Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Voodoosch o Zagrożenia wynikające z elektr…
    revers o Unia prze do wprowadzenia tej…
    revers o Wolne tematy (45 – …
    rycho08 o Unia prze do wprowadzenia tej…
    Dr,Ga, o Unia prze do wprowadzenia tej…
    bryś o Unia prze do wprowadzenia tej…
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
    wanderer o Wolne tematy (45 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
    Sołtys. o Perz Się Likwiduje (w skrócie:…
    nipies o Wolne tematy (45 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
    Sara o Wolne tematy (45 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (45 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 516 obserwujących.

Archive for Styczeń 2008

„Wspólnota Błogosławieństw”

Posted by Marucha w dniu 2008-01-31 (Czwartek)

Oto inna „wspólnota”, jakich namnożyło się po II Soborze Watykańskim w Kościele „otwartym”…
http://lesalonbeige.blogs.com/my_weblog/2008/01/rome-les-batitu.html
(z Listy Przyjaciół  Radia Maryja)

Watykan nie zatwierdzil statutu Wspolnoty Blogoslawienstw (Communuaté des Béatitudes) i przedluzyl okres probny o 2 lata.

Bp diecezji Reims Joseph Boishu wyjasnia:
„Rzym prosi, aby kazdy przedstawil jasno swoje powolanie: chodzi o dokonanie wyboru pomiedzy zyciem we wspolnocie klasztornej czy laickiej.”

W lonie Blogoslawienstw, czesc jej laickich czlonkow nosi habity zakonne i uzywa imion zakonnych. Stolica Apostolska w liscie Papieskiej Rady ds Laikatu wyjasnia ze te dwa atrybuty „nie sa zgodne ze statutem laikatu” na ktory powoluje sie wspolnota. Watykan prosi rowniez o zaprzestanie praktyk uzdrawiania oraz wiecej niezaleznosci dla rodzin: „Nalezy przyjac zasade wiekszej przejrzystosci w odroznianiu z jednej strony wymiaru psychologicznego i psychicznego danej osoby i duchowego jej ukierunkowania z drugiej. W zwiazku z tym nalezy w przyszlosci unikac szkodliwych praktyk psychoterapeutycznych wewnatrz wspolnoty, ktore to nie rozrozniaja jasno tych dwoch wymiarow osoby. Kierownicy duchowi, nie moga uprawiac terapii, ale w przypadku realnej potrzeby kierowac osoby do psychologow lub psychiatrow na zewnatrz wspolnoty.”

Jesli chodzi o status osob prowadzacych zycie rodzinne, w/w tekst wyjasnia: „Musza one zamieszkiwac w pomieszczeniach odseparowanych i niezaleznych, oraz miec mozliwosc wykonywania pracy zawodowej platnej, korzystania ze swiadczen socjalnych zgodnie z obowiazujacym ustawodawstwem. Rzym kladzie nacisk na koniecznosc separacji rodzin od czlonkow wspolnoty zyjacych w celibacie.”

„W jednym z listow wspolnoty ku naszemu zaskoczeniu znalezlismy wyrazenie: „dzieci wspolnotowe” co jest niedopuszczalne; rozklad dnia i rytm zycia w rodzinie roznia sie od tychze u osob, ktore poprzez celibat calkowicie poswiecily swoje zycie Bogu”.

Wszelkie podobieństwa do innej „wspólnoty”, Neokatechumenatu, nie są zapewne przypadkowe.

Posted in Kościół/religia | Możliwość komentowania „Wspólnota Błogosławieństw” została wyłączona

Antysemityzm jest złem

Posted by Marucha w dniu 2008-01-28 (Poniedziałek)

Nowojorska policja aresztowała agenta Mossadu Ivaylo Ivanowa, podejrzanego o dokonanie licznych aktów wandalizmu w postaci serii antysemickich napisów na ścianach domów, placach zabaw, samochodach i dwóch synagogach w dzielnicy Brooklyn Heights. W trakcie przesłuchania Ivanov przyznał się do postawionych mu zarzutów. W mieszkaniu podejrzanego, oprócz puszek z farbą, znaleziono cały arsenał bomb i materiałów wybuchowych.

Naszym zdaniem jest skandalem, iż aresztowano przedstawiciela narodu wybranego, gdyż dowodzi to prześladowań, jakim poddawana jest ta mniejszość narodowa, w większości krajów cierpiąca nędzę, głód i pozbawiona jakiegokolwiek głosu w społeczeństwie. Nawet jeśli Ivanov rzeczywiście sam dokonywał owych rzeczy, o jakie jest podjerzany – to czynił to dla dobra ludzkości, aby zwrócić uwagę na krzywdę, jakiej doznają Żydzi tylko z powodu swego pochodzenia i religii.

Posted in Polityka | 19 Komentarzy »

Lusia Ogińska – Śmierć redemptorysty

Posted by Marucha w dniu 2008-01-28 (Poniedziałek)

Kilkanaście dni temu w mediach zawrzało, pisano, wołano, informowano o tym, że w dniu 12 stycznia 2008 roku w parafii w Serbach został zamordowany ksiądz redemptorysta o. Władysław Polak. Zabójstwa dokonano również na gospodyni – pani Helenie Rogali…

Dziś media milczą – ta sprawa odchodzi w niepamięć. Nie dla mnie!

Zamordowano ludzi z zimną krwią, z bestialskim cynizmem i wyrachowaniem. Zbrodniarze czekali na księdza ukryci w mroku styczniowego wieczoru, wiedzieli kiedy ksiądz wróci do domu i wiedzieli, że go zabiją! Na plebani w Serbach, był również mały piesek-kundelek, którego oprawcy schowali do szopy, żeby mu oszczędzić przykrego widoku! Miłosierdzie porównywalne do miłosierdzia obrońców Doliny Rospudy!!! Gdyby mordercom chodziło tylko o rabunek, kradzież – postaraliby się choćby o kominiarki, ale nie, oni chcieli, by ofiary w agonii widziały ich twarze…! Gdyby chodziło o rabunek, to najcenniejszego „łupu” – jakim był stary dziesięcioletni volswagen księdza – nie spaliliby w pobliskim lesie… Gdyby chodziło o rabunek!…

Poseł Palikot wywrzaskiwał ostatnio, że redemptorystę „Rydzyka trzeba zniszczyć!”… Jak widać ktoś posłuchał posła Palikota, wziął sobie do serca jego poselskie nawoływania, bo zaczęto zabijać księży redemptorystów!… …

A o. Władysław Polak przeleżał na ziemi w kałuży krwi jeszcze dwie godziny – zanim wydał ostatnie tchnienie! Napastnicy zaatakowali o godzinie jedenastej wieczorem, śmierć księdza nastąpiła dopiero około godziny pierwszej w nocy…

O. Władysław Polak był człowiekiem o pogodnym usposobieniu, ufał ludziom. Był pasterzem do którego można było zwrócić się z każdą troską. Kochał dzieci, być może dlatego, że sam wierzył jak dziecko. To był zwyczajnie, bardzo dobry człowiek!!! Ojciec Władysław Polak w Zamościu był katechetą i on poprowadził mnie do Pierwszej Komunii Świętej…

Pamiętam jego dobroć, cierpliwość i uśmiech; ale zapamiętam również, że o. redemptorysta Władysław Polak prowadząc mnie do Eucharystii, moją wiarę wyniesioną z rodzinnego domu rozwinął i umocnił na zawsze!

Lusia Ogińska.

Męczennikom znicz płonie inaczej
(o. Władysławowi Polakowi)

Odszedł już, więcej go nie zobaczę,
odszedł człowiek, lecz dusza została…
Ja w to wierzę, dlatego nie płaczę
przecież wstyd,
przecież wstyd… bym płakała!

Znicz się spalił na grobie, jak pamięć!
Męczennikom znicz płonie inaczej…
W moim sercu on żywy zostanie,
ja w to wierzę…
dlatego nie płaczę!
……………………
……………………
Nad mogiłą twą – chwilę zostanę
i poezję uwolnię jak ptaka.
Tu jest Polak! Zabity za wiarę!
Jak nie płakać….
Jak można nie płakać?

Lusia Ogińska

Oginska_Ks_Polak

Posted in Kościół/religia, Me(r)dia, Polityka | 24 Komentarze »

Ks. prof. Węcławski, były „autorytet moralny”

Posted by Marucha w dniu 2008-01-28 (Poniedziałek)

Ks. prof. Tomasz Węcławski, znany teolog i były rektor Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, który niespełna rok temu porzucił stan kapłański, tym razem wystąpił z Kościoła rzymskokatolickiego. Jeszcze jako kapłan Tomasz Węcławski znany był z licznych krytyk wysuwanych pod adresem Kościoła katolickiego oraz poglądów niejednokrotnie budzących wątpliwości co do zgodności z nauczaniem Kościoła.

Trzeba przyznać, że pontyfikat Jana Pawła II wyjątkowo obficie obrodził w kapłanów typu:
Ks. prof. Czajkowski, esbeski donosiciel (donosił m.in. na ks. Popiełuszkę), pochodzenia żydowskiego.
Ks. prof. Weksler-Waszkinel, tego samego pochodzenia, esbecki donosiciel.
Ks. Musiał, kazał sobie odprawić na pogrzebie kadisz, zamiast Mszy Żałobnej
Ks. Sowa, „dziennikarz”, puścił z dymem wiele milionów złotych przyznane mu na TV Plus.
Ks. Obirek, heretyk z zakonu jezuitów.
Abp. Życiński – bez komentarzy.
Bp. Pieronek.
Abp. Gocłowski.
Abp. Gądecki.
Abp. Muszyński.

Posted in Kościół/religia | 10 Komentarzy »

Prawo dżungli

Posted by Marucha w dniu 2008-01-23 (Środa)

Znany i kochany przez miliony Polaków na całym świecie, ksiądz poeta Jan Twardowski, nie dostawał ani grosza za swe tomiki, które sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. Bardzo wielu wydawców w Polsce (większość?) nie ma bowiem w zwyczaju płacić tantiem autorom, no bo i po co? A nuż się uda? A nuż autor nie będzie miał siły procesować się ze złodziejami?

Księdza Twardowskiego niewiele obchodziły sprawy ziemskie, miał swój kąt i ciepłą strawę, serwowaną Mu przez siostrzyczki zakonne, a gdy otrzymywał jakieś tam egzemplarze swych książek, cieszył się i ani Mu w głowie nie było nietaktownie spytać, co z pieniędzmi.

Ksiądz Twardowski zmarł i dopiero Jego spadkobiercy odkryli, na jaką skalę ograbiono Go z należnych mu honorariów i tantiem. Ponieważ w Polsce spadkobiercy autora przez lat siedemdziesiąt od jego śmierci dziedziczą prawa do otrzymywania tantiem, sprawa ruszyła z miejsca. Ciekawe, czym się skończy. Wydawcy-złodzieje utrzymują bowiem, iż twórczość ks. Jana Twardowskiego stanowi dobro narodowe i nie wypada wręcz, aby autor lub jego rodzina ciągnęli z tego jakieś korzyści materialne. Korzyści z dóbr narodowych mogą bowiem ciągnąć tylko wydawcy, ksiegarze, handlarze i pośrednicy.

Dokładnie to samo, co ks. Twardowskiego, spotkało polską poetkę, Lusię Ogińską. Dzięki Internetowi odkryła, iż ponad trzydzieści księgarni sprzedaje Jej książki, gwiżdżąc na wypłacanie autorce należnych tantiem. Sprawę przejął adwokat. I w tym przypadku z niecierpliwością oczekujemy na dalszy bieg sprawy.

Posted in Kultura, Me(r)dia | 7 Komentarzy »

Polski rząd ułatwi zmienianie nazwisk

Posted by Marucha w dniu 2008-01-21 (Poniedziałek)

Na wiosnę ma trafić do Sejmu projekt nowej ustawy o zmianie nazwisk, którą przygotowywuje obecny rząd.  Obowiązująca dziś ustawa o zmianie imion i nazwisk pochodzi z 1956 roku. Z jednej strony jest wyjątkowo restrykcyjna, z drugiej – mało precyzyjna. Opisano w niej trzy sytuacje, w których można ubiegać się o zmianę personaliów: gdy nazwisko jest „ośmieszające albo nielicujące z godnością człowieka”, gdy ma brzmienie niepolskie lub gdy nazwisko posiada formę imienia.

Nowa ustawa ma być o wiele bardziej liberalna, choć – o ile wiemy – nikt, komu na zmianie nazwiska z jakichś względów zależało, nie miał z tym żadnych problemów, czego dowodem są nazwiska Michnik, Lewandowski, Kaczmarek, Kwaśniewski, Borowski, Geremek itp. Jesteśmy jednak przekonani, iż nowa ustawa, zwłaszcza gdy chodzi o nazwiska z brzmieniem niepolskim, przyspieszy dalszą integrację polskiego społeczeństwa na drodze do wielokulturowości.

Posted in Polityka, Różne | 18 Komentarzy »

Izrael Shamir mówi o sprawach zakazanych

Posted by Marucha w dniu 2008-01-21 (Poniedziałek)

Wstęp.
Jak dobrze wszystkim wiadomo, żydowskie mordy rytualnie nigdy nie istniały i nie istnieją. Są one jedynie wymysłem antysemitów, a pojawianie się pogłosek na ich temat dowodzi jedynie istnienia antyżydowskiego spisku ciągnącego się poprzez stulecia w najróżniejszych krajach i kulturach. Wprawdzie żadne spiski nie istnieją, ale w tym konkretnym przypadku mamy wyjątek. Wystarczy zresztą spytać o to dowolnego dziennikarza „Gazety Wyborczej”.

„KRWAWA PASCHA” DOKTORA ARIELA TOAFFA
Izrael Shamir
14 styczeń 2008

W losie włoskiego Żyda, doktora Ariela Toaffa, połączyły się krew, zdrada, męki i, na koniec, kapitulacja. Jego, wraz z jego historią, mogłoby stworzyć pióro jego znakomitego ziomka Umberto Eco. Doktor Toaff dokonał odkrycia, które go przestraszyło, lecz mężnie kontynuował rozpoczętą pracę. Potem żydowska społeczność wpłynęła na niego na tyle zdecydowanie, że załamał się i został zmuszony do pokajania i wyrzeczenia się. Wszystko to zdarzyło się nie w średniowieczu, lecz w nasze dni.

Ariel Toaff urodził się w rodzinie głównego rabina Rzymu. Będąc profesorem religijnego uniwersytetu żydowskiego „Bar-Ilan”, znajdującego się w okolicach Tel Avivu, zyskał sławę dzięki fundamentalnym badaniom średniowiecznej historii Żydów. Trzytomowa praca Toaffa „Miłość, praca i śmierć” (podtytuł „Życie Żydów w średniowiecznej Umbrii”) jest prawdziwą encyklopedią tego stosunkowo wąskiego tematu. Pracując nad książką, uczony odkrył, że średniowieczne gminy Żydów aszkenazyjskich w północnych Włoszech praktykowały szczególnie okrutną formę ofiarowywania ludzi. Czarownicy i ich wspólnicy łapali i zabijali chrześcijańskie dzieci, a krew ich wykorzystywali w magicznych rytuałach, starając się sprowadzić ducha zemsty na znienawidzonych Gojów.

W szczególności, uczony zajął się sprawą św. Szymona z Trydentu. Tego dwuletniego chłopczyka z włoskiego miasteczka Trydent w roku 1475, w przeddzień żydowskiej Paschy, kilku aszkenazyjskich Żydów uprowadziło z domu. Nocą złoczyńcy zabili dziecko. Spuścili z ciała krew, przebili je gwoździami i ukrzyżowali głową w dół, wołając: „Niech zginą wszyscy chrześcijanie na lądzie i na morzu!”. W ten prymitywnie dosłowny sposób świętowali oni swoją Paschę – archaiczny obrzęd, na pamiątkę przelanej krwi i zabitych dzieci, nie chcąc w zwykły metaforyczny sposób zamienić krwi winem.

Morderców złapano, a oni przyznali się do wszystkiego. Biskup Trydentu uznał ich winnymi. Jednak społeczność żydowska zaprotestowała u Papieża, a ten poruczył biskupowi Ventimiglia przeprowadzenie śledztwa. Żydzi przedstawili swoją wersję: „Szymona zabili chrześcijanie w celu prowokacyjnego zdyskredytowania judaistów”, – tak jest napisane w przedwojennej encyklopedii żydowskiej. Autorzy encyklopedii mieli dobre wyczucie: ten sam argument wykorzystali Żydzi w roku 2006, gdy musieli wyjaśnić masowe zabójstwo dzieci w Kafr Qana.

W XV wieku Żydzi mieli duże wpływy, ale nie byli wszechmocni. Nie mogli postąpić tak, jak w roku 2002 po masakrze w Jenin’ie, kiedy po prostu kazali wszystkim zamknąć się. Nie mieli amerykańskiego weta w Radzie Bezpieczeństwa. Nie mogli zbombardować Rzymu, a słowo „antysemityzm” wynaleźli dopiero po 400 latach. Przestępcy sądzeni byli sprawiedliwie, a oni przywykli do przywilejów. W celu powtórnego rozpatrzenia sprawy papież Sykstus IV powołał komisję z sześciu kardynałów, na czele z chlubą ówczesnej nauki prawniczej. Najwyższy Sąd powtórnie uznał oskarżonych winnymi zabójstwa. Można prześledzić katolicką (http://www.stsimonoftrent.com/) i żydowską (http://www.jewishencyclopedia.com/view.jsp?artid=803&letter=S) interpretację wydarzeń. Protokóły procesu zachowały się w Watykanie do naszych czasów.

W roku 1965 w Kościele Rzymsko-Katolickim nastąpiła pierestrojka. Podczas burzliwych dni Drugiego Soboru Watykańskiego reformatorzy, chcąc odnowić wiarę i dostosować ją do nowego, wygodnego dla Żydów dyskursu, zniszczyli podstawy tradycji religijnej. Krótko mówiąc, katoliccy hierarchowie szukali poklasku u liberalnej prasy.

Zawsze czujni Żydzi wykorzystali pojawiającą się możliwość i zaczęli naciskać na biskupów, aby dekanonizowali świętego Szymona z Trydentu. Biskupi zgodzili się – do tego czasu zdążyli już zdjąć winę z Żydów za ukrzyżowanie Chrystusa i uznali własną winę za prześladowania Żydów. W porównaniu z taką rewolucją zabójstwo włoskiego dziecka było nic nieznaczącym drobiazgiem. Biskupi w trybie pilnym przyjęli rezolucję: przyznania się oskarżonych uważać za nieważne, ponieważ uzyskano je na mękach. A więc oskarżeni byli niewinni. Zaprzestano i zabroniono kultu Szymona, a szczątki zamęczonego dziecka zabrano i schowano w nieznanym miejscu, aby nigdy już nie było do nich pielgrzymek.

Wróćmy jednak do dr Ariela Toaffa. Badając dokumenty sądowe, doszedł on do wstrząsającego odkrycia: przyznania się zabójców nie były podyktowane stosującymi tortury fanatycznymi śledczymi; gdyż zeznania zawierały informacje, o których włoscy przedstawiciele Kościoła lub policji absolutnie nie mogli niczego wiedzieć. Przestępcy byli członkami nielicznej gminy Aszkenazyjczyków pochodzących z obcego kraju, która miała swoje własne obrzędy, różniące się od tradycji miejscowych Żydów włoskich. Obrzędy te zostały dobrze opisane w zeznaniach oskarżonych, chociaż początkowo nie były znane ówczesnym kompetentnym organom. Toaff podkreśla: „Te magiczne formuły w języku starohebrajskim, posiadające mocne antychrześcijańskie akcenty, nie mogły powstać w wyobraźni sędziów, ponieważ nie mieli oni pojęcia o tych modlitwach, które wchodziły w skład nieznanej we Włoszech tradycji Aszkenazyjczyków. Przyznanie się do winy jest ważne tylko wtedy, gdy zawiera pewne autentyczne i sprawdzalne szczegóły przestępstwa, o których nie wiedziała policja. Tą żelazną zasadę śledztwa sąd w Trydencie zachował.

Podobne odkrycie mogłoby wstrząsnąć, porazić i zmienić Kościół. Uczony, dr Toaff, wskrzesił pamięć o świętym Szymonie, którego dwukrotnie skrzywdzono: w wieku piętnastym padł on ofiarą krwiożerczych czarowników, a w dwudziestym – stał się ofiarą kościelnej pierestrojki. Odkrycie zacnego izraelskiego profesora mogło spowodować skruchę watykańskich uczonych: chcąc być w przyjacielskich stosunkach z ważnymi przedstawicielami amerykańskiego żydostwa, zapomnieli oni o zamordowanym dziecku. Niestety, dotychczas nie przyznają się do swego poważnego błędu.

Monsignore Iginio Rogger – historyk Kościoła, który w latach sześćdziesiątych XX wieku prowadził nowy proces w sprawie świętego Szymona, oświadczył, że przyznania się do winy w ogóle nie oznaczają, że trzeba im wierzyć, ponieważ „sędziowie zastosowali tortury”. Oświadczenie to jest całkowicie antysyjonistyczne, a więc i antysemickie, jeśli uzna się za bezpodstawne przyznanie się, uzyskane przy pomocy tortur, to trzeba będzie uwolnić wszystkich więźniów palestyńskich z izraelskich więzień. Oświadczenie to jest ponadto także otwarcie antyamerykańskie, ponieważ USA uznają wartość tortur i stosują je w Guantanamo i w innych miejscach. Składając to oświadczenie Rogger ujawnił się także jako negator holokaustu, ponieważ na Procesie Norymberskim masowo wykorzystywano zeznania uzyskane z zastosowaniem tortur. Wybitny prawnik amerykański, przyjaciel Izraela i zwolennik stosowania tortur, Alan Dershowitz, mógłby sprzeciwić się Roggerowi, lecz z jakiegoś powodu nie uczynił tego.

„Nie chciałbym znaleźć się w skórze Toaffa i bronić swoich poglądów przed atakami historyków, którzy dokładnie zbadali dokumenty sprawy”, oświadczył Rogger w wywiadzie dla USA Today. Jednak lepiej znaleźć się w skórze Toaffa, niż w skórze Roggera, który będzie musiał w niebie odpowiadać za obrazę świętego dziecka.

Ponadto, morderstwo w Trydencie nie było wyjątkowe. Toaff ujawnił i inne przypadki podobnych krwawych ofiar, składanych w Europie w ciągu pięciu stuleci. Krew, ten magiczny napój, była popularnym lekarstwem w tych, i wszystkich w innych czasach: Herod dążył do zachowania młodości, kąpiąc się we krwi dzieci, za pomocą krwi alchemicy chcieli zamienić ołów w złoto. Zajmujący się magią żydowscy czarownicy, podobnie jak inni, wykorzystywali krew. Na takie delikatesy jak krew, krew suszona i maca z krwią był popyt. Żydowscy handlarze sprzedawali je razem z autoryzującymi zaświadczeniami rabinów; najcenniejsza była krew „goj katan” – chrześcijańskiego dziecka, częściej wykorzystywano krew z obrzezania. Te krwawe ofiary to były „instynktowne, okrutne, złośliwe czynności, w których niewinne, nic nie rozumiejące, dzieci, były ofiarowane w imię Boga i w imię Zemsty”, – pisze Toaff w przedmowie do swojej książki. I kontynuuje: „Krew omywała ołtarze Boga, któremu, jak uważano, należało podpowiadać, a czasami nawet zmuszać do niezwłocznej opieki lub ukarania”.

To zaplątane rozumowanie można zrozumieć po przeczytaniu książki izraelskiego profesora Izraela Yuval’a „Dwa narody w łonie twoim”. Yuval twierdził, że w oczach żydowskich magów krwawe libacje były potrzebne dla skierowania gniewu Bożego na głowy Gojów. Podaje niepodważalny (tj. nie negowany przez Żydów) przykład, jak Żydzi składają krwawą ofiarę (można o tym przeczytać w moim artykule „Krwawe oszczerstwo”). Toaff poszedł dalej niż Yuval: podkreślił on, że średniowieczni Żydzi często wykorzystywali krew w magii, i pokazuje antychrześcijańską składową tych obrzędów: krzyżowanie ofiar i przeklinanie Chrystusa i Dziewicy Maryi. Wiarygodność faktów, podawanych przez Toaffa, potwierdza materiał z bardziej umiarkowanej pracy Elliota Horowitza „Szalone rytuały: Purim i spuścizna żydowskich gwałtów”. Autor tej książki opowiada swoim czytelnikom o dziwnych rytuałach biczowania statui Bogurodzicy, niszczenia krzyży, pobiciach i zabójstwach chrześcijan.

Obecnie to już czas przeszły. Patrząc w przeszłość, możemy powiedzieć: „Tak, niektórzy czarownicy i mistycy żydowscy, praktykowali składanie ofiar z ludzi. Zabijali dzieci, przelewali ich krew, żeby gniew Najwyższego padł na nieżydowskich sąsiadów. Parodiowali obyczaje chrześcijańskie, wykorzystując krew chrześcijańską zamiast krwi Chrystusa. Kościół i narody Europy miały rację i były sprawiedliwe. Europejczycy (a także Arabowie i Rosjanie) nie byli szalonymi fanatykami: oni adekwatnie pojmowali to, co widzieli. Karali winnych, lecz nie ruszali niewinnych. My, synowie ludzkiego rodu, możemy z dumą spojrzeć na tą straszną stronicę historii i upuścić jedną lub kilka łez nad tymi nieszczęśliwymi dziećmi, zamęczonymi przez monstra, pożądające zemsty. Żydzi mogliby być skromniejsi i nie podsuwać wszystkim pod nos swoich historycznych krzywd: ich przodkom dobrze się powodziło, pomimo strasznych czynów niektórych ich jednowierców. Tymczasem obecnie, w państwie żydowskim, grzechami niektórych Palestyńczyków obarczany jest od razu cały naród palestyński. Możemy z oburzeniem odrzucić skomlenia przyjaciół Izraela, pragnących, byśmy nie zauważali masakry w Jenin’ie lub w Qana. Przecież jest to dokładny odpowiednik „krwawego oszczerstwa”; a więc, nie jest to żadne oszczerstwo.

Mamy nadzieję, że wybitny i śmiały czyn profesora Toaffa będzie punktem zwrotnym w życiu Kościoła. Proces, który zaczął się po II Soborze Watykańskim, zaszedł za daleko. Przypomnijmy sobie: pierestrojka w Rosji zakończyła się rozpadem całego systemu. Antypapiści obawiali się, że na tronie świętego Piotra zasiądzie Antychryst, teraz na niego może wstąpić Gorbaczow.

We włoskim miasteczku Orvieto Żydzi zażądali zlikwidowania wystawy dzieł sztuki i zabronienia procesji na pamiątkę cudu w Trani. Tysiąc lat temu pewna Żydówka ukradła święte sakramenty z miejscowego Kościoła, po czym postanowiła usmażyć opłatek w kipiącym maśle, lecz w cudowny sposób opłatek zmienił się w ciało i zaczął krwawić tak obficie, że Święta Krew rozlała się wkrótce po całym domu. Przypadki bezczeszczenia świętych sakramentów miały miejsce w całej Europie – dobrze je opisali Yuval, Horowitz i Toaff. Przypadki takie miały rzeczywiście miejsce, niestety, działając w duchu sławetnej żydowskiej hucpy, Rzymskie Stowarzyszenie Przyjaciół Izraela napisało do Papieża apel z żądaniem zniesienia procesji mających tysiącletnią historię. I Papież zgodził się. Kościół ukorzył się; wystawę zlikwidowano, procesję skasowano, a Żydów uroczyście przeproszono – ku wielkiemu zadowoleniu ambasadorów Izraela: w Rzymie, Gideona Meira, oraz w Watykanie, Odeda Ben Hura, którzy podyktowali warunki kapitulacji.

„Żyjemy w dziwnym świecie, – pisze Domenico Savino we wspaniałym dzienniku internetowym Effedieffe. – Znieważono wiarę chrześcijańską, lecz o wybaczenie prosi się tych, którzy ją znieważyli”. Savino zastanawia się: przecież można było uprzejmie zignorować żądanie Przyjaciół Izraela; następnie cytuje kardynała Waltera Kaspera, reprezentującego na tej kapitulacji Watykan. W swojej mowie Kasper wywiesił białą flagę: zanegował, że Kościół jest jedynym prawdziwym i wybranym Izraelem, głosił religijną równoważność judaistów jako „starszych braci”, odrzucił potrzebę Chrystusa, prosił od Żydów przebaczenia i obiecał „nową wiosnę dla Kościoła i całego świata”.

„Wiosna dla Kościoła?! – krzyczy Savino. – Ten film już oglądaliśmy! Po II Soborze Watykańskim Papież powiedział: „Oczekiwaliśmy wiosny, lecz nadleciał huragan”. Mamy już dosyć wiosny, i po takim pojednaniu w Orvieto już więcej nie chcę słyszeć słowa „wiosna” i widzieć obleśnych uśmieszków na twarzach „starszych braci” – Gideona Meira i Odeda Ben Hura!”

Pierestrojka przyśpiesza nie tylko we Włoszech i nie tylko w kościele katolickim. W Niemczech przygotowywany jest nowy akt świętokradztwa – „politycznie poprawna Biblia”, gdzie Mękę Pańską przedstawiono w taki sposób, aby u Żydów nie powstawały negatywne skojarzenia. Nazwa jest myląca: manipulatorzy nie mogą swojej podróbki nazywać „nowym niemieckim tłumaczeniem Biblii, wolnym od dyskryminacji ze względu na płeć i antysemityzmu”, podobnie jak nie można ścieków nazywać „winem bez substancji alkoholizujących”. Zmiana w Biblii jednej litery jest równoznaczna zmianie całego świata – mówi Talmud, gdzie także opowiedziano o zwoju Tory, w tekście której słowo „meod” (bardzo) zamieniono na „mavet” (śmierć). Taka „śmiercionośna” Tora oczywiście zburzy nasz świat. „Wolne od antysemityzmu” Pismo Święte, skoncentruje się oczywiście na opisie cierpień Żydów, a Kościół otrzyma rolę nikczemnika. Wywyższy ono Judasza i odrzuci Chrystusa. Likwidacja „dyskryminacji ze względu na płeć” pozbawi sensu Zwiastowanie – tą wielką granicę pomiędzy ścisłą judejską monokazualnością i chrześcijańskim spotkaniem Ziemi z Niebem. Model chrześcijański okazał się na tyle dobry, że Żydzi przyjęli go w swojej Kabale, i chyba teraz postanowili podrzucić obumarłą doktrynę Niemcom.

W Anglii stary liberalny tygodnik The Observer zmienił image, przekształciwszy się w gniazdo neokonów i organ popierający wojnę i alians Bush-Blair. Z żelazną logiką gazeta ta potępia Chrystusa i wywyższa Żydów. Adam Mars-Jones woli Oskara Schindlera od generała Adama von Trotta, który został zgładzony za uczestnictwo w spisku generałów w roku 1944. „Lista Schindlera” (pisze on) wstrząsa tym, że odpowiada ona żydowskiej etyce. Pokazuje jedynie zewnętrzne działania bohatera, a nie jego duchowy rozwój. Oczywiście, z moralnego punktu widzenia bohater nie był bez wad – i co z tego? Jest to jego prywatna sprawa. Najważniejsze, że ratował Żydów. Te szlachetne czyny – micwa – czynią go „Gojem sprawiedliwym”. Więcej nie trzeba wymagać, ponieważ judaizm nie zna szczęścia po śmierci. Myślmy więcej w tym duchu a mniej twórzmy kultów męczenników (kontynuuje Mars-Jones). Oddawanie czci ofiarom i symbolicznym zwycięstwom może zniekształcić czyny bardziej pożyteczne i może ubliżyć martwym – a oni już nie mogą się bronić”.

Komentator „Observera” wyjaśnił swój wybór na korzyść Judasza lub Kajfasza („choć miał wady, to jednak ratował Żydów”) i odrzucił Chrystusa, który był Ofiarą. „Mniej kultu męczeństwa, mniej czczenia ofiar i jedynie symbolicznych zwycięstw”. Wezwanie to prowadzi do Golgoty bez późniejszego Zmartwychwstania. Komu jest potrzebna chrześcijańska cnota? Ludzkie błędy i wady – „to jego prywatna sprawa, najważniejsze, że ratował Żydów”; największe marzenie Goja – zostać „Gojem sprawiedliwym”. Z tego punktu widzenia, święty Szymon i inne dzieci zginęły nie na darmo: one pomogły judaistom przy wzywaniu Zemsty Bożej. Ich los jest najcudowniejszym, jaki mogły sobie wyobrazić. Analogicznie, żołnierze brytyjscy nie mogą oczekiwać lepszego losu, niż śmierć za Izrael na ulicach Basry lub Teheranu…

Tak więc, w Rzymie, Berlinie i Londynie Żydzi wygrali jedną lub dwie rundy w sporze z Kościołem. Schwycili żelaznym uściskiem i, nigdy nie żałując, nigdy nie przepraszając, prowadzą nieustanną wojnę z chrześcijaństwem. Udało im się zmienić wizerunki Drogi Krzyżowej, Golgoty i Zmartwychwstania w świadomości wielu prostodusznych ludzi, narzucając fałszywy pogląd na historię ludzkości, która jakoby kręci się wokół wiecznych cierpień niewinnych Żydów, krwawych oszczerstw, holokaustów i syjonistycznego zbawienia w Ziemi Świętej. Pomimo tego, że chrześcijanie przestali obwiniać Żydów o mękę Chrystusa, pojawiła się jeszcze bardziej absurdalna koncepcja o winie Kościoła w prześladowaniu Żydów.

Konsekwencje przekraczają ramy teologii. Wielka Brytania, Włochy, Niemcy milczą, gdy Żydzi dławią chrześcijańską Palestynę, organizują blokadę Gazy, zabierają kościelne ziemie w Betlejem i Jerozolimie. Kraje te wspierają amerykański Drang Nach Osten. Gorzej, tracą one łączność z Bogiem, tracą możliwość wczuwania się w uczucia innych ludzi, jak gdyby owładnął nimi ślepy duch zemsty, wzbudzony niewinnie przelaną krwią.

Publikacja książki doktora Toaffa mogłaby być przełomowym punktem w historii Zachodu, przejściem od usprawiedliwienia Judasza do uwielbienia Chrystusa. Niestety, na razie opowieść uczonego o zabitych dzieciach spowodowała jedynie niewielkie pękniecie w monolicie żydowskiej wyjątkowości, wzniesionym w wyobraźni Europejczyków. Lecz nawet niewzruszone monolity mogą natychmiast się zawalić, co zobaczyliśmy 11 września.

Prawdopodobnie Żydzi wyczuli to i rzucili się na Toaffa, na podobieństwo oszalałego roju owadów. Znany historyk żydowski, syn rabina, napisał o wydarzeniach sprzed pięciuset lat; czy warto z tego powodu tak się gorączkować? W Średniowieczu krew, nekromancja i czarna magia nie były wyłącznym przywilejem Żydów – wiedźmy i czarownicy, nie będący Żydami, także tym „się zabawiali”. Powiedzcie, że jesteście tacy sami, jak wszyscy ludzie, z ich zaletami i wadami! Lecz nie, jest to zbyt poniżające dla nadętych Wybrańców.

„Nie chce się wierzyć, aby ktokolwiek, tym bardziej izraelski historyk, udowadniał zasadność fałszywych oskarżeń o krwawe mordy rytualne, które w ciągu wieków były przyczyną cierpień Żydów i napaści na nich”, – ogłosił przewodniczący Ligi Antydefamacyjnej Abe Foxman. Liga określiła pracę Toaffa jako „bezpodstawną i pobłażającą antysemitom”.

Nie będąc ani historykiem ani rabinem, Foxman, w oparciu o własną wiarę i przekonania, wie a priori, że praca jest „bezzasadna”. Nawiasem mówiąc, to samo mówił o masakrze w Jenin’ie.

W komunikacie dla prasy uniwersytet Bar-Ilan „wyraża głębokie ubolewanie i wielkie niezadowolenie z Toaffa, który wykazał brak taktu, publikując swoją książkę o oskarżeniach o krwawe mordy rytualne. Wybranie przez niego prywatnej firmy wydawniczej we Włoszech, prowokacyjny tytuł pracy i przedstawienie jej treści w środkach masowego przekazu obraziło uczucia Żydów na całym świecie i uczyniło szkodę w delikatnej materii stosunków żydowsko-chrześcijańskich. Uniwersytet Bar-Ilan zdecydowanie potępia i odrzuca wszystkie rzekome domysły książki Toaffa i materiałów w środkach przekazu, dotyczących jej treści, że jak gdyby istnieją podstawy wierzyć oskarżeniom o krwawe mordy rytualne, które były przyczyną śmierci milionów Żydów”.

Są to porażające słowa. Społeczeństwo żydowskie zaczęło naciskać na Toaffa: mając 65 lat on omalże mógł znaleźć się na ulicy, bez środków do życia, bez starych przyjaciół i uczniów, poddany ostracyzmowi i wyklęty. Możliwe, że zagrożone było jego życie: Żydzi tradycyjnie wykorzystują tajnych zabójców, aby zlikwidować podobne problemy. W dawnych czasach nazywano ich rodef, teraz mają nazwę kidon, jednak we wszystkich czasach byli oni jednakowo skuteczni: zatrzymywano ich o wiele rzadziej niż krwiożerczych maniaków. Zniszczono by mu opinię; Sue Blackwell, „po naradzeniu się ze swoimi żydowskimi przyjaciółmi”, nazwałaby go nazistą, wydawnictwo Searchlight, sponsorowane przez Ligę Antydefamacyjną, zajęłoby się szczegółowym opisem jego życia osobistego, mnóstwo szeregowych Żydów zaczęłoby oczerniać go w swoich blogach i w swojej chlubie – Wikipedii. Kto by go bronił? Na pewno, ani jeden Żyd i bardzo nieliczni chrześcijanie.

Z początku uczony trzymał się bardzo mężnie: „Pozostanę wierny prawdzie i wolności badań naukowych, nawet jeśli świat ukrzyżuje mnie”. Na początku tygodnia, w wywiadzie dla Haaretz, Toaff oświadczył, że w dalszym ciągu przekonany jest o prawdziwości swojej książki, że niektóre związane z krwią średniowieczne oskarżenia Żydów miały mocną podstawę faktów.

Lecz Toaff nie jest z żelaza. Podobnie jak Winston Smith, główny bohater powieści Orwella „Rok 1984”, załamał się, poddany psychologicznym naciskom żydowskiej inkwizycji. Wyraził publicznie skruchę, zaprzestał sprzedawania własnej książki, obiecując poddać ją żydowskiej cenzurze, i, prócz tego, „wszystkie środki, otrzymane ze sprzedaży jej wydania, obiecał przekazać na fundusz Ligi Antydefamacyjnej” dobrego Abe Foxmana.

Końcowa część jego oświadczenia była równie wzruszająca, jak wyznanie winy Galileusza: „Nigdy nie pozwolę żadnemu wrogowi Żydów wykorzystywać mnie lub moje badania w charakterze narzędzia do nowego rozpalania nienawiści, która doprowadziła do śmierci milionów Żydów. Z całego serca przepraszam wszystkich tych, którzy zostali obrażeni przez artykuły i zniekształcone fakty, przypisane mnie lub mojej książce”.

Tak więc, Ariel Toaff nie wytrzymał ogromnego kolektywnego nacisku. To, co mówi on teraz, nie ma znaczenia. Nie wiemy, jakie psychologiczne tortury były przygotowywane dla niego w żydowskim Gestapo – Lidze Antydefamacyjnej, w jaki sposób zmuszono go do wyrażenia skruchy. Wystarczy nam to, co zdążył nam przekazać. Lecz co, właściwie on nam przekazał?

W pewnym sensie, zasługi Toaffa można porównać z zasługami Benny Morrisa i innych izraelskich „nowych historyków”: w swoich pracach wykorzystywali oni dane ze źródeł palestyńskich, a mianowicie prace Abu Lughuda i Edwarda Saida. Źródłom palestyńskim nie wierzono: w naszym judeocentrycznym świecie za wiarygodne uważane są tylko źródła żydowskie. Morris pozwolił milionom ludzi uwolnić się od narzuconego syjonistycznego narratywu. Badania takie nie byłyby potrzebne, jeśli moglibyśmy, nie oglądając się na Żydów, wierzyć opowiadaniu Araba o wygnaniu w roku 1948, relacji Włocha o świętym Szymonie i, być może, nawet wspomnieniom Niemca o powojennych deportacjach. Teraz Ariel Toaff uwolnił wiele umysłów z niewoli, przypomniawszy o tym, co dobrze wiedzieliśmy z mnóstwa źródeł włoskich, angielskich i rosyjskich. Jeśli „oskarżenie o krwawe mordy rytualne” nie okazało się oszczerstwem, a przedmiotem zwykłej sprawy kryminalnej, to czy i inne pretensje Żydów nie będą bezpodstawne? Być może, niesłusznie obarcza się winą Rosjan za pogromy? Może, Ahmadineżad – to nie nowy Hitler, zwariowany na punkcie niszczenia? Może, muzułmanie nie są zajadłymi antysemitami?

Ariel Toaff odsłonił zasłonę, zakrywającą procesy, zachodzące wewnątrz żydostwa. Dzięki niemu zobaczyliśmy, jak utrzymywana jest dyscyplina w Kahale, jak karze się ludzi o odmiennych poglądach, w jaki sposób osiąga się jednomyślność. Żydostwo to wyjątkowy fenomen: uczony chrześcijański (lub muzułmański), który odkryje mroczną stronę w historii Kościoła, może ujawnić swoje odkrycie, nie bojąc się konsekwencji, nie będzie terroryzowany; nie jest poddawany ostracyzmowi, także jeśli będzie mówił najzuchwalsze rzeczy. Nawet wyklęty uczony lub pisarz znajdzie odpowiednie wsparcie, jak Salman Rushdie, Wolter i Tołstoj. Ani Kościół, ani wierzący muzułmanie (Umma) nie mogli stworzyć takiej ślepej dyscypliny; ani Papież, ani Imam nie dysponują taką władzą nad swoimi jednowiercami, jak Abe Foxman.

Foxmanowi nie jest potrzebna prawda, potrzebne jest mu tylko to, co (według niego) jest dobre dla Żydów. Ani świadkowie, ani nawet bezpośrednia transmisja ze składania ofiar z ludzi nie zmuszą go do przyznania gorzkiej prawdy; wykręt zawsze znajdzie. Obserwowaliśmy to już w przypadku bombardowania Qana, kiedy izraelskie samoloty zniszczyły budynek, zabijając około 50 znajdujących się w nim dzieci – o wiele więcej, niż czarownicy zamęczyli w Umbrii. Dlatego nie należy myśleć, że książka Toaffa może przekonać Żydów – nic nie może ich przekonać.

Nie należy także zazdrościć żydowskiej jednomyślności: odwrotna strona tej jednomyślności polega na tym, że ani jeden Żyd nie jest wolny. Człowiek zostaje Żydem z woli rodziców, nie może on swobodnie myśleć w ciągu całego swojego życia, musi wykonywać rozkazy. Mój żydowski czytelniku, jeśli czujesz, że jesteś niewolnikiem, to czytałeś ten artykuł nie na darmo. Dopóki na retoryczne pytanie „Czy jesteś Żydem?” nie odpowiesz po prostu „nie”, będziesz więźniem, zwolnionym za kaucją, lub przywiązanym do słupa jeńcem. Wcześniej czy później oni pociągną za sznurek. Wcześniej czy później będziesz musiał kłamać, wykręcać się i negować to, co dla Ciebie jest prawdą. Wolność pod twoimi drzwiami: wyciągnij rękę i otrzymasz ją. Na podobieństwo Królestwa Niebieskiego, wolność jest Ci darowana, tylko poproś o nią. Wolność to Chrystus, przecież człowiek wybiera Chrystusa swoim sercem, a nie napletkiem. Jesteś wolny, gdy przyjmujesz Chrystusa i mówisz za Ewangelią (Mt, 5:37): „Niech mowa wasza będzie: „tak” – „tak, jestem chrześcijaninem” i „nie” – „nie, nie jestem Żydem”. Na szczęście, jest to możliwe. Toaff mógł osiągnąć prawdę; niestety, nie starczyło mu męstwa!

Los tego uczonego przypomina mi Uriela (prawie imiennika!) Acosta, urodzonego w roku 1585 w Oporto w Portugalii i zmarłego w roku 1640 w Amsterdamie. Wybitny poprzednik Spinozy, Acosta, za krytykę tradycyjnego judaizmu został wygnany z gminy żydowskiej. „Przewrażliwiona natura Acosty nie wytrzymała samotności na wygnaniu, i on pokajał się – pisze Encyklopedia Britannica. – Wykluczony ponownie za odradzanie chrześcijanom przejścia na judaizm, nie wytrzymał lat ostracyzmu i jeszcze raz pokajał się. Upokorzenie wpłynęło bardzo na ambicję Acosty, i zastrzelił się”. Błąd Acosty polegał na tym, że zaszedł daleko, ale niedostatecznie daleko…

„Krwawa Pascha” doktora Toaffa (posłowie)

Nie cichnie burza, spowodowana przez wydanie książki doktora Ariela Toaffa „Krwawa Pascha”. Umęczony uczony zmuszony jest teraz kajać się przed wszystkimi i codziennie. „Haaretz” donosi: „Toaff planuje nową książkę, udowadniającą, że Żydzi nie zabili Szymona ani innych chrześcijańskich dzieci w celach rytualnych. Toaff także pomoże wszystkim zrozumieć, że krwi martwych chrześcijan w zasadzie nie można było wykorzystywać ani do przygotowywania potraw lub napojów, ani w celach magicznych lub medycznych, ponieważ krew, którą w tym czasie kupowali i sprzedawali zarówno judaiści, jak i chrześcijanie, pobierana była od żywych dawców, a nie od nieboszczyków. Tak więc, doszedł on do następującego wniosku: Żydzi, w żadnym wypadku, nie mogli zabijać chrześcijańskich dzieci dla uzyskania krwi”. Jeszcze trochę, a Toaff zacznie kajać się, że on własnymi rękami zabił św. Szymona, ażeby rzucić potwarz na niewinnych Żydów.

Izraelski parlament (Knesset) planuje posadzić Toaffa za kraty. Negowanie holokaustu jest przestępstwem kryminalnym, natomiast negowanie mrożących krew w żyłach wydarzeń w Trydencie jest świętym obowiązkiem. Żyda, negującego fakt składania krwawych ofiar, można teraz nazywać „negatorem”. (O tym, i o wielu innych sprawach, można przeczytać na stronie profesora Claudio Moffa: http://www.mastermatteimedioriente.it/pdf/toaff.pdf)

Nasz czytelnik Ian Buckley pisze z Anglii: „Jak gdyby powiew mroźnego wiatru doszedł nas z przeszłości: widać, jest to prawda – w przeciwnym wypadku, po co byłoby sto lat trzymać w ukryciu ostatnią książkę Burtona (o mordzie rytualnym w Damaszku)? Albo, po co byłoby trzeba proboszczowi katedry w Lincoln w tajemnicy demontować grobowiec chłopczyka Hugh’a (zabitego rytualnie osiemset lat temu)? Sądzę, że dostęp do protokółów sądowych z roku 1225 (sprawa zabójstwa Hugh’a) dotychczas jest zabroniony. Niektórych oskarżonych powieszono po zakończeniu sądu, którego posiedzenia czasami odbywały się w obecności samego Henryka III, innych uniewinniono i wypuszczono. Nie pachniało tutaj sądem tłumu; tortur także nie stosowano.

Być może, chodzi tylko o ideologię. Lecz w żadnym przypadku nie należy obwiniać poszczególnych Żydów, którzy nie podzielają tej ideologii. Przecież jest i druga strona. Jedną z moich ulubionych piosenkarek jest Alma Kogan – wspominam ją, jako bardzo skromną i ciepłą kobietę”.

Ian ma rację: „W żadnym przypadku nie należy obwiniać poszczególnych Żydów, którzy nie podzielają tej ideologii. Przecież jest i druga strona”. Odnosi się to także do zwykłych Anglików, których nie można winić za Harrisa, który zbombardował Drezno, za masowe mordy w Indii, za zbombardowanie Kagoshimy. Przecież istnieje Anglia Szekspira i Chestertona, Anglia, kojarząca się z tymi czarującymi kościółkami, z popołudniową herbatką, smukłymi pięknymi dziewczynami… Jest to nasz świat, nasza ludzkość. Podłe czyny naszych przodków powinny uczyć nas pokory, a ich wielkie osiągnięcia – porywać do jeszcze większych czynów.

Jasiu Powell pisze z Florydy: „Szczególnie duże i głębokie wrażenie sprawiła Pańska uwaga o tym, że ludzie typu Dershowitza są zwolennikami stosowania tortur (i, w konsekwencji, są przekonani o ich skuteczności) w stosunku do muzułmanów. Lecz ten sam Dershowitz i inni stają się przeciwnikami „metod przymusu fizycznego”, gdy tylko sprawy dotyczą Żydów”.

Profesor Manifacier pisze z Francji: „Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Pańską recenzję książki profesora Toaffa. Dotychczas uważałem relacje o mordach rytualnych za antysemicką propagandę. Nie wiedziałem o tych sprawach, dopóki nie dowiedziałem się o doktorze Arielu Toaffie. Pobieżnie przejrzałem kilka odsyłaczy, przede wszystkim „katolicką” i „żydowską” wersję tych średniowiecznych wydarzeń. Wersja żydowska zaczyna się od przepowiedni „wpółobłąkanego” (czy jest to udowodnione?) franciszkańskiego mnicha Bernarda z Feltre, który ponoć „głosił”, że „na przyszłą żydowską Paschę ma nastąpić mord rytualny”. Gdzie więc jest tutaj dowód, a gdzie przepowiednia (nie słuch)?… Reasumując, wersja ta wydaje się mi wątpliwa. „Wersję katolicką” także można krytykować, lecz nie w taki sposób.

Jeśli przyznania podejrzewanych o zabójstwo nie były ważne, ponieważ wymuszono je torturami, jak można poważnie odnosić się do wyrzeczenia się doktora Toaffa, które nastąpiło w wyniku tortur psychologicznych?”

„Podobna rozprawa, opublikowana podobno w imię swobody badań naukowych, uderza w moralne podstawy zakazu negowania Holokaustu. – Oświadcza Ron Breiman, przewodniczący prawicowej organizacji „Profesorowie – za silny Izrael”. – Jeśli nawet od strony faktów pracy Toaffa nic nie można zarzucić, to ona szkodzi Żydom, i dlatego nie powinna się pojawić”.

Dlaczego rozprawa Toaffa ma takie znaczenia? Czarną magią i krwawymi rytuałami zajmowali się Żydzi i nie-Żydzi, w Średniowieczu i później. Michael Pellivert zadaje cyniczne pytanie: „Przypuśćmy, że oni pili krew. No i co?” Rzeczywiście, praca Toaffa jedynie udowadnia, że Żydzi są nie lepsi od innych. Jednak Żydzi chcą się czuć lepsi: każdemu można przypomnieć o błędach i przestępstwach przodków, jedynie judaiści chcą pokazać się, jako wiecznie niewinne ofiary.

Różnica pomiędzy Żydem i nie-Żydem polega na tym, ze nie-Żyd nie ma zagwarantowanej obrony ze strony swojego społeczeństwa. Nikt nie zacznie podkupywać biskupów, kurii, sędziów i królów tylko dlatego, aby uwolnić nieżydowskiego czarownika-mordercę. Morderca żydowski – czy to czarownik, czy masowy morderca w rodzaju generała Sharona – zawsze uzyska obronę w żydowskim społeczeństwie. Jego przestępstwa będą negowane lub bardzo umniejszane, a grzechy przeciwko Żydom – wyolbrzymiane.

Rozprawa doktora Toaffa może pomóc poznać prawdę naszym przyjaciołom, którzy zaangażowali się w walkę z kultem Holokaustu. Kult Holokaustu – jest to po prosu kolejny sposób wykazania, że Żydzi zawsze niewinnie cierpią, a Goje zawsze są winni. Jeśli przeczytacie przedwojenne żydowskie lub judofilskie teksty, to zobaczycie, że miejsce, które teraz zajmuje Holokaust, dawniej także nie było puste. Po prostu były w nim inne treści: pogromy w Rosji, sprawa Dreyfusa, inkwizycja, wygnanie z Hiszpanii, zburzenie Świątyni i, w znacznej mierze, „krwawe oszczerstwa”.

Szkoda, że Żydzi ograniczają swoje badania naukowe do tematów, które są pożyteczne dla sprawy żydowskiej. Lecz jak określić, co jest niekorzystne dla Żydów? – pyta Lily Galili w „Haaretz”.

„Byłoby o wiele prościej osądzić książkę, gdyby autor był chrześcijaninem. Można byłoby zarzucić mu antysemityzm. Można byłoby nie zwracać uwagi na radykalnych Żydów z diaspory, którzy nie tylko krytykują politykę Izraela, ale czasami nawet poddają w wątpliwość jego prawo do istnienia. Takich można po prostu nazwać samonienawidzącymi się. Lecz wszystko staje się o wiele bardziej złożone, gdy żydowski uczony z żydowskiego uniwersytetu religijnego bierze się za temat, wywołujący u Żydów pierwotny strach”.

„Nie interesuję się konsekwencjami tej sprawy w Europie, gdzie aktywnie następują procesy sekularyzacji, – powiedział profesor Żydowskiego Uniwersytetu w Jerozolimie, Izrael Yuval, wykładający żydowską historię. – Jednakże, niepokoi mnie możliwa reakcja w świecie muzułmańskim: tam podobna historia może wzbudzić namiętności i można ją wykorzystać w najróżniejszych celach”.

Yuval, który całkowicie odrzuca możliwość istnienia podstaw dla oszczerstw o krwawe mordy, wskazując na niekorzystne warunki istnienia żydowskiej mniejszości w średniowiecznej Europie, sam został zaatakowany w środowisku akademickim za to, że zajmował się tym niebezpiecznym tematem. W roku 1993 opublikował on artykuł, w którym twierdził, że oszczerstwa o krwawe mordy, jakie miały miejsce w Europie w XII wieku, związane były z zachowaniem się Żydów w czasie pierwszej Wyprawy Krzyżowej, kiedy to Żydzi popełniali samobójstwa i zabijali własne dzieci. Zgodnie z badaniami Yuvala, wiadomości o tych aktach męczeństwa były zniekształcane przez chrześcijan, którzy uważali, że Żydzi, na pewno, zabijali dzieci chrześcijańskie, jeśli byli w stanie z czystego fanatyzmu pozbawiać życia swoje własne potomstwo. Chociaż profesor uważał, że oszczerstwa o krwawe mordy nie miały absolutnie podstaw, i były płodem fantazji chrześcijan, koledzy ostro skrytykowali uczonego. W swoich artykułach twierdzili, że Yuval przerzucił odpowiedzialność za oszczerstwa o krwawe mordy na żydowskich męczenników i w ten sposób znieważył ich. Później dowiedział się, że chciano go nawet wyrzucić z wydziału. Pomimo własnego gorzkiego doświadczenia, nie uważa on, że uczeni powinni wstrzymywać publikację wyników swoich prac, jeśli one, z ich punktu widzenia mają naukową wartość.

Chociaż w uniwersytecie „Bar-Ilan” twierdzą, że nie mają zamiarów ponownie rozpatrywać akademickiego statusu Toaffa, cała ta historia poddaje w wątpliwość wolność badań naukowych w Izraelu. Niektórzy uczeni izraelscy twierdzą, że badacze powinni stosować samocenzurę i sprawdzać, czy ich praca przynosi „pożytek Żydom”.

Historyk Moshe Zimmerman, profesor Uniwersytetu Żydowskiego, na własnej skórze doświadczył działania takiej cenzury. Zimmerman, który ma skłonność do prowokowania publiczności, pewnego razu zauważył, że żydowscy osadnicy w Hebronie wychowują swoje dzieci w duchu „Hitlerjugend”. Do dzisiaj twierdzi on, że na trop tej analogii wpadł w czasie badań naukowych. Doprowadziło to do smutnego rezultatu: „Moi koledzy zażądali, żeby mnie zwolniono, – wspomina Zimmerman. Pomimo, że kontynuowałem pracę na uniwersytecie, możliwości zrobienia przeze mnie kariery akademickiej zmniejszyły się bardzo. Wokół było słychać, że „sponsorzy instytucji naukowej zaczynają się rozczarowywać” a to jest rzeczywiście niebezpieczne”.

Na uwagę zasługuje także duży artykuł pochodzącego z Hong Kongu doktora Po-Chia Hsia, naukowca z uniwersytetu w Yale, który jest autorem książki o morderstwie w Trydencie.

Pisze on: „W niedzielę wielkanocną roku 1475, we włoskim miasteczku Trydent w piwnicy domu, należącego do Żydów, znaleziono martwe ciało dwuletniego chrześcijańskiego dziecka o imieniu Szymon”. W Encyklopedii Żydowskiej napisano, że dziecko znaleziono w pobliżu domu, gdzie mieszkali Żydzi. Naukowiec kontynuuje: „Chłopczyka znaleziono w piwnicy domu jakichś Żydów”, i nie dostał się on tam samodzielnie. Jednak naukowca nie interesuje zabite dziecko, nie stara się wyjaśnić, w jaki sposób dziecko znalazło się w tym właśnie miejscu. Kto i dlaczego zamęczył chłopczyka? Cynicznie zauważa: ”Pascha rzeczywiście była krwawa, lecz lała się krew Żydów, którzy ucierpieli z powodu wybujałej fantazji, zrodzonej z nietolerancji”. Lecz co z zabitymi dziećmi, panie Po-Chia Hsia? Nie były one Żydami, lecz przecież były ludźmi! Jak może pan negować fakt przelewu ich krwi?

„W wyniku szeregu przesłuchań z torturami, sędziowie uzyskali przyznanie się Żydów”. Po-Chia Hsia uważa słowo „tortury” za klucz do rozwiązania zagadkowej sprawy. Jeśli oskarżeni byli torturowani, to ich przyznanie się nie jest ważne, twierdzi naukowiec. Oskarżeni przyznali się, że „byli absolutnie pewni, że postąpili prawidłowo, zabijając chrześcijańskie dzieci i wykorzystując ich krew. Chcieli oni zdobyć chrześcijańską krew na swoją Paschę”. Przyznanie się to nastąpiło w wyniku tortur, mówi doktor z Uniwersytetu Yale.

Jednakże nie tylko prawa kościelne, lecz także prawo żydowskie pozwala stosować tortury. Mówi o tym nie tylko Alan Dershowitz, lecz także żydowski ekspert od spraw etyki, doktor rabbi Asher Meir, współpracownik jerozolimskiego Centrum Etyki Biznesowej. Oto, co pisze w artykule pod tytułem „Żydowska etyka tortur”. Na pytanie do rabina: „Czego uczy judaizm o torturowaniu podejrzanych w celu uzyskania życiowo niezbędnej informacji?”, Asher Meir daje następującą odpowiedź:

„Każdy człowiek, posiadający informację, która może uratować kogoś innego, zobowiązany jest do jej ujawnienia. Prawo do obrony własnej usprawiedliwia zastosowanie przymusu fizycznego w stosunku do posiadacza takiej informacji w celu uzyskania jej. Jeśli osoba, posiadająca nadzwyczaj ważne wiadomości, odmawia ich ujawnienia, to może to doprowadzić do ofiar… Prawo do zabicia prześladowcy pozwala na zastosowanie dowolnej formy przymusu fizycznego, łącznie z okaleczeniami, w imię uratowania prześladowanego. Według prawa żydowskiego, posiadający informację zobowiązany jest do pomagania innym. Pomimo, że jest to paradoks, sankcja pozwalająca na stosowanie tortur jest humanitarnym uznaniem człowieczeństwa torturowanego, i nie jest działaniem nieludzkim. Zezwolono nam nanosić jemu ból właśnie dlatego, że uważamy torturowanego, pomimo jego wrogości do nas, za człowieka, posiadającego etyczne obowiązki w stosunku do innych ludzi”.

Tak więc, śledztwo kościelne „miało prawo nanosić ból Żydom właśnie dlatego, że uważamy torturowanych, pomimo ich wrogości do nas, za ludzi, posiadających etyczne obowiązki w stosunku do innych ludzi”. „Sankcja pozwalająca na stosowanie tortur jest przejawem humanitaryzmu”, i Żydzi stosowali tę zasadę w wielu izraelskich więzieniach, więzieniu al-Khiayam w okupowanym południowym Libanie; byli także konsultantami w Abu Ghraib. Dlaczego więc nie należy stosować żydowskich praw w stosunku do samych Żydów?

(Tortury stosowane są także w USA, można o tym przeczytać tu: http://www.guardian.co.uk/comment/story/0,,2019341,00.html)

Lecz wróćmy do artykułu naukowca z Yale. Pisze on: „Interweniował Papież i wstrzymał proces. Protesty Wenecjan i gminy żydowskiej zmusiły Papieża Sykstusa VI do wyznaczenia dominikanina Baptysty Dei Giudici, biskupa Ventimiglia, na pełnomocnika Stolicy Apostolskiej do zbadania sprawy. Na procesie w Trydencie była wielka ilość naruszeń procedury. W roku 1247 Papież Innocenty IV zabronił przeprowadzania sądów w sprawie mordów rytualnych, w związku z naruszeniami procedur i stosowaniem przemocy w stosunku do Żydów. Tak więc, zadaniem sędziów było ustalenie samego faktu nadużyć i stosowania nadmiernego przymusu na sądzie w Trydencie”.

Czy możecie sobie Państwo wyobrazić, żeby Papież lub prezydent zabronił sądzić przedstawicieli duchowieństwa za pedofilię, albo bankierów za defraudację pieniędzy? Stolica świętego Piotra miała długi u Żydów, i dlatego występowała jako ich obrończyni. Zakładano, że biskup Ventimiglia przerwie proces, lecz przeszkodził mu w tym lud. Przecież elity zawsze dobrze odnosiły się do Żydów, czego nie można powiedzieć o prostym ludzie.

Nie jest to koniec historii doktora Toaffa, który jest prześladowany za prawdę. Nie jest ona zakończona dlatego, że żydowska obłuda i faryzeizm potrzebne są do nacisku na Iran i napady na Gazę. Chcą oni być silni, i chcą być jednocześnie świętymi męczennikami. Lecz jest to trudny orzech do zgryzienia.

Tłumaczył: Roman Łukasiak

(http://www.israelshamir.net/Polish/Polish10.htm)
[Ariel Toaff, „Krwawa Pascha”, po włosku:

Click to access Pasque%20di%20Sangue.pdf


i po angielsku: http://www.israelshamir.net/BLOODPASSOVER.pdf ]

Posted in Różne | 6 Komentarzy »

Człowiek ekumenicznego „Kościoła Posoborowego”

Posted by Marucha w dniu 2008-01-20 (Niedziela)

Wielkim zwolennikiem ekumenizmu i judaizacji kościoła katolickiego… pardon… „dialogu chrześcijańsko-żydowskiego” jest ks. Romuald Jakub Weksler Waszkinel z KUL-u.

Jako niemowlę został uratowany przez polskich małżonków Waszkinel. Jego żydowska rodzina została zamordowana przez Niemców. Odnalazł swą dalszą rodzinę – i swoje nazwisko rodowe Weksler – w Izraelu. Obecnie jest prezbiterem archidiecezji lubelskiej i pracownikiem Zakładu Metafizyki KUL

Do zasług ks. Wekslera-Waszkinela należy współudział w reaktywowaniu w Polsce wściekle antychrześcijańskiej loży masońskiej B’nai B’rith, o czym pisał „katolicki” Tygodnik Powszechny z dnia 16.02.2003. Na inauguracji loży występował bez koloratki. Odwiedził też Toronto na zaproszenie Polish-Jewish Heritage Foundation.

Podobnie, jak inny zwolennik „dialogu z judaizmem”, ks. prof. Czajkowski, okazał się być tajnym współpracownikiem Służb Bezpieczeństwa (KAI 04.X.06).

Ks. Weksler-Waszkinel był przyjacielem Jana Pawla II.

Posted in Kościół/religia | 1 Comment »

Nieudacznicy… czyżby?

Posted by Marucha w dniu 2008-01-19 (Sobota)

Zawsze wkurza nas, gdy napotykamy w mediach – najczęściej w Internecie – określenie „nieudacznicy” na ludzi, którzy starannie i precyzyjnie wykonują antypolską robotę.

Nieudacznik to człowiek, który w zasadzie chce dobrze, tylko mu nie wychodzi – bądź to z braku zdolności do wykonania przyjętych na siebie zadań, bądź też z powodu jakiegoś pecha.

Natomiast nazywanie nieudacznikami osobników, którzy doskonale wiedzą, co robią i potrafią bezbłędnie odczytywać sygnały płynące z zagranicznych (formalnych lub nieformalnych) ośrodków decyzyjnych, dowodzi tylko głupoty albo bezgranicznej naiwności.

Nie jest nieudacznikiem ani profesor Bartoszewski, systematycznie zajmujący prożydowskie stanowisko bez względu na interesy Polski, ani min. Radek Sikorski, w bezprecedensowy sposób zakazujący urzędnikom kontaktów z pewnymi organizacjami polonijnymi, ani Marek Berman-Borowski, ani wybitny historyk Gross, plujący na Polskę na zamówienie żydowskiego lobby roszczeniowego, ani nikczemnik Niesiołowski – ani cała rzesza innych polityków, działaczy i dziennikarzy, którzy świetnie wiedzą, czyje interesy reprezentują i gdzie leżą konfitury. Nie jest też nieudacznikiem złodziej, okradający Państwo, ani agent, piszący donosy na Polskę do zagranicznej prasy. Właściwszym określeniem jest tu: agent, zdrajca, złodziej, donosiciel itp.

Nieudacznikami są tu raczej sami Polacy, nie potrafiący zdobyć się nawet na skromny protest wobec niemal totalnego zawładnięcia Polską przez antypolaków.

Posted in Polityka, Różne | 2 Komentarze »

Strach pomyśleć

Posted by Marucha w dniu 2008-01-19 (Sobota)

Poniższy artykuł pochodzi z pisma „Głos Gminy Starozakonnych” nr 30.
Adres: ul. Gibalskiego 21, 01-190 Warszawa, tel./fax.: 0 22 636 36 89
Redaktor naczelny: Bolesław Szenicer, tel. kom.: 0 602 243 150.
starozakonni@interia.pl, office@jewishcem.waw.pl ,
http://starozakonni.w.interia.pl/, http://www.jewishcem.waw.pl/

Zamieszczam go z dużą przyjemnością.
 
STRACH  pomyśleć…

Piszę te słowa na początku stycznia 2008 roku. Piszę jako Żyd i jako Polak, bo wszyscy moi przodkowie byli polskimi Żydami, a w powojennej Polsce przeżyłem kilkadziesiąt lat swojego życia. Był to taki sam los, ani lepszy, ani gorszy, na jaki zmowa jałtańska skazała  Naród Polski, którego czuję się częścią. W rezultacie tej Polska, bohatersko walcząca z niemieckim okupantem została przez swoich sojuszników oddana  w niewolę Sowietom na symboliczne, mickiewiczowskie 44 lata. Dodajmy, że tym, który chętnie i jak to się mówi za bezdurno  sprzedał Polskę Stalinowi, był ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, Teodor Roosevelt.

Już wtedy my, polscy Żydzi, mogliśmy pomyśleć logicznie i z należytą uwagą popatrzeć na drugi brzeg Atlantyku. Ale gdzie tam; naiwni jak większość polskiego społeczeństwa liczyliśmy na cud, czekaliśmy na trzecią wojnę, która miała nas wyzwolić od sowieckiej okupacji. Upragnioną wolność miała nam zafundować Ameryka, w tym czasie jedyny kraj na świecie dysponujący argumentem nie do odparcia – bronią atomową.

Czas mijał na potajemnym słuchaniu radia z Londynu i coraz mniej ludzi wierzyło w kolejną wojnę. A w Polsce wciąż trwała wojna,  nie ta wykombinowana w naszych głowach, ale prawdziwa. To była wojna domowa, bezwzględna, okrutna i krwawa, w której po obu stronach ginęli Polacy. Dziś oficjalnie już wiemy, że zbrodnie władz komunistycznych na Polakach dokonywane na rozkaz i pod nadzorem Sowietów były de facto kontynuacją  zbrodni Trzeciej Rzeszy i miały ten  sam cel – unicestwienie polskich elit,  tych, którzy jako jedyni mieli moralne prawo zostać przywódcami państwa polskiego: żołnierzy Armii Krajowej i resztek polskiej inteligencji.

I tylko na takim historycznym tle, przeszłości kraju ogarniętego wojna domową, można przedstawić ten, lub inny epizod jaki miał miejsce, pisać o STRACHU, od którego w czasie wojny domowej nikt nie jest wolny. Podczas takiej wojny każdy kto zastuka do twoich drzwi potencjalnie może cię zabić. Nie wiadomo, czy to przyjaciel czy wróg, choć wygląda i mówi tak jak ty. Wszyscy się boją tak samo – i wszystkich. Taka jest właśnie specyfika każdej domowej wojny i Polska nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Ale co to obchodzi Pana Profesora Grossa, on tylko kasuje  pieniądze i śmieje się w kułak z naiwności ludzkiej. Też bym tak chciał, ale jakoś nie potrafię. Jedno, co chodzi mi po głowie i plecach po przeczytaniu tej, po coś w końcu napisanej książki Grossa to STRACH. Ale nie taki, o którym napisał dobrze opłacany i pozbawiony elementarnego poczucia obiektywizmu socjolog z dyplomem amerykańskiej uczelni. Mój strach nie należy do przeszłości tak jak ten z lat czterdziestych ubiegłego wieku opisany na łamach głośnej dziś książki. Ja się boję TU i TERAZ, boję się o swoją przyszłość. I przyszłość wszystkich Żydów mieszkających w Polsce.

Ja, Polski Żyd nie chcę wyjeżdżać z Polski. Chciałbym tylko spokojnie umrzeć naturalną śmiercią i być pochowany na żydowskim cmentarzu w Polsce. Nu, powiedzcie sami czy ja tak dużo wymagam od losu? Czy ja chcę pieniędzy, orderów, zaszczytów, tytułów i jubileuszy? Nie! Ja tylko pragnę mieć spokojną końcówkę życia i lekką śmierć. A po śmierci być zakopany tam, gdzie  moi przodkowie – w polskiej ziemi, na żydowskim cmentarzu przy ulicy Okopowej, w mieście Warszawa.

Ale niestety, coraz bardziej boję, że mój sen się nie spełni bo jakaś niewidzialna ręka, a może Wielki Brat, co o wszystkim wie i decyduje, przysyła z tej Ameryki, a może trafniej byłoby powiedzieć, NASYŁA nam jakiegoś  kolejnego dziwnego Żyda Made In USA.

Na początek był to rabbi Michael Schudrich, oryginalny w mowie i zachowaniu, z Brooklynu czyli nowojorskich Bałut. (Kto nie wie, co to są Bałuty, niech zadzwoni pod pierwszy lepszy telefon z Łodzi, o przepraszam, z miasta Łodzi. Już mu tam wszystko wyjaśnią). Przez wiele lat wszyscyśmy tego rebe kochali . No bo wesoły, sympatyczny. Najwięcej kochały go młode polskie damy nie cierpiące na, jak to określali Niemcy, Rassenschande,  czyli uprzedzenia rasowe. Ja tego rebe też lubiłem. Śpiewał modlitwy lekko, z uczuciem. Tylko słuchać było ciężko. Szczególnie ciężko było gdy zdarzył się pogrzeb. Stoimy nad otwartym grobem pełni smutku, a ten  beczy jak koza – Boże pełen miłosierdzia. Jak w takich warunkach zachować niezbędną powagę?

I żyliśmy sobie my, polscy Żydzi z importowanym rabinem wesoło i szczęśliwie, aż do 1997 roku. Wtedy to Związek Gmin Żydowskich w Polsce zaczął odzyskiwać od państwa polskiego majątki żydowskie, zgodnie z ustawą restytucyjną z 20 lutego 1997 roku. Stare, zniszczone synagogi, szpitale, mykwy, szkoły, natychmiast po przejęciu zaczęto sprzedawać. Dla Żyda sprzedać synagogę to tak jak dla Katolika sprzedać kościół, dlatego wolę nie zastanawiać się, co myśleli o nas Żydach Polacy, gdy na patrzyli na ten proceder. I dalej patrzą, bo trwa on dalej w najlepsze. No cóż, póki co Bóg milczy, kolejne synagogi idą na zagładę, a  rebe Made In USA opływa w zaszczyty i dalej beczy na chwałę Panu.

Minęło kilka lat i na tak dobrze przygotowany grunt zaczęli przyjeżdżać do Polski spece od dużych pieniędzy, czyli prominentni działacze Światowego Kongresu Żydów. Zażądali od polskich władz dużych odszkodowań za zabrane przez Trzecią Rzeszę, a potem przejęte przez władze PRL prywatne nieruchomości – na tej zasadzie, na której wcześniej udało im się (szantażem) otrzymać pieniądze z Niemiec i ze Szwajcarii. Według prawa nieruchomości te należały przed wojną do naszych przodków, polskich Żydów, a teraz powinny przypaść nam – czyli naturalnym spadkobiercom tego majątku – jeżeli jacyś się ostali przy życiu. Bo Niemcy wykańczali nas, Żydów, całymi rodzinami, od starca do niemowlęcia.

Najwięcej byli napaleni na te odszkodowania inni american Jew: Bronfman i Singer oraz ich kumple  z WJC/World Jewish Congress/.Ale Polacy już się zdążyli nauczyć podstaw Kodeksu Cywilnego i zaczęli Mister Bronfmana i Singera podpytywać, czy mają formalne pełnomocnictwa wystawione przez spadkobierców tych majątków czyli kilku tysięcy takich jak ja Żydów, których rodzice mieszkali przed wojną w Polsce i czegoś się tam dorobili przez wiele pokoleń. Szkoda, że te dolary nie spadają z  Ameryki na polską ziemię tak jak kiedyś stonka ziemniaczana. O  amerykańskiej stonce wszyscy zapomnieli, ale zrzuty Amerykanów nie ustają: jako czwartego zrzucili do Polski Grossa, pół – Żyda z matki Polki, zwanego Profesorem.

Ten Jan Tomasz Gross to szczęśliwy marcowy emigrant, który udaje, że komunistyczna Polska mu się źle kojarzy. Ale to jeszcze nie powód by widzieć świat tak, jak średniowieczni uczeni, którzy pisali, że ziemia jest płaska. On też tak ją widzi; tu Polacy, tam Żydzi, wokół żywej duszy, żadnych sąsiadów, żadnych Niemców ani Sowietów, są tylko polscy SĄSIEDZI. Gross pisze od lat to samo w kółko a lewicowa prasa skwapliwie roznosi to po całym świecie. W skrócie można to streścić w jednym zdaniu: wszyscy Polacy to antysemici, którzy mordują Żydów non stop, z krótkimi przerwami na posiłek i picie wódki. Może to jest naukowe podejście, a może ja jestem chiński mandaryn… Ale już od dawna wiadomo, że w walce o rząd dusz wszystkie chwyty są dozwolone: Ministerstwo Propagandy Rzeszy wmawiało Niemcom, że wszyscy Żydzi to brudasy, mają wszy roznoszące tyfus. I dlatego muszą być wytępieni razem ze swoimi wszami. Propaganda komunistyczna walczyła z amerykańskim imperializmem argumentem, że w tej Ameryce Murzynów biją. A „naukowiec” Gross dyskredytuje całkiem spory kraj środka Europy, doganiający pozostałe kraje Unii, argumentem, że wszyscy Polacy to urodzeni antysemici. Ważną rolę pełni tu uogólnienie, magiczne słowo WSZYSCY. Słowo to wyznacza granicę między prawdą historyczną, a ordynarnym pomówieniem. O tym, że słowo jest kluczowe, przekonuje nas polski żart polityczny z lat pięćdziesiątych: Dziecko wpada do pokoju rodziców i od progu krzyczy: Tata, Ruskie polecieli w kosmos ! Ojciec pyta przytomnie; Wszystkie ?  No, nie tylko jeden, jakiś Gagarin – brzmi odpowiedź. To co mi gówniarzu d… zawracasz – złości się tata.

A ja zazdroszczę Prof. Grossowi  jego publiczności – amerykańskich Żydów. Niektórzy z nich pytali mnie nie tak dawno dlaczego my, europejscy Żydzi, gdy mieliśmy w czasie wojny kłopoty z Niemcami, nie korzystaliśmy z pomocy naszych adwokatów? Pytali też, za co byliśmy zamykani w obozach, na czym właściwie polegał ten nasz konflikt z prawem obowiązującym w Trzeciej Rzeszy? Ręce opadają! No cóż, jak się czerpie wiedzę historyczną z telewizyjnych seriali, albo dobrze reklamowanych sensacyjnych powiastek jak ten STRACH to się wie tyle, ile trzeba, by zadawać takie właśnie idiotyczne pytania.

Chyba już pora kończyć i wyjaśnić mój STRACH, nazwać to, czego ja się boję tu i teraz: Nie jestem naukowcem ani historykiem, ale póki co zachowałem resztki rozsądku i zdarza mi się czasami logicznie pomyśleć. Nie mam żadnych wątpliwości, że Pan Gross ma tylko jeden cel pisząc te pseudonaukowe rewelacje o polskim antysemityzmie; wywołać głośny skandal i utorować drogę do rewindykacji mienia pożydowskiego w Polsce, a przy okazji sprzedać jak najwięcej egzemplarzy paszkwilanckiej książki i zbić forsę. Ale jaki cel miało poważne polskie wydawnictwo- krakowski ZNAK by pakować do rąk Polaków książkę pomawiającą WSZYSTKICH Polaków, że są antysemitami i mordercami, książkę oczerniającą naród polski przed całym światem, książkę bez wartości jako esej historyczny, bo skrajnie nieobiektywną – nie wiem.

Dla mnie jest oczywiste, że ta książka nie powinna nigdy być wydana drukiem i dopuszczona do rozpowszechniania w Polsce. Bo sieje nienawiść między Polakami i Żydami, cofa dialog między oboma narodami do punktu wyjścia. A do tego wszystkiego kłamie, stawia tezy, które może obalić każdy uczeń gimnazjum. Poziom publikacji profesora amerykańskiej renomowanej uczelni to nie zmartwienie Polaków, tylko Amerykanów. Ale wydanie tej publikacji w dużym nakładzie w Polsce to już problem polskiego państwa  i prokurator powinien wyjaśnić kulisy tej afery, dodajmy afery, na której ktoś nieźle zarobił za cenę dobrego imienia Polaków, tych w kraju i tych na emigracji. Pokrzywdzonymi są też bez wątpienia  mieszkający obecnie w Polsce Żydzi. Wielu z nich (w tym i ja) zawdzięcza polskim Sprawiedliwym ocalenie – jak teraz spojrzą tym ludziom w oczy?

Dla Pana Grossa i tych co, w tak oryginalny sposób jak on, od lat interesują się Polską mam życzenia na Nowy Rok 2008:

Żyjcie wy sobie dalej wesoło, bogato i szczęśliwie w wolnym, demokratycznym kraju zwanym USA i nie zabierajcie głosu w sprawach o których nic nie wiecie. To co było między nami: Polakami wyznania katolickiego i mojżeszowego, to nasza wewnętrzna sprawa, nasze smutki i nasze radości.  A także nasza, polska, nie amerykańska ani żadna inna historia, ale także teraźniejszość i przyszłość. Nie wolno wam się w tym grzebać, nie macie do tego moralnego prawa. Bo to nie wy, amerykańscy Żydzi ratowaliście nas w tamte lata, lecz Polacy, ryzykując życiem własnym i całych swych rodzin. To wasz, a nie polski prezydent; Teodor Roosevelt odmawiał europejskim Żydom wiz, odesłał pełen żydowskich uciekinierów statek St.Louis do okupowanej Europy i  pozostał obojętny na apel polskiego kuriera Jana Karskiego błagającego o pomoc dla nas, Żydów. A potem w Jałcie wydał  połowę Europy w niewolę największemu zbrodniarzowi w dziejach ludzkości – Stalinowi. Spróbujcie żyć tak jak my w Polsce; najpierw sześć lat jako kraj podbity przez zbrodnicze państwo – Trzecią Rzeszę, a potem przez czterdzieści cztery jako sowiecka kolonia. Wtedy pogadamy!  I przestańcie wreszcie nasyłać na Polskę podejrzane typy o semickim wyglądzie w rodzaju Grossa, tylko po to, by wywołać niechęć Polaków do  Żydów i udowodnić całemu światu, że Polacy to antysemici.

Mamy nadzieję, że tej wymarzonej forsy od Polski na zaspokojenie wygórowanych potrzeb kilku cwaniaków, jak kolejny „zrzucony” na Polskę Ronald Lauder – nie uda się wycyganić.

Posted in Polityka | 30 Komentarzy »

Wolność opinii

Posted by Marucha w dniu 2008-01-18 (Piątek)

Jestem przeciwny urzędowemu ściganiu osób, głoszących zarówno tzw. „kłamstwo oświęcimskie”, jak i szkalujących Polskę i Polaków. Od tego są powództwa cywilne.

Gorszym złem, niż oburzające brednie, jakie głosi płatny dresiarz Gross, jest wpuszczanie go do Polski, fetowanie jego kolejnych produktów nienawiści do naszego narodu i przyznawanie mu nagród. A także przeraźliwe milczenie zarówno polskiego rządu, jak i „autorytetów moralnych”.

Takie indywiduum powinno być persona non grata i żaden uczciwy człowiek nie powinien podawać mu ręki ani w ogóle obracać się w jego towarzystwie.

Posted in Polityka | 9 Komentarzy »

Gross grozi

Posted by Marucha w dniu 2008-01-18 (Piątek)

Amerykański socjolog, Jan Gross, przez międzynarodową prasę mianowany “wybitnym historykiem” ostrzega, że ujawni publicznie nastepne polskie zbrodnie, popełnione na Żydach tuż po II Wojnie Światowej, jeżeli prokuratura będzie go sądzić za zniesławianie narodu polskiego.

Z tego wynika niedwuznacznie, iż Gross zataił przed ludzkością istnienie jakichś polskich zbrodni, o których wiedział, ale nie powiedział. Wiedza o tych zbrodniach służy mu zaś do szantażowania polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Posted in Polityka | 2 Komentarze »

Mamzer

Posted by Marucha w dniu 2008-01-08 (Wtorek)

Mamzer, według żydowskiego prawa religijnego Halacha, oznacza osobę zrodzoną na skutek zakazanych przez to prawo stosunków, np. w wyniku cudzołóstwa zamężnej kobiety albo kazirodztwa. Mamzer jest wprawdzie żydem ale, jako że nie wchodzi do „zgromadzenia Pana”, jego pozycja jest upośledzona: „Nie wejdzie syn nieprawego łoża do zgromadzenia Pana, nawet w dziesiątym pokoleniu nie wejdzie do zgromadzenia Pana.” (Księga Powtórzonego Prawa 23.3, wg Biblii Tysiąclecia.).

Mamzer ponosi pełną odpowiedzialność za winy rodziców: nie ma prawa poślubić pełnoprawnego żyda, lecz jedynie innego mamzera lub konwertytę. W przypadku mężczyzny dopuszczalne jest małżeństwo z nieżydowską niewolnicą. Również wszyscy potomkowie mamzera będą mamzerami – dzieci, wnuki, prawnuki itp. Na zawsze. Do końca świata.

W państwie Izrael zawieranie związków małżeńskich podlega rabinatowi ortodoksyjnemu. Dlatego też często zdarzają się przypadki podejrzeń o przynależność do grupy mamzerów i procesy sądowe na tym tle. I w ogóle w temacie mamzerów rozwinęła się cała skomplikowana kazuistyka, np:
– Czy dzieci powstałe w wyniku sztucznego zapłodnienia kobiety spermą nie pochodzącą od jej męża są mamzerami, czy nie (wg. rabina Teitelbauma są, wg. niektórych innych nie). 
– Czy jest mamzerem dziecko urodzone w nowym związku agun (mężatki, której mąż zaginął), a która uzyskała rabiniczną zgodę na ponowne małżeństwo, jeżeli pierwszy mąż się odnajdzie (wg. ortodoksyjnych rabinów jest ono mamzerem jak najbardziej).

Ortodoksyjni rabini nie dopuszczają oni w ogóle małżeństw z żydami z gmin reformowanych, gdyż według nich mogliby się narazić na związek z mamzerem.

Samo słowo mamzer pochodzi od hebrajskiego mum zar,  co oznacza mniej więcej „dziwny defekt”.

Informacje zaczerpnęliśmy nie z żadnych antysemickich wydawnictw, ale z oficjalnych stron Wikipedii, lub np. http://www.aish.com/torahportion/mayanot/Jewish_Rights.asp.

Nie bardzo wiemy, jak odnieść się do wypowiedzi licznych w Polsce potomków Fejginów, Bermanów, Brystygierowych, Hübnerów itp., którzy zawsze podkreślają, iż „dzieci nie ponoszą odpowiedzialności za winy rodziców”, no ale cóż my możemy wiedzieć o meandrach logiki naszych starszych braci? Ona nie nasze gojskie głowy.

Posted in Różne | 433 Komentarze »

Modlitwa – przestępstwem

Posted by Marucha w dniu 2008-01-07 (Poniedziałek)

Mieszaniec Zamościa, p. Arkadiusz Łygas, dowiedział się od polskiego wymiaru sprawiedliwości, iż propagowanie modlitwy za zbawienie żydów jest przestępstwem, polegającym na znieważaniu ludności żydowskiej z powodu jej przynależności narodowej i wyznaniowej (art. 257 KK). Modlitwa, o której mowa, to wprowadzona przez papieża Piusa V „Pro perfidi Iudaeis”, odmawiana w kościołach aż do czasów Jana XXII w Wielki Piątek.

P. Łygas porozwieszał plakaty zawierające ową modlitwę w kilku miastach, m.in. w Chełmie i Hrubieszowie. Prokuratura hrubieszowska wykazała się należytą czujnością rewolucyjną, a dzielnie wspomagała ją medialnie gazeta „Dziennik Wschodni”, publikując całą serię artykułów o niesłychanym wręcz przestępstwie.

Prokurator sugerował oskarżonemu dobrowolne poddanie się karze. Większość pism procesowych oskarżonego, łącznie z wnioskiem o powołanie biegłego z dziedziny teologii została odrzucona. Wyrok zapadł, co wydaje się być znamienne, właśnie w Wielki Piątek, 6 kwietnia 2007 roku i głosił 6 miesięcy więzienia z zawieszeniem na dwa lata.

Na skutek apelacji dnia 17 grudnia 2007 odbyła się druga rozprawa. Zakończyła się podobnie, jak pierwsza. Przywołana biegła, prof. Marta Boniecka (niekatoliczka) ustaliła, iż modlitwa o nawrócenie jest obraźliwa, a zatem jest przestępstwem. Pani prokurator, urodzona w rodzinie żydowskiej, żądała 5 lat miesięcy więzienia z zawieszeniem na 2 lata oraz grzywny. Sędzia Adam Pisiewicz, żądny chwały (jego kolega, Józef Pokerowski, za wydanie poprzedniego wyroku na p. Łygasie dostał awans do prokuratury okręgowej), zatwierdził wyrok poprzedniej instancji.

No i nareszcie mamy jasność, jak straszną zbrodnią w Polsce jest modlić się o czyjeś nawrócenie i zbawienie. Zwłaszcza, jeśli tym kimś jest żyd.

Zajrzyj także: http://www.fidelitas.pl/index2.php?id=1867

P.S. Pan Łygas nadesłał sprostowanie i dalsze wyjaśnienia, które cytujemy poniżej:
Małe sprostowanie. W Chełmie plakaty rozwieszał Lewandowski Michał. Wobec niego prokuratura też wszczęła śledztwo, ale po 3 miesiącach umorzyła ze względu na niską szkodliwość czynu. Jest to o tyle zrozumiałe, że Lewandowski jest bliskim współpracownikiem Gmurczyka, któremu kumuniści, a dziś masoneria, zapewniła nietykalność prawną w zamian za rozbijanie obozu narodowego. Gmurczyk działa od 81 roku i ani razu nikt mu nie założył sprawy w sądzie, mimo że oficjalnie nawet nawoływał nie tylko do modlitwy, lecz do zabijania Żydów! Dlatego w obozie narodowym nazywany jest polityczną dziewicą. A prokurator zażądała 5 miesięcy pozbawienia wolności na okres próbny 2 lat i 700 zł grzywny. Oczywiście i ona odrzuciła moje dwa wnioski dowodowe. Pierwszy co do biegłego z dziedziny teologii, a drugi co do funkcjonariuszy, których chciałem powołać na świadków, gdyż ustalili oni w postępowaniu przygotowawczym że w Zamościu plakatów z modlitwą nie było. Cały ten paramasoński wymiar sprawiedliwości z hrubieszowa kierował się jedną zasadą:dajcie mi człowieka a ja znajdę na niego paragraf!
Dziękuję! Pozdrawiam!

Posted in Kościół/religia, Polityka | 23 Komentarze »

W Nowym Roku

Posted by Marucha w dniu 2008-01-03 (Czwartek)

Witam wszystkich w Nowym Roku.

Nie składam Wam jakichś specjalnych życzeń, bo czegóż można życzyć w czasach, gdy nasza Ojczyzna, rządzona przez kosmopolitów, kona w smrodzie zdrady, przy akompaniamencie rechotu ludzi nikczemnych i głupich? Czy nie wydaje się Wam, że „dużo zdrowia i szczęścia” brzmi wręcz małostkowo w takiej sytuacji? Może się zresztą mylę.

Natomiast chcę Wam wszystkim podziękować za to, że tu przychodzicie, czytacie, może czasami nawet zastanowicie się nad tym, co autor strony napisał i po co. Za to, że czasami nawet wpisujecie swoje komentarze – jeśli tylko nie zawierają brzydkich wyrazów zamiast argumentacji. Dowiedziałem się od Was wielu ciekawych spraw – niekiedy nawet niekoniecznie zgodnie z Waszymi intencjami.

Oby nam się.

Posted in Różne | 9 Komentarzy »