Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Andzia o In statu nascendi
    NC o Koniec “efektu Tuska”
    NC o Schizofrenia fotowoltaiczna
    Lily o Wolne tematy (70 – …
    UZA o Ukraina: Czarnobyl 2.0?
    Lily o Wolne tematy (70 – …
    Wladca o Schizofrenia fotowoltaiczna
    podczaszy o Wolne tematy (70 – …
    podczaszy o Wolne tematy (70 – …
    podczaszy o Wolne tematy (70 – …
    Wladca o Schizofrenia fotowoltaiczna
    podczaszy o Wolne tematy (70 – …
    Olo o Schizofrenia fotowoltaiczna
    Olo o Zobacz, jak żydowscy bankierzy…
    revers o Wolne tematy (70 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 557 obserwujących.

Archive for 22 marca, 2010

Wasze pikiety są bez sensu!

Posted by Marucha w dniu 2010-03-22 (Poniedziałek)

Zamieszczamy artykuł na temat gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który ukazał się w czasopiśmie „Opoka w Kraju” (nr 72, kwiecień 2010) wydawanym przez prof. Macieja Giertycha.

Jaruzelski

Jak co roku, 13 grudnia pod mieszkaniem Wojciecha Jaruzelskiego odbyła się demonstracja jego przeciwników. Już drugi raz w tej demonstracji uczestniczyli chłopcy z Młodzieży Wszechpolskiej. Udział ten spotkał się z krytyką redaktora Myśli Polskiej Jana Engelgarda. Wywiązała się z tego długa polemika na różnych blogach. W polemice tej obie strony odwoływały się do publicznych wypowiedzi moich i mego ojca Jędrzeja z pozytywną oceną ogłoszenia stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku. Engelgard odwoływał się do autorytetu Jędrzeja Giertycha i mojego w omawianej sprawie, równocześnie generalnie dystansując się od naszej linii politycznej w ramach ruchu narodowego. Młodzi chyląc czapkę przed nami, zasłaniali się „nowymi” informacjami, jakie wypłynęły na temat Jaruzelskiego, których w 1981 r. nie mogliśmy znać, jako powód, by obecnie oceniać go negatywnie. Cała debata odbywała się jakby obok istoty rzeczy. Ani jedna, ani druga strona nie odnosiły się do uzasadnień naszego stanowiska.

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że zdania nie zmieniłem. Ogłoszenie stanu wojennego w grudniu 1981 r. uważam za decyzję dla Polski korzystną i w owym czasie konieczną. Nie ma to nic wspólnego z oceną Jaruzelskiego jako komunisty, działacza PZPR, wysokiego urzędnika PRL, jej jawnych i tajnych służb itd. Mieści się on w tej samej kategorii co Gomułka, Gierek, Cyrankiewicz, Jaroszewicz itd., a także Kwaśniewski, Miller, Oleksy, Cimoszewicz czy inni ex-komuniści działający na obecnej scenie politycznej. Nie pochwalam ich dróg życiowych ani decyzji politycznych, jakie w swym życiu podejmowali. Jako środowisko polityczne są mi obcy, jestem i zawsze byłem wobec nich w opozycji. Jestem przeciwnikiem komunizmu, socjalizmu i wszelkiej formy lewactwa.

Jestem również przeciwnikiem wszelkich działań rewolucyjnych. To wyróżniało ruch narodowy od socjalistów przed 1914 rokiem, że dążył do niepodległości drogą ewolucyjną i na bazie realiów geopolitycznych, a nie drogą powstańczą, która się okazała nieskuteczną. W latach 1945-1989 Polska stopniowo wyzwalała się spod dominacji sowieckiej, ale nie w wyniku konfrontacji zbrojnych, tylko w konsekwencji stopniowej polonizacji aparatu władzy i wykorzystywania realiów geopolitycznych.

Nie jestem w stanie podniecać się rewelacjami filmu „Towarzysz Generał” nadanego w TVP1 w dniu 1.II.10, oskarżającymi Jaruzelskiego o wszelkie zło okresu PRL. Główni oskarżyciele w filmie, Lech Kowalski i Paweł Wieczorkiewicz to też komuniści, członkowie PZPR. Jaruzelski ma rację broniąc się, że nie był sam. Cały aparat władzy PRL, wraz z jego zapleczem w postaci członków PZPR i tajnych współpracowników, ponoszą wspólną odpowiedzialność za to, co się w owym okresie działo złego i dobrego.

Ogólny bilans jest negatywny, ale daleki jestem od potępiania wszystkiego w czambuł. Wiem, że były też działania pozytywne, przynoszące Polsce korzyść. Dałem temu wyraz w artykule „PRL to też Polska” (OwK nr 62), który przedrukowała Myśl Polska i co w omawianej debacie było podnoszone. W istocie spór dotyczy jedynie oceny decyzji o ogłoszeniu stanu wojennego – była korzystną czy niekorzystną dla Polski? Pikieta przed domem Jaruzelskiego w dniu 13 grudnia tego dotyczy, a nie oceny całościowej PRL-u czy osoby Jaruzelskiego.

By zrozumieć ocenę pozytywną stanu wojennego w kręgach narodowych, w kraju i za granicą, nie potrzebna nam wiedzy o tym, co Jaruzelski robił w 1970 czy 1968 roku i wcześniej. Nawet nie potrzebna nam wiedza o tym, czego w owych dniach chcieli władcy Kremla. Nie trudno się domyśleć, że chcieli, aby Polska poradziła sobie z „Solidarnością” sama. Natomiast, jeżeli ktoś uważa, lub wtedy w grudniu 1981 roku uważał, że ZSRR pozwoliłby Polsce wyjść z bloku sowieckiego lub oddać władzę siłom anty-kremlowskim, ten żyje w obłokach i po prostu nie zna się na polityce. Tam u władzy był Leonid Breżniew i obowiązywała „doktryna Breżniewa”, polegająca na tym, że w razie upadku władzy komunistycznej w jakimś kraju bloku Rosja „przyjdzie z pomocą”.

O co więc chodziło z tym „stanem wojennym”?

Tu potrzeba trochę geopolityki, studiowania której wymagał Roman Dmowski. Był to czas zimnej wojny. Dwa supermocarstwa atomowe wzajemnie sobie groziły totalnym zniszczeniem, doktryną MAD (mutual assured destruction – wzajemnie gwarantowane zniszczenie). Świat był podzielony na strefy wpływu i obie strony próbowały swoje strefy poszerzyć kosztem drugiej, ale bez prowokowania wojny wzajemnej, której konsekwencją byłoby MAD. Rywalizacja między mocarstwami polegała na podżeganiu niezadowolonych w strefie wpływu przeciwnika do konfrontacji z uzależnionymi od niego władzami.

Metodę tę stosowano w przeszłości i stosuje się ją dziś. Nasze dziewiętnastowieczne powstania były na zamówienie i w interesie obcych. Nam przynosiły klęskę, pożogę, zsyłki, emigrację i … legendę bohaterstwa pokonanych – gloria victis.

W ostatnich latach mieliśmy podżeganie Iraku, by zajął Kuwejt czy Gruzję, by pacyfikowała Osetię. Wiemy kto odniósł korzyści. W czasie zimnej wojny Rosja podburzała Koreę, Wietnam, Nikaraguę, czy Grenadę do konfrontacji z USA, a USA podżegały Węgry, Czechosłowację czy Polskę, by buntowały się wobec Rosji. Wiadomo było, że USA z pomocą wojskową nie przyjdzie, a nasze bunty (poznański czerwiec, Budapeszt, Październik, Praska wiosna) zostaną stłumione siłą – jeżeli trzeba z udziałem wojsk radzieckich. Im większa rozróba, tym większa kompromitacja dla utwierdzającego swe wpływy mocarstwa, a więc pożytek dla drugiego mocarstwa.

Oczywiście, wszelkie ruchy wolnościowe w bloku sowieckim miały poparcie medialne, logistyczne i finansowe z amerykańskich ośrodków dywersyjnych. Od roku 1951 był w ramach CIA specjalny oddział (International Organisations Division), kierowany przez Tomasza W. Bradena, powołany do „prowokowania niepokojów w krajach satelitarnych” ZSRR. Odbywało to się za pośrednictwem Komitetu Wolnej Europy dysponującego Radiami Liberty i Wolna Europa (Richard J. Aldrich, 1997 „OSS, CIA and European Unity: The American Committe on United Europe, 1948-60” Diplomacy & Statecraft, 8(1); 184-227).

Tu mała dygresja. Pracujący w Radiu Wolna Europa Polacy, zarówno krytykowany przez Engelgarda Jan Nowak Jeziorański, jak i wychwalani Wiktor Trościanko czy Wojciech Wasiutyński, to byli pracownicy amerykańskiego aparatu propagandy. Nic w tym zdrożnego. Dobrze, że w aparacie tym byli Polacy, bo przynajmniej w jakimś zakresie mogli dbać o polskie interesy (dobrze, że w PRL rządzili Polacy, a nie Rosjanie, bo w jakimś zakresie mogli dbać o polskie interesy). Ale nie miejmy złudzeń – realizowali oni politykę amerykańską, a nie polską (władcy PRL realizowali politykę radziecką, a nie polską). W wielu sprawach mogły to być interesy zbieżne (utrwalenie granicy na Odrze i Nysie było elementem polityki rosyjskiej, a zarazem w naszym interesie). Duchowo Ameryka jest nam bliższa niż Rosja i współpraca z nią nikogo nie kompromituje. Natomiast niewłaściwym jest określanie tych ludzi jako polityków polskich. Polską politykę mogą prowadzić tylko ludzie niezależni od jakichkolwiek obcych wpływów, za własne, a więc polskie pieniądze. Oto przykład: gdy ktoś ujawnił, że na wypadek wojny z ZSRR Stany Zjednoczone planują atomowe bombardowanie wszystkich mostów na Wiśle, by odciąć wojska w NRD od dostaw (bez krzywdzenia obywateli NRD), krzyk podniósł Kongres Polonii Amerykańskiej. Specjalną broszurę po angielsku – apel do światowej opinii publicznej – wystosował mój ojciec, ale Radio Wolna Europa i jego polscy „politycy” milczeli, nie dlatego, że tak chcieli, ale dlatego, że nie było im wolno informować o tym kraju. Podobnie w PRL media milczały w sprawie Katynia, nie dlatego, że redaktorzy, czy choćby Jaruzelski, tak chcieli, ale dlatego, że poruszać tematu nie było im wolno.

Jestem wielkim zwolennikiem polityki Ronalda Reagana. Uważam, że to on doprowadził do upadku ZSRR. Pokonał go wyścigiem zbrojeń i ekonomicznym, również mistyfikacją w sprawie „gwiezdnych wojen”, czyli przechytrzył Rosjan. Nie zmienia to jednak faktu, że był on politykiem amerykańskim, a nie polskim. Dbał, bo taki był jego obowiązek, o interesy swojego kraju, a nie naszego. Dbanie o nasz interes to obowiązek polityków polskich (czy wszyscy o tym pamiętają?). W roku 1980 były w USA wybory prezydenckie. Urzędujący prezydent Jimmy Carter walczył o drugą kadencję. Reagan go pokonał. W kampanii wyborczej Reagan zarzucał Carterowi, że okazał się mięczakiem: dał się sparaliżować losem 52 amerykańskich zakładników przetrzymywanych w Teheranie i nie wykorzystał okazji zareagowania na rosyjskie wkroczenie do Afganistanu – a mógł przecież w tym momencie, tytułem retorsji, odebrać Rosji Kubę. Już po wyborach, ale zanim Reagan objął władzę, w grudniu 1980 r., Rosja miała zamiar wkroczyć z Paktem Warszawskim do Polski i zrobić porządek z „Solidarnością” – to potwierdzają wszyscy historycy. Powstrzymana została przez USA, które zagroziły sankcjami gospodarczymi. W owym czasie przy prezydencie Carterze sekretarzem stanu był Edmund Muskie, a doradcą do spraw bezpieczeństwa Zbigniew Brzeziński. Ci dwaj amerykańscy politycy polskiego pochodzenia zapewne nie chcieli tragedii w Polsce i stąd taka polityka USA. Oto przykład, że warto by Polacy, czy ludzie polskiego pochodzenia, uczestniczyli w życiu politycznym innych państw, ale to nie czyni ich politykami polskimi. Gdy w styczniu 1981 r. prezydenturę objął Reagan do władzy doszli tzw. „jastrzębie”, czyli zwolennicy bardziej konfrontacyjnej polityki USA wobec ZSRR. Sekretarzem stanu został gen. Aleksander Haig, były dowódca wojsk NATO w Europie. Pomoc dla „Solidarności” poszła szerokim strumieniem.

Tymczasem „Solidarność” czuła się coraz silniejszą i parła do konfrontacji. Została opanowana przez elementy lewacko-rewolucyjne. Kraj był paraliżowany strajkami i blokadami. Gospodarka padała. Gdy Jaruzelski ogłosił stan wojenny i dał sobie radę sam, bez interwencji wojsk radzieckich, nawet tych już stacjonujących w Polsce, USA były wyraźnie niezadowolone. Jak pisze w swych pamiętnikach Aleksander Haig (”Caveat: Realism, Reagan and Foreign Affairs” – Ostrzeżenie: realizm, Reagan i polityka zagraniczna, 1984) Stany posiadały plany jak zareagować na interwencję wojskową ZSRR, ale nie na ewentualność opanowania sytuacji tylko siłami polskimi. Nie pisze, jakie to były plany. Rąbka tajemnicy uchylił ex-prezydent Richard Nixon. W swej książce „Leaders” (Przywódcy) 1982, opowiada o rozmowie w 1981 r. z Anwarem Sadatem, prezydentem Egiptu, na temat rozwoju sytuacji w Polsce. Z rozmowy tej wynikało, że realną reakcją USA na wkroczenie wojsk radzieckich do Polski winno być zajęcie Kuby.

To oczywiste, że nie planowano bombardowania atomowego Moskwy ani wysłania komandosów do Gdańska. Jeżeli Radio Wolna Europa (i jego wtyki w Polsce) prowokowało do konfrontacji między „Solidarnością” a rządem, to w interesie polityki amerykańskiej, a nie polskiej. To, że w Polsce poleje się krew, że jak obiecywano NRD za udział w opanowaniu Polski dostanie obszar na zachód od linii Szczecin-Katowice (o takich ustaleniach między ZSRR a NRD pisała prasa RFN – Die Bunte 25.II.82 i National-Zeitung 2.IV.82), że nieudolnego Jaruzelskiego zastąpi jakiś nowy Rokosowski, Berman czy Bierut, to wszystko było ceną, którą USA były gotowe zapłacić za zlikwidowanie radzieckiej kolonii w pobliżu swoich granic. Wszak Reagan był prezydentem USA, a nie Polski i trudno mieć do niego o to pretensje.

To, że Jaruzelski nie okazał się nieudolnym, że opanował sytuację bez pomocy radzieckiej, szybko i sprawnie, z niewielkim rozlewem krwi, zasługuje nie na krytykę, ale na uznanie. W niczym nie zmienia to oceny jego postaci w pozostałych wątkach jego życiorysu. Uznanie to było powszechne w krajowych kręgach narodowych owego czasu. Nikt z nas nie miał wówczas wątpliwości, że ci, co politycznie opanowali Solidarność, KOR-owcy, dysydenci z PZPR z lat sześćdziesiątych, trockiści i lewica laicka, realizowali niepolskie interesy. Niestety, gdy w Rosji przyszła odwilż, „glasność” i „pierestrojka” Gorbaczowa i ZSRR zaczął się sypać, ci sami ludzie dogadali się z Jaruzelskim i przy okrągłym stole ustalili jak podzielić się władzą.

Dziś okazuje się, że w owym czasie był sygnał z Rosji, by władza dogadała się właśnie z środowiskiem KOR-u, a nie z Kościołem, co ponoć zamierzała. Większość dokumentacji szyfrogramów z polskiej ambasady w Moskwie do MSZ w owym czasie została brutalnie wydarta z odpowiedniej teczki archiwum MSZ, czyli kogoś kompromitowała (http://blog.rp.pl/ziemkiewicz 13.II.10). Tu trzeba szukać winnych „okrągłego stołu” i utrzymania się post-PZPR-owców w życiu politycznym III RP.

Pytanie do młodych z MW: jaki scenariusz sobie wyobrażacie bez stanu wojennego? I czy był on w grudniu 1981 r. realny? Bez odpowiedzi na te pytania Wasze pikiety 13.XII są bez sensu.

Maciej Giertych

Posted in Polityka | 81 Komentarzy »

Szatan w Watykanie?

Posted by Marucha w dniu 2010-03-22 (Poniedziałek)

Tzw. Media Toruńskie, mimo wszelkich swych zasług, są z katolickiego punktu widzenia modernistyczne. A więc tkwią w lepkim bagnie wychwalania II Soboru Watykańskiego i jego nigdzie nie widzianych „dobrych owoców”. Nigdy jeszcze nie udało nam się w nich przeczytać, usłyszeć lub obejrzeć czegokolwiek pozytywnego na temat Tradycji, Mszy Świętej Wszechczasów, abp-a Lefebvre czy, broń Boże, jakąś krytykę herezji „ekumenizmu”, a może raczej ekumaniactwa. Za to słyszeliśmy z ust ojców prowadzących różne głupstwa – jak np. że to Pius X promulogował Mszę Św. Trydencką [sic!]. Na tym tle należy zatem interpretować poniższy artykuł, jaki ukazał się w „Naszym Dzienniku”.

Przypomnijmy, iż jednym z „dobrych owoców” II Soboru było niemal całkowite wyrugowanie egzorcyzmów i egzorcystów z Kościoła, a nawet wyśmiewanie ich przez postępowych hierarchów. Dlatego cieszy nas, iż tematyka owa zagościła choćby na chwilę na łamach gazety.

Przy okazji z góry uprzedzamy pp protestantów i innych Badaczy Pisma Świętego Własnym Rozumkiem, że ich namolne próby wtrącania się do naszych wewnętrznych spraw Kościoła Katolickiego będą bezlitośnie wycinane z forum.

Odwieczny wróg Kościoła
 
Różne komentarze prasowe pojawiły się po opublikowaniu sławnej już książki dziennikarza Marca Tossatiego „Ojciec Amorth. Wspomnienia egzorcysty. Moje życie w walce z szatanem”. „Times online” 10 marca wyraźnie napisał w tytule artykułu: „Główny egzorcysta ojciec Gabriel Amorth twierdzi, że diabeł jest [obecny] w Watykanie”.

Agencja Katolicka EWTN (16 marca) podała w tytule swojej wiadomości, że chodzi o cały „Legion” złych duchów usiłujących szkodzić Kościołowi. Anthony Sacramone w renomowanym czasopiśmie „First Things” tytułuje swój – nieco sceptyczny – artykuł słowami: „Diabeł rezyduje w Watykanie”. Przypomina przy tym, że tego rodzaju pogląd starał się już kiedyś utrwalić Marcin Luter; choć w tej sprawie osobiście woli polegać na argumentach naukowych. Nie będę w tej chwili rozstrzygał, czy egzorcysta, który użył swej władzy w 70 tysiącach przypadków, ma jakieś argumenty „naukowe” poza dowodami empirycznymi. [Dodajmy, iż ks. Amorth był wielokrotnie wzywany do pomocy przez zawodowych psychologów, włącznie z ateistami, którzy nie mogli sobie dać rady z pewnymi przypadkami – admin]

Twierdza niedostępna dla złych duchów

To, że szatan usiłuje się wcisnąć do wnętrza Kościoła, pochodzi z jego złej woli zwróconej całkowicie przeciw Bogu. Ale to, że dotąd Kościół jako taki jest niezdobytą twierdzą wobec wszelkich złych duchów, jest jedynie darem Jezusa Chrystusa, o czym jasno mówi Ewangelia (Mt 16, 18). A że Kościół będzie narażony na ataki złego ducha, o tym św. Piotr dobrze wiedział i dlatego stanowczo upomina wiernych, wzywając do czujności i modlitwy (1 P 5, 8-9). Księga Apokalipsy (2, 13) sugeruje, że szatan może sobie upodobać jakieś miejsce, na przykład takie, gdzie króluje kult bałwochwalczy. Ale tekst z Apokalipsy (3, 9) świadczy o tym, że szatanowi nie tyle zależy na lokalizacji geograficznej, ile na punkcie zaczepienia – antropologicznym, względnie osobowym. Woli mieszkać w jakiejś grupie ludzi, którzy się mu poddali i stali się jego niewolnikami.

Według relacji „Times online” z 10 marca, o. Gabriel potrafi zidentyfikować pewne wydarzenia dotyczące Watykanu jako sprawki złego ducha. Twierdzi na przykład, że zamach na Jana Pawła II 13 maja 1981 r. był dziełem szatana, podobnie pewne tragiczne wydarzenia dotyczące członków Gwardii Szwajcarskiej w roku 1998, a nawet pewnego rodzaju atak na Benedykta XVI podczas Pasterki w 2009 r. z udziałem niezrównoważonej kobiety. Inny egzorcysta, o. José Antonio Fortea Cucurull, Hiszpan z pochodzenia, zarzuca o. Gabrielowi, że nieco przesadza, „wychodząc poza oczywistość”. Niewątpliwie trudno jest w interpretacji faktów tego rodzaju dowieść z całą oczywistością, kto jest ich autorem, podobnie jak wtedy, gdy uda się złapać złodzieja za rękę.

Czy diabeł mówi prawdę

Istotny problem polega na tym, na ile wolno zgodzić się z tym, że diabeł może mówić prawdę. Bo z całą pewnością wiemy, że on nie chce mówić prawdy. Ale może zachodzić sytuacja, kiedy zły duch jest zmuszony powiedzieć prawdę, zmuszony przez tę samą siłę, która każe mu wyjść z człowieka i pozostawić go w spokoju. Z Ewangelii wiemy, że zły duch jakby zmiażdżony tajemnicą Boskości Chrystusa ujawniał prawdę, że wie, kim jest Jezus Chrystus. Wymownym przykładem jest wydarzenie w ziemi Gerazeńczyków: „Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał w niebogłosy: ‚Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie'” (Mk 5, 6-7). Podobnie w wydarzeniu, o którym mówi św. Marek w rozdziale I Ewangelii, zły duch „zaczął wołać: ‚czego chcesz od nas Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem kto jesteś, Święty Boży'” (1, 24). Nieco dalej św. Marek mówi: „Wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest” (Mk 1, 34). Szatan może więc powiedzieć prawdę, jakby przymuszony mocą Bożą działającą w Jezusie Chrystusie (por. Mk 3, 11). Ewangelia świadczy o tym, że władzą, jaką miał Jezus nad duchami, dzielił się także ze swoimi uczniami wówczas, kiedy posyłał ich w określonym celu. Czytamy: „Dał im też władzę nad duchami nieczystymi. (…) [uczniowie] wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali” (Mk 6, 7.13). Chrystus nadal żyje i działa w Kościele przez tych, których powołuje i posyła. Dlatego egzorcysta działa mocą Chrystusa, dzięki czemu złe duchy muszą mu ulegać.

Zawodowy kusiciel

Interesujące „wyznania” złego ducha ujarzmionego przez innego egzorcystę, ks. Józefa Tomasellego, ukazały się na stronie internetowej www.papanews.it i zostały częściowo opublikowane w „Rycerzu Niepokalanej” (luty 2010). Zły duch ujawnia, że najwięcej „cieszą” go grzechy powodujące zgorszenie, że taktyka kuszenia jest połączona z zabiegiem „znieczulenia sumienia”, z wypaczaniem pojmowania Bożych Przykazań. Ludzie dają sobie wmówić, że powściągliwość seksualna jest niewykonalna w życiu. Zły duch przyznaje się, jakimi sztuczkami uwodzi ludzi, aby ich uczynić niewolnikami nieczystości, która najskuteczniej prowadzi do piekła. Na wspomnianej stronie internetowej znajdują się bardzo interesujące szczegóły dotyczące taktyki i strategii złego ducha. Przyznał się on między innymi, w jaki sposób przekonywał polityków i prawników, aby najpierw wprowadzili prawo rozwodowe, a potem szereg ustaw przeciwnych rodzinie.

Wpływ na politykę

Rozglądając się po świecie i zastanawiając, które z instytucji politycznych mogą stanowić uprzywilejowane miejsce pobytu szatana, zauważamy wyróżniającą się instytucję działającą na rzecz „seksualizacji” młodzieży od najwcześniejszych lat: The International Planned Parenthood Federation. Ta instytucja ogłosiła raport wzywający do ogólnej mobilizacji na rzecz uprawiania seksu bez żadnych ograniczeń, zwłaszcza tych „narzucanych” przez religie czy Kościoły. Ma obowiązywać pełna swoboda i dostęp do wszystkiego, co seksualne i przyjemne, wbrew wszelkiemu zastraszeniu mającemu swoje źródło w religii. LifeSiteNews z 12 marca podaje wiadomość, że wspomniana Planned Parenthood z okazji zjazdu młodzieży skautowskiej rozdaje ilustrowane broszury zawierające jednoznaczne instrukcje na temat uprawiania rozwiązłości bez jakichkolwiek ograniczeń. IPPF prowadzi tę akcję w sojuszu z innymi instytucjami ONZ, np. Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych (UNFPA), UNESCO, UNICEF i WHO. Taka działalność może pochodzić tylko z inspiracji złego ducha, z którym walczy ks. Józef Tomaselli. Pomimo pewnych zaprzeczeń faktem jest, że taki „poradnik” seksualny był rozdawany młodzieży na zjeździe.

Interesującym komentarzem do inicjatywy podjętej przez IPPF może być ministerialny raport Wielkiej Brytanii na temat tragicznego stanu moralnego młodzieży poddanej niekontrolowanym wpływom internetowej czy telewizyjnej pornografii. Władze poprosiły o ocenę niezależną ekspert psychologii Lindę Papadopoulos, która wykazała prostą zależność między uzależnieniem od pornografii a wzrostem zakłóceń mentalnych i psychicznych, wzrostem skłonności do agresji i w ogóle zjawiskiem przemocy, szczególnie w stosunku do dziewcząt i dzieci traktowanych jako przedmioty pozbawione swojej antropologicznej tożsamości. Ocena podana przez Papadopoulos jest wstrząsająca.

Poniżanie oraz krzywdzenie dziewczynek i w ogóle dyskryminacja płci żeńskiej jest także zjawiskiem kulturowym wywodzącym się ze starożytności pogańskiej, które w niektórych krajach Azji nasiliło się pod wpływem aktualnych prądów ideologicznych, na przykład ogólnej seksualizacji życia, konsumizmu, kontroli urodzeń itd. Di Nieves San Martin, referując przegląd „The Economist”, zwraca uwagę na fakt „ludobójstwa” w stosunku do dziewczynek, w wyniku którego przynajmniej 100 milionów dziewczynek zostało zamordowanych, głównie w Chinach i Indiach.

„Gdzie diabeł nie może…”

Jest takie stare przysłowie, że „gdzie diabeł nie może, tam (kogoś) pośle”. Najbardziej skutecznym posłańcem jest kobieta, która dała się opętać jakiejś błędnej idei. Ostatnio takim dzielnym posłańcem (posłanką) okazała się sekretarz stanu USA Hillary Clinton. Postanowiła wybrać się do Brazylii, aby w tym katolickim kraju doprowadzić do zalegalizowania aborcji na życzenie. Clinton, przemawiając na wiecu, zwróciła uwagę na potrzebę dojrzałego przemyślenia decyzji dotyczącej płodności. Skupiła się jednak głównie na tym, że wiele kobiet dotkniętych ubóstwem odczuwa ogromne trudności w wychowaniu licznego potomstwa i wówczas pada ofiarą „nielegalnej aborcji”, ponieważ nie pozwala im się korzystać z „fundamentalnego prawa osoby”, czyli „prawa do aborcji”.

Jest to bardzo perfidna i przewrotna logika: nie liczy się prawo do życia, a prawo do zabijania uważa się za „fundamentalne prawo osoby”. Taką filozofię mógł wymyślić jedynie diabeł, ponieważ jemu nie zależy na logice ani na prawdzie.
Hillary Clinton zwierzyła się przy okazji z pewnego przeżycia, które utkwiło jej głęboko w świadomości. Wspomniała, że gdy w latach 90. odwiedziła pewien szpital w Brazylii, lekarz, który ją wtedy oprowadzał, powiedział, iż ten szpital w połowie pobudza do miłych uczuć, a w drugiej połowie zasmuca. Zapytała, co ma na myśli. Lekarz stwierdził: „Połowa szpitala jest zajęta przez matki, które właśnie urodziły dzieci. I tu jest radośnie. A w drugiej połowie leżą kobiety, które cierpią po nielegalnej aborcji. I to jest smutne”. Sekretarz stanu USA użyła tego wspomnienia jako argumentu za wprowadzeniem „legalnej aborcji”, gdyż według niej, nieszczęściem nie jest zabijanie dzieci, lecz to, że to się dzieje „nielegalnie”. Tak myśli wielu polityków, tak myślą rozmaite feministki, tak myślą wreszcie ludzie, którzy stracili zdolność racjonalnego myślenia. [Hillary Clinton nie zatraciła żadnej zdolności racjonalnego chrześcijańskiego myślenia, gdyż nigdy takowej nie miała, będąc typowym produktem cywilizacji talmudycznej – admin]

Diabeł i media

Diabeł na pewno rezyduje w mediach (tych niekatolickich), których działalność polega na dezinformacji i demoralizacji społeczeństwa. Na przykład bardzo dyskretny [dyskretny??? – sic!!! – admin], ale dający się zauważyć diabeł siedzi w Onecie, polskiej stronie internetowej, na której stale pojawiają się jakieś dawki ateizmu, cynizmu moralnego i pornografii, znieczulające świadomość odbiorców. [Może warto przypomnieć, jaka to nacja i skąd wywodzący się ludzie są właścicielami koncernu medialnego ITI, jakiego Onet i TVN stanowią części? – admin] Choćby ostatnio – w niedzielę, kiedy w liturgii czytano Ewangelię o powrocie syna marnotrawnego, w Onecie ukazał się właśnie artykuł o tym, że „Polacy biorą rozwód z Kościołem”, porzucając wiarę i licząc tylko na „swoje sumienie”. Każdy uczciwy Polak odczuwa ból z powodu zagubienia duchowego rodaków ogłupionych przez nowoczesne media, a w Onecie uroczyście świętuje się zdradę i niewierność wobec Najwyższej Miłości.

Agencja OneNewsNow referuje wyniki badań na temat zgubnego wpływu pornografii na młodzież (17 marca). Nie muszę podawać szczegółów. Każdy trzeźwy obserwator zdaje sobie sprawę, że jest to cynicznie zaplanowana kampania mająca na celu zniszczenie chrześcijaństwa poprzez niszczenie moralności publicznej. Wielu ludzi z tego powodu przypomina moralne wraki i chodzące ruiny. Kto za tym stoi? Nie muszę odpowiadać.

Nie tylko programy pornograficzne są zgubne. W „Zenicie” (15 marca) wydrukowano znakomitą analizę psychologiczną prof. Carla Bellieniego na temat wpływu telewizji na życie rodziny. Sam fakt, że telewizor stał się jednym z „domowników” i zajął stałe, centralne miejsce w domu, ma dalekosiężny wpływ na myślenie i sposób widzenia świata. To tak jakby „wielki brat” w miniaturze zajął miejsce w rodzinie, decydując o tym, co trzeba wiedzieć i jak trzeba myśleć, przy zupełnym wygaszeniu zdolności samokrytycyzmu i autodeterminacji.
Nawet ludzie wierzący (przynajmniej uważający się za wierzących) mogą w tych warunkach stracić krytycyzm, a może i rozsądek.

LaSalle Blanks pisze na stronie www.wvec.com (23 lutego), że w pewnej miejscowości w USA jest kaplica należąca do grupy chrześcijan, gdzie pastor odprawia nabożeństwo „w takim stroju, w jakim się urodził”, tłumacząc obecnym, że „Pan Jezus w najważniejszych momentach swojego życia także był nieubrany”. Biedak, niczego nie zrozumiał z Ewangelii.

Inni uważają, że nie tylko ubiór nie należy do istoty człowieczeństwa, ale także płeć, czyli fakt, że Bóg stworzył człowieka „mężczyzną i niewiastą”, i sądzą, że należy wyplenić ze społeczeństwa skłonności do homofobii i heteroseksizmu. Między innymi władze w Quebeku wydały zarządzenie zmuszające nauczycieli i wychowawców do nauczania dzieci i młodzieży w duchu pobożnej afirmacji homoseksualizmu. Także szkoły katolickie i rodzice katoliccy są zmuszeni poddać się tym nakazom. Publicysta Lee Duigon w mocnych słowach krytykuje ten zamach na wolność myślenia i wolność mowy, co uderza zwłaszcza w katolików. Czy to nie jest dzieło szatana, że jakaś grupka wykolejeńców seksualnych będzie dyktowała całemu społeczeństwu, co jest prawdą, co jest dobre, a co złe?

Walka z prawdą a totalitaryzm

Jeżeli postępowaniem ludzkim nie kieruje sąd sumienia oparty na prawdzie pochodzącej od Boga, wtedy postępowanie ludzkie zostaje automatycznie podporządkowane kryterium siły tak czy inaczej rozumianej. W taki sposób powstaje totalitaryzm, który na dobre wpisał się w pamięć wielu narodów. Ale także wpisał się w świadomość niektórych grup kulturowych, zatruwając ich myślenie, podobnie jak pewien wirus wnika w system immunologiczny, niszcząc go od środka. Takie zjawisko obserwujemy w wielu krajach pogańskich, czyli do dziś żyjących duchem pogaństwa, gdzie panoszy się i coraz bardziej nasila prześladowanie chrześcijan, a zwłaszcza Kościoła katolickiego. Powstała na ten temat „Czarna księga wrogości wobec chrześcijan”. Pisze o tym w „Zenicie” Antonio Gaspari, który przeprowadził wywiad z jej autorem – Rene Guittonem. Trudno referować treść wywiadu. Prześladowania i dyskryminacja wobec chrześcijan panoszą się na całym świecie, chyba za wyjątkiem Antarktydy. Media katolickie donoszą stale o nowych przypadkach gwałtów, przemocy, tortur i mordowania chrześcijan tylko za to, że są chrześcijanami. Inne media o tym milczą, bo to nie jest „ciekawy” temat.

Jaki jest styl informacji mediów laickich, jeszcze raz pokażę na przykładzie portalu Onet. Po środowej audiencji generalnej Benedykta XVI ukazała się informacja pod tytułem „Skandal w Watykanie”. W artykule na portalu Onet.pl nie było nic na temat treści przemówienia Ojca Świętego, który wyjaśniał znaczenie systemu teologicznego św. Tomasza z Akwinu i św. Bonawentury, natomiast dziennikarz Onetu skupił uwagę na przypadkowym szczególe: mianowicie, że pewien pan, siedzący z przodu, pokrzykiwał ponoć głośno i niegrzecznie, tylko nie wiadomo, przeciwko któremu ze świętych teologów protestował. To jest klasyczny przykład informowania społeczeństwa o tym, co się dzieje w Kościele.

Antycywilizacja

Tymczasem prześladowania chrześcijan są okrutne i dotykają nawet młodych dziewczynek. Nie tak dawno opinia katolicka została wstrząśnięta brutalnym morderstwem 12-letniej Shazi Bashir, która pracowała u bogatego adwokata w Lahore (Zenit, 25.01.2010). Ostatnio powtórzył się analogiczny fakt. W Sheikhupura dziewczynka, Kiran Georgie, została zgwałcona przez młodego muzułmanina, a następnie oblana benzyną i podpalona w celu ukrycia zbrodni; zmarła w męczarniach po dwóch dniach. Zdążyła jednak poinformować policję o faktach. Czy przestępcy zostaną ukarani? Jak zwykle władze pogańskie działają stronniczo, odmawiając chrześcijanom ich podstawowych praw.

Istnieje pogląd, że na naszych oczach tworzy się nowa (?) cywilizacja, której fundamentem ma być zaprzeczenie tych praw, które stały u podstaw prawdziwej cywilizacji stworzonej przez chrześcijaństwo. Niepokojący artykuł na ten temat ukazał się na stronie www.newsrealblog.com, pióra J.E. Tablera. Autor zwraca uwagę na fakt, że w cywilizacji zachodniej (czytaj: chrześcijańskiej) podstawą całego ładu społecznego było respektowanie prawidłowej definicji małżeństwa, wykluczającej wszelkie formy kazirodczego eksploatowania płci. Tymczasem prawo amerykańskie jest bezbronne wobec faktu, że do społeczeństwa tego przenikają grupy ludzi, które pod względem prawnej konstytucji małżeństwa i rodziny nie zgadzają się z normami tradycyjnymi, co prowadzi do mimowolnej legalizacji kazirodztwa i pedofilii z różnymi formami gwałtu. Autor podaje szereg przykładów nadużywania niedojrzałych dziewcząt zmuszanych do pełnienia roli, która powinna być zdefiniowana jako handel żywym towarem i manipulacja osobą. Gdyby problem poruszony przez J.E. Tablera skojarzyć z narastającą kampanią prawno-polityczną mającą na celu podniesienie spółek homoseksualnych do rangi małżeństwa, można by powiedzieć, że „nasza” cywilizacja znajduje się już na bardzo niebezpiecznym zakręcie, po którego minięciu znikną wszelkie kryteria pozwalające zdefiniować tę cywilizację jako „ludzką formę życia zbiorowego”, ponieważ wyparuje z niej reszta tego, co jeszcze jest ludzkie.

W takiej cywilizacji jest czymś logicznym to, o czym pisze Richard Mullenax na temat pewnego kandydata na gubernatora Florydy (WorldNetDaily, 9 marca).
Tym wampirem powiązanym z satanizmem jest Jonathon Sharkey, działający w oparciu o partię „Wampirów, Czarowników [czarownic] i Pogan”. Sharkey zasłania się swoją partią, ale ze względu na pewne szaleństwa przez niego popełniane, owa grupa usiłuje się odżegnać od związków z nim. W celu objęcia urzędu gubernatora ma podobno (jak groził) odwołać się do pomocy wojska rosyjskiego (być może, myśli o tych garnizonach, które jeszcze stacjonują na Kubie…?).

Bezradność człowieka bez Boga

W polityce jest więc coraz trudniej o rozsądek. Na problem ten rzuca wyraźne światło szeroko komentowany film „Shutter Island” („Wyspa tajemnic”). Pokazuje on, co się dzieje z człowiekiem ocierającym się o wszelkie okropności i zbrodnie. Problem toczy się w sumieniu, w którym człowiek odkrywa, że nie potrafi pokonać zła, które go osaczyło. „Film pokazuje w sposób przekonujący, że pewne grzechy są tak straszne, wina wnika w duszę tak głęboko, że umysł myślący racjonalnie może się załamać, nie znajdując drogi czy sposobu, by otrzymać przebaczenie. W rzeczywistości, bez obietnicy Boga, który chce uczynić człowieka nowym stworzeniem, szaleństwo jest tuż za rogiem”.

Istotnie, problemów człowieka nie można rozwiązać umysłem zamkniętym jedynie w kategoriach matematyczno-racjonalnych. Tylko Chrystus znajduje rozwiązanie. On jest ratunkiem dla człowieka spętanego sidłami szatana, usiłującego pogrążyć człowieka w grzechu wiodącym do rozpaczy. Często znakiem takiej rozpaczy jest zamach na własne życie. Sandro Magister umieszcza na swojej stronie www.chiesa.espressonline.it ciekawy materiał na temat epidemii samobójstw w Japonii (8 marca). Przeciętnie co 15 minut ginie tam jeden człowiek. Według znawców problemu, przyczyna jest następująca: głód Boga, głód prawdy, głód miłości. Japończycy „mają osiem milionów bożków, tysiące świątyń, dwie oficjalne religie: buddyzm i szintoizm, lecz nie mają wiary w osobowego Boga, wszechmocnego i miłosiernego, zapraszającego człowieka do bliskości z Nim”.

Święty Augustyn dowodził, że kult fałszywych bogów jest pomysłem szatana. Ile mądrości kryje się w prostym stwierdzeniu św. Jana Apostoła: „Wiemy, że jesteśmy z Boga, cały zaś świat leży w mocy Złego. Wiemy także, że Syn Boży przyszedł i obdarzył nas zdolnością rozumu, abyśmy poznawali Prawdziwego [Boga]” (1 J 5, 19-20). Och, gdyby ludzie pamiętali, do czego służy rozum!…

Ks. prof. Jerzy Bajda

Jakim sposobem Szatan mógł wedrzeć się do Watykanu? Dlaczego Kościół Katolicki wydaje się być zupełnie bezbronny wobec ataków zła i jego zwolenników?

Niech sobie odpowiedzą na to bezmyślni wyznawcy II Soboru – któremu to zawdzięczamy Kościół tak dalece „otwarty”, że wpuścił do środka nie tylko jawnych heretyków, ale i czcicieli Szatana. Niech ruszą swymi mózgami, przeżartymi „katolicyzmem” Gazety Wyborczej i zastanowią się, jakie możliwości obrony ma Kościół, który sam, dobrowolnie i wręcz chętnie zrezygnował z jakiegokolwiek wpływu na państwo i polityków. Który z szacunkiem odnosi się nawet do satanistycznych pseudoreligii. I który wyśmiewał wręcz egzorcyzmy.

Oczywiście neokatolicy, wierzący iż są katolikami, na żadne z tych pytań nie odpowiedzą, tak jak ślepiec nie powie, czym się różni kolor niebieski od żółtego. Tym większa więc odpowiedzialność spoczywa na katolickach wiernych Tradycji – oni to bowiem stanowią dziś Kościół Katolicki i ich obowiązkiem jest przetrwać, albo do lepszych czasów, albo do końca świata.

Polecam ściągnięcie sobie trzech książek autorstwa ks. Amortha, które zapisane w formacie RTF (rozumianym przez chyba wszystkie programy do edytowania dokumentów) i spakowane ZIP-em znajdują się tu:
http://v3v.org/marucha/Ks_Amorth_Egzorcyzmy.zip
Napisane w sposób bardzo przystępny, poruszą każdą myślącą osobę.

Posted in Kościół/religia | 70 Komentarzy »

Zabij goja!

Posted by Marucha w dniu 2010-03-22 (Poniedziałek)

Zabij goja

Dla Chrześcijan jak i wyznawców innych religii sam taki tytuł jest szokujący mimo, że nie wiedzą, co to znaczy Goj (Goy, Goim, Goi). Samo słowo „zabij” jest wystarczająco silne.

Sięgnięcie głębiej w znaczenie słowa Goj, jego pochodzenie, historię z tym związaną i nieustające przypominanie o tym – nie tylko werbalne, lecz rzeczywiste zabijanie (Palestyna, Irak, Jugosławia, Afganistan) – pogłębia uczucie oburzenia.

Najbardziej jednak szokującym dla obserwatora, chyba już tylko z innej planety, bo ziemska populacja tego nie zauważa, jest to, że ci zabijani, mimo wysokiego poziomu intelektualnego przez całe wieki nie byli w stanie przeciwstawić się temu zabijaniu, a co gorsze, odpowiednio sterowani sami zabijali się i dalej zabijają się nawzajem, jeśli sami gojobójcy nie byli czy nie są w stanie tego robić samodzielnie na masowa skale i ograniczali się do wybiórczego zabijania najlepszych z Gojów ograniczających drogę do masowego zabijania Goji.

Fizyczne zabijanie tych najlepszych jednostkowo, grupowo i masowo jest utrudnione w dzisiejszych czasach z jednej strony, lecz ułatwione z innej dzięki rozwijającej się szybko technologii i nauki.

Słowo wróg wystarczało do tego żeby nawzajem zabijać się mimo że „wróg” wcale nie jest równoznacznym z „zabij” czyli śmierć, przynajmniej w naszym języku  („Krzycz pardon, psia krew” – obraz Wojciecha Kossaka) .

„Politycznie poprawnym” w dzisiejszym dziennikarstwie masowym jest użycie przynajmniej słowa Izrael bez względu na temat, a więc nie odbiegnę od tej zasady, jeśli wspomnę także coś w tym kierunku.

Bardziej zdecydowanie znaczenie „zabij” przewijające się w Talmudzie z bezprecedensowa częstością, jak na coś co ma związek z religią (jeśli w ogóle Talmud można uznać za coś religijnego),  posiada słowo „śmierć”. To z kolei różnicowane jest jedynie stopniem okrucieństwa z jakim ma być zadana. Kto tego dokona – nie jest ważne, ważny jest wyrok rabina, żeby to spełnić i nie musi to być wcale pisemny dokument. Jak wspomina Israel Shahak omawiając żydowskie dzieje i religię „…lepiej żeby to nie był Żyd”.

Sprawa wroga czy przyjaciela ma swoje odcienie, gradacje, synonimy. Czy ktoś jest wrogiem, czy tylko jest naszym wrogiem, bo my tak myślimy, albo odwrotnie, udaje przyjaciela – jest często trudna do sprecyzowania. Głębia tej sprawy nabiera powagi, kiedy ze słowem „wróg” wiąże się śmierć, lub ze słowem „przyjaciel” wiąże się absolutne zaufanie.

Nawet najprymitywniejsze religie maja poszanowanie dla życia. Zwierzęta zabijają tylko dla swojego pokarmu, w innych wypadkach odpędzają. U tych, którzy nazywani są Gojami, a wiec zwierzętami, ta cecha jest całkowicie w zaniku.

Talmud także posiada poszanowanie dla życia, ale tylko życia Żydów i to Żydów którzy są uznani za Żydów przez rabinów. I tutaj są odstępstwa od tego na przykładzie tego co nazywa się teraz Holokaustem, nie rozwodząc się dalej nad tym, na co skazywani są przez rabinów Żydzi którzy zdradzili tajemnice Talmudu lub w ogóle tajemnice żydowskie czy żydowskie cele.

Wrogość i jej potęgowanie jest bardzo łatwa do manipulowania. Prowokacja jest tylko jednym ze sposobów na jej potęgowanie. Reakcje obronne, choćby bardzo łagodne, mogą być programowo uznawane za wrogość, a to otwiera drogę dla tych, którzy to programują do stosowania śmierci nazywając to „obroną”. Zwykła krytyka czegoś odnoszącego się do Żydów jest w dzisiejszych czasach uznawana za antysemityzm, wrogość, rasizm z całą masą epitetów, co z kolei wiąże się z poważnymi wyrokami gojowskich sądów. Śmierci w rodzaju „nieznani sprawcy”, prymitywnie kamuflowane ataki serca, wypadki samochodowe, samobójstwa, zabójstwa z fałszywymi motywami, w niedalekiej przeszłości „zabójstwa sądowe” (brat Adama Michnika) nikt oficjalnie nie liczy.

Sprawa która sięgnęła już ostatnio bardzo wysoko, bo jako otwarty instruktaż w przeciwieństwie do ustnych przekazów rabinów znanych już od wieków w zamkniętych kręgach, że okrzyknięty wrogiem – to śmierć, że nawet potencjalny wróg to śmierć, że dzieci to potencjalny wróg, że cała rodzina to potencjalny wróg a więc śmierć, że muszą zniknąć po nich wszystkie ślady, ponieważ mogą być one zarodkiem potencjalnych wrogów (dzieci i rodzina Cara wraz z jego najbliższą służbą i dobytkiem, to tylko przykład.)

Nie wiem czy uda się zakwalifikować to jako „twór carskiej Ochrany” na wzór „Protokółów” ponieważ autor-rabin jest znany, a nawet kilku współautorow-rabinow podpisało się pod tym, a jeszcze więcej wybitnych rabinów wyraziło się o tym z uznaniem.

Chodzi o książkę rabina Yitzhak Shapiro, ”The King’s Torah. The complete guide to killing non-Jews” (“Całkowity przewodnik zabijania nie-Żydów”).

Jeśli mój tytuł tego artykułu jest szokujący to ten tytuł i treść książki na pewno pogłębi to uczucie. Posłużę się komentarzem Gilad Atzmon który w kilku zdaniach zaoszczędził mi czas na zredagowanie własnej opinii:
http://vineyardsaker.blogspot.com/2009/11/complete-guide-to-killing-non-jews.html
Także:
http://coteret.com/2009/11/09/settler-rabbi-publishes-the-complete-guide-to-killing-non-jews/

„Jest raczej niemożliwym pojąć rozmiar zbrodni przeciwko ludzkości dokonanych przez żydowskie państwo w imieniu Żydów bez zagłębienia się w żydowską kulturę i nauki Judaizmu.
Syjonizm powstał jako ruch świecki. Powstał, ażeby wyemancypowana żydowska diaspora posiadała własny teren. Był efektywny w transformacji Starego Testamentu z duchowych wartości na materialne związane z terenem. Jest prawdą że barbarzyństwa Izraela stanowią kontynuację połączenia morderczej polityki z judaistyczną nienawiścią do Goji.
(…) To jest konieczna do przeczytania (książka). Przypuszczam że amerykańscy i brytyjscy skorumpowani politycy którzy chętnie biorą dotacje od izraelskich potentatów i ich przyjaciół, raz na zawsze zaczną sobie zdawać sprawę z tego z jaką ideologią się uosobiają.”

Wojciech Właźliński, 21. III. 2010

Posted in Różne | 18 Komentarzy »

 
%d blogerów lubi to: