Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    hulajdusznik o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Rafal Cz. o Z Rosją się rozmawia: polskie…
    Maverick o Polska armia prowadzi działani…
    jasiek z toronto o Władza świetnie wykształcona…
    Rafal Cz. o Polska armia prowadzi działani…
    NICK o Parlamentarna głupota ma się…
    Maverick o Ani dnia, ani godziny
    Przepowiadam o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    gd-ap o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Słota o Ani dnia, ani godziny
    Krzysztof M o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Krzysztof M o Evo Morales i «białe złoto»…
    Jack Ravenno o Wolne tematy (60 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (60 – …
    Słota o Ani dnia, ani godziny
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Archive for Maj 2009

Wikipedia – stale czujnie aktualizowana

Posted by Marucha w dniu 2009-05-29 (Piątek)

Pani Danuta Hübner lubi działać w Unii Europejskiej dla naszego dobra. Sami Polacy darzą ją też zaufaniem, a nawet uczynili  Wysoką Komisarzycą Unijną. Któż bowiem lepiej od córki oficera UB „z korzeniami” może reprezentować Polaków? A i wiadomo, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż gojowi dopchać się na jakieś wysokie stanowisko w UE.

Teraz p. Hübner startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego i to z pierwszego miejsca na warszawskiej liście Platformy Obywatelskiej, co stanowi dla tego ugrupowania najlepszą rekomendację.

Tak się jednak stało, że ostatnio, a konkretnie 17 maja br, z popularnej internetowej encyklopedii Wikipedia (redagowanej, jak wiadomo, przez „społeczność internautów”) zniknęły wpisy dotyczące pochodzenia pani Komisarz, a przyszłej posłanki PE. Chodzi o informacje dotyczące jej ojca, „Ryszarda Młynarskiego”, mającego w swym życiorysie służbę w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Nisku, gdzie był szefem. Nie ma już wpisów dotyczących sylwetki Ryszarda Młynarskiego, samo hasło „Ryszard Młynarski” w ogóle zniknęło, podobnie jak wpisy o życiu prywatnym pani komisarz. W naszych czasach „memory holes” działają skuteczniej, niż w powieści Orwella.

Najzabawniejsza jest reakcja Pawła Zientowicza, rzecznika prasowego Stowarzyszenia Wikimedia Polska. Otóż jego zdaniem trudno fakt wyczyszczenia Wikipedii z owych informacji kojarzyć z działaniem politycznym, bo każda decyzja o usunięciu wpisu podejmowana jest przez społeczność (to ok. 2 tys. osób edytujących Wikipedię). Usunięcie wpisu dokonywane jest najczęściej w wyniku stwierdzenia nieencyklopedyczności hasła, kiedy forma wpisu nie spełniała wymagań Wikipedii lub odbiega od przyjętych standardów.
No i patrzcie państwo, jak te ok. 2000 osób edytujących Wikipedię, nagle spontanicznie tuż przed wyborami zostało tchniętych jedną myślą: poprawić wizerunek p. Hübner, bo do tej pory był on „nieencyklopedyczny” względnie „odbiegał od przyjętych standardów”.

Sztab wyborczy Danuty Hübner również „nie ma nic wspólnego” z ocenzurowaniem Wikipedii.
– Nic w tym kierunku nie robiliśmy. Sam dopiero co usłyszałem o tej sprawie. Jedyną rzeczą, jaką zrobiliśmy na Wikipedii, to dodanie naszej strony internetowej, która to zmiana została zatwierdzona przez administratorów – powiedział jego szef Radosław Ciszewski.
Aaa, to są jacyś administratorzy, którzy zatwierdzają – albo i nie zatwierdzają? To kto w końcu decyduje o zawartości Wikipedii: owych 2000 osób ją edytujących, czy paru administratorów?  Zresztą, nie ciekawiśmy odpowiedzi, bo ją znamy i wiemy, w czyich rękach znajduje się owa łże-encyklopedia.

Sama Danuta Hübner, wieloletnia członkini PZPR (1971-1987) twierdziła swego czasu, że nigdy do żadnej partii się nie nadawała, a jest jedynie bezpartyjnym fachowcem. Fachowcem od czego? Co dobrego stało się za jej przyczyną? Radzi byśmy wiedzieć.

Pani Hübner opowiedziała też „Gazecie Wyborczej” w roku 2002, iż jej ojciec był członkiem Armii Krajowej. Owszem, należał do niej przez parę miesięcy, ale potem szybko dołączył, jak jego ojciec, do przedstawicieli władzy ludowej. Portrety obu Młynarskich, ojca i dziadka Danuty Hübner, jako ubeckich oprawców wisiały na wystawie IPN pt. „Aparat represji na Rzeszowszczyźnie w latach 1944-1956”.

Pani komisarz lubi mijać się z prawdą nie bez udziału świadomości, a jej pamięć jest wybiórcza. Jest zatem świetnym kandydatem na europarlamentarzystę.

Posted in Polityka | 40 Komentarzy »

Lusia Ogińska: Bilet do cyrku

Posted by Marucha w dniu 2009-05-28 (Czwartek)

Szanowny Panie Redaktorze!

Wybory idą pełną parą. Widać to po tym, że politycy (przynajmniej w gębie) przypominają sobie o polskich interesach i na chwileczkę przestali lizać stopy niemieckiej Unii Europejskiej. Ci wszyscy z PiSu, SLD, PO, PPP, Libertas, UPR, Samoobrony, PSL i reszty – wiedzą, że na bawarskiej golonce wyjechać się nie da i, że już najwyższa pora, by dowędzić polską kiełbasę wyborczą, podrzucić ją zgłodniałym rodakom.

Poprzyjmy stwarzanie pozorów demokracji, zagłosujmy na bezsensowną instytucję.

Poprzyjmy stwarzanie pozorów demokracji, zagłosujmy na bezsensowną, fasadową instytucję.

Z czułością oglądam spoty wyborcze, bo to jedyna chwila w której tchórzostwo polityczne przegrywa z polityczną chciwością. Wprawdzie kandydaci nie ryzykują zbyt wiele, bo ich obietnice to tylko słowa z których zawsze można się dyplomatycznie wycofać, ważny jest efekt! Może się głupi i naiwni znajdą i zagłosują!!!

Pisano do mnie, że partia Libertas jest naszą szansą, że tam startuje wielu prawdziwych patriotów! Pisano do mnie, że jednak w PiS jest wielu porządnych i normalnych ludzi, trzeba na nich głosować! Pisano do mnie, że służby z premedytacją załatwiły Samoobronę, więc nie do końca należy jej przedstawicieli przekreślać! Ba! Mówiono, że i w Platformie Obywatelskiej są ludzie, którzy traktują PO jak pewien etap życia politycznego, z którego niby wyrosną…

Pisano, że nie znam się na polityce, więc nie powinnam się wypowiadać! I tu pierwszy raz muszę się ze wszystkimi zgodzić!!! Zaiste na polityce się nie znam, ale jako obserwator tego politycznego kabaretu – mogę go chyba skomentować i skrytykować?!?

Na polityce się znają wybitnie: Wałęsa – mądry; Senyszyn – urocza; Giertych – wnuk dziadka; Komorowski – arystokrata; Tusk – Polak; Kaczyński – ponoć z Odessy… Ci i inni „znawcy” w kwestii opieki nad narodem polskim mają takie owoce swojej pracy, których nawet sam Stalin, by się nie powstydził!

Poruszył mnie szczególnie jeden list! List w którym napisano, że swoją oceną odbieram ludziom nadzieję!!! To krzywdzące i nie jest to prawdą!! Żadnej nadziei nie odbieram bo, Kochani Rodacy, w dzisiejszej polityce – nadziei nie ma! Jeśli cokolwiek odbieram, to odbieram – jak naiwnym dzieciom – bilet do cyrku… Cyrku politycznego w którym za występ może trzeba będzie krwią zapłacić!

Z uszanowaniem
Lusia Ogińska
lusiaoginska.pl

Laszka.

O Polsce tyś mi opowiadał,
o Polsce jeszcze przedwojennej.
Mówisz, że dzisiaj śpiąca, blada,
że serce Polski smutne, senne.

Polsko z tych dawnych opowieści:
Nasza potężna przed wiekami!
Polsko tyś żywa, Polsko nie śpij!
Czemu powieki tulisz snami?

O Polsce tyś mi opowiadał,
Juliusza Polsce, Polsce świętej.
Czemuż ta dumna Laszka blada
pokornie oczy ma zamknięte?

5.12.1996 r.

Posted in Polityka | 162 Komentarze »

Niepogoda dla scjentologów

Posted by Marucha w dniu 2009-05-26 (Wtorek)

Scjentologowie używają symbolu krzyża - ale w zupełnie innym znaczeniu, niż chrześcijanie.

Scjentologowie też używają symbolu krzyża - ale w zupełnie innym znaczeniu, niż chrześcijanie.

Tzw. „Kościół Scjentologiczny” jest organizacją założoną przez pisarza science-fiction, Rona L. Hubbarda, który stworzył własnym rozumem całkiem nową  religię i, co najciekawsze, znalazł dla niej rzesze wyznawców.

Nie ma co się rozpisywać na temat jej działalności. Kto chce, ten bez trudu znajdzie mnóstwo materiałów świadczących, jak groźny i jak bardzo wpływowy jest ów pseudo-Kościół, posługujący się efektywnymi metodami wpływu na psychikę ludzką, szantażem i manipulacjami.

Ostatnio jednak chyba się pośliznął, i to we Francji. Otóż 25 maja rozpoczął się w Paryżu proces sądowy w sprawie „zorganizowanego oszustwa”, który może doprowadzić do delegalizacji tamtejszych organizacji scjentologicznych. Poszło o dwie kobiety, członkinie „Kościoła”, które zostały podpuszczone do rozstania się z sumką 28 tysięcy dolarów – na różne cudowne leki, witaminy, konsultacje psychologiczne, sauny, wyposażenie do ćwiczeń itp. – które miały dodatnio wpłynąć na ich zdrowie fizyczne i psychiczne. M.in. nabyły one „elektrometr” do mierzenia „stanu psychicznego”.

Oczywiście, takich spraw są u scjentologów tysiące, ale z różnych powodów nie wypływają na światło dzienne. Tym razem stało się inaczej.

Sprawa ciągnie się już od 11 lat. Jakoś tak dziwnie się złożyło, że francuska prokuratura nie mogła sobie zupełnie z nią poradzić, zarazem energicznie zaprzeczając, aby dochodziło do wywierania na nią jakichś – uchowaj Boże! – nacisków ze strony polityków z najwyższej półki (np. Sarkozy’ego), czy też znanych na świecie osobistości (aktor Tom Cruise, mocno zaangażowany w scjentologię). Sprawę podjął dopiero jakiś odważny, niezależny sędzia śledczy.

Ruch scjentologiczny jest oskarżony o pozorowanie rozwiązywania problemów psychicznych i rozwijania osobowości swych członków, podczas gdy prawdziwym celem jest przejęcie ich zasobów (zwłaszcza pieniężnych) oraz uzyskanie nad nimi kontroli. Mówiąc inaczej – scjentologowie uprawiają zorganizowane oszustwo. Wątkiem pobocznym jest nielegalne dostarczanie narkotyków swym członkom.

Poszczególni scjentologowie, włącznie z samym Hubbardem,  bywali już we Francji skazywani za różne przestępstwa – ale teraz, po raz pierwszy, na ławie oskarżonych zasiada cała organizacja. A przy okazji siedmiu jej francuskich liderów.

Francuscy rzecznicy scjentologii oczywiście twierdzą, iż chodzi o „prześladowania religijne”.

Posted in Kultura, Różne | 25 Komentarzy »

Bolesław Szenicer – polski Żyd (cz. 2)

Posted by Marucha w dniu 2009-05-25 (Poniedziałek)

Bolesław SzenicerJestem dumny z tego, że jestem Polakiem żydowskiego pochodzenia (2) – rozmowa z Bolesławem Szenicerem, prezesem Stowarzyszenia Starozakonni.

Panie Bolesławie [w oryginale: Stanisławie], ostatnimi laty traktuje się PRL jako dziurę historyczną, ewentualnie jednoznacznie jako sowiecką okupację. Czy to dobrze, czy źle służy polskiej świadomości? Czy była to istotnie okupacja, czy też ograniczona warunkami jałtańskimi suwerenność Polaków?
– To jest absolutna bzdura. Żadnej dziury historycznej nie było. Polska istotnie znalazła się w strefie okupacji ZSRR, zgodnie z zawartymi umowami o podziale Europy na dwie strefy. Suwerenności nie było, ale nie można powiedzieć, że Polska nie istniała. Sowiecka okupacja była faktem, ale rodziły się nowe pokolenia i choć w ograniczonej wolności, to żyli normalnie jak na ten stan. Podobnie zresztą jest dziś. Nasz kraj, jako jeden z członków, został całkowicie zobligowany do wykonywania poleceń Unii Europejskiej i w ten sposób utraciliśmy naszą suwerenność.

Jeśli tak, to czy ludziom, którzy wysforowali się na przywódców „Solidarności” chodziło bardziej o likwidację komunizmu (który przecież niejednokrotnie w sposób bezwzględny tworzyli) czy na likwidacji polskiej państwowości?
– Dzisiejsi politycy solidarnościowi to w większej mierze dzieci prominentów aparatu władzy w PRL-u. Niektórzy z nich bezpośrednio sami byli działaczami partii PZPR-u. Dla nich droga do rządzenia była prosta. Działając w Komitecie Obrony Robotników i tym podobnych przybudówkach, głosząc szczytne hasła wolnościowe, podejmowali próbę przejęcia władzy. Szczególnym przykładem są wydarzenia marca 1968 roku. Po tym okresie ci co wyjechali za granicę i ci co zostali w Polsce, pod płaszczykiem obalenia rządu komunistycznego dążyli do objęcia władzy, nie bacząc na interes polskiej państwowości.

Dlaczego władze polskie tak często uginają się przed próbami deformowania historii Polski? Rewizji prawdy historycznej o II wojnie światowej? Dlaczego są bierne zarówno wobec roszczeń amerykańskich Żydów, niemieckiego rewizjonizmu i prób rehabilitacji OUN, UPA? Dlaczego jednoznacznie nie stoją na straży polskiej racji stanu i godności narodu polskiego? Czy wobec tego nie najlepszym rozwiązaniem byłby powrót do idei mniejszości narodowych chronionych konstytucyjnie i proporcjonalnie reprezentowanych w parlamencie?
– Może to jest taka cecha narodowa Polaków, którzy wychowywani na bazie chrześcijańskiej miłości, nie interesowali się polską racją stanu. W przekroju wielu wieków Polacy znajdowali się pod okupacją i panowaniem innych narodów. Wychowywani byli na parobków, którzy zmuszeni byli do wysługiwania się obcej władzy. W dzisiejszej Polsce, po 1989 roku, władzę przejęli osobnicy, dla których liczy się tylko ich prywatny interes. Oni na szczytnych hasłach Solidarności zagarnęli cały majątek narodu polskiego. Po 5 latach od wprowadzenia nas do Unii Europejskiej, zmieniają od czasu do czasu nazwy swoich partii i w ogóle nie przejmują się polską racją stanu. Za miskę soczewicy zgodzą się zapłacić 65 mld dolarów żydowskim hienom ze Światowego Kongresu Żydów. Zgodzą się na niemiecki rewizjonizm i na opluwanie naszej godności narodowej. Przy tak poważnych ustępstwach wobec imperialnej postawy amerykańskich Żydów i niemieckich politologów, sprawa rehabilitacji OUN i UPA jest absolutnie marginalna. Niestety, w dzisiejszej „demokracji” nie da się wprowadzić w życie ideę mniejszości narodowych reprezentowanych w naszym Sejmie. A wystarczyłoby wziąć przykład z izraelskiego Knesetu.

Dlaczego nowojorscy i londyńscy rabini kazali przerwać ekshumację w Jedwabnem w chwili znalezienia niemieckich pocisków i dlaczego władze polskie ugięły się pod tą decyzją?
– Od 20 lat Polską polityką rządzą ludzie, którym się wydaje, że na uległości wobec żydowskich organizacji będą mogli spokojnie pozostać na swoich ciepłych fotelach. Dla nich wyjaśnienie tego bestialskiego mordu, rozwikłanie prawdy historycznej było niewygodne. Wygodniej im było iść za ogólnie przyjętą teorią tego wydarzenia głoszoną przez Żydów. Zamknąć prowadzone śledztwo oraz ekshumację na wniosek żydowskich teologów. Ci za zasłoną prawa religijnego odnoszącego się do nietykalności spoczywających tam Żydów, zachowali dotychczasowy status w wygłaszaniu haseł antypolskich, na bazie której między innymi mogą wysuwać dalsze żądania odszkodowawcze.

A kłamcy historycznemu Janowi Tomaszowi Grossowi urządzono chroniony przed dyskutantami triumfalny objazd kraju i chroniono jego szkalujące Polaków wystąpienia? Jakie siły stały za tym?
– Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. A to jest wielka siła! Wystąpienia Grossa w Polsce zorganizowane były przez medialnych towarzyszy, dla których nie chodzi o dogłębne wyjaśnienie tej smutnej prawdy historycznej. Dla nich to jest jeden z powodów, w którym mogą swobodnie szkalować Polaków i wyzywać od antysemitów.

Czy jego kłamstwa dobrze, czy źle posłużyły stosunkom polsko – żydowskim?
– Według mojej oceny bilans tej paszkwilanckiej pseudohistorycznej książki przyniósł wielką szkodę stosunkom polsko-żydowskim. Co gorsza, zmienił nastawienie w mentalności Polaków do Żydów, szczególnie polskiej młodzieży.

Komu i dlaczego zależy na zmianie „imagu” Polaków z ofiar wojny na współwinnych wojnie?
– Lepiej jest mieć obok siebie współwinnego zbrodni dokonanej na wojnie niż ofiarę. Łatwiej taki kraj jest ograbić, zaszantażować i trzymać na uwięzi.

Ksiądz prof. Waldemar Chrostowski zdecydował się po długoletnim doświadczeniu na rezygnację z funkcji przewodniczącego Komisji Episkopatu ds. dialogu polsko-żydowskiego? Czy to nie jest klęska tej koncepcji?
– Ten jeden z najznakomitszych biblistów w Polsce podszedł do sprawy dialogu pomiędzy chrześcijanami a żydami z wielkim osobistym zaangażowaniem w sprawę, którą rozpoczął polski papież Jan Paweł II. Po drugiej stronie przy stole prezydialnym zasiedli Stanisław Krajewski i Konstanty Gebert, o których, przepraszam, ale nie chce mi się mówić… Pewnie jest wiele powodów, dla których ksiądz prof. Waldemar Chrostowski zrezygnował z dalszych prac w tym komitecie. Poznając mentalność żydowskich przedstawicieli zrozumiał, iż dialog z tymi kreaturami opiera się tylko o filozofię „złotego cielca”. Poza tym, czyż to był dialog!? Przecież racja musiała być zawsze po ich stronie! W zderzeniu tak prawego człowieka, miłującego Ziemię Świętą, wcześniej czy później musiało dojść do konfliktów, które doprowadziły do wycofania się z dalszych prac.

Jak Pan ocenia książkę amerykańskiego profesora Normana Finkelsteina „Przedsiębiorstwo Holocaust”? Jak Pan odbiera zastosowane wobec niego represje?
– Jest wielu odważnych ludzi, którzy ponad wszystko miłują Prawdę. Kroczą drogą Joszuy z Nazaretu i przeciwstawiają się swoim braciom z Sanhedrynu. Jego publikacja historyczna wywołała szeroką dyskusję i pokazała, że żydowski diabeł nie jest taki straszny. Książka ta odkryła mechanizmy jakimi rządzą się przedstawiciele Światowego Kongresu Żydów. Dla Bronfmana, czy Laudera 6 milionów zamordowanych Żydów przez zbrodniarzy hitlerowskich Niemiec, to tylko powód do zrobienia wielkiego geszeftu. Oczywistym jest, że tacy ludzie jak Norman, czy Dora Kacnelson , a także ja osobiście, musieliśmy się spotkać się z izolacjonizmem. Zostaliśmy okrzyknięci mojserem, czyli zdrajcą narodu żydowskiego, tak samo jak Joszua z Nazaretu ponad dwa tysiące lat temu.

Czy organizacjom żydowskim z USA, walczącym o rewindykację majątków utraconych z winy zhitleryzowanych Niemiec oraz Stalina, należy się łup zdarty z kraju najdłużej z nimi walczącego, którego losem sterowały mocarstwa?
– Polska nie powinna w ogóle przystępować do stołu rokowań z Ronaldem Lauderem, dzisiejszym przywódcą uzurpatorów, którzy roszczą sobie prawo do wypłacenia im odszkodowania za pozostawione mienie w powojennej Polsce. Im się nie należy nic, nie mówiąc już o jakiejś wyimaginowanej sumie 65 mld dolarów. Polska nie może ulec żądaniom stawianym przez Kongres Żydów, a jeśli się tak stanie, to na długie lata sami doprowadzimy stan naszej gospodarki finansowej do bankructwa. Trzeba przypomnieć, iż Polska za PRL-u, w ramach reparacji wojennych wypłaciła ponad milion dolarów odszkodowania w ręce lobby żydowskiemu w Ameryce.

Panie Bolesławie, nasze narody były skazane na unicestwienie. Czy teraz nie powinny być wobec siebie solidarne?
– Niestety solidarność między naszymi narodami jest (na dzień dzisiejszy) niemożliwa do wprowadzenia w życie. Musiałaby się dokonać zmiana w mentalności żydowskiego narodu, który porzuciłby swoje złe cechy charakterologiczne. Dominacja w świecie, chciwość, koniunkturalizm, całkowita wiara w pieniądz i wiele innych, hamują możliwość solidarnych wypowiedzi i stosunków między naszymi narodami. Podobnie też dzieje się na całym świecie wobec innych narodów.

Boli Pana to, że ofiary Holocaustu stają się elementem szantażu dla wyłudzania odszkodowań od takich samych ofiar wojny jak naród żydowski?
– Wszystkim pomordowanym, nie tylko Żydom, należy się pamięć i spokój. Ale dla ludzi z organizacji żydowskich w Polsce i w świecie Zagłada Żydów jest tylko pretekstem do wyłudzania odszkodowań, reparacji wojennych, restytucji i rewindykacji mienia pożydowskiego. Holocaust zarezerwowany jest tylko dla Żydów. A Polacy – według amerykańskich Żydów – jako ofiary wojny to mało istotna strata, bo przecież to goje i antysemici…

Czy jakikolwiek inny naród przysłużył się bardziej w ratowaniu Żydów niż naród polski? Dlaczego jest najbardziej atakowany?
– Nigdzie w Europie nie było okupacyjnego prawa kary śmierci dla całych rodzin za ratowanie Żydów. Mimo to kilkadziesiąt tysięcy Polaków zostało za to rozstrzelanych. Za ratowanie Żydów spłonęło mnóstwo wsi. Ponad 6 tysięcy Polaków zostało uhonorowanych przez Yad Vashem za bezinteresowne wyrywanie Żydów z rąk okupanta niemieckiego, który przecież skazał cały naród żydowski na Zagładę. Takiego bohaterstwa w ratowaniu Żydów jak przez polskich sąsiadów, nie podjął żaden inny naród w okupowanej Europie. Pomimo tego polskiego heroizmu, ataki na Polaków stają się codziennością. I co gorsza, jestem przekonany, że nie skończą się nawet w przypadku gdyby Polacy po raz kolejny ugięli się pod szantażem i (już jutro) oddaliby żydowskim hienom żądane 65 mld dolarów lub gdyby wybudowali za własne pieniądze Muzeum Historii Żydów, lub gdyby przejęli w opiekę wszystkie żydowskie cmentarze pozostałe w Polsce – to i tak naród polski będzie atakowany, ponieważ w umysłach żydowskich miejsce na miłość do bliźniego zastąpił demon „złotego cielca”.

Rozmawiał: Bohdan Poręba
Nowa Myśl Polska

Posted in Kultura, Me(r)dia, Polityka | 18 Komentarzy »

Historia, której nie powinniśmy znać

Posted by Marucha w dniu 2009-05-25 (Poniedziałek)

Gdy kilka lat temu ukazała się książka młodego historyka amerykańskiego, Bryana Marka Rigga pod tytułem „Hitler’s Jewish Soldiers: The Untold Story of Nazi Racial Laws and Men of Jewish Descent in the German Military” (Żydowscy żołnierze Hitlera: Nieznana historia nazistowskich praw rasowych oraz mężczyzn pochodzenia żydowskiego w wojsku niemieckim), nie spotkała się ona z jakimkolwiek odzewem najważniejszych mediów w Polsce, czemu i dziwić się nie należy.

Zydowscy zolnierze HitleraBryan Mark Rigg na podstawie setek wywiadów z niemieckimi kombatantami żydowskiego pochodzenia oraz tysięcy dokumentów wydobytych z archiwum doszedł do wniosku, że ponad 150 tysięcy osób, które według praw rasowych III Rzeszy uważane być powinny za Żydów, walczyło w szeregach jej armii – i to za osobistym pozwoleniem Hitlera. Sto pięćdziesiąt tysięcy Żydów wspierających nazistowskie państwo niemieckie nie wzbudziło zainteresowania takich czołowych mediów, jak „Gazeta Wyborcza” czy TVN. Co innego, gdyby chodziło o jakiegoś pojedynczego Polaka-renegata…

Warto nadmienić, że profesorowie z Yale University odwrócili się od Rigga, czy to ze strachu, czy też z przekonania. Swój doktorat, oparty na wcześniejszej pracy magisterskiej, musiał pisać zupełnie sam. Niech się i tak cieszy. Ministrem edukacji w USA nie była wówczas żadna Katarzyna Hall ani ktoś jej podobny, prezydent nie wtrącał się do naukowej metodologii, nie usiłowano też napuścić żadnych kontroli na uniwersytet ani straszyć go odebraniem dotacji.

Przypomnieliśmy sobie o tym fakcie, gdyż zaprzyjaźnione wiewiórki podrzuciły nam fotokopię artykułu „Judiska soldater slogs för Hitler” (Żydowscy żołnierze walczyli za Hitlera) umieszczonego w szwedzkim dzienniku „Dagens Nyheter” z niedzieli, 5 stycznia 1997 roku, a więc już 12 lat temu. Artykuł traktował właśnie o badaniach prowadzonych przez Rigga na – jak to określiła gazeta – „ziemi niczyjej”.

Rigg rozmawiał osobiście z ponad 300 weteranami, którzy podawali mu dalsze adresy i kontakty. Przez cztery lata jeździł po Niemczech, niekiedy na rowerze; czasami spał na stacjach kolejowych. Wszystko by ograniczyć koszty swych badań. Podczas poszukiwań, jak twierdzi, sam odkrył u siebie żydowskie korzenie.

Rigg  osobiście udokumentował żydowskie pochodzenie u ponad 1200 żołnierzy armii Hitlera – w tym dwu marszałków polowych i dziesięciu generałów, którzy dowodzili ponad setką tysięcy ludzi. W około 20-tu przypadków żołnierze żydowskiego pochodzenia otrzymali najwyższe odznaczenie wojskowe, Krzyż Rycerski (Ritterkreuz).

Jednym z odkryć Rigga było odnalezienie niemieckiego rejestru z 1944 roku, gdzie znajdowało się 77 wysokich oficerów mieszanego żydowskiego pochodzenia (mischlinge, mamzery) lub żonatych z Żydówkami. Wśród nich dwu generałów, ośmiu generałów-lejtnantów, pięciu generałów-majorów i dwudziestu trzech pułkowników. Dokumenty wszystkich 77-iu wojskowych były osobiście podpisane przez Hitlera, co oznaczało wyjątek od reguły, uniemożliwiającej osobom mających wśród rodziców lub dziadków Żyda zostanie oficerem. Wg, Rigga takich rejestrów było co najmniej kilkanaście.

Żydzi zajmowali stanowiska również w administracji cywilnej współpracującej z wojskiem, np. pewien Niemiec żydowskiego pochodzenia był odpowiedzialny za kluczowe zakłady współpracujące przy budowie czołgów i wozów bojowych.

Opisany przez Rigga 82-letni (wówczas) weteran zmienił sobie nazwisko na nieżydowsko brzmiące, został kapitanem w wojsku, ożenił się z żydowską dziewczyną ze swego miasta rodzinnego – i przez całą wojnę, służąc w wojsku, udało mu się pozostać ortodoksyjnym Żydem, uprawiać aktywnie swe obrządki itp. Sam Helmut Schmidt, kanclerz RFN w latach 1974-1982, przyznał iż przed swymi kolegami, oficerami lotnictwa, ukrywał fakt, iż jego dziadek po mieczu był Żydem.

Zdarzało się, iż podczas gdy żołnierz walczył na froncie, jego rodzina została eksterminowana przez hitlerowców. Istnieją dowody na zgładzenie ok. 2300 krewnych tej grupy 1000 żołnierzy, którą Rigg analizował w swej pracy. Nie udało mu się znaleźć żadnych dokumentów świadczących o tym, iż zasługi wojenne żydowskich żołnierzy w jakikolwiek sposób pomogły ich rodzinom.

Jeśli w armii Hitlera znajdowali się Żydzi, by w ten sposób uratować swoją skórę, jest to w jakiś sposób zrozumiałe – ale zarazem odbiera Żydom jakiekolwiek moralne prawo krytykowania innych, w czym celują. Istnieją jednak umotywowane podejrzenia, iż wielu Żydów dokładnie wiedziało, o co chodzi w nazizmie i mimo to nie uczyniło najmniejszej próby ratowania życia swym współplemieńcom – choć Żydzi głośno domagają się od całego świata, aby ich bronił i narażał dla nich swoje życie oraz opluwają wszystkich, którzy (ich zdaniem) za mało się dla Żydów poświęcają.

Wśród znanych Żydów-nazistów należy wymienić np. Eichmanna, czy marszałka polowego Milcha, drugiego po Göringu, którego dokumenty wskazujące na żydowskie pochodzenie zostały sfałszowane przez lub na polecenie samego Göringa. Nie zapominajmy o Reinhardzie Heydrichu.
(Nb osławiony gaz Cyklon B wynalazł Żyd Fritz Faber, skądinąd noblista.)

Oczywiście zawsze znajdą się usłużni pseudobadacze, którzy (jak np. prof. David Cesarani z Southampton) będą twierdzić, iż żydowskich żołnierzy Hitlera nie można traktować jak Żydów, gdyż sami określili swą niemiecką tożsamość i jeszcze ją potwierdzili, walcząc za Hitlera. Gdybyż to tak każdy Żyd mógł się wykręcić sianem twierdząc, iż czuje się Niemcem – to pewnie nie było by kim zaludnić obozów koncentracyjnych, a my nie uważalibyśmy słów profesorka za zwyczajowe pieprzenie w myśl zasady „Bronić Żydów, iść w zaparte”. Przypominamy zresztą, iż rodziny i krewnych owych żołnierzy były często eksterminowane, choć na pewno przyszło im na myśl samookreślić się jako Niemców.

Jeden z wojennych losów: Alex Kurzem – mały Żyd z Białorusi trafił do Łotewskiego Waffen-SS, gdzie został maskotką pułku. Jego zadaniem było m.inn. wabienie czekoladą i cukierkami żydowskie dzieci broniące się przed wejścim do wagonów mających zawieźć je na śmierć.  Alex  (prawdopodobnie) żyje do dziś i mieszka od 1949 r. w Australii. Dziś wstyd mu za to, co robił jako dziecko. Zdjęcia dorosłych Żydów służących w armii Hitlera nie są publikowane.

Na zakończenie – być może szokująca informacja: za hitlerowskie Niemcy zginęło więcej osób pochodzenia żydowskiego niż padło za Izrael we wszystkich wojnach z Arabami.

Polecam zajrzenie na strony:
http://www.bryanrigg.com
http://chodakiewicz.salon24.pl/80974,zydowscy-zolnierze-hitlera
http://chodakiewicz.salon24.pl/80975,zydowscy-zolnierze-hitlera-cz-ii
http://chodakiewicz.salon24.pl/80976,zydowscy-zolnierze-hitlera-cz-iii
http://www.irekw.internetdsl.pl/zyd_zol_hitlera.html

Posted in Polityka | 10 Komentarzy »

Małe administrivia

Posted by Marucha w dniu 2009-05-24 (Niedziela)

Otrzymałem zapytanie, czy może raczej skargę, iż na witrynie po prawej stronie jest wyświetlana tylko niewielka liczba ostatnich artykułów i komentarzy.

Otóż po lewej stronie znajdują się linki:
„Kanał RSS z wpisami”
„Kanał RSS z komentarzami”
(które działają np. dla Explorera i Firefoxa).

Tam można znaleźć dłuższą listę z tytułami artykułów i z komentarzami.

A póki co w przygotowaniu jest nowy artykuł na temat, o którym mówi się rzadko i niechętnie.

Posted in Różne | 1 Comment »

Lepiej wyjechać za miasto

Posted by Marucha w dniu 2009-05-22 (Piątek)

Wybory_do_PEW całej chyba Europie można odnotować – na swój sposób wzruszające swym głębokim idiotyzmem i hipokryzją – wysiłki w celu zaktywizowania elektoratu przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, bo nawet unym chyba jest trochę głupio, gdy frekwencja wynosi 15%. Elektorat zaś ma owe wybory głęboko i nie wygląda na to, aby nawet apele autorytetów unijnych cokolwiek tu mogły zmienić.

Jest to oczywiście zdrowa, normalna reakcja ludzi, którym każe się brać udział w bezcelowych przedsięwzięciach, z jakich nic nie wynika. Albo na podstawie własnej wiedzy i doświadczenia, albo też całkiem instynktownie, zdają sobie sprawę, iż Parlament Europejski jest fasadą, jest instytucją, która może co najwyżej „apelować” i „rekomendować” w oparciu o swój „autorytet”, lecz nie posiada żadnej realnej władzy. Rzeczywistą władzę dzierżą bowiem ludzie, którzy do jej sprawowania nie mają żadnego mandatu – nie zostali bowiem wybrani przez naród w wolnych wyborach, lecz sami sobie przyznali stanowiska i przed nikim za sprawowanie władzy nie odpowiadają. Ich faszystowska, dyktatorska mentalność przebija zresztą na każdym kroku – nigdy jeszcze nie uznali wyników żadnego referendum narodowego państw członkowskich, jeśli nie były one takie, jak być powinny. Nie ma też w Unii miejsca na inne poglądy oprócz tych, które bezwzględnie narzucają. Nie ma czegoś takiego, jak oficjalnie istniejąca opozycja, choć w każdym normalnym, nie-totalitarnym państwie, opozycja pełni ważną rolę i jest dla niej miejsce w parlamencie. W Unii opozycję się tłamsi, nawet przy użyciu sił porządkowych czy kreując ad-hoc różne rozporządzenia (np. ostatnio wydano takowe specjalnie dla Le Pena). Czym to się różni od dyktatury? Niczym, oprócz retoryki, co czyni ustrój unijny jeszcze bardziej obrzydliwym, gdyż zakłamanym i pełnym hipokryzji.

PE pełni role głównie luksusowej przechowalni krajowych politycznych weteranów, czego przykładem może być choćby Jerzy Buzek.

Parlament, nie posiadający żadnej władzy ani żadnego wpływu na rządzących, to oczywiście świetny wynalazek talmudystów sterujących Zjednoczoną Europą. Teoretycznie daje ludziom złudzenie, iż głosując na niego, mają jakiś wpływ na kształt i politykę Unii. Ale, jak się wydaje, ludzie nie chcą się już nabierać na takie tricki i – podobnie jak ongiś w krajach komunistycznych – nie traktują takich wyborów poważnie, co cieszy, gdyż w naszym zdurniałym i zdegenerowanym świecie o takie właśnie normalne reakcje jest coraz trudniej. Różnica jest taka, że w krajach komunistycznych chodziło się na wybory po prostu ze strachu przed konsekwencjami, a w Unii jeszcze się nie musi. Ale to tylko kwestia czasu, zanim wyjdzie odpowiednie rozporządzenie. Droga rozwoju jest już od dawna wytyczona.

Dlatego, mimo iż jesteśmy przeciwnikami ignorowania wyborów i oddawania walkowerem głosów naszym wrogom, w przypadku śmiesznych i bezsensownych „wyborów” do Parlamentu Europejskiego uważamy za słuszne totalne ich zlekceważenie. Lepiej wyjechać sobie za miasto.

Ci bezproduktywni ludzie żrą, chlają i tego-tam za twoje pieniądze.

Ci bezproduktywni ludzie żrą, chlają i tego... tam za twoje pieniądze.

Posted in Polityka | 114 Komentarzy »

Lusia Ogińska: Libertas

Posted by Marucha w dniu 2009-05-21 (Czwartek)

Szanowny Panie Redaktorze!

Polskie stocznie już nie istnieją, ludzie jeszcze próbują protestować, ale to nie PRL, gdy to robotnicze protesty mogły nawet ustrój zmienić. Szanowni Państwo, toż to „kapitalizm i demokracja”, które niby na wolność słowa pozwalają, a za czyny niedługo będziemy siedzieć w kryminałach!!

Stoczniowcy toną, ich kapitana dawno wywiało, pływa pod jakąś cudzą, liberalną banderą! Wałęsa o stoczniowcach zapomniał, dla niego stocznia to nie była stocznia tylko trampolina?! Pani Merkelowa oficjalnie podziękowała stoczniowcom polskim, bez nich na pewno nie byłoby zburzenia muru berlińskiego… Wdzięczny gest?! W rewanżu za upadek muru berlińskiego Niemcy pomogli upaść polskim Stoczniom – jaka cudowna współpraca, prawie tak dobra jak za czasów Adolfa H.! Okupant przejmuje, zamyka polskie stocznie, kopalnie i inne zakłady pracy w Polsce! W niemieckich rękach są prawie wszystkie gazety polskie. Proniemieckie szczekaczki głoszą dobrobyt a jeśli ktoś dobrobytu nie odczuwa to może przecież wyemigrować do Berlina i tam się dorabiać obsługując zasłużonych niemieckich emerytów.

Jednak w  przeciwieństwie do tamtej wojny, tamtej okupacji Polacy zdążyli się przyzwyczaić i pogodzić się z bytem niewolników! Trudno się dziwić mamy za premiera progermana a za prezydenta… no właśnie!

 „Tonący brzytwy się chwyta” – a brzytwa zaczyna nabierać wody. Tak to właśnie wygląda w  przypadku rozproszonych pszczółek – sierotek po LPR i innych kanapach narodowych. Dolepiają się do wszystkiego co może wspomagać ich polityczne dogorywanie. Z szaf wyciągane są zakurzone sztandary, odświeżane formułki o patriotyzmie i ojczyźnie, a wszystko po to by przysiąść na stołku w eurokołchozie…

Prawicowi politycy w Polsce przekonują, że partia  Declana Ganleya – jest odtrutką i lekiem na całe zło Unii Europejskiej. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że Ganley uratował Europę przed totalitaryzmem?! Sam Ganley protestuje i zapowiada procesy sądowe, przeciw tym pogłoskom! I komu wierzyć, tym co nową rzeczywistość tworzą, czy tym którzy się jej podporządkowują?!  Elektryk wszystkich Polaków nie chce i nie musi, a jednak wspiera nowo powstałą partię. Wałęsie się dziwić nie należy, popiera wszystko co może połatać jego pokiereszowany autorytet!

Podnoszą się polityczne trupy, wychodzą na żer… Takie jest dziejowe prawo polityki! Gdy im nie wyjdzie Libertas, to założą Egalitas, nie sprawdzi się Egalitas to powołają Fraternitas. W końcu zmaltretowany naród się obudzi i powstanie Obertas!

A wtedy, wtedy to już zatańczy cała Europa….  

Z uszanowaniem
Lusia Ogińska
www.lusiaoginska.pl

„SOLIDARNOŚĆ”

Kto was osądzi – oszuści narodu?!
Zjadacze chleba,
któregoście nie godni!
Wy coście z ludzi na wilki wyrośli,
wy ciągle żywi, i wy ciągle głodni…

Dziś krwawa paszcza historię pożera,
i mlaska głupio, uśmiecha się głupio,
szatan ją wodzi tropem Robespierre’a,
obu ich łączy jedno –  nieprzekupność!

Kto was osądzi? Ostrze gilotyny?
Ono bez mocy, dawno zardzewiałe!
Wy już nie znacie skutków ni przyczyny,
wy… wy nieludzie…
W was serca za małe

byście ludźmi byli
…byście się wstydzili!
Wyście zostawili
walczących bez broni,
w nich znów dusza gore!
Im Bóg do nieba wstępu nie zabroni!

Dziś boję się o nich!
To ptaszki szare, proste, zwykłe, czyste,
na skrzydłach niosły jedyne marzenie,
by wolność padła na ziemie ojczyste,
i odrodzenie,

ale to życzenie
im się nie spełniło,
pozostało w grobie,
nigdy nie ożyło.

Ten was osądzi,
i ten was pokona…
Kto w wilczym ślepiu,
dostrzeże Dantona!

Wy to jesteście zdrajcy własnych braci!
Wyście przegrali, wolność, Polskę, wszystko…
Was będą sądzić poeci i kaci.
A wyrok wyda
… polska rzeczywistość!

Lusia Ogińska

Posted in Polityka | 48 Komentarzy »

Żydostwo contra Dieudonné

Posted by Marucha w dniu 2009-05-20 (Środa)

Na antysemityzm znanego francuskiego komika, Dieudonné, zwróciły nam jakiś czas temu uwagę zaprzyjaźnione francuskie wiewiórki. Mamy nawet w przygotowaniu polskie napisy do jednego z jego skeczów z udziałem innego znanego antysemity, prof. Faurissona. Tymczasem ponownie dziękuję RomanowiK za podrzucenie ciekawego linku, na bazie którego powstał niniejszy oburzający artykuł.

DieudonneFrancusko-kameruński komik i showman, Dieudonné M’Bala M’Bala odkrył, jak się wydaje, najlepszą drogę do zwalczania nie tylko samego syjonizmu, ale i mentalnego zażydzenia dzisiejszej, nastawionej na rozrywkę, generacji.

Jest nią ośmieszenie.

Żydowscy faszyści są wobec niego niemal bezradni.

A wszystko zaczęło się od tego, że Dieudo został zaproszony przez francuską stację telewizyjną France 3 do wzięcia udziału w programie rozrywkowym. Ponieważ uczestniczył w nim również artysta z Maghrebu, Dieudo wpadł na pomysł, aby odegrać rolę ekstremistycznego Izraelity, rozwścieczonego obecnością Araba we francuskim show.

Już w przeszłości Diuedonne wyszydzał niemal wszelkie aspekty francuskiego społeczeństwa, ale nie był chyba przygotowany na aż tak histeryczny rejwach i wrzaski, jakie podniosły się po programie. Całe rzesze francuskich organizacji syjonistycznych (a jest ich tam pełno, jak zresztą wszędzie, bo przecież une muszą się bronić przed prześladowaniami i dyskryminacją) pod przywództwem osławionego CRIF („Reprezentatywny Komitet Żydowskich Organizacji we Francji”) natychmiast z furią zaatakowała artystę, oskarżając go o „rasistowskie komentarze” oraz „antysemityzm”, który jest w tym kraju przestępstwem kryminalnym. Zarzut „rasizmu” wobec pół-Murzyna wypada szczególnie kretyńsko, ale rozwścieczeni Żydzi często zapominają o elementarnej logice i potrafią nawet innego Żyda nazwać antysemitą.

Nie pierwszy raz syjonistyczne bydło zdecydowało się na zdruzgotanie tych, którzy ośmielają się krytykować jego dominującą rolę we francuskiej polityce i jego bezwarunkowe poparcie dla ostatniego rasistowskiego państwa na naszej planecie, Izraela. Tym razem przeliczyło się. Dieudo użył oskarżeń o antysemityzm jako głównego tematu do swych kolejnych skeczów, z których wiele można obejrzeć na Internecie i należy tylko żałować, że człowiek nie przykładał się swego czasu bardziej do języka francuskiego.

Komik okazał się więc nieposłuszny, wręcz arogancki wobec żydowskich wrzasków, więc zaatakowano go z innej strony. Mając pod całkowitą kontrolą klasę polityczną we Francji, zażądano, by zakazać występów Dieudonne’a pod pretekstem, iż – uwaga! – „zagrażają on porządkowi publicznemu”. Oczywiście Dieudo natychmiast odparł, iż najwyraźniej Francja jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo na przykład podczas szczytu państw G8, ale nie potrafi tego zrobić w przypadku występów jednego komedianta.

Żydostwo osiągnęło jednak częściowy sukces. W przeszłości Dieudo zapełniał największe sale koncertowe we Francji. Dziś musi występować w wynajętym autobusie. Ale ma jeszcze jednego asa w rękawie: jeśli nie można wykorzystać swej wolności słowa jako komediant, dlaczego nie wystąpić w roli polityka?

Dieudonne jasno i klarownie stwierdził, iż podział na „lewicę” i „prawicę” we francuskiej polityce jest sztuczny i bezsensowny. Prawdziwa linia podziału biegnie bowiem gdzie indziej, a wyznacza  ją stosunek do ideologii syjonizmu, do państwa Izrael i do roli żydowskiego lobby we Francji. Nie sposób oprzeć się natychmiast nasuwającym się spostrzeżeniom, iż sytuacja w Polsce jest niemal dokładnie taka sama – z tym, że Polska nie ma swojego Dieudonne’a.

Nie ma chyba potrzeby mówić, w jak totalną histerię popadły tzw. elity polityczne nad Sekwaną w obliczu zapierającej dech w piersiach bezczelności i zuchwalstwa Dieudonne’a. Zadeklarowano, iż jego partia powinna być zakazana, a sam Dieudonne jest prawdopodobnie chory umysłowo – co natychmiast osobom bardziej doświadczonym życiowo przypomni Związek Sowiecki z czasów KGB-isty Jurija Andropowa. Jak wiadomo, Andropow zadeklarował nieodwołalnie, iż sowieccy dysydenci byli „oczywiście” obłąkani, gdyż tylko osoby obłąkane mogą się przeciwstawiać ustrojowi sowieckiemu. Zaraz też znaleźli się usłużni psychiatrzy, twórcy nowej jednostki chorobowej, znanej jako „schizofrenia bezobjawowa”. Objawów nie było, człowiek zachowywał się normalnie – a jednak był chory i trzeba go było leczyć w zakładzie zamkniętym.

Dieudo nie wycofał się ze swego pomysłu i ostatnio, na konferencji prasowej, przedstawił niektórych członków swego „Ruchu Antysyjonistycznego”, kandydujących do Parlamentu Europejskiego. Rzecz ciekawa: kandydaci ci pochodzą ze wszelkich możliwych do wyobrażenia środowisk: unioniści, narodowi konserwatyści, katolicy, muzułmanie, byli komuniści, socjaliści itp. Także pod względem etnicznym wszyscy są reprezentowani.

Jak się wydaje, Dieudonne ma rację: ludzi z najróżniejszych ugrupowań bardziej łączy opozycja wobec wszechwładzy syjonistów, niż dzielą wszelkie inne różnice ideologiczne. Ludzie mają już dość Żydów rządzących Francją i Żydów sterujących francuskimi mediami.

Jaka może być przyszłość partii politycznej Dieudonne’a?

W chwili obecnej cały francuski establishment polityczny stara się go zniszczyć i zdeptać, nie przebierając w środkach. Każdy polityk, każda gazeta, każdy komentator udaje, że Dieudonne nie istnieje – a jeśli już o nim mówi, to w tonie zjadliwej pogardy i obrzydzenia. Pisząc o nim, używają słowa „komediant” w cudzysłowie. Najwidoczniej jeden z najpopularniejszych francuskich showmanów nie zasługuje w oczach syjonistycznego bydła na to, by mu przynajmniej przyznać, iż potrafi naprawdę rozbawić ludzi.

Jest niewykluczone, iż partia Dieudonne’a zostanie uznana za organizację kryminalną, co będzie oznaczało, iż w  myśl prawa francuskiego przestępstwem będzie również bycie jej członkiem. Jeśli jednak tak się nie stanie, Dieudonne może odnieść sukces. Faktem jest bowiem, iż miliony Francuzów mają już serdecznie dosyć rządzenia przez stale tych samych, wymieniających się wzajemnie ludzi, w stu procentach lojalnych wobec syjonizmu i Izraela  zamiast wobec Francji, a to z powodu ich żydowskiego pochodzenia. Nie zapominajmy również o francuskich przedmieściach zamieszkałych przez setki tysięcy muzułmanów, rozwścieczonych wydarzeniami w Gazie, wojną w Iraku, wojną w Afganistanie i nieustannie wiszącą wojną w Iranie, za którymi – słusznie – dostrzegają interesy żydowskie.

Ekonomiczny kryzys ciężko doświadcza zarówno Francję, jak i pozostałe państwa Euroreichu. Coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać związek między zapaścią światowych rynków a żydowskim modelem globalizacji, wcielanym głównie przez USA, kraju również kierowanym przez wiadomą nację, co wie każde przytomne dziecko.

Wszystko to stwarza korzystne warunki dla rozwoju ruchu Dieudonne’a, który może stać się bardzo realnym zagrożeniem nie tylko dla syjonistycznych elit politycznych we Francji, ale i poza nią, na przykład w USraelu. Dieudonne zjednoczył osoby z najróżniejszych ugrupowań francuskiego społeczeństwa pod swym sztandarem – i nie da się go po prostu ignorować na dalszą metę.

Czy francuskie elity polityczne są w stanie wystąpić wraz z Dieudonnem w otwartej debacie politycznej i pokonać go argumentacją? Nigdy w życiu. Jedyne, co mogą zrobić, to zakazać istnienia jego partii pod byle pozorem, lecz będzie to tylko prowizoryczne rozwiązanie. Znając Dieudonne’a można być pewnym, że zaskarży decyzję francuskich sądów w Brukseli, a jeśli trzeba, odtworzy tę samą partię pod inną nazwą.

Jest rzeczą znamienną, iż podczas gdy rodowici Francuzi są już tak zgnojeni, że nie mają ani zdolności rozumienia spraw, ani odwagi do podjęcia walki z syjonistycznymi szumowinami, zadanie to biorą na siebie imigranci. Imigranci, którzy wciąż bronią świeckiego i wielokulturowego charakteru państwa francuskiego – ale zarazem otwarcie i głośno ujawniają etniczno-plemienny charakter żydowskich organizacji we Francji. Zresztą Dieudonne, zapytany kiedyś, co sądzi o próbach stworzenia organizacji francuskich Murzynów, która mogła by przemawiać w ich imieniu, odparł, iż taką organizacją jest francuski parlament.

Diedudonne’owi zawdzięczać należy publiczne i szeroko słyszalne stwierdzenie, iż syjonizm jest ideologią plemienną i rasistowską, a poparcie dla Izraela staje się równie moralnie odrażające, co ongiś poparcie dla apartheidu. A gdy już raz owe zakazane tematy przedostały się na wolne powietrze, syjonistyczna hołota przegrała walkę.

Dieudo nie traktuje nadchodzących wyborów zbyt serio, robi sobie na ich temat żarty, a spytany, czy mówi poważnie, odpowiada że „nikt we francuskiej polityce nie jest poważny, a różnica między mną a resztą polityków jest taka, że oni są nędznymi komediantami, a ja jestem profesjonalistą”.

Humor jest potężną bronią. Ośmieszenie świętych krów syjonistycznej propagandy, jak np. „Wieczna Pamięć Ofiar Shoah” (wszystko ma się rozumieć z dużej litery) i całej reszty żydowskiego zestawu narzędzi do prania mózgów, może okazać się zbyt trudnym orzechem do zgryzienia, na którym syjoniści połamią sobie zęby, czego oczywiście Francuzom – i sobie – gorąco życzymy.

Artykuł oparty jest w głównej mierze na zawartości strony
http://wakeupfromyourslumber.blogspot.com/2009/05/fight-fire-with-humor-french-comedian.html

Posted in Me(r)dia, Polityka | 22 Komentarze »

Ogieniek w Brukseli

Posted by Marucha w dniu 2009-05-19 (Wtorek)

Ponieważ cała Redakcja „Dziennika Gajowego Maruchy” składa się z ludzi wrogich postępowi, o wielką radość przyprawiła nas w pierwszej chwili wiadomość o pożarze w budynku Komisji Europejskiej w Brukseli. Mielibyśmy jeszcze lepszy humor, gdyby nie nieszczęśliwy fakt, iż całą tę zbieraninę faszyzujących szumowin, włącznie z portugalskim Żydem, Josem Manuelem Barroso, przewodniczącym Komisji Europejskiej, udało się ewakuować. Prosimy uprzejmie, aby nie wytykać nam braku etyki chrześcijańskiej, zwłaszcza jeśli wytykający z chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego, a raczej wyznaje talmudyzm.

Do tej pory nie wiadomo dokładnie, gdzie wybuchł pożar i jakie były jego przyczyny, gdyż napływające (bardzo skąpe) informacje są ze sobą sprzeczne. Jedna z teorii mówi, że pożar najprawdopodobniej wybuchł na ostatnim piętrze, gdzie znajdują się gabinety wysoko postawionych urzędników oraz restauracja przeznaczona specjalnie dla nich, bo przecież nie będą się pospolitować i zapanbratać z hołotą, wśród której tu i ówdzie znajdzie się jeszcze nawet jakiś goj.

Przyszły jednak na nas myśli niedobre, skłaniające ku teoriom konspiracyjnym, choć – jak stwierdziła autorytatywnie Gazeta Wyborcza – żadnych spisków nie ma, a kimże jesteśmy by się porywać na niezaprzeczalny autorytet Aarona Szechtera?

Otóż tak samo, jak zburzenie wież World Trade Center 11 września 2001 roku wcale nie było żadnym „aktem terroryzmu”, lecz dziełem amerykańskiego rządu (czy ktoś tu wierzy w oficjalną wersję wypadków?) – tak samo może przecież być w przypadku pożaru w Brukseli. I tam i tu ktoś na tym wygrywa. W przypadku 9/11 wielkim wygranym był niejaki Larry Silverstein (nazwisko mówi samo za siebie;  proszę wrzucić na Google hasła typu: „911 Silverstein demolition”), który na odszkodowaniach zarobił około 500 milionów dolarów. Wygrani byli również megaoszuści typu firmy Enron, papiery na których bardzo stosownie zaginęły w katastrofie.

Jesteśmy stale, najbezczelniej w świecie, oszukiwani przez media i władze (pamiętamy jeszcze choćby sfingowany film z „Palestyńczykami” cieszącymi się ze zburzenia WTC) – więc  mamy święte prawo podejrzewać, iż pożar w Brukseli być może też miał zatrzeć ślady po, uprzejmie mówiąc, nadużyciach finansowych, z jakich słyną tamtejsi urzędnicy. Być może niezadługo dowiemy się z niezależnych mediów, których trochę jeszcze wegetuje na Internecie, jakie dokumenty nieszczęśliwie spłonęły.

Posted in Polityka | 19 Komentarzy »

Bolesław Szenicer, polski Żyd

Posted by Marucha w dniu 2009-05-18 (Poniedziałek)

Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem żydowskiego pochodzenia
Rozmowa z Bolesławem Szenicerem, prezesem Stowarzyszenia Starozakonni.

„Bolesław Szenicer”. Imię polskich królów i żydowskie nazwisko. To przypadek, czy rodzice chcieli w ten sposób coś wyrazić?
– Zazwyczaj w rodzinach żydowskich pierwszy syn otrzymywał imiona po dziadkach. Stąd mój brat, który wyjechał w 1969 roku do Izraela miał na imię Abram Icek. Ja jako drugi syn otrzymałem imię Bolesław. Przez całe młode lata szczyciłem się tym imieniem sądząc tak jak i wszyscy ludzie skupieni wokół mnie, czy to w szkole czy na ulicy, że to imię jest mi nadane po królach polskich. Niestety, było ono po prezydencie Bolesławie Bierucie, który pełnił tę funkcję od 5 lutego 1947 roku do 20 listopada 1952 roku, to jest do dnia, w którym się urodziłem. Był to wybór mojego ojca Pinkusa, który po wojnie w charakterze murarza brygadzisty odbudowywał Warszawę m.in. budował na gruzach getta warszawskiego dzielnicę Muranów. Podczas wizytacji budowy przez Bieruta w dniu 22 lipca 1950 roku doszło przypadkowo do rozmowy mojego ojca z Bierutem, w wyniku której ojciec otrzymał przydział na mieszkanie.

Czym dla Pana, prezesa stowarzyszenia „Starozakonni” jest żydowskość?
– Rodzi się człowiek i nie ma wpływu na ten Boski plan, w ramach którego się pojawił na ziemi. Mnie dane było urodzić się tu, w kraju nad Wisłą i jestem bardzo dumny z tego faktu, iż jestem Polakiem żydowskiego pochodzenia. Moja żydowskość to przede wszystkim związek z religią mojżeszową, którą namaszczeni byli moi przodkowie.

Jest Pan obrońcą polskiej historii i polskiej godności. Należy Pan do Żydów, jak niedawno zmarła nieodżałowana dr Dora Kacnelson, demonstrujących swą żydowskość a jednocześnie broniących dobrego imienia Polaków. Czym dla Pana jest Polska i polskość?
– Muszę przyznać, iż jestem wzruszony tym stwierdzeniem i postawieniem mnie w jednym rzędzie obok dr. Dory Kacnelson. Bardzo dziękuję. Byłem wychowany w domu, w którym, Bóg, Honor i Ojczyzna, to nie był jakiś tam slogan wypisany na papierze. Najważniejszym elementem wychowania było mówienie Prawdy. Odróżnianie Zła od Dobra towarzyszyło mi od dziecinnych lat. To był obowiązek każdego człowieka. Dla mojego ojca polska ziemia to była świętość, w której się urodził i w której chciał być pochowanym. To kraj, dla którego pracował i o który walczył podczas okupacji hitlerowskich Niemiec. A dla obrony Polski i godności Polaków, których kochał jak swoich braci, mój ojciec zawsze mawiał, iż „mógłby się zjednoczyć, nawet z diabłem”.

Jak Pan widzi miejsce i rolę obywateli polskich pochodzenia żydowskiego w naszym kraju?
– Każdy, bez względu na wyznanie, jako obywatel Polski musi dbać o prawdę historyczną jak i prawdę teraźniejszą. Będąc związany z tradycją religijną swoich przodków nie mogę zapominać, iż jako obywatel Polski mający takie same prawa jak wszyscy inni obywatele, muszę strzec wszelakich wartości, które pozwalają budować nasz kraj dla dobra ogólnego. Nie da się uciec od ziemi, na której się urodziło i wychowało. Mój ojciec zawsze mawiał: pamiętaj o swoim „mameluszn”, o matczynej ziemi…

Jaki ma Pan stosunek do praktyki wielokrotnych zmian nazwisk?
– No cóż, ten proceder jest związany z brakiem godności i szacunku dla swoich przodków, niestety zgodny z prawem. Uważam, że to powinno być zabronione. Oczywiście, zmiana nazwiska w czasie okupacji niemieckiej dla ratowania własnego życia było normalnym odruchem ludzkim. Natomiast zmiana nazwiska, podobnie jak zmiana religii, jest oszukiwaniem samego siebie. Co by taki osobnik nie zrobił, to i tak szydło wyjdzie z worka. Zawsze znajdują się ludzie, którzy ten czyn będą pamiętali i go opublikują. Weźmy dla przykładu takiego Michnika. Większa część Polaków pamięta nazwisko Szechter. I po co to? Podobnie sprawa ma się z konwersją. Dla przykładu Antoni Słonimski zawsze był określany Żydem, pomimo konwersji jakiej dokonał jego dziadek.

Jaki ma Pan stosunek do historycznej tendencji tworzenia autonomii żydowskiej w Polsce, tzw. „judeopolonii”?
– Polska była od wielu wieków najbardziej przyjaznym krajem dla Żydów. To tu, nad Wisłą, naród żydowski żyjący w rozproszeniu na całym świecie, otrzymał największe pole do normalnego życia i rozwoju. Raz było lepiej, raz gorzej, w zależności od zmieniającej się sytuacji gospodarczej lub politycznej. Od XVIII wieku widoczny był zwiększony napływ Żydów, którzy zdominowali wszystkie gałęzie życia w Polsce do tego stopnia, iż nie Żydzi czuli się jakby byli obcymi we własnym domu. To doprowadzało niejednokrotnie do konfliktów. Stan taki miał miejsce w całej Europie i w Rosji. Wobec dominacji żydowskiej, dążącej do absolutnego rządzenia, nasilała się wrogość do zamieszkałych tam Żydów. Wobec braku możliwości powrotu do Jerozolimy głoszonego przez syjonistycznych przywódców żydowskich, politycy rządzący w każdym z tych państw szukali możliwości znalezienia jakiegoś miejsca na ziemi dla stworzenia państwowości dla Żydów (np. Birobidżan lub Madagaskar). Jednakże dla samych Żydów najlepszą ziemią była Polska zwana Polin. Religijni przywódcy żydowscy podjęli próby udowodnienia, iż to ta ziemia nad Wisłą jest nadana im z mocy Pana Boga. Po tak głoszonych naukach nastąpił znaczny wzrost osiedlenia się religijnych Żydów, a w szczególności biedoty żydowskiej. Judeopolonia stawała się faktem.

Czy nadreprezentacja Żydów w aparacie komunistycznej władzy nie była inną drogą do tego samego celu?
– Trzeba odróżnić żydowskich działaczy politycznych znajdujących się w aparacie komunistycznym na wierchuszce, od przywódców religijnych. Dla ideologów komunistycznych najważniejszą doktryną była walka o zdobycie i utrzymanie hegemonii nad światem. Dla nich nie miało znaczenia czy to będzie kraj nad Wisłą czy nad Potomakiem. Zaś dla ideologów religijnych Polska była krajem wymarzonym do stworzenia Edenu, tu na tej ziemi. Ziemi, która wielokrotnie była ograbiana przez wojny i długo nie miała swej państwowości. Była bardzo łatwym kąskiem do zdobycia i stworzenia tu raju dla Żydów (paradis judeorum).

Jaką Pan widzi drogę: walka o hegemonię, czy symbioza z pełnym poszanowaniem tożsamości?
– Oczywiście, jestem absolutnie za poszanowaniem tożsamości każdego narodu i każdego wyznania. Lecz kiedy taka symbioza nastąpi, tylko Bóg raczy wiedzieć, jakie ma plany wobec dalszego istnienia ludzkości. Niestety, walka o hegemonię i o rządzenie nad światem nie zmieniła się nic od zarania człowieka. Zła jest więcej od dobra!!!

Jak Pan widzi toczącą się dziś, także w naszym kraju, wojnę cywilizacji?
– Ja osobiście nie widzę by w naszym kraju toczyła się wojna cywilizacyjna. Zawsze, od zarania ludzkości, trwały wojny i konflikty zbrojne dążące do opanowania ziem zamieszkałych przez nację gospodarzy. Dziś nasz kraj znalazł się pod okupacją Unii Europejskiej i ma tyle do gadania co przysłowiowy „Żyd za okupacji niemieckiej”. Dziś wojna cywilizacyjna przeniosła się z Europy do innych państw naszego globu. Polska ma być krajem dostarczającym, oprócz mięsa żywnościowego, mięso armatnie, jak też gastarbeiterów gotowych do wysługiwania się obcym. Ostatnio najbardziej głośnym przedstawieniem sprawy „wojny cywilizacji” jest opracowanie naukowe prof. Macieja Giertycha, za co oczywiście natychmiast został przez Żydów okrzyknięty mianem „antysemity”. Autor opierając się na wielu innych tego typu opracowaniach (przede wszystkim Feliksie Konecznym), przedstawia kulturę żydowską i judaizm jako narzędzia bardzo ekspansywnego narodu, który zawsze zmierzał do dominacji nad innymi nacjami. Trudno się nie zgodzić z takim stwierdzeniem, zarówno w przekroju historycznym, jak i obecnie, obserwując poczynania Żydów na całym świecie. Cywilizacja Żydów od zawsze budowana była w oparciu o odrębność od otoczenia, w którym zamieszkiwali.

Czym Pan tłumaczy nadreprezentację Żydów w stalinowskim aparacie ucisku?
– Dla Żydów każda droga dojścia do władzy i rządzenia jest dobra. Dlatego też Lenin i Stalin, znając apetyty żydowskie na władzę, dopuścili do zajęcia przez nich wysokich stanowisk w biurze politycznym, co pozwoliło im sprawować władzę dla budowy imperium sowieckiego. Oczywiście, kij ma dwa końce, więc jak to się skończyło dla Żydów, to już dziś wiemy. Niestety, odma zła i krzywd jakich dopuścili się żydowscy działacze w stalinowskim aparacie ucisku, spływa po dzień dzisiejszy na cały naród żydowski. Jest to krzywdzący osąd dla tych Żydów, którzy jako ideowi komuniści wierzyli w możliwość zbudowania państwa, w którym wszyscy ludzie byliby równi i żyli w zgodzie, jak i dla tych, którzy byli w opozycji do stalinowskich barbarzyńców.

Czy fakt tej nadreprezentacji ma w dalszym ciągu wpływ na obecną walkę cywilizacyjną w Polsce?
– Dziś walka cywilizacyjna w Polsce jest znikoma. Starzy żydowscy aparatczycy powymierali, a ich miejsce zajęły ich dzieci i wnuki. Poprzebierali się za różnej maści demokratów i po 1989 roku opanowali czołowe miejsca we wszystkich gałęziach życia w naszym kraju. Pod hasłami wolnej Polski, na barkach klasy robotniczej, czasami szantażem, wysforowali się na reprezentantów narodu. Niestety, stało się to przy kompletnym braku zjednoczonych sił patriotycznych i przy poparciu szabas gojów, którzy przy okazji dostali kawałek macy, pozostałej z żydowskiego stołu.

Legenda KOR-u jest oparta o martyrologię roku 1968. Na micie o „wypędzeniu”. Co by się stało w polskiej polityce, gdyby ten mit upadł?
– Mam nadzieję, że znajdą się normalni historycy, którzy opiszą wydarzenia marca 1968 roku w sposób rzetelny. Ale może to nastąpić dopiero po oczyszczeniu naszego domu z „korników”. Tamten incydent przede wszystkim trzeba rozpatrywać pod względem geopolityki tamtych lat. W szczególności przez pryzmat polityki państwa Izrael prowadzonej po 1966 roku wobec Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Na dzień dzisiejszy obecnym politykom rządzącym naszym krajem wygodne jest przedstawianie tego tematu jako martyrologii narodu żydowskiego i akt antysemityzmu zastosowanego przez rząd Władysława Gomułki.

Rozmawiał: Bohdan Poręba
Mysl Polska, Nr 20 (17.05.2009)

Posted in Kultura, Polityka | 37 Komentarzy »

Mosad wykupuje polskie stocznie

Posted by Marucha w dniu 2009-05-17 (Niedziela)

Za witryną http://www.niezalezna.pl/article/show/id/20607:

Kluczowe składniki majątku Stoczni Gdynia kupił tajemniczy inwestor United International Trust. Jak sprawdził portal Niezalezna.pl – spółką-matką tego funduszu jest Sapiens International Corporation NV, która z kolei należy do konsorcjum Emblaze Ltd. Członkiem zarządu tego ostatniego jest Nahum Admoni – szef Mossadu w latach 1982-1989.
„Inwestor, który zakupił kluczowe składniki majątku, niezbędne do produkcji stoczniowej, wyraził wolę i gotowość kontynuowania produkcji statków w Stoczni Gdynia” – powiedział minister skarbu Aleksander Grad, komentując niespodziewaną sprzedaż najważniejszej części majątku stoczni spółce United International Trust. Ten sam podmiot wygrał niedawno przetarg na sprzedaż najważniejszych aktywów Stoczni Szczecińskiej Nowa.
Jak napisała „Gazeta Wyborcza”, tajemnicza firma z Antyli Holenderskich, która nie ma nawet strony internetowej, „jest powiązana z kapitałem z Kuwejtu i Kataru”. Prawda jest jednak zupełnie inna.
United International Trust to podatkowa „wypustka” spółki Sapiens International Corporation, notowanej m.in. na nowojorskim rynku NASDAQ. W kierownictwie tej drugiej firmy znajdujemy wiele osób związanych z izraelską armią.
I tak: prezes Sapiens – Roni Al-Dor – służył w izraelskich siłach powietrznych, ukończył też prestiżową uczelnię informatyczną podlegającą sztabowi sił powietrznych Izraela. Rami Doron – pełniący w Sapiens funkcję kierownika ds. operacyjnych (Chief Operating Officer) – przez 6 lat był ekspertem od elektroniki w armii Izraela. Sagi Schliesser – kolejna postać z kierownictwa Sapiens – przez wiele lat stał na czele Computer Training School w żydowskich siłach obronnych. Martin Greenberg – wiceprezes Sapiens – przez 8 lat pracował w wojskowym centrum komputerowym „Mamram”. „Mamram” to specjalistyczna jednostka przetwarzająca informacje dla wszystkich jednostek wojskowych Izraela. Stworzyła m.in. specjalną wewnętrzną sieć komputerową (tzw. system intranetowy) na użytek armii i wywiadu wojskowego.
Oficjalnie spółka Sapiens – której podlega United International Trust (UIT), nabywca majątku polskich stoczni – zajmuje się wdrażaniem informatyczno-technologicznych rozwiązań dla biznesu. Warto dodać, że ani Sapiens, ani UIT nie miały nigdy nic wspólnego ze stoczniami czy okrętami.
Na stronie internetowej Sapiens International Corporation NV znajduje się ponadto informacja, że firma ta jest członkiem holdingu Formula Systems, który z kolei w listopadzie 2006 r. został wykupiony przez konsorcjum Emblaze Group.
Jak sprawdził portal Niezalezna.pl – 11 września 2008 r. członkiem zarządu Emblaze, i jednocześnie dyrektorem-konsultantem tej spółki, został Nahum Admoni. To wieloletni oficer wywiadu wojskowego Izraela, który w latach 1982-1989 był szefem Mossadu. Admoni odszedł z Mossadu, gdy okazało się, że nadzorował działania Jonathana Pollarda – izraelskiego szpiega, który wykradał Amerykanom tajemnice wojskowe (Pollard został skazany w USA na dożywocie). Członek konsorcjum, które przejęło majątek polskiej stoczni, jest jednak wciąż osobą wpływową – cieszy się m.in zaufaniem byłego premiera Izraela – Ehuda Olmerta.
W zarządzie Emblaze Group zasiadają także inne osoby, mające powiązania z wojskiem i administracją państwa Izrael, jak np. Naftali Shani (prezes) – były urzędnik kancelarii premiera Izraela, Zvi Shur (dyrektor-konsultant) – który pracował w izraelskiej armii i był m.in. szefem wydziału finansowego w tamtejszym Ministerstwie Obrony, czy Ilan Flato (dyrektor-konsultant) – były doradca ekonomiczny premiera Izraela i wysoki urzędnik Ministerstwa Skarbu.
Grzegorz Wierzchołowski
———————————————————————————-
Od redakcji: Prosimy Czytelników o kopiowanie tego tekstu na innych stronach i forach – a najlepiej: podawanie linku:
Już teraz dochodzą do nas bowiem sygnały, że tzw. mainstreamowe media będą chciały przemilczeć temat i w dalszym ciągu pisać, że United International Trust (UIT) ma „związki z Katarem”. Jest to, oczywiście, kompletna brednia i celowe oszukiwanie Czytelników – wystarczy przejrzeć podane w tekście nazwiska kierownictwa spółki Sapiens (członkowie zarządu to m.in. Eli Reifman, Hadas Gazit Kaiser, Guy Bernstein, Naamit Salomon, Yacov Elinav, Uzi Netanel i Eyal Ben-Chelouche).
Przypomnijmy, że za niewytłumaczalne doprowadzenie do upadku polskiego przemysłu stoczniowego, a następnie sprzedaż go za paręset milionów złotych firmie, którą kierują byli agenci, wojskowi i urzędnicy obcego państwa – niezależnie od tego czy jest to Izrael, Rosja czy Australia – przynajmniej kilka osób „trzymających w Polsce władzę” powinno trafić pod Trybunał Stanu.

Kluczowe składniki majątku Stoczni Gdynia kupił tajemniczy inwestor United International Trust. Jak sprawdził portal Niezalezna.pl – spółką-matką tego funduszu jest Sapiens International Corporation NV, która z kolei należy do konsorcjum Emblaze Ltd.Członkiem zarządu tego ostatniego jest Nahum Admoni – szef Mossadu w latach 1982-1989.

Inwestor, który zakupił kluczowe składniki majątku, niezbędne do produkcji stoczniowej, wyraził wolę i gotowość kontynuowania produkcji statków w Stoczni Gdynia” – powiedział minister skarbu Aleksander Grad, komentując niespodziewaną sprzedaż najważniejszej części majątku stoczni spółce United International Trust. Ten sam podmiot wygrał niedawno przetarg na sprzedaż najważniejszych aktywów Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Jak napisała „Gazeta Wyborcza”, tajemnicza firma z Antyli Holenderskich, która nie ma nawet strony internetowej, „jest powiązana z kapitałem z Kuwejtu i Kataru”. Prawda jest jednak zupełnie inna.

United International Trust to podatkowa „wypustka” spółki Sapiens International Corporation, notowanej m.in. na nowojorskim rynku NASDAQ. W kierownictwie tej drugiej firmy znajdujemy wiele osób związanych z izraelską armią.

I tak: prezes Sapiens – Roni Al-Dor – służył w izraelskich siłach powietrznych, ukończył też prestiżową uczelnię informatyczną podlegającą sztabowi sił powietrznych Izraela. Rami Doron – pełniący w Sapiens funkcję kierownika ds. operacyjnych (Chief Operating Officer) – przez 6 lat był ekspertem od elektroniki w armii Izraela. Sagi Schliesser – kolejna postać z kierownictwa Sapiens – przez wiele lat stał na czele Computer Training School w żydowskich siłach obronnych. Martin Greenberg – wiceprezes Sapiens – przez 8 lat pracował w wojskowym centrum komputerowym „Mamram”. „Mamram” to specjalistyczna jednostka przetwarzająca informacje dla wszystkich jednostek wojskowych Izraela. Stworzyła m.in. specjalną wewnętrzną sieć komputerową (tzw. system intranetowy) na użytek armii i wywiadu wojskowego.

Oficjalnie spółka Sapiens – której podlega United International Trust (UIT), nabywca majątku polskich stoczni – zajmuje się wdrażaniem informatyczno-technologicznych rozwiązań dla biznesu. Warto dodać, że ani Sapiens, ani UIT nie miały nigdy nic wspólnego ze stoczniami czy okrętami.

Na stronie internetowej Sapiens International Corporation NV znajduje się ponadto informacja, że firma ta jest członkiem holdingu Formula Systems, który z kolei w listopadzie 2006 r. został wykupiony przez konsorcjum Emblaze Group.

Jak sprawdził portal Niezalezna.pl – 11 września 2008 r. członkiem zarządu Emblaze, i jednocześnie dyrektorem-konsultantem tej spółki, został Nahum Admoni. To wieloletni oficer wywiadu wojskowego Izraela, który w latach 1982-1989 był szefem Mossadu. Admoni odszedł z Mossadu, gdy okazało się, że nadzorował działania Jonathana Pollarda – izraelskiego szpiega, który wykradał Amerykanom tajemnice wojskowe (Pollard został skazany w USA na dożywocie). Członek konsorcjum, które przejęło majątek polskiej stoczni, jest jednak wciąż osobą wpływową – cieszy się m.in zaufaniem byłego premiera Izraela – Ehuda Olmerta.

W zarządzie Emblaze Group zasiadają także inne osoby, mające powiązania z wojskiem i administracją państwa Izrael, jak np. Naftali Shani (prezes) – były urzędnik kancelarii premiera Izraela, Zvi Shur (dyrektor-konsultant) – który pracował w izraelskiej armii i był m.in. szefem wydziału finansowego w tamtejszym Ministerstwie Obrony, czy Ilan Flato(dyrektor-konsultant) – były doradca ekonomiczny premiera Izraela i wysoki urzędnik Ministerstwa Skarbu.

Grzegorz Wierzchołowski

Od redakcji [portalu Niezalezna.pl – przyp. red]:

Prosimy Czytelników o kopiowanie tego tekstu na innych stronach i forach – a najlepiej: podawanie linku: http://www.niezalezna.pl/article/show/id/20607

Już teraz dochodzą do nas bowiem sygnały, że tzw. mainstreamowe media będą chciały przemilczeć temat i w dalszym ciągu pisać, że United International Trust (UIT) ma „związki z Katarem”. Jest to, oczywiście, kompletna brednia i celowe oszukiwanie Czytelników – wystarczy przejrzeć podane w tekście nazwiska kierownictwa spółki Sapiens (członkowie zarządu to m.in. Eli Reifman, Hadas Gazit Kaiser, Guy Bernstein, Naamit Salomon, Yacov Elinav, Uzi Netanel i Eyal Ben-Chelouche).

Przypomnijmy, że za niewytłumaczalne doprowadzenie do upadku polskiego przemysłu stoczniowego, a następnie sprzedaż go za paręset milionów złotych firmie, którą kierują byli agenci, wojskowi i urzędnicy obcego państwa – niezależnie od tego czy jest to Izrael, Rosja czy Australia – przynajmniej kilka osób „trzymających w Polsce władzę” powinno trafić pod Trybunał Stanu.

I jeszcze mała uwaga gajowego Maruchy. Proszę czytelników, aby podzielili się tą informacją z kilkoma osobami i zaobserwowali ich reakcje, a zwłaszcza czy w ogóle przejęły się one faktem, że ich państwo jest grabione na prawo i na lewo przez wrogów, przy wydatnej pomocy łobuzerii pełniącej władze w Polsce.

Posted in Polityka | 45 Komentarzy »

Homosie = pedofile (z reguły)

Posted by Marucha w dniu 2009-05-16 (Sobota)

Sodomici energicznie zaprzeczają jakimkolwiek związkom homoseksualizmu z pedofilią – wbrew statystykom, według których obie te przypadłości z reguły idą w parze: 90% pedofilów rekrutuje się spośród homoseksualistów.

Szef ośmioosobowej szkockiej grupy homoseksualistów, której kilka dni temu postawiono łącznie 54 zarzuty przestępstw o podłożu seksualnym i pedofilskim, był doradcą rządu ds. kontaktów homoseksualistów z dziećmi. Jak informuje dziennik „Daily Mail”, James Rennie – bo o nim mowa – lobbował m.in. za poprawką na rzecz przyznania gejom prawa do adopcji dzieci oraz zajmował się sprawami natury homoseksualnej u dzieci i młodzieży.

38-letni homoseksualista James Rennie, któremu kilka dni temu sąd postawił zarzuty kierowania największą w Szkocji siatką pedofilską, był głównym doradcą szkockiego rządu do spraw kontaktów homoseksualistów z dziećmi – dowiedział się dziennik „Daily Mail”. Główny lobbysta w kwestii homoseksualnej w parlamencie spotkał się nawet z premierem Wielkiej Brytanii jako rzecznik i wpływowy doradca w kwestiach dotyczących gejów. Rennie lobbował m.in. na rzecz wprowadzenia poprawki pozwalającej parom homoseksualnym na adopcję. Odpowiadał także za zagadnienia orientacji seksualnej u dzieci.

Szef gejowskiej młodzieżówki LGBT (lesbijki, geje, biseksualiści i transseksualiści) w Szkocji został uznany przez sąd w Edynburgu winnym m.in. napaści seksualnych, szerzenia dziecięcej pornografii i molestowania 3-miesięcznego niemowlęcia przez 4 lata. Chłopiec był synem bliskich przyjaciół Renniego, którzy, nieświadomi niczego, wielokrotnie zostawiali dziecko pod jego opieką. W tym czasie pedofil filmował kamerką internetową nadużycia i rozsyłał je na skrzynki e-mailowe pozostałych homoseksualistów. Po wykryciu w grudniu 2007 roku przez policję działalności pedofilskiej wpływowego geja został on zawieszony w pełnionej w LGBT funkcji, po czym sam zrezygnował ze stanowiska. Obecnie czeka na wyrok, który ma zapaść 29 lipca. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

MBZ, Nasz Dziennik 16-17 maja 2009

Posted in Różne | 22 Komentarze »

Wałęsa szuka pieniędzy?

Posted by Marucha w dniu 2009-05-16 (Sobota)

Lech Wałęsa pojawi się w Madrycie i jeszcze w czterech innych europejskich stolicach na konwencji wyborczej partii Libertas. Wałęsa co prawda pasuje do Libertas, jak przysłowiowe siodło do krowy, ale fakt: został zaproszony przez szefa tej partii, Declana Ganleya, na konwencję do Rzymu (co bardzo nas zraziło), gdzie też wziął, pojechał i wystąpił.

Czołowy polityk PO – bo tacy właśnie ludzie zostają w PO czołowymi politykami – Grzegorz Schetyna uznał, iż „Trudno się z tym zgodzić”. Radosław Sikorski natomiast uważa, że „Chodzi o pieniądze”, przyznaje jednak, że kontakty z Libertas „to jest na pewno jakieś złamanie wizerunku Lecha Wałęsy”.

Sam Wałęsa zapodaje, iż „zdopingowała” go fala krytyki po pobycie na rzymskiej konwencji Libertas. „Jestem wolnym człowiekiem. W związku z poniewieraniem mnie, w związku z posądzeniem mnie, że się sprzedałem, przedłużam tę akcję, powalczymy”.

Pytany, czy wyjazdy na konwencje Libertas nie szkodzą Platformie Obywatelskiej, odpowiedział: „Nie. W Polsce będę głosował na Platformę. Popieram Tuska, popieram Platformę, ale krytycznie”. My też popieramy Wałęsę. Najbardziej popieramy nie tak dawny pomysł byłego prezydenta, aby z powodu ataków na jego szlachetną osobę oddać nagrodę Nobla i wyjechać na zawsze za granicę. Podniosło by to zresztą średni poziom inteligencji w Polsce.

Wałęsa nie chciał zdradzić, ile jeszcze wygłosi wykładów dla Libertas. „Może 100, a może 200… W każdej chwili mogę nie jechać, jestem wolnym człowiekiem”.

W ocenie Radosława Sikorskiego decyzja Wałęsy to „wynik złej konstrukcji ustawy o uposażeniu byłych prezydentów”.
– Wydaje mi się, że chodzi po prostu o pieniądze. Lech Wałęsa dostaje sowite wynagrodzenie za te występy. Myślę, że nie do końca przemyślał czym jest wykład gdzieś w Ameryce Łacińskiej, a czym jest występowanie w kampanii politycznej… Lech Wałęsa jest postacią światową, potrzebuje utrzymać fundację, ma prośby z całego świata o zajęcie stanowisk itd., i za cztery tysiące złotych plus to, co dostaje poseł się tego nie da zrobić.

Istotnie, jak ten biedak Lech Wałęsa, którego synalkowie kupują sobie nieruchomości za granicą, np. w Pekinie, może się utrzymać za te marne cztery tysiące plus to, co dostaje poseł (ile właściwie dostaje poseł?)… W jaki sposób dysponując tak marnym groszem może nieść na swych barkach ciężar problemów całego świata i rozwiązywać problemy, jakich nikt jeszcze nie rozwiązał? Czy nie wstyd, aby największy Polak wszechczasów, potrafiący w krytycznej chwili przeskoczyć na esbeckiej motorówce przez płot stoczni, musiał prostytuować się z partią Libertas, z którą go łączy mniej więcej tyle, co gajowego Maruchę z synagogą?

Naszym zdaniem chodzi może nie tyle o pieniądze, ile o niezaspokojone ambicje Wałęsy, który z figury na świeczniku stał się, na skutek dociekliwości niektórych badaczy, byłym donosicielem służb bezpieczeństwa, człowiekiem małym i egoistycznym, Nikodemem Dyzmą III Rzeczypospolitej.

Posted in Polityka | 16 Komentarzy »

Przyjaźń polsko-ukraińska

Posted by Marucha w dniu 2009-05-16 (Sobota)

Smert_Lacham

Powyższe zdjęcie, wykonane kilka dni temu we Lwowie, przedstawia znajdujący się na Wzgórzach Wuleckich pomnik pamięci profesorów lwowskich, zamordowanych w 1941 r. przez Niemców i Ukraińców. Na pomniku nasi przyjaciele zza Sanu wymalowali czerwoną farbą napis „Smert’ Lacham”, co oznacza „Śmierć Polakom”.

Nie tyle szokuje samo zbezczeszczenie pomnika, bo jakiś szubrawiec może się znaleźć w najprzyzwoitszym społeczeństwie – ale reakcje samych Ukraińców. Oto wpis jednego z nich znaleziony na portalu http://www.lwow.com.pl:

Jeśli nie jest to głupi chuligański wybryk, to w takim razie co takiego? Widocznie coś poważniejszego – Ukraińcy mieli powód żeby to zrobić. Tylko dlaczego ich powody profanacji polskich pomników są uznawane przez Polaków za haniebne i nieuzasadnione, zaś gdy to Polacy dokonają aktu wandalizmu na ukraińskich pomnikach lub wystawach to jest to zawsze cacy. Dlaczego Polacy nigdy nie zrozumieją i nie zaakceptują punktu widzenia Ukraińców? Bo nigdy nie odczuli polskiego państwa z ich perspektywy.

Autor haniebnego wpisu ma oczywiście na myśli „akt wandalizmu” dokonany niedawno w Bieszczadach, gdzie zniszczono nielegalnie postawiony ukraińskim bandytom z UPA pomnik w masywie Chryszczatej. Trzeba być moralnym degeneratem, aby zrównywać ten fakt z profanacją legalnego pomnika nikomu nic nie winnych profesorów lwowskich, zamordowanych tylko za to, że byli Polakami.

Faszyzm ukraiński odradza się w przyspieszonym tempie. Nienawiść do Polski manifestuje się coraz wyraźniej. Tymczasem banderowcowi Juszczence nadaje się doktorat honoris causa. A nasi (istotnie, „nasi”) politycy bez przerwy coś bredzą o partnerstwie z narodem rezunów (Tusk w 2008: „Przyjaźń z Ukrainą rdzeniem naszej polityki zagranicznej„. Nic nam nie wiadomo, aby premier był alkoholikiem, bo chyba tylko to mogło by wytłumaczyć wypowiedzenie tej piramidalnej bredni).

Najbardziej przygnębia polskie przyzwolenie na kłamstwo. Podczas gdy od Rosji pełnym głosem domagamy się prawdy o Katyniu, w kwestii zbrodni ukraińskich – m.in. na Wołyniu – polskie rządy same przykładają rękę do zakłamywania prawdy. Wszystko, na co się zdobyły, to parę bezpłciowych oświadczeń i przemówień wypełnionych bełkotem o bliżej niesprecyzowanej tragedii, sugerujących, że polska ludność Kresów padła ofiarą jakiejś klęski żywiołowej. Tymczasem niepodległa Ukraina włączyła zbrodniarzy z UPA do narodowego panteonu i z tym samym uporem, z jakim rząd Turcji zaprzecza zbrodni na Ormianach, propaguje kłamliwą tezę o symetrii wzajemnych krzywd ukraińsko-polskich.

Ale może nie ma się co martwić. Gdy znów rezuny zaczną rozpruwać brzuchy naszym ciężarnym kobietom, a mężczyzn przybijać do podłogi gwoździami przez oczy, oddziały holenderskich homoseksualistów w ramach sił zbrojnych Unii Europejskiej na pewno nas obronią.

PS. W 65-tą rocznicę rzezi wołyńskich rada Lwowa postanowiła przemianować jedną z ulic tego zamieszkanego niegdyś głównie przez Polaków miasta na „Bohaterów UPA”.

Posted in Polityka | 55 Komentarzy »

Jesteśmy zszokowani

Posted by Marucha w dniu 2009-05-15 (Piątek)

Cała redakcja „Dzienników Gajowego Maruchy”, jako to sam gajowy Marucha, gajowa Maruszyna, siekierowy oraz koty redakcyjne jest głęboko zszokowana.

Żyliśmy otóż w przekonaniu, podzielanym przez trzydzieści kilka milionów polskojęzycznych idiotów , iż w ojczyźnie naszej sądy są niezależne i nie ulegają żadnym naciskom łobuzerii aktualnie dzierżącej władzę – a wyższe uczelnie cieszą się autonomicznością, jako że nauka stoi poza wszelkimi nakazami ideologicznymi i obowiązującymi „tryndami”. Tak więc mniemaliśmy, iż w Polsce nigdy by się nie mogło zdarzyć, iż jakaś tam praca magisterska młodego historyka stanie się obiektem zainteresowania najwyższych władz z premierem Tuskiem na przodku i że władze owe zajmą się recenzowaniem metodologii autora oraz wygrażaniem uczelni różnymi konsekwencjami za to, iż ową pracę magisterską przepuściła, choć jest ona szkodliwa dla co poniektórych.

Nigdy byśmy też nie uwierzyli, że katolicka uczelnia (i do tego nosząc imię niezłomnego księcia Kościoła, kardynała Wyszyńskiego) ugnie się przed wrzaskiem lobby sodomitów zwanych w euronowomowie „gejami”, popieranych przez znakomitą „Gazetę Wyborczą” – i zrezygnuje z konferencji na temat homoseksualizmu. A jednak tak się stało.

Do głębin naszej głupoty i naiwności dotarło jednak pewne pocieszenie. Otóż naszą wiarę w autonomiczność wyższych uczelni (mowa tu oczywiście o autentycznych uczelniach, a nie prywatnych fabrykach dyplomowanych ćwiercinteligentów za pieniądze) podziela cała grupa zacnych osób z tytułami naukowymi, czego dowodem jest poniższy list. Jeden z wielu listów otwartych, publikowanych już chyba masowo ostatnimi czasy, które wprawdzie dają świadectwo, w jakim kraju przyszło nam żyć, ale z których nigdy nic nie wynika, albowiem kierowanie nawet najbardziej przekonujących, logicznych i kulturalnych odezw do szumowin, kanalii i łotrów jest niczym fechtowanie się szpadą z bydlakami zbrojnymi w kubły gnoju, widły i kłonice.

Pedaly

List otwarty naukowców polskich w sprawie ograniczania wolności badań na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

Zadaniem nauki jest refleksja krytyczna nad rzeczywistością, a nie powielanie panujących przesądów i mitów. Nauka rodzi się więc wtedy, gdy ludzki rozum przebija się przez skorupę popularnych poglądów i bada rzeczywistość nie taką, jaka wydaje się ona być większości czy wpływowym ośrodkom opiniotwórczym, lecz taką, jaka ona rzeczywiście jest. Ethos naukowca stoi więc w jaskrawej sprzeczności z podporządkowaniem się panującym sloganom, ideologiom czy modom intelektualnym. Stąd jeszcze w średniowieczu zrodziła się idea autonomii uniwersyteckiej jako sfery stojącej poza nakazami politycznymi i ideologicznymi.

Żyjemy dziś w społeczeństwie demokratycznym co do sposobu obierania władzy i liberalnym co do panującej tu zasady uprawnień poszczególnych jednostek. Wydawać by się więc mogło, że wolność badań naukowych powinna tu być zagwarantowana w sposób tak silny, jaki nieznany jest innym formom ustrojowym.

Niestety, praktyka pokazuje zupełnie coś innego. Od upadku komunizmu, który wprost ograniczał badania naukowe z przyczyn politycznych i doktrynalnych, pojawia się tendencja do czegoś, co można by nazwać – za Alexisem de Tocqueville’m – mianem „miękkiego despotyzmu”, czyli cenzury stosowanej za pomocą nacisku opinii publicznej, które to miano uzurpują sobie niektóre wpływowe gazety i stacje telewizyjne. Po 1989 roku szczególną w tym względzie, nieformalną rolę pełniła „Gazeta Wyborcza”, która dyktowała, co „inteligentowi” myśleć wypada, a co nie przystoi. Wraz z postępującą degradacją środowiska politycznego skupionego wokół tejże gazety wydawało się, że czasy te szczęśliwie mamy już za sobą.

Niestety, skłonność tego środowiska polityczno-medialnego do terroryzmu ideologicznego nie wygasła, czego doświadczyli studenci – członkowie Koła Naukowego Myśli Politycznej i Prawnej im. Wojciecha Wasiutyńskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, którzy ośmielili się zorganizować „politycznie niepoprawną” konferencję na temat „Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia”. Ci młodzi ludzie – kierując się zdrowym instynktem rozumnego poznania rzeczywistości – zorganizowali konferencję, w której o homoseksualizmie mieli mówić ci, którzy nie przyjmują polityczno-poprawnego tonu współczesnych mediów i ośmielają się badać homoseksualizm, przedstawiając także jego uboczne, godne pożałowania efekty.

Ataki lewicowych gazet i grupek aktywistów homoseksualnych (zwykle powiązanych z postkomunistyczną lewicą) nie mogą dziwić. Musi jednak zastanawiać decyzja władz UKSW, które ugięły się przed atakami medialnymi i odwołały wspomnianą konferencję. Dziwimy się, że polscy naukowcy w ogóle ustępują z postulatu wolności badań naukowych pod wpływem gazet, cenzurując swoje obiekty badawcze i przyjmując istnienie pozanaukowych, ideologicznie uwarunkowanych tematów „tabu”. Jeszcze bardziej dziwimy się, że stało się to na uczelni katolickiej, którą „religijny punkt widzenia” kwestii homoseksualnej powinien szczególnie interesować z racji wyrazistego zdania w tej sprawie Magisterium Kościoła katolickiego.

Wychodząc z powyższych założeń, my – naukowcy polscy, zgłaszamy zdecydowany sprzeciw wobec prób ograniczenia wolności uniwersyteckiej przez media i grupki politycznych aktywistów. Mamy nadzieję, że podobna sytuacja nigdy już nie przyniesie wstydu żadnemu z polskich ośrodków naukowych.
Dr hab. Jacek Bartyzel, prof. UMK
Dr hab. Henryk Kiereś, prof. KUL
Prof. dr hab. Tadeusz Kisielewski
Dr hab. Grzegorz Kucharczyk
Dr hab. Rafał Łętocha, prof. PWSZ
Ks. prof. dr hab. Ireneusz Pawlak
Dr hab. Ryszard Polak
Dr hab. Robert Ptaszek
Dr hab. Stefan Stępień, prof. UMCS
Prof. dr hab. Bogdan Szlachta
Dr hab. Adam Wielomski
Ks. prof. dr hab. Zygmunt Zieliński

Otóż redakcja „Dzienników Gajowego Maruchy” takiej nadziei nie ma. Przeciwnie, oczekujemy coraz częstszego łamania autonomii wyższych uczelni i ograniczania wolności badań naukowych. Sięgając do źródła tego stanu rzeczy: Unia Europejska jest tworem faszystowskim, w którym nie toleruje się różnicy zdań, w którym nie ma miejsca na opozycję, w którym mogą nawet grozić kary sądowe za wyznawanie poglądów uznanych za niepożądane. Polska, jako najbardziej upodlony i splugawiony pachołek Unii Europejskiej, sumiennie i ochoczo spełnia jej wymagania, choćby nawet nie były sformułowane explicite.
Ugięcie się władz Uniwersytetu im. Kardynała Wyszyńskiego przed naciskami zboczeńców oczywiście przynosi uczelni wstyd, ale tylko w oczach ludzi przyzwoitych i prawych, którzy w naszych czasach są zepchnięci na absolutny margines i nikt się z nimi nie musi liczyć.

Posted in Kultura, Polityka | 61 Komentarzy »