Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Albin Siwak – nie mogłem dłużej milczeć!

Posted by Marucha w dniu 2010-03-20 (Sobota)

Za http://www.eckardt.pl/albin-siwak-nie-moglem-dluzej-milczec.html

Lubię czasami poczytać memuary mastodontów PRL-u. Różnych, i tych z samej wierchuszki, i tych pośledniejszego sortu. Sprawiają sporo uciechy, kiedy z perspektywy bankrutów zupełnie serio udowadniają, że ich spółkowanie z komuną było rzeczą wielce chwalebną, a jedynie tzw. obiektywne trudności sprawiły, że ustrój sprawiedliwości społecznej wylądował na śmietniku historii.

Na tym tle interesująco wyglądają wspomnienia Albina Siwaka pt. ”Trwałe ślady” z roku 2002, wydane przez małą oficynę z Torunia, która już nie istnieje. Książka Siwaka od początku została totalnie przemilczana. Ba, trafiła na swoisty indeks książek zakazanych, a jej nakład partiami wykupywali ci, którzy z różnych względów nie byli zainteresowani tym, żeby Siwak robił ze swojej wiedzy użytek. Pojawiły się nawet niewybredne groźby pod adresem autora, o czym dowiedziałem się od wydawcy książki, bo to on właśnie przegadał z Siwakiem wiele godzin, stając się akuszerem powstania „Trwałych śladów”. Wydał je pomimo licznych przeszkód i „dobrych rad”.

Sama książka nie powala głębokością myśli, bo też i jej autor do tytanów myśli nie należy. Niemniej jest cennym i oryginalnym świadectwem PRL-u, spisanym robociarską ręką jej budowniczego, żarliwego praktyka i apologety sojuszu robotniczo-chłopskiego. – Nie mogłem dłużej milczeć i zabrać do grobu tego, o czym Naród powinien wiedzieć – oznajmia już we wstępie Siwak. I rzeczywiście, tow. Albin Siwak w niej nie milczy, waląc bez ogródek już od pierwszych stron:

Świadom jestem faktu, że treść tej książki wywoła liczne burze i chęć zemsty. Mimo tych obaw, podjąłem decyzję, by nie zabierać ze sobą do grobu tego wierzchołka góry lodowej. Mam podstawy, by twierdzić, że problemy PRL-u i III Rzeczypospolitej są celowo i starannie zasłonięte przed Narodem, przez wiele formacji politycznych różnych barw i ideologii, a szczególnie przez Żydów, licznie ulokowanych na różnych szczeblach władzy. Wierzę, że z czasem i sprawdzeniu wielu tu opisanych spraw, historia i historycy, a także politycy przyznają mi rację.

Racji mu oczywiście nie przyznali, bo to oczywiste, niemniej książka stanowi ciekawy materiał do przemyśleń.  Pokazuje punkt widzenia człowieka, którego propaganda PZPR-u, jak i Solidarności, wykreowały na „czarnego luda”, będącego obiektem niewybrednych dowcipów i anegdot, skądinąd w większości słusznych. Wylansowany na siermiężnego tępaka i gbura, Siwak nie miał praktycznie politycznych przyjaciół, poza ruchliwą frakcją moczarowców. Jego siłą była „robociarskość” i wynikająca z niej autentyczna twardość. Wywijał nią niczym maczugą na partyjno-związkowych egzekutywach, siejąc zrozumiały popłoch u co bardziej wrażliwych towarzyszy. Zawsze mógł też liczyć na solidarną z nim robociarską brać, która nie przepadała za inteligenckimi koteriami, wietrząc w niej przyczyny kłopotów i porażek Polski Ludowej.

Siwak to legenda PRL-u par excellence. Robotnik, który w 1950 roku z zapadłej mazurskiej wsi przyjechał odbudowywać Warszawę i już w niej pozostał. Działacz związkowy, Przodownik Pracy, członek PZPR od pamiętnego 1968 roku, a następnie członek jej Komitetu Centralnego. Odbudowywał warszawską Starówkę, stawiał warszawskie osiedla mieszkaniowe, szkoły i budynki tzw. użyteczności publicznej. Jest przykładem autentycznej PRL-owskiej kariery w jej najczystszej postaci. Dzisiaj wyciąga pikantne szczególiki ludowej alkowy, biorąc się za tematy, na których wielu poległo, jeśli nie potrafiło zachować stosownego umiaru. Nic dziwnego zatem, że „Trwałe ślady” wylądowały na swoistym indeksie, skoro autor pozwala sobie na takie oto dictum:

“(…) 4 stycznia 1972 roku w Warszawie zebrał się Centralny Komitet Żydów w Polsce. Mam wykaz nazwisk i tematy tam omawiane. Chodzi o to, żeby polską gospodarkę uzależnić i firm i finansjery żydowskiej w taki sposób, by po kilku latach Żydzi mieli decydujący wpływ na to, co się dzieje w Polsce. Wtedy, gdy otrzymałem te materiały nie byłem jeszcze politykiem ogarniającym swą wiedzą tę dziedzinę życia i polityki i dlatego nie zwróciłem większej uwagi na te sprawy. Jeśli poruszano temat Żydów, uważałem, że to Polacy “przeginają” niepotrzebnie temat.

Absorbowały mnie sprawy związków zawodowych, problemy budownictwa i praca mojej brygady. Dlatego nie analizowałem informacji otrzymanej od przyjaciela i nie przywiązywałem dużej wagi do tego tematu. Ten jednak dał mi kolejną notatkę, z której wynikało, że 4 marca 1972 roku ponownie zwołano Centralny Komitet Żydów w Polsce. W czasie tego spotkania zajmowano się osobami narodowości polskiej, zajmującymi kluczowe stanowiska w administracji państwowej, partyjnej i wojskowej.

Najogólniej rzecz biorąc Żydzi podzielili ludzi sprawujących władzę na swoich i obcych. Postanowiono odsuwać od władzy i z życia społecznego ludzi nieżyczliwych Żydom. Nadal jednak dość chłodno odnosiłem się to tych wiadomości. Poważnie zainteresowałem się sprawą dopiero po otrzymaniu kolejnej informacji mówiącej o nadzwyczajnym posiedzeniu prezydium Centralnego Komitetu Żydów, w dniu 11 czerwca 1978 roku, w którym zasiadały osoby, które jednocześnie pełniły wysokie funkcje w polskim rządzie i w Biurze Politycznym PZPR. Rozpatrywano tam sprawę podwyżek cen na artykuły żywnościowe, w tym mięsne aż o 80%. W czasie obrad tego żydowskiego prezydium padły tam słowa: “Trzeba potrząsnąć drzewem, żeby spadły zepsute owoce”. Tymi “zepsutymi owocami”, które chciano strząsnąć z drzewa mieli być Gierek i Jaroszewicz.

Wytypowane zostały zakłady, w których dojdzie do rozruchów, a więc będzie to “Ursus” i radomski “Walter” oraz “Naftoremont”. Oszołomiony tą informacją z początku nie mogłem uwierzyć, że możliwe jest takie manipulowanie załogami robotniczymi. Jednak po dwóch dniach słyszę w Sejmie jak Premier Jaroszewicz mówi: Mięso i jego przetwory zdrożeją o 69%, a drób o 300%, oraz, że towarzysz Pierwszy Sekretarz Edward Gierek popiera te podwyżki.

Następnego dnia po wystąpieniu Premiera Jaroszewicza, tj. 25 czerwca dochodzi do fali strajków i protestów w Radomiu, Ursusie i Płocku. 26 czerwca odbywa się telekonferencja Edwarda Gierka z Pierwszymi Sekretarzami Komitetów Wojewódzkich PZPR. Gierek mówi: “Uważam, że w ciągu dnia jutrzejszego i w poniedziałek muszą odbyć się we wszystkich miastach wojewódzkich masowe wiece. Nawet po sto tysięcy ludzi, muszą to być ludzie dobrani. W oparciu o dobrany materiał muszą towarzysze powiedzieć, że nie popierają metod chuligańskich i narzuconej woli niewielkich grup. Towarzysze, jest to potrzebne jak słońce, jak woda, jak powietrze. Jeśli tego nie zrobicie to będę musiał się zastanowić”.

W książce podobnych cymesów jest więcej, ot chociażby cudnej urody dialog towarzysza Albina Siwaka z towarzyszem Wojciechem Jaruzelskim:

W trakcie pełnienia funkcji szefa Komisji oraz członka Biura Politycznego, generał zaproponował mi przewodniczenie polskiej delegacji na Zjazd Partii w Kampuczy. Ze względu na zdobycie nowego doświadczenia i poznania tego egzotycznego kraju, chętnie się zgodziłem. Po powrocie poszedłem do niego, by zdać mu relację z tej wizyty, a on przywitał mnie pochwałą: Wiem, że przyjęto wasze wystąpienie bardzo dobrze i dużo rozmawialiście z Pierwszym Sekretarzem i członkami ich Biura Politycznego. Następnie zapytał mnie: Co ciekawego zauważyliście w ich życiu działalności? Zwięźle i konkretnie przedstawiłem generałowi przebieg całego Zjazdu, oraz tematy poruszane w czasie naszych rozmów.
– Czy już wszystko, spytał, innych uwag nie macie?
– Mam, ale wolałbym ich nie przedstawiać, bo nie chcę was towarzyszu zdenerwować.
– Mimo to, proszę powiedzcie mi, o co chodzi, bo nie lubię niedomówień.
– Oni, towarzyszu generale, cieszą się z faktu, że są inną rasą niż my Europejczycy i że nikt z Europy nie może wmieszać się w ich władzę.
– A konkretnie, o kogo im chodzi?
– Konkretnie o Żydów. Oni bardzo dokładnie wiedzą, co Żydzi robili w ZSRR będąc w NKWD i kto to był Beria. Znają też nazwiska naszych Żydów w Polsce i tych, co w Ameryce doszli do fortun i władzy. I z tego są szczęśliwi, że ich ten rak, jak sami mówili, nie toczy.

Jaruzelski pomyślał chwilę i odrzekł:
– To nieprawda, że nie mają swojego raka. U nich tym rakiem są Wietnamczycy i oni mogą się w ich rasę wmieszać. A w ogóle, rozumując jak wy, towarzyszu Siwak, doszlibyśmy do podważenia przyjaźni między narodami. A przecież chodzi nam po dobre stosunki i przyjaźń między narodami.
– Towarzyszu generale (przerwałem niegrzecznie), dlatego nie chciałem wam o tym mówić, ale skoro już o tym mowa, to uważam, że dobre stosunki między narodami to sprawa, o którą warto i trzeba walczyć i umacniać te stosunki. Natomiast sprawa, nazwijmy to mniejszości narodowej, i to takiej, która wcale pięknie się nie zapisała w naszej historii, to jeszcze inny problem. Dlatego proszę was, poprzestańmy na tym, co już zostało powiedziane.

Ta rozmowa umocniła generała w przekonaniu, że jestem źle do Żydów nastawiony, sam tolerował ich, a często nawet głośno mówił, że Żydzi są inteligentniejsi od Polaków. O tym, że tak sądził, świadczyć może sprawa Urbana, któremu powierzył funkcję Rzecznika Prasowego rządu.

I kolejny cymesik w tym samym klimacie:

Mój kolega z MSW, stwierdził tak: „Wielu generałów, którzy chcieli awansować, dało namówić się na żony Żydówki, bo one były gwarancją, że będą lojalni”. Mój przyjaciel, generał Wacław Czyżewski, wyjaśnił mi tę sprawę tak: „Kiedy skończyłem studia i awansowałem, to wezwano mnie do kadr i mówią – Towarzyszu generale, zapowiadacie się na dobrego dowódcę i jest przed wami duża przyszłość, ale musicie rozwieść się z żoną, a my wam damy inną – nie Polkę. Oczywiście, że odmówiłem, bo po pierwsze, mieliśmy już troje dzieci, a po drugie, sam sobie żonę wybrałem i nie pozwolę, by ktoś mi dyktował w tych sprawach. Oczywiście, że to zważyło na moich awansach.

Byliśmy z Moczarem przyjaciółmi i wszystko o sobie wiedzieliśmy – mówił generał Czyżewski. Przecież całą okupację dowodziliśmy partyzantką na Lubelszczyźnie i tajemnic przed sobą nie mieliśmy. I ten głupi Mietek uległ im i rozszedł się z żoną Polką. Przez całe życie tego gorzko żałował i zmądrzał dopiero przed śmiercią, gdy stwierdził: Pochowajcie mnie między Polakami na Porytowych Wzgórzach.”

Książka Albina Siwaka dzięki zbiegowi okoliczności stała się “białym krukiem”, nieosiągalnym w antykwariatach, ani na słynnym Allegro. Komu uda się do niej dotrzeć, dowie się wielu interesujących rzeczy o Kani, Jaroszewiczu, aferze “Żelazo”, czy innych ciekawostkach PRL-u. Leży u mnie w skrzyni, wraz z innymi wspomnieniami dawnych towarzyszy, stanowiąc swoisty park jurajski. Kogóż tam nie ma: Jaruzelski, Ochab, Rakowski, Kania, Siwak, Urban, Kiszczak, Moczar, Gierek, Jaroszewicz i inni. Razem na sobie i obok siebie. Jak za dawnych dobrych lat, w komitywie i egzekutywie. Wprawdzie od czasu do czasu wieko skrzyni zdaje się drżeć i telepać, ale to zrozumiałe – walka o socjalizm przecież wciąż jeszcze trwa.

Ze światem jurajskim mastodontów PRL-u łączy jedno: zatrzasnęło się nad nimi wieko historii. Jako skamieliny i eksponaty (w niektórych przypadkach nawet chodzące), wzbudzają mocno umiarkowane zainteresowanie, a czasami wręcz rozbawienie, kiedy po moczarowsku, zaglądają sobie w portki, dokonując przeglądu stanu nienaruszalności przyrodzenia. Świat, który tworzyli już nie istnieje. Odszedł w niesławie, tak jak oni. I już nie wróci. Na szczęście. Znać go jednak powinniśmy, chociażby dla psychicznej higieny, by wiedzieć, w którym miejscu zaczyna się i kończy ideologiczna zaraza.

Uwaga admina: ich świat odszedł i nie wróci. To, co po nich nastało, jest jednak chyba jeszcze gorsze.

Komentarzy 26 to “Albin Siwak – nie mogłem dłużej milczeć!”

  1. 166 said

    Czy tu nie wkradł się aby mały błąd – chodzi raczej o czerwiec 1976 roku, a nie 1978. To w 1976 roku były słynne rozruchy w Radomiu i Ursusie!
    Chodzi mi o fragment:
    Poważnie zainteresowałem się sprawą dopiero po otrzymaniu kolejnej informacji mówiącej o nadzwyczajnym posiedzeniu prezydium Centralnego Komitetu Żydów, w dniu 11 czerwca 1978 roku, w którym zasiadały osoby, które jednocześnie pełniły wysokie funkcje w polskim rządzie i w Biurze Politycznym PZPR. Rozpatrywano tam sprawę podwyżek cen na artykuły żywnościowe, w tym mięsne aż o 80%. W czasie obrad tego żydowskiego prezydium padły tam słowa: “Trzeba potrząsnąć drzewem, żeby spadły zepsute owoce”. Tymi “zepsutymi owocami”, które chciano strząsnąć z drzewa mieli być Gierek i Jaroszewicz.

  2. PL said

    A dlaczego cytuje Pan wszystko z dużej litery?
    „Poważnie Zainteresowałem Się Sprawą Dopiero Po…”

  3. 166 said

    To etykieta tak to sobie pozmieniała.
    Chyba nikt mnie nie posądza o taką bezsensowną pracowitość jak przepisywanie ręczne cytatów z Siwaka?

  4. 166 said

    … i w dodatku bezczelna znika jak o niej piszę. Może nie zniknie jak napiszę po żydowsku ‚etic”

  5. Zbigniew Koziol said

    Wot zagwozdka, z tymi literami. Kon ktory mowi usmialby sie.

    No ale temat juz troche zboczyl, prawdaz?

    Albin Siwak niechaj udostepni swe ksiazke w internecie. Wtedy choc troche ja poczytaja.

  6. Mareczek said

    Przychodzi Albin Siwak do lekarza i mówi:
    Panie doktorze mam migrene.
    A lekarz na to:
    Panie Siwak, migrene to moze mieć jakis intelignet, albo artysta,
    a pana, to po prostu łeb napi*rdala.
    🙂
    ps, gdyby ktoś miał namiary wersji elektronicznej tej książki, to bardzo prosze.

  7. marzena said

    Czy może ktoś przyblizyć postać Albina Siwaka ?

  8. eminem said

    @ Marucha
    Puenta oraz własne opinie stanowią kwintesencję artykułu 🙂

  9. m.r said

    Podwyżka cen miała miejsce w czerwcu 1976 roku i była to prawdopodobnie pierwsza próba obalenia Gierka i jego ekipy.

  10. 166 said

    ad7/ Marzeno!
    Tu: http://www.grupy.banzaj.pl/Zrodlo,wytrysku,postpeerelowskiego,patriotyzmu,23,1214739,2009_02.html
    jest trochę o otoczeniu Siwaka.

    Gdyby odnieść jego postać do któregoś ze współczesnych polityków, to najbliższy jest przykład Andrzeja Leppera. Oczywiście z zastrzeżeniem, ze w tamtych czasach nie było możliwości utworzenia oddzielnej partii, więc nic dziwnego, że powstał „beton” wokół A.Siwaka na łonie jedynie słusznej partii PZPR.
    To medialnie bardzo podobne zjawisko. Lepper jest dla Komitetu Centralnego Żydów jest tak samo niebezpieczny jak wówczas Siwak. Uruchomiona została taka sama nagonka medialna na Leppera jak na Siwaka.
    Albin Siwak był traktowany gorzej niż Chuck Norris. Przytoczony witz to tylko jeden z tysięcy wówczas rozpowszechnianych.

    Pytanie zupełnie logiczne, po co Żydom był taki Siwak, jest oczywista – przecież jakiś Polak musi być. Nie może to być Polak choćby przeciętny, bo wtedy mógłby sie wydawać tzw. opinii publicznej mądrzejszy od jedynie słusznych towarzyszy żydowskich. Musiał to być człowiek prosty, niezbyt wykształcony, niezbyt orientujący się w zakulisowej grze. Dokładnie tak jak potem został nam wybrany do wybrania Wałęsa.
    To po to zostali zamordowani znakomici Polacy, którzy przeżyli II w.ś. Zostali zamordowani przez „żydowskie prawo” i sędziów, narzuconych Polsce tuz po wojnie. Ten proces trwa nieprzerwanie do dziś – tylko środki techniczne sie zmieniają – teraz jest to „tzw. ekonomia”.

    Książka Albina Siwaka ma też inną wymowę – jest prawdziwa. Prawdziwsza niż to co piszą wykształceni, medialni redaktorzy, historycy, dziennikarze. Kompromituje tych młodych (starych też), wykształconych z dużych miast. Niby prosty człowiek okazuje się człowiekiem godnym naszego szacunku właśnie ze względu na książkę, którą napisał. No i za to co wybudował. To bardzo realne, trwałe dobro.

  11. 166 said

    Dodam tylko jeszcze ważną rzecz. Dziś rolę Centralnego Komitetu Żydów pełni Fundacja Batorego i powiązane z nią fundacje finansowane przez Sorosa.

    W czasach I „Solidarności” 1980-1981 telefony (centrale telefoniczne) automatyczne były tylko w dużych miastach – reszta kraju – bez telefonów, albo na korbkę. W stanie wojennym po 13.XII 1981, telefony zostały czasowo całkiem wyłączone. O internecie nikt wówczas jeszcze nie myślał, bo nie było takiego wynalazku.
    Wielkie zakłady przemysłowe to w większości zakłady, które wybudowane były przed II wś. Trzeba przyznać Gierkowi, że bardzo rozwinął budownictwo mieszkaniowe, i to bez samobójczych kredytów jak dziś. Polska musiała odbudować własnymi siłami wielkie zniszczenia wojenne jakich nie miał żaden europejski kraj. Do dziś dlatego mamy kłopoty mieszkaniowe.

    Swobodny rozwój Polski nastąpił dopiero po 1989 roku, bardziej po 1990. Ale do tej pory nikt nie pytał Polaków jaką koncepcję państwa chcą mieć. Wszystko jest wprowadzane na siłę, przez jedynie właściwych przywódców partyjnych, którzy przypadkowych posłów własnych partii traktują jak idiotyczne maszynki do głosowania.
    Sprawa polskiego patriotyzmu, interesu narodowego, programu rozwoju Polski jako niepodległego państwa ojczyzny Polaków to ciągle temat tabu, zrównywany z nazizmem przez żydowskie media.

  12. efka said

    Kiedy biedna Polka dostawała rodzinne w wysokości ok. 50zł na dziecko jej znajoma żydówka dostawała 500 zł i nie musiała pracować na zmiany w fabryce. Tak odradzała się mniejszość w PRLu, a jak jest dziś?

  13. joanna said

    ad 12
    Pani Efko, na jakiej zasadzie 500 zl?
    Moze Pani wyjasnic, jestem ciekawa.
    Dziekuje!

  14. Podpierać się w podsycaniu antysemityzmu bredniami Albina Siwaka!
    Widzę, że każda strawa jest dobra, by karmić swoje paranoje.

    Gratuluję jeszcze jednego Kompana w głoszeniu Prawdy.
    Co za Doborowe Towarzystwo!

  15. 166 said

    LOGOS AMICUS!
    Masz rację, wróć do własnych paranoi, bez problemów żydowskich. Co tam Siwak, wg Ciebie – miał zwidy. My też mamy zwidy. Ja szczególnie jak widzę w TVP stada rabinów z ich urojeniami, Sejm z urojeniami i całkiem nieurojone olbrzymie podatki, jakie my tu w Polsce mamy płacić na żydowskie urojenia.
    A dziś dwóch porojonych kandydatów na kandydata na prezydenta.

  16. Jacek said

    ad 166,

    dobrze Pan porownal Siwaka do Leppera, to znaczy zgadzam sie jezeli chodzi o typ czlowieka z PZPR.Jezeli chodzi uklad polityczny to sa roznice. Oczywiscie obaj niewygodni byli tym samym znanym macherom.

    Ciekawy jest fragment gdzie uzasadniony jest wybor urbana przez jaruzelskiego (ze wzgledu na to,z e zydzi sa inteligentniejsi od Polakow) jak wielu Polakow tak uwaza? Tak dobrze zostali przez zydow wytresowani do bezbronnosci. Politycznie i po ludzku rzecz biorac jaruzelski nie mogl zrobic gorszego dla siebie wyboru „rzecznika”. Tak sie to u nas odbywa.

  17. 166 said

    Panie Jacku!
    Moim zdaniem Żydzi nie są inteligentniejsi – są dużo zdolniejsi od nas Polaków: MY POLACY NIE JESTEŚMY ZDOLNI DO WSZYSTKIEGO – ŻYDZI NIESTETY SĄ ZDOLNI DO WSZYSTKIEGO – CZYLI DO KAŻDEJ ZBRODNI I KAŻDEGO ŚWIŃSTWA, którego żaden normalny Polak nie popełni.
    Jak pokazuje historia najnowsza są gorsi od zwierząt.

  18. Jacek said

    ad 166 # 17

    doskonale Pan to ujal. Pod wzgledem tego telntu zaden narod dorownac im nie moze, nie jest nawet w tej samej konkurencji. Dlatego obruszylem sie na przyrownanie ich do Hunow nie tak dawno.

  19. marzena said

    Ad.166 – dziękuję za wyczerpujące informacje. To chyba trafne spostrzeżenie – porównanie Siwaka do Leppera, gdyż obaj reprezentują coś czego brak Żydom czyli zdrowy rozsądek. I tu kłania się nauka historii, prawdziwej historii. Aby teraźniejszośc umieć ocenić na podstawie przeszłych wydarzeń i wyciągać umiejętne wnioski. Natomiast jest jedna jedyna rzecz bez której nasza Ojczyzna i wszystko co się w niej wydarzyło nie miałoby racji bytu gdyby nie wiara w Boga i całkowite zawierzanie się naszego Narodu Bożej Opatrzności.

  20. Józef piotr said

    Na marginesie Tej sprawy z Albinem Siwakiem. Zgadzam się z uwagą że , przezecież jednego Polaka w swoim składzie mieć musieli.Tak mieć musieli.Jak zwykle. I ta zasada obowiązuje nadal. Wystarczy przyglądać się jakimkolwiek tworzonym akcjom. Z ta było tak dużo kawałow o SIWAKU . Kawały te były produkowane przez żydowstwo władające Polską.
    Jak zauważa ADMIN te czasy minęły: „ich czas odszedł i niewróci , to co po nich zostało jest chyba jeszcze gorsze.”
    Nie mniej jednak Siwak daje dowód o istnieniu Tajnych Rad , zjazdów , kongresów i konferencji omawiających taktyki zakulisowych knowań na polu udupiania Polski i Polaków.
    Pamiętacie wszyscy interesujący się wydarzeniami w Polsce okupowanej przez Chazarstwo po 1944 r.
    że , taki kongres Żydow odbył się w 1946 roku w łodzi z którego przeciekł na zewnątrz dokument w postaci „REFERATU BERMANA”…..pózniej coś było cicho….. ale nie znaczy że nic nie było..!!
    W powyższym artykule jest informacja z relacji SIWAKA o TAKTYCZNYM KONGRESIE ŻYDÓW „POLSKICH ” w 1972 roku ! Gdzie podejmuje się decyzję strategiczną o rozpieprzeniu POLSKI!!! Ta informacja Siwaka jest aż do bólu wiarygodna. Ile takich KONGRESÓW było gdzie decydowano o losie Polski i o tym co się w Polsce działo ? Tutaj powinien być apel do tych co to znają , OPUBLIKUJCIE swoją wiedzę . Dzięki temu łatwiej będzie zrozumieć to co się działo i dzieje.
    Mnie się wydaje że , obok głównych dyrektyw strategicznych pochodzących od Światowego centrum dyspozytorskiego , były również lokalnie uwarunkowane rozwojem sytuacji dyrektywy przyspieszające pewne zawirowania spoleczne. Było tym z pewnością uświadamianie” sobie” przez sterników np budowy „komunizmu” faktu odradzania się wg zasady ZEWU KRWI genotypu człowieka pamietającego kto go zniewolił i dlaczego. Objawiało to się tym że że tu i ówdzie na szczytach wladców Demoludów objawiały się tendencje (chociaż czerwonawe)Nacjonalistyczne (jak nosiciele zniewoleń to nazywali) powodujące tu i ówdzie rugowanie żydów ze stref władzy. To było dla tych ostatnich rozpaczliwie niebezpieczne. Trzeba było zamieszać aby wyeliminować pierwiastek Narodowy w zarodku i przejąc kontrolę.

  21. Marucha said

    Nie przesadzajmy z tą rzekomą „inteligencją” Żydów. W czym górują nad nami, to zupełny brak hamulców moralnych, zdolność do złodziejstwa na wielką skalę, pogarda dla nie-swoich itp.

  22. Marucha said

    Świadectwo Siwaka jest tym cenniejsze, iż raczej nie potrafiłby na własną rękę zmyśleć czegoś w tak doskonały sposób, że zgadza się ono z rzeczywistością, jaką obserwujemy.

    Pan Logos zareagował w sposób typowy dla Żyda – eksplozją pogardy skierowaną w stronę prostego człowieka. Żydzi nienawidzą prostych ludzi, a już szczególnie chłopów. Po tej nienawiści łatwo ich rozpoznać, a nie umieją jej ukryć, choć niby tacy inteligentni.

  23. 166 said

    Najlepszym objawem „antyżydowskiej obsesji” jest przykład Łódzkiej „filmówki”.
    Są oszołomy, które twierdzą, że bez żydowskiego pochodzenia nikt tam sie po wojnie nie dostał na studia.
    Polska sfrustrowana młodzież nie miała szans rozwinąć talentów, bo na wstępie dostała kopa, żeby nikomu z tutejszych nie przyszło do głowy robić jakieś filmy o Pileckich, polskich królach, królowych, o najnowszej historii np na podstawie książki A. Siwaka, prawdziwych historii z walk obronnych w 1939 roku i wejściu wojsk Stalina, witanych przez Żydów jako zbawicieli.
    Teraz nie dziwi brak kandydatów do Oskara z naszej historii. Nie ma Bitwy pod Wizną, nie ma bitwy pod Komarowem, nie ma wielu wygranych bitew, żeby sie nam Polaczkom z dumy w głowach nie poprzewracało. Albo cobyśmy nie wpadli na wspólny pomysł, żeby rodziny Michników, Bermanów, Humerów, Fejginów, Wolińskich, Geremków, Mazowieckich, i im podobnych, po prostu wygonić z NASZEGO DOMU, jako zdradzieckich, nieproszonych i mocno upie…wych gości.

  24. Wojwit said

    @Logos Amicus, ty to jesteś amicus… diabolum. Wypisujesz bzdury. Policz ilu zginęło Polaków w czasie i po wojnie (do 56.) – są dane ze spisów powszechnych, a potem cuduj o holokauście. Dotrzyj do materiałów Konferencji w Wannsee, która odbyła się na półmetku wojny (są dostępne w sieci), gdzie Niemcy (hitlerowskie oczywiście) zajmowały się słynnym „Judenfrage” (czyli dopiero wtedy podejmowali ostateczne decyzje w kwestii żydowskiej) a porównaj z mordami dokonywanymi od pierwszych dni wojny przez obu wrogów. Na kim? Na Polakach! Nota bene tych naszych wrogów żydzi witali z kwiatami, całowali sowieckie czołgi, później chętnie i wydatnie pomagali w eksterminacji Polaków. Nie wspomnę o okazywanej polskim jeńcom szczególnej miłości, wyrażającej sie w opluwaniu idących do niewoli, biciu, oblewaniu fekaliami… A Niemców w Warszawie naczelny rabin stołecznej gminy wyznaniowej witał… chlebem i solą.
    Piszę to nie dla ciebie, bo dla takiego trolla nie kiwnąłbym palcem, tylko dlatego, że mógłbyś kogoś kto nie zna historii wprowadzić w błąd. Prowadź sobie tę waszą akcje haggadową gdzie indziej.

  25. 166 said

    W ramach antyżydowskich obsesji wspomnienia Polaka, którego młodość przypadła na lata tuż powojenne. Oto jak wyglądał czas młodych mężczyzn, tych co przeżyli żydokomuszą niewolę:
    http://www.tvkdiana.pl/rudnik/Orleta/Orleta_Przerwany_lot.htm
    To na tzw prowincji.
    Po innych pozostały nagrobki m.in. na Powązkach Wojskowych: zginął tragicznie w 1952, 54, 56 w wieku 17…25 lat.
    Kanalie i mordercy pobierają za to najwyższe emerytury, a ich potomkowie zapełniają telewizory.

    O tych młodych tragicznie zamordowanych Polakach cisza, liczy się tylko Pyjas, bo był kolegą Wildsteina i Maleszki.

  26. aga said

    http://www.bitwapodkomarowem.pl/historia.php

Sorry, the comment form is closed at this time.