyklad moze w sobie miec jeden specjalistyczny cyfrowy uklad DSP (digital Signal Processing) ktory bedzie poddawal digitalizacji sygnal radiowy, przemianie czestotliwosci, filtrowal cyfrowo, cyfrowo robil dekodowanie skladowych akustycznych a potem ich obrobke, by nastepnie cyfrowo regulowac wzmocnienie i posylac to na glosnik… To samo z cyfrowym przetwarzaniem obrazu, az glowa boli.

    Ignorancja zas… zawsze bedzie istniec. Placa przede wszystkim naiwni, dajacy sie nabrac. Mamy w pracy dwa komputery do obliczen specjalnie. Po prostu drozsze ze zwyklych w sprzedazy. Kazdy 4 jadra. W sumie z 10,000 $ kosztowaly. Tylko ze ich moc malo kiedy wykorzystywana jest w pelni. Zwykle obliczenia robie w domu, z ta sama szybkoscia, uzywajac dwoch komputerow jakie kupilem z demobilu, jeden za 160 $ w Kanadzie, drugi za 100 $ w Polsce i.. jestem z nich w pelni zadowolony!

  98. cmos said

    @Zbigniew Koziol
    „Alez ja nadal wcale nie jestem przekonany o ladowaniu. Za duzo jest pytan i niejasnosci”

    Podaj chociaż jedną niejasność nie biorącą się z braku podstawowej wiedzy o przyrodzie i technice u wątpiącego. Bo te wszystkie cienie co to niby mają być równoległe, gwiazdy co to powinno być je niby widać, zbyt wolne komputery, rękawice co to nadmuchane do 1 at nie mają prawa dać się zgiąć itd. to wszystko zasługuje najwyżej na proste, żołnierskie RTFM („Read The Fucking Manual” dla ludzi nie z branży komputerowej). Dokumentacja do większości kawałków jest opublikowana i wręcz dostępna w sieci, tylko czytać po angielsku trzeba umieć. Stawiam piwo jak ktoś wskaże w tej dokumentacji miejsce które budzi uzasadnione wątpliwości. Ignorancji wskazującego nie uważam za uzasadnienie.
    A już ultymatywnym dowodem jest ten odbłyśnik laserowy, co go wyprawa Apollo 11 zainstalowała. Skąd nagle wzięły się precyzyjne dane o odległości Ziemia-Księżyc, skoro tego odbłyśnika tam niby nie ma? Pan Twardowski zmierzył centymetrem?

  99. Joe said

    Re#86 Jasiek…juz dawno sie obudzilem,dlatego wole sluchac niz mowic.Pozdrowko Joe.

    Re#87 Easy Rider…To ze ogladalnosc jest dla stacji telewizyjnych
    najwazniejsza,wszyscy wiemy.Dlatego wlasnie dla podtrzymania jej
    ….manipulowaly ile sie tylko dalo.A to ze NASA bylo z nimi w ciaglym konflikcie,to wiem od mojego przyjaciela Johna o ktorym wczesniej wspomnialem.

  100. Zbigniew Koziol said

    @97

    Pan mowi jak inzynier/naukowiec/technik. A to nie bylo wydarzenie wylacznie techniczne. Mialo silny podtekst polityczny. Z takiej perspektywy nalezy na to patrzec rowniez.

    Czytanie manuala rzecz dobra i ksztalcaca, ale dla tych, ktorzy sie znaja. Nie wiem, moze bylbym w stanie wszystko lub prawie wszystko co wazne pojac w takim podreczniku, ale przeciez to nie moja praca, nie moge zajmowac sie tym. Tematow zreszta ciekawych jest co niemiara. Tak ze zdani jestesmy rowniez na opinie powierzchowne, chocby moje ;)

    Przyklady moich watliwosci? Prosze, pierwsze co mi akurat przychodzi na mysl. Co z tymi oryginalnymi nagraniami transmisji? Ponoc zginely, a potem kopie (sic!) znaleziono w Perth w Australii. Doprawdy, nie sposob nie zastanowic sie i to mocno.

    Zaciekawilo mnie tez jak to z tym paliwem bylo (to po uwadze kogos z tad, we wczesniejszym poscie). Bardzo cienka sprawa. Rozumiem, ze zapewne mozna to wyjasnic. Ile wiec bylo tego paliwa i ile wazyl ladownik? Wiem, ze mozna to znalezc, ale niechaj mnie pan o to nie prosi. A obliczenia szacunkowe dalej potrafie zrobic i sam, i podac ich wyniki tutaj.

    Tych wypraw amerykanskich z ludzmi bylo cos ze szesc. Jakos nie zauwazylem masy materialow dostepnych powszechnie do wgladu. Wyobrazalbym sobie filmy, zdjecia o duzej rozdzielczosci, itp, itd. NASA w zasadzie ma zwyczaj udostepniac ogrom informacji, do swobodnego wykorzystania.

    A laser na Ksiezycu? Hm… toz tam bylo rozniez co niemiara ladowan bezzalogowych…

  101. Marucha said

    Jedno mnie zastanawia: czy podanie odległości Ziemia-Księżyc z dokładnością co do centymetra automatycznie jest dowodem na to, że ktoś ją zmierzył przy pomocy odbłyśnika laserowego?

  102. cmos said

    „Tematow zreszta ciekawych jest co niemiara. Tak ze zdani jestesmy rowniez na opinie powierzchowne, chocby moje ;)”

    Dlaczego akurat Pana? Przecież sam Pan mówi że się nie zna. I właśnie z wierzenia tym, co się nie znają i nic poważnego nie czytali biorą się bzdury i teorie spiskowe. Na temat raka też trzeba się zdawać na Pana? Bo ja bym wolał na jakiegoś fachowca.

    „Przyklady moich watliwosci? Prosze, pierwsze co mi akurat przychodzi na mysl. Co z tymi oryginalnymi nagraniami transmisji? Ponoc zginely, a potem kopie (sic!) znaleziono w Perth w Australii. Doprawdy, nie sposob nie zastanowic sie i to mocno.”

    Nie wiem co Pan robi zawodowo, ale nie wierzę że jest Pan w stanie znaleźć dowolny dokument powstały w firmie w której Pan pracuje parędziesiąt lat temu. Nawet jak był ważny. Dokumenty i materiały idą co pewien czas do kosza, czasem pochopnie. To przecież normalna rzecz. Właśnie brak takich problemów mógłby świadczyć o Hoaxie.

    A co do kopii: Robiono tam tak, że ze wszystkiego natychmiast robiono kopie, oryginały szły do maksymalnie zabezpieczonego bunkra, a pierwsza i druga kopia do dwóch innych bunkrów. To było w epoce przeddigitalnej, każdy dokument miał swój nieodtwarzalny oryginał. Cóż dziwnego jest w tym, że w ciągu kilkudziesięciu lat część oryginałów ktoś powywalał bo mu miejsca w archiwum zabrakło? To może być dziwne najwyżej dla kogoś, kto w życiu nie pracował na stanowisku wyższym niż robotnicze.
    A w ogóle to na przykład kilka lat temu dopuszczono jednego fotografa do pierwszych kopii zdjęć z Księżyca, on je zeskanował na współczesnym sprzęcie i wydał jako album (Andrew Chaikin – Full Moon. Bo inne publikowane zdjęcia to kopia kopii kopii kopii. Jak chcecie znajdować dowody na Hoax to właśnie tam, zobaczycie tam każdy podejrzany kawałek w super rozdzielczości, a nie będziecie się kompromitować analizą artefaktów kopiowania.

    „Tych wypraw amerykanskich z ludzmi bylo cos ze szesc. Jakos nie zauwazylem masy materialow dostepnych powszechnie do wgladu. ”

    Na stronach NASA są skany. Od bardzo istotnych, do całkowitych pierdół. Mnóstwo. Niektóre bardzo zabawne (polecam lekturę instrukcji które astronauci mieli przyczepione do rękawów skafandrów). Wystarczy chwilę tam poszukać. Ale to przekracza możliwości intelektualne większości Hoaxowców. A w ogóle to nie wyobrażam sobie naprodukowania takiej ilości spójnej dokumentacji bez zrobienia opisywanej rzeczy faktycznie. Wyfantazjować z głowy się tego po prostu nie da.

    A ci wszyscy zwolennicy spisku to w ogóle nie rozumieją gdzie są prawdziwe problemy projektów tej skali. Stąd czepiają się pierdół które student pierwszego roku by mógł wyjaśnić, a nie tego co naprawdę jest trudne. No ale skąd mogliby to wiedzieć, gdyby faktycznie to z własnego doświadczenia wiedzieli to by przestali być teoriospiskowcami.
    A prawdziwy problem projektu Apollo nie był w tym, żeby posłać statek z ludźmi na Księżyc. To było całkiem normalne zadanie techniczne, akurat na granicy zasięgu ówczesnej techniki i technologii. Prawdziwy problem leżał w koordynacji tak wielkiego projektu, a nikt wcześniej tak wielkiego nie robił. Ja podziwiam projekt Apollo nie za to, że im się udało, a za to, że udało się im przeprowadzić taki projekt posługując się tylko dokumentacją papierową i prymitywnymi światłokopiarkami. A odtworzenie przyczyn wypadku Apollo 13 tylko na podstawie tej dokumentacji zasługuje na najwyższy szacunek.

    Ale jeden mądrzący się ignorant z drugim tego nie jest w stanie w ogóle ogarnąć, a co dopiero docenić.

    „A laser na Ksiezycu? Hm… toz tam bylo rozniez co niemiara ladowan bezzalogowych…”

    I pozycja wszystkich tych odbłyśników jest znana. Tego też jest znana, odpowiada dokładnie pozycji lądowania Apollo 11, pojawił się tam dokładnie wtedy. Czyżby Rosjanie zawieźli?

  103. Zbigniew Koziol said

    Yhm.. he he he.

    Odleglosc Ziemia-Ksiezyc i ksztalt nierownosci Ksiezyca monitorowano przy pomocy laserow z Ziemi. Nie przy pomocy laserow z Ksiezyca… ;) To z Ziemi wyznaczono dokladna mape Ksiezyca.

    Moja ostatnia praca w Kanadzie byla zwiazana z GPS. Dane przylatywaly non-stop z satelitow o polozeniu samochodow. Ladowaly w bazie danych. Ja sobie patrze na te dane i oczy mi wychodza na wierzch: toz one sa z dokladnoscia do pikometra! 10^{-12} metra! Gdy tymczasem dokladnosc lokacji jaka dysponowalismy wynosila nie wiecej niz pare metrow. Po co tracic miejsce w bazie danych (na twardym dysku) na te kilkanascie zbednych cyfr? Coz, tak to zaprojektowal mlody inzynier nie majacy zupelnie wyczucia realnosci.

  104. cmos said

    @Marucha powiedział/a
    „Jedno mnie zastanawia: czy podanie odległości Ziemia-Księżyc z dokładnością co do centymetra automatycznie jest dowodem na to, że ktoś ją zmierzył przy pomocy odbłyśnika laserowego?”

    Ależ proszę bardzo, zaproponuj inną metodę dającą podobną dokładność. Jak już wymyślisz, to nie zapomnij opatentować, zarobisz naprawdę dużą kasę.

    A wiesz jak to się robi? Strzela się laserem w miejsce, gdzie na Księżycu odbłyśnik stoi i w teleskopie widać odblask. Serio, widać. A jak strzelić w miejsce gdzie nie ma odbłyśnika to nie widać (jakby było widać to po co by mieli go ustawiać?). Robi się to regularnie co kilka dni. I on ciągle tam jest. Jakim spiskiem to wyjaśnisz?

  105. Marucha said

    Re 102:
    Istotnie, podawanie wyników z DUŻO większą liczbą cyfr znaczących, niż wynosi dokładność pomiaru, dowodzi niejakich braków w wykształceniu.

  106. Marucha said

    Re 103:
    W każdej chwili mogę Panu podać odległość Ziemia-Księżyc z dokładnością do 1 pikometra. Z głowy. Nieważne, że będzie zmyślona, ale za to jaka szalenie dokładna!

    Wniosek: gajowy Marucha MUSI dysponować niezwykłym sprzętem i fantastycznymi metodami obliczeniowymi, gdyż w przeciwnym razie nie mógłby owej odległości podać tak dokładnie.

  107. Zbigniew Koziol said

    Pan Marucha regularnie wprowadza mnie w stan rozbawienia.

    Dobre to.

    Ale jesli inni byliby rownie powazni, to byc moze moglibysmy cos zrozumiec?

    Panie Cmos, ja bym zaproponowal metode na weryfikacje wieku wszechswiata przy pomocy lasera. Pisze sie pan?

  108. Marucha said

    Re 102:
    Wybaczy Pan, ale Pańskie tłumaczenia, dlaczego nie zachowały się dokumenty z lotów Apollo, są po prostu naciągane, wręcz dziecinne.

    Mamy do czynienia z największym osiągnięciem techniki w historii człowieka, z początkiem niemal-że nowej ery – i „giną” dokumenty? Bo jakaś sprzątaczka je niechcący wyrzuciła? Albo ktoś nadgorliwy, który nie rozumiał, co znaczą?

    Albo zabrakło dla nich miejsca w archiwach? Zabrakło miejsca na – ludzie, trzymajcie mnie! – dokumentację lotów na Księżyc? A przy okazji pewnie wyrzucono na śmieci oryginał Konstytucji US…

    Nie wypowiadam się na temat, czy misja Apollo była fałszerstwem, czy odbyła się naprawdę. Wątpliwości jednak jest dużo – i proszę nie zakładać z góry, iż każdy, z kim Pan dyskutuje (przybierając mentorski ton) nie posiada żadnego wykształcenia technicznego, nie zna praw fizyki itd.

  109. zapinio said

    …zaś tryby wynalazł wybitny radziecki uczony Trybow…

    [Precz z imperialistyczną propagandą !!!
    My…prządki łódzkie mówimy stanowcze nie…

    (burzliwe oklaski)]

    Za takie wpisy przypuszczalnie wywala Pan gości z forum red. Michalkiewicza, czym sam Pan się chwalił.
    Czego oczekuje Pan ode mnie?
    Bezgranicznej tolerancji dla wypowiedzi totalnie pozbawionych treści? – admin

  110. cmos said

    @Zbigniew Koziol
    Odleglosc Ziemia-Ksiezyc i ksztalt nierownosci Ksiezyca monitorowano przy pomocy laserow z Ziemi. Nie przy pomocy laserow z Ksiezyca… ;) To z Ziemi wyznaczono dokladna mape Ksiezyca.

    A kto twierdzi inaczej?

    Moja ostatnia praca w Kanadzie byla zwiazana z GPS. Dane przylatywaly non-stop z satelitow o polozeniu samochodow. Ladowaly w bazie danych. Ja sobie patrze na te dane i oczy mi wychodza na wierzch: toz one sa z dokladnoscia do pikometra! 10^{-12} metra! Gdy tymczasem dokladnosc lokacji jaka dysponowalismy wynosila nie wiecej niz pare metrow. Po co tracic miejsce w bazie danych (na twardym dysku) na te kilkanascie zbednych cyfr? Coz, tak to zaprojektowal mlody inzynier nie majacy zupelnie wyczucia realnosci.

    To nie zajmuje dodatkowego miejsca w bazie danych, to jest ten sam float albo double, te cyfry po przecinku to na pewno wynik jakichś obliczeń, pewnie dzielenie wchodziło w grę. To Pan powinien te raw data zaokrąglać do sensownej dokładności.

  111. PL said

    109:
    Zaś uczony sowiecki Mendelejew był w rzeczywistości obywatelem Izraela o nazwisku Mendel E. Jew.
    A Łomonosow to uczony amerykański Nosebreaker.

  112. cmos said

    @Marucha
    W każdej chwili mogę Panu podać odległość Ziemia-Księżyc z dokładnością do 1 pikometra. Z głowy. Nieważne, że będzie zmyślona, ale za to jaka szalenie dokładna!

    Wniosek: gajowy Marucha MUSI dysponować niezwykłym sprzętem i fantastycznymi metodami obliczeniowymi, gdyż w przeciwnym razie nie mógłby owej odległości podać tak dokładnie.

    I na pewno nie ma żadnego czyhającego na błąd Gajowego Rosjanina z ZSRR, nie ma nikogo zainteresowanego ogłoszeniem wszem i wobec że wcale tam tego odbłyśnika nie maa dane wymyślone. Bo kogo obchodzi Gajowy. Ale wykazać niezbicie że amerykański program księżycowy to blef, to jest priceless.

    Ludzie, wam się wydaje że Rosjanie to wsiowe głupki byli wtedy, czy jak?

  113. cmos said

    @Marucha
    „Wybaczy Pan, ale Pańskie tłumaczenia, dlaczego nie zachowały się dokumenty z lotów Apollo, są po prostu naciągane, wręcz dziecinne.

    Mamy do czynienia z największym osiągnięciem techniki w historii człowieka, z początkiem niemal-że nowej ery – i „giną” dokumenty? Bo jakaś sprzątaczka je niechcący wyrzuciła? Albo ktoś nadgorliwy, który nie rozumiał, co znaczą?”

    Panu się wydaje, że w takiej dokumentacji to są same superważne dokumenty? Pan w ogóle miał coś wspólnego z jakimkolwiek projektem? (Pytanie retoryczne, wiadomo że nie). Przecież takiej dokumentacji to są całe wagony, a najmniej 95% z niej to jakieś dokumenty magazynowe, okólniki na temat wykorzystania spinaczy biurowych, listy obecności na posiedzeniach, protokoły uzgodnień, problem reporty, change requesty, sprawozdania miesięczne, projekty artykułów dla prasy itd. itd. itd. Nieliczne z tych dokumentów są faktycznie istotne dla potomności, żadna sztuka jest wywalić o jeden regał, a nawet o jeden wagon za dużo.

    „Albo zabrakło dla nich miejsca w archiwach? Zabrakło miejsca na – ludzie, trzymajcie mnie! – dokumentację lotów na Księżyc? A przy okazji pewnie wyrzucono na śmieci oryginał Konstytucji US…”

    j.w. Program Apollo to nie był jedyny projekt NASA, a każdy projekt produkuje mnóstwo papieru.

    „Nie wypowiadam się na temat, czy misja Apollo była fałszerstwem, czy odbyła się naprawdę. Wątpliwości jednak jest dużo – i proszę nie zakładać z góry, iż każdy, z kim Pan dyskutuje (przybierając mentorski ton) nie posiada żadnego wykształcenia technicznego, nie zna praw fizyki itd.”

    Doświadczenia projektowego z pewnością Pan nie ma.

  114. cmos said

    @Zbigniew Koziol
    „Panie Cmos, ja bym zaproponowal metode na weryfikacje wieku wszechswiata przy pomocy lasera. Pisze sie pan?”

    To jakiś hermetycznie (c)humanistyczny dowcip? Mało śmieszny.

  115. Marucha said

    Panie cmos, prawdopodobnie miałem do czynienia z większą liczbą projektów, niż Pan. Jest Pan niezwykle lekkomyślny w traktowaniu swych rozmówców „per nogam”, co odbiera Panu wiarygodność. Czy miał Pan kiedykolwiek coś wspólnego z kulturą dyskusji? (Pytanie retoryczne; wiadomo, że nie i w ogóle nie rozumie Pan, o czym mówię, co jest cechą charakterystyczną każdego zadufanego w sobie DUPKA).

    Doprawdy, jest tłumaczeniem powalającym na kolana, że dokumentację (tę naprawdę ważną, bo tylko o takiej mówimy, a nie o spinaczach) można było usunąć przez pomyłkę. Proszę mnie nie rozśmieszać.
    Kilkanaście lat temu północnokoreańscy uczeni po (aż!) dwu tygodniach niezwykle żmudnej pracy wynaleźli metodę produkcji sztucznej benzyny. To fakt. Pisała o tym prasa. Niestety, wydaje się że „dokumentacja zaginęła”, bo od tamtej pory jakoś sztuczna benzyna nie zalała świata…

    PS. Jestem z zawodu informatykiem i sam kierowałem kilkoma projektami. Być może zdążyłem już w życiu więcej zapomnieć, niż Pan się kiedykolwiek nauczył.

  116. PL said

    Dokumentacja lotów Apollo mogła naprawdę zaginąć, bo w tem całem USA to jeden wielki bajzel.
    Zaginęła też dokumentacja bomby atomowej, wodorowej i neutronowej.
    Całe szczęście że żydowscy szpiedzy ją wykradli i przekazali Sowietom. Bo tam to nigdy nic nie ginie. Nawet teczki dzisiejszych autorytetów moralnych III RP.

  117. Joe said

    Re116 Pl…I ja dolacze do tego wesolego miasteczka.A tych wszystkich ktorzy juz mierza odleglosc do 1m grzecznie zadam pytanie z geografii z 7 kl z domieszka astronomii…czy wiedza ze Ziemia jest bryla zbizona do kuli ktora najlepiej jest porownac z banka mydlana…ciagle zmieniajaca ksztalt.W kazdej godzinie,minucie ,sekundzie.A wiec ile bedzie warty pomiar z dokladnoscia 1m,1cm?Zapewniam ze mniej niz czapka sliwek.

  118. cmos said

    @Marucha
    „PS. Jestem z zawodu informatykiem i sam kierowałem kilkoma projektami. Być może zdążyłem już w życiu więcej zapomnieć, niż Pan się kiedykolwiek nauczył.”

    No to może się dogadamy. Niech Pan sobie wyobrazi bardzo duży projekt z mnóstwem (setkami lekko licząc) podwykonawców idący przez paręnaście lat (nie zapominajmy o Mercury i Gemini, tu jest ciągłość). W trakcie projektu zmienia się główny poddostawca (Mc.Donell-Douglas na Boeniga). Już jest „trochę” papieru, prawda? A teraz następny krok: Nie ma tam ani jednego dokumentu w komputerze. Wszystkie diagramy, rysunki techniczne, opisy, specyfikacje, protokoły testów, dokumenty magazynowe, zapotrzebowania, maile, listy elementów, PR, CR, zawiadomienie o terminie narady, wszystko co do przejmowania patentów od poddostawców (samych tych patentów przepisanych na NASA było o ile dobrze pamiętam około 800, a każdy z pełną dokumentacją), każdy najdrobniejszy drobiazg jest na papierze. Ile razy więcej papieru wyszło? Szacowałbym na parędziesiąt. Ale to jeszcze nie koniec: Każda modyfikacja dowolnego dokumentu to jego nowa wersja. Też na papierze. Ile razy więcej papieru niż w poprzednim punkcie? Szacowałbym na najmniej dziesięć. Dziś uważamy często, że w projekcie toniemy w papierach i wyśmiewamy koncepcję „biura bez papieru” jako kompletnie nieudaną, ale prawda jest taka że mamy teraz luksus. Po prostu doku na DVD i już. Nawet sortować nie trzeba.

    Natomiast takiej góry papieru jak produkowano w latach 60-tych to nawet nie sposób jest przejrzeć, żeby wybrać co jest istotne. Jak ktoś wpiął dokument do niewłaściwego segregatora albo wstawił segregator do niewłaściwego regału to dokument już się nie znajdzie.
    Uwaga na marginesie: Podobny problem mają wielkie biblioteki – jak ktoś postawi książkę na niewłaściwą półkę daleko od jej właściwego miejsca, to da się ją znaleźć tylko przypadkiem. Pamiętam z dawnych czasów triumfalne doniesienia w prasie „W bibliotece XXX w USA znaleziono cenną książkę sprzed X wieków!”. To właśnie taka sytuacja.

    Skoro jest Pan tak doświadczony to chyba zdaje Pan sobie sprawę z kosztów magazynowania dokumentacji w takich ilościach i w długim terminie. Suche, wielkie, klimatyzowane pomieszczenia bez okien za darmo nie są, prąd do klimatyzatorów też nie. A następne projekty produkują następne góry papieru i trzeba by nowy magazyn. A rząd woła, żeby ciąć koszty. To co, nie wywaliłby Pan paru wagonów starych papierów oznaczonych dajmy na to jako „WuZetki Apollo”? Bo to Apollo? Ale na innych kandydatach do wyrzucenia jest „Pioneer Technical Documentation”, „Surveour Mission Objective” albo „Voyager Remote Measurement Data”! To może lepiej jednak te WuZetki (tylko mieć nadzieję, że nikt nie pomylił oznaczeń).

  119. Jurand said

    re 115

    „Kilkanaście lat temu północnokoreańscy uczeni po (aż!) dwu tygodniach niezwykle żmudnej pracy wynaleźli metodę produkcji sztucznej benzyny.”

    ma Pan jakieś dane na ten temat? ciekawią mnie sprawy energetyki

  120. cmos said

    @Joe

    „Re116 Pl…I ja dolacze do tego wesolego miasteczka.A tych wszystkich ktorzy juz mierza odleglosc do 1m grzecznie zadam pytanie z geografii z 7 kl z domieszka astronomii…czy wiedza ze Ziemia jest bryla zbizona do kuli ktora najlepiej jest porownac z banka mydlana…ciagle zmieniajaca ksztalt.W kazdej godzinie,minucie ,sekundzie.A wiec ile bedzie warty pomiar z dokladnoscia 1m,1cm?Zapewniam ze mniej niz czapka sliwek.”

    A po co mierzyć temperaturę powietrza z dokładności do jednego stopnia, przecież za chwilę będzie inna? A się mierzy.
    Jeden pomiar i owszem, nic nie warty. Ale jak by ich tak więcej… O statystycznej obróbce wyników pomiarowych Pan kiedyś słyszał?

  121. Jurek. said

    Coś nie kumam z tym pomiarem laserowym. Cmos może poradzisz.
    Ziemia wiruje na równiku z prędkością 1666 km/godz. Księżyc też lata wokół Ziemi z określoną prędkością i jeszcze lekko się gibie w przód i w tył i jakby było mało, to jeszcze na boki.

    No i strzelmy sobie w zwierciadełko wielkości ?? – załóżmy 1 m2 – umieszczone na Księżycu oddalonym o np. 380 tys km.

    Pierwsza sprawa – celowniczy musi widzieć cel no i pewnie widzi skoro mówi że trafił – można mu uwierzyć

    drugie – niech ten promień leci sobie załóżmy tak na szybko – 1.35 sekundy i trafia w ten rozdygotany Księżyc a na nim widoczny z Ziemi rozbłyśnik o pow. 1m2- też można uwierzyć chociaż tu już trzeba być wyjątkowo wierzącym.

    Trzecie – atmosfera ziemska co prawda jest cieniutka, i cosik tam wybije widoczną dla połowy ludzi na ziemi smugę światła laserowego goniącego w kosmos. No i jeszcze Collins też na przysłowiowy piczy włos odchyli nasz świetlny miecz, chociaż tu nie mam pojęcia czy tzw siła C odchyla światło czy tylko przysłowiowe kule armatnie lub wiatry równikowe :))

    Przejście Księżyca przez ziemską magnetosferę powoduje elektryzowanie cząstek pyłu i zapylanie naszego lustereczka – też można uwierzyć że lustereczko ma wycieraczki. Czemu nie wierzyć! Przecież celowniczy widzi, że mu lusterko zasyfiało i naciśnie żółty guzik i puści promyk laserka na fotowłącznik wycieraczki:)) I w to też można uwierzyć !!

    No i chłopie masz problem, ja w te bajke nie wierzę.

    Bo widzisz, nawet gdyby dosłownie czesać Księżyc laserami z rozdzielczością pół metra, to nie wiadomo który foton trafi w lusterko a który po odbiciu trafi do obserwatora na Ziemi. I cały naukowy przymiotnik „laserowy” jest do kiszki, tej stolcowej.

    Choćbyś nie wiem jak się nadął, nie zobaczysz zajączka puszczonego z tego lustereczka. Tym bardziej wpadającego do teleskopu o śr. załóżmy 100 m.

    Bo poza licznym złomem rozbitych sond, nie ma tam żadnego lustereczka pozostawionego przez apollonian :))

  122. Joe said

    Re120…Cmos…tak prosze Pana bo pomiarami w trojkacie sfrycznym
    przez 50 lat zarabiam na chleb.A i pomiary0.0001″ tez nie sa mi obce
    i mysle ze wielu moglbym praktycznego dzialania nauczyc.

  123. Zbigniew Koziol said

    Zona akurat nie ze mna. W japonii bylo trzesienie ziemi. Wyslala mi trwozny email: ponoc os Ziemi przemiescila sie o 10 cm.No… i jak tu wyznaczyc powierzchnie Ksiezyca z dokladnoscia do 1 milimetra? ;)

  124. Zbigniew Koziol said

    Powiem cos na zupelnie inny temat.

    W Kanadzie, gdy pracowalem w duzej firmie, zrobiono mi odciski palcow. Oczywiscie policja. Policja przyszla do pracy. Zrobiono prawie wszystkim wsolracownikom. Mowie „prawie”, bo nie wiem na pewno. To bylo w miejscu pracy i obiecywano, ze te odciski palcow sa tylko zwiazane z praca. A powody rzeczywiscie istnialy – malwrersacje na miliony dolarow.

    Teraz jestem w Rosji. Ozenilem sie tutaj. Malo kto z was potrafilby to zrobic. Tez zmuszano mnie do oodania odciskow palcow.

    Byla tak sytuacja, ze potrzebowawalem dokumentu z Kanady. Poszedlem do Moskwy ;) Dostalem dokument. Dokument byl adresowany do wladz rosyjskich (z Kanadyjskiego posolstwa). W nim bylo napisane,ze moje odciski palcow sa dostepne do ogladu. To bylo napisane przez Kanade, a dla Rosjan.

    Kanada mnie sprzedala.

  125. Baron Srul Radziwiłł said

    Bardzo Szanowny Panie Zbigniewie. Przecież Pan jesteś uczciwy człowiek. Więc co Panu się obawia że ktoś rozprowadza Pańskie odciski od palca, albo dajmy na to wszczepia do głowy urządzenie elektryczne? To Pana nic nie szkodzi, bo Pan nie masz nic a nic do ukrycia!

  126. Ragnar said

    Chyba zabrzmiało by to śmiesznie gdybym napisał że orbity wszystkich ciał są doskonale stabilne prawda? Otóż oczywiście nie są dzięki tym odbłyśnikom wiemy że Księżyc oddala się oz Ziemi 3cm/rok. Stąd wniosek tak na marginesie że całkowite zaćmienia przejdą kiedyś do historii natomiast dawno temu zdarzały się nieco częściej. Dodam jeszcze że satelity będące w tzw strefie Roche’a nie opuszczają jej a Księżyc jest poza nią, gdyby był w tejże strefie zbliżałby się powoli aż doszłoby do zderzenia. Taka przyszłość czeka marsjański księżyc Fobos. Pozdrawiam

  127. hjk said

    z tym laserem to po prostu bajki, juz dawno zwierciadło by przysypał pył kosmiczny :-)
    chyba, ze ma szczoteczke do odkurzania :-)
    o wiele prostsza metoda to uzyc dowolnego radioteleskopu, których na ziemi są dziesiatki, tylko skonfigurować go jak radar…
    a bajeczki o laserach to po to, ze kilkadziesiat lat temu wszyscy byli zafascynowani laserami i wszystkim opowiadano o nich bajki, to i trzeba było jakoś laser „powiazać z księżycem” :-)

    co do skafandrów i cisnienia 0,3 atm to moze i to wystarczyloby, byle tylko atmosfera w chełmie miała właściwe ciśnienie. Aczkolwiek nie wiem, jak takie „ssanie” 0,3 atm miałoby wpływ na ta rozne czesci ciała, weźmy genitalia czy odbyt :-)

  128. Ragnar said

    ad 127
    Porusz ten temat na forach astronomicznych choć z drugiej strony zostałbyś po prostu odesłany do linków i opcji szukaj jako „kolejny”. Argument z pyłem przysypującym pryzmaty jak i inne podobnie tanie argumenty spiskowców są obliczone jedynie na początkujących w temacie by ich zapłodnić takim myśleniem i wcielić w swoje szeregi :D To bez znaczenia że są ludzie którzy widzą w tym kolejny spisek. Pozdrawiam

  129. PL said

    Może Ragnar wyjaśni laikom, nie śmiejącym wejść na fora astronomiczne, jak to właściwie jest z tym pyłem? Przysypał czy nie przysypał? I dlaczego?

  130. Ragnar said

    Ależ więcej śmiałości! Upłynęło zbyt mało czasu w „świecie” o tak małej aktywności w tej śladowej atmosferze księżycowej. Myślisz że tam jak na dnie morza lub oceanu że leci ten pył jak śnieg martwych organizmów z góry? Mogło przysypać któryś z odbłyśników jeśli w pobliżu uderzył meteoryt wzniecając chmurę regolitu ale nie wszystkie.

  131. PL said

    Ależ ja nic nie myślę, ja się tylko pytam, jako zupełny laik.
    Zastanawia mnie tylko, jak często o powierzchnię Księżyca uderzają meteoryty i mikrometeoryty. Bo do Ziemi dolatują wcale nie rzadko, lecz płoną w atmosferze. Księżyc jednak atmosfery praktyczne nie posiada…
    Ot, to takie tam sobie gadanie nieuka, który chce się dokształcić.

  132. hjk said

    aha, pewnie astronomowie maja te swoje teleskopy i mogą zobaczyć te lusterka, ciekawe jakiej one sa wielkości i ile ich tam zostawili na księżycu…
    ciekawe ile powiekszają te w obserwatoriach astronomicznych i jakiej wielkosci przedmioty mozna oglądać,,,?

  133. Baron Srul Radziwiłł said

    Ja myślę, że najlepiej przekonać te niedowiarki przez krzyczenie. My zawsze krzyczymy o antysemitniczyzmie, gdy ktoś jest niedowiarek holokaustowy albo się zapytowywuje o te brudne Palestyńczyki.

  134. Dr Strangelove said

    Proszę zwrócić uwagę na taktykę zastosowaną przez dołączonego do dyskusji Cmos’a:

    #1) na wejściu Cmos wyśmiewa się ze wszystkich Apollo-sceptyków zarzucając im ignorancję;

    #2) Cmos za dowód pobytu ludzi na Księżycu podaje zainstalowanie odbłyśnika w miejscu lądowania Apollo 11;

    #3) przemilcza argument bezzałogowego umieszczenia zwierciadła (100) i kłopoty z pomiarem odległości (121);

    #4) odrzucając trudniejsze kwestie en bloc naszą uwagę usiłuje przekierować na skafander i komp analogowy;

    #5) Gajowy Marucha po zgłoszeniu wątpliwości zostaje zbesztany za brak doświadczenia projektowego;

    #5) Cmos w stylu „wicie towaysze” powraca do wyświechtanego argumentu (112) „Ludzie, wam się wydaje że Rosjanie to wsiowe głupki byli wtedy, czy jak?”, przemilczając Zmowę Dyskrecji powstałą wobec obustronnych mistyfikacji wplecionych w wyścig w podbijaniu kosmosu przy ogromnych kosztach poniesionych przez oba społeczeństwa – każdej ze stron opłacał się wynik w przybliżeniu remisowy, zwiększający morale obywateli oraz autorytet w świecie;

    #6) Cmos wierzy w sukces Apollo, ale podważa profesjonalizm archiwistów z NASA – co to nie wiedzą gdzie co mają! – i nie chce przyjąć do wiadomości, że dokumenty giną tylko wtedy gdy grożą kompromitacją (9/11, FED, a u nas ostatnio sprawa Olewnika, itd itp);

    #7) Cmos stara się postawić w niekorzystnym świetle wątpiących w lądowanie Amerykanów na Księżycu.

    Ponieważ Cmos nie wygląda na naiwnego, więc powstaje pytanie: dlaczego on – i podobni mu – starają się co i raz przekonywać nas, że amerykański program księżycowy to nie był blef? Czy nie chodzi tu o podtrzymanie upadającego mitu globalnej potęgi ekonomicznej, intelektualnej i militarnej, a przede wszystkim – pijarowskiej?

    Przecież z równą skutecznością można by naciągać nas na uwierzenie, że spiski są tylko teoretyczne, demokracja nie jest sterowana, rynek jest wolny, derywaty to wybawienie dla gospodarki, pandemia grypy H1N1 to nie hoax, Saddam dysponował WMD, a Afganistan jest zagożeniem dla cywilizacji…

    W uzupełnieniu warto skonfrontować: „Science is Modern Myth” by Liam Scheff

    http://theintelhub.com/2011/03/08/science-is-modern-myth-or-how-%E2%80%9Carguable%E2%80%9D-trumps-%E2%80%9Ctrue%E2%80%9D/

  135. hjk said

    no to pan cmos został skasowany… :-)

    faktycznie z tym „bezzałogowym” zwierciadłem też możliwe, inny powód odbłyskania moze być taki, że jest tam jakiś naturalny frg. gleby, który błyszczy, np. po uderzeniu „słuszniejszego” meteorytu grunt uległ stopieniu, zroiło się naturalne „zwierciadło” wypełnione zeszkoną skałą…
    Nie wspominając, ze moze być woda, oczywiście zamarznięta, co podobno potwierdzono…
    wiec co za problem znaleźć teleskopem taki frg. gruntu, a potem wciskać bajki, ze jest jakieś zwierciadło…

    ale nadal nie otrzymałem odpowiedzi nt, wycieaczek zwierciadła oczyszczających je z pyłu kosmicznego…

  136. lanc3 said

    może w ogóle księżyca nie ma,tylko jakąś makietę postawili;)

  137. Dr Strangelove said

    Argumentacja Cmosa jest zbieżna z relacją Clarka C. McClellanda, który jako uczestnik Apollo Lunar Landing Program na ponawiane wątpliwości dot. lądowania astronautów na Księżycu podał właśnie ten jeden dowód – obecność zwierciadeł. Dr. Russet McMillan, ekspertka w Apache Point Observatory w Cloudcroft, Nowy Meksyk, przy pomocy instrumentu laserowego o mocy „gig watt” skierowała wiązkę w odpowiednie miejsce Księżyca i zarejestrowała jej odbicie od odbłyśnika podobno umieszczonego tam i – uwaga – ‘activated’ przez Apollo 15. Na podstawie takiej próby
    w audycji telewizyjnej „Myth Busters” w 2008 roku dobitnie stwierdzono, że astronauci NASA wylądowali na Księżycu! Dziś nie każdy pamięta, że pierwsze lądowniki bezzałogowe zostawiały tam odbłyśniki pryzmatyczne działające podobnie do popularnych szkiełek odblaskowych.

    http://www.stargate-chronicles.com/moon_landing.html

    Szkoda, że brak materialnych dowodów oraz dokumentów, których zdaniem Cmosa całe „pociągi” usunięto, bo nie było miejsca w bunkrze. Oficjalnie nie zgłoszono także zastrzeżeń – a przecież Armstrong i Aldrin żyją – do oświadczenia muzeum w Amsterdamie, które podało w 2009 roku, że podarowana premierowi Holandii z okazji wizyty trzech „astronautów” z Apollo-11 i eksponowana tam „skała księżycowa” okazała się kawałkiem skamieniałego drewna.

    http://www.msnbc.msn.com/id/32581790/ns/technology_and_science-space/

    http://news.bbc.co.uk/2/hi/8226075.stm

    Przypomnijmy słowa noblisty Richarda Feynmana dot. podboju kosmosu: „…Aby technologia była skuteczna, rzeczywistość musi mieć pierwszeństwo przed public relations, ponieważ przyrody nie można oszukać…”

    A zatem flaga w paski nie powinna powiewać w próżni wbrew prawom fizyki. Ani w wielu innych miejscach wbrew prawom do suwerenności. Gdy Ameryka stopniowo traci pozycję lidera bądźmy przygotowani na wysypywanie się kolejnych kawałków skamieniałego drewna…

  138. Ragnar said

    ad 134
    „Ponieważ Cmos nie wygląda na naiwnego, więc powstaje pytanie: dlaczego on – i podobni mu – starają się co i raz przekonywać nas, że amerykański program księżycowy to nie był blef? Czy nie chodzi tu o podtrzymanie upadającego mitu globalnej potęgi ekonomicznej, intelektualnej i militarnej, a przede wszystkim – pijarowskiej?”

    Nawet nie skomentuję tego jakie domysły stara się ta osoba wzbudzić w pozostałych czytających.

  139. Dr Strangelove said

    ad 138
    „Nawet nie skomentuję tego jakie domysły stara się ta osoba wzbudzić w pozostałych czytających.”

    Szanowny Panie Ragnar, ależ dlaczego nie ma komentarza?

    Czyżby dlatego, bo pozostali czytający przestają już wierzyć, jakoby spiski były tylko teoretyczne?

    Wystarczy wziąć pod uwagę obecny kryzys badań naukowych w USA, aferę foreclosures, galopujące zadłużenie i upadek dolara, upokorzenie po próbach zagarnięcia Kuby, Wietnamu, Somali…

    Obecny upadek USA to paradoksalnie skutek wielu lat pijarowskich i operacyjnych sukcesów. Prezydent Barack Obama w dniu 4.06.2009 w Kairze przyznał: „W okresie zimnej wojny Stany Zjednoczone odegrały rolę w obaleniu demokratycznie wybranego rządu w Iranie.” Ale lista przewrotów jest dużo dłuższa: 1949 Syria, 1949 Grecja, 1952 Kuba, 1953 Iran, 1953 Gujana Brytyjska, 1954 Gwatemala, 1955 Wietnam, 1957 Haiti, 1958 i 1959 i 1960 Laos, 1960 Korea Południowa, 1960 Ekwador, 1963 Wietnam, 1963 Dominikana, 1963 Honduras, 1963 Gwatemala, 1963 Ekwador, 1964 Brazylia, 1964 Boliwia, 1965 Zair, 1966 Ghana, 1967 Grecja, 1970 Kambodża, 1970 Boliwia, 1972 Salwador, 1973 Chile, 1975 Australia, 1979 Korea Południowa, 1980 Liberia, 1982 Czad, 1983 Grenada, 1987 Fidżi, 2002 Wenezuela, 2004 Haiti, 2009 Honduras http://www.krysstal.com/democracy_whyusa01.html

    A jest też pacyfikowany Afganistan 2001 i skubany z ropy (i archeologicznych pamiątek) pod pretekstem ‚demokratyzowania’ Irak 2003. W kolejce czeka Iran, Korea Pn, Wenezuela, Libia, Pakistan, Jemen…

    Harold Pinter, jeden z odważnych i uczciwych Żydów z polskimi korzeniami (jak prof. Szlomo Sand z Tel Aviv, autor książki „When and How the Jewish People Was Invented?” http://www.zycie.ca/2009/11/zydzi-narod-wymyslony ), w wykładzie noblowskim pt. „Art, Truth and Politics” poddał analizie i napiętnował imperialną politykę USA – podstępu, zbrodni i podbojów neo-kolonialnych http://www.nobelprize.org/nobel_prizes/literature/laureates/2005/pinter-lecture-e.html

    To są smutne fakty i dlatego trudności z ich skomentowaniem ma nie tylko Pan Ragnar.

  140. Jacek said

    Ignorancja niektórych z Was jest … przerażająca.
    Pomijam, że można nie interesować się historia podboju kosmosu, ale żeby nie rozumieć podstawowych zjawisk fizycznych ? O_O

  141. Marucha said

    Niech nas Pan oświeci: czego nie rozumiemy i na czym polega niezrozumienie.

  142. Zbigniew Koziol said

    @141

    To sa raczej jednorazowi spadochroniarze. W wiekszosci nawet nie klikna na „Powiadom mnie o nowych komentarzach poprzez e-mail.”.

  143. Black said

    Zastanawiam się czy autor się czegoś najadł przed napisaniem tego tekstu, bo takich pierdół to dawno nie czytałem…
    Całą fizykę ze szkoły średniej należałoby przerobić jeszcze raz, a dopiero później pisać zasłyszane gdzieś głupoty.
    Ot choćby jeden z przykładów:
    „Na koniec nieprzerwanie powiewająca dumnie flaga amerykańska. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że według współczesnych badań wiatru na Księżycu przecież nie ma!”
    Wiatru nie ma owszem, ale jest aluminiowy stelaż w formie odwróconej litery L, który przenosił drgania na materiał po wbiciu flagi

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 258 obserwujących.