Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na Feedage

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    maniek o Wolne tematy (81 – …
    wi42 o USA na drodze do konfront…
    maniek o Wolne tematy (81 – …
    maniek o Wolne tematy (81 – …
    maniek o Wolne tematy (81 – …
    maniek o Wolne tematy (81 – …
    maniek o Wolne tematy (81 – …
    maniek o Wolne tematy (81 – …
    maniek o Wolne tematy (81 – …
    wołający o O leśnikach
    osoba prywatna o Wolne tematy (81 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (81 – …
    osoba prywatna o Biologiczny Żyd, czyli pasożyt…
    semperparatus o USA na drodze do konfront…
    osoba prywatna o Wolne tematy (81 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 274 obserwujących.

Bp Zimowski: Po kanonizacji, Jan Paweł II współpatronem Europy

Posted by Marucha w dniu 2011-04-29 (piątek)

Jan Paweł II powinien po kanonizacji zostać ogłoszony współpatronem Europy – uważa abp Zygmunt Zimowski.

– Pracując w Kongregacji Nauki Wiary byłem świadkiem, że sam Ojciec Święty chciał, aby Europa miała więcej patronów – stwierdził abp Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia.

– Módlmy się, aby po beatyfikacji nastąpiła kanonizacja – zaapelował w rozmowie z Radiem Plus Radom abp Zimowski. – Jest to wielka radość, że my, nieraz grzesznicy, ludzie mali, żyjemy wśród gigantów duchowych, a takim był Jan Paweł II – dodał watykański hierarcha. Jednocześnie wyraził radość, że pierwszy dzień maja będzie dla wszystkich, a szczególnie dla Polski, wielkim dniem radości i dumy narodowej.

Abp Zimowski powiedział, że dzień beatyfikacji będzie również wielkim zadaniem, abyśmy żyli wiarą, nadzieją i miłością. Stwierdził, że te prawdy Ojciec Święty przekazywał całemu światu. – I dlatego powinniśmy być zobowiązani do tego wszystkiego, czego uczył nas wielki Rodak. Powinniśmy to wszystko wcielać w nasze życie. Na początku pontyfikatu Jan Paweł II mówił, abyśmy otworzyli drzwi Chrystusowi i abyśmy nie lękali się. Z tej beatyfikacji mamy wynieść wierność Chrystusowi, Kościołowi, narodowi i samemu sobie. – Wiem, że Polska jest ziemią trudnej jedności, ale musimy kochać naród, być wiernym wartościom, które wynosimy z rodzinnego domu – powiedział abp Zygmunt Zimowski.

Komentarz Bibuły: Obłędu janopawłowego widać nie ma końca. Nie ma jeszcze beatyfikacji, a już wysuwane są plany nie tylko co do kanonizacji, ale i dalej. I to kanonizacji Subito! – bo przecież nikt nie może mieć żadnych wątpliwości, a to że proces beatyfikacyjny przeprowadzony został z pominięciem ważnych informacji przemawiających za wstrzemięźliwością, widocznie się nie liczy. No a zawołanie o patronacie może powinno być wysunięte bardziej precyzyjnie: zamiast “Patron Europy”, powinno być: “Patron Unii Europejskiej”? Tak, tej w obecnym kształcie, bo do przystąpienia do takiej właśnie struktury nawoływał tenże “Patron” – wiedząc dokładnie, kto ją stworzył, do jakich celów i kto nią kieruje.

Za: eKAI (2011-04-27) (” Jan Paweł II współpatronem Europy”)

http://www.bibula.com/?p=36953

Odpowiedzi: 61 to “Bp Zimowski: Po kanonizacji, Jan Paweł II współpatronem Europy”

  1. kot said

    To dziwne,ze wszystko z tym Pawlem i Janem idzie tak latwo ,nawet w niebie.
    Czyzby i Pan Bog „poszedl na korupcje” ?

    Druga sprawa to Zydzi nie uznaja swietych ale tutaj to im odpowiada aby swiety byl i to z jakiego narodu ?

    Polak i swiety ???

    To chyba antypolonizmu nie ma ,tylko tak gadaja.

  2. Halina said

    JAKO PIERWSZY „ŚWIĘTY” OSZUST (oszukał wszystkich Polaków, wszystkich ludzi na całym świecie!!! – mówiąc po wielekroć, że jest Polakiem – oszukiwał – bo był Żydem po matce Żydówce) I JAKO ŻYDOWSKI PAPIEŻ PO MATCE – ŻYDÓWCE
    – POWINIEN WPIERW ZOSTAĆ OGŁOSZONY PATRONEM WSZYSTKICH (ŻYDOWSKICH I NIE TYLKO)
    – O S Z U S T Ó W !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  3. kot said

    Halinka !
    Jeszcze sie tak nie galopuj.
    Co bedzie jak tak w niedziele na Watykan cos pierdyknie ?
    Wtedy wszyscy swieci z piedestalow i pomnikow pospadaja.
    Cosik mi tu zle pachnie z tymi uroczytosciami.
    Zapowiadaja ulewny deszcz ,oby nie gwiazd z nieba.
    Szkoda naszych,ktorzy tam na odpust pojechali i jeszcza sie wybieraja .
    Ciekawe czy kolejny przyszly „swiety” ,znaczy sie Walesa tam bedzie ?
    Podobno pojechal do Tunezji zakladac solidarnosc arabska ,czyzby wyczul pismo nosem ( „pismo swiete” ) ?

    Warto patrzec kogo tam z dostojnikow wyslano na „wyswiecenie” .

    Popatrzcie jak tak ladnie te daty od jedynki zaczynajace sie ukladaja tego roku w maju :

    1- maja – lubudu Watykan ;

    11 – maja – ma zatrzasc i to porzadnie ziemia (ciezko wyczuc gdzie
    i kim ;
    21 maja – zapowiedziany koniec swiata dla niektorych (mowia,ze dla
    wybranych (pieron wie pzrez kogo – diabla czy Pana Boga)

    31 -maja jak sie juz cos z tego swiata ostanie to czlowiek czlowieka jak spotka to go bedzie tak kochal i calowal jak kromke chleba po glodowce !

    Pozyjemy zobaczymy,nie martwmy sie swietemi i nawiedzonymi ,zwracajac uwage na wariatow tego swiata,zdolnych nawet Pana Boga stracic z niebios.

    Podobno maja go pokazac na niebosklonie widocznym z kazdego punktu kuli ziemskiej.
    Juz ponoc jakies agregaty rozmieszczaja po lasach.
    Dobrze ta miec pod reka rozaniec i dobra pale na tych diablow !

  4. 333 said

    ad.2
    Do tego kontekstu idealnie wpisuje się artykuł pt.

    Szewach Weiss: Jan Paweł II “jest naszym wspólnym polsko-żydowskim bohaterem”

    , który poniżej jest skopiowany ze strony

    http://www.bibula.com/

    Oto jego treść:

    – Jan Paweł II podkreślał, że Żydzi to starsi bracia chrześcijan. Czułem jednak, że to on jest moim starszym bratem – przyznaje prof. Szewach Weiss.

    Szewach Weiss w rozmowie z „Super Expressem” wspomina dzień, w którym kard. Wojtyła został wybrany papieżem. – Poczułem ogromne wzruszenie i dumę – mówi.

    – Mimo że relacje dyplomatyczne z Polską były wtedy fatalne, wiedziałem, że dzieje się coś ważnego. Na samym statku było wielu Żydów pochodzących z Polski i dało się zauważyć, że wszyscy się cieszą. My, Żydzi, między sobą zawsze nazywaliśmy go “naszym papieżem”. Zresztą był uwielbiany wśród Żydów jeszcze jako Karol Wojtyła – wspomina Weiss.

    Profesor podkreśla także rolę papieża w dialogu z Żydami. – Janowi Pawłowi II udało się zrobić więcej niż wszystkim jego poprzednikom – mówi. – Dla mnie, i myślę, że mówię tu także w imieniu narodu żydowskiego, jest naszym wspólnym polsko-żydowskim bohaterem – dodaje.

    Szewach Weiss wspomina także niezwykłą chwilę, kiedy Ojciec Święty jako pierwszy w historii odwiedził synagogę. – To było coś wyjątkowego. Dla Żydów w Izraelu i na całym świecie wizyta Jana Pawła II miała podwójne znaczenie. Z jednej strony odwiedzał nas papież, co samo w sobie jest niezwykłą uroczystością. Z drugiej strony do Izraela przyjeżdżał też Polak – wyznaje.

    Nawiązuje także do wizyty Ojca Świętego w Instytucie Yad Vashem. – Było to jedno z tych wydarzeń, które człowiekowi zdarzają się dwa-trzy razy w życiu. W judaizmie nie ma świętych, ale tego dnia pojawił się moralny święty brat. Jan Paweł II podkreślał, że Żydzi to starsi bracia chrześcijan. Czułem jednak, że to on jest moim starszym bratem. Jego ówczesna wizyta w Yad Vashem, w Jerozolimie – świętym miejscu Ziemi Obiecanej, tuż przy Ścianie Płaczu, to było coś wielkiego. Powiedziałbym, że to był prawdziwy szczyt chrześcijaństwa. Nigdy tego nie zapomnę – zapewnia.

  5. Dupek Słuszny said

    Myślę, że powyższe posty świadczą nie tylko o postępującym idiotyzmie.
    Świadczą też o bezsilnej wściekłości sierot po komunie.
    Dyskutować nie będę , bo z ww. (sierotami po komunie) nie dyskutuję.
    Dobry komunista to martwy komunista.
    Swoja drogą czy komusze s.s. nie mają nieco wyżej kwalifikowanych mędrców do delegowania na fora.
    Przecież to żenada.

  6. Aoy said

    re 5
    Dupku jestem z Tobą, jest już nas dwóch Dupków, ręce opadają… i brak słów

  7. Franek said

    Dupek naprawdę nim jesteś.

  8. wet3 said

    Nie wazne jest jak ludzie glosuja, a wazne jest kto liczy glosy.
    Nie wazne jest kogo beatyfikuja, a wazne jest kto beatyfikuje.
    PS – Czy wyslaliscie wasz protest z racjami przeciw beatyfikacji???

  9. Olo_kru said

    Ale jaja, podali w radio że na Okęciu opóźnienia i bałagan bo obsługa odprawia dwa samoloty z Izraela co przylecieli na marsz żywych, a Izrael wymaga specjalnych procedur odpraw.

  10. Robert said

    Coś z innej beczki

    http://www.youtube.com/user/BartlomiejKurzeja#p/a/u/2/0MJ2nc37RZw

  11. Szczery said

    Ad.10. Super film. Ciekawe czy zgłosi się Szewach po „mienie” żydowskie? On taki „romantyk”.

  12. sono said

    Po pierwsze nie kazdy Polak jest dumny i sie cieszy z tej beatyfikacji. Bo ja nie, na przyklad.
    Wiec mi tu prosze ksieze biskupie propagandyna sile nie wciskac. Jezeli JPII byl takim niby patriota, to czemu wciskal na sile nam te demoniczna UNie Europejska,ktorej zadaniem jest rozwalenie Europy, dlaczego z takim zapalalem pochwalal dazenia ONZ do utworzenia Rzadu Swiatowego??
    Jezeli tak zachecal do „otwierania drzwi Chrustusowi” to dlaczego jednoczesnie organizowal rozmaite Asyze, calowal Korany, bawil sie z voodoo czarownikami itp itd. ????
    Czy on kiedykolwiek i gdziekolwiek publicznie oglosil, ze jedyna droga do Zbawienia wiedzie przez swiety, powszechny i katolicki Kosciol ?? Dlaczego on z takim zapalem dazyl do utworzenia jednej, swiatowej religii, do ktorej o dziwo, zmierza tez masoneria???

  13. Stolnik said

    Karol Wojtyła, papież (1920– 2005)——Scholz (ze strony matki). To wy-jaśnia dlaczego większość biskupów w Polsce to Żydzi, dlaczego jako papież odwiedził synagogę rzymską, modlił się pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie, przyjmował w Watykanie zjazdy rabinów i czł. loży B’nei B’rith (!!!), itp. Od czasów szkolnych (Jerzy Kluger – przyjaciel, Józek Bielensztok– kolega z ławki, Bałamut – syn właściciela kamienicy, gdzie mieszkali Wojtyłowie), poprzez teatr Kotlarczyka (koleżanka aktorka Ginka Beer), Tyg. Powszechny (Turowicz, Tischner i zespół), współpracowników w kurii (Macharski, Boniecki, Pieronek) – zawsze obracał się wśród Żydów, on się dobrze czuł pośród nich (zew krwi). Nie miał przyjaciół wśród Polaków, ale wśród Żydów – tak! W Wadowicach Żydzi stanowili 25% mieszkańców. W 1968 r. , gdy odżydzano Polskę, kard. Wojtyła użalał się nad „krzywdzonymi” Żydami i w geście solidarności wziął udział w nabożeństwie szabasowym w synagodze krakowskiej, a wchodząc do niej, zdjął z piersi krzyż! Nie widział kwestii żydowskiej w Polsce, a kto jej dotykał spotykał się z jego strony z wrogą reakcją (czytaj relację B. Tejkowskiego z osobistego spotkania z Wojtyłą w 1967 r.)! Żydzi mówią z dumą: „Ten papież zrobił dla Żydów więcej niż wszyscy poprzedni papieże w ciągu 2 tys. lat”. To on nazywał ich „starszymi braćmi”. Nie reagował na jawne bałwochwalstwo otumanionych wiernych w stos. do swojej osoby. Milczał w sprawie Żwirowiska i Jedwabnego, ale skwapliwie potępiał „antysemityzm”, natomiast o antypoloniźmie Żydów … milczał jak zaklęty! Uwiódł Polaków zachęcając do wstąpienia do Unii Europejskiej! Na konferencje naukowców w Watykanie zapraszał przeważnie „swoich” (Geremek, Suchocka, Kołakowski, Tischner, Bartoszewski i inni). Ostatnią książkę napisali mu też dwaj „swoi”. Ks. Bartnik napisał, iż za JPII w polskim kościele mogą awansować tylko osoby pochodzenia żydowskiego (sic!). Sprzeciwił się triumfowi krzyża w Auschwitz!
    Więcej informacji znajdziesz w książce H. Pająka – „Nowotwory Watykanu”.

  14. Stolnik said

    W tym świetle trzeba trzeźwo ocenić także osobę kard. Wyszyńskiego. Jeśli promował Żyda Wojtyłę, tzn. żaden z niego mąż stanu! Osoba piastująca stanowisko prymasa musi mieć głębsze rozeznanie polityczne, szczególnie znać kwestię żydowską, tak z punktu widzenia teologii jak również z punktu widzenia interesów polskich. Dlatego Wyszyński wypada w tym świetle bardzo mizernie. Spójrzmy prawdzie w oczy i i nie nazywajmy go „Prymasem Tysiąclecia”.

  15. RomanK said

    Brawo Dupki…ja tez nei bendem dyskutowal z gupkamii sierotami po komunie.
    Biskup ma racje- ale to za mao…trzeba ogosic- ze JPII ma byc czfarta osobom boskom… Ojciec, Syn, Duch i JPII, ktory od Ojca i Syna przez Ducha pochodzi= czyli Paraclitoque Janopawlowe…
    Tak sie nalezy osobie co dorobila nastempne Tajemnice Rozanowe, ktorych nigdzie indziej niz w Polsce nie odmawiajom.
    Na patrona Europy propnuje natomiast pana Dupka i jego kolegem///zeby sie wypelnilo pismo- jaki Kram taki Patron!

  16. sono said

    Dlaczego nie beatyfikowal meczennika, ks. Jerzego Popieluszki, a zdazyl wyswiecic cale tabuny czesto watpliwych „swietych” i „blogoslawionych”??????????
    . Kim wlasciwe byl JPII, na czyich uslugach?????????????????

  17. RomanK said

    Stolczyku….poczytaj Raine i zobaczysz kto kogo promowal:-)))i w jaki sposob.

  18. sono said

    Tez nie odmawiam tych nowych „tajemnic”, jak im tam, swietlanych????

  19. qwert said

    ad. 17 Coś więcej na ten temat? Jakiś link?

  20. 777 said

    Tajemnice Światła… Lucyfer to „Niosący Świtło”, Illuminaci też od światła. Dużo tego światła.

    Dziś przenieśli trumnę JPII. Nic się nie mówi czy zostanie otwarta, jak w przypadku innych świętych. U Żydów jest to zapewne zakazane, tabu.

  21. sono said

    A tu bardzo ciekawy wpis o tym jak znany ksiadz/biskup egzorcysta, nazywa krotko i zwiezle „objawienia” w Medjugorie diabolicznymi.
    Z ust mi to wyjal.
    Ja od dawna tak uwazalam. Warto poczytac. Brawa dla ksiedza za rozsadek i odwage.

    http://fronda.pl/pierwszy/blog/absolutnie_diaboliczne

  22. sono said

    „Zatem, Ekscelencjo, jak zdefiniować Medjugorje?

    Jest to fenomen całkowicie diabelski, wokół którego obraca się wiele podziemnych interesów. Święta Matka Kościół, która jako jedyna może się wypowiadać, ogłosiła już ustami biskupa Mostaru publicznie i oficjalnie, że Madonna nigdy nie objawiła się w Medjugorje i że ta cała blaga to dzieło demona.

    Mówi Ekscelencja o ‘podziemnych interesach’… jakich?

    Mowię tu o ‘oborniku diabła’, czyli o pieniądzach, bo o czym jeszcze? W Medjugorje wszystko obraca sie wokół pieniędzy: pielgrzymki, wynajmowanie domków, sprzedaż świecidełek. Wykorzystując dobrą wiarę tych biednych dusz, ktore udają sią tam myśląc że spotkają Madonnę, fałszywi wizjonerzy ustawili się finansowo, wzbogacili się i prowadzą wygodne życie. Wystarczy pomyśleć, jeden z nich organizuje [pielgrzymki] bezpośrednio z Ameryki, z bezpośrednim zyskiem ekonomicznym, dziesiątki pielgrzymek rocznie. Nie wydają mi się oni bezinteresownymi osobami. Zatem na spółkę z tymi, którzy wspierają to hałasliwe oszustwo, niewatpliwie mają oni wszelkie powody ku temu, aby przekonywać ludzi o tym, że widzą Dziewicę Maryję i rozmawiają z Nią.

    Monsignor Gemma, czy jest to wasz ostateczny osąd?

    Czy może być inaczej? Te osoby, które twierdzą że mają kontakt z Matką Bożą, ale w rzeczywistości sa inspirowani tylko i wyłacznie przez szatana, tworzą zgiełk i zamieszanie pomiędzy wiernymi z całkowicie godnych potępienia pobudek i zysków. Proszę pomyśleć również o nieposłuszeństwie, które podsycają w Kościele: ich duchowy przewodnik, brat franciszkański wydalony z zakonu i zawieszony a divinis, nadal sprawuje sakramenty bezprawnie. I wielu księży z całego świata, pomimo wyraźnego zakazu Stolicy Apostolskiej, nadal organizuje pielgrzymki do Medjugorje lub bierze w nich udział. To jest skandal! Proszę zobaczyć dlaczego mówię o mieszaninie interesów, osobistych i diabelskich; kieszonkowe fałszywych wizjonerów i ich pomocników, oraz [to, że] diabeł powoduje niezgodę pomiędzy wiernymi i Kościołem. Najbardziej uparci wierni nie sluchają Kościola, który, powtarzam, od początku ostrzegał przed groźbą objawień Medjugorje.”

  23. Darek T. said

    Ich czyny zaczynają rodzić owoce. Szkoda słów…
    Zaślepieni…
    Jest taka czytelnia w której nie można robić notatek. To wszystko nie ma nic wspólnego z Bogiem.

  24. Dupek Słuszny said

    Towarzysze z SB pocałujcie mnie w dupe…

    [tak mi się rymnęło]

  25. sono said

    A tu bardzo ciekawe video ukazujace jak niby ci „widzacy” klamia.

  26. ziarnko prawdy said

    @2
    Ale pojechala pani po bandzie.Nie i jeszcze raz nie.Nie wolno tak szkalowac czlowieka,nawet
    gdyby byl pochodzenia zydowskiego.

  27. sono said

    co wedlug pana oznacza „szkalowac”??

  28. Veritas. said

    Ad.26. Pani Halina wyraziła co myśli.Popieram. Dodam, że J.P.II zmienił oblicze naszej Ziemi, była Polska, a jest żydolandia. Żadnych spółek z koczującym żmijowym plemieniem.

  29. wet3 said

    @ Dupek Sluszny (24)
    Napisz wyraznie o co ci chodzi – ty pol dupy zza krzaka!!!

  30. ziarnko prawdy said

    @27
    Widzial pan akt urodzenia matki Wojtyly?
    Jesli tak,prosze go opublikowac.

  31. Dos said

    Ad: 30

    Przeczytaj Nowotwory Watykanu H. Pajaka. Chyba ze twierdzisz ze pisze klamstwa.
    Pajak pisze niestety prawde oparta na faktach ktore dla wiekszosci polactfa sa nie do przyjecia bo pokazuja jak wciaz nabijani sa w butelke przez swa niekonczaca sie glupote i pieniactwo.
    Pani Halina ma racje, a przedstawienie faktow nie jest szkalowaniem.
    Powiedzial Brzezinskiemu” „Ty nie wybrales”.
    On robil cale zycie robote dla Psychopatow-Iluminatow przed, podczas II Soboru i przez caly swoj pontyfikat.

  32. JS said

    Obledow wsrod polactfa ile dusza zapragnie – ostatnie to swieto-pawlowy, kaczo-smolenski, po-pisowski ….itd.

  33. Cienie pontyfikatu Jana Pawła II [1]
    Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz

    Podaje się nam czasami do wierzenia opinie wedle których Jan Paweł II (polecam biografię z Wikipedii) z taką mocą oddziaływuje na wiernych na całym świecie w czasie swoich podróży, że ci natychmiast tłumnie nawracają się na katolicyzm. W istocie być może w krajach ciemnych i zacofanych ludność garnie się do Kościoła, jednak w cywilizowanej Europie Zachodniej liczba katolików systematycznie maleje (np. trudno dziś mówić, że Francja, dawna córka Kościoła, nadal jest krajem chrześcijańskim; w Austrii do 1999 odeszło z Kościoła 200.000 wiernych; w Holandii do 1992 — ok. 800.000; zob. więcej: Eurodyabeł i Polacy). Postaram się wskazać, że istnieje zasadniczy dysonans między naszymi mniemaniami o postrzeganiu tego pontyfikatu na świecie, a rzeczywistą sytuacją. Spróbuję już teraz, u schyłku tego pontyfikatu, dokonać jego podsumowania, zwłaszcza, że będzie to rys krytyczny, a o zmarłych źle nie można mówić, mówmy więc kiedy oni jeszcze żyją.
    Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,325
    (I)
    Jan Paweł II popiera, w odróżnieniu od swych poprzedników, rozrost wpływów Opus Dei, półtajnej integrystycznej organizacji wewnątrz Kościoła, bo, jak powiedział po swej podróży do Ameryki: „jedyną organizacją kościelną całkowicie mi wierną jest Opus Dei” (El Pais, 16.08.2001). Dzieło od 1982 r. zorganizowane jest w formie prałatury personalnej, czyli jest taką quasi-diecezją-biskupstwem, lecz bez określonego terytorium. Jest wszędzie i nigdzie. To prezent od naszego Rodaka, który jest ewenementem w Kościele. Wcześniejsi papieże odmawiali tego uprzywilejowania spośród innych organizacji katolickich (biskupi pozbawieni zostali praktycznie władzy nad tą instytucją, która podporządkowana jest bezpośrednio papieżowi).

    Niedługo po śmierci założyciela, „wyniósł go na ołtarze”. Beatyfikacja Josemarii Escriva de Balaguer y Albasa nastąpiła już w 17 lat po jego śmierci, jeszcze nikt nigdy nie został tak szybko beatyfikowany, czy ten człowiek wyróżniał się czymś szczególnym? Była to beatyfikacja władzy. „Portret Escrivy, jaki wielu kreśliło za jego życia i po śmierci, mógł budzić wątpliwości, a w każdym razie kazać dłużej się zastanowić kongregacji przeprowadzającej procesy beatyfikacji i kanonizacji. Czasem trwają one całe wieki. Proces beatyfikacyjny założyciela Opus Dei (zmarłego w 1975 r.) był nadzwyczaj krótki: dziesięć lat, co w działalności Kościoła oznacza parę minut. Przeprowadzano go w wielkim pośpiechu, mimo (dość licznych) świadectw, które w innych okolicznościach zainteresowałyby raczej „adwokata diabła” (…) Starzy członkowie Opus Dei (…) opisywali Josemarię Escrivę jako człowieka raczej megalomańskiego, zarozumiałego, łatwo wpadającego w gniew, kłamliwego, (…) A przede wszystkim związanego niejedną nicią z reżimem frankistowskim. (…) Cud przypisywany Josemarii Escrivie (uzdrowienie kobiety chorej na raka) budził wątpliwości wielu ekspertów”. (Bernardo Vali, La Republika, za: Forum).

    „Podczas gdy inni papieże — zwłaszcza Jan XXIII, ale Paweł VI również — podchodzili do Opus Dei z ostrożnością i sceptycyzmem, uchylając się od kanonicznego dowartościowywania tego stowarzyszenia, Jan Paweł II zaczął torować mu drogę. Od samego początku swojego pontyfikatu nie ukrywał sympatii dla Opus Dei, wspierał krok po kroku umacnianie się władzy w tej organizacji wewnątrz Kościoła, a teraz dopomógł jej w odniesieniu największego jawnego triumfu” (Matthias Mettner). Jak zauważa Bernardo Vali: „Może tu wchodzić w grę wdzięczność za pomoc uzyskaną w czasie gdy Wojtyła jako metropolita krakowski znajdował się na pierwszej linii walki z panującym jeszcze komunizmem. Prawdziwy monarcha nie zapomina. W homilii wygłoszonej w hołdzie Josemarii Escrivie, „wzorowemu kapłanowi”, papież wspomniał (i pośrednio usprawiedliwił) o dobrach materialnych, których Opus Dei nie zaniedbuje, choćby dlatego, że działa wśród możnych i bogatych. Nie ma powodu, by potępiać posiadanie dóbr materialnych, „jeśli używa się ich właściwie, ku chwale Stwórcy i w służbie braciom”. Nic nowego w Kościele trwającym od 2000 lat. Należy to do tradycji”.

    Zwalcza teologię wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej, czyli tzw. Kościół ubogich, który odżegnuje się od bogatych, a działa w imieniu i na rzecz ubogich. To wskutek interwencji Rzymu zostało wstrzymane działanie programu „Słowo i Życie” Stowarzyszenia Zakonników Ameryki Łacińskiej, którego celem była „alfabetyzacja biblijna” prowadzona z perspektywy ludzi ubogich. Cóż, Kościół nie raz wzbraniał dostępu wiernym do „Pisma Świętego”, czy Jan Paweł II zamierza wpisać się w tę tradycję? Karol Wojtyła, jako gorący antykomunista, nie potrafił trzeźwo oceniać faktów — duchowni, którzy stawali w obronie biedoty, byli dla niego marksistami, czyli zwolennikami komunizmu, czyli wrogami. Posądzanie tego ruchu, „w którym wiara i sprawiedliwość społeczna łączą się w jednej gorącej pasji” (Valli, La Republica), o ciągoty marksistowskie, jest jednak niesprawiedliwe. Jak pisze Matthias Mettner: „Jest to zarzut z gruntu fałszywy nie tylko w swej ogólnej formie. Zarzuty o marksizm to oszczerstwo dla Kościoła wyzwolenia, jeśli zważyć najistotniejszą dla niego sprawę — „pierwszoplanowy wybór na rzecz ubogich”, jego wiarę, że Bóg jest przede wszystkim po stronie uciemiężonych i objawia się w obliczach ludzi ubogich, podkreślenie „ewangelizacyjnego potencjału”, jaki stanowią ubodzy dla Kościoła, profetyczną analizę i obwinienie kapitalistycznego systemu gospodarczego o miliony przypadków śmierci głodowej, o masową nędzę i krzyczącą niesprawiedliwość (…) W okresie posoborowym te siły w Kościele, które się angażowały po stronie sprawiedliwości społecznej i praw człowieka, mogły się powoływać na najwyższy autorytet kościelny. „Uległo to zmianie — ku nieskrywanej radości wojskowych — z chwilą objęcia urzędu przez Jana Pawła II i powołania kardynała Ratzingera na prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Teraz wrogowie społecznie zaangażowanych sił w Kościele sami się powołują na najwyższy urząd nauczycielski Kościoła”.

    Warto wspomnieć choćby o sprawie Arnulfa Romero. Przybył on do Watykanu niedługo po obiorze Karola Wojtyły na stanowisko papieża, aby prosić go o pomoc i poparcie, „przybywał z kraju nękanego wojną domową, groziła mu śmierć i bardzo chciał wytłumaczyć Karolowi Wojtyle wybranemu na papieża pół roku wcześniej, że reżim salwadorski ponosi winę za wiele krzywd i zbrodni, między innymi za zamordowanie księdza Octavia Ortiza. „Zabili go mówiąc, że jest partyzantem” — wyjaśniał Romero papieżowi owego dnia i pokazał mu zdjęcie zamordowanego kapłana. Odpowiedź była sucha: „A może nim był?” Romero przyniósł grubą teczkę materiałów na ten temat. Ale Wojtyła go powstrzymał: „Nie mam czasu na czytanie tylu papierów”. Zachęcił Romero przede wszystkim, by utrzymywał on lepsze stosunki z oligarchicznym rządem (na żołdzie „14 rodzin”). A Romero przybył, by ujawnić jego nieprawości.” (Valli, La Republica, 13 maja 2001: Kto rządzi za Spiżową Bramą). Rok później Romero zginął od salwy karabinu maszynowego w czasie mszy, trzymając uniesioną hostię… Zabili go ci, z którymi Karol Wojtyła nakazał bratanie. W Salwadorze oraz wśród zwolenników teologii wyzwolenia na całym świecie uznawany jest de facto za świętego męczennika. Mimo tego Watykan czynił nieskończone przeszkody aby nie stał się on świętym. Papież nie wyraził słowa skruchy, bowiem zależało mu przede wszystkim aby „wyrwać z korzeniami „teologię wyzwolenia”, która była inspiracją dla znacznej części kleru w Ameryce Łacińskiej i widział w Oscarze Arnulfo Romero wyraziciela tej tendencji skażonej, według niego, marksizmem. Papież opierał się na własnych przekonaniach (a także uprzedzeniach) i informacjach przekazywanych mu przez watykańską biurokrację.” (Valli). Proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1994 r. W międzyczasie zdążono wyświęcić założyciela Opus Dei. Kościół latynoamerykański odbiera to bardzo żywo, „rana spowodowana przez sprawę Romero jest głęboka, bolesna i jeszcze nie zabliźniona” (Valli)

    Jan Paweł II rozbija obóz teologii wyzwolenia przede wszystkim obsadzając odchodzących biskupów powolnymi sobie (Opus Dei), potępiającymi poglądy większości latynoamerykańskiego Kościoła, tym samym „niweczy jedność całego kontynentu realizowaną przez siebie polityką nominacji” (Rik Deville, „Ostatnia dyktatura…”). Dziś, z dłuższej perspektywy czasu, nawet katolicy przyznają, że papież się pomylił, że uczynił o jeden krok za daleko w swym antykomunistycznym zapale. Jak pisze Agnieszka Zakrzewicz na łamach Polityki (nr 52/2000): „Nie zrozumiał w porę, że iberoamerykańska utopia komunistyczna nie ma nic wspólnego z reżimami bloku komunistycznego, że jest również głosem zniewolonych mas, które tam walczyły z dyktaturami prawicowymi. Dzisiaj, kiedy wspólnoty ewangeliczno- rewolucyjne nie są już tak silne i przede wszystkim uzbrojone, nie tylko papież, ale i biskupi latynoamerykańscy zdają sobie sprawę, że w teologii wyzwolenia było przysłowiowe ziarno prawdy”.

    (III)

    Uświęcił huczne obchody „500-lecia ewangelizacji Ameryki Łacińskiej”, kiedy postępowe środowiska katolickie domagały się aby papiestwo wykorzystało tę rocznicę do przeproszenia za zbrodnie wobec Indian (zob. np. akt końcowy Trzeciej Europejskiej Konferencji na Rzecz Praw Człowieka w Kościele pkt 7 z 12 stycznia 1992, Chur). Czy nie jest dowodem cynizmu papieża jego wypowiedź podczas otwarcia Latarni Kolumba na Santo Domingo (w kształcie olbrzymiego krzyża) w 500-lecie ewangelizacji Ameryki Łacińskiej: „Zgromadziliśmy się przed latarnią Kolumba, która swą formą krzyża ma symbolizować krzyż Chrystusa wbity w tę ziemię w 1492 roku. W ten sposób chciano zarazem uczcić wielkiego admirała, który dał pisemny wyraz swojej woli: „Ustawiajcie krzyże na wszystkich drogach i traktach, żeby im Bóg pobłogosławił (…świętym mieczem najeźdźców-eksterminatorów — przyp.)” (…) Tak rozpoczęła się siejba cennego daru wiary” [ 2 ] A jak się zakończyła — wszyscy wiemy.

    Niektórzy pasterze kościoła zdobyli się na wyznanie prawdy o owej „siejbie cennego daru wiary”, np. Biskup Xingu (Brazylia) Erwin Kräutler, jak podawała Katolicka Agencja Informacyjna z 6 marca 1991 r., powiedział, że Kościół katolicki wtargnął przed 500 laty do Ameryki Łacińskiej, „w europejskim stroju, bez respektu dla indiańskich kultur”, i stał się współwinny „największej masakrze w dziejach ludzkości”, zaś jego misjonarze potępili wszelkie uczucia religijne Indian jako „pochodzące od szatana”. W przejmującej relacji naocznego świadka tych wydarzeń B. de Las Casas (1474 — 1566) czytamy wiele o dokonaniach chrześcijańskich misjonarzy, którzy gorliwie nieśli krzyż Chrystusa przez morze, aby go głęboko wbić w tę pogańską ziemię, m.in. pisze Las Casas: „Robili oni też szerokie szubienice, takie że stopy prawie dotykały ziemi, na każdej z tych szubienic wieszali na cześć i chwałę Zbawiciela i dwunastu apostołów po trzynastu Indian, potem podkładali drewno, rozniecali ogień i palili wszystkich żywcem”. [ 3 ] (Zob. więcej: Ewangelizacja Indian) Rok później Jan Paweł II przemawiając na tym kontynencie skwapliwie przemilczał tę okrutną prawdę.

    Słusznie więc w odpowiedzi na te kościelne obchody y 1992 r. pewna Indianka powiedziała, że od czasów Kolumba zaczął się „proces eksterminacji, który nigdy nie ustał”, a rok 1992 nie jest żadnym powodem do świętowania, gdyż „Holocaustu popełnionego na Żydach też się przecież nie celebruje, tylko oddaje cześć pamięci ofiar ludobójstwa” [ 4 ].

    (IV)

    Jest niezdolny do kontynuowania kursu Jana XXIII — najwybitniejszego papieża XX wieku — głębokich zmian w Kościele związanych z Vaticanum II. Jak zauważa brytyjski The Economist, „zamiast kontynuować tę ryzykowną drogę, papież Jan Paweł II postanowił ograniczyć to w dużej mierze”. Podobnie uważa Bernardo Valli na łamach La Republica: „Jan Paweł II stara się powstrzymać nurty soborowe, które mogłyby obalić hierarchię Kościoła katolickiego”. I Gazeta Wyborcza: „Jest obecnie tajemnicą poliszynela, że przy wszystkich swoich zasługach Jan Paweł II zahamował przeobrażenia współczesnego katolicyzmu” (13.10.1992 r.).

    Jak pisze jeden z katolickich teologów: „Papa Wojtyła nie pomija żadnej okazji do wykonywania swego urzędu nauczycielskiego (…) Czystki w elitarnych kadrach, jakie po cichu przeprowadza, są przykładem tych zamiarów. Kto jest powoływany przez Jana Pawła II w szeregi księstwa Kościoła, zawdzięcza ten honor mniej Duchowi Świętemu, a raczej swej własnej nieskazitelnej wierności papieżowi” [ 5 ]

    Czytaj więcej:
    „Papież, jezuita i Opus Dei”
    „Kłopotliwe dziedzictwo”, Forum, 20 maja 2001

    (V)
    Ekumenizm jest niekonsekwentny, o czym świadczy wydany niedawno akt Dominus Jesus, którego wymiernym skutkiem jest np. gwałtowne pogorszenie stosunków z hinduizmem (do tej pory stosunki te były pozytywne). Spotkał się on z gwałtownym protestem przedstawicieli większości Kościołów, czemu nie można się dziwić, gdyż nie można mówić o ekumenizmie, kiedy wydaje się jednocześnie akty utrzymujące, że Kościół katolicki stoi ponad wszystkimi innymi. Jak stwierdził abp Abel, ordynariusz prawosławnej diecezji lubelsko-chełmskiej: „Takie sformułowania eklezjologiczne przekreślają dorobek dialogu międzykonfesyjnego, a uwypuklenie roli prymatu papieża zakwestionowało znaczenie soborowości w życiu Kościoła. Dlatego też z niecierpliwością czekam na oficjalne stanowisko co do rzymskokatolickiego rozumienia pojęcia ekumenizmu. Wyznam, że bardzo obawiam się odpowiedzi, iż tak naprawdę idzie o to, aby (zgodnie z prezentowaną w Deklaracji eklezjologią) wszystkie Kościoły chrześcijańskie doprowadzić do jedności z Biskupem Rzymu… Niedobrze się stało, że Deklarację wydano w dobie, gdy dialog ekumeniczny przeżywa kryzys…” (Polityka, 2 VI 2001).

    Dobre stosunki z anglikanami zaprzepaściła reakcja papieża na wprowadzenie kapłaństwa kobiet w tamtejszym Kościele. Z tym odłamem chrześcijaństwa, który najmniej ma różnic dogmatycznych stosunki układają się najgorzej. Kościół prawosławny oskarża katolików o gwałtowny prozelityzm wśród wyznawców prawosławia. Pomimo, że u nas uważa się, że jest to zarzut z gruntu fałszywy, inaczej oceniają to media zagraniczne: „Wschodnie Kościoły chrześcijańskie poczuły się dotknięte, i nie bez powodu, ze względu na podejmowane przez Rzym próby prozelityzmu w Rosji, czyli wyjątkową krucjatę tego polskiego papieża” (The Economist). Niekorzystnie na stosunki watykańsko-żydowskie wpłynęła niedawna beatyfikacja Piusa IX, który był „aktywnym antysemitą” (np. słynny casus porwania dziecka żydowskiego, które wychował na katolickiego księdza), który Żydów nazwał „psami”. Przeprosiny z ubiegłego roku za antysemityzm zostały odebrane przez środowiska żydowskie na ogół jako nieszczere i dwuznaczne. Nawet z protestantami, z którymi relacje są względnie dobre nie obywa się bez zgrzytów. Jan Paweł II wyraża swoje potępienie kapłaństwa kobiet oraz liberalnej teologii, kilka miesięcy temu skrytykował ponadto praktykę ekumenicznej „interkomunii”, czyli udziału katolików w protestanckiej „wspólnocie stołu” i przyjmowanie przez protestantów katolickiej komunii (GW 14.03.01.). Z drugiej jednak strony, w Internecie najwyraźniej widać spór katolicko-protestancki. To witryny protestanckie zieją największą nienawiścią do Kościoła katolickiego, który nazywają bestią Apokalipsy lub wielką ladacznicą, zaś papieża mianują Antychrystem lub satanistą.

    Jak podsumowuje The Economist: „…ekumenizm ucierpiał w wyniku położenia nacisku na autorytet papieża. Wysiłki zmierzające do zajęcia przyjaznej postawy wobec innych Kościołów i religii stały się w ten sposób odległym marzeniem”. Jako ciekawostkę można podać pokazowy „ekumenizm” nadwiślański w czasie pielgrzymki w czerwcu 1999. Otóż zamyślono w jednej z miejscowości (Drohiczynie) urządzić ekumeniczną mszę, w której wzięli udział m.in. prawosławny arcybiskup Sawa i ewangelicki biskup Jan Szarek. Usadzono ich na krzesłach, papież siedział na olbrzymim (dwumetrowym) tronie, z którego to nawoływał do jedności chrześcijan. Wiadomo, ekumenizm ekumenizmem, ale każdy musi znać swoje miejsca.

    Ten ostrożny „ekumenizm” wskazuje na jego rzeczywisty podtekst: cele taktyczne zawierania sojuszy dla walki z większym wrogiem. Dziś bowiem to nie konkurencyjne religie są głównym wrogiem Kościoła, lecz laicyzm, sekularyzacja, ateizacja społeczeństw skorelowana z dobrobytem. To zresztą wynikało implicite z niejednej papieskiej wypowiedzi związanej z pojednaniem międzyreligijnym. Jeden z niepokornych profesorów teologii katolickiej, Horst Herrman, zauważa: „Dzień, w którym ‚religie świata’ przymierzą się przeciwko ‚bezbożności’, nie może być odległy. Interesy wszystkich pasterzy są takie same. Wojtyła od dawna przygotowuje się na ten przełom. Unika na przykład wszystkiego co by zbyt mocno szokowało ‚braci odłączonych’. Traktuje ich jako przyszłych sojuszników. Podpowiada im najnowsze standardy wypowiadania się: ‚dialog, pokój, pojednanie’. Wraz z nimi ogłasza świeckość naszych czasów za wspólnego wroga. (…) Książęta Kościoła, którzy niczego nie boją się tak jak oświecenia ludzkości co do własnej rzeczywistości, mają słuszne powody do zadowolenia z tych pomagierów, działających po linii Wojtyły.” [ 6 ]

    (VI)
    Jan Paweł II nie tylko nie zdobył się na decentralizację władzy kościelnej, lecz robił wszystko aby umacniać centralizm i absolutyzm. Ogłosił na przykład, że przepisy kanoniczne są rozkazami Boga. Częstokroć wzmacniał tradycję zrównywania papieskich decyzji z mocą samej Biblii. Tak uczynił 12 listopada 1988, kiedy w czasie kongresu dotyczącego teologii etycznej Opus Dei, ogłosił, że poglądy etyczne zawarte w encyklice Humanae vitae staną się od tej chwili częścią doktryny katolickiej. Etyka encykliki została zrównana z takimi naukami Biblii jak zmartwychwstanie czy odkupieńcza śmierć Jezusa. Papież uczynił to prawdopodobnie w odpowiedzi na słaby stopień akceptacji względem niektórych rozwiązań przyjętych w encyklice [ 7 ]. Aby uzmysłowić sobie jak blado wypada w tej kwestii Jan Paweł II wystarczy przypomnieć sobie jego poprzednika, Jana XXIII, który zawsze był przeciwny najwyższej mocy papieskich rozporządzeń, który mówił, że nigdy nie będzie przemawiać ex cathedra chcąc w ten sposób osłabić dogmat o nieomylności papieskiej. W przeciwieństwie do tego rzeczywiście wielkiego papieża, Jan Paweł II wprowadził wewnętrzną cenzurę w Kościele (w Instrukcjach dotyczących pewnych aspektów wykorzystywania społecznych środków przekazu, z 30 marca 1992 r.). Odtąd wszyscy kapłani i zakonnicy obowiązani są przedstawiać do wcześniejszego sprawdzenia specjalnej „komisji do spraw wiary” przy episkopatach krajowych książki i publikacje, które zamierzają wydać. Taka pozycja jest badana i jeśli uzyska zgodę na publikację zawiera specjalną adnotację „za zgodą Kościoła”. „Pisarze i wydawcy katoliccy, którzy naruszą te instrukcje, narażą się oprócz upomnienia, na surowe sankcje” [ 8 ].

    Ostatnio podjął pewne kroki w celu demokratyzacji podejmowania decyzji w Kościele, jednak należy to uznać za gesty znad trumny, gesty człowieka, który sam nie chciał wyrzec się władzy przez cały okres swego pontyfikatu, zaś obecnie podejmuje decyzje dla swego następcy, aby zatrzeć lub rozmazać niekorzystną linię swej dotychczasowej polityki. Jak powiadają krytycy poczynań obecnego papieża, ostatnia nadzieja na demokratyzację władzy kościelnej w europejskich Kościołach katolickich zniknęła po zakończeniu 23. konferencji episkopatów Europy po Ural, 14 grudnia 1991 r., kiedy to z inicjatywy papieża zniesiono m.in. Radę Europejskich Konferencji Episkopatów, która zastąpiona została nową „radą” w której wszelka władza należała do papieża. [ 9 ]
    Działania centralistyczne umocniło wydanie nowego Katechizmu powszechnego, „niepotrzebnego nikomu” (Deville). Nowy kodeks traktuje niekaceptowanie niektórych nauk papieskich jako przestępstwo (kanon 1371, nr 1). Jak wskazuje Bernhard Häring: „Ten punkt został wprowadzony do kodeksu w ostatniej chwili na życzenie papieża, bez żadnej konsultacji z międzynarodową komisją, która opracowała nowy kodeks” [ 10 ]

    W związku z papieską polityką personalną, służącą na ogół wyciszaniu dyskusji i (???) rozszerzaniu wpływów konserwatystów, stawiano jeszcze jeden zarzut: nepotyzm. Herrmann pisze: „Również pod rządami Jana Pawła II znajdujemy zaczątki nowego nepotyzmu. Sporą wrzawę podniósł na przykład ‚skandal z Macharskim’. Podczas gdy Eugenio Pacelli, późniejszy Pius XII, musiał czekać i modlić się przez dwanaście lat, zanim udał mu się skok ze zwykłego biskupa na kardynała, Angelo Roncalli, późniejszy Jan XXIII (junior) nawet dziewiętnaście lat, Giovanni Montini (Paweł VI) dziewięć lat, a sam Wojtyła takoż dziewięć, następca Wojtyły w Krakowie, Franciszek Macharski, pobił wszelkie rekordy: pod koniec października 1978 roku był jeszcze zwykłym księdzem, na koniec grudnia już arcybiskupem, a w czerwcu następnego roku kardynałem.” [ 11 ]

    Kiedy na początku lat 90. w diecezji Chur-Zurych w Szwajcarii papież mianował niechcianego przez ok. 80% wiernych oraz cały episkopat szwajcarski biskupa pochodzącego z Opus Dei, Wolfganga Haasa, wezwał wszystkich do posłuszeństwa, zlekceważył opinię ludzi, którzy mieli inne koncepcje niż opusdeista na sprawy wyznawania wiary i sposób jej wyrażania. Swoją przemowę do nieposłusznych szwajcarów papież zakończył słowami: „Ten, kto wypiera się biskupa, wypiera się Boga” [ 12 ] Ten przykład unaocznia nam istotną potrzebę demokratyzacji struktur Kościoła.

    Coraz głośniejsze są głosy, aby w związku z tym postulatem dopuścić do kapłaństwa kobiety i wydaje się to nieuniknione. Nie w tym jednak pontyfikacie. Bunt teologów jest znaczny. Tłumienie dysput teologicznych przez Jana Pawła II oraz polityka personalna skłoniły w roku 1989 163 teologów z niemieckiego obszaru językowego oraz Beneluksu do ogłoszenia deklaracji kolońskiej „Przeciwko ubezwłasnowolnieniu w Kościele”. Manifestowano to podczas ostatniego kongresu teologicznego (Stowarzyszenia Teologów Jana XXIII) w Madrycie, w którym uczestniczyło ponad 1200 katolickich myślicieli. Jego przesłanie brzmi: „Jest koniecznością położenie kresu tej dyskryminacji”. Zarzuca się obecnemu papieżowi: „Jan Paweł II oświadczył wręcz, że nie można pozwolić na udział kobiet w kapłaństwie i nie będzie mógł zmienić tego żaden następny papież. Jest to oświadczenie naiwne”. — oświadczyli teologowie. (zob. Daleko od Rzymu, Forum 23-30 IX 2001)

    (VII)
    Zakazuje antykoncepcji, odżegnując się tym samym od kierunku zmian zamierzonych przez Jana Pawła I. Jak podaje tygodnik The Economist z 27 stycznia b.r.: „Przeprowadzony w 1999 roku przez Gallupa sondaż wśród katolików amerykańskich wykazał, że 80 procent świeckich i około 50 procent duchownych akceptuje sztuczną antykoncepcję (…) Podobne dane można uzyskać w całym rozwiniętym świecie. W dziedzinie polityki zagranicznej sprawy kontroli urodzeń niezmiennie zapewniają Kościołowi miano siły nieodpowiedzialnej i obstrukcyjnej w każdej dyskusji nad przeludnieniem, ubóstwem, a przede wszystkim walką z AIDS”. Mówił o tym m.in. Peter Piot, dyrektor ONZ-owskiego programu walki z AIDS (UNAIDS) w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Frankfurter Rundschau”: zakaz Kościoła stosowania prezerwatyw jest „poważnym błędem, który kosztuje ludzkie życie (…) Nie domagamy się od Kościoła, aby popierał prezerwatywy, lecz by jedynie zrezygnował z zakazu ich używania” [PAP, 30 VI 2001]. Pewien młody ksiądz po wysłuchaniu papieskiego wezwania do wszystkich aptekarzy świata w 1991 r. o nie sprzedawanie środków antykoncepcyjnych skwitował to krótko: „Papież żyje na księżycu” [ 12 ]

    Papieska tuba ds. rodziny, kierownik Papieskiego Instytutu ds. Małżeństwa i Rodziny, Carlo Caffara, przekłada więc papieskie nauki na konkretne wskazania: jeśli zainfekowany (wirusem HIV) małżonek nie jest w stanie zachować dożywotniej „pełnej wstrzemięźliwości”, lepiej będzie jeśli zainfekuje swą żonę, niżby miał stosować prezerwatywy, albowiem uszanowanie wartości duchowych, takich jak sakrament małżeństwa, należy przedłożyć nad dobro życia” [ 13 ]

    Czytaj więcej:
    Kansas State Collegian: John Paul II harms the fight against AIDS by frowning on condom use, 10/23/03
    Vatican Continues Lies About Condoms

    (VIII)
    Zakazuje aborcji. Jak mówi ojciec Theo Koster, holenderski dominikanin, „Aborcja to wielki problem. Też jestem przeciwko aborcji. Bóg chciał, żeby człowiek żył. Ale kiedy widzę ludzi przychodzących do mnie ze swoimi olbrzymimi problemami, to wiem, że sprzeciwiając się aborcji byłbym przeciwko tym ludziom. Niestety, dla papieża mówienie o takich niuansach jest niemożliwe. U nas w Holandii, mimo że aborcja jest legalna, mamy jeden z najniższych na świecie wskaźnik zabiegów. Więcej jest w katolickiej Polsce i Hiszpanii. Nasz rząd próbował rozmawiać o tym z Rzymem, ale to nie działa, bo papież mówi ‚nie’ i koniec” (Fronda, marzec 1998). Biskupów, którzy mają inne zdanie, potępia.

    Papieski sprzeciw wobec aborcji jest skrajnie radykalny. Potępia aborcję nawet wtedy, kiedy płód jest uszkodzony: to eugenika — grzmi Papież: „Jest to wówczas aborcja eugeniczna, akceptowana przez opinię publiczną o specyficznej mentalności, co do której ustala się błędny pogląd, że jest ona wyrazem wymogów ‚terapeutycznych': mentalność ta przyjmuje życie tylko pod pewnymi warunkami, odrzucając ułomność, kalectwo i chorobę.” Podobny stosunek ma do aborcji w przypadku ciąży będącej wynikiem gwałtu. Głośny był list Papieża z roku 1993, jaki wystosował do arcybiskupa Sarajewa Vinko Puljicia, który w świecie został odebrany jako apel do zgwałconych kobiet hercegowińskich, aby nie poddawały się aborcji. Radził, by wspólnota zaangażowała się w pomoc zgwałconym kobietom, aby akt przemocy zamienić w „akt miłości i otwarcia na nowe życie”.

    (IX)
    Utrzymuje fikcję celibatu duchowieństwa. Problem z celibatem w Kościele powoduje, że w rozwiniętych krajach coraz trudniej o księży (nie zauważa się podobnej tendencji u nas). Jan Paweł II nie dość, że nie złagodził wymogów celibatowych to dodatkowo je zaostrzył. Jego poprzednik Paweł VI „niemal z reguły załatwiał pozytywnie prośby księży o zwolnienie ich ze ślubowania czystości i wyrażenie zgody na zawarcie związku małżeńskiego … Jan Paweł II z reguły … prośby takie odrzuca” (Z. Morawski). Z jednej strony powoduje to fikcję czystości księży, z drugiej zaś rodzi wiele kłopotów i zniechęca normalnych ludzi do posługi kapłańskiej. Istnieje de facto ok. 10.000 żonatych księży katolickich, którzy nie są pozbawiani uprawnień kapłańskich, ze względu na brak zastępców dla ich parafii (dane z 1986 r.). Na tle sporów o celibat groziła Kościołowi schizma Kościoła holenderskiego, którego episkopat w 1972 opowiedział się niemal jednogłośnie za zniesieniem celibatu duchownych (poza tym postulował subsydiarność i demokratyzację struktur). Zapalna sytuacja w stosunkach Amsterdamu i Rzymu przetrwała do pontyfikatu Jana Pawła II, który rozwiązał ten problem w ten sposób, że mianował powolnych sobie biskupów i innych księży. Czy on ten problem rozwiązał, czy też odłożył ? W Niemczech jest podobnie, jak pisała o tym Gazeta Wyborcza (14.03.01.): „Liberalny nurt w Kościele niemieckim — zarówno wśród kleru, jak i świeckich — od lat domaga się zniesienia celibatu i udzielenia święceń żonatym”. Podobne tendencje wśród katolickiego kleru występują we wszystkich wysokorozwiniętych krajach zachodnich.

    (X)
    Nie potrafi „unowocześnić” teologii Kościoła, przez co jest ona nie do zaakceptowania dla ludzi myślących, na których najwyraźniej Kościołowi nie zależy, gdyż swoją ewangelizację opiera na medialnych tournee i ekstatycznych uniesieniach opartych na charyzmacie papieża. Jak pisze prof. Herrmann, Wojtyła „pielęgnuje swój stary obraz świata, zna królestwo zła i dobra, specjalizuje się w tym przywileju swego urzędu, jaki pozycja zwierzchnika pozwala zrealizować w sposób najmniej skomplikowany, i oddaje się duszpastersko-politycznym podróżom. Jest to sprytnie pomyślane: wśród milionów utrzymuje się wrażenie, że ten papież coś czyni, coś w ogóle znacząco nowego. I to wrażenie zamazuje wręcz rzeczywistość: dokładnie ujmując, nie dzieje się nic; Kościół wlecze się jak zwykle w ogonie. Ale Wojtyła ma rozrywkę i jego zwolennicy bawią się świetnie: papieskie wycieczki się opłacają. (…) Z wizyt Wojtyły ciągnie zyski parę innych osób, najmniej zaś odwiedzana owczarnia. Została ona w Kościele w zupełności sfunkcjonalizowana. Owieczki stanowią sztafarz sterowanej euforii.” Jednym z większych absurdów tych wypraw jest ich finansowanie z pieniędzy publicznych, a nie ze środków kościelnych, nawet w biednych państwa, uwagi te Herrmann odnosi przede wszystkim do Polski: „Wszystkie wizyty, według własnych słów jedynie z kościelnych powodów przylatującego papieża, są finansowane w przeważającej części ze źródeł pozakościelnych. Tymczasem ‚zchomeinizowana’ Polska, kraj, który żyje z zagranicznych kredytów i którego przedszkola, domy starców i szpitale znajdują się pożałowania godnym stanie, obciążył w roku 1991 kasę państwową około 50 milionami marek z powodu wizyty Wojtyły.” [ 14 ] Dlaczego Jan Paweł II nie protestował przeciwko takim wydatkom na swoje podróże, wiedząc, że tak duże w Polsce są potrzeby socjalne najuboższych?

    Jednocześnie podtrzymuje najbardziej wsteczne i quasimagiczne praktyki rodem ze średniowiecza, np. egzorcyzmy, czyli wypędzanie diabła za pomocą świętych słów. W wywiadzie dla włoskiego czasopisma Oggi z 1 czerwca 1992 ojciec Amorth podaje, że nawet sam Jan Paweł II jest aktywnym egzorcystą (np. w roku 1984 papież dwa razy „wypędzał diabła”).
    (XI)
    Masowo produkuje nowych świętych. Liczby mówią same za siebie: w latach 1000-1980 kanonizowano ok. 420 osób, Jan Paweł II w czasie 20 lat swojego pontyfikatu kanonizował ok. 480 osób! Naświęcił więcej niż wszyscy pozostali papieże razem wzięci, w dwie dekady dokonał tego czego nie dokonali inni w tysiąc lat… Zaiste wielki! Aby było łatwiej (świętym lub ich promotorom) uprościł procedurę kanonizacyjną: obniżył m.in. wymagania dla błogosławionych, którym odtąd wystarczy jeden cud, zamiast dotychczasowych dwóch. Ponadto skrócił wymagany dotąd 5-cio letni minimalny okres między śmiercią kandydata, a rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego (na czym skorzystała np. Matka Teresa, która zmarła w 1997, a jej beatyfikację rozpoczęto 15.08.2001.). W tej sytuacji słowa popularnej piosenki Taki mały taki duży może świętym być… nabierają nowego groteskowego wymiaru.

    (XII)

    Wyświęcił takich ludzi jak:

    Pius IX — który „jest dla większości historyków symbolem czarnego wstecznictwa. Jako ostatni władca państwa kościelnego zapisał się okrucieństwem; jako następca św. Piotra odgrodził Kościół od zmieniającego się świata; jako katolik sprzyjał przymusowemu nawracaniu Żydów” (Wprost), kiedy odbił swoje ziemie po buncie ludowym i proklamowaniu republiki, srogo się zemścił na „buntownikach”: „Ścinano i rozstrzeliwano pojmanych patriotów. Prośby o ułaskawienie odrzucał, powtarzając osławione „nie możemy i nie chcemy””, wydał encyklikę w której potępiał postęp, liberalizm i nowoczesną cywilizację, to on ogłosił, że papież jest nieomylny (kiedy odprawiano mszę na której proklamował tę nowoobjawioną mądrość kościelną zdarzyło się coś zastanawiającego: w Bazylikę Św. Piotra uderzył piorun). „Beatyfikację Piusa IX ostro skrytykowali włoscy liberałowie i republikanie. W miejscach straceń patriotów odbyły się manifestacje. Pomniki Garibaldiego i Mazziniego udekorowano czarnymi wstążkami. Na murach, pod którymi rozstrzeliwano patriotów, wywieszono też transparenty z napisami: „Dzieło błogosławionego Piusa”. Nawet żarliwi katolicy twierdzili, że beatyfikacja Piusa IX jest dla nich niezrozumiała: „Sądziłem, że wygłaszając ‚mea culpa’ za grzechy Kościoła, Jan Paweł II przepraszał głównie za grzechy Piusa IX” — powiedział watykanolog Vittorio Messori” (Wprost) Okazuje się jednak, że za Piusa nie przepraszał, utrzymuje bowiem, wbrew powszechnej opinii, że był wielce świątobliwym mężem.
    Josemaria Escriva — założyciel integrystycznej organizacji Opus Dei, nie miał predyspozycji charakterologicznych do świętości
    Alojzije Stepinac — chorwacki kardynał, hitlerowski kolaborant. Arcybiskup Stepinac przez cztery lata masakr współpracował z ustaszami (zob. więcej). Po wojnie został skazany na 16 lat więzienia za popieranie ustaszowskiego ludobójstwa i udział w spisku antypaństwowym. Wyszedł na wolność po 5 latach. Został następnie mianowany przez papieża kardynałem. Jan Paweł II, papież-antykomunista, w dwudziestolecie swego pontyfikatu wyświęcił kardynała-faszystę, uczynił zeń chorwackiego patriotę i męczennika komunistycznego dyktatu. Kościół zatroszczył się o ty, by wybielić wizerunek Stepinaca. W Encyklopedii PWN możemy dziś przeczytać, że „protestował jednak przeciwko prowadzonej przez ustaszy polityce eksterminacji Serbów, Żydów i Cyganów oraz organizował pomoc dla prześladowanych”. Na długoletnie więzienie został więc skazany ot tak, za nic, aby mógł zostać męczennikiem…
    (XIII)
    Doprowadził do granic absurdu kult bogini Maryi. Mynarek nazywa go maryjnym papieżem. Kult ten nie tylko nie ma oparcia w Biblii, ale jawnie jej przeczy (Jezus uważał Maryję za grzesznicę). 24 marca 1984 r. Jan Paweł II klęczał przed figurką Maryi. W obliczu milionów zawierzył …całą planetę Niepokalanemu Sercu Maryi, podkreślał jednocześnie, że jej władza jest podobna do władzy papieża w tym, że rozciąga się do wszystkich krańców wszechświata, jak podsumowuje to H. Mynarek: „Jedynie papież mógł zrobić coś równie komicznego — albo tak zdumiewająco bezsensownego”

    (XIV)
    Rozniecił z nową siłą gorszący kult zdrajcy św. Stanisława. Czczony jest on jako patron Polski, podczas gdy właśnie Polskę zdradził (o czym pisał m.in. Gall Anonim). Więcej…

    (XV)

    Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,325
    Nie protestuje przeciwko rozniecaniu wokół jego osoby bałwochwalczego kultu (O. Stanisław Musiał, jezuita, zapytany o polską pomnikomanię papieską, odparł: „To mnie też przeraża”), nazywaniem go Ojcem Świętym, Świątobliwością itp. podczas gdy Jezus, który ma być jakoby założycielem chrześcijańskiego Kościoła, tego surowo zabraniał: „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec, Ten jest w niebie” (Mt 23, 9). Każdy normalny zwrot w mediach odnośnie osoby Jana Pawła II, typu: Karol Wojtyła, przywódca Kościoła katolickiego (co na zachodzie jest zwyczajem), u nas traktowany jest jako afront wobec papieża, narodu, Boga i w ogóle wszystkich świętych. Każda próba analizy tego pontyfikatu bez zbędnego bałwochwalstwa, poddawana jest krytyce i anatemom. Tytułem przykładu można podać przypadek szefa Wiadomości TVP, Piotra Sławińskiego, który w wewnętrznym (nie publicznym!) piśmie odważył się nazwać Karola Wojtyłę — „Karolem Wojtyłą” oraz „liderem Państwa Watykańskiego”. Z tej wewnętrznej wzmianki w ciągu kilku dni wynikła wielka afera. Prymas Glemp i reszta hierarchów strasznie się rozsierdzili na profanatora świętości, nie pomogło ukaranie go grzywną oraz jego skrucha — domagano się dymisji Sławińskiego, jako człowieka „niekompetentnego”. Nawet w Gazecie Wyborczej ukazały się głosy oburzenia. Oto pani Agnieszka Kublik pisze: „Nazwanie papieża Jana Pawła II p. Karolem Wojtyła to po prostu grubiaństwo”. Podobny jazgot i nagonkę rozpętano po projekcji filmu produkcji amerykańskiej o pontyfikacie naszego rodaka. W filmie przedstawiono go jako wielkiego człowieka i wielkiego papieża. Niestety, film nie był kręcony na kolanach… Znów domagano się głów. Księżyna, odpowiedzialny za dopuszczenie tego obrazu, wyraził publiczną skruchę i się pokajał. Po jakimś czasie wszystkim przeszło. Inny przykład — publikacja książkowa. Marco Politi i Carl Bernstein napisali wiarygodny i powszechnie na zachodzie uznany za prawdę dokument pt. Jego Świątobliwość. Książkę przetłumaczono na wiele języków, ktoś podjął decyzję o przetłumaczeniu na polski. Ci co za komuny walczyli o wolność wypowiedzi nie potrafili jednak być konsekwentni. Książka ukazałasię w wersji ocenzurowanej. Sprawa znalazła się w sądzie, cenzorzy przegrali. Niektórym jednak nawet akutalny poziom bałwochwalstwa wydaje się za mało pobożny. Na jednej z pielgrzymek wierni z Polski trzymali olbrzymi transparent: „Tatusiu Św. — kochamy Cię”. To nie jest grzech, o tatusiach Jezus nie wspominał. Sugeruję więc, w celu większego szacunku dla swego Pisma Św. oficjalny tytuł (bezmyślnie powtarzany przez wszystkich polskich dziennikarzy) Ojciec Święty zastąpić formułą mniej grzeszną — Tatuś Święty.

    Nie wszędzie kwitnie kult Papieża-Polaka…
    Jako podsumowanie całego szkicu niechaj posłuży kilka zebranych wypowiedzi dających obraz tego jako postrzegany jest obecny pontyfikat na świecie:

    Holandia
    „Jan Paweł II jest mężczyzną, Polakiem i pewnych spraw nie rozumie. Papież powinien zdawać sobie sprawę, że seksualność dla zachodnich społeczeństw pełni olbrzymią rolę, nie może mówić, że to nie jest ważne, że są ważniejsze sprawy. Rzym nie daje dobrychargumentów, gdyż ludzie ich nie rozumieją. Kiedy twoje argumenty są niezrozumiane, trzeba je zmienić. Holendrzy odnoszą wrażenie, że ten papież za dużo mówi o seksie i nie chcą go słuchać, nawet kiedy naucza pięknie o sprawach społecznych, gdyż są zrażeni przez sprawy seksu.” [o. Theo Koster OP, holenderski dominikanin (Fronda, marzec 1998)]

    Niemcy
    „Jeden z moich niemieckich współbraci powiedział mi, że gdyby wśród niemieckiego duchowieństwa przeprowadzić ankietę, to papieża poparłaby tylko jedna trzecia kapłanów” [ksiądz Stanisław Musiał, jezuita, 1999]. Wśród społeczeństwa niemieckiego uznanie dla papieża wygląda jeszcze bardziej licho: „Podczas gdy w roku 1980 jeszcze 64 procent Niemców w RFN uznawało urzędującego papieża za ‚dobrego’, a nawet ‚znakomitego’, to dziewięć lat później wyrażało taki osąd jedynie 29 procent” [ 15 ]. Nie może się więc wydawać dziwne to, że „Papież wyraził ubolewanie z powodu niewłaściwych tendencji w niemieckim Kościele katolickim.” [GW, 14.03.01.]

    Kanada
    „U nas to nie jest postać ani popularna, ani szczególnie szanowana. Krytykują go publicznie nawet księża i biskupi. Oskarżają go o ciasny dogmatyzm i oderwanie od rzeczywistości, które tylko pogłębia obecny kryzys Kościoła”.[Real Murray, 2001 [ 16 ]]

    Wielka Brytania
    „Pontyfikat Jana Pawła II rozczarowuje. Mocny i charyzmatyczny papież, idealistyczny i inspirujący, jeden z najmądrzejszych ludzi, jacy kiedykolwiek zajmowali to stanowisko, wykorzystał swoją siłę głównie do (???) wzmocnienia najbardziej konserwatywnych (???) tendencji w Kościele. (…) Kościół oczekuje obecnie, czasami ze źle skrywanym zniecierpliwieniem, na odejście papieża Jana Pawła II. [Obecnie oczekuje się Włocha, jako] powrotu do czegoś znanego, po budzącej obawy mentalności krzyżowca Polaku”. [The Economist]

    Stany Zjednoczone
    Amerykańscy biskupi katoliccy podejmują kroki zupełnie przeciwne zamierzeniom papieża: „Wedle obecnie najczęściej wyznawanych poglądów orientacja seksualna jest czymś danym człowiekowi, a nie będącym konsekwencją jego świadomego wyboru. Jako taka – nie może podlegać ocenie w kategoriach grzechu, skoro niewiele zależy tu od wolnego wyboru człowieka”. [Biskupi Kościoła katolickiego w USA, w liście pasterskim apelującym o tolerancję dla homoseksualistów, opublikowanym 1-X-1997 r. [ 17 ]

    Post scriptum
    Być może zarzucicie mi za ten tekst zupełny brak czci i wiary, no bo to rodak, no bo wielki, no bo znany… Jestem przekonany, że Karol Wojtyła podziękowałby mi za ten tekst. Postanowiłem to napisać, gdyż przeląkłem się słowami Jezusa w Kazaniu na Górze: „Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie”. I zaraz potem dodaje, aby rozwiać wszelkie wątpliwości: „Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”. U nas Jana Pawła II jeno się chwali, czy nie widzicie, że to dla niego zgubne w dłuższej (niebieskiej) perspektywie. Chyba nie chcemy aby po śmierci dobry Bóg wsadził do do Czyśćca, lub nie daj Boże gdzie indziej…

    Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,325
    *

    Szkic ten ukazał się w: miesięczniku Dziś — Przegląd społeczny, marzec 2002 r., s. 66-78.

  34. tralala said

    ad 4
    gwoli sprostowania:
    „- Jan Paweł II podkreślał, że Żydzi to starsi bracia chrześcijan. Czułem jednak, że to on jest moim starszym bratem – przyznaje prof. Szewach Weiss.”

    JPII nie powiedzial tego, ale: „w pewnym sensie mozna powiedziec, ze zydzi sa naszymi starszymi bracmi..”
    To „w pewnym sensie” zostalo pominiete przez tlumacza z wloskiego. Jak mowi (slusznie ) ks. W. Chruscicki, „jezeli w pewnym sensie tak, to i w pewnym sensie nie”.
    Charakterystycznym jest dla JPII uzywania takich „na dwoje babka wrozyla” co z czasem tlumacze pomijali, moze by dodac powagi zbyt relatywistycznym tekstom.

  35. Jura said

    JPII wspolpatronem i wspolzalozycielem jewro-europy? Zgadzam sie w 100%-ach.

  36. placebo said

    To prawda, że JPII zmienił Polskę w Żydolandię. Takie oblicze ziemi to ja mam w du…..e
    W Polsce żyje się jak w jakimś śmietniku, dookoła tylko bałagan i paradoksalne sprawy, których nie rozumiem. Dla przykładu, w moim województwie postawili fabykę mebli ale nie Polską lecz szwedzką. Polską natomiast zlikwidowano. Pytam o co tu chodzi? albo przykład z firmy mojej żony. Zatrudniają tam co raz więcej hindusów na kierownicze stanowiska z wynagrodzeniem przekraczającym 20tyś zł./ miesiąc. Więc ja się pytam o co tutaj chodzi, cz w Polsce nie ma ludzi rozumnych? Dodam natomiast, że ten hindus kaleczy strasznie język angielski, którym się porozumiewa w Polsce i ma bardzo małą wiedzę ale widać, że ktoś tam na górze musiał załatwić pracę w naszej firmie. Takich spraw jest dużo i dzięki temu wierzę w Gajówkęi to co tu piszą bo świat nie jest dobrze poukładany a to właśnie za sprawą Illuminatów, których z dnia na dzień co raz bardziej nienawidzę a najgorsza jest ta bezsiliność, że nic nie mogę zrobić.

  37. ziarnko prawdy said

    @31
    Gdzie pilismy razem,a pozniej przeszlismy na „ty”
    Sluchal pan wczoraj spotkanie z prof.Roberte Nowakiem na temat,jak elita zydowska wydawala zydow
    ,jak niedawno dowiedziono,ze Marek Edelman doniosl za swoja zydowska kolezanke.a po latach gdy to wyszlo,powiedzial tak sobie,ze takie bzdury powiedzialem.Dlaczego na zywo pan nie komentuje
    tego,jaka krzywde wyrzadzali policjanci zydowscy,syn wydawal na smierc matke i ojca,a pozniej zostal mlodym kochankiem gestapowca.Jak zydzi po nocnej libacji,wychodzac deptali po cialach
    swoich zydowskich ziomkow.

  38. Zmowa milczenia KK i żydowskich, polskojęzycznych mediów wokół niekwestionowanego żydowskiego pochodzenia JP II – jak i całej jego pro-żydowskiej, a dokładniej: pro-syjonistycznej działalności w świecie i na Watykanie (łącznie z instalowaniem w Watykanie żydowskiej loży Bnei Brith) –
    – pokazuje, jak bardzo zakłamaną instytucją stał się KK podczas pontyfikatu JP II.

    Można zaobserwować niezwykłą „giętkość” Żydów zgromadzonych wokół trumny JP II.
    W odwecie za głoszenie prawdy o żydowskim pochodzeniu – pożal się Boże – wielce modernistycznego (prosyjonistycznego!) przyszłego „świętego” papieża Wojtyły – żydzi już właśnie dzisiaj, w piątek 29.04.2011r – owa watykańska chazaria – uni ZORGANIZOWALI WYSTAWĘ W WATYKANIE – NA TEMAT – POLSKICH AKCENTÓW W ŻYCIU WOJTYŁY – BĘDĄ TAM KŁAMAĆ – JAKIM TO RODOWITYM POLAKIEM BYŁ ZMARŁY WOJTYŁA !!! Diabeł by tego lepiej nie wymyślił – żeby tak zamącić ludziom realną, prawdziwą rzeczywistość. Uni Prawdy bardzo się boją – tak jak diabeł święconej wody!!!

    Mówię do Polaków – wpalibyście na taki pomysł, żeby polskości żydowskiego papieża – bronić wystawą w Watykanie????

  39. ziarnko prawdy said

    @36
    Moze ma pani troche racji,ale koldra krotka i jak nogi beda odkryte,to bedzie katar.

  40. Marucha said

    Re 34:
    Czy JP2 powiedział o Żydach „starsi bracia” w pewnym sensie, czy bez pewnego sensu, nie ma znaczenia, a to z dwu powodów:
    – nigdy, o ile wiem, nie sprostował sensu tego zwrotu, jaki nadały mu media
    – cały Jego pontyfikat to jeden wielki dowód, iż Żydów za starszych braci w wierze uważał i, co gorsza, przypisywał im wiarę w tego samego Boga, w którego wierzą katolicy.

  41. 166 bojkot TVN said

    34/Tralala
    Kain był STARSZYM BRATEM Abla, więc biada „młodszym braciom” starszych braci w wierze ….

  42. Franek said

    Ad. 33 Pani Halino myślałem ,że jest to tekst samego Urbana a te bzdury na temat ekumenizmu,kapłaństwa , kobiet , zniesienia celibatu itd mają się tak do Biblii jak pięść do oka.

  43. Veritas. said

    Ad.40. Popieram. To byli i są jego braci. Napewno nie są naszymi braćmi.

  44. tralala said

    ad 40 Marucha
    Ma Pan racje, nigdy nie sprostowal, jak zreszta wielu swoich niedomowien.
    Chodzilo mi glownie o zwrocenie uwagi na role tlumacza.

    Nonsensy mowil tez JPII na temat osiagniec rewolucji francuskiej – „rownosc, wolnosc i braterstwo” uznajac za kontynuacje wartosci ewangelicznych i „zapominajac” kompletnie, ze opieraja sie one o ideologie wykluczajaca Boga.

  45. Veritas. said

    Karol Wojtyła został popieżem,byłem dumny. Znajomy profesor Rosjanin powiedział, że to wstyd i dramat dla Polski.Dodał, że Wojtyła to zdolny człowiek i świetny aktor. Płakałem jak pomagali papieżowi umrzeć. Teraz wiem, że to najlepszy aktor wszechczasów.

  46. Piotrx said

    A ja mam pytanie o pastorał Jana Pawła II, wczesniej chyba używał go też Paweł VI – na stronie „Zawsze Wierni” kiedyś wspomniano, że ten karykaturalny kształt krzyża na nim nawiazuje do – jesli dobrze pamiętam – symbolu krzyża używanego przez satanistów z wieków średnich ??? . Gdy zapytałem o szczegóły odesłano mnie do internetu.
    Czy ktoś posiada bardziej wiarygodne informacje na ten temat???
    Ciekawe że Benedykt XVI po pewnym czasie zaczął używać inny pastorał. Oczywiscie „ekai” jako przyczynę tej zmiany podała jedynie mniejszą wagę pastorału tytuł „Nowy, lżejszy pastorał dla papieża”(curiosum!)

    cyt listopad 2009:
    Nowy, lżejszy pastorał dla papieża
    „Podczas sobotnich nieszporów, rozpoczynających okres Adwentu, Benedykt XVI będzie miał nowy pastorał. Informuje o tym w sobotnim wydaniu „L’Osservatore Romano”, powołując się na mistrza papieskich ceremonii liturgicznych, księdza Guido Mariniego. Wyjaśnił on watykańskiemu dziennikowi, że nowy pastorał „podobny jest do używanego do tej pory przez papieża pastorału Piusa IX”. Jest darem Circolo di San Pietro (Koła św. Piotra, rzymskiej organizacji dobroczynnej, założonej w 1869 roku). Ma 184 cm wysokości, waży dwa i pół kilograma. Tym samym, dodaje dziennik, „jest o 140 gramów lżejszy od pastorału Piusa IX i aż o 590 gramów od pastorału Jana Pawła II”, który Benedykt XVI używał do Niedzieli Palmowej 2008 roku.”

  47. Dupek Słuszny said

    Ilość bredni w tym wątku świadczy o stanie umysłowym i grzybicy mózgu znacznej części polskiego społeczeństwa.
    3 mln członków (dosłownie) PZPR do wyrżnięcia.

  48. sono said

    Bardzo dziwny jest ten pastoralny krzyz. Zdjecie przyblizone.

  49. sono said

    Jak sie kliknie na to zdjecie to sie jeszcze bardziej powieksza. Prosze zwrocic uwage na dlonie, wychudzenie ciala oraz dziwny rozstaw nog.

  50. Jurand said

    re 48

    dziwny? on jest OHYDNY

    swego czasu szukałem nowego różańca, ale bez „takiego” krzyża. Musiałem się sporo natrudzić (również w Częstochowie!), zanim znalazłem normalny, z prostym krzyżykiem, z drewnianymi paciorkami i w jednym, stonowanym kolorze. Wyróżniał się z całej masy kolorowych, szklano-plastikowych „korali” wyglądających jak świecidełka, za które kiedyś można było kupić murzyna.

  51. Dos said

    Ad: 37

    Nigdzie pic nie moglismy. Nie chlam : -)))
    Komentarz zrobilem odnosnie wpisu:
    „Widzial pan akt urodzenia matki Wojtyly? Jesli tak,prosze go opublikowac.”

    … bo jest durny, dlatego ze:

    Jedynym realnym dowodem jego pochodzenia sa posrednie zrodla z ktorej H. Pajak korzystal, a przede wszystkim zachowanie, kontakty i postepowanie Wojtyly ktore kazdy widzacy i myslacy moze ocenic.
    Gdyby nawet taki dokumenty opublikowano wielu okrzyknelo by to falsyfikatem.
    Reszty wpisu #37 nie komentuje bo to inny temat.

    Ad: 38

    Racja. I polacfo bedzie bronic jego „polskosci”. Im zyd-papiez, czy tez prezydent-zdrajca nie przeszkadza o ile uwazany jest za „polaka”.
    Podobnie nie przeszkadza im fakt ze Bolek byl kapusiem UB, bo jest znanym „polakiem” na swiecie”. To nie szatanskie pomysly to jest prymitywna manipulacja narodem debili.
    Odwieczna glupota polacfa na wieki wiekow. Amen.

  52. Sara said

    Ja fidzę że tysze Bojotka jusz wymacałaś po Pascha jak nasza religia kasze i teras jusz szrajbujesz? Pozdrofienia dla Szanofnego Icka.

  53. Piotrx said

    o. Malachi Martin
    „Klucze królestwa” – wyd. ANTYK
    /fragmenty książki/

    Jest jeszcze jedna możliwość rozwoju wydarzeń, która, gdyby wymknęła się spod kontroli, również mogłaby rozbić jedność struktury rzymskokatolickiej. Mowa o sytuacji, kiedy papieskie konklawe wybiera kandydata, którego polityka dąży do rozmycia jedności i zmiany organizacji Kościoła przez zarzucenie piastowania funkcji namiestnika Chrystusowego – przywileju, w oparciu o który zbudowana jest strukturalna jedność katolicyzmu. Takie posunięcie oznaczałoby także pozbawienie czterech tysięcy biskupów kolegialnego po-słuszeństwa wobec papiestwa, na czym jak dotąd bazuje ich struktura. Wszystko to oznaczałoby nową funkcję dla biskupa Rzymu, z pewnością nie tę tradycyjną; pociąga to za sobą także nowe stosunki pomiędzy biskupami (łącznie z biskupem Rzymu). Jeśli ktokolwiek wątpi, czy taka ewentualność może mieć miejsce, przypomnijmy, że w latach czterdziestych i pięćdziesiątych nikomu by się nawet nie śniło, że papież z lat sześćdziesiątych podejmie próbę całkowitego pozbycia się elementów, które gwarantują obecność centralnego wydarzenia mszy świętej; mianowicie, uosobienia Ofiary Krzyżo-wej Chrystusa. Jednak taka sytuacja, według wiarygodnych źródeł, miała miejsce.
    Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie powinno się sądzić, iż nakreślona powyżej trzecia możliwość jest mało prawdopodobna. Poważne, bezstronne spojrzenie na obecną sytuację, szybko ujawni ponurą rzeczywistość rzymskiego katolicyzmu: na lokalnym poziomie parafii i diecezji oraz na poziomie zwierzchnictwa – papiestwa i papieskiej posługi – wszędzie tam obecne są wszystkie negatywne elementy, wystarczające, by owe przerażające wydarzenia ziściły się. W praktyce natomiast, okaże się, że wspomniane negatywne elementy są już bardzo aktywne, i to na wielką skalę.
    Wszędzie – w parafiach i diecezjach, pośród biskupów i księży, zakonników i laikatu – odnaleźć można niewzruszone przekonanie, że przed II Soborem Watykańskim istniał jeden kościół rzymskokatolicki – kościół „przedsoborowy”; przestał on jednak istnieć, a jego miejsce zabrał kościół „soborowy”, ożywiany „duchem Watykanu II”, którego nie nazywa się już „kościołem rzymskokatolickim”, lecz zamiast tego stosowane jest albo biblijne określenie „lud Boży”, albo zwyczajna, mało precyzyjna nazwa „Kościół”. Okazuje się, że w oczach biskupa, księdza, zakonnika i osoby świeckiej oba „Kościoły” drastycznie się od siebie różnią- w czterech ważnych kwestiach. „Kościół soborowy” nie rości już pretensji do wyłącznego posiadania środków do wiecznego zbawienia. Niekatolicy i niechrześcijanie mają równe prawo twierdzić, że posiadają takowe środki w ramach swej własnej religii – czy też „sposobu życia”, jeśli akurat nie zaliczają się do osób wierzących. Wszyscy bowiem – katolicy, niekatolicy i niechrześcijanie – jesteśmy tylko pielgrzymami dążącymi do tego samego celu, aczkolwiek różnymi drogami. Po drugie, w „kościele soborowym” źródłem religijnego oświecenia, przewodnictwa i autorytetu jest lokalna „wspólnota wiary”. Poprawność wiary i poprawność pospowania moralnego już nie pochodzi od hierarchicznego ciała biskupów, podległych centralnej władzy jednego człowieka, biskupa Rzymu. Po trzecie, podstawową funkcją światowych skupisk „wspólnot wiary” jest współpraca z „ludzkością” w budowaniu i utrzymywaniu pokoju na świecie oraz pracy nad światową reformą wykorzystywania surowców naturalnych, tak by wyeliminować ucisk gospodarczy i imperializm polityczny. Po czwarte, dawne reguły kościoła rzymskokatolickiego dotyczące moralnego zachowania w życiowych sprawach – antykoncepcji, małżeństwie, śmierci, seksualności – winny zostać po bratersku dostrojone do światopoglądu, praktyk i pragnień świata. W przeciwnym razie, jak członkowie Kościoła mogą twierdzić, że otworzyli się na swych ludzkich braci i siostry?
    Te radykalne różnice pomiędzy oboma „kościołami” są owocem II Soboru Watykańskiego, którego postanowienia nieustannie cytuje się, jako uzasadnienie zaistniałych różnic. Tak też jest w istocie. Z łatwością można powołać się na soborowe dokumenty, aby uargumentować swojej tezy. Są one ogólnikowo sformułowane, również w kwestiach wiary. A w przypadku co najmniej dwóch z nich, można odnaleźć stwierdzenia, które na pierwszy rzut oka zdają się być nie do pogodzenia zarówno z nauczaniem kościoła rzymskokatolickiego, jak i kolejnych papieży, aż do Jana XXIII.
    Na poziomie papiestwa i papieskiej organizacji duszpaster-skiej można odnaleźć elementy, które jednocześnie podsycają i chronią oraz pozostawiają pole do działania innowierczemu „duchowi Watykanu II”, który panoszy się w lokalnych diecezjach i parafiach.

    Okazuje się, że dwóch papieży, Paweł VI i Jan Paweł II, nie użyli swego najwyższego autorytetu, aby zapobiec zrodzeniu się tego ducha. A gdy już tak się stało, nie stawili mu czoła, mimo że tylko oni mogli to zrobić. Katolicy już od dawna spragnieni byli oświadczenia, opartego na osobistym autorytecie Ojca Świętego oraz jego przywileju głoszenia ex cathedra. Oświadczenie to raz na zawsze i bez dwuznaczności wyjaśniłoby wszystkim katolikom, chrześcijanom i całemu światu, który z dwóch „kościołów” jest tym ortodoksyjnym; który reprezentuje kościół rzymskokatolicki; jedyny prawdziwy Kościół, za którym stoi tylu papieży, tak wielu męczenników i świętych. Innymi słowy, konieczna jest autorytatywna interpretacja oficjalnych dokumentów II Soboru Watykańskiego.
    Jednak papieskie oświadczenie nie może sprowadzać się do samych słów. Kościół pełen jest słów, dokumentów, programów i raportów, odkąd skończył się II Sobór Watykański. Katolickie prawo powinno zostać ponownie wyegzekwowane przy pomocy dobrze nam znanych, tradycyjnych środków: ekskomuniki, odsunięcia od oficjalnych stanowisk, imiennego nazwania wszystkich – księży, teologów, zakonników, osób świeckich – którzy nie przyjęli papieskiego oświadczenia.
    Obaj papieże nie postąpili w ten sposób. Swe zaniechanie tłumaczyli pilniejszymi i ważniejszymi sprawami – takie były przynajmniej próby wyjaśnień. Jednak rozrastający się i rozprzestrzeniający coraz bardziej „duch Watykanu II” niesie ze sobą zgubne skutki, w postaci destrukcji rzymskokatolickiej organizacji instytucjonalnej. Jej ochrona jest kluczowym obowiązkiem, który obaj -jako zawiadujący Stolicą Apostolską namiestnicy Chrystusa na ziemi – przysięgali wypełniać.
    To dlatego Pawła VI i Jana XXIII oskarżano o nadużycia w ich urzędzie. Osądzano ich, że biorą udział w śmiertelnej grze prowadzonej przez ludzi, którzy dążą do zlikwidowania papiestwa i rzymskokatolickiej organizacji instytucjonalnej.
    O ile nic nie powstrzyma ani nie zakłóci biegu wydarzeń, będą one wyglądały następująco: „duch Watykanu II” będzie stopniowo przenikał biskupie umysły, i jeśli papiestwo nie przeciwstawi się temu i nie zajmie wyrazistego stanowiska, nieuniknione jest, iż negatywne trendy, które w chwili obecnej dotyczą ograniczonej liczby dostojników kościelnych, będą się rozprzestrzeniać coraz dalej. Nikt nie wątpi, że kardynałowie, tacy jak Joseph Bernardin z Chicago, Basil Hume z Westminsteru, Godfried Danneels z Belgii, Paulo Evanisto Arns z Sao Paulo czy Roger Etchegeray z Francji, są zwolennikami „ducha Watykanu II”.
    Oczywiście są dziś kardynałowie, którzy wraz z kolejny-mi, jeszcze nie desygnowanymi przez Jana Pawła II, wybio-rą jego następcę. Przybędą oni na następne konklawe z kościelnej struktury, w której funkcjonowali przez przynajmniej dwadzieścia pięć lat; i w tym czasie nie tylko nie próbowali ukrócić, walczyć czy choćby poprawić odchyleń wynikłych z „ducha Watykanu II”, lecz podsycali je pasywnie (poprzez swe zaniechanie), lub aktywnie (ponieważ podzielali tego samego „ducha”). Przybędą z diecezji, gdzie większość biskupów nie chce i nie będzie chciała wiedzieć o niczym, co nie jest spójne z „duchem Watykanu II”, który na dobre krąży już w ich parafiach.
    O ile w ostatniej minucie nie wydarzy się jakiś cud, papieski kandydat, którego wybiorą, zostanie wyłoniony z ich grona; a celem jego polityki będzie oficjalne potwierdzenie i ostateczne ukoronowanie „ducha Watykanu II”.
    Podstawą działania takiego kardynała, który prawomocnie został papieżem, będzie to, co dla Pawła VI i Jana Pawła II było tylko tymczasowym wybiegiem; a więc nie będzie egzekwował należnej mu z urzędu, przestarzałej władzy Piotrowej. Paweł VI publikował dokumenty II Soboru Watykańskiego i siedział z założonymi rękami, podczas gdy delegalizujące działania watykańskich dostojników i biskupów w różnych krajach dziesiątkowały jego Kościół. Jan Paweł II co i rusz sankcjonował soborowe postanowienia swymi zapewnieniami, iż ustalają one normy katolickiej wiary i postępowania.
    Taka będzie podstawowa różnica pomiędzy Pawłem VI i Janem Pawłem II, oraz papieżem wybranym po śmierci tego ostatniego. Ograniczoność funkcji nowego biskupa Rzymu będzie wynikała z przekonania, że oryginalne papiestwo w postaci, w jakiej krzewiono je przez setki lat i dwie trzecie dwudziestego wieku, było uwarunkowane panującymi czasami i wielusetletnią kulturą; teraz zaś czas już zmniejszyć jego znaczenie, by móc uwolnić „ducha Watykanu II”, który ukształtuje wizerunek Kościoła i dopasuje go do postępowego sposobu myślenia nowej, diametralnie innej epoki.
    Rzymscy katolicy będą świadkami spektaklu, w którym prawomocnie wybrany papież odetnie kościelną organizację od tradycyjnej jedności i zorientowanej na papiestwo apostolskiej struktury, w którą Kościół jak dotąd nieprzerwanie wierzył i nauczał, iż ustanowił ją Bóg.
    W dniu, w którym to nastąpi, rzymskokatolicką organizacją wstrząsną śmiertelne drgawki. Ten ból zgotują Kościołowi jego właśni przywódcy i członkowie. Nie nastąpi on z ręki zewnętrznego wroga. Wielu wierzących zaakceptuje nowy ustrój; wielu nie. Wszyscy będą podzieleni. Nikt na ziemi nie będzie w stanie utrzymać ich razem w jednej, zwartej, rzymskokatolickiej organizacji. Po raz pierwszy człowiek będzie mógł zadać sobie pytanie: gdzie się podziała widzialna struktura Kościoła założonego przez Chrystusa? Nie będzie można jej dostrzec. Kościół będzie w takim samym stanie, jak w dniu, w którym apostoł Filip spotkał na drodze z Jerozolimy do Gazy etiopskiego dworzanina i, gdy okazało się, że ten człowiek otrzymał łaskę wiary w Boga, ochrzcił go w źródle przy drodze. Potem odszedł, a Etiopczyk kontynuował swą wędrówkę. Był już żywym członkiem Kościoła Chrystusowego, uczestnikiem mistycznego ciała Jezusa – tak samo jak którykolwiek chrześcijanin tysiąc lat później, ochrzczony w jednej z europejskich katedr i zapisany reje-strach jako członek widzialnej struktury kościelnej, skupionej wokół katedry. Jednak ów etiopski dworzanin nie miał żadnej takowej struktury. Właściwie poprzez ową prostą ceremonię, podczas której wraz z apostołem Filipem wkroczył do przydrożne-go strumienia i przyjął chrzest w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, dołączył on do rodzącego się chrześcijańskiego podziemia, którego pogrom już organizowały lokalne władze żydowskie ….

  54. Piotrx said

    Lech Maziakowski
    Washington DC, 6 kwietnia 2005

    Medialne sterowanie i papolatria

    Obserwując, co dzieje się w związku ze śmierciąpapieża Jana Pawła II, nie można nie wyrazić zdziwienia wobec kilku zjawisk. Po pierwsze, mamy do czynienia z autentycznym bólem i żalem milionów wiernych na całym świecie. Wielu ludzi szczerze kochało Papieża za Jego życia, a ci, którzy przechodzili jakby obojętnie nad wieloma Jego wspaniałymi słowami, dziś odkrywająje na nowo. Wielka to pośmiertna nauka.
    Po drugie jednak, to, co widzimy obecnie jest czymś dziwnym i niemal niesmacznym: można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jesteśmy świadkami wielkiej medialnej manipulacji połączonej z papolatrią. Otóż – nie oszukujmy się – gdyby nie media, które w taki a nie inny sposób zaczęły przygotowywać widzów do momenfti śmierci Papieża, a potem nieustannie transmitowały kolejne wydarzenia z Watykanu, nie doszłoby do tak wyjątkowej reakcji ludzi. Owszem, do Rzymu zjechałoby się na uroczystości pogrzebowe z pół, może milion wiernych plus kilkadziesiąt delegacji państwowych, lecz nie doszłoby do takiego zainteresowania i takich tłumów jak dzisiaj.
    Wobec powyższego, należy publicznie zadać podstawowe pytanie, wiedząc doskonale, że media nie są szczere, nie są środkami społecznego przekazu, nie reprezentują woli ludzi i nie były, nie są i raczej nie staną się chrześcijańskie, a tym bardziej katolickie: Cui bonol Co się za tym kryje, w jakim celu się to robi, czemu służą elementy wychwalania i wzmacniania autorytetu Papieża i współtworzenia kultu Jana Pawła 11 w mediach?
    Można mieć pewność, że chodzi o wykorzystanie wszystkich najbardziej progresywnych elementów tego Pontyfikatu – a właśnie ich jest najwięcej – i odpowiednie posterowanie Kościołem („Lud Boży”) poprzez wpłynięcie na masy (a że media rzeczywiście wpływająna zachowanie się i myślenie ludzi, potwierdza w całej pełni reakcja na śmierć Papieża i okres Jego pogrzebu).
    Widać też, że chodzi o uwypuklanie tych kilku ortodoksyjnych elementów minionego Pontyfikatu, poprzez walkę z nimi, co np. telewizja amerykańska w otoczce „obiektywnych” sprawozdań z Watykanu czyni od pierwszych minut. Mówi się więc – im dalej od momentu śmierci, tym coraz głośniej – o „Pontyfikacie Jana Pawła Wielkiego”, który zrobił dużo, ale który byłby jeszcze większy, gdyby zezwolił na zniesienie celibatu, zaakceptował aborcję i homoseksualizm oraz zgodził się na rozdawnictwo prezerwatyw w Afryce.
    Chodzi też – poprzez medialny nacisk, który przedstawiany jest jako autentyczne zainteresowanie Papieżem i losami Kościoła – o wpływanie na postępowanie tych stu kilkunastu kardynałów, z których wyłoniony będzie następca J.P.II. (Zainteresowanym kulisami przebiegu konklawe, po raz kolejny polecam książkę ojca Martina Malachi, „Conclave”, napisaną prawie trzydzieści lat temu, czyli wtedy, gdy media nie miały jeszcze takiego zasięgu, a pokazującąjak bardzo na wybory kardynałów wpływały!) Niestety, można niemal być pewnym, że postulaty całego ruchu liberalnego reprezentowanego m.in. przez media, będą po części spełnione: niemal wszyscy głosujący kardynałowie są spadkobiercami modernistycznej myśli J.P.II. (Dla przypomnienia: Karol Wojtyła był przez całe swe życie wierny fenomenologii, oddalonego od tomizmu nurtu filozoficznego, a świadczą o tym Jego wypowiedzi, książki, artykuły pisane jeszcze gdy był księdzem, później biskupem Wojtyłą. Istnieje wiele poważnych teologicznych opracowań poddających ostrej krytyce nie-ortodoksję J.P.II.).
    Siłom rządzących mediów chodzi o takie pokierowanie, byśmy mieli Papieża, który poprowadzi Kościół śladami swego poprzednika, czyli śladami zgubnego ekumenizmu i bezsensownego dialogu z innymi religiami, za co właśnie J.P.II. jest tak mocno wychwalany.
    Jeśli ktoś nie dostrzega jeszcze owoców takiego dialogu -prowadzonego, a w praktyce zainicjowanego podczas tego Pontyfikatu, to proszę zobaczyć na zachowanie się kościoła prawosławnego. Proszę pooglądać sobie również puszczane ostatnimi dniami programy w telewizji amerykańskiej, gdzie powtarza się adnauseam „wielkie, przełomowe i epokowe” dialogi z Judaizmem”. Żydzi chwalą J.P.II. zajego „dialog”, czyli liczne przeprosiny za „grzechy Kościoła”, ale od razu dodają że i tak to nic, że to wszystko za mało i że – cytat sprzed minuty: Nie warto prowadzić dialogu, jeśli druga strona próbuje nas przekonać (wypowiedź jednego z rabinów na MSNBC).
    Z tymi nurtami nie warto dialogować. Odwieczna rola Kościoła jest jedna: Kościół musi nawracać. Nawracać a nie dialogować! Dialog i ekumenizm jest zgubą Kościoła!
    Podczas tych uroczystości pogrzebowych skupmy się nad wieloma pięknymi, ponadczasowymi myślami i przesłaniami Papieża, podziękujmy Jemu za nie i zastosujmy je w codziennej praktyce. Pomódlmy się też gorąco za Jego duszę, by zaznała Miłosierdzia Bożego, gdyż przez 26 lat kierował Kościołem nie zawsze w zgodzie z Tradycją by wręcz nie powiedzieć, że na wielu polach prowadził Go na manowce.
    Obyśmy nie oglądali owoców tego kierunku. Niestety wszystko na to wskazuje, że tak kontynent europejski jak i cały świat, dechrystianizuje się w szybkim tempie, a te spontaniczne tłumy mogą tak szybko zapomnieć o płaczu nad grobem Papieża, jak szybko rozpaliły się medialnymi relacjami. Pozbawione zdrowej ortodoksji zamienionej na dialog i pogoń za „tym światem” (por. J 16, 11), zatraciły grunt i umocowanie w 2000-letniej Tradycji Kościoła i stają się łatwym żerem ideologów i medialnych hochsztaplerów.
    Jan Paweł II był człowiekiem wielkiego formatu i niewątpliwie wielkim Papieżem. Mógł poprowadzić Kościół w innym kierunku i miał na to dużo czasu, lecz wybrał kontynuację swych dwóch poprzedników (Jan XXIII i Paweł VI) zbratania się z „tym światem”. Jako oddany Maryi Pannie {Totus Tuus) nie wypełnił też żądania Matki Bożej, wyrażonego w Fatimie i – tak jak Jego poprzednicy -nie konsekrował Rosji. Obawiać należy się skutków tej niesubordynacji.
    Zdaję sobie sprawę, że smutne to słowa, które być może powinny paść w dniach spokojniejszych, po żałobie, lecz obserwując niebezpieczne tendencje papolatrii, spisuje je dzisiaj. Na koniec jeszcze jedna uwaga: oglądając uroczystości poprzez media, bądźmy pewni, że nie czynią one tego z potrzeby służenia bliźniemu i Kościołowi, że nie pokochali Chrystusa, Jego Nauki i tych teologicznie zdrowych słów Jana Pawła II. Oni tylko grają na naszych uczuciach. I przygotowują się skrupulatnie do wielkiej walki z Kościołem. Następne odsłonięcie niedługo.

  55. sono said

    Niestety moja opinia a papiezu nie jest az tak wspanialomyslna jak pana Maziakowksiego. Papiez byl wielkim, ale rozwalaczem. Powinien byl bronic KK i Tradycji, nawet za cene zycia.Nie zrobil tego, ale przez prawie 30 lat utrwalal posoborowe wskazowki i zarzadzenia ,kotre skutecznie rozwalily KK od wewntrz. Nie widze w tym nic chwalebnego. Skutki mamy oplakane a beda jeszcze gorsze. Niestety, jego zastepca nie wydaje sie byc lepszy.

  56. Marucha said

    Re 55:
    Benedykt XVI jest jednak lepszym papieżem – choćby ze względu na zdjęcie (skandalicznej i bezprawnej) ekskomuniki rzuconej na Bractwo Św. Piusa X oraz przywrócenie Mszy Świętej Wszechczasów.

  57. sono said

    Niby tak, ale to pewnie taka zaslona dymna aby nieco podratowac upadajacego.Zreszta cos teraz te rozmowy z Bractwem upadaja. bractow nie chce isc na kompromis bo sie po prostu nie da.
    Glowne cele posoborowe obecny papiez nadal realizje. Przyklad? Kontynuacja tej occultystycznej paranoji zwanej tez spotkaniem „modlitwenym” w Asyzu. A niby tak bardzo sie on sprzeciwial JPII, gdy On to robil, a teraz sam ten cyrk kontynuje reanimuje??
    Dla mnie to jest albo totalny brak logiki, albo….???

  58. MatkaPolka said

    Nowy święty w świątyni Lucyfera – Beatyfikacja JP 2

    Beatyfikacja JP 2 – to wielka radość dla Żydów na całym świecie
    – jak dobrze przerobiono goja na macę i jak żydzi ukradli kościół katolicki i zamienili KK w Synagogę Szatana

    Niech się świeci 1 Maja – data beatyfikacji JP 2 nie została wybrana przypadkowo – to wielkie święto masońskie – rocznica spalenia na stosie de Molaya

    Wspólne korzenie Adama Mickiewicza , Karola Wojtyły …. Jakuba Franka i Sabataja Cwi – artykuł KAROL, ADAM, JAKUB ks. FRANCESCO RICOSSA

    http://ultramontes.pl/ricossa_karol_adam_jakub.htm

  59. Piotrx said

    Re 33: Niestety ale tekst Agnosiewicza zawiera wiele kłamstw ,półprawd i przeinaczeń na temat historii Kościoła.
    i wpisuje się w propagandę antykatolicką. A portal „racjonalista” specjalizuje sie w tym właśnie.

  60. Kapsel said

    Re 59
    To masoneria.
    Racjonalista odrzuca również chrystianizm,

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9/q,Wprowadzenie.Chrystianizm#p173

    Prawdziwe nazwisko M. Agnosiewicza to:
    ….Wł. Mariusz Gawlik, ur. 1979. Założyciel, redaktor naczelny i publicysta Racjonalisty oraz tradycyjnych czasopism (publikował m.in. w dzienniku „Gazeta Wyborcza”…
    Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm. Anatomia kolaboracji (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011). Koordynator ceremonii humanistycznych.

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/d,140

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6848

  61. MatkaPolka said

    Komentarz Bibuły: Obłędu janopawłowego widać nie ma końca. Nie ma jeszcze beatyfikacji, a już wysuwane są plany nie tylko co do kanonizacji, ale i dalej. I to kanonizacji Subito! – bo przecież nikt nie może mieć żadnych wątpliwości, a to że proces beatyfikacyjny przeprowadzony został z pominięciem ważnych informacji przemawiających za wstrzemięźliwością, widocznie się nie liczy. No a zawołanie o patronacie może powinno być wysunięte bardziej precyzyjnie: zamiast “Patron Europy”, powinno być: “Patron Unii Europejskiej”? Tak, tej w obecnym kształcie, bo do przystąpienia do takiej właśnie struktury nawoływał tenże “Patron” – wiedząc dokładnie, kto ją stworzył, do jakich celów i kto nią kieruje

    ”, powinno być: “Patron Unii Europejskiej”

    A papież JP2 jak najbardziej popierał Unie Europejska – tą antypolska , antychrześcijańską strukturę zła.
    Masońską (masoneria szczególnie angielska i naturalnie niemiecka – nienawidzi Polski i Polaków) Wymysł terytorialnego rewanżyzmu niemieckiego i finansowej hucpy żydowskiej.

    To jaki to wielki polak i wielki chrześcijanin

    WYMYSŁ Z UNIA EUROPEJSKA JEST SPRYTNYM WYBIEGIEM REWANŻYZMU NIEMIECKIEGO i stoi w jaskrawej sprzeczności ze wszystkimi wcześniejszymi zapisami prawa międzynarodowego. Jest odrodzeniem się Militaryzmu Pruskiego. Jest wyzwaniem politycznym dla narodów świata.

    Unia Europejska to Unia Germano-Europejska. Świadczy o tym nasilająca się ekspansja na ziemie polskie Niemców i coraz silniejsze roszczenia ziomkostw niemieckich. „Drang nach Osten” trwa nieustannie, w białych rękawiczkach, przy milczącym poparciu przywódców politycznych byłej Koalicji antyhitlerowskiej, a w Polsce przy udziale kolejnych ekip rządzących od lewicy do prawicy. Słowo ciałem się staje – wszystkie wątpliwości, tysiące publikacji, wcześniejsze głosy krytyków UE i eurosceptyków potwierdzają się w całej rozciągłości. Przywódcy polityczni krajów europejskich nie liczą się z pamięcią 60 milionów ofiarach wojny, swoich obywateli, wywołanej przez zbrodniczą, nazistowską Trzecią Rzeszę niemiecką.

    Jeśli ktoś naiwnie wierzy w dobrodziejstwa UE i szlachetność Niemców, niech przyjrzy się współczesnym mapkom w encyklopedii Germanica , jak wyglądają Polska i Niemcy. Wg tych map Katowice, Wrocław, Szczecin, Poznań, Gdańsk, Bydgoszcz, Olsztyn, Królewiec należą do Niemiec. Polska jest zredukowana do jakiegoś Lublinlandu. Nie dociera to jakoś do świadomości euroentuzjastów „Światłych Europejczyków”. TEN OBRAZEK STARCZA ZA CAŁY ARTYKUŁ. Prosta i oczywista wizualizacja – nic dodać nic ująć.

    http://www.encyclopaedia-germanica.org/de/index.php/Polen

    Gebiete des Deutschen Reiches
    Ostpreußen (unter polnischer, russischer und litauischer Verwaltung)
    Westpreußen (unter polnischer Verwaltung)
    Posen (unter polnischer Verwaltung)
    Pommern (unter polnischer Verwaltung)
    Schlesien (unter polnischer Verwaltung)

    Roszczenia stały się częścią OFICJALNEJ DOKTRYNY POLITYCZNEJ PAŃSTWA NIEMIECKIEGO.
    Roszczenia niemieckie przestały być już dawno żądaniami garstki wydawałoby się ekstremistów ze „Związku Wypędzonych”. Wciąż obowiązująca treść artykułu 116 Konstytucji Niemiec, jest stanem agresji prawnej wymierzonej przeciwko Polsce.

    ART 116 I ART. 146 USTAWY ZASADNICZEJ (..). RZESZA NIEMIECKA ISTNIEJE NADAL (..), co powinno być rozumiane, jako ISTNIENIE RZESZY W JEJ STARYCH GRANICACH Z 1937 ROKU.
    Ten zapis w Konstytucji Niemieckiej w myśl Umowy Poczdamskiej jak również umów międzynarodowych jest NIELEGALNY, tak samo jak istnienie ziomkostw.

    „Mężyków Stanu” i innych europejskich polityków. Interes Niemców jest oczywiście sprzeczny z interesem Polski i Narodu Polskiego i dodać trzeba, co jest ustawicznie pomijane, również sprzeczne z interesem narodów Europy.

    A gdzie roszczenia polskie od Niemiec za zbrodnie O tym nigdy papież nie mówił

    POLSKA POWINNA MIEĆ ROSZCZENIA minimum CZĘŚCIOWEJ tylko sumy 537,1 mld marek niemieckich ( wartość z 1972 r.) należnej Polakom od Niemców jako cywilno – prawne odszkodowania wojenne

    REPUBLIKA FEDERALNA NIEMIEC odziedziczyła pasywa i aktywa po nazistowskiej, zbrodniczej Trzeciej Rzeszy niemieckiej – bezspornie jest udokumentowanym następcą prawnym Trzeciej Rzeszy niemieckiej, odpowiedzialnym (bez możliwości przedawnienia) za wszystkie niemieckie zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości (tego rodzaju zbrodnie popełniane przez kolaborantów niemieckich), oraz za skutki i następstwa tych zbrodni (popełniane tak względem poszczególnych Polaków, jak i względem słowiańskiego Narodu Polskiego – zbiorowej ofiary zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.