Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Przemoc w rodzinie może zwalczyć tylko likwidacja rodziny

Posted by Marucha w dniu 2010-02-12 (Piątek)

Szumowiny, jakie z nadania Niemiec i Izraela (kolejność obojętna) rządzą Polską nie ustają w atakach na polską rodzinę.

Rząd chce przepchnąć przez Sejm wyjątkowo szkodliwy, kagańcowy projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Niektóre z proponowanych przepisów nie tylko drastycznie redukują autonomię rodziny, ale generują wręcz jej rozpad.

Forum Kobiet Polskich ostrzega przed omnipotentną rolą tzw. zespołów interdyscyplinarnych, które będą mogły nawet wbrew woli skrzywdzonej osoby dorosłej rozpatrywać jej przypadek. Co gorsza, takie decyzje jak odebranie rodzicom dziecka, które do tej pory były zastrzeżone dla sądu, podejmować będą także organy administracyjne. Tak jak to ma miejsce w przypadku niemieckich Jugendamtów.

– Jestem przeciwny już samej nazwie tej ustawy. To powinna być ustawa o przemocy, a nie o przemocy w rodzinie. Bo przemoc jest wszędzie, a tu mamy do czynienia z sugestią, że jej eskalacja następuje w rodzinie – uważa poseł Piotr Stanke (PiS) z sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Projekt przewiduje m.in., że ofiarom przemocy ma być udzielana bezpłatna pomoc, w tym poprzez uniemożliwienie osobom stosującym przemoc wspólnego mieszkania oraz kontaktowania się z osobą pokrzywdzoną. Ale rząd proponuje również rozwiązania, które stanowią daleko posuniętą – na wzór niemiecki – nieuzasadnioną ingerencję w życie polskich rodzin.

W myśl nowych przepisów pracownik socjalny miałby prawo do zabrania dziecka z rodziny biologicznej bez wcześniejszej decyzji sądu, do czego obecnie (ale jedynie w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia dziecka) mają prawo policja i kuratorzy sądowi. – Wprowadzenie tej nowelizacji stworzy szczególny nacisk na zabieranie dzieci z rodzin zamiast udzielania im długotrwałej i wszechstronnej pomocy – zwraca uwagę Ewa Kowalewska, prezes Forum Kobiet Polskich.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej doskonalszego projektu nie potrafi sobie jednak wyobrazić. Jak informuje biuro prasowe resortu, zastrzeżenie przepisów w tym zakresie jest konieczne ze względu na rzekomo coraz większą powszechność zjawiska przemocy w rodzinie. Powołuje się przy tym na dane mówiące o tym, że występuje ono w blisko 50 proc. polskich domów. (…)

MPiPS nie uważa, że nowe przepisy dadzą pole do nadużywania uprawnień przez pracowników socjalnych przy odbieraniu dzieci rodzicom bez wcześniejszego wyroku sądowego. Podkreśla, że pracownik socjalny takiej decyzji nie podejmie samodzielnie, ponieważ projektowana regulacja pozwala na podjęcie takich czynności przy udziale policji lub lekarza, pielęgniarki czy też ratownika medycznego. – Będzie to wspólna decyzja przedstawicieli dwóch lub trzech służb zajmujących się przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie – przewiduje resort minister Jolanty Fedak. W ciągu 24 godzin pracownik socjalny byłby też zobowiązany do informowania o zaistniałej sytuacji sąd rodzinny i opiekuńczy, który podejmie decyzję o dalszych losach dziecka.

Poseł Mieczysław Kasprzak (PSL) z Komisji Polityki Społecznej i Rodziny uważa jednak, że rozwiązania zapisane w projekcie należałoby jeszcze raz gruntownie przemyśleć. – To bardzo delikatna materia i niewskazane jest wkraczanie z butami pod dach danej rodziny. Tylko że ciężko sobie z tym problemem poradzić – mówi. Niebezpieczeństwo poseł dostrzega zwłaszcza w potencjalnym traktowaniu jako przemoc niektórych przejawów władzy rodzicielskiej oraz w dopuszczeniu do odbierania dzieci przez pracowników socjalnych bez wyroku sądu. [Tak dokładnie dzieje się w bardziej od Polski postępowych krajach – rodzice mają faktycznie odebraną władzę nad dziećmi. Nie mogą im np. zakazać spotykania się ze zdegenerowaną młodzieżą – admin]  (…)

 – Za przemoc w rodzinie uznawać się będzie nie tylko gwałtowną wymianę słów, ale także ciągłe krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów, krytykowanie zachowań seksualnych. Może to grozić poważnym naruszeniem autorytetu rodziców, którzy zostaną potraktowani jako stosujący przemoc, jeśli np. ośmielą się skrytykować przedmałżeńską aktywność seksualną swoich dzieci. Tak można interpretować te zapisy – alarmuje Ewa Kowalewska z Forum Kobiet Polskich. Jej zdaniem, projektodawca dąży do tego, żeby rodzice praktycznie nie mieli możliwości dyscyplinowania swoich dzieci. – W ZSRS pewien chłopak doniósł na swoich rodziców, bo taka była ideologia. Wydaje się, że idziemy w tym samym kierunku – kwituje Kowalewska.

Magdalena Kochan - bolszewicki komisarz ds rodziny, członek PO

Zdaniem Magdaleny Kochan (PO), wiceprzewodniczącej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, te obawy są nieuzasadnione, a zapisy nowelizacji mają na celu zapobieganie tragediom, nie zaś podważanie autorytetu rodziców i autonomii rodzin. – Zakaz stosowania przemocy psychicznej nie jest równoznaczny z zakazem wyjścia na dyskotekę. Zakazaliśmy w ustawie, nowelizując także kodeks cywilny i kodeks rodzinny, stosowania kar cielesnych, przemocy psychicznej i znieważania. Wychowanie jako proces edukacyjny, proces przystosowania dziecka do życia w społeczeństwie, nie może być oparte na strachu, nienawiści i terrorze. I tylko tak należy rozumieć ten zapis – przekonuje Kochan.  [Skąd my znamy tę nowomowę, pełną słoów „nienawiść”, „terror”, „strach”…  Nie wiemy, w jakiej rodzinie wychowywała się p. Kochan, ale zapewne w patologicznej, stąd jej doświadczenia – admin] Podaje przykład, że jeśli dziecko będzie miało stały obowiązek przychodzenia ze szkoły do domu i wyłącznie siedzenia nad lekcjami bez możliwości kontaktu z rówieśnikami, to w taki sposób można je skrzywdzić na całe życie.

Krzyki raportowane
Organizacje społeczne ostrzegają przed prawdopodobieństwem, że art. 12.1 nowego projektu będzie skłaniał do preparowania donosów na rodziny z nieczystych pobudek osób postronnych, np. ze złośliwości. Przepis ten stanowi, iż „osoby, które w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły podejrzenie o popełnieniu przestępstwa z użyciem przemocy, niezwłocznie zawiadamiają o tym policję lub prokuratora”. Ma to dotyczyć zarówno domniemania przemocy wobec dzieci, jak i dorosłych. Tych ostatnich nikt nie będzie pytał, czy życzą sobie ingerencji z zewnątrz. Do rozpoczęcia procedury sprawdzającej wystarczy podejrzenie sąsiadów zaniepokojonych podniesionym głosem dochodzącym z pobliskiego mieszkania.

– Dokładnie tak ma być: policja i prokuratura będą reagować w przypadku każdego podejrzenia sąsiadów i to one rozstrzygną, czy to doniesienie jest słuszne, czy nie – wyjaśnia poseł Magdalena Kochan. Jej zdaniem, ma to zapobiec tragediom, które miały miejsce w przeszłości, kiedy niemal na oczach najbliższego otoczenia maltretowano dzieci. – Tak nie może być, iż ktoś ma podejrzenia i nic z tym nie robi. Prokuratura i służby, które są do tego powołane, zbadają sprawę. Jeśli się zdarzy, że przy tym „dmuchaniu na zimne”, które proponujemy w ustawie, kilka razy okaże się, że jest to alarm zupełnie niepotrzebny, to trudno – podkreśla wiceprzewodnicząca komisji.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że większość takich brutalnych przypadków opisywanych w ostatnim czasie przez gazety dotyczyło rodzin, które były już objęte nadzorem kuratora sądowego lub służb socjalnych. [Dodajmy, że ogromna większość przypadków patologii dotyczy tzw. rodzin konkubenckich – admin]
– Nie wolno traktować każdej rodziny jako potencjalnego miejsca przemocy i patologii. Takie podejście jest bardzo niebezpieczne, gdyż de facto jest skierowane przeciwko rodzinie – ripostuje Ewa Kowalewska.

Zespół poradzi
Poważne zastrzeżenia Forum Kobiet Polskich budzi zapis, według którego gmina ma przeciwdziałać przemocy poprzez tzw. zespoły interdyscyplinarne, w skład których mogą wchodzić przedstawiciele jednostek organizacyjnych pomocy społecznej, gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, policji, prokuratury, kuratorskiej służby sądowej, edukacji, ochrony zdrowia, organizacji pozarządowych, a także przedstawiciele innych instytucji działających na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Zadaniem zespołu będzie – nawet wbrew woli dorosłej osoby pokrzywdzonej – projektowanie środków zaradczych wobec wszelkich przypadków przemocy w rodzinie. Ponadto członkowie tej grupy będą mogli „wymieniać, gromadzić i przetwarzać informacje osób dotkniętych przemocą w rodzinie i osób stosujących przemoc w rodzinie dotyczące: stanu zdrowia, nałogów, skazań, a także innych orzeczeń wydawanych w postępowaniu sądowym czy administracyjnym, bez ich zgody”.
– To ustawa o ochronie danych osobowych przestanie obowiązywać? A gdzie zachowanie gwarantowanego w Konstytucji RP prawa do zachowania prywatności każdego obywatela? – oburza się Ewa Kowalewska. Uważa, że wprowadzanie takich przepisów może być metodą na ubezwłasnowolnienie dorosłych ludzi oraz promocją fałszywych oskarżeń i donosów.

Powierzenie omnipotentnej roli „zespołom interdyscyplinarnym” grozi marnowaniem środków publicznych. Forum Kobiet Polskich argumentuje, że niesłusznie i bez uzasadnienia odchodzi się od sprawdzonej ścieżki, kiedy to ofiary przemocy kierowano przez profesjonalistę pierwszego kontaktu do specjalisty – pracownika socjalnego albo terapeuty.

Magdalena Kochan broni projektu. Tłumaczy, że zapis ten skonsultowano z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych, który uznał, że w tym wypadku nie zachodzi sprzeczność z ustawą o ochronie danych osobowych. – Taki zespół składa się z osób zaufania publicznego, które powołuje wójt, burmistrz lub prezydent. Nie ma szans dobrego działania tego zespołu, który ma chronić przede wszystkim ofiary przemocy i przeciwdziałać temu zjawisku, bez ich wiedzy na temat tego, co się w rodzinie dzieje – ile razy mama czy dziecko zostali pobici i na co w związku z tym chorowali. Ale to są dane, których nie wolno używać do innych celów – zapewnia poseł.

Również w przekonaniu resortu pracy tworzenie zespołów interdyscyplinarnych mających możliwość przetwarzania danych osobowych pozwoli na efektywną współpracę różnych służb działających na rzecz kompleksowego, zoptymalizowanego przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Czy każdy hałas to znak przemocy?
Poważne zastrzeżenia wobec projektu mają posłowie PiS. Piotr Stanke z Komisji Polityki Społecznej i Rodziny wskazuje, że absurdem jest przepis, iż same podniesione głosy będą mogły być sygnałem, że w danym domu dochodzi do przemocy. W domach, w których jest kilkoro dzieci, trudno o ciszę. Ma też wątpliwości wobec danych, z których wynika, że z przemocą mamy do czynienia niemal w co drugiej polskiej rodzinie.
Stankego szczególnie jednak oburza przyznanie pracownikom socjalnym specjalnego uprawnienia funkcjonującego już np. w Niemczech: zabierania dziecka z rodziny biologicznej bez wcześniejszej decyzji sądu. – Wiem, że ta przemoc się zdarza, ale nie w takim wymiarze. Tutaj dochodzi do paradoksów rodem z „Pippi Langstrumf”, gdzie o wszystkim decydowała pani z opieki społecznej, bo wszystko lepiej wiedziała. Dochodzimy do tego, że rodzicom ogranicza się prawo do decydowania o ich własnych dzieciach – konkluduje poseł Stanke.

Niepokój odnośnie do zapisów projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wyraziła też strona kościelna Zespołu ds. Rodziny przy Komisji Wspólnej Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski. W jej imieniu list do ministra Michała Boniego wystosowali Joanna Krupska, Antoni Szymański i Paweł Wosicki. Sygnatariusze przytaczają szereg rozwiązań, które mają zostać wprowadzone na mocy nowelizacji. Kwestionują m.in. zbyt duży zakres kompetencji zespołów interdyscyplinarnych, kierowanie do rozpatrzenia przez ów zespół wszystkich spraw przemocowych – nie tylko dotyczących zagrożenia zdrowia lub życia, lecz także tych najdrobniejszych, polegających np. na krytykowaniu, oraz przyznanie pracownikom socjalnym możliwości odbierania dzieci z rodzin biologicznych. Podkreślają ponadto, że tytuł ustawy powinien zostać zmieniony na „ustawę o przemocy domowej”, ponieważ dotyczy ona osób wspólnie zamieszkujących nawet przez bardzo krótki okres, które nie muszą być w jakichkolwiek stosunkach rodzinnych. Autorzy listu konkludują, że tego typu zapisy „zupełnie niepotrzebnie z punktu widzenia potrzeby przeciwdziałania przemocy w rodzinie naruszają wolność jednostki, autonomię rodziny i prawo rodziców do kierowania wychowaniem swoich dzieci”.

Zaakceptowany przez Radę Ministrów projekt jest obecnie procedowany przez sejmową komisję. Prawdopodobnie zostanie zaakceptowany, jeżeli tak zdecyduje większość rządowa. Wówczas jedyną możliwością uniknięcia wprowadzenia w życie przepisów pozostanie weto prezydenckie albo zaskarżenie regulacji do Trybunału Konstytucyjnego.
Maria S. Jasita

No cóż, takich rządzących sobie wybrało polskie społeczeństwo – w tym Matki Polki Katoliczniczki – to teraz niech oddają zaraz po urodzeniu dzieci na wychowanie do rodzin zastępczych, najlepiej złożonych z trzech pedałów i jednego pedofila. I morda w kubeł. Sami tego chcieliście.

Komentarzy 18 do “Przemoc w rodzinie może zwalczyć tylko likwidacja rodziny”

  1. Franek said

    Jak mówią Włosi – Basta face – wystarczy twarz… i wszystko jasne.

  2. Guła said

    Na Ukrainie domy dziecka to przechowalnie organów wewnętrznych. Wszystkie środki prowadzą do celu.

  3. lopek said

    Jak widzimy, po fuzji komunizmu z faszyzmem, centralę malowania Europy – już nie na czerwono, tylko na brunatno- czerwono, przeniesiono z Moskwy do Brukseli.
    Głównym celem, na obecnym etapie, jest depopulacja ludności na Ziemi! Owej depopulacji służą, między innymi:
    1.Totalna, obligatoryjna, niejako z urzędu – DEMORALIZACJA!
    2.Lansowanie kultu pieniądza i konsumpcjonizmu!
    3.Walka z chrześcijaństwem a więc, odebranie ludziom Boga a bez Boga człowiek staje się ssakiem z grupy naczelnych – żeby nie powiedzieć bydlęciem w mniemaniu unych.
    4.Niszczenie porządku społecznego, poprzez niszczenie rodziny.
    5.Zniechęcanie potencjalnych rodziców do posiadania dzieci, poprzez nadawanie praw dzieciom, zakazywaniu klapsa (klaps to nie bicie) bo jakiż to rodzic będzie patrzył biernie, gdy mu dziecko popada w rozwydrzenie!
    6.Zniesienie kary śmierci, aby bandyci nie bali się mordować przypadkowych ludzi.
    7.Domy wczasowe z więzień aby światek kryminalny nie miał skrupułów dla swojej bandyckiej działalności, która to działalność odbiera chęć do życia, ubezwłasnowolnionym i bezbronnym ludziom!
    8.Promocja pedalstwa.
    9.Promosja singli.
    10. Antyrodzinna polityka państwa w tym fiskalna.
    11.Cichy zakaz leczenia ludzi starszych, bo tak się porobiło, że na leczenie Polaków nie ma pieniędzy!
    Można kontynuować powyższą wyliczankę, tworząc podpunkty ale muszę już kończyć.
    Ponadto, gdy komuno-faszyzm okrzepnie, nikt nikomu nie zagwarantuje, że une przystąpią do wypróbowanych metod- czyli do mordowania ludzi na skalę przemysłową, jakiej świat do tej pory nie widział!

  4. NC said


    Bolszewicy zawsze wracają do sposobów, które praktykowali w przeszłości.
    Toż to znana ze stalinizmu „trójka”.
    Dodatkowa zaletą „trójki” jest to, że nie ma nikogo odpowiedzialnego za podjęcie takiej kolektywnej decyzji.

  5. Krzych said

    Obydwa totalitarne ustroje XX wieku wprowadziły zasadę że nie tylko dziecko (ono szczególnie) ale i kazdy dorosły pod ich władzą jest własnością państwa. Komunizm na terenie Polski nie był na szczęście wystarczająco silny by to w pełni wprowadzić, przynajmniej odniesieniu do rodziny, ale w Rosji próbował czasem z niezłymi skutkami (Pawka Morozow).
    Polska wstąpiła do Związku Socjalistycznych Republik Europejskich to teraz ma. Zostanie to wszystko wprowadzone efektywnymi niemieckimi metodami po raz pierwszy wprowadzonymi przez Hitlera. Jugendamty to wszak narodowosocjalistyczny wynalazek.

  6. Hendryxen said

    Odebrane dzieci należy niezwłocznie przekazać oczekującym tego pederastom. Jeśli natomiast pracownik socjalny będzie należał do „prześladowanej” mniejszości seksualnej, co jest właśnie szczególnie wskazane dla tej pracy, to natychmiast po odebraniu dzieci będzie mógł sam przeprowadzić czynności uświadamiające, doustnie lub analnie, że płeć to rzecz umowna i szkodliwy przeżytek katolicki.

  7. Jacek said

    Nie bojmy sie wchodzic do jewropy, Szanowni Panstwo!

  8. Jacek said

    Dla pociszenia dodam,ze dlugofalowy plan polega na hodowaniu ludzi jak sie hoduje bydlo. Mezczyzni beda wytepieni, zostana tylko walsciciele „ludzie” i rozplodowcy „zwierzeta”. Kobiety beda spelnialy role krow. Nie nadajcy sie do hodowli beda uzywani jako material biologiczny (zasob ludzki).

  9. jednooki said

    w dupie ich mam, ten który zabierze mi dziecko nałoży głową na progu, bezwzględnie

  10. św. Mikołaj said

    Nie, nie bójmy się wchodzić do Europy, bierzmy też przykład z ukochanej Ameryki.

    W takiej Kanadzie, na przykład, już na początku swej „edukacyjnej” drogi dziecko dostaje ze szkoły zestaw szczegółowych instrukcji w jakich przypadkach należy denuncjować rodziców, a ta załatwi resztę. I tak, jak tatuś czy mamusia za długo myje pupcię – należy donieść; jak zmusza do jakichś praktyk religijnych – należy donieść; jak da klapsa, krzyknie, zakaże 13-latce w środku nocy wyjścia na ulicę, dyscyplinuje w inny sposób, zmusza do nauki – donieść. Zabranie dziecka przez pracownika socjalnego następuje w mgnieniu oka. Niedawno głośny był przypadek zabrania dziecka z powodu poglądów rodziców – wierzyli oni w wyższość białej rasy nad innymi.

    Nie bójmy się równać do lepszych, ale też nie zapominajmy, że rozkład wartości umożliwiający rozbicie rodziny zapoczątkowała dawno temu żydo-kanalia Owsiak ksywa „róbta co chceta”. Zresztą bez większych protestów ze strony odpowiedzialnych za morale i tradycje, za to przy aplauzie ałtorytetów i elyt oraz cichej współpracy niektórych rodziców. To co dzieje się teraz to logiczna kontynuacja.

    A więc chcieliśta to mata!

  11. Jacek said

    Tak, tak Panie Sw. Mikolaju, a kto to nam mowil,ze nie mamy sie bac, miedzy innymi „wchodzenia” do jewropy, kto nas tak prowadzil? W swojej masie nasz Narod zostal wywiedziony na te zaglade, jaka zaglada nam w oczy, przez tych, ktorym ufal jako Polakom i Katolikom, a tymczasem ani to byli Kaktolicy ani Polacy.

  12. Inkwizytor said

    „Polska ma pełne prawo, aby uczestniczyć w ogólnym procesie postępu i rozwoju świata, zwłaszcza Europy. Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską. Doświadczenia dziejowe, jakie posiada Naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza do umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie”.

    http://kronika.sejm.gov.pl/kronika.99/text/pl/ps-76.htm#b4

    Zatem zgodnie z wolą „największego z rodu Polaków” uczestniczymy w procesie „postępu i rozwoju”. Będzie dobrze, promotor wchodzenia Polski w struktury Eurosodomy błogosławi naszej niedoli z Domu Ojca. Niektórzy z nas ten eksperyment przeżyją.

    P.S

    „Bogactwo duchowe i kulturowe” Polek bardzo sobie cenią w Anglii. Zwłaszcza murzyni i hindusi z ręcznikami na głowie.

  13. Jacek said

    no wlasnie Panie Inkwizytorze, no wlasnie.

  14. Hendryxen said

    Zakładam że dzieci nie będą odbierane rodzicom na zawsze. W związku z tym przyszła mi do głowy taka myśl: jak taki gnojek czy gnojówa po zakablowaniu rodziców trafi do zbiorowości która rządzi się swoimi prawami (bo tak zawsze jest) lub do „rodziny” pederastów, to po tych „doświadczeniach” po których boli dupsko i nie tylko, może zrozumie że to „prawo” szkodzi szczególnie jemu. I już więcej nie odważy się grać roli Pawko Morozowa.

  15. Hendryxen said

    Ad 12
    Oj te Polki w Anglii, ile to już „owoców” genetycznie modyfikowanych wydały na świat! Nie ma kto im łbów ogolić jak to za Hitlera bywało.

  16. Gmad said

    http://www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php

  17. veri said

    12. @Inkwizytor. ” “Bogactwo duchowe i kulturowe” Polek bardzo sobie cenią w Anglii. Zwłaszcza murzyni i hindusi z ręcznikami na głowie. ” – wiemy o co chodzi.

    Pytanie : a kto je tam wyslal na dziadajk€ ?!

  18. Marucha said

    Te Polki wyjechały tam ewangelizować Europę i promować wartości chrześcijańskie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: