Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Losy żydowskich żołnierzy Hitlera

Posted by Marucha w dniu 2012-02-22 (środa)

Nadesłał p.PiotrX.
Bryan Mark Rigg – „Losy żydowskich żołnierzy Hitlera”, 2010 r. (fragment).

Jedną z najbardziej spektakularnych ucieczek podczas II wojny światowej zorganizowano przy wsparciu oficerów Abwehry, którzy umożliwili ortodoksyjnemu żydowskiemu przywódcy, rabinowi Schneersohnowi, wyjazd z Polski w 1940 roku. Rabin był najwyższym autorytetem ruchu lubawiczerów, ultraortodoksyjnej sekty chasydów, kimś w rodzaju żydowskiego pontifex maximus. Historia ta jest tym bardziej niezwykła, że główną rolę w uratowaniu rabina odegrali oficerowie Wehrmachtu. Schneersohn, do końca życia, czyli 1950 roku, przywódca chasydzkiej sekty Chabad-Lubawicz, urodził się w Lubawiczach w Rosji w 1880 roku. Był potomkiem założyciela tej sekty rabina Schneura Zalmana, którego pięć pokoleń potomków kierowało ruchem.

W 1920 roku, po śmierci ojca, rabin, mężczyzna dość tęgi, o wzroście 180 centymetrów, przejął kierownictwo nad ruchem. Jasnoniebieskie oczy spoglądały znad rudo-siwej brody. Wielu lubawiczerów wierzyło, że został obdarzony mistycznymi mocami, pozbawiony grzechu i pobłogosławiony Duchem Świętym.

Po rewolucji październikowej w 1917 roku, kiedy Rosja pogrążyła się w chaosie [sama? –PiotrX] , rabin poświęcił się odbudowie życia religijnego w państwie. Wrogość komunistów wobec religii, jak uważał Schneersohn mogła wzbudzić nieprzyjazne uczucia wobec jego ruchu. W latach dwudziestych władze radzieckie często aresztowały rabina , a w l927 i roku skazały go na śmierć, ale dzięki wstawiennictwu ludzi w rodzaju amerykańskiego senatora Williama Boraha wyszedł na wolność. Pod koniec tego samego roku został wydalony ze Związku Radzieckiego [toż to prawdziwy „skandal” – Piotrx] i założył nową siedzibę w Polsce.

W 1929 roku rabin wyjechał do Stanów Zjednoczonych, by zdobyć fundusze. Poznał wielu dostojników, w tym prezydenta Herberta Hoovera. Po powrocie do Europy kontynuował działalność na rzecz ożywienia ortodoksyjnego judaizmu. Kiedy I września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę, zwolennicy rabina próbowali przekonać go do ucieczki. Zgodził się, ale odłożył ją na później. Nie chciał opuścić swoich zwolenników w czasie niebezpieczeństwa. Ale w końcu 4 września Schneersohn uświadomił sobie bezsens swego uporu i wyjechał wraz z rodziną samochodem [! - Piotrx] do Warszawy, skąd miał nadzieję dostać się do Rygi.

W Warszawie Schneersohn pomógł swym uczniom w ucieczce do krajów neutralnych i ocaleniu dokumentów jego jesziwy. Kiedy wreszcie pod koniec września sam chciał wyjechać, było za późno. Wehrmacht okrążył miasto. Niemieckie bombardowania zmusiły rabina do przenosin. Kiedy do lubawiczerów dotarły wieści o radzieckiej inwazji na Polskę 17 września, wpadli w panikę. Wiedzieli, że jeśli Sowieci ponownie schwytają rabina, nie będzie można liczyć na międzynarodową pomoc w jego uwolnieniu. Pozostanie w Warszawie też było niebezpieczne, gdyż Niemcy zaciskali pętlę wokół miasta. 25 września Hitler nakazał zrównać z ziemią polską stolicę. Na miasto spadło ponad 500 ton materiałów wybuchowych i 72 tony bomb zapalających, nie wspominając o pociskach artyleryjskich. Mimo to rabin znów uniknął śmierci. 27 września Warszawa ska-pitulowała. Po odwiedzeniu zniszczonego w niemal 50 procentach miasta Hitler powiedział zagranicznemu korespondentowi: „Proszę się dobrze rozejrzeć po Warszawie. Tak mogę się rozprawić z każdym europejskim miastem”.

W tym ponurym okresie lubawiczerowie i wpływowi nowojorczycy [czytaj „wpływowi nowojorscy żydzi” - Piotrx] naciskali senatora Roberta Wagnera, by poprosił sekretarza stanu Cordella Hulla, żeby zażądał od Niemców informacji o miejscu pobytu rabina i prawa swobodnego wyjazdu z Polski. Wagner napisał do Hulla trzy dni później z prośbą, aby amerykański ambasador w Rydze namierzył Schneersohna, podkreślając, że martwi się o niego wiele amerykańskich organizacji żydowskich. Hull zadziałał i 30 września otrzymał wiadomość od poselstwa w Rydze, że rabin przebywa w Warszawie.

Po otrzymaniu informacji o rabinie sędzia Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Louis Brandeis [żyd – Piotrx] poprosił o pomoc Benjamina Cohena [j.w.- Piotrx] , doradcę Roosevelta. Cohen poinformował Roberta T. Pella, zastępcę szefa Wydziału Spraw Europejskich w Departamencie Stanu, który utrzymywał kontakty z wpływowymi niemieckimi urzędnikami. Pell zgodził się, że tragedią byłoby, „gdyby jednemu z czołowych żydowskich uczonych świata przytrafiło się jakiekolwiek nieszczęście”. Pell znał Helmuta Wohlthata, głównego zarządcę planu czteroletniego Goringa, eksperta od przemysłu międzynarodowego i gospodarki oraz członka partii nazistowskiej, z którym zawarł znajomość po konferencji w Evian w 1938 roku. Podczas tej konferencji Niemcy żądali, aby świat zabrał z ich kraju Żydów – świat, włącznie ze Stanami Zjednoczonymi – odmówił. Następnie Wohlthat zapewnił Pella, że w szczególnym przypadku, którym amerykańskie żydostwo byłoby „szczególnie zainteresowane, zrobi, co w jego mocy, aby ułatwić rozwiązanie”. Pell przekazał prośbę Cohena Wohlthatowi, który dotrzymał obietnicy. „W każdym przypadku – napisał Pel l- Wohlthat działał szybko i z życzliwością”.

Prośby o ocalenie rabina nadal piętrzyły się na biurku Hulla. Lubawiczerowie poinformowali władze amerykańskie, że do ich wspólnot należy 160 tysięcy Żydów z Ameryki Północnej. Było to kłamsto obliczone na wywarcie nacisku na rząd. 2 października 1939 roku Hull powiedział dyrektorowi generalnemu poczty, że Departament Stanu poprosi amerykańskiego wicekonsula w Rydze, by sprawdził sytuację rabina na koszt zainteresowanych obywateli. 3 października Hull zaaprobował depeszę od Pella do Raymonda Geista, konsula generalnego w Berlinie, z prośbą o uratowali ii Schneersohna. W imieniu Białego Domu Geist tym samym poprosił Wohlthata, by pomógł rabinowi wyjechać z Polski. „Zwracali się do Pana – napisał Geist do Wohlthata — ponieważ znam Pana a Pan może być pewien całkowitej dyskrecji [...] Departamentu Stanu. Jestem świadomy poważnego ryzyka, jakie bierze na siebie każdy Niemiec interweniujący w tej sprawie”. Geist następnie zatelegrafował do Hulla i Pella z informacją, że spotkał się z Wohlthatem, „który obiecał załatwić sprawę” z władzami”. Wohlthat potwierdził, że nacisk z tak wpływowych źródeł dla ocalenia szanowanej w świecie postaci gwarantuje podjęcie działań. Ponownie Hull się upewnił, że koszta akcji ratowniczej nie zostaną pokryte przez rząd, ale przez lubawiczerów. Sukces operacji zależał teraz od nazisty Wohlthata. O powodzeniu miało zdecydować to, z kim się skontaktuje i jak zrealizuje plany. Chociaż Wohlthat wierzył, że uratowanie rabina przysłuży się interesom Niemiec, wiedział, że nazistowskie władze na to nie pozwolą. Sytuacja rysowała się w czarnych barwach. Hitler zajął Polskę, a SS zaczęło tworzyć getta i mordować Żydów.

Wohlthat znał jednego człowieka, do którego mógł się zwrócić: admirała Wilhelma Canarisa, szefa Abwehry. Przyjaźnili się, znali swoje poglądy. W 1939 roku Canaris, tak jak Wohlthat, nie aprobował w pełni polityki Hitlera i zatrudniał mischlingów w swej organizacji. Canarisowi nie podobał się też plan eksterminacji polskich Żydów. Dzień po rozmowie z Geistem Wohlthat spotkał się z Canarisem i opowiedział mu o sprawie. Admirał zgodził się pomóc i obiecał wysłać kilku swych oficerów do Warszawy, aby uratowali Schneersohna. Podjąwszy taką decyzję, ryzykował nie tylko pozycję i własne życie, ale także oficerów przydzielonych do tego zadania. Wiedział jednak, co grozi rabinowi, i działał szybko.

Powierzył misję majorowi Ernstowi Blochowi, który znał Wohlthata i często jadał kolacje z nim i Canarisem. Podzielał ich niechęć do antysemickiej polityki nazistów. Być może Canaris rozkazał Blochowi uratować rabina nie tylko dlatego, że major był doskonałym żołnierzem, ale też dlatego, że jego ojciec był Żydem [podobnie jak H.Franka czy wielu innych „nazistów” – Piotrx].

Współczesna fotografia pokazuje mężczyznę mocnej budowy, z ciemnymi oczami patrzącymi z pewnością siebie. Bloch znał swoje miejsce i obowiązki. Jego najbardziej charakterystyczną cechą była jednak poprzecinana bliznami twarz. Podczas bitwy pod Ypres w 1915 roku nieprzyjaciel trafił Blocha bagnetem w dolną szczękę, wyrywając duże fragmenty policzka i kilka zębów. Następną rzeczą, jaką pamiętał Bloch, było przebudzenie w szpitalu. Chociaż rodzina się obawiała, że już nigdy nie będzie normalnie funkcjonował, jego mózg nie ucierpiał. Kilka miesięcy później Bloch wrócił do służby i walczył pod Verdun i nad Sommą w 1916 roku, w Szampanii w 1917 i Flandrii w 1918 roku. Znany jako kompetentny oficer, zakończył wojnę z Krzyżem Żelaznym i Odznaką za Rany; w armii służył od I wojny światowej, przez republikę weimarską, aż do Trzeciej Rzeszy. Przejęcie władzy przez nazistów nie od razu wpłynęło na Blocha. W 1935 roku Canaris zwerbował go do Abwehry i postawił na czele wydziału gospodarczego, który zbierał dane o zdolności produkcyjnej innych państw. Pół-Żyd Bloch mógł pozostać w armii i otrzymać awans, gdyż Hitler uznał go za deutschblutig. Canaris przedstawił fuhrerowi sprawę Blocha pod koniec 1939 roku, a Hitler osobiście podpisał dokumenty ogłaszające Blocha człowiekiem „niemieckiej krwi”. Dzięki temu Bloch i jego rodzina byli chronieni. Jako podwładny Canarisa Bloch nie miał się czego bać i był nawet wysyłany na ratunek Żydom – pod nosem SS.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych tamtejsze biuro chabadu zatelegrafowało do sekretarza rabina w Rydze, że władze niemieckie w Warszawie są „chętne do współpracy” i wysłały urzędnika, żeby namierzył rabina i sprowadził go do Rygi. Dwa dni później Pell, do którego dotarła ta wiadomość, poinformował amerykańskiego charge d’affairs w Niemczech, gdzie można znaleźć Schneersohna. 4 listopada 1939 roku Wohlthat powiadomił Waszyngton, że Bloch jest osobą odpowiedzialną za pomoc rabinowi w ucieczce. Dzień w dzień Bloch przeczesywał żydowskie dzielnice i pytał o rabina. Większość bała się niemieckiego majora i nic nie chciała mu powiedzieć. W tym czasie Max Rhoade, żydowski prawnik w Waszyngtonie, zajął się prawnymi aspektami akcji ratunkowej i utrzymywał relacje między lubawiczanami a rządem. Rhoade zachęcił Cohena, żeby Departament Stanu skontaktował się z konsulatem w Warszawie i przekazał Schneersohnowi, by współpracował z Blochem. Rhoade uważał, że jeśli konsulatowi uda się nawiązać kontakt z rabinem, ten będzie współdziałał z Blochem.

Tymczasem Bloch i jego grupa odkryli, że Schneersohn zgłosił się na policję [???- Piotrx] , ale jego mieszkanie zostało zniszczone podczas oblężenia Warszawy. Bloch i jego ludzie chodzili zatem od domu do domu i pytali przerażonych i głodnych lubawiczerów o rabina, jednak dalej nikt nie chciał mówić. Ale Schneersohn wciąż przebywał w Warszawie, udało mu się uciec z budynku na kilka sekund przed tym, jak bomby obróciły go w gruzy.

25 listopada 1939 roku Niemcy znaleźli dom, w którym mieszkał rabin. Zapukali do drzwi, otworzył starszy mężczyzna. Jego przekrwione oczy patrzyły ze strachem na Blocha i jego grupę. Bloch wytłumaczył, że pomimo mundurów naprawdę chcą pomóc rabinowi wydostać się z okupowanej Polski. Chaim Liebermann, sekretarz rabina, zanotował później, że kiedy przyszli żołnierze, Schneersohn „mieszkał w domu rabina Hirscha Gurary’ego. Nagle w drzwiach stanęli naziści i spytali o Schneersohna. Właściciel domu obawiał się najgorszego ze strony tych wojskowych i powiedział im, że nie mieszka tu nikt o takim nazwisku”. Po wyjściu Blocha rabin poinstruował swoich zwolenników, że kiedy ten oficer wróci, mają mu podać „prawdziwe informacje”. Niedługo potem ktoś zawiadomił Blocha, że dobrze zlokalizował dom rabina. Major wrócił i wdarł się do środka. Wreszcie, gdy Bloch wyjaśnił, na czym polega jego misja, rabin przyjął jego pomoc. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych 27 listopada Pell poinformował Rhoade’a, że Niemcy znaleźli rabina. Podkreślił, że Wohlthat dokonał nadzwyczajnej rzeczy, organizując wojskową eskortę dla zagranicznych obywateli „żydowskich”.

Wohlthat i Abwehra ustalili więc trasę ucieczki z Warszawy przez Berlin i Rygę do Sztokholmu, a stamtąd do Stanów Zjednoczonych. Grupa rabina potrzebowała jednak wiz. Podczas gdy Rhoade walczył z wydziałem wizowym i Departamentem Stanu, niemieccy urzędnicy zaangażowani w sprawę zrobili wielkie postępy. Bloch zdobył ciężarówkę i wóz do wywiezienia grupy z Warszawy, żeby mogli się dostać do pociągu do Berlina, a potem do Rygi. Operacja ratunkowa wymagała zorganizowania samochodów i kartek na benzynę, jak również biletów kolejowych i przepustek. Co ważniejsze, Bloch potrzebował certyfikatów bezpieczeństwa, szczególnie by przejechać przez świeżo podbitą Polskę, gdzie nikt nie mógł podróżować bez kontroli żandarmerii i SS. 22 grudnia 1939 roku, po kilku miesiącach planowania, amerykańska ambasada w Berlinie poinformowała, że tydzień wcześniej nie tylko Schneersohn, ale cała jego rodzina i kilku zwolenników wyjechali z Warszawy do Rygi przez Berlin.

Jeden z lubawiczan opisał podróż: „Nawet szef wywiadu [Bloch] miał trudności z eskortowaniem rabina i jego rodziny do Berlina. Musiał się przedrzeć przez wiele blokad drogowych zorganizowanych przez niemiecką żandarmerię [...]. Za każdym razem zatrzy-mywali samochód pełen brodatych, religijnych Żydów. [Bloch] udawał, że to są jego więźniowie i że ma rozkaz odstawić ich do Berlina. Wreszcie znaleźli się w Berlinie, samym sercu nazistowskiego królestwa zła”. Blochowi udało się wprowadzić rabina i jego grupę do Berlina, gdzie zatrzymali się w Stowarzyszeniu Żydowskim. [to działało wtedy takie stowarzyszenie? - Piotrx] Następnego dnia zjawili się delegaci z łotewskiej ambasady i zabrali ich do Rygi. 13 stycznia 1940 roku Departament Stanu wreszcie zaaprobował wystawienie wiz dla grupy. Podczas gdy uciekinierzy czekali w Rydze na amerykańskie wizy, postanowiono, że rabin z towarzyszami uda się do nowej ojczyzny na pokładzie szwedzkiego liniowca Drottingholm.

6 marca 1940 roku rabin i jego świta wyjechali z Rygi do Sztokholmu, a stamtąd pociągiem do Goteborga, gdzie wsiedli na pokład płynącego do Nowego Jorku Drottingholma. Statek przepływał przez Atlantyk w czasie, gdy niemieckie U-Booty zatopiły wiele alianckich jednostek. Grupa dotarła do Nowego Jorku 19 marca i została powitana przez ponad tysiąc zwolenników rabina Schneersohna, którzy tańczyli i śpiewali na nadbrzeżu. Potem Schneersohn próbował ratować swoich towarzyszy, którzy zostali za granicą, ale niestety większości nie udało się ocalić w latach 1940-1941.

Rabin nigdy nie wspomniał o Blochu ani innych Niemcach, którzy mu pomogli, ale podziękował Hullowi: „Nie wyobraża pan sobie nawet, jakie to dla nas szczęście [...], że możemy chodzić po przyja-znej [amerykańskiej] ziemi [...], szczególnie po straszliwych przeży-ciach [...] pod nazistowskim reżimem”.

Mimo iż dziękował za uratowanie siebie, nie pomagał innym. Zamiast tego rabin chodził do polityków, którzy mu pomogli, i prosił o ocalenie swojej biblioteki składającej się z 40 tysięcy książek. Można by zrozumieć jego troskę, gdyby książki były religijne, ale większość dotyczyła komunizmu, a ponadto znajdowało się też wśród nich na przykład Piekło Dantego. W 1941 roku udało mu się wydostać, przy wielkim nakładzie czasu, wysiłku i kosztów, wszystkie 40 tysięcy książek z Europy [ciekawe ile osób możnaby uratować wykorzytujac te srodki -Piotrx]

Najbardziej niepokojące były podawane przez rabina powody, dla których Hitler mordował Żydów. W 1941 roku tłumaczył, że prześladowania były karą boską dla Żydów za „grzechy” i nieprzestrzeganie praw religijnych. Spytany, dlaczego to europejscy Żydzi, którzy w zasadzie „trzymali się Tory i byli bardziej bogobojni” niż Żydzi amerykańscy, zostali ukarani przede wszystkim, rabin odpowiedział, że „pobożni” cierpią „w imieniu pozostałych”. Rabin dodał, że ta „krwawa łaźnia” ma zmusić Żydów do powrotu do Tory i tym sposobem przetrzeć szlak dla Mesjasza. Twierdził, że „cierpienia współczesnych Żydów to głos z niebios wzywający” ich do żalu za odejście od Yiddishkeit. Wszystko, co mogli zrobić dla cierpiących, to stać się bardziej religijnymi. Powiedział, by „nie dać się zwieść złudzeniu, że Żydom mogą pomóc zwykli śmiertelnicy i polityka. «Mądrzy i rozumni ludzie» nie mogą dopuszczać do siebie takich głupot. Żydom można pomóc skruchą, Torą i mitzvos [dobrymi uczynkami]”.

Jednak mimo że to „śmiertelnicy” – Bloch, Canaris, Pell, Rhoade i wielu innych – przyczynili się do ocalenia rabina, przedzierając się przez labirynt „polityki”, rabin uznał to za akt Boga. Śmiertelnicy to tylko narzędzia w boskich rękach….

Odpowiedzi: 18 to “Losy żydowskich żołnierzy Hitlera”

  1. Kar powiedział/a

    ..Jedną z najbardziej spektakularnych ucieczek podczas II wojny światowej zorganizowano przy wsparciu oficerów Abwehry..

    Szefem Abwehry byl Wilhelm Canaris, ktory byl zydem-wspolpracowal z zydami-spiskowal.. za spisek przeciwko Hitlerowi zostal powieszony w kwietniu 1945

    http://www.ejpress.org/article/38250

  2. Zbigniew NOWAK powiedział/a

    Pozyskuje z archiwów w Polsce metryki urodzonych na terenach obecnej Polski liderów III Rzeszy, I jaki jest efekt? Okazuje się, ze wielu z nich było Żydami. O tych o których ja wiem nigdzie do obecnej chwili nie wspominano.

    Bach Żelewski, Werner Vanitzki, Werner Lorentz, Bronisław Kaminski, Wener Kampe vel Kaminski, Lammers, Thomalla, Liebeshetschel, Wisilceny, SKorzenny, Greiser, Liszka, Udo von Woyrsch i wielu innych, Śmiało

    można powiedzieć – liderzy III rzeszy, zarówno SS jaki i NSDAP było Żydami. NSDAP to był ruch żydowski, obliczony na Drang nach Osten…. Ogrom osób, w załogach obozów koncentracyjnych stanowili nazywający się Niemcami Żydzi.
    Dlatego taka współpraca pomiędzy III rzeczą a Syjonem

    Dowódcy wszystkich trzech frontów w 1939, zarówno od południa, zachodu jaki i północy było Żydami.

    Reg jedynie liznął tego tematu

  3. Niedaleko powiedział/a

    Czytałem ten fragment z uśmiechem,

    “Rabin nigdy nie wspomniał o Blochu ani innych Niemcach, którzy mu pomogli, ale podziękował Hullowi: „Nie wyobraża pan sobie nawet, jakie to dla nas szczęście [...], że możemy chodzić po przyja-znej [amerykańskiej] ziemi [...], szczególnie po straszliwych przeży-ciach [...] pod nazistowskim reżimem”.”

    Ciekawe jaką bajkę później opowiadali swoim.

  4. Kronikarz powiedział/a

    To dlatego najpierw Żydzi witali kwiatami wkraczające wojska niemieckie do Polski
    a później szli pokornie jak baranki na śmierć,
    co mi po wojnie opowiadali zgorszeni tym tym starsi ludzie.

  5. B. powiedział/a

    Czyli po konferencji w Evian los zydow byl przesadzony a cala reszta to hipokryzja zydow zyjacych poza Europa ktora trwa do dziaiaj

  6. Rysio powiedział/a

    No a teraz sobie porównajcie i wyciągnijcie wnioski – tę historię ortodoksyjnego żydowskiego rabina Schneersohona, któremu narodowi socjaliści pomogli się bezpiecznie przedostać na zachód z historią i perypetiami wielkiego ekonomisty żyda Misesa, którego nie dość, że by żywcem obdarli ze skóry (zarówno żydowscy-naziści jak i żydokomuniści ) i którego wszystkie książki zostały przez nich zniszczone ( duża część z nich po wojnie już w socjalistycznym NRD).

  7. Rysio powiedział/a

    https://sklep.mises.pl/products-page/ksiazki/ludzkie-dzialanie

  8. jasiek z toronto powiedział/a

    Re: 7 (rysie)…

    Czy “rysie” zawsze musza sr…ac “mises’ami” (zydowskimi mutantami) we wszystkich tematach???

    ==================================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  9. Niedaleko powiedział/a

    Oj oj oj, dostałem wiadomość od dalekiego kuzyna Pana Barona Borata z Kazachstanu. Nastała zmiana historyczna. Otusze, to co opisał naoczny świadek lubawiczan uległo zmianie.

    “Jeden z lubawiczan opisał podróż: „Nawet szef wywiadu [Bloch] miał trudności z eskortowaniem rabina i jego rodziny do Berlina. Musiał się przedrzeć przez wiele blokad drogowych zorganizowanych przez niemiecką żandarmerię [...]. Za każdym razem zatrzy-mywali samochód pełen brodatych, religijnych Żydów. [Bloch] udawał, że to są jego więźniowie i że ma rozkaz odstawić ich do Berlina. …. ”

    Jest ta relacja błędna. Wiesenthal po swoim odkryciu że Mormony kradną dusze żydowskie dowiedział się że rabbi pojechał z Warszawy do Berlina nie ciężarówką a pociągiem i to w 1-ej Klasie !!!!

    “Price’s 56-minute documentary details the background of the Schneerson deal and how Bloch and his fellow Abwehr agents accompanied the rabbi and about 20 of his relatives and peers in the first-class cabin of a train from Warsaw to Berlin, using his acting skills to avoid being arrested by suspicious Nazi officers. ”

    http://www.haaretz.com/print-edition/features/the-half-jewish-nazi-who-saved-the-lubavitcher-rebbe-1.359059

    To jest wersja na pierwszą polowe tego wieku. Na drugą będzie zmiana, rabbi nie pociągiem do Belina dotarł a poleciał Lufthansą. Ale Nie będzie w 1-wszej klasie bo tam była Hitlera świta, a będzie leciał w Business Class.

    Tak że wszystko gra z historią na korzyść rabbi :-)

  10. jasiek z toronto powiedział/a

    Obecne “elity” w USA lustrzanie przypominaja (w/g pochodzenia) “elity” NSDAP z roku 1932..
    Ten sam “cyrk” na dokladnie tych samych zydowskich “korzeniach”…
    ==========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  11. Przeclaw powiedział/a

    #2 Zbigniew Nowak

    Niech Pan napisze cos blizszego o Von dem Bachu Zalewskim /zwanym takze, choc chyba nieslusznie,Zelewskim/. Do tej pory wiadomo bylo, ze w 90% pochodzil z polskiej rodziny szlacheckiej z Pomorza, Leborka. Coprawda rodzina ta w ciagu ok.siedmiu pokolen od r.1772,zdazyla zostac z’prusaczona/zniemczona.
    W sieci jest dosc dokladna jego linia genealogiczna.

  12. Rysio powiedział/a

    re 10. Jsiek – obecne siły w USA to są dokładnie te same siły co były w NSDAP w 1932 roku.
    Poczytaj sobie o żydzie Leo Strauss.

  13. Rysio powiedział/a

    re 8. muszą bo Cię lubią.

    “Żydowscy muntanci” – tak pewnikiem apostołów określali żydzi.

    Ech Jasiek – czyżbyś się nieświadomie zażydzał?
    :(

  14. maran powiedział/a

    “Kiedykolwiek, gdy zmęczy się zło
    Gwałt nad tobą, ledwie żywą,
    I na twe wysuszone ciało
    Bóg uroni deszczową łzę,
    Ty powstaniesz ze swego stanu,
    Jak wcześniej
    poczujesz siebie mesjaszem
    I rozkwitniesz
    ku zawiści wszystkich wrogów,
    Nieszczęsna
    Wielka Rosjo…”

    Są poeci i piosenkarze, którzy zasługują na najwyższe uznanie całego narodu. Takim człowiekiem był sługa Boży Igor Talkow. Prawosławny chrześcijanin, którego piosenki obudziły znieczulone i uśpione komunizmem ruskie dusze.

    U nas w Polsce mało kto słyszał o Igorze, natomiast w Rosji jego nazwisko jest znane dla wielu milionów ludzi. Tak szybo jak pojawił się na scenie tak szybko przyszło mu się z nią rozstać.

    Już 20 lat minęło od tragicznej śmierci Igora. W Rosji geniuszy podejrzanie często się zabija. Puszkin, Lermontow, Jesienin… I 20 lat temu Talkow… Strzałem w plecy… Przez własnego producenta, obecnie żyjącego szczęśliwie w Izraelu. Tak to już jest, że ruskim na próżno szukać sprawiedliwości tutaj na ziemi. Zemszczono się na nim za jego nieustanne śpiewanie Prawdy. Za Chrystusa. Za to, że prawosławna Rosja była jest i będzie na wieki!

    Pieśni Igora Talkowa niczym spowiedź zmuszała słuchających je do przemyśleń nad swoją przeszłością, nad przyczynami tak wielkiego upadku jaki dosięgnął Rosję po Rewolucji.

    Po usłyszeniu jego pieśni pt. “Rosja” wielu Rosjan na nowo przemyślało to, co wydarzyło się w ich kraju………….”
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/02/22/igor-talkow-prawoslawny-patriota-zabity-za-spiewanie-prawdy/

  15. Piotrx powiedział/a

    Hanecke Kardel – „Hitler zalożycielem Izraela?”
    /fragment/

    (…) Kiedy później w Andach wykształcona, żydowska antysyjonistka wykrzyknęła w mojej obecności ze złością: “Ten Ben Gurion to drugi Hitler”, postanowiłem rzeczywiście “poskrobać po Hitlerze” i dowiedzieć się, czy istnieje jakiś związek po-między niewyjaśnionym do końca pochodzeniem Hitlera, a utworzeniem państwa Izrael, którego nie było przez dwa tysiące lat i które powstało nagle dokładnie w trzy lata po śmierci Hitlera. Trzeba być bardzo pewnym swoich racji, by tak jak czyni to Maser, uznawany za niemieckiego “papieża ” w dziedzinie badań nad Hitlerem, uznać tę kwestię za rozwiązaną: wszyscy przodkowie Hitlera, który, będąc raczej wyjątkową koncentracją przebiegłości, energii i inteligencji, odcisnął swe piętno na historii świata, byli według Masera, skromnymi prowincjuszami pochodzącymi z okolicy zwanej Waldviertel i nie ma tu żadnych niejasności czy komplikacji, gdyż wątpliwości w kwestii żydowskiego pochodzenia nieślubnego dziadka Hitlera nazwiskiem Frankenberger zostały wyjaśnione przez trzech analfabetów: Romedera, Breitenedera i Paukha, i przez dokument opatrzony trzema krzyżykami, ale bez wymaganego podpisu proboszcza. Czyż Hitler nie powiedział swemu prawnikowi Hansowi Frankowi (zresztą synowi żydowskiego adwokata z Brambergu), że od swojej babki Anny Schicklgruber wie na pewno, iż jej syn Alois, ojciec Hitlera nie jest owocem jej związku z Żydem Frankenbergerem? Dlaczego w takim razie ów Frankenberger przez 14 lat płacił na nieślubnego Aloisa? Co zaś się tyczy opowiadania Hitlera o jego babce, to należy wziąć pod uwagę fakt, że kiedy się urodził, ona dawno już nie żyła.

    Maser, który przyznaje, że “o fuehrerze Wielkich Niemiec nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa”, dochodzi do następującego wniosku: “Hitler wiedział, iż od końca 1941 roku (koniec błyskawicznych zwycięstw w moskiewskim śniegu i równoczesne przystąpienie USA do wojny) tylko dlatego każe walczyć i umierać, aby odwlec decyzję o samobójstwie “. To dalece fałszywy wniosek. Bowiem dokładnie w tym momencie, kiedy wojna stała się wojną na dwa fronty, co stało się przyczyną klęski, Hitler wezwał do siebie najbliższego człowieka Reinharda Tristana Eugena Heydricha, którego ojciec nazywał się Suess i o którym Reichsfuehrer SS Himmler powiedział, że “przezwyciężył w sobie Żyda “. Hitler zlecił szefowi policji Heydrichowi tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej. I tylko dzięki zniszczeniu żydowskiej egzystencji, stare marzenie o “stworzeniu ojczyzny dla całego narodu żydowskiego ” spełniło się w kilka lat później”. Genealogiczne dociekania Masera spotkały się z gwałtownym sprzeciwem nowej gwiazdy w dziedzinie badań nad Hitlerem, Joachima Festa, który w rok później stwierdził: “Maser nie może oczywiście udowodnić swojej tezy. Mimo to nadaje swoim argumentom formę dowodów. Równie wątpliwe są wszystkie inne jego argumenty”? Po tym całkowicie słusznym stwierdzeniu, cała sprawa staje się nagle dla Festa zupełnie prosta: “Zresztą w tym kontekście kwestia, kto był dziadkiem Hitlera jest naprawdę drugorzędna “. Całą kwestię żydowskiego pochodzenie uznaje Fest za nie wartą zainteresowania.

    W tym miejscu należy zgłosić stanowczy protest. Niewiele zrozumie z historii XX wieku, nie pojmie okoliczności powstania państwa Izrael i tego wszystkiego, co nastąpiło potem ten, kto nie chce zajmować się ojcem Hitlera mającym przypuszczalnie pochodzenie w połowie żydowskie, którego fuehrer uważał za “alkoholika” i którego “strasznie się wstydził zmuszony wyciągać go z zadymionych i obskurnych knajp “. Nie będziemy mogli zrozumieć postępowania Hitlera, jeśli nie uwzględnimy jego bezgranicznej nienawiści, jaką darzył swoich pobratymców. Niekochany i zapewne znienawidzony ojciec oraz pochodzący z nieprawgo łoża dziadek są głównymi postaciami pozwalającymi zrozumieć późniejszego Hitlera. Jego doświadczenia z Żydami w Wiedniu, a potem w okresie pierwszej wojny światowej i w monachijskiej Republice Rad są tylko dodatkowym potwierdzeniem spełniającym rolę ornamentu. Po 150 latach nie da się w sposób bezdyskusyjny udowodnić, że Żyd Frankenberger był dziadkiem Hitlera ze strony ojca. Ale jest rzeczą absolutnie pewną, że Hitler wiedział o pieniądzach, jakie Frankenberger płacił na utrzymanie jego ojca Aloisa. Równie pewne jest to, że lęk przed posiadaniem dziadka Żyda nie opuszczał go przez całe życie wpływając w ogromnym stopniu na wszystkie jego działania.

    W przeciwieństwie do wielu historyków nie przeceniam wagi wywiadowczych i urzędowych dokumentów, z których wiele zniszczonych zostało przez jednych po 1933 roku i przez drugich po roku 1945. Wiele też zostało ukrytych lub sfałszowanych. Posługując się zdrowym rozsądkiem analizuję osobiste wspomnienia i wrażenia wiarygodnych swiadków, obojętnie czy są to ludzie starzy, Żydzi czy tzw. zbrodniarze wojenni, Literatura przedmiotu zawarta w przypisach pozwoli czytelnikowi wyrobić sobie własny sąd o przedstawionych wydarzeniach. Pewien nowojorski sędzia po długim procesie krzyknął z wście-kłością do oskarżonej, którą właśnie uniewinnił: “Nie życzę sobie Pani ‘Dziękuję Panu, Panie Sędzio’. Brakowało tylko jednego ogniwa w łańcuchu dowodów, aby Panią skazać za zamordowanie męża!” Nie jestem aż takim skrupulantem.

    Do 1933 roku otwarcie mówiono i pisano o przypuszczalnym żydowskim pochodzeniu Hitlera. Jego związki z kobietami żydowskiego pochodzenia były przedmiotem żartobliwej krytyki. Po 1933 roku zaczęto w Niemczech traktować tę sprawę coraz bardziej ostrożnie, a za granicą dyskretniej. Po 1945 roku żaden ze zwycięzców dokonujących “reedukacji” narodu niemieckiego nie zdradzał najmniejszej nawet chęci, by choć słówkiem wspomnieć o udziale Żydów w żydowskim nieszczęściu. Udział Żydów w realizacji zrodzonego w Wiedniu młodzieńczego marzenia Hitlera, aby uczynić Europę “judenfrei” poprzez utworzenie w arabskiej Palestynie państwa żydowskiego, jest dziś uparcie i celowo tuszowany zarówno przez starych narodowych socjalistów jak i syjonistów czyli, by tak rzec, nazionistów. W tych kręgach nikt nie rozważa możliwości, że Hitler wcale nie był narodowym socjalistą, lecz zdradził tę szlachetną ideę, która narodziła się w okopach I Wojny Światowej i przy pomocy różnych krętactw podporządkował ją swej nie-nawiści do pobratymców czyniąc z niej narzędzie swej antyżydowskiej obsesji.

    Nietrudno udowodnić, że ideologia narodowego socjalizmu sama w sobie nie jest i być nie musi antyżydowska. Wystarczy przypomnieć wydarzenia w Argentynie w 1973 roku. Wówczas to Peron powróciwszy do władzy mówi otwarcie czego chce a jego zwolennicy piszą na murach: ” socialismo nacional”. Najważniejszym ministrem Perona próbującym wyciągnąć gospo-darkę z bagna, w które wepchnęli ją wojskowi, był “premier d/s gospodarczych” Ber Gelbard – Żyd urodzony w Polsce. Nieszczęśliwe połączenie osobistej “psychozy nienawiści”, na którą cierpiał Hitler z jego przeżyciami w okresie rządzonej przez Żydów Republiki Rad w Monachium sprawiło, że kiełkujący po I Wojnie Światowej w Niemczech narodowy socjalizm przyjął zwyrodniałą formę ideologii rasowej. Badając kwestię mordów na Żydach, które są faktem historycznym, zobaczymy, że wśród tych, którzy ich dokonywali trudno jest znaleźć ludzi nie mających żydowskiego pochodzenia żeby wymienić choćby trzech namiestników na Wschodzie: Heydricha, Franka i Rosenberga.
    Na końcu tej książki zamieszczone są fotografie trzech głównych sprawców, których oczy, nos i usta są czysto żydowskie, i o właśnie oni – Hitler, Heydrich i Eichmann – chcąc lub nie chcąc, w największym stopniu przyczynili się do powstania państwa Izrael. Zdjęcia pochodzą z okresu, gdy mieli po około 40 lat, a więc byli dojrzałymi mężczyznami. Pierwszy z nich posiedział nad trumną drugiego: “Jako przywódca partii i Rzeszy niemieckiej, nadaję ci, drogi towarzyszu Heydrich, najwyższy rangą order niemiecki?

    Czytelnik musiałby długo szukać, by znaleźć niezwykle pouczającą, a prawie całkowicie niedostępną na rynku księgarkim książkę “Zanim przyszedł Hitler” (1964), której autorem jest niemiecko-żydowski wykładowca akademicki Dietrich Bronder. Pisze on co następuje: “żydowskiego pochodzenia lub spokrewnieni z żydowskimi rodzinami byli: fuehrer i kanclerz Rzeszy Adolf Hitler; jego zastępcy: minister Rzeszy Rudolf Hess i marszałek Rzeszy Hermann Goering; Gregor Strasser, dr Josef Goebbels, Alfred Rosenberg, Hans Frank i Heinrich Himmler; ministrowie Rzeszy von Ribbentrop (który niegdyś wypił bruderszaft ze słynnym syjonistą, zmarłym w 1952 roku pierwszym prezydentem Izraela Chaimem Weizmannem) i von Keudell; gauleiterzy Globocznik (tępiciel Żydów), Jordan i Wilhelm Kube; wysocy funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von dem Bach-Zelewski i von Kaudell II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von Stauss (wiceprzewodniczący Reichstagu) i von Stein; feldmarszałek i sekretarz stanu Milch, podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanffstaengel (szef biura prasowego NSDAP dla prasy zagranicznej i późniejszy doradca Roosevelta) i prof Haushofer”. Powyższa lista nie jest pełna, ale jest prawdziwa, co sprawdzić może każdy, kto bliżej zainteresuje się, jaki jest związek między chorobliwą nienawiścią Hitlera i jego paladynów do ich krewniaków, a powstaniem państwa Izrael..(…)

  16. Niedaleko powiedział/a

    Ad. – 14

  17. maran powiedział/a

    a tu bardzo ciekaw y artykul
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=8138

  18. wet3 powiedział/a

    Kiedys mialem ubaw. Byl jeszcze jeden Schneersohn w New York, tez z lubawiczerow. Udalo sie nabrac wielu zydow. Zmarl okolo polowy lat 1990. Wierzli, ze on zmartwychwstanie i po jego smierci oczekiwali tego przy jego grobie.

Można używać typowych tagów HTML, np. wytłuszczenie, kursywa, itp.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s