Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Lily. o Wolne tematy (60 – …
    hulajdusznik o Polska armia prowadzi działani…
    hulajdusznik o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Troll Polonii o Robocza wizyta towarzyszy żydo…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Marucha o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Anucha o Ani dnia, ani godziny
    BK o Evo Morales i «białe złoto»…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Boydar o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Ani dnia, ani godziny
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Boydar o Ani dnia, ani godziny
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Judeopolonia to nie żaden wymysł

Posted by Marucha w dniu 2010-03-16 (Wtorek)

Bez większego hałasu medialnego minęła 7. rocznica śmierci wybitnego polskiego historyka Andrzeja Leszka Szczęśniaka (29.11.1932 – 15.03.2003). Chociaż o kilka dni za późno, próbujemy jednak nadrobić zaniedbanie, publikując fragment jego „zakazanej” książki „Judeopolonia”, którą bali się rozprowadzać nawet polonijni księgarze w USA. W obawie przed czymś – czy z solidarności plemiennej?

Z obwoluty:

Dla przeciętnego Polaka problem Judeopolonii po prostu nie istnieje, ponieważ nie było mu dane poznać prawdziwą historię swojej Ojczyzny. Najpierw totalitarne państwo, a teraz poprawne politycznie programy szkolne i media nie są zainteresowane, aby prawda historyczna kształtowała właściwe postawy obywateli. O niewygodnych tematach samozwańcze autorytety milczą.

Publikacja ta wolna jest od takiej poprawności i w świetle dokumentów przybliża Państwu skrupulatnie przemilczany fakt tworzenia żydowskiego państwa na ziemiach polskich, o czym wiedzieli do niedawna tylko nieliczni. Osoba dr. Andrzeja Leszka Szcześniaka zapewnia rzetelność opracowanego tematu.

Książka jest poszerzoną wersją hasła „Judeopolonia”, które obok innych mogą Państwo znaleźć w Encyklopedii „Białych Plam” Polskiego Wydawnictwa Encyklopedycznego.

Judeopolonia

Termin „Judeopolonia” wiąże się z próbą utworzenia na ziemiach zaboru rosyjskiego w czasie I wojny światowej politycznego tworu, podporządkowanego Niemcom, w ramach zamierzonego przez nich tworzenia Mitteleuropy. Stanowić on miał państwo satelickie Niemiec, które na stałe rozczłonkowałoby i odizolowało ludność polską zaboru rosyjskiego od Polaków w powiększonym zaborze niemieckim i austriackim oraz uniemożliwiłoby definitywnie odrodzenie się niepodległej Polski.

Projekt takiego państwa buforowego (Pufferstaat) zgłosił władzom niemieckim powstały we wrześniu 1914 r. w Berlinie Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich (Deutsches Komitee zur Befreiung der Russischen Juden, zwany często Komitee zur Befreiung der Ostjuden). W skład tego państwa, leżącego między Bałtykiem a Morzem Czarnym, weszłoby około 6 milionów Żydów z ziem polskich i Rosji, którzy obok l ,8 miliona Niemców byliby najbardziej uprzywilejowaną warstwą ludności. Oprócz tego w Judeopolonii byłoby około 8 milionów Polaków, 5-6 milionów Ukraińców, 4 miliony Białorusinów oraz około 3,5 miliona Litwinów i Łotyszów -również pozbawionych własnej państwowości. Pierwotna forma tego projektu została przekreślona Aktem Listopadowym (5 XI 1916) powołującym Królestwo Polskie pod patronatem cesarzy Niemiec i Austro-Węgier. Jednak aż do czasu zakończenia wojny polsko-bolszewickiej (18 X 1920) trwały próby jego realizacji w odmiennych formach.

Odrodzenie Izraela

Emancypacja Żydów, jaka nastąpiła w Europie w XIX wieku rozbudziła wśród nich nowe idee polityczne, pośród których jedną z najważniejszych był niewątpliwie syjonizm. Głosił on, iż Żydzi w diasporze są narodem jak inne, a nie tylko wspólnotą wyznaniową. Podobną tezę głosiły też i inne ugrupowania, ale syjoniści widzieli rozwiązanie tzw. kwestii żydowskiej poprzez utworzenie własnego państwa – „żydowskiej siedziby narodowej” w Palestynie. W tym celu zalecali masową emigrację do tej ziemi – aliję, ze wszystkich krajów diaspory. Uważali też, iż taka działalność zahamuje procesy asymilacyjne mniejszości żydowskiej w poszczególnych krajach.

Do prekursorów syjonizmu należał niezaprzeczalnie urodzony w Lesznie Wielkopolskim, późniejszy rabin Torunia – Cwi Hirsch Kalischer, który zwrócił się do frankfurckich Rotszyldów o fundusze na wykupienie od Arabów Erec Israel (Kraju Izraela) lub przynajmniej samej Jerozolimy, by rozpocząć tam zwarte osadnictwo żydowskie. Rabin Juda Akalai z Semlin koło Belgradu rozwinął natomiast koncepcję, że tworzone w Palestynie osadnictwo stanowić może model powszechnego działania Żydów z całego świata jako jednego narodu, którego językiem byłby uwspółcześniony hebrajski, a ojczyzną- Palestyna, jako przyszłe królestwo Mesjasza, którego przyjścia spodziewał się niemal każdej godziny. Prekursorem syjonizmu był także Moses Hess, autor wydanej w 1862 r. książki „Rom und Jerusalem”. Pochodził on z ziem polskich (w beletrystyce łączono go nawet z Powstaniem Styczniowym), ale pisał po niemiecku, bo język ten był wówczas głównym językiem żydowskim. Hess przedstawił w swej książce obraz żydowskiego państwa narodowego, które rozwiązałoby dwa skrajne problemy: uniknięcie całkowitej asymilacji, zalecanej przez ideologów żydowskiego oświecenia, oraz kompletne ignorowanie świata zewnętrznego przez ortodoksów. Dzięki stworzonemu przez siebie państwu Żydzi – odrzucając zarówno „przesądy” chrześcijaństwa, jak orientalizm islamu – mogliby rzeczywiście stać się politycznym światłem dla pogan. Podobne poglądy reprezentowali: Dawid Baer Gordon z Wilna oraz Perec Smolenskin i Leo Pisker z Rosji.

Za głównego jednak twórcę syjonizmu uważa się – mylnie – wiedeńskiego dziennikarza Teodora Herzla (l860-1904), który w 1896 r. wydał rozprawę pt. „Der Judenstaat” („Państwo żydowskie”), będącą jakby manifestem syjonizmu. Przeświadczenie o realności stworzenia państwa żydowskiego opierał on na wierze w potęgę Żydów i na bezradności ich wrogów. Pisał:

„(…) Nie można właściwie nic skutecznego przeciw nam uczynić. Na dole proletaryzujemy się na wywrotowców, tworzymy podoficerów wszystkich rewolucyjnych partii, a równocześnie ku górze wzrasta nasza straszna potęga pieniądza (…)” (T. Herzl, „Der Judenstaat”, Neue Auflage, w: S. Trzeciak, „Mesjanizm a kwestia żydowska”, s. 229).

Jednak idee Herzla wywoływały wśród Żydów więcej sprzeciwów niż pochwał, we Wschodniej Europie wśród ortodoksów i socjalistów, w Zachodniej zaś wśród zwolenników oświecenia i asymilacji. Od roku 1897 poczynając odbyło się kilka spotkań zwolenników syjonizmu w Bazylei i Londynie, zwanych kongresami, w toku których wypracowywano metody realizacji tej idei. Niezależnie jednak od traktowania przez wielu Żydów propozycji Herzla jako utopii, miały one wielki wpływ na kształtowanie się nowej mentalności żydowskiej. W całej Europie niemal wytworzył się prąd narodowy i Żydzi zaczęli traktować siebie jako jeden naród, rozdzielony tylko diasporą. Szybko też idea ta znalazła poparcie wśród żydowskich publicystów, polityków i działaczy społecznych i tylko nieliczni odnosili się do niej sceptycznie.

Dwie koncepcje państwowości żydowskiej

W momencie, gdy wydawało się, że idee budowy państwa żydowskiego w Palestynie odniosły ostateczne zwycięstwo, nagle pojawiły się poważne wątpliwości. Okazało się bowiem, że – nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach, w Palestynie można będzie osiedlić zaledwie niewielką część światowego żydostwa. Zauważył to już Herzl, który w swoich”Pamiętnikach” napisał:

„Przez jakiś czas myślałem o Palestynie (…), ale mój system przeniesienia Żydów dałby się tam z trudnością przeprowadzić. Potrzeba, abyśmy mieli klimat obejmujący różne temperatury dla Żydów nawykłych do sfer zimniejszych i cieplejszych. Musimy posiadać wybrzeże morskie ze względu na międzynarodowy handel; dla gospodarstwa zaś rolnego niezbędne są wielkie równiny”.

W związku z powyższym pojawiło się natychmiast kilka pomysłów nowej „siedziby narodowej”- w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Południowej… Były to jednak projekty tak utopijne, że je szybko zarzucono. I tu pojawił się kolejny teoretyk państwowości żydowskiej – Izrael Zangwill. Zgłosił on projekt, aby:

„Budować Jerozolimę w każdym poszczególnym kraju, również jak w Palestynie; oto jest misja Żydów” (S. Laudynowa, „Sprawa światowa. Żydzi, Polska, ludzkość”, t. I – s. 169, t. II – s. 37,67,68).

W wyniku tego roszczenia żydowskie do utworzenia państwa na ziemiach zamieszkanych przez Arabów poszerzone zostały o tworzenie autonomicznych tworów państwowych w krajach diaspory. Trzeba przy tym zaznaczyć, że dotyczyło to przeważnie państw, w których żydowska świadomość narodowa rozwijała się najszybciej, a więc w Europie Środkowo-Wschodniej. Najsilniej rozwinęły się te idee wśród Żydów na ziemiach polskich, czyli tam, gdzie najmocniej objawiały się wśród gojów poczucie narodowe i patriotyzm.

Tak więc ruch syjonistyczny podzielił się na dwie grupy: syjonistów ścisłych, czyli tych, którzy uważali, iż siedzibą narodową winna być Palestyna, i terytorialistów, dążących do stworzenia państewek żydowskich w krajach diaspory. Gdy na jednym z kongresów większość syjonistów pod kierownictwem Maxa Nordaua opowiedziała się za Palestyną, terytorialiści pod przewodnictwem Izraela Zangwilla założyli Jüdische Territorial Organisation – ITO (por. M. Phillippson, „Neueste Geschichte des jüdischen Volkes”). W duchu tym działał także historyk i teoretyk państwowości żydowskiej – Szymon Dubnow, który rozwinął teorię „fołkizmu”, zwanego także „autonomizmem”.

Opierając się na naukach politycznych Otto Bauera i Karola Rennera o prawach mniejszości narodowych do autonomii narodowo-kulturalnej w Monarchii Habsburskiej, postawił tezę, iż naród żydowski jest „faktem konkretnym i autochtonicznym” w diasporze, opierającym się na specyficznym sposobie społeczno-ekonomicznego bytowania i odrębności wyznaniowo-kulturalnej. Nie powinni więc Żydzi szukać swej przyszłości w złudnej wierze powstania państwa żydowskiego w Palestynie. Przyszłość Żydów leży w krajach ich dotychczasowego zamieszkania, gdzie trzeba walczyć o pełne i faktyczne równouprawnienie obywatelskie oraz o prawo do autonomii narodowo-kulturalnej i personalnej. Antysyjonistyczny „fołkizm” był nie mniej niż syjonizm konsekwentnym przeciwnikiem wszelkich teorii i praktyk asymilacji Żydów, twierdząc, że członkiem danego narodu trzeba się urodzić, bo „przyjść doń nie można” (por. J. Orlicki, „Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949”, s. 27)

Sytuacja na ziemiach polskich

W II połowie XIX wieku na ziemiach polskich pod zaborami zamieszkiwała 1/3 światowej populacji żydowskiej. Żydzi stanowili:

w zaborze pruskim około 2%, w zaborze austriackim -11,l %, na Wileńszczyźnie – 12,8% a w Królestwie Polskim 14,5% ogółu mieszkańców. Była to ludność zamieszkująca przeważnie miasta i miasteczka, chroniona przez prawo i mająca zapewniony samorząd w swoich kabałach (gminach), ale izolowana lub izolująca się od reszty społeczeństwa. Żydzi opanowali handel, trudnili się rzemiosłem, chałupnictwem oraz zajmowali się najbardziej nieproduktywnymi procederami, jak pośrednictwo, lichwa i wyszynk. Stosowano wobec nich ograniczenia dotyczące m.in. nabywania własności ziemskiej i dzierżawy dóbr narodowych. Car rosyjski Mikołaj I powołał Żydów do służby wojskowej i starał się o usunięcie ich odrębności. Szykanowanie jednak za noszenie pejsów, bród, jarmułek i długich ubiorów, tzw. chałatów, dawało tylko biurokracji carskiej okazję do zdzierania z Żydów potężnych haraczów.

Za równouprawnieniem Żydów i ich asymilacją opowiadało się w Królestwie liberalne ziemiaństwo i wszystkie ugrupowania demokratyczne. Wśród samych Żydów istniał już w tym czasie kierunek asymilatorski i patriotycznie polski. Wielka burżuazja żydowska, oświecona i liberalna, stała się nie tylko siłą ekonomiczną, ale również intelektualną. Główny jej przedstawiciel, Leopold Kronnenberg, odegrał wielką rolę w wydarzeniach lat 1861 -1864, choć mocno kontrowersyjną. Obok Kronnenberga dużą rolę w procesie asymilacji mieli: Matias Rosen, bracia Epsteinowie, rabin Beer Meisels, Henryk Wohl i wielu innych.

Żydzi włączyli się czynnie do manifestacji patriotycznych lat 1861 -1863 oraz uczestniczyli w Powstaniu Styczniowym, pełniąc odpowiedzialne funkcje (np. Kronnenberg – Dyrekcja Białych, Wohl – minister skarbu Rządu Narodowego). Nie wszędzie jednak tak było. Na Litwie „rewolucyjne dążenia Polaków budziły wstręt wśród Żydów” -jak stwierdził ówcześnie żyjący historyk i jednocześnie rabin, J. Stejnberg – „w Królestwie Żydzi byli najbardziej skutecznymi szpiegami carskimi” (D. Fajnhauz, „Ludność żydowska na Litwie i Białorusi a powstanie 1863”). Ten sam autor przytacza w swej pracy, co następuje:

„Znaczna jednak część burżuazji żydowskiej była prorosyjska, niektórzy zaś jej przedstawiciele wręcz współpracowali z władzami carskimi przeciw powstaniu (…). Z władzami carskimi współpracowało wielu członków zarządów gmin żydowskich, którzy z racji zajmowanego stanowiska byli administracyjnie i politycznie związani z aparatem państwowym. Po stronie caratu stała też ugodowo nastawiona hierarchia rabinacka, której wodzem duchowym był wileński rabin rządowy Stejnberg, zaufany Murawiowa, z którym ten ostatni porozumiewał siew sprawach walki z powstaniem” (j .w.).

Współpraca Żydów z caratem w tłumieniu Powstania Styczniowego, a także w finansowym wspieraniu go – miała głębszy sens. Przed wybuchem powstania Żydzi otrzymali od Wielkopolskiego prawo nabywania dóbr ziemskich, czego przed 1862 r. nie wolno im było czynić. Upadek powstania i konfiskata przez carat 4254 majątków szlachty polskiej oraz grabież ziemi dokonana wysiedlonym na Sybir 7000 rodzin z zaścianków szlacheckich stworzyły niebywałą okazję do wykupu przez Żydów polskiej ziemi. Władze carskie bowiem część zagrabionych majątków dały w nagrodę swoim „zasłużonym” urzędnikom, większość wystawiły na sprzedaż. Już w roku 1885 statystyki w Królestwie notują 2966 Żydów, którzy byli właścicielami bądź dzierżawcami dużych majątków, w jakich pracownikami zostali Polacy. Nie garnęli się natomiast Żydzi do pracy na roli. Wszystkich zatrudnionych wówczas w rolnictwie – rolników, oficjalistów, księgowych i urzędników – było razem z rodzinami zaledwie 5000 (A. Eisenbach, „Lud ność żydowska w Królestwie Polskim w końcu XIXw.”).

Na tym jednak nie koniec. Ogólne straty polskie w powstaniu (poległych, wymordowanych, zesłanych na katorgę) wynosiły około 250.000 osób. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że polska ludność Królestwa liczyła wówczas nieco ponad 4 miliony, to nasuwa się tu wniosek, że był to ogromny cios wymierzony w polską substancję etniczną. Dotknął on nie tylko dwory i zaścianki, ale także ludność w miastach. Ją również zsyłano na Sybir, zamykano w więzieniach, włączano do rot aresztanckich i pozbawiano własności. Pojawiła się kolejna okazja do wykupu za bezcen polskiej własności, tym razem miejskiej. Rozpoczęła się inwazja Żydów na duże miasta: wykupywanie wystawionych na licytację domów po powstańcach i masowe budowanie tanich, tandetnych, ubogich w urządzenia sanitarne „czynszówek”, przeznaczonych dla robotników napływających masowo ze względu na rozwijający się przemysł.

Zagadka Kronnenberga

W tym właśnie miejscu warto zwrócić uwagę na zagadkową rolę Leopolda Kronnenberga i grupy asymilantów. Ciekawe spostrzeżenia na ten temat wysnuł Stanisław Wysocki. Pisze on:

„Józef Ignacy Kraszewski wykorzystał swoje obserwacje jako redaktor kronnenbergowskiej ‚Gazety Codziennej’ (był nim od 1859 r. – ALS) do napisania powieści pt. ‚Żyd’ (1866), w której podaje, iż bogaci Żydzi pokładali wielkie nadzieje w możliwości realizacji swych dalekosiężnych planów w związku z trwającymi przygotowaniami do wywołania nowego powstania w Królestwie Kongresowym. W wywołaniu takiego powstania bogaci Żydzi byli żywotnie zainteresowani. Potwierdza to przytoczony przez Kraszewskiego taki oto tok ich rozumowania:

„W powietrzu czuć proch, ale dla nas to nic złego(…) skorzystajmy z dobrej okazji. Zamiast bawić się w patriotyzm, asymilację itp. mrzonki, myślmy przede wszystkim o sobie. Chłop polski nie lubi nas, wiemy o tym, ale chłop jest głupi – nie boimy się go. O szlachtę głównie nam idzie. Wmiesza się ona przez sam punkt honoru w awanturę, pójdzie do lasu, na krwawe pole, za co ją rząd ukarze, zniszczy, wytępi, wydusi, wywłaszczy, a wówczas dla nas droga otwarta” (cyt. za T. Jeske-Choiński, „Historia Żydów w Polsce,” s. 137)

I kolejny warty przytoczenia cytat:

W każdym narodzie musi się wyrobić ponad masy jakaś inteligencja i rodzaj arystokracji. My jesteśmy materiałem gotowym, my zawładniemy krajem, opanujemy już przez giełdy i przez wielką część prasy nad polową Europy. Ale naszym właściwym królestwem, naszą stolicą, naszym Jeruzalem będzie Polska. My będziemy jej arystokracją, my tu rządzić będziemy. Kraj ten należy do nas, jest nasz (S. Dider, „Rola neofitów w dziejach Polski,” s. 111)

Znana jest dobrze działalność Kronnenberga z okresu powstania i nie ma sensu jej tu przypominać, warto jednak nadmienić, że wyasygnował on na cele powstańcze l milion złotych rubli. Była to na owe czasy ogromna suma, za którą powstańcy kupowali m.in. broń za granicą. Ale też zaraz po zakupie Żyd warszawski Tugenhold, szpieg rosyjski, piastując funkcję sekretarza pułkownika Teofila Łapińskiego (dowodzącego wyprawą statku „Ward Jakson” w 1863 r.), zdradził Rosjanom szlaki przerzutowe broni i amunicji zakupionej w Anglii przez Rząd Narodowy, co uniemożliwiło zaopatrzenie powstańców w odpowiednią ich ilość (por. J. B. Pranajtis, „Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim,” s. 325).

lO IV 1864 dyktator Rządu Narodowego Romuald Traugutt został wydany żandarmom carskiej przez Żyda Artura Goldmana, zatrudnionego w skarbowości powstańczej. W następstwie tego władze rosyjskie aresztowały wielu członków Rządu i z czasem poznały dokładnie wiele tajemnic powstańczych, a wśród nich rolę Kronnenberga i jego działalność na rzecz powstania. I o dziwo! Car odznaczył Leopolda Kronnenberga najwyższym rosyjskim odznaczeniem: Orderem św. Włodzimierza oraz przyznał mu dziedziczne szlachectwo (por. J. Polak, „Zbrodnicze plemię” s. 75;S.Dider,op.cit.s.28).

„Wasze ulice, nasze kamienice”

Po zamachu na cara Aleksandra II w 1881 r. władze rosyjskie w ramach odwetu zaczęły przesiedlać na ziemie polskie z Rosji Centralnej i Litwy tamtejszych Żydów, zwanych „litwakami”. Był to element obcy polskiej kulturze, nie znający języka polskiego i wrogo nastawiony do polskich dążeń niepodległościowych. „Litwacy” osiedlali się najchętniej w osłabionym represjami Królestwie Polskim, a szczególnie w Warszawie i Łodzi. Reprezentując przede wszystkim kupców i przemysłowców, stali się poważną konkurencją dla przemysłowo-handlowych sfer Królestwa w ekspansji na rosyjskie rynki zbytu, na których

„zaczęli monopolizować różne działy handlu, zakładali składy i domy komisowe firm rosyjskich w Warszawie i Łodzi” (S. Kempner, „Dzieje gospodarcze porozbiorowej Polski,” s. 304).

Ponadto „litwacy” odgrywali jeszcze jedną, wrogą Polakom rolę: prześladowani i wysiedlani z Rosji i Litwy, stawali się gorliwymi rusyfikatorami na ziemiach polskich.

Wnikliwy obserwator stosunków panujących na ziemiach polskich na przełomie wieku XIX i XX, pozytywista Bolesław Prus, tak ujął tę sprawę w „Kronikach”:

„Stosunek niektórych grup żydowskich do Polaków jest nie tylko niegodziwy, ale wprost – nieprzyzwoity. Prawie w tej samej chwili, kiedy liberałowie żydowscy drwiącym tonem w imię rycerskości żądają od Polaków, aby głosowali za zupełnym równouprawnieniem Żydów w radach miejskich, w tej samej chwili ‚litwacy’ odgrywają rolę rusyfikatorów u nas, nawet obrażają nas, a Żydzi poznańscy wręcz głoszą, że zawsze walczyli przeciw Polakom w interesie Niemców (…). No i naturalnie upominają się o łapówkę. Dla zupełności tego ohydnego obrazu niektóre partie czy grupy Żydów nie cofają się przed pogróżkami, a nawet czynami. Polskim sklepom kooperatywnym Żydzi nie chcą wynajmować mieszkań w swoich domach; młynarze-Żydzi roszczą pretensje wyłącznego prawa dzierżawienia wszystkich młynów w kraju (…) Żydzi prawowierni u nas znają tylko jedną formę uspołecznienia: swoją narodowość; lekceważązaś prawa jednostki (choćby co do przechodzenia na inne wyznanie, lekceważą sąsiadów i używając łagodnego wyrazu nie tolerują cywilizacji. Takie stanowisko nie ma przyszłości (…)” (B. Prus, „Kroniki”, t. XX).

Nieco dalej Prus ocenia sytuację Żydów w Królestwie:

„Wracam teraz do Żydów nieprzejednanych. Narzekają oni na upośledzenie. To prawda, są oni upośledzeni – w państwie, ale nie wobec nas, Polaków. Wobec nas posiadają oni przywileje, o których ciągle się zapomina:
1) mają swój samorząd gminny, do którego nigdy nie mieszał się żaden Polak;
2) posiadali i posiadają mnóstwo, ale to mnóstwo stowarzyszeń ekonomicznych, filantropijnych i oświatowych;
3) prawie każdy Żyd umie czytać, pisać i rachować dzięki szkólkom elementarnym, które Żydzi w swoim języku mają, a jakich nam mieć nie wolno;
4) w razie konkurencji z chrześcijanami nie robią sobie ceremonii, to jest, nie dopuszczają do współzawodnictwa, bojkotują, doprowadzają do bankructwa i jeszcze wniebogłosy narzekają na ucisk!

Innymi słowy, w wyścigu o dobrobyt, dzięki zakazom, które spadły na nas, a nie dotyczyły ich, Żydzi mają i mieli ogromną przewagę. Toteż już dziś prawie cały handel, cale płynne bogactwo narodu znajduje się w ich rękach” (j.w.)

Nieprawidłowości, jakie zaczęły wytwarzać się na ziemiach polskich w wyniku ekspansji „litwaków”, zauważali także pisarze polscy pochodzenia żydowskiego. Historyk Wilhelm Feldman pisał:

„Dopiero Żydzi rosyjscy w Warszawie założyli dzienniki żargonowe. Nie znając mowy polskiej, zaczęli odnosić się do niej wrogo i w ogóle występować wobec społeczeństwa polskiego prowokacyjnie. (…) Nad Wisłą dążyli do uzyskania prawno-państwowej zagwarantowanej odrębności, co by Królestwo pozbawiło charakteru polskiego. Równocześnie czując, iż tylko z Żydami rosyjskimi tworzą potęgę, stali się centralistami rosyjskimi -tym samym stając w opozycji do najżywotniejszych interesów polskich” (W. Feldman, „Dzieje polskiej myśli politycznej,” s. 367).

W wyniku wszystkich tych działań wytworzyła się na ziemiach polskich specyficzna sytuacja w stosunkach polsko-żydowskich, którą podsumowuje Bolesław Prus w swoich „Kronikach”:

„Zobaczmy rezultat ostateczny tych stosunków. W naszych miastach Żydzi stanowią od czterdziestu do osiemdziesięciu procent ogółu mieszkańców i należy do nich czterdzieści jeden procent nieruchomości miejskich, choć w kraju tworzą tylko piętnaście procent mieszkańców. Dzięki temu nasz chłop, któremu już jest za ciasno na roli, nie może przenieść się do miasta, gdyż Żydzi nie dopuszczą go tam. We Włocławku -pisze ‚Dziennik Kujawski’ – Żydzi na ulicy Nowej, będącej główną arterią miasta, zakupili w ostatnich czasach kilkadziesiąt domów, ażeby wyprzeć stamtąd handel polski. Koroną zaś naszego położenia są następujące cyfry. Wciągu ostatnich dwunastu lat emigrowało Polaków do Ameryki dziewięćset czterdzieści dziewięć tysięcy, prawie milion. A ilu ich wyszło do Niemiec, ilu do Cesarstwa? Do Cesarstwa uciekali przeważnie rzemieślnicy, znękani ciągłymi strajkami, zaś ich miejsce kto zajął? (…) Byłem teraz w Lublinie, który znam od czasów dzieciństwa, i zdumiałem się nad mnóstwem sklepów i warsztatów żydowskich. Ulice, kiedyś niepodzielnie zamieszkane przez chrześcijan, dziś są żydowskimi i mnóstwo domów przeszło na własność Żydów.

W takim stanie rzeczy mamy dwie perspektywy. Ponieważ Żydzi rosną i wzmacniają się na naszych błędach, więc – albo ulepszymy siebie samych i nasze wewnętrzne stosunki, albo – w emigracji zmarnujemy najdzielniejsze siły, a reszta – stanie się lennikami Żydów”.

Dla zobrazowania w przybliżeniu tego, o czym pisze B. Prus, podajemy poniższe zestawienie:

Wzrost liczby Żydów w polskich miastach:

1781 1856 1897
Warszawa 4,5% 24,3% 33,9%
Łódź 12,2% 40,7%

W wielu miasteczkach kresowych liczba Żydów przekraczała 50% ogółu ludności (np. w Pińsku i Łucku było ich 80%).

W latach 1864-1914 ziemie polskie opuściło 4 327 000 Polaków, którzy zmuszeni byli udać się na emigrację w poszukiwaniu pracy i chleba. Ich majętność przechodziła w obce ręce (por. J. Topolski „Dzieje Polski,” s. 532).

Zmiany w strukturach społecznych i narodowościowych na ziemiach polskich w taki oto sposób ujął Feliks Koneczny, historyk cywilizacji:

„Wolne zawody przechodziły w ręce żydowskie w nieproporcjonalnym odsetku. Prasa poszła w znacznej części na żołd Żydów, ekonomia żydowska zapanowała niepodzielnie nad stosunkami gospodarczymi, a po miastach topniała własność nieruchoma chrześcijańska „. We wszystkich miastach zaboru austriackiego i rosyjskiego ” tubylcy uciekali przed Żydami na peryferie miasta. Handel żydowski przybrał cechy jakby monopolu, a rolnictwo popadało w niesłychane zadłużenie u Żydów, rzemiosło zaś grzęzło w nędzy, i niestety, w ciemnocie. Rozrost zaludnienia żydowskiego wyprzedzał przyrost ludności polskiej coraz silniej; poczęły się wprost obliczenia, kiedy ilość Żydów zrówna się z liczbą Polaków na polskich ziemiach, kiedy ją prześcignie. Zadawano sobie już całkiem poważnie pytanie: czy oni są u nas czy też my u nich?” (F. Koneczny, „Cywilizacja żydowska,” s. 353).

To w tym właśnie okresie narodziło się powiedzenie żydowskie: „Wasze ulice, nasze kamienice”, i nie było to tylko ironiczne stwierdzenie istniejącego stanu rzeczy, ale w pewnym sensie określenie przyszłego programu działań wobec Polaków.

Naszym Jeruzalem będzie Polska”

Wszystkie procesy politycznego odrodzenia się Żydów, poszukiwania własnej tożsamości narodowej i kreowanie nowych rozwiązań ideowych i terytorialnych, najmocniej zaznaczyły się na ziemiach polskich.

Złożyły się na to następujące przyczyny:

1. Dzięki – bezprecedensowej w dziejach – polskiej tolerancji, Żydzi znaleźli na ziemiach polskich azyl przed prześladowaniami w innych krajach Europy, doskonałe warunki do rozwoju, ochronę prawa (1264,1334) i autonomię, jakiej nie mieli nigdzie na świecie poza Palestyną. W wyniku tego Rzeczpospolita stała się Paradissus Judeaorum – „Rajem dla Żydów”, czego wyraźnym objawem był stały ich napływ z Azji i Europy. W Polsce znalazło się najwięcej Żydów, kilkakrotnie więcej niż w jakimkolwiek innym państwie.

2. W wyniku rozbiorów Rzeczypospolitej przez ościenne mocarstwa w II połowie XVIII wieku i podziału narodu między zaborców, upływu krwi polskiej w wyniku wojen i licznych przegranych zrywów niepodległościowych, germanizacji, rusyfikacji i nieustannej wojny psychologicznej naród polski znalazł się w sytuacji, którą jego wrogowie uznali za beznadziejną, nie rokującą odrodzenia jakiejkolwiek formy państwowości. Uznano go za „gnijącego trupa”, a skoro jest „trup”, to natychmiast „pojawia się robactwo, które chciałoby go toczyć”. Naród na pozór słaby i konający chciano przywalić kamieniem grobowym i uniemożliwić mu zmartwychwstanie. Cywilizacja talmudyczna me zna bowiem pojęcia „wdzięczność”, ale nade wszystko przedkłada bożka Interesu.

Taki układ stosunków nasunął niektórym ugrupowaniom żydowskim myśl, że na ziemiach polskich można będzie bez trudu utworzyć „ziemię judzką”, czyli „wykroić kawał Polski” dla Żydów, na państwo wyłącznie żydowskie. Koncepcję taką wysunął już w XVIII wieku Jakub Frank, ale w owym czasie mogły to być tylko marzenia. Uznano zatem, iż dopiero na przełomie wieków XIX i XX pojawiły się warunki do realizacji takiego pomysłu. Nie rezygnowano przy tym z projektów, aby tworzyć państwo żydowskie do spółki z tubylcami, z gojami, na całym obszarze ziem polskich, chcąc – na miejsce mającego się odrodzić państwa polskiego – wprowadzić nowy rodzaj państwa żydowsko-polskiego:

Judeopolonię oficjalną, uznawaną i przez Polaków, i przez czynniki międzynarodowe.

Powstały w ten sposób dwa programy nawzajem się uzupełniające. Na pewnym obszarze powstałoby państwo żydówekie, w którym Polacy nie mieliby w ogóle głosu, a niezależnie od tego, i obok tego, mogliby Żydzi stanowić w całej Judeopolonii równoprawny czynnik polityczny. Rozwiązania takie popierało międzynarodowe żydostwo, czemu wyraz dano m.in. w „Okólniku kierowników politycznych kół żydowskich z XI 1898 r. do Żydów polskich”. Na stronie 173. napisano w nim:

Bracia i Współwyznawcy! Trzeba aby kraj został naszym królestwem (…). Starajcię się po trochu usunąć Polaków ze wszystkich ważniejszych stanowisk i skupić w naszych rękach wszystkie nici władzy społecznej. Wszystko, co do chrześcijan należy, powinno stać się waszą własnością, związek izraelski dostarczy wam potrzebnych do tego środków. Już zaczęto na ten cel zbierać potrzebne fundusze, a udaje się lepiej, niż przypuścić by można. Dla doprowadzenia do skutku planu wyrwania stanowczo Galicji chrześcijanom, wszyscy nasi wielcy bogaci zapisali się na znaczne sumy. Da baron Hirsch, dadzą Rotschyldzi, Bleichrederowie i Mendelsonowie i inni dadzą (…). Bracia i współwyznawcy! Dołóżcie wszelkich usiłowań, ażeby doprowadzić do skutku to, co zamierzamy” (por. J. Polak, op. cit. , s.28; S. Wysocki, „Żydzi w dziejach Polski,” s. 89).

Jakby w odpowiedzi na to wezwanie w 1902 r. odbył się w Mińsku Litewskim Wszechrosyjski Zjazd Żydowski o wyraźnym charakterze nacjonalistycznym, postulujący narodową ofensywę żydowską w krajach golusu (golus= świat nieżydowski – ALS). Jego uchwała stanowiła podbudowę do kształtowania się programów żydowskich partii politycznych.

Oprócz działających ideologów syjonistycznych na ziemiach polskich zaczęły się tworzyć ośrodki skupiające aktywistów, starające się narzucić pozostałym Żydom swój punkt widzenia.

„Polska jest naszą współwłasnością”

Fołkistowskie teorie „budowania Jerozolimy w każdym kraju” diaspory były oparte na zasadach powszechnie wprowadzanej emancypacji, na prawach gwarantowanych jednostce ludzkiej i mieściły się w granicach dozwolonego działania mniejszości narodowych. W rzeczywistości jednak nigdzie nie podejmowano prób ich realizacji i nigdzie też nie zostały zrealizowane.

Inaczej było na ziemiach polskich. Żydzi, którzy w początkach XX wieku stanowili tu średnio od  8 do 10% (w zależności od zastosowanych metod statystycznych), zdecydowanie sprzeciwiali się określaniu ich jako mniejszości narodowej i żądali traktowania siebie jako pełnoprawnych współgospodarzy ziem polskich. Takiego absurdalnego żądania nie zgłosili w żadnym innym kraju.

Żydzi, prześladowani i wypędzani ze wszystkich krajów Europy  (i nie tylko), znaleźli schronienie i opiekę prawa w Polsce, teraz niepomni na ten fakt, przygotowywali się do odebrania Polakom praw decydowania o losach własnej ojczyzny. Podstawą do roszczeń stała się teza, że Żydzi są odwiecznymi mieszkańcami ziem polskich i że to oni byli twórcami państwowości polskiej. Nie będziemy tu rozważać szczegółowych rewelacji, jak to „banda Piasta zdetronizowała żydowskiego króla i przejęła w Polsce władzę”, a przejdziemy do opisu dwóch bliższych nam wydarzeń, rzucąjucych nieco światła na tę sprawę. Oddajmy głos B. Mieszkiewiczowi, uczestnikowi pewnego spotkania:

„Bardzo pouczające pod tym względem było spotkanie, jakie odbyło się w połowie maja 1987 w Instytucie Francuskim w Warszawie z Rachelą Erthel, profesorem Uniwersytetu Paryskiego, wykładającą cywilizację żydowską i język jidysz, autorką kilku książek z tej dziedziny. Zaraz na początku wykładu usłyszeliśmy, że Żydzi żyli w Polsce od niepamiętnych czasów, zaś większy napływ na skutek prześladowań w innych krajach nastąpił w XII wieku, a nazwa Polska pochodzi wg żydowskiej legendy (‚legende’, a nie ‚conte’, co byłoby synonimem ‚podania’, ‚opowieści’) od hebrajskiej nazwy ‚po lin’, która jest synonimem drugiej Ziemi Obiecanej, a która zniekształcona przez Niemców na Polen dała nazwę kraju. (…)

Nie chcę wszakże podejrzewać złej woli, zwłaszcza, że wykład był skierowany do polskiego audytorium, więc jest to dobry przykład homine unius libri odrzucającego wszelkie fakty, które mogłyby zakłócić spoistość poglądów. Zauważmy przy tym, że owa sugestia, iż Żydzi żyli w Polsce od niepamiętnych czasów, a więc może od II wieku… (że przeczą temu tak źródła pisane, jak i archeologia – tym gorzej dla źródeł) i że to od nich pochodzi nazwa kraju, zmienia pozycję Żydów: z obcych przybyszów stają się współgospodarzami, jeśli nie pierwotnymi mieszkańcami tej ziemi, po których dopiero osiedlili się Słowianie podczas Wędrówki Ludów. Jest to jeden z klocków do łamigłówki, pozwalający lepiej odczuć i zrozumieć postawy i zachowanie się Żydów przed rokiem 1918 i po nim.

Znałem tę opowiastkę, wykładnię słów ‚po lin’, znaczących dosłownie ‚tu odpoczniesz’, odpoczniesz w oczekiwaniu na Mesjasza, który wywiedzie cię do Ziemi Obiecanej – choć przyznam, że zaskoczyło mnie wygłoszenie jej ex professe przez profesora paryskiego uniwersytetu” (B. Mieszkiewicz, „Antysemityzm?,” s. 4).

Autor powyższych słów zaskoczony był „rewelacjami” prof. Racheli Erthel na temat pochodzenia nazwy „Polska”. Dziś zapewne jest świadom, iż wygłoszona przez nią teoria została uznana urzędowo za prawdziwą, a co więcej, odpowiednio jeszcze zmodyfikowana, a raczej bardziej pogmatwana. W Jewish Museum w Nowym Jorku, przy Fifth Avenue, w dziale poświęconym Żydom z ziem polskich, znajduje się informacja, że Żydzi wypędzeni z Hiszpanii i tułający się po Europie zatrzymali się w miejscu, które uznali za właściwe, aby spocząć („Po-lin”); i stąd pochodzi nazwa Polska. Przytaczamy ten napis w oryginalnym angielskim brzmieniu: „After the Jews, were expelled from Spain, they traveled eastward. At one point they stopped to rest, and a note dropped down from the sky. ‚Po-lin’, it said in Hebrew ‚Stay here’. That is how Poland got its name” (odpis ze zdjęcia wykonego ll VIII 1994).

Warto przypomnieć, że „Edykt o wygnaniu Żydów z Hiszpanii” podpisany został 31 III 1492 r., a znękani Żydzi dotarli do Polski po wielu latach, via Portugalia i północna Afryka. Polska w owym czasie udzieliła już schronienia wielu falom prześladowanych Żydów, a sama jako państwo przeżywała swój Złoty Wiek. Z informacji w Jewish Museum wynikałoby, że wówczas nie miała nawet jeszcze nazwy. Niewątpliwie w tworzeniu tego muzeum udział brało wielu profesorów, wykładowców wyższych uczelni całego swiata. Zostawmy to bez komentarzy.

Idea, że Żydzi są pełnoprawnymi współgospodarzami Polski, jest nadal aktualna. Nie przypadkiem wynikły kontrowersje przy ustalaniu napisu na pomniku poświęconym tragedii Żydów w Jedwabnem, gdy pojawiło się tam stwierdzenie, że zamordowani byli „współgospodarzami” tej ziemi. I nie przypadkiem to określenie zostało tam wprowadzone.

(…)

Podsumowanie

Próba „przywalenia Polski kamieniem grobowym” -jak określił to prof. J. R. Nowak – przez stworzenie na ziemiach polskich sztucznego tworu przy pomocy Niemców, zwanego Judeopolonią, zakończyła się fiaskiem. Jednak w walce o niedopuszczenie do realizacji tych planów Polska poniosła duże straty i stała się przedmiotem manipulacji na arenie międzynarodowej. Wrogowie nie potrafili docenić narodowych dążeń Polaków i wydawało się im, że nieograniczone pieniądze i wsparcie potężnego mocarstwa mogą być silniejsze nad wolę narodu do odrodzenia własnej Ojczyzny.

Z obłędnych planów jednaknie zrezygnowano. Nie udało się stworzyć dywersyjnego tworu państwowego przy pomocy Niemców, więc już od roku 1919 zaczęto planować zniewolenie Polski przy pomocy bolszewików, co zaowocowało w 1944 r. stworzeniem tzw. Polski Ludowej, w której mordy elementu niepodległościowego, znieważanie godności narodu i walka z polskimi tradycjami miały doprowadzić do wynarodowienia i stalinizacji „mas polskich”. Okaleczony naród, chociaż poniósł ogromne straty, zdołał jednak zachować w sobie tyle żywotności, aby walczyć o to, „żeby Polska, były Polską”.

Trzecia próba zniewolenia i zniszczenia Polski narodowej została podjęta od roku 1989, gdy pod pretekstem transformacji zaczęto jawnie propagować likwidację państw narodowych (nie wszystkich!!!) i stworzenie globalistycznego kibucu, składającego się z kosmopolitycznych euroregionów, sterowanych przez międzynarodowy kapitał. Miejmy nadzieję, że i tym razem Polakom nie zabraknie siły i chęci aby walczyć o zachowanie wartości, o które walczyli i za które ginęli nasi Ojcowie. [Niestety, zabrakło – admin]

Bibliografia do tematu „Judeopolonia”

Bałaban M., „Historia i literatura żydowska”, Lwów – Kraków – Warszawa 1925
Bałaban M., „Studia historyczne”, Warszawa 1927
Bimbaum N., „Den Ostjuden ihr Recht”, Wien 1915
Dmowski R., „Świat powojenny a Polska”, wyd. III, Warszawa 1932
Dmowski R., „Myśli nowoczesnego Polaka”, Londyn 1953
Eisenbach A., „Ludność żydowska w Królestwie Polskim w końcu XIX w, w: ,Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego”, 1959, nr 29
Fajnhauz D., „Żydzi na Litwie i Białorusi w XIX w”, w: „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego”, 1959, nr 51;
Fajnhauz D., „Ludność żydowska na Litwie i Białorusi a powstanie 1963”, w: „Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego”, 1961, nr 38
Ford H., „Międzynarodowy Żyd”, Warszawa 1998
Hartglas A., „Zasady naszego programu politycznego w Polsce”, Warszawa 1918
Hirschhorn S., „Historia Żydów w Polsce od Sejmu Czteroletniego do wojny europejskiej (1788-1914)”, Warszawa 1921
Jeske-Choiński T., „Historia Żydów w Polsce”, Warszawa 1919
Johnson R, „Historia Żydów”, Kraków 1998
Kautski K., „Rasse und Judentum”, Berlin 1914
Kautski K., „Socjal-Demokracja”, w: „Rewolucja proletariacka i jej program” [przekład polski]. Warszawa 1924
Kempner S., „Dzieje gospodarcze porozbiorowej Polski”, Warszawa 1912
Kobyliński S., „Sprawa polska a kwestia żydowska”, Poznań 1924
Koneczny F., „Logos i Ethos”, Poznań 1921
Koneczny F., „Cywilizacja żydowska”, Warszawa 1997
Korsch H., „Żydowskie ugrupowania wywrotowe w Polsce”, Warszawa 1925
Kruszyński J. MT, „Żydzi i kwestia żydowska”, Włocławek 1920
Krysiak F., „Dwa dni grozy we Lwowie”, Kraków 1919
Krajewski J., „Białe karty w sprawach polsko-żydowskich na przełomie XIX i XX wieku do roku 1939”, Warszawa 1989
Kurnatowski J., „W sprawie żydowskiej”. Warszawa 1914
Laudynowa S., „Sprawa światowa. Żydzi, Polska, ludzkość”, t. I-II, Chicago 1919
Marchlewski J., „Antysemityzm a robotnicy” [reprint]. Warszawa 1972
Marks K., „W kwestii żydowskiej”, w: K. Marks, F. Engels, „Dzieła”, t. I, Warszawa 1961
Marylski A., „Dzieje sprawy żydowskiej w Polsce”, Warszawa 1912
Mieszkiewicz B., „Antysemityzm?”, Kraków b.r.
Niemojewski A., „Prawo żydowskie o gojach”. Warszawa 1918
Niemojewski A., „Dusza żydowska w zwierciadle Talmudu”, Warszawa 1920
Nowaczyński A., „Mocarstwo anonimowe”, Warszawa 1920
Nowak J. R., „Haniebna karta”, w: „Słowo – dziennik katolicki”, 24-25 III 1995
Nowak J. R., „Judeopolonia. Nieucy z ‚Wyborczej'”, w: „Nasza Polska”, 24 III 1999, nr 12
Orlicki J., „Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949”, Szczecin 1983
Pawlikowski M., „Dwa światy”, Londyn 1952
„Pamiętnik z I zjazdu Zjednoczenia Polaków Wyznania Mojżeszowego wszystkich ziem polskich”, Warszawa 1919
Phillippson M., Neueste Geschichte desjudischen Volkes”, Band I-III,Leipzig l911
Pobóg-Malinowski W., „Najnowsza historia polityczna Polski”, t. II, Londyn 1983
Pogonowski J. C., „Jews in Poland. A Documentary History”, New York 1993
Polak J., „Zbrodnicze plemię”, Wrocław – Warszawa b.r.
Pranajtis J. B., „Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim”. Warszawa 1937
Reich L., „Żydowska Delegacja Polaków w Paryżu”, Lwów 1922
Rolicki H., „Zmierzch Izraela”, Warszawa 1932
Rostański K., „Polonii w Ameryce z Żydami sprawa w dobie odbudowy Państwa Polskiego”, Warszawa 1925
Segel B., „Die polnische Judenfrage”, Berlin 1916
Szczepański W, „Najstarsze cywilizacje Wschodu klasycznego”, t. I: „Egipt”, t. III: „Egea i Hatti”, Lwów 1922-1923
Tartakower A., „Emigracja żydowska z Polski”, Warszawa 1934
Tartakower A., „Zarys socjologii żydostwa”. Warszawa 1938
Topolski J., „Dzieje Polski”, Warszawa 1977
Trzeciak S., „Mesjanizm a kwestia żydowska”, Warszawa 1934
Trzeciak S., „Program światowej polityki żydowskiej”, wyd. III rozszerzone, Warszawa 1936
Trzeciak S., „Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce”, Warszawa 1939
Tworakowski S., „Polska bez Żydów”, Warszawa 1939
Wasiutyński B., „Ludność żydowska w Polsce w wieku XIX i XX (Studium statystyczne)”, Warszawa 1930
Witos W, „Moje wspomnienia”, IWW 1978
Wróbel P, „Między nadzieją a zwątpieniem”, w: „Więź”, VII-VIII 1986
Zadrecki T., „Talmud w ogniu wieków”. Warszawa 1936
Znaniecki F., „Upadek cywilizacji zachodniej”, Warszawa 1921
Żabotyński W., „Polaki i Jewreje”, Odessa 1921
Żabotyński W., „Państwo Żydowskie”, Warszawa – Lwów, b.r.
„Żydzi a powstanie styczniowe”. Materiały i dokumenty opracowane do druku przez A. Eisenbacha, D. Fajnhauza i A. Weissa, Warszawa 1963

Artykuł zaczerpnięto ze strony http://www.naszawitryna.pl, wytłuszczenia, kursywa itp. jak zwykle admina.

Komentarzy 21 to “Judeopolonia to nie żaden wymysł”

  1. 166 said

    Szanowny Panie Marucho!
    Udało się Panu wywołać u mnie stan głębokiej depresji człowieka ze wszech stron zaszczutego przez zdradziecką mniejszość żydowską.
    166 wnosi o natychmiastowe lekarstwo w postaci rozwiązania problemu żydowskiego zgodnie z polskim interesem.
    Przypominam, że to koalicja PiS-LPR-Samoobrona uchwaliła przepis o zakazie wymagania od kandydatów do funkcji publicznych podawania narodowości i wyznania.

    Jak ktoś niekumaty ma wiedzieć na kogo głosować? Skoro nawet 166 nie bardzo teraz wie? A, acan, wiesz? Kościół – z biskupami frankistami, rząd – masony i niemce. Mnie od tego już głowa boli i amol nie pomaga.
    166 pokładało nadzieje w Wojsku Polskim, ale po filmie „Towarzysz Generał” nie ma już złudzeń. Stocznie jako ośrodki oporu – zlikwidowane, przemysł zbrojeniowy chyba jakoś też.
    Jak PO sprywatyzuje lasy, to nawet w partyzantów nie będziemy mieli się gdzie zorganizować, bo nas właściciel nie wpuści – będzie miał dodrukowaną forsę z Londynu i zatrudni przeciwko nam naszych wojskowych. HORROR!

    Lekarstwo więc natychmiast proszę, bo mogę dostać jakiś większych dolegliwości! I kto zamiast mnie będzie pisał kontrowersyjne komentarze?

  2. lopek said

    Nie należy zapominać, że powyższy artykuł, dotyczy Polski – przynajmniej w granicach, przedstawianych na mapach z 1937 roku!
    Obecnie, należy obserwować uważnie, politykę unych w Polsce i Ukrainie. Dlaczego? Ano dlatego, że jeżeli nie wyjdzie budowa judeopoloni w wersji soft – tylko ogłupianie Polaków, une będą antagonizować Polaków z Ukraińcami, aż do wywołania wojny ukraińsko-polskiej. Wtedy Polacy nawzajem z Ukraińcami, pozabijają się a tych, którzy ocaleją, wymorduje NATO w ramach stabilizacji, vide – była Jugosławia!

  3. j said

    Historycy tacy jak A.L.Szczesniak – to prawdziwe „perly” rzucane przed wieprze w polskiej nauce. Dlatego sa przez wieprze zamilczani lub … niszczeni. Tekst Szczesniaka znakomity choc nie przecze, ze jednak rzeczywiscie troche frustrujacy. No ale my slowianie, chyba juz nigdy sie nie zmienimy i…musimy z tym jakos zyc.

    PS. Panie 166 jest sposob na panski problem zdrowotny! Zamknac w szafie „kumputer” i polknac klucz od szafy 🙂
    No ale co wtedy my na tym forum zrobimy bez „166”. Proponuje wiec duza rozwage w dzialaniu.
    Pozdrawiam

  4. Toronto said

    Zydzi w dziejach Polski – S.Wysocki
    Zydzi w III Rzeczpospolitej – S.Wysocki
    Ostrzezenie – T.Koziej
    Strach byc Polakiem – H.Pajak
    Przemilczane zbrodnie 1939-1941 – J.R.Nowak
    The rulers of Russia – D.Fahey
    In the shadow of Wall Street – P.deVillemarest
    Before Hitler came – D.Bronder
    Przestrogi dla Polski – S.Staszic
    Cytaty:
    „Zydzi to letnia i zimowa szarancza, ktora polskie wsie ubozy, a miasta smrodem napycha”… „ZYDZI BYLI ZARAZA WEWNATRZ, ZARAZA CIAGLE CIALO OSLABIAJACA”
    „Zydzi sa nieprzyjaciolmi naszej wiary chrzescijanskiej”…

    Towarzysze zydzi – http://www.polonica.net
    http://www.polonica.net/TowarzyszeZydzi.htm

    Kaczynscy nacjonalistami zydowskimi ? – RAPORTNOWAKA.PL
    http://www.raportnowaka.pl/news.php?typ=pis&id=257

    List H.Pajaka do Z.Ziobro (z archiwum „google”)
    http://74.125.95.132/search?q=cache:74Jim5z7wIwJ:www.glos.com.pl/Archiwum_nowe/Rok%25202006/03-04_2006/strona/Lublin.html+s.wysocki+zydzi+w+dziejach+polski&cd=39&hl=en&ct=clnk&gl=ca

    Zydowska nienawisc do Polski i Polakow – Gazeta polonijna KWORUM
    http://www.kworum.com.pl/art2708,nienawisc_do_polski_i_polakow.html

  5. Ryziel said

    Mam kolegę Ślązaka który mieszka w Niemczech okazuje się że tam też Żydki rządzą czy tam nie kombinują rozszerzyć Judopolonię o byłe NRD

  6. Zenek said

    Kiedys obejrzalem w polskiej TV dyskusje n/t kultury zydowskiej w Polsce, w ktorej bral udzial naczelny rabin Polski
    Szudrich. Wypowiedzial on zdanie, ktore moim zdaniem powinno
    otrzezwic wielu polskich zydofilow. Powiedzial on mianowicie, ze gdyby nie Holocaust, w Polsce byloby dzisiaj 13 mln Zydow a Warszawa wygladalaby jak Manhattan.
    Przed wojna Zydzi mowili: ‚Wasze ulice, nasze kamienice.”
    Gdyby spelnila sie wizja Szudricha, dla nas Polakow mogloby chyba zabraknac miejsca i na ulicach.
    Soojrzmy rowniez na historie z tej strony. Przeciez odrzucajac basnie o bohaterstwie, meczenstwie, itd, to jezt zwykla darwinowska walka o byt.
    My Polacy mozemy chyba mowic o szczesciu, ktore nam sie trafilo pewnie wg zasady, ze glupi ma szczescie.

  7. efka said

    Ręce opadają, faktycznie jest powód do depresji.

  8. aga said

    Szanowni Państwo

    Prof.Tomasz Strzembosz / ksiązka o Jedwabnem/,
    prof.L.A.Szczesniak,rowniez prof.Wieczorkiewcz.
    Bylam bardzo zaskoczona ,ze historyk ,taki wydawałoby się około salonowy:prof.Wieczorkiewicz tez wyraźnie mowił o finasowym wkladzie zydostwa w wymordowaniu swojej biedoty rękami hitlerowcow.Nie wiem czy to bylo oficjalnie w telawizji?
    W każdym razie wszyscy trzej historycy zmarli tuz po wydaniu swoich niewygodnych dla jedynej poprawnej dla establishmentu „prawdy” książek w stosunkowo młodym wieku /ok.65 lat/ na „zawal”.
    A zawaly to juz od dawna specjlanośc mośkow ze służb.
    Myślę,ze powinnismy rowniez na takie „zbiegi okoliczności” zwracać uwagę, nawet jesli się narazimy na zarzuty o wyznawanie dziejowej teorii spskowej,ZEBY ONI WIEDZIELI,ZE MY TEŻ WIEMY! 😉

  9. jowram said

    Polityczne i społeczne uwarunkowania reformy polskiego państwa u progu XXI wieku

    Autor: Wojciech Błasiak
    09.03.10 15:51

    Głos w panelu Ogólnopolskiej Konferencji „Poseł z każdego powiatu” zorganizowanej przez Wyższą Szkołę Turystyki i Ekologii, Stowarzyszenie na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego „Jednomandatowe Okręgi Wyborcze” i Starostę Suskiego – Sucha Beskidzka, 5-6 marca 2010

    Współczesne polskie państwo można, używając określenia Gunnara Myrdala, określić mianem miękkiego państwa, które ma cechy analogiczne, choć nie tożsame z państwami nazywanymi ongiś Trzecim Światem. Są to cztery cechy strukturalne, a nie koniunkturalne, które czynią z naszego państwa zagrożenie dla przyszłości i bezpieczeństwa jego obywateli. Są one strukturalne, gdyż wynikają ze sposobu funkcjonowania struktur społecznych i politycznych w Polsce, a nie z koniunkturalnych składów polskiego parlamentu czy poszczególnych partii. Po pierwsze jest to państwo silnie skorumpowane. Po drugie znacząco nieskuteczne i nieudolne. Po trzecie istotnie niepraworządne. I po czwarte jest to państwo o ułomnej, mocno fasadowej demokracji.

    Te cztery strukturalne cechy są stale reprodukowane dzięki proporcjonalnej ordynacji wyborczej do Sejmu. Ordynacja ta pełni rolę współczesnego ustrojowego liberum veto, które ongiś reprodukowało miękkie państwo I Rzeczypospolitej XVIII wieku. Wyjściowym i niezbywalnym warunkiem reformy polskiej państwowości jest zniesienie partyjnej ordynacji wyborczej i wprowadzenie ordynacji większościowej opartej na jednomandatowych okręgach wyborczych. Otworzy to możliwość budowy twardego państwa narodowego i głębokiej demokracji obywatelskiej. Taka ustrojowa zmiana umożliwi wyłonienie nowych elit politycznych i ich podporządkowanie polityczne wyborcom oraz przetnie zależności między strukturami władzy politycznej w państwie, a węzłami rodzimej sieci oligarchii finansowo-politycznej.

    W istocie więc pytanie o polityczne i społeczne uwarunkowania reformy polskiego państwa u progu XXI wieku, to pytanie o polityczne i społeczne uwarunkowania wprowadzenia nowej większościowej ordynacji wyborczej do Sejmu. Główną przeszkodą w zmianie ordynacji wyborczej są elity partii politycznych oraz cała klasa polityczna funkcjonująca na naszej scenie polityczne, a w głębokim tle struktury społecznej również sieć oligarchii finansowo-politycznej z niejawnymi w większości węzłami. Elity, klasa i sieć mają w moim przekonaniu pełną świadomość zagrożenia, jakie stanowi dla nich ordynacja większościowa. Można więc oczekiwać z ich strony stałego przeciwdziałania wszelkim próbom jej wprowadzenia. To przeciwdziałanie będzie realizowane również przez wspierającą tę klasę i sieć media prywatne i podporządkowane elitom i klasie masowe media publiczne, z wyjątkiem koncernu medialnego polskich redemptorystów. Trawersując określenia jednego z amerykańskich dziennikarzy można bowiem powiedzieć, że Czwarta Władza jest Piątą Kolumną polskiej demokracji. Obecne elity polityczne, wsparte mediami masowymi, robią wszystko, aby nie dopuścić nawet do debaty politycznej z ordynacją w roli głównej, nie mówiąc o stanie państwa. Równocześnie mają świadomość narastającego kryzysu politycznego, więc sięgają celowo po zastępcze tematy od zmiany Konstytucji, po parytety płci na listach wyborczych, aby tworzyć szum informacyjny i wprowadzać tematy zastępcze. Najprawdopodobniej przygotowują też wariant rezerwowy w postaci wprowadzenia ordynacji mieszanej, tak aby dać obywatelom pozory biernego prawa wyborczego, a zachować przy tym pakiet kontrolny sceny politycznej.

    Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat jedynym podmiotem stale działającym na rzecz ordynacji większościowej był Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, założony i animowany przez prof. Jerzego Przystawę w 1992 roku we Wrocławiu. Ruch w takcie 18 lat swojego działania dokonał dwóch fundamentalnych rzeczy.

    Po pierwsze dokonał intelektualnego i naukowego przełomu wypracowując, m.in. na dziesiątkach konferencji, głęboką analizę stanu polskiej państwowości i formułując diagnozę tej sytuacji i istotę naprawy polskiego państwa. Ruch wypracował również pełną i twardą argumentację przeciw ordynacji proporcjonalnej, a za ordynacją większościową, wbrew stanowisku praktycznie całej akademickiej politologii, socjologii polityki i akademickiego prawa konstytucyjnego. Ruch de facto wykonał pracę naukową dużego instytutu naukowego. O ile jeszcze w latach 90. zdarzały się publiczne wystąpienia polemiczne z argumentacją Ruchu, o tyle od ponad 10 lat jedynym sposobem występowania przeciw argumentom Ruchu jest stosowanie przemilczenia.

    Po drugie Ruch dokonał dyskretnego przełomu w świadomości publicznej, gdyż mimo stale istniejącej medialnej i politycznej zmowy publicznego milczenia zdołał wprowadzić do świadomości znaczącej części Polaków kwestię ordynacji większościowej. Dzięki mrówczej pracy na przestrzeni 18 lat działaczy i sympatyków Ruchu, znacząca część Polaków rozpoznaję obecnie problem i znacznie ordynacji większościowej. Z wyrywkowych sondaży wynika, że postulat wprowadzenia ordynacji większościowej popiera około 70% Polaków. Ruch zdobył też sojuszników społecznych w postaci zadeklarowanego poparcia osobistego kilkuset wójtów, burmistrzów i prezydentów, kierownictw związków zawodowych typu lekarze i pielęgniarki czy kilku stowarzyszeń społecznych.

    Równocześnie duże poparcie społeczne postulatu zmiany ordynacji wyborczej nie przełożyło się na mobilizację polityczną i społeczną. Akcje polityczne, co było widoczne szczególnie w Marszach na Warszawę, nie wyszły poza aktywistów i sympatyków Ruchu. Jest to jak się wydaje szersze zjawisko dość głębokiej demobilizacji społecznej i politycznej polskiego społeczeństwa, co potwierdzają badania ukazujące niski poziom kapitału społecznego Polaków. Można zaryzykować tezę o silnej atomizacji i atrofii społecznej Polaków, przy ich nadal niskim poziomie samooceny narodowej. Równocześnie charakterystycznym zjawiskiem jest brak darzonych zaufaniem społecznym ośrodków społecznej mobilizacji w postaci poszczególnych instytucji i osób. A bez takich ośrodków przebudowa tego stanu nie jest możliwa.

    Jest oczywiste, że w takiej sytuacji społecznej i przy takim układzie sił politycznych i medialnych, nie wspominając o finansowych i organizacyjnych, naprawa polskiego państwa poczynając od zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu jest niemożliwa. Aby wszakże móc rozpocząć taką naprawę i wprowadzić ordynację większościową, konieczne jest dokonanie mobilizacji politycznej i społecznej w skali masowej, która wymusi w drodze presji politycznej na klasie politycznej przeprowadzenie takiej zmiany. Bez presji politycznej i to na masową skalę naprawa państwa będzie niemożliwa. W istocie więc możliwości naprawy polskiego państwa leżą w możliwościach przełamania głębokiej demobilizacji społecznej i politycznej polskiego społeczeństwa i odbudowy ośrodków społecznej i politycznej mobilizacji. Tego Ruch nie dokonał i nie dokona. Ruch może jedynie w sytuacji zaistnienia takiej mobilizacji wpłynąć na jej kierunki poprzez polityzację postulatu wprowadzenia systemu większościowego.

    Polityzacja postulatu zmiany systemu wyborczego w Polsce i wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych jest kolejnym krokiem jaki można cząstkowo wykonać. Polityzacja postulatu oznacza uczynienie z kwestii stosunku do wprowadzenia ordynacji większościowej istotnego podziału politycznego. Wprowadzenie takiego podziału politycznego wymaga wymuszenia na elitach politycznych zajęcia stanowiska w tej skutecznie przez nie przemilczanej kwestii. Najlepszym czasem dla prób polityzacji są wybory parlamentarne i prezydenckie. Zbliżające się wybory prezydenckie będą pierwszą okazją do wymuszenia publicznego ustosunkowania się przez kandydatów do postulatu wprowadzenia ordynacji większościowej. Nie sposób przewidzieć, czy któryś z kandydatów uczyni z postulatu zmiany ordynacji wyborczej i wprowadzenia ordynacji większościowej kluczową kwestię polityczną w samej kampanii prezydenckiej. Kandydaci z obecnych partii politycznych z pewnością tego nie uczynią, co najwyżej sprowadzając ten postulat do rangi jednej z wielu zmian. Niemniej zaproponowana przez prof. Jerzego Przystawę formuła listu otwartego do wszystkich kandydatów ubiegających się o mandat prezydencki zasługuje na pełne poparcie.

    Kolejnym momentem politycznym będą przyszłoroczne wybory parlamentarne, co do których należy przygotować również taktykę polityzacji, a być może trzeba by pójść dalej i zastosować taktykę delegitymizacji wyborów i całego systemu wyborczego, ze względu na łamanie przez ordynację wyborczą polskiej Konstytucji.

    Możliwości polityzacji postulatu zmiany systemu wyborczego jako klucza ustrojowego do naprawy polskiego państwa oraz możliwości mobilizacji społecznej i politycznej szerokich kręgów polskiego społeczeństwa nie są do przewidzenia. Można wszakże przewidywać podstawowe procesy, w ramach których będą one rozgrywane.

    Pierwszą prawidłowością czy tylko znaczącą tendencją będzie pogłębianie się negatywnych cech miękkiego państwa. W mojej ocenie wchodzimy w fazę trwałego już politycznego kryzysu polskiego państwa. W tak ustrukturyzowanej ordynacją, progiem i sposobem finansowania partii oraz manipulacyjną i antydemokratyczną rolą Czwartej Władzy, żadne nowe wybory parlamentarne w ramach istniejącego systemu wyborczego nic na trwałe nie zmienią. Równocześnie ewentualne nowe partie niewiele będą mogły zdziałać. Nasilenie się czterech negatywnych cech miękkiego państwa wynikać będzie z negatywnych skutków samokooptacji elit i klasy politycznej w ramach swoistego działania prawa Greshama-Kopernika w polskiej polityce, gdzie polityk gorszy wypiera polityka lepszego. Ale wynikać będzie w jeszcze chyba większym stopniu z tego, co nazywam prawem Fredericka Forsytha w postaci zjawisk korupcji, arogancji i buty oraz nieudolności władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej w sytuacji braku podporządkowania bezpośredniego i pośredniego wyborcom. Każda władza korumpuje dlatego, że posiadanie władzy, tak wykonawczej, jak i ustawodawczej, ale też i sądowniczej, w sytuacji braku bezpośredniego podporządkowania i zależności od wyborców, obywateli a najszerzej społeczeństwa, rodzi sytuację poczucia wyższości i bezkarności, co prowadzi do korupcji, bezprawia, nieudolności i łamania demokracji.

    Drugim procesem będzie stopniowo narastający głęboki kryzys gospodarczy i socjalny na przestrzeni najbliższych nawet kilkunastu lat. W moim przekonaniu wybuch kryzysu finansowego we wrześniu 2008 roku rozpoczął II. po latach30. Wielką Depresję Gospodarczą, która w najlepszym przypadku po kolejnym silnym skurczeniu się gospodarki światowej przejdzie w długofalową stagnację. Nie można wykluczyć przynajmniej jeszcze jednego silnego tąpnięcia finansowego ze względu na olbrzymią ilość w instytucjach finansowych świata tzw. toksycznych aktywów, które są w istocie długami stworzonymi trzema dekadami globalnej spekulacji finansowej. Ta kilkunastoletnia stagnacja podepresyjna uderzy socjalnie w większość polskiego społeczeństwa. Ta depresja i stagnacja zaostrzy także międzynarodowe stosunki również w Unii Europejskiej. A polska klasa polityczna jest mentalnie i intelektualnie niezdolna do stworzenia twardego państwa, będąc niezdolna do koniecznej kreatywności i skuteczności w radzeniu sobie w o wiele trudniejszych niż dziś warunkach. To jak polskie państwo rozwiązało wraz z Komisją Europejską problem polskich stoczni morskich jest tylko zapowiedzią co jeszcze może się zdarzyć. Efektem społecznym i ekonomicznym II Wielkiej Depresji w takich politycznych warunkach polskiej państwowości będzie narastająca latynoamerykanizacja życia społecznego, gdyż polskie państwo jest miękkie dla silnych, ale twarde dla własnych obywateli, zwłaszcza jego najsłabszych klas i warstw.

    Można w perspektywie kilku lat przewidywać raczej narastanie ostrych konfliktów społecznych i politycznych, niż narastanie społecznej apatii i to w sytuacji coraz bardziej widocznych strukturalnych, a nie koniunkturalny słabości polskiego państwa. Powinno to sprzyjać wyłonieniu się nowej generacji liderów opinii publicznej i przywódców politycznych nieobciążonych resentymentami do solidarnościowej opozycji okresu PRL-u, które zamazują ostrość widzenia politycznego i społecznego współczesnej Polski.

  10. 166 said

    JOWRAM/9
    Na tym polega główna zaleta JOW – z polskiego, naszego punktu widzenia, że daje szanse Polakom wejścia do Sejmu. Obecny system wyborczy jest skonstruowany celowo przez trójcę okupantów TYLKO DLA OKUPANTÓW I W ICH INTERESIE.

    Tylko w takim systemie wyborczym – partyjnym, proporcjonalnym – możliwe jest zniewolenie polskiej większości przez zdradziecką, wredną mniejszość.

  11. Wojwit said

    @166
    Nie tylko w takim, ale w tym obecnie nam narzuconym faktycznie łatwiejsza.

  12. Toronto said

    Ad 166
    JOW to za malo.
    Nalezy domagac sie od kandydata/-tki, zeby przedstawili swoj RODOWOD – pochodzenie i przodkow, i jest to wlasciwie najwazniejsza sprawa, niezaleznie co mowi lub glosi „kandydat/-ka” na stanowisko publiczne.

    Ponad 30-to letnie badania DNA (kodu genetycznego) przez naukowcow dowiodly, ze:
    ZYD ZAWSZE POZOSTAJE ZYDEM, NIEZALEZNIE JAK JEST WYMIESZANY Z GOJAMI, NIEZALEZNIE OD MIEJSCA POBYTU I KLIMATU NA ZIEMI.

    Jezus Chrystus – NAJWYZSZY AUTORYTET powiedzial 2 tysiace lat temu do zydow:
    „Weze, plemie zmijowe, jak wy mozecie ujsc potepienia w piekle” – Mat 23:33
    „Wy z ojca diabla jestescie i pozadania ojca waszego czynic chcecie…” – Jan 8:44

    Po wnikliwych poszukiwaniach doszedlem do wniosku, ze na 10 tysiecy zydow zamieszkalych w Polsce zaledwie (min. 1, max. 2) bylo zyczliwych Polsce i Polakom.
    Reszta zydostwa, czyli 99.9998% – 99.9999% byla „WRZODEM NA CIELE POLSKI”.

  13. Wojwit said

    Oddaliście Polskę Żydom!
    Opublikował/a krolowapokoju w dniu 16/03/2010

    Z Daną I. Alvi, przewodniczącą Polish American Public Relations Committee (PAPUREC), rozmawia Piotr Jakucki

    – Na początku chciałbym Pani podziękować za nieugiętą obronę dobrego imienia Polski oraz ujawnianie faktów antypolonizmu. Jest Pani przewodniczącą Polish American Public Relations Committee (PAPUREC) – organizacji zajmującej się tymi kwestiami. Kiedy powstał PAPUREC?

    – Ziarna Komitetu zaczęły kiełkować około roku 1983-1984, kiedy zaczęłam pisać listy protestacyjne przeciw szkalowaniu Polski. Prawdziwa praca rozpoczęła się w 1989 r. Współpracowałam wtedy z Polish-American Congress Anti-Defamation Committee of California, Inc. W 1994 r. komitet zmienił nazwę na Polish American Defense Committee, Inc. po tym, jak żydowska organizacja Anti-Defamation League of B’nai B’rith, zabroniła innym organizacjom używania terminu “Anti-Defamation”. W tym okresie powstał PAPUREC, który oficjalnie został zarejestrowany w księgach Stanu w 1993 r.

    – Jakie cele stawia sobie PAPUREC?

    – Celem Komitetu jest obrona dobrego imienia Polski i Jej suwerenności z ciągłą nadzieją, że ta obrona uświadomi Polakom nienawiść Żydów do Polski, rozmiar i niebezpieczeństwo ich ataków na Polskę i pobudzi do patriotyzmu.

    – Co Pani sądzi o żądaniu rabina Joskowicza skierowanym do Ojca Świętego Jana Pawła II w polskim Sejmie o usunięcie tzw. Krzyża Papieskiego ze Żwirowiska obozu Auschwitz?

    – Żądanie rabina Joskowicza nie dziwi mnie. Od lat czytam o podobnych w żydowskich gazetach. Ta żydowska bezczelność bez granic, wymierzona w Krzyż i Polskę katolicką, nie jest niczym nowym, przecież podobny charakter miało żądanie usunięcia klasztoru Karmelitanek z obrębu obozu Auschwitz.
    Rabin Joskowicz swoim wystąpieniem ujawnił przed kamerami telewizyjnymi, jakie są rzeczywiste intencje strony żydowskiej.
    Z przykrością muszę powiedzieć, iż jestem bardzo rozgoryczona tym, jak mało Polacy w Polsce i na Emigracji orientują się w żydowskiej nienawiści do nas i zawłaszczaniu przez nich naszego Kraju.

    – Po usunięciu przez rząd Jerzego Buzka krzyży ze Żwirowiska w Auschwitz, do czego zresztą premier zobowiązał się w liście do społeczności żydowskiej w USA, i wystąpieniu Joskowicza pojawiły się opinie, iż jest to dopiero początek żądań żydowskich w stosunku do Polski. Niejako potwierdzeniem jest wniosek 11 polskich Żydów złożony w nowojorskim sądzie o zwrot ich majątków lub otrzymanie odszkodowania za mienie zabrane przez Niemców w czasie II wojny światowej. Jak Pani ocenia to posunięcie?

    – Wniosek złożony w Nowym Jorku o wypłacenie Żydom odszkodowań również nie dziwi. Zapowiedziano go w październiku 1998 r. w krótkich programach telewizyjnych CBS i “Channel 2” na wschodzie Ameryki pod tytułem Return to Poland. W tym samym czasie opublikował te zamiary także “Reuters”. PAPUREC rozesłał wówczas przez Internet świetny artykuł na ten temat w dziesięciu częściach po angielsku pod tytułem WAR ON POLAND, – the newest land grab autorstwa Bruno Hetmańskiego (25.POLISH nation libel), który jest dostępny w witrynie internetowej PAPURECA – http://www.3w3.net/PAPUREC.
    Gdyby wierzyć w to, co teraz wykrzykują pod adresem Polski amerykańscy (i nie tylko) Żydzi, to okazałoby się, że wszyscy Żydzi w Polsce mieli posiadłości do momentu wybuchu II wojny światowej, których nie posprzedawali od 1919 do 1938 r.
    W “LOS ANGELES JEWISH TIMES” z 12-19 kwietnia 1996, napisano: Trzy miliony Żydów bez własnych nazwisk: W ponad pięćdziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej zidentyfikowano zaledwie mniej niż połowę ofiar wywodzących się spośród Żydów europejskich. Zgodnie z raportem Międzynarodowego Rejestru Nazwisk (International Registry of the Names) ponad trzy miliony zamordowanych Żydów ciągle pozostaje niezidentyfikowanymi. Sytuacja jest krytyczna – żyjący świadkowie mogliby pomóc odzyskać Żydom ich utracone nazwiska. Nie bądźmy więc zdumieni, jeżeli za kilka miesięcy do tej nowojorskiej sprawy sądowej przeciw Polsce dołączą się owe trzy miliony cudownie “zmartwychwstałych” Żydów.

    – W przywołanej przez Panią publikacji “Los Angeles Jewish Times” chodzi także o Żydów, którzy podczas wojny pozmieniali nazwiska?

    – Tak. Być może żyją w Polsce, używając pięknych, polskich nazwisk. Zmienianie nazwisk z żydowskich na polskie było powszechnie praktykowane w latach stalinowskich.

    – Czy Pani zdaniem wystąpienia przeciw Polsce będą narastać? Czy jest to efekt uległości rządu polskiego wobec środowisk żydowskich? Jeżeli tak, to skąd Pani zdaniem ta uległość?

    – Zacznijmy od tego, że Żydzi już lata temu dostali odszkodowania od Niemiec za utracone mienia. Ich roszczenia powinny zostać skierowane do Żydów-bankierów, fabrykantów i innych bogaczy – którzy żyli poza sferą okupacji niemieckiej i nie tylko nie pomogli swoim, ale współpracowali i handlowali z Niemcami. Ta brudna sprawa, choć wciąż zatajana, jest wspomniana w książkach żydowskich autorów, na przykład w The Seventh Million Toma Segeva, Transfer Agreement Edwina Blacka.
    Powinniście także przypomnieć Żydom, że w 1919 r. krzyczeli publicznie o swojej biedzie i “holokauście sześciu milionów”. Tuż przed wojną, w 1938 r., żydowska ADL w “The Tragedy of Poland – 3,000,000 Living Corpses” stwierdzała: W Polsce ponad trzy miliony Żydów – około 10 procent społeczeństwa (polskiego) i jedna piąta całej społeczności żydowskiej oczekuje zbliżającej się zagłady. W porównaniu z tym los Żydów niemieckich jest czymś błahym (…). Polscy Żydzi zawsze byli biedni (…). (FIRESIDE DISCUSSION GROUP of the Anti-Defamation League B’nai B’rith, No. XIX). I teraz przeszło pięćdziesiąt lat po wyzwoleniu Żydów od Niemców i publikowaniu danych, że przeszło 3 miliony tych biednych Żydów zamieszkałych w Polsce zginęło z rąk niemieckich, znaleźli się bogacze z dawnej Polski domagający się zwrotu majątków od Polski… Bezczelność typowa dla ich natury.
    Takie wystąpienia przeciwko Polsce będą narastać, jeżeli Polacy na to będą pozwalać. Są one oczywiście rezultatem uległości rządu polskiego, ale także wynikiem braku działań największych organizacji polonijnych przeciw antypolonizmowi. Wasz rząd nie jest polski, nie składa się z patriotów polskich, kochających Ojczyznę – ale taki rząd, Kochani Rodacy, wybraliście i tolerujecie.

    – Jednak, czy naprawdę winni tej uległości i fali antypolonizmu są zwykli Polacy? Tak można uważać z perspektywy amerykańskiej. Ale przecież polskie przepisy wyborcze są skonstruowane tak, by maksymalnie ograniczyć wpływ obywatela na kształt władzy…

    – …Tak, ale to wy, Polacy w kraju, oddaliście Polskę Żydom. Wybraliście i dopuściliście do rządzenia Wami te partie i ludzi, które nigdy nie były lojalne Polsce. Wybraliście prezydenta, o którego korzeniach prasa emigracyjna (np. “Gwiazda Polarna”) pisała jednoznacznie, o tym, że naprawdę nazywa się Stolzman, a jego ojciec był funkcjonariuszem UB i współpracownikiem NKWD. Czyją jest winą, że najpopularniejszym i największym dziennikiem jest “GAZETA WYBORCZA”, propagująca lobby filosemickie, której redaktorem naczelnym jest Adam Michnik, brat stalinowskiego kata mordującego polskich patriotów? Czyją jest winą, że nadal może ukazywać się tygodnik “NIE”, redagowany przez wroga Polski i chrześcijaństwa? To wszystko istnieje tylko dzięki Waszemu poparciu i temu, że kupujecie tego typu wydawnictwa ubliżające polskiej godności narodowej. Jak Wam nie wstyd? Przecież w ten sposób pomagacie Żydom niszczyć polską kulturę! Pozwalacie im niszczyć siebie!!!
    Czy już zapomnieliście, że to Żydzi witali wojska niemieckie i wojska sowieckie wkraczające w 1939 r. do Polski? Nie pamiętacie już, że największym strachem dla Polaków, którzy ukrywali Żydów było to, że inni Żydzi z getta przyprowadzą Niemców? Nie pamiętacie już, że zginęło tysiące Polaków przez zdradę Żydów? Że na wschodzie Polski prawie 2 miliony Polaków zostało wywiezionych na męczarnie i śmierć przy udziale Żydów? Że w Katyniu Żydzi mordowali oficerów polskich, ale także tych żydowskiego pochodzenia (przyznawali się do tego w żydowskich gazetach w Izraelu)? Nie chcecie wreszcie pamiętać, że po 1945 r. to “żydokomuna” mordowała polskich patriotów…
    Podczas wojny podziemie polskie umieszczało na specjalnych listach osoby kolaborujące z okupantem. Teraz powinny być rozwieszane LISTY HAŃBY z nazwiskiem każdego, kto się przyczynił do usunięcia krzyży z polskiej ziemi – symbolów polskiej suwerenności, polskiego męczeństwa, chrześcijaństwa i kultury. Każdy polski dom, szkoła, uniwersytet, fabryka, biuro, samochód, powinny mieć w oknach przyklejony do szyby dobrze widziany biały krzyż jako odpowiedź na żydowskie żądania wymierzone przeciw Polsce. Każda polska posiadłość powinna być poświęcona jako przypomnienie i potwierdzenie do kogo ona należy. Że należy do Polaka i katolika. Te początkowe kroki powinny być opublikowane. Dopiero wtedy zło nabierze respektu dla Polaków.

    – W czym tkwi istota tak zaciekłego antypolonizmu środowisk żydowskich?

    – Przyczyn jest szereg, ale główna tkwi przede wszystkim w samej naturze Żydów, która jest skutkiem nauk Talmudu, wychowujących Żydów na szowinistów, nienawidzących ludzi innych religii, a przede wszystkim chrześcijan. Ukazane jest to w m.in. książce TALMUD UNMASKED księdza I.B. Pranaitisa. W żydowskiej tradycji, odwrotnie niż w tradycji polskiej, nie uczy się lojalności, miłości do Ojczyzny ani do ziemi.
    Ponadto Żydzi traktują Polskę jako swoją nową Ziemię Obiecaną, – lepszą od tej pierwszej. Chcą więc obecną, chrześcijańską Polskę opanować, zniszczyć, a z chrześcijanina Polaka mieć niewolnika do pracy.
    Jednym z celów ANTYPOLONIZMU i antychrześcijanizmu jest także ukrycie roli Żydów w śmierci biednych, a więc nieprzydatnych swoich braci. A są przecież opublikowane fotografie zbrodniczych działań żydowskiej policji w warszawskim getcie. Polacy, np. Lesław Giermanski, którzy byli świadkami jej służalczości wobec Niemców i mordowania współbraci w wierze, opisali to i opublikowali w polsko-amerykańskiej prasie. Pierwsze strzały w getcie w Warszawie padły od Żydów do Żydów, jako kara za szpiegostwo i współpracę z Niemcami. Fotografie z getta pokazują śmiertelnie przestraszonych Żydów wychodzących z bunkrów w ruinach Warszawy i Niemców stojących z karabinami. Nikt tylko nie pisze, że to Żydzi przyprowadzali Niemców. To temat tabu. Mordechaj Anielewicz, 23-letni dowódca “powstania”, został przecież zdradzony przez swoich współbraci…

    – I to dlatego Żydzi tak nie lubią Polaków, dzięki którym wielu z nich przeżyło II wojnę światową? I to dlatego Polaków oskarża się dziś o eksterminację Żydów i współpracę w tym dziele z Niemcami? Jesteśmy dla nich takim wrogiem zastępczym, by zatrzeć ich własne zbrodnie na narodzie żydowskim?

    – Żydzi nie lubią Polaków, którzy im uratowali życie, bo są niewdzięcznym narodem. Oskarżają Polaków o eksterminację, bo z Niemcami robią interesy i biorą od nich pieniądze. Przy tej okazji tuszuje się żydowską współpracę z Niemcami podczas wojny (ale nie tylko) i w pewnych wypadkach nieczyste sumienia niektórych “survivors”, np. tych na “liście Schindlera”. Wniosek, po przeczytaniu m.in. “The Seventh Million” jest taki, że “holocaust” był rezultatem współpracy niemiecko-żydowskiej. Niemcy nie chcieli Żydów w Europie, a Żydzi w Palestynie nie chcieli biednych.

    – Czy społeczeństwo amerykańskie zna prawdziwą stronę stosunków żydowsko-polskich?

    – Nie. Nieznana jest np. historia morderstw dokonanych na Polakach po 1945 r. przez “żydokomunę”. Winę za to ponoszą także organizacje polonijne, w tym Kongres Polonii Amerykańskiej, które nie prowadzą odpowiednich akcji uświadamiających amerykańskiemu społeczeństwu rozmiary zbrodni dokonywanych na Polakach.

    – Jak wygląda sprawa antypolonizmów w USA? Wiem, że Pani organizacja prowadzi bardzo intensywne akcje wymierzone w antypolskie publikacje prasowe, filmy, komiksy…

    – ANTYPOLONIZM w USA jest świetnie zorganizowany. Organizacje żydowskie, które dostarczają edukacyjnych materiałów do szkół, np. “Facing History and Ourselves” z Brookline, MA, wysyłają specjalistów, żeby uczyć nauczycieli, jak indoktrynować dzieci o “holokauście”. Historia II wojny światowej jest zakłamana i zredukowana wyłącznie do przeżyć i cierpień Żydów, które są wyolbrzymione, aż do stopnia utraty wiarygodności. Natomiast Polska i Polacy są pokazani w jak najgorszym świetle, jako zacofani pijacy, “rdzenni antysemici”, gorsi od Niemców. Obrona Polski w 1939 r. jest wyśmiewana i określana jako krótsza, aniżeli obrona getta podczas “powstania” w 1943 roku. Powstanie Warszawskie nie jest w ogóle opisywane, zaś Armia Krajowa jest pokazana jako “Nazi” (Naziści), jako organizacja, której głównym celem było mordowanie Żydów. Koronnym przykładem antypolonizmu jest film Shtietl Mariana Marzyńskiego, Żyda uratowanego podczas wojny przez Polaków. Polacy zostali w nim pokazani jako prymitywni mordercy, zdrajcy Żydów, kolaborujący z Niemcami. Takie kwestie, jak pomoc Polaków dla Żydów, zdrada Żydów przez Żydów, łapanki Polaków przez Sowietów przy pomocy Żydów, zostały z filmu wycięte przez Marzyńskiego.
    PAPUREC wysyłał w tej sprawie listy protestacyjne do biur PBS i poprzez Internet. Inne grupy i indywidualne osoby też pisały. Bez skutku. Shtietl został wyświetlony z zaleceniem documentary, czyli filmu dokumentalnego. W filmie zaprezentowano m.in. Yaffę Eliach, już wtedy słynną z rozpowszechniania kłamstw, że Armia Krajowa zamordowała jej matkę i brata w Ejszyszkach. Od PAPURECA wyszło 15 listów protestacyjnych lub informacyjnych podpisanych przez np. Edmunda Rucinskiego, prof. Boba Lamminga, prof. Richarda C. Lukasa, Kongres Polonii Kanadyjskiej.
    Gdyby taka obraza, jak w Shtietl była skierowana przeciw Żydom, Murzynom czy Meksykanom, byłby wielki krzyk w prasie na całą Amerykę, reżyser nigdy nie byłby dopuszczony do możności robienia innych filmów. Tu tak się nie stało. Polonia, niestety, nie umie, nie chce, nie ma pomysłu, jak się skutecznie bronić.

    – Są jeszcze kłamliwe określenia o “polskich obozach koncentracyjnych”…

    – Określenia o “polskich obozach koncentracyjnych”, “polskich obozach śmierci” krążą od wielu lat. Polacy, robią wielki błąd, twierdząc, że powodem ich używania jest brak wiedzy historycznej. Choć przecież autorzy tych określeń to ci sami, którzy piszą wiele innych kłamstw z intencją, żeby Polskę poniżyć. Należy więc cały czas walczyć z tymi kłamstwami i jednocześnie przypominać żydowską kolaborację z oboma okupantami skierowaną przeciw Polakom. Przypominać zachowanie żydowskich kapo w obozach, żydowskiej policji w gettach, żydowskich komisarzy w sowieckich lagrach. Pisać prawdę o Żydach współpracujących z Niemcami (np. skandaliczną historię Rudolfa Kastnera, wiceprezydenta Zionist Organization w Budapeszcie, ujawnioną w książkach: Eichman in Jerusalem Hannah Arendta i Perfidy Bena Hechta), o uzbrojeniu Trzeciej Rzeszy przez Żydów. I wysyłać je jak najszerzej do szkół, do prawicowych gazet, do “newsgroups” na Internecie. WTEDY I TYLKO WTEDY przestanie się mówić o “polskich obozach koncentracyjnych” i innych szkalowaniach Polski.

    – Jak Pani ocenia działalność Polonii w zwalczaniu antypolskich fałszerstw?

    – Zbyt mało osób to robi, by były realne skutki. Z praktyki mogę powiedzieć, że osobiste kontakty są najlepsze. W czasie bitwy z “TIME” MAGAZINE, który kilka lat temu napisał, że Polacy w dużej liczbie służyli w hitlerowskim SS, świetnie zachował się Kongres Polonii Kanadyjskiej. Nic nie pomagało. Poskutkowało dopiero bezpośrednie spotkanie z wydawcami “TIME” podczas TIME-WARNER “Shareholder’s meeting” w Burbank. Z kolei gazeta “Los Angeles Times” przez lata publikowała negatywne określania o Polsce i używała terminów takich, jak Polish concentration camps, Sobibor, a Polish death camp, Nazis in Poland bez wyjaśnienia, kim byli owi “Nazis”. Listy protestacyjne również nie pomagały. Mniej więcej dwa lata temu, Media Image Coalition zorganizowała seminarium dla studentów
    dziennikarstwa w California State University w Northridge, przy Los Angeles. W składzie panelu, był m.in. Michael Parks (członek Jewish Federation, wówczas wydawca i wiceprezes “LAT”). Uzyskałam przyrzeczenie, że będą bardziej ostrożni. Od tego czasu nie ma tam wyraźnego ANTYPOLONIZMU, chociaż nie mogę powiedzieć czy to rezultat tego jednego kontaktu.
    Jednak, żeby były poważniejsze sukcesy, musimy otrzymywać wsparcie od Polaków w Polsce. I ta pomoc musi być głośna.

    – Właśnie: czy polskie placówki dyplomatyczne, reprezentanci Kraju, pomagają bronić dobrego imienia Polski?

    – Nie ma publicznie widocznej obrony dobrego imienia Polski z placówek dyplomatycznych w USA. Nie mogę powiedzieć, że to wynika z obojętności, bo nie wiem, co jest w sercach urzędników. Ale faktem jest, że z wielu powodów nie ma skutecznej obrony z ŻADNYCH ŹRÓDEŁ.

    – Jak najlepiej więc walczyć z antypolonizmem? Może receptą jest lepsza koordynacja działań organizacji polonijnych…

    – Naturalnie, skoordynowanie działań i utworzenie wspólnego frontu wiele by pomogło. Niestety, kiedy zwróciłam się o współpracę do organizacji działających tutaj, w Los Angeles, otrzymałam odpowiedź, że jesteśmy w konkurencji. Istnieje współpraca z grupami w innych częściach Ameryki i to bardzo dodaje nam odwagi w tej trudnej pracy. PAPUREC może polegać na wielu wspaniałych ludziach. Brak jednak skoordynowania działań w polskich środowiskach – jest to stary, smutny i długi problem. Mamy pewne cechy, które nam przeszkadzają: kłótliwość, nieszczerość, arogancja, brak zaufania. Z mojej perspektywy i doświadczenia: “nastawianie drugiego policzka”, trwoga, że “nie wypada”, że “lepiej nie drażnić”, strach przed przyklejeniem nalepki “antysemityzmu”, to uzbrajanie wroga, który nas i nasze słabości zna od tysiąca lat.

    – Dziękuję za rozmowę. I mam nadzieję, że walka z antypolonizmem zacznie być w końcu jeszcze bardziej skuteczna.

    Za: http://www.polonica.net/Oddaliscie_Polske_Zydom.htm

  14. Jasio said

    wiecie dlaczego zydzi zniszczyli arystokracje ?

    Wyobrazcie sobie dom jako krolestwo! wlasciciel domu jest krolem! to on ustanawia prawa! rzadzi, bez wzgledu kto u niego w domu gosci musi sie dostosowac do regul krola! a jesli nie to wypad!
    krol dba o dobry stan swojego domu bo to jego wlasnosc, stara sie dbac o wszystko i o poddanych bo to tez jego wlasnosc.

    a teraz proponuje sobie wyobrazic hotel (to taka forma demokracji)
    wszyscy mieszkancy sa rowni, jedni staraja sie nic nie zniszczyc, inni maja wszystko „gdzies”,wzasadzie nikt nie dba o to by bylo lepiej, nikt nie czuje sie za nic odpowiedzialny,
    w hotelu latwiej przejac wladze krzykaczom, np zydom, oni wyznacza dyzury kto bedzie sprzatal, a kto gotowal,kto bedzie policjantem.
    Polacy sa juz tacy jak Amerykanie! nie chca wiedziec prawdy co sie naprawde dzieje, bo wtedy moze by trzeba bylo oderwac sie od ekranu telAwizora i cos zaczac robic, a przeciez jeszcze nie jest tak zle by bylo dokuczliwie, to co maja sie szarpac.
    Konsekwencje juz nadchodza, bedzie wielki glod, z prostej przyczyny…nikt nie dba o to by wyrosly nowe pokolenia rolnikow, nikt nie chce sie uczyc rzeczy i prac „na ktorych trzeba rece polozyc”.

  15. joanna said

    ad 13,
    Panie Wojwit,
    dziekuje za doskonaly artykul. Odnalazlam PAPUREC na internecie i wyslalam troche $ oraz email, moze moge cos pomoc.
    Nie wiedzialam,ze taka organizacja istnieje.
    Nareszcie!

  16. MałyStaszek said

    Witam!
    Przepełniony dumą, do dzisiaj pamiętam słowa babci, która oglądając zdjęcia rodzinne, wielokrotnie wspominała słowa wujka – ks. Stanisława Trzeciaka o tym, że Żydzi są zagrożeniem dla Polski i Kościoła, przez co należy ich z ojczyzny bezwzględnie wyrzucić. Zapamiętałem szczególnie jedno zdanie babci, nawiasem mówiąc powtarzane często przez przedwojennych Żydów: „będziemy (Żydzi) jeszcze nosić klucze od waszych kościołów”.

    Czy te słowa straciły na aktualności?
    Żydowskie marzenie – Judeopolonia – jest bardziej namacalna, niż kiedykolwiek przedtem.

    Na nic się – widać – zdały wołania, gdyż ludzie w chocholim tańcu, ogłupieni, bezwolni nadal dają się niewolić i manipulować przez to barbarzyńskie żmijowe plemię.

    Wspomnę jeszcze o ks. Trzeciaku. Żydowskie środowiska zrobiły (właściwie bez twardych dowodów, oszczerstwa wystarczyły) z niego wroga „postępowej” Polski, kolaboranta niemieckiego, zdrajcę, antysemitę skazanego na zapomnienie. Prawdę zna niewielu, a jest ona nieco różna od tej podawanej przez Podlewskiego, Tucholskiego… Jedno jest pewne – był patriotą i Polskę nosił w sercu. Jako ciekawostkę dodam, że podczas chrztu dano mu na imię Franciszek. Nie wiadomo natomiast czy rzeczywiście zginął od kuli niemieckiego żołnierza jak podaje „niezależna” judeopedia, pardon – miało być wikipedia. Ciała nigdy nie znaleziono, przynajmniej rodzina nigdy go nie zobaczyła. W czasie utrwalania władzy ludowej nie zapomniano o bliskich. I nie byli to akowcy, których rzekomo wydawał za życia, a żydo-bolszewicy.
    Pozdrawiam.

  17. PL said

    No i Żydzi noszą klucze do naszych kościołów – Gocłowery, Czajkowery, Waszkinele i cała masa innych.

  18. PL said

    Po stosunku do ks. Pranajtisa i ks. Trzeciaka (obydwaj wybitni znawcy Talmudu i cywilizacji żydowskiej) można BEZ PUDŁA rozpoznać kryptożyda w dyskusji.

    Innym kryterium jest sprawa „Protokołów” i mordów rytualnych.

  19. Krzysztof M said

    Ad. 14

    Serdeczne dzięki za ten tekst.

    Pozdrawiam

  20. Krzysztof M said

    Ktoś tu pisze o JOW-ach.

    JOW-y to ZŁO!

  21. […] Wywiad opublikowali m.in.: PolskaWalcząca Polonica.net (domena już skorumpowana) TeoriaSpisku Marucha […]

Sorry, the comment form is closed at this time.