Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    Emilian58 o Sprawy ważne i ważniejsze
    Ignorant o Polska przygotowuje się na „in…
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    revers o „Złamanie hegemonii jest…
    Barbara Chojnacka o „Złamanie hegemonii jest…
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    NC o Polska przygotowuje się na „in…
    Hiob o „Złamanie hegemonii jest…
    revers o „Złamanie hegemonii jest…
    Listwa o „Złamanie hegemonii jest…
    Emilian58 o „Złamanie hegemonii jest…
    Listwa o Wolne tematy (67 – …
    Listwa o Wolne tematy (67 – …
    Listwa o Za pontyfikatu Piusa XII nasil…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

A w Polsce przecież nie ma jeszcze Jugendamtów…

Posted by Marucha w dniu 2010-02-23 (Wtorek)

 Nie mamy złudzeń co do ludzi rządzących naszym krajem ani co do ich ideologii. Szumowiny będą zawsze zwolennikami ideologii bydlaków, a bydlaki będą wysoko cenić szumowiny. Ideologia ta – czyli wrogie i zaciekłe niszczenie wszelkich wartości, jakie człowiek niósł ze sobą przez wieki – szybciej niż myśleliśmy przedostaje się na dół, a więc do urzędów. Poczytajmy o kolejnym fakcie odebrania dziecka rodzicom, zanim historie tego rodzaju tak nam spowszednieją, jak widok żydowskiego świecznika w miejscu, gdzie dawniej w kościele był ołtarz. I pamiętajmy, że rodzicom odbierają dzieci ci sami, którzy uprzednio doprowadzili rodziców do nędzy, by teraz twierdzić, iż stanowią oni rodzinę patologiczną. Bo dla szubrawców z kręgów władzy bieda to patologia. Sam urzędnik sobie by tego nie wymyślił. Nakaz przyszedł z góry.

Dom Dziecka lepszy niż rodzina: decyzja sądu w Lublinie
Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM
2010-02-21, ostatnia aktualizacja 2010-02-22 21:01
 
11-letni Sebastian nie wrócił w piątek ze szkoły do domu. Panie z opieki społecznej wkroczyły na lekcję z nakazem sądu i zabrały chłopca wprost do domu dziecka w Lublinie. Bo w domu brudno, nie ma ciepłej wody, matka ma depresję, a ojciec leży w szpitalu. Po naszym tekście ruszyła lawina pomocy. Jest szansa, że rodzinie się uda.

Piątek 12 lutego, był ostatnim dniem nauki przed feriami. Jeszcze rano pedagog szkolny Agnieszka Hałabis-Ożga widziała się z Sebastianem. – Rozmawialiśmy o tym, że będzie musiał pomóc mamie np. w sprzątaniu. Nie zdążył… – mówi.

Tego samego dnia chłopiec dostał też ze szkolnej biblioteki na ferie dwie siatki książek. – Bo on bardzo dużo czyta. Ma olbrzymią wiedzę, zwłaszcza z przyrody i z historii. Nawet z gimnazjalistami dyskutował o wojnie – podkreśla dyrektor szkoły w Bystrzycy Starej, Małgorzata Wzorek – Saran.

– Sebastian bardzo się z książek ucieszył. I powiedział nam, że mama będzie mu wieczorami czytać – mówi szkolna pedagog. Nauczyciele podkreślają, że chłopca z mamą łączy olbrzymia więź.

Gdy pomoc społeczna zabierała Sebastiana ze szkoły do domu dziecka nie płakał, był spokojny. – Jest bardzo dojrzały jak na swój wiek. Można powiedzieć, że bardzo dojrzale zareagował. Całą niemoc czy żal zostawił w środku. Za to nauczycielki płakały – mówi dyrektorka szkoły. Jest zaskoczona decyzją sądu: – Tam jest ogromna miłość. Nie tylko do matki, ale też do ojca i do mieszkającego z nimi dziadka. To widać na każdym kroku – mówi.

Żadnej patologii, tylko choroby i bieda

Bystrzyca Nowa to mała wieś w gminie Strzyżewice, ok. 25 km od Lublina. Nieco na uboczu stoi murowany dom. W dwóch oknach – dykty. To dlatego, że w środku wykończony jest tylko jeden pokój i kuchnia. Mógłby być też drugi pokój i łazienka – pomieszczenia są, ale nie było za co ich wyremontować. W domu nie ma więc bieżącej wody, łazienki i toalety.

Te braki to główne powody zabrania Sebastiana do domu dziecka.

– Do tej pory nikomu to nie przeszkadzało. A chłopak przecież miał bardzo dobrą opiekę. Krzywdy w domu nie miał – proboszcz miejscowej parafii, ks. Andrzej Jurczyszyn dziwi się decyzji sądu. Podkreśla, że nie ma mowy o żadnej patologii.

Długo się będzie bał, że znów po niego przyjdą

Pani Jolanta, mama Sebastiana od jakiegoś czasu ma depresję. Pan Dariusz, ojciec, dorywczo pracował, ostatnio kilka tygodni leżał w szpitalu. Rodzina żyje z renty dziadka i z zasiłków z opieki społecznej. Pomagała szkoła, pomagał ksiądz. – Woziłem im dary z Caritasu – mówi proboszcz.

MOPS, który wystąpił do sądu o zajęcie się sprawą twierdzi, że robił co mógł. – Rodzina praktycznie co miesiąc dostawała zasiłek – mówi kierowniczka ośrodka, Urszula Sawecka.

Podkreśla, że matka jest niezaradna życiowo: w domu jest brudno, panuje bałagan. – Ten stan zdrowia, który się pogorszył spowodował to, że ta nieporadność, może po części lenistwo, spowodowało, że to się pogłębia – tak kierowniczka MOPS diagnozuje stan zdrowia pani Jolanty. Uważa też, że Sebastian „dzięki pobytowi w domu dziecka zobaczy trochę innego życia, inaczej zacznie funkcjonować, innych nawyków nabierze”.  [Znamy te „nawyki” z domów dziecka… – admin]

– To nie jest najważniejsze – odpowiada psycholog, dr Małgorzata Sitarczyk z Instytutu Psychologii UMCS. Jej zdaniem, Sebastian stracił poczucie bezpieczeństwa. I jeśli wróci do domu, trudno będzie to odbudować. – Na to, żeby znowu poczuł się bezpiecznie, żeby się nie bał, że znów po niego przyjadą potrzeba będzie dużo więcej wysiłku niż kosztowało to przygotowanie decyzji o jego zabraniu – dodaje psycholog.

Kierowniczka MOPS: My zasiłek dawaliśmy

Kilka lat wcześniej rodzina miała już nadzór kuratora – też były zastrzeżenia do czystości w domu, do bałaganu, do warunków socjalnych. Wtedy w domu nie było lodówki czy kuchenki. Rodzina kupiła te rzeczy na raty. Nadzór kuratora został zdjęty.

Pracownice opieki społecznej odwiedzały jednak rodzinę: kazały posprzątać, umyć brudny czajnik, poukładać ubrania w szafie, dosypać węgla do pieca. – Finansowo rodzina dobrze funkcjonuje – podkreśla kierownik Sawecka z MOPS. Chodzi o zasiłki rzędu 300-400 zł miesięcznie. [Toć to kupa forsy! Co oni z nią robią? – admin]

Gdy zwracam uwagę, że ta kobieta potrzebowała też wsparcia życiowego, bardzo konkretnego, Sawecka przyznaje, że już po zabraniu chłopca rozważają wysłanie do tego domu opiekunki społecznej na choćby godzinę dziennie. By pomogła w sprzątaniu czy gotowaniu.

Miał mnie odwiedzić w szpitalu, a oni go zabrali

Problemy rodziny nasiliły się w grudniu, gdy okazało się, że chory na cukrzycę pan Dariusz, tata Sebastiana, musi mieć amputowaną nogę. Trafił do szpitala. Potem konieczna była druga operacja, i znów szpital. Wtedy MOPS uznał, że matka sobie z Sebastianem nie poradzi.

Pan Dariusz w szpitalu dowiedział się, że syn jest w domu dziecka. – To był szok. Sebastian miał do mnie przyjść z matką w niedzielę (14 lutego), w swoje urodziny. Miałem dla niego banana i pomarańczę. Ale nie przyszedł. Wtedy dowiedziałem się, że go zabrali. Jak tak można? – mówi przez łzy pan Dariusz.

Dobro dziecka, czyli co?

Nakaz umieszczenia Sebastiana w domu dziecka wydał Sąd Rejonowy w Lublinie, VI Wydział Rodzinny i Nieletnich. Rzecznik sądu odmawia uzasadnienia tej decyzji. Mówi tylko, że zapadła na posiedzeniu niejawnym i ma na celu „dobro dziecka”.

Nakaz dotarł do matki Sebastiana, gdy go zabrali do domu dziecka. Natychmiast sama napisała odwołanie.

„Matka nie interesuje się sytuacją syna, nie zaspokaja jego podstawowych potrzeb takich jak przygotowywanie posiłków, utrzymanie porządku w domu czy pomoc przy lekcjach” – czytamy w uzasadnieniu.

Pani Jolanta ze łzami przyznaje, że z tym bałaganem i brudem to się zgadza, ale z tymi posiłkami to nieprawda.

Potwierdza to nawet kierowniczka MOPS: – Nigdy nie mieliśmy zastrzeżeń co do wyposażenia mieszkania w żywność. Nawet gdy byliśmy w domu z panią kurator, to oprócz tego, że lodówka była brudna, to była pełna żywności – mówi.

A szkoła stanowczo zaprzecza, że matka „nie interesuje się synem”. Rodzice odrabiali z synem lekcje, byli w szkole na każde wezwanie. – Na zebrania z reguły przychodził tata. Gdy się rozchorował, w szkole zawsze był mama – mówi dyrektor Małgorzata Wzorek – Saran.

O ojcu z decyzji sądu: „Choć wymieniony nie nadużywa alkoholu i w stopniu większym niż uczestniczka wykazuje zainteresowanie potrzebami syna, to ze względu na amputację kończyny dolnej oraz związane z tym kalectwo nie jest w stanie zapewnić małoletniemu właściwych dla potrzeb dziecka warunków mieszkaniowych„. [Sic!]

– To, że nie mam nogi nie znaczy, że sobie nie poradzę – mówi pan Darek. – Będę o dziecko walczył, jak się da.

Tato, kiedy wrócę do domu?

Dzień po tym, jak Sebastian został zabrany do placówki opiekuńczej, w jego szkole odbywał się bal. Wychowawczyni z domu dziecka zawiozła go na tę zabawę. – Ale on się nie bawił. Cały ten czas przesiedział z mamą. Mocno trzymali się za ręce – opowiadają nauczyciele.

W pierwszym tygodniu jego pobytu w domu dziecka, mama i dziadek byli u niego w Lublinie trzykrotnie.

Chłopiec razem z panią z domu dziecka odwiedził też w szpitalu tatę. – Bardzo się przytulał i pytał, kiedy wróci do domu – mówi pan Darek.

Na razie Sebastian ma przebywać w domu dziecka trzy miesiące. Niejawna rozprawa na której zapadła decyzja o umieszczeniu chłopca w placówce odbyła się 1 lutego. – Gdybym wiedziała, mogłabym się stawić w sądzie, to może by do tego nie doszło. Nie mogę się pogodzić z tym co się stało – mówi przygnębiona matka. Jest wezwana do sądu na przesłuchanie, jako świadek, dopiero na początek marca. [Dlaczego te skurwysyny tak się boją jawnych rozpraw? – admin]

Jak można pomóc rodzinie?

Pieniądze dla rodziny Sebastiana można wpłacać na konto lubelskiego Caritasu.
Caritas Archidiecezji Lubelskiej
ul. Prymasa Stefaba Wyszyńskiego
20-950 Lublin.
Nr konta: 79 1500 1520 1215 2000 9121 0000.
Koniecznie z dopiskiem „Pomoc dla rodziny Kitów”.

Zastanawia nas jedno: kiedy człowiek, który dobrowolnie zrezygnuje z posiadania telewizora, komórki, lodówki, kuchenki elektrycznej/gazowej, łazienki itp. (każdy kto mieszkał kiedykolwiek na wsi wie, że jest to możliwe) będzie w Europolen aresztowany jako osoba patologiczna.

Komentarzy 25 do “A w Polsce przecież nie ma jeszcze Jugendamtów…”

  1. Zbigniew Koziol said

    „Bo w domu brudno, nie ma ciepłej wody”

    Urodzilem sie w Szewni, wioska miedzy lasami, w zamojskiem.

    Zylismy w domu mojej babci, drewnianym, sloma pokryty dach. Jedna izba. W tej jednej izbie moi kochani rodzice, mama z tata i ja z siostra. Podlogi nie bylo. Zamiast podlogi – czarne klepisko z ziemi. W wiadrze stala woda do picia, a na niej na powierzchni lod.

  2. Julka said

    I wyrósł Pan chyba na dobrego człowieka. A ilu ludzi żyje w luksusach i schodzi na psy? Z tym bytem, co to określa świadomość jakoś się nie mogę zgodzić. A drewniany domek kojarzy mi się z takim domkiem koleżanki, która mnie zaprosiła. W koszuli nocnej wpadłam prosto w zaspę, bo nasypało śniegu, a schodki były niepozorne.

  3. Zbigniew Koziol said

    Nie wiem, Pani Julko, czy na dobrego. Chcialbym. Inni decyduja o tym, kto dobry. Nam sie tylko moze chciec.

    Wygralem olimpiade fizyczna, poszedlem na studia w Warszawie, potem dostalem doktorat w Amsterdamie, zylem w Kanadzie, widzialem pol swiata.

    To nade wszystko rodzice maja wplyw na dzieci. Moi rodzice byli wspaniali, mimo, iz zadne z nich nawet szkoly podstawowej nie skonczylo.

  4. Marucha said

    Kochani, gdyby wpadło Wam kiedykolwiek do głowy PRZEKONYWAĆ tę łobuzerię, iż nie mają racji, iż nie warunki ekonomiczne decydują o tym, na kogo człowiek wyrośnie – to mówię od razu: NIE RÓBCIE TEGO.

    Z durniami i szumowinami się nie dyskutuje. Przed nimi trzeba się bronić. Jak trzeba, to dubeltówką albo kłonicą.

  5. Zbigniew Koziol said

    Rozni ludzie czytuja to miejsce. Moze im sie cos przejasni? Acz watpie.

    Przeciez my nie umiemy poslugiwac sie dubeltowka.

    zb.

  6. Isreal said

    znacie?
    „popatrz Matko, popatrz Ojcze, idą drogą dwa Volksdojcze! Co za hańba! Co za wstyd! Jeden „polak” drugi rzyt!!!”
    ilu mamy tych polskiego pochodzenia?
    Cytując gospodarza ” te skurwysyny”……….

  7. Wojwit said

    @Zbigniew Kozioł
    Przede wszystkim tych dubeltówek (czy innej broni palnej) w znacznej większości nie mamy. I o to unym chodziło, byśmy byli prawie zupełnie bezbronni. Może faktycznie również po to, aby kiedyś nie mogła powstać partyzantka, zlikwidowano wojskowe przeszkolenie poborowych – powszechną służbę wojskową. Tak więc muszę przyznac Panu rację – nie umiemy posługiwać się bronią palną na poziomie umożliwiającym jej skuteczne użycie, kiedy przyjdzie potrzeba.

  8. Zbigniew Koziol said

    Panie Wojwit, niech mi Pan wybaczy za pierwszy emeil.

    Miotamy sie tu, ja tez.

    Na razie to ja nic nie zrobie, ale sama idea protestow jest cudna – powala z nog. Tylko ze to bardzo niebezpieczne!

    Jeszcze troche niech Pan poczeka, a potem napisze do mnie.

  9. Julka said

    A dlaczego ma Panu wybaczać, jeśli Pan napisał prawdę? Przyznam, że mnie w to trudno uwierzyć, bo Pan nie jest taki stary, a mieszkaniu bez podłogi mieszkała moja mama.

  10. PL said

    I właśnie sam załamywałem ręce nad likwidacją tradycyjnie polskiej służby wojskowej, co doprowadziło kraj szybko do bezbronności.
    A Korwiny-Mikki zachwycali się wojskiem płatnym.
    Kto więcej zapłaci, ten ma wojsko.
    Wolny ryne, k… ich mać!

  11. Julka said

    Nieraz ją rozpytuję, i myślę że za mało zaraz zadzwonię

  12. Julka said

    Pl
    Teraz widzę, jak w tej naszej historii byli traktowani Polscy, a jak Korwiny. Trochę się rozsemantelizowałam, moi rodzicie pochodżą z lubelskiego: Łuków i Rozwadów.Babka (matka ojca) w czasie wojny prowadziła tajne komplety.Była nauczycielką, a moja mama wcale nie jest wykształcona, skończyła 7 klas. Tak mi trochę smutno jak to wspominam.

  13. Miet said

    Od 1989 wszyscy mozemy zauwazyc (jezeli tylko nam sie chce) zmasowany atak na suwerennosc Polski i Polakow.
    Cel jest widoczny: Polacy nie moga samostanowic o sobie i swoim kraju – maja byc szara posluszna masa sumiennie wykonujaca rozkazy i rozne mniejsze czy wieksze zalecenia „starszych i madrzejszych”.
    Zeby sie jednak Polakom wydawalo, ze jednak sa wolni, organizuje im sie od czasu do czasu dosc kosztowne imprezy (z reszta sami za nie placa) takie jak np. nadchodzace wybory prezydenckie.

    Ten zmasowany atak dotyczy niemal kazdej dziedziny wlaczajac to co mnie najbardziej interesuje – edukacje.
    Przypomnijmy sobie jeszcze raz jaki to jazgot wywolal Roman Giertych, kiedy zapowiedzial tylko uwolnienie szkoly od chuliganerii i mlodocianego gangsterstwa, zmiany w lekturach szkolnych i te slynne mundurki.
    To wystarczylo, zeby uruchomic PiS aby zniszczyl tego czlowieka nawet poswiecajac sprawowanie „wladzy” na rzecz PO.

    Niszczenie szkolnictwa idzie w parze z niszczeniem rodziny.
    Jak daleko to niszczenie juz zaszlo, wlasnie pokazuje ten opisany incydent z odebraniem dziecka rodzicom – na podstawie decyzji paru urzedasow.
    Jezeli spoleczenstwo jeszcze i teraz nic nie potrafi zadzialac, to juz nie zadziala, tak jak w wielu innych sprawach.
    No ale nie badzmy pesymistami, najwazniejsze, ze jestesmy wreszcie w UE i jestesmy nowoczesnym spoleczenstwem – nie takim jak te Ruchole czy Bialorusy.;-)))

  14. Wojwit said

    @Zbigniew Kozioł
    Przyjmuję i cieszę się, że znalazłem w Panu sojusznika.

    @Julka
    E-mail a wpis komentarza na stronie to nie jest to samo.

  15. Guła said

    No i proszę, boimy się nawet dubeltówki!
    Trzeba od czegoś zacząć, skoro tak, może wiatrówka. Całkiem poważnie napisałem niniejsze.

    Wyjątki potwierdzają regułę…a Las, Puszcza, Bory w ogóle tzw teren, z zasady na świat wypuskają najlepszych ludzi.

    Bez zabezpieczenia ekonomicznego rodzin Kraj straci właściwych obywateli, aż w końcu zaginie. Wyparuje niczym kamfora.
    Bo na tych ustawionych w Kraju, nie ma co liczyć. Ustawieni są bo zaakceptowali to co im zaoferowano. I znów wyjątki
    potwierdzają regułę.

    ” Nikt nam nie da wolności”. Szykują raczej „rozwałkę”.

  16. Zbigniew Koziol said

    „z zasady na świat wypuskają najlepszych ludzi”

    Zadawalem sobie to pytanie, Panie Gula.

    W przypadku Polski – trudno odpowiedziec. Trudno tez, gdy mowic o sobie. Bo ja .. coz… mysle, ze jestem dobry, a wlasciwiej, to bylem dobry. Czlowiek sie starzeje, mi juz nie nie 20 albo 30 lat.

    Ale co zrobiono z Rosja! Toz ten kraj wrecz blaga o wyksztalconych ludzi! Moim polamanym zyciem szczesciem, wydaje sie, jest wlasnie to, iz Rosja potrzebuje ludzi wyksztalconych.

    Panu Mietu lapka w gore, za sam fakt wiytowania nas tutak 🙂

  17. opornik said

    Tak na szybko, temat rozwinę może przy innej okazji, otóż
    absurdem z kategorii Delirium Maximum jest fakt że w RP można założyć Rodzinę zastępczą i Państwo daje na to fundusze, i tak to powiedzmy bezdzietne małżeństwo wychowuje powiedzmy 8 dzieci obcych w imieniu Narodu, ALE GDY rodzina ma 8 dzieci własnych! – a to MUSI na siebie zarobić SAMA !
    Ostatnio poznałem przypadek takiej rodziny woła o pomstę do Nieba, ich Państwo-RP wyrzuciła na bruk, ABY
    potem gdy padną na całego oddać dzieci do tzw.placówek i rodzin zastępczych.
    Na razie tyle, na pochybel okupantom !

  18. Realista said

    Przypadki zabierania dzieci od rodzicow beda zachodzily coraz czesciej. To sie dzieje nie tylko w Polsce czy w Europie ale rowniez w Ameryce (USA i Kanada).

    To jest jedyna gwarancja, ze dzieci beda wychowane w duchu „demokratycznym” i z pelnym zrozumieniem, ze jak une rozkaza aby isc na wojne to trzeba bedzie sie bic z zapalem aby tworzyc „demokracje” w innych panstwach.

    Rowniez dzieci musza zrozumiec, ze posiadanie dwoch tatusiow czy mamus to jest calkiem normalne, a tego przeciez biologiczni rodzice nie beda uczyc.

    To jest tak zwany Brave New World.

  19. koala said

    Jesli nie da sie zrobic ogolnonarodowego protestu (a tak latwo w dobie internetu), mozna zaczac bombardowac sejm, prezydenta, premiera zadaniami zaprzestania prac ad ta ustawa ,weryfikacji zasadnosci decyzji o odbierania dzieci rodzicom, zapewnienia pomocy rodzinom ubogimczy jak to nazywaja „niewydolnym”.
    Problem. ze pojedyncze protesty moga byc zignorowane , bo jak udowodnimy ze jest ich sila? Wiec jednak wspolna odezwa.
    Samym narzekaniem na forach niczego nie sie nie zmieni.
    Wladza kocha swoje stolki i apanaze. Zagrozenie unicestwieniem politycznym w przypadku dalszego stosowania polityki antyrodzinnej moze odniesc skutek.
    Ludzie za wiele pisza prosb,za malo zadaja.
    A przeciez to my ich utrzymujemy i nie wybieramy po to aby nas niszczyli.

    „Jelity” musza miec swiadomosc ze narod ma glos i wymagania nie tylko przed wyborami.
    Jest ktos madry, kto potrafi pieknie napisac taki tekst?
    Ja nie potrafie na spokojnie .Zawsze wrzucam cos nieprzystojnego.
    Ale podpisze ,rozpropaguje i zmobilizuje innych do podpisu.

  20. Milczek said

    Teraz zlobki
    http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wiadomoci/6-wiadomosci/13707-ustawa-o-obkach

  21. Niestety, ta sprawa nie jest odosobniona: http://wolnosciowiec.wordpress.com/2010/02/24/kolejne-porwane-przez-panstwo-dziecko/

  22. jack ravenno said

    Witam!

    „[Dlaczego te skurwysyny tak się boją jawnych rozpraw? – admin]”

    Ludzie wiedzą dlaczego… Ot choćby dlatego, że UNY zło gotują – a zło tajemnice uwielbia.
    Zło najlepiej warzy się ukryte przed okiem wścibskiem.

    A dobro nie potrzebuje ukrywania się, prawda ? Najlepiej właśnie wygląda w pełnym świetle.

    Cała ta sprawa CUCHNIE czoznkiem na wiorstę.

    Pozdrawiam Gajowego i całą Gajówkę

  23. Jacek said

    ad Miet # 13:

    jest Pan zbyt pesymistyczny, przeciez „my” wnosimy „nasze” dziedzictwo kulturalne do „europy”, ktora tego dziedzictwa „potrzbuje” aby sie nim „ubogacic”. Nad tym trzeba sie „pochylic”.

    Przepraszam, za powtarzanie tego belkotu, ktorym z namaszczeniem bylismy karmieni kiedy odbierano nam krok po kroku, perfidnie, szanse bycia Polakami i Katolikami. Nie ma jednak innej mozliwosci unaocznienia Polakom oszustwa jakie zostalo na nich dokonane. Jak za Stalina jestesmy dzis wydani na laske najgorszych przybledow jakich widziala polska ziemia.

  24. Jacek said

    PS niesamowite wrazenie sprawia deprawacja do jakiej doprowadzila kobiety „emancypacja” kobiet. Co za potwory.

  25. kilogram13 said

    to juz wola o pomste do nieba…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: