Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sarmacja – w poniewierce u oświeconych

Posted by Marucha w dniu 2011-05-29 (niedziela)

Hetman Jan Zamoyski

Gdy w roku 1572 francuscy „lobbyści” zabiegali o polski tron dla Henryka Walezjusza, stawali przed niełatwym wyzwaniem: wieści o masakrze w noc świętego Bartłomieja gruntowały w świadomości Polaków przekonanie o przewadze cywilizacyjnej wolnej, otwartej i zasobnej Sarmacji nad nietolerancyjną, ksenofobiczną i podupadłą Francją.

Bynajmniej niełatwo było wyzbyć się poczucia wyższości, skoro rok później negocjatorzy z Krakowa natrafiali w Paryżu na elementarne trudności komunikacyjne: na francuskim dworze królewskim znajomość języków ograniczała się na ogół do jednego (francuskiego), podczas gdy w polskim poselstwie łaciną władali podobno nawet pachołkowie od koni.

Wówczas to Jan Zamoyski w słynnej uczonej mowie grzecznie i wyczerpująco tłumaczył kandydatowi-elektowi, o co chodzi z tą wolnością szlachecką. Tak, tak – Polacy uczyli Francuzów standardów demokratycznych.

 (…) wtenczas panowało takie oślepienie, że nie wierzono rzeczom najdawniejszym w świecie, jeśli ich nie czytano w francuskiej gazecie.  Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz

Notabene: przykra degradacja i degeneracja biologiczna, dająca się wówczas zauważyć nad Sekwaną – rezultat między innymi popularności infekcji zwanej w Polsce „francuską chorobą” (alias „francą”) – nasuwała nawet niektórym rosłym i zdrowym Sarmatom przekonanie o własnej odrębności gatunkowej i wyższości rasowej. Słowem: nasi przodkowie uważali się, a mieli po temu naprawdę sporo dobrych powodów, za szczególnie obdarowanych przez Boga – by nie rzec, za „nadludzi”.

Gdzie się podziało to wybujałe poczucie własnej wartości? Co takiego wydarzyło się w ciągu następnych dwóch stuleci, że kiedy Kościuszko, Barss, Dąbrowski i inni zabiegali o pozycję płatnych kondotierów w rozpoczętej właśnie w Paryżu światowej rewolucji, byli już tylko żałosnymi petentami, którymi byle Saint-Just czy Napoleon pomiatali i wysługiwali się bez najmniejszych skrupułów i bez jakichkolwiek zobowiązań. Nieszczęśni polscy jakobini do tego stopnia pragnęli dostosować się do ówczesnych „standardów zachodnioeuropejskich”, że nawet w korespondencji wewnętrznej, między sobą posługiwali się językiem francuskim (często) i rewolucyjnym kalendarzem (zawsze). Cóż za dno upadku – Polak do Polaka zwraca się per obywatelu, o topiących własny kraj we krwi Francuzach nie pisze inaczej, jak tylko perWielki Naród, a list z 22 sierpnia 1798 r. datuje: Paris, d. 5 Fructidora an 7 – czyli siódmego roku republiki (autentyczne – z korespondencji Kościuszki z Wybickim i Dąbrowskim).

Terribile opus reformationis mundi

Zaiste trudno określić ową przemianę mentalności, jaka najwyraźniej nastąpiła w polskiej elicie przywódczej, inaczej niż mianem rewolucyjnej. Ma się rozumieć, że od czasów kanclerza-hetmana Zamoyskiego przetoczyło się przez Polskę dość kataklizmów, dość wojennych katastrof i klęsk żywiołowych, by mocno nadwątlić poczucie pewności i godności każdego narodu. Ale przecież dokonała się również bezprecedensowa – być może pierwsza tak nowoczesna, bo całkowicie „pokojowa”, choć bezwzględna i totalna – operacja zmiany świadomości społecznej. Abstrahując od deklarowanych i mniemanych celów (stały zestaw frazesów: „reforma”, „naprawa”, „postęp”, „oświecenie” etc.), operacja ta prowadziła do zakwestionowania wartości polskiej tradycji i polskiego dorobku cywilizacyjnego, do podkopania ducha i wiary Polaków w opatrznościowy sens i oryginalność własnej roli dziejowej.

Momentem ogniskującym intencje „reformatorów” było – jak zwykle – zanegowanie wartości i próba zerwania więzów łączących Polskę ze Stolicą Apostolską. Bo – zauważmy na marginesie – nie o samą Polskę tu szło. Polska była tu tylko i aż jednym z kluczowych pól wojny, której nieodmiennym, jasno i bez ogródek wytyczonym celem jest zagłada papiestwa i zniszczenie Kościoła. By mogło dopełnić się straszliwe dzieło zreformowania świata(terribile opus reformationis mundi – Jan Amos Komeński), trzeba było pozbawić katolicyzm tej ostoi, jaką – mimo wielu zaniedbań i niewierności – pozostawała Rzeczpospolita Obojga Narodów.

Wykpić, ośmieszyć, zohydzić

Rzecz jasna, zupełnie nie nadawali się do współpracy w tym „straszliwym dziele” nie idealni bynajmniej, ale na swą miarę bogobojni Sarmaci.

Stanisław Antoni Szczuka, wybitny polityk i pisarz polityczny, wg. Wikipedii "fanatyczny katolik"

Nie trzeba było żadnej głębszej analizy socjologicznej ani żadnych badań sondażowych, by jako kompletnie beznadziejne ocenić szanse skaptowania pobratymców pana Paska (tak oto się deklarującego: Wychodząc tedy z okopu, kazałem ja swoim ludziom wołać: Jezus, Maryja!, lubo insi wołali: Hu, hu, hu!, bom się spodziewał, że mi więcej pomoże Jezus, aniżeli jakiś pan Hu). Należało tedy koniecznie wykorzenić z Polaka Sarmatę. A ściślej, pilnie doprowadzić do tego, by się Polak sam w sobie Sarmaty zaparł. W tym celu należało Sarmatę wykpić, ośmieszyć, a jego zasady, zwyczaje i obyczaje zredukować do absurdu.

I tu paradoks: temu właśnie przedsięwzięciu zawdzięcza być może sarmatyzm karykaturalne, ale zawsze owocne poznawczo zdefiniowanie i na ogół oszczerczą w wydźwięku, ale całkiem szeroką popularyzację. Sam termin, jako nazwę znienawidzonej formacji, ukuli bowiem (wszystko na to wskazuje) zaciekli szydercy, bezlitośni krytycy i wytrwali jej tępiciele – prawdopodobnie po raz pierwszy bowiem słowo „sarmatyzm” pojawia się na kartach warszawskiego „Monitora” (nr 30) w roku 1765: Będzie wiekopomna i zaiste należyta wdzięczność trwała w polskim narodzie dla tych, którzy zrzuciwszy jarzmo prewencji i gnuśnej nieświadomości ośmielili się na te, że tak rzekę, bałwany sarmatyzmu, które przez dwieście lat naród nasz czyniły pośmiewiskiem uczeńszych [podkr. – G.B.].

Warto uważnie przeanalizować to zdanie – od razu ujawnia się tu bowiem jakże charakterystyczna strategia propagandowa: oto niższość, niedorozwój, upośledzenie umysłowe własnego narodu uwydatnia się w porównaniu z narodami „uczeńszymi”. Czarna legenda sarmatyzmu będzie więc budowana na szeregu nieśmiertelnych (bo do dziś w użyciu), oświeceniowych stereotypów w rodzaju: „światopoglądu naukowego”, czy imperatywu „postępowości”. Pogromcy bałwanów sarmatyzmu będą sobie przy tym zawsze przypisywać bezkompromisowość i odwagę (która nie waha się zrzucić jarzma prewencji) i w ogóle wyższość intelektualną (w opozycji do owej gnuśnej nieświadomości). Przede wszystkim jednak pojawia się ten stały szantaż moralny, jaki rodzi się z groźby ośmieszenia. Oto sarmacka Polska okazuje się wiecznym pośmiewiskiem oświeconej Europy.

Sarmaccy, Fanatyccy, Nieukowie…

„Sarmatyzm” okazuje się więc z założenia określeniem pejoratywnym – oryginalną inwektywą stanowiącą przejaw inwencji słowotwórczej motywowanej chęcią przyprawienia gęby(Gombrowicz – rasowy sarmata-abnegat) tym Polakom, którzy nie staną ochoczo do walki o nowy, wspaniały, oświecony świat. Gazeta „Monitor” to wszak narzędzie walki politycznej podjętej przez Familię (Czartoryskich z królem Poniatowskim) o duszę Polski. Ma się rozumieć, rzecz ma znacznie szerszy kontekst politycznych planów tej wybitnej skądinąd grupy trzymającej władzę w Polsce przez pół wieku bez mała – faktem jednak pozostaje, że nie dostrzegała Familia możliwości realizacji owych planów bez złamania w Polsce ducha tradycji, którego karykaturę zgodzono się przezywać właśnie „sarmatyzmem”.

Na łamy „Monitora” wprowadzona została wkrótce, jako przykład jednoznacznie negatywny, Familia Ichmć Panów Sarmackich – z pokrewieństwem i koligacją swoją Ichmci Panami Fanatyckiemi, Nieukami etc. (nr 53, rok 1765) – rodzina wrzaskliwa, kłótliwa, nietolerancyjna, ceniąca ludzi podle pozorów, z góry niechętna wszelkim nowinkom, zwłaszcza cudzoziemszczyźnie.

Jak oględnie zauważa w Słowniku literatury polskiego oświecenia Janusz Maciejowski (literaturoznawca, znawca i edytor m.in. tekstów konfederacji barskiej, notabene w latach dziewięćdziesiątych Wielki Mistrz Wielkiej Loży Narodowej Polski): Pojęcie to [sarmatyzm] z czasem zaczęło przylegać do wszystkich zwalczanych przez oświecenie cech szlacheckiej mentalności i obyczajowości. A sto lat temu Zygmunt Gloger w swej nieocenionej Encyklopedii staropolskiej konstatował, że w istocie krytycy sarmatyzmu piętnowali wszystkie te cechy rdzennie polskie, narodowe i słowiańskie, które u ludzi salonowych i zcudzoziemczałych szły w poniewierkę.

Owoce mowy nienawiści

Cała ta kampania, prowadzona z dużą konsekwencją, owoce wydała zastraszająco szybko. Przykłady utrwalenia się negatywnego stereotypu znajdujemy chociażby w literaturze scenicznej: w Sarmatyzmie Franciszka Zabłockiego czy Powrocie posła Juliana Ursyna Niemcewicza. Równocześnie odezwały się głosy trzeźwiące – choćby Stanisława Staszica, który na kartach wydanych w roku 1790 Przestróg dla Polski zauważa: Ta zaś familia (…) zaczęła naśmiewać się z wszystkiego, co było w Polsce, przegardzała [sic] krajowe zwyczaje, wyszydzała narodowy obyczaj, sarmatyzmem zwała szlachcica prostotę i szczerość.

A jednak niewiele lat później Samuel Bogumił Linde wpisał do swego Słownika języka polskiegoSarmatyzm – nieokrzesanie obyczajów, grubiaństwo, grundychwalstwo. Nie od rzeczy będzie tu wspomnieć, że autora tej śmiałej definicji widziano w czasie tzw. warszawskich wieszań czerwcowych (1794), jak w bolszewickim amoku osobiście pomagał taszczyć belki na szubienicę.

Zauważmy, jak znajome – bo nieustannie powtarzane – okazują się te strategie poniżania, stygmatyzacji, wykluczania z szeregów „postępowej ludzkości”. Bo przecież wyszydzeniu podlegała nie tylko pogardzana „mentalność”, ale i wygląd zewnętrzny, strój, fryzura. Wszak krewnym w prostej linii Imć Sarmackiego z osiemnastowiecznego „Monitora” jest niewątpliwie pan August Bęcwalski z dwudziestowiecznego „Przekroju” – istotna figurka z frontu walki z „reakcją”, „faszyzmem” etc. w pierwszej dekadzie umacniania się w Polsce „władzy ludowej”. To wszystko już było – cała ta retoryka oparta na etykietowaniu „wrogich elementów”: wsteczników, obskurantów, kołtunów, kułaków, burżujów, obszarników, ksenofobów etc. – wszystko to Polacy wstępnie przerobili już w XVIII wieku, gdy nasi „oświeceni” przystąpili do rozprawy z „sarmatyzmem”.

Komisja Indoktrynacji Narodu

Opisany powyżej zastraszająco nowoczesny projekt inżynierii społecznej nie miałby jednak tak totalnych, prawdziwie rewolucyjnych skutków, gdyby nie szczególne narzędzie, jakim dysponowali jego autorzy, a mianowicie: scentralizowany system państwowej edukacji. Nie przypadkiem Komisja Edukacji Narodowej (i późniejsze wcielenia tego samego projektu) była ukochanym dzieckiem tego samego obozu, który głównym przeciwnikiem w walce o naprawę Rzeczypospolitej ogłosił nie Katarzynę bynajmniej i nie ­Fryderyka, ale… Imć Sarmackiego. Bo przecież nawet dziesięć „Monitorów”, nawet sto antysarmackich „komedii” w Teatrze Narodowym (sic!), ani nawet zwielokrotniony dorobek publicystyczno-agitacyjny „kuźnicy kołłątajowskiej” nie mogły doprowadzić do takiej popularyzacji wśród Polaków poczucia niższości, kompleksów cywilizacyjnych i niechęci do własnej tradycji – tego dokonać mogło wyłącznie totalne zglajszachtowanie systemu wychowawczo-edukacyjnego (którego notabene prymarnym i bynajmniej nieskrywanym głęboko celem było odebranie wpływu na kształcenie młodzieży duchowieństwu).

Hugon Kołłątaj

Komisja Eukacji Narodowej upadła, ale jej duch, niestety, nie zginął – objawi się jeszcze wielokrotnie: czy to za Królestwa kongresowego, w którym minister „oświecenia publicznego” Stanisław Kostka Potocki (notabene Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Polski) stanie do walki z „Ciemnogrodem”, czy później, gdy programy „oświecania” młodych Polaków pisane będą już w Wiedniu, Petersburgu czy Berlinie. Odtąd już zawsze obowiązywała będzie wersja historii, w której to wszystkiemu winien jest Imć Sarmacki. A jeśli nawet przejściowo zastosuje się wobec niego (Sarmackiego) złagodzony wymiar kary (videPan Tadeusz), czy nawet częściowo ułaskawi (videPamiątki Soplicy czy Trylogia) – to przecież w tym sęk, że nie uświadczysz w polskich podręcznikach szkolnych krytycznej refleksji na temat „oświeconych” pogromców sarmatyzmu i ich programu cywilizacyjnej rewolucji.

I tu zachodzi zasadnicza zbieżność państwowych programów „oświecania” polskiej młodzieży – czy za Piłsudskiego, czy za Bieruta, czy za Kwaśniewskiego, czy Kaczyńskiego – że zawsze jako wzór obywatela (właśnie: „obywatela” – broń Boże nie „poddanego”) serwuje się w nich młodzieży – Hugona Kołłątaja, a do kanonu przyczyn rozbiorów należy nieodmiennie warcholstwo szlachty. Do dziś przecież pozostają w użyciu akademickie podręczniki pisane przez peerelowskich pogrobowców francuskiej Encyklopedii.

Sarmacja wciąż żywa

A jak uparcie powraca moda na Sarmację (vide: popularna proza Jacka Komudy i innych, gra fabularna Dzikie pola czy piękny Niezbędnik Sarmaty Jacka Kowalskiego), podobnie wracają echa tamtej pierwszej antysarmackiej batalii. Ilekroć ktoś tłumaczy Polakom, że społeczeństwo nie dorosło, albo że nie skorzystali z okazji, żeby siedzieć cicho – powinni zdać sobie sprawę, że wszystko to już było… ćwierć tysiąca lat temu.

A warto o tym pamiętać nie po to, by bezkrytycznie i bezrefleksyjnie napawać się sarmacką legendą – gdyż następnych setek lat może nie starczyć, by Polska na nowo do tej legendy dorosła, by na nią od jakże mizernych dziś podstaw znów ciężko zapracowała – ale ku przestrodze. Jak ulał bowiem do walki „oświeconych” z „sarmatyzmem” pasuje aktualna diagnoza Barbary Fedyszak-Radziejowskiej: Łatwiej rządzi się ludźmi, kiedy mają oni zaniżoną samoocenę. To jest ważne z punktu widzenia elity (…), która chce mieć komfort realizowania swojego projektu, żeby ludzie, którymi rządzi, mieli poczucie, że są niewiele warci.

Grzegorz Braun
Tekst ukazał się w nr 19 miesięcznika Polonia Christiana

Za: Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu

Odpowiedzi: 104 to “Sarmacja – w poniewierce u oświeconych”

  1. Zob.:
    Odrzucić „cywilizację Oświecenia” http://polski.blog.ru/119385779.html

    Zrehabilitować szlachecką Polskę http://polski.blog.ru/119744515.html

  2. Ptasznik z Trotylu said

    Dzisaj obrzydzaniem wszystkiego co polskie, narodowe, katolickie zajmują się żydowskie gazety, żydowskie „salony” i środki masowego rażenia nazywane telewizją.
    Zauważcie Państwo, z jaką lubością „gwiazdy” ekranu i inni celebryci (w 90% pochodzący z tzw. „narodu wybranego”) wyśmiewają się i szydzą z prostych ludzi (gojów).
    Wszyscy pamiętamy „Kabarecik” Olgi Lipińskiej, ile tam było jadu i szyderstwa w przedstawianiu polskiego robotnika czy polskiego rolnika – każdy musiał być obowiązkowo brudny, nieogolony i pijany.
    Kiedy tzw. „inteligencja” (czytaj: Sanhedryn”) zbiera się na jakąś dyskusję w telewizji na temat kondycji Polaków to przemawiają z taką wyższością i ledwo maskowaną pogardą, że człowiek myśli sobie: a kim wy do k. nędzy jesteście że tak sobie pozwalacie?
    Tu jest odpowiedź na pytanie: kto chce żeby Polacy sami siebie uważali za byle co.
    Z tego biorą się później demotywatory typu : ” w Polsce nic się nie da zrobić”, albo „w Polsce nic się nie uda”.
    Jest to robione w konkretnym celu.

  3. lopek said

    Historię dla pdbitego narodu, pisze od nowa okupant! Owa historia nigdy nie ma nic wspólnego z prawdą.

  4. Poczytalny said

    Ano pozwalaja sobie juz na wszystko,bo goje to potulne baranki i owieczki umieja tylko beczec gdy brzuchy puste.

  5. Piotrx said

    Warto także wspomnieć, że „oświeceni” /iuminaci Weishaupta/ podporządkowali prawdopodobnie sobie w dużym stopniu także ówczesne wolnomularstwo w Polsce. W zapiskach Zwacka („Katon”) znajduje się informacja potwierdzająca „układ przymierza z Lożą Narodową Polski czyli Wielkim Wschodem Narodowym Polski” , zaś Knigge („Filon”) w liście do tegoż Zwacka nadmienia , że „Ten projekt dotyczący Polski , to dzieło mistrzowskie. Posłałem już Spartacusowi (czyli Weishauptowi) projekt okólnika dla lóż ” . Ponadto w 1789 roku król Stanisław August zostaje członkiem klubu francuskich jakobinów pod kierownictwem Mirabeau – członka Iluminatów Weishaupta. W 1790 roku w jego ślady idzie także Szczęsny Potocki – wówczas mistrz polskiego wolnomularstwa , a wkrótce przywódca Targowicy . Nieco później, gdy „rewolucja francuska” jest zagrożona upadkiem, poprzez loże są przekazywane do Polski pieniądze na powstanie Kościuszki. Dzięki temu liczono zapewne na unieruchomienie pod względem wojskowym Austrii, Prus i Rosji, a tym samym na ocalenie rewolucji francuskiej. Jak pisze ks. Barruel : „Aby ocenić ilość emisariuszów , których sekta utrzymywała w Polsce , wystarczy wspomnieć o przemówieniach Cambon’a, skarbnika rewolucji , który przyznawał, że pomoc dla braci w Warszawie kosztowała już Francję ponad 60 milionów (…) W istocie będąc panami tych okolic jakobini trzymaliby w szachu trzy mocarstwa , które były najgroźniejsze wśród koalicji panujących, ta dywersja musiałaby koniecznie osłabić ich siły. Wolność i równość przeszłaby łatwiej do Rosji; bracia pruscy i austriaccy ujawniliby się śmielej . Już wszystkie te życzenia zdawały się sprawdzać: Kościuszko wywołał powstanie w Warszawie , Wilnie i Lublinie .”

  6. Poczytalny said

    Mowia ,ze Kosciuszko byl ruski i nazywal sie „Kastjuszko” – czy to prawda ?

  7. Kronikarz said

    5/ Piotrix
    Celne powiazania faktow podaje Pan, bardzo celne – czy mozna prosic o zrodlowe teksty albo o szersze ujecie tej sprawy.

  8. Ptasznik z Trotylu said

    Ad 6. Tadeusz Kościuszko był polskim szlachcicem urodzonym na terenie dzisiejszej Białorusi a zatem nie był bardziej „Ruski” niż np. hetman Karol Chodkiewicz.

  9. Poczytalny said

    Dzieki za odpowiedz „Ptaszniku”,kto pyta nie bladzi.

    Teraz to juz mi wiadomo,co szlachcic to szlachcic a i kosy nie byly mu obce, kosynierow bylo wielu ( w tym czasie) i brali udzial w powstaniu.
    Mawiali (wtedy),ze najdzielniej bija „chlopy”,co innego teraz.

    Ciekawe czy Zydzi w Polsce mieli nadawane szlachectwo,a moze szlachcicem trzeba bylo sie urodzic ?

    Prosze o dalsze uswiadomienie mnie,zawsze to czegos czytelnik moze sie nauczyc ,szczegolnie gdy sie jest mlodym a w szkole polskiej roznie uczyli i ucza.

    Dla przykaldu, gdy dzisiaj urodzisz z ojca i matki partyjnego to odrazu jestes w partii dajmy na to PO czy PiS.

    Co innego taki Palikot (mial podobno trudne dziecinstwo),temu nie dali zagrzac miejsca w „ziemianskiej” PO i poczal biedny sam partie zakladac.
    Wczoraj na dziwnej pradzie to i sam musial ulotki rozdawac gdy mlodziez wyszla na ulice upominajac sie o „uprawe konopi” w Polsce.
    Niech ta sobie wspolczesni „szlachcice ziemianscy” grosza dorobia.

  10. Gerwazy Gagucki said

    AD VOCEM

    Dziejopis Szymon Starowolski w pierwszej połowie XVII w. tak pisał: „Jeszcze chwała Bogu nie schodzi Sarmatom na mężach dobrych, na rozumiech bystrych i dostatkach wojennych”.
    Tak więc do drugiej połowy XVIII w., kiedy to sarmatyzm okres świetności miał za sobą, Sarmata znaczył w staropolskiej mowie Polaka starej daty i była w tym aprobata dla sarmackiego obyczaju. Jak opisał to Zygmunt Gloger:”W drugiej połowie XVIII w. sarmatyzmem zaczęto nazywać obyczaj staroświecki, staroszlachecką rubaszność z jej prostotą, szczerością, prawdomównością i krewkością, jednym słowem, wszystkie te cechy rdzennie polskie, narodowe i słowiańskie /…/”
    Ze słów tych wynika, że sarmatyzmu nie określało potępienie lecz wyraźna za nim tęsknota po epoce saskiej. Dopiero potem propaganda Familii i Komisji Edukacji Narodowej otorbiła to pojęcie wręcz nikczemną treścią. I tak zostało do naszych dni, bo wielu posunęło swój krytycyzm wobec tej epoki tak daleko, że nawet jej mit w całości wrzucili do śmietnika dziejów.

    Na moim podwórku internetowego pisarczyka, od lat natykam się na grymasy zniecierpliwienia i plucia mi do kałamarza, ponieważ wielu internetowym znawcom i apologetom języka polskiego bardzo przeszkadza mój staropolski powiew w mojej pisaninie. Ja jednak nie wziąłem się znikąd.

  11. Poczytalny said

    To wszystko dlatego,ze w Polsce to juz tylko mieszana krew sie ostala !
    Wszystkiemu winne sa Polki,ktore ulegaja obcym.
    No bywalo,ze w zawierusze wojennej je gwalcono i rozne z tego rodzily sie dzieci ale patrz dzisiaj .
    Gwaltow nie ma a dzieci „polskie” jakies dziwne jakby nie nasze.

  12. Marucha said

    Re 11:
    Czy wszystkiemu winne są Polki?
    Kiedyś, jeszcze do XX wieku, obcy osiedlali się w Polsce, a ich dzieci stawały się już Polakami.
    Może to Polska straciła swój magnetyzm, jaki przyciągał do nas ludzi z całego świata, zgłodniałych wolności i praworządności?

  13. 777 said

    Może warto odkryć i odkłamać Sarmację z Panem Jackiem Kowalskim.

    Myślę, że aby zacząć odzyskiwać swoją tożsamość musimy wrócić do korzeni (nic nowego).
    Polska przetrwa tylko dzięki tym, którzy niosą ze sobą Tradycję. Kiedyś ten cały Babilon musi runąć i narody będą odbudowywały swoją tożsamość. Zresztą już to robią np. Irlania i Szkocja, z tym ,że jest to powrot do celtyckich, pogańskich korzeni. Ponoć Szkocja ma stać się samodzielnym państwem (dzięi „rytownikom” szkockim?).

  14. Kronikarz said

    11/ & 12/
    …za troche swiezej krwi wsrod Polakow jest, to tylko pojdzie nam na zdrowie chyba – nic przewiko temu nie mozemy zreszta. Sprawa jest gdzie indziej, jesli chcemy o swoje sie bic, jak mowi Mocniejszy, kwestia polega na tym, ze musimy liczyc na wlasne SILY…: „Jedynie dwie siły są w Polsce, którym zależy na patriotycznym działaniu. Niestety obie są jeszcze w rozproszeniu. Tymi siłami są obrońcy życia i narodowcy. Kto zjednoczy ruchy obrony życia i ruchy narodowe, zorganizuje je demokratycznie – ustrzeże przed zdradą przywództwa, a one przejmą władzę państwową i naprawią Polskę.”

    http://marucha.wordpress.com/2011/05/29/obama-jak-brezniew/#comment-95085

  15. Ptasznik z Trotylu said

    Ad 9 i 11. W XVIII w. Żydom nadawano szlachectwo polskie gdy przyjmowali wiarę katolicką a czyniono to dla rozszerzania Królestwa Bożego. Skorzystali z tego głównie tzw. „Frankiści” z których wielu odgrywa dzisiaj ważne role w PISie (Naimski, Macierewicz).
    Co do tzw. „mieszańców” to – Panie Poczytalny – polskość nie bierze się z krwi. Polakiem nie jest ten który urodził się z polskich rodziców. Polakiem jest ten który chce być Polakiem. Tak było zawsze w Rzeczypospolitej. Czy pochodzisz z Niemców, Rusinów czy Żydów, jeśli szczerze kochasz Polskę, jej historię i tradycję, jeśli kochasz Jezusa i Świętą Wiarę Rzymsko Katolicką, jeśli gotów jesteś dla Polski pracować, walczyć i oddać życie – to jesteś Polakiem. Tylko u Żydów i hitlerowców względy rasowe i plemienne odgrywają decydującą rolę.

  16. Gerwazy Gagucki said

    RZECZPOSPOLITA TRZECH NARODÓW

    Taką nazwę nadają dzisiaj niektórzy historycy Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jaki to był ten trzeci naród pozostawiają w domyśle.
    Jeśli zaś o ostatnie akordy tejże Rzplitej idzie i rolę Kościuszki w dobiciu Najjaśniejszej – to zaiste mało to znany, wbrew pozorom, temat. Bardzo czcimy Kościuszkę i w każdym miasteczku jest jego ulica. Ale ten marny wódz Tadeusz Bieda, stworzony przez Familię dla przerastających go zadań, równie marnie zasłużył na taki splendor.

  17. 777 said

    Niedawno zauważyłam, że obecnie mamy Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Jeden naród zmonopolizował „zarządzanie” drugim narodem. Kiedy zostanie to oficjalnie obwieszczone nową Konstytucją?

  18. Poczytalny said

    Absolutnie nie zgadzam sie z tym twierdzeniem ,ze „polskosc nie bierze sie z krwi” ani tez,ze „Polakiem jest ten,ktory chce byc Polakiem ” !
    Uzasadniam :
    1 .Wielu dzisiaj Zydow posiadlo „urodzenie polskie” jak i tez zostalo obywatelami polskimi ale jedni i drudzy nie maja „obowiazkow polskich” ,malo tego NIE SLUZA POLSCE, dzialaja na SZKODE POLSKI !

    2. POLSKOSC BIERZE SIE NIE TYLKO Z POLSKIEJ KRWI (obojga rodzicow) ale takze z POLSKICH GENOW !!!
    Geny te to DZIEDZICZNOSC DOBRA a nie zla .
    Oboje rodzicow plci odmiennych/roznych maja w kodzie genetycznym dobro lub zlo,ktore w zyciu doroslego czlowieka uwidacznia sie wyraziscie !

    Prosze wiec spojrzec teraz na rodzicow (ojcowie i matki) tak polskich jak i zydowskich i zobaczycie co dostrzezecie.

    Warto tez przyjrzec sie ich duszom.

    Jestem sklonny do dalszej dyskusji w powyzszych stwierdzeniach,
    bronic polskiej krwi i genow,zachowac CZYSTOSC POLSKIEGO CIALA i DUSZY.

    Nie bedzie obcy mieszal nam POLSKIEJ KRWI.
    Nie bedzie obca sperma zapladnial Polek .

    O to juz my POLACY postaramy sie aby dalej nie trwalo MIESZANIE KRWI i dziedziczenie obcych ,na dodatek zlych genow !
    Bog nam w tym dopomoze.

  19. Marucha said

    Re 18:
    Nie jest to prawda.
    Przykład z Żydami jest błędny.
    Polakiem jest ten, kto kocha polskość i Polskę, a nie ten kto sobie załatwił obywatelstwo czy nawet formalnie przechrzcił.

    Niejaki Wincenty Pol był żarliwym patriotą. Jego ojciec był Niemcem, a matka Francuską.

    Schronisko im. Wincentego Pola w Dolinie Roztoki w Tatrach.

  20. Kronikarz said

    16/ Gerwazy Gagucki

    Tadeusz Bieda a raczej Bieda Targowica – troche to boli a nawet bardzo boli uswiadomienie sobie tej rzeczywistosci, ze cala ta heca z Konstytucja a zwlaszcza z Powstwniem nie byla niczym inny w zasadzie niz dymna zaslona dla Illuminatow z ich dziele oswiecania Francuzow.

    Napoleona nawet wykreowali finansujac jego wyprawe do Egiptu, gdzie glownym celem wyprawy bylo, raz, dla narodowcow pozbycie sie tego wichrzyciela a, dwa, dla starozkonnych chodzilo o odbudowanie Swiatyni – do tej pory sa tam jeszcze, kolo Tel Awiwu, groby zolnirzy napoleonskich.

    Ciezko jest pomyslec, ze dalej i dalej nami manipuluja.

  21. Marucha said

    Re 20:
    Przewartościowanie swych sądów na temat historii Polski, a zwłaszcza wielu jej postaci, których kazano nam uważać za bohaterów i za wybitnych wychowawców, wymaga dużej odwagi.

  22. tralala said

    Przewartosciowanie czegokolwiek wymaga wielkiej odwagi. Ale zeby przewartosciowac trzeba miec zaufanie do innej (nowej) informacji i z tym jest jeszcze wiekszy problem.

    Pochodzenie biologiczne nie ma wielkiego znaczenia (moji wlasni przodkowie rodzili sie pod wiloma szerokosciami geograficznymi)istotne jest wychowanie, wplyw madrych nauczycieli, kaplanow i innych autorytetow.

  23. Kronikarz said

    22/ Bienvenue, ma Chère Polono-Française !

    Vous avez fait la grasse matinée, à ce que je vois – Parisienne vous êtes ? Bonne journée ;-)

  24. tralala said

    ad23
    Bonjour, oh no, je reviens de la Messe chez des”intégristes” à Toulouse.
    Bon dimanche:)

  25. Kronikarz said

    Donc, vous êtes dans Ville Rose, à ce que je vois, car moi, je vis à Paris depuis, depuis tjrs.

    Bises ;-)

    Janusz

  26. KT said

    Ad: 21
    Patrząc wokół widać że większość polactfa nie stać na odwagę i myślenie.
    Są szczęśliwi gdy wrogowie mowią im co mają myśleć, w co wierzyć i jak wyglądają.

  27. Poczytalny said

    Jak zwykle nie brak W TYM FARYZEJSTWA !

    Tak,tak, sa Polacy kochajacy polskosc i Polske i to z nie malym zyskiem !
    Czasem zysk ten przerasta zysk zydowski .

    Ale czy dla zysku czlowiek zyje Panie Gajowy ?

    Ja wiem,ze zaden gajowy drzewa na opal nie kupuje (mialem i mam takich w rodzinie) ,a i w lesie jakies zwierze wpadnie w sidla,czy sarna noge zlamie i trzeba ja dobic .

    Jest tez prawda ,ze lekarz lekarza leczy ,a ksiadz do ksiedza do spowiedzi chodzi.
    Inna sprawa z dziennikarzami ,bo u tych zycie polega na tym „kto da wiecej” temu sie sluzy.
    Podobno w swiecie nic sie nie dzieje bezinteresownie,choc bywa,ze ksiadz za darmo sie pomodli i umarlego pogrzebie.

    To moje bezinteresowne spostrzezenia .

  28. 166 bojkot TVN said

    Jeden z Sarmatów uchował się w autobusie:

    http://demotywatory.pl/1128479/Ojczyzna

    Gdyby takich było więcej, to ani Majewski, ani Wojewódzki, ani Figurski, ani ci wszyscy, co wtykali w TVN polską flagę w psią kupę (suki posła Dorna), ani Urban, ani Jaruzelski nie pojawiliby się na wizji z obawy, że im ktoś facjatę poważnie naruszy.
    Taki majewski i wojewódzki z figurskim, bez gładkiej facjaty są niczym, przeszłością, pobitymi palantami, zerem. Znikają z Polski, jadą na zmywak, bo do niczego więcej się nie nadają. Mam nadzieję doczekać po wyborach takiego stanu.

  29. Roman K said

    Wszytko dobrze..tyle ze g…no prawda!
    Sarmatyzm- pojecie i trend ukuty sztucznie dla podparcia ustroju wielonarodowej Rzeczypospolitej, gdzie jedyna kasta obywatelska byla Szlachta o roznej etnicznosci. Mit stworzony na poczekaniu o wspolnej etnicznosci Szlachty pochodzacej od legendarnych Sarmatow..potomkow Japheta usprawiedliwial wyzysk i deptanie praw ludnosci wolnej -kmieci i mieszczn jak i wolnych tzw ludzi luznych.. i pozwalal zamieniac w bydlo chlopow panszczynianych oraz zdruzgpotac warstwe mieszczanska!@ TO dlatego za jezyk Sarmatow uznano lacine, a jezyki slowianskie rodzime uznano za jezyk potomkow Chama.
    Wolnsoci i rownosci braci szlachty nie przeszkadzaly w praktykach nieludzkiego traktowania i nielitopsciwego wyzysku wloscianstwa.. Sama szlachta rownosci te praktykowala poprzez karmienie i smarownie niezlicznych rzesz panow braci chodaczkowej szarzyzny, brudnej, smierdzacej i spitej, ktora w lachmanach ze sloma w butach- ale z karabela spala po stajniach gumnach i chlewkach wielmozow, ktorym sluzyla jak psiarnia.,,swoja kreska:-)) Co wam to przypomina dzis????
    Sarmacja zostala wykorzystana dp walki z Cerkwia Slowianska rytu Cyryla Matodego. gdzyz opieral sie na Lacinskosci i Katolickiej Rzymskiej hierarchii..to wielmoze i szlachta- narod Sarmacki niesli rzymskie wyznanie na wschodnie rubierze..wykorzystujac sile ekonomiczna i polityczna- jako klasa obywatelska.
    Dokonala Sarmacia rozwalenia wspolnoty naordowo slowianskiej i stworzyla ogniska wasni i niecheci tlejace do dzis. Apogeum bylo rozwalenie w roku 1700 wielkiej diecezji Cerkwi Slowianskiej Samborsko Przemysko Sanockiej o 3mln ludnisci i 2700 cerkwiach,,ktorych resztki mozecie ogladac na calej Halyczynie i Pogorzu Przemysko Sanockim i Dukielskim az po Gorlice i Myslenice. Tej diecezji , z ktorej zawsze pochodzil trzon horagwi prawoslawnych broniacych Rzeczypospolitej od wschodu przez kikaset lat. Gwozdziem do trumny bylo burzenie cerkwi Uniackich w latach 30 tych II Rzeczypospolitej.
    Sarmacja- to grabarz Polski Slowianskiej Matki i OJczyzny wilu plemion Slowina Zachodnich i Karpackch potomkow Wiekich Moraw i morderca Najstarszej Slwianskiej Cerkwi i chrzeciajan- ktorzy kikaset lat przez powtornym Chrzetem Mieszka byli szczerymi wyznawcami Jezusa Chrystusa posiadajac swoj Mszal, tlumaczone Pismo Swiete i uznane przez Rzym i Kurie Rzymska…
    Zachecam panow mitorykow do glebszych studiow nad okresem..zwlaszcza poczytania pamietnikow wspolczesnych..i zachwyty im szybko przejda.
    Zreszta owocem Sarmatyzmu byl calkowity i kompletny UPADEK POLSKI!Czy dobre drzewo wyda zly owoc????

  30. Marek S said

    Ad. 29

    Podobno zabójstwo Stanisława Szczepanowskiego było intrygą Niemiecką mającą na celu wprowadzenie obrządku łacinskiego na terenie Polski. Stanisław Szczepanowski był podobno biskupen obrządku staro-cerkiewno słowińskiego podległym Rzymowi.

    Ma Pan, lub ktoś, informacje na ten temat?

  31. Poczytalny said

    Chyba nie wyda zlego owocu,dalej roznie az uschnie i go zetna.
    Inna sprawa z dobrymi ludzmi ,ci nie powinni dac sie sciac.

  32. Kronikarz said

    31/ !!! hasbara !!!

    Typowy refleks HASBARY !!! CO TO ZNACZY :

    „Chyba nie wyda zlego owocu,dalej roznie az uschnie i go zetna.
    Inna sprawa z dobrymi ludzmi ,ci nie powinni dac sie sciac”

    Tak sie dzieje jak go przycisnac.

  33. Poczytalny said

    Ciebie tylko brac na rozponanie i juz Palestyna wolna !
    Faktycznie Sarmacja w poniewierce.

  34. Kronikarz said

    ;-)

  35. radek b. said

    re 29: Jak zwykle bardzo wartościowy wpis p.Romana K i znów jak zwykle prawie niezauważony.Szkoda.

  36. Roman K said

    Mark S.. W owym czasie bylo to zaledwie niecale 20 lat po tzw fakcie Wiekiej Schizmy,,obrzadek zwlaszcza na Poludniu Polski, ktora byla wczesniej Czescia Moravia Magna byl Slowianski…ale Kosciol byl Jeden,,ten rozdzial zachodzil bardzo wolno. W kadym razie w owym czasie ma pan racje byla to intryga niemieckich duchownych ,ktorzy dominowali nowy rzymski ryt wsciekle zwalczajac wszystko co slowianskie…
    Ponadto w owym czasie nie funkcjonwalo pojecie Polak..raczej identyfikacje zachodzily dzielnicowo i plemiennie…Malopolanie roznili sie o Wielkopolan…tereny od Wisloka stanowily ziemie Rusi Kijowskiej..
    OKreslenie starocerkiewny jest klamliwy,bardziej prawdziwym byl KOsciol Katolicki Rytu Slowianskiego Sw. Cyryla i Metodego.
    Prosze zauwazyc role jaka odegraly klasztory sprowadzane i osadzane na ziemiach krolewskich..ktorych celem bylo przeciaganie na rzymokatolicyzm…
    W tymczasie funkcjonowalo na tych terenach bogate zycie monastyczne zwlaszcza skupialo sie ono w dolinie Sanu,,

  37. Kronikarz said

    Roman K 29/ & 36/

    W takiej perspekywnie inaczej wypada widziec wydarzenia takie jak wyprawa kijowska i jej konsekwencje, targi najezdzcow o przebieg granicy miedzy w 1939, postawa nacjonalistow ukrainskich w latach II wojny, akcja wisla, ???

    Dobrze by bylo poprosic Gajowego o umieszczenie tych tekstow jako wpis do dyskusji. Istnieje obawa, ze tutejsi forumowicze niewiele wniosa do sprawy, ale my Polacy musimy bardziej trzezwo patrzec na historie nasza, bo inaczej to inni sie nasza historia zajma.

    Anglicy ja znali, skoro linie Curzona wydumali. Stalin ja znal, skoro tak celnie uderzal na mape. Zydzi tez, bo poczynali sobie z Judeo-Palin i dalej napieraja. Jakze my mozemy powaznie wobec nich wygladac, skoro historii tej nie znamy czy tez nie chcemy znac.

    Sprawa trudna, bo i Wschod Polski i Zachod Polski wymagaja trzewego spojrzenia.

    Tak czy owak, teksty Pana Romana K zachowuje, by je przy takiej czy innej okazji wydobyc.

    …prosze takich wpisow WIECEJ, bom, raz, nie historyk, dwa, nie douczony, trzy, oficjalna historigrafia zbalamucony…

  38. radek b. said

    re 36: w okresie poprzedzającym oficjalny Chrzest Polski doszło prawdopodobnie do wojny na bardzo dużą skale (wg archeologów -świadczą o tym wykopaliska,resztki niedopalonych grodów). Czy ma to może związek z nawracaniem na rzymo-katolicyzm Polaków?
    Czy p.Romanowi coś wiadomo na ten temat?

  39. Marucha said

    Niech Pan RomanK napisze jakiś artykuł będący polemiką z tekstem Grzegorza Brauna, a chętnie go zamieszczę! Nawet wprowadzę polskie literki…

  40. Kronikarz said

    39/ dzieki ;-) dobrzesmy sie spotkali – czuje sie lepiej w takim Towarzystwie (-;

  41. Gerwazy Gagucki said

    MIĘDZY MITEM A HISTORIĄ

    Sarmacja nie była tylko pojęciem etnicznym, lecz także geograficznym, skoro już Ptolemeusz określał jej położenie. Onże także nazywał Sarmatami Wenedów, którzy wedle XVI-wiecznych Polaków mieli być ich przodkami. Tak czy siak nazwa „Sarmacja” pochodzi od starożytnego plemienia Sarmatów, ludu pochodzenia jakoby irańskiego, przemieszczającego się w I w. znad Wołgi na tereny Europy Środkowej.
    Nie wiem więc przez kogo zostało ukute sztucznie – jak pisze pan Roman K. – pojęcie „sarmatyzmu”, bo wiele wskazuje, że to nie nasi Sarmaci tak siebie nazwali, ale adoptowali nadaną im nazwę i nasycili własną treścią. Tak więc „Sarmacja”, „Sarmatyzm” i „Sarmaci” to w zasadzie jakby odrębne, choć przenikające się naturalnie pojęcia. Tak to przynajmniej rozumiem.
    Jest bardzo trudno napisać definicję sarmatyzmu, jak to chyba nazbyt pochopnie czyni pan Roman K. Sarmatyzm trwał przecież w Rzplitej przez lat dwieście i trudno dziś zanegować i w czambuł potępić 200 lat polskiej historii. Zresztą opisywać to zaczęto z czasem, bo pierwotnie – jak to określa Aleksander Brückner – „była to igraszka archeologiczna”.
    Trudno się też pogodzić z tak jaskrawą negacją choćby dlatego, że nasze sądy ukształtowane są głównie przez walkę polityczną drugiej połowy XVIII w. I tu wiele zła wyrządziła tak gloryfikowana tradycja konfederacji barskiej, której polityczna głupota jest zatrważająca. Dość przypomnieć, że ta nieudolna próba ratowania Rzplitej nie miała żadnego programu politycznego, poza chęcią przywrócenia sarmackiego ducha. Jednakże zaprzęgnięto do tego rydwanu nawiedzonego proroka karmelitę, który stał się konfederacji duchem paranoicznym.
    Pewne elementy takiej gloryfikacji tradycji konfederacji barskiej, dostrzegam dziś wśród tzw. obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu.
    Był jednakże sarmatyzm ponad wszelką wątpliwość miłością wszystkiego co rodzime.
    Tak więc cenna jest zachęta do czytania na ten temat, ale ośmielam się też wątpić, że choćby sarmatyzm uda się ostatecznie i nieodwołalnie przyswoić i przedstawić w formie skróconej wersji Historii.

  42. Roman K said

    Prosze wziac do reki Historie- Horodota..ojca historii,,czyta sie jak nowoczsna powiesc…
    On pierwszy wyjasnia pochodzenie Sarmatow, otoz opisuje on ze bylo to plemie- jakie powstalo na wskutek polaczenia sie mlodych Scytow pasacych swoje bydlo z jednej strony lasow, a z drugiej strony pasly swoje Amazonki. Chodzili do lasu za potrzeba i okazalo sie. ze mieli ich wiecej…tak doszlo do pomieszania.. Scytowie i Amazonki mieli swoje prawa, ktorych przestrzegali drobiazgowo. Za lacznie sie z obcymi grozia smierc badz w najleszym razie wygnanie.. Zebraly sie wiedzmy Amazonek i wolhy Scytow radzic co teraz nimi zrobic bylo nie bylo to ich wlasne dzieci…
    \ Doszli do wniosku ze zostac nie moga bozlamaki swiete obyczaje….musza isc na swoje zlamali prawo rodowe niech stanowia wlasne…
    Zgodzili sie i zawarli umowe..Amazonki zazdaly ze ich mezowie pomoga im w wychowaniu dzieci, beda mogly jezdzic konno i polowac…i pare innych..nazwano ich Sarmatami i poszli dalej na Polnoc…
    Ciekawe -ze Persowie -Iranczycy uznaja ta historie za prawdziwa,a ci maja prawie 5000 lat pisanej historii…i uwazaja ja za prawdziwa.
    Cos w tym musi byc- bo wsrod Slowian takie prawa mialy zawsze kobiety i ich statut byl o wiele wyzszy niz wsrod innych ludow. To tez przetrwalo wsrod Russow, ktorzy mieli od dawna i do dzis przyslowie: Chcesz zalatwic cos z Lachem gadaj z jego zona:-))) Byc moze wymieszali ze Slowianami, najprawdopodobnie wlasnei z Polanami, ktorzy siedzieli wokol Kijowa zanim z kniaziem Kijem poszli na Dunaj..nie mialo to zadnego wplywu na mit Sarmacki, ktorym ktos sprytnie sie posluzyl dla politycznego celu.
    Nie sluzy wcale odrzucenie Historii Polski Vincentego Kadlubka..a przyjecie za pewnik kronik wynajetgo do tego celu Galla Anonima, ktory wstydzil sie tego co wypisywal i wsyudzilsie podpisac pod tym co napisal wlasnym imieniem inazwiskiem…a co najwazniejsze w dedykacji zaznaczyl ze zacznei opisy dziejow Polski od chrztu Mieszka na czasy wczesniejsze rzucajac klatwe zapomnienia! W czasie Potopu zaginela Wielka Historia czy Kronika Polski.na ktora powolywal sie Kanonik Kadlubek,.chociaz slyszalem informacje, ze wcale nie, ze jest gdzies w Szwecji…
    To zle odbja sie po dzis dzien nie wierzycie..popatrzcie:

    http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110526/TURYSTYKA02/995320542

  43. Piotrx said

    Re 36: „Ponadto w owym czasie nie funkcjonwalo pojecie Polak..raczej identyfikacje zachodzily dzielnicowo i plemiennie…Malopolanie roznili sie o Wielkopolan…tereny od Wisloka stanowily ziemie Rusi Kijowskiej..”

    „Stanowiły ziemie Rusi Kijowskiej” bo wcześniej zostały zdobyte siłą na Lachach-Lechitach /Polakach/ przez Włodzimierza Wielkiego około 981 r. Rusią stały się wtedy tylko dynatycznie bo ludność miejscowa była pochodzenia lechickiego.
    Zresztą Ruś kijowska zwalczała także obrządek słowiański , gdyż reprezentowała interesy cerkwi kijowskiej i kleru greckiego z Bizancjum. Pod rokiem 981 „Nestor” opowiada o wyprawie Włodzimierza Wielkiego na Lachów, zakończonej zdobyciem Przemyśla, Czerwienia i innych grodów. „W roku 981 poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich, Przemyśl, Czerwień i inne grody, które są i do dziś dnia pod Rusią.” Na końcu tej zapiski autor dodaje „które są i do dziś dnia pod Rusią” , a więc automatycznie przeciwstawia te tereny „Rusi” i podkreśla, że „Rusią” one nie były. Kronikarz wyraźnie stwierdza, że związek tych ziem z „Rusią” nastąpił jedynie wskutek dokonanego przez Włodzimierza podboju. Władca ten walczył z Lachami i „zajął ich grody”. Grody te i cały teren zamieszkiwali Lachowie, dlatego kronikarz nie stwierdza, że te ziemie „były pod Lachami” , podczas gdy ich późniejszy status jest określony: „które są pod Rusią.” Warto jeszcze zauważyć, że gdy w 1031 roku synowie Włodzimierza Wielkiego przedsięwzięli kolejną wyprawę na Polskę, by pomścić straty z 1018 roku, kronikarz kijowski powie: „W roku 1031 Jarosław i Mścisław zebrali wojów mnogich , poszli na Lachów i zajęli Grody Czerwieńskie znowu i spustoszyli ziemię lacką , i mnóstwo Lachów przywiedli , i rozdzielili ich. Jarosław osadził swoich nad Rosią , i są do dziś dnia.”
    A więc używając słów „i zajęli Grody Czerwieńskie znowu …” potrafił on jasno określić sytuację, gdy szło o odzyskanie utraconego terytorium. Tymczasem przy zapisce dotyczącej roku 981 niczego podobnego nie napisał. Gdyby – jak twierdzą niektórzy – ludność na omawianych terytoriach tylko podpadła pod polskie panowanie przed rokiem 981, wówczas kronikarz dodałby przysłówek opiat’ (znowu) do tekstu z tegoż roku. Przez to słowo podkreśliłby ciągłość związków Rusi z ziemiami zachodnimi. Z powyższego rozumowania wynika więc jednoznacznie, że wystąpienie zbrojne Włodzimierza w 981 r. było pierwszym, na dużą skalę obliczonym i trwałym wyczynem władców kijowskich skierowanym przeciwko ziemiom polskim, mimo to później Grody Czerwieńskie jeszcze kilkukrotnie wracały do Polski – odzyskiwali je między innymi Bolesław Chrobry w 1018 r. i Bolesław Śmiały w 1069 r

    Niektórzy badacze jak np prof. Paszkiewicz stawia tezę o głównie państwowo-kościelnym (zwłaszcza kościelnym) znaczeniu terminu „Ruś”. Autor ten uważa, że termin „Ruś” był terminem sztucznym w sensie etnicznym. Nie można bowiem używać go jako rodzimej nazwy etnicznej wschodnich Słowian, czego potwierdzenie znajdujemy choćby u Nestora. Na początku termin ten oznaczał normańskich Waregów i ich państwo, potem nabrał na wskroś kościelno-religijnego znaczenia i oznaczał „chrześijan ruskich” /obrządku ruskiego/ oraz tereny przez nich zamieszkane. Pierwotnie tereny nad Sanem, górnym Dniestrem i Bugiem zamieszkiwała jedna i ta sama ludność, którą źródła nazywają Lachami. Jak przypuszczają niektórzy badacze należała ona początkowo do „języka słowiańskiego” czyli obrządku Cyryla i Metodego. Kiedy jednak na przeważającej części państwa Piastów utrwalił się ostatecznie obrządek łaciński, doszło do rozłamu wśród Lachów. Tak więc genezy rozbicia Polaków w XI-XII wieku oraz zmian w terytorialnym znaczeniu pojęcia „Lachy” można się doszukiwać w chrześcijaństwie Cyryla i Metodego, ugruntowanym w południowej i wschodniej części kraju. Kościół wschodni utrzymał mowę Słowian w liturgii co dało klerowi „ruskiemu” znaczną przewagę nad duchowieństwem łacińskim. Tym można w pewnym stopniu tłumaczyć fakt, że z czasem Przemyśl , Halicz, Włodzimierz Wołyński stały się „Rusią”. Również Długosz, opierając się na starej tradycji, stawia powstały wśród ludności polskiej rozłam na płaszczyźnie religijnej. Pisze on bowiem iż: „Ziemie ruskie, słusznym prawem od dawna posiadane … oderwały się od Polski, gdy im Polaków panowanie nie tak dla zdzierstwa i niesprawiedliwości rządów, jako raczej dla różnicy wiary wielce było nieznośne.” Tak więc dla prawidłowego nazwania późniejszej ludności znad Sanu, Dniestru i Bugu należałoby wykorzystać termin, którego użył „Nestor” pisząc o Radymiczach: „ot roda Lachow”, czyli lackiego (polskiego) pochodzenia.

    O słuszności powyższych wniosków może świadczyć także stanowisko jakie zajmować będzie w XIII wieku ludność omawianych terenów wobec zachodniego sąsiada. Szczególnie ważnym źródłem dla poznania tego zagadnienia jest „Kronika halicko-wołyńska”. Wiadomości zawarte w tym źródle nabiorą szczególnej wyrazistości, gdy zostanie najpierw pokrótce omówione nastawienie wobec katolików ze strony głównych ośrodków wiary „ruskiej” – Kijowa i Wielkiego Nowogrodu. Jak wiadomo dla wytworzenia wspomnianego rozłamu na płaszczyźnie religijnej potrzeba było wielkiego wysiłku i znacznego odstępu czasu. Grunt pod ten podział przygotował kler kościoła wschodniego (greckiego), bowiem akcję przeciwko „łacinnikom” prowadzili w Kijowie duchowni, głównie greckiego pochodzenia i to często na najwyższych stanowiskach. Mnich Teodozy w swoim utworze „Słowo o wierze chrześcijańskiej i łacińskiej” stwierdza, że ta ostatnia jest gorsza od żydowskiej, że trzeba się wystrzegać wszelkich kontaktów z łacinnikami, a gdyby nawet dało im się w potrzebie jeść lub pić z własnego naczynia, to należy je potem wymyć i modlitwą oczyścić. Metropolita kijowski Jan II potępiał w 1080 r. tych Rurykowiczów, którzy wydawali swoje córki za władców zachodnich, zaś Metropolita Nikifor (1104-1121) pouczał księcia Włodzimierza Monomacha jak wielkim przewinieniem jest utrzymywanie stosunków z łacinnikami. Metropolita ów skierował specjalne pismo do księcia wołyńskiego Jarosława, „ponieważ książę sąsiaduje z ziemią lacką, a ci, co na niej żyją, przyjęli naukę łacińską i odstąpili od Apostolskiej Cerkwi.” Arcybiskup nowogrodzki Nifont (1129-1156) dokładnie nauczał wiernych jak mają postępować wobec „łacinnika”, gdyby ten chciał stać się wyznawcą Kościoła wschodniego. Przepisany przez arcybiskupa ceremoniał wskazuje, że uważano go za nowochrzczeńca. Książę nowogrodzki Włodzimierz został wypędzony przez mieszkańców Pskowa, ponieważ wydał swą córkę za katolika, zaś Kronika pskowska nieustannie operuje takimi epitetami jak „pogańscy łacinnicy”. A w Kijowie wyobrażano sobie diabła w postaci Polaka (Pateryk kijowsko-pieczerski).

    Również charakter społeczetwa był tutaj odmienny – Jak pisze F.Koneczny:

    „Jest w tym coś wybitnie nieruskiego. Żywioł rolniczy stanowił wówczas na całej Rusi, od Kijowa po Nowogród, a również na Rusi Nowej, na Zalesiu, warstwę podrzędną, pozbawioną wpływu politycznego, który przypadł w udziale tylko mieszczaństwu. Na Rusi Czerwonej jest wręcz przeciwnie; o wpływie miast na sprawy publiczne w źródłach całkiem głucho, a bojarowie ziemscy występują wcześnie na pierwszy plan, a z końcem XII wieku trzęsą już księstwem halickim. Cała w ogóle organizacja społeczeństwa jest rażąco odmienna; nie ma tu ani ‚werwi’ , ani też systemu miast głównych, ‚stariejszych’ i ‚prigorodów’. A tyczy się to nie tylko księstwa halickiego, lecz również północnej części Grodów Czerwieńskich, zachodniego Wołynia. Prócz drużyn książęcych i nielicznych cerkwi – nie ma tam żadnych instytucji ruskich. Ziemia Lachów utrzymała piętno społeczne polskie. Była ona ‚Rusią’ tylko dynastycznie, o tyle, że podlegała władzy Rurykowiczów. Osadnictwo rolnicze składało się po dawnemu tylko z Lachów; nie było jeszcze imigracji rolniczej z Pińszczyzny ani Kijowszczyzny, co nastąpiło dopiero po najazdach tatarskich.”

    W innym zaś miejscu ten sam autor podkreśla dobitnie:

    „Tzw. Ruś Czerwona jest ziemią osadniczą dla Rusinów, którzy osiedlać się w niej poczęli dopiero w drugiej połowie XIII wieku (po pierwszym najeździe mongolskim); dla Polaków jest zaś krajem rodzinnym. Świadczy kronika Nestora. A zatem województwo lwowskie jest ziemią „staropiastowską”. Ziemia ta była na przemian pod Piastami i Rurykowiczami.”

    Wprawdzie ważnym czynnikiem nad Dniestrem i Bugiem pod koniec XI i w XII wieku byli książęta z dynastii Rurykowiczów, którzy osiadali na wspomnianych terenach w charakterze władców dzielnicowych, ale trudno ich wszystkich uważać za wyrazicieli interesów i opinii miejscowej ludności. Przychodzili oni często z zewnątrz, ze wschodu za poparciem Kijowa i różnymi środkami – siłą lub podstępem – starali się pochwycić rządy w poszczególnych ziemiach. Dla przykładu można wymienić kilku o wyraźnie wrogim nastawieniu wobec Polski: Wołodar, który zmontował całą koalicję antypolską, Włodzimierz halicki, który najeżdżał ziemię polską, a uprowadzoną ludność sprzedawał na Wschodzie jako niewolników czy też Wasylko trembowelski występujący ze szczególną zaciekłością przeciw Polsce. Mimo to patrząc na wzajemne stosunki panujące w XII – XIII wieku między książętami halicko-wołyńskimi a Polską trudno się w nich dopatrzeć jakiejś ustawicznej wrogości czy zaciekłości. Były wprawdzie wojny, ale były też sojusze. Zdarzało się nieraz, że skłóceni Piastowie wzywali przeciw sobie na pomoc wschodnich sąsiadów. I odwrotnie: Rurykowicze szukali u Polaków pomocy przeciw swym bliższym i dalszym krewniakom. Jak stwierdza M.Korduba „Prowadzono między sobą wojny, lecz wojny te miały charakter wyłącznie rodzinny, dynastyczny. Żadnego antagonizmu państwowego … (czy) narodowościowego nie spostrzegamy wcale.” Powodem takiego stanu rzeczy były przede wszystkim osobiste kontakty i przyjaźnie, a zwłaszcza częste wzajemne małżeństwa. Miały one nie tylko znaczenie kulturalno obyczajowe ale przede wszystkim polityczne. Żenili się nie tylko książęta , ale i rycerze. Wśród bojarów halickich często można spotkać takie imiona jak: Stanisław, Wit czy Wracisław, co dowodzi że ich matki były Polkami. Tak więc różnice religijne nie zdołały powstrzymać pędu do wzajemnego współżycia, mimo że ze strony metropolitów kijowskich czynione były wysiłki aby takim małżeństwom zapobiegać. Z podobną akcją występowali i papieże. Grzegorz IX zabraniał Polkom wychodzić za Rusinów, ponieważ uważano, iż mężowie odwodzą żony od katolicyzmu. Nakazywał on też klerowi polskiemu wpływać na swoich książąt, by ci we wzajemnych walkach nie szukali sprzymierzeńców na „Rusi”.

    Mało teraz mowi sie też o protoplastach Polaków – Lechitach, a nazwa wywodządza się z rdzenia Lech była bardzo szeroko rozpowszeniona wsród naszych sasiadów a nawet teraz pozostały tego liczne ślady. Państwo lechickie było jednym z czynników państwowo -twórczych decydujących o powstaniu Państwa i Narodu Polskiego, Nazwa Polska występuje dopiero w XII w. Wcześniej występowała nazwa Lechia i inne pochodne od niej. Nazwy te zostały nadane ludności polskiej z zewnątrz, przez sąsiadów. Jedna z tych nazw została adoptowana i przyjęta za rodzimą językowo. Była to nazwa Lech (Polak), w liczbie mnogiej Lesi (Polacy), podobnie jak nazwa Czech w liczbie mnogiej Czesi. Nazwa ta wywodzi się z rdzenia Lech; jak podają jedni badacze jest pochodzenia celtyckiego, a inni. greckiego. Nazwa znana jest od bardzo dawna w formie Lech (Leh), od IX w. ta forma występuje w Arabii, Bizancjum, Bośni, Bułgarii, Dalmacji, Iranie, Kroacji, Turcji i Turkmenii. W zmienionej formie od X w. jako Ledian w Serbii, a Lendizi w Bawarii, Lengiel na Węgrzech, Lenkas na Litwie i Łotwie oraz Lach w Albanii, Słowacji i Ukrainie. Modyfikacja tej nazwy nastąpiła w XIII w. przez jej latynizację z formy Lech w formę Lechita. a w liczbie mnogiej Lechici. Nazwy te nadawane przez sąsiadów Polakom, najlepiej oddają wielkość terytorialną imperium.

  44. Gerwazy Gagucki said

    POST SCRIPTUM

    Pan Marian K. pisze:”TO dlatego za jezyk Sarmatow uznano lacine, a jezyki slowianskie rodzime uznano za jezyk potomkow Chama.”

    Otóż wydaje mi się ta teza nazbyt wielkim i naciąganym uproszczeniem. Niby kto uznał?
    Przecież łacina do Polski przeciekała już od wczesnego Średniowiecza, a w drugiej połowie XVI w. wprowadzały i propagowały ją głównie jezuickie szkoły. To co dzięki łacinie sobie przyswajano – tego wręcz nie wypada tu wymieniać. A pan Roman K. sytuuje łacinę jako oręż do zniszczenia słowiańskiego matecznika.
    Poza tym mam przed sobą na ten przykład oryginalny rękopis z 1694 roku. Tu już 80 procent tekstu pisane jest po polsku. Czyżby oświeceniowy zalew francuszczyzny, który wypełnił pustkę po niegodnej sarmackiej łacinie, był bardziej uszanowania godzien?

  45. Piotrx said

    Jeszcze krotko o obrzadku słowiańskim

    Cyryl i Metody byli propagatorami obrządku słowiańskiego (zwanego tez cyrylometodiańskim) , ) Dzisiaj przewaza wsrod uczonych pogląd wyrazony przez wybitnego obrońce istnienia obrządku słowiańskliego w dawnej Polsce ks . Józefa Umińskiego. Pisze on miedzy innymi: „Obrzędowosć Cyryla i Metodego nie była ani bizantyńska ani rzymska (…) obrządek metodiański był jurysdykcyjnie rzymskim, , językowo słowiańskim, a liturgicznie stanowił zlep bizantyńsko-rzymsko-słowiański.”
    Bracia soluńscy zapoczątkowali ruch dający impuls nie tylko liturgii, ale przez wynalezienie pisma (głagolica) , kulturze słowiańskiej . Jednak nie mogło to mieć wiele wspólnego z panslawistyczną ideologią XIX wieku zabarwioną nacjonalizmem rosyjskim. Między innymi Konstatnyn i Metody prowadzili dysputę na temat wprowadzenia tego obrządku na synodzie w Wenecji, potem udają się do Rzymu , gdzie papież Hadrian II uroczyście zaakceptował liturgię słowiańską (867-868). Urzadza nową prowincję koscielną i mianuje Metodego jej arcybiskupem. Budziło to jednak opór biskupów niemieckich, pojawily sie ze strony niemieckiej intrygi, i procesy kanoniczne .

    Pozornie chodziło tylko o język w liturgii. Jednak jak zauważa Feliks Koneczny głagolica sięgała glęboko w administrację i podział geograficzny Koscioła, obrządek głagolicki wykluczał niemieckich kapłanów, gdyż musieliby oni uczyć się nowego języka , którego brzmień Niemiec z reguły wymówić nie potrafił, usuwał więc tym samym kraje głagolickie od związku niemieckich prowincji kościelnych.
    Jak dalej pisze Feliks Konenczny
    ” Kosciół zachodni był pod tym względem w zasadzie zawsze liberalny (…) a cywilizacja łacińska umiała od początku pielęgnować jedność w rozmaitości w przeciwieństwie do bizantyńskiej jednostajności. Już w III w istniały przy katolicyzmie rzymskim obrządki ormiański, koptyjski, chaldejski, gruziński i obrządek języka gheez w Etiopii, a więc szereg języków wschodnich dopuszczano do ołtarza, gdy tymczasem w bizantyniźmie zaniknęły całkiem obrządki syryjski i koptyjski, a innych nigdy nie było. Bizancjum ze swoim obrządkiem i swoją greczyzną staje się wzorem obowiązującym innych patriarchów”.
    (…)
    „Św Cyryl i Metody bizantynizmu się wyrzekwszy, nigdy do niego powracać nie zamierzali, nigdy nie okazywali to tego najmniejszej ochoty. Dzieło ich nie tylko nie stanowiło ekspansji bizantynizmu, lecz zawsze niezmiennie było zwrócone przeciwko niemu. Nie było jednak schizmy . Kosciół obrządku bizantyńskiego był wówczas tak samo katolickim , jak rzymski, lecz w obrębie tej samej religii miesciły się dwie cywilizacje – łacińska i bizantyńska.Antagonizm był tak silny , że naginał ludzi do wynajdywania rożnicy religijnej. Odrębność obrządków wyzyskiwano do kopania przepaści , aż ją w końcu wykopano. (…) Poniewaz bizantynizm zaznaczał się na zewnątrz obrządkiem , uciekano więc od obrządku, aby uwolnić się od cywilizacji bizantyńskiej, a gdy posiadano własny odrębny obrządek uciekano od języka greckiego, zeby tylko mieć jak najmniej wspólnego z bizantynizmem.”

    Metody został więc zmuszony na skutek działań ze strony niemieckiej do stawienia sie na synod w Regensburgu, w wyniku czego został uwięziony na dwa i pół roku mimo wielokrotnych ale bezskutecznych interwencji papieskich. Dopiero następcy Hadriana II , Janowi VIII udaje się Metodego uwolnić i przywrócić go jego diecezji. Jednak pod naciskiem niemieckim zabrania mu odprawiania liturgii w języku słowiańskim. Metody jednak nie usłuchał i wyniku dalszych nacisków zmuszony był stawić się ponownie w Rzymie, gdzie papież Jan VIII znowu uznaje mszę słowiańską i pelną ortodoksję Metodego. Ale na prośbę księcia Swiatopełka (który popadł pod wpływy niemieckie) dodaje mu do pomocy biskupa Wichniga, Niemca, który systematycznie będzie zwalczał Metodego. W konsekwencji Metody zmuszony był ekskomunikować Wichinga ( a nie jak głosi fama cały Kosciół zachodni). Po jego smierci dzieło za sprawą Wichinga zostało odrzucone przez Rzym i potepione przez Stefana V. Działalność Metodego kontynuowali jego uczniowie, wedle opinii wielu badaczy, także na ziemiach polskich.
    Co ciekawe zdaniem niektórych uczonych obrządek słowiański pojawił się jako pierwszy obrządek chrzescijański na ziemiach dawnej Rusi (Kijów) ale z czasem został tam wyparty przez obrządek wschodni (grecki).
    Co do początków chrześcijaństwa w Polsce do problem jest nadal dyskusyjny i jest zrodłem wielu polemik i hipotez . Znany jest fakt przeprowadzenia w IX wieku przez papieża Jana IX (898-900) akcji mającej na celu przywrócenie wyższej hierarchii kościelnej na terenie Moraw. Jej wynikiem była działalność legatów papieskich – arcybiskupa Jana oraz biskupów Daniela i Benedykta . Wówczas to, realizując polecenie papieża, wyświęcili oni arcybiskupa i trzech sufraganów, z których dwaj mieli rezydować na ziemiach polskich, przy czym panuje rozbieżność poglądów co do obrządku jaki miał być wtedy wprowadzony. Jedni widzą w misji wspomnianych legatów wprowadzenie hierarchii słowiańskiej, inni zaś łacińskiej. Niektórzy historycy twierdzą że oba obrządki w początkowym okresie istniały równolegle (np. problem drugiej „zaginionej „metropolii), w każdym razie temat ten jest nadal tematem sporów między badaczami. Za tym że mógł wtedy istnieć także obrządek łaciński przemawiać mogłoby np.dzieło polemiczne zwane “Opusculum contra Francos” noszące w nadpisach imię Focjusza, patriarchy carogrodzkiego . Zwrócone jest ono przeciw Rzymowi i kościołowi zachodniemu (łacinnikom) z 28 zarzutami dotyczącymi dogmatów oraz dyscypliny i karności kościelnej. Mowa jest w nim o różnych błędach jakie miały rzekomo zagnieździć się na Zachodzie i o tym , że jedynie kościół wschodni przechował czystą naukę kościoła pierwotnego. Najciekawszy jest zarzut 24 omawiający sposoby zachowywania Wielkiego Postu na Zachodzie. Wymieniono tam bliżej nieokreśloną krainę, której nazwa brzmi po grecku “Lechia” “post czterdziestodniowy obchodzą kraje ich (łacinników) i ludy sąsiednie nierówno: Lechia bowiem pości dziewięć tygodni z pozostałych zaś jedne osiem, drugie więcej, inne mniej. Włosi zaś tylko sześć”

  46. Piotrx said

    Re 7:

    H.Pająk – „Dwa wieki polskiej Golgoty” – Lublin 1999.

    zaś dzieło ks. Barruela „Historia Jakobinizmu” w czterech tomach w języku polskim wydało ostatnio wydawnictwo Antyk – M.Dybowski

  47. Gerwazy Gagucki said

    ERRATA

    O, przepraszam, zrobiłem z pana Romana K. – Mariana K.
    Chyba dzisiaj już mi się literki mieszają.
    Aliści jeszcze mi się tak przypomniało, że nie zawsze tak bywało jak pisze pan Roman K.:”Cos w tym musi byc- bo wsrod Slowian takie prawa mialy zawsze kobiety i ich statut byl o wiele wyzszy niz wsrod innych ludow. To tez przetrwalo wsrod Russow, ktorzy mieli od dawna i do dzis przyslowie: Chcesz zalatwic cos z Lachem gadaj z jego zona:-)))”

    Otóż ci nieszczęśni konfederaci barscy w akcie założycielskim konfederacji tak zalecali: „sekretów nie objawiać żadnej osobie, ani żonie, ani matce, ani żadnej kobiecie”.
    Tyle musiało im wystarczyć.

    A dywagacje dzisiejsze zdają mi się warte zachodu.

  48. tralala said

    Napisal Kronikarz
    „…prosze takich wpisow WIECEJ, bom, raz, nie historyk, dwa, nie douczony, trzy, oficjalna historigrafia zbalamucony…”

    a ja sie tez podpisze pod ta prosba, z takich samych powodow.

    I ide czytac dalej co wyzej, a czego nie zdazylam…

    Dla Kronikarza, à propos wpisu w innym temacie:
    - enchantée, Maria

  49. wet3 said

    Spojrzcie na mape wojewodztw Rzplitej przedrozbiorowej: brzesko-litewskie, wolynskie, ruskie i podolskie. Po przyjeciu przez Mieszka I obrzadku rzymskiego odpadly one od Polski. Woj. ruskie przechodzilo z rak do rak, aby na stale wraz z woj. podolskim powrocic do Polski za Kazimierza Wlk. Brzesko-litewskie (przed wojna poleskie) i wsch. czesc wolynskiego weszly w sklad Rzplitej dopiero za ostatniego Jagiellona. Ziemie te mimo swej odrebnosci zruszczyly sie tylko z powodu obrzadku. Po powrocie tych ziem do Polski niesamowita wine ponosi szlachta polska stawiajaca tam cerkiewki
    zamiast kosciolow lacinskich. Skutek byl taki, ze po siejacych spustoszenie najazdach tureckich i tatarskich osiedlajacy sie tam Polacy ruszczyli sie gdyz jako katolicy z braku kosciolow lacinskich musieli chodzic tylko do unickiej cerkwi. Dlatego tylko miasta byly tam polskie.

  50. Kronikarz said

    Radek B. 35/
    No i prosze, widzi Pan, co sie narobilo w wyniku tej uwagi – czytania wbrod a tu godzina 03:00 Ide wiec spac, bo mi sie wszystko poplacze. Szanownym a wielce uczunym Forumowiczom poklony sle.

  51. Kronikarz said

    Piotrx
    Dzieki za teksty.
    Czy mozna prosic o podanie zrodel tez.
    Czytam je zawsze z uwaga, ale kto jest autorem i skad pochodza nie smialem pytac.
    Chodzi o zwykle referencje.

  52. Przeclaw said

    Ostroznie z sarmatyzmem !!!

    Od 220 lat jest to kanon antypolskiej propagandy rosyjskiej, ktory ma za zadanie moralnie usprawiedliwiac likwidacje Polski.
    Od 160 lat jest to kanon ukrainerskich podrecznikow pisanych przez specow propagandy austriackiej i berlinskiej majacej za zadanie skocenie Poalkow z Rusinami.

  53. Przeclaw said

    Jest zrozumiale i potrzebne wydanie wojny kompleksowi nizszosci Polakow, rozpowszechnionemu jak nigdy dotad w 1200 dziejach. Ale NIE przez bezmyslne szermowanie haslem sarmatyzmu.

  54. Roman K said

    Piotrxex…. to prawda dlatego Nestora bardzo nie lubia Rosjanie…wlasnei za to ze opisywal ich Przyjecie Waregow czyli Russow i zpapranie Slowianskich bratnich plemion, wiekszowsc z nich przeniosla sie potem na Zalisie czyli do Moskwy i Nowogrodu… blad jaki opwlnia w ty mpan wielu , ze walki rodzinne dynastyczne usilujecie przedstwiac jako konfdlikty plemienne ludnosci Slowianskiej ,bratniej i zyjacej od wiekow w zgodzie piastujac ta sama religie i obyczje a i mowe…
    Prosze do dzis porownac jezyki rosyjski ukrainski w wersji wschodniej i zachodniej oraz polski i slowacki…
    Moiwienie o POlakach ziemach polskich to duze uproszczenie,,wtedy e ziemie nalezaly do dynastii a osadzone bylu miejscowa ludnoscia zarowno lechicka jak i rusinska w tym dokladnei plemionami Wiokow , Polan Wschodnich i Ledzian…dzis zniknelo zupelnie plemie Wilkow,,ale zabdajcie genotyp na terenach Podkarpacia, Wolynia , BUkowiny i SLowacji i zobaczycie, ze to ten sam genotyp.
    Jest pewna informacja MOrawvia Magna upadla po dziwnyucm wyadku jaki nastapil w..przestrzni nad jej terenem..otoz w roku 890 znaczy nbie wiaomo dokladnie kiedy ale w tej okolicy czsowej nastapil straszliwy wybuch w przestrzeni mniej wiecej nad dzisiejszym Uzhorodem..plonaca kula leciala w kierunku zachodnim poprze Austrie, Pn Wlochy Francje iHIszpanie…i nastapil straszliwy pomor opisy chorby dokladnie wypelniaja znamiona choroby popromiennej na wskutek reakcji uranowej….zyzne tereny poroslu lasami stad slady pozopgi i straszliwych zniszczen..i koniecznosc nasiedlaona ziemi pozniej kim sie dalo… w wiekszoci byli to swoji Slowianie z roznych plemion ,ktorzy byli uwazani za swoich brz wzgledu na to czy lyli Lechitami czy Rusinami..roznce byly niewielkie do dzsi przechodzac na gware podkarpacka Pogorzan bez problemu rozmawia sie ze Slowakami i Rusinami na Bukowinie….
    Ze byly problemy walk o schede , walk dynastycznych swiadczy fakt ze po smierci bezpotomnej ostatniego kniazia Halicko Wlodzimierskiego ziemie przjal Kazimierz…. czyli najblizszy krewny ,,pamietajcie o tym prosze,… O ciekawa wersje podaje ciekawy czlowiek..prosze zapoznac sie z jego pracami…

    http://www.sm.fki.pl/lesniakiewicz/lesniakiewicz.php?nr=bogowie_atomowych_wojen_1#_ftn5

  55. Gerwazy Gagucki said

    SARMATYZM JAKO PRZESTROGA

    Chyba już w kilku zamieszczonych tutaj tekstach nazbyt daleko odjechaliśmy od tematu. Każdy się w tym zgubi i sarmatyzm nadal pozostanie epoką ciemną, którą łatwo zbyć epitetem. Wrzucanie do tego pojęcia tak odległych historycznie spraw to już jakiś naukowy indyferentyzm. Sztuka rozmawiania chyba nie na tym polega, że piszemy uczone traktaty, ale na jakiejś próbie syntezy, gdzie cytowanie dzieł napisanych przez innych ma jakieś rozsądne rozmiary, a my sami informujemy innych biesiadników o naszej refleksji.

    Kiedy ja zacznę ze swojej liczącej parę tysięcy tomów prywatnej biblioteki czynić użytek, to wielu spakuje manatki i ucieknie stąd z wyciem. W ten sposób będę już mógł w spokoju dokończyć swój wykład o sarmatyzmie, opisując szczegółowo pierwszy lot balonu w Warszawie, dnia 10 maja 1789 roku, kiedy to Monsieur Jean-Pierre Blanchard, w obecności króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, wzbił się w powietrze i dotychczas nie wylądował. Tedy opis ten wydał mi się konieczny, bowiem to właśnie król Stanisław August Poniatowski był inicjatorem powstania „Monitora” w 1765 roku, w którym wedle Grzegorza Brauna rozpoczęto nagonkę na sarmatyzm.

    Ludzie, zlitujcie się!

  56. Szary said

    Pan Roman K. daje najzupełniej fałszywą wizję historii Polski. Przede wszystkim prawd. nie zna Feliksa Konecznego ,który w „Dziejach włościaństwa w Polsce ” wyraźnie pisze,że położenie włościan w Polsce nie było zle, a pańszczyzna nie była dolegliwa ,aż do do roku 1806 ,kiedy to Napoleon dal wolność włościanom. Do tego roku nie znane były rugi ,tak bardzo odczuwane na przykład w Anglii.Ale i po roku 1806 rugi były nieznaczne. Choć bowiem uznawano,że ziemie uprawiane przez włościan są własnością pana, to nie zdarzało się ,by ich włościanie nie dziedziczyli.Był tu głęboki katolicyzm szlachty ,ponieważ odebranie ziemi włościaninowi uznawane było by za czyn nie ludzki, nie katolicki.Koneczny pisze o zamożności włościan. Tak,ze rzekomy wyzysk włościan ,tak sygnowany przez Pana Romana K. muszę uznać za jego wymysł. Nie wnikając tu w nazwę sarmatyzmu / a wtedy w wiekach średnich bardzo przywiązywano wagę do przeszłości , do rodowodu/ trzeba nam skupić się nad treściami sarmatyzmu.Poza niewielkim wpływami wschodnimi /bułat.kontusz. sarmatyzm oznaczał polonocentryzm, który szczególnie był wenerowany po wojnach szwedzkich. Polski styl ; wojny, budownictwa, odżywiania, ubioru , obyczaju,myślenia,wolności etc. uważany był za najlepszy w świecie. i sądzę ,ze tak było. I daj Boże nam go zachować i do niego wrócić. Toteż uwagi Pana Kazimierza K. uważam za szkodliwe . I jeszcze jedno : skąd Pan Roman K. wziął liczbę 3 ml. „wielkiej” diecezji samborsko -przemyskiej skoro liczba Polaków w przeddzień zaborów , we wszystkich trzech zaborach wynosiła ok. 6 milionów.Toteż jego wywody na temat sarmatyzmu przypominają mi,jako żywo ,owych 18 wiecznych „oświeconych” , choć używa innych,dziwacznych argumentów.

  57. Marucha said

    Jedno pozostaje faktem: „unowocześnianie” kołtuńskich i ciemnych Polaków nie zaczęło się od G*** Wyborczej.

  58. Marucha said

    A propos:

    Czermno – Zapomniana stolica Grodów Czerwieńskich

    Wieś Czermno powstała w pobliżu dawnego grodu Czerwień, stolicy słynnych Grodów Czerwieńskich. Przypuszcza się, że powstał on ok. V-VI w. i był ośrodkiem tworzenia organizacji plemiennej Wołynian. Stanowił wspaniały zespół osad, będący jednym z większych wczesnośredniowiecznych ośrodków miejskich na polskich ziemiach. Położone wśród rozlewisk Huczwy osiedla połączone były drewnianymi pomostami. Centrum stanowił potężny gród, którego okazałe wały do dzisiaj górują nad łąkami w pobliżu ujścia Siniuchy do Huczwy. Osady otaczał wał ziemny. Jego fragment długości prawie 3 km zachował się do dzisiaj na południe od Czermna. Leżącemu na pograniczu polsko-ruskim Czerwieniowi historia nie dała szansy. Jeszcze w XI w. stawiany na równi z Poznaniem czy Krakowem, nie rozwinął się w wielki ośrodek miejski. Gdyby nie wyniszczające polsko-ruskie walki o panowanie nad Czerwieniem oraz najazdy tatarskie z XIII w., które definitywnie położyły kres jego istnieniu, być może dzisiaj nad leniwymi wodami Siniuchy i Huczwy rozwijałaby się otoczona przedmieściami ważna metropolia. Na wschodnim skraju wsi, za ostatnimi zabudowaniami Czermna odnajdziemy dawny Czerwień jako wspomniany już elipsowaty pierścień wałów. Oprócz niego, jedynym śladem kilkusetletniej historii miejscowego osadnictwa są bardzo liczne odłamki glinianych naczyń sprzed 800, a nawet 1000 lat! Można je bez trudu dostrzec na świeżo zaoranych polach w bezpośrednim sąsiedztwie grodziska oraz w świeżej ziemi krecich kopców.

    http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/3966,czermno-zapomniana-stolica-grodow-czerwienskich.html

  59. Gerwazy Gagucki said

    NIEZBĘDNIK SARMATY

    Re.13 Pan Trzy Siódemki

    Książeczkę Jacka Kowalskiego widziałem i jest to rzecz faktycznie przepiękna pod każdym względem. Mówię to także jako grafik, który uprawiał kiedyś tzw. grafikę użytkową, gdzie i książka się też trafiała.
    Jeśli zaś o muzykę sarmacką idzie, to jestem w posiadaniu klawesynu, który wprawdzie nie jest instrumentem z epoki, ale jest za to wierną rekonstrukcją klawesynu na którym grał Jan Sebastian Bach, dokonaną przez firmę Neupert w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Wprawdzie muszę „co nieco” w nim zreperować, na co wciąż brakuje mi czasu, lecz może kiedyś i pan Jacek Kowalski będzie mógł z niego skorzystać. Niechże i baśniowa Sarmacja w dźwięku trwa.

  60. miziaforum said

    Andrzej Stanisław Młodziejowski – biskup przemyski od 1766 r., poznański w latach 1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od 1767 r. Pochodził z niezamożnej szlachty wielkopolskiej.

    Bardzo zdolny. Księdzem został w wieku 37 lat, potem uzyskał stanowisko kapelana przy nuncjuszu Archincie i razem z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,
    zrobił majątek i wyrobił sobie wielkie znajomości, które pomogły mu w karierze.
    Chciwy, cyniczny zdrajca, dziwkarz i arcyzłodziej. Prowadził niebywale rozwiązły tryb życia. Większość
    swych ogromnych dochodów tracił na kobiety. Po powrocie do Polski bliski współpracownik zdrajcy Łubieńskiego, słusznie uważany za jego mózg. Oskarżano go później o jego
    otrucie – podobno z namowy Rosji – za opór wobec równouprawnienia prawosławnych i protestantów.

    Po koronacji Stanisława Augusta ambasada rosyjska wypłaciła temu księdzu 80 tys. rubli złotem „tytułem niezapłaconych należności”. Tak ogromna kwota dowodzi, jak ważnym był dla Rosji agentem, mimo że nie był jeszcze biskupem senatorem! „Za zasługi dla Polski” nagrodzono go jeszcze diecezją przemyską, potem bogatszą poznańską.
    Taki płatny zdrajca w senacie Polski był dla Rosji bezcenny.

    Po porwaniu Sołtyka i rezygnacji kanclerza Zamoyskiego Rosjanie zadbali, aby kanclerzem został ich agent w sutannie. Jako kanclerz wielki miał dostęp do największych tajemnic Polski. Sprzedawał je każdemu, kto zapłacił. Według pokwitowań zdobytych w ambasadzie rosyjskiej, zdrajca Młodziejewski brał od Rosjan roczną pensję 3 tys. dukatów w złocie.
    Brał też po 1000 dukatów za donoszenie o przebiegu tajnej rady królewskiej. Ciągle jednak było mu mało, toteż z poparciem ambasadora rosyjskiego zabiegał skutecznie
    o bogate kanonie, probostwa i prebendy. Wraz z biskupem Ostrowskim był w 1773 roku współorganizatorem sejmu, na którym doprowadzono do ratyfikowania I rozbioru.
    Miał szczęście, że nie dożył insurekcji kościuszkowskiej.
    Zdrajca biskup Massalski miał mniej szczęścia – nie uniknął szubienicy.
    Brał też od Prusaków. Gdy po I rozbiorze Prusacy wprowadzali cła na towary spławiane Wisłą do Gdańska, pruski poseł otrzymał instrukcje od Fryderyka Wielkiego, aby zabiegał o 4 proc. cła. Prusak dał zdrajcy księdzu biskupowi, już kanclerzowi, łapówkę 4 tys. złotych i uzyskał… 12 proc.! (wg Niemcewicza). Po kasacie zakonu jezuitów przez papieża Klemensa XIV Młodziejowski stanął na czele Komisji Rozdawniczej. Miała ona zagospodarować olbrzymie pojezuickie dobra przeznaczone
    przez sejm w 1773 r. na potrzeby Komisji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Młodziejowski, Massalski i Poniński w trzy lata większość tych dóbr rozkradli. Była to pierwsza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście
    po katolicku, bo przez katolickich biskupów.

    Numery wszystkich orłów prywatyzacji III Rzeczypospolitej
    razem wziętych to amatorszczyzna przy bezczelnych wyczynach tych szubrawców.

    Odsunięto ich jedynie od KEN. Żaden ani nie poniósł kary, ani nie stracił stołka, ani nie oddał skradzionego.
    Majątek pojezuicki był oceniany na 32 miliony zł. Ruchomości rozgrabiano. Ze sprzedaży samych tylko naczyń kościelnych ksiądz biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczynia liturgiczne wziął „na przechowanie”. Kiedy wybuchł skandal, Komisje Rozdawnicze rozwiązano, ale na oświatę Polaków niewiele już
    zostało. Sprawy duszpasterskie ksiądz biskup zaniedbywał
    całkowicie. W diecezji przemyskiej podobno nie był wcale, Poznań nawiedził raz, kiedy po jedenastu latach od nominacji odbywał ingres! Mimo namiętności do kobiet (ach,
    te kobiety!) i rozrzutności – pozostawił fortunę.
    W testamencie rozporządził kwotą 1 834 810 złotych! To jest równowartość około 350 kg złota!

    Nuncjusz Durini pisał o nim do papieża, że „innego boga nie zna, oprócz swego własnego interesu”.

    Za to kościelni fałszerze historii piszą o nim: „Mąż czysty i niepokalany w charakterze swoim”
    =====================================================
    TEN KRÓTKI POCZET ŁAJDAKÓW POLSKIEGO K.K ZAŁĄCZYŁEM ABY CZYTELNIK MIAŁ SZERSZY POGLĄD RETROSPEKTYWNY , I ZE NIE CHODZI TYLKO O WSPÓŁCZESNE AFERY HOMOSEKSUALNE , PRZEPLATANE INCYDENTAMI PEDOFILSKIMI W SOSIE I OPARACH RABUNKU – KOMISJI MAJĄTKOWEJ DZIAŁAJĄCEJ W BREW PRAWU NAWET NAJJAŚNIEJSZEJ III R.P ..
    ZA CAŁOKSZTAŁT DZIAŁALNOŚCI K.K W POLSCE, III RP – HONORUJE TE ZASŁUGI SZEROKIM STRUMIENIEM DOTACJI I ZEZWOLEŃ NA NIEPRAWIDŁOWOŚCI I JAWNE KANTY ………..
    AKTUALNIE NA UKOŃCZENIU RABUNKU POD PRZYKRYWKĄ NIELEGALNEGO TWORU ZWANEGO KOMISJĄ MAJATKOWĄ
    W KTÓREJ KOŚCIUŁEK WSPÓŁPRACUJE RĘKA W RĘKĘ Z DORADCAMI I POMAGIERAMI ZE SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA PRL
    ——-
    SBEKOM SIE NIE DZIWIE TO W WIEKSZOŚCI ATEIŚCI I MATERIALIŚCI WIĘC JAK MAJA OKAZJE TO ROBIĄ FORSĘ
    ALE RZADOWI ARCY ŚWIETEJ I KATOLICKIEJ III RP I HIERARCHOM KOŚCIÓŁKA DZIWIĘ SIĘ I TO BARDZO
    BO JAK WIDAĆ JEŚLI CHODZI O MAMONĘ TO KSIĘŻULKĄ NAWET Z UBEKAMI SIĘ AFISZOWAĆ I WSPÓLPRACOWAĆ NIE WSTYD
    ==================
    NA TEMAT KOMISJI -” ZŁODZIEJĄTKOWEJ ” NIE ZAMIESZCZAM NIC
    JEŚLI KTOŚ CIEKAW TU NA BLOGU 6 ART . WYCZERPUJĄCYCH TEN TEMAT KTO Z KIM I ILE
    ====================
    PS . DLA MIŁOSNIKÓW NAZYWANIA MNIE ŻYDEM , ART. NA TYM BLOGU , OPISUJĄCE ZŁODZIEJSKĄ DZIAŁALNOŚĆ GMIN ŻYDOWSKICH
    DZIAŁAJACYCH NA PODOBNYCH ZASADACH CO KOMISJA MAJĄTKOWA K.K W POLSCE -
    TYLE ZE NA MNIEJSZĄ SKALĘ CO NALEŻY ZAZNACZYĆ
    ==========

    mizia

  61. 166 bojkot TVN said

    56/
    Uczyliśmy się z podręczników do historii pisanych przez mamusię Michników Helenę, posiadającą dzieci z niejakim Szechterem, że pańszczyzna była straszna, bo aż 10%, czyli dziesięcina.

    No to niech każdy MWzDM, który tu zajrzy, chwilę pomyśli i le teraz wynoszą podatki: każdy przychód w I progu podatkowym, to po odliczeniu śladowej kwoty „wolnej od podatku” wynosi realnie 14,4% (18% od podstawy opodatkowania). Z tego NETTO, które nam zostaje każdy musi bulić za każdy towar i usługę VAT i wszystkie inne podatki zawarte w cenie. Przyjmijmy, że jest to tylko 23% VAT. Więc jeśli z 1000 zł które zarobimy dostaniemy netto 856 zł. Tyle to musimy zapłacić za ZUS, jeśli prowadzimy „działalność gospodarczą. Więc na razie 1000=0
    Ale przyjmijmy na razie, że nie płacimy ZUS…
    Czynsz, 300-600 zł, jedzenie skromne ok 100 zł/tydzień na dorosłą osobę (bez palenia i picia) i jesteśmy dużo poniżej minimum socjalnego i egzystencji. No chyba, że zaczynamy żywić się za darmo – na śmietnikach, o co takim ekonomom jak Balcerowicz, Belka i Rostowski chodzi od początku żydowskiej transformacji w Polsce.

    W tej chwili minimum socjalne dla dorosłej, bezdzietnej osoby, to 1250 zł netto. Tylko, że z tego nikt nie utrzyma dziecka, żony, ani nie zarobi ani na mieszkanie ani na lichwiarskie procenty kredytu.

    Łatwo więc udowodnić, że w czasach szlacheckich nawet włościanom było lepiej niż np. inteligencji w dzisiejszych miastach.
    Ludziom było dużo lepiej, bo nie byli takimi ekonomicznymi niewolnikami jak my dzisiaj.

  62. Kronikarz said

    Gord Czerwien

    Mozna to troche zniuansowac.

    Wielokrotnie odwiedzalem Gród Czerwień w Czermnie w towarzystwie specjalistow:

    http://www.tyszowce.pl/ciekawe/

    http://www.kolohistoryczne2.neostrada.pl/dzieje_czermna.html

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Czerwie%C5%84_(gr%C3%B3d)

    Nawet w perspektywnie Belza http://pl.wikipedia.org/wiki/Be%C5%82z od czasu napadow tatarskich kiedy to porzucono ten grod a przeniesiono dzialalnosc gospodarcza do Belza –, nawet z tego punktu widzenia, wcale nie wyaje sie takie pewne, kto zamieszkiwal te tereny przed rokiem 965.

    Cytuje

    http://www.tyszowce.pl/ciekawe/

    Gród Czerwień jest bardzo ważny dla historii Rusi i Polski z racji swojego przygranicznego położenia. W polskich kronikach nie został upamiętniony żadną wzmianką, natomiast w latopisie tzw. hipackim (ipatjewskim) ruscy kronikarze wymieniają czerwień 13 razy, raz wzmiankują ziemię czerwieńską! dwukrotnie wspominają grody.
    Ozdobyciu Grodu Czerwień przez tatarów batu-chana wspomina pod datą 1240 latopis nikonowski. Pierwszy raz gród wymieniony został przez kronikarza nestora pod datą 981: „poszedł Włodzimierz na Lachy i zajął grody ich – Przemysł, Czerwień i inne grody, jakie do dziś są pod panowaniem rusi”. Ta lakoniczna wzmianka spowodowała spory i dyskusje historyków na temat lokalizacji czerwienią, pojęcia grodów czerwieńskich i ich znaczenia we wspólnej historii Rusi i Polski. Dyskusja trwa już niemal dwa wieki. po długotrwałych sporach naukowców nt. lokalizacji przyjmuje się, że ich terytorium znajdowało się w międzyrzeczu Wisły i Bugu. Najważniejszym i największym z grodów czerwieńskich był Czerwień (obecna wieś Czermno nad Huczwą). Przypisuje mu się rolę stolicy tego terytorium. Grody Czerwieńskie przechodziły z rąk polskich w ruskie i odwrotnie. W 981 roku Włodzimierz Wielki odebrał je Lachom (Polakom), o czym wspomina kronikarz nestor w „powieści lat minionych… „.’ w 1018 roku, podczas interwencji na rzecz swego zięcia Świętopełka, odebrał je rusinom Bolesław Chrobry. W polskich rękach zostały utrzymane do 1031 roku, kiedy to ponownie zajął je dla rusi Jarosław Mądry.

    P rawdopodobnie to Jarosław, dla obrony granicy zachodniej, wybudował w latach 1031 -1039 gród Sutiejsk (sąsiadka koło Szczebrzeszyna). W 1097 roku poświadczony jest pobyt w Sutiejsku Księcia Dawida Igorowicza. Z jego obecnością związane jest prawdopodobnie znalezisko 5 pieczęci ołowianych z jego imieniem. W 1205 roku odbyła się wyprawa wojenna księcia Romana Mścisławowicza przeciwko polskim książętom Leszkowi i Konradowi. Po drodze zajął on dwa grody w tym prawdopodobnie Sutiejsk). Roman zginął w bitwie pod Zawichostem. W latach 1208-1214 Leszek Biały zajął ziemie na wschód od Wieprza po Bug. W roku 1219 odzyskał je Daniel Romanowicz. po burzliwym okresie w swej historii, Grody Czerwieńskie znalazły się w granicach księstwa halicko-włodzimierskiego. Ponownie zostały zaatakowane w 1240 roku przez mongołów pod wodzą Batu-chana i prawdopodobnie zniszczone.

    Ostateczny kres ich istnienia nastąpił w roku 1261, kiedy to chan Burondaj nakazał zniesienie obwarowań grodowych w księstwie halicko – włodzimierskim. Czerwień jest jednak wspominany w latopisach jeszcze trzykrotnie: w latach 1266,1288 i (po raz ostatni) w 1289 r. Pierwszym badaczem, który zidentyfikował nazwę latopisowego Czerwienią z Grodziskiem w Czermnie koło Tyszowiec był Zorian Dołęga Chodakowski (Adam Czarnocki), znany pionier badań archeologicznych ziem polskich i rosji. W liście do J. S. Bandtkego, 20 maja 1818 roku, pisał on: „rzecz osobliwą znalazłem we wsi Czermno nad Huczwą niżej Tyszowiec. Są wały okrągłe jak we wszystkich horodyszczach i jakie są w Czerwonogrodzie niżej Halicza przy ujściu rzeki Duby, i ten gród Ruś tameczna zowie C:envin Horod” W 1844 roku opisane przez A. Czarnockiego miejsce odwiedził rosyjski uczony Pawliszczew i potwierdził przypuszczenie Czarnockiego.

    Około 1880 roku Czermnem zainteresował się znany rosyjski badacz A. W. Łonginow. Potem nastała epoka zbieraczy-amatorów, którzy cześć znalezionych przedmiotów przekazywali do muzeów. Miłośnicy archeologii byli autorami pierwszych wykopalisk w pobliżu Tyszowiec. Np. w 1820 roku rozkopano w Czartowcu kurhan z XI wieku, zawierający szkielet ludzki. Znalezione przy szkielecie zausznice i pierścionek dostały się do zbiorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pierwszym profesjonalnym archeologiem, który przeprowadził badania wykopaliskowe w Czermnie (na podgrodziu, na polu Józefa Błaszczuka). był ukraiński uczony Łewko Czikałenko. Wykopaliska trwały w dniach 15 VII -15 VIII 1940 r. Niestety, rezultaty jego badań nie są szerzej znane. Trudno też zlokalizować ich miejsce. W latach 1945-1952, w Czermnie poszukiwał skarbów mgr Edmund Michałkiewicz – dyrektor szkoły w Tyszowcach. Znaleziska podarował ekspedycji wykopaliskowej profesora Jażdżewskiego. a ten włączył je do inwentarza materiałów z wykopalisk przeprowadzonych na grodzisku w 1952 roku. Wykopaliska poprzedzono wówczas zwiadem terenowym i stwierdzono, że w Czermnie w widłach rzek Siniuchy i Huczwy znajduje się rozległy kompleks osadniczy złożony z grodziska, podgrodzia i kilku osad oraz cmentarzysk. Gród i otaczające go osady połączone były siecią pomostów, po których pozostały liczne bale dębowe. Cały zespół zajmuje powierzchnie około 40 ha. Naprzeciwko bramy grodowej wytyczono i zbadano jeden wykop o wymiarach 10×5 m. Obok ceramiki, licznych fragmentów ozdób, narzędzi i innych zabytków znaleziono tam 10 żelaznych grocików strzał do łuku, buławkę żelazną, karwasz i fragment kolczugi. Krótkie opracowania wyników badań ukazały się drukiem.

    [...]

    …dla amatorow polecam dlugi opis prac archeologicznych pa 1945.

  63. JO said

    W czasach szlacheckich Wloscianin posiadajacy ziemie mial jej nie mniej niz 21 ha! Popatrzmy dzis na ludziw miastach – to sa niewolnicy. Panszczyzna nie byla zla i system nie byl zly.

    Zgadzam sie jednak, ze To Szlachta zawalila ale nie cala a jej gora.

    Co do Sarmatyzmu to Pan Roman K przesadzil – byl to nurt Narodowy i nie mial nic wspolnego z wieloetniczna Szlachta, ktora w przewazajacej mierze byla Slowianskiego Rodu a wiec korzenie mielismy wspolne, odwieczne.

    Rzeczpospolita zlikwidowala Reformacja i jej konsekwencje, Masonska Gora, ktora w moim przekonaniu wciaz Trwa i bruzdzi. Upadly takie mocarstwa jak Katolicka Francja, Upadlo Katolickie Cesarstwo Niemeickie, Upadla Katolicka Anglia….. coz oczekiwac bylo po Rzeczpospolitej w objeciach Prusackich i Prusackiej Rosji? Trwala i tak b dlugo i mimo ze Masonska – To zawsze Katolicka, co widac w Konstytucji 3 Majowej i to nie Katolicka ala ale Rzymsko-Katolicka-Prawdziwie – Katolicka, przeciez Kosciol Slowianski Katolicki przetrwal dzieki Unii Brzeskiej i Byl silny. Kosciol slowianski zlikwidowala Prusko-carska Cerkwia sprostentatyzowana a nie Rzym!! Panu Romanowi K cos sie pomieszalo.

    Szlachta Polska byla wynikiem odwiecznego – przedchrzescijaskiego plemiennego schierarchizowania spoleczenstwa.
    #

    Szlachta Polska to przedstwiciele Kmieci – Wojowie, ktorzy po Chrzcie i przyjeciu nowej polityki stali sie Rycerstwem – Reprezentantem Narodu, ktorej celem bylo prowadzenie Narodu Dusz do Zbawienia.

    Klamstwem jest, ze szlachta rozbijala mieszczanstwo a przede wszystkim niszczyla Kmieciow – gdyz to ona sama z Kmieciow Pochodzila. Oczywiscie inna sprawa byla ludnosc naplywowa w tym mieszczanstwo – z ktora szlachta nie zabardzo sie „utozsamiala” gdyz w rzeczywistosci to byla ludnosc naplywowa acz asymilowana i koniec koncow stala sie ludnoscia Polska.

    Pan Roman K majacy wilka wiedze – czasem wielce przesadza.

  64. Gerwazy Gagucki said

    Re.56 Pan Szary

    Z przykrością to mówię, bo też uważam, że pan Roman K. pojechał po sarmatyzmie z nazbyt grubej rury i właściwie cała te epoka zapadła się po takim wystąpieniu w otchłań. Mimo to starałem się w spokoju ducha polemizować i jakiś kaganek zaświecić. Do treści sarmatyzmu, niezwykle ciekawej i jak sądzę Polanom na gwałt potrzebnej, zdawało mi się w kolejnych odsłonach próbować dotrzeć.

    Tak też i 166 Bojkot TVN najzupełniej słusznie porównuje obciążenia podatkowe uciskanej niezwykle przez Sarmatów ludności z ich potomkami. Tylko niech mi tu ktoś nie napisze, że statystyczny uciskany w sarmatyzmie przestawiciel ludu pracującego nie miał jednak telewizora, pralki i lodówki…

  65. JO said

    To dzieki Katolickiej Rzeczpospolitej ziemie slowianskie zostaly zjednoczone pod jednym Panowaniem – Dynastii Jagiellonow. Byla szansa by przylaczyc Ksiestwo Moskiewskie pozniej , ale zostala zmarnowana.

    Teraz My powinnismy dozyc do przylaczenia sie do Rosjii i Jej Federacji – bo to jest prawdziwa Polska Racja Stanu – jak sie okazuje – Jagiellonska a wiec i Piastowska Idea.

  66. Ptasznik z Trotylu said

    Ad 65. Panie JO, jesli chce Pan „dążyć do przyłączenia się do Rosji i jej Federacji” to wolna droga i zyczę smacznych blinów. Ja zam – jeśli Łaskawy Pan JO pozwoli – pozostanę przy naszym Sarmatyzmie , dopóki Rosja nie wyrzeknie się kultury turańskiej która jest przeciwieństwem i zaprzeczeniem personalizmu katolickiego i kultury łacińskiej i wszystkim pozostałym radzę poczekać z „przyłaczaniem się” jeśli cenią sobie wolność i szacunek dla praw jednostki.

  67. Marucha said

    Re 66:
    Nie sądzę, aby JO chciał politycznego przyłączenia się Polski do Rosji na zasadzie osławionych republik radzieckich, lecz raczej o zacieśnienie stosunków z Rosją celem obrony słowiańskiej tożsamości.

    Alternatywą dla Rosji (w której cywilizacja turańska zamiera) jest bowiem tylko cywilizacja judaistyczna, której oblicza (w tym szacunku dla gojskiej jednostki) nie muszę chyba przypominać.

    Na samodzielność nas obecnie po prostu nie stać.

  68. Roman K said

    Nie mam zamiaru przepraszac zadnego Neosarmaty, za historie:-))
    Jaksie panowm wydaje dlaczego powstal taki wiersz:
    BO ciebie Polsko blyskotkami ludza
    Pawien narodow bylas i papuga
    a teraz jestes obcych panow sluga…. najkrotszy opis Sartmatyzmu i jego analiza././;
    Pragne przypomniec ,ze najdrozej sie placi za falszywki. MOja wiedza nie opiera sie na Konecznym,ale na o wiele starszych materialach zrodlowych- a te mowia to co mowia.Np nasiedlenie ternow Kijowa zalozenie Kijowa odnosi sie nie do Polakow..jak szybciutko wyszlo po skroceniu do wspolnego mianownika…ale Polan Wschodnich..z ktorych czesc poszla nad Dunaj razem z Kijem..ale tam jak opisuja nie chcieli ich przyjac miejscowi wiec wrocili…Takl tak liczyla sie wola miejcowej ludnosci:-)))
    Mowimy o czasach, kiedy terminu Polska- Polacy nie bylo ,,nie istnial w swiadomosci…
    KOneczny niestety nie jest zadna wyrocznia,,i kto go przyjmie za taka, a dla wielu( Szary) to jednyna ksiazka jaka przeczytali a temat..pozaluje..predzej czy pozniej:-)
    Co do rozkoszy panszczyzny..wybaczcie ale istnieje tak powazna i szeroka literatura wspomagana materialami zrodlowymi- ze chyba tylko wybitny len albo tepak nie zechce tego sprawdzic i porownac.
    NP istnieja raporty wladz zaborczych ,ktore wprowadzajac pobor do wojska spotykail sie ze stanem zdrowia chlopow w postaci tak tragicznej ,ze raporty kierowane byly do Cesarza…opisy denegeneracji, kretynizmu calych wiosek i powszechny imbecylizm…posiew dobrodziejstw panszczyzny.
    Osobiscie jestem przekonany- ze Rozbiory POlski byly Kara Boza za Sarmatyzm i Boska Interwencja w obronie Polskiego Ludu!

  69. wet3 said

    @ Marucha (58)
    Sa dwie wersje na temat osrodka Ziemi Czerwienskiej. Jednym z nich mial byc Czerwien (dzis Czermno) – o ktorym Pan wspomina. Lezal on na polnocnei drodze z Kijowa do Pragi. Drugim osrodkiem, wedlug Glogera, mial byc Czerwonogrod nad Dniestrem (przedwojenny powiat Zaleszczyki) lezacy na drodze poludniowej z Kijowa do Pragi, prowadzacej przez Przemysl. O tym pisze Gloger w swym opisie ziem polskich. Biorac pod uwage przebieg wzmagan rusko-polskich o te terytorium, twierdzenie Glogera wydaje sie byc blizsze prawdzie. Przeciez w 981 rpku Rusini nie oderwali od Polski calych Grodow. To byl powolny proces trwajacy ponad 100 lat w czasie ktorego Rurykowicze umacniali tam swoje panowanie. Az do polowy XIIwieku ziemie te przechodzily z rak do rak, aby powrocic na stale do Polski za Kazimierza Wlk.

  70. Przeclaw said

    Sarmatyzm jest pojeciem dosc rozpowszechnionym na swiecie i scisle zwiazanym z Polska, tyle ze jest ono zupelnie rozne od ‚sarmatyzmu’ polskim wydaniu.
    I wlasnie tego powinnismy byc swiadomi, a zupelnie nie jestesmy.
    Stara rosyjska propaganda, przejeta przez KGB i calkiem zywa do dzis dnia, akcentuje rzekome zniewolenie Slowian przez Sarmatow, odciecie sie od wspolnego korzenia Slowiansczyzny. W Polskim sarmatyzmie widzi glownego wroga panslawizmu, solidarnosci slowianskiej, i transplantuje to do dzisiejszych czasow na kumanie sie z wrogami Slowianszczyzny i knucie wrogich planow.

  71. Ptasznik z Trotylu said

    Zachęcony przez Pana Gajowego czekam z niecierpliwością i nadzieją na całkowite „zamarcie” kultury turańskiej w Rosji.
    Życzę Rosji i Rosjanom szczerze wszystkiego dobrego, jak zresztą i wszystkim innym i oczekuję wzajemności.
    Wasz „czerep rubaszny” :)

  72. JO said

    ad.67. Blizej nam do Rosji niz do zatechlej Europy, ktora przestaje byc nie tylko Cywilizacja Chrzescijanska – wlasciwie przestala byc nia juz a jest judaistyczna oraz przestaje byc Europa Bialego czlowieka z Ktorym bylismy i jestesmy blisko spokrewnieni.

    Zachodnia Europa Wymiera i tak oddalila sie od Nas Polakow i Rosjan, ze dalsze nas trwanie w UE skutkowac bedzie Polakow wymarciem lub zmieszniem genetycznym z Afrykanczykami i Azjatami i to nie Polak z Azjatka a odwrotnie co skutkuje wymarciem linii meskiej Rodu Polskiego tak jak to sie dzieje z Anglikami dzis, czy biala kobieta w Anglii dzis.

    Biala kobieta ma dzieci muzyna, azjata a Azjatka czy Muzynka w mniejszym procencie miesza sie z bialyb czlowiekiem. Skutek – to dzici Azjatow i Afrykanczykow z Lon bialych kobiet a bialy mezczyzna – zapijaczony, rozwiedziony 40 razy – jest sam , bez dzieci lub jednym – GINIE.

    Dzis Rosja jest KATOLICKA , choc nie Rzymska – to jednak ORTODOKSYJNA i na Ortodoksyjnej bazie dzis buduje ROSJE. Toc przeciez Otrodoksja to Polska Kultura.

    Ja widze wyraznie Polske jako czesc Federacji Rosyjskiej jak Bialorus juz jest. Rosja moze byc Ortodoksyjna a Polska Katolicka – roznic tu wiekrzych nie ma teologicznych i powrot do jednosci jest b mozliwy Tradycyjnego Katolicyzmu z Tradycyjna Ortodoksyjna Cerkwia.

    Jezeli Polska nie zwroci sie w Kierunku Rosji – Polska Zginie, chyba ze zdarzy sie COD.

  73. Przeclaw said

    Kiedys podszedl do mnie jeden mlody Amerykanin, slyszac ze jestem Polakiem. Zaczal chwalic za obalenie komunizmu. Pytal sie o jezyk polski i bardzo rozczarowal, ze wykazuje podobienstwa z rosyjskim, ..”ale przeciez nie jestescie Slowianami…”‚…”no jak to, ja czytalem ze Polacy to sarmaci…” Rozczarowanie pelne, gdy go wyprowadzilem z bledu. Tak wiec w rozpowszechnionym mniemaniu komunizm laczy sie ze slowianszczyzna, a ta z rzekomymi wrodzonymi cechami niewolniczymi.

  74. JO said

    ad.70. Mysle , ze Sarmatyzm ma wiele pojec i Twarzy. Te , ktora ja znam – jest twarza proslowianska. Nic innego jak sarmatyzm dazym do jednosci ziem slowianskich pod berlem Jagiellonow….. To w pozniejszym czasie te nazwe zwyroniono-zuzyto na poslugi antyslowianskie, antypolskie.

    To tak jak dzis mowic o Katolicyzmie. Katolicyzm jest jeden ale ten „nowy” jest antykatolicyzmem starego.

  75. JO said

    Co do tragedii Rzeczpospolitej chlopow – Panie Romanie K – chlop w polsce jak mu sie nie podobalo – to mial droge na wschod otwarta i tak robil. Jednak pamietac nalezy, ze jezeli chlop mial zle to i szlachta miala zle i na odwrot. Przypisywanie szlachcie roli Kleszcza li tylko i wylacznie jest niesprawiedliwoscia. W Rosji Panszczyzna byla 100 kroc gorsza a nie mowiac o zachodzie. Z materialow zrodlowych Pan czyta rowniez takie rzeczy , ze jezeli chlop nie dawal rady sprostac finasowo panszczyznie to po prostu – pryskal

    Na logike – zwiazki dworu z wloscianstwem byly b bliskie i trzeba byc szalonym by niszczyc wloscianstwo , ktore byla czescia calosci. Zaden przy zdrowych zmyslach Szlachcic tego nie robil.

    Niejednoktotnie szlachta zagrodowa byla nie mniej biedna niz chlop – niech Pan popatrzy na Mazowsze, gdzie byly wsie szlacheckie i wloscianskie.

  76. Przeclaw said

    #72.JO.

    Zgadzam sie z JO, opcja pro-rosyjska to jedyny ratunek dla Polakow i jedyny ratunek dla cywilizacji europejskiej.
    Na tej drodze jest wiele przeszkod, jedna z nich manipulowanie pojeciem ‚sarmatyzmu’w celu rozbicie i zantagonizowania slowianszczyzny ze strony sil antypolskich, antyrosyjskich. o tym trzeba wiedziec i byc na to przygotowanym.

  77. JO said

    ad.73. Propaganda, propaganda, propaganda.Czlowiek zachodu ma tak wyprany , zlasowany mozg…

  78. Przeclaw said

    KGBowska propaganda, przejeta od Rosji, rozbiory Polski widzi jako wyzwolenie chlopow, zwlaszcza ruskiego pochodzenie, gnebionych przez wrogich Slowianom najezdzcow – Sarmatow, czyli szlachtepolska.
    A jaka byla prawda ? Na krotko prze I rozbiorem 1772 300 tysiecy rosyjskich chlopow ucieklo do Rzeczpospolitej pod skrzydla tychze gnebicieli. „Oswiecona” Katarzyna wprowadzila kare smierci dla chlopow, ktorzy osmiela sie skladac skargi do wladz panstwowych na swoich rosyjskich panow, za samo zlozenie skargi !!!

  79. Gerwazy Gagucki said

    SARMATOM NA POHYBEL

    Re.68 – Pan Roman K.

    Nikt tu chyba, kto nie podziela Pańskiego zdania, nie oczekuje przeprosin. Wprawdzie mam prawo wypowiadać się tylko za siebie, aliści tak przypuszczam tylko, co zapewne nie jest wielkim grzechem. Jednakże Pana filipka była nazbyt prowokacyjna, jeśli przyjąć taką miarę publicystycznej maniery.

    Możemy się także spierać, czy Słowacki miał na myśli w swej poezji tylko polską Sarmację. Sęk w tym, że innej tradycji sobie nie wybierzemy, więc starajmy się odnaleźć zagubiony sarmacki kod, bo raczej nie ulega żadnej kwestii, że takowy był.
    Tak więc jakże możemy uznać tak wyrazisty i przepełniony treścią fragment naszych dziejów za fałszywkę? Panie Romanie, na Boga!

    Koneczny nie jest pewnie wyrocznią, ale jest Autorem, którego trudno w naszych rozważaniach nad dziejami Polski pominąć. Czyż sądzi Pan, że on tylko pisać umiał, a umiejętności czytania nie posiadł?

    Bo też przecież nie jest tak, że już na wstępie my, „Neosarmaci”, uznaliśmy tę epokę jako wzór po wsze czasy i Arkadię. Z dziedzictwa własnej Przeszłości bierze się wszystko; także jej nieład umysłowy, duchową małość i pospolitą nikczemność. Jednak ta Przeszłość powinna być dla nas święta, bo od niej otrzymaliśmy Rzeczpospolitą!

    Co do Boskiej Interwencji w dziele ukarania Sarmatów – czyli naszych Ojców – za przewinienia wobec polskiego ludu w ten sposób, że i ten lud został skazany, to wynika z tej oceny tylko jedna teza: że zaborcy byli dla tego ludu łaską Bożej Dobroci. I tu faktycznie można się nieco zasępić nad chichotem Historii.

    Kłaniam się po staropolsku
    Gerwazy

  80. Piotrx said

    Re 54:
    „… blad jaki opwlnia w ty mpan wielu , ze walki rodzinne dynastyczne usilujecie przedstwiac jako konfdlikty plemienne ludnosci Slowianskiej ,bratniej i zyjacej od wiekow w zgodzie piastujac ta sama religie i obyczje a i mowe…..Moiwienie o POlakach ziemach polskich to duze uproszczenie,,wtedy e ziemie nalezaly do dynastii a osadzone bylu miejscowa ludnoscia zarowno lechicka jak i rusinska w tym dokladnei plemionami Wiokow , Polan Wschodnich i Ledzian…”

    Nie bardzo Pana rozumiem w tym miejscu o jakim błędzie Pan pisze?.

    „Moiwienie o POlakach ziemach polskich to duze uproszczenie” – nie rozumiem nadal jakie uproszczenie?

    Ja pisałem między innymi o tym , że pierwotnie tereny nad Sanem, górnym Dniestrem i Bugiem zamieszkiwała jedna i ta sama ludność, którą źródła nazywają Lachami-Lechitami. Z czasem doszło do rozłamu wśród Lachów , a jego genezy rozbicia w XI-XII wieku oraz zmian w terytorialnym znaczeniu pojęcia „Lachy” można się prawdopodobnie doszukiwać w chrześcijaństwie Cyryla i Metodego, ugruntowanym w południowej i wschodniej części kraju. Kościół wschodni utrzymał mowę Słowian w liturgii co dało klerowi „ruskiemu” znaczną przewagę nad duchowieństwem łacińskim. Tym można w pewnym stopniu tłumaczyć fakt, że z czasem Przemyśl , Halicz, Włodzimierz Wołyński stały się „Rusią”.

    Dalej nie pisałem o jakichś konfliktach „plemiennych” na tym terenie tylko własnie o dynastycznych i rodzinnych – vide „kronika halicko-wołyńska”. A prawdziwy konflikt istniał z Rusią Kijowską i jej władcami.Po najezdzie Rusi Kijowskiej na ziemie polskie element polski uległ tu osłabieniu także wskutek deportacji , np. pod Kijów nad rzekę Roś już w początku XI wieku (Nestor – zapiska z roku 1031). Świadczy też chyba o tym przeniesienie nazw takich jak Sanok i Wisłok z dorzecza Wisły w dorzecze Worskli , lewobrzeżnego dopływu Dniepru

    Oczywiście nikt wtedy nie używał słowa „Polak” w stosunku do miejscowej ludności ale określenie Lachowie /Lechici/ odnosiło się własnie do ludności polskiej zamieszkującej te tereny. Było to okreśenie etniczne i Nestor tylko w takim znaczeniu je używał. Według niego Lachowie zamieszkiwali ścisle określone terytorium i byli pod względem etnicznym kimś odrębnym od „wschodnich słowian”. Lędzianie to też Lachowie /Lechici/ , jest to tylko inna forma językowa występująca jeden jedyny raz u Konstantyna Porfirogenety.
    Natomiast określenie „Rusin” nie miało w owym czasie znaczenia etnicznego tylko religijne – tzn wyznawca wiary ruskiej, Ponadto „Rusią” w sensie religijnym byli nie tylko „wschodni” Słowianie, ale i „zachodni” – Polacy (Lachowie). Byli nią również nie-Słowianie: Grecy, Waregowie, Litwini, Finowie z rejonu Wołgi i Oki, Połowcy itd. Pod rokiem 983 „Nestor” opowiada, jak to dwóch Waregów w Kijowie, ojciec z synem wolało poświęcić życie niż zaprzeć się Chrystusa. Inne źródło „Pateryk kijowski” przekazał wiadomość o męczeńskiej śmierci biskupa rostowskiego, Greka Leoncjusza, który przez ofiarę złożoną z własnego życia stał się „trzecim obywatelem świata ruskiego wraz z owymi dwoma Waregami.” W opinii więc kościelnej Kijowa pierwszymi najgodniejszymi „Rusinami” byli dwaj Normanowie i jeden Grek.
    Termin „Ruś” ma w omawianym okresie, poza znaczeniem geograficzno-politycznym własnie znaczenie religijne. Powstaje ono jednak dopiero po chrzcie Włodzimierza Wielkiego w 988 r. Poza nazwą wiary termin „Ruś” oznacza jednocześnie wszystkich wyznawców Kościoła wschodniego podległych metropolicie „ruskiemu” (kijowskiemu). Drugim terminem, który się nieustannie spotyka w źródłach i który jest rozumiany w tym samym sensie co „Ruś”, jest „ziemia ruska”. Oznacza ona kraj zamieszkany przez chrześcijan „ruskich”. W codziennym życiu, w skrócie, jest ona używana w znaczeniu wiary i jej wyznawców.
    Biorąc pod uwagę okres od Włodzimierza Wielkiego (koniec X wieku) do najazdów tatarskich z pierwszej połowy XIII wieku, można wykazać na podstawie źródeł obejmujących między innymi kronikę „Nestora”, pierwszą kronikę nowogrodzką, kronikę kijowską (XII w) i kronikę halicko-wołyńską (XIII w ), że pod względem geograficzno-politycznym „Ruś” oznaczała wówczas jedynie ziemie kijowską, perejasławską i czernihowską natomiast nie obejmowała ona Halicza, Wołynia , Smoleńska, Połocka, Nowogrodu Wielkiego, Smoleńska, Rostowa, Suzdala . W kronikach można często spotkać wiadomości jak to poszczególni Rurykowicze czy ich dygnitarze jadą z różnych księstw na „Ruś” lub do tych ziem z „Rusi”. Pozwala to ustalić następujące fakty:

    Halicz i Wołyń nie są „Rusią”

    1018 r.
    „Jarosław zaś zebrawszy Ruś i Waregów i Słowian poszedł przeciw Bolesławowi i Światopełkowi i przyszedł ku Wołyniowi”

    1145 r.

    „…cała ziemia ruska idzie na Halicz”.

    1152 r.

    „Izjasław .. poszedł na Halicz biorąc ze sobą lepszych (wybitniejszych) Kijowian i całą ruską drużynę”.

    1189 r.

    „Światosław zaś oddawał Halicz Rurykowi a chciał dla siebie zatrzymać całą ziemię ruską.”

    1193 r.

    „Światosław zaś wysłał posłów do Ruryka (do Owrucza na Wołyniu) i rzekł do niego – Teraz zaś chodź na Ruś ze wszystkimi swoimi wojskami.”

    1202 r.

    ” Roman zgromadziwszy wojska halickie i włodzimierskie najechał ziemię ruską”.

    1206 r.

    „Haliczanie zaś , zobaczywszy , że król (węgierski) odchodzi przelękli się wojsk ruskich , ponieważ mogły do nich znowu powrócić”.

    1231 r.

    „Daniło (halicki) opanował gród Toczersk , część ziemi ruskiej”.

    Gdy nie puszczono kupców z Halicza i Przemyśla – „nie było soli w całej ziemi ruskiej.”

    Wielki Nowogród nie jest „Rusią”

    1132 r.

    „Tegoż roku poszedł (z Nowogrodu) Wsiewołod na Ruś do Perejasławia.”

    1167 r.

    „Nowogrodzianie posłali na Ruś do Mścisława (księcia kijowskiego) po (jego) syna.”

    1180 r.

    „Posłali Nowogrodzianie na Ruś do Światosława po jego syna i przywiedli Włodzimierza do Nowogrodu”.

    Ziemie w rejonie Wołgi – Rostów, Suzdal, Włodzimierz nad Klaźmą nie są „Rusią”

    1146 r.

    „Światosław … wysłał posłów do Jerzego do Suzdala (namawiając go) : Pójdź do ziemi ruskiej do Kijowa.”

    1152 r.

    „Szedł Jerzy z Rostowcami i Suzdalcami , i z Riazańcami … na Ruś.”

    1181 r.

    ” (Światosław) powrócił znowu na Ruś, a książę Wsiewołod do Włodzimierza (nad Klaźmą).”

    Smoleńsk nie jest „Rusią”

    1154 r.

    „Gdy Rościsław przybył ze Smoleńska do Kijowa, witała go cała ziemia ruska”

    1197 r

    „Dawid syna swego Konstantyna posłał ze Smoleńska na Ruś”.

    Podsumowanie:

    Kościół wschodni w swej akcji misyjnej nie zamierzał ograniczać się tylko do Słowian, dlatego też przyjęcie nazwy ruskiej na oznaczenie wiary miało głębsze uzasadnienie. Odcinało ono Słowian greckich od łacińskich, osiadłych na zachodzie czy też Skandynawów związanych z chrześcijaństwem rzymskim od ich pobratymców przynależnych do chrześcijaństwa wschodniego. Termin „Ruś” bardziej odpowiadał tym dążeniom, ponieważ mógł obejmować różne elementy etniczne, nie tylko Słowian, ale także ludy inne podbite przez normańskich Waregów, choćby takie jak fińscy Czudowie, Bułgarzy nadwołżańscy czy stepowi Połowcy. Ponadto termin ten musiał odpowiadać potrzebom nowej rzeczywistości, musiał związać się z Kijowem i tymi tradycjami polityczno-państwowymi, jakie istniały nad Dnieprem. Wprawdzie imię Rusi miało za sobą tradycję państwową normańską, ale z czasem Bizancjum wycisnęło na tej nazwie swoje piętno i przekształciło jej treść. Potwierdzenie znaczenia religijnego terminu „Ruś” można także znaleźć w późniejszej historii Litwy XIII-XIV wieku. Z chwilą przyjęcia chrześcijaństwa wschodniego książęta litewscy uzyskujący rządy w dzielnicach słowiańskich stawali się taką samą dynastią „narodową” Rusi jak niegdyś normańscy Rurykowie. Było bowiem niemal regułą, że będąc osadzanymi na ziemiach słowiańskich przyjmowali oni wiarę ruską

    Bizancjum uważając, że Rurykowicze są jedyną realną siłą ponadplemienną na pozyskanych dla chrześcijaństwa terenach, sankcjonowało dokonany przez nich podbój ziem słowiańskich i niesłowiańskich. W nich bowiem chciało widzieć obrońców i propagatorów nowej wiary. Do tego celu wykorzystano także imię Rusi, które wprawdzie miało za sobą tradycję państwową normańską, ale z czasem Bizancjum wycisnęło na tej nazwie swoje piętno i przekształciło jej treść. Ważną rolę w tym dziele odegrali metropolici kijowscy, którzy przecież budowali, tworzyli i organizowali tą „Ruś”. Z biegiem czasu Waregowie ze swoimi drużynami rozpłynęli się w masie słowiańskiej schodząc z szerszej widowni dziejowej z wyjątkiem jednej linii – potomstwa Jerzego Dołgorukiego. Będąc świadomą „niebezpieczeństwa słowiańskiego”, oderwała się ona w XII od Kijowa i dążąc do jego osłabienia i upadku zorganizowała nowe życie państwowe na odległych terenach fińskich między Wołgą i Oką będące zaczątkiem powstałego później Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Jak z tego wynika nieprawdziwym wydaje się być pogląd uważający, że państwo kijowskie powstało tylko i wyłącznie na skutek ewolucji stosunków społecznych i było dziełem samych Słowian. Trudno jest bowiem znaleźć w istniejących źródłach wzmiankę o utworzeniu przez nich w owym czasie we wschodniej Europie jakiejkolwiek organizacji o charakterze państwowym oraz dowodu na to, że wszyscy Słowianie na wschodzie Europy tworzyli jeden „naród ruski”. Łatwość z jaką przyjęli oni panowanie obcego etnicznie elementu jakim była dynastia Rurykowiczów świadczy o braku wśród nich w owym okresie świadomości narodowej. Niebagatelną rolę jaką w tworzeniu Rusi odegrały obce elementy można podsumować stwierdzeniem, iż: „Grecy dali Rusi wiarę, a Normanowie dynastię książęcą, która była głównym obrońcą tej wiary.”

    wybrana literatura:

    prof. Henryk Paszkiewicz
    - „Początki Rusi”
    - „Początki ruskiego narodu”
    - „Wzrost potęgi Moskwy”

    Prof Jerzy Nalepa
    - „Prapolski bastion toponimiczny w Bramie Przemyskiej i Lędzanie”

    Adam Szelągowski
    - „Kwestia ruska w świetle historii”

    Nestor
    - „Powiest wriemiennych liet”

  81. Gerwazy Gagucki said

    MIEJSCE RZECZYPOSPOLITEJ

    Re.75 i inne Waszmościa JO

    Zamiar przyłączenie się do Rosji nie polega na poddaniu się w niewolę, lecz na godnej współpracy, czyli świadomości uszanowania nie tylko wspólnoty interesów, ale także pochylenia się nad naszą trudną przeszłością, bo nie możemy Rosjanom zarzucać, że starali się być rosyjskimi patriotami na ówczesną miarę. To przecież Rosjanie chyba zrozumieją ze wzajemną korzyścią. Stało się jednak tak, że Polacy i Rosjanie zatracili w pewnej mierze swoją tożsamość.

    W polityce nie ma, jak to wszyscy wiedzą, sentymentów. Sami nie damy rady, to chyba jasne. Ale właśnie teraz jest szansa na realizację duchowej wspólnoty, bo mimo złych zaszłości jesteśmy jedną rodziną.
    Rosja jest naszym naturalnym sprzymierzeńcem, o ile nie została już ubezwłasnowolniona, jak to poniekąd prawi Henryk Pająk.

    Sarmackie wartości to dobre dziedzictwo. Bo któż może dzisiaj pomyśleć, że będziemy chcieli osadzić kolejnego Samozwańca na moskiewskim tronie. Przecież Rosja w tych najbardziej złych dla nas czasach nie była przez Rosjan rządzona.

  82. Gerwazy Gagucki said

    LIST SARMACKI

    Re.80 Pan Piotrx

    Wielce Czcigodny i Łaskami Wszelakimi Obdarzony Miłościwy Dobrodzieju Nasz, verbi causa Panie na Księgach i Łąkach Niebieskich, Dziedzicu Puszczy Knyszyńskiej, Młyna nad Notecią, sine labore non erit panis in ore, bachmata bułanego, non est virituum, fortuna quod fecit tuum, tudzież małżonki nadobnej i dworu modrzewiowego, non facit nobilem atrium plenum imaginibus.

    Zwracamy się pokornie do Waszej Wielmożności, my, Włościanie niepiśmienni, abyś w swojej wielkoduszności zechciał do naszych próśb się przychylić i, non expedit nam o zmiłowanie dla naszej udręki legitime się przychylić.

    Tedy prosimy, bo jesteś homo scribendi peritus, abyś i nasze milczenie pokorne pod swoje uważanie vincuntur moli pectora dura prece wziął.

    Do nóg Dobrodzieja padamy
    I o nic więcej, vinum laetificat cor, nie prosimy.

    Włościanie

  83. Gerwazy Gagucki said

    VIVAT SARMACJA

    czyli jeszcze o Jacku Kowalskim.

    Dzięki Trzem Siódemkom wysłuchałem kilku piosenek Jacka Kowalskiego i krótkiej z nim rozmowy. I tyle mogę powiedzieć, że jestem bardzo poruszony, bowiem jeszcze tak niedawno myślałem że jestem sam.

    VIVAT SARMACJA, Panie Jacku!

    W moim Staropolskim Domu jest dla Pana zawsze miejsce.
    O każdej porze dnia i nocy, żeby było jasne!

  84. radek b. said

    …NP istnieja raporty wladz zaborczych ,ktore wprowadzajac pobor do wojska spotykail sie ze stanem zdrowia chlopow w postaci tak tragicznej ,ze raporty kierowane byly do Cesarza…opisy denegeneracji, kretynizmu calych wiosek i powszechny imbecylizm…posiew dobrodziejstw panszczyzny.
    Osobiscie jestem przekonany- ze Rozbiory POlski byly Kara Boza za Sarmatyzm i Boska Interwencja w obronie Polskiego Ludu!

    Święta prawda p.Romanie K.
    Dzięki Ci Boże za głos rozsądku, w tym bezmiarze czczej paplaniny.

  85. Gerwazy Gagucki said

    ŚWIĘTE RADY RADKA B.

    Trudno w tym „bezmiarze czczej paplaniny” coś sensownego wypaplać, bowiem wszyscy w należytym skupieniu tu czekają na własne pana Radka B. paplanie. Czyli tak od siebie, Panie Radku, z trzewi, żebyśmy tutaj Pańskiej łaski duchowej zaznali. A jak Pan nie masz nic do wypaplania, to zakop się Pan na równinie Pańskiego rozsądku. Polszcze na Panu najzupełniej zbywa!
    Z Bogiem!

  86. Kronikarz said

    Radek B.

    „Dzięki Ci Boże za głos rozsądku, w tym bezmiarze czczej paplaniny.”

    …i jak tu nie lubic Gajowki, skoro mozna tu spotkac takie oto perelki ze juz nie powiem czym jest to:

    …NP istnieja raporty wladz zaborczych ,ktore wprowadzajac pobor do wojska spotykail sie ze stanem zdrowia chlopow w postaci tak tragicznej ,ze raporty kierowane byly do Cesarza…opisy denegeneracji, kretynizmu calych wiosek i powszechny imbecylizm…posiew dobrodziejstw panszczyzny.
    Osobiscie jestem przekonany- ze Rozbiory POlski byly Kara Boza za Sarmatyzm i Boska Interwencja w obronie Polskiego Ludu!

    Chyle czola.

  87. Kronikarz said

    85/ hmm a jak to rozumiec, no to :

    „Trudno w tym „bezmiarze czczej paplaniny” coś sensownego wypaplać, bowiem wszyscy w należytym skupieniu tu czekają na własne pana Radka B. paplanie. Czyli tak od siebie, Panie Radku, z trzewi, żebyśmy tutaj Pańskiej łaski duchowej zaznali.”

  88. Gerwazy Gagucki said

    ŚWIĘTE RADY PANA ROMANA K.

    I pomyśleć, jakie szkody oto wyrządził swoim wpisem pan Roman K. Zwyczajnie uważam, że pan Roman K. uznał, że jest na każdą okoliczność przygotowany. Niestety, także i potomkowie Sarmatów muszą się teraz karmić Romana K. złudzeniem.
    Ktoś w końcu musi z swoich kiszek począć małego Belzebuba.
    Najlepiej jak to zrobi patriota z Texasu!

  89. radek b. said

    re 85/Kronikarz
    „Trudno w tym „bezmiarze czczej paplaniny” coś sensownego wypaplać, bowiem wszyscy w należytym skupieniu tu czekają na własne pana Radka B. paplanie. Czyli tak od siebie, Panie Radku, z trzewi, żebyśmy tutaj Pańskiej łaski duchowej zaznali.”

    -Na tyle tylko cię stać szanowny Kronikarzu. Możesz sobie pisać co chcesz ja i tak mam te twoje mądrości daleko … :)))
    nara…

  90. Kronikarz said

    89/ spodobalo mi sie Twoje wyrazenie, wiec sie zabawilem, ale nie Toba, czleku w goracej wodzie…

    …ej Ty tam Radku B., cos sie tu zagalopowal mocno, ja tylko formalna strone wyrazenia zauwazylem, bo samego meritum w waszej pyskowce nie bylo widac – widze, ze i teraz zgalopowales sie srogo, wiec se odetchnij i przeczytaj ciag od 84/ co najmniej…

    Porywczys, widze, tu ale chyba tez inteligentny – bywaj zdrow ;-)

  91. radek b. said

    re 90/Pan Kronikarz: Przepraszam Pana, ale takie są niestety skutki nadużywania witaminy A. całkiem niesłusznie pomyliłem Pana z szanownym Gaguckim
    za co jeszcze raz przepraszam :)))

    PS z góry sorry bo też mołem coś „walnąć” -mam zdaje się kaca.:)))

  92. radek b. said

    Pozdrawiam wszystkich Jaśnie Wielmożnych Arystokratów i ich jakże mądrych pejsatych przyjaciół. Przepraszam że mało merytorycznie i nie na temat ,ale na tyle jedynie pozwala mi moja wrodzona chamska inteligencja. Na tym kończę bo robota czeka.

  93. Kronikarz said

    O, prosze, jeszcze jeden, ten Radek B., czy chory, czy o droge do gwiazd pyta, czy sobie a muzom cos pisze ?

  94. radek b. said

    O,prosze ,jeszcze jeden,ten Kronikarz ,chory ,czy o droge do gwiazd pyta,czy sobie a muzom cos pisze ?

    Dla takiego koszernego mądrali jak Kronikarz zawsze znajdę czas żeby coś napisać.Pozdrawiam. @(^_^)@

  95. Piotrx said

    Re 82: Panie Gerwazy

    - gospodarzem Gajówki jest Pan Gajowy jeśli uzna on że pisanie i zamieszczanie tego typu tekstów jest tu niewskazane – nie ma żadnego problemu z mojej strony aby tego zaprzestać. Jest to dla mnie tylko dodatkowy wysiłek i czas poświęcony na pisanie i wyszukiwanie informacji , który mogę przeznaczyć na swoje własne sprawy.

    - jeśli dobrze policzyłem to suma Pańskich wpisów w tym temacie wynosi bodaj 13 i nie wiem czy ich łączna długość nie przekracza długości moich trzech ? A ponadto, poza kilkoma pierwszymi wpisami, ich wartość merytoryczna jest znikoma.

    - ponieważ pisze Pan w liczbie mnogiej więc czy wypowiada się Pan tylko w swoim własnym imieniu czy też został Pan upoważniony przez kogoś do wypowiadania się w imieniu innych Gości Gajówki?

    - i wreszcie jeśli Pana moje wpisy nie interesują lub przyprawiają o jakieś udręki i cierpienia to nie musi Pan ich czytać.

    - moje , przyznaję długie, wpisy w tym temacie są rodzajem repliki na niektóre twierdzenia Pana RomanaK z którymi się do końca nie zgadzam. Można wprawdzie poprzestać tylko w kilku ogólnikowych zdaniach aby się do nich odnieść , ale uważam że należy starać się przytoczyć konkretne argumenty i fakty na poparcie swojego zdania. Ogólników mamy dość w innych mediach

    - moim zdaniem lepiej jest przedstawić konkretne fakty z historii na poparcie swojego stanowiska niż wdawać się w nic nie wnoszące do tematu „wycieczki” czy nawet „pyskówki” z innymi uczestnikami forum. Ponadto można /używając tylko ogólników/ łatwo narazić się na zarzut że podane informacje są tylko wymysłem nie mają żadnego poparcia w źródłach .

    - może się mylę ale wydaje mi się, że głównym celem Gajówki jest wzajemnie informowanie i uświadamianie się w tematach gdzie indziej mało znanych , przemilczanych bądź nawet zakłamanych. A temat Rusi i Lachów-Lechitów wydał mi się właśnie takim , tym bardziej że często był on w przeszłości i jest nadal wykorzystywany przez naszych wrogów /np: „ukrainerów”/ jako fałszywy argument , że Polska i Polacy nie mieli i nie mają żadnych historycznych praw do swoich ziem wschodnich, nawet do tych znajdujących się teraz w granicach obecnego państwa polskiego. – np. często obecna Polska jest dzisiaj nazywana przez nich „okupantem ziem odwiecznie ukraińskich” w domyśle, że kiedyś o te ziemie się oni jeszcze upomną. Mam jednak nadzieję, że kogoś jednak ta problematyka zainteresuje i może zechce sięgnąć do wskazanej literatury i pogłębić swoją wiedzę w tym temacie.

  96. Marek S said

    Ad. 68 RomanK

    „BO ciebie Polsko blyskotkami ludza
    Pawien narodow bylas i papuga
    a teraz jestes obcych panow sluga…. ”

    Ale czy Słowacki nie był też dzieckiem Oświecenia? Tego prądu myślowego? Przynajmniej w części?

    Właśnie jak to było z tą pańszczyzną? Pojawiła się ona po śmierci Kazimierza Wielkiego za Władysława Jagiełły. Podobno pańszczyzna była częścią Przywileju Koszyckiego nadanego szlachcie w zamian za ich zgodę na wybór Jadwigi Andegaweńskiej na Króla (nie królowej) Polski.

    Początkowo był to jeden dzień w tygodniu pracy na dobrach pańskich. Z czasem zwiększano tę normę, i w niektórych przypadkach dochodziła ona do absurdu. Podobno były przypadki że chłop musiał pracować 8 dni w tygodniu. Czyli pracować również w nocy lub wziązć innego domownika do pracy na pańskim.

    O tym Że obciążenia pańszczyźnianie były nieznośne może świadczyć treść obrania NMP na Królową Polski przez Jana Kazimierza w którym to hołdzie przyrzeka „pospólstwo od ciężarów niesłusznych uwolnić”.

    Nie uwolnił. Nic nie zrobiono. Nie dotrzymał on i władcy ówczesnej Polski danego słowa.

    Tu nie ma żartów. Zgadzam się więc za zniszczenie Polski Szlacheckiej było karą za pańszczyzne, i … za niedotrzymanie obietnicy.

    Cała szlachta i magnateria bardzo drogo za tą krzywdę zapłacili.

  97. wet3 said

    @ Szary i Piotrx
    Panszczyzna w Polsce nie musiala byc az tak sroga skoro do Polski uciekali chlopi z krajow osciennych. Chyba to powinno wystarczyc. Poza tym, jesli chlop rzeczywiscie czul sie zaszczuty, to zawsze mogl przeniesc sie gdzie indziej lub po prostu zwiac do kozactwa.

  98. vel kartofel said

    Ad.97/Wet3: ha ha ha!!! -cenny dowcip.niemogłem się powstrzymać od skomentowania :-)

  99. Gerwazy Gagucki said

    W ODPOWIEDZI OŚWIECONEMU PANU PIOTROWIX

    Szanowny Panie Piotrzex

    Przepraszam za moją spóźnioną reakcję na Pana tekst (95), ale tak mnie zmuliło uczestniczenie w tej sarmackiej biesiadzie, że nie wydoliłem i na stronę udać się musiałem. I dopiero dzisiaj, w miarę zdrów na umyśle, przeczytałem Pański manifest.

    Tak więc po kolei:

    1. Kto jest Gospodarzem Gajówki raczej wszyscy wiedzą. Jednakże redagowanie wszystkich komentarzy należy poniekąd do Szanownych Gości. Pan Gajowy w swojej nieprzemijającej mądrości puścił to na żywioł, zlecając odpowiedzialność za całokształt na barki piśmiennych wędrowców. W ten sposób tylko Pana jest wolą, na co przeznaczyć swój wolny czas. Jednakże Rzplita nakłada na swoich przedstawicieli szczególne obowiązki.

    2. Pana buchalteria tycząca się ilości moich wpisów w sarmackim temacie ma w podtekście surową przyganę. Oto japę otworzyłem bez ładu i składu! To być może! Staram się wszakże nie ględzić bez sensu w sytuacji gdy nie mam nic do powiedzenia, chociaż nikt mi nie powinien zarzucić, że żyję jako huba na dokonaniach umysłowych moich Antenatów. Bowiem z ich krwi, kości i prochu powstałem. Tedy mam też taki obowiązek, aby sobie nie przywłaszczać prostacko ich dokonań, bo to jest Ich jedyna recepta na nieśmiertelność.
    Ja zwyczajnie szanuję przydane innym przymioty, gdzie umiejętność czytania i poszukiwania nawet kalekich odpowiedzi jest w zasadzie wszystkim dana. Tedy pośrednikiem w tym procesie być nie zamierzam.
    Co do merytorycznej wartości moich wpisów – podzielam Pańskie zdanie. Gdyby Pan tak nie mulił, to i ja bym miał szansę na kilka sensownych spostrzeżen!

    3. Liczby mnogiej czasem używam, i owszem, ale wśród tych 13 wypowiedzi użyłem jej dwa albo trzy razy. Doprawdy, nigdy nie zamierzałem być sumieniem niedobitków Polan.
    Jeśli Pan uważa, że ja nie mam prawa do użycia zwrotu w rodzaju: My, Polanie – albo – my, Słowianie, albo my Sarmaci – to ja Pańskie prawo do takiej mojej egzekucji dostrzegam, ale uszanować z wiadomych względów nie potrafię.

    4. Ja także zawsze tak samo orzekam, że jak kogoś nadmiernie denerwują moje teksty, to nie powinien ich czytać, bo bynajmniej nie jestem zainteresowany, by taki jegomość zszedł z tego świata na zawał czy perforację żołądka. A więc jeśli ośmieliłem się w prześmiewczej formie zwrócić Panu uwagę na niejaką konieczność trzymania się w oszczędnej formie tematu, to gwoli tylko wytrzymałości nie tylko mojej, ale i innych wędrowców, których chce Pan w szlachetnym uniesieniu i zamiarze pozbawić własnej dociekliwości.

    5. Sam Pan pisze, że „temat Rusi i Lachów-Lechitów wydał mi się…” – otóż to, Panu się ten temat „wydał”, ale ja chciałem gadać o Sarmacji!
    Jeśli nawet podniesiony przez Pana temat jest wart poznania i dyskusji, to ja z rękawa Panu wytrząsnę jeszcze przynajmniej tysiąc pokrewnych tematów.

    6. To nie ten czas i nie to miejsce. Pana szlachetne zamiary, w co nie wątpię, merytorycznie karmią się same sobą. Tego nikt nie uniesie na sztandar! Bo, mimo wszystko, taki sztandar jest dzisiaj Polsce potrzebny.
    Sarmatyzm mógłby być dobrym konceptem dla wypełnienia tego sztandaru duchową treścią.

    Pozdrawiam serdecznie
    Gerwazy

  100. Gerwazy Gagucki said

    POPIÓŁ NA ŁEB MÓJ KUDŁATY SYPIĘ

    Re.88

    Ja Pana Romana K. chcę tutaj, w przytomności mojej i Waszmościów, tudzież Niewiast Płochych, o odpuszczenie winy mojej prosić. Ot, poniesie mnie czasem moja publicystyczna mołojecka fantazja i zanim się opamiętam, to już izba pusta i robactwo ośmielone wyłazi z każdego kąta.

    Otóż pan Roman K. nieco wprawdzie nadużył mojej cierpliwości, ale to nie jest powód, żeby mu w kiszkę wpychać truchło małego Belzebuba, który z polskiej tradycji pompa funebris może chciałby skorzystać.
    Wprawdzie pan Piotrx bardziej jest stateczny niczym staruszka jeszcze dziewica, ale bo to pierwszy raz Marchołt zasnął?

    Rozwiązanie tej zagadki znajdziecie Państwo na stronie szóstej „Przekroju” lub „Tygodnika Powszechnego”. Ostatecznie można też pytać Stanisława Michalkiewicza. On na każde pytanie ma zawsze gotową odpowiedż.

    W górę serca i piórniki!
    Sarmaci!

  101. Gerwazy Gagucki said

    RADEK B.

    Otóż ten jegomość jest ofiarą marksistowsko-iluminacyjnej wersji Historii Romana K.
    Sam nie zderzył się z tematem, nad księgami specjalnie się nie znużył, ale oto pan Roman K. podał Radkowi B. krótką i łatwo przyswajalną formułkę sarmacji. No i Radek B. uległ, bo któż nie chciałby sobie oszczędzić zbytecznej roboty?

    Widać tu, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy słowem obracają i na wszelką łatwiznę dla usprawiedliwienia własnej gnuśności spolegliwie przystają. O roztropności i wyczuciu dziejów hadko gadać.

  102. Kronikarz said

    Gerwazy Gagucki,

    Chyle czola przed wspanalosciami cietej gietej polskiej stylistyki Waszmoscia dziekujac za tak wartkie potoki krysztalowej polszczyzny – naprawde chyle czola !

    Najczesiciej, wobec kogos jawiacego mi sie tutaj autentycznym autortetem, nic nie mowie a czytam tak jak patrzy sie na motyla misat go do garsci brac, no ale teraz powiem, ze olsniewajace w tresci i w formie podsumowanie zjawiska kompanmow „Radek B + Roman K” przyprawilo mnie o wewnetrzny u/smiech.

    A zaczelo sie od 29/ – 35/moj grosz – 37/ powyzej – calosc sporow przerodzila sie w zanakomita ekspedycje z Czermna do Scytow hen i z powrotem na oklep ale z fantazja.

  103. Gerwazy Gagucki said

    (STARO)POLSKI PORTRET TRUMIENNY

    I tak ten niezwykle ciekawy i niezbyt niedobitkom Polan objawiony temat sarmatyzmu sczezł w samym zamiarze, mimo wysiłków kilku biesiadników, którzy w przeszłości zapewne niejednej kulawce sprostali. Ale oto przy tym stole pomówiono ich o szalbierstwo i pijacki słowotok.
    Czyż tak się godzi pozostawiać Ojczyznę naszych Przodków na użytek Nicości? I rzeczy słusznej nie umieć nie tylko opisać, lecz ją na zatracenie sprowadzić?

    Haniebny sarmatyzm!
    Pozostała jeszcze wyblakła pamięć funeralnej tradycji trumiennego portretu. Na tych blachach i deseczkach trwają ostatnie okruchy sarmackiego życia. Dzisiaj mamy tę tylko przewagę, że utrwalamy nasze fizjonomie na digitalnej fotografii, starając się nie patrzeć prosto w oczy portretowanym niegdyś jegomościom i niewiastom.

    „Szczęśliwy kto z tego Tańcu
    Odpocznie w Niebieskim Szańcu”

  104. Gerwazy Gagucki said

    Czcigodny Panie Gajowy!
    Czcigodni Biesiadnicy, opróżniający bezkarnie piwniczkę Wielmożnego Gajowego!

    Ano, nie będę ukrywał, że zwabiła mnie tutaj miłość do polskich lasów. A do Puszczy w szczególności. Sama nazwa też wydała mi się adekwatna, bo Gajówka powinna stać się podstawową komórką społeczną. Nie żadna tam Rodzina, ale właśnie Gajówka!
    No, bo obaczcie sami, ile tu przykładnej krzątaniny.
    Ot, drwa tu rąbią gdy języka nie staje i, jak ktoś nienawykły, to może własnym piórem obciąć sobie palucha albo i inny członek. Tedy uwaga i doświadczenie w szczególnej są tutaj cenie. Na nic zda się tu mądrala, który wagi słów wypowiadanych oszczędnie nie pojął. Bowiem taka szorstka fantazja cechuje ludzi Puszczy!

    A przecież są tu i inne uroki.
    Jak drogi na ten przykład zawieje i na dachu spoczywa metrowa śniegowa czapa. A cisza taka jest w Puszczy, że słychać sarnę, gdy w odległym gąszczu wykopuje sobie legowisko w śniegu. Albo tak na przedwiośniu, kiedy wszystko gada, szumi i szeleści. A to się tak rymuje słowem wstydliwym: pieści… Tedy w konfuzji wielkiej jestem, bo strzępić języka nie przywykłem na opisywaniu rubasznej czasem krotochwili, która jednakowoż uwagi wymaga nie tylko w izbie czeladnej. Bowiem Gajówka czasem i Dwór Polski przypomina, a ten przecież, Panowie Bracia, Gajówce zawdzięcza swoje istnienie.

    Dlatego nie optuję za przemianowaniem Gajówki na leśniczówkę z kilku powodów. A te dwa najważniejsze są:
    Ten pierwszy: A to potrzebna nam siła nowych urzędników, co to w Puszczy bywają w niedzielę?
    Ten drugi bardziej osobistej jest natury:
    Otóż przyjaźniłem się kiedyś z gajowym Sławkiem Gwiazdowskim, który w Puszczy nigdy nie pobłądził i zwierzęta leśne swojego Gajowego się nie bały. Tedy wychodziły do niego jak do swojego. Wśród nich szczególnie dwie sarny upodobały sobie Gajowego. Potrafiły go odnaleźć w najdalszym zakątku.
    No i pewnego dnia zadzwonił telefon w Gajówce. Dzwonił leśniczy z poleceniem służbowym zajęcia się dwoma sekretarzami z komitetu, którzy zapolować chcą, a Gajowy przecież wie, gdzie zwierzyna przebywa.
    Co miał zrobić biedny Gajowy. Tak prowadził tych myśliwych z komitetu, żeby żadnej zwierzyny nie zobaczyli. Ale te dwie sarny jednak nie dały się wyprowadzić w pole, i mimo kluczenia po Puszczy swego Gajowego znalazły…
    Niedługo potem umarł gajowy Sławek Gwiazdowski jeszcze w kwiecie wieku, chociaż gorzałkę z musztardówki na mrozie okrutnym też spożywać umiał na dalekim od domostw zrębie.

    W takiej pomroce dziejów toną ostatnie Polskie Gajówki. Na złom pokoleń idą obyczaje i sztuka ciosania gontów, muzyka sarmacka i te wzgardzone żupany i kontusze; rozpleniły się demony przybierając sobie za ozdobę nasze własne wizerunki, łaciną nazwano język łajdactwa i ludowej skarbnicy mądrości.

    Czcigodni Biesiadnicy!
    Gdzież są ci, którzy żyli przed nami?

    Dziękuję za uwagę!

    Kto kulawki do dna nie wypije, ten sam sobie winien!
    Vivat Gajówka!
    Vivat Sarmacja!

    (MOWA TRAWA PANA GERWAZEGO NA JUBILEUSZ GAJÓWKI)

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 257 obserwujących.