Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy inwektywy są niekatolickie?

Posted by Marucha w dniu 2012-12-22 (sobota)

Gajowy od dawna przeciwstawiał się sentymentalnej i czułostkowej wizji katolicyzmu, w którym najważniejsza jest „miłość” i „jedność”, prawda schodzi na plan dalszy, zaś walka o królestwo Chrystusa jawi się jako niedopuszczalna brutalność i agresja. Taki, przepraszam  za wyrażenie, sraczkowaty katolicyzm, sprowadza się do hasła „Bądźmy mili dla siebie”.

Podesłany przez p. Tralala link do artykułu na witrynie „Z Niepokalaną” jest zatem wodą na jego młyn.
Z artykułu gajowy wybrał co celniejsze myśli i umieścił je poniżej, niekiedy korygując drobne błędy. Całość można przeczytać na stronie, do której link znajduje się poniżej.
Admin.

Fragmenty książki „Miłość prawdy i nienawiść błędu u świętych”, autor ks. Olivier Rioult

Ksiądz Rioult odkrył niezwykłe cytaty, które pasują jak ulał do obecnej sytuacji. Szczególnie nadają sią cytaty z Ernesta Hello (…) Można przeczytać ten artykuł w grudniowym numerze Belvedere z roku 2012 (biuletyn przeoratu w Nancy, na La porte latine).

Ksiądz Faber, Le Pied de la Croix:

Idąc za opinią świata i światowych chrześcijan, taka nienawiść do herezji to jest przesada, zgorzkniałość, brak umiarkowania, nieostrożność, nieracjonalność, fanatyzm, nietolerancja, ograniczenie, bigoteria, głupota, niemoralność. Co możemy powiedzieć na jej obronę? Nic, co mogliby zrozumieć. [...]

Nie da się, będąc przy zdrowych zmysłach, próbować udowadniać światu, wrogowi Boga, że absolutna i katolicka nienawiść do herezji jest wynikiem prawości umysłu. Równie dobrze możemy próbować wymusić na niewidomym opinie na temat koloru. Boska miłość stawia nas w innym kręgu życia, wzorów, zasad, które nie tylko nie są takie, jakie ma świat, ale są bezpośrednio mu nieprzyjazne.

[Gajowy wyraża to słowami, iż pochodzimy z innych planet - admin]

Ernest Hello

Odwraca się imię miłości od światła za każym razem, gdy zamiast zdeptać błąd, zawiera się z nim pakt pod pretekstem zgody między ludźmi. Odwraca sie imię miłości od światła za każym razem, gdy się używa jej w celu osłabienia odrazy do zła.

Ogólnie rzecz biorąc, człowiek lubi słabnąć. Dla upadłej natury słabość ma w sobie coś miłego; dodatkowo, brak wstrętu do błędu, do zła, piekła, diabła, wydaje się być usprawiedliwieniem zła, które nosi się w sobie. [...] Miłość, ukochanie Boga wymaga, zakłada, nakazuje nienawiść w stosunku do Jego wroga. W ludzkim porządku, przyjaźń mierzy się mniej żywą czułością, niż sympatią wobec cierpienia. [...] Jeśli ucierpiał honor twojego przyjaciela, lub uległ on wypadkowi, czy też stał się ofiarą ataku, a ty zaledwie rozumiesz jego ból, nie jesteś jego przyjacielem. [...] Miarą miłości jest wstręt, jaki się ma do tego, co jest przyjacielowi wrogie. [...] Ten, który idzie na kompromis z błędem, nie zna pełni miłości i jej władczej siły.

„Po długiej wojnie, kiedy miało się już dość, bywało, że zmęczeni walką królowie, oddawali jeden drugiemu pole. To są ustępstwa pozwalajęce skonczyć z armatami. Lecz nie traktuje się prawdy, tak jak robi się to robi z twierdzą. Kiedy chodzi o zawarcie pokoju w duchu i prawdzie, musi dojść do nawrwócenia, a nie do pojednania. [...]

Pozorny pokój jest równie wbrew miłości jak i wbrew sprawiedliwości, ponieważ tam gdzie do tej pory był rów, wykopuje przepaść. Miłość zawsze chce światła, a światło unika nawet cienia kompromisu. Piękno jest pełnią. [...] Co powiedziałoby się o lekarzu, który z miłości, oszczędzałby chorobę swojego pacjenta? [...]

Zbrodnią XIX wieku był brak nienawiści do zła i pójście z nim na kompromisy. [...] Wszelkie z nim ugody powodują, nawet nie jego częściowe zwycięstwo, ale pełny triumf, ponieważ zło nie zawsze musi wypędzać dobro: ono żąda pozwolenia na współistnienie z dobrem. (Ernest Hello, Człowiek, s. 80-85.).

Ksiądz Berto, teolog abpa Lefebvre na Soborze, odpowiedział na zarzuty „w tonie mało przyjaznej surowości”, jakiego użył w jednym ze swoich artykułów:

W tym punkcie wcale się z wami nie zgadzam. Jeśli miłość jest tym, co mówisz, to trzeba by podrzeć wiele stron Ewangelii, od belki i drzazgi „hipokrytów”, poprzez klucz wiedzy, który „przewodnicy ślepych i głupców” trzymają w kieszeni, a kończąc na „plemieniu żmijowym”. Chyba, że mierzycie podwójną miarą? [...]

Oburzają was inwektywy napotkane w publikacji nazywającej się katolicką. Po prostu obelga jest katolicka, dowodem tego jest Ewangelia, dowodem tego jest nie tylko jedenaście tomów św Hieronima, lecz sto innych tomów Patrologii. Ona nie jest sama z siebie i we wszystkich przypadkach, przeciwstawna miłości. [...]

Czy naprawdę „Ewangelia mówi tylko o miłości”? Wspaniale, zgadzam się z tym – ale zawiera obelgi i inwektywy, które nie są, same w sobie, przeciwieństwem miłości z Ewangelii. [...] Absolutnie więc utrzymuję moje prawo do inwektyw; absolutnie odrzucam oskarżenie o miłość opartą wyłącznie na wykorzystaniu inwektyw: mogę powiedzieć, że ta krytyka wynika z błędu na temat samej natury miłości. Może oczywiście zabraknąć nam miłości w inwektywach, a zdarzyło mi się to nieszczęście, ale również może nam braknąć miłości w łagodności, a potępiać inwektywy w imię miłości, nie jest tą miłością, jakiej idee przedstawia nam Ewangelia: dobrego i strasznego Pana Jezusa i jaką pokazuje nam praktyka.

[...] Zabronić kapłanowi, bo jest księdzem, inwektyw, to zaakceptowac konwencjonalny i sztuczny obraz kapłana, który ma swoje źródło w innym miejscu niż w Ewangelii i Kościele – jako światowego kapłana, a raczej jego karykatury, dobrotliwego, gładkiego, zniewieściałego. Nie chcę wyglądać, jak ta poniżająca karykatura; chcę zachować w zasięgu mojej ręki bat, którego użył Najwyższy Kapłan, jedyny prawdziwy model ministerialnych kapłanów.[...]

[...] Miłość, która sprawia, że kocham ich jako moich bliźnich, zmusza mnie do nienawidzenia ich „perfecto odio” jako publicystów, jeśli ich teologia nie jest w porządku, jeśli ich posługa jest śmiertelna, jeśli ich styl jest śmieszny, jeśli ich osąd jest fałszywy, jeśli ich gusta są skomplikowane, jeśli mędrkują wbrew zdrowemu rozsądkowi, jeśli mylą niepowtarzalny i podobny, geometrię i finezję, zasadniczy i egzystencjalny, a zwłaszcza jeśli uzyskali wystarczająco wielki posłuch, by siać zamęt w umysłach wielu, zakłócić wiele słabych głów  (ksiądz Berto, Le Chardonnet nr 42, grudzień 1988).

Liberał nie chce polemiki ! Za tym fałszywym pacyfizmem ukrywa się najgorsze sekciarstwo. „Nie” dla polemiki … lecz biada temu, kto pozwoli myśleć (wypowiadając się ) innaczej niż my. Możecie (mówią oni) wyrażać wszystkie opinie, ale … żadnej polemiki. Możecie wyrazić (mówią oni) opinię odmienną od naszej, ale … żadnej polemiki. Możecie próbować (mówią oni) udowodnić, że to wy macie rację … ale żadnej polemiki nie będzie [...]

Nie, to nie walka dzieli dusze, lecz błąd. […] Polemika jest w końcu jedynym sposobem, aby dowiedzieć się gdzie jest podział, między czym i dlaczego.

Za: http://zniepokalana.blogspot.fr

Odpowiedzi: 12 to “Czy inwektywy są niekatolickie?”

  1. Placebo said

    Trochę mnie dzisiaj zdenerwowła dzisiejsza spowiedz święta bo kiedy powiedziałem księdzu, że nie mogę znieść kultury żydowskiej zaczęła się dyskusja dłuższa z nim. Powiedział, że nie mozna dyskryminować innej kultury potem mówił że nie zna ani jednego żyda który by polskie nagrobki zdewastował a ze strony polaków były takie przypadki i to nie jeden raz. Nastepnie mówił że to Polacy w Jedwabnem mordowali żydów w stodole nie wiem czy chodzilo mu o jeden taki incydent czy w ogóle Polacy tak robili tzn. morodowali w stodołach żydów? Powiedział żeto są FAKTY!!! Zapytał się też mnie czy słucham Radia Maryja? i na koniec dodał że musi mi zepsuć humor bo Jezus też był żydem. Tak więc ogólnie ksiądz ten oburzyl się bardzo kiedy powiedziałem, że nie mogę zaakceptować kultury żydowskiej. Generalnie mam dosyć i chyba sobie daruję więcej takie spowiedzi bo nie lubie kiedy traktuje się mnie jak wariata. Myślę, że daremne jest tutaj nasze wypisywanie róznych wypowiedzi bo to i tak nic nie zmieni. Żydzi nie mają sobie nic do zarzucenia widocznie, oskarżając jednocześnie Polaków tu na naszej ziemi, to chore! Widać że Żydzi są już zainstalowani w Kościele także.

  2. najnowszy model terminatora said

    Tymczasem Biedroń nauczał w salce parafialnej

    http://konserwatyzm.pl/artykul/7906/biedron-naucza-w-salce-parafialnej

  3. Tralala said

    ad 1. Takie klopoty mamy wszyscy, proponuje ofiarowas je Jezusowi, zaraz bedzie lzej

  4. Jan said

    Wystarczy poznać obiektywne opisy wypraw krzyżowych, historię Lepanto, męczeństwo świętych, a dojdzie się do wniosku, że obecna „mowa miłości” ekumenizm i inne bełkoty są błazeńskie, Jest to dowodem tchórzostwa i odstępstwa. Kościół posoborowy jest ślepy na grzech, jak to określił Sługa Boży
    Stefan kardynał Wyszyński.

  5. syzyf said

    moim skromnym zdaniem najwiecej winy obecnego prawie juz calkowitego zbydlecenia,zezwierzecenia,zdziczenia,upodlenia…. ludzi-calych pokolen! ponosi wiekszosc „wilkow” w sutannach!!! mam „zaraz”40 lat,jak wiekszosc moich rowiesnikow-rodakow bylem ochrzczony,przystapilem do pierwszej Komunii Swietej,no i przystapilem do Bierzmowania. …hm… szczerze mowiac to z tym chodzeniem do Kosciola bywalo roznie,Mama co niedziele gonila na msze-bywalo czasem pod „gorke”,czasem tylko do kazania(bo po powrocie do domu Mama pytala o czym Ksiadz mowil na tymze kazaniu(hahaha-to mi sie dzis zebralo na wyznania),w tygodniu na religie(nie bylo jeszcze w szkole tylko przy kosciele)ksieza posiadali tyle co i wierni-czyli BOGA,pierwsza Pasterka w naszej osiedlowej kaplicy-szopie z plyt pilsniowych(„zimno jak w psiarni”),ksiadz proboszcz w zachrystii rozdawal sery i slone maslo najbiedniejszym rodzinom…,na przysiedze w wojsku byl kapelan wojskowy-(oczywiscie Katolicki)… i pozniej … ze tak powiem przestalem miec czas dla kosciola(strasznie mi to nawet pisac, nawet anonimowo-ale taka jest prawda!)…wyjazd za granice- …hm…-obecnie calkiem swiadomie moge „to”nazwac oczarowaniem,oszolomieniem ,troche poslizgow,troche bledow,troche wyglupow,zarabianie-wydawanie…,marki,dolary,funty,euro….jakos w mig lata przelecialy… w tychze latach o kosciele przypominalem sobie jedynie przy okazjach Swiat -(oczywiscie „moich”-Katolickich)-wszystko bylo „OK”(haha) i jakos lecialo… od „jakiegos czasu” zaczalem regularnie jezdzic do polskiego Kosciola Katolickiego na niedzielne Msze Swiete,jak jestem w Polsce tez ide(nie zawsze!)na msze…. , cos jest NIE TAK!!!,to nie jest ten sam Jeden,Swiety,Apostolski Kosciol od kturego „ucieklem w swiat”,wydaje sie to niemozliwe bo wbijane mialem zawsze do glowy i bylem Swiecie przekonany! ze NIEZMIENNY!-Bog Ten Sam,Msza niby ta sama , a jednak „cos” jest NIE TAK z „moim” Kosciolem ktury podobno stoi na strazy „mojej” Wiary! ksieza zboczency,ksieza zlodzieje,ksieza oszusci,ksieza aferzysci,ksieza biznesmeni,ksieza pajace-pajacujacy w mendiach….. ktos nas prosze panstwa na manowce sprowadza!……..
    p.s.takie troche bez ladu i skladu przedWigilijne wynurzenia grzesznika…..

    RADOSNYCH SWIAT BOZEGO NARODZENIA !!!!

  6. Janusz Rozyczka said

    @ 1
    Dziwie sie, ze Pan spokojnie wysluchiwal tych bredni! Ja bym powiedzial temu idiocie aby glupstw nie plotl a siadl na dupe i solidnie przestudiowal historie. Po tym natychmiast odszedlbym od tego zapowietrzonego przez niego konfesjonalu…

  7. dr TS said

    Nie lubię przegięć w żadną stronę. Miłość jest taka jak napisał Św. Paweł. I w żadnym zdaniu nie wspomniał o tym, że stosuje poniżenie bliźniego. Napominać też trzeba umieć, i nie wchodźmy w buty Boga Chrystusa z Ewangelii. Jeżeli kogoś upominam lub nawracam, to robię to w sposób kulturalny, jakbym zwracał się do samego siebie. I nie jest to postawa zniewieściałej dewotki z podkulonym ogonem … To kwestia poziomu intelektualnego i kultury bycia. Nie należy tego mylić z pozytywnym „gniewem Bożym” w sytuacjach tego wymagających, ale na forum, gdzie polemiki są prowadzone, nadużywanie tego stanu jest nie na miejscu. Dlatego ubliżanie forumowiczom pod szyldem „inwektyw dopuszczalnych w obronie wiary” traktuję jako nadużycie. I to by było na tyle.
    Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia
    Dla Wszystkich

  8. Bozydar said

    JEZUS NIE BYL ZYDEM!!! – URODZIL SIE W GALILEII.

    ZYD to EDOMITA, SMIERTELNY WROG JEZUSA I CHRZESCIJANSTWA. [wiki klamie na ich temat]

    EDOMICI PODSZYLI SIE HEBRAJCZYKOW!

    Nazwa Zyd pojawila sie w XVIII wieku.
    Jak ludzie i ksieza maja taka wiedze, to nie dziwie sie, ze ci pasozyci i oszusci opanowali biala rase i wysysaja zycie z narodow!

  9. wet3 said

    @ 8
    Nie jest wazne gdzie Pan Jezus sie urodzil. Najwazniejsze dla nas jest, ze byl Druga Osoba Trojcy Przenajswietszej i wylozyl nam nauke o Prawdziwym Bogu!!!

  10. Bozydar said

    @ 9

    To jest typowa ignorancja.

    Proroctwo mowilo kilkaset lat wczesniej, ze Mesjasz urodzi sie w Betlejem Efrata, po tym min. ludzie rozpoznawali Jezusa jako Zbawiciela – po precyzyjnych proroctwach!
    W Izraelu bylo jeszcze jedno Betlejem – Dawida.
    Diabel jako przeciwnik mogl to wykorzystac, dlatego proroctwo podalo precyzyjnie gdzie to nastapi.To jest aktualne rowniez dzisiaj.
    Pan chcesz byc madrzejszy od Boga – to jest brak pokory wobec Stworcy!

  11. Jones said

    Teraz bardziej Rozumiemy cel poprawnosci politycznej I domagania sie mowy ad rem a nie ad personem w Rozumieniu Modernistyczno-skrzywionym.

    Glupcami lub bezczelnymi ludzmi sa Ci, ktorzy zadaja takiej mowy nowomowy.
    Na Forum Zw Szlachty Polskiej jest wlasnie taki warunek rozmowy…, kto nie przestrzega nowomowy jest banowany.

  12. Bozydar said

    Nie ma kompromisu z klamstwami historycznymi i wypaczona moralnoscia nawet wtedy, gdy ludzie uzywaja do tego filozoficznych zaklec.
    Mali ludzie, niezdolni do krytycznej samooceny, postrzegaja innych w tym samym wymiarze, podejrzewajac ich o niecne zamiary lub swietojebliwa poze.
    Biorac udzial w zaklamywaniu rzeczywistosci, staje sie wspolnikiem diabla, ktory nie jest moim guru.
    Biale albo czarne. Cos posredniego – to wlasnie kompromis! Jesli to jest dylemat dla innych – nie zazdroszcze psychicznego komfortu.
    Moralnie podejrzanym osobnikom czytelna postawa przeszkadza, jezeli nie probujemy walczyc z wlasnymi slabosciami i uprzedzeniami, uwazam ludzkie zycie za stracone. Nikczemnosc ludzkiej naury, wypaczonej min. mysleniem o sobie samym zawsze pozytywnie, nie pozwala zaufac bez pytania innemu czlowiekowi, poniewaz spotykamy ludzi na swej drodze, ktorzy wykorzystuja to zaufanie do wlasnych, egoistycznych celow, widzac w innych przeciwnika i obiekt do naduzyc!.
    Nie zajmuje sie sprawami o ktorych wiem niewiele, w przeciwienstwie do niektorych, usilujacymi byc ekspertami w kazdym temacie, poruszanym w Gajowce, ktora jest jednym z lepszych blogow.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.