Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o List otwarty do Prezydenta RP…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (82 – …
    Uhall o List otwarty do Prezydenta RP…
    zen o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    Boydar o Dugin: geopolityka wyjaśnia…
    kontra o Nauka dowodzi, że rudowłosi po…
    UZA o Dugin: geopolityka wyjaśnia…
    Boydar o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 565 obserwujących.

Prof. Anna Raźny odwołana

Posted by Marucha w dniu 2010-03-21 (Niedziela)

Informujemy bez zwyczajowych komentarzy, bo sami nie wiemy, co powiedzieć – oprócz tego, że ruch narodowy, ongiś silny, już w Polsce nie istnieje na skalę dostrzegalną bez lupy.

Kolejna awantura w LPR. A.Raźny nieformalnie odwołana?

W dniu 20 marca 2010r. na posiedzeniu Rady Politycznej LPR z funkcji przewodniczącej została odwołana prof. Anna Raźny, decyzja została podjęta jednogłośnie.

Do czasu wyboru nowych władz funkcję przewodniczącego pełni obecny wiceprzewodniczący Rady Politycznej prof. Maciej Giertych. – taką informację podały władze LPR na swojej oficjalnej stronie internetowej. Komunikat nic nie mówi na temat przyczyn i okoliczności odwołania. Natomiast według relacji A.Raźny odwołanie nastąpiło po opuszczeniu sali przez nią i grupę jej zwolenników, którzy zerwali kworum. Decyzja o odwołaniu zapadła przy braku kworum, a obowiązki przewodniczącego powierzono M.Giertychowi zaocznie, gdyż nie był on obecny podczas obrad. 

Kilka tygodni temu, gdy media podały informacje o rozmowach Romana Giertycha z PO, prof. A. Raźny w wypowiedzi dla “Naszego Dziennika” jednoznacznie się od tego odcięła. Oświadczyła wręcz, że nie należy łączyć LPR z grupą R.Giertycha.

Prof. A.Raźny była ostatnią osobą we władzach LPR o własnych poglądach i samodzielnym stanowisku. Po jej odejściu kierownictwo tej partii będą stanowić wyłącznie najbliżsi współpracownicy R.Giertycha.

Komentarzy 176 do “Prof. Anna Raźny odwołana”

  1. maj said

    Na stronie internetowej LPR pojawiła się informacja o jednogłośnym głosowaniu za odwołaniem przewodniczącej Rady Politycznej. Otóż jednogłośnie mogli głosować tylko ci, którzy zostali na sali, bo reszta uczestników tej szopki wyszła z sali. Zostali: Bałażak, Sławomirski, Ciechanowski, Mroczkowski, Fedorowicz, Bosak, Wilczyńska, Zalewska, Wierzejski, Pawłowski, Parda, Masin, Ślusarczyk, Gutkowski, Zając

  2. To nie awantura, to zamach said

    Prof. Annę Raźny odwołali: Witold Bałażak, Radosław Sławomirski, Mirosław Ciechanowski, Zenon Mroczkowski, Andrzej Fedorowicz, Wojciech Bosak, Elżbieta Wilczyńska, Mieczysława Zalewska, Wojciech Wierzejski, Szymon Pawłowski, Radosław Parda, Arnold Masin, Piotr Ślusarczyk, Cyprian Gutkowski, Edmund Zając – razem 15 osób – są na to zabezpieczone dowody. Reszta opuściła salę obrad. Proszę nie obrażać działaczy LPR. To był zaplanowany zamach, jako kara za poglądy.

  3. Zdrajcy? said

    Wymienieni członkowie rady politycznej LPR to zdrajcy prawdziwego Ruchu Narodowego , który pani profesor Raźny chce odbudowac.

  4. PL said

    Jak przeciętny Polak, nawet mający symnpatię do ruchu narodowgo, może się w tym połapać? Wzruszy ramionami i zajmie się czym innym.

  5. Aleksander said

    Nic dziwnego się nie stało. Wiemy to nie od dziś, że każda osoba publiczna, która przejawia prawdziwie polskie myślenie, której leży na sercu interes Polski, jest bezkompromisowa w swoich poglądach zawsze prędzej czy później będzie dyskredytowana, ośmieszana, odsuwana od stanowiska w którym może mieć coś do powiedzenia. Przypomina mi to „rozmontowanie” pierwszej Solidarności przez stan wojenny i obsadzenie jej struktur decyzyjnych przez geremków, mazowieckich,michników i kuroniów. Une nie dopuszczą do powstania w Polsce żadnego ruchu narodowego, który będzie narodowym nie tylko z nazwy.

  6. To powód do wstydu said

    Na Radzie Politycznej był też Stachura, który nie jest członkiem rady! – ten co wszedł w Krakowie do PO z Bosakiem – i wyrwał Pani Prof. Raźny listę obecności z rąk!! żeby nie było śladu, kto zostal na sali, ale zrobił to jak widać za późno. Nazwoska zdrajców są podane w komentarzu wyżej poprawnie.

  7. Zbigniew Koziol said

    Jak slusznie zauwazyl PL, tego rodzaju wydarzenia predzej odpychaja niz przyciagaja.

    Ale my tu byc moze tez moglibysmy miec wlasne zdanie. Gdyby nie malo informacji. Otoz czy kto potrafilby wytlumaczyc szerzej, co bylo przyczyna rozbieznosci miedzy prof. Razny a grupa Giertycha? Jakos blizej przedstawic rozwoj zdarzen (pewnie w kontekscie dluzdzego czasu), roznice pogladow, itp?

  8. Jacek said

    zachowalbym daleko idaca ostroznosc odnosnie p. prof. Razny, niezaleznie od zaistnialych okolicznosci.

    Moim zdaniem p. prof. nie reprezentuje poziomu intelektualnego potrzebnego do przewodzenia polskiej narodowej partii politycznej. Jej expose programowe jest nadzwyczaj slabe, na poziomie gimnazjalnym nie uniwersyteckim, i nie przedstawia zadnej wartosci dla programu politycznego, patrz np. dyskusja do https://marucha.wordpress.com/2010/03/13/mlodziez-wszechpolska-2/. Natomiast te podstawowe braki nadrabia ona agresywnoscia. To jest bardzo zly prognostyk.

    Juz dosyc dawno zwrocilem uwage na jej expose ze wzgledu na jego slabosc, ktora przywiodla mnie na mysl, ze ukazalo sie ono w akcji promocji p. Razny przez ludzi wyraznie uzywajacych jej do swoich celow.

  9. kaczucha said

    Anna razny nie nadaje sie do polityki. To furiatka i konfidentka. Co za idioci wymyślili zeby dac ja na szefową rady politycznej. Chodzi do przeciwnikow politycznych i pluje na swoich to jakas totalna padaka. dobrze, ze jej nie ma

  10. wnioskujący said

    z przedstawionej listy jasno wynika, że głosowanie odbyło się w sposób nieważny: brak quorum ….

  11. Piotr said

    Jak można sądzić bez wysłuchania obu stron? Zagalopowali się niektórzy. Jeśli tak wyglądają wpisy we wszystkich innych tematach, to jest niedobrze.
    Poczekam na uzasadnienie i fakty.

  12. Andrzej? To niesłychane said

    Nie wierzę, żeby Andrzej Fedorowicz mogł przyłączyć się do tej zgrai łotrów

  13. feliks said

    Ma pytanie do kolegi Andrzeja, cóz to za „łotrostwa” popełniła ta „zgraja łotrów”?

  14. Jacek said

    Dla wyjasnienia, p. prof Razny jest z wyksztalcenia rusycystka (specjalistka od literatury rosyjskiej), nie politolozka, na ktora ktos na UJ-ocie ja kreuje.

    „Anna Raźny (ur. 2 lutego 1944 w Batowicach ) – polska rosjoznawczyni i kulturoznawczyni’..”dyrektor Instytutu Rosji i Europy Wschodniej”

    „Ukończyła filologię rosyjską na Uniwersytecie Jagiellońskim . W 1976 uzyskała stopień doktora za pracę „Polska rusycystyka historycznoliteracka lat 1918-1939. Orientacje metodologiczne”. W tym samym roku objęła stanowisko adiunkta w Instytucie Filozofii Rosyjskiej UJ. W 1988 obroniła rozprawę habilitacyjną z dziedziny filologii rosyjskiej pod tytułem „Fiodor Dostojewski – filozofia człowieka a problemy poetyki”. Od 1999 legitymuje się stopniem profesora nauk humanistycznych UJ, a od 2000 jest profesorem nadzwyczajnym uczelni.

    Zajmuje się naukowo literaturą rosyjską XIX i początku XX wieku , sypialnie stosunkiem inteligencji rosyjskiej wobec utopii społecznych oraz chrześcijańskiej wizji świata,totalitaryzmem w literaturze rosyjskiej i literaturą obozową.”

  15. opornik said

    Na żywo powiem tylko tyle, że nie słyszałem aby Giertychowie,
    lub inni Katolicy polscy, wyrzucili tak bezpardonowo jakiegoś;
    masona, agenta wpływu, pedała, lesbijkę, złodzieja, mordercę, oszusta czy jakąkolwiek inną kreaturę na takie właśnie traktowanie zasługującą.
    Takie akcje przeprowadzaja tylko pejsci, masoni, tajni agenci prowokatorzy i im podobni podwójniacy, w
    tradycji Polaka-Katolika nie znajdziecie takiego przykładu!!!
    Pani prof. Raźny, podobnie jak wcześniej cały aktyw załorzycielski LPR-u – potraktowana została tak samo, czy wciąż nie widziała z kim ma przyjemność?!
    Ci którzy otrzymali już kopniaki od Giertychów, nie chcą
    nawet o tym mówić, wolą się pomodlić, bo to daje
    więcej nadziei na cokolwiek.
    Tak daleko już sprawy zaszły, a my sie będziemy dalej dziwić,
    że żmija gryzie i jadem pieści…

  16. Jacek said

    ad Kaczucha #9

    istotnie ten wybor jest niezrozumialy, wielu jednak uwaza,ze wstawiajac kobiete podniosa swa popularnosc. Skutki sa zwykle bardzo nieprzyjemne, bo takie „panie” sa nie do opanowania. Zreszta wystarczy popatrzec w pudlo.

    Pani Razny byla wyksztalcona w prlu na nuczycielke jezyka rosyjskiego. To sa jej „podstawy intelektualne” i to widac pomimo slowotoku przechodzacego przez wszystkie mozliwe frazy sugerujace „prawicowosc”.

  17. Zefirek said

    Opornik ma rację.

  18. Julka said

    Panie Jacku
    Pani prof.Rażny zdążyła zaprezentować swoje poglądy na sprawy polskie i narodowe w sposób o wiele bardziej jednoznaczny od pozostałych mieniących się narodowcami. Wykształcenie tu niczego nie zmienia i nie determinuje. Przeciwnie -jej zainteresowanie sprawami rosyjskimi wskazuje na eliminację tak szkodliwych dla Polski, ale powszechnych w prowadzonej polityce wschodnich uprzedzeń. Niektórzy żadnego wykształcenia nie mają i nieżle sobie radzą, a np. minister MON jest psychiatrą. Programy-jak wskazuje praktyka-to rzecz względna. Można zaangażować dobrego pismaka i napisać program aż dech zapiera i koniec na tym. Nam potrzeba ludzi prawych, jednoznacznych i nieuwikłanych. Nawet zakładając, że ci którzy kumają się z peło robią taktykę konia trojańskiego (najlepszy scenariusz) trudno oczekiwać, aby wyszło to na dobre narodowcom. Można osłabić peło, ale i siebie też.Wygra pis z prożydowskimi liderami tej formacji. A może najbardziej przeszkadza Panu to, że jest kobietą i powinna siedzieć w domu albo na uczelni?

  19. Marek said

    Nie dziwię się młodzieżowcom wybranych nielegalnie na kongresie,ale dziwię się p.Zalewskiej,Wilczyńskiej,Ciechanowskiemu,Mroczkowskiemu.Fedorowiczowi,Bosakowi,Bałażakowi,Zającowi orah,z nieobecnych-Orzechowski,prof.Giertych,Pszenny,Machaj,Serafin.
    Za tą zdradę nikt z narodowców nie powinien na nich głosowac w żadnych wyborach.WSTYD!!!

  20. aga said

    Pani Julko
    zgadam sie z Panią.Od 2 lat gdy „wycięto” prof.Rażny z RM to właściwie nie ma kogo słuchać. dr.Ryba wystopował / byc moze z racji uczestnictwa w kolegium IPN,prof.Wolniewicza tez niet/
    jej wypowiedzi były zywe,aktualne i przede wszystkim lamiące stereotyp „wstrętnego i groźnego Ruska”.

  21. aga said

    Ludwik Skurzak: „Jerzy Robert Nowak, czyli poza granicą śmieszności /1/”
    Od dłuższego czasu linia polityczna Radio Maryja jest komunikowana ustami Jerzego Roberta Nowaka. Logika tego przedsięwzięcia wiodła ku popieraniu Lecha Kaczyńskiego na prezydenta. Jeżeli przyjąć mało kontrowersyjne założenie, że ośrodek toruński był podmiotem bez którego trudno było sobie wyobrażać budowę alternatywy dla PiS, to konsekwentne zwalczanie jakiejkolwiek inicjatywy służącej takiemu celowi było dostatecznie jasną deklaracją polityczną.

    fot. Spożycie alkoholu szkodzi w polityce

    W sposób być może najbardziej spektakularny taką właśnie koncepcję zrealizowano przy wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nie zawahano się nawet chwycić czysto propagandowej, szerzonej tylko na potrzebę chwili bez baczenia na jej kompletną nieprawdziwość wizję, iż w partii braci Kaczyńskich są jakieś dwie frakcje: dobra i zła. Jerzy Robert Nowak, Wojciech Reszczyński i Krzysztof Kawęcki bez mrugnięcia okiem sprzedawali ten kit w czasie, gdy w PiS nie było już praktycznie nikogo zdolnego do samodzielnego myślenia, lub nie wyćwiczonego w oportunizmie tak, by Jarosław Kaczyński nawet przez sekundę mógłby go o coś takiego podejrzewać. Mało tego. Ci trzej wielcy mężowie musieli sami w trakcie swej propagandowej misji przestawiać poszczególne osoby z jednego obozu do drugiego, gdyż ludziki z PiS kompromitowały się nawet w trakcie kampanii ukazując swą prawdziwą twarz. Panowie propagandziści łykali gorzkie pigułki bez mrugnięcia okiem jednego dnia mówiąc coś dokładnie odwrotnego, niż poprzedniego – rankiem flekując tych, których jeszcze wieczorem wynosili pod niebiosa i odwrotnie.

    Zapewne w Toruniu wiedzieli od dawna również o tym, że popieranie Lecha Kaczyńskiego jest niegodziwe po prostu w imię zasad. Sprawa nowelizacji Konstytucji odnośnie ochrony życia w 2007 roku, chwilę wcześniejsza eliminacja abpa Stanisława Wielgusa, Wołyń, popieranie B’Nai B’Rith – a wreszcie megaszczyt cynizmu, zapisanie w art. 30 projektu Konstytucji PiS pełnej ochrony życia tylko po to, by prezydenccy urzędnicy mogli się od tej propozycji kategorycznie odciąć i tym samym punktować w walce o elektorat lewicy. A jednak konsekwentnie grano plan wiodący do konieczności popierania tego kandydata.

    Można się było na to zżymać i irytować. Stale odpowiadano, że zburzenie PiS jest zbyt ryzykowne. To co jest może nie przetrwać, a lepsze może nie wyrosnąć. W czasie, gdy mimo wszystko gorączkowo trwały działania na rzecz budowy alternatywy mogącej uratować polską prawicę, w Toruniu najspokojniej w świecie podłożono pod nie bombę umożliwiając całonocne wystąpienie Antoniego Macierewicza który miał do powiedzenia w zasadzie tylko jedno – jest za późno na szukanie innego kandydata. Ojcowie prowadzący raczej nie protestowali.

    Gdy to wszystko się wypełniło i faktycznie możliwości innych scenariuszów w zasadzie się wyczerpały, Jerzy Robert Nowak najspokojniej w świecie oznajmia, że Lech Kaczyński jest be, a kandydatem mógłby być Zdzisław Krasnodębski czy Roman Kluska.

    Można skonać ze śmiechu jeżeli przypomnieć, że ten pierwszy jeszcze kilka tygodni temu całkiem na serio publicznie pisał iż… Lech Kaczyński ma szanse zwyciężyć – mało tego, w pierwszej turze! /Dziennik, 28 stycznia 2010 roku/. Na tym między innymi przykładzie widać, że przekroczono tu pewną granicę. Granicę pozwalającą przyjmować, że wszystko to jest nieudacznością polityczną za którą w gruncie rzeczy stoi dobra wola. Nawet ktoś dobroduszny i starający się patrzeć na działania innych z założeniem czystych intencji po takiej sekwencji zdarzeń musi bardzo serio brać pod uwagę, że tkwi w tym premedytacja i całkiem celowe dążenie, by pewne rzeczy były niemożliwe. Nawet konsekwentne popieranie Lecha Kaczyńskiego można by traktować jako błąd, ale bez podejrzenia innych rzeczy. Zmiana w stanowisku po tym, gdy samemu sabotowało się wszelkie próby budowania alternatywy do czasu, gdy stało się to praktycznie niewykonalne – świadczy raczej o czymś zupełnie innym.

    Ludwik Skurzak
    Dalsza część rozważań na: http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/5404/

  22. Sławomirski nie gosował said

    Radosław Sławomirski nie głosował za odwołaniem prof. Raźny, za to glosował Wojciech Bosak, który poszedł do Platformy Obywatelskiej. Nie zdążyli go wyrzucić, to on chciał wyrzucić Annę Raźny. Kto zna Bosaka, niech mu to powie

  23. Jacek said

    Musze powiedziec,ze nie dziwia mnie jez przeskoki polskich srodowisk patryjotycznych z jednej skrajnosci w druga. A ciagle w szukajac zbawcy (zbawczyni?), ktory bezbolesnie, bezkonfliktowo, i prawie natychmiast wyprowadzi Polske z bagana, w ktorym sie znalazla.

    Powyzej czytam glosy, jak to ten? i on tez? to niemozliwe! Czlowieku, jezeli miales uzasadniona dobra opinie o innym, a ten inny robi cos co cie zaskakuje to zastanow sie, moze ten inny ma racje! Jezeli natomiast polegasz tylko na nieprzemyslanym widzimisie, to przynajmniej nie rob wokol tego wrzasku jak baba na targu, ktorej druga powiedziala,ze cos male te jajeczka, ktore sprzedaje.

    Podobnie o RM, nie jestem jego apologeta, ale nikt juz nie pamieta afery z tasmami o. Rydzyka (jego opinie o lesiu i jego szanownej, z czarownica i oszustwem), nikt nie pamieta,ze od kilku lat RM jest nadzorowane przez specjalna komisje „episkopatu” ani jak ten „episkopat” sie w ciagu tego czsu zmienil, tzn oparl na nyczem.

    Nikt tez nie moze sobie przypomnic hasla „Giertych do wora i do jeziora”, ktore tak sobie bez powodu sie nie pojawilo. Moglbym tak jeszcze dlugo wyliczac.

    Ale wrocmy do centrum obecnej wrzawy. To,ze jakas pani duzo mowi pod publike, to o niczym nie swiadczy tylko o tym,ze mowi. A niestety gdy sie przyjzec temu co mowi to jest to pusta mowa. Bez zadnej substancji i spojnosci. Na „kochaniu ruska” nie mozna oprzec polskiej polityki ani zewnetrzej, zaden „rusek” potrafiacy do trzech zliczyc nie potraktuje tego powaznie, ani wewnetrznej, chyba, ze uwazamy,ze jestesmy dalej pod panowaniem „ruska” i odgrywamy prl po raz trzeci. Ale jezeli tak to p. prof. zgadza sie z tymi przeciwko, ktorym niby wystepuje, a ktorzy agituja za przegonieniem „ruska”. Tylko zamiast przeganiania proponuje milosc.

    cd nastapi

  24. Marek said

    Przecież Bosak pracował w TVP-spółce skarbu państwa,to nie mógł byc wybrany do rady politycznej – to co oszust? Zdrajca jedenfuj.

  25. Brat Dioskur said

    Nagonka na Giertycha przypomina do zludzenia totalny atak lewicy Zachodu na Piusa XII po tym jak skrytykowal on komunizm.Zemsta byla sroga ,bowiem jak tylko umarl zaczela sie zmasowana ofensywa swiatowego lewactwa przypisujaca Zmarlemu kontakty i patronat nad …Wehrmachtem!Powstala wiec nawet jakas sztuka teatralna ,ktora z szybkoscia blyskawicy rozbiegla sie po calym swiecie i byla wystawiana na wszystkich dostepnych deskach teatralnych … i tak narodzila sie czarna legenda o papiezu ,ktory mial blogoslawic hitlerowskie sztandary.Podobnie z Giertychem, nie ma on „dobrego” pochodzenia tzn. zaden z czlonkow jego rodziny nie zaliczyl trasy Lenino-Berlin a w kraju w czasie wojny nie dekowal sie po lasach z opaska z napisem AL/GL na rekawie,zeby po wojnie nagle nabrac bojowego animuszu i pod oslona miliona sowieckich bagnetow ruszyc w pogon za „bandytami” czyli polskimi patriotami nie zgadzajacymi sie z sowiecka okupacja.Tak wiec i tak na cud zakrawa fakt,ze przedarl sie on na szczyty wladzy czego polscy sowieciarze i sprzymierzeni z nimi uzyteczni idioci przepuscic i przebaczyc mu nie moga i cokolwiek by on nie postulowal -z ozloceniem kazdego obywatela wlacznie -zawsze bedzie to ZLE!Reasumujac mozna powiedziec ,ze ta banda w sensie doslownym nie spocznie dopoki calkowicie nie zmiecie Giertycha ze sceny politycznej i jest to swojego rodzaju klatwa podobna fatwie, ktora na Salomona Rushdi rzucili kiedys iranscy ajtollachowie i ktorej nie mogli juz odwolac co skazalo pisarza na dozywotnie przebywanie w ukryciu…jednak Giertych z tego ukrycia probuje wyjsc,metodami i srodkami ,ktore w dzisiejszych czasach sa jedynymi logicznymi!Wydaje sie jednak ,ze czesc dzialaczy LPR zamiast zgrupowac sie wokol Przywodcy marzy o wlasnej „bulawie”,ktorej nawet nie nosza w tornistrach i dopoki owi „wodzowie” mniejsi nie podporzadkuja sie dyscyplinie partyjnej dopoty Ruch Narodowy bedzie plynal wieloma struzkami zamiast walic jednym wartkim strumieniem!

  26. Marek said

    Jak Giertychowcy pójdą do PO i przestaną niszczyc LPR,wtedy ruch narodowy się bez przeszkód będzie rozwijał.

  27. Jacek said

    Odnosnie, glosow, ze wyksztalcenie niczego nie determinuje. Nie stawiajmy sprawy na glowie. Wyksztalcenie jedynie niczego nie gwarantuje. Ale w zyciu nie ma gwarancji.

    Gdyby wyksztalcenie niczego nie determinowalo to nie byloby sensu sie ksztalcic. Co wyksztalcenie determinuje to zalezy od wyksztalcenia, od osoby, ktora to wyksztalcenie odebrala i od tego czym ta osoba sie zajmuje wzgledem jej wyksztalcenia. No i wkoncu jest probiez tego co ta osoba potrafi zrobic.

    W wypadku p. Razny i wyksztalcenie i to co portafi zrobic wzgledem okreslania polskiego narodowego programu politycznego, obie te rzeczy sie wzajemnie potwierdzaja. Zagdzaja sie z awansem, na, jak dobrze by poszlo, dyrektorke liceum, uczaca jezyka rosyjskiego. Nie dosc bylo panstwu Marcinkiewicza? Wiec nie ma sobie tym wiecej co glowy zawracac. A to ze p. Razny mowi, to mowi. W porownaniu do ambicji tej pani jej wypowiedzi sa zenujace.

    Nie wiem jak mozna, nabierac na te tyrady „pro ruskie” podparte przez „dywagacje antyglobalistyczne”, ktore powtarzaja to co mozna przeczytac na dwu antyglobalistycznych stronach internetowych i nawoluja do „walki z ideologami globalizmu”. Ideolodzy globalizmu maja ta walke w uchu, bo biora swoje pieniadze i napisza za nie cokolwiek im kaza. Itd. itp. Ale nie mam zamiaru tu p. prof. uczyc. W koncu ktos ja zrobil ”dyrektor Instytutu Rosji i Europy Wschodniej” (raczej chyba dyrektorka, ale w tym zamieszaniu wszystko jest mozliwe) na UJ, no wlasnie kto? Co to jest UJ np z p. prof. Janem Hartmanem?

    Na koncu chce zwrocic uwage na rownolegla „prawicowa” kariere p. dr. Wielomskiego. Istnieja silne podobienstwa, chociaz fachowo p. Wielomski jest znacznie bardziej w branzy i na wyzszym poziomie. Porozmawiajcie panstwo z monarchistami.

  28. Jacek said

    ad Brat Dioskur #25

    ma Pan racje.

  29. Jacek said

    ad Julka #18

    Prosze Pani, nie trzeba mnie przekonywac o dywersji obecngo „rzadu polskiego” w kwestii Rosji i praktycznie wszystkich innych. Ale ciagle „zauwazanie” tych spraw to jest powtarzanie rzeczy oczywistych, i nic z tego nie wynika oprocz wyrabiania sobie opinii, niestety opartej na pozorach, ze jest sie „silna alternatywa”. Jest to chwyt grany od poczatku swiata. Tak wlasnie Ewa zatroszczyla sie o dowitaminownie Adama. Jestem prawie pewny,ze dodala „zjedz kochanie bo sie zepsuje”. No wlasnie i tak jest i w tej sytuacji, komus bardzo zalezy aby LPR przelknelo p. prof Razny.

  30. Julka said

    Nie napisałam, że wykształcenie niczego nie determinuje w ogóle, ale w działalności politycznej używając określenia „TU”. Zatem połowa pańskiego komentarza jest nie na temat, a druga część to ogólniki, z których nijak nie można wyciągnąć wniosku czym to się pani profesor naraziła (prócz tego, że skrytykowała mezalians z peło)

  31. maj said

    Do Brata Dioskura: zastanów się chwilę, zanim porównasz kogoś takiego jak Giertycha do Papieża Nie wiem, czy znasz pana G., ale jeśli nie, to mogę zrozumieć
    Jeden z komentarzy wspomniał też nieobecność M. Orzechowskiego. Nie ma w niej żadnych innych przyczyn niż powazna choroba. A przyczyny odwołania p. prof. Raźny? No, cóż komuś bardzo zależy, że ruch narodowy utrzymać przy życiu, ale nie za bardzo. Także działanie, które ma na celu rozruch i podjęcie działań ozdrowieńczych spotyka się z taką reakcją, zwłaszcza jeśli pojawiają się pytania z pieniędzmi w tle… Daję to pod rozwagę tym, którzy w sobotę zostali odwołać Przewodniczącą, a są jednak przyzwoitymi ludźmi. Pomyślcie sami, niech nie robią tego za was

  32. aga said

    ad.27
    No tym stwierdzeniem to mnie Pan,Panie Jacku rozbroił. Owszem Pana Wielomskiego czasami trafne spostrzeżenia mozna przyjąć i propagowac ale porownywanie tego niby konserwatywnego niby polityka z prof.Raźny to juz przegięcie.
    Nie ta klasa, nie ten format.Charyzmę zastąpił bofonadą. i tyle.Niewiele się rózni od napuszonego Bartyzela,tylko tzw. „sprawa Wielgusa” ich poróżniła.
    Brak jakiegolwiek zmysłu patriotycznego i narodowego.Tacy nie dońca odżydzeni / w sensie Konecznego niby Polacy.Ale zawsze ambicja wlasna weźmie górę.
    A co do wykształceniea to ma Pan pelno profewsorow ,doktorow,habilitowanych w Kne sejmie. No i co? Czy to coś determinuje ? Czy raczej wprost przecinie.I tak było zawsze klasyka to Wincenty Witos chłop za lugiem a jaki zmysł polit./ a teraz to prostactwo z tytulami po bolszewii nam się ostało.A po bolszewii -bis z tym nowym pokoleniem to będzie jesz cze gorzej.

    Natomiast P/ stwierdzenie :
    „Nie wiem jak mozna, nabierac na te tyrady “pro ruskie” podparte przez “dywagacje antyglobalistyczne”,”…
    rozmija się z prawda i jest po prostu obraźliwe w stosunku do tej pierwszej od wielu lat w polityce polskiej kobiety z klasą i to po prawej stronie sceny ,coby ona nie znaczyła.No chyba,że Panu odpowiadaja Sobecka,Krupa.Albo Muchowa z peło.
    Zaczynam dostrzegac u Pana jakąś dziwną niechęć, zupelnie nieuzasadniona do prof.Raźny / a może do narodowcow w ogole?/ zupelnie jak irracjonalna nienawiśc chazarow do rolnikow.;)
    p.s.
    Niech POan zwroci uwagę na poziom dyskusji na stronie P.Wielomskiego.Ot, wstyd i żenada.

  33. Marucha said

    Mnie też trochę zaczyna zastanawiać niechęć p. Jacka do prof. Raźny, zwłaszcza że nie wiadomo na czym ją bazuje, bo nie doczytałem się konkretnych zarzutów ani co do jej poglądów, ani zachowań. Jeśli Pan coś wie, czego my nie wiemy, to b. proszę nam to powiedzieć.

  34. Jacek said

    Ad Julka #30

    Prosze Pani,

    oczywiscie, to co ja napisalem odnosi sie do wplywu wyksztalcenia na kazda dzialalnosc, polityczna takze. A zwracam uwage na to,ze p. Razny wyksztalcenia (ani innego przygotowania) zwiazanego z jej dzialalnoscia polityczna nie ma (a mimo tp pisze sie o p Razny „politolozka”, dlaczego?). Pani takiemu stwierdzeniu oponuje. Co jest wiec „nie na temat”?

    Pani przyklad odnosnie psychiatry w resorcie „obrony”, jest w pewien sposob sluszny, takiej „obronie’ moze pomoc juz tylko psychiatra. Ale chyba to raczej popiera moje stwiedzenia nie Pani.

    Moje zarzuty pod adresem p. Razny dotycza jej kwalifikacji jako osoby majacej (do niedawna) przywodczy wplyw na program polityczny narodowej partii polskiej i nie sa ogolnikowe ale konkretne, nie tylko jezeli chodzi o jej wyksztalcenie i dorobek w dziedzinie polityki, ale rowniez i zaczynajac od tragicznego poziomu jej wystapienia programowego i innych wystapien natury politycznej. Zwrocilem na to uwage zanim obecna awantura wybuchla. Jezeli chodzi o wage programow politycznych to Pani argumentacja jest tak samo „zdrowo-rozsadkowa” jak w wypadku resortu „obrony”. W koncu jezeli chodzi nam fachowosc i rzetelnosc w polityce to programy poiltyczne odgrywaja zasadnicza role. Dochodze do wniosku, ze Pani sympatyzuje z p. Razny ze wzgledow pozamerytorycznych. Ale wtedy jakakolwiek argumentacja nie ma sensu.

    Jezeli ktos ma rzeczywiscie na wzgledzie dobro LPR czy ogolnie polskiego ruchu narodowego to nie powinien w pierwszym rzedzie „sympatyzowac” ale trzezwo oceniac.

    Wracajac do „mezaliansu” to nie sadze aby tu kogos zeniono lub wydawano za maz. Tu chodzi o wygonienie kaczek ze stawu. Dopoki kaczki staw zajmuja nie ma tam miejsca dla rzeczywistej partii narodowej. Jezeli komus wyganianie kaczek nie odpowida to moze sie wpisac w pis i przestac narzekac na RM. Oczywiscie p. Razny nie mogla z takich lub innych powodow tego zrozumiec, albo tak byla zajeta wlasna osoba,ze to jej do glowy nie przyszlo. Czy w ten sposob przechylila szale, tego nie wiem, sadze jednak,ze nietylko. Sadze,ze byli tez ludzie, ktorzy dostrzegli to co ja widze, i zrozumieli,ze im dalej w las tym wiecej drzew. I moim zdaniem tak jest lepiej dla LPR i calego ruchu narodowego.

  35. Jacek said

    ad Marucha #33

    sadze,ze pisze wystarczjaco konkretnie, jezeli chodzi jej wystapienia „polityczne” to moze Pan zajrzec pod:

    https://marucha.wordpress.com/2010/03/13/mlodziez-wszechpolska-2/.

    pisalem tam o nich jeszcze przed obecnym rejwachem.

  36. Piotr said

    A to Ci się Ago udało z tym porównaniem Wielomskiego z Bartyzelem! Ich się po prostu nie da czytać. Większość słów swoich tekstów przepisują chyba ze „słownika wyrazów bardzo obcych”. No i ta rozwlekłość, tej wody obfitość, a i wycisnąć nie sposób, bo nie ma za co uchwycić – wyślizguje się ta substancja.
    Komentarz (cały) prima sort.
    W testach pani Profesor (tych, które znam) nie zauważyłem fałszywej nuty, jak dotąd.
    A ruch narodowy nie ma żadnych szans, kompletnie żadnych, póki co. Jak to powiedział C.K. Norwid: najstraszniejszym polskim słowem jest ZA PÓŹNO! I tak jest w istocie.
    Zresztą, czyż to nie kara na nasze czasy. Jeśli dodamy kondycję KK, to jak wszyscy tu zaświadczymy – cierpimy srogo. A mówią o tym te wszystkie wpisy.

  37. Jacek said

    ad Aga #32

    ad Wielomski,

    no wlasnie Pani Ago o to mi chodzilo, p. Wielomski zapowiadal sie dobrze w oczach wielu, analogiczna ewolucja czekala nas z p. Razny i prawdopodobnie z tych samych powodow. Dlatego radzilem konsultacje z monarchistami, oni sie dali nabrac a teraz nie ma czego z tym zrobic i sa ugotowani na lata. Ocenia go Pani jednak powierzchownie p. Wielomski ma jedna przewage nad p. Razny napisal wyczerpujaca ksiazke o Franco. A to jest temat polityczny, szeroki i bardzo pouczjacy dla Polakow. Przepraszam, rowniez ze wzgeldu na tytuly naukowe, zgodnie z Pani skala, jest tylko dr. a p. Razny jest prof.dr.hab.

    Jezeli chodzi o pozostala czesc Pani argumentacji, to pojecie klasy jest pojeciem wzglednym, ja raczej widze klase w szkole. A argument,ze ta Pani jest kobieta z klasa jest, powiedzmy, niepolityczny.

  38. Jacek said

    PS ad Aga,

    za czesto czuje sie Pani rozbrojona. Nie trzeba sie tak spieszyc do bycia rozbrojona.

    ad. monarchisci.

    Latwo ich zbyc bo sa to czesto historycy i filozofowie i pisza technicznie, rownie dobrze mozna by zarzucac uzywanie wyrafinowanych pojec matematycznych matematykom lub fizykom. Jak w kazdej branzy jest troche popisow technicznych.

    Ale oni pisza na tematy jak najbardziej istotne dla przyszlosci Polski i warto zadac sobie trud aby zrozumiec o czym pisza. Sa teraz niestety wydani w duzej czesci na pastwe p. dr. Wielomskiego, ktory sie dobrze zapowiadal.

    Co do prof. Bartyzela to inna klasa niz p. Wielomski.

  39. aga said

    ad.38 Jacek
    Ma Pan wyjatkowa zdolnośc do naginania nie tylko faktow ale i zaczowaa,wypowiedzie / przeinaczania/ innych do wlasnych tez.
    Z tego co pamiętam to jestem I raz rozbrojona/.Ale może mi Pan przypomni, bo bardzo mozliwe ,że procz poziomu poniżej „gimnazjum” mam roewniez skleroże .

  40. Julka said

    Jacek
    Dlaczego „się pisze politolożka”? Pewnie samo się nie pisze, a może dodatkowo politologię skończyła.
    Prof. Rażny nie miała przywódczego wpływu (do niedawna jak pan pisze) na program polityczny partii. Niewykluczone, że się się tego podjęła, bo nie było chętnych. Pozwoliłam sobie zajrzeć do statutu LPR. Pani prof.Rażny była/jest przewodniczącą Rady Politycznej składającej się z prezesa Ligi i 36 członków wybranych przez Kongres. Przewodniczącą RP wybiera ten organ spośród swoich członków, do kompetencji Rady Politycznej należy m.in.ustalanie kierunków bieżącej polityki Ligii w formie uchwał, oświadczeń, zaleceń. Program partii opracowuje rada Programowa, której członków powołuje Kongres. Przewodniczący rady Politycznej nie ma żadnych przypisanych mu kompetencji, poza tymi, które można nazwać organizacyjnymi. Wchodzi on jednak automatycznie do Zarządu Głównego i prezydium Zarządu Głównego i tu pewnie pies pogrzebion, bo chodzi o łączną reprezentację partii na zewnątrz, również w sprawach majątkowych.
    Odwołanie pani prof.Rażny nastąpiło z pogwałceniem zapisów statutowych. Na ostatnim kongresie jesienią 2009 wybrano 33 członków Rady Politycznej. Zgodnie ze statutem do ważności uchwał władz Ligii wszystkich szczebli, o ile statut nie stanowi inaczej, wymagana jest zwykła większość głosów w obecności co najmniej połowy uprawnionych do głosowania. W tym wypadku musiało być na sali co najmniej 17 członków Rady, a było 15. Niech teraz połykają tę żabę- wszak mają takich politycznie i w ogóle wykształconych.
    Takimi zagrywkami niestety zniechęca się wartościowych ludzi.

  41. Jacek said

    ad Julka #40

    Prosze Pani, jezeli ktos jest Przewodniczaca Rady Programowej, to znaczy, ze ta osoba ma przywodczy wplyw na okreslanie programu partii. Inaczej cala rada i stanowisko przewodniczacej osoby nie mialoby sensu. Ja rozumiem,ze Pani „broni” p. Razny wszelkimi sposobami, ale nawet te sposoby jezeli maja cos znaczyc musza miescic sie w granicach elementarnej logiki. Mnie nie chodzi o to aby Pania czy kogokolwiek tu pognebic, chodzi mi o to aby zwrocic uwage na rzeczy istotne. Dotyczy to takze p. Razny.

    Jezeli p. Razny „moze” politologie skonczyla to nie ma na ten temat mowy w jej profilu naukowym. Mogla „moze” skonczyc cokolwiek nam do glowy przyjdzie. Jej pisanie polityczne nawet na „moze” nie wskazuje.

  42. Jacek said

    ad Aga #39

    ja niczego nie przegialem, to Pani w bojowym zapale rzucila sie na nazwisko Wielomski bez zastanowienia nad tym co napisalem. Tak,ze teraz oskarzanie mnie o przeinaczanie jest troszke nie na miejscu.

    A rozbrojenie nastapilo juz drugi raz. Dlatego o tym przypomnialem. To jest bron ostateczna wiec lepiej jej nie naduzywac.

    A na powaznie, mam nadzieje, ze teraz moze Pani zacznie rozumiec o czym pisze w sprawie p. Razny, skoro dostrzega Pani „walory” p. Wielomskiego podobnie do mnie.

  43. Julka said

    Rady Politycznej proszę pana, czy również Rady Programowej tego nie wiem, bo na stronie LPR nie podają kto wchodzi do tej rady i jej przewodniczy. Rada Programowa nie należy do władz partii, w przeciwieństwie do Rady Politycznej, z której niezgodnie z prawem odwołano panią profesor. Warto dodać, że statut jest prawem wewnętrzym partii politycznej i jego przestrzeganie jest obowiązkiem zarówno członków jak i organów.

  44. Jacek said

    ad #41 powinno byc Politycznej nie Programowej.

  45. Jacek said

    ad 43

    Prosze Pani, po co czepia sie Pani oczywistej pomylki.

    A co do statutu i tp. to wyjscie z sali nie jest dzialaniem statutowym. Nie wiemy dokladnie co sie wydarzylo na sali. A mamy oficjalny komunikat LPR. I na tym komunikacie ja sie opieram. Musze przyznac,ze nie jest on dla mnie zbyt zaskakujacy. Na podstawie dzialalnosci p. Razny spodziewalem sie,ze nastapi przesilenie. Sadzilem jednak,ze najpierw ona obejmie przwodnictwo LPR, a potem duza czesc czolowych postaci odejdzie en mass. Mysle,ze obecny scenariusz jest lepszy dla LPR bo bardziej stabilny. Co jednak z tego wyniknie w najblizszym czasie trudno przewidziec.

  46. sam said

    Dziwie sie niektorym osobom w tej dyskusji. Cala wiedze czerpia z GW i telewizora. A tak naprawde to nic nie wiedza. Po co na prozno strzepic jezyki i uderzac w klawiature?
    Czy nie przyszlo wam do glowy aby zapytac samych zainteresowanych np. prof. Razy i prof. Giertycha?
    Sa telefony, poczta etc. czy ktos z Was probowal skontaktowac sie z prof. Razny i prof. Giertychem?

    Wedlug mojej wiedzy a wiem to od kiku tygodni prof. Anna Razny okazala sie farbowanym lisem, ktory mial LPR zaprowadzic na manowce.
    Kiedy, jak i kto ja do tego naklonil to ona tylko prawdopodobnie wie.

    Wiele osob myli Krzysztofa Bosaka z Wojciechem Bosakiem. To sa dwie rozne osoby wg mojej wiedzy niespokrewnione.

    Laczenie sie LPR z PO jest kompletnym nonsensem. To sa plotki nie majace pokrycia w rzeczywistosci.

    Nie ma czegos takiego jak grupa Romana Giertycha szukajaca miejsca w PO. To sa medialne nonsensy i klamstwa.

    Ja na cala sprawe patrze jako kolejne oczyszczenie LPR z farbowanych lisow.
    Prof. Razny zna sie na sprawach rosyjskich i w tym ja cenie, a w narodowych nie jest wiarygodna. Chociaz dobrze podsumowala POPIS.

  47. Marucha said

    Czy sądzi Pan, że bezpośredni kontakt z politykami może rozstrzygnąć jakiekolwiek wątpliwości?

  48. Julka said

    ad/45
    Ta oczywista omyłka zmienia sens pańskiej wypowiedzi z 41. Jak sama nazwa wskazuje Rada Programowa jest od opracowania programu, do czego według tego (41) i poprzednich pańskich wpisów prof.Rażny się nie nadaje. Odwołano ją natomiast z Rady Politycznej, która programu nie opracowuje. Bardziej łopatologicznie nie można i proszę mi nie zarzucać czepiania się, bo nie było to moim zamiarem.

  49. sam said

    re: Marucha
    Zawsze nalezy siegac do zrodla jesli to mozliwe.

    Pana strona internetowa jest ciekawa, ale dla mnie nie jest Pan wiarygodny.
    Czyli po owocach a nie po pisaniu i gadaniu.

  50. Marucha said

    No to sp…adaj Pan stąd. Razem ze swoimi „owocami”.

  51. PL said

    Widzę, że gajowy stracił cierpliwość do obszczymurków, co pojawiają się nie wiadomo skąd i zaczynają wszystkich ustawiać i cenzurki im wypisywać.

  52. Widze ze Marucha wreszcie zaczal „odstrzeliwiwac” wystawianych na „odststrzal” „koszernie wiarygodnych” uczestnikow w publicznych dywagacjach…
    Cale szczescie, ze nie jestem moderatorem…:)))
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  53. opornik said

    Mentalność „słonia w składzie porcelany” musi w końcu doprowadzić do nauczenia słonia manier albo do
    popędzenia go na pustynię…
    Od samego poczatku internetu dziwiłem się, że
    narzucono jakąś chorą wizję tolerowania
    wszystkich we wszystkim i wszędzie…
    Pytam do znudzenia:
    Czy również tolerujesz w swoim domu gościa
    uporczywie plującego na podłogę; rzygającego po kątach; kopiącego twego kota; czy dobierającego sie do twojej żony…
    Aaaaa to co innego!!!
    No właśnie, a to to co innego…
    Łaska Gospodarza obowiązuje tak i mnie jak i każdego, więc wspierajmy Go i uczmy sie nawzajem, bo czasy idą tak podłe, że to co teraz to … uwertura do Czarta-sza…

    No i dla pocieszenia:
    własną siłę mierzymy wielkością siły wroga
    z jaką on nas ATAKUJE !
    Czyli wyją wilkołaki, to chyba z bólu
    bo lecą im kłaki…

  54. Marucha said

    Dziękuję za poparcie.

    Rzecz dziwna: ludzie którzy u siebie w domu nie tolerowali by nawet jednej dziesiątej pewnych „zachowań” swych gości, uważają, iż moderator powinien tolerować wszystko, a więc np. ogólne chamstwo, poglądy jawnie wrogie a nawet obelżywe w stosunku do tych, jakie podziela reszta gości, osobiste ataki na gospodarza, nie mówiąc już o zwykłej, porażającej głupocie.

  55. Jacek said

    ad Julka #45

    prosze Pani, w istocie nie zmienia, bo piszac Programowa popelnilem pomylke, w nazwie, w czym sie zorientowalem (za drugim razem i wstawilem errate zanim tekst Pani sie ukazal na moim ekranie).

    Prosze Pani Rada Polityczna jest oprowiedzialna i za program polityczny i inne aspekty polityki partii, wiec ma szersze uprawnienia niz mialaby rada programowa (tylko za program polityczny). Stad na czele Rady Politycznej zakres wplywu p. Razny na wszystkie aspekty polityki partii byl znacznie wiekszy niz gdyby to byla tylko rada programowa. Ale oczywiscie pierwszorzedne znaczenie ma program polityczny partii poniewaz jemu musza by podporzdkowne inne poczynania.

    Niech wiec Pani sie sama zastanowi czy p. Razny postepowala lojalnie w stosunku do LPR, tzn w interesie LPR czy w swoim zle pojetym ineresie?

  56. zofia said

    Panie Jacku!
    Dyskusje poprowadzil Pan tak jakby byla wczesniej przygotowana. Az sie boje to napisac aby nie obrazic. Wyglada to na „macke” miedzynarodowki zydowskiej.
    Mysle, ze prof. A Razny zbyt szybko wydala to oswiadczenie. Grupa zas glownego rdzenia LPRu chce aby R G byl ikona tej parti i poczula sie obrazona i zagrozona. Uwazam, ze sposob usuniecie prof.A R byl typowy i zalosny.
    Mam duze uznanie i szacunek dla rodziny Giertychow a szczegolnie dla prof. M G. Niestety miedzynarodowka zydowska tak zszargala to nazwisko,ze dla dobra LPR ci panowie musza usunac sie w cien aby pomoc zaistniec LPR jako programu dla polskich rodzin! Kazda proba dzialania R G jako politycznego lidera zakonczy sie kleska i „niebytem” LPR. Wszyscy pamietamy jak sie to skonczylo
    Tak ku przestrodze: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3347865.html
    i
    http://www.bezgiertycha.rp4.pl/index-96500.html#podpisy
    pozdrawiam

  57. Marek said

    Do Jacka.
    Jak mogła p.Raźny działac spokojnie,jak giertychowcy wiecznie wszczynali dziecinne awantury.
    Dziecinada zniszczyła LPR?

  58. opornik said

    Planowa robota, wykonana profesjonalnie, godna mistrza MAcierewicza, nic po jego wkroczeniu nie pozostaje na swoim miejscu.
    Dziecinada to działanie przypadkowe, tu mamy
    wyraźny do czynienia z dąźeniem
    do jednoznacznego CELU – WŁADZUCHNY,
    a kto kocha władzę?!

  59. aga said

  60. aga said

    to są konkrety a także wyraźnie wyartykułowane oskarżenia,
    Panie Jacek ,a nie mniej lub bardziej dowcipne lub pokrętne figury retoryczne.

  61. Inkwizytor said

    Szkoda, że Pani profesor nie jest córką Jędrzeja Giertych.

  62. Zbigniew Koziol said

    Mnie sie tak mysli (dzieki Pani Adze za filmy), ze mlodsze Giertychy poszly w troche zla strone. Poszli w strone myslenia, grania wedle istniejacych regul. Tymczasem to nie oni ustanawiaja reguly gry. Myslenie, acz dane nam przez Boga i winnismy z niego korzystac, jest pod wplywem szatana.

  63. j said

    @ Zofia – 56
    Nie jest Pani sama. Ja mam dokladnie takie samo odczucie jak Pani. Z Giertychami mam mieszane uczucia. Podziw dla Jedrzeja, szacunek dla Romana. Niestety z takich powodow jak Pani pisze oraz z paru innych – nie wierze zeby Roman Giertych dal sobie rade z odbudowa LPR robiac z niej jednoczesnie silna i wiarygodna partie.Po prostu nie wierze. Czy madrosc i odpowiedzialnosc podpowiedza Romanowi Giertychowi nieznaczne usuniecie sie w cien dla dobra LPR-u? Czy podpowie mu to moze bardziej doswiadczony ojciec? Osobiscie watpie! A gra idzie o duza stawke – byc albo nie byc Narodowcow Polskich. Tu pewnie tylko wielki Jedrzej moglby cos zaradzic.

    Natomiast profesor A.Razny jawi mi sie na tle tego tlumu byle jakich, glupkowatych i skorumpowanych politykow polskojezycznych, jak gwiazda na firmamencie!! Ma charyzme, jest swietnym obserwatorem i nie boi sie nazwac rzeczy po imieniu. Mysle, ze umialaby poprowadzic LPR do zwyciestwa. No ale … nie ma zbyt mocnych podporek w postaci legendy dziadka i legendy ojca 🙂
    A szkoda!

  64. j said

    @ inkwizytor – 61

    Hahahaha! Przysiegam, ze zobaczylam panski wpis po wpisaniu swojego komentarza! Myslimy na tych samych falach 🙂

  65. j said

    Niech to kaczka kopnie 🙂 Musze uwazac jak wprowadzam poprawki zeby mi nie wcinalo kawalkow tekstu.

    Mialo byc:

    Podziw dla Jedrzeja, szacunek dla Macieja i duze watpliwosci co do talentow politycznych Romana.

  66. Brat Dioskur said

    ad.31#
    Do Maja,
    Nie porownuje R.Giertycha do Piusa XII tylko wskazuje na analogie metod ,ktorymi obu zwalaczano,zreszta metod pochodzacych z tego samego pieca i wypieczonych przez tych samych piekarzy…jakby sie ktos pytal.Odnosnie „talentow politycznych Romana” ,ktore jak sie wydaje nie budza u wszystkich podziwu ,chcialbym sie zapytac jakimi to talentami moglby sie pochwalic linoskoczek ,gdyby go ciagle poszturchiwano w czasie balansowania na linie?

  67. Anka said

    Bardzo dobra wypowiedz #25 – Brat Dioskur
    Zgadzam sie w 100%.

    Zbyt malo mamy na tym forum faktow aby prowadzic rzeczowa dyskusje.

    Gajowy Marucha zawsze byl przeciwko Giertychom, nigdy przy tym nie mial sensownych argumentow.

  68. Zbigniew Koziol said

    Pani Anka (Pani to na pewno Pani?)

    Skoro:

    „Zbyt malo mamy na tym forum faktow aby prowadzic rzeczowa dyskusje.”

    To dlaczego:

    „Gajowy Marucha zawsze byl przeciwko Giertychom” ?

    Przeciez to sie przyslowiowej logicznej kupy nie bardzo trzyma.

    Wy sobie pomyslcie, ze czlowiek (ja) szuka prawdy, a nie kupy.

    Szuka zrozumienia zjawisk.

    Marucha, mysle, tez szuka prawdy.

    Pani Anka lepiej opowie nam cos o sobie.

  69. Marucha said

    „Gajowy Marucha zawsze byl przeciwko Giertychom, nigdy przy tym nie mial sensownych argumentow”.

    Dwie nieprawdy w jednym zdaniu.

  70. Jacek said

    ad Zofia #56

    to rzeczywiscie jest paranoia. Prosze Pani, z tego co wiedzialem o p. Razny, to samo co kady inny, kto moze sluchac RM lub ogladac Trwam, lub czytac ND lub Mysl POlska itd itp. mialem wszelkie dane przypuszczac,ze nastapi krach. W momencie gdy ukazal sie jej tekst progarmowy, bylo jasne, ze zadna partia polityczna z tego rodzaju „sterownaniem programowym” nie jest w stanie funcjonowac> Potem doszla sprawa p. R.G. to juz byl punkt kompletnej politycznej niemozliwosci. I to wszystko.

    To ze wiele pan daje sobie uciac glowe bo p. Razna jest pania, to prawde mowiac jest duzy problem w polskiej polityce. Sadze ze conajmniej 30% glosow na kwsniewskiego oddawaly bardzo pobozne panie, bo p. Kwasniewska tak pieknie (z klasa) dygala przed JPII, a na dodatek „mowilo sie”,ze mogal zaostac „prezydentem'” tzn pardon prezydentka. Nie pisze tego bez pwowdu bo sie nasluchalem z tego powodu wymyslow.

    Tak wyglada „polska prawica”.

  71. Miet said

    Bede bronil rodzine Giertychow.
    Bede to robil dlatego, bo to ludzie skuteczni w dzialaniu.
    Takich ludzi potrzeba Polsce i Polakom.
    Prof. Maciej Giertych potrafil potrzasnac politykierami z UE a nawet wiecej – jego publikacja na temat ewolucji spowodowala wrzawe w calym politycznie poprawnym swiecie.
    Roman Giertych spowodowal, ze LPR miala swoje piec minut w rzadzie i to piec minut zaowocowaly bardzo waznymi rozporzadzeniami (niestety wsciekle zwalczonymi) w systemie edukacji.
    Niestety za taka dzialalnosc musial byc ukarany i Kaczory nawet poswiecily swoja wladze na rzecz PO aby tylko zwalczyc takich „warcholow” jak Giertych i Lepper.
    Niestety w Polsce mamy taka sytuacje, ze najlatwiej jest zwalczac wartosciowych ludzi za pomoca ich „przyjaciol” z ich otoczenia.
    Stare ikony z LPR poobrazaly sie na Romana Giertycha, za to ze zaczal dzialac bez nich i nie blagal ich na kolanach aby zechcialy zaszczycic LPR wyrazeniem zgody na czolowe stanowiska.
    Ten stan totalnego, wzajemnego obrazania sie trwa dalej i paralizuje jakakolwiek skuteczna dzialalnosc.
    Antypolska agentura moze sobie pogratulowac – ona jak zadna inna wie jakie metody na Polakow sa najskuteczniejsze.

    Z reszta, teraz kiedy juz nie trzeba w Polsce myslec a tylko wykonywac brukselskie polecenia, nie mamy co sie podniecac jakimis tam wyborami.
    To tylko wybory na centralnego karbowego i ewentualnie jego pomocnikow – lokalnych karbowych.

    Nie mniej jednak, gdyby zaistniala szansa na wybor prof. Macieja Giertycha na „naczelnego karbowego”, to bylaby to kandydatura ktora bym poparl w ciemno, liczac na to, ze moglby jeszcze potrzasnac Polakami. Watpie jednak, zeby on na to chcial pojsc.
    Innych kandydatow nie widze.

    Co do prof. Razny – moge tylko powiedziec, ze bardzo milo sluchalo mi sie jej felietonu (chyba na RM), tak milo, ze sie prawie rozczulilem.
    Nie wiem jakie zgrzyty spowodowaly, ze te pania odsunieto z czolowki LPR – mysle, ze i to tez jest bez wiekszego znaczenia.

  72. zofia said

    @miet
    Przeciwnie, wlasnie teraz jest takie wazne aby NIE ZGASIC DUCHA NARODOWEGO i ABY PRZETRWALA JEDYNA NARODOWA – LPR
    Mysle ze konflikt nie jest powazny jak niektorzy kracza.
    Jako dowod b. odpowiedzialna wypowiedz prof. M G :
    http://mercurius.myslpolska.pl/2010/03/m-giertych-do-mw-ws-stanu-wojennego-wasze-pikiety-sa-bez-sensu/

  73. zofia said

    @#70
    Panie Jacku, czasami zabieram glos nie dlatego ze „kibicuje” ale z troski o moja Ojczyzne i los moich rodakow. Czytam regularnie wiekszosc narodowych,patriotycznych,katolickich www aby znalezc najblizsza prawdzie ocene rzeczywistosci w ktorej zyje.
    Dzieki p.Aga mozemy poznac tzw. „prosto w slipia”
    prawde.
    Nie jest dobrze, ze czasami wyrazane sa tutaj takie mocne jednoznaczne opinie, ktore jeszcze bardziej konfliktuja tak nielicznych narodowcow. NIE ODTRACAJMY ZADNEJ PATRIOTYCZNEJ SZABLI jaka w panskiej osobie widze! BADZMY JEDNO i BEZLITOSNIE OBNAZAJMY ZLO WROGA (MZ-miedzynarodowka z…….)
    pozdrawiam

  74. Jacek said

    Ad Zofia #73

    Prosze Pani jezeli pisze niekorzystnie dla kogos to nie dla przyjemnosci, ale z obowiazku. P. Razny jak pisalem moze byc bardzo dobra nauczycielka rosyjskiego, w pojeciu przedwojennym profesorki. Ale na zadna przywodcza pozycje w partii politycznej sie nie nadaje. Wiele bardzo nieprzyjemnych rzeczy wyniklo i wynika z bardzo rozczulajacego mowienia. Dlatego takie mowienie nie moze byc probierzem niczego. Warto sie tego nauczyc Polakom a zwlaszcza Polkom. Czulosc to nie jest termin z dziedziny polityki, chyba,ze malzenskiej. A kolka wzajemnej adoracji sa niebezpieczne nawet w gimnazjum.

    Na marginesie, w tym wypadku nie o szable a o kadziel chodzi.

    Wierze,ze serce Pani bije dla Ojczyzny i jestem Pani za to wdzieczny.

    serdecznie Pania pozdrawiam.

  75. Jacek said

    ad Miet # 71

    i ma Pan racje, ja tez chociaz sie z nimi w pewnych powaznych sprawach nie zgadzam. Ale to sa sprawy dotyczace okreslania tego jak Polske ratowac, a wiec nasze polskie wewnetrzne sprawy.

    Pozdrawiam Pana

  76. Zbigniew Koziol said

    ze tez pan Jacek chcom Polskiem ratowac. A ja bym chcial chocby siebie zratowac. No ale tak to juz jest, ze niektore dzwigajom na sobie trud za nas wszystkich.

  77. aga said

    ad.36
    Oczywiście Panie Piotrze
    bo
    „Chodzi mi o to, aby język giętki
    Powiedział wszystko, co pomyśli głowa;
    A czasem był jak piorun jasny, prędki,
    A czasem smutny jako pieśń stepowa.”

    „I gdyby stary ów Jan Czarnoleski
    Z mogiły powstał, to by ją zrozumiał
    Myśląc, że jakiś poemat niebieski,
    Który mu w grobie nad lipami szumiał
    Słyszy, ubrany w dawny rym królewski,
    Mową, którą sam przed wiekami umiał.”

    p.s.
    ale tak potrafia pisac tylk Polacy o sercach szczerych i gorących.a nie koniunkturalne szuje agenturalne i rozbijacze.

    szczegolnie tego napuszonego pseudonaukowego bełkotu Bartyzela nie da się strawić.Bufon co z wyżyn swojego tymczsowo przebranego w szatki tradycjonalisty jestestwa hi hi – ktore sam ulokował w chmurach – Polakow z gory chce pouczac i traktowac .Ot jak każdy „korzeniasty”.:))
    Powiem bez ogrodek : jaki styl pisania ,taki i bycia.Nalezy mu wprost dziękować ,ze zechcial chwilowo oddychac tym samym powietrzem co pozostali szaraczkowie.

  78. Krzysztof M said

    Zastanowiłem się.

    Coś mi się wydaje, ze p. Anna Raźny trochę się zagalopowała. Roman Giertych musiał obsadzić stanowiska młodymi. Bo na młodych nie dało się nic z archiwum wyciągnąć. A jakby już wyciągnięto, to kto to sprawdzi, czy to prawdziwe jest, czy dęte? Ważne, że publika by uwierzyła! A uwierzyła by ani chybi! Więc Roman stołki obsadzić musiał młodymi. Na młodych nic nie mieli. Poza jednym zdjęciem. 🙂

    Czy to nie jest tak, że ludzie blisko Kościoła, lgnąćy do Kościoła, mają silną potrzebę autorytetu? I to ma być autorytet starszego? Taki gościu będzie wszystko starał się robić „prawomyślnie”. Po Bożemu. … To wyklucza ludzi myślących niezależnie, samodzielnie… Tu trzeba dynamiki, rozmachu ludzi młodych. Za ich plecami muszą jednak stać starsi, doświadczeni wyjadacze i służyć radą, pomocą, przestrogą. … Tak mi się marzy…

  79. Jacek said

    ad Zbigniew Koziol #76

    a zartuj Pan sobie, byle dobrze, to i ja sie posmieje. Na razie to Panu wyszlo dosyc smetnie.

  80. Jacek said

    ad Krzysztof M #78

    nie ma Pan racji, bogobojni i prawomyslni byli Swieci Kosciola Katolickiego. Niech Pan poczyta ich zyciorysy, np. Sw Jacka mojego patrona, bogobojni i prawomyslni byli powstancy z Wandei, tak mozna ustawic bardzo dlugi orszak i nie znajdzie Pan ludzi bardziej dynamicznych, wytrwalych, przedsiebiorczych,jednoczesnie zdecydowanych i ofiarnych. Problem w tym,ze my zyjemy w epoce gdzie, kroluje pozorowany katolicyzm.

    Autorytet jast niezbedny do zycia tak samo jak porzadek (istnieje bardzo wazne pojecie dobra porzadku), bez nich zycie ludzkie jest niemozliwe, myslenie jest niemozliwe, rozsadne dzialanie jest niemozliwe. A bez autorytetu nie ma porzadku. Tylko musi to byc autorytet uzasadniony. Ale to juz dluzsza sprawa.

  81. Jacek said

    odnosnie bardzo niepochlebnych wypowiedzi powyzej na temat Jacka Bartyzela, zachecam do przeczytania wywiadu z nim wlasnie wstawionego przez Bibule

    http://www.bibula.com/?p=19620

    trudno oprzec sie zacytowaniu tu Gogola „no i z czego sie smiejecie, sami z siebie sie smiejecie”

    Jest w tym wywidzie tez fragment bardzo tu pasujacy:

    „Czy zdaniem Pan Profesora istnieje coś takiego jak „mentalność demokratyczna”?

    Jak najbardziej tak! Kwintesencją nowożytnej demokracji jest owa specyficzna mentalność demokratyczna. Jak ją można scharakteryzować? Myślę, że najważniejszą rzeczą jest mniemanie, że każdy może być wszystkim, tzn. że nie istnieją żadne naturalne ograniczenia, które stwarzałyby jakiekolwiek bariery dla jakiegokolwiek człowieka. W tym sensie mentalność demokratyczna wyraża ludowe porzekadło, które brzmi trochę niewinnie, a mianowicie, że „nie świeci garnki lepią”. Otóż mentalność demokratyczna to jest przekonanie, że nie istnieją – przynajmniej w sferze politycznej – żadne bariery ograniczające człowieka. Najlepiej mentalność człowieka demokratycznego przedstawił Platon, który napisał, że to człowiek, który robi to na co akurat przychodzi mu ochota i uważa, że na wszystkim się zna i wszystko może realizować. Jak mówi Platon, człowiekowi demokratycznemu jak rankiem wpadnie do głowy fantazja, że będzie uprawiał gimnastykę, to chodzi do gimnazjonu, po czym jak mu się znudzi, to mówi: będę bankierem, a innego dnia, że zostanie generałem. Czemu ma nie zostać, jak na głosowaniu ludowym przedstawi swoją kandydaturę i padną na niego głosy? I tak samo może zostać politykiem, bo nie potrzeba do tego żadnych umiejętności, albo wystarczą takie, o jakich mówi inny znawca mentalności demokratycznej, czyli Arystofanes: „Masz nikczemne pochodzenie, donośny głos, szerokie plecy, czyli masz wszystko, co potrzebne, by zostać politykiem”. To jest jądro mentalności demokratycznej. Jest to najbardziej sprzeczne z elementarnym doświadczeniem życiowym i na ogół większość ludzi tego błędu nie popełnia.”

    Z koncowym zdaniem p Bartyzela bym sie nie zgodzil, jestesmy juz w Poslce na bardziej zaawansowanym etapie demokracji: wiekszosc ludzi ten blad popelnia.

  82. Rosomak said

    Serdecznie zapraszam na kolejną edycję WSZECHNICY NARODOWEJ

    27 marca (sobota) – o godz. 16.00

    Temat: „POLSKA MIĘDZY NIEMCAMI I ROSJĄ – AKTUALNE PROBLEMY GEOPOLITYKI POLSKIEJ”

    WYKŁAD WYGŁOSI PROF. ANNA RAŹNY (Kierownik Katedry Rosji i Europy środkowo-Wschodniej UJ))

    miejsce: sala oratoryjna w podziemiach Kościoła pw. św. Stanisława Kostki przy ulicy Konfederackiej 6 w Krakowie ( dojazd tramwajem do mostu Grunwaldzkiego)

    Informuję także o istnieniu TV internetowej Wszechnica Narodowa w Krakowie – zapraszam do odwiedzin adres:
    http://www.youtube.com/user/WszechnicaNarodowa

    Polecam oprócz filmów z dotychczasowych wykładów, w dziale „ulubione” znajduje się ponad 200 filmów
    z zakresu tematycznego i programowego Wszechnicy Narodowej.

    serdecznie pozdrawiam Stanisław Papież

  83. Prawdziwa Prawica said

    LPR pozbyła się kolejnego agenta, który chciał przejąć lub rozbić LPR. Chwała, że kierownictwo w porę się zorientowało. To nie pierwszy taki błąd LPR. Trzeba wreszcie zacząć porządnie się przyglądać kogo wprowadza się do środowiska.
    Rażny atakowała wszystkich za wszystko. Jaki ona ma dorobek polityczny?
    Kto tego nie rozumie nie powinien tu niczego komentować. Dziwnym trafem w UPR jest podobna sytuacja. Zbieg okoliczności?

  84. aga said

    Fragment O ś w i a d c z e n i e Klubu Konserwatywnego w Łodzi (sprawa abpa Wielgusa) – dr Jacek Bartyzel

    „…Ostrzegamy przed wykorzystywaniem zaistniałego dramatu dla intensyfikowania prób dalszego zaszczepiania Kościołowi Świętemu trucizny demokratycznej. Jednakowoż czujemy się w obowiązku stwierdzić, że szatańska pokusa zastępowania apostolskiego mandatu hierarchii, czerpiącej swoją władzę z nadania Boskiego Założyciela Kościoła, nie ma już dzisiaj tylko jednego oblicza, modelowanego przez frywolnych, liberalnych postępowców. Objawiła się ona obecnie również w „kapuściano-konserwatywnej”, naprawdę ochlokratycznej masce prymitywnej tłuszczy, znieważającej swoim wrzaskiem Świątynię Pańską. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: motłoch (i jego trybuni) „katolicki” czy złożony z „prawdziwych Polaków” nie ma żadnej moralnej wyższości na jakimkolwiek innym motłochem i musi zostać na powrót ujęty w karby surowej dyscypliny.

    – Wyrażamy najwyższe uznanie polskim władzom państwowym, a w szczególności JE Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu,( sic!!!!) z powodu podjęcia stanowczych i skutecznych, a jednocześnie należycie dyskrecjonalnych, działań w obronie honoru i suwerenności Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Musimy przypomnieć, że kwestia doboru osób na najwyższe godności w Kościele lokalnym należy bez wątpienia do sfery res mixtae pomiędzy kompetencjami władzy duchownej i świeckiej, ze względu na bezpieczeństwo państwa. Tradycyjna nauka Kościoła uczy, że państwo też jest societas perfecta w swoim zakresie, a władza państwowa również czerpie swoje usprawiedliwienie z woli Bożej.”

    Wczesniej w sposob iście talmudyczny podpiera się autorytetem Prymasa Tysiąclecia a z drugiej strony okazuje pogardę nienawiśc w stosunku do tak szanowanej przez Prymasa tzw. poboznosci ludowej czyli prostych ludzi.Powtorzę;

    „kapuściano-konserwatywnej”, naprawdę ochlokratycznej masce prymitywnej tłuszczy, znieważającej swoim wrzaskiem Świątynię Pańską. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: motłoch (i jego trybuni) „katolicki” czy złożony z „prawdziwych Polaków” nie ma żadnej moralnej wyższości na jakimkolwiek innym motłochem i musi zostać na powrót ujęty w karby surowej dyscypliny.

    A tu jakby sobie tyły zabezpieczał i ten wtręt o naduzywaniu retoryki masonerii :

    ” Jest rzeczą absolutnie niedopuszczalną, aby czyjekolwiek prawo do obrony przed stawianymi mu zarzutami, bez względu na wysokość piastowanego urzędu, było przez niego samego albo przeświadczonych o jego niewinności nadużywane do zniesławiania ludzi dociekających w dobrej wierze prawdy czy instytucji wykonujących spoczywające na nich obowiązki. Dotyczy to również nadużywania retoryki obrony przed wrogami Kościoła, jak masoneria, również dlatego, że nieuzasadnione posłużenie się tego rodzaju argumentem stępia wrażliwość na rzeczywiste a nie wyimaginowane zagrożenia płynące z tej strony. ”

    p.s.
    A tak na marginesie najbardziej infiltrowana przez agenturę byla i jest oczywiscie LPR tak i teraz Bractwo Sw.PiusaX.Tu aż się roi się od takich diabłow co to ornaty Tradycji pozakladały… itd.

  85. Wojwit said

    @aga
    Proszę podeprzeć wypowiedź z post scriptum konkretami, bo to może ostrzec nieświadomych, natomiast bez przykładów… Mądremu dość.

    @Jacek
    W Polsce jest taka „demokracja” kukiełkowe partie wybierają ale tych, co im koszerlalkarze pozwolą a ludzie… dają głos.
    Ten „bardziej zaawansowany etap demokracji” nazywa się demo(n)kracją.

  86. Piotr said

    To on, ten Bartyzel jest za, czy przeciw? A propos; tertium non datur, hier ist der hund begraben! Maniana

  87. Grażyna said

    LPR powoli oczyszcza się z żydów. Jedni sami wychodzą, funkcyjną przewodniczącą pozostali odwołują, i bardzo dobrze się stało.

    Ta „profesor” po wielekroć działała bardzo perfidnie na szkodę LPR.

    PESEL numer pani Raźny – to typowy żydowski PESEL. Jest w tym PESELU układ cyfr LUCYFER – BANDY: „666”

    W LPR powinni pozostać tylko Polacy, bez perfidnych żydów. Jeszcze przed październikowym Kongresem LPR w Warszawie – proponowałam, żeby UTWORZYĆ W OBRĘBIE LPR DWIE SEKCJE – JEDNĄ POLSKĄ I DRUGĄ ŻYDOWSKĄ. WERYFIKACJA DO KAŻDEJ Z SEKCJI – NA PODSTAWIE PESELI.

    CZY KTOŚ WRESZCIE POSŁUCHA, CO DO WAS MÓWIĘ?

  88. Krzysztof M said

    Do: aga powiedział/a
    2010-03-24 (środa) @ 17:23:41

    Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni.:-) (to o bohaterze wpisu)

    Czyli trafiony – zatopiony.

    Dzięki za przytoczony cytat. Pamięć i myślenie historyczne to jest to, czego nam najbardziej brakuje.

    Pozdrawiam.

  89. aga said

    ad.Grażyna
    Wątpie aby Pani prof. rażny byla ?zydowką” jak to pani insynuuje a jesli nawet to jest zydem odżydzonym w/g nomenklatury pro.F.Konecznego a to znaczy lepszym Polakiem niz te zażydzone szabesgoje.
    Sa dwie qwersje powodow jej odwolania:
    jedną podaje A.Śmiech ,ze zdemaskowala lobby amerykańskie / czyli droga panio grazyno wlasnie zydowski w lonie LPR/
    a druga ,ze zapytala o finanse.
    Trudno powiedzieć która jest prawdziwa ale bez Pani profesor to juz Ligi napewno nie będzie.Albo będzie nijaka jak te Popisy.
    A co do inspiratora jej odwolania wojciecha Bosaka / nie mylis z krzysztofem, z ktorym nawet nie jest spokrewniony/ to były wiceminister budownictwa w poprzedniej kadencji. Taki sobie marny czlowieczek, o ktorym pies z kulawą noga nie usłyszałby.
    Dziwię sią panu fedorowiczowi ,ktorego bardzo cenilam a także Balażakowi ,ze przylożyli rękę do tego HANIEBNEGO odwolania.
    Bo miernocie Wilczyńksiej to się wcale nie dziwię, PANI GRAZYNO…Np juz licze minusy pod swoim wpisem he he.

  90. aga said

    Panie Wojwit
    ci agenci zrobili swoje i odeszli do inn. partii a raczej do jednej.Czy naprawdę muszę przytaczać nazwiska?
    a ci nizszego stopnia dalej mącą, nawet jesli Liga praktycznie juz nie zagraża.

  91. Guła, Idziemy... said

    Strona Adama Śmiecha
    Lobby wyrzuca prof. Raźny
    Opis: Wydarzenie to, wbrew pozorom (słabość LPR, zgrany szyld, kojarzony z klęską itd.), jest bardzo istotne i należy je skomentować. Bez najmniejszych wątpliwości, odwołanie prof. Raźny jest skutkiem artykułu jej autorstwa pt. „Czy możliwe jest partnerstwo Polski z Rosją?”

    W sobotę 20 marca b.r. media przyniosły lakoniczną informację o odwołaniu prof. Anny Raźny z funkcji Przewodniczącej Rady Politycznej Ligi Polskich Rodzin. Decyzja została, wg strony LPR, podjęta jednogłośnie, zaś tymczasowo obowiązki prof. Raźny przejął wiceprzewodniczący RP, prof. Maciej Giertych.
    Wydarzenie to, wbrew pozorom (słabość LPR, zgrany szyld, kojarzony z klęską itd.), jest bardzo istotne i należy je skomentować. Bez najmniejszych wątpliwości, odwołanie prof. Raźny jest skutkiem artykułu jej autorstwa pt. „Czy możliwe jest partnerstwo Polski z Rosją?” z lutego b.r., ściśle zaś mówiąc, treści w nim zawartych, a mianowicie wskazaniu przez autorkę, że to lobby amerykańskie w Polsce jest głównym odpowiedzialnym za niemożność nawiązania normalnych i korzystnych dla obu stron stosunków Polska-Rosja. Oto konkluzja Autorki: „Z punktu widzenia lobby amerykańskiego w Polsce partnerstwo z Rosją jest niemożliwe. Wchodzi bowiem w konflikt z interesami Stanów Zjednoczonych. Stanowisko owego lobby w sprawach Polski jest jednakże paradoksalne, gdyż popiera ono jednocześnie nasze członkostwo w Unii Europejskiej, a nawet aktywnie uczestniczy w jej strukturach. Tymczasem niezależnie od powiązań większości państw członkowskich UE z Rosją w zakresie dostaw nośników energii, rozwijane są przez obydwie strony różne formy współpracy – nie tylko gospodarczej, ale także naukowej, kulturalnej, a co najważniejsze – politycznej. Rosja jest partnerem strategicznym Unii, a w niektórych sytuacjach – partnerem globalnym, czego przykładem jest wspólna deklaracja Unia Europejska – Rosja z 2000 roku, mówiąca o konieczności przestrzegana i utrzymania traktatu ABM jako podstawy bezpieczeństwa i strategicznej stabilizacji. W tej samej deklaracji UE pozytywnie oceniła ratyfikację przez Federację Rosyjską traktatu o Całkowitym zakazie prób z bronią jądrową i wraz z Rosją zaapelowała do innych państw o jego podpisanie. Jest to świadectwem połączenia przez UE i FR sił w dziedzinie globalnego bezpieczeństwa jako alternatywy wobec Stanów Zjednoczonych, usiłujących zachować swą rolę żandarma światowego. Równie dobitnym świadectwem współpracy unijno-rosyjskiej był realizowany od 1997 r. przez obie strony Układ o partnerstwie i współpracy, który przestał obowiązywać w 2007 r. Obecnie – mimo krytyki Moskwy ze strony Brukseli z powodu braku postępów w demokratyzacji Rosji i łamania przez nią praw człowieka – prace nad nową formą tego układu są zaawansowane i nie ma mowy o wycofaniu się z niego. W związku z tym rodzi się wiele pytań – nie tylko o stanowisko Polski odnośnie do przygotowywanego układu, ale również do naszej roli w relacjach Unii z Rosją. Odpowiedź, iż jesteśmy czarnym koniem Stanów Zjednoczonych jest niewystarczająca. Nie tylko dlatego, że jest zbyt prosta, ale nade wszystko dlatego, że potwierdzałaby naszą niezdolność do partnerstwa na trzech osiach: Warszawa – Moskwa, Warszawa – Bruksela i Warszawa – Waszyngton. Decydujące o tych relacjach lobby amerykańskie w Polsce jest bowiem niezdolne do własnego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, wobec których nie posiada żadnej autonomii i podmiotowości.”.
    I oto, po niespełna miesiącu od czasu ukazania się artykułu, prof. Raźny, JEDNOGŁOŚNIE, zostaje odwołana ze stanowiska w LPR. Co więcej, wzmiankowany artykuł zostaje usunięty ze strony Ligi! Oczywiście, nie jest to żaden przypadek, ani też nie wchodzą tu w grę, przynajmniej w stopniu decydującym o odwołaniu, żadne inne tłumaczenia, które być może już są, bądź się pojawią. Sprawa jest jasna – prof. Raźny uderzyła w owo lobby amerykańskie, napisała o nim prawdę, i lobby to uznało za niezbędne, usunięcie profesor z eksponowanego stanowiska w partii uchodzącej za narodową, zapewne w obawie przed pójściem LPR w niepożądanym kierunku. Dodajmy, że chodzi o odwołanie ze stanowiska zajmowanego zaledwie od października 2009 r.
    Przypomnijmy pokrótce jak to się stało, że Liga stała się tym, czym się stała. Od początku poważnej działalności w LPR, tj. od 2001 r. można było zauważyć silnie wpływową koterię skupioną wokół Romana Giertycha a wywodzącą się z Młodzieży Wszechpolskiej. Ludzie znający R.G. z działalności we wczesnej MW i ze Stronnictwa Narodowego początkowo bagatelizowali sprawę, wiedząc, że ów lubi otaczać się zapatrzonymi w niego i bezwzględnie posłusznymi podwładnymi. Myślano, że dopóki idea narodowa na tym nie cierpi, można taką sytuację od biedy zaakceptować. Był to błąd poważny, błąd, który popełnił również piszący te słowa. Zbagatelizowanie przesłanek, oczywistych faktów, które miały miejsce na naszych oczach, było chyba spowodowane jakimś naturalnym i ludzkim, aczkolwiek zupełnie niepolitycznym, zachłyśnięciem się sukcesem partii, którą współtworzyliśmy. Już na pierwszym wielkim zjeździe w sali kolumnowej Sejmu zobaczyłem coś zupełnie szokującego – młodzianów noszących miano Młodzieży Wszechpolskiej, za chwilę paradujących ze sztandarami biało-czerwonymi, głośno deklarującymi swój patriotyzm i katolicyzm, którzy stojącym w kolejce po mandat delegatom wręczali gotowe listy tych, na których ich zdaniem należało głosować. Jeszcze gorsze jednak było to, że większość obdarowanych gotowcami ludzi podporządkowała się temu! Nie zdawałem sobie wówczas z tego sprawy, jak wielkim dowodem upadku moralnego i cywilizacyjnego Polaków była ta sytuacja. Widziałem ludzi, którzy nie rozstawali się z różańcem, a jednak uczestniczyli w tej kpinie. W zasadzie już wówczas los LPR został przesądzony. Niemniej, katalizatorem usunięcia niewygodnych stały się wybory do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. To wtedy okazało się, że LPR ze swoim dochodzącym do 20% poparciem staje się niebezpieczeństwem dla istniejącego w Polsce układu. To wtedy lobby żydowsko-amerykańskie, o którym pisała prof. Raźny, przestraszyło się konsekwencji. Okazało się, że wybory były sukcesem dołów, a to stanowiło zagrożenie, że Liga pójdzie w kierunku stricte narodowym. Lobby nie mogło do tego dopuścić. Zaczęły się podchody, podkopywanie okręgów i działaczy przy pomocy znalezionych, bądź kupionych naprędce marnych kreatur. A więc walka warszawskiej koterii skupionej wokół Romana Giertycha, formalnie wszechwładnej we władzach LPR, przeciwko własnym członkom, własnym strukturom, które osiągnęły wyborczy sukces. Niepojęte? A jednak. Jednocześnie zaczęły przychodzić informacje o kontaktach tej koterii z ambasadą USA (wtedy w rękach administracji neokonserwatywnej Busha), Liga znalazła się o krok od poparcia „pomarańczowej rewolucji” Wiktora Juszczenki, która przyniosła uwolnienie i rozwój w sferze publicznej Ukrainy nienawistnej Polsce banderowszczyzny itd. W 2005 r. przed wyborami do Sejmu i Senatu ostatecznie zniszczono LPR jako organizację oddolną oraz jej niezależne skrzydło stricte narodowe. Dalej był udział w rusofobicznym rządzie PiS, antybiałoruska obsesja z cyrkiem stawiania namiotów przed ambasadą Białorusi, poparcie dla polskiej okupacji Iraku i Afganistanu oraz dla tarczy, wbrew niektórym oświadczeniom skompromitowanych działaczy, twierdzących pod publiczkę co innego. Ludzie pierwszej narodowej fali po 1988 r. z żalem obserwowali udział w tych działaniach prof. Macieja Giertycha, który w kwietniu 2007 r. na łamach Opoki w Kraju poparł pomysł instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce (sztandarowego pomysłu neokonserwatywnych jastrzębi, dążących do narzucenia Rosji woli USA), zaś później zaczął coraz częściej stosować w odniesieniu do Rosji retorykę obcą dotąd nie tylko Jemu, ale i Ruchowi Narodowemu w ogóle (np. Opoka w Kraju grudzień 2008 – notatka o Gruzji). Liga, po klęsce w kolejnych wyborach, stała się politycznym trupem, w którym nadal rządziła wspomniana koteria wraz z grupami ludzi przypadkowych, ale pełnych ambicji, takich jak faworyzowana od początku przez Romana Giertycha, a nie mająca nic wspólnego z Ruchem i Myślą Narodową (niemniej obwieszona mieczykami Chrobrego), grupa M. Orzechowskiego w Łodzi. Jesień 2009 r. przyniosła przysłowiową bombę w postaci wyboru prof. Anny Raźny na Przewodniczącą Rady Politycznej LPR. Nie ulega wątpliwości, że pewne środowiska wiązały z jej nazwiskiem i z jej, w istocie tradycyjnie endeckim, podejściem do kwestii rosyjskiej, poważne nadzieje na odrodzenie Ligi. Zapewne spodziewano się, że Pani Profesor będzie przewodniczącą malowaną, która będzie przyciągać li-tylko dotychczasowymi zasługami i opinią. Prof. Raźny postanowiła być jednak politycznym kierownikiem stronnictwa z krwi i kości i jako taka, rozpoczęła propagowanie określonych propozycji politycznych, które najpełniejszy wyraz znalazły we wspomnianym na wstępie artykule. Tego było już za wiele dla współczesnych spadkobierców prof. R. Palomy Oldenhuisa (dla niezorientowanych – jeden z szefów „związku uczynnych grabarzy”, czyli masonerii z powieści Dziedzictwo Dmowskiego) i skończyło się to nagłym, jednogłośnym odwołaniem Pani Profesor. Ta jednogłośność… W LPR nabrała rysów iście mafijnych, żeby nie powiedzieć masońskich. Zawsze za głosem wodza, zawsze bezdyskusyjnie, zawsze bezrefleksyjnie. Media donoszą, że nie było kworum, że prof. M. Giertychowi powierzono kierowanie Radą Polityczną zaocznie itd. Taak. Brak kworum przeszkodą? No, nie dla tego rodzaju koterii! Przekaz jest jasny – Liga jest owszem potrzebna w odwodzie, ale nie jako, broń Boże(?), podmiot ideowy, ale jako podmiot typowy dla polskiej sceny politycznej – powierzchowny, posługujący się pustosłowiem, przeżarty etyką sytuacyjną itd. Wara mu jednak od poważnej polityki. Ludziom małym, myślącym o wygodnym życiu i własnej karierze to przecież wystarczy. Taka jest cena za polityczny kontrakt zawarty z neokonserwatystami. Kiedy został on zawarty, jakie są jego szczegóły, nie wiemy. Jednak istnieje on z pewnością. Świadczą o nim owoce, zatrute, ale jednak owoce. Elementem istotnym tego układu, być może pełniącym rolę pośrednika, czy transmitera, jest Opus Dei.
    Dziś, w najnowszej Opoce w Kraju (kwiecień 2010) prof. Maciej Giertych tonuje swój optymistyczny stosunek wobec USA (pamiętajmy, że obóz amerykański firmowany nazwiskiem Baracka Obamy to jednak co innego), nie mówi już o języku siły wobec Rosji, ale o porozumieniu gazowym, niemniej nie proponuje niczego przełomowego dla Polski. Odwrotnie, wraca do tyle literalnie atrakcyjnej, co ideowo jałowej i praktycznie niewykonalnej, koncepcji Międzymorza. Ważny i ciekawy jest tekst o gen. Jaruzelskim, traktujący głównie o stanie wojennym, w którym profesor Giertych nazywa po imieniu – bezsensownymi – pikiety Młodzieży Wszechpolskiej pod domem generała. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że pomimo tej zmiany akcentów, niektórych we właściwym kierunku, to właśnie prof. Giertych został faktycznym następcą prof. Raźny. Także dlatego, że choć nie podejrzewam Go o bezpośrednie uczestnictwo w układzie z neokonserwatystami, pamiętam o Jego każdorazowym poparciu dla syna Romana, zawsze wtedy, kiedy syn takiego poparcia potrzebował. Dla syna, a więc także dla koterii MW, która teraz prof. Raźny odwołała, i która, niezależnie od prztyczka w nos, który w sprawie gen. Jaruzelskiego od profesora otrzymała, funkcjonuje przecież dalej.
    Konkludując, miejsce prof. Raźny jest w obozie polityki polskiej, tym obozie, który kierując się racją stanu Polski, bez względu na formę organizacyjną, czy nawet brak tej formy, istnieje, istniał i istnieć będzie zawsze. Miejsce Ligi Polskich Rodzin jest zaś niestety na śmietniku historii. Liga została tam sprowadzona przez ludzi o wąskich horyzontach, przez ludzi małych, a także przez zwykłych łajdaków. Reanimacja tego szyldu jest niemożliwa. Z kolei wszystkich budujących w przyszłości jakieś nowe wcielenie organizacyjne Ruchu Narodowego należy przestrzec przed 40-50 nazwiskami osób o wrodzonych cechach destrukcyjnych, a wywodzących się ze wspomnianej wielokrotnie ligowej koterii. Są to nazwiska dobrze znane. Nikt ich nieznajomością tłumaczyć się nie może.

  92. Wojwit said

    @Aga
    Tak szczerze, to bardzie mnie zbulwersowało Pani spojrzenie na FSSPX i tu chciałem jakicś wskazówek…

  93. aga said

    Panie Wojwit
    jestesmy małymi grupkami ale po pewnym czasie mozna tych pojedynczych osobnikow wyłowic.
    Pewne sytuacje weryfikują a raczej ujawniają się po pewnych owocach 😉

  94. aga said

    ad.87
    Wątpie aby Pani prof. rażny byla ?zydowką” jak to pani insynuuje a jesli nawet to jest zydem odżydzonym w/g nomenklatury pro.F.Konecznego a to znaczy lepszym Polakiem niz te zażydzone szabesgoje.
    Sa dwie qwersje powodow jej odwolania:
    jedną podaje A.Śmiech ,ze zdemaskowala lobby amerykańskie / czyli droga panio grazyno wlasnie zydowski w lonie LPR/
    a druga ,ze zapytala o finanse.
    Trudno powiedzieć która jest prawdziwa ale bez Pani profesor to juz Ligi napewno nie będzie.Albo będzie nijaka jak te Popisy.
    A co do inspiratora jej odwolania wojciecha Bosaka / nie mylis z krzysztofem, z ktorym nawet nie jest spokrewniony/ to były wiceminister budownictwa w poprzedniej kadencji. Taki sobie marny czlowieczek, o ktorym pies z kulawą noga nie usłyszałby.
    Dziwię sią panu fedorowiczowi ,ktorego bardzo cenilam a także Balażakowi ,ze przylożyli rękę do tego HANIEBNEGO odwolania.
    Bo miernocie Wilczyńksiej to się wcale nie dziwię, PANI GRAZYNO…Np juz licze minusy pod swoim wpisem he he.

  95. PL said

    Żaden lucyferianin nie będzie w stanie długo udawać tradycyjnego katolika. Próbują, ale nie wejdą.

  96. Zbigniew Koziol said

    Alez w wypowiedzi „Grazyny” nic konkretnego nie bylo. Poniewaz nie zyje w Polsce od wielu lat, nasuwaja mi sie takie pytania: czy numer PESEL jest numerem publicznie dostepnym? (w Kanadzie odpowiedni numer jest tajemnica i nie moze byc ujawniony kazdemu) Skad ta teoria ze po numerze PESEL mozna poznac pochodzenie etniczne? Czy wydajac taki numer odpowiednia instytucja zaglada facetom do rozporkow? No.. nie chce byc chamski, ale kobietom to gdzie niby zaglada?

    Czasem sobie mysle, ze „zydowskosc” jest wykorzystywana do siania zametu.

  97. aga said

    chazarski apologeto pilsuda Gulo ,nie zajmuj się polityka narodowa,bo to cię przerasta.

  98. Jacek said

    ad Aga #84

    Prosze Pani, sadze, ze po prostu nie rozumie Pani tekstu, ktory Pani cytuje:

    1. prof Bartyzel protestuje przeciwko szarganiu autorytetu papieskiego. Jezeli ktos uwaza Bendykta XVI za papieza to musi pamietac,ze to papiez podjal ostateczna decyzje w sprawie abp. Wielgusa. Papiez w sprawach nominacji i dyscypliny Kosciola Katolickiego jest wladca absolutnym. Publiczne sprzeciwienie sie suwerennej decyzji papieskiej, w formie okrzykow i zamieszania w Swiatyni Katolikiej nie jest zachowaniem sie katolikow, ktorzy wladze papieska uznaja ale wlasnie tluszczy. Takie zachowanie nie ma nic wspolnego z „katolicyzmem ludowym”, bo taki katolicyzm wlasnie wladze papieska uznaje za suwerenna i szanuje.

    2. jezeli Benedykt XVI jako prawowity papiez podjal decyzje w sprawie abp. Wielgusa to nalezy przyjac,ze mial uzasadnione podstawy aby taka decyzje podjac i ze jakiekolwiek informacje, ktore w tej sprawie otrzymal rzetelnie rozwazyl, a decyzje podjal w najlepszym interesie kosciola. Z okolicznosci wynika,ze podjal ja po otrzymaniu materialow od lecha kaczynskiego. A wiec te materialy byly w tej decyzji wziete pod uwage.

    3. lech kaczynski byl w tym czasie prezydentem RP (teraz ma tylko tytul) i jako prezydent RP dzialal w tej sprawie. Prof, Bartyzal przypomina ,z e zgodnie z wielowiekowa tradycja i praktyka kosciola wladza papieska uznawala zawsze prawo waldzy swieckiej od przedstawiania swojej opinii o nominatach paieskich w danym kraju. Tak wiec lech kaczynski dzialal tu w ramach przyjetych zasad. Ponadto zachowal dyskrecje w sprawach np. tresci swojej korespondencji z papiezem w tej sprawie. Znajac decyzje papieska nalezy uznac,ze papiez uznal wage argumentow lecha kaczynskiego. Jezeli nie zakladamy,ze papiez niestosownie to uczynil, a w tej sprawie paiez jest autorytetem nie katolik, to musimy przyjac,ze dzialnie lecha kaczynskiego bylo przynajmniej w jakims stopniu zgodne z dobrem kosciola katolickiego w Polsce. Za to prof. Bartyzel lechowi kaczynskiemu dziekuje. Przypomina tez,ze prawowita wladza panstwowa pochodzi z Woli Bozej.

    4. podnosi tez kwestie wolnosci dociekania winy lub niewinnosci,bez narazenie na znieslawianie pod pretekstem obrony kosciola.

    To wszytko.

    No wiec niech sie Pani zdecyduje gdzie p. Bartyzel nie ma racji. Bo tylko wyrazne stwierdzenie takiego braku racji moze usprawiedliwic krytyke tego co p. Bartyzel napisal.

    Ja sie z p. Bartyzelem nie zgadzam dlatego ,ze jestem sedewakantysta. A to oznacza, ze nie uznaje jego podstawowej przeslanki odnosnie wladzy Benedykta XVI i caly ten wypadek uwazam za rozgrywke polityczna. Ale poza tym nie moge p. Bartyzelowi odmowic slusznosci w jego rozumowaniu.

    Ale jakie Pani ma podstawy aby sie z p. Bartyzelem nie zgadzac, na dodatek tak obcesowo.

    Sadze, ze Pani sama nie wie.

    To wszystko.

  99. do Grazyny said

    Jestes kompletnie porabany. Coz za brednie tu wypisujesz? I mamy Cie sluchac?

  100. Zbigniew Koziol said

    @99

    Pewnie do mnie? Ale to nie tak bardzo wazne.

    Pewnie, ze jestem. Znaczy porabany jestem. Byc moze. Potrafie ludzi wyprowadzac z rownowagi. To juz o czyms swiadczy.

    Sluchac mnie moze lepiej nie. Ja potrafie nie sluchac. Pani, pani „Grazyno” – nie potrafi nie sluchac. Ale dlaczego w formie mnogiej? Czy jest was wiecej?

  101. aga said

    Pan Adama Smiech trochę rozmija się w pewnych pktach z prawdą:

    1.”…Stanowisko owego lobby w sprawach Polski jest jednakże paradoksalne, gdyż popiera ono jednocześnie nasze członkostwo w Unii Europejskiej, a nawet aktywnie uczestniczy w jej strukturach’

    – Liga byla jedyna zdecydowanie antyunijną partią w czasie przedreferendalnym. Cóz Polacy zadecydowali inaczej.Ale to nie znaczy , że w związku z tym miala przejśc w niebyt.Potrzebne sa w Jewrokolchozie głosy takie jak macieja Giertycha czy Nigela Farage’a,nieprawdaż?I dobrze Panie Adamie,ze uczestniczy a raczej uczestniczyla w jej strukturach,bo wroga ,zeby się z nim zmierzyć w przyszłości trzeba rowniez poznawac od wewnątrz?Chociaż nie przeczę,ze mogły tam przeć do synekur rózne karierowiczowskie kreatury?Ale gdzie ich nie ma? W Popise to 1005 takowych.W Lidze było trochę porządnych ludzi,ktorzy jak n.p. Maciej Giertych burzyli lewacki spokój unijnej żydomasonerii.Zreszta przypomina, ze maciej Giertych sfinasował wydanie broszur antyunijnych,które dostali tuz przed referndum Polacy.to mimo wszystko cos więcej niz narcystyczne prezentowanie swoich skądinąd słusznych poglądow na falach RM czy innych mediow w celu zdobycia poparcia polit.

    2.”Liga znalazła się o krok od poparcia “pomarańczowej rewolucji” Wiktora Juszczenki, która przyniosła uwolnienie i rozwój w sferze publicznej Ukrainy nienawistnej Polsce banderowszczyzny itd.”
    Wybaczy pan ale pisząc „Znalazla się o krok” mozna zasugerowac wszystko – co za dziwny skrót myslowy graniczący z insynuacją. Nie znajdująca zreszta pokrycia w żadnym fakcie.Bo z tego co pamiętam to LPR byla jedyna partia w Polskim parlamencie wyraźnie i ostro odcinająca się od tzw. pomaranczoewj rewolucji.Chyba mozna te wystapienia odtworzyć.
    Tylko posłów Ligi nie ogarnęła ta masońska chora mania noszenia w klapie pomaranczowych wstążeczek ,od ktorych aż roiło się w merdiach na klapach WSZYSTKICH BEZ WYJATKU POLITYKOW SPOZA LIGI.No i oczywiście dziennikarzyn.
    I tylko Liga byla zdecydowanie przeciwna naszemu udziałowi w wojnie w Iraku.czy naprawdę wlasne urazy i żal przesłoniły Panu ,Panie Adamie tamte fakty?

    3.”Dalej był udział w rusofobicznym rządzie PiS,”
    ale chyba Pan wie pod jaka presja głownie ze strony RM znalazla się Liga? Nie chciala wchodzić w te koalicję : dowo demaskacja prawdziwej facjaty Pisuaru poprzez złożenie tuz po wyborach ustawy o ochronie zycia.Ligowcy wiedziel,że to spisek zawiązany w fundacji sorosa ale czym groził kaczor cwanszy?Rozpisaniem nowych wyborow a na to nie mogla sobie pozwolić ze względow finasowych.Trochę obiektywizmu.Liga i RG popełnili mnostwo bledow,wiele naiwności,ale czy może Pan wskazać w naszej historii ostatnich 20 lat partię bardziej propolską?

    Z tego co wiem nie był Pan obecny podczas tego fatalnego głosowania.A zatem mogę uznać,że sa to P/ spekulacje.Natomiast J.Waliszewski ,ktorego Pan zna tam był i w rozmowie z n. wspólnym znajomym T.S. powiedział,ze chodzilo o pytanie Pani Raźny o finanse. Ale poniewaz nie bylo kworum,to odwolanie będzie prawdopodobnie uznane za nieważne. Chociaż może on też klamie jako czlonek Opus Dei :))
    Nie popadajmy w paranoję.szczególnie ludzie ,ktorzy kiedys byli razem a teraz obrzucaja się błotem a nasz prawdziwy wróg zaciera ręce.Najczęsciej robia to z powodu wlasnych niezrealizowanych ambicji.Nie mam tu na mysli Pana ale rózne kanapowe partyjki tworzone jak grzyby przez osoby,ktore kiedys były z łiga ale nie wystarczyło lojalności i pokory.Wszyscy zapragnęli byc ” wodzusiami” A więc poszli kurować swoje frustracje na owych kanapach.Nie wyobrażam sobie Ligi bez RT ale rowniez bez Pani prof.raźny.
    A bez Ligi nie wyobrażam soebie sceny polit. w Polsce .Co teraz mamy? marnośc nad marnościami.I talmudyzm z biznatynizmem niem na przemian.A z drugiej strony nie widze charyzmy w żadnej partii pozaparlamentarnej.Tylko ludzi bez tzw. jaj lub drobnych prowokatorow – rozrabiaczy jak JKM czy Bubel.Chociaż prawdopodonie zagłosuje na Bubla,chocaizby ze względu na osobę Kazimierza switonia,ktory go uwiarygadnia.

  102. do Grazyny i Kozła said

    To trochę tak, jak z wytropieniem Pluto37

  103. opornik said

    Właściwie to uderzyła pani, pani Ago, w sam punkt!
    Jeżeli ktoś się kłuci to jest bardzo mało! –
    prawdopodobne by mieli …
    TE SAM CEL do realizacji.
    Zamęt robią AGENCI, bo po to są, i w polskich realiach,
    jak na razie,
    można ich „podziwiać” w… ich niezatapialności.
    Można się poróżnić, ale mając wspólny cel,
    sami podchodzimy do zgody!

    Tę refleksję dedykuję na Wielki Tydzień moim Rodakom,
    i na razie zamilknę, bo tam gdzie idę nie mam internetu, potrzebny jest dystans do tych ciągłych powrotów do …
    zatrutych źródeł…

  104. aga said

    ad.jacek

    Tu nie tyle o „racje” czy jej brak pana B. ale jego swoistą „miłość” katolika rzekomo tradycyjnego do bliźniego jaka wyraża w niewybrednych epitetach.nawet jesli ten blixni jest tylko posoborwym katolikiem radiomaryjnym./ bo tacy w dniu niedoszlego ingresy Arcybiskupa przeważali w Archikatedrze./

    Zgodnie zP/ zwyczajami nagina pan fakty do wlasnych stwierdzeń.
    Pisze Pan:
    ..”Papiez w sprawach nominacji i dyscypliny Kosciola Katolickiego jest wladca absolutnym.”
    Oczywiście,mże tak .I taka decyzja byla podjęta i wspotkala się z niesłychanym atakiem ze strony środowsik lewacko-masońskich.W sposób BEZPRECEDENSOWY naciski ,ktorym poddano Papież ,ataki i krytyka spowodowały,ze POTWERDZIŁ SWOJĄ NOMINACJĘ 3 RAZY.
    Ale szatan czuje się ju zbyt silny,żeby w tym momencie się wycoafal.I presja się nasilala,eskalacja chamskich insynyacji nawet ze strony rzekomo takich ‚fanatycznych” katolikow jak terlikowski / tradycyjnych wybiórczo/.
    I co gdzie byl wtedy nasz bohater B.? Dlaczeho nie pisał o lewckiej „tłuszczy” i jejhaniebnych zachowaniach w stosunku do Papieża i jego suwerennych decyzjach, w ktore nikt nie ma prawa ingerować.

    Natomiast rekcja tej „tłuszczy” jak raczy pan za Bartyzelem w Swiatyni Pańskiej byla aktem rozpaczy na decyzje rezygnacji abp.Wielgusa a nie decyzje Papieża.

    Tradycyjny katolik,monarchista Bartyzel a tu nagle śpiewa z tej samej nuty co socjalista,wątpliwy katolik kaczynski i jego sabat palacowy – suchocka, kowalczyk,et consortes- ,który w nocy poprzedzajacej ingres obalili decyzję Papieża…

    dalej pisze pan :
    „Prof, Bartyzal przypomina ,z e zgodnie z wielowiekowa tradycja i praktyka kosciola wladza papieska uznawala zawsze prawo waldzy swieckiej od przedstawiania swojej opinii o nominatach paieskich w danym kraju”
    Prawo do przesdstawienia opinii tak ale nie igerowania i wpływania na jej zmianę kiedy ta decyzja zostala podjęta i po trzykroć powtórzona.
    czytal Pan tu zapewne wpis gajowego i infiltracji KK przez masonerię .I „tluszczą”, drogi panie Jacku, to był ten masoński walec,ktory przeczołgał abp.Wielgusa ,(nie dlatego,ze byl agentem ale dlatego ,ze był zbyt konserwatywny jak dla ich dalszych planow) i wymusił na Papieżu zmianę decyzji.I ta tluszczą to nie są zrozpaczeni katolicy wyrażający swoj ból w Archikatedrze ale uczestnicy tej nikczemnej machiny niszczącej kolejny element Tradycji czyli klaszczący kaczynski, wraz z wszystkimi ,ktorzy go wsparli.Jego radość z powitania w Polsce Bnai brith wskazuje skąd to poparcie miał i ma.I do tej masońskiej tłuszczy i trzeba dodać -lustratorow -przylączyl się Pan Bartyzel.czegóz potrzeba więcej?I cóz z tego ,ze uwiarygodnił się paroma tekstami wspierającymi Tradycję i cóz z tego ,ze od czasu do czasu pojawia się w kaplicy Bractwa.Ktos tu napisal mądremu dość…

  105. Brat Dioskur said

    Jezeli p.Smiech poczytuje za przestepstwo udzial LPR w Koalicji ,ktorej przewodzili rusofobiczni PiS-wcy to powiem tylko jeno ….smiech na sali!Moze wtedy jeszcze tego nie bylo widac ,ale dzisiaj z perspektywy czasu i bogatsi w doswiadczenia mozemy smialo postawic teze,ze LPR do Koalicji zostala zwabiona!Przeciez Kaczynski w znanej wszystkim Fundacji niemniej znanego propagatora „spoleczenstw otwartych”(czytaj: rozgrodzonych)perorowal za eliminacja partii radykalnych a do takich nalezaly wg.owczesnej masonskiej propagandy wszystkie ugrupowania niepodleglosciowe.Gdyby nawet Giertych wytrzymal straszliwa pokuse i odmowil przystapienia do koalicji to najpierw na Polakow zwalil by sie propagandowy cyklon zarzucajacy LPR-owi brak checi wziecia za Polske odpowiedzialnosci ,po czym urzadzono by nowwe wybory….a kto liczyl glosy wiemy wszyscy.Giertych wiec wyjscia nie mial i wchodzac w zastawiona pulapke przynajmniej zademonstrowal jak wygladalyby rzady sprawowane przez Polakow!

  106. Guła, Idziemy... said

    No proszę, Aga żydowską manierą zabrania mi to czy owo i to nie po raz pierwszy. Tak jak wyżej napisałem gudłajski to obyczaj. Bez dwóch zdań.
    Te ruchy narodowe to w ogóle miały swój początek na Kresach. Ciekawe no nie? Ktoś potrzebował był być bardziej świętszy od papieża, znaczy bardziej narodowy niż Naród. Czego tamtejsi Krajowcy w żaden sposób nie byli w stanie pojąć, tym bardziej zaakceptować. Szybciutko też, te ruchy wyniosły się i ukorzeniły w koronie, tworząc przeróżne odłamy.
    Tak to się zaczęło.

  107. PL said

    Rozumiem, że Guła woli ruchy nie-narodowe od narodowych. Rad bym dostać jakiś przykład ruchów nienarodowych, które Guła lubi.

  108. Guła, Idziemy... said

    „po czym urzadzono by nowwe wybory… a kto liczyl glosy wiemy wszyscy”

    Wynika z tego twierdzenia że nie zawsze „oni” liczą głosy, a jeżeli już zawsze, to czasami nie za bardzo liczą. Czy jak?

    Niemądrzy ci liczący to nie są. To pewne.

  109. Guła, Idziemy... said

    W poprzednich, a ostatnich dowodach za byłego PRL, powinien Pan przecież pamiętać, było między innymi miejsce na narodowość i miejsce urodzenia. Guła na ten przykład widział dowód kolegi, sąsiada, który w dowodzie miał wpisaną narodowość żydowską.
    Teraz istnieje PESEL podlegający ochronie akt osobowych, ale na wiadomych sposób.

    Mnie ludzie opowiadają, jakie mam sprawy w US, w ZUSie, a moja nowa pani doktór, znaczy lekarz, kiedy zacząłem odpowiadać na przez nią zadane pytanie. Przerwała mi, mówiąc; „daj pan spokój ja o panu wiem wszystko” 😉
    To właśnie współczesna rzeczywistość.

  110. PL said

    A ja powtórzę to, co napisałem poprzednio:

    Rozumiem, że Guła woli ruchy nie-narodowe od narodowych. Rad bym dostać jakiś przykład ruchów nienarodowych, które Guła lubi.

  111. Guła, Idziemy said

    Wybaczaj Waść to nie przez brak szacunku nie odpowiedziałem.
    Gułę nie interesuje zawartość cukru w cukrze…, czy wilgoci w wodzie… Guła z dziada pradziada jest Krajowiec co doskonale wyłuszcza na czym te przekonania polegają Stanisław Mackiewicz.
    Z Kresów to wszyscy prawie Krajowcy.
    Kraj, ot co, to grunt.

  112. Jacek said

    Pani Ago,

    po co te uwagi o przeinaczaniu. Ja nie przeinaczam, ja po prostu widze pewne rzeczy inaczej niz Pani i staram sie Pani wytlumaczyc dlaczego.

    Wracajac do meritum, pisze Pani:

    „Prawo do przedstawienia opinii tak ale nie igerowania i wpływania na jej zmianę kiedy ta decyzja zostala podjęta i po trzykroć powtórzona.”

    Prosze Pani, opinie sa przedstawiane aby na decyzje wplywac, inaczej nie ma sensu ich przedstawiac ani sie z nimi zapoznawac. Natomiast same opinie nie zmieniaja decyzji. To podejmujacy decyzje zmieniaja je, jazeli uwazaja to za sluszne. To Benedykt XVI zmienil swoja decyzje w sprawie abp. Wilegusa , a nie opinia lecha kaczynskiego.

    Dlatego caly fragment Pani wypowiedzi „ten masoński walec,ktory przeczołgał abp.Wielgusa ,(nie dlatego,ze byl agentem ale dlatego ,ze był zbyt konserwatywny jak dla ich dalszych planow) i wymusił na Papieżu zmianę decyzji” to jest w istocie pytanie pod adresem Benedykta XVI, ktory jest suwerenem i nie musial sie zadnemu „walcowi” poddawc. Dlaczego Benedykt XVI „ulegl walcowi masonskiemu”?

    Roznica miedzy Pani stanowiskiem a stanowiskiem prof Bartyzela sprowadza sie do tego, ze on uwaza,ze jako katolik nie moze on kwestionowc decyzji papieskej i przyjac,ze papiez dal na sobie wymusic niewlasciwa decyzje dla kosciola.Pani natomiast sadzi,ze jako katoliczka moze Pani tak uwazac. On ludzi ktorzy uwazaja tak jak Pani nie uzanje za swiadomych katolikow i ma racje. A jezeli ci ludzie na dodatek pulbicznie bez szacunku odnosza sie do autorytetu i wladzy papieskiej wyrazonej w decyzji papieza, to nazywa ich tluszcza i tez ma racje. Jest w tym sadzie bliski zasadom ruchu narodowego proponowanymi przez Dmowskiego.

    Ja uwazam,ze swiadomy katolik nie moze uznawac Benedykta XVI za papieza. w zwiazku z tym nie mam problemow z jakimi Pani sie boryka.

    A co do abp. Wielgusa, to po jego usprawiedliwiajacym sie wywiadzie w g.. nie wybiorczym radzilbym sie kazdemu zastaowic czy nadawal sie na prymasa Polski. Jakos nie moge sobie wyobrazic kard Wyszynskiego usprawiedliwiajcego sie w Trybunie Ludu luz Zolnierzu Wolnosci.

    Pozdrawiam Pania.

    PS klaskanie w kosciele jset przyjeta norma w „kosciele posoborowym”.

  113. Jacek said

    ad Brat Dioskur # 105

    Ma Pan racje.

  114. Piotr said

    Trochę nie na temat – pod wpływem #112
    OSOBISTE:\

    Uważam stanowisko sedewakantystów za jak najbardziej logiczne (aż do bólu).
    Jednakże osobiście bałbym się powiedzieć – nie uznaję papieża. Zawsze pozostaje ta niepewność – a jeżeli się mylę? Co wtedy?
    Poza tym, co z sakramentami, z mszami św., w których modlimy się za papieża.
    Kto jest wtedy pasterzem? Oprócz Chrystusa.
    W jaki sposób i gdzie sedewakantysta uczestniczy w życiu KK, skoro (posoborowego) Kościoła nie uznaje?

    Ja krytykuję (staram się to robić konstruktywnie, na ile ułomny potrafi) papieża, bo na tyle tylko mnie stać, a wydaje mi się, że poza nim (papieżem) jest pustka, której się boję. Ponieważ z tą ambiwalencją muszę żyć, dlatego nie rozważam tematu ważności wyboru papieża. Staram się o tym nie myśleć – byle wytrwać z tym wszystkim jakoś do końca. Wiem, że to ucieczka, ale chociaż po bezpiecznej stronie, jak mi się wydaje. Wiem, że te katusze są udziałem wielu wierzących (sic!) katolików.
    A co, jeżeli mylą się sedewakantyści? Niepodobna, żeby nie mieli wątpliwości. Bo jeżeli się mylą, to naprawdę nie chciałbym być w ich skórze. A zauważam, że ich wypowiedzi są zdecydowane i pewne siebie. Być może na zasadzie „oblężonej twierdzy”.

    Może jakiś sedewakantysta zainteresowany odpowie na moje wątpliwości i uczciwie przyzna, czy miewa wątpliwości.

  115. Cham Wiejski said

    Panie Jacku, świadomi wierni mają prawo i obowiązek podawać w wątpliwość decyzje papieskie, które w sposób oczywisty nie licują z godnością i suwerennością Pontifexa i poza tym nie noszą znamion nieomylności. Historia zna wiele takich przykładów.
    Stanowisko ślepego posłuszeństwa cuchnie mi Talmudem.

  116. Jacek said

    ad Cham Wiejski #115

    ma Pan racje, jest wiele takich przykladow zaburzen, ale to wcale nie znaczy, ze nie sa one naganne i nie reprezentuja tego o czym pisze prof.Bartyzel. Katolik musi brac w tym wzgledzie przyklad ze swietych i poboznych, z form w jakich oni odnosili sie do autorytetu papieskiej wladzy, i jak u papiezy interweniowali gdy bylo trzeba, a jak poddawali sie woli prawowitej wladzy.

    Myli sie Pan jezeli chodzi o talmudyzm. To talmudyzm naklania do buntu i braku szacunku dla prawowitej waldzy. To przez taki bunt zydzi wydali na meczenska smierc Jezusa Pana (burzyli sie rowniez przeciw Pilatowi). Dlatego wszystkie herezje, protestantyzmy, komunizmy itd. maja podloze talmudyczne. Takie podloze dostrzega takze Dmowski w polskich powstaniach narodowych (chociaz trzeba tu sprawdzic zastosowanie pojecia prawowitej wladzy). Wlasnie dlatego prof. Bartyzel tak ostro reaguje w dyskutowanym tekscie. Bunt talmudzyzmu siega dalej, to jest bunt przeciwko porzadkowi i prawu naturalnemu, to jest, poprzez bunt przeciw stworzeniu, zniewazanie Stworcy.

    Poniewaz prawowita wladza i autorytet sa czesciami porzadku naturalnego, bunt przeciw nim i brak szacunku dla nich sa typowym przejawem talmudyzmu.

    Kluczem do sprawy posluszenstwa jest pojecie prawowitej wladzy i jej zasiegu. Ale to wymaga dluzszego wywodu. Polecam tekst Bartyzela, ktory przywolalem wczesniej: http://www.bibula.com/?p=19620 , nie prowadzi az tak daleko ale daje dobry wstep.

    Pozdrawiam

  117. Jacek said

    ad Piotr #114

    Prosze Pana, wbrew pozorom sprawy nie sa az tak skomplikowane. Jawny heretyk czy apostata ipso facto jest poza Kosciolem Katolickim wiec nie moze sprawowac w nim wladzy papieskiej. Jest w tej chwili duzo dostepnych materialow na te tematy. To Pan musi podjac decyzje, ale Panskim pierwszy obowiazkiem, jako Katolika, jest zachowanie Wiary Katolickiej, nic poza tym.

  118. Jacek said

    PS ani twierdza ani oblezona, po prostu pokorne przylgniecie do Wiary Chrystusowej. W obecnych czasach kazde jasne postawienie sprawy wydaje sie zadziwiac.

  119. Jacek said

    PS2 ad Piotr #114

    droga do trzymania sie Wiary Katolickiej nie jest prosta poniewaz „kosciol posoborowy” odcial katolikow od tej wiary wprawadzajac nowa religie, zreszta nasladujac w tym protestantow i anglikanow. Myslacy i ksztalcacy sie katolik w pewnym momencie musi dojsc do wniosku,ze juz nie ma wiecej usparwiedliwien i wytlumaczen zaistnialej sytuacji, ze musi odwolac sie do nauki Kosciola Katolickiego. Od tego momentu sprawy zaczynaja sie szybko wyjasniac.

  120. Jacek said

    ad Cham Wiejski #115

    Dla uscislenia, sa okreslone zasady co do tego w jakich okolicznosciach Katolik moze sprzeciwiac sie deyzji Papieza. Tak wiec sprzeciw taki musi byc uzasadniony i obowiazek uzasadnienia spoczywa na sprzeciwiajacym sie. Musi ten sprzeciw zachowac rowniez odpowiednie fromy.

    Jakie sa tu zarzuty pod adresem omawianej decyzji Benedykta XVI? Jak mozna je uzasadnic? Jakie sa na nie dowody?

    Jesli sie tym pytaniom przyjrzec to widac,ze albo mamy do czynienia z tluszcza, diagnoza p Bartyzela, albo z ludzmi kompletnie pogubionymi w obecnej sytuacji „kosciola posoborowego”, diagnoza moja. Przy czym jedno nie wyklucza drugiego. I dlatego musze przyznac prof. Bartyzelowi racje skoro uznaje on wladze papieska Benedykta XVI.

  121. aga said

    Panie Jacku
    dzięki P/ sposobowi interpretowania pewnych faktow do wlasnych potrzeb,ktore mialy miejsce w Archikatedrze to P/sedewakntystyczny „bunt” coraz bardziej mi pachnie talmudyzmem. Podobnie jak „legalizm” i ” monarchizm” rzeczonej osoby JB.Ostatecznie to plemię,ktore w przewqżającej większości stoi za roznymi „nurtami” jest zbyt przewronte i zmyslne ,by ograniczać swoje plany niszczenia KK tylko do jawnych czy ukrytych atakow zew. i wewn. I dlatego zaczynam się zastanwiac czy to wlasnie une nie sa inspiratorem „buntu” sedewakntystow a raczej rzekomym obrońca czystości Doktryny Katolickiej…??Nie takie rzeczy juz świat widział.
    Sedewakantyzm autorytarnie oglasza,ze nie ma Papieża i go nie uznaje. Mimo,ze on jest,nawet jesli jest w pewnych poczynaniach heretykiem.Czy to nie jest bunt w swojej najbardziej radykalnej formie?
    W Archikatedrze natomiast nikt nie klaskał jak to Pan insynuuje, tylko Kaczynski,ktorego nagle uznaje Pan za prawowitego Prezia,bo w tym akurat przypadku tak Panu wygodnie.

    Nikt tez się nie buntowal,nie opuszczal ostentacyjnie na znak protestu Swiatyni,nie ogłosił ,ze Papieża,Prymasa czy też decyzji abpa „nie ma” lub ,ze go/jej nie uznaje.
    Był natomiast krzyk rozpaczy a zatem wyrażenia emocji chyba Pan nie nazywa buntem?
    nawet gdyby można zakwalifikowac zachowanie poszczególnych osób do buntu / jesli n.p. ktos by demonstracyjnie wyszedł,/ to powiem Panu,Panie Sedewakntyscie ,”przyganial kocioł garnkowi”.

    p.s.
    P/obrona prof.J.B. calkowicie Pana demaskuje.Bo jest Pan zbyt dobrze zorientowany,żeby nie wiedzieć kto zacz.
    A poza tym ten P/ mentorski ton osoby ,ktora ma zawsze rację,nigdy się myli, nigdy nie uzna porażki / a była takowa w pewnym momencie jak pamiętam ,po czym zniknął Pan na dłuższy czas z forum,osoby nie dopuszczające=j nejmniejszej wątpliwości,etc. to tez duzo mowi.

  122. Jacek said

    Prosze Pani,

    znowu nie rozumie Pani pdstawowych kategorii.

    Wobec „wladzy” uzurpowanej nie moze byc buntu, bo nie jest ona zadna wladza, wprost przeciwnie jest oszustwem. Dlatego sedewakantysci sie nie buntuja przeciw Benedyktowi XVI, dla nich to nie ma najmniejszego sensu, bo oni, z zasadniczych Katolickich powodow, nie uznaja go za papieza.

    To Pani sie buntuje przeciwko wladzy, ktora Pani „uznaje”. To znaczy,ze w istocie nie uznaje Pani prerogatyw prawowitej wladzy i autorytetu, a to jest talmudyzm. Dla inspiratorow talmudyzmu jest to wspaniale widowisko, bo po kazdym takim buncie znajomosc pojec prawowitej waldzy i autorytetu, jak rowniez lojalnosci i uznawania ich, zaciera sie coraz bardziej wsrod skolowanych „kosciolem posoborowym”. Tak krok po kroku coraz bardziej staja sie oni tluszcza.

    W ten sposob „kosciol posoborowy” jak rak systematycznie niszczy to co jeszcze pozostalo ze zdrowej tkanki katolickiej wsrod „katolikow posoborowych”. Dla tego znisczenia im wiecej takich konfliktow tym lepiej. I dlatego „kosciol posoborowy” produkuje ich caly zalew. Dzien po dniu, godzina po godzinie, minuta po minucie.

    To przeciw takiemu zmotloszeniu katolikow posoborowych protestuje tak ostro prof. Bartyzel, czgo Pani kompletnie nie rozumie, a to potwierdza jego teze.

    Prof Bartyzel czyni tak bo nie doszedl jeszce do punktu, w ktorym nie bedzie widzial inngo wyjscia jak uznac te wladze i autorytet Benedykta XVI za nieprawomocne.

    Popelnia jednak mniejsza pomylke od Pani, bo slusznie broni wladzy i autorytetu papieskiego. Tej samej wladzy i autorytetu ( ale nie osoby) bronia sedwakantysci . To wlasnie dlatego nie moga oni uznac Benedykta XVI za prawowitego papieza, i dlatego uznaja pozycje SSPX w tym wzgledzie za sprzeczna z Katolicyzmem.

  123. aga said

    Proszę Pana,

    moim osobistym i mało rozumnym zdaniem fakt,ze Pan nie uznaje Papieża czy uznaje Pan Go za heretyka sprawia,ze jest Pan ostatnia osobą,która może piętnowac czy krytykować rzekomych buntownikow z Archikatedry.
    Bunt jest formą negacji.I nie ma znaczenie czy jest uzewnętrznione w formie emocjonalnej i chwilowy czy wynika z wewnętrznego przekonania i ma charakter trwały jak to jest w P/przypadku.
    Ci posoborowi katolicy jak ich Pan raczył nazwac byli buntownikami chwilowymi a Pan w swoim buncie trwa. Proste jak drut a nie pokrętne jak talmud.

    Pan mnie nie rozumie,ja nie rozumiem ,zatem zakończmy tę jałową i męcząca jak nawracanie jehowity dyskusję. Każdy z nas zostanie przy swoim.
    pozdrawiam

    pozdrawiam

  124. Marucha said

    Re 122:
    Sprzeciw wobec niektórych opinii/kroków Papieża absolutnie nie oznacza, iż wymawia mu się posłuszeństwo albo wręcz odrzuca go – podobnie jak ojciec pozostaje ojcem, nawet jeśli syn w czymś tam go się nie posłucha.
    Takie sprzeciwy były już dawniej notowane w historii Kościoła.

    Rację ma p. Aga, iż jest co najmniej dziwne, gdy sedewakantyści (odrzucający w ogóle papieża) piętnują tych katolików, którzy wszakże papieża uznają.

  125. Piotr said

    Niestety nikt nie dał się wyciągnąć na osobiste wynurzenia. Ambitni jacyś tacy. Szkoda.

    Panu Jackowi dziękuję. Ja się nie waham co do drogi, tylko staram się nie być zbyt stanowczym, czy gorzej – pryncypialnym.

    Nie wiem co sedewakantysta mógłby powiedzieć wiernym katolikom naszych wsi i miasteczek. Czy żeby więcej czytali, doszli do używania rozumu lub poprawili swoją inteligencję? Przysłowiowa wiejska baba, co na to? Myślę, że jest ich (nas) za dużo, by Pan Bóg ich (nas) zostawił. I z tą nadzieją pozostaję.

  126. Jacek said

    ad Marucha # 124

    prosze Pana ja „katolikow posoborowych” nie pietnuje. Sam nim bylem i bardzo dobrze wiem jak sie czuja. Wiem takze dlaczego sa w sytuacji w jakiej sa.

    Przez ciagle wkladanie palca w maszynke do miesa nie mozna uniknac okaleczenia palca a tym bardziej nie mona doprowadzc do jego uzdrowienia.

    „koscil posoborowy’ to walsnie taka myszynka do miesa, przez ktora przciaga sie katolikow az z nich zostanie miazga, lub co prof. Bartyzel nazywa tluszcza.

    Co ja staram sie powiedziec,czy raczej wywolac: ludzie, nie wkladajcie reki do maszynki do mielenia miesa!

  127. Jacek said

    ad Aga # 123

    Prosze Pani, ja nie nie uznaje Papieza, ja nie uznaje Bendykta XVI ZA PAPIEZA. A nakazuje mi to nie moje widzimisie ale pragnienie pozostania Katolikiem.

  128. Jacek said

    ad Piotr # 125

    Dziekuje,ze podziekowanie. To co napisalem odpowiadajac Panu jest jak najbardziej osobiste.

    Powtorze tylko, jako Katolik ma Pan tylko jeden obowizek, pozostania Katolikiem. I nikomu w niczym Pan nie pomoze jezeli Pan tego nie zrobi. Trzeba sie tylko dowiedziec co oto znaczy byc Katolikiem, od Papiezy, takich jak Leon XIII, Pius IX, itd.

  129. Jacek said

    PS do #126;

    bo wyjdzie z was kotlet mielony z katolika po zydowsku w sosie muzulmansko-buddyjskim.

  130. Konrad said

    ad.125.

    Ma Pan racje. Prosci ludzie nawet nie wiedza, co oznacza sedewakantyzm. I dobrze im z tym. Do dzisiaj historycy spieraja sie, co do historii papiestwa, gdyz byly okresy dubeltowych papiezy. Uznaje sie wowczas, ze jeden byl „antypapiezem”, ale Bog raczy wiedziec, ktory naprawde byl „pomazancem”.
    Jest takie stare powiedzenie: „co konia obchodzi, ze sie kolo urwalo?”

    Nie ma wiekszego znaczenia dla rzeszy wiernych, czy od SW2 mamy sedewakantyzm, czy tez Bog jest z B16? Wierni chca miec naborzenstwa, msze swiete i obrzedy, jak za dawnych lat, teraz i na wieki wiekow.

    Jednak lucyferianom nie wystarczy, ze zaatakowali Watykan. Oni niszcza kosciol na poziomie parafii. Dlatego te zmiany w rytualach, spiewie, ceremoniach. Upodobnianie Kosciolow do zborow protestanckich. Naborzenstwa maja byc relaksacyjnym spotkaniem, cos na poziomie spaceru do parku i karmienie golebi. Wyjatkiem sa redykalowie z neochrzescijanskich kosciolow, ktorzy swiecie wierza, ze musi nastapic wojna swiatowa, w czasie ktorej przyjdzie Armagedon i nowy Chrystus, aby zapanowac jako krol w Jerozolimie. W Polsce jeszcze ich nie ma, ale w USA jest ich pelno, maja rowniez swoje programy w tv.

    Celebrujmy tradycje. Przypominajmu mlodemu pokoleniu o Kosciele sprzed diabelskiego soboru. SW2 to byl sabat, nie sobor.

    A propos: jakos nikt nie komentuje zachowania Wojtyly-Katza w Jerozolimie: on tez sie kiwal przed sciana placzu i wlozych tam karteczke z modlitwa (?) w jakas szpare.
    To byl w glebi swojej duszy trybalista. Nie ma zadnego przykladu w kosciele katolickim, aby wierny zapisywal modlitwe na kartce i wtykal ja gdziekolwiek?
    Czy Bog nie umie czytac naszych mysli i zamiarow? Lepiej mu to podsunac na kartce?

  131. Guła, idziemy... said

    To Krajowcy cenią sobie Prawa Naturalne a w nich niezmienne Prawa Boskie.
    U endeków nie znajdzie Pan, Panie Jacku, porozumienia, boć nic z tego nie można mieć, żadnej mamony. Ujjj, to po co takie przekonania?

  132. Guła, idziemy... said

    Jan Paweł II uczestniczył w wielu tz obrzędach, nie tylko kiwał się przy ścianie… O czy niezastąpiony gajowy Marucha powiadamiał i przypomina co i rusz, Panie Konradzie.

  133. Jacek said

    ad Gula # 131

    Celnie Pan to ujal, z niezmiennych Praw Boskich nijakiej mamony wycisnac sie nie da.

  134. Jacek said

    ad Aga #123

    Pani, Ago

    jak juz pwyzej napiaslem p. Gajowemu, ja dobrze rozumiem bol i rozapcz katolikow psosborowych, sam nim bylem i nosze na sobie rany i blizny z tych czasow. A nie jestem czlowiekiem bez serca i nie chce pozostawic Pani pod takim wrazeniem.

    Niech sie Pani spokojnie zastanowi nad tym co tu pisalem. Bo „kosciol posoborowy” to jest maszyna, ktora ma za zadanie przemlec katolikow na papke. Po to zostala zmontowana, i miele i nia ma w tym litosci, i zadne okrzyki rozapczy tu nie pomoga.

    Serdecznie Pania pozdrawiam

  135. Marucha said

    Panie Jacku, czym jest „Kościół Posoborowy” chyba dość dobrze wiemy, o czym świadczą nie tylko zamieszczane tu artykuły, ale i rozliczne komentarze, jakie są zamieszczane na forum przez świadomych katolików.
    Osoby krytyczne wobec Kościoła „posoborowego” trudno jest uważać za „katolików posoborowych”.

  136. j said

    Szanowny Panie Gajowy! Naprawde bez falszywej skromnosci mozna zaryzykowac twierdzenie, ze artykuly z panskiego Dziennika sa na tyle czesto cytowane tu i owdzie, ze… ze moze to spowodowac coraz czestsze wizyty ludzi niekoniecznie broniacych tych samych co my wartosci. Niewykluczone tez, ze zaczna nas oni goraco i sugestywnie przekonywac do swoich idei. I moze im sie to udac, bowiem to nie beda ideowcy z dolnej polki….tak mysle…

  137. ZZ said

    To fakt. Ostatnio pojawili się tu dyskutanci o całe lata świetlne odbijający od różnych prymitywów, którzy inwektywami albo judeobełkotem chcieli ingerować w treści witryny.

  138. Piotr said

    ad #134
    Dopiero teraz napisał Pan coś osobistego, co mi się bardzo podoba.

  139. ZZ said

    138… Czy jest Pan pewny?

  140. Jacek said

    ad 135 Marucha i 138 Piotr

    dotykacie Panowie kazdy na swoj sposob bardzo istotnej sprawy;

    „kosciol posoborowy” odwrocil sie od Chrystusa, taka diagnoze podal stp kard Stefan Wyszynski, juz ja na tych stronach cytowalem dwukrotnie. Po tych kilkudziesieciu latach tego nie tylko odwrocenia ale postepujacego odwracania sie, katolicy, ktorzy uczestnicza w obrzedach „kosciola posoborowego” zatracili w duzym (olbrzymim) stopniu poczucie centrum Kosciola Katolickiego jakim jest Jezus Chrystus.

    Dlatego traktuja wszystkie „naduzycia’ ” kosciola posoborowego” jako bolesne dla nich a nie jako bolesne dla nich bo zniewazajace dla Jezusa Chrystusa. To jest bardzo istotna roznica. Bo nie maja oni swiadomosci,ze przez uczestnictwo w tych obrzedach wspoluczestnicza w odwracaniu sie od Chrystusa i zniewazaniu Go. To samo dotyczy odnoszenia sie do wladzy i autorytetu Namiestnika Chrystusowego. Stad zadowalaja sie „krytykowaniem” „kosciola posoborowego”, wlaczam w te grupe tez zwolennikow SSPX.

    Postawa Katolika wobec „kosciola posoborowego” moze byc tylko jego przyjecie lub odrzucenie, z tego podstawowego wzgledu, ktory tu podalem, ze zniewaza on Jezusa Chrystusa. W tym sensie jak najbardziej jest sens i nalezy mowic o „katolikach posoborowych’ nie wspominajac juz o tym,ze ich znajomosc Wiary Katolickiej a wiec znowu Jezusa Chrystusa, ktory nam sie w tej Wierze ukazuje jest znikoma, bo w znakomitej wiekszosci nie znaja tradycyjnej nauki Kosciola Katolickiego.

    Jezeli chodzi o „watek osobisty”, ktory ma tak wielkie znaczenie dla p. Piotra, i mu sie podoba. W porownaniu do sprawy postawionej powyzej jakikolwiek „watek osobisty” jest bez znaczenia. Jest on sila rzeczy rozny dla roznych katolikow, ale wspoluczstnictwo w publicznym zniewazaniu Jezusa Chrystusa odciska sie i na tych ktorzy nie odzrzucili „kosciola posoborowego” a go krtykuja i na tych, ktorzy go nie odrzucili i go nie krytykuja, czy zdaja sabie z tego sprawe czy nie. Dopiero po odrzuceniu „kosciola posoborowego”, ze wzgledu na okolicznosci wyjasnione wyzej, Katolicy moga sobie stopniowo zaczac zdawc sprawe z ran i blizn jakie na nich „kosciol posoborowy” pozostawil.

    Dlatego piszac do pana Piotra powtarzalem, ze rzeczywistym watkiem osobistym jest wybor Wiary Chrystusowej, rzeczywiste wyznanie tej Wiary. Cala reszta to sa pochodne tego wyboru.

    Ja odczutuje te uwage pana Piotra jako typowa dla „katolika posoborowego”, wazne jest doznanie osobiste ono „uwiarygadnia wiare”, jest to kompletne pomieszanie pojec. Wiara jest nadrzedna w stosunku do doznan osobistych. Prawdziwa Wiara to wybor podstawowy, stojacy przed wszystkimi doznaniami osobistymi, bo obiektywny (odbywa sie w relacji do Jezusa Chrystusa) i stojacy w wiecznosci (znowu ze wzgledu na relacje do Jezusa Chrystusa).

    Pozdrawiam Panow

  141. Marucha said

    Zwolennicy SSPX nie „zadowalaja sie krytykowaniem kosciola posoborowego” – przeciwnie, jako JEDYNA grupa wiernych rozumiejąca, co stało się w Kościele, odnieśli dwa, ogromne wymierne sukcesy: przywrócenie Mszy Św. Wszechczasów oraz zdjęcie ekskomuniki z Tradycji.
    Czymś takim nie może pochwalić się nikt inny.

    Nie jest natomiast w kompetencjach Bractwa detronizowanie legalnie wybranych papieży ani decydowanie, którego z kolejnych papieży można uznać za prawdziwego.

  142. Jacek said

    Szanowny Panie Gajowy, wracamy do naszych dyskusji o SSPX i „koesciele psoborowym”. Bardzo zwiezle:

    1. poprawianie „kosciola posoborowego” to tak jak „poprawiawnie komunizmu” tego nie da sie zrobic bo problem lezy w podstawowej naturze tworu, ktory sie chce poprawic. NIe mowiac juz o tym,ze sama mysl o „poprawianiu” Kosciola Katolickiego jest heretycka lub apostazyjna. A wiec albo „poprawiajacy’ nie uznaje „kosciola posoborwego” za katolicki, albo wlacza sie w apostazje i herezje. Kto o takim „porpawianiu” mowi jest w istocie typowym „katolikiem posoborowym”.

    2. „Osiagniecia” SSPX sa w pelni porownywalne do najrozniejszych „odwilzy” komunistycznych. Prowadza tylko do tego ze forma Mszy Katolickiej jest uzywana tak jak wiele odmian „mszy novus ordo”. Dla Katolika to jest tylko szarganie Mszy Katolickiej. Takie „Msze Katolickie” mozna z rownym powodzeniem „odprawiac” w teatrze. Bo to jest teatr, a „rezyserzy” juz zaczynaja „tworczo” ten spektakl „interpretowac”.

    3. w Kosciele Katolickim nikt ‚ekskomuniki” na Tradycje nalozyc nie moze, bo Tradycja jest Integralna czescia Wiary Katolickiej. Jezeli wiec ktos naklada taka „ekskomunike” w jakiejs organizacji religijnej to znaczy,ze ta organizacja jest z gruntu wroga Wierze Katolickiej i dazy do jej zniszczenia. Ergo ludzie, ktorzy nia kieruja nie sa Katolikami a tym bardziej „papiezami”.

    3. chyba,ze przez Tradycje rozumie Pan SSPX, to jest wtedy, powiedzy delikatnie, grube nieporozumienie.

    4. bractwo jest bardzo aroganckie twierdzac,ze „nie detronizuje legalnie wybranych papiezy”. Po pierwsze nikt nie moze zdetronizowac legalnie wybranego papieza. Wiec nie jest w mocy bractwa legalnie wybranego papieza zdetronizowac, stad nie jest zadna „zasluga” bractwa ze nie „przeprowadza” takiej ‚detronizacji”.

    5. po drugie sami zwolennicy bractwa dyskutuja „legalnosc” wyboru „papiezy”, ktorych nie „detronizuja”.

    6. natomiast zdetronizowac sie moze sam legalnie wybrany papiez, przez rezygnajce, lub przez jawne odstapienie od Wiary Katolickiej.

    7. co SSPX robi to to,ze w kompletnie pokretny sposob uwiarygadnia apostatow i hertykow,ludzi ktorzy jawnie i notorycznie odstepowali i odstepuja od Wiary Katolickiej (inaczej dbale o Tradycje bractwo ne musialoby ich „poprawiac”),a ktorzy kieruja ” kosciolem posoborowym.” I w ten spsob te apostazje i herezje podtrzymuje, a wiec podtrzymuje zniewazanie Jezusa Chrystusa. Tak jak robia to wszyscy inni „katolicy posoborowi” „krytykujacy” „kosciol posoborowy” i starajcy sie go „poprawic”. W lepszej sytuacji sa ci „katolicy posoborowi”, ktorzy nie krytykuja i nie „poprawiaja” bo przynajmniej moga powiedziec, ze nie sa swiadomi takich potrzeb.

  143. Marucha said

    Pisze Pan oburzające rzeczy, panie Jacku i zaczynam się zastanawiać, kim Pan właściwie jest… a może już nawet i wiem to.

    „1. poprawianie “kosciola posoborowego” to tak jak “poprawiawnie komunizmu” tego nie da sie zrobic bo problem lezy w podstawowej naturze tworu, ktory sie chce poprawic”

    Ma Pan czelność twierdzić, iż podstawowa natura Kościoła – nadana, przypominam, przez Jezusa Chrystusa – jest w samym swym założeniu wadliwa???

    „2. “Osiagniecia” SSPX sa w pelni porownywalne do najrozniejszych “odwilzy” komunistycznych.”

    Jest wyjątkowym łajdactwem coś takiego wyartykułować. Nie muszę nawet tego uzasadniać.

    A co na temat stwierdzenia, iż „4. bractwo jest bardzo aroganckie twierdzac,ze “nie detronizuje legalnie wybranych papiezy”.
    Dowiadujemy się więc, iż arogancją jest uznawać Papieża!!!
    I to wszystko mówi przedstawiciel sedewakantystów, którzy zdetronizowali wszystkich papieży po Piusie XII!

    Nie widzę sensu dalszej dyskusji. Pan Jacek zaczyna się powoli odsłaniać.

  144. PL said

    Zaciekłość i zarazem nieuczciwość intelektualna „Jacka”, połączona z insynuacjami i nawet inwektywami pod adresem SSPX, daje wiele do myślenia.
    SSPX to jedyna licząca się w świecie grupa, która ma konkretny, wymierny wpływ na zawracanie Kościoła na właściwe tory.

    Szaleńczy atak „Jacka” na SSPX jest w istocie rzeczy atakiem na Prawdziwy Kościół, wierny Tradycji i nie roszczący sobie praw do uznawania bądź nieuznawania papieży. Jeśli nie jest to spowodowane brakiem rozsądku, to w takim razie czym?

  145. PL said

    Dodam jeszcze, iż stanowisko „Jacka” nie wydaje się być typowe dla sedewakantystów. Mimo różnic w poglądach, sympatyzują oni na ogół z Bractwem.

  146. Jacek said

    ad Marucha #143

    Prosze Pana ja z Panem dyskutuje otwarcie i nie uzywam argumantow typu pan Marucha zaczyna sie odslaniac.

    Prosze Pana „kosciol posoborowy” nie jest kosciolem katolickim. Jest apostazyjny i heretycki. To sie odbywa zuplenie jawnie. Z tego zdawal sobie sprawe rowniez abp Lefebvre. Jest szereg biskupow katolickich, ktorzy tak uwazaja. Jako taki „kosciol psosborowy” nie ma natury nadanej przez Jezusa Chrystusa. I to jest problem zasadniczy w naszej dyskusji. Nawet w SSPX sa ludzie, ktorzy zdaja sobie z tego sprawe i dlatego chca prowadzic „rozmowy doktrynalne” z „kosciolem posoborowym”.

    Dlatego poprawianie „kosciola pososborowego” nie ma sensu bo poprawic mozna w czymkolwiek to co nie lezy w naturze tej rzeczy. Nie mozna konia poprawic aby nie byl koniem. Nie mozna komunizmu poprawic aby nie byl komunizmem. Uzylem przykladu komunizmu bo to jest nam najbardzieh znany przypadek insytucji spolecznej na duza skale.

    Porownywanie „zwrotu do tradycji” w „kosciele posoborowym” z „odwilzami” komunistycznymi nie jest „lajdactwem” ale analogia. I jest to analogia wlasciwa. Poniewaz „odwilze” komunistyczne nie naruszaly istotu komunizmu, tak jak „zwrot ku tradycji” nie narusza istoty „kosciola posoborwego”.

    Ja w dyskusji z Panem nie sugeruje, ze Pan popelnia lajdactwa.

    I Prosze Pana nie jest arogancja uznawac Papieza ale jest arogancja przypisywac sobie zasluge,ze sie papieza nie detronizuje, poniewaz nikt tego poza samym paiezem uczynic nie moze. Jest to arogancja intelektualna bo oparta na zprzeczeniu oczywistego faktu.

    Mam nadzieje,ze jest Pan w stanie spokojnie pomyslec o tym co napisalem.

  147. Jacek said

    ad Marucha #143

    Panie Marucha,

    Pan zaatakowal mnie osobiscie, wiec prosze nie zdejmowac mojej odpowiedzi, tym bardziej, ze jest rzeczowa. Potem moze Pan postapic jak Pan chce, to jest Panski blog.

    ad PL # 145

    niewiele Pan wie o sedewakntyzmie. A ja nie atakuje SSPX, ja bronie Kosciola Katolickiego w umyslach „katolikow pososborowych”.

  148. j said

    @ PL – 144
    Panie PL, pelna zgoda z panskimi obserwacjami. W moim wpisie nr 136 sugerujacym daleko idaca ostroznosc, niestety nie bylam tak bezkompromisowa jak Pan. Gratuluje!
    Pozdrawiam

  149. Marucha said

    Panie Jacku, niestety, z Pana wypowiedzi wynika, iż jest Pan dużym szkodnikiem, albo nieświadomym, albo świadomym. Skłaniam się, niestety, ku tej drugiej możliwości.

    Pana założenie, iż Kościół „nie da się naprawić” jest oparte chyba tylko na podszeptach samego Szatana. Kościół nie raz już był w opałach i wychodził z nich obronną ręką. Pan chce po prostu ogłupić katolików wiernych tradycji, odciągnąć ich od jedynej sensownej linii działania i nakłonić do porzucenia Kościoła.

    I nie pomogą Panu najbardziej dziwaczne łamańce logiczne, z których wynika, iż uznające papieża Bractwo Św. Piusa X jest bardziej aroganckie, niż nieuznający go sedewakantyści. Nie robią one na mnie najmniejszego wrażenia. Bzdury, choćby ładnie opakowane, bzdurami pozostają.

  150. Jacek said

    ad Marucha # 149

    Prosze Pana, js nie pisze dla mojej przyjemnosci ani dla lamancow logicznych. Najlepszym dowodem na to jest to,ze Panu odpisuje.

    Po co pisze, wyjasnilem w tej dyskusji wystarczajaco wyraznie. Kto chce niech to wezmie za dobra monete, kto nie niech sie zastanowi naprawde dlaczego. Bo o to tu tylko chodzi. Dotyczy to takze Pana.

    Roznica miedzy nami jest miedzy innymi taka, ze ja chociaz sie z Panem nie zgadzam nie wyglaszam sadow na Pana temat. Pan tak czyni poniewaz Pan, nie mogac sobie calkiem poradzic z tym co mam do powiedzenia, zaklada maja zla wole.

    Nie ma Pan do tego zadnej podstawy.

  151. PL said

    Jeśli wolno zauważyć – to apodyktyczne stwierdzenie pana Jacka, iż Kościół nie da się naprawić, bynajmniej nie jest „aroganckie”. Czy tak?

  152. Ryziel said

    Przewałka SND w LPR się mści.Romek Giertych i Kotlinowski mogą coś na ten temat powiedzieć, dlatego próbują czmychnąć do PO

  153. Rosomak said

    W temacie wątku o kościele posoborowym i nie tylko, bardzo pouczające:

    http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=3463&Itemid=56

  154. z sieci said

    Lobby wyrzuca prof. A.Raźny

    http://kronikanarodowa.bloog.pl/d,24,id,5675989,m,marca,r,2010,title,Rozmaitosci-Lobby-wyrzuca-prof-Razny,index.html?ticaid=69e40

    W sobotę 20 marca b.r. media przyniosły lakoniczną informację o odwołaniu prof. Anny Raźny z funkcji Przewodniczącej Rady Politycznej Ligi Polskich Rodzin. Decyzja została, wg strony LPR, podjęta jednogłośnie, zaś tymczasowo obowiązki prof. Raźny przejął wiceprze- wodniczący RP, prof. Maciej Giertych.

    Wydarzenie to, wbrew pozorom (słabość LPR, zgrany szyld, kojarzony z klęską itd.), jest bardzo istotne i należy je skomentować. Bez najmniejszych wątpliwości, odwołanie prof. Raźny jest skutkiem artykułu jej autorstwa pt. „Czy możliwe jest partnerstwo Polski z Rosją?” z lutego b.r., ściśle zaś mówiąc, treści w nim zawartych, a mianowicie wskazaniu przez autorkę, że to lobby amerykańskie w Polsce jest głównym odpowiedzialnym za niemożność nawiązania normalnych i korzystnych dla obu stron stosunków Polska-Rosja. Oto konkluzja Autorki: „Z punktu widzenia lobby amerykańskiego w Polsce partnerstwo z Rosją jest niemożliwe. Wchodzi bowiem w konflikt z interesami Stanów Zjednoczonych. Stanowisko owego lobby w sprawach Polski jest jednakże paradoksalne, gdyż popiera ono jednocześnie nasze członkostwo w Unii Europejskiej, a nawet aktywnie uczestniczy w jej strukturach. Tymczasem niezależnie od powiązań większości państw członkowskich UE z Rosją w zakresie dostaw nośników energii, rozwijane są przez obydwie strony różne formy współpracy – nie tylko gospodarczej, ale także naukowej, kulturalnej, a co najważniejsze – politycznej. Rosja jest partnerem strategicznym Unii, a w niektórych sytuacjach – partnerem globalnym, czego przykładem jest wspólna deklaracja Unia Europejska – Rosja z 2000 roku, mówiąca o konieczności przestrzegana i utrzymania traktatu ABM jako podstawy bezpieczeństwa i strategicznej stabilizacji. W tej samej deklaracji UE pozytywnie oceniła ratyfikację przez Federację Rosyjską traktatu o Całkowitym zakazie prób z bronią jądrową i wraz z Rosją zaapelowała do innych państw o jego podpisanie. Jest to świadectwem połączenia przez UE i FR sił w dziedzinie globalnego bezpieczeństwa jako alternatywy wobec Stanów Zjednoczonych, usiłujących zachować swą rolę żandarma światowego. Równie dobitnym świadectwem współpracy unijno-rosyjskiej był realizowany od 1997 r. przez obie strony Układ o partnerstwie i współpracy, który przestał obowiązywać w 2007 r. Obecnie – mimo krytyki Moskwy ze strony Brukseli z powodu braku postępów w demokratyzacji Rosji i łamania przez nią praw człowieka – prace nad nową formą tego układu są zaawansowane i nie ma mowy o wycofaniu się z niego. W związku z tym rodzi się wiele pytań – nie tylko o stanowisko Polski odnośnie do przygotowywanego układu, ale również do naszej roli w relacjach Unii z Rosją. Odpowiedź, iż jesteśmy czarnym koniem Stanów Zjednoczonych jest niewystarczająca. Nie tylko dlatego, że jest zbyt prosta, ale nade wszystko dlatego, że potwierdzałaby naszą niezdolność do partnerstwa na trzech osiach: Warszawa – Moskwa, Warszawa – Bruksela i Warszawa – Waszyngton. Decydujące o tych relacjach lobby amerykańskie w Polsce jest bowiem niezdolne do własnego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, wobec których nie posiada żadnej autonomii i podmiotowości.”.

    I oto, po niespełna miesiącu od czasu ukazania się artykułu, prof. Raźny, JEDNOGŁOŚNIE, zostaje odwołana ze stanowiska w LPR. Co więcej, wzmiankowany artykuł zostaje usunięty ze strony Ligi! Oczywiście, nie jest to żaden przypadek, ani też nie wchodzą tu w grę, przynajmniej w stopniu decydującym o odwołaniu, żadne inne tłumaczenia, które być może już są, bądź się pojawią. Sprawa jest jasna – prof. Raźny uderzyła w owo lobby amerykańskie, napisała o nim prawdę, i lobby to uznało za niezbędne, usunięcie profesor z eksponowanego stanowiska w partii uchodzącej za narodową, zapewne w obawie przed pójściem LPR w niepożądanym kierunku. Dodajmy, że chodzi o odwołanie ze stanowiska zajmowanego zaledwie od października 2009 r.

    Przypomnijmy pokrótce jak to się stało, że Liga stała się tym, czym się stała. Od początku poważnej działalności w LPR, tj. od 2001 r. można było zauważyć silnie wpływową koterię skupioną wokół Romana Giertycha a wywodzącą się z Młodzieży Wszechpolskiej. Ludzie znający R.G. z działalności we wczesnej MW i ze Stronnictwa Narodowego początkowo bagatelizowali sprawę, wiedząc, że ów lubi otaczać się zapatrzonymi w niego i bezwzględnie posłusznymi podwładnymi. Myślano, że dopóki idea narodowa na tym nie cierpi, można taką sytuację od biedy zaakceptować. Był to błąd poważny, błąd, który popełnił również piszący te słowa. Zbagatelizowanie przesłanek, oczywistych faktów, które miały miejsce na naszych oczach, było chyba spowodowane jakimś naturalnym i ludzkim, aczkolwiek zupełnie niepolitycznym, zachłyśnięciem się sukcesem partii, którą współtworzyliśmy. Już na pierwszym wielkim zjeździe w sali kolumnowej Sejmu zobaczyłem coś zupełnie szokującego – młodzianów noszących miano Młodzieży Wszechpolskiej, za chwilę paradujących ze sztandarami biało-czerwonymi, głośno deklarującymi swój patriotyzm i katolicyzm, którzy stojącym w kolejce po mandat delegatom wręczali gotowe listy tych, na których ich zdaniem należało głosować. Jeszcze gorsze jednak było to, że większość obdarowanych gotowcami ludzi podporządkowała się temu! Nie zdawałem sobie wówczas z tego sprawy, jak wielkim dowodem upadku moralnego i cywilizacyjnego Polaków była ta sytuacja. Widziałem ludzi, którzy nie rozstawali się z różańcem, a jednak uczestniczyli w tej kpinie. W zasadzie już wówczas los LPR został przesądzony. Niemniej, katalizatorem usunięcia niewygodnych stały się wybory do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. To wtedy okazało się, że LPR ze swoim dochodzącym do 20% poparciem staje się niebezpieczeństwem dla istniejącego w Polsce układu. To wtedy lobby żydowsko-amerykańskie, o którym pisała prof. Raźny, przestraszyło się konsekwencji. Okazało się, że wybory były sukcesem dołów, a to stanowiło zagrożenie, że Liga pójdzie w kierunku stricte narodowym. Lobby nie mogło do tego dopuścić. Zaczęły się podchody, podkopywanie okręgów i działaczy przy pomocy znalezionych, bądź kupionych naprędce marnych kreatur. A więc walka warszawskiej koterii skupionej wokół Romana Giertycha, formalnie wszechwładnej we władzach LPR, przeciwko własnym członkom, własnym strukturom, które osiągnęły wyborczy sukces. Niepojęte? A jednak. Jednocześnie zaczęły przychodzić informacje o kontaktach tej koterii z ambasadą USA (wtedy w rękach administracji neokonserwatywnej Busha), Liga znalazła się o krok od poparcia „pomarańczowej rewolucji” Wiktora Juszczenki, która przyniosła uwolnienie i rozwój w sferze publicznej Ukrainy nienawistnej Polsce banderowszczyzny itd. W 2005 r. przed wyborami do Sejmu i Senatu ostatecznie zniszczono LPR jako organizację oddolną oraz jej niezależne skrzydło stricte narodowe. Dalej był udział w rusofobicznym rządzie PiS, antybiałoruska obsesja z cyrkiem stawiania namiotów przed ambasadą Białorusi, poparcie dla polskiej okupacji Iraku i Afganistanu oraz dla tarczy, wbrew niektórym oświadczeniom skompromitowanych działaczy, twierdzących pod publiczkę co innego. Ludzie pierwszej narodowej fali po 1988 r. z żalem obserwowali udział w tych działaniach prof. Macieja Giertycha, który w kwietniu 2007 r. na łamach Opoki w Kraju poparł pomysł instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce (sztandarowego pomysłu neokonserwatywnych jastrzębi, dążących do narzucenia Rosji woli USA), zaś później zaczął coraz częściej stosować w odniesieniu do Rosji retorykę obcą dotąd nie tylko Jemu, ale i Ruchowi Narodowemu w ogóle (np. Opoka w Kraju grudzień 2008 – notatka o Gruzji).

    Liga, po klęsce w kolejnych wyborach, stała się politycznym trupem, w którym nadal rządziła wspomniana koteria wraz z grupami ludzi przypadkowych, ale pełnych ambicji, takich jak faworyzowana od początku przez Romana Giertycha, a nie mająca nic wspólnego z Ruchem i Myślą Narodową (niemniej obwieszona mieczykami Chrobrego), grupa M. Orzechowskiego w Łodzi. Jesień 2009 r. przyniosła przysłowiową bombę w postaci wyboru prof. Anny Raźny na Przewodniczącą Rady Politycznej LPR. Nie ulega wątpliwości, że pewne środowiska wiązały z jej nazwiskiem i z jej, w istocie tradycyjnie endeckim, podejściem do kwestii rosyjskiej, poważne nadzieje na odrodzenie Ligi. Zapewne spodziewano się, że Pani Profesor będzie przewodniczącą malowaną, która będzie przyciągać li-tylko dotychczasowymi zasługami i opinią. Prof. Raźny postanowiła być jednak politycznym kierownikiem stronnictwa z krwi i kości i jako taka, rozpoczęła propagowanie określonych propozycji politycznych, które najpełniejszy wyraz znalazły we wspomnianym na wstępie artykule. Tego było już za wiele dla współczesnych spadkobierców prof. R. Palomy Oldenhuisa (dla niezorientowanych – jeden z szefów „związku uczynnych grabarzy”, czyli masonerii z powieści Dziedzictwo Dmowskiego) i skończyło się to nagłym, jednogłośnym odwołaniem Pani Profesor. Ta jednogłośność… W LPR nabrała rysów iście mafijnych, żeby nie powiedzieć masońskich. Zawsze za głosem wodza, zawsze bezdyskusyjnie, zawsze bezrefleksyjnie. Media donoszą, że nie było kworum, że prof. M. Giertychowi powierzono kierowanie Radą Polityczną zaocznie itd. Taak. Brak kworum przeszkodą? No, nie dla tego rodzaju koterii! Przekaz jest jasny – Liga jest owszem potrzebna w odwodzie, ale nie jako, broń Boże(?), podmiot ideowy, ale jako podmiot typowy dla polskiej sceny politycznej – powierzchowny, posługujący się pustosłowiem, przeżarty etyką sytuacyjną itd. Wara mu jednak od poważnej polityki. Ludziom małym, myślącym o wygodnym życiu i własnej karierze to przecież wystarczy. Taka jest cena za polityczny kontrakt zawarty z neokonserwatystami. Kiedy został on zawarty, jakie są jego szczegóły, nie wiemy. Jednak istnieje on z pewnością. Świadczą o nim owoce, zatrute, ale jednak owoce. Elementem istotnym tego układu, być może pełniącym rolę pośrednika, czy transmitera, jest Opus Dei.

    Dziś, w najnowszej Opoce w Kraju (kwiecień 2010) prof. Maciej Giertych tonuje swój optymistyczny stosunek wobec USA (pamiętajmy, że obóz amerykański firmowany nazwiskiem Baracka Obamy to jednak co innego), nie mówi już o języku siły wobec Rosji, ale o porozumieniu gazowym, niemniej nie proponuje niczego przełomowego dla Polski. Odwrotnie, wraca do tyle literalnie atrakcyjnej, co ideowo jałowej i praktycznie niewykonalnej, koncepcji Międzymorza. Ważny i ciekawy jest tekst o gen. Jaruzelskim, traktujący głównie o stanie wojennym, w którym profesor Giertych nazywa po imieniu – bezsensownymi – pikiety Młodzieży Wszechpolskiej pod domem generała. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że pomimo tej zmiany akcentów, niektórych we właściwym kierunku, to właśnie prof. Giertych został faktycznym następcą prof. Raźny. Także dlatego, że choć nie podejrzewam Go o bezpośrednie uczestnictwo w układzie z neokonserwatystami, pamiętam o Jego każdorazowym poparciu dla syna Romana, zawsze wtedy, kiedy syn takiego poparcia potrzebował. Dla syna, a więc także dla koterii MW, która teraz prof. Raźny odwołała, i która, niezależnie od prztyczka w nos, który w sprawie gen. Jaruzelskiego od profesora otrzymała, funkcjonuje przecież dalej.

    Konkludując, miejsce prof. Raźny jest w obozie polityki polskiej, tym obozie, który kierując się racją stanu Polski, bez względu na formę organizacyjną, czy nawet brak tej formy, istnieje, istniał i istnieć będzie zawsze. Miejsce Ligi Polskich Rodzin jest zaś niestety na śmietniku historii. Liga została tam sprowadzona przez ludzi o wąskich horyzontach, przez ludzi małych, a także przez zwykłych łajdaków. Reanimacja tego szyldu jest niemożliwa. Z kolei wszystkich budujących w przyszłości jakieś nowe wcielenie organizacyjne Ruchu Narodowego należy przestrzec przed 40-50 nazwiskami osób o wrodzonych cechach destrukcyjnych, a wywodzących się ze wspomnianej wielokrotnie ligowej koterii. Są to nazwiska dobrze znane. Nikt ich nieznajomością tłumaczyć się nie może.

    Adam Śmiech

  155. Tekst z sieci said

    Lobby wyrzuca prof. A.Raźny

    http://kronikanarodowa.bloog.pl/d,24,id,5675989,m,marca,r,2010,title,Rozmaitosci-Lobby-wyrzuca-prof-Razny,index.html?ticaid=69e40

  156. ale_cyrk said

    Pani prof Raźny poleciala, bo po prostu skrytykowała sojusz Romana Giertycha i jego pretorii z PełO. Jako przewodnicząca Rady Politycznej LPR uznała iż nie można jej partii łączyć z obecną polityczną aktywnością Romana Giertycha i tyle.

  157. Jacek said

    ad Marucha # 149

    Panie Mrucha, prosze zamiescic moja odpowiedz do Panskiego oskarzajacego mnie wpisu.

  158. Jacek said

    Ad PL # 151

    Prosze Pana to „kosciol posoborowy” nie da sie naprawic, a nie Kosciol Katolicki. Kosciol Katolicki to Mistyczne Cialo Chrystusa i Ono nie ulega korupcji wiec mowa o jego naprawianiu jest nonsensowna. „Kosciol posoborowy” porzucil Wiare Katolicka nie moze wiec nalezec do Kosciola Katolickiego. Jezeli ma Pan co do tego watpliwosci to niech sie Pan sam siebie zapyta dlaczego „kosciol posoborowy” „modli” sie razem z wrogami Jezusa Chrystusa? (Wiec jak Katolik moze modlic sie z tym „kosciolem” ?) „Kosciolowi posoborowemu” pozostaje tylko przestac istniec jezeli np. sie nawroci.

    Mowa o tym,ze Kosciol Katolicki byl „naprawiany poprzednio” jest nonsensem, bo nigdy przedtem ani i teraz Kosciol Katolicki nie porzucil Wiary Katolickiej (” a bramy piekielne go nie przemoga”). To ci ktorzy porzucili Wiare Katolicka odeszli od Kosciola Katolickiego. Mozna ich tylko nawracac ale nie „naprawiac”.

  159. Marucha said

    Nie ma właściwie czegoś takiego, jak „Kościół Posoborowy”, choć sam czesto używam tego wygodnego skrótu – jest Kościół Katolicki, w którym (nie po raz pierwszy w historii) pojawiły się heretyckie prądy. Być może są nawet dominujące, ale byłbym bardzo ostrożny z wydawaniem werdyktu, iż cały Kościół porzucił wiarę katolicką.

    Pan Jacek uważa, że obecnego Kościoła nie da się nijak naprawić, choć teraz próbuje nieco złagodzić swoje poglądy, rozróżniając między Kościołem Katolickim a Kościołem Posoborowym, czego przedtem nie czynił.
    Tylko nie wiem, gdzie w systemie p. Jacka lokuje się Kościół Katolicki, którego bramy piekieł nie przemogą; czytając go odniosłem bowiem silne wrażenie, iż bramy piekielne go jednak przemogły i najwyższa pora zakładać nowy Kościół, niezależny od Watykanu, papieża itp.

    Dziwię się też bardzo swoistej logice p. Jacka, który za dowód arogancji uważa fakt, iż Bractwo Św. Piusa X zawsze uznawało papieży – natomiast nie uważa za arogancję faktu nieuznawania papieży (po Piusie XII) przez sedewakantystów.
    W takim razie wszyscy, którzy od czasów Chrystusa uznawali papieży, wszyscy wierni, biskupi etc. są również „aroganccy”, bo któż im dał prawo do uznawania bądź nieuznawania następców Św. Piotra? Wydaje się, że „niearoganccy” pozstają jedynie sedewakantyści…

    Kościół Katolicki oczywiście był już w swej historii naprawiany, gdy zagrażały mu rozpowszechnione podówczas herezje, a nawet sam papież zaczął się do nich przychylać. Możemy jedynie dyskutować, czy ówczesne zagrożenia były równie wielkie, jak dzisiejsze.

  160. Marek said

    Jak teraz rozprawic się z tą frakcją Giertychów,może zgłosic do prokuratury?
    Musicie ich podac do sądu.

  161. Marek said

    Do p.Jacka,to jest artykuł o puczu w LPR a pan zmienia wątki komentarzy.

  162. Zbigniew Koziol said

    Lapka ode mnie za artykul Adama Smiecha.

    Ale ja tez zmienie temat.

    W metrze w Moskwie w tych godzinach, okolo osmej rano, jest maksymalny tlok. Tez korzystalem wiele razy z tych samych stacji, Park Kultury i Lubianka. Rozumiem, ze ataki byly w odstepie kilkunastu minut. Dziwi mnie, ze nie zatrzymano ruchu po pierwszym ataku, profilaktycznie.

    Oprocz smierci kilkudziesieciu ludzi (zycia nie da sie zamienic na pieniadze), takie ataki w kluczowych miejscach to ogromna dezorganizacja zycia ktora przeklada sie tez i na pieniadze, olbrzymie straty w skali miasta, gdy metrem dziennie przejezdza cos okolo 7 mln pasazerow.

    Miedwiediew mowi, ze uporze sie z terrorystami. Ale przeciez niemozliwym jest zapobiec podobnym atakom. Problemy sa u ich zrodla.

    Slowa, kondolencje… coz one znacza, oprocz pewnego symbolu sympatii dla ofiar. Zal tych ludzi, kimkolwiek by oni byli!

    Z Rosji,
    zb.

  163. Zbigniew Koziol said

    Jeszcze raz nie na temat – prosze o laske.

    — Cytuje —– :

    Wiem, że niektorym z Panstwa bliskie sa sprawy zarowno
    IPN jak i srodowisk naukowych.

    Naukowcy poznanscy wystosowali list otwarty wyrazajac swoj
    sprzeciw przecim nowelizacji ustawy o IPN. Wzbudzil on spore
    zainteresowanie mediow i w Senacie. Podpisow wciaz przybywa.
    Na ponizszej stronie mozna sie z tym listem zapoznac
    i sie pod nim podpisac:

    http://lustronauki.wordpress.com/2010/03/22/protest-naukowcow-przeciwko-nowelizacji-ustawy-o-ipn/

    Pozdrawiam,

    Wojtek

    — Konice cytatu —–

    Dosc wiele wpisow znamienitych osob. Wiem, ze jak krytycznie odnosza sie niektorzy do tego rodzaju prostestow, ale sens w tym pewien jest.

  164. Jacek said

    ad Marek # 161

    Prosze Pana ja nie zmieniam tematu. Temat „kosciola posoborowego” wyplynal na skutek dyskusji w sprawie p. Razny. Ja na temat p. Razny wypowiedzilem sie obszernie, wiec nie zignorowalem podstawowego tematu.

    Ciekawe jest natomiast przesledzenie w jaki sposob watek „kosciola posoborowego” tu wyplynal, bo swiadczy on o glabokim powiazaniu wszystkich problemow z jakimi Polacy sie borykaja. Wlasnie kluczem do nich jest sprawa „kosciola posoborowego”. Na co ciagle zwracam uwage.

    Nie dotyczy to tylko Polski, ale Polski dotyczy szczegolnie, ze wzgledu na jej glebokie powiazanie z Katolicyzmem. Daltego dla Polski zacmienie w umyslach Polakow Kosciola Katolickiego, a takim zacmieniem jest „kosciol posoborowy”, jest powodem do ich utraty swiadomosci moralnej i narodowej, a zatem do upadku politycznego. Sprawa p. Razny jest tego upadku tylko przejawem.

    Jezeli Pana to nie ineresuje to prosze dalej nie czytac.

    Powyzej mozna przeczytac glos,ze „kosciol posoborowy” nie istnieje. Jest to typowy blad „katolikow psosborowych”, ktorzy nie zdaja sobie sprawy z tego, ze zaczynajac od Jana XXIII, ‚papieze” i „kuria rzymska” wkroczyli na droge tworzenia nowej religii, ktora wlasnie prawidlowo nazywana byc moze „kosciolem posoborowym”, poniwewaz jej podstawy doktrynalne zostaly wbudowane w dokumenty ‚soboru watykanskiego II”. Potem nastapila zmiana skaramentow swietych, liturgii,i prawa kanonicznego, ktore to zmiany ustanowily nowa synkratyczna religie.

    Synkratyzm to postepowanie religijne polegajace na nasladowaniu antycznych Kretenczykow (stad nazwa syn kratyzm), ktorzy do swojego repertuaru bogow dopisywali bogow czczonych przez inne ludy. W „kosciele posoborowym” po uprzednich przygotowaniach synkratyzm zostal w pelni publicznie ujawniony przez JP2, a obecnie jest kontynuwany przez Benedykta XVI (nota bene bedacego jednym z teoretykow tego synkretyzmu „katolickiego”); stad wspolne modly z „kaplanami” nawet religii, ktore nie tylko zaprzeczaja Bostwu Jezusa Chrystusa ale lza Je, odmawiaja Kosciolowi Katolickeimu Swietosci itd. itp., stad symbole takich religii wprowadzane sa do swiatyn, ktore byly niegdys Katolickie itd.

    Dlatego, obecnie kiedy „katolicy posoborowi” w swej masie juz nie zdaja sobie sprawy z tego czym jest Kosciol Katolicki, „kosciol posoborowy” moze bez problemow zgodzic sie na „przywracanie tradycji”. No bo dla synkretycznego „kosciola posoborowego” tacy „tradycyjni katolicy” to jedna z sekt w ich synkretycznym panteonie. Natomiast „tradycyjni katolicy” ciesza sie ze swojego „sukcesu”. Nie zdajac sobie sprawy, ze jezeli w jakikolwiek jeszcze sposob rozumieja te tradycje, do ktorej sa przywiazani, to przez swoj sukces „bycia uznanymi” przez „kosciol posoborowy” pozbawiaja te tradycje jakigokolwiek znaczenia poza jakims katem w synkretycznym oltarzu bozkow. Jest to rezulata zastosowania wobec nich typowej techniki socjotechnicznej.

    I tu mozemy wrocic do polskiej polityki, najpierw nastapilo, po „upadku komuny” obrzydzanie polskosci z takimi kulminacyjnymi wydarzeniami jak Jedwabne ( analogicznie obrzydzano „katolikom posoborowym” Kosciol Katoliki przez cala serie przeprosin), przez celowa nieudolnosc w zarzadzaniu krajem i rozmontowanie infrastruktury narodowej (w „kosciele posoborowym” niszczono wewnetrznie wszystkie instytucje Katolickie, szkoly, szpitale, uniwersytety, zakony, cala infrastrukture Kosciola Katolickiego), aby nastepnie wciagnac Polakow do (po)twora „miedzynarodowego” ( analogia do „miedzywznaniowego” w „kosciele posoborowym”) w ktorym Polacy sa jednym „szczepem” wsrod ‚szczepow”.

    Ciekawe jest,ze wielu Polakow zdaje sobie sprawe z natury unii jewropejskiej ale wyglada na to,ze bardzo niewielu zdaje sobie sprawe z natury „kosciola posoborowego” (Sa po temu powazne powody, glownym jest JPII). A to jest dla nich zgubne jako dla Katolikow jak rowniez jako Polakow. Bo te zbieznosci, o ktorych tu pisze, nie sa przypadkowe ta „konwergencja” to dwa aspekty tego samego procesu. (tak np. p. Brzezinski nie jest „prorokiem” konwergencji on po prostu wie o czym pisze bo wie jak to sie robi).

    Dopiero dostrzezenie i zrozuminie tych faktow pozwoli Polakom zaczac rzeczowo myslec o tym co robic aby ocalic w sobie swoja Wiare Katolcka i swoj Narod. Wtedy dopiero beda mogli odroznic dywersje od istotnego kierunku dzialania. Bywalismy juz w gorszych opalach. Trzeba tylko wiedziec o co tu chodzi.

  165. Marucha said

    Pan Jacek z uporem maniaka przypisuje sobie nie tylko prawo wyłączności do jedynej poprawnej diagnozy stanu Kościoła, ale i do posiadania patentu na to, co trzeba zrobić (sprowadza się to w zasadzie do założenia jakiegoś nowego Kościoła).

    Dyskusja z kimś takim nie jest ani możliwa, ani celowa.

  166. Jacek said

    ad Marucha # 165

    pociesza sie Pan zludzeniami.

  167. Marek said

    Moim marzeniem i ratunkiem dla LPR i prawdziwej prawicy jest,aby pani prof.Raźny startowała na prezydenta RP w 2010r. Mam nadzieję na poparcie innych partii oraz środowisk myślących po polsku.
    Z narodowym pozdrowieniem.

  168. aga said

    Józef Bizoń

    PiS w Fundacji Batorego George’a Sorosa

    Jarosław Kaczyński, O naprawie Rzeczypospolitej

    Wykład wygłoszony w Fundacji im. Stefana Batorego w dniu 14.02.2005

    „W 2002 roku radykałowie otrzymali w wyborach przeszło 30 procent.

    W tej chwili ich notowania są nieco mniejsze.

    Ale jeżeli w Polsce dojdzie do sytuacji, w której połączą swoje siły, nie w jakiejś rewolucji, nie w wystąpieniach ulicznych, w wielkich strajkach, tylko przy urnie wyborczej, całkowicie wykluczeni z częściowo wykluczonymi, dwie wielkie grupy społeczeństwa, to będziemy mieli rządy Samoobrony, być może LPR-u (to też formacja radykalna) rozwścieczonych swoim losem postkomunistów.”

    „Ci ostatni znajdują się dzisiaj w znanej sytuacji, ale nawet jeżeli uda nam się ich zdelegalizować – liczę na Trybunał Konstytucyjny – to ze sceny politycznej nie zejdą.

    Przecież delegalizacja to nic innego jak wyrejestrowanie.

    Potem będą mogli założyć kolejną partię.

    Delegalizacja byłby jedynie mocnym aktem potępienia moralnego.

    Podkreślam raz jeszcze: istnieje niebezpieczeństwo zdobycia władzy w Polsce przez radykałów. Wszystkim, którzy zalecają heroiczną drogę walki o przemiany gospodarcze w Polsce, radziłbym wziąć to pod uwagę.” – (całość: http://www.batory.org.pl/debaty/jkaczynski.htm – wersja autoryzowana w pdf.).

    W tym cytowanym fragmencie mamy wyłożony cały wielki plan polityczny PiS (ale czy rzeczywiście plan PiS?) i odpowiedź na bardzo wiele zasadniczych pytań typu: DLACZEGO?

    Przy władzy mają być mutanty pookrągłostołowe. Formacje, które są odpowiedzialne za wepchnięcie na oślep Polski pod but Brukseli. Formacje polityczne odpowiedzialne za ruinę Polski i degradację Narodu Polskiego. Odpowiedzialne tym samym za stworzenie możliwości przeróżnego rodzaju pomniejszych (w stosunku do ogromnych strat tzw. dostosowawczych) złodziejstw przy tej okazji. Przecież to nie krasnoludki otworzyły dom zwany Polską na pastwę przeróżnego rodzaju złodziei – tych dużych, działających w rękawiczkach, za osłoną przepisów – i tych kradnących bez żadnych skrupułów. To również i Porozumienie Centrum (PC) – dzisiejszy trzon PiS – na posiedzeniu Sejmu RP w maju i 4 lipca 1992 r. ustami swego przedstawiciela wygłaszało peany na temat dobrodziejstw sporządzonego pod stołem, za plecami Narodu Polskiego, zabójczego dla Polski Układu Europejskiego z 16 grudnia 1991 r., sporządzonego w Brukseli. Przemawiało głosem „mędrca” – obok innych im podobnych (również koła RdR) – do innych posłów, aby Sejm RP wyraził zgodę na ratyfikację tego układu przez Prezydenta RP Lecha Wałęsę. 4 lipca 1992 r. – pod osłoną burzy lustracyjnej – Sejm przyjął ustawę o wyrażeniu zgody na ratyfikację Układu Europejskiego. Wówczas kategorycznie sprzeciwiała się temu grupa ok. 100 posłów i nie byli to posłowie lewicy, ale słuch po nich zaginał, bo widocznie uznano ich za radykałów.

    Osoby – z miast, miasteczek i wsi – należące dzisiaj do formacji politycznej PiS czynnie uczestniczyły w procesie wpychania Polski pod but Brukseli. Czy ktoś o zdrowych zmysłach ma teraz uwierzyć, że formacja ta naprawi Polskę dla Polaków?

    W Fundacji Batorego bardzo jasno została wyłożona doktryna polityczna PiS. Na scenie politycznej ma pozostać PO (Platforma Obywatelska), PiS (Prawo i Sprawiedliwość) oraz postkomuniści (pod szyldem SLD lub jakimkolwiek innym), bo ich się nie da wyeliminować ze sceny politycznej.

    Można i trzeba za to wyeliminować innych. Ze sceny politycznej muszą zejść wszyscy inni, którzy nie mieli nic wspólnego z okrągłym stołem, z Układem Europejskim z 1991 r., no i dalszym wpychaniem Polski w objęcia Brukseli. No i nie mogą dojść do głosu siły szczeropolskie.

    Stąd te ciągłe ataki na LPR – w pierwszej kolejności, taka taktyka typu salami -, a w drugiej kolejności na Samoobronę. Straszenie przyspieszonymi wyborami, marginalizowanie na przeróżne sposoby. Przyjęcie retoryki narodowej i udawanie radykałów.

    I nie chodzi tutaj w istocie o te partie. Chodzi o to, aby nie dopuścić do uruchomienia procesu, w którym przy urnie wyborczej spotkałyby się z sobą dwie wielkie grupy społeczeństwa – całkowicie wykluczeni z częściowo wykluczonymi – bo nastałyby rządy radykałów.

    Wykluczonych lub częściowo wykluczonych – z przeróżnych racji, głównie ekonomicznych – mamy już w Polsce prawie 75% Narodu Polskiego. Chodzi więc o to, aby przy urnie nie spotkali się wreszcie Polacy i nie wybrali w końcu rządów szczeropolskich???

    Stąd też był taki jazgot, gdy do wyborów parlamentarnych stanął w 2005 r. Dom Ojczysty. Pomagano tak, aby nie pomóc. Wzywano do zachowań utrudniających jego organizowanie się i utrudniających jego udany start w wyborach. Wzywano do stosowania kryterium szansy, a nie kryterium dobra.

    Po wyrażeniu zgody przez rządy PiS na instalację w Polsce tarczy antyrakietowej z silosami rakiet z głowicami nuklearnymi – szczegółowe rozmowy i uzgodnienia ruszają w kwietniu br – można już rozpisać nowe wybory, bo główne zadanie zostanie wykonane i już inni (w swoim interesie) będą pilnować, aby przy urnie wyborczej nie spotkały się z sobą dwie wielkie grupy społeczeństwa – całkowicie wykluczeni z częściowo wykluczonymi Polakami.

    Fundacja Batorego nie tylko organizuje debaty polityczne, ale ma ona również swego przedstawiciela w Senacie RP oraz w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego w osobie Marszałka Bogdana Borusewicza. http://b-borusewicz.pl/nowa/index.cgi?action=01show&idn=14&kind=3

    Bogdan Borusewicz od szeregu już lat jest członkiem Rady Fundacji Stefana Batorego – George’a Sorosa – http://www.batory.org.pl/ofund/rada.htm. , Fundacji, na której to stronie internetowej: http://www.batory.org.pl/debaty/index.htm dowiadujemy się, kto i jakie tam debaty prowadził:

    Cykl wykładów o naprawie Rzeczypospolitej:

    – Wykład Lecha Kaczyńskiego, 19 września 2005

    – Wykład Włodzimierza Cimoszewicza, 12 września 2005

    – Wykład Donalda Tuska, 6 września 2005

    – Wykład Zbigniewa Religi, 24 czerwca 2005

    – Wykład Tadeusza Mazowieckiego, 6 czerwca 2005

    – Wykład Marka Belki, 3 marca 2005 – Autoryzowany tekst wystąpienia [PDF 203 KB]

    – Wykład Jarosława Kaczyńskiego, 14 lutego 2005 – Autoryzowany tekst wystąpienia [PDF 250 KB]

    – Wykład Marka Borowskiego, 3 lutego 2005

    – Wykład Jana Rokity, 10 stycznia 2005 – Autoryzowany tekst wystąpienia [PDF 216 KB]

    – Wykład Aleksandra Kwaśniewskiego, 13 grudnia 2004 – Autoryzowany tekst wystąpienia [PDF 178 KB]

    Z cyklu Polityka zagraniczna

    Ciągłość i zmiana w polityce zagranicznej RP (22 grudnia 2005) – dyskusja z udziałem Stefana Mellera, Władysława Bartoszewskiego, Bronisława Geremka, Dariusza Rosatiego i Jacka Saryusz-Wolskiego.

    Sens 9 maja 1945 i polska polityka (4 maja 2005) – dyskusja z udziałem Jarosława Kaczyńskiego, Adama Daniela Rotfelda i Bronisława Komorowskiego, prowadzenie – Aleksander Smolar.

    Boguchwała. A.D. 18 marca 2006 r. Mgr inż. Józef Bizoń

    Ps.

    Po opublikowaniu tego tekstu zmieniono treść autoryzowanego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego w Fundacji Batorego. Najwidoczniej zorientowano się, że ktoś to jednak czyta i za dużo jawnym tekstem powiedziano.

    Józef Bizoń – 30.03.2010 r.

  169. Gaciowy said

    ad. Marek # 167
    Prosze o tym glosno nie mowic, bo zaraz pan Jacek w obszernym wywodzie uprzedzi pana, ze prof. Anna Razny nie ma kwalifikacji intelektualnych do przewodzenia nawet w LPR a co dopiero do kandydowania na prezydenta. To po pierwsze a po drugie uswiadomi panu, ze zostala ona podstawiona do LPR przez wrogie narodowcom sily i byla tam farbowanym lisem 🙂

  170. aga said

    http://wiernipolsce.wordpress.com/2010/03/24/bohdan-poreba-apel-do-polakowartykulylis-ty-otwarteodpowiedzi-itd/

  171. Jacek said

    Ad PS #166

    niczego nie probuje zlagodzic, zawsze wyraznie rozrozniam miedzy „kosciolem posoborowym” a Kosciolem Katolickim. Pan nie rozumie co to jest Kosciol Katolicki. Kosciala Katolickiego nie mozna naprawic bo nie ulega on zepsuciu, jest doskonaly: Swiety, co wyraznie jest powiedziane w wyznaniu Wiary. Nie ma czego naprawiac!

    W takim razie niech Pan sobie poszuka witryny, gdzie będą rozumieć, co to jest Kościół Katolicki i zgadzać się z Panem we wszystkim.

    [Reszta iście talmudycznego rozszczepiania włosa na czworo została wycięta – admin]

  172. Marek said

    ad.Gaciowy #169
    I jeszcze powiedzą , że p.Raźny jest powiązana z wywiadem rosyjskim?

  173. Jacek said

    W jakim razie? Nie wiem o co Panu chodzi ani dlaczego ocenzurowal Pan moj wpis.

    Jezeli Pan nie chce dalej dyskutowac to prosze tak napisac i koniec. Po co ten teatr?

  174. Marucha said

    Re 173: Mówiłem już o tym, ale powtórzę.
    Zarzucając innym arogancje sam Pan jest jej klasycznym przykładem. Szczególnie, gdy chodzi o sprawy Kościoła.

  175. Luis said

    BARTYZEL

    małe co nieco nt p. Bartyzela

    „….bowiem Bartyzel jest zagorzałym wronskistą i autorem szeregu prac o Hoene-Wrońskim, a wyznawcy tej filozofii tworzą zwarte ugrupowanie – niektórzy je nazywają sektą. I chyba już nikogo nic zdziwi, że pan Bartyzel jest również gorliwym antymasonem, autorem artykułów zwalczających mafię wolnomularską – podobnie jak Władysław Bruliński, Jerzy Braun – i sam Mistrz Hoene-Wroński, który swe dzieła przeznaczone dla profanów garnirował wymysłami pod adresem masonów, których nazywał piekielną zgrają. Ale za to w swym wielkim dziele przeznaczonym dla wybranych – wtajemniczonych – Apodyktyce Mesjanistycznej (7 egzemplarzy w Polsce!) przedstawiając plan urządzenia świata i jego przyszłą strukturę (tak, tym się zajmował nasz Wielki Mag!….”

    reszta tutaj:

    http://www.omp.lublin.pl/lektury.php?autor=134&artykul=0

    co nieco o wronkiźmie:

    Hoene-Wroński autorytetem Antykościoła

    http://www.omp.lublin.pl
    /lektury.php?autor=129&artykul=0

  176. Ten artykuł może zniknąć z internetu said

    Wroński, Braun, Bartyzel

    (…) Bracia odchodzą na Wieczny Wschód, jak się mówi w lożach, przychodzą nowi, których Zakon stara się urabiać od najmłodszych lat, a metody pozostają te same, nieraz od stuleci. Niewiele się można o nich dowiedzieć: sami wolnomularze ze zrozumiałych względów o nich nie piszą; przeciwnicy nie wiele im poświęcali uwagi. Postaramy się jakoś ten brak uzupełnić, choć – przyznajemy – temat nie należy do łatwych.

    Instytut Mesjanistyczny

    Aby zilustrować naszą tezę i urozmaicić ten nieco nudny, bo bardzo skondensowany wywód, a także pokazać do jakiego stopnia mają aktualne znaczenie historyczne odniesienia, przedstawimy mechanizm pewnych inicjatyw masońskich. Jeden z ważnych ośrodków masonerii w Polsce, po pierwszej wojnie światowej, został zorganizowany jako Instytut Mesjanistyczny. Kierował nim wysoko stojący w hierarchii masońskiej Józef Jankowski – różokrzyżowiec i martynista, znawca Kabały. Jego najbliższym współpracownikiem i wychowankiem był Jerzy Braun – postać niepospolita: filozof, poeta, doskonały publicysta i redaktor pism na dobrym poziomie, przede wszystkim Zetu i Merkuryusza Polskiego Ordynaryjnego. Tak na marginesie warto zaznaczyć, że Zakon także przeżywa dziś poważne trudności i ma kłopoty z ludźmi. W okresie międzywojennym dysponował szeregiem wybitnych indywidualności, które o niebo przerastały takich nieudaczników jak Tadeusz Mazowiecki. Po przekształceniu Instytutu Mesjanistycznego w Towarzystwo Hoene-Wrońsłaego, Jerzy Braun z niesłychaną energią zaczął propagować naukę tego filozofa, którego Papus stawia w jednym rzędzie z takimi Mistrzami, jak Fabre d’Olivet i Eliphas Levi. Jako członek Zakonu wyspecjalizowanego w prowadzeniu dywersji Jerzy Braun – mason wysokiego stopnia, pochodzenia żydowskiego, zaczyna energicznie zwalczać masonerię i Żydów, przede wszystkim na lamach Merkuryusza; można się domyślić z jakim skutkiem. W końcu lat trzydziestych organizuje Porozumienie Organizacji Antymasońskich i zaczyna wydawać Biuletyn Antymasoński, którego materiał informacyjny z zachwytem przejmuje prasa narodowa i katolicka. Dobry dowcip, nieprawdaż? Zakon masoński posiadł tę mądrość, że może spokojnie egzystować dopiero wtedy, gdy sam zorganizuje własnych przeciwników – i odpowiednio nimi pokieruje. I robi tak nadal.

    Na tym ta historia się nie kończy. Jerzy Braun miał współpracownika i wychowanka: Władysława Brulińskiego, najbardziej zaufanego z zaufanych, bo jak twierdzi – Braun przekazał mu swą spuściznę pisarską i archiwalia. Otóż Bruliński jest szefem Unii Nowoczesnego Humanizmu, wronskistą i przełożonym Zakonu, który – jak twierdzi – ma trzy stopnie wtajemniczenia. Jednocześnie był największym w Polsce wydawcą literatury antymasońskiej i antyżydowskiej. Bądźmy sprawiedliwi: wydawał również dzieła wronskistowskie i okultystyczne. Łatwo się domyślić z jakim skutkiem walczy on z masonerią. Tak po prostu to się nazywa wpuszczaniem w maliny. I jeszcze jedno: Bruliński jest też spirytystą. Zmarła ukochana dyktuje mu z zaświatów teksty, które następnie on wydaje. Czyż nie mają racji ci, którzy twierdzą, że świat jest jednym wielkim domem wariatów? Ale trzeba pamiętać, że bywają wariaci niebezpieczni.

    Ale to jeszcze nie koniec historii. Fama niesie, że Władysław Bruliński ma ucznia i wychowanka – Jacka Bartyzela. Jesteśmy skłonni w to uwierzyć, bowiem Bartyzel jest zagorzałym wronskistą i autorem szeregu prac o Hoene-Wrońskim, a wyznawcy tej filozofii tworzą zwarte ugrupowanie – niektórzy je nazywają sektą. I chyba już nikogo nic zdziwi, że pan Bartyzel jest również gorliwym antymasonem, autorem artykułów zwalczających mafię wolnomularską – podobnie jak Władysław Bruliński, Jerzy Braun – i sam Mistrz Hoene-Wroński, który swe dzieła przeznaczone dla profanów garnirował wymysłami pod adresem masonów, których nazywał piekielną zgrają. Ale za to w swym wielkim dziele przeznaczonym dla wybranych – wtajemniczonych – Apodyktyce Mesjanistycznej (7 egzemplarzy w Polsce!) przedstawiając plan urządzenia świata i jego przyszłą strukturę (tak, tym się zajmował nasz Wielki Mag! I nie były to czcze iluzje) na jednym z naczelnych miejsc umieścił… masonerię. Sądzimy, że Pan Jacek zna to dzieło; jeśli nie – możemy mu przepisać odpowiednie fragmenty. (…) Jeszcze ciekawostka: gdy przed paroma laty Episkopat Polski przygotowywał się do wydania swego organu – dziennika katolickiego, na jego redaktora naczelnego był desygnowany… właśnie Jacek Bartyzel. I to nas nie dziwi. Od momentu, gdy – w minionym dziesięcioleciu – Andrzej Micewski został członkiem Społecznej Rady Doradczej przy Prymasie Polski i – jak pisał Kisiel – głównym publicystycznym rzecznikiem Kościoła – już nas nic nie może zdziwić. Jacek Bartyzel miał być naczelnym dziennika – organu Episkopatu, Andrzej Micewski był redaktorem naczelnym Znaków Czasu – pisma kościelnego, oczka w głowie Kardynała Glempa. O co tu chodzi? A przecież to tylko dwa ogniwa długiego szeregu: dawny Przegląd Katolicki – i tu w redakcji był Micewski, Tygodnik Powszechny – i tu także Micewski, Więź – podobnie. Powściągliwość i Praca – tu chyba tylko gościnnie. I możnaby dalej wyliczać! O co tu chodzi?

    W jakiejś pracy masońskiej na wstępie znaleźliśmy motto – słowa Hocne-Wrońskiego, wzięte z Apodyktyki: „Ponad Kościołem i państwem zbudujemy władzę trzecią, najwyższą.”

    Zapowiedź chyba bliska realizacji. Już kończą budowę. Pomożecie? – pytał Edward Gierek.

    Rzecz jasna: Bartyzel jest tylko jednym z kółek w złożonej maszynerii – ważnym, ale nie najważniejszym. Chcecie Państwo poznać inne, sąsiednie trybikł? To stosunkowo proste; trzeba tylko uważnie popatrzyć.

    W czasie obrony pracy doktorskiej mgr Jacka Bartyzela, która odbyła się na Uniwersytecie Warszawskim – w połowie lat osiemdziesiątych – obecni byli w charakterze gości zaproszonych przez głównego bohatera jublu: Marcin Król, Jan Józef Lipski – Wielki Mistrz Loży Kopernik, Aleksander Hall, Szymon Rudnicki… Obecność samego Marcina Króla – z redakcji Tygodnika Powszechnego i naczelnego miesięcznika Res Publica – głównego organu… domyślają się Państwo czego? – dowodzi, że nasz Jacek obraca się w wysokich rejonach. Na takie uroczystości zaprasza się najbliższych konfratrów.

    Zbudujemy władzę trzecią- najwyższą

    Albo weźmy taką wypowiedź prof. Wiesława Chrzanowskiego: (Gazeta świąteczna, nr 260(1339), 6-7 XI1993 r., s. 8. Z prof. Wiesławem Chrzanowskim rozmawia Ewa Milewicz). Najpierw mówi redaktor:

    – Powiedział Pan, że grupa młodych ludzi o orientacji narodowej była dla Pana dalsza.

    Kto więc byt bliższy? Prof. Chrzanowski odpowiada: – Czułem się związany z Ruchem Młodej Polski, młodzieżą głównie gdańską, z Olkiem Hallem. a także z młodzieżą, gorzowsko-poznańską. Olek poznał mnie z 20-letnim wtedy Markiem Jurkiem. W tej grupie byli także Arkadiusz Rybicki, Wiesiek Walendziak, Krzysztof Nowak, Jacek Bartyzel, Tomek Wołek, Grzegorz Grzelak.

    Pan Profesor jest bardzo skromny, gdy mówi, że czuł się związany z Ruchem Młodej Polski. To poczucie miało obiektywne podstawy: Ruch był jego dzieckiem, a Hall – wychowankiem.

    Mogą Państwo tu zobaczyć rzecz interesującą: jak wiadome organizacje zapewniają swym członkom karierę. I jak szczęśliwą rękę ma profesor Chrzanowski: Arkadiusz Rybicki został liderem gdańskich konserwatystów i fiszą w Kancelarii Prezydenta, Wiesław Walendziak – prezesem Telewizji Polskiej, Tomasz Wołek – naczelnym Życia Warszawy, Aleksander Hall – stypendysta KOR-u – wiceprezesem Klubu Myśli Politycznej Dziekania, zastępcą samego Stommy – a po dziś dzień szefem Partii Konserwatywnej, tułającej się od Unii Geremka po ZChN, wreszcie Marek Jurek – prezesem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. A przecież widać jak na dłoni, że nie są to orły najwyższego lotu,

    A propos profesora Chrzanowskiego – opowiemy zabawną historię. Oto w roku 1984 w Warszawie została wydana – nie w drugim, ale trzecim obiegu dość marnie wyglądająca broszurka niejakiego Krzysztofa Topiłowskiego, zatytułowana: Nowy Przegląd Katolicki a masonizacja Kościoła katolickiego w Polsce. Demaskowała ładny kawałek roboty masońskiej. Był to grom z jasnego nieba. W lożach rozległ się okrzyk Deszcz pada na świątynię. BBC – gdzie w sekcji polskiej pracował jeden z braci Smolarów, rozgłosiło nazwiska zdemaskowanych nie próbując nawet zaprzeczać, że są masonami: redaktorzy z wrażenia potracili głowy. Poinformowali jeszcze, że o broszurze pisały poważne pisma w Paryżu i w Londynie i że panuje przekonanie, że jest ona początkiem szerokiej kampanii antymasońskiej, na wzór kampanii antyżydowskiej z roku 1968. (…)

    Ponad Kościołem i państwem

    Ale wróćmy do rzeczy samej. Oto na stronie 10 i 11 broszury Topiłowskiego czytamy:

    Wśród wymienionych członków zespołu Kolumny (Tygodnika Warszawskiego – pisma masońskiego, rzekomo katolickiego, przyp. W.St.) z pewnoscią największą indywidualnością jest Wiesław Chrzanowski, nic dziwnego, że robi karierę: zostaje jednym z głównych doradców Solidarności, formalnie jest zastępcą brata Bronisława Geremka ale chyba jest od niego ważniejszy. Kiedy w końcu lat siedemdziesiątych przyjechał do Polski przedstawiciel Wielkiego Wschodu Francji, oświadczono mu, że KOR-em z ramienia Zakonu opiekują się bracia: Jan Olszewski i Wiesław Chrzanowski. (…) Jedno jest pewne: zachodnie centrale postanowiły, że docent zostanie przesunięty do góry. Zapadła decyzja o robieniu mu publicity. Przeprowadziła z nim obszerny wywiad Polityka (…) Wywiad z Chrzanowskim przeprowadza też organ posła Zabłockicgo – Ład (…) Glos Ameryki nie pozostaje w tyle. Nadaje pod koniec 1981 r. obszerną rozmowę z nowokreowaną wielkością – i to w takim stylu, jakby nasz pan Wiesław był już kandydatem na prezydenta PRL.

    Okazało się, że oczko niżej – na fotel marszałka Sejmu Rzeczpospolitej. Autor broszury wykazał nie lada zdolności profetyczne przewidując na osiem lat przedtem, że Chrzanowski zajmie jedno z najwyższych stanowisk w państwie. Ale decyzje wysokich konwentykli masońskich to jedno, a ich realizacja – te drugie: tam również nie wszystko przebiega gładko. Kiedy ostatecznie zadecydowano na jakimś konwentyklu, że Chrzanowskiemu powierzy się fotel marszałka Sejmu, okazało się, że mogą być kłopoty z przeprowadzeniem tego. Był szeroko znany jako notoryczny endek – a to nieprzyjemnie zalatuje antysemityzmem: pewne było, że wielu posłów i polityków nie mogłoby tego przełknąć. Sytuacja była kłopotliwa – właściwie bez wyjścia. Przecież nie można było ujawnić, co Chrzanowski robił i jaką odgrywał rolę w ruchu narodowym, ani wykazać, że z pewnych względów nie może być on prawdziwym antysemitą – na przykład ze względu na swego dziadka czy babkę, byłoby to niezręczne. I wtedy prof. Chrzanowski wpadł na niezwykły pomysł, aby przy pomocy broszury Topiłowskiego wyjść z tej ślepej uliczki: wykorzystać atak skierowany na siebie, niejako go odwracając i czyniąc z niego argument unicestwiający zarzut endeckości i antysemityzmu. I tak zrobił, torując sobie w ten sposób drogę do fotela marszałkowskiego.

    W Życiu Warszawy – nr 271 z 19 listopada 1991 r., na str. 4 ukazał się wywiad: NOWA ENDECJA? Rozmowa z prof. dr hab. Wiesławem Chrzanowskim, prezesem Zjednoczenia Chrzescijańsko-Narodowego. Rozmawiał Tadeusz Kucharski, a w nim następująca wypowiedź Profesora:

    „…W broszurach podziemnych lat 80., wydawanych czy też kolportowanych przez ludzi tego środowiska (Stronnictwa Narodowego – przyp. W. St.) ja sam byłem opisywany jako mason, i to wysokiej rangi; jeśli czytam w nich, że ja – wraz z Janem Olszewskim – sprawuję nadzór nad KOR z ramienia zakonu wolnomularskiego i z tego tytułu jestem przewidywany na bardzo wysokie stanowisko; jeśli w broszurze „Grabarze Polski” jestem wymieniany jaka jeden z grabarzy, zaś inna broszura nasi tytuł Nowy Przegląd Katolicki i masonizacja Kościoła katolickiego w Polsce.”
    (…) Tydzień później został marszałkiem Sejmu.

    Tworzy się gęsta sieć.

    Stołek przewodniczącego Zjednoczenia Chrześcijańsko-Naradowego – po Chrzanowskim przejął jego najbliższy współpracownik! uczeń – Ryszard Czarnecki. Jak fama niesie, jest on również wychowankiem Władysława Brulińskiego. Państwo w to wierzą? My wierzymy – bo to jest logiczne i zrozumiale. Po prostu tryby się zazębiają, oczka zamykają, tworzy się gęsta sieć – sieć koszmarna, niewidzialna, która wszystko oplątujc i zniewala.

    I czy można się dziwić, że nasz Wiesio tak często się spotykał na poufnych rozmowach z Wielkim Mistrzem Janem Józefem Lipskim, animatorem solidarnościowej opozycji i przyjacielem Jacka Bartyzeła? Jan Wolski (też spółdzielca, jak Chrzanowski) – to filar Zakonu, współpracownik i sukcesor samego Edwarda Abramowskiego, ożywczy duch Klubu Krzywego Kola, jego Najdostojniejszy. A przecież – jak pisze Krzysztof Topiłowski, najbliższymi współpracownikami – a polem opiekunami – Wolskiego byli mecenasi Jan Olszewski i Wiesław Chrzanowski: nie słyszeliśmy, aby ktoś dementował tę informację. Kółko się zamyka, po raz niewiadoma który.

    Ale wracajmy do naszych baranów – jak mówią Francuzi, czyli do Jacka Bartyzela. Ciekawi są Państwo, co powie na nasze rewelacje? Pewnie, że są to nikczemne kłamstwa i on dobrze wie, jakie siły zmontowały tę kampanię oszczerstw: Hoene-Wrońskiego całe życie niszczyła piekielna zgraja – masoneria – pisał o tym wielokrotnie, nic dziwnego, że i jego – wroga tej mafii – zwalcza podobnie.

    Wszystko więc wisi na Wrońskim: Jeśli on jest w porządku, to i Braun, i Bruliński – i sam Bartyzel. Przypatrzmy się bliżej. – Mówicie, że nie ma i nie może być żadnych dowodów, iż ten polski filozof był masonem – a właściwie super-masonem, jednym z Najwyżej Wtajemniczonych – a nam półki się uginają pod dowodami. Rzecz jednak w tym, że nie jest sposobem na przekonanie Czytelnika zamęczenie go na śmierć. Ale sięgnijmy na przykład po taką książkę, jak Christiana Cherfilsa „Zarys religii naukowej. Wstęp do Wrońskiego Filozofa i Refannatora, Warszawa 1929, przekład z francuskiego Czesława Jastrzębiec-Kozłowskiego, przedmowa Paulin Chomicza. Na marginesie: Jastrzębiec-Kozłowski i Chomicz to wybitni wronskiści, współpracownicy martynisty i różokrzyżowca Józefa Jankowskiego i przyjaciele Jerzego Brauna. Książka Cherfilsa służyła do kształcenia adeptów sekty. I oto na stronie

    me 177, gdzie autor pisze o źródłach filozoficznych wronskizmu, czytamy:

    „KABAŁA. Przede wszystkim niesłuszne byłoby twierdzić, jak to niektórzy czynili, że Wroński nigdy nie mówi ani o Kabale, ani o Boelunenm, ani boelunistnch. Wspomina i jedną i drugich, ale jedynie wpływ Kabaly zdaje się pewnym i głębokim.

    I dalej:

    W doniosłej części swej Apodyktyki traktuje Wroński o mistycyzmie. Podnoszę formułę następującą:

    b3 Przejście mistyczne

    a4) Przejście od synkretyzmu do transcendentyzmu = Kabała (Seplier Jezira), (Akiba), Sepher-Soliar (Ben Jahai); Wrota Niebieskie (Ińra), ełc.

    b4 Przejście od transcendentyzmu do synkretyzmu = gnostyka (Mistycyzm w doktrynach chrześcijańskich).

    Ta prosta notatka, lepiej od niejednej, którą bym tu mógł dołączyć, wykazuje, jaką Wroński przypisywał Kabale doniosłość. Przejście od synkretyzmu do transcendentalizmu – nie jest że to, poza kwestią mistycyzmu, kierunek samego Wrońskiego? lleżby się jeszcze dało powiedzieć o zestawionych koncepcjach Kabały a Wrońskiego co do duszy ludzkiej!… (Opuściliśmy odnośniki, aby nie obciążać tekstu, choć są interesujące jako wykład Kabały. Przyp. W.St)

    Jądro doktryny masońskiej

    Państwo wybaczą, że przytoczony fragment nie jest zbyt klarowny – ale taka jest Kabała; relikt i kompendium gnozy żydowskiej, ponury, ciemny i obłędny zlepek wierzeń i mitów sprzed tysięcy lat, uformowany pod wpływem platonizmu. Takie jest jądro doktryny masońskiej, sama istota masońskości. I taką filozofią Jerzy Braun chciał zastąpić tomizm. Ale dzisiaj judaizacja Kościoła odbywa się na innych drogach. . .

    Cherfils nader dyskretnie omówił kabalistyczne korzenie wronskizmu, jednak i tak go zdekonspirował Martyniści francuscy działając w odmiennych warunkach nie musieli się starannie maskować – Poza tym bracia są przekonani, że: prima, profani i goje nie czytają, secundo, jeśli czytają – to zapominają, tertio, jeśli coś pamiętają – to zachowują to dla siebie i nic z tego nie wynika. Ale bracia czasem się mylą.

    Z niezbyt jasnego tekstu Cherfilsa bezsprzecznie wynika jedno: wrońskizm to żydowska Kabała. I trzeba być niespełna rozumu, albo być bezgranicznie bezczelnym, aby twierdzić, że Wroński na serio zwalczał masonerię i może być patronem rzeczywistych przeciwników lej mafii.

    A jeśli komuś jeszcze to nie wystarcza, niech weźmie klasyczne dzieło martynizmu – Papusa Traite methodiąue oculte, Paryż 1891, gdzie na stronie 1000 znajdzie, że Wroński należy do nurtu hermetycznego i do illuminizmu niemieckiego. Na następnej stronie – że jego uczniem był jeden z wybitniejszych martynistów Luis Lucas – autor pierwszej syntezy w naukach okultystycznych. Na stronie 1025 przeczyta, że prąd naukowy wywodzący się od martynizmu i hermetyzmu przez Wrońskiego i Luis Lucasa ma swoich najpoważniejszych przedstawicieli w osobach Papitsa, Juliana Lejaya, Juliusza Lermina itp.

    Możemy sięgnąć do innego dzieła Papusa: ABC illustre d’occultisme, Paryż 1922; tam na stronie 343 i 344 przeczytamy:

    „Przedstawimy współczesnym czytelnikom dwa systemy naprawdę syntetyczne, odwołując się dla ich analizy bądź to do Kabaty, bądź do Tarotów. Pierwszy z nich ta system wielkiego filozofa Hoene-Wrońskiego, który stworzył prawo absolutne. System ten, nazywany przez swego autora prawem stworzenia jest adaptacją Sefirotów; ma on zastosowanie do wszelkich możliwych rzeczywistości, a Apodyktyka Mesjaniczna jest poświecona tym różnym zastosowaniom…

    Kabała pochodzi od wyrazu hebrajskiego kabalah – tradycja. Zawiera żydowską wiedzą tajemną, przekazywaną ustnie od stuleci, a spisaną prawdopodobnie dopiero w XIV wieku. Sefiroty to emanacje En-Sof-Nleskończoności, która jest zarazem Nicością i jest ponad Jehową. Sefirotów jest dziesięć i razem tworzą Adama-Kadmona � człowieka pierwotnego, istotę wyższą.”

    To wszystko może się wydawać abstrakcyjne, nierzeczywiste. Zobaczymy więc, jak konkretnie wygląda Kabała; oto fragmenty pierwszego rozdziału jej głównej księgi Sefer-Jezirah – Księgi Stworzenia, która-jak twierdzili Żydzi – pochodzi od samego Abrahama:

    Za pomocą trzydziestu dwu słów cudownej mądrości, Jach, Jehowa. Zebaot, Bóg żywy, Bóg mocny, wysoki i dostojny, wiekuiście bytujący, którego imię jest święte, opisał i stworzył swój świat we właściwej księdze, liczbie i stawie….

    Dziesięciu sefirotów i nic więcej, wedle liczby 10 palców, pięć! naprzeciw pięciu i wiązek jedności jest uczyniony sprawiedliwie, pośrodku przez obrzezanie języka i obrzezanie ciała..

    Dziesięciu sefirotów i nic więcej, 10 a nie 9, 10 a nie 11. Zrozumiej to mądrze i rozważ rozsądnie, zbadaj i wyznaj ich. Nadaj rzeczy jasność i postaw autora na przynależnym mu miejscu. Dziesięciu sefirotów i nic więcej, ich miarą jest 10 bez końca, głębia początku i głębia końca, głębia dobra i głębia zła, głębia wysokości i głębina niskości, głębia Wschodu i głębia Zachodu, głębia Północy i głębia Południa, mistrz jedyny, Bóg, król wiemy, panuje nad wszystkim z wysokości swego mieszkania wiekuistego i świętego…

    Dziesięciu sefirotów i nic więcej. Ich koniec złączany jest z ich początkiem, a początek z końcem, jak płomień złączany jest z węglem. Mistrz jest jeden, nie ma drugiego.. Otóż czymże jesteś wobec Jedynego.

    I dalej podobnie; tekst wlecze się bez końca wikłając w coraz bardziej niezrozumiałe kombinacje liter i liczb. Czy można się dziwić, że zgłębianie Kabały nieraz prowadziło do obłędu-podobnie jak studia nad filozofią Hoene-Wrońskiego? Jeszcze jedno: niech Czytelnik nie da się zwieść religijnej tonacji tych fragmentów. W Kabale jest zarówno głębia dobra, jak i głębia zła, podstawy i białej i czarnej maga, także lucyferianizm, Jehowa jest tam jednocześnie bóstwem dobrym i personifikacją absolutnego Zła. Ostry dualizm jest charakterystyczny dla całej gnozy.

    Można kwestionować sens zajmowania się tymi obłędnymi fantasmagoriami: byłby to poważny błąd. Tu rojenia chorych umysłów, wyrosłe z pradawnych mitów są esencją masońskości, kanonem Wiedzy Masońskiej, fundamentem, na którym zbudowany jest Zakon.

    „Wielkie stowarzyszenie kabalistyczne, znane w Europie pod nazwą masonerii pojawia się nagle na świecie w momencie, kiedy protest przeciwko Kościołowi rozbił dopiero jedność chrześcijańską” – pisze inny teoretyk masonerii okultystycznej – Eliphas Levi w swej Histoire de la magie (Paryż 1922, s. 399). Znany pisarz żydowski Bernard Lazare w swym dziele L’Antisemitisme (Paryż 1934, tom II, s. 196) stwierdza jednoznacznie:

    „Pewnym jest, że u samej kolebki masonerii byli Żydzi, Żydzi kabaliści: dowodzą tego niektóre zachowane ryty.”

    Korzenie sięgające w przyszłość

    Myli się kto sądzi, że może ignorować Kabałę. Przecież wszyscy jesteśmy świadkami – zarazem uczestnikami – wielkiego procesu kabalizacji świata -procesu, który już trwa od wieków. Ta obłędna propaganda okultyzmu – dzisiaj głównie w postaci New Agę – jest przejawem konsekwentnie realizowanej, przy użyciu ogromnych nakładów, ogólnoświatowej strategu kabalizacji społeczeństw. Te wszystkie teozofie i spirytyzmy, wszystkie ezoteryzmy, tysiące sekt, szkół i ugrupowań okultystycznych, te horoskopy astrologiczne, które co krok podtyka nam prasa, radio i telewizja – to wszystko jest zakorzenione w Kabale – kodeksie gnozy żydowskiej.

    Tworzenie mitów kosmologicznych i kosmogenicznych, teogonii i antropogonii – wszelkiego rodzaju mitologii, jest właściwe wszystkim społeczeństwom ludzkim, na wszystkich częściach globu we wczesnych stadiach rozwoju, na poziomie świadomości mitologicznej. Wszystkie społeczeństwa przechodziły przez stadium animizmu, wiary w duchy, w moce tajemne, przypisywały życie kamieniom, drzewom i wodzie, słońcu, księżycowi i gwiazdom – całemu światu, który ich otaczał. Wierzyły, że każde ze znanych im zjawisk jest dziełem jakiejś istoty wyższej – bóstwa dobrego lub złego. Istniała wtedy naturalna teozofia, naturalny spirytyzm – cały zespól wiedzy pierwotnej; która była religią, filozofią i światopoglądem tzw. społeczeństw prymitywnych, a właściwie niecywilizowanych, znajdujących się w stadium świadomości przedracjonalnej i przednaukowej. Dzisiaj ta wiedza jest dla nas niemal niedostępna. Nie ma już takich społeczeństw, a przede wszystkim inna już jest nasza umysłowość, inny sposób myślenia. świat człowieka pierwotnego – jego kultura i mentalność nie może być adekwatnie odtworzony przy pomocy aparatu pojęciowego współczesnego człowieka, nie może być wiernie przełożony na jego język. Oczywiście może być i jest analizowany przy pomocy narzędzi badawczych antropologii kulturowej i pokrewnych dyscyplin.

    Czymś niedorzecznym jest pomysł nakłonienia ludzi współczesnych do przejęcia – nie samych wierzeń pierwotnych, bo te są niedostępne albo niezrozumiałe – ale ich jakichś zdeformowanych interpretacji, wulgarnych przeróbek. Najgłębiej absurdalnymi są usiłowania cofnięcia człowieka nowoczesnego – jakimkolwiek by on nie był – do stadium odpowiadającego wcześniejszym fazom jego rozwoju. Próby te to najdzikszy gwałt zadawany naturze ludzkiej, redukcja rozwiniętego organizmu do form embrionalnych, koszmarny zabieg wtłaczania z powrotem dojrzałej istoty do łona, z którego wyszła. A przecież na tym polega i tym jest w rzeczywistości cała ta gigantyczna propagandy wszystkich możliwych form okultyzmu i ezoteryzmu, cały mechanizm kabalizacji społeczeństw. I chyba nie ma nikogo tak naiwnego, by wierzył, że akcja ta jest przypadkowa czy samorzutna.

    Dlaczego Zakon Wolnomularski z uporem, od wieków realizuje szaleńczy plan cofnięcia świadomości ludzkiej do jakiegoś stadium pierwotnego? O co w tym wszystkim chodzi? Nie wiemy. Może Nieznani Przełożeni są też ogarnięci jakimś obłędem? A może wiedzą, że masami ludzkimi łatwiej powodować, gdy są ogłupione – w jakimś transie, niezdolne do racjonalnego myślenia? A może jedno i drugie zarazem? Przecież nie tylko Kabała, ale również cały judaizm i polityczny mesjanizm żydowski są dzisiaj czymś nienormalnym, chorym reliktem czasów bardzo dawnych, pozostałością minionych epok, czymś najgłębiej obcym światu nowożytnemu i dlatego stanowiącym w nim jakąś potworną, rakowatą narośl.(…)

    Nareszcie możemy wrócić do Jacka Bartyzela. Państwo wybaczą tę nieco karkołomną konstrukcję naszej rozprawki, ale naprawdę – dygresje były konieczne. Nie ma sensu mówienie Bartyzel jest wronskistą, gdy Czytelnik nie wie, czym naprawdę jest Filozofia Wrońskiego. Równie dobrze można by powiedzieć Bartyzel jest kantystą.

    Wywód nasz ciągnie się jak wąż, przechodząc od jednej kwestii do drugiej, od problemu do problemu. Ale taka jest rzeczywistość: wszystko w niej łączy się ze wszystkim. Jej elementy tylko w kontekście innych stają się zrozumiałe.

    Dlaczego wciąż Bartyzel? – Bo jest ciekawą postacią, uczestnikiem interesujących inicjatyw, i taką nitką, po której dojść można jeśli nie do środka kłębka, to do znaczących miejsc w kłębku. A także obiektem, przy pomocy którego można zilustrować mechanikę ważnych procesów i wydarzeń.

    W październiku 1994 roku, w tygodniku Myśl Polska – organie Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego – została zamieszczona wkładka pt. Tradycja. Dodatek ten inaugurował Tradycjonalistyczno-Konserwatywne Stowarzyszenie Prawica Narodowa, a na pierwszej stronie zawierał deklarację ideową nowego ugrupowania, pióra Jacka Bartyzela – na co wskazuje styl i zapożyczenia z Hoene-Wrońskiego. Obok tegoż autora – już podpisany – artykuł pt. Przesiać zboże polskiego myślenia. Warto bliżej się przyjrzeć tej nowej Prawicy.

    Deklaracja nam tego nie ułatwia: pompatyczny styl, natłok wielkich słów i ogólniki przeszkadzają w uchwyceniu tego, co istotne.,br>

    „Prawica Nawdowa ma bronić słowem i czynem wiecznych i absolutnych treści bytu społecznego, trwania przy integralnym depozycie Wiary świętej, depozycie najdoskonalszej ze wszystkich znanych dziejom ludzkości cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej, dziedziczącej dorobek starożytnych cywilizacji: helleńskiej, rzymskiej i celtyckiej..” Tę ostatnią Autor wynalazł najwyraźniej po to, aby zastąpić inną cywilizację, z którą bywa kojarzone chrześcijaństwo…

    Nasza Prawica stawia sobie również za zadanie obronę nacjonalizmu – i to zarówno krajowego, jak też Europejskiego, w celu budowy Nowego świętego Cesarstwa Suwerennych Państw Narodowych, jednoczących się ku obronie swego duchowego i materialnego dziedzictwa przed podbojem przez obce cywilizacje i ludy. Zamiast Pan-Europy mamy Nowe, święte Cesarstwo. A swoją drogą ciekawe, jakie to ludy zagrażają nam inwazją? Jednego domyślamy się, ale jakie następne?

    „Prawica Narodowa chce też bronić ze wszystkich sił A UTORYTETU władzy duchownej i świeckiej, jednakowo czerpiących we źródło i usprawiedliwienie z woli Bożej; wyrażającego się najdoskonalej w tradycyjnym dla cywilizacji aryjskich ustroju społecznym trójstanowym (stan kapłański-stan rycerski-stan rolniczy, przemysłowy i kupiecki, odpowiadającym sferom: ducha i intelektu, czynu i woli oraz potrzeb materialnych; zaś na płaszczyźnie politycznej również w trój pierwiastkowym ustroju mieszanym, czyli MONARCHO-(czynnik zwierzchni i suwerenny) – ARYSTOKRATYCZNO – (czynnik doradczy i pośredniczący) – LUDOWYM (czynnik opiniodawczo-konsultacyjny)… – To z Hoene-Wrońskiego. Wywód nie bardzo zrozumiały, ale Kabała też nie grzeszy jasnością. Wszystko musi się zaczynać od triady – to podstawa Prawa Stworzenia Wrońskiego, a zarazem tablicy Sefirotów – jądra Kabały. A odwolywanie się do cywilizacji aryjskich brzydko zalatuje Rosenbergiem -ideologiem hitleryzmu. Cały ten bełkot ma wywoływać pewien stan emocjonalny zastępujący i eliminujący skutecznie proces myślowy, po prostu – ogłupiający słuchacza. W jakim celu? – O tym już wspominaliśmy.

    Warto może zwrócić uwagę na dwa momenty w owej Deklaracji, Tradycjonalistyczno-Konserwatywne Stowarzyszenie Prawica Narodowa jest ruchem poza – i ponad partyjnym o charakterze Zakonu Ideowego. W zamieszczonym obok artykule Bartyzel wyjaśnia, że jego stowarzyszenie tworzy „ideowy zakon, którego placówki będą (…) pokrywać niedługo przestrzeń realną naszej Ojczyzny tak jak ongiś komandorie zakonów rycerskich, które rozsiane po pustyni, broniły Grobu Pańskiego przed Saracenami. I jeszcze jedno: w Deklaracji powiedziano, że Prawica Narodowa ma także zwalczać fałszywe i niebezpieczne dla duszy ludzkiej kulty, takie jak: Satanizm, Masoneria, Okultyzm czy New Agę. Łatwo przewidzieć, z jakim skutkiem.

    A na koniec clou wszystkiego! Prawdziwy gwóźdź. Na drugiej stronie Tradycji, na rewersie Deklaracji znajdujemy Jerzego Brauna Kościół narodów – artykuł przedrukowany z Mer-kuryusza Polskiego. Czy można było dobitniej wyrazić, do jakiej tradycji nawiązują założyciele Prawicy Narodowej? Kogo uznają za swego mistrza i przewodnika? Ażeby jeszcze lepiej podkreślić, że mają zamiar podobnie jak Braun zwalczać masonerię, zaznaczając w nocie redakcyjnej: Jerzy Bram {1901-1975) – poeta, filozof i publicysta. Założycieli redaktor mesjanistycznego Zetu (1932), współinicjalor Agencji Antymasońskiej (1938), twórca katolickiej UNII (1940), ostatni przewodniczący Rady Jedności Narodowej i p.o. Delegata Rządu RP na Kraj (1945).

    Warto by jeszcze dodać: wychowanek KUL-u, członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie (1957), wreszcie – jak pisze jego rodzony brat – a zarazem bliski współpracownik, prof. Juliusz Braun (Zarys historii i doktryny Unii 1940-1945, Chrześcijanin w świecie, nr 4, kwiecień 1985, s. 31) – w czasie ostatniego Soboru, w Rzymie jego aktywny, choć nieformalny uczestnik, intensywnie pracujący w duchu zasad unionizmu.

    Patronem nowego narodowego ZAKONU został czołowy martynista polski, kabalista i jeden z najniebezpieczniejszych dywersantow w Kościele, Sapienti sat. I chyba wystarczy to nie tylko mądremu.

    A swoją drogą ciekawe, czy autor Deklaracji i jego wspólnicy naprawdę są przekonani, że profani nie myślą, nie czytają i nie pamiętają?

    Bracia jednak bywają też ostrożni. Bartyzel w artykule komentującym Deklarację Prawicy Narodowej zamieszcza obszerny cytat z Metapolityki Hoene-Wrońskiego – nie podając ani źródła, ani autora. Czyżby się wstydził nazwiska swego Mistrza? Przecież komentarz – podobnie jak Deklaracja – jest dojrzałym owocem studiów nad tym geniuszem polskiej metapolityki. (…)

    Poświęciliśmy sporo uwagi Józefowi Marii Hoene-Wrońskiemu (1778 – 1853), który jest jednym z czołowych teoretyków martynizmu. Jego filozofia systematyzuje podstawowe elementy Kabały i przedstawia je w duchu niemieckiej filozofii idealistycznej. Po dziś dzień zwolennicy i wyznawcy Wrońskiego – zwani wronskistami – tworzą rodzaj sekty ściśle związanej z Zakonem Martynistów -jedną z naczelnych struktur wolnamularslwa.

    Zainteresował nas Hoene-Wroński ze względu na szczególną metodę maskowania się: oto ten wolnomularz, który dostąpił najwyższych wtajemniczeń, utrzymywał, że jest prześladowany przez masonerię, a swe dzieła przeznaczone dla profanów przetykał obelżywymi wykrzyknikami pod adresem mafii. Również jego zwolennicy – wronskiści stasują metodę podwójnego maskowania i z zasady występują w roli przeciwników masonerii, zwalczając ją w taki sposób, aby jej nie wyrządzić żadnej szkody, a profanów wyprowadzić w pole.

    Nakreśliliśmy sylwetkę Jerzego Brauna (1901-1975) – jednego z najwybitniejszych przedstawicieli tych dywersyjnych struktur, propagatora wronskizmu, wysoko wtajemniczonego wolnomularza. Zasługuje on na uwagę i z tego względu, iż działalność swą ukierunkował na infiltrację Kościoła – zarówno w płaszczyźnie ideowej, jak w zakresie personalnym: miał tu niezwykłe osiągnięcia. Specjalnością tego mafioso była walka z masonerią, zaangażował się w nią do tego stopnia, iż wydawał Biuletyn Antymasoński, organizował Porozumienie organizacji antymasońskich i Zjazd Antymasoński, co zakrawało na farsę. Uczniem Jerzego Brauna – w drugim pokoleniu – jest wronskista Jacek Bartyzel -postać odgrywająca niepoślednią rolę na naszej polskiej scenie: dlatego skoncentrowaliśmy na nim uwagę. Jak wiemy, Jacek Bartyzel, jest przeciwnikiem masonerii i zwalcza tę mafię podobnie, jak jego mistrzowie wyspecjalizowani w dywersji – wolnomularze Jerzy Braun i Hoene-Wroński..

    Cdn.

    Artykuł ukazał się w 1996 roku. Tytuł i skrócenia pochodzą od redakcji portalu omp.lublin.pl
    Władysław Studzienicki

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: