Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na Feedage

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Siggi o Wolne tematy (81 – …
    JO o Grzech pierworodny a rodz…
    Siggi o Wolne tematy (81 – …
    Piszczała o Neoliberalizm boli i słono…
    Piszczała o Neoliberalizm boli i słono…
    parva o Biologiczny Żyd, czyli pasożyt…
    buka o Wolne tematy (81 – …
    Ex o Biologiczny Żyd, czyli pasożyt…
    Dwadzieścia sześć fa… o Wolne tematy (81 – …
    Dyskusja Janusza Kor… o Wolne tematy (81 – …
    revers o Biologiczny Żyd, czyli pasożyt…
    maniek o Wolne tematy (81 – …
    Siggi o USA na drodze do konfront…
    Dictum o Biologiczny Żyd, czyli pasożyt…
    maniek o Wolne tematy (81 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 273 obserwujących.

Droga Neokatechumenalna – jawna herezja

Posted by Marucha w dniu 2012-01-28 (sobota)

[Uwaga admina: na temat herezji Neokatechumenatu zostało w gajówce opublikowanych sporo artykułów – ale jeden więcej nie zaszkodzi, choć i tak neonów-lemingów nie przekona, ale prawie na pewno ściągnie tu ich desant ]

Odpowiedz na heretycki tekst jaki został opublikowany na portalu „Fronda”.

Neokatechumenat

„Droga Neokatechumenalna” jest jednym z najliczniejszych i najbardziej wpływowych „nowych ruchów kościelnych”. Autor tekstu, podążający „Drogą” przez siedem lat, ukazuje jej prawdziwy obraz i wyjaśnia, dlaczego niedawna „interwencja Watykanu”, o której donosiły media, nie jest w stanie skorygować błędów „Drogi”.

W liście apostolskim Ecclesia in America, ogłoszonym w roku 1999, Jan Paweł II wzywał do zaangażowania na rzecz nowej ewangelizacji „będącej nie reewangelizacją, ale ewangelizacją całkowicie nową: nową w żarliwości, metodach i wyrazach”.

I faktycznie, „nowa ewangelizacja”, w niczym nie przypominająca „reewangelizacji”, czyli ponownego nauczania i przyjmowania wiary apostolskiej, która opierała się mijającym stuleciom i wszelkim próbom starcia jej z powierzchni ziemi – jest bezsprzecznie „nowa”. Nowa i „ulepszona”. Termin ten stał się mantrą powtarzaną nieustannie przez tych, wedle których II Sobór Watykański był najlepszą rzeczą, jaka spotkała Kościół od czasu zmartwychwstania Chrystusa.

Od roku 1996 napisałem dla „Catholic Family News” serię artykułów poświęconych „Drodze Neokatechumenalnej”, jednej z głównych sił „nowej ewangelizacji”. Swego czasu byłem dość aktywnym członkiem „Drogi”. Pracowałem jako katechista (byłem członkiem zespołu wysłanego do parafii w celu tworzenia nowych wspólnot „Drogi”), „współodpowiedzialnym” wspólnoty (co oznaczało, że mogłem kierować grupą pod nieobecność „odpowiedzialnego”), kantorem (czyli osobą grającą na gitarze i śpiewającą podczas liturgii „Drogi”), seminarzystą (w domu formacyjnym Redemptoris Mater House w Newark w stanie Nowy York) i „misjonarzem” (czyli osobą pracującą z „rodzinami misyjnymi” „Drogi” w Wheeling i Pittsburgu w Pensylwanii).

19 listopada 2005 roku Benedykt XVI przyjął założycieli „Drogi Neokatechumenalnej”: Kiko Argüello i Carmen Hernández, na audiencji prywatnej, mającej miejsce po zakończeniu Synodu Biskupów na temat Eucharystii, w którym Kiko uczestniczył jako obserwator. 22 listopada 2005 r. „Droga” wydała oświadczenie, w którym Kiko i Carmen poinformowali, że

papież wyraził swe poparcie dla ich wysiłków, zwłaszcza dla projektu szerzenia Ewangelii w najbardziej zdechrystianizowanych częściach świata, w szczególności w Europie.

Miesiąc później, w połowie grudnia, Argüello i Hernández, razem z włoskim księdzem Mario Pezzim, członkiem międzynarodowego zespołu odpowiedzialnego za „Drogę Neokatechumenalną”, otrzymali dwustronicowy list od kard. Franciszka Arinze, prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. List ten, datowany na 1 grudnia 2005, rozpoczyna się następującymi słowami:

Po rozmowach w niniejszej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w sprawie celebracji Najświętszej Eucharystii we wspólnotach „Drogi Neokatechumenalnej”, zgodnie z wytycznymi podanymi podczas spotkania z Państwem w dniu 11 listopada br., informuję Państwa o decyzjach Ojca Świętego.

W liście kard. Arinze podnosi kilka kwestii:•

„Droga Neokatechumenalna” musi wejść w dialog z biskupem diecezjalnym w celu wyjaśnienia, że wspólnota „Drogi Neokatechumenalnej” jest wcielona w parafię także w kontekście celebracji liturgicznych. Przynajmniej w jedną niedzielę w miesiącu wspólnoty „Drogi Neokatechumenalnej” muszą uczestniczyć w Mszy świętej wspólnoty parafialnej.•

Co do komentarzy wygłaszanych przed czytaniami, muszą one być krótkie.•

W sprawie przyjmowania Komunii św., udziela się „Drodze Neokatechumenalnej” okresu przejściowego (nie przekraczającego dwóch lat) na przejście z szeroko rozpowszechnionego w jej wspólnotach sposobu przyjmowania Komunii św. (siedząc, ze stołem nakrytym obrusem umieszczonym w centrum kościoła zamiast przeznaczonym ku temu ołtarzem w prezbiterium) na zwykły sposób, w który cały Kościół przyjmuje Komunię św.

Jakie jest znaczenie tego listu dla przyszłości Neokatechumenatu?

Świat według Kiko i Carmen

Francisco José Eduardo Argüello, używający błazeńskiego zdrobnienia "Kiko", pochodzenie z plemion koczowniczych.

Człowiek pierwotny – mówią Kiko i Carmen – „zawsze napotykał zjawiska, rzeczy, które go przekraczały: burze, choroby, śmierć etc. i odczuwał potrzebę szukania schronienia, by w jakiś sposób powstrzymać te siły, które go przekraczały”. Aby je uśmierzyć, człowiek „stworzył religię, zbudował świątynię i ołtarz oraz umieścił tam kapłana”. Wraz z akceptacją chrześcijaństwa przez cesarza Konstantyna, hordy słabo schrystianizowanych pogan wdarły się do Kościoła, przynosząc ze sobą swe pogańskie wierzenia, a zwłaszcza ideę wzbudzającej strach krwawej ofiary, składanej dla obłaskawienia sił wyższych. Te elementy „naturalnej religijności” skaziły liturgię Mszy. Przeobraziła się ona w obrzęd polegający na ofiarowaniu Bogu darów dla uśmierzenia Jego gniewu. Jak twierdzą założyciele „Drogi”,

to owe masy pogan chciały widzieć w chrześcijańskiej liturgii – ofiarę. Jest to całkowity powrót do Starego Przymierza, z którego wyrósł nawet sam Izrael.

Tak właśnie według Kiko i Carmen wygląda historia religii i rozwoju Ofiary Mszy. Poniższy fragment, przeznaczony dla katechistów, pochodzący z ich „szkicu katechez” (głównego tekstu zawierającego doktrynę „Drogi”), demonstruje ich niezmierną pogardę względem katolickiej Mszy:

Tak więc widzimy całą serię idei przejmowanych przez liturgię z religii naturalnych: ofiarowanie różnych rzeczy Bogu dla pozyskania Jego względów: ofiar, baranków, obiat etc. Czynił tak również Izrael w swym kulcie ofiarnym, ale Bóg powoli prowadził go od ofiar i świątyń ku liturgii uwielbienia oraz wielkiej duchowości Paschy. Potem jednak nowe ludy, które weszły do Kościoła, powróciły do tego, od czego lud Izraela odszedł, a w chrześcijańskiej liturgii pojawiły się pogańskie obrzędy.

Carmen Hernandez, prawa ręka "Kiko", znana jako po prostu "Carmen" w (chyba?) liturgicznym stroju.

Doktryna Mszy jako „bezkrwawej ofiary” jest dla nich odrażająca. Pytają:

Czy Bóg wymaga krwi swojego Syna dla uśmierzenia swego gniewu? Jakiego Boga w ten sposób stworzyliśmy? (sic!) Doszliśmy do twierdzenia, że Bóg powściąga swój gniew przez ofiarę ze swego Syna, na wzór pogańskich bożków.

Wedle założycieli „Drogi”, Msza szybko zdegenerowała się, przechodząc od pełnej ekspresji uczty uwielbienia do statycznych, zabobonnych obrzędów, skażonych destrukcyjną ideą „ofiary”. Na całe szczęście w XX wieku pojawili się założyciele Neokatechumenatu, by zawrócić Kościół z powrotem na właściwą „Drogę”, poprzez Eucharystię (założyciele „Drogi” gardzą terminem „Msza”), dzięki której przywracają mu radość pierwszych chrześcijan.

Dlatego właśnie ostatnie doniesienia o tym, że „Droga” musi dostosować swoje praktyki liturgiczne do ogólnych norm Kościoła są szczególnie interesujące. Jak mówi stara łacińska senstencja: lex orandi, lex credendi. Nasza modlitwa i życie liturgiczne zarówno odzwierciedlają jak i kształtują naszą wiarę. Krótki rzut oka na Eucharystię „Drogi” całkowicie potwierdza tę regułę.

„Liturgia dla wtajemniczonych”?

Eucharystia „Drogi” jest – w najlepszym razie – liturgią skoncentrowaną na człowieku. Jest wypełnionym gwarem spotkaniem, zdominowanym przez ludzkie kaprysy i osobiste opinie, spotkaniem, w którym Kalwaria ma jedynie drugorzędne znaczenie, jeśli w ogóle się o niej pamięta.

Liturgie te sprawowane są w sobotnie wieczory, a podczas dni poprzedzających sobotę ze wspólnoty wyłaniany jest zespół dla „przygotowania Eucharystii”. Jego członkowie spotykają się w domu jednego z nich i przygotowują wszystkie czytania mszalne. Następnie podejmuje się decyzję, kto będzie je czytał w sobotni wieczór, a kto będzie wygłaszał „napomnienia”, będące krótkimi do nich wprowadzeniami.

W sobotę wieczorem przed Eucharystią „Drogi” panuje zawsze gorączkowa krzątanina. W czasie gdy przygotowywany jest stół z obrusem i kwiatami, kantorzy na boku ćwiczą pieśni na wieczór (wszystkie skomponowane przez Kiko Argüello). Wokół rozbrzmiewa trzask rozkładanych krzeseł.

Jednym z wielu nadużyć liturgicznych praktykowanych przez „Drogę” jest przyjmowanie Komunii św. na siedząco.

Jeśli liturgia nie odbywa się w zamkniętym pomieszczeniu, poziom hałasu nie ma takiego znaczenia. Jednak najczęściej wszystko to ma miejsce w kościele, zaledwie kilka metrów od tabernakulum. W całej tej krzątaninie, której towarzyszy hałas i śmiech, Najświętszy Sakrament najczęściej w ogóle nie jest zauważany.

O tych właśnie sobotnich Eucharystiach mówi list kard. Arizne, wspominając, że „przynajmniej w jedną niedzielę w miesiącu wspólnoty „Drogi Neokatechumenalnej” muszą uczestniczyć w Mszy świętej wspólnoty parafialnej”. Jednym z głównych zarzutów wobec „Drogi” jest ekskluzywizm – podkreśla się, że jej członkowie spotykają się za zamkniętymi drzwiami i generalnie trzymają na uboczu, dystansując od życia parafii. W wywiadzie dla „30 Giorni” Kiko tak odpowiedział na ten zarzut:

Nie sprawujemy liturgii za zamkniętymi drzwiami. Po prostu mamy pewien program, którego przestrzegamy. Jeśli ktoś idzie na studia, wie, że jest pierwszy rok, drugi rok etc. I myślę, że studenci drugiego roku wiedzą, że nie powinni spędzać czasu z czwartym rokiem, ale z pierwszym. Również my mamy nasz program obejmujący dwa stopnie, dwa okresy. Nowi neokatechumeni przechodzą etapy przedkatechumenatu, katechumenatu, wyboru i nowicjusza. Pomiędzy tymi etapami istnieje wyraźny moment przejścia.

Jak tłumaczy Kiko:

Zaniedbani i zeświecczeni ludzie, ludzie, którzy opuścili Boga, są wewnętrznie martwi, (…) nie rozumieją wysiłku, jaki podejmujemy, by doprowadzić ich z powrotem do Chrystusa i są zgorszeni niedzielną Mszą celebrowaną we wspólnocie w sobotni wieczór, z całym bogactwem znaków, których pragnął sobór (np. Komunią pod dwiema postaciami, jak nam to zagwarantowała Stolica Apostolska).

Jeśli więc kwestionujecie liturgię „Drogi”, jesteście „wewnętrznie martwi”. Czy jednak Eucharystia Neokatechumenatu jest jego prywatną sprawą? Trzeba pamiętać, że Eucharystia ta jest spektaklem przygotowanym dla tych, którzy przeszli ośmiotygodniowe katechezy „Drogi” i wstąpili do jej wspólnoty. W czasie tych wprowadzających katechez nowym rekrutom narzucane są poglądy Kiko i Carmen na istotę Mszy, czemu towarzyszy poniżanie tradycyjnej katolickiej doktryny i norm liturgicznych. Podczas tygodniowego zakończenia, kończącego ośmiotygodniowy okres przygotowawczy, całe popołudnie spędza się na Eucharystii, do której włącza się długą lekcję na temat żydowskiej Paschy, na wszelki wypadek, żeby nikt nie nawiązał kontaktu z kimś spoza wspólnoty. W międzyczasie, od pierwszego dnia, potencjalni rekruci uczą się śpiewać pieśni Kiko i posługiwać specyficznym słownictwem, które „Droga” posiada podobnie jak wszystkie subkultury. Od momentu, kiedy ktoś zostanie przyjęty do wspólnoty, metodologia, pieśni, język etc. stają się czymś bardzo osobistym.

Nowe twarze są na Eucharystii „Drogi” zaledwie tolerowane. Chłopcy zapraszają swe dziewczyny. Dziewczyny zapraszają chłopców. Rodzice zapraszają dorosłe dzieci etc. Nowo przybyli są tolerowani, ale jedynie jako potencjalni członkowie. Oczekuje się, że zniewoleni mocą liturgii, przyjdą na następną katechezę i już pozostaną. Do tego czasu zaleca się zwykle, by nowo przybyli trzymali się z boku, gdyż jedynie ośmiotygodniowe katechezy mogą otworzyć ich na „bogactwo znaków”, które zostało „przywrócone” przez Kiko i Carmen.

Jaki będzie ostateczny efekt zalecenia: „Przynajmniej w jedną niedzielę w miesiącu wspólnoty «Drogi Neokatechumenalnej» muszą uczestniczyć w Mszy świętej wspólnoty parafialnej”? Co to da? W jaki sposób ma to związać „Drogę” z parafią? Jest faktem, że wielu członków „Drogi” zaangażowanych jest w swych parafiach poza czasem, jaki spędzają w swych lokalnych wspólnotach neokatechumenalnych. Często katecheci „Drogi” proszeni są o prowadzenie katechez czy kursów poprzedzających wstąpienie do wspólnot Kana. Jednak poza przypadkami, gdy „Droga” całkowicie przejęła kontrolę nad parafią – a zdarza się to częściej, niż można by przypuszczać – to zmieszanie wspólnoty parafialnej i „Drogi” daje mało efektów.

„Obudźcie się!”

Kolejne zalecenie kard. Arinze brzmi: „Co do komentarzy wygłaszanych przed czytaniami, muszą one być krótkie”.

„Komentarze” są głównym elementem wszystkich liturgii „Drogi”: Eucharystii, liturgii pokutnych, zwykłych wieczornych spotkań członków etc. Ja sam wygłosiłem ich sporo.

Podczas Eucharystii „Drogi” każde czytanie poprzedzane jest „komentarzem”. Nazwa ta mówi sama za siebie. Oczekuje się, że będą one bardzo zwięzłe i przyciągające uwagę. Chodzi o to, by nakłonić zgromadzenie do uważnego słuchania.

Jest jednak oczywiste, że w rzeczywistości działają one rozpraszająco. Jak gdyby nie wystarczał sam pochód komentatorów i lektorów do i od mównicy, również treść tych komentarzy naraża słuchaczy na konieczność wysłuchiwania najdziwniejszych nawet „przemyśleń” ich „braci i sióstr”. Komentarze mogą być różnej długości i niekiedy stają się dłuższe, niż same czytania z Pisma św. Mogą być przemyślane lub dziwaczne, wygłaszający je ludzie mogą przedstawiać swe własne koncepcje Boga, mogą krzyczeć do zgromadzonych: „Przebudźcie się!”.

Nie ma potrzeby wygłaszania tych komentarzy, ich celem jest „angażowanie” ludzi w liturgię. Skutkuje to również wymieszaniem mężczyzn i kobiet podczas celebracji. Ta rzekomo konserwatywna grupa, która sprzeciwia się święceniom kobiet i ministrantkom, nie widzi problemów z liturgią zintegrowaną. Jednak dla Kiko i Carmen sama idea sanktuarium jako wyjątkowej, świętej przestrzeni, w której zachowywane jest i chronione samo serce wiary katolickiej, jest jedynie przesądem, pozostałością z pogańskich czasów, kiedy poganie „stworzyli religię, zbudowali świątynię oraz ołtarz i umieścili tam kapłana”.

Nie ma Eucharystii bez zgromadzenia?

Po odczytaniu (lub odśpiewaniu) ewangelii liturgia „Drogi” wchodzi w fazę „dzielenia się”. Każdy członek zgromadzenia może wówczas zabrać głos i powiedzieć, w jaki sposób przemówiły do niego czytania tego wieczoru. Możecie sobie wyobrazić, ile czasu to zabiera, kiedy setki członków „Drogi” gromadzą się na specjalne spotkania! Dopiero po zakończeniu tego etapu kapłan może wygłosić homilię.

Podczas tego „dzielenia się” słuchacze po raz kolejny stają się więźniami mówców. Każda osoba, która zechce zacytować czytania, gość czy ktokolwiek inny, mogą opowiadać o najbardziej przyziemnych sprawach: mąż i żona pokłócili się w samochodzie w drodze do kościoła, ktoś inny nienawidzi swojej pracy, ojciec poczuł się źle, bo nakrzyczał na swoje dzieci. Pamiętam jedną osobę dzielącą się przemyśleniami na temat rozmnożenia chleba dla pięciu tysięcy ludzi. Powiedziała ona zgromadzeniu, że to wcale nie był cud. Wedle niej słowa Pana Jezusa były tak przekonujące, że wszyscy ci, którzy mieli przy sobie jedzenie, zdecydowali się nim podzielić! Kapłan nie zareagował w żaden sposób…

Taka mieszanina sentymentalizmu i teoretyzowania dobrze pasuje do teorii Kiko i Carmen odnośnie do rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii, która wydaje się nie mieć dla nich większego znaczenia. Podstawowym „sakramentem” w teologii „Drogi” jest zgromadzenie. Być może najbardziej zgubną herezją założycieli „Drogi”, jest głoszona przez Carmen teza o względnej wartości rzeczywistej obecności, w przeciwieństwie do roli, jaką przypisuje ona zgromadzeniu:

Tak więc mamy zgromadzenie. Nikt tu nie myśli w kategoriach indywidualnego obrzędu. Hebrajczycy nie mogli celebrować Paschy, jeśli w rodzinie nie było co najmniej jedenastu osób. Sakramentem jest bowiem nie tylko chleb i wino, ale i zgromadzenie, cały Kościół, który głosi Eucharystię. Bez tego zgromadzenia (…) nie byłoby Eucharystii.

Dla założycieli „Drogi” Msza nie posiada swej własnej, wewnętrznej wartości. Źródłem jej mocy, a zarazem powodem istnienia jest zgromadzenie. Kapłan odprawiający Mszę samotnie, aby zadośćuczynić Bogu i wybłagać łaski dla świata, mógłby równie dobrze kłaść pasjans.

Można by powiedzieć, że bez zgromadzenia głoszącego Eucharystię byłaby ona niemożliwa, skoro postrzega się właściwe postacie eucharystyczne (chleb i wino) jako elementy, które nie są niezbędne. Carmen z pewnością skłania się ku takiej interpretacji. Mówi o „problemie” rzeczywistej obecności. „Obsesja, czy Chrystus jest obecny pod postaciami chleba i wina” wywołana została według niej przez XVI-wiecznych teologów, których wysiłki określa lekceważąco jako „gimnastykę umysłową ludzi o małej wiedzy biblijnej o tym, skąd pochodzi Eucharystia”. I to by było na tyle, jeśli chodzi o teologów Soboru Trydenckiego oraz o jego nieomylne dogmaty! I Carmen pisze dalej, demonstrując swe prawdziwe sympatie:

Tajemnica skoncentrowana jest na obecności; zgadzają się w tym zarówno protestanci, jak kalwiniści. Dla Kościoła katolickiego obecność ta stała się taką obsesją, że przeobraziła się w rzeczywistą obecność.

„Eucharystia” „Drogi” jest doskonałym instrumentem liturgicznego programu Kiko i Carmen, opartego na świadomym odrzuceniu nieomylnej doktryny katolickiej, w którą wierni muszą wierzyć, by osiągnąć zbawienie. Podczas sobotniej liturgii „Drogi” Jezus Chrystus wspominany jest co prawda bardzo często, ale to mężczyźni i kobiety należący do wspólnot Neokatechumenatu odgrywają w niej pierwszoplanową rolę. Po długich komentarzach i „dzieleniu się wrażeniami” po odczytaniu Ewangelii rozdzielanie chleba i wina wydaje się mało znaczącym epizodem.

„Nie mamy kapłanów…

”List kard. Arinze odnosi się również do sposobu, w jaki wspólnoty „Drogi” przyjmują Komunię św. Wspólnotom tym daje się okres przejściowy (nie przekraczający dwóch lat), w którym to czasie członkowie Neokatechumenatu muszą przejść „z szeroko rozpowszechnionego w jej wspólnotach sposobu przyjmowania Komunii świętej (siedząc, ze stołem nakrytym obrusem umieszczonym w centrum kościoła zamiast przeznaczonym ku temu ołtarzem w prezbiterium) na zwykły sposób, w który cały Kościół przyjmuje Komunię św.”

.Podczas Eucharystii „Drogi”, do Komunii używany jest zwykły chleb. W czasie ośmiotygodniowych katechez wstępnych potencjalni członkowie „Drogi” pouczani są, jak go przygotować. Procedura ta obejmuje specjalne modlitwy, wyciskanie widelcem symboli na cieście etc. Podczas rozdzielania Komunii wspólnota pozostaje w pozycji siedzącej, ponieważ chleb i wino przynoszone są każdemu z osobna przez seminarzystów i akolitów. Jest to oczywiście „Komunia na rękę”, a ze względu na konsystencję chleba, jego łamanie powoduje, że okruchy i drobne cząstki rozpryskują się we wszystkich kierunkach.

Pomijając już fakt, że aprobowane obecnie formy przyjmowania Komunii św. dopuszczają destrukcyjną dla wiary praktykę „Komunii na rękę”, warto wspomnieć również o innych aspektach rozdzielania Komunii przez „Drogę”.

Jak pamiętamy, w swej krótkiej historii ludzkości Kiko opisywał starożytnych, bojaźliwych i przesądnych pogan. Przerażeni siłami znajdującymi się poza ich kontrolą poganie wynaleźli religię oraz ustanowili kapłanów i zbudowali ołtarze. Kiko pisze dalej: „W chrześcijaństwie nie ma świątyni, nie ma ołtarza, nie ma kapłana w religijnym sensie tego słowa. (…) Świątynią chrześcijaństwa są chrześcijanie. (…) Nie ma też ołtarzy w sensie poświęconych kamieni, do których nikt nie może się zbliżyć ani ich dotknąć. (…) Nie mamy też kapłanów w znaczeniu ludzi, których wybieramy spośród innych, aby w naszym imieniu wchodzili w kontakt z bóstwem. Kapłanem, który wstawia się za nami, jest Chrystus. A ponieważ jesteśmy Jego Ciałem, wszyscy jesteśmy kapłanami”.

Nie ma miejsca dla przestrzeni sakralnej, takiej jak kościół, kamiennych ołtarzy, czy kapłanów jako pośredników, działających in persona Christi! Tę pogardę dla katolickiego kapłaństwa widać podczas liturgii eucharystycznej „Drogi”, w której nie ma miejsca na osobną  „Komunię kapłana”. Chociaż „przewodniczący” czy „prezbiter” przyjmuje Komunię jako pierwszy, musi cierpliwie siedzieć na miejscu, aż każdy nie dostanie swego kawałka. Następnie wszyscy spożywają razem. Smacznego!

Nie trzeba sięgać aż do przedsoborowych dokumentów, by znaleźć potępienie takich antyklerykalnych opinii. Wystarczy zajrzeć do dyrektorium Kongregacji ds. Duchowieństwa na temat posługi i życia kapłańskiego z 31 stycznia 1994 r., zaaprobowanego i zatwierdzonego przez papieża Jana Pawła II, skądinąd bezkrytycznego apologety „Drogi”. Czytamy tam co następuje:

Jeśli kapłan poddaje Chrystusowi, Wiecznemu i Najwyższemu Kapłanowi, swój intelekt, wolę i ręce, by ofiarować, poprzez swą posługę, sakramentalną ofiarę odkupienia Ojcu, powinien sam upodabniać się do swego Mistrza i jak On żyć tymi darami dla swych braci w wierze.

Skoro kapłan składa „poprzez swoją posługę, sakramentalną ofiarę odkupienia Ojcu”, dlaczego Kiko uczy, że „nie mamy też kapłanów w znaczeniu ludzi, których wybieramy spośród innych, aby w naszym imieniu wchodzili w kontakt z bóstwem”? Jeśli kapłan rzeczywiście działa in persona Christi, dlaczego jego Komunia jest podczas Eucharystii „Drogi” zmieszana z Komunią zgromadzenia, jak gdyby jego rola nie zasługiwała na specjalny szacunek czy uwagę?

To lekceważenie „Komunii kapłana” doskonale oddaje stosunek Kiko i Carmen do rzeczywistości sakramentalnych wiary katolickiej. Porównajmy to stanowisko ze słowami św. Alfonsa Liguoriego, zaczerpniętymi z jego książki Święta Eucharystia:

Powinniśmy też starać się o podtrzymywanie żarliwości duszy, często przystępować do Komunii duchowej (…). Duchowa Komunia może być przyjmowana kilka razy dziennie: kiedy odmawiamy nasze modlitwy, kiedy nawiedzamy Najświętszy Sakrament, a zwłaszcza, kiedy uczestniczymy we Mszy w momencie Komunii kapłana.

Inną nowością wprowadzoną do liturgii eucharystycznej Kiko i Carmen jest brak „Domine, non sum dignus” (‘Panie, nie jestem godzien’). Kiedy wszyscy trzymają w rękach swe kawałki chleba, kapłan mówi: „Oto Baranek Boży. (…) Błogosławieni jesteśmy, wezwani na Jego ucztę”, po czym wszyscy z zapałem zabierają się do jedzenia. Prawdopodobnie wzmianka o grzeszności zbyt przypominałaby „zalęknionych pogan”.

Pamiętam pewien incydent, który miał miejsce, kiedy byłem seminarzystą „Drogi”. Być może nie odnosi się on do podstaw filozofii Neokatechumenatu, pokazuje jednak charakterystyczny dla niego protekcjonalny stosunek do sakramentalnego kapłaństwa. Pewna kobieta poprosiła rektora naszego seminarium o pobłogosławienie medalika. Już później, mówiąc do zgromadzonych seminarzystów, rektor powiedział nam, że kapłan „Drogi”, jeśli zostanie poproszony przez kogoś z zewnątrz o pobłogosławienie medalika, powinien to uczynić, ale w innym wypadku nie powinniśmy robić takich rzeczy. W domyśle: „To tylko zachcianka przesądnej idiotki. My wiemy, ile to warte”…

Wpływ wyższego szczebla katechistów na kapłanów „Drogi” jest trudny do przecenienia. Kiedy byłem „wędrownym seminarzystą”, pracującym z „misyjnymi rodzinami” „Drogi”, naszej grupie towarzyszył bardzo miły ksiądz, który powiedział mi kiedyś: „Powinienem być tam, dokądkolwiek Kiko mnie pośle”.

Cz. II „Droga”

Droga odpowiada

1 stycznia 2006 r. „Droga” odpowiedziała publicznie na list kard. Arinze. Odpowiedź pojawiła się w formie wywiadu przeprowadzonego przez agencję Zenit z Józefem Gennarinim, „odpowiedzialnym” za Neokatechumenat na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

Podczas gdy niektórzy konserwatywni katolicy potraktowali list kard. Arinze jako sygnał upomnienia „Drogi” przez Benedykta XVI, Józef Gennarini odbiera go wręcz przeciwnie. Jak twierdzi: „List kard. Arinze jest bardzo ważnym krokiem w procesie zatwierdzania «Drogi Neokatechumenalnej»”. Tak więc, nie postrzegając go jako upomnienia, Gennarini odbiera list kard. Arinze jako ważny krok Stolicy Apostolskiej w kierunku pełnego uznania Neokatechumenatu:

Treść katechetyczna „Drogi” w swoim itinerarium wtajemniczenia chrześcijańskiego była szczegółowo studiowana przez Kongregację Nauki Wiary, na czele której stał wówczas kard. Ratzinger, i została zatwierdzona z niewielkimi modyfikacjami.Po zatwierdzeniu metody i statutu, następnym krokiem było studium dostosowań liturgicznych obecnych w tej rzeczywistości liturgiczno-katechetycznej, których efektem jest ten list.

Rzeczywiście, list kard. Arinze raczej chroni niż kwestionuje praktyki liturgiczne „Drogi”. Zamknięte sobotnie celebracje Eucharystii będą kontynuowane, podobnie jak „napomnienia”, „dzielenie się wiarą” i przekazywanie znaku pokoju przed ofertorium.

A co z uwagami kard. Arinze odnośnie do sposobu rozdzielania Komunii św.? Słowa pana Gennariniego pokazują, że „Droga” nie ma się czego obawiać w tej kwestii:

I wreszcie, aktualny sposób udzielania Komunii jest dozwolony na dłuższy czas „ad experimentum”. Pokazuje to, że nie chodzi o jakąś praktykę wypływającą z braku czci, ale o praktykę całkowicie słuszną, jak może to potwierdzić każdy, kto uczestniczy w Eucharystii wspólnot.W kontekście końcowego zatwierdzenia statutu napisano [w tym liście], że zmiany w chwili obecnej zostały również zatwierdzone „ad experimentum”. Gdy ten okres «ad experimentum» się skończy, komisja złożona z przedstawicieli pięciu kongregacji, które zatwierdziły statut (Rada ds. Świeckich, Kongregacja Nauki Wiary, Kongregacja ds. Duchowieństwa, Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów oraz Kongregacja Wychowania Katolickiego) przeprowadzi weryfikację koniecznych dostosowań.

P. Gennarini nie tylko posługuje się listem kardynała do usprawiedliwiania „prawomocności” obecnej świętokradczej praktyki „Drogi”, ale mówiąc o „koniecznych dostosowaniach” w procesie „ostatecznej aprobaty statutów «Drogi»”, zręcznie kreśli bardzo pozytywny obraz tandemu (Stolica Apostolska – Neokatechumenat) pracującego nad doprowadzeniem do pełnego uznania Neokatechumenatu.

Zapytany przez przedstawiciela agencji Zenit: „Jakie znaczenie ma ten list dla «Drogi»?”, Gennarini odpowiedział:

Po raz pierwszy zostały przyjęte niektóre zmiany praktykowane w sposobie celebrowania Eucharystii w „Drodze Neokatechumenalnej”, jako zgodne z prawem adaptacje, pomagające współczesnemu człowiekowi, aby lepiej mógł przyjąć łaskę udzielaną mu przez sakramenty. O ile wiem, jest to jedyny przypadek, że grupa eklezjalna otrzymała wyraźne pozwolenie w tym zakresie od Stolicy Apostolskiej.Dotychczas korzystaliśmy z ustnego pozwolenia kongregacji, nie było go na piśmie. Jan Paweł II zawsze popierał tę ideę i przedstawił ją w liście apostolskim Dies Domini, w którym mówił o możliwości, by „biorąc pod uwagę szczególne wymogi formacyjne i duszpasterskie” mogły odbywać się takie celebracje niedzielnej Mszy św.

Zadziwiające, nieprawdaż? Okazje się, że list kard. Arinze wcale nie jest potępieniem „Drogi” i jej praktyk liturgicznych – obecnie „eksperci” Neokatechumenatu kontynuować będą swe sprotestantyzowane, skoncentrowane na człowieku praktyki z pisemną aprobatą Rzymu! Gdyby tylko tradycjonaliści mogli otrzymać takie „napomnienie” od pasterzy Kościoła!

Rodziny na misjach

Konserwatywni katolicy, którzy wyobrażali sobie, że Stolica Apostolska zamierza dokładnie przyjrzeć się działalności „Drogi”, muszą zadać sobie ogromnie ważne pytanie: dlaczego nic nie słychać o poważnym zaniepokojeniu Ojca Świętego błędami doktrynalnymi Kiko i Carmen? Jakie znaczenie ma tych kilka sugestii odnośnie do liturgii neokatechumenalnej – będącej w najlepszym razie jedynie kolejną wersją parodii liturgicznych zainspirowanych Novus Ordo – w obliczu [akceptacji] całego ruchu zbudowanego na bezwzględnej pogardzie dla katolickiej historii, doktryny i praktyki? Pozostaje faktem, że Neokatechumenat jest przez papieża więcej niż tolerowany. Jest przez niego chwalony i wspierany – i to publicznie.

12 października 2005 r. Bededykt XVI pobłogosławił kamień węgielny przyszłego seminarium „Drogi” Redemptoris Mater w Sydney. To właśnie w tych „domach formacji” filozofia Kiko i Carmen wpajana jest ludziom, którzy wyświęcani będą na kapłanów. W tych seminariach Neokatechumenatu jedyną odprawianą Mszą jest Eucharystia „Drogi”. Uczący się w nich przyszli księża wyciągani będą z sal wykładowych, by towarzyszyć „rodzinom misyjnym” i wpajać się im będzie przekonanie, że da im to lepsze przygotowanie do kapłaństwa niż studia.

12 stycznia 2006 r. Benedykt XVI, idąc w ślady swego poprzednika Jana Pawła II, zademonstrował swe publiczne poparcie dla „Drogi”, błogosławiąc ponad 200 „rodzin misyjnych” Neokatechumenatu. Rodziny te porzucają wszystko: pracę, dom, nawet swe rodzinne kraje – by żyć pośród ubogich i zsekularyzowanych. Ich misją nie jest nauczanie, ale jedynie „bycie świadkiem” Chrystusa wobec innych ludzi.

Podczas swej pierwszej audiencji udzielonej wspólnotom neokatechumenalnym papież rozesłał ponad 200 rodzin na misje do diecezji całego świata. Około 1000 osób, w tym pięciu kardynałów i trzydziestu biskupów, brało udział w zgromadzeniu mającym miejsce w auli Pawła VI. Obecni byli również Kiko Arguello, Carmen Hernandez i ks. Mario Pezzi, oraz 1100 księży uformowanych w seminariach Redemptoris Mater. Zwracając się do rodzin „Drogi”, Ojciec Święty powiedział: „Są to rodziny pozbawione wielu form wsparcia ze strony ludzi, polegające jednak nade wszystko na opiece Bożej Opatrzności”. Była to prawdziwa gala na cześć grupy, której papież miałby rzekomo udzielić napomnienia.

Jak doniosła agencja Zenit News, po tym wydarzeniu Kiko Arguello udzielił wywiadu agencji Veritas. Opisywał pracę rodzin misyjnych jako „misje ad gentes w najprawdziwszym znaczeniu tego słowa (…) misję wśród pogan, tak, jak to czynili Apostołowie”.

„Posyłamy również rodziny do pewnych miejsc w Chinach, dlatego nie mogą one powiedzieć, gdzie się udają. (…) Posyłamy je jednak również do wielu krajów, przede wszystkim do Ameryki Łacińskiej, gdzie trwa inwazja sekt”. Czyżby zaniepokojenie wzrostem liczebności sekt protestanckich? Brzmi to po katolicku, jednak rzut oka na szkice dla katechistów ukazuje odmienną [od katolickiej] filozofię zbawienia: „Być może ktoś myśli, że misją Kościoła jest doprowadzenie do niego wszystkich ludzi znajdujących się poza jego granicami (…). Gdyby to było prawdą, wówczas bez wątpienia moglibyśmy powiedzieć, że Chrystus po dwóch tysiącach lat poniósł klęskę” – pisze Kiko w instrukcjach dla katechistów i kontynuuje:

Kościół pierwotny nigdy nie postrzegał siebie samego jako jedynej arki zbawienia, ale jako misję w historii (…). Niemniej to sformułowanie [poza Kościołem nie ma zbawienia], rozumiane jurydycznie, obecne jest w mentalności wszystkich zwykłych ludzi, którzy was słuchają. Jest ono jak najdalsze od naszej idei Kościoła, tak jak ostatnie namaszczenie chorych, spowiedzi w ostatnich chwilach przed śmiercią, szybki chrzest dzieci etc.

Kościół pierwotny nigdy nie postrzegał samego siebie jako jedynej arki zbawienia? Trudno o bardziej bezczelne kłamstwo. Gdyby to było prawdą, kto przejmowałby się sektami? Jednak „zwykli” [nie należący do Neokatechumenatu] ludzie niekiedy wierzą w ten dogmat, niekiedy przyjmują te nieoświecone „idee” Kościoła: ostatnie namaszczenie, chrzty, spowiedź umierających etc. Carmen podziela poglądy Kiko w tej kwestii, twierdząc, że wiara w konieczność Kościoła do zbawienia „prowadzi do prozelityzmu, który sprawia, że chciałbyś ochrzcić cały świat (…), do nieustępliwego narzucania [własnej religii] z krucyfiksem w ręku”. Mniejsza o to, że sam Zbawiciel nakazał swym wyznawcom „nauczać wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Czyżby Pan Jezus mylił się, ponieważ nie czytał wytycznych dla katechistów?

Założyciele „Drogi” przedstawiają rodziny misyjne jako wojowników Chrystusa, uprawiających winnicę Pańską w krajach pogańskich, i faktem jest, że ludzie ci cierpią podczas swej pracy wiele niedogodności. Wykształceni ludzie często porzucają swe komfortowe domy i lukratywne kariery, by żyć w biednych okolicach, gdzie nierzadko są szczęściarzami, mając w zimie ogrzewanie. To prawda, ich wspólnoty są hojne w datkach pieniężnych, niemniej jednak rodziny narażone są na wiele niedogodności i niewygód.

Brzmi to romantycznie, spędziłem jednak sporo czasu z tymi ludźmi i zawsze niepokoiły mnie wstrząsy i stresy, na jakie narażone były ich dzieci. Jeśli nawet dla dorosłych trudne jest opuszczenie swych domów i nagłe przeniesienie w miejsce, gdzie pozbawieni są przyjaciół, a często i pociechy ojczystego języka, wyobraźcie sobie cierpienia tych dzieci, które pozbawiono stabilnego, bezpiecznego domu w imię „ewangelizacji”.

Jako seminarzysta „Drogi” przydzielony byłem do rodziny misyjnej pracującej w zachodniej Wirginii, do rodziny, która posiadała siedmioro dzieci. Pewnego popołudnia towarzyszyłem rodzicom do kuchni rozdzielającej zupę dla ubogich. Poszliśmy tam w nadziei dostania paczki artykułów spożywczych dla rodziny. Dwóch zdrowych mężczyzn i zdrowa kobieta, proszący o jałmużnę, musieliśmy stać pośród bezdomnych i pozbawionych środków do życia ludzi, tłoczących się w tym miejscu. Ostatecznie zostaliśmy odesłani do zakonnicy odpowiedzialnej za ten punkt. Siostra, nosząca pełny habit, była bardzo doświadczona, prawdopodobnie spędziła wiele lat posługując ubogim i dzięki Bogu nie liczyła się ze słowami. Kiedy dowiedziała się, że jesteśmy częścią „rodziny misyjnej”, powiedziała głowie naszej małej grupy (tj. ojcu rodziny) coś w tym sensie: „Bóg dał ci te dzieci. To twoim powołaniem jest troszczyć się o ich potrzeby”. Chociaż ostatecznie dała nam potrzebne artykuły żywnościowe, nigdy nie zapomniałem jej słów.

Brzmią one jeszcze bardziej prawdziwie, kiedy myślę o tygodniowych „wędrownych konwiwencjach”, w których uczestniczyłem. Były to zgromadzenia rodzin, pojedynczych osób, seminarzystów i katechistów, którzy szerzyli przesłanie Kiko – że tak powiem – „na ulicach”. Głównym punktem tych zgromadzeń były publiczne świadectwa składane przez rodziny misyjne, dzielące się swymi doświadczeniami i często płaczące, nie z radości, ale z frustracji i depresji.

Kanon 1113 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku stwierdza:

Rodzice mają najświętszy obowiązek dbać ze wszystkich swoich sił o religijne i moralne oraz fizyczne i obywatelskie wykształcenie swych dzieci oraz troszczyć się o ich doczesne dobro.

Wśród „rodzin misyjnych” dobro doczesne dzieci lekceważy się w sposób ewidentny. Katechiści rodziny odwiedzają sąsiadów, proboszczów czy rady parafialne jedynie popołudniami i wieczorami, a ojcowie, którzy mogliby zapewnić stabilne życie rodzinom jako chirurdzy czy biznesmeni w swym ojczystym kraju, zamiast tego żyją wożąc pizzę za granicą, ich rodziny mieszkają w wynajmowanych, zrujnowanych lokalach, a dzieci z trudem radzą sobie w szkole, w której posługują się niezrozumiałym językiem. A wedle filozofii „Drogi” wskazane jest, by rodzice akceptowali swój stan życia, pozostając w domu i starając się zapewnić możliwie najlepsze i najbezpieczniejsze życie swej rodzinie.

W ten sposób wiekowa zakonnica okazała się lepszym teologiem rodziny niż wszyscy neokatechumenalni „eksperci” razem wzięci. Poparcie Benedykta XVI dla „rodzin misyjnych” jest co najmniej niepokojące.

Zrzucanie maski?

Założyciele „Drogi Neokatechumenalnej”, wierzący, że zostali wybrani, przeznaczeni do ocalenia Kościoła, który przez piętnaście wieków zbaczał z właściwej drogi, są dla członków swego ruchu prawdziwymi półbogami. Pomiędzy członkami „Drogi” krąży legenda, że sama Najświętsza Maryja Panna osobiście poinstruowała Kiko, jak ma założyć wspólnoty neokatechumenalne. W swej „interwencji” (mowie) wygłoszonej 28 czerwca 2002 r. podczas wręczania statutów „Drogi”, Kiko powiedział: „Możemy jedynie dziękować Najświętszej Maryi Pannie, która zainspirowała tę «Drogę», prowadząc nas do założenia wspólnot podobnych do Świętej Rodziny z Nazaretu, żyjących w pokorze, prostocie i na modlitwie, w których każdy bliźni traktowany jest jak Chrystus”. A jeśli ktoś przyjrzy się dokładniej słynnej ikonie Madonny z Dzieciątkiem namalowanej przez Kiko, obecnej podczas wszystkich spotkań Neokatechumenatu, można odnaleźć umieszczone na obrazie „słowa Maryi”.

Nic dziwnego, że katechistów „Drogi” otacza pewna tajemnica. Przypisują oni sobie ni mniej ni więcej, tylko apostolską zdolność rozeznania – i tak też się zachowują. Znajomy członek „Drogi” wspomniał mi pewnego razu, że podczas spotkań Neokatechumenatu zawsze odczuwa mdłości, ponieważ w środowisku tym trudno doświadczyć prawdziwego pokoju. I musiałem się z nim zgodzić. Katechista rządzi żelazną ręką i normalne jest utrzymywanie „dołów” wspólnoty w nieświadomości, kiedy tylko można znaleźć po temu jakiś pretekst. Nikt nigdy nie wie, kiedy zatrzaśnie się „pułapka”.

Katechiści „Drogi” są tak pewni swej apostolskiej władzy i autorytetu, że nie wahają się przypisywać sobie roli „egzorcysty”. Podczas tygodnia „pierwszego skrutynium” (jeden z wielu obrzędów na „Drodze”), katechiści mojej własnej wspólnoty „Drogi” kładli ręce na naszych głowach, modląc się, aby wyrzucić z nas wszelkie nieczyste duchy. Ponadto, kiedy zespół katechistów udawał się na nowe miejsce, zaczynał zawsze od znalezienia najwyższego punktu w okolicy. Z niego usiłowali „egzorcyzmować” pobliską miejscowość. Ze wstydem wyznaję, że osobiście uczestniczyłem w takiej farsie. Moja wspólnota w zachodniej Wirginii pracowała również w Pittsburgu. Pewnego popołudnia, zanim zaczęliśmy tam nową katechezę, udaliśmy się na najwyższe miejsce, jakie mogliśmy znaleźć – punkt górujący nad Three River Stadium, „gdzie rzeki Allegheny i Monongahela łączą się w rzekę Ohio”. Wyciągnęliśmy ręce nad miastem znajdującym się poniżej i modliliśmy się nad nim, rzekomo zasiewając strach w sercach lokalnych mieszkańców Hadesu. Dziś zastanawiam się, czy wyglądaliśmy bardziej dziwacznie dla przechodzących mieszkańców, czy dla złych duchów, które rzekomo mieliśmy ujarzmić.

W „Drodze” istnieje również niemal neurotyczna obsesja na tle konfliktu dla samego konfliktu. Pod pretekstem, że „aby osiągnąć prawdziwe «nawrócenie», konieczne jest «odrzucenie maski» wobec wspólnoty”, „Droga” wytworzyła prawdziwą obsesję prowadzącą do poszukiwania wad i przewinień u innych. Gdy członkowie lokalnych wspólnot spędzają niedzielę razem podczas swych comiesięcznych konwiwencji, gdy seminarzyści gromadzą się w małych grupkach, podczas większych regionalnych czy krajowych spotkań – zawsze towarzyszą temu kłótnie. Zawsze ktoś czuł się dotknięty i musiał mówić o tym otwarcie, zawsze ktoś widział albo słyszał, że zrobiłeś coś, co wymaga poprawy.

Pamiętam poranne spotkanie modlitewne z rodziną misyjną w zachodniej Wirginii, podczas którego odmawianie jutrzni z brewiarza zmieniło się w dwugodzinną (!) walkę bokserską. Powód? Poprzedniej nocy, po tym, jak nasz zespół prowadził katechezę w kościele, kiedy poproszono mnie o kierowanie samochodem w drodze powrotnej do domu, powiedziałem, że jestem zmęczony. Naprawdę o to poszło. Widocznie matka „rodziny misyjnej” nie mogła tolerować takiego zuchwalstwa czy buntu we własnych szeregach (…).

W roku 1994 miałem przyjemność spędzić trochę czasu z moimi krewnymi w pięknej, górzystej okolicy północnych Włoch. Podczas tej wizyty miałem okazję odbyć krótką wycieczkę do Asyżu razem z miejscowym księdzem i kilkoma jego krewnymi. Zatrzymaliśmy się w małym zajeździe przed samym Asyżem – prowadzonym przez siostry dominikanki. Pewnego wieczora, gdy siedzieliśmy po obiedzie w ogrodzie rozmawiając, przyszła do nas na pogawędkę matka przełożona domu. Była rosłą i władczą, ale miłą zakonnicą, ubraną w pełny habit. Dziwnym trafem rozmowa zeszła na „Drogę Neokatechumenalną”. Matka przełożona wspomniała, że lokalne wspólnoty „Drogi” często przyjeżdżają do tego domu na niedzielne konwiwencje. Potem poczyniła uwagę, która mnie rozbawiła. Powiedziała: „Oni zawsze na siebie wrzeszczą!”.

Jak już wspomniałem, większość członków niższego szczebla „Drogi” to osoby szczere, o dobrych intencjach i naprawdę hojne. Ja sam spotkałem się z serdecznym przyjęciem przez wielu ludzi. Problem polega na tym, że wielu ludzi należących do „Drogi” było swego czasu daleko od Kościoła. „Kościół Kiko i Carmen” jest jedynym, jaki znają, albo jedynym, jaki przemawiał do nich z ogniem i przekonaniem. Tak więc wierzą, że „Droga” postępuje właściwie… „Droga”, koniec, kropka.

Gdy Benedykt XVI pobłogosławił rodziny misyjne „Drogi” 12 stycznia br., Kiko Arguello skomentował uwagi papieża odnośnie do norm liturgicznych Neokatechumenatu, zawarte w liście kard. Arinze. „Jesteśmy szczęśliwi – powiedział – słysząc go mówiącego nam, że doświadczenie minionych lat potwierdza, iż centralne miejsce tajemnicy Chrystusa, celebrowane w obrzędach liturgicznych, jest uprzywilejowanym i niezbędnym sposobem budowania żywych i trwałych wspólnot chrześcijańskich”.

Ponadto Kiko wyraził wdzięczność Ojcu Świętemu, „ponieważ zezwolił nam na pozostawienie zmiany w rycie znaku pokoju oraz «echa Słowa»” (…), co stało się dla nas impulsem do dalszych kroków”. Tak, impulsem do dalszych kroków. W pewnym sensie Neokatechumenat znajduje się dopiero na początku swej drogi, a ponieważ nie widać, by ktoś usiłował powstrzymać zapędy Kiko i spółki, wszystko wskazuje na dalsze poparcie dla „Drogi” ze strony Stolicy Piotrowej.

Marek Alessio

Źródło:
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/994
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/983

Całość za http://www.konserwatyzm.pl/

Zob. również:

Odpowiedzi: 124 to “Droga Neokatechumenalna – jawna herezja”

  1. maran said

    Tu przyklad jak „rozmodlona” karmiona neokatechumeniczmym ziarnem jest przykladem dla mlodziezy nie karmionej tym ziarnem.

  2. maran said

    Tu kolejny przyklad jak mlodziez z neo-smeo moze byc przykladem „jak sie prowadzic w zyciu doczesnym” dla mlodziezy, ktora nie jest czescia neo-smeo. Roznica?? Zadna.
    A niby ma byc: „wy nie jestescie z tego swiata”, a jest „zachowujta sie i robta co chceta ,do nieba i tak wejdzieta”. Tak wam mowi neo-guru Kiko the Greatest i pani gurowa Carmen the Great.

  3. maran said

    a tu sekta w V kolumnowym dzialaniu.

  4. maran said

    tu ciekawy artykul o satanistycznych symbolach uzywanych przez Jechowych

    http://www.piotrandryszczak.pl/cokryja.html

    Tu jedno z bohomazow guru Kiko. Prosze zwrocic uwage, co ma Jezus wiszacy na krzyzu wyeksponowane na brzuchu

    http://connect.in.com/kiko-arguello/photos-crucifixionxkikoarguello-rename-1514504917944.

    Tu Pan Jezus ,odmalowany na podobienstwo a la Kiko przez guru Kiko.

    http://connect.in.com/kiko-arguello/photos-crucifixionxkikoarguello-rename-1514504917944.html

    A tu niby Kosciol ( przypomina zbor masonski)z bohomazami zaprojektowanymi przez ,wow, samego guru Kiko.
    Komentarz zaczadzonego/nej na tej stronie mowi sam za siebie.

    http://tryc.pl/http:/tryc.pl/kosciol-w-warszawskim-seminarium-redemptoris-mater/

  5. maran said

    Bardzo ciekawy artykul ksiedza punktujacy wszystkie herezje sekty Kikowo-Carmenowej, ktora zyskala aprobate i blogoslawienstwo rabinackeigo Watykanu.

    http://www.kontrrewolucja.bnx.pl/readarticle.php?article_id=124

    Tu ciekawa dyskusja i szokujacy bohomaz Kiko zwany tez freskiem lub icona.

    http://www.oltarz.pl/forum/viewtopic.php?f=8&t=2037&start=915

  6. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka jest zadowolony, sze po II Sobur wszystkie katoliki maja teraz do wyboru tyle rusznych odmian religii kture byly i sa uznane pszez Jan Pawel der Zwei i pszez pan Benedykt z Watykan jako katolickie.

    Teraz kaszda odmiana religii bedzie mogla postawic duszo nowe pomnki dla nasz wielki papiesz Jan Pawel der Zwei.

    Jak to pszyslowie muwi, sze od pszybytku glowa nie boli, a pszyslowia sa modroscia narodu.

  7. maran said

    Im bardziej czytam o nich, tym bardziej sie wkurzam jak ta protestancko-jehowicko-judaistyczna-kiko/carmenistyczna sekta zostala uznana przez papa Benedykta.
    Wlosy deba staja jak sie o nich czyta. I toto ma tyle zaslepionych wyznawcow na calym swiecie, ze oczy by wydrapali ,z miloscia kazdemu ,kto sie z ich guru Kiko nie zgadza.

    http://www.catholicapologetics.info/modernproblems/currenterrors/catech.htm

  8. maran said

    tu pare zdjec z semianarium pana Kiko w ktorym prezbiterzy ( slowo ksiadz jest tam nie uzywane modla sie tak jak im pan Kiko nakazuje).

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=68043546099456d&id=810484460d798fd

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=68043546099456d&id=084266460d79a60

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=548620049785531&id=695991749786c1c

    Nycz w akcji

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=2491154978410d2&id=464549784df69ea

    Ten krucyfiks przpomina jakies wahadelka ( pan Kiko ma awersje do krucyfiksu i Ukrzyzowania jako takiego, nie przywazuje do tego zbyt wielkiej wagi, stad zaleca usuwanie Chrystusa z krzyzy).

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=2491154978410d2&id=33597749784e5c0

  9. maran said

    Tu masoneria koscielna, oops, znaczy sie sekciarskie katechumeniactwo w calej krasie.
    Zwroccie uwaga na krzyze przez nich uzywane. Sa nienaturalne w ksztalcie. Poziome ramie krzyza na bohomazach Kiko jest baaardzo dlugie, zas krzyze, ktore nosza prezbiterzy ( !) na stulach sa prawie kwadratowe, czasami sprawiaja wrazenie krzyzy odwroconych do gory nogami.
    Przypadek?

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=6112014d480d660&id=04657144d486357

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=1619739486b50cf&id=3110955486b515c

  10. Inkwizytor said

    Re: Maran

    A poza tym Benedykt XVI jest katolickim papieżem :)

  11. mgrabas said

    kiedyś byłem świadkiem jak na mszy w rzeszowskim kościele studenckim ksiądz prowadzący katechumenat neokatechumenom, którzy „jeszcze nie zostali w pełni wtajemniczeni w tajemnice chrześcijaństwa”, po liturgii słowa kazał wyjść z kościoła, bo „oni jeszcze nie mają prawa uczestniczyć w dalszej części mszy” i wyszli
    to dało mi do myślenia, takie masońsko-lucyferiańskie praktyki, wtajemniczenia, rytuały nie mające absolutnie nic wspólnego z prostotą i otwartością Jezusa nie żądającego żadnych inicjacji, wiedzy tajemnej ani niczego takiego
    jeszcze jeden fakt dał mi do myślenia, otóż jeden mój znajomy zaangażowany w neokatechumenat popełnił samobójstwo

  12. Krzysztof M said

    Ad. 1, 2

    „Unikaj głośnych i napastliwych. Bowiem są udręką ducha.”

  13. Krzysztof M said

    Ad. 4

    Ta świątynia z ostatniego linku, to taka estetyka Egiptu faraonów.

  14. Radosław37 said

    Neokatechumen to I stopień do sekciarstwa. Nie posyłajcie swoich dzieci, tak masoneria tworzy swoją „przybudówkę” i wyszukuje potencjalnych kandydatów. Liczy się umysł i wykształcenie oraz zdolności przywódcze i wpływ na inne jednostki.

  15. maran said

    Widze w tym seminarium sporo masonskich symboli . Niebieski dywan ( klasyczny ,wazny symbol masonki).
    Ten swietlany sufit w ksztalcie osmiokata (oka?)

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=6112014d480d660&id=9464104d48634c9

    Tu dwie kolumny i piramidka posrodku

    http://www.redemptorismater.pl/foto.php?galeria=1619739486b50cf&id=2698549486b5139

    Mowie tez pare razy o wizycie wdow na swoim website . Wiadomo, ze masoni sa zwani tez dziecmi wdowy.
    Zastanwia mnie tez specyficzny uklad lawek, cos w ksztalcie liter C.
    Nie wiem ,ale dla mnie jest to bardzo dziwne.

  16. tralala said

    Nastepni „zaakceptowani” beda Zielonoswiatkwcy.

  17. Piotr said

    Przy okazji czytania książki ks. Henryka Pietrasa SJ ” Dzień Święty”, uświadomiłem sobie kolejną sprawę dotyczącą DN. Kiko bazuje na nieświadomości ludzi na DN, tak jak wynika z tego artykułu. W większości głównym teologiem DN jest Kiko i Carmen. Niby głównym argumentem jaki używają jest powrót do początków chrześcijaństwa, a więc zobaczmy…co mówią Ojcowie Kościoła w sprawie wydawać się można fundamentalnej, a mianowicie Szabatu, do którego tak ciągnie Kiko, chociażby po przez podkreślenie, tego, przez sprawowanie ich liturgii właśnie w sobotę i tak unikanie Eucharystii w Dniu Pańskim, czyli niedzieli

    – Justyn Męczennik (+ ok. 167) Bronił wiary przeciw zarzutom pogańskim i żydowskim:
    „Dialog z Żydem Tryfonem, 41, 4
    Przykazanie obrzezania, nakazujące obrzezać wszystkie dzieci w ósmym dniu (por.Rdz 17, 10-12) było figurą prawdziwego obrzezania, które oczyściło nas z błędu i niegodziwości przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, zmartwychwstałego w pierwszym dniu tygodnia. Bowiem pierwszy z siedmiu dni, aczkolwiek jest pierwszym dniem, to gdy się go policzy po wszystkich dniach cyklu tygodniowego, nazywa się ósmym, nie przestając być pierwszym.”

    – Orygenes (186-253) najwybitniejszy teolog i komentator Pisma Świętego swoich czasów.
    „Komentarz do Psalmu 118 (119), 1
    Nieczysty jest [człowiek] aż do ósmego dnia. Nim nastał ósmy dzień Pana Jezusa Chrystusa, cały wszechświat był nieczysty i nieobrzezany. Gdy jednak nadszedł ósmy dzień zmartwychwstania Chrystusa, wszyscy zostali oczyszczeni w obrzezaniu Chrystusa, i jak mówi Apostoł, wraz z Nim pogrzebani i z Nim zmartwychwstali (Kol 2, 12). A jako, że nasza dusza oczyszcza się przez podstawowe nauczanie wprowadzające nas w kwestie etyczne i udoskonalające nas w poznaniu Go, użyto tutaj liczby osiem dla każdej ze zwrotek.”

    – Anatazy (295-373) biskup Aleksandrii, całe prawie życie był zmuszony walczyć w obronie wiary w bóstwo Jezusa Chrystusa negowane przez Ariusza i jego zwolenników.
    „O szabacie i obrzezaniu 1. 4. 5
    1…Bóg odpoczął po pierwszym stworzeniu i dlatego też ludzie tego pokolenia (tj. Żydzi) obchodzili szabat w siódmym dniu. Drugie jednak stworzenie nie ma końca i dlatego Bóg nie odpoczął, ale działa aż dotąd (por. J 5, 17). Tak więc nie świętujemy szabatu jka w czasach pierwszego stworzenia, ale raczej wyczekujemy szabatu szabatów, w którym nowe stworzenie nie będzie miało końca, lecz zostanie objawione i nastanie wieczne święto. Dlatego szabat został dany pierwszemu ludowi, aby pokazał koniec i początek stworzenia (…).
    4…Nie dał więc szabatu dla odpoczynku, ale by poznali zakończenie stworzenia. Poznając koniec jednego, powinni szukać początku nowego. Zatem, końcem pierwszego stworzenia był szabat, początkiem zaś nowego – Dzień Pański, w którym stare odświeżył i odnowił (…).
    5. Dzieło pozostałoby nieskończone, gdyby po grzechu Adama człowiek umarł. Zostało zaś dokończone, gdy został ożywione.Dlatego też, odnowiwszy stworzenie sześciu dni, ustanowił dzień odnowienia, jak to już Duch zapowiedział w Psalmie: „Oto dzień, który Pan uczynił” (Ps 117 (118), 24). (…)
    Dwie rzeczy bowiem dopełniają się w ósmym dniu: początek stworzenia i odrodzenie człowieka. Dlatego też to ósmy dzień zniósł szabat, a nie szabat ósmy dzień.”

    – Ignacy Antiocheński (+ ok. 110), biskup z Antiochii, o którym mówiono, że miał zaszczyt słuchania nauk samych Apostołów, jest autorem zachowanych do dziś siedmiu listów do różnych Kościołów; pisał je w drodzye do Rzymu, gdzie skazany na walkę z dzikimi zwierzętami miał ponieść śmierć męczeńską.
    „List do Kościoła w Magnezji VII – X
    VII. Podobnie więc jak Pan ani sam, ani przez swoich Apostołów, nic nie czynił bez Ojca (por. J 5, 19. 30), z którym stanowi jedno, tak i wy nie róbcie niczego bez biskupa i bez kapłanów. I nie próbujcie przedstawiaćjako rozsądne tego, co robicie na własną rękę, lecz wszystko róbcie wspólnie: jedna modlitwa, jedna prośba, jeden duch, jedna nadzieja w miłości (por. Ef 4, 4-6), w radości nienagannej. Jeden jest tylko Jezus Chrystus, od którego nic nie ma lepszego ! Wszystcy więc biegnijcie, by zjednoczyć się jakby w jedną świątynię Boga, jakby wokół jednego ołtarza, w jednym Jezusie Chrystusie, który wyszedł od Ojca jedynego, który był w Nim jedyny i do niego powrócił.
    VIII. Nie dajcie się zwodzić obcymi naukami ani starymi baśniami bez żadnego pożytku. Jeśli bowiem dzisiaj jeszcze żyjemy według prawa [starotestamentalnego], wyznajemy, że nie otrzymaliśmy łaski. Boscy prorocy żyli według Jezusa Chrystusa i dlatego właśnie byli prześladowani. Natchnieni Jego łaską mieli moc przekonać tych, co wątpili, że Bóg jest jeden i że objawił się nam przez Jezusa Chrystusa, swojego Syna. On to jest Jego Słowem wychodzącym z milczenia, On też we wszystkim podobał się Temu, który Go posłał (por. J 8, 29).
    IX. Tak więc nawet ludzie żyjący dawniej w starym porządku rzeczy doszli do nowej nadziei io nie zachowują już szabatu, ale obchodzą Dzień Pański, w którym to przez Jezusa Chrystusa i przez śmierć Jego także nasze życie wzeszło jak słońce. Niektórzy wprawdzie temu przeczą, lecz przecież przez tę tajemnicę otrzymaliśmy wiarę i po to w niej trwamy, abyśmy okazali się uczniami Jezusa Chrystusa, jedynego naszego Mistrza. Jakże moglibyśmy żyć bez Niego, skoro i prorocy, będąc w duchu Jego uczniami, oczekiwali Go jako swego Mistrza? I dlatego też Ten, którego słusznie oczekiwali, przyszedłszy wskrzesił ich z martwych.
    X. Nie bądźmy nieczuli na Jego dobroć. Gdyby chciał nas naśladować w postępowaniu, już byśmy nie istnieli. Stańmy się zatem Jego [prawdziwymi] uczniami i nauczmy się żyć po chrześcijańsku. Kto bowiem nazywa się jakimś innym niż to właśnie imieniem, ten nie należy do Boga (por. Dz 4, 12). Wyrzućcie więc zły zaczyn, stary i skwaśniały (por. 1 Kor 5, 6), a przemieńcie się w zaczyn nowy, którym jest Jezus Chrystus. Niech On stanie się waszą solą, aby nikt spośród was nie uległ zepsuciu, bo według woni waszej będziecie sądzeni. Jest rzeczą bezsensowną mówić o Jezusie Chrystusie i zarazem żyć po żydowsku, ponieważ to nie chrześcijaństwo przyjęło judaizm, lecz judaizm chrześcijaństwo, w którym zgromadziły się wszystkie języki ludzi wierzących w Boga.”

    – Euzebiusz z Cezarei (265-340) znany i ceniony jako historych, był także biskupem, pisał komentarze do Pisma Świętego i głosił kazania
    „Na Święto Paschy, 7
    Uczniowie Mojżesza jeden raz w każdym roku ofiarowali baranka paschalnego dnia 14 pierwszego miesiąca, około wieczora. My natomiast, ludzie Nowego Przymierza, w każdy dzień Pański dopełniamy ich Paschę, zawsze przyjmujemy ciało Zbawiciela i uczestniczymy we Krwi Baranka. (przy. mój, czyli w Jego Ofierze)”

    To tylko mały fragment nauczania w początkach Kościoła. Nie dziwi więc tak mocne nawoływanie Benedykta XVI ” Trwajcie mocni w wierze !” . W kontekście przekazanych tu słów rodzącego się Kościoła pierwszych wieków, oraz artykułu, który jest niewątpliwie prawdziwym świadectwem osoby będącej na DN zastanówcie się dokąd chce zaprowadzić ludzi Kiko i Carmen.

  18. iks said

    Faryzeusze bardzo głęboko przestrzegający przepisów prawa zarzucali P.J. że je z celnikami (żydowi nie było wolno!),że rozmawia z prostytutką (byłą) , itd. Podobnie Wy czepiacie się różności , a nie widzicie ile rodzin wyjeżdża na misje! ,ile kapłanów wyjeżdża na misje, ile powołań misjonarzy jest na Drodze Neokatechumenalnej! Jak bardzo wzrasta Kościół przez dzieci które są w tych rodzinach. Pisząc źle o Drodze Neokatechumenalnej wyrządzacie krzywdę Kościołowi Katolickiemu, nie mówiąc już że uniemożliwiacie zjednoczenie Chrześcijan o co modli się w każdej Eucharystii Kościół! Trudno może i dobrze że prześladujecie, bo z tego cierpienia jakie doświadcza Droga Neokatechumenalna Bóg wyprowadzi Dobro. Niech będzie Chwała Jemu ! Alleluja!

    Kolejny opętany, który sam nie wie, w co wierzy… Co to za powołania, co to za misje? Heretycka działalność podkopująca fundamenty wiary: Ewangelię i Tradycję – i tyle.
    Wiele „sukcesów” mają też harekrysznowcy, jehowici itd.

    PS. Skrót P.J. (chyba oznacza Pan Jezus?) powala na wznak.
    Admin

  19. Piotr said

    @ Iks, czy ty przeczytałeś fragmenty nauk pierwszych Ojców Kościoła, które przytoczyłem? To są cytaty z książki, która mówi, można by powiedzieć, głównie o tym dlaczego Kościół Katolicki świętuję właśnie w niedzielę, dzień Pański, i to nie ze względu na to, że ktoś tam uparcie próbuje to podciągnąć pod jakieś święto słońca, ale dlatego, że nasz Pan Jezus Chrystus przyszedł nie po to aby znieść Prawo, ale po to by je wypełnić! Dziwnym jednak trafem (dla was), cytaty te, całkowicie podważają DN i jej założenia, oraz to na co powołuje się Kiko z Carmen, i co najważniejsze, to nie żadne prześladowanie, a w trosce o was…Zresztą to całe prześladowanie DN, to jakaś totalna kpina. Chcesz wesprzeć chrześcijan, to pomóż Fundacji Papieskiej „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” ( http://www.pkwp.org ), która monitoruje prześladowania chrześcijan na całym świecie

  20. Marucha said

    RE 19:
    W moich oczach neoni nie są już katolikami, choćby się za takich uważali. Zbyt wiele herezji, zbyt wiele odstępstw od Magisterium…
    Z jednej strony jest mi ich szkoda, z drugiej myślę sobie, jak można pozwolić sobie na tak dokumentne wypranie mózgu?

  21. Piotr said

    Re 20:
    Zgadzam się, jednak w takich momentach mam przed oczami słowa św. Faustyny, która napisała, że gdyby na świecie nie było zakonów kontemplacyjnych, to ten już dawno przestałby istnieć, biorąc pod uwagę fakt, że było to przed II WŚ, to co można sądzić dzisiaj? Jako ojciec, wiem, że nie mogę pozostawić swoich dzieci hasłu „róbta co chceta”, ale powinienem je upominać i starać się prowadzić tą wąską ścieżką, wbrew zapewnieniom, że są budowane autostrady…wiem, że na pewno mnie rozumiesz Gajowy…Pozdrawiam jako stały, aczkolwiek, często milczący czytelnik

  22. Marucha said

    Re 21:
    Rozumiem, panie Piotrze.
    Neokatechumenat obiecuje wiernym taką autostradę, albo – jak wolimy – drogę na skróty.
    Co mnie u nich szczególnie oburza, to „stopnie wtajemniczenia” i jakaś tajność, która jest ewidentnym zaprzeczeniem katolicyzmu, a za to przypomina masonerię.

  23. wet3 said

    Ale ten Francisco Arguello ma cyferblat! Juz za sam wyglad (jak to mawiano w PRLu) nalezy mu sie natychmiast 10 lat!

  24. maran said

    ad 22 tajnosc i skrytosc to jedno.
    Ale mnie tez zastanawia ta uleglosc, wrecz czolobitnosc hierarchii KK wobec guru Kiko i jego muzy Carmen.
    Freski– tylko projektu Kiko, muzyka– tylko wedlug Kiko, slowa piosenek– tylko te napisane przez Kiko, katechizmy sekty –pisane przez duet Kiko i Caremn, rytualy sekty–opracowane przez duet Kiko i Carmen.
    Jakby ktos nie wiedzial to by pomyslal, ze Kiko i Carmen to jakies prawie bozki w tej Drodze, przed ktorymi nalezy najglebsze poklony oddawac, ktorym nie wolno sie sprzeciwiac i ktorych nalezy sie sluchac bez zadnego ale.
    Typowe cechy sekciarskie, plus ta ich nowo-mowa, tez charakterystyczna dla sekty.
    Przed nimi nawet Nycz czy papiez staja na bacznosc, co jest z jednej strone wrecz smieszne ,a z drugiej bardzo zalosne i bardzo, bardzo, bardzo niepokojace.

  25. maran said

    ad 18 Droga neo-katechumenalna jest pelna jawnych , oczywistych HEREZJI. Przypomina takze swomi zasadami dzialania sekt/masoneri . I owocow dobrych zadnych nie przyniesie.
    Jezeli juz to jedynie dalszy rozlam i oslabienie i tak juz podzielonego i oslabionego KK.
    Zle drzewo nie moze przyniesc dobrych owocow. A nauka neo-katow JEST PELNA HEREZJI. HEREZJI.
    I zadne misje , seminaria i gromady neokatechumenackie nie zdolaja przykryc faktu, ze nauki neo to sa jawne ODSTEPSTWA od tradycyjnej nauki katolickiej, a ich sposob dzialania, sekciarski i pelen skrytosci,tworzy jedynie grona zaczadzonych fanatykow oddanych wiernie i do konca ich guru Kiko i muzie Carmen.
    Zamiast droga neo-katechumenalna powinni zmienic nazwe na: droga kikowo-carmenowa, lub jeszcze dokladnej na: sekta kikowo-carmenowa.

  26. maran said

    ad 23 Masz racje. Te ich twarze sa bardzo mroczne i niepokojace. Jak to sie mowi,” zle/dziwnie im z oczu patrzy”.
    Podejrzewam ,ze male dzieciaki by wialy od nich na kilometr, a dzieci maja bardzo dobra, nie skazona nadmiernych medrkowaniem czy brainwashingem intuicje.

  27. maran said

    http://forum.fronda.pl/forum/pokaz/id/78333

    Dlaczego neokatechumenat można uznać za chrześcijańską sektę? Ponieważ charakteryzują go typowe dla sekt cechy:
    1. Wprowadzenie “stopni wtajemniczenia” dla neofitów, zupełnie jakby chrzest nie wystarczał.
    2. Podsycanie atmosfery zamknięcia, odrębności, odcięcia od wspólnoty parafialnej, istnienia jakiegoś nieokreślonego zagrożenia.
    3. Nakłanianie członków neokatechumenatu do wyrzekania się dóbr materialnych.
    4. Istnienie tzw. “katechistów”, czyli “ojców duchownych” (”guru”), którymi rzekomo kieruje bezpośrednio Duch Święty. Oni decydują, kto już osiągnął “dostateczny poziom rozwoju”, aby “postepować na drodze”, a kto jeszcze musi powtórzyć jakiś etap. Publiczne ocenianie stopnia czyjejś wiary lub niewiary to najzwyklejszy skandal i niesłychane nadużycie, którego zindoktrynowani neokatechumeni w ogóle nie dostrzegają.
    5. Wymaganie, na samym początku “drogi” – od ludzi przecież już ochrzczonych! – aby publicznie wyparli się swej dotychczasowej wiary (sic!), gdyż dopiero wiara w neokatechumenacie jest prawdziwa. Jest to najzwyklejsza apostazja.
    6. Stawianie się neokatechumenów ponad kapłanów, choć oficjalnie gorąco temu zaprzeczają. Kapłani są już tylko po to, aby obsługiwać wspólnotowe nabożeństwa. Ma to niewątpliwie związek z powszechnie znaną, antykapłańską fobią Kiko. U Kiko “wszyscy jesteśmy kapłanami”.
    7. Wypraszanie z nabożeństw wspólnotowych osób spoza ruchu, choć przecież są ochrzczone. Jest to grzech wołający o pomstę do Nieba. Czy ktoś mógłby sobie wyobrazić wypraszanie przybyszów z Kółka Różańcowego?
    8. Akcentowanie “powrotu do źródeł” chrześcijaństwa, np. udzielanie Komunii Św. pod postacią zwykłego chleba, gdyż tak czynił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. W rzeczywistości zaś neokatechumeni coraz bardziej odcinają się od korzeni. Ich “powrót” jest powrotem wyłącznie według mniemania niedouczonego Kiko o pierwszych wiekach Kościoła, mniemania pełnego błędów i zmyśleń.
    9. Niemal całkowite ignorowanie 2000-letniej Tradycji, której nie może odrzucić nikt, uważający się za katolika. Dla katolików bowiem ich religia składa się nie tylko z Ewangelii, ale i z Tradcyji. Jedno bez drugiego nie ma sensu. Tradycja jest takim samym źródłem Objawienia, jak Pismo Swięte.
    10. Ekscesy liturgiczne, nie zatwierdzone ani przez Rzym, ani przez Kościół lokalny: brak “Credo” w Mszy Świętej, Komunia Św. udzielana na siedząco w postaci wypiekanych w domu placków, rozrywanych rękami itp.
    11. Dla “zaawansowanego” katechumena nie istnieją takie słowa, jak Msza Święta, ksiądz, nabożeństwo. Drażnią go terminy “Święta Tradycja”, herezja, odpust, koronka, Droga Krzyżowa, koło różańcowe.
    12. Neokatechumenat nie sprzyja życiu rodzinnemu. Jak w każdej sekcie – wszyscy wszystko o sobie wiedzą, najintymniejsze rodzinne sprawy roztrzasane sa publicznie, włącznie z wyznawaniem grzechów, zdrad małżeńskich itp. co tworzy między uczestnikami swoistą, patologiczną solidarność, typową dla sekt.

    W ramach neokatechumenatu odbywa się raczej indoktrynacja, niż praca nad rozwojem duchowości katolickiej. Silne są wpływy judaistyczne: obowiązkowe nabożeństwa w sobotę, “midrasze”, opowieści rabinackie. Trudno powiedzieć, czy ruch ten miał już w samych swoich założeniach rozbijanie Kościoła od wewnątrz, ale wiele wydaje się na to wskazywać.
    Niewątpliwie powodem, iż Kościół toleruje takie wybryki jest “duch” nieszczęsnego II Soboru Watykańskiego.

  28. Marucha said

    Re 27:
    To ciekawe, bo identyczny artykuł, autorstwa niejakiego Maruchy, ukazał się już w 2006 roku na witrynie zwanej popularnie gajówką, co każdy może sprawdzić wchodząc na adres:

    http://marucha.wordpress.com/2006/09/09/neokatechumenat-czyli-kosciol-sw-kiko/

    Znalazłem tam zresztą więcej sformułowań mego autorstwa, cytowanych w słusznej sprawie, ale bez podania źródła.

  29. Tekla said

    A może ktos jeszcze nie słyszał o ,,charyzmatycznym’

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sunday_Adelaja

    Nigeryjczyk,który załozył sekte ,,,,Ambasada Boża”

    Ciekawe przez kogo sterowany..doskonale odnalażł swoje miejsce na Ukrainie..

  30. Tekla said

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ambasada_Bo%C5%BCa

  31. JO said

    A ja nie na temat….chce sie pochwalic, ze znalazlem w Rodzinnych w Rodzinnej Bibliotece malutka ksiazeczke z 1949 roku dla zdeklarowanej osoby nalezacej do Milicji Niepokalanej. Tam jest np: Droga Krzyzowa – jej rozwazania….

    Mam taka mysl, wydrukowac takie ksiazeczki i Rozdawac Tym, ktorzy chca ja miec.

    Jak Panowie myslicie, czy zlamie tym Prawa Autorskie? Wydana ona byla w Niepokalanowie…. Czy ktos moze mnie za taki proceder podac do sadu?

  32. błysk said

    Nie ma wątpliwości,że to jest sekta , działająca wśród naiwnych i zaczadzonych. Dlatego trzeba zwracać się do Rzymu o jej likwidację, bo przynosi ogromne szkody Kościołowi.

  33. Marucha said

    Re 31:
    Myśl jest dobra. Może skontaktuje się Pan z Klasztorem albo Radiem Niepokalanów, oni powinni coś na ten temat wiedzieć?

    http://www.niepokalanow.pl/start.php

    http://www.radioniepokalanow.pl/

  34. JO said

    ad.33. Prawde mowiac, nie ufam Radio Niepokalanow – dzis widze to radio modernistycznym…i caly Niepokalanow. A jak Pan widzi Ich dzis? Czy moje spostrzezenia sa takiejak i Pan widzi Niepokalanow dzis?

  35. maran said

    ad 32
    Ale to przeciez Rzym ( Watykan) wlasnie te sekte kikowo-carmenwa aprobowal i i aprobuje. Na wszelkie argumenty o herezjach rozsiewanych przez te sekte jej zwolennicy mowia „no ,w koncu sam papiez nas zaakceptowal, do niego mniej pretensje, glos papiez podwazasz??” I maja racje.
    Sam papiez ich , razem z ich jawnymi, oczywistymi herezjami, akceptuje i glaszcze po glowce. Hierarchia KK stoi przed nimi na bacznosc i robi tak jak pan Kikus chce. O czym to swiadczy?? Niestety tylko jedna , Logiczna odpowiedz wynika z calego tego balaganu. Mamy paieza (-y), ktorzy akceptuja herezje w ich KK ,
    czyli inaczej mamy papieza, ktory jest heretykiem. Pewnie co niektorzy sie loburza na takie stwierdzenie, ale niestety to jest tylko efekt logicznego rozumowania. Prosze miec pretensje do logiki i wlasnej glupoty i zaczadzenia.
    Jezeli ja akceptuje ewidentne klamstwo ,wiedzac ,ze jest ono klamstwem ,czyni to ze mnie wspolnika tego co rozsiewa to klamstwo, czyni to ze mnie tez klamce.

  36. JO said

    ad.33. Panie Gajowy. Jaka jest Pana opinia o radio Niepokalanow i tam „Braciach ” w Niepokalanowie? Jezeli Pan moze mi odpowiedziec?

  37. JO said

    Czy Mozna zaufac komus, kto pisze tak:
    „Członkowie Stowarzyszenia nazywają się rycerzami Niepokalanej. Nazwa ta wskazuje na charakterystyczny motyw walki, którą podejmuje każdy wstępujący w szeregi MI. Chodzi tu o walkę z „siłami ciemności”, zorganizowanymi przeciw Kościołowi, której to walce przewodzi Niepokalana. Dlatego Rycerstwo odwołuje się do dobrze znanego obrazu na Cudownym Medaliku, przedstawiającego Niepokalaną, która stoi na kuli ziemskiej, oplecionej przez węża-szatana, i miażdży stopą jego głowę. Z Jej rąk spływają na Ziemię promienie łask. Jest to biblijny obraz walki węża i Niewiasty, tej właśnie walki, w której uczestniczy Rycerstwo Niepokalanej. Nazwa Stowarzyszenia podkreśla szlachetność tej walki, ponieważ ze stanem rycerskim zawsze kojarzą się takie cnoty, jak: honor, wierność, hart ducha, odwaga. Według słów papieża Pawła VI, „każdy chrześcijanin powinien być rycerzem – militante”.

    WALKA Z SILAMI CIEMNOSCI :)))))))))))))))))))))))))))))) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    albi, ze stanem rycerskim kojarza sie takie cnoty jak: Honor, Wiernosc, hart Ducha, odwaga :)))))))))))))))))))))))))))))))

    W radio Niepokalanow Mieli Wystapienie Przedstawiciele Zwiazku Szlachty Polskiej , na specjalne Radia zaproszenie, i po tylko tym jednym ruchu Odrzucilo mnie do Radio Niepokalanow !!!!!!!!!!!

    Panie Gajowy, czy ja jestem w Bledzie, czy Pan mnie odsyla do Piekla????? o przepraszam, do Niepokalanowskiego Radia i „Braci”….

  38. Marucha said

    Re 36:
    Nie mam wyrobionego zdania na temat Radia Niepokalanów.

    Re 37:
    Nie dopatrywałbym się podtekstów w zamieszczonym przez Pana cytacie.

    Nie odsyłam Pana do Piekła, panie JO, nie polecam ani nie odradzam Radia Niepokalanów czy Klasztoru – a jedynie podałem Panu kontakty, gdzie można się prawdopodobnie czegoś dowiedzieć o prawach autorskich wspomnianej przez Pana książeczki.

  39. JO said

    Ja mam pewne zdanie. Nie wiem czy to co widze jest sluszne ale czuje, ze To co reprezentuje dzis Niepokalanow – jest dalekie od tego co zaplanowal Sw Maksymilian Kolbe.

    Panie Gajowy, pewne dziecko mi odpowiedzialo na pytanie „Kto To Rycerz Niepokalanej” ?

    Ono odpowiedzialo mi, ze to czlowiek walczacy kazdego dnia, w kazdej chwili z szatanem, swiatem i namietnosciami…..

    Wie Pan, poczulem sie zazenowany, bo male dziecko powiedzialo mi, ze byc Rycerzem Niepokalanej to byc Kims, kto potrafi zwalczyc Grzech, UMRZEC DLA GRZECHU i odrodzic sie w Chrystusie, kto posiada taka Laske od Pana Boga…kto posiada Taka Sile……nie muskuly, nie „czar ciala”, nie zinnosc ciala..umiejetnosc kung fu, karate ….ale cos o wiele , wiele niezmiernie Wiekrzego, wiekrza sile w pokonywaniu Sztana, Swiata, Namietnosci…….i kto potrafi umrzec dla grzechu

    To dziecko powiedzialo z nie tylko przekonaniem ale z poczuciem Rozumienia o czym Mowi, zeklbym , ze powiedzialo to „smiertelnie powaznie”

    a

    na stronie Niepokalanowa odczytuje, ze Rycerz Niepokalanej walczy z „silami ciemnosci”. To przeciez tak jakbym czytal Harry Potera

    W internetowych tekstach Niepokalanowa nie znalazlem nic ale to nic konkretnego procz populizmow tak wlasciwych dla judeokosciola, ktorymi karmili nas przez caly pontyfijak JPII w PRL

    A zaproszenie Przedstawicieli Zwiazku Szlachty Polskiej do Radio Niepokalanow, ktorzy reprezentuja Masonskie idee ujete w wypowiedziach Zarzadu publicznych i statucie ……

    Ja tak to widze…..moze ktos ma inne zdanie?

  40. Mateusz said

    Spiskowa teoria dziejów. Z każdego świętego obrazka, z każdej ikony, z każdej księgi świętej jestem w stanie „wyciągnąć” symbole, znaczenia, domysły, powiązania z okultyzmem, masonerią, satanizmem. Idźcie, pomódlcie się a nie piszcie takie bzdury bo zaczynam słabnąć przy Waszych komentarzach. Marucha – Tobie nie pomoże nic innego jak pustelnia i duzo czasu, żeby znaleźć czas dla Panaa nie dla wojny.AVE

  41. RobertNeo said

    w 1981 papież na oficjalnym spotkaniu powiedział żeby trzymali się ksiąg liturgicznych i żeby katechiści mieli przygotowanie do pełnienia tej funkcji. Temat ksiąg liturgicznych ciągle jest wałkowany a mamy 2012 rok. Przygotowanie katechistów jest wpisane w statucie ale nic z tego nie wynika. A mówi się że ks. Natanek jest nieposłuszny.

  42. adampoznanneo said

    Ad. 11 To że twój znajomy popełnił samobójstwo nie jest winą drogi. a to że tak nas atakujecie pokazuje tylko jak bardzo jesteście skrzywdzeni przez współczesny konsumpcjonizm. Tak bardzo że sami nie wiecie w co wierzyć… a połowa z was tak naprawdę nic o neokatechumenacie nie wie. Droga ma statuty które Papież potwierdził. Jan Paweł II powiedział że wspólnoty są potrzebne. A wy temu zaprzeczacie.??? to tak jakbyście powiedziali że papież kłamie. a on jest namiestnikiem Sw. piotra

  43. Marucha said

    Re 42:
    Wy nigdy nie podważacie podanych faktów, a jedynym argumentem jest zatwierdzenie waszych statutów przez modernistycznych papieży. Tak, jakby papieże zawsze mieli rację… a mają tylko wtedy, gdy mówią ex cathedra.
    Wierzymy w Jezusa Chrystusa, a nie w Żydka „Kiko” Arguelo.
    Biedny, zagubiony człowieku…

  44. maran said

    tu przyklad jak Japonsczycy pozanli sie na neo-bzdeo i wykopsali ich ze swych szeregow.

    http://breviarium.blogspot.com/2009/09/neokatechumenat-nie-przyja-sie-w.html

    „. Hideaki Hamaguchi SDB: Przez ostatnie 2-3 lata kapłani Drogi, którzy należą do duchowieństwa diecezjalnego wciąż mówili, że są posłuszni biskupowi, ale ja tego nie zauważałem. Oświadczali nie raz: Sposób myślenia biskupa różni się od naszego. To wstyd, że nigdy nie myśleli, jak współdziałać z biskupem dla słuzby Kościołowi w Japonii. Gdyby skierowali swój zapał ku współpracy z biskupem, mogliby dokonać wielkich rzeczy. (…) Oni zrobili przemeblowanie w prezbiterium, powiesili swoje ikony, wykonują wyłącznie swoją własną muzykę i gesty. W kościele w Imabata, gdzie jest wielu starszych wiekiem parafian, wprowadzili do Mszy świętej pocałunki, poufałe gesty obłapiania się, podawanie sobie rąk oraz śpiewy z tańcami.
    Oni używają gitar nawet podczas pogrzebów! Dopóki nie skoryguje się tych ich praktyk, nie wyobrażam sobie z nimi współpracy. Japońscy katolicy muszą mieć pojęcie o tym problemie. (…) Biskup Mizobe od swojego przyjścia do diecezji w 2004 roku zajmuje się odbudową jedności w diecezji. W ciągu pierwszych trzech lat stało się jasne, że pęknięcie jest na tyle głębokie, że przede wszystkim należy przerwać jakiekolwiek związki między seminarium RM a diecezją. (…) Nie ma najmniejszego sensu, aby seminarium nadal istniało. Diecezja tak mała, jak Takamatsu nie jest w stanie go utrzymać. Diecezja ani nie potrzebuje Drogi Neokatechumenalnej, ani jej nie popiera. Oni nam tylko przeszkadzają.

  45. maran said

    neo-katechumanat to taka sketa wewnatrz po-soborowej sekty.
    Oddzial do zadan specjalnych.

  46. maran said

    „Hisako Ino z Imabari:
    Ponieważ Droga została nam polecona przez proboszcza, większość parafian (z wyjątkiem tych, którzy byli zbyt zajęci) przystąpiła do wspólnot neo. Tak jak inni, chodziłam na trwające pół dnia spotkania i sobotnie wieczorne Msze. (…) Spotykaliśmy się w domach członków neo, a co kilka miesięcy zbieraliśmy się na całonocnych konwiwencjach. Jeśli uwzględnić przygotowania, spotykaliśmy się 3-4 razy w tygodniu.
    Byliśmy oddani Drodze. Czytaliśmy Pismo i słuchaliśmy katechez. Niektóre osoby zaczęły narzekać na te spotkania zajmujące nam kilka wieczorów każdego tygodnia. Dzieci członków neo wzrastały poświęcając swoje dzieciństwo na przesiadywanie z rodzicami. Niektóre z konwiwencji odbywały się daleko od domu, w hotelach. Oczekiwano od nas, że pokryjemy ich koszty. Z reguły płaciłam około 100.000 jenów (3100 zł).
    W miarę wstępowania na kolejne poziomy wtajemniczenia, oczekiwano od nas świadczeń finansowych.
    Powiedziano mi, że mam sprzedać wszystko co mam i dac pieniądze Drodze. W 1999 roku byłam na spotkaniu, podczas którego grupa czytała przypowieść o bogaczu, któemu Chrystus nakazał isć i rozdać wszystko, co ma. Po przeczytaniu tego wersetu każdy z obecnych był wezwany przed oblicze katechisty i spytany: czy ty też zrezygnujesz z całej swojej własności? Odpowiedziałam, że zrezygnuję z tego, na co zgodzimy się wspólnie z mężem, ale nie ze wszystkiego.
    Następnego dnia dowiedziałam się, że nie mogę już więcej przychodzić na spotkania. Tak zakończyła się moja Droga. Słyszałam, że jest jeszcze wiele etapów Drogi, a jeśli utkniesz gdzieś po drodze, cóż… Droga Neokatechumenalna ma „Wędrownych Katechistów” i „Rodziny na Misjach”, czyli ekipy świeckich, którzy jadą osiedlić się z dala od swoich stron, aby „implantować Drogę”. Ciekawa jestem, czy oni też zrezygnowali z posiadania czegokolwiek…”

  47. ewa said

    Polecam List św Pawła do Efezjan – Ef 2:11-18
    oraz Niedzielną Ewangelię św Marka o obłudzie faryzeuszy..
    Dla mnie wiarygodne jest SŁOWO BOŻE i KKK.

  48. ewa said

    Zjednoczenie pogan i Żydów w Bożą świątynię
    11 Dlatego pamiętajcie, że niegdyś wy – poganie co do ciała, zwani „nieobrzezaniem” przez tych, którzy zowią się „obrzezaniem” od znaku dokonanego ręką na ciele – 12 w owym czasie byliście poza Chrystusem, obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, nie mający nadziei ani Boga na tym świecie. 13 Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa.
    14 On bowiem jest naszym pokojem.
    On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością,
    bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość.
    W swym ciele 15 pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach,
    aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka,
    wprowadzając pokój,
    16 i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż,
    w sobie zadawszy śmierć wrogości.
    17 A przyszedłszy zwiastował pokój
    wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko,
    18 bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca.
    19 A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – 20 zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. 21 W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, 22 w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha

  49. ewa said

    po owocach poznajemy… owocami zaś Ducha są pokój, łagodność imiłość.. Po tym poznają ześmy braćmi Chrysdtusa. Sami teraz odpowiedzcie sobie drodzy forumowicze, kto sieje pokój a kto wojnę??
    Kieruję te słowa do wszystkich tutaj. Do mnie też.
    Zamiast wbijać sobie nóż w plecy i skakać do gardeł o sprawy drugorzędne lepiej się zastanowić nad sobą.
    POKÓJ.
    E.

  50. ewa said

    to może link z Niedzielną Ewangelią?? :-)

    http://mojawiarakatolicka.blox.pl/html

    ..a poza tym tak od siebie serdecznie polecam Katechizm Kościoła
    Katolickiego. To najlepiej i najuczciwiej weryfikuje treść katechez
    głoszonych przez kogokolwiek…..

    http://www.katechizm.opoka.org.pl/

    warto zwrócić uwagę na dział III oraz rozdział o usprawiedliwieniu
    przez wiarę ;-)

    http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-1-3.htm

    Szczęść Boże

    ps: lubię rozmawiać na argumenty. A dla mnie argumentem jest Pismo
    Święte i KKK

    Ps: Zapewne moje wpisy, choć nie są atakiem, nie zostaną zamieszczone.

  51. ewa said

    … i nie zapominajmy, ze sam Jezus NASZ ZBAWICIEL był Żydem. Żydami byli również Jego apostołowie, oraz większość uczniów Pana. A nawet Matka Boża też była Żydówką, czy się to komu podoba, czy nie.
    POKÓJ

  52. ewa said

    Jezus powiedział do faryzeuszy również i to;
    „23 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać.

    24 JK Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!

    25 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są one zdzierstwa i niepowściągliwości.

    26 Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta.

    27 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa.

    28 Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.

    29 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych – z Ewa

  53. JO said

    ale i mi lagodniosc i milosc…. , kazecie nam milczec a jak cos mowimy to w mysl poprawnosci politycznej oskarzacie nas nazywajac rasistami, nacjonalistami, antysemitami…a jak zrobimy jakis ruch to jestesmy – terrorystami.

    W tle tego rzucacie hasla milosci, pokoju, ze niby mamy zyc w pokoju i „jakiejs waszej milosci” i na dodatek powolujecie sie na Chrystusa i Swietych jak to ostatnio robi Pani Aga wyzywajac Bractwo od tych co czyta wyrywkowo, ktore jest schizmatyczne i jak Luter , ktory stawial na Biblie niby Bractwo stawia na Tradycje.

    A GAJOWY TO TOLERUJE. Panie Gajowy, prosze przestac byc tolerancyjnym…, granice zostaly przekroczone Tolerancji Katolicjkiej

  54. ewa said

    ps: lubię rozmawiać na argumenty. A dla mnie argumentem jest Pismo
    Święte i KKK

  55. ewa said

    Panie JO porozmawiajmy o Ewangelii :-) dajmy świadectwo naszej wary, zamiast wytykać błędy. Nie wiem kogo Pan ma na myśli pisząc „wy”????

  56. ewa said

    Mojżeszowa reguła oko za oko i ząb za ząb została zniesiona przezkrew Chrystusa. On oddał swoje życie zarówno za Zydów jak i za pogan. Za mnie i za Cioebie JO :-) Naśladować Chrystusa to nastawiać drugi policzek. On sam bowiem był jak baranek na rzeź prowadzony a przed Piłatem i Herodem milczał.

  57. ewa said

    Panie JO Kościół Katolicki opiera wiarę na Piśmie Świętym. Powyżej wysłałam link do Katechizmu KK. Można to wszystko sprawdzić. TYLK TRZEBA CHCIEĆ. „Poznacie Prawdę, a Prawda was wyswobodzi”

  58. ewa said

    Szczerze mówiąc mi szkoda by było spędzać tyle czasu na kłótniach i waśniach. Można go lepiej spożytkować chociażby na lekturę Słowa Bożego lub Katechizmu KK oraz iść na ADORACJĘ i oddać Chrystusowy całą swoją skumulowaną nienawiść. On sobie z nią poradzi .:-)

  59. ewa said

    Katechizm Kościoła Katolickiego

    http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-1-3.htm

    Szczęść Boże

    ps: lubię rozmawiać na argumenty. A dla mnie argumentem jest Pismo
    Święte i KKK

  60. JO said

    …dla Katow Pani mi Kaze Mowic, ze Bog Ich Kocha i mam nadstawic Gardlo im do Poderzniecia….

    Pani Pomylila Religie Pani Ewo…

    Poza Tym KK oparty jest na Tradycji i Biblii…- na Chrystusie

  61. ewa said

    Na tym kończę mój udział w tej dyskusji.
    Pozostaję z modlitwą.
    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus nasz Pan.
    Niech nam wybaczy nasze słabości i brakmiłości do bliźniego.
    Amen.

  62. ewa said

    ooo!! zostały umieszczone :-)…. ale nie w całości.. :-( cóż lepsze to niż nic Panie gajowy . Uszanuję Pana prywatność i fakt, ze chce Pan pozostać anonimowy.
    e.

  63. ewa said

    w odpowiedzi na Pana anonimowość podaję mój adres mailowy: ewaspace@o2.pl
    ja nie mam nic do ukrycia.
    zapraszam też na FB na moją tablicę.http://www.facebook.com/photo.php?fbid=439708042737141&set=a.349334461774500.75336.100000938474509&type=1&comment_id=1143651#!/notes/ewa-prz/konsekwencje-wiary/428793007161978
    Szczęść Boże

  64. filip piękny said

    Ad 50 Pan Jezus jako Syn Boży i Człowieczy nie był Żydem ale Galilejczykiem, choć był ( i Jest) Królem żydowskim . To że był Żydem jest typowym kłamstwem rozpowszechnianym przez konfabulujących żydów, którzy mimo że byli skrytymi sprawcami Jego męczeńskiej śmierci zawsze podczepiają się pod zjawiska lub postaci będące trendy i przypisują sobie wszelkie splendory z tego wynikające.

  65. Marucha said

    Pani Ewo, pani judeofilska aktywność, przejawiająca się w liczbie komentarzy graniczącej ze spamowaniem forum, bardzo mnie zastanawia.

    nie zapominajmy, ze sam Jezus NASZ ZBAWICIEL był Żydem. Żydami byli również Jego apostołowie, oraz większość uczniów Pana. A nawet Matka Boża też była Żydówką, czy się to komu podoba, czy nie.
    POKÓJ

    I tu mnie Pani niezmiernie zaskoczyła… Naprawdę wszyscy byli Zydami? Trójca Święta jest zatem w 33% żydowska?
    To wywraca do góry nogami cały mój światopogląd :-)

  66. Junior mlodszy said

    at Ewa
    Pan Jezus nie byl Zydem. Byl/jest Bogiem.
    Natomiast historycznie rzecz biorac, byl Galilejczykiem. Z Judea nie mial wiele wspolnego. Radze postudiowac i historie Judei i mapy starozytnego swiata.
    Propaganda zydowska chce nam znowu pomieszac w glowach, a z cala pewnoscia chce nas poroznic: ani nie istnieje judeo-chrzescijanizm ani Matka Boska nie byla Zydowka.
    Zydow zreszta wtedy nie bylo.
    Natomiast zydowskie self-worshipers niedlugo beda szukac ‚korzeni’ w Buddyzmie, Taoizmie, u afrykanskich szamanow, i nie wiadomo gdzie jeszcze. A podobno pochodza od egipskich kaplanow, bo kaplani sie tez rzezali i byli ‚wybrana kasta spoleczna’. Ostatnio wymyslili, ze Irokezi maja zydowskie geny. No to Ameryka tez im sie nalezy. A na piramidzie Cheopsa wstawili flage izraelska.
    Podobno moj kuzyn w Rzymie pochodzi od cezarow rzymskich. No to ja tez skads pochodze; od Romusa. Przeciez nie ma dowodow, ze nie pochodze.

  67. 25godzina said

    @ Ewa

    http://tiny.cc/narodzydowskiWymyslony

    http://tiny.cc/chazarowie

  68. ewa said

    Jezus i uczniowie Jego byli Żydami religijnymi. Jezus głosił nauki w synagogach cytując izajasza. Przecież to mamy w Piśmie ŚWIĘTYM :-))

    ps: może i Pana zawiodłam Panie gajowy, ale najważniejsze dla mnie to by nie zawiesć Boga :-)

    Pani wprost zasypuje mnie rewelacjami, o których przedtem pojęcia nie miałem.
    Niedługo dowiem się, ku swemu wielkiemu zaskoczeniu, że Jezus został ukrzyżowany.
    admin

  69. ewa said

    Przecież wystarczy otworzyć PISMO ŚWIĘTE. Tam jest wszystko. Cały przekaz Boga do człowieka. Cała nauka Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wielokrotnie powoływał się na Stary Testament mówiąc iż on jest tym obiecanym mesjaszem. Najpierw zwracał się do Żydów. Potem do pogan. Polecam Ewangelię o psach przy stole Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. Odrzekł jej: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom». Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci». On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł.”

    (Mk 7,24-30)
    Polecam też listy św Pawła
    z Panem Bogiem

    Jest Pani heretyczką.
    Katolicyzm opiera się na dwu filarach: Ewangelii i Tradycji.
    admin

  70. ewa said

    a tutaj prosto z biblii rodowód Jezusa gdyby ktoś miał wątpliwości…: Rodowód Jezusa
    1 Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. 2 Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; 3 Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; 4 Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; 5 Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, 6 a Jesse ojcem króla Dawida.
    Dawid był ojcem Salomona, a matką była [dawna] żona Uriasza. 7 Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; 8 Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; 9 Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; 10 Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; 11 Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.
    12 Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; 13 Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; 14 Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; 15 Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; 16 Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.
    17 Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.
    Narodzenie Jezusa
    18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. 19 Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. 20 Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. 21 Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. 22 A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: 23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: „Bóg z nami”. 24 Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, 25 lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus.

    z Ewangelii św Mateusza1

  71. ewa said

    szanowna 24 godzinna..
    z uwagą przeczytałam zamieszczony artykuł.
    Proszę zwrócić uwagę, że nie dotyczy on narodu izraelskiego a jedynie kwestii przynależności ziemi do Izraelitów. A to szalona różnica :-)
    Artykuł kwestionuje wypędzenie Żydów z Palestyny oraz ich przynależnosc do tych ziem. Co każe powątpiewać w słuszność decyzji o powstaniu Państwa terytorialnego IZRAEL na ziemiach palestyńskich.
    Jednak absolutnie nie ma ani słowa o zakwestionowaniu przez autora wogóle istnienia Żydów. :-) Proszę uważnie przeczytać jeszcze raz.

  72. ewa said

    przepraszam 25 godzinna :-) pomyliłam nazwę Pani avatara

  73. JO said

    ad.71. Pani Ewo. Pani wkleila Drzewo Genealogiczne wykazujace ,ze Pan Jezus Chrystus byl Synem Sw Jozefa a Sw Jozef – NIE byl Fizjologicznym Ojcem Pana Jezusa a Duch Swiety – SLOWO o czym Mowi wklejony Przez Pania Tekst.

    Ojcem Pana Jezusa Byl Sam Bog a Jozef w nowoczesnej Nomenklaturze – Ojczymem

    Poza Tym, Pochodzenie Sw Jozefa jest NIEZydowskie a DAWIDIWE. Dawniej Nie bylo Zydow Judaistow-Rabinicznych-Talmudzistow a Mozeisci, ktorym Pan Jezus Rowniez Nie byl, bo Byl Bogiem. Pan Jezus Przyszedl Na Swiat by Zmazac Grzech Pierworodny, odkupic Nas i Dac Nam mozliwosc Osigniecia Raju poprzez Jego Samego zostawiajac Nam Sw Kosciol z Jego Sw Magisterium i zsylajac Nam Ducha Swietego, ktory mieszka w Kazdym Ochrzczonym CZLOWIEKU A KTORY PRZEDTEM nie MIESZKAL W NAS…
    ————

    Pani pomijajac Tradycje a opierajac sie wylacznie na Biblii powtarza nieprawde i na dodatek nie umie Pani czytac tego co wkleja…

    Tekst wklejony wyraznie mowi, ze Jozef NIE Byl ojcem fizjologicznym Dziecka Marii….

    Pani Ewa to typowa, judaizująca heretyczka – i tyle. – admin

  74. ewa said

    Panie Juniorze Młodszy
    Jezus był Żydem i cieleśnie miał korzenie żydowskie od strony Matki. powyzej zamieściłam rodowód z Pisma Świętego. My katolicy wierzymy, ze Jezus Chrystus zanim przyszedł na ziemię w postaci człowieka był odwiecznym LOGOSEM czyli Słowem, przez które wszystko się stało. ( patrz prolog do Ewangelii sw Jana) A to oznacza, ze był w boskiej postaci i stwarzał świat ze swoim Ojcem z którym Jedno stanowi ( Jana- Ja i Ojciec Jedno jesteśmy:”)
    Wyznajemy to w naszym CREDO na każdej Mszy Św czy to posoborowej czy przedoborowej :-)
    Jezus to UCIELEŚNIONE SŁOWO. Bóg zszedł na ziemię i stał się człowiekiem. To mówimy w Kościele.Mam nadzieję ze pomogłam Panu zrozumieć kim jest Jezus Chrystus.

  75. ewa said

    Panie JO a gdzie ja napisałam że Jezus był cielesnym synem Józefa?? Przecież wiemy wszyscy, ze rodowód jest zawsze podawany od strony ojca. Jednak wiemy też ze Maryja była Żydówką i modliła się w synagodze a potem zaniosła małego Jezusa do Synagogi by go poświęcić wg obrządku żydowskiego :-)

  76. ewa said

    Staram się spokojne Panu wytłumaczyć PRAWDY WIARY KATOLICKIEJ Panie JO. Rozmawiajmy na argumenty i nie róbmy osobistych wycieczek, na jakie Pan sobie pozwolił względem mnie. To nam nie pomoże a raczej spowoduje tylko zamieszanie i konflikt osobowy. A to nie jest celem mojej rozmowy na forum.

    Pani nie jest katoliczką, pani Ewo. – admin

  77. ewa said

    powiem za Jezusem ” jeśli skłamałam, to proszę mi to wykazać, zamiast okazywać swoją agresję” :-)

  78. ewa said

    a kim był Dawid wg. Pana JO?? :-)

  79. ewa said

    Pan Jezus stał się człowiekiem przyjmując ciało z Maryji dziewicy. Prawda? Tak jest w CREDO. A jako człowiek był Żydem. Bo Maryja matka Jego była Żydówką. Dla mnie to jasne.

  80. ewa said

    Jeśli zaś chodzi o ród Dawida to dotyczy on pochodzenia Józefa a nie Maryji :-) Co nie zmienia faktu, że Maryja była Żydówką. Tylko że z innego rodu.

  81. ewa said

    Panie gajowy proszę wybaczyć mnogość moich wpisów ale nie jest to spam tylko dyskusja- wymiana zdań między mną i dwoma forumowiczami. Spam ma inny charakter.

  82. ewa said

    Ewangelia Łukasza k 1,32 i Rz 1,3 potwierdza pochodzenie Maryji z pokolenia Judy. Tradycję pochodzenia Maryji z tego właśnie pokolenia podtrzymywali po raz pierwszy Justyn Męczennik i Ignacy Antiocheński[4].

  83. ewa said

    Mianowicie zarówno Miriam [Maryja] jak i Eliszeba [Elżbieta] mogły być kuzynkami poprzez swoje matki wywodzące z się jakiegoś rodu kapłańskiego.

    Otóż Zachariasz musiał mieć żonę zgodną z takim oto przepisem Tory:
    Kpł 21,13 Za żonę weźmie tylko dziewicę. 14 Nie weźmie za żonę ani wdowy, ani rozwódki, ani pohańbionej, ani nierządnicy: żadnej z takich nie weźmie, ale weźmie dziewicę spośród swych krewnych.

    Ciekawe że podobny przepis obowiązywał w ogóle wobec poszczgólnych pokoleń Izraela:
    Lb 36,8 Każda panna, która posiada w jakimś pokoleniu dziedzictwo, może wziąć męża tylko z rodu swego pokolenia, by Izraelici zachowali dziedzictwo swoich przodków 9 i aby majątek dziedziczny nie przechodził z jednego pokolenia na drugie. Owszem, pokolenia Izraelitów winny się trzymać swoich posiadłości dziedzicznych».

    To zaś świadczy, że Miriam, o ile była jedyną córką swoich rodziców, nie mógła wyjść za kogoś, kto nie pochodził z pokolenia Judy [a być może kogoś z rodu Dawida jeśli sama była z tego rodu].

    Dopuszczalne jest jednak, aby kobieta z rodu Lewiego wyszła za mąż za kogoś z innego pokolenia [zwłaszczy gdy została wdową], ponieważ Lewi nie miał w Izraelu żadnych posiadłości oprócz ściśle określonych sześciu miast z pastwiskami, które były rodzajem zbiorowej własności i nie mogły być dziedziczone w zwykły sposób.
    [jeśli się mylę, to prosze o odpowiednie cytaty ze ST lub Talmudu].

    A zatem matka Miriam [tradycja podaje jej imię: Channah = Anna] musiała być siostrą matki Eliszeby, pochodzić z rodu kapłańskiego i wyjść za mąż za ojca Miriam [tradycja podaje jego imię: Jochaqim =Joachim], który zapewne pochodził z pokolenia Judy, a być może z samego rodu Dawida. Dlatego Miriam mogła wywodzić się według Prawa z pokolenia Judy, chociaż miała kuzynkę z rodu Lewiego.

    Należy dodać, że według Prawa ma znaczenie jedynie pochodzenie z linii męskiej, a kobiecych genealogii w ogóle w Piśmie nie ma. A to dlatego, że w tych czasach wierzono, że tylko nasienie męskie przekazuje tozsamość, zaś ciało kobiety jest tylko urodzajną glebą, na której rozwija się zawarty w nasieniu mikroskopijny „humunculus”=człowieczek.
    __________________
    cooperatores veritatis (3J,8)

  84. Kudlaty said

    @Ewa
    „Starsi bracia w wierze” ?
    dla rozjasnienia posoborowych przekretow niech posluzy ponizszy artykul:

    Ks. prof. Michal Poradowski – byly profesor Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile

    W ostatnich latach spotykamy sie coraz czesciej z opinia, ze Zydzi sa rzekomo naszymi „starszymi bracmi w wierze religijnej”.

    Otoz jest to balamuctwo, gdyz religia zydowska zawsze w ciagu tysiecy lat podkresla, ze jest wiara w Boga jednoosobowego, podczas gdy wiara chrzescijanska, tak katolicka jak i prawoslawna, a takze protestancka i anglikanska zawsze podkreslaja istnienie Boga w Trojcy Przenajswietszej, a wiec czcza Boga-Ojca, Boga-Syna i Boga-Ducha Swietego.

    Istnieje wiec zasadnicza roznica miedzy wiara chrzescijanska a wiara zydowska.

    Stad tez nigdy nie byli, nie sa i nie moga byc Zydzi uwazani przez chrzescijan za „starszych braci w wierze”, gdyz ich wiara w Boga absolutnie jedynego jest calkowicie inna od naszej wiary chrzescijanskiej w Boga w Trojcy Swietej Jedynego, a objawionego nam przez Chrystusa Pana, ktorego Zydzi nie tylko ze nie uznaja, ale ktorego zawsze i ciagle odrzucaja i ktorego nauke przesladuja.

    Wystarczy zajrzec do glownych pism zydowskich, a przede wszystkim do Talmudu, tak w wydaniu jerozolimskim, jak i wydaniu babilonskim, aby przekonac sie, ze Zydzi poza dekalogiem Mojzesza nie maja nic wspolnego z wiara chrzescijanska, ktora powstala z nauki Jezusa Chrystusa, ktorego Zydzi uwazali za zdrajce i ktorego ukrzyzowali.

    Zas zwolennikow Jezusa Chrystusa najokrutniej przesladowali i stali sie najwiekszymi wrogami chrzescijanstwa.

    Zydzi byli inspiratorami przesladowan chrzescijan za czasow Nerona, az do czasow rewolucji francuskiej, a bardziej jeszcze w okresie rewolucji bolszewickiej w Rosji.

    Nazywanie więc Żydów „starszymi braćmi w wierze” jest bluźnierstwem !

    Przeciez sam Chrystus Pan wyrzucal im brak wiary starotestamentowej i oskarzal ich o satanizm, mowiac: „Wy z ojca diabla jestescie…” (Ew.Sw.Jana 8:44)

    Nie mozna jednak zapominac, ze niektorzy Zydzi przyjeli nauke Chrystusa Pana, ale niemal wszyscy apostolowie byli pochodzenia celtyciego, a nie semickiego – bodajze tylko Judasz i Pawel byli semitami.

    W okresie Chrystusa Pana, Palestyna byla krajem zaludnionym przez najrozmaitsze ludy, ale glownie przez Celtow. Tak wiec obdarzac Zydow tytulem „naszych starszych braci w wierze” jest co najmniej nieporozumieniem.

    Niestety w Polsce, w ostatnim 50-cio leciu duchowienstwo katolickie zostalo bardzo zazydzone, gdyz Zydzi niemal masowo wstepowali do seminariow, glownie do warszawskiego. Stad tez mamy obecnie w Polsce wielu ksiezy i biskupow pochodzenia zydowskiego i to oni wlasnie tak czesto uzywaja zwrotu „nasi starsi bracia w wierze”.

    – Ks. prof. Michal Poradowski – byly profesor Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile

  85. ewa said

    Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: «Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu».
    (J 1, 47)
    przeledźmy teraz jednego bohatera z Pisma ŚW SZAWŁA zwanego Pawłem:

    Paweł był Żydem z diaspory i jak trzykrotnie wspominają Dzieje Apostolskie (9,11;21,39; 22,3) pochodził z Tarsu, dużego miasta w Cylicji. W I w. po Chr. Tars był słynny z rozkwitu nauk i sztuk. Strabon w swojej Geografii wychwala mieszkańców Tarsu wręcz za pożądanie nauki, powiadał także, że Tars przewyższał Ateny i Aleksandrię. Dzięki dogodnemu położeniu na szlaku handlowym i urodzajnej ziemi, jak również korzystnej polityce rzymskiej, miasto w czasach Pawłowych przeżywało okres szczególnego rozkwitu. Oprócz Greków oraz przedstawicieli wielu narodów orientalnych w Tarsie zamieszkiwała znaczna ilość Żydów. Pierwsze ślady pojawienia się Hebrajczyków na tych terenach znajdujemy w wypowiedziach proroków (Iz 66,19; Jl 4,6). Dzieje Apostolskie wspominają o synagodze w Jerozolimie, która gromadziła Żydów hellenistów m.in. pochodzących z Cylicji w Azji (6,9). W tym to etnicznie nie jednorodnym mieście narodził się Paweł.

    Paweł bez wątpienia był Żydem. Niejednokrotnie podkreśla on swoje żydowskie pochodzenie. Jest on Hebrajczykiem, Izraelitą, z potomstwa Abrahamowego (2 Kor 11,22). W Liście do Rzymian (11,1) dodaje: z pokolenia Beniamina. Jego rodzina była ortodoksyjnie żydowska, o czym świadczy wypowiedź Pawła z Flp 3,5: obrzezany w ósmym dniu, z rodu Izraela, z pokolenia Beniamina, Hebrajczyk z Hebrajczyków, w stosunku do Prawa – faryzeusz.

    Zgodnie z przepisami Prawa (Gen 17,12) został on obrzezany 8 dnia po narodzeniu. Nadano mu imię hebrajskie Saul (Szaweł), które nawiązywało do pierwszego króla w Izraelu. Apostoł pochodził z tego samego pokolenia Beniamina, z którego pochodził wspomniany król. Nosił także inne imię Paulus (Paweł), imię rzymskie, które potwierdzałoby fakt posiadania obywatelstwa rzymskiego, o czym mówią Dzieje Apostolskie (16,37-38; 23,27). Przywilejem tym Paweł cieszył się od urodzenia. To by wskazywało na rangę społeczną rodziny Pawła. Obywatelstwo, oprócz przywileju noszenia białej togi, dawało bierne prawo wyborcze, chroniło przed karami cielesnymi, umożliwiało wnoszenie apelacji w wyrokach sądowych, pozwalało na nabywanie majątku i jego dziedziczenie. Nie wiadomo, czy ojciec Pawła tytuł obywatela rzymskiego odziedziczył po przodkach, czy też zyskał przez szczególne zasługi dla Rzymian.

    Apostoł Paweł pochodził z rodziny faryzejskiej, to znaczy zaliczającej się do gorliwych czcicieli Jahwe. W warunkach jednak diaspory nawet faryzeusze nie byli tak hermetycznie zamknięci jak ich współwyznawcy w Palestynie.

    Z domu wyniósł znajomość języka aramejskiego, w synagodze poznał język hebrajski i teksty Pisma Świętego. Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami zdobył też zawód: tkacza (por. Dz 18,3).

    Paweł określa siebie jako Hebrajczyk z Hebrajczyków. Nie jest to tylko wyrażenie dla narodowej przynależności Apostoła. Pojęcie to można rozumieć, jako określenie tych Żydów, którzy w przeciwieństwie do innych, pochodzili z Palestyny. [1] Pochodzenie rodziny z Palestyny i faryzejska orientacja rodziny, dają podstawę do wysunięcia wniosku, że dla Pawła językiem ojczystym był język aramejski. O jego rodzinie nic więcej nie wiemy, poza jeszcze krótką wzmianką o zamężnej siostrze, która zamieszkała, zapewne po swoim ślubie, w Jerozolimie (Dz 23,16).

    Dzieje Apostolskie donoszą o przybyciu Pawła do Jerozolimy dla odbycia studiów judaistycznych: Wychowałem się … w tym mieście [Jerozolimie], u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym (Dz 22,3).

    Paweł został wiec uczniem rabina Gamaliela, u którego poznawał umiejętność tłumaczenia Pisma Świętego i wyprowadzenia z niego wszystkich potrzebnych rozwiązań. W Prawie i prorokach bowiem według poglądów żydowskich zawierała się cała mądrość i wiedza. W Jerozolimie Paweł pogłębił znajomość ojczystej religii i zarówno pod względem etnicznym jak i religijnym i był dumnym z przeszłości swojego narodu i ze swej przynależności do niego. Pobyt w szkole faryzejskiej wywarł na jego życiu szczególne piętno. Charakteryzując swój okres życia przed wydarzeniem pod Damaszkiem, pisał w Liście do Galatów: …w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, ..byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków (1,14).

    2. Wydarzenie pod Damaszkiem

    Punktem zwrotnym w życiu Pawła było to, co się wydarzyło pod Damaszkiem. Najbardziej rozpowszechniony jest opis tego wydarzenia z 9 rozdziału Dziejów Apostolskich, który jednak w zrekonstruowaniu tego wydarzenia jest w niewielki sposób pomocny. Badania przeprowadzone przez Löninga [2] wykazały, że historia nawrócenia w Dz 9 została przedstawiona wg określonego wzorca, który można spotkać w żydowskich historiach nawróceń, przede wszystkim w legendzie Heliodora. Podobieństwa można odnaleźć również w Starym Testamencie (por. 2 Mach 3). By mieć wgląd w to co się wydarzyło trzeba sięgnąć do świadectwa samego zainteresowanego, tzn. do św. Pawła.

    Wg Gal 1,15nn miało miejsce wobec niego Boże działanie, a więc obiektywne zdarzenie. Paweł określa je jako „objawienie”, które jest powiązane z jego powołaniem, ze zleconą mu misją bycia misjonarzem pogan

  86. ewa said

    Jedna trzecia Nowego Testamentu składa się z Listów Św Pawła. Czy mamy to wykreślać z kanonu ksiąg świętych???

  87. ewa said

    Różnica istnieje i to oczywista. A mianowicie taka, że Żydzi odrzucili to na co czekali prez tysiąclecia. Odrzucili Mesjasza. Żyją wobec tego z dala od Boga, bo sprzeciwili się woli Ojca,który posłał Syna.
    To jest kolosalna różnica.
    Nie zmienia to faktu ze tutaj nie chodzi o pochodzenie cielesne Zyda tylko o przyjęcie Chrystusa Jako Pana. Każdy Żyd który przyjmie chrzest i Chrystusa będzie zbawiony tak samo jak inny człowiek.

  88. ewa said

    Jezus umarł za wszystkich ludzi. Zarówno za Żydów jak i za Greków oraz innych pogan. Warunkiem zbawienia jest przyjęcie Chrystusa przez chrzest w Duchu Świętym oraz przyjęcie Ewangelii czyli Dobrej Nowiny. Każdy człowiek zarówno poganin jak i Żyd po spełnieniu warunków Jezusa będzie zbawiony. W niebie zapewne mozesz spotkać wielu Żydów z przyrodzenia,którzy się nawrócili na chrześcijaństwo ;-)

    Kolejne rewelacje na poziomie przygotowania do Pierwszej Komunii… – admin

  89. ewa said

    Panie Kudłaty skąd Pan znalazł te pseudokozrenie celtyckie u apostołów?? :-) Akurat tak się składa, że wszyscy Apostołowie ( a było ich dwunastu bo za Judasza wybrano Macieja) byli Żydami. A jeśli chodzi o sw Pawła to on akurat NIE NALEŻAŁ DO OWEJ DWUNASTKI:-) Jak wiadomo zdarzenie pod Damaszkiem było już po śmierci Pana i po Jego zmartwychwstaniu. Pawła nazwano apostołem narodów, bo głosił Ewangelię poganom. Ale nie był apostołem jednym z dwunastu.To wie każdy katolik,który czyta Pismo Święte

  90. ewa said

    akurat ks Paradowski miał wykazane przez biskupów wielokrotnie wiele błędów doktrynalnych. Były one sprzeczne z Pismem Świętym i nauką Kościoła. Proszę poczytać jego historię. Gdyby żył, a zmarł w 2003r byłby poważnie skrytykowany przez przedstawicieli Kościoła.

  91. ewa said

    Panie Kudłaty poproszę choć jeden werset biblijny lub paragraf KKK który mówi o celtyckich korzeniach któregokolwiek z Apostołów :-)) lub wzmiankę jakiegoś Ojca Kościoła na ten temat.Lub świętego.

  92. Junior mlodszy said

    Pani Ewo
    Smalone dudy.
    Czy jak ktos sie ochrzci to jest zydem???
    Wszystko sie Pani pokielbasilo.
    Tak sie jakos dziwnie sklada, ze wspolczesna propaganda zydowska nazywa Jezusa Zydem, ale nigdy … Hebrajczykiem.
    Koczownicze plemiona hebrajskie stanowily wszystkiego 3 % ludnosci Bliskiego Wschodu, ktory to Bliski Wschod byl zlepkiem wszystkich mozliwych narodowsci owczesnego swiata. Np. taka Cyrenajka byla kolonia grecka. Jest to wyraznie napisane w Starym Testamencie. W Staym Testamencie pisze wyraznie, ze bog wojny Jahwe kazal hebrajczykom wymordowac wszystkie cywilizacje Bliskiego Wschodu. Zadziwiajaca obietnica Ziemi Obiecanej!! Nawet jako dogmat nie wytrzymuje to testu religii. Ten ich plemienny bog wojny przypomina bardziej herszta zbojow niz jakiegokolwiek Boga.

    A tymczasem wyrzuceni Hebrajczycy z Babilonu przybyli do Judei, ktora byla zlepkiem ludow i PRZEJELI religie od ludow Bliskiego Wschodu, ktore to ludy staly na wysokim stopniu rozwoju w przeciwienstwie do pastuchow i zlodziei bydla.
    I o tym pisze w Starym Testamencie.
    Hebrajczycy/zydzi o ktorych sie Pani rozchodzi wierzyli w zlotego cielca i wielobostwo do II-go wieku naszej ery.
    Radze, zeby dokladnie poczytac Stary Testament.
    Ja napewno nie rozumiem, jak synowie Jakuba, ktory nazwal sie Izrael (ten co bil Boga) stali sie wylacznym narodem i wylacznymi wlascicielami Bliskiego Wschodu, gdzie najmniej czasu spedzily wlasnie te szczatkowe plemiona hebrajskie.
    Jerozolima pod okupacja rzymska stala sie strasznym miejscem jak sie tam zagniezdzili wyznawcy plemiennego boga wojny Medianitow – Jahwe.
    Otoz pastuchy palily dziennie cale stada – tysiace wolow i baranow w tej swojej swiatyni boga wojny, w ktorej oprocz paleniska niczego nie bylo.
    Tysiace krow palonych zywcem (holokaust – ofiara calopalna) powodowalo taki straszny ryk i smrod i dym na cale miasto, ze nikt tam wytrzymac nie mogl. I wszyscy mieli dosc tych zboczencow co masowo palili zywcem przerazone zwierzeta. Przed swiatynia staly lawki i pastuchy sprzedawaly te krowy i barany wyznawcom krwawego boga, ktoremu potrzebne byly te biedne zwierzeta w straszliwej ilosci.
    I to Pan Jezus wyrzucal Hebrajczykom. I mowil do nich ‚WY’ – takie smakie plemie zmij i oszustow

    Jakby Pani uwaznie czytala Stary Testament toby Pani wiedziala, ze Hebrajczycy nie mieli prawa wrocic do Jerozolimy dopoki nie przyjdzie mesjasz; i z woli ich wlasnego, plemiennego boga zostali przepedzeni na cztery strony swiata.
    Jakby jeszcze Pani byla uwaznym czytelnikiem Pisma Swietego, toby sie Pani doczytala, ze Bog zabronil Dawidowi budowac swiatynie w Jerozolimie pod kara smierci.
    A wczesniej jeszcze ‚zaden Hebrajczyk nie przekroczy progow miasta Jebuzejczykow (Jerozolimy)’ Pisze wyraznie jak BYK!
    Ani Zydzi nie wybudowali Jerozolimy ani nie umieli o nia zadbac. I przebywali w niej w sumie niecale sto lat. Duzo dluzej byli tam Babilonczycy, Muzulmanie i chrzescijanie. Mozna to sobie bardzo latwo sprawdzic.
    Takie samo prawo do Jerozolimy mam ja – spod Warszawy, jak i kolega Netanyahu – Warszawiak z pochodzenia. Jego oboje rodzicow bylo z Warszawy.
    Narod przez siebie wybrany stale szuka draki i zaczepki. W Kolonii zakazali obrzadku rzezania religijnego, w Nowym Jorku przygotowuja ustawe o zakazie rzezania, poniewaz za duzo dzieci umarlo na skutek zarazenia sie od mohela -rabina od rzezania…. syfem.
    Ten piekny rytual religijny zydow polega na tym, ze mohel nacina noworodkowi siurka i potem wysysa z tego skrawionego siurka krew. Moim zdaniem jest to zboczenie i w kazdym innym przypadku taki np. goy nie wyszedlby z wiezienia.
    A oni jeszcze zarazaja chorobami wenerycznymi malenstwa. i teraz robia raban, ze sie im ogranicza wolnosc religijna. W Izraelu coraz wiecej kobiet nie zyczy sobie tej wspanialej ceremonii przynoszacej najwiecej frajdy zarazonym mohelom.

    Radze zajac sie Chrzescijanstwem i Chrzescijanami i przestac na sile dopasowywac Zydow do naszej religii. Nie mamy z nimi absolutnie nic wspolnego.
    Prosze poczytac co ostatnio zrobili w Jerozolimie. Podpalili klasztor i wypisali, ze ‚Jesus was a monkey’.
    Nikt im za to nic nie moze zrobic bo my sami ich czcimy jako narod wybrany. No to kogo Pani broni? Zydow czy Jezusa???

  93. ewa said

    Co do Dawida, rzecz oczywista że był królem Izraela :-) Życie oraz rządy Dawida opisują biblijne Księgi Samuela, 1 Księga Królewska i Księga Kronik.

  94. Kapsel said

    Czy Jezus Chrystus był Żydem ?

    http://marucha.wordpress.com/2012/08/02/najnowszy-wywiad-ks-a-skwarczynskiego-o-bliskim-ostrzezeniu-i-oczyszczeniu-swiata/#comment-186147

    Zanim zacznę tę prelekcję, chciałbym zwrócić waszą uwagę na jedną rzecz. Użyję jednego
    słowa, słyszycie go, czytacie go, używacie go – ŻYD – jak gdyby było ono czymś co można zważyć czy poczuć, i słowo to ma swoje pochodzenie. Będę teraz używał tego słowa, mimo, że sam nigdy go nie używam, ani w życiu prywatnym, ani w sprawach osobistych. Teraz chcę wyjaśnić, że dr Samuel Johnson napisał pierwszy Słownik Angielski w 1797. Do roku 1800 brakowało tylko kilka lat, co nie jest bardzo dawno temu! Składa się on z dwóch grubych tomów. I zawiera być może każdy wyraz używany wówczas w języku angielskim. Pokazywałem to wielu ważnym ludziom, i byli zdumieni, ponieważ kiedy mówiłem im to co zaraz wam powiem, nie wierzyli mi. Więc kupiłem te dwa tomy – trochę mnie to kosztowało. Pierwsze wydanie, rzadkie okazy!

    W tych księgach, w tych dwóch tomach, w pierwszym wydaniu angielskiego słownika wydanego przez dr Samuela Johnsona, (o którym, z pewnością słyszeliście), ten wyraz nie występuje! WYRAZ ŻYD NIE WYSTĘPUJE ! Ten wyraz był zmyślony, wymuszony na was, wepchnięty wam w gardła przez media kontrolowane przez ludzi zainteresowanych w wyprowadzeniu was na rzeż. Nie było tam wyrazu ŻYD. Oni mówią, że użył go Szekspir. Cytują wszystkich którzy go używali. Nie było takiego wyrazu. Już nie chcę wchodzić w to głebiej. Nie chcę wprowadzać tu dyskusji filologicznej. Mamy coś ważniejszego. Ale mam zamiar o nim mówić, używać go, chcę byście wiedzieli, że nigdy go nie zaakceptowałem, i więcej, powiedzmy, jak ludzie mówiący o sztucznym jedwabiu. Sztuczny jedwab miał pewną wadę. Sam go sprowadzałem kiedy pokazał się na rynku po raz pierwszy. Wyprodukowany był w Niemczech, i nazwany sztucznym jedwabiem. I to miało pewne skutki. Ludzie nie chcieli kupować czegoś co było sztuczne. Tak więc producenci dogadali się i wyznaczyli nagrodę 25 tys dolarów każdemu kto wymyśli dobrą nazwę dla sztucznego jedwabiu. Nagrodę wygrał ktoś kto wymyślił nazwę ‘rayon’. Dzisiaj ludzie mówią o rayonie jakby ta nazwa istniała od początku świata, jakby zawsze istniała. Rayon to nowoczesny wyraz, a człowiek który go wymyślił otrzymał 25 tys dolarów.

    Wyraz ŻYD został wymyślony przez ludzi, którzy wpędzili nas w dwie wojny, którzy zastawili pułapkę byśmy wzięli udział w trzeciej, i którzy faktycznie przejęli kontrolę nad światem, szczególnie kontrolę nad naszym państwem – co potwierdzają senator Fulbright i inni.

    http://marucha.wordpress.com/2011/01/13/benjamin-freedman-do-kadetow-amerykanskich-1974-rok/

  95. ewa said

    Pana porady zostawię bez komentarza panie Junior :-))
    wobec wyboru jaki mam, zdecydowanie wolę Słowo Boga zamiast Pańskich wywodów. Ale mogę obiecać modlitwę za jasność umysłu od Boga dla Pana. :-)

  96. Kapsel said

    Od wielu lat żadna książka tak silnie nie wstrząsnęła światem żydowskim jak „Wymyślenie żydowskiego narodu” Szlomo Sanda.

    … Potomkowie starożytnych Żydów to dzisiejsi Palestyńczycy. Ludzie ci zostali bowiem zarabizowani po tym, gdy w VII wieku Palestyna została podbita przez Arabów. Nie ma się im zresztą co dziwić. Arabowie ogłosili, że każdy, kto uzna Mahometa za proroka, zostanie zwolniony od podatków. Myślę, że gdyby ktoś coś takiego zaproponował dzisiejszym Izraelczykom, zapewne duża część z nich też by się nawróciła na wiarę Allaha. (śmiech)…

    http://marucha.wordpress.com/2012/08/02/najnowszy-wywiad-ks-a-skwarczynskiego-o-bliskim-ostrzezeniu-i-oczyszczeniu-swiata/#comment-186944

    Papież Jan Paweł II do i o Palestyńczykach ( prawdziwych Żydach ) i atak rabina Friedmana z NY

  97. ewa said

    Dziękuję wszytkim za tę dyskusję dzisiejszą.
    Niechaj pokój od Pana nas wszystkich ogarnie.
    Pan z Wami ;-)
    e.

  98. Junior mlodszy said

    Hej, Pani Ewo,
    Jakiej narodowosci jest Jehowa??? Czy to tez ZYd? Bo z tego co wiem to byl Medianita.
    A i pewnie te anioly beda do mnie gadac po hebrajsku jak sie spotkamy.
    Bo sam termin ‚Zyd’ powstal w poznym Sredniowieczu. W Hampton Court w Anglii udalo mi sie poczytac Stary Testament be ‚wklejek’ zydowskich. Postarali sie wybrancy, zeby poniszczyc stare Biblie. W Krakowie nawet za czasow Stalina (opowiadala mi babcia), ze byl zydowski sklep na malym Rynku, gdzie sprzedawali biblie i dewocjonalia

  99. ewa said

    ps gdyby ktoś z Państwa chciał szczerze porozmawiać ze mną na tematy wiary katolickiej służę moją skromną osobą oraz wiedzą i doświadczeniem jakie mi dał Bóg. Rozmawiam tylko o sprawach wiary. Nie robę wycieczek politycznych bo się na tym nie znam. I nie interesują mnie potyczki między frakcjami oraz NWO. Jezus Chrystus powiedział do Piłata: ” MOJE KRÓLESTWO NIE JEST Z TEGO ŚWIATA” Ja oczekuję według obietnicy nowegoNieba i nowej ziemi jak jest napisane. Z Bogiem

  100. JO said

    Pani Ewo, w Polsce rodowod idzie po Ojcu…..

  101. JO said

    Poza tym Pani Ewo, w Izraelu wiekrzosc Zydow ma pochodzenie Chazarskie lub jakies Afrykanskie.

    „Zydzi” biblijni to Palestynczycy jak wyzej wykazano.

    A dzis wiemy naukowo , ze MY pochodzimy od Jednego Ojca i jednej Matki.

    O czym wiec Pani Mowi?….

  102. ewa said

    Jezus – Chrystus – Syn Boży – Zbawiciel

    Nie byłoby chrześcijaństwa bez Jezusa z Nazaretu i Jego działalności. O chrześcijaństwie można jednak mówić od chwili, w której uczniowie Jezusa związani z synagogą, uświadomili sobie, że ich wiara rozsadza ramy judaizmu, i że zwolennicy tzw. drogi Pańskiej podążają w zgoła innym kierunku, aniżeli legalistyczna refleksja wielkich rabinów żydowskich. Znakiem odróżniającym chrześcijaństwo od judaizmu było wyznanie: Jezus jest Panem i Chrystusem (Dz 2,36). Dla chrześcijan było ono darem Ducha Świętego (1 Kor 12,3), dla przedstawicieli urzędowego judaizmu kamieniem obrazy. To fundamentalne wyznanie niebawem stało się znakiem rozpoznawczym między wyznawcami Jezusa a resztą społeczeństwa imperium rzymskiego, przybrało formę graficznego znaku ryby – icquV . Każda litera słowa i)xqu¿j stanowi początek słów tworzących podstawowe, chrystologiczne wyznanie chrześcijańskie: IhsouV CrostoV, QeoV UioV, Swter (Jezus Chrystus, Boży Syn, Zbawiciel).

    Jezus

    No i co to ma wspólnego z Neokatechumenatem? Nic. Ot, garść znanych faktów z Pisma Świętego. Czyste spamowanie forum – admin

  103. ewa said

    Drogi administratorze
    Otóż, owa „garść znanych” ( jak widać nie wszystkim) faktów z Pisma Świętego jest nauką Boga o miłości wobec nas oraz miłości jaką nakazał nam wszystkim nasz Pan Jezus Chrystus wobec KAŻDEGO BLIŹNIEGO.
    To jest odpowiedż Boga na Waszą nienawiść i uprzedzenia wobec braci w Chrystusie.
    Błagam Boga o wybaczenie Wam tego wszystkiego.

    Pani wpisy nie mają nic wspolnego z tematem artykułu i po prostu go zamulają. – admin

  104. ewa said

    Taką manipulacją nie zjedna Pan sobie prawdziwych przyjaciół. Bo prędzej czy później odkryją Pana kłamstwa i to że Pan nimimanipulował….. dziś nie mogą tego przeczytać. Ale ja też mam swojwego bloga. Z TYM że w odróżnieniu od Pana ja nikogo nie osądzam na nim i nikim nie manipuluję. A dyskusje u mnie sa swobodną wypowiedzią każdegokulturalnego forumowicza, nawet adwersarza. usuwam TYLKO akty agresji słownej i wulgaryzmy.

    Pani Ewo, uprawia tu Pani spaming, usunąłem chyba z 50 Pani komentarzy. Jeśli Pani szczerze wierzy w to, co pisze, to niech Bóg będzie Pani miłosierny.
    Admin

  105. Junior mlodszy said

    Pani Ewo,
    Ja wlasciwie nie dbam o modlitwy kogos kto nie zna ani Starego ani Nowego Testamentu. Rownie dobrze moga sie za mnie modlic suffici znad Zambezi, Buddysci -ale bez Dalaj Lamy bo go nie lubie. Nasza religia nie zabrania nam znajomosci historii i czytania Herodota, Flawiusza (zydowskiego historyka), Plauta czy nawet glinianych tabliczek asyryskich. Natomiast radze DOBRZE poczytac w Starym Testamencie historie Dawida i jego synka dziecie milosci do cudzej zony – Hetytki; Salomona, ktory urodzil sie z Hetytki, a wiec nie -hebrajki. Z tego wynika ze nie mogl byc zydem.
    Salomon mial bardzo wiele zon i wiele dzieci roznej narodowsci. A jak Pani naprawde umie czytac to juz w Exodusie – ksiega wyjscia przeczyta Pani o tym dlaczego zydki/hebrajczyki uciekaly z Egiptu szybciej od wiatru i dlaczego ich faraon gonil: bo okradli Egipcjan. Nikt nie goni zbieglego ‚niewolnika’ bez powodu.Jest nawet w Starym Testamencie dokladnie opisane co pokradli.
    Nie, z cala pewnoscia nikt mnie nie przekona ze te egipskie uciekiniery i wyznawcy zlotego cielca sa podstawa mojej etyki i wierzen religijnych.
    Od przekrecania historii sa zydy. My sie historii nie boimy.
    Dyskryminuje Pania oswiadczenie ze ma pani swojego bloga z pelna cenzura – bo ja dla Pani napewno nie moge byc ‚kulturalnym forumowiczem’ bo jak sie wkurze to klne jak dwa szewcy.

    I jak to sie ma z Pani oswiadczeniem ze ktos ‚ta manipulacja nie zjedna sobie prawdziwych przyjaciol’ i nazywanie kogos klamca.
    Tylko hipokrtyta moze napisac: Ja nikogo nie osadzam ale Pan jest klamca’.
    Chodzila Pani kiedys do szkoly? Juz nie wspomne o kosciele.

  106. Junior mlodszy said

    Kapsel
    ad. 94
    Zupelnie sie zgadzam ale mam klopoty z wytlumaczeniem czesto bardzo poboznym katolikom, ze Pan Jezus nie mogl byc Zydem bo po pierwsze zydow wtedy nie bylo. Nawet niektorzy wierni maja migawki czy Jezus Chrystus byl bardziej czlowiekiem o jakiejs specyficznej narodowsci czy Bogiem. Ukraincy pisali, ze Jezus byl Ukraincem. Ciekawe z ktorej ‚grupy’ ukrainskiej., ze nie nazwe grup ukrainskich po imieniu.
    Jakby Bog ich tak kochal toby im obiecal Rosje ze wszystkimi bylymi republikami radzieckimi i Australie z Oceania a nie jakis skrawek piachu.

    Zydy namieszaly ile wlezie ta wsciekla propaganda i trzepaniem szaraczkom po szarych komorkach – bo sie zaczyna glupawe dociekania, czy Swieta Trojca to geny zydowskie, ktore w ogole nie istnieja. Takie naciagania niestety maja sztuczne (po)twory religijne jak np.neokatechumeni, ktorzy akceptuja wszystkie zydowskie wybryki. Oaza i ruch katechumenow zaczal sie w Polsce po II Soborze. Znam kilku neokatechumenow to cos niecos o nich wiem. Wydaja kupe pieniedzy na jakies seminaria misyjne. Ostatnio zbierali pieniadze na marmury z Wloch do seminarium, ktore buduja naprzeciwko…bardzo parszywego wiezienia.
    W Gajowce dowiaduje sie nowych ciekawostek.

    A chodzi po prostu o to, ze zydy/syjonisci beda kazaly sie niedlugo do nich modlic bo pochodza od … Jezusa.

    Przy tematach religijnych nie wypada uzywac brzydkich wyrazow ale trudno sie powstrzymac.

  107. piotr said

    Naprawdę bardzo ciężko jest zachować spokój jak czyta się artykuł i komentarze na tej stronie. Jeśli neo to herezja, to heretykiem jest papież, który wprowadza liturgie neo jako integralną Liturgię Kościoła, uczestniczy w Eucharystiach neo i prowadzi Liturgie Słowa, spotyka się z inicjatorami drogi. Czy jest to logiczne? Spójrzcie jakie oskarżenia wysuwacie i czy wy możecie nazywać się katolikami, jeśli wypowiadacie posłuszeństwo papieżowi i Kościołowi Świętemu!

  108. JO said

    ad.107. „Jeśli neo to herezja, to heretykiem jest papież,”

    Ano jest…

  109. JO said

    Herezje Papiezy Modernistow, ktorzy znalezli Droge Herezji poprzez NIE poprzez zmiane Dogmatow KKatolickiego ale ich Interpretacji WYKAZAL PAN MAROST.

    Papieze Modernisci SA HERETYKAMI a Sobor Vatykanski II Heretyckim

  110. Marucha said

    Re 107:
    Panie drogi, Panu coś się pomyliło.
    Posłuszeństwo jestem winien Chrystusowi i nieomylnemu Magisterium Kościoła, a nie konkretnemu człowiekowi, który może błądzić. A już na pewno nie żadnemu Żydowi, który stworzył Neokatechumenat jako wersję judeokatolicyzmu dla lemingów.

  111. marost said

    Ktos mi wyjasni co to za ludzie goszcza tym razem na gajowce? Jakies dziwne te wpisy…..???

    Tzw. „neoni”… – admin

  112. JO said

    Golemo-Neokumenici

  113. marost said

    AD112
    Dzieki,
    Golemo – Neokumenici… ? – to jakas odmiana neo-duchaczy?
    Czytam tam wyzej i wlasnie dowiedzialem sie, ze nie moge byc zbawiony bo jestem zle ochrzczony. I czemu wciaz sie czepiaja pochodzenia Jezusa? Kim byl i kim byl? – Najlepiej jakby byl Polakiem, ale niestety urodzil sie za wczesnie….

  114. Ja said

    ja Państwo bardzo przepraszam ale pisanie takich bzdur właśnie jest herezją, a tak dla wyjaśnienia http://pl.wikipedia.org/wiki/Herezja

    Neonku, pomyliłeś adres – admin

  115. Andrzej B R said

    Ad114-wreszcie osoba kompetentna,

    proszę nam wytłumaczyć prawowierność takich czynów Kiko jak:

    kult odwróconego Krzyża, wyrzucanie Krzyża poza zasięg wzroku i

    APOGEUM : usunięcie Kardynała ze sceny dla Shma Izrael

    O herezji mówić z tak poważna osoba nie podołam, ale może tak o

    BLUŹNIERSTWACH pogadamy?

    Może tak o CUDZOŁUSTWIE ?

    NeoKabała nie jest katolicka ale może jakoś tak, w pewnym sensie

    mozna by powiedzieć: jest jakimś neokościołem, ekumeniczno-powszechnym . . .

  116. Boydar said

    „… Golemo-Neokumenici …”

    Panie JO, bywasz Pan genialny !!!

  117. Mariusz T said

    Nie wiem co się wszyscy tak uwzięli na Neokatechumenat? Póki papież go nie rozwiąże, niech działa- co Wam przeszkadza? Trochę zaufania do Kościoła Katolickiego- katolicy… Panu Marianowi dziwię się, czum ludzie śpiewający na dworcach mu przeszkadzają. Zaczepiali kogoś, śmiecili, demolowali? A jeśli komuś radosny (religijny) śpiew w miejscu publicznym przeszkadza, to ma chyba jakiś problem. A Pan autor to już w ogóle- szczyt hipokryzji. Wie Pan co, zły to ptak co własne gniazdo kala- nie ładnie…

    Z dużym przekonaniem „kalam” gniazdo żydowskiej V kolumny w Kościele – admin

  118. Mariusz T said

    Mam wrażenie, że dopatruje się nieistniejących faktów, czy symboli. Nie wiem co to jest V kolumna (dlaczego nie szósta?), ale wiem, że dwóch papieży (Jan Paweł II i Benedykt XVI) nad statutem Drogi się głowiło, a autor i gajowy chyba chcą być od nich mądrzejsi, trochę pokory panowie…

  119. Griszka said

    @118
    Kiedy Orientamenti dla ekip katechistów dostanie imprimatur ? Czemu łamiecie tutaj świadomie przepisy Prawa Kanonicznego ? Co takiego w nim chowacie, że wzbraniacie się przed jego publikacją i pokazaniem go ogółowi katolików, nie mówiąc już o dostojnikach kościelnych ? Każdy z wymienionych papieży publikował swoje książki, nie wzbraniał dostępu szeregowemu wiernemu do swoich katechez.

  120. studentka said

    papież Franciszek do Kiko, gdy ten stał na podeście odwrócony plecami do papieża i było mu głupio w Rzymie 2014 w czasie spotkania po błogosławieństwo z rodzinami jadącymi na misję :”Anioły nie mają pleców”. Dzięki Bogu, który swój dostęp znalazł po przez Drogę moja rodzina się nie rozpadła, Tato przestał nas bić, co niedziele siadamy do stołu modlimy się pieśniami, czytamy Pismo SW, i ojciec jako głowa rodziny dialoguje z dziećmi, tato jako pierwszy modli się po kolei za Kościół święty księży,papieża, władców i tak dalej, potem dzieci modlą sie jak chcą własnymi słowami do Boga, potem pokój z Tobą i na koniec krzyżyk na czole dzieci przez ojca i matkę. Dla mnie to cud gdzie w dzieciństwie bałam się ojca, nienawidziłam go a teraz rozmawiam z nim i widzę jak promienieje spokojem i Bóg mu błogosławi zazdroszczę moim rodzicom i chce być szczęśliwa jak oni.Mam scenę w głowie którą zapamiętam do końca życia. Moi rodzice się pokłócili, tata wychodzi, wraca po jakimś czasie, klęka przed mamą i prosi ją o wybaczenie moja mama poruszona klęka przed nim, oboje zaczynają płakać i na klęcząco się tulić. TO JEST MIŁOŚĆ. Bez Boga człowiek nie jest do niej zdolny.Możecie pisać jeszcze więcej kłamstw ale prawda jest jedna -powiesili ją na krzyżu. Jeśli można jej posmakować poprzez Drogę to rzeczą diabelską jest wypisywanie takich bzdur niezgodnych z rzeczywistością którą człowiek boi się przyjąć. Taką mamy naturę. Wołajcie do Boga On wszystko rozjaśnia!

  121. Griszka said

    @120
    Prawda jest jedna. I napisałem ją powyżej. Działacie w Krk na krzywy ryj, ukrywając przed wiernymi i biskupami swoje tajne nauczanie zawarte w Orientamenti (dzięki ks. Zoffoli w ogóle znamy jedynie 2 tomy wypełnione wszelkiej maści błędami i herezjami). Olewacie w tej materii Prawo Kanoniczne. Czemu inne wspólnoty posoborowe tego nie robią i wszystko odbywa się jawnie ? Jaki szwindle ukrywacie w tych kręgach wtajemniczenia podobnych do tych w sektach masońskich. Kiko już cytuje na katechezach antykatolicki Talmud, wpisany ongiś na Indeks Ksiąg Zakazanych ze względu na zawarte w nim bluźnierstwa – licho wie co tam się wyprawia jeśli wytyczne płyną z centrali, mieszczącej się w betonowym bunkrze na terenie Izraela, dla wszelkiej maści judaizującego sekciarstwa. Szczególnie jeśli się ma błogosławieństwo wszystkich najważniejszych środowisk żydowskich włącznie z najwyższymi władzami państwa Izrael.

    A to co podałaś odbywa się również we wspólnotach protestanckich – sam znam liczne przykłady. Subiektywne odczucie miłości, czyli ciepełka w okolicach serduszka, nie zastąpi zgodności z niezmienną Doktryną Krk a w Neokatechumenacie jest z tym bardzo krucho vide nieuznawanie charakteru przebłagalnego Ofiary Krzyża. W ogóle brzydzicie się wszelkimi ofiarami, bo Kiko je traktuje jako przejaw pogaństwa.
    Takie poglądy nie mają nic wspólnego z katolicyzmem, nie miały miejsca w jego 2000 letniej historii.

  122. Fran SA said

    Gdy chodzi o Kosciol katolicki, to mam prosta rade dla tych, ktorym sie KK nie podoba.
    Moga sobie zalozyc osobna sekte i budowac wlasna baze heretycka.
    A nie korzystac z wielowiekowej tradycji i majatku KK.

    Tymczasem neokatechumeni robia za korniki w Kosciele katolickim i probuja rozwalic kosciol od srodka. Jest to podla infiltracja za bardzo brudne pieniadze.
    Przede wszystkim ci neokatechumeni, ktorych ja znam, to zachwycaja sie bez przerwy zydostwem i zydowska rodzina jako wzorem dla innych religii! Mimo, ze w ich duzym bardzo miescie musieli zamknac dwie jesziwy (szkoly zydowskkie) ze wzgledu na notoryczna pedofilie.
    Wyglada na to, ze istnieje u nich jakas hierarchia spoleczna; sa ‚wazniejsi’ i mniej ‚wazni’.
    Zlosci mnie i to, ze co innego gadaja – a co innego robia.
    Wyrzucili swoje dzieci z domu bo … sa niewierzace. Wydaja ogromne pieniadze na budowanie palacow-seminariow marmurowych; tyle o poganstwie i pokorze!

    Ja bardzo nie lubie wtracania sie do cudzej religii – i bardzo mi sie nie podoba, ze nowonawiedzone przez Kiko i Carmen jakies przekrety probuja ‚wyzwyrtac’ kosciol katolicki.
    Potrafia byc okrutni. Maja jakis ogromnie wygrzany kosciol w w Jerozolimie, ktora uwazaja za stolice Izraela – a to juz pisze w Starym Testamencie, ze siedziba Hebrajczykow byl Shiloh. Tego tez nie wiedza. Ani tego, ze to Jebuzejczycy wybudowali Jerozolime.
    Na otwarcie tego kosciola nie wpuscili ani jednego katolika ani ksiedza katolickiego z Jerozolimy.
    Nie maja w ogole litosci dla palestynskich dzieci. Uwazaja za SLUSZNE, ze palestynscy chrzescijanie nie maja wstepu do Jerozolimy w czasie Wielkanocy.
    I to mi wystarczy!

    Jeszcze zeby sie nie nazywali katolikami!
    Ale ida w zaparte, ze oni – te nowotwory- to prawdziwi katolicy, a moi dziadkowie byli ciemnymi poganami bo mi przekazali nie to, co trzeba.
    Do tego opowiadaja wlasne interpretacje Starego Testamentu, w czym przypominaja Swiadkow Jehowy. Zdaje sie, ze dla nich Stary i Nowy Testament to jedna wielka Ewangelia (bo to Hebrajczycy nie mieli poganskich obyczajow – ale za to mieli telefony komorkowe).
    Zlosci i to, ze nachalnie probuja wyrugowac tradycje religii katolickiej z naszych kosciolow i objac w posiadane katolickie swiatynie. Moim zdaniem, jest to swoisty bandytyzm.
    Ja to rozumiem, ze te Neokatechumeny to jakies ramie wykonawcze II Soboru.

    Nie wiem, kiedy powstal ten ruch neokoatonow, ale pamietam, ze juz w czasach Solidarnosci organizowane byly grupy ‚wspolnoty’ co sie nazywaly Oaza. Moi uczniowie mi o nich opowiadali, bo sami tam lazili. Wtedy mi sie wydawalo, ze to jakas nowa sekta Swiadkow Jehowy czy innych ‚badaczy’ Pisma Swietego.

  123. studentka said

    biedni z Was ludzie, odwagi Bóg i takich przynagla!

  124. Griszka said

    @123
    Sugeruję zachować dla siebie odwagę na okoliczność wyjścia z sekty, która twierdzi, że Kościół zbłądził w IV wieku i przez ponad tysiąclecie panoszyło się w nim pogaństwo. Jest to dokładnie taka sama retoryka wykorzystywana przez duchowe dzieci kacerza Lutra.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.