Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Waldek o Chwała samochwałom
    Mietas o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Moher49 o Budynie na prezydenta!
    hulajdusznik o Zmarł Adam Słodowy
    Sarmata o Kard. Raymond Leo Burke: diabe…
    Leo o Na Suwalszczyźnie odkryto cmen…
    Leo o Na Pomorzu istnieją megality z…
    Salcie o Wolne tematy (64 – …
    wanderer o Zmarł Adam Słodowy
    NICK o Zmarł Adam Słodowy
    Marucha o Czas wprowadzić pełne równoupr…
    NICK o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Bili de kid o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Mietas o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Bili de kid o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 500 obserwujących.

Archive for 9 kwietnia, 2009

Lusia Ogińska: USA = ZSSR

Posted by Marucha w dniu 2009-04-09 (Czwartek)

Szanowny Panie Redaktorze!

Widać wyraźnie, że żandarm z wolnego świata za oceanem sam sobie strzelił w nogę, udaje, że nie okulał, więc próbuje się uśmiechać porcelanowo. Taki fałszywy „keep smiling” to przecież ich dziedzictwo narodowe! Niedługo trwała ulga po upadku imperialistycznego ZSSR, bo już cień komunizmu kładzie się na „zaprzyjaźnionym” kontynencie za Atlantykiem. Pamiętać trzeba, że pan Obama mimo, że czarnoskóry, krew jednak ma czerwoną!!! Niektórzy nawet mówią o nim per: „towarzysz Obama”, bo już po kościach czuć zimny powiew nowej rewolucji!!

zsrOczywiście można udawać, że to nie prawda i radośnie przyjmować skutki światowego kryzysu. Kryzys, który jest efektem wielkiego złodziejskiego przekrętu! Prawda jest prosta, kilku nieźle nadzianych kumpli wykoncypowało „niezły geszeft” – obrabowało Amerykę, co dziś odczuwają już wszyscy… Geszefciarze wmówili światu, że efekty pracy milionów ludzi po prostu zniknęły, utopiły się w wirtualnym oceanie! Niektórzy nawet w to wierzą?! Ludzkość doszła do ściany i albo musi się opamiętać… albo nadal może udawać, że jest stadem lemingów!

Kto mógł przypuszczać, że ten najbardziej ”demokratyczny” statek osiadać zacznie na mieliźnie marksizmu? Byt znów określi świadomość, ale tym razem w Juesej. Za dziesięć, piętnaście lat będziemy świadkami wielkiego dramatu i ostatecznego upadku współczesnej Niniwy! USA z całą swoją agresywną „kulturą” rzutującą na porządek i moralność świata – rozpadnie się na poszczególne państewka, których zarodki już widać w zamkniętych, narodowych gettach! Może to będzie Związek Socjalistycznych Stanów Ameryki, może Wspólnota Niepodległych Stanów Ameryki? Wszystko jedno!

Gdyby Europa chciała się uczyć nie tylko na doświadczeniach, ale i przykładach, może nasz stary świat nie popadłby w paranoję?! Nikt nie chciał dostrzec faktu, że USA, to przecież pierwowzór Unii Europejskiej; ludzie o różnej mentalności, wyrośli na różnych tradycjach narodowych wymieszani zostali we wspólnym kotle…

Dziś już po efektach widać, kto pod tym kotłem cały czas naprawdę palił i dalej pali i kto na tym znowu nieźle zarobi?!!

Z wyrazami szacunku
Lusia Ogińska

Ostrzeżenie przed chciwością
(Ewangelia według św. Łukasza – 12, 16 – 21)

Możnemu ziarno obrodziło,
szczęśliwy tak rozważał w sobie:
– zboże się w spichrzach nie zmieściło,
co ja z tym dobrem teraz zrobię?!
Wiem! Trzeba zburzyć te spichlerze,
zbudować nowe, lepsze, większe!
Tańczył i śmiał się, śmiał się szczerze,
tak wielkie było jego szczęście:
– Ogromne moje są bogactwa,
przyszłości wcale się nie boję,
nadszedł czas picia i próżniactwa,
bo wszystko to jest moje, moje!
Nagle zatrzęsły się niebiosa,
aż się pod ziemię słońce skryło.
Pan Bóg powiedział wielkim głosem:
– Głupcze! Nic twego tu nie było!
Jeszcze tej nocy o twą duszę
upomnę się i ją zabiorę!
To wszystko nie jest twoje, głupcze,
bo życie twoje – nie jest twoje!

Ten kto gromadzi sam dla siebie,
jest w duszy nędzny i ubogi
i taki właśnie stanie w niebie,
stanie przed sprawiedliwym Bogiem!
………………………………………
………………………………………
Bóg nas ostrzega przed chciwością,
ostrzega pysznych i bogaczy!
Samo bogactwo – jest nicością,
bez dobra w sercu – nic nie znaczy!

Lusia Ogińska

Posted in Polityka | 11 Komentarzy »

Iwo Cyprian Pogonowski – Wzrost antysemityzmu w czasie kryzysu

Posted by Marucha w dniu 2009-04-09 (Czwartek)

Artykuł niniejszy jego autor, prof. Iwo Cyprian Pogonowski, zaopatrzył w tytuł „Wzrost antysemityzmu w czasie kryzysu”. Naszym zdaniem lepiej pasowałby „Wzrost trzeźwości” albo „Wzrost rozsądku” – admin.

Antysemityzm wzmógł się od czasu, gdy podstawowe nauki Talmudu zostały rozpowszechnione w Europie i ludzie dowiedzieli się o podstawowym założeniu Talmudu, że dziesięć przykazań stosuje się tylko do Żydów, a nie do nie-Żydów, których Żydzi mogą traktować jak bydło. W tym stanie rzeczy słowo „perfidia” nabrało dzisiejszego znaczenia, zwłaszcza w czasie, kiedy Żydzi dominują politykę monetarną USA i cykle cen na giełdzie nowojorskiej.
 
Żydzi wprowadzili do Europy lichwę i procent składany. Osiągnęli oni kontrolę nad elitą finansową po rewolucji przemysłowej, od początku dziewiętnastego wieku, zwłaszcza po skutecznym narzuceniu swojej kontroli nad bankami centralnym USA i W.Brytanii. Stało się tak mimo wyraźnego zakazu konstytucji USA, która stwierdza, że wyłącznie Kongress ma prawo do produkowania pieniądzy jak też, że pieniądz musi opierać się na parytecie złota lub srebra. Z tego powody banknoty drukowane przez prywatny Federal Reserve Bank, są nielegalne według konstytucji USA.

Federal Reserve Bank (the Fed) nie jest bardziej „federalny” niż firma Fedral Express, mimo tego, że co pewien czas rząd federalny zatwierdza, ale nie mianuje, jednego z bankierów na prezesa tego kartelu bankowego, który drukuje banknoty, niby w imię Kongresu i wytwarza „banknoty z powietrza” w formie wielkiej ilości banknotów dolarowych, które to banknoty pożycza na procent składany, rządowi federalnemu. „The Fed” stworzył lobby, które skutecznie żądało wprowadzenia podatku dochodowego w 1913 roku.

Wydrukowanie każdego dolara jest jednoczesnym powiększeniem długu narodowego w USA, ponieważ waluta amerykańska, nie ma oparcia ani w złocie ani w srebrze, ma natomiast oparcie jako dług skarbu USA. Obecny kryzys kredytu ma miejsce wśród morza długów państwowych i prywatnych, których wszystkich nie można spłacić w epoce „ułamkowych rezerw bankowych”, co znaczy w czasie, kiedy banki pożyczają wielokrotnie więcej pieniędzy niż mają w depozytach.

Żydowscy finansiści są obecnie znowu widziani jako „zorganizowani oszuści.” Na przykład autor Ira Stoll, historyk, opisał w The Wall Street Journal z 7go kwietnia, 2009, jak idąc ulicą słyszał przechodnia wyklinającego do telefonu komórkowego na „Żydów-bankierów z Wall Street.” Opisał on w tym artykule jak „ludzie nadal obwiniają Żydów za grzechy kapitalizmu” pod ogólnym tytułem „Antysemityzm i kryzys ekonomiczny.”

Inny Żyd, Robert Reich, były minister pracy USA, narzeka, że: „Według historii wyklinanie przeciwko wyzyskowi i pasożytnictwu Żydów, jest najbardziej skuteczne, w kiedy ludzie cierpią z powodu kryzysu,” ponieważ szerzy się przekonanie, że finansiści żydowscy wywołują kryzys i zarabiają tak w czasie spadku wartości udziałów na giełdzie, jak i w czasie wzrostu tych wartości.
Żydzi kontrolujący politykę monetarną, za pomocą kontrolowania ilości drukowanych przez nich banknotów i decydują o kryzysie, czy wzrasta, czy też zbliża się tu końcowi.

Kiedy w latach 1930tych Niemcy cierpiały, nadal od 1923 roku, zapaść gospodarczą z powodu kryzysu, naziści mówili, że kryzys ten spowodowali Żydzi i w ten sposób doszli oni do władzy, w Berlinie. Obecnie Żydzi, tacy jak Ariel Sharon, chwalą się, że Żydzi są przy władzy w USA i że jednocześnie mają swój permanentny azyl w Izraelu.

Tysiąc lat temu, kiedy nawróceni rabini przetłumaczyli na Łacinę, arkana Talmudu, wówczas doszło do pogromów, zwłaszcza w czasie wypraw krzyżowych. Pamięć o pomocy Żydów dla Maurów, w czasie podboju Hiszpanii, przyczyniła się później do wypędzenia Żydów z Hiszpanii w 1496 roku, kiedy fala Żydostwa szukała schronienia w autonomii żydowskiej w Polsce, gdzie Żydzi prosperowali, żyjąc według nauk Talmudu, kosztem chłopów, naturalnie nie-Żydów.

Z końcem złotej dekady eksploatacji Ukrainy przez arendarzy żydowskich, wybuchło powstanie Chmielnickiego w 1648 roku i bankierzy żydowscy uważali, że nieuniknione jest wypędzanie Żydów z Polski, według profesora Izraela Shahak’a. Wówczas bankierzy żydowscy zaczęli wywozić kapitał z Polski do Berlina, gdzie w 1701 roku powstało Królestwo Prus, inicjator rozbiorów polski w latach 1762-95.

Obecnie według sondaży opinii w Hiszpanii, 74% ludności uważa, że Żydzi kontrolują międzynarodowe instytucje finansowe, podczas gdy 67% Węgrów jest przekonanych, że Żydzi „mają za dużo znaczenia w świecie biznesu.” Natomiast „National Journal” byłego analityka wywiadu w CIA, Michael’a Scheuer’a, profesora w Geogetown University, krytykuje „żydowską piątą kolumnę w USA,” która działa na szkodę Ameryki.” Według Ira Stoll, w USA ludzie często przeklinają „świnie żydowskie” i „syjonistyczny bank Ferderal Reserve.”

Mimo tego, że od ponad 40 lat Izrael ma monopol bomb nuklearnych na Bliskim Wschodzie, i tym arsenałem Żydzi szantażują Arabów, teraz szerzy się propaganda, że jeżeli Iran zbuduje pierwszą bombę nuklearną, to tym samym jakoby Iran będzie „zagrożeniem bytu Izraela,” mimo tego, że faktycznie Izrael jest uzbrojony w setki bomb nuklearnych.

Przewaga Żydów w wśród prawników i lekarzy w USA, nasuwa porównanie Yuri Siskine, autorowi książki „Wiek (dominowany przez) Żydów” z Wiedniem, gdzie dominowali Żydzi-finansiści w 1900 roku. Natomiast w Republice Weimarskiej, gdzie Żydzi byli ministrami finansów i spraw zagranicznych, fakt ten według Siskine, umożliwił dojście do władzy Hitler’a.

Według żydowskiej przepowiedni: „Każde pokolenie, co roku zbuntuje się przeciwko Żydom i będzie chciało ich zniszczyć.” Według autora tego artykułu, Ira Stoll, w bieżącym roku, przepowiednia ta  jest szczególnie groźna, ponieważ w czasie kryzysu, rośnie antysemityzm na świecie.

Posted in Polityka | 2 Komentarze »

Wolność słowa w Polsce jak za Bieruta

Posted by Marucha w dniu 2009-04-09 (Czwartek)

Fronda.pl,  środa, 8. kwietnia 2009

Historyk Andrzej Nowak jest zszokowany nagonką na książkę Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie.

Nie spodziewałem się tego, ale na podstawie wydarzeń z ostatnich dni stwierdzam, iż wolność słowa nie jest w Rosji mniejsza, niż w Polsce – mówi portalowi Fronda.pl prof. Andrzej Nowak.

Pojawiły się niedawno sugestie, że powinno się Panu odebrać tytuł profesora w związku z tym, że był Pan promotorem pracy magisterskiej Pawła Zyzaka, autora książki „Lech Wałęsa. Idea i historia”. Jak Pan przyjmuje takie głosy?

Z dużym smutkiem. Nie spodziewałem się, że 20 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości politycy będą posuwali się do tego rodzaju przekroczenia swoich kompetencji. To elementy nagonki, o których do tej pory mogłem tylko czytać. W tym kontekście przypomniała mi się konferencja metodologiczna w Otwocku na przełomie 1951 i 1952 roku – jedyna do tej pory konferencja na temat metodologii historii zorganizowana przez polityków. Pani minister Kudrycka zaproponowała właśnie konferencję metodologiczną – znów jej źle doradzono – jako sposób wyjścia z twarzą z sytuacji, w której sama się wpędziła żądając ingerencji politycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pani minister, specjalistka od prawa, żąda zwołania konferencji metodologicznej z dziedziny historii. Jest to dla każdego historyka sytuacja tak haniebna, że aż trudna do wyobrażenia. Nagle cofnęliśmy się o 57 lat.

Atak na Pawła Zyzaka to także atak na „Arcana”. Czy wydanie książki nie było błędem z punktu widzenia wydawnictwa?

Pytanie o roztropność musi zmierzyć się z pytaniem o odwagę. Ta odwaga nie kosztuje nas znów tak wiele, niemniej trzeba podejmować nieco śmielsze kroki jeśli mamy służyć prawdzie historycznej, która jest blokowana. Przykładowo, jeśli nie można było w inny sposób opublikować dokumentów dotyczących rozmów SB z Jackiem Kuroniem – autentycznych, bardzo ważnych, nie dających się podważyć, dotyczących ostatnich dwudziestu paru lat historii Polski – to pismo „Arcana” musiało to zrobić. Burza wokół publikacji, której nikt nie stawiał zarzutów merytorycznych, pokazała, że próbuje się postawić tamę publikacjom źródłowym, a takie muszą się ukazywać, jeśli mamy prowadzić normalne badania naukowe. Ta sama sytuacja powtarza się przy książce Pawła Zyzaka. Jeśli do tej pory nie powstała żadna naukowa biografia najbardziej znanego Polaka ostatnich 50 lat – nie biorę pod uwagę Jana Pawła II, który nie zawsze jest identyfikowany jako Polak, i o którym akurat sporo książek powstało – jeśli żaden z historyków zajmujących się od lat zawodowo historią PRL, posiadając autorytet naukowy nie zmierzył się z tym problemem, to jakim prawem ktokolwiek ośmiela się mówić, że nie wolno podjąć tematu młodemu człowiekowi? Gdyby na warsztacie było dziesięć naukowych prac o Lechu Wałęsie, to by można stwierdzić, że kolejna była niepotrzebna. Odrzucam absolutnie sugestię, że należy młodym ludziom utrudniać zajmowanie się trudnymi tematami.

Problem w tym, że przeciwnikom tej książki udało się, chyba skutecznie, przekonać Polaków, że to jest książka o nieślubnym dziecku Lecha Wałęsy, o sikaniu do kropielnicy i chuligańskich wybrykach, w dodatku oparta w całości na anonimowych źródłach. To oczywiście nieprawda. Jaka to jest właściwie książka?

Trudno dyskutować z książką wedle zaleceń Tomasza Lisa, czyli nie czytając jej. To dość oryginalna formuła recenzowania rzeczywistości. Aby zapoznać się z książką, która jest pewną rzeczywistością, należy ją przeczytać. Zdawanie się na przekazy medialne czy publicystyczne recenzje jest ryzykowne. Kilka recenzji skupiło się w sposób delikatnie mówiąc tendencyjny na kilku stronach tej książki, nawet na kilku zdaniach tej książki, redukując do nich całą jej zawartość – przypomnę że liczy ona 624 strony. Opiera się na ponad tysiącu relacji, materiałów wspomnieniowych, książek, wywiadów, artykułów, zbiorów archiwalnych… Baza źródłowa pod względem ilości jest wystarczająca dla pracy habilitacyjnej. Trzynaście anonimowych relacji, które w tej masie źródeł zostały uwzględnione przez autora, ma charakter metodologicznego ryzyka. Wykorzystanie źródeł anonimowych ma bardzo istotne uzasadnienie – nie można było bowiem zdobyć tej wiedzy w inny sposób. Przed Pawłem Zyzakiem żaden historyk nie pofatygował się, by zbadać biografię Lecha Wałęsy na etapie pierwszych dwudziestu paru lat jego życia. To pokazuje skalę terroru intelektualnego, jaki panuje w Polsce. Przed Pawłem Zyzakiem w rodzinne strony Wałęsy wybrał się jedynie Jerzy Surdykowski, który w 1982 roku wydał w drugim obiegu, za granicą, książkę na temat Lecha Wałęsy. Sprawa nieślubnego dziecka Lecha Wałęsy ma natomiast kluczowe znaczenie, gdyż jest to do tej pory jedyna poszlaka mówiąca nam, dlaczego Lech Wałęsa z dnia na dzień wyruszył do Gdańska. Nie może być biografii politycznej Lecha Wałęsy bez postawienia pytania, dlaczego podjął tą brzemienną w skutkach dla jego życia i historii Polski decyzję. Zwracam uwagę także na to, iż Paweł Zyzak nigdzie nie pisze, iż Lech Wałęsa miał nieślubne dziecko, jedynie wskazuje, iż w 1967 roku wybuchł w jego rodzinnych stronach skandal obyczajowy związany właśnie z takowym podejrzeniem, które podzielało bardzo wiele osób. Te osoby zresztą już po ukazaniu się książki zdecydowały się potwierdzić swoje słowa już pod swoimi nazwiskami w rozmowach z dwoma lokalnymi gazetami. Wypowiedzi te, zebrane niezależnie przez obie gazety, zgadzają się ze sobą w stu procentach i potwierdzają się z relacjami przytoczonymi przez autora książki. Znamienne, że żadna z ogólnopolskich gazet nie pofatygowała się w rodzinne strony Lecha Wałęsy, by zadać kłam słowom Pawła Zyzaka.

Wojciech Cieśla z „Dziennika” chcąc pobić Pawła Zyzaka jego własną bronią wybrał się do Bielsko-Białej, gdzie także zebrał informacje od anonimowych źródeł na temat autora książki o Lechu Wałęsie. Zyzak miał m.in. zniszczyć rower Grażyny Staniszewskiej i wspólnie z kolegami z technikum oglądać się za koleżankami z pobliskiego liceum. Podobała się Panu taka prowokacja?

To nie jest żaden problem dla Pawła Zyzaka, ani nic godnego uwagi. Jeśli dziennikarze chcą pisać tego typu rzeczy, niech piszą. Pojawia się jednak pytanie, dlaczego ten dziennikarz nie pofatygował się by sprawdzić biografię kogoś nieporównywalnie ważniejszego od Pawła Zyzaka, czyli Lecha Wałęsy? Bardzo łatwo jest szukać anonimowych źródeł na temat kogoś słabego, bezbronnego, kogoś, kto nie dysponuje potężną armią mediów, politycznych szczwaczy gotowych zaatakować każdego, kto chce zająć się takimi bohaterami, niż zaryzykować zmierzenie się z najtrudniejszym tematem, obwarowanym murem zmowy milczenia, jak życiorys Lecha Wałęsy. Łatwo jest kopać słabego.

Jaką według Pana reakcję wywołałaby tego typu książka na temat Wladimira Putina w Rosji?

Nie spodziewałem się tego, ale na podstawie wydarzeń z ostatnich dziesięciu dni stwierdzam, iż wolność słowa nie jest w Rosji mniejsza, niż w Polsce. W Rosji ukazują się biografie Putina w niszowych wydawnictwach – bo przecież o takim mówimy, nakład książki Pawła Zyzaka to 3 tysiące egzemplarzy. Oczywiście autorzy tych książek są narażeni na mniejsze lub większe nieprzyjemności, ale książki tego typu mimo to powstają. Kiedy zobaczyłem skalę tej niesłychanej nagonki bardzo zmartwił mnie fakt, iż telewizja Polsat pokazała klatkę schodową budynku, w którym mieszka pan Paweł Zyzak z żoną i półrocznym dzieckiem. Kiedy Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk opublikowali książkę poświęconą okresowi współpracy Lecha Wałęsy z SB, samochód pana Cenckiewicza uległ, nazwijmy to, zewnętrznym uszkodzeniom. Mamy w zasadzie sytuację podobną do tej w Rosji Władimira Putina.

Jak w Rosji zwalcza się nieprzychylne publikacje?

Książki tego typu są mało znane, bo sposób postępowania w Rosji jest nieco inny – raczej próbuje się wyciszać tego rodzaju publikacje i ewentualnie po cichutku wykańczać wydawców i autorów tych książek, co oczywiście świadczy na niekorzyść dla Rosji. Na szczęście w Polsce część mediów i instytucji myśli inaczej, niż nakazuje linia propagowana z jednego ośrodka kontroli umysłów w Polsce, dzięki czemu trwa walka o pluralizm, o to, by można było różnie pisać o Lechu Wałęsie, a nie tylko według jednego hagiograficznego wzorca. Ta walka ma także formę zapasów na scenie politycznej. W Rosji nie ma tych zapasów, bo nie ma sceny politycznej. Pod tym względem sytuacja jest oczywiście lepsza u nas, jednak jeśli pozwolimy zmonopolizować sposób myślenia o historii, stworzyć swoisty zarząd pamięcią, to zostanie nam tylko jedno centrum, które wcale nie mieści się w IPN. To ci ludzie, którzy zakazać działalności IPN, którzy nazywają pracowników Instytutu „moralnymi i intelektualnymi pierwotniakami”, o Pawle Zyzaku mówią jako o „robaku pływającym w szambie”, albo twierdzą, że należy go „odstrzelić”. Cytuję autentyczne wypowiedzi polityków.

A jak wygląda sytuacja w porównaniu z Zachodem, do którego tak ochoczo aspirujemy?

Na zachodzie pisze się bardzo ostre książki na temat aktualnych polityków, by przypomnieć choćby biografie Tony Blaira, George’a W. Busha, czy Segolene Royal i jej życiowego towarzysza. To książki pisane bez żadnej taryfy ulgowej i ich publikacja jest traktowana jako oczywistość, jako nieodłączny element debaty publicznej. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że wolność naukowa polega na prawie do głoszenia tylko jego sądów, to jest to prosta droga do zerwania cywilizacyjnego z zachodem. Mamy do czynienia z walką, której rezultatem będzie albo pozostanie w kręgu cywilizacji zachodniej, albo znalezienie się w strefie, w której będziemy mogli uścisnąć ręce prezydentowi Łukaszence i premierowi Putinowi.

Rozmawiali Stefan Sękowski i Eliza Hartman

Prof. Andrzej Nowak jest historykiem, pracownikiem Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktorem naczelnym dwumiesięcznika Arcana. Był promotorem pracy magisterskiej Pawła Zyzaka, na podstawie której powstała książka „Lech Wałęsa. Idea i historia”.

Posted in Różne | 13 Komentarzy »

Rocznica agresji NATO na Serbię.

Posted by Marucha w dniu 2009-04-09 (Czwartek)

W chwili, gdy Polska świętuje dziesiątą rocznicę wejścia do Sojuszu Północnoatlantyckiego, mija także dziesiąta rocznica smutnych i bolesnych wydarzeń z wiosny 1999 roku, kiedy to NATO rozpoczęło 78-dniowe bombardowania Serbii.

Naloty myśliwców i bombowców oraz rakiety wystrzeliwane z okrętów NATO urządziły piekło w tym dziesięciomilionowym kraju. Wojskowi oraz najwyższej rangi politycy USA i państw Unii Europejskiej nazywali bombardowania eufemistycznie „Interwencją w Kosowie”, choć cała Serbia (a częściowo i Czarnogóra tworząca z nią wówczas Federalną Republikę Jugosławii) wzdłuż i wszerz była przeorana za pomocą najnowocześniejszej broni najpotężniejszego sojuszu militarnego (oficjalnie nadal obronnego) na świecie.

Przez jedenaście tygodni samoloty NATO zrzucały z bezpiecznej wysokości swój śmiercionośny towar w celu, jak zapewniano opinię publiczną, ochrony Albańczyków zamieszkujących południową, serbską, prowincję Kosowo (oficjalna nazwa w języku serbskim – Kosowo i Metochia) przed represjami serbskich sił bezpieczeństwa prowadzącymi otwartą wojnę z uzbrojonymi oddziałami albańskich rebeliantów z tzw. Wyzwoleńczej Armii Kosowa (UCK). UCK powstała w latach dziewięćdziesiątych, a jej celem było utworzenie z serbskiej prowincji niezależnego państwa. Po raz pierwszy dała ona o sobie znać w 1996 roku przeprowadzając ataki bombowe na obozy dla serbskich uchodźców z Chorwacji znajdujących się w Kosowie. Od tych ataków do rozpoczęcia bombardowań minęło dwa i pół roku. W tym okresie w atakach bojówek UCK zginęło ponad 450 osób, a z osób przez nich porwanych około 150 nigdy nie odnaleziono.

O charakterze i zasadach działania UCK może świadczyć fakt, że znajdowała się ona w połowie lat dziewięćdziesiątych na amerykańskiej liście zagranicznych organizacji terrorystycznych. Robert Gelbard, specjalny wysłannik Billa Clintona na Bałkany, stwierdził 28 czerwca 1998 r. dla BBC, że Wyzwoleńcza Armia Kosowa jest islamską organizacją terrorystyczną.

Niestety, to nie jej działania uznano za zagrożenie dla pokoju w regionie i została ona zdjęta z listy organizacji terrorystycznych, o czym pisał „Wall Street Journal Europe” z 11 stycznia 2001 r., a całą winą za starcia zbrojne serbskich sił bezpieczeństwa i albańskich ekstremistów obarczono serbskie władze.

Pierwsze bomby spadły na Serbię 24 marca 1999 r. W bombardowaniach brało udział 1.200 samolotów, z czego dwie trzecie były to samoloty bojowe. Zrzuciły one kilkadziesiąt tysięcy ton materiałów wybuchowych. W czasie bombardowań zginęło około 2.000 osób, z czego prawie 90 to dzieci. Około 6.000 osób zostało rannych.

Bez względu na zapowiadane przez wojskowych NATO chirurgiczne trafienia, których celami miały być zarówno jednostki Wojska Jugosławii oraz Policji Serbskiej, jak i infrastruktura wojskowa, dość często zdarzały się tzw. pomyłki, w wypowiedziach rzeczników Sojuszu Północnoatlantyckiego oficjalnie nazywane „skutkami ubocznymi”. W ataku na górnicze miasteczko Aleksinac zginęło 5 osób, a w pociągu przejeżdżającym przez most kolejowy w wąwozie Grdelica, bezpośrednio trafionym pociskiem wystrzelonym z samolotu, zginęło ponad 30 osób.

W zbombardowanej kolumnie Albańczyków, którzy na traktorach z przyczepami uciekali zarówno przed walkami serbskich sił bezpieczeństwa i UCK, jak i przed bombami, zginęło około 70 osób. W zbombardowanej siedzibie serbskiej telewizji RTS w centrum Belgradu, ukaranej w ten sposób za informowanie widzów w innych krajach o przerażającej rzeczywistości, zginęło 16 pracowników. Rok po bombardowaniach, w czerwcu 2000 r., Amnesty International oskarżył NATO o popełnienie zbrodni wojennej w przypadku zbombardowania serbskiej telewizji.

W gruzach domów zbombardowanego miasteczka Surdulica znaleziono ciała 20 zabitych, a pod miasteczkiem Luzani, w autobusie odbywającym regularny kurs międzymiastowy, zginęło 30 osób. W ataku bombami kasetowymi na centrum miasta Niš, drugiego po wielkości miasta Serbii, zginęło 15 osób. W zbombardowanej wsi Korisza zginęło około 80 osób, a w ataku na więzienie w miasteczku Istok około 100 więźniów. Bomby spadły nawet na szpital znajdujący się w centrum Belgradu i zabiły 4 osoby.

W bombardowaniach używano bomb i amunicji będącej ogromnym zagrożeniem szczególnie dla cywilów, zarówno w trakcie nalotów, jak i przez wiele lat później. Używano amunicji ze zubożonym uranem, który jest promieniotwórczy i na wiele lat zatruwa glebę i wodę oraz jest bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia osób wdychających powietrze zanieczyszczone jego cząsteczkami.

Na Serbię spadło ponad 100 ton zubożonego uranu. Według oficjalnych danych po roku 1999 wzrosła w Serbii o 44% liczba osób z chorobami nowotworowymi. Jak pisał belgradzki dziennik „Politika” z 11 stycznia 2007 r., o skali problemu informowało BBC. Stacja ta podała, że na podstawie sprawozdania sporządzonego na zamówienie Ministerstwa Obrony Włoch niezależni naukowcy stwierdzili wzrost zachorowań na różnego rodzaju nowotwory u włoskich żołnierzy przebywających w ramach sił międzynarodowych w Bośni (w 1995 roku NATO bombardowało tereny kontrolowane przez bośniackich Serbów używając przy tym m.in. amunicję ze zubożonym uranem) oraz w Kosowie.

Żołnierze z Wielonarodowej Brygady Zachód (stacjonujący od 1999 r. w Kosowie) otrzymali podręcznik, w którym wśród złotych reguł wymieniono: trzymanie się z dala od czołgów, pojazdów i budynków trafionych pociskami lub rakietami ze zubożonym uranem; noszenie maski ochronnej w przypadku wykonywania obowiązków w odległości mniejszej niż 500 metrów od ww. obiektów, ponieważ wdychanie nierozpuszczalnych cząsteczek zubożonego uranu może wywołać długoterminowe problemy zdrowotne, z nowotworami i deformacjami noworodków włącznie. Podręcznik pt. Zubożony Uran – Informacje i Instrukcje podpisał w dniu 22 listopada 1999 r. pułkownik Osvaldo Bizzari.

Na Serbię zrzucono również ponad 1.000 pojemników z bombami kasetowymi zawierających około 37.000 pojedynczych ładunków wybuchowych. Bomby kasetowe są uznawane przez obrońców praw człowieka za jeden z najbardziej niehumanitarnych typów amunicji. Bomba ta wybucha nad ziemią (nad celem) rozrzucając zarazem w dużym promieniu wielką liczbę małych ładunków, z których duży procent nie wybucha i jest szczególnym zagrożeniem dla dzieci.

Podczas nalotów tego rodzaju amunicję używały Stany Zjednoczone, Wielka Brytania oraz Holandia. W wyniku wybuchu bomb kasetowych zginęło podczas bombardowań 27 osób, a 150 zostało rannych. Już po bombardowaniach w wyniku wybuchów niewypałów życie straciły 4 osoby, a obrażenia odniosło 8.

Dziesięć lat po bombardowaniach w Serbii pozostaje do wyczyszczenia jeszcze 30 km2 162.000 osób z 16 gmin mieszka w pobliżu tych terenów, z czego 88.000 w ich bezpośrednim sąsiedztwie i jest codziennie narażone na utratę zdrowia i życia.
Szacuje się, że całkowite wyczyszczenie Serbii z bomb kasetowych kosztować będzie 30 milionów euro. Osiem razy zrzucono bomby grafitowe niszczące system energetyczny, pozbywając w ten sposób prądu setki tysięcy mieszkańców i utrudniając w czasie nalotów funkcjonowanie ratującym życie szpitalom. Bombardowano ciepłownie i stacje wodociągowe. Pod koniec bombardowań tylko jedna trzecia Belgradczyków (prawie dwumilionowej stolicy Serbii) miała wodę w kranach.

Zniszczono 2 rafinerie, w wyniku czego spłonęło ponad 150.000 ton ropy, a ponad 300 kilogramów rakotwórczego piralenu wyciekło ze zbombardowanych stacji energetycznych. Zburzono 60 mostów i zniszczono dziesiątki kilometrów dróg oraz trakcji kolejowych, a także pięć lotnisk. W gruzach poległo ponad 7.500 domów, uszkodzono ponad 200 szkół, ponad 50 szpitali, kilkadziesiąt cerkwi – świątyń chrześcijańskich, zrównano z ziemią kilkaset fabryk pozbawiając w jednej chwili pracy tysiące Serbów. Bezpośrednie szkody materialne wyrządzone bombardowaniami wynoszą około 30 miliardów dolarów, a wraz ze szkodami pośrednimi kwota ta przewyższa 100 miliardów.

Oto wyniki akcji militarnej przeprowadzonej rzekomo w celu zapobieżenia katastrofie humanitarnej. Również tegoroczna, dziesiąta już rocznica bombardowań przypada na okres Wielkiego Postu*. Tym bardziej Serbowie powinni wyrzucić ze swoich serc wszelką nienawiść wobec sprawców – osób odpowiedzialnych za decyzje polityczne, tych realizujących naloty oraz tych, którzy jednym przyciskiem na kolorowe guziczki zabierali życie mieszkańcom Serbii i niszczyli ich ojczyznę. Nie powinni oni jednak nigdy zapomnieć o tych wydarzeniach i starać się przekazywać wiedzę o nich przyszłym generacjom bez względu na drogę polityczną, którą podążać będą ich przywódcy.

Vladan Stamenković, pisarz i publicysta

* Zbierające śmiertelne żniwo bomby spadały na Serbię także na Wielkanoc pomimo próśb o wstrzymanie nalotów w tym dniu, skierowanych do polityków i dowódców NATO przez samego Jana Pawła II.

Nowa Myśl Polska Nr 14 (5.04.2009)

Posted in Polityka | 1 Comment »