Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

„Przekazałem to, co otrzymałem”

Posted by Marucha w dniu 2012-02-24 (piątek)

P. Sławomir Cenckiewicz, historyk, zaskoczył gajowego tematyką, której poświęcił swą uwagę. Poczytajmy, bo warto.

“Dwadzieścia lat po śmierci biskupa Lefebvre historia coraz częściej przyznaje mu rację. Benedykt XVI coraz częściej piętnuje relatywizm doktrynalny, upadek dyscypliny i destrukcję liturgii w Kościele. Jeszcze zanim Joseph Ratzinger wstąpił na Tron Piotrowy diagnozował kryzys w Kościele w sposób, który zbliżał go do stanowiska Bractwa Św. Piusa X. Osobiście powrócił nawet do liturgii trydenckiej, którą publicznie odprawiał m. in. we Francji i w Niemczech. Jednocześnie już od lat osiemdziesiątych kardynał Ratzinger mówił, że mimo Soboru Watykańskiego II, który zapowiadał „wiosnę Kościoła”, doszło do „zapaści w wielu sferach”, które sięgają „samych korzeni Kościoła” – pisze dr.hab Sławomir Cenckiewicz

“Oni mają kościoły, ale to my zachowaliśmy wiarę” – powiedział w kazaniu przeciwko arianom św. Atanazy Wielki. Słynne słowa Doktora Kościoła, który w IV wieku niemal w pojedynkę prowadził walkę z zabójczą herezją Ariusza, dla tysięcy katolików po Soborze Watykańskim II stały się drogowskazem i zachętą do walki przeciwko współczesnym błędom. Stąd też wielu z nich, w osobie i postępowaniu arcybiskupa Marcelego Lefebvre’a upatruje nowego św. Atanazego, zaś posoborowy kryzys Kościoła porównuje do „nocy ariańskiej”, która za przyzwoleniem hierarchii zatriumfowała ówcześnie w całym świecie chrześcijańskim. Podobnie zdaje się uważać bp Bernad Tissier de Malerais – autor opublikowanej właśnie naukowej, ale i wyjątkowej biografii swojego duchowego ojca. Jej lektura jest konieczna dla wszystkich, którzy pragną zrozumieć złożoność obecnie prowadzonych rozmów teologicznych-kanonicznych Bractwa Św. Piusa X i Stolicy Apostolskiej.

Zwyczajny ksiądz

Marceli Lefebvre (ur. 1905 r.) stronił zawsze od porównań do św. Atanazego. Był skromny i nieśmiały. Powtarzał często, że wyjątkowa sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół i jego wierni na przełomie lat 60. i 70., zmusiły go do roli przywódcy katolickich tradycjonalistów. Od pierwszych chwil swojego kapłańskiego powołania „widział się w roli duchowego ojca, przywiązanego do swoich parafian i wpajającego im wiarę i chrześcijańskie obyczaje”. „Taki był mój ideał” – mówił. To jego pobożni rodzice – świątobliwa Gabriela i Rene Lefebvre, wskazali Marcelowi inną drogę. W 1923 r. postanowili by dołączył do swojego starszego brata – również Rene, który wybrał kapłaństwo i studiował w Rzymie. „Twój brat jest w Rzymie i ty też pojedziesz do Rzymu, nie ma o czym mówić, nie zostaniesz w diecezji” – mówił stanowczo ojciec przyszłego arcybiskupa. W ten sposób 18-letni Marcel trafił do Seminarium Francuskiego w Rzymie, które od połowy XIX wieku prowadzili misjonarze ze Zgromadzenia Ducha Świętego pod wezwaniem Najświętszego i Niepokalanego Serca Maryi Panny.

Odraza dla prawd umniejszonych…

Marcelego na całe życie ukształtowały dwie szkoły – rodzinna i seminaryjna. Katolickie wychowanie, jakie dali mu rodzice, którzy ofiarowali na służbę Bogu pięcioro swoich dzieci, zostało ubogacone w Seminarium Francuskim w Rzymie. To tam Marceli stał się żołnierzem Chrystusa. Zawdzięczał to przede wszystkim ks. Henrykowi Le Floch, który od 1904 r. kierował seminarium i „wpajał uczniom wiarę zarówno w zasady, jak i w praktyczną skuteczność prawdy katolickiej”. Łączył wielką pobożność i bogate życie wewnętrzne z apologetyką i obroną Kościoła. Pewien mnich ze słynnego opactwa w Solesmes powiedział o nim: „Nauczyłeś nas, Ojcze, szacunku dla pełnej prawdy i odrazy dla prawd umniejszonych…”. „Dziękuję mu z całego serca, bo to on pokazał nam drogę Prawdy” – powtarzał przy różnych okazjach wyświęcony w 1929 r. na księdza Marceli Lefebvre – „To on nauczył nas, kim dla świata i Kościoła byli papieże i czego nauczali przez półtora stulecia: antyliberalizmu, antymodernizmu, antykomunizmu, całej doktryny Kościoła w tych kwestiach. Naprawdę pozwolił nam zrozumieć i żyć walką prowadzoną przez kolejnych papieży z niezłomną konsekwencją w celu uchronienia Kościoła i świata przed plagami, które nas dzisiaj gnębią. Było to dla mnie objawienie”.

Kierunek Gabon

Otrzymana w Seminarium Francuskim solidna formacja kapłańska predestynowała młodego ks. Lefebvre’a do znaczącej roli w Kościele. W 1930 r. był już doktorem filozofii i teologii. Nie chciał jednak piąć się po szczeblach watykańskiej lub francuskiej hierarchii. Zrodziło się w nim misjonarskie powołanie i pasja, których konsekwencją było wstąpienie do Zgromadzenia Ducha Świętego („duchaczy”). Fascynacja duchowością ojca Jakuba Libermanna, studiowanie dzieł św. Tomasza z Akwinu i ćwiczenia duchowe św. Ignacego Loyoli kierowały jego myśli w stronę ludzi wciąż nieznających Chrystusa. „Życie zakonnika ze Zgromadzenia Ducha Świętego – pisał w 1931 r. – powinno być kontemplacją oddającą się działaniu. Należy usunąć, na ile to możliwe, rozdział pomiędzy modlitwą i pracą. Nie porzucajmy Boga, aby Go dać naszym braciom”. Stąd też w 1932 r. ks. Marceli Lefebvre wsiadł na statek w Bordeaux i udał się Gabonu. Podróżował w buszu, budował kościoły i seminaria dla gabońskich księży, zwalczał pogański kult i składanie ofiar z ludzi, udzielał sakramentów, egzorcyzmował, katechizmował dorosłych i dzieci, walczył z żółtą febrą, głodem, poligamią, handlem żywym towarem… Był – jak wówczas mówiono – przełożonym od wszystkiego, ale zawsze z różańcem w ręku. Jego misjonarskiego zapału nie ostudziły nawet smutne wieści o śmierci matki (1938 r.), upadku Francji (w 1940 r.) i losach ojca, którego w 1942 r. Niemcy zamordowali w obozie w Sonnenburgu (aktualnie Słońsk). Już wówczas legenda Lefebvre’a rozszerzała się po całym Gabonie. „Mamy szczęście, że Bóg zesłał nam tego człowieka! Cóż to za wspaniały człowiek!” – powtarzali tubylcy. To również dzięki niemu, w latach 1932-1945 liczba gabońskich katolików wzrosła z 33 do 85 tys.!

Niedoszły kardynał

Gorliwość i zasługi misyjne ks. Marcelego Lefebvre szybko dostrzeżono w Świętej Kongregacji Krzewienia Wiary i Sekretariacie Stanu. W 1947 r. papież Pius XII mianował go biskupem i wikariuszem apostolskim w Dakarze. Odpowiadał wówczas za całą Francuską Afrykę Zachodnią, zamieszkiwaną przez 20 milionów ludzi. W tym zagłębiu muzułmańskim bp Lefebvre kontynuował swoją pracę misyjną szczególnie dbając o trzy dzieła – szkołę średnią, seminarium duchowne i zakonne zgromadzenia złożone z tubylców, którzy w perspektywie czasu mieli przecież objąć stery Kościoła w Afryce. Wciąż odróżniał się pracowitością, na tyle, że po niespełna roku od objęcia wikariatu Dakaru Pius XII podniósł Lefebvre’a do godności delegata apostolskiego. Od tej pory Lefebvre odpowiadał już nie tylko za Afrykę Zachodnią, ale również Kamerun, Francuską Afrykę Równikową i Somalię, nie licząc Maroka, Sahary, Madagaskaru i Reunion. W specjalnym breve papież pisał: „Rządził ojciec tak roztropnie, mądrze i aktywnie wikariatem apostolskim w Dakarze i z tak wielką gorliwością rozszerzał królestwo Chrystusa, że sądzimy, iż będzie dobrym wyborem powierzenie ojcu kierownictwa delegaturą, w całkowitym przekonaniu, że szczególne talenty ojca, a zwłaszcza sprawdzona już gorliwość oraz inne zdolności, które predestynują ojca do objęcia tego stanowiska, będą wielkim i zbawiennym pożytkiem dla tej delegatury”. Lefebvre erygował nowe parafie i diecezje, fundował klasztory, bierzmował, wyświęcał kapłanów i konsekrował biskupów. Dbał o czystość katolickiej doktryny i piękno liturgii, której powagę strzegł przed fałszywą inkulturacją – pogańskimi tańcami i „tam-tamami”. W 1955 r. został pierwszym arcybiskupem Dakaru. Gdyby nie śmierć Piusa XII w 1958 r. abp Lefebvre zostałby zapewne wkrótce kardynałem…

W obliczu „odnowy”

Jan XXIII zapoczątkował zupełnie nowy kurs w dziejach Kościoła. Janowe „aggiornamento” szybko dosięgło osobiście abp Lefebvre. Jako „konserwatysta” już w 1959 r. został pobawiony funkcji delegata apostolskiego. Trzy lata później musiał opuścić Dakar, by objąć na krótko rządy w małej diecezji Tulle. Wciąż był jednak ważną postacią życia kościelnego. W 1962 r. został mianowany Asystentem Tronu Papieskiego, doradcą Świętej Kongregacji Rozkrzewiania Wiary i przełożonym generalnym Zgromadzenia Ducha Świętego. Był doskonale przygotowany do walki, jaką miał stoczyć siedząc w ławach Soboru Watykańskiego II. Już w pierwszych dniach soboru wyraził publicznie swój niepokój, kiedy na liście ekspertów teologicznych zauważył nazwiska obłożonych cenzurą i karami kościelnymi niewiernych nauce Kościoła duchownych – o. Yves’a Congara, o. Henri de Lubac’a i o. Karla Rahnera. Później, u boku kilku kardynałów, stoczył prawdziwy bój w obronie mszy św., którą nowatorzy pozbawić chcieli ofiarnego charakteru przesuwając akcent na błędnie pojętą aktywizację wiernych i „sprawowanie Wieczerzy Pańskiej”. Spór wokół konstytucji o liturgii był jedynie zapowiedzią wojny, która rozgorzała pomiędzy ojcami soboru. Skupione wokół Międzynarodowego Zgromadzenia Ojców konserwatywne skrzydło Kościoła, liczące około 200 biskupów, przegrywało w praktyce większość soborowych bitew stoczonych wokół rozumienia wolności religijnej, ekumenizmu, misji, kolegialnej władzy w Kościele, potępienia współczesnych herezji, komunizmu, godności osoby ludzkiej… „Byliśmy świadkami zaślubin Kościoła z ideami liberalnymi” – powiedział na zakończenie soboru abp Lefebvre – „W ten sposób zostały naruszone podstawy wiary, moralności i dyscypliny kościelnej, przed czym ostrzegali wszyscy papieże”.

Prawdziwe aggiornamento

Wielu duchownych traciło zapał i oczekiwało upragnionej emerytury. Zaniepokojony obrotem spraw i postawą Pawła VI, kardynał Alfredo Ottaviani wyznał pod koniec soboru, że wolałby jak najszybciej umrzeć by mieć pewność, że umiera jeszcze w Kościele katolickim. Marceli Lefebvre nie zamierzał bezczynnie przyglądać się tej „odnowie” i ratował co mógł – wciąż wizytował misje prowadzone przez „duchaczy”, reorganizował seminaria i stawiał na formację kapłanów. Ponad wszystko stał jednak na straży czystości wiary i dyscypliny kościelnej. Był zaniepokojony postępującą rebelią. Wielu coraz częściej mówiło o potrzebie zastąpienia „misji” w „dialog ekumeniczny”. Postępowała laicyzacja życia kapłańskiego.

Lefebvre przypominał, że sutanna „oznacza oddzielenie od świata i zawiera świadectwo dane Naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi”. „Strój świecki, rezygnacja z jakiegokolwiek świadectwa dawanego poprzez strój wyraźnie oznacza brak wiary w kapłaństwo, brak szacunku dla zmysłu wiary bliźnich, a ponadto tchórzostwo, brak odwagi w bronieniu własnych przekonań”. „Naszego aggiornamento – wołał Lefebvre w 1965 r. – nie przeprowadzajmy w duchu neoprotestantyzmu niszczącego źródła świętości. Niech kierują nami święte pragnienia, które były motorem życia wszystkich świętych dokonujących reform i odnowy z miłości do Chrystusa Ukrzyżowanego, zachowujących posłuszeństwo, ubóstwo i czystość. W ten sposób zdobyli ducha poświęcenia, ofiary i modlitwy, które uczyniły z nich apostołów”. Pod koniec 1968 r. „duch odnowy” na dobre zagościł w Zgromadzeniu Ducha Świętego. Nie mogąc się z tym pogodzić abp Lefebvre złożył dymisję.

W obronie mszy

W tym czasie pod wodzą zaprzyjaźnionego z papieżem ks. Annibale Bugniniego eksperymentowano z liturgią mszalną. Kiedy podczas synodu biskupów w 1967 r. ów prałat zaprezentował efekty swojej pracy wielu biskupów było zdumionych tym, co zobaczyli, a niektórzy z nich – jak kardynał Josyf Slipij – w proteście opuścili Kaplicę Sykstyńską. Całość tego eksperymentu przypominało raczej protestanckie nabożeństwa, które są jedynie „pamiątką Ostatniej Wieczerzy”, a nie uobecnieniem tej samej ofiary, jaką na Kalwarii złożył Pan Jezus. Usunięcie z mszy modlitw pokutnych, znaków krzyża, odwołań do Trójcy Przenajświętszej, wyrzucenie tzw. Kanonu sięgającego czasów apostolskich, odłączenie ołtarza od tabernakulum i usytuowanie kapłana tyłem do Najświętszego Sakramentu, a nawet zmiana formuły konsekracyjnej niszczyły dwutysiącletnią tradycję liturgiczną Kościoła i miały zbliżyć katolików do protestantów. Max Thurian z ekumenicznej wspólnoty w Taizé szczerze wyznał: „jednym z owoców tego będzie fakt, iż wspólnoty niekatolickie będą mogły celebrować Wieczerzę Pańską, używając tych samych modlitw, co Kościół katolicki. Teologicznie jest to możliwe”. Wśród oglądających kolejne wersje mszy przygotowanej przez papieskiego liturgistę był także abp Lefebvre. „Słuchając tego godzinnego wykładu – wspominał – mówiłem sam do siebie: «To niemożliwe, żeby ten człowiek cieszył się zaufaniem Ojca Świętego, że to właśnie jego Papież wybrał, aby przeprowadzić reformę liturgii!» Mieliśmy przed sobą człowieka, który z pogardą i wręcz niewyobrażalną bezceremonialnością deptał wielowiekową liturgię. Byłem zdruzgotany. Zwykle dość łatwo przychodzi mi publiczne zabieranie głosu, jak to czyniłem na przykład podczas soboru. Ale tym razem nie miałem sił, aby podnieść się z miejsca. Słowa uwięzły mi w gardle”. Protestowali inni – zakonnicy, biskupi i kardynałowie. Na nie wiele się to zdało. Paweł VI i tak wprowadził nowy obrzęd mszy, którą określił mianem „zgromadzenia ludu Bożego, który jednoczy się pod przewodnictwem kapłana, aby celebrować pamiątkę Pańską”. Wstrząśnięci tym kardynałowie Antonio Bacci i Alfredo Ottaviani napisali do papieża, że nowa msza „tak w całości, jak w szczegółach, wyraźnie oddala się od katolickiej teologii mszy świętej”.

„Biskup faszystów”

Opór przeciwko mszy Pawła VI legł u podstaw założenia w latach 1969-1970 Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. Wspierany przez wielu kapłanów i hierarchów (również w Watykanie) przy aprobacie dwóch lokalnych biskupów, abp Lefebvre założył w Szwajcarii pierwszy dom i otworzył seminarium duchowne. Do tego czasu katolicki ruch tradycjonalistyczny na całym świecie działał w rozproszeniu, choć skupiał dziesiątki tysięcy wiernych i setki kapłanów. Lefebvre chciał przede wszystkim ratować kapłaństwo i mszę: „zasadniczą przyczyną obecnego kryzysu Kościoła jest bowiem osłabienie kapłaństwa. Kapłaństwo zaś jest skoncentrowane na Świętej Ofierze Mszy”. Otwarciu seminarium w Econe od samego początku towarzyszyły kłopoty. Dyscyplina, noszenie sutanny, tradycyjna teologia, „stara liturgia” a nade wszystko rzesze wiernych i dziesiątki powołań kapłańskich, zaniepokoiły wielu kościelnych liberałów, których „odnowione” seminaria opustoszały a kościoły świeciły pustkami. Za ich namową Paweł VI zażądał od abp. Lefebvre’a „przyjęcia nowego mszału jako konkretnego znaku posłuszeństwa”. O tym jednak nie mogło być mowy. Zatwierdzone wcześniej statuty Bractwa Św. Piusa X gwarantowały odprawianie mszy wyłącznie według rytu trydenckiego. W 1976 r. Paweł VI oznajmił, że nowy mszał „zastąpił” dawną liturgię i potępił arcybiskupa. Lefebvre stał się wówczas wrogiem publicznym. Zgodnie atakował go episkopat francuski, kurialiści rzymscy, postępowi katolicy w PRL spod znaku „Tygodnika Powszechnego”, a sowiecka „Izwiestia” określiła mianem „biskupa faszystów i nietolerancji”.

Duch Asyżu

Jednak postępujący ekumenizm jedynie utwierdzał Marcela Lefebvre’a w obranej drodze. Kardynałowie i biskupi, zgromadzeni w bazylice św. Pawła za Murami, zostali po raz pierwszy pobłogosławieni przez anglikańskiego „prymasa”. Paweł VI zaczął propagować potępioną przez swoich poprzedników ideę „Kościołów siostrzanych”, uznając, że Kościół jest rzekomo „wewnętrznie podzielony”. „Ekumenizm nie jest misją Kościoła – odpowiadał Lefebvre – Kościół nie jest ekumeniczny, Kościół jest misyjny. Kościół misyjny ma na celu nawracanie, Kościół ekumeniczny ma zaś na celu szukanie prawdy pośród błędów i tym się zadowala. Oznacza to zaprzeczenie prawdzie głoszonej przez Kościół. Z uwagi na ów ekumenizm, nie mówi się już o wrogach Kościoła. Ci, którzy tkwią w błędach, są teraz naszymi braćmi. W konsekwencji nie ma już potrzeby walki z błędami. Mówi się nam: «zaprzestańmy walk!»”.

Niepokornemu arcybiskupowi wydawało się, że gorzej już być nie może. Dlatego też z nadzieją powitał wybór kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Papież pochodził z Polski, a więc uchodził za konserwatystę. Już w listopadzie 1978 r. Jan Paweł II przyjął Lefebvre’a, który zapewnił, że jest gotów „zaakceptować Sobór odczytywany w świetle Tradycji”. Papież wydawał się dość otwarty na „eksperyment Tradycji”. Jednak, ku zdumieniu wielu tradycjonalistów „polski papież” nie tylko kontynuował dialog ekumeniczny, ale wprowadził go na zupełnie nowe tory. Spotkanie religii w Asyżu w 1986 r. było dla wielu prawdziwym wstrząsem. Wikariusz Chrystusa zrównany z wyznawcami innych religii. Animiści przynieśli swoje węże, Indianie oddawali się czarom i wzywali duchy, a w jednym z kościołów przeznaczonych na ów „dialog” uczniowie Dalajlamy postawili na tabernakulum posąg Buddy! „Poważne zgorszenie, we właściwym rozumieniu tego słowa, oznacza nakłanianie do grzechu – grzmiał Lefebvre – Poprzez ekumenizm, poprzez uczestnictwo w kulcie fałszywych religii, chrześcijanie tracą wiarę. I to jest zgorszenie. Katolicy nie wierzą już, że jest tylko jedna prawdziwa religia, jeden prawdziwy Bóg, Trójca Święta i Nasz Pan Jezus Chrystus”.

Operacja przetrwanie

Doświadczenie Asyżu na tyle poruszyło sumienie abp. Marcelego Lefebvre i jego przyjaciela z Brazylii – bp. Antonio de Castro Mayera, że zdecydowali się oni wyświęcić biskupów. O swoim zamiarze poinformowali Stolicę Apostolską. Rozpoczęły się długie rozmowy z kardynałem Josephem Ratzingerem, które w istocie zakończyły się fiaskiem. Podirytowany kolejną rundą rozmów z Ratzingerem, który zabiegał o akceptację przez tradycjonalistów nowej mszy, Lefebvre odpowiedział: „Wasza działalność zmierza do dechrystianizacji społeczeństwa i Kościoła, my zaś pracujemy nad jego chrystianizacją. Dla nas Nasz Pan Jezus Chrystus jest wszystkim, jest naszym życiem. Kościół to Nasz Pan Jezus Chrystus. Kapłan to drugi Chrystus, Msza jest tryumfem Jezusa Chrystusa poprzez Krzyż. Nasze seminarium jest całkowicie ukierunkowane na panowanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa. A wy czynicie coś zupełnie przeciwnego: Eminencja właśnie chciał mi dowieść, że Nasz Pan nie może i nie musi panować w społeczeństwie”.

Decyzja została podjęta. 30 czerwca 1988 r. abp. Lefebvre i bp. de Castro Mayer bez mandatu papieskiego konsekrowali czterech biskupów za co spotkała ich ekskomunika. „Przekazałem wam, to co otrzymałem” – powiedział Lefebvre – Wydaje mi się, że słyszę głosy wszystkich papieży, począwszy od Grzegorza XVI, Piusa IX, Leona XIII, św. Piusa X, Benedykta XV, Piusa XI, Piusa XII mówiące: „Co wy robicie z naszym nauczaniem, z naszą pracą apostolską, z wiarą katolicką, chcecie ją porzucić? Czy pozwolicie jej zniknąć z tej ziemi? Chrońcie skarb, który wam powierzyliśmy. Nie porzucajcie wiernych, nie porzucajcie Kościoła! Zachowajcie ciągłość Kościoła! Od czasów bowiem Soboru, władze rzymskie przyjęły i wyznają to, co my potępiliśmy”.

Pośmiertny triumf?

Abp Marcel Lefebvre zmarł w marcu 1991 r. Jego zgromadzenie liczy dziś ponad 500 księży, 300 zakonnic i zakonników, blisko 1000 kościołów i kaplic, 6 seminariów duchownych i działa na wszystkich kontynentach. „Nie miałem specjalnego objawienia – przyznał wcześniej Lefebvre – i niestety nie jestem mistykiem. Działałem tak, jak wynikało z okoliczności”. Często powtarzał, że nie chce nic robić od siebie i dla siebie, chciał być zawsze sługą Chrystusa i Jego Kościoła, kochał ludzi i jednocześnie bronił prawdy katolickiej. „Co go pobudzało do działania?” – zastanawia się autor jego biografii, by za chwilę odpowiedzieć: „Bez wątpienia upór, dziedziczna cnota Flamandów, którą ten zaradny faber (robotnik, rzemieślnik, kowal) obdarzony był w dwójnasób, na co od trzech stuleci wskazywało nazwisko i zajęcia Lefebvrów. Można by chyba uznać to wręcz za klucz do wyjątkowego losu tego dostojnika, przedstawianego w mediach jako typowy „samotny rycerz”, mimo, że on sam zawsze podkreślał, że nigdy nie zwykł postępować wedle osobistego uznania”.

Dwadzieścia lat po jego śmierci historia coraz częściej przyznaje mu rację. Benedykt VI coraz częściej piętnuje relatywizm doktrynalny, upadek dyscypliny i destrukcję liturgii w Kościele. Jeszcze zanim Joseph Ratzinger wstąpił na Tron Piotrowy diagnozował kryzys w Kościele w sposób, który zbliżał go do stanowiska Bractwa Św. Piusa X. Osobiście powrócił nawet do liturgii trydenckiej, którą publicznie odprawiał m. in. we Francji i w Niemczech. Jednocześnie już od lat osiemdziesiątych kardynał Ratzinger mówił, że mimo Soboru Watykańskiego II, który zapowiadał „wiosnę Kościoła”, doszło do „zapaści w wielu sferach”, które sięgają „samych korzeni Kościoła” ["Mimo" Soboru Watykańskiego II - czy właśnie skutkiem niego? - admin].

Nie wahał się wyznać, że nastąpił wręcz „wewnętrzny rozłam Kościoła”, który stał się „jednym z najpilniejszych problemów naszych czasów”. „Jesteśmy zajęci ekumenizmem i zapominamy przy tym, że Kościół podzielił się w swoim wnętrzu” – mówił Ratzinger. Ubolewał przy tym, że „rozumienie Kościoła zostało u katolików zrelatywizowane. Nie chcą oni dalej uznawać, że Kościół daje im autentyczną gwarancję prawdy”. Najbardziej dramatyczny opis stanu Kościoła sformułował niemal w przededniu swojego wyboru na Stolicę Piotrową. Dnia 25 marca 2005 r. odczytano tekst rozważań, które kardynał Ratzinger przygotował na wielkopiątkową drogę krzyżową w rzymskim Koloseum. Dla wielu słowa te brzmiały wręcz szokująco: „Panie, tak często Twój Kościół przypomina tonącą łódź, łódź, która nabiera wody ze wszystkich stron. Także na Twoim polu widzimy więcej kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud na szacie i obliczu Twego Kościoła. Ale to my sami je zbrukaliśmy! To my zdradzamy Cię za każdym razem, po wszystkich wielkich słowach i szumnych gestach. Zmiłuj się nad Twoim Kościołem”.

Nie przypadkowo tekst rozważań opisujący kondycję współczesnego Kościoła trafił rychło na sztandary katolickich tradycjonalistów, a w rozmowach ze Stolicą Apostolską odwoływał się do nich bp Bernard Fellay – przełożony generalny Bractwa Św. Piusa X.

W 2007 r. ogłosił motu proprio Summorum Pontificum, które bez ograniczeń zezwala każdemu księdzu na odprawianie mszy trydenckiej. Na początku 2009 r. następca św. Piotra polecił ogłosić dekret o „zwolnieniu” z kary ekskomuniki biskupów wyświęconych przez abp. Lefebvre w 1988 r. Papież zaprosił Bractwo Św. Piusa X do rozmów, które mimo burz i wichur wciąż trwają…

Sławomir Cenckiewicz

Sławomir Cenckiewicz (ur. w 1971 r.) – historyk, autor wielu publikacji naukowych i źródłowych. Opublikował m.in.: “Oczami bezpieki. Szkice i materiały z dziejów aparatu bezpieczeństwa PRL” (nagroda w Konkursie Literackim im. Józefa Mackiewicza w 2005 r. oraz wyróżnienie w Konkursie Literackim im. Brutusa w 2005 r.), “Tadeusz Katelbach (1897-1977). Biografia polityczna” (Nagroda im. Jerzego Łojka w 2006 r.), “Sprawa Lecha Wałęsy” (wyróżniona nagrodą w Konkursie Literackim im. Józefa Mackiewicza w 2009 r.), “Śladami bezpieki i partii. Studia. Źródła. Publicystyka i Gdański Grudzień ‘70. Rekonstrukcja. Dokumentacja. Walka z pamięcią”, “Anna Solidarność”.

Bernad Tissier de Malerais, Marcel Lefebvre. Życie, Dębogóra 2010, ss. 740

http://www.debata.olsztyn.pl
Za http://www.bibula.com/?p=52435

Odpowiedzi: 16 to “„Przekazałem to, co otrzymałem””

  1. Mordka Rosenzweig powiedział/a

    Ja pan Mordka jusz nic nie rozumie. Pszeczytal to poniszej i zglupial.

    The Fiftieth Anniversary of Pope John XXIII’s “Unknown Document” Requiring Latin And Confirming the Anathema against Anyone Who Should Advocate a Non-Latin Mass.

    February 22, 2012, marks the fiftieth anniversary of Pope John XXIII’s Apostolic Constitution Veterum sapientia, On the Promotion of the Study of Latin. In this document Pope John expressed in a most cogent form the doctrine why the Roman Catholic Mass must forever remain in Latin and could never legitimately be vernacularized. You are probably saying to yourself: Why have I never heard of this document? Wasn’t Pope John in favor of the vernacular in the Mass?
    No, Pope John was not in favor of the vernacular in the Mass. Quite the contrary: he condemned it. Therefore, the Modernists have buried his Apostolic Constitution and have perpetrated yet another fraud on the Catholic world by painting Pope John as some kind of a revolutionary. In fact, more and more evidence is showing that Pope John XXIII was in many ways more traditional than Pope Pius XII, his predecessor, who is falsely considered by some “The Last Traditional Pope.”
    After all, it was Pius XII who, in 1947, appointed the Freemason presbyter Hannibal Bugnini as head of a new commission to “modernize” the Mass, a task which Bugnini performed with demonic effect. In 1956, while Pius XII was pope, the most ancient Rites in the Roman Missal, those of Holy Week, were rewritten. The Roman Calendar was “reformed”. The Divine Office was “modernized.” The Mass was affected significantly by these “modernizing reforms.” Pius XII played into the hands of Bugnini, just as Paul VI-Montini was to do after the Second Vatican Council (1962-1965).
    Pope John XXIII would have none of the Freemason Bugnini and his destruction of the Traditional Latin Mass. Pope John fired Bugnini! After the Second Vatican Council, Paul VI-Montini hired Bugnini back to complete his dirty work in fabricating the invalid Novus Ordo Mess of 1969. Pope John, in his Apostolic Constituiion Veterum sapientia, brilliantly explained why Latin must always be the language of the Roman Catholic Mass and why the vernacular was anathema, as the dogmatic Council of Trent had decreed.
    Two months later to the day, on April 22, 1962, the Sacred Congregation on Seminaries and Universities issued its Decrees to carry out Pope John’s Apostolic Constitution. Those Decrees required 7-9 years of Latin study by every seminarian. It is revealing to note that the “Motu” Fraternity of St. Peter (FSSP) has made a mockery of Pope John’s Apostolic Constitution by perpetrating its “quickie” Latin classes, in which invalid Novus Ordo presbyters can supposedly learn Latin and fraudulently perform Bugnin’s Half Novus Ordo “Motu” Mess of 1962+ — all in the space of one day!
    Good Catholics, Pope John was a traditional pope, at least in matters of the Sacred Liturgy and Catholic Doctrine, and meant business. He promulgated his Apostolic Constitution confirming the dogmatic Council of Trent, which anathematized anyone who advocated that the Mass should be in vernacular tongues, before the College of Cardinals assembled, with a solemnity that had not been seen for the promulgation of a Papal decree in some fifty years.
    The TRADITIO Network has made available the eyewitness account of a German priest who was actually present at this event. For further information, click on LATNECES.TXT: Necessity of Latin for the Roman Catholic Church, From the writings of Roman Catholic Saints, Popes, and Theologians in the TRADITIO Network’s Library of Files (FAQs and Traditional Apologetics) department”

  2. Jan powiedział/a

    Jan powiedział:
    Cieszy, że Pan Cenckiewicz nie zdradza swego wcześniejszego z lat 90-ych stosunku do Tradycji i FSSPX, kiedy uczestniczył w pielgrzymce do Econe i wspierał rozpoczętą misję w Polsce.

  3. Boomcha powiedział/a

    W latach 90 XX w. był redaktorem naczelnym dwumiesięcznika “Zawsze wierni” wydawanego przez tradycjonalistyczne Bractwo Świętego Piusa X.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82awomir_Cenckiewicz

  4. Marucha powiedział/a

    Dziękuję za uwagi odnośnie p. Cenckiewicza. Jego zaangażowanie w Tradycję zupełnie uszło mej uwadze.

  5. JO powiedział/a

    Nie wierze w Dobre intencje Papieza Benedykta XVI. Z daleka wyglada to na dzialania Papieza, majace na celu tym razem NIEpowodowania Polaryzacji wsrod Katolikow – wchloniecie Tradycji do Judeokosciola i zmieszanie jej z Falszem tak by sie “utopila”, by zamacic ludziom totalnie w Glowach.

    Benedykt XVI Byl i Jest Ojcem Soboru Watykanskiego II – bbbb dobrze wiedzial jakie sa i jakie maja byc skutki posoborowe. Po dzialaniu JPII nalezy sadzic, ze i Benedykt XVI rozgrywa sprawe w ten sam Talmudyczny sposob – co innego robi, co innego mysli a co innego mowi – to przeciez On oficjalnie mowil o ateizacji Kosciola po Soborze a i w tym samym czasie, pracowal nad tym , by Bractwo Piusa X przyjelo NOWA MSZE jako obowiazujaca….

    Tradycja Katolicka odniosla Sukces. Masoneria GLOSNO MOWI do Ksiezy z Bractwa Piusa X o tym, ze to Oni – Tradycyjni Ksieza oraz Tradycjonalisci sa dzis najwiekrzym zagrozeniem, gdyz Bractwa Nauczanie dociera do mlodych ludzi, ktorzy zamiast byc rozwiazlymi, staja sie Katolicka Silna Elita wiedzaca czego chce i jak ma dziac..

    Przypuszcza, ze Benedykt XVI niedlugo umze (bedzie zabity) , gdyz On nie ma wyjscia jak tylko Publicznie wspierac Bractwo Piusa X , ktore bezblednie rozgrywa Watylan – NA OCZCH CALEGO KATOLICKIEGO SWIATA

    Masoneria “musi” wic pozbyc sie Papieza i sprowokowac skandale wsrod Bractwa Piusa X i Tradycjonalistow, tak by Nowowybrany Papiez Judeokatolicki – jezeli wogole bedzie – Bractwo Exkomunikowal, przejmujac “Tradycje” oficjalnie , publicznie i oczywiscie miksujac ja z NOWUSEM

    Ostatno byly oficjalne dywagacje publiczne, ze ktos czycha na Zycie Papieza – czy to byla proba sadowania zachowan Mas ludzkich, czy moze przyzwyczajenie Nas do mysli, ze niedlugo Papiez Umze?

    Po zaskakujacym Wyroku dotyczacym Biskupa W, nalezy sadzic, ze “szykuje sie Rozruba” w ktora Uni chca wciagnac Bractwo i Papieza. Kto wie, moze niedlugo Tradycjonalisci beda ogloszeni publicznie Terrorystami, rewizjonistami, nacjonalistami, antysemitami, etc, etc i rozpocznie sie masowe wylapywanie Tradycjonalistow , Sady i Wiezienia, gdzie beda “wieszac sie” Tradycjonalisci w celach z rozpaczy?

    Wojna sie Toczy i robi sie coraz Gorecej

  6. Wojwit powiedział/a

    Re 1.
    ??? To wprost niesamowita wiadomość. Aż mi się wierzyć nie chce. To po co Jan XXIII tak dążył do otwarcia Vaticanum secundum? Liczył na powstrzymanie modernizmu?

  7. aga powiedział/a

    ad.4
    Panie Marucha
    przez pomyłkę umieścilam wywiad z Cenckiewiczem, w którym pięknie mówi o swoim rzymskim katolicyzmie m.in. w poprzednim wątku a miał być umieszczony specjalnie dla Pana tutaj :)
    Proszę wykasować tamten.

    Cenckiewicz -Zalewski
    Pod prąd:
    http://video.google.com/videoplay?docid=7998662718398711779

  8. aga powiedział/a

    Liturgia w jedności z Ojcem Świętym

    To, co przez poprzednie pokolenia było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie,

    i nie może być nagle całkowicie zabronione albo potraktowane jako szkodliwe (List papieża

    Benedykta XVI do biskupów z okazji publikacji Motu proprio „Summorum Pontificum”)

    Papieskie liturgie rzeczywiście zawsze były i nadal są wzorcowe dla całego świata katolickiego

    (Kard. Antonio Cañizares Llovera, w wywiadzie dla miesięcznika 30giorni, luty 2009)

    Z praktyki liturgicznej Benedykta XVI – BÓG w CENTRUM:

    * Szeroki dostęp do najdoskonalszego aktu kultu: Mszy Świętej Trydenckiej
    * Komunia Święta przyjmowana przez wiernych na klęcząco,

    * Krzyż postawiony w centrum – na środku ołtarza – pasyjką w stronę kapłana.

    Niemieckojęzyczni kapłani apelują do biskupów o wierność Papieżowi

    Katoliccy księża w krajach niemieckojęzycznych przestrzegają przed groźbą schizmy. W ich przekonaniu prowadzi do tego działalność duchownych, którzy publicznie, również w przestrzeni sakralnej występują przeciwko Benedyktowi XVI i nauczaniu Kościoła. Jako przykład podają bunt kapłanów w Austrii. W związku z tym oczekują jednoznacznej postawy ze strony episkopatów i poszczególnych biskupów, aby uniknąć zamieszania, w którym kwestionowanie autorytetu Papieża staje się czymś normalnym. Opublikowany wczoraj w Koblencji apel podpisało 500 niemieckojęzycznych księży.

    kb, apic

    KUL: ukazał się I tom „Opera omnia” Josepha Ratzingera

    „W sprawowaniu liturgii decyduje się przyszłość wiary i Kościoła” – te słowa Josepha Ratzingera zostały umieszczone na okładce książki „Teologia liturgii. Sakramentalne podstawy życia chrześcijańskiego”. Otwiera ona serię „Opera omnia” obecnego Papieża. Pierwszy tom „Dzieł” został zaprezentowany na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, który jest wydawcą polskiej edycji.

    Liturgia stanowi szczególną przestrzeń spotkania Boga i człowieka, a Joseph Ratzinger potrafi o tym przekonywać. Sam Autor zdecydował, że chociaż w systematycznym treściowym układzie całości tom o liturgii ma numer 11, to jednak ukazuje się jako wprowadzający.

    „To nie jest suchy, akademicki wykład. To jest słowo człowieka, któremu bardzo zależy na tym, żeby było to słowo przemieniające czytelnika” – walory dzieła podkreślał jego tłumacz, o. Wiesław Szymona OP. Pisma Josepha Ratzingera dotyczące liturgii zostały pogrupowane w 5 części: Duch liturgii; Typos-Mysterium-Sacramentum; Świętowanie Eucharystii – źródło i szczyt życia chrześcijańskiego; Teologia muzyki kościelnej; Dalsze perspektywy. Tom liczy niespełna 700 stron.

    Na prośbę Ojca Świętego nad całością wzorcowej edycji niemieckiej czuwa założyciel Instytutu Benedykta XVI w Ratyzbonie, bp Gerhard Ludwig Müller, który na KUL skomentował całość przedsięwzięcia: „Już od ponad 50 lat nazwisko Josepha Ratzingera kojarzy się z oryginalnym, całościowym opracowaniem teologii systematycznej. W jego pismach naukowa wiedza teologiczna zespala się z żywą wiarą” – podkreślił biskup Ratyzbony, podobnie jak Joseph Ratzinger doktor h.c. KUL.

    Polska jest trzecim krajem – po Niemczech i Włoszech – w którym ukazuje się zbiorowe wydanie „Dzieł” Papieża Ratzingera. Kulowską edycję – wzorowaną na niemieckiej – redagują ks. prof. Krzysztof Góźdź (teologia) i prof. Marzena Górecka (filologia germańska). Kolejny z planowanych 16 tomów będzie zawierał pisma z eklezjologii.

    K. Hudzik, Lublin

    http://novushiacynthus.blogspot.com/

  9. Marucha powiedział/a

    Re 8:

    To, co przez poprzednie pokolenia było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie, i nie może być nagle całkowicie zabronione albo potraktowane jako szkodliwe (List papieża Benedykta XVI do biskupów z okazji publikacji Motu proprio „Summorum Pontificum”)

    Pani Ago, to bardzo pięknie, że Papież nie zabrania nam tego, czego zabronić nie może, gdyż stanowi esencję naszej wiary.
    Szkoda jednak, że dozwala na kontynuowanie tego, co jest owej wiary wypaczeniem, czy wręcz zaprzeczeniem.
    W ten sposób w Kościele pokojowo może koegzystować tradycja z modernizmem, prawda z fałszem, “lefebryści” i Neokatechumenat, ołtarze i stoły ofiarne, krzyż i menora…
    Czy o taki Kościół nam chodzi, gdzie możeta robić co chceta?

  10. aga powiedział/a

    Panie Marucha

    Czy może Pan zrobić założenie,że papież próbuje nie-rewolucyjnie odwrócić trend panujący “róbta co chceta”.I nawet to powoduje bunty w kolejnych diecezjach i mowienie nie tylko prze niem. i austriackich biskupów ale tez polskich!!!’ :”papież ma swoja diecezję a w mojej JA jestem biskupem”.

    Poza tym chyba nie chcemy nowej , nawet odwrotnej rewolucji? Nawet jeśliby byla możliwą…
    Sytuacja jest trudna,oczywiście nie bez winy młodzieńczych błędów takich entuzjastow Soboru jakim m.in. był bp. Ratzinger. Wszakże wydaje się,że on i niektórzy inni hierarchowie zaczynają je rozumieć . I w tym nasza nadzieja.

  11. Z Gloria.tv powiedział/a

    Nieprzyjaciele wewnątrz Kościoła

    Na początku naszego stulecia święty Pius X mówił, że obecnie nieprzyjaciele Kościoła znajdują się już nie tylko na zewnątrz, lecz również w jego wnętrzu. Chciał on w ten sposób zwrócić uwagę na tych katolików, którzy odrzucili panowanie społeczne Pana Jezusa.
    Ale to nie wszystko. Ponieważ modernistyczni profesorowie, pragnący przypodobać się współczesnemu światu, który odrzuca i zapiera się Pana Jezusa, znajdowali się w seminariach, święty Pius X zażądał wydalenia ich, by nie wywierali wpływu na seminarzystów, którzy z kolei, zostawszy księżmi, rozsiewali nadal zgubne doktryny. Święty Pius X miał rację, gdyż to właśnie nastąpiło. Biskupi nie byli czujni i modernistyczne poglądy zostały po cichutku wprowadzone najpierw do seminariów, następnie zaś w środowisko księży, a na końcu wszędzie. W imię wolności przestano mówić o Panu Jezusie i doszło do apostazji!
    W 1926 r., czyli przed ponad sześćdziesięcioma laty, za czasów Piusa XI, również zwalczającego i potępiającego kapłanów przychylnych laicyzmowi, znajdowałem się w seminarium w Rzymie. Tegoż roku, z okazji wydania dwóch książeczek: Liberalizm a katolicyzm księdza Roussela orazChrystus Królem Narodów księdza Philippe’ a, zorganizowano w Rzymie tydzień antyliberalny.
    Oto wstęp do pierwszej z nich:
    Pragniemy, aby Jezus Chrystus, Syn Boży i Odkupiciel ludzkości, panował nie tylko nad jednostkami, lecz również nad rodzinami, tak jedno jak i wielodzietnymi, nad narodami oraz całym porządkiem społecznym; jest to szczytna idea, łącząca nas szczególnie podczas tego tygodnia.
    Dla społecznego panowania Chrystusa Króla, panowania prawnie uzasadnionego i koniecznego dla nas, nie ma groźniejszego przeciwnika niż współczesny liberalizm – przebiegły, natarczywy, posiadający ogromny wpływ.
    Nieprzyjaciel jest ujawniony; są to liberałowie domagający się wolnomyślicielstwa. Jeżeli każdy ma prawo posiadać własne poglądy, to nikt nie może urażać swego sąsiada głoszeniem własnych poglądów; należy zatem nic nie mówić i… nie ma już prawa do mówienia o Panu Jezusie.
    Jak można jeszcze być misjonarzem?
    Jak zatem być misjonarzem gdy już nie można mówić o Panu Jezusie? Jest to niemożliwe; czyli w społeczeństwie w 95% katolickim nie będzie już prawa do mówienia o Panu Jezusie, ponieważ 5% ludności to protestanci, Żydzi, buddyści, czy też muzułmanie. Jest to nieprawdopodobne, lecz takie są fakty. Ponieważ jest jeden Żyd, dwóch lub trzech muzułmanów, czy też protestantów, w katolickich szkołach zdejmuje się krzyże, nie mówi się już więcej o Panu Jezusie, nie modli się już przed lekcjami, gdyż mogłoby to gorszyć niekatolików. Zatem Pan Jezus nie ma już prawa istnieć, ponieważ dwóch lub trzech z Nim się nie zgadza.
    Jakie są więc źródła tego liberalizmu, jego podstawowe oznaki, jego logiczny rozwój? Jak go określać i jak zwalczać? Oto zagadnienia traktowane według schematu: pytanie – odpowiedź w bardzo interesującej książce księdza Roussela, którą dajemy wszystkim naszym seminarzystom, aby byli poinformowani o tych modernistycznych błędach. Ten liberalizm, laicyzm, to zeświecczenie i ów brak publicznego poddania się Panu Jezusowi rozpowszechniły się, ponieważ biskupi i księża nie brali na poważnie upomnień papieży.
    forum Gloria.tv

  12. zofia powiedział/a

    @5
    Pzyznam sie, ze razila mnie panska ostra krytyka “posoborowia”jak to SzP okreslal
    Tym razem musze sie zgodzic.
    Wlasnie czytam Oredzie O Sw BXVI na WP 2012
    Dla poparcia chrzescijanskiego obowiazku “troski o blizniego” O Sw. Benedykt XVI (cytuje) …Sluga Bozy PawlVI …”Ludzkosc jest ciezko chora. Przyczyna tej choroby jest nie tylko zmniejszenie sie zasobow naturalnych i ich chciwe zgromadzenie przez niewielu ale brak braterstwa”…
    Jest Ewangelia tyle Swietych, Doktorow KK, ze opieranie sie na papiezu krytykowanym przez wielu katolikow troch dziwi.

  13. JO powiedział/a

    Pani Ago, na Wydawaniu sie..checiach wybrukowane jest pieklo..

  14. JO powiedział/a

    Pani,Ago I ludziom jak Pani, “wasze Wydawanie sie” jest Waszymi ” checiami “, ktore nic nie maja wspolnego z realiami, faktami. Wasza szatanska wiara -checi, w czlowieka, ktory jest ojcem soboru ostatniego , jest niedopuszczalna, karygodna, grozna, dajaca uludne nadzieje , jak nadzieja dla Powstancow Warszawy, ze. Alianci…co powoduje, ze krewidiagnozowac sie leje na darmo…dusze upadaja Przez was bez cienia nadzieji, ludzie umieraja upadli Przez Takich jak WY…

  15. JO powiedział/a

    ad.10. Mixowanie Prawdy z Falszem – WLASNIE JEST FILOZOFIA ROBTA CO CHCETA

    Czy Pani Tego nie widzi?

    Papiez NAWET pozwala na Tradycje a co , dlaczego nie, jak robta co chceta, to robta co chceta.

    Papiez pozwala na to by byc w sektach, w kolach masonskich i w TRADYCJI rowniez – robta co chceta, a co, dlaczego nie i Tradycja Rowniez a najlepiej raz Trydencka a Raz NOWUs a raz NOWUS po Lacinie…wszystko dozwolone…..

  16. JO powiedział/a

    Pani Ago , Niedawno ktos mi powiedzial….., ze Madrosci i Umiejetnosci Rozrozniania Dobra od Zla – NIE DA SIE NAUCZYC – To jest DAR BOZY i nie kazdy ten dar posiada – TO DAR DUCHA Swietego, ktory jest jedyna wykladnia do tego czy ktos sie nadaje do rzadzenia i czy nie, czy ktos moze bez nauczycielem czy nie, czy ktos byc moze przywodca czy nie….

Można używać typowych tagów HTML, np. wytłuszczenie, kursywa, itp.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s