Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    lewarek.pl o W obronie realizmu polity…
    Boydar o List przełożonego generalnego…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Białoruska biegaczka będzie si…
    bryś o Białoruska biegaczka będzie si…
    Boydar o Traditionis Custodes
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Olo o Paradoks Pałacu Saskiego
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Marucha o Kościół w rękach predatora. Dr…
    podpis o Kościół w rękach predatora. Dr…
    bryś o Wolne tematy (54 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Archive for 28 kwietnia, 2010

Dezinformacja i dezinformatorzy: wytnij, zachowaj!

Posted by Marucha w dniu 2010-04-28 (Środa)

I znów dzięki gościom gajówki dotarłem do ciekawych materiałów – tym razem na temat dezinformacji i dezinformatorów. Dziękuję!
http://pracownia4.wordpress.com/2010/04/27/mercedesy-na-placu-czerwonym/

Dwadzieścia pięć sposobów na zwalczanie prawdy: Zasady dezinformacji

Zgoda na rozpowszechianie w celach niekomercyjnych pod warunkiem opublikowania całości oraz podania autora. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o rządzie cieni, odwiedź stronę autora.

Zbudowany na bazie “Trzynastu technik zwalczania prawdy” Davida Martina, poniższy tekst może się przydać w sytuacji, kiedy trzeba się połapać w świecie pełnym zawoalowanej prawdy, pół-prawd, kłamstw oraz zwalczania prawdy, kiedy fora społeczne starają się badać poważne przestępstwa. Niestety obejmuje to również informacje podawane przez media, które należą do największych winowajców, jeśli chodzi o sianie dezinformacji.

Tam gdzie przestępstwo obejmuje spisek albo istnieje jakiś spisek mający na celu zatuszowanie prawdy, tam nieodłącznie występuje kampania dezinformacyjna skierowana przeciwko tym wszystkim, którzy starają się odkryć i ujawnić prawdę i/lub sam spisek.

Istnieją specjalne taktyki stosowane przez artystów dezinformacji, które zostaną tu przedstawione. Materiał ten obejmuje również siedem charakterystycznych dla agentów dezinformacji cech, które też mogą okazać się przydatne w identyfikowaniu graczy i oraz ich motywów.

Im bardziej dana osoba pasuje do przedstawionego opisu i im ściślej przestrzega przedstawionych reguł, z tym większym prawdopodobieństwem jest profesjonalnym dezinformatorem mającym w swojej działalności żywotny interes. Do szerzenia dezinformacji można ludzi skłonić przekupstwem, zastraszeniem albo szantażem, więc w wielu wypadkach nawet “poczciwcy” mogą być podejrzani.

Racjonalny uczestnik, zainteresowany poznaniem prawdy, oceni łańcuch poszlak i dojdzie do wniosku, że albo ogniwa łańcucha są solidne i przesądzają sprawę, albo że któreś z nich są słabe i potrzebny jest czas oraz dodatkowe wskazówki, albo że część ogniw jest przerwana, co zazwyczaj obala podejrzenia (choć nie zawsze, bo przerwanym ogniwom mogą towarzyszyć inne, albo przerwane ogniwo mogło nie być dla sprawy kluczowe).

Rozgrywka obejmuje podnoszenie kwestii, które mogą wzmocnić albo osłabić te połączenia (najlepiej do punktu zerwania).

Zadaniem dezinformatora jest ingerowanie w ten proces… a co najmniej dążenie do przekonania innych, że w rzeczywistości silne ogniwo jest słabe lub przerwane… albo proponowanie alternatywnych rozwiązań, oddalających od prawdy. Często przy pomocy swojej taktyki dezinformacyjnej po prostu utrudnia on bądź spowalnia proces – pewien sukces ma zagwarantowany, bowiem retoryka i upływający czas prowadzą poszkujących do apatii.

Niemal zawsze okazuje się, że jeśli nie można przerwać łańcucha dowodów dla danego rozwiązania, ujawnienie prawdy zwyciężyło. Jeśli łańcuch jest przerwany, to albo nowe ogniwo musi być fałszywe, albo potrzebny jest zupełnie nowy łańcuch, albo też rozwiązanie jest niepoprawne i należy znaleźć nowe… ale prawda nadal wygrywa.

Nie jest wstydem stworzenie albo wspieranie błędnego rozwiązania, łańcucha czy ogniwa, o ile tylko szczerze i uczciwie poszukuje się prawdy. Takie jest racjonalne podejście. Chociaż zrozumiałe jest, że człowiek może stać się emocjonalnie związany z pewną konkretną stroną danego problemu, to naprawdę nie jest ważne, kto wygra, tak długo, jak wygrywa prawda. Ale artysta dezinformacji będzie dążyć do wzbudzenia emocji i czepiania się błędów (niezależnie od racji), i za pomocą poniżania i zastraszania będzie się starał zapobiec wszelkiej dyskusji.

To artysta dezinfo oraz ci, którzy mogą pociągać za jego sznurki (którzy ucierpieliby na ujawnieniu zbrodni) MUSZĄ dążyć do zapobieżenia racjonalnym i pełnym badaniom jakiegokolwiek łańcucha dowodów, na którym by zawiśli. Jako że fakty i prawda rzadko upadają same z siebie, trzeba je pokonać z oszustwem i kłamstwem.

Ci, którzy są zawodowcami w sztuce oszustwa i kłamstw, jak np. społeczności wywiadowcze i zawodowi przestępcy (często są to ci sami ludzie lub przynajmniej współpracujący ze sobą), korzystają w tym procesie z na ogół dość dobrze określonych i rozpoznawalnych metod. Jednakże ogół społeczeństwa nie jest dobrze przygotowany na wypadek użycia takiej broni i często daje się łatwo zwieść tym sprawdzonym taktykom. Co godne uwagi, nawet mediów i organów ścigania NIE SZKOLI SIĘ pod tym kątem. Na dobrą sprawę, tylko sami gracze rozumieją zasady gry.

Dla takich dezinformatorów generalnym celem jest unikanie dyskusji na temat ogniw w łańcuchu dowodów, których prawda nie zdoła przerwać, przy jednoczesnym wykorzystywaniu sprytnych oszustw czy kłamstw mających stworzyć złudzenie, że łańcuch jest słabszy niż jest w rzeczywistości bądź przerwany, a jeszcze lepiej – wszelkiego możliwego rozpraszania uwagi każdego, kto zastanawia się nad łańcuchem, z kwestionowaniem wiarygodności prezentera włącznie.

Zrozumcie proszę, że fakt jest faktem, niezależnie od źródła.

Podobnie, prawda jest prawdą, niezależnie od źródła. Dlatego przestępcy mają prawo do składania zeznań przeciwko innym przestępcom.

Tam gdzie może istnieć motyw do kłamania, tylko prawdziwe dowody na to, że zeznanie jest fałszywe, mogą je unieważnić. Gdyby świadectwa znanego “kłamcy” nie wspierały potwierdzające fakty, z pewnością byłoby ono wątpliwej wartości. Jeśli jednak zeznanie (argument) oparte jest na wiarygodnych czy ewidentnych faktach, nie ma znaczenia, kto je przedstawił lub jakie kierowały nim motywy ani to, czy kłamał w przeszłości albo i nawet namawiał do kłamstwa w tej sprawie – fakty i powiązania powinny bronić się same.

Co więcej, w szczególności w odniesieniu do publicznego forum – jak na przykład listy do redakcji gazety, rozmowy przez Internet i grupy dyskusyjne – dezinformacja odgrywa bardzo ważną rolę.

Na takich forach tematy dyskusji to zasadniczo próby zainteresowania innych własnym stanowiskiem w jakiejś kwestii, ideą lub rozwiązaniem – będących przeważnie w trakcie kształtowania się.

Ludzie często korzystają z takich mediów jako gremium, w nadziei na uzyskanie pomocy w lepszym sformułowaniu swoich idei. W przypadku gdy te idee są krytyczne w stosunku do rządu lub silnych grup (zwłaszcza jeśli tematem są popełnione przez nich przestępstwa), dezinformator ma do odegrania jeszcze jedną rolę – stłamszenia tematu w zarodku. Dąży również do zdeprecjonowania samej koncepcji, prezentera oraz wspierających go uczestników, co zapewni mu przewagę w ewentualnych przyszłych konfrontacjach na szerszych forach.

Często można rozpoznać ten typ dezinformatorów po ich niepowtarzalnym sposobie stosowania “wyższych standardów” dyskusji, kiedy niekoniecznie jest to uzasadnione. Od osoby prezentującej swoje stanowisko będą domagać się przedstawienia go na poziomie profesorskim. Wszystko poniżej tego poziomu pozbawia dyskusję sensu i jest w ich opinii bezwartościowe, a kto się z tym nie zgadza, jest oczywiście głupi – i generalnie dokładnie takich słów używają.

Kiedy więc czytacie takie dyskusje, szczególnie na grupach dyskusyjnych, decydujcie sami, kiedy użyty został racjonalny argument, a kiedy macie do czynienia z dezinformacją, PSYOPS (operacje psychologiczne) lub oszustwem. Nie wahajcie się nazwać winnych po imieniu. Zarówno ci celowo starający się wprowadzić was w blad, jak i ci, którzy zostali po prostu ogłupieni, na ogół w takiej sytuacji zmykają lub się uciszają (a to zupełnie niezłe osiągnięcie, ponieważ celem jest prawda).

Oto dwadzieścia pięć sposobów oraz siedem cech, z których nie wszystkie stosują się bezpośrednio do grup dyskusyjnych. [Przykłady i odpowiedzi pomijam, zainteresowani mogą zajrzeć do oryginału tutaj: http: //www.proparanoid.com/truth.html ]

Oskarżeń nie należy nadużywać – lepiej zachować je na okoliczność powrotów oraz dla tych, którzy wykorzystują wiele taktyk na raz. W odpowiedziach należy unikać wpadnięcia w emocjonalne pułapki lub zejścia na bocznice informacyjne, chyba że zachodzi obawa, że niektórzy obserwatorzy łatwo dadzą się zniechęcić przez oszustwa. Rozważcie możliwość zacytowania pełnej zasady zamiast jedynie powoływania się na nią, jako że inni mogą nie mieć punktu odniesienia. Zaproponujcie przedstawienie pełnej reguły na żądanie:

Uwaga: Wykorzystywanie reguły pierwszej i pięciu ostatnich (albo sześciu, zależnie od sytuacji) nie leży generalnie w granicach możliwości tradycyjnego dezinformatora. Zasady te są używane głównie przez przywódców i silnych graczy albo organizatorów przestępczych spisków i akcji tuszowania prawdy.

1. Nie widzieć, nie słyszeć zła, nie mówić o nim. Niezależnie od tego co wiesz, nie mów o tym, szczególnie jeśli jesteś osobą publiczną. Jeśli się o czymś nie mówi, to się to nie wydarzyło i nie trzeba się tym zajmować.

2. Udawaj niedowierzanie i oburzenie. Unikaj dyskutowania o kwestiach kluczowych i skup się na sprawie pobocznej, którą można wykorzystać do pokazania, że temat jest krytyczny wobec innej grupy lub tematu tabu. Nazywa się to też gambitem “jak śmiesz!”

3. Stwórz pogłoski. Unikaj rozmawiania o tematach, twierdząc że wszystkie pomówienia, niezależnie od pochodzenia i dowodów, są plotkami i zwykłymi oszczerstwami. Możesz wykorzystać inne, niekoniecznie prawdziwe oskarżenia. To działa szczególnie dobrze w wypadku milczącej prasy, ponieważ wtedy te “wątpliwe pogłoski” są jedynym źródłem informacji dla publiki. Jeśli możesz skojarzyć źródło z Internetem, użyj tego do podkreślenia, że jest to “fałszywa pogłoska” rozpowszechniana przez dzieciaki, która nie ma pokrycia w faktach.

4. Wykorzystuj wątłe argumenty. Znajdź albo wymyśl słaby argument u oponenta, który łatwo będzie obalić, co sprawi, że w oczach innych uczestnikow będziesz górą. Stwórz problem, który bezpiecznie można implikować w oparciu o twoją interpretację oponenta, jego argumentów bądź sytuacji albo wybierz najsłabszy aspekt z najsłabszych oskarżeń. Wzmocnij jego znaczenie i zniszcz go w taki sposób, aby stworzyć wrażenie, że rozprawiłeś się ze wszystkimi argumentami, zarówno prawdziwymi, jak i sfabrykowanymi, jednocześnie unikając rozmowy na główny temat.

5. Zwódź oponentów przez wyśmiewanie i wyzywanie. Jest to tzw. “podstawowy atak na kuriera”, który ma wiele wariantów. Przypnij przeciwnikowi łatkę, taką jak “prawicowiec”, “liberał”, “komuch”, “terrorysta”, “radykał”, “rasista”, “fanatyk religijny”, “zboczeniec” (w Polsce – “antysemita”, “ksenofob”) i tak dalej. To sprawia, że inni będą mniej chętni wspierać przeciwnika, żeby nie narazić się na zakwalifikowanie do którejś z tych grup, a ty unikniesz konfrontacji z kwestią zasadniczą.

6. Uderzaj i uciekaj. Na forum publicznym przypuść krótki atak na przeciwnika lub jego pozycję i zwiń się, zanim usłyszysz odpowiedź, albo po prostu ją zignoruj. To doskonale działa w Internecie i listach do redakcji, gdzie można stworzyć cały szereg nowych tożsamości i nie trzeba się tłumaczyć ze swoich zarzutów – po prostu przypuść atak, nigdy nie dyskutuj o głównym temacie i nigdy nie odpowiadaj na odpowiedzi przeciwnika, ponieważ to może zwrócić uwagę na punkt widzenia przeciwnika.

7. Zakwestionuj motywy. Przeinaczaj albo uwypuklaj fakty, tak żeby mogły świadczyć o tym, że twój przeciwnik ma ukryte osobiste motywy lub jakieś uprzedzenia. To zmusza przeciwnika do obrony.

8. Powołaj się na autorytet. Przedstaw się jako ktoś z kręgu autorytetow i wykorzystaj jak najwięcej żargonu i “szczegółów”, aby pokazać, że jesteś “tym, który wie”, i po prostu powiedz, że to, co mówi oponent, to nieprawda, nie wdając się w dyskusję i nie demonstrując konkretnie dlaczego ani nie cytując żadnych źródeł.

9. Udawaj głupka. Nieważne, jakie dowody albo jakie logiczne argumenty są podawane, nie wdawaj się w dyskusję i ogranicz się do twierdzenia, że nie mają one żadnej wartości, są bez sensu, niczego nie dowodzą, są nielogiczne albo nie wspierają wniosku. Dla uzyskania najlepszego efektu – mieszaj ile się da.

10. Mów, że oskarżenia oponenta to stare sprawy. Pochodna “wątłego argumentu” – zwykle w łatwo dostrzegalnych sprawach o dużej skali ktoś szybko wystąpi z oskarżeniem, z którym można sobie łatwo poradzić albo zrobiono to już w przeszłości. Jest to rodzaj inwestycji na przyszłość – na wypadek problemów z opanowaniem sytuacji. Kiedy taki rozwój wypadków jest do przewidzenia, już na wstępie użyj metody “wątłego argumentu” i uporaj się z nim w ramach wstępnego programu awaryjnego. Następne oskarżenia, niezależnie od ich wartości i zasadności, bedą zazwyczaj kojarzone z pierwotnym zarzutem i odrzucone jako zwykłe wracanie do starych spraw i nie będzie potrzeby odnoszenia się do nich w jakikolwiek sposób. Jeszcze lepiej, jeśli oponent był powiązany z pierwotnym źrodłem oskarżenia.

11. Ustanów odwroty i odwołuj się do nich. Przyznaj się do drobnej pomyłki, którą popełniłeś nieumyślnie, ale daj do zrozumienia, że przeciwnik stara się wszystko wyolbrzymić i stworzyć wrażenie, że zbrodnia jest większa, niż w rzeczywistości. Inni potem mogą wspomóc ten obraz, działając na twoją korzyść, a nawet powszechnie nawoływać do zakończenia całej tej bzdurnej afery, bo przecież “zrobiłeś już to co należy”. Jeśli umiejętnie się to przeprowadzi, zyskuje się sympatię publiki za “przyznanie” się do błędu, bez konieczności ustosunkowywania się do poważniejszych kwestii.

12. Zagadki nie mające rozwiązania. Pokazując szereg wydarzeń otaczających przestępstwo i ogromną liczbę osób zaangażowanych, stwórz wrażenie, że problem jest zbyt skomplikowany, by dał się rozwiązać. To sprawi, że publika szybciej straci zainteresowanie.

13. Logika Alicji w Krainie Czarów. Unikaj dyskusji o sprawie poprzez wsteczne rozumowanie albo wykorzystując pozornie dedukcyjną logikę, która wyprzedza wszelkie rzeczywiste zdarzenia. [Na przykład: jeśli by to faktycznie miało miejsce, to prasa już dawno by o tym pisała. Skoro nie pisała, nie miało to miejsca. Inny wariant – „na pewno ktoś by sypnął”.]

14. Domagaj się kompletnych rozwiązań. Unikaj kwestii domagając się od przeciwnika natychmiastowego rozwiązania sprawy. Najlepiej działa w połączeniu z punktem 10.

15. Naginaj fakty do innych wniosków. To wymaga kreatywnego myślenia, o ile przestępstwo nie zostało popełnione z myślą o awaryjnym wyjaśnieniu.

16. Znikające dowody i świadkowie. Jeśli coś nie istnieje, nie jest faktem i nie będziesz musiał się do tego odnosić.

17. Zmieniaj temat. Używane przeważnie w połączeniu z innymi sztuczkami. Znajdź sposób na zmianę tematu dyskusji wykorzystując zgryźliwe albo kontrowersyjne komentarze w nadziei na skierowanie uwagi na nowy, łatwiejszy temat. To działa wyjątkowo dobrze w towarzystwie, które może “spierać się” z tobą na nowy temat i spolaryzować uczestników dyskusji, aby uniknąć głównego tematu.

18. Rozbudzaj emocje, antagonizuj i podpuszczaj przeciwników. Jeśli nie potrafisz nic innego, prowokuj i besztaj oponentów, aby sprowokować ich do emocjonalnej odpowiedzi, która uczyni z nich głupców, sprawi, że oni sami będą postrzegani jako nadgorliwi, a ich materiał jako mniej spójny. Nie tylko uda ci się uniknąć głównego tematu, ale możesz dalej działać, nawet jeśli ich emocjonalna odpowiedź o niego zahaczy, skupiając się na tym, jak przeciwnik jest “wrażliwy na krytykę”.

19. Zignoruj prezentowane dowody i domagaj się dowodów niemożliwych. Jest to wariant “zgrywania idioty”. Niezależnie od tego, co przeciwnik przedstawi na forum publicznym, uznaj materiał za nieistotny dla tej kwestii i domagaj się dowodów, których przeciwnik nie będzie w stanie dostarczyć (mogą istnieć, ale nie być w zasięgu, mogą już być zniszczone albo skonfiskowane, jak w wypadku broni użytej przez zabójcę). Aby całkowicie uniknąć dyskusji, możesz być zmuszony do zdyskredytowania mediów lub książek jako źródeł, odmowienia uznania świadka za wiarygodnego, albo nawet zaprzeczenia, że słowa rządu lub innych władz mają jakiekolwiek znaczenie.

20. Fałszywe dowody. Kiedy to tylko możliwe, wprowadź nowe fakty lub wskazówki stworzone z myślą, aby wprowadzić rozdźwięk między dowodami przeciwnika. To działa bardzo dobrze w wypadku przestępstw z planem awaryjnym, w których wypadku często faktów nie da się łatwo odróżnić od elementów sfabrykowanych.

21. Wezwij Sąd Najwyższy, Specjalnego Oskarżyciela albo inne wysoko postawione ciało. Możesz osłabić cały proces z korzyścią dla siebie i skutecznie zneutralizować wszystkie delikatne kwestie bez otwartej dyskusji. Powołane dowody i zeznania muszą zostać utajnione. Na przykład, jeśli masz swojego prokuratora, może ci to zapewnić, że Sąd Najwyższy nie zobaczy żadnych użytecznych dowodów, które będą szczelnie zapieczętowane i niedostępne dla późniejszych badaczy. Po uzyskaniu pozytywnego werdyktu, sprawę można uznać za oficjalnie zamkniętą. Zwykle technika ta stosowana jest w celu uznania winnym niewinną osobę, ale może również pomóc przy wrabianiu ofiary.

22. Stwórz nową prawdę. Stwórz swoją grupę ekspertów, autorów, przywódców albo wpłyń na już istniejące struktury, które mogą pomóc sprokurować przychylne zeznania, badania naukowe albo opinii społecznej. W ten sposób, jeśli będziesz musiał już dyskutować o temacie, możesz robić to autorytatywnie.

23. Stwórz większe zamieszanie. Jeśli powyższe nie za bardzo pomaga w odwróceniu uwagi od wrażliwych kwestii albo nie chroni przed niekorzystnym relacjonowaniem przez media wydarzeń, których toku nie da się zatrzymać (jak np. toczące się procesy), stwórz nowe, zastępcze tematy medialne (albo spraw, żeby prasa tak je potraktowała). To pozwoli ci odwrócić uwagę mas.

24. Uciszaj krytyków. Jeśli powyższa metoda nie zadziała, zastanów się, jak permanentnie usunąć przeciwników z obiegu, tak abyś już nie musiał się odnosić do sprawy. Można to osiągnąć przez morderstwo, aresztowanie i zatrzymanie, szantaż, albo oczernienie poprzez ujawnienie materiałów służących do szantażu, albo przez zwykłe zastraszenie i inne groźby.

25. Zniknij. Jeśli posiadasz istotne tajemnice albo wydaje ci się, że ziemia pali ci się pod stopami i nie wytrzymasz temperatury, żeby uniknąć problemów – opuść teren.

H. Michael Sweeney
copyright (c) 1997, 2000 All rights reserved
(Revised April 2000)
http://www.proparanoid.net/truth.htm

Osiem cech dezinformatora

1) Unikanie. Nigdy nie wypowiadają się wprost ani nie wnoszą konstruktywnego wkładu w dyskusje, generalnie unikając cytowania oraz podawania źródeł. Zamiast tego, jedynie sugerują to czy tamto. Praktycznie zawsze zabierają głos z pozycji autorytetu i eksperta, doskonale znającego zagadnienie, bez ujawniania jakichkolwiek danych, usprawiedliwiających taką postawę.

2) Selektywność. Starannie wybierają przeciwników, stosując podejście “bij i uciekaj” wobec zwykłych komentatorów popierających przeciwnika albo skupiając atak na kluczowych oponentach, którzy znani są z bezpośredniości. Gdyby jakiś komentator włączył się w kłótnię, przechylając szalę zwycięstwa na stronę oponenta, atak obejmie i jego.

3) Przypadkowość. Mają tendencję do pojawiania się nagle i jakby przypadkowo, podnosząc nowy, kontrowersyjny temat, bez wcześniejszego udziału w ogólnych dyskusjach na tej konkretnej arenie publicznej. Podobnie lubią znikać, kiedy temat przestaje budzić zainteresowanie. Zostali prawdopodobnie skierowani tam z konkretnego powodu i z konkretnego powodu zniknęli.

4) Praca zespołowa. Często działają grupowo, wspierając się i uzupełniając wzajemnie. To oczywiście może zdarzyć się na każdym forum publicznym, ale tego typu częste wymiany przeważnie towarzyszą forom z udziałem profesjonalistów. Czasami jeden z graczy będzie infiltrował obóz przeciwnika, aby pozyskać dane dla taktyki wątłych argumentów lub jakiejś podobnej, mającej na celu osłabienie przeciwnika.

5) Anty-spiskowość. Prawie zawsze mają w pogardzie “teorie spiskowe” i zazwyczaj również wszystkich tych, którzy w żaden sposób nie chcą uwierzyć, że JFK nie został zabity przez LHO [Lee Harvey Oswald]. Zastanówcie się, dlaczego zatem – skoro tak pogardzają wyznawcami teorii spiskowych – skupiają się na obronie jakiegokolwiek tematu na grupach dyskusyjnych zajmujących się spiskami? Można by pomyśleć, że albo będą próbowali robić durni ze wszystkich i w każdym temacie, albo po prostu zignorują grupy, którymi gardzą. Nasuwa się więc usprawiedliwony wniosek, że mają jakiś skryty powód swojej działalności i poświęcania uwagi tym, którym ją poświęcają.

6) Sztuczne emocje. Dziwny “sztuczny” emocjonalizm i wyjątkowa gruboskórność – zdolność wytrwania nawet w obliczu przygniatającej krytyki i zupełnego braku akceptacji. Prawdopodobnie wynika to ze szkolenia w społecznościach wywiadowczych, że bez względu na dowolnie silne dowody świadczące przeciwko nim, zaprzeczają wszystkiemu i nigdy się angażują się ani nie reagują emocjonalnie. W efekcie emocje dezinformatora mogą wydawać się sztuczne.

Większość ludzi, jeśli na przykład reaguje gniewem, wyraża swoją urazę odpierając zarzuty. Ale typy dezinfo przeważnie mają problem z utrzymaniem “wizerunku” i drastycznie zmieniają swoje udawane emocje i zwykle spokojny i beznamiętny styl komunikacji. To tylko praca i często nie są w stanie tak samo dobrze “odgrywać swojej roli” w medium, jakim jest Internet, jak potrafiliby w bezpośredniej rozmowie czy konfrontacji. Możesz spotkać się z wściekłością i oburzeniem w jednej chwili, nudziarstwem w następnej i gniewem później – emocjonalne jo-jo.

Jeśli chodzi o ich gruboskórność, żadna ilość krytyki nie odwiedzie ich od wykonania zadania. Będą kontynuować stare schematy dezinformacji, niczego w nich nie zmieniając pomimo krytyki, że ich gra jest oczywista. Ktoś bardziej racjonalny, kogo naprawdę obchodzi, co myślą inni, starałby się poprawić swój styl komunikacji, treść i tak dalej, albo po prostu zrezygnowałby.

7) Niespójność. Istnieje również tendencja do popełniania błędów, które zdradzają ich prawdziwe oblicze i motywy. Może to wynikać z nieznajomości tematu lub może być nieco “freudowskie”, że tak powiem, w tym sensie, że być może tak naprawdę w głębi wspierają stronę prawdy.

Zauważyłem, że często przytaczają sprzeczne informacje. Na przykład jeden z takich graczy twierdził, że jest pilotem marynarki wojennej, a swoje braki w zakresie poprawnej komunikacji (ortografia, gramatyka, niespójny styl) przypisywał temu, że skończył tylko szkołę podstawową. Nie znam zbyt wielu pilotów marynarki wojennej, którzy nie mają przynajmniej średniego zawodowego wykształcenia. Ktoś inny początkowo twierdził, że nie zna danego tematu czy sytuacji, a nieco później przypisywał sobie wiedzę z pierwszej ręki.

8) Kolejna cecha: Stała czasowa. Ostatnio odkrytą cechą objawianą na grupach dyskusyjnych jest kwestia czasu reakcji. Istnieją tu trzy sposoby, zwłaszcza gdy w operację tuszowania zaangażowany jest rząd bądź jakiś inny gracz posiadający władzę:

a) Wszelkie posty wysłane na grupą dyskusyjną przez namierzonego zwolennika prawdy mogą skutkować natychmiastową reakcją. Rząd i innych podobnie silnych graczy stać na płacenie ludziom za ślęczenie przy komputerze i czekanie na okazję do wyrządzenia szkody. Ponieważ dezinformacja w grupach dyskusyjnych działa tylko wtedy, gdy czytelnik ją widzi – szybkie działanie jest konieczne, w przeciwnym bowiem razie użytkownicy mogą zostać przeciągnięci na stronę prawdy.

b) Gdy z dezinformatorami mamy do czynienia w bardziej bezpośredni sposób, jak na przykład poczta elektroniczna, konieczne jest opóźnienie – będzie ono zwykle wynosić co najmniej 48-72 godziny. Pozwala to przedyskutować strategię zespołu pod kątem najskuteczniejszej reakcji, jest to również dość czasu, aby w razie konieczności “uzyskać zgodę” lub instrukcje od zwierzchników.

c) Również w przypadku grup dyskusyjnych, poza działaniem opisanym w punkcie a. często można także odnotować przygowanie i odpalenie silniejszej amunicji w tym samym terminie 48-72 godzin – do gry wkracza zespół. Dzieje się tak szczególnie wówczas, gdy będąca na celowniku poszukująca prawdy osoba lub jej komentarze zostaną uznane za ważne w sensie możliwości ujawnienia prawdy. Tym sposobem poważny użytkownik ujawniający prawdę będzie zaatakowany dwukrotnie za ten sam grzech.

Zakończę pierwszym akapitem z wprowadzenia do mojej nieopublikowanej książki “Fatal Rebirth”:

Prawda nie przeżyje na diecie tajemnic, zwiędnie uwikłana w kłamstwa. Wolność nie wyżyje na diecie kłamstw, ulegnie uciskowi. Duch ludzki nie przeżyje na diecie ucisku, stając się w końcu podporządkowanym woli zła. Bóg, jako wcielona prawda, nie pozwoli, by świat na długo pozostał oddany takiemu złu. Dlatego pozwólcie nam na prawdę i wolność, jakich potrzebuje nasz duch … lub dajcie nam umrzeć w ich poszukiwaniu, bowiem bez nich na pewno zginiemy w świecie zła.

H. Michael Sweeney
HMS@proparanoid.com
copyright (c) 1997, 2000 All rights reserved
(Revised April 2000 – pierwotnie SIEDEM cech)

Posted in Me(r)dia | 20 Komentarzy »

Ordery na poduszkach

Posted by Marucha w dniu 2010-04-28 (Środa)

Zgodnie z przewidywaniami nastąpił wysyp teorii spiskowych. Jak grzyby po jesiennym deszczu mnożą się spekulacje i domniemania, że za katastrofą prezydenckiego TU 154 stoją siły ciemności, KGB, rząd i Bóg wie kto jeszcze, bo w dzisiejszym świecie takie wypadki same z siebie się nie zdarzają. To prawda, nie zdarzają się. Ale nie u nas. W kraju nad Wisłą spadają chętnie i często samoloty przeróżne: transportowe, rozpoznawcze, szkoleniowe i takie do wykonywania ewolucji na niebie. Spadają także inne obiekty latające, np. śmigłowce: cywilne i wojskowe. Spadając, udowadniają nie tylko prawo ciążenia, ale i beztroskę, która pleni się tam, gdzie jej być nie powinno.

Po każdej katastrofie jest lament, że mogło do niej nie dojść, gdyby zawczasu ktoś pomyślał. To prawda. Tyle, że u nas zawczasu się nie myśli. Nie robi się tego także po „zawczasie”. Taki kraj. Już zdążyliśmy się przyzwyczaić, a niektórzy nawet polubić, wojskowy ceremoniał żałobny, warty przy trumnach, salwy honorowe, zapach kadzidła, rytm żałobnego marsza, ordery na poduszkach, znicze na ulicach, nekrologi, czarne obwódki na ekranie, telewizyjne wypominki… Ani się spostrzegliśmy, kiedy staliśmy się narodem żałobników i poszukiwaczy mitu, kroczącym od katastrofy do katastrofy. Zakochaliśmy się w dojmującej symbolice, ocierającej się o masochizm. Zachwyciliśmy się ornamentem i powłoką, gubiąc sedno sprawy.

W takich warunkach dojrzewają teorie spisku. Jednej wysłuchałem dzisiaj. Na prezydenta został dokonany zamach, a piloci zostali zamordowani już w Warszawie. Nie kto inny, tylko KGB wymordowała załogę, a samolot (nie wiadomo, kto pilotował) dla większej pewności został nad Smoleńskiem trafiony impulsem elektromagnetycznym, który sparaliżował jego urządzenia sterujące, powodując znaną wszystkim katastrofę. Dalej szło jak u Ludluma: słychać było strzały, nie było ciał, nie było karetek, nic nie działało. Nikt nawet nie znał dokładnej godziny i minuty, w której rozbił się samolot. Czarne skrzynki, telefony komórkowe (w tym prezydenta), pokładowy sejf i laptopy zarekwirowała KGB, która z miejsca zaczęła przy nich majstrować. Jednym słowem koronkowa akcja.

Przez chwilę, na przekór sobie, zacząłem się zastanawiać – a może jednak KGB? Załóżmy, że tak było. Nad Smoleńskiem, przy sztucznie wywołanej mgle, w kierunku samolotu wystrzeliwany jest ładunek elektromagnetyczny o horrendalnej mocy. Trafia w cel, zakłóca lot samolotu. Piloci mogą jedynie bezradnie obserwować swój koniec. Giną wszyscy. W KGB strzelają korki od szampana. Nowa broń zdała egzamin, cel został osiągnięty, samolot rozbija się w taki sposób, że lepiej być nie może. Żadnych śladów. W szeregach przeciwnika przerażenie i rozpacz. Do akcji wkraczają pijarowcy. Pojawia się zbolały i wstrząśnięty Putin. Obejmuje Tuska i przewodnictwo specjalnej komisji. Osiągnięty zostaje cel nr 2 – Rosja zdobywa przewagę polityczną i psychologiczną. Konsumuje dwie pieczenie upichcone na jednym ogniu.

Załóżmy, że tak było. I co? Ano to, że to i tak nasza wina. Jeśli miałaby być to prawda, to sami podaliśmy im prezydenta, szefa sztabu generalnego (przygotowywanego do najwyższych funkcji w NATO) i całą generalicję na tacy. Wyekspediowaliśmy ich tam na własne życzenie, bez wpychania na siłę do samolotu. Nikt się nie zreflektował, ani rząd, ani kontrwywiad, ani Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, ani kancelaria prezydencka, że coś tu jednak nie gra. Żadna, ale to żadna powołana do ochrony państwa służba, żaden jej przedstawiciel, nie dostrzegli zawczasu, że nawet przez przypadek, może się ziścić niewyobrażalny scenariusz uderzający w podstawy bezpieczeństwa państwa. Nie znalazł się w polskich służbach nikt, kto wołałby – niechby i na puszczy – że ten samolot w takim składzie nie powinien wystartować!

Czy się czegoś nauczyliśmy? Ależ oczywiście, że nie. Oto dzisiaj jeden z tygodników informuje: Półtora tygodnia po katastrofie w Smoleńsku trzy najważniejsze osoby w Senacie – marszałek i dwóch jego zastępców – startowały małym sportowym samolotem z podmokłej łąki. Podczas startu samolot zagrzebał się w ziemi i wyciągać go musieli… strażacy. I co? Ano nic. Marszałek Bogdan Borusewicz z rozbrajającą szczerością stwierdził: Proszę się nie martwić, marszałków senatu wybiera się szybko. Co innego gdybym podróżował jednym samolotem z Marszałkiem Sejmu. Mieliśmy dobre intencje. Nomen omen, panowie wracali z pogrzebu Macieja Płażyńskiego.

Czy myślicie Państwo, że tu gdziekolwiek potrzebne jest KGB? Tu wystarczy Polak, taki nasz, beztroski, zawadiacki i zadowolony z siebie. Co tam procedury, co tam zdrowy rozsądek. Przecież tak bardzo polubiliśmy ordery na poduszkach, salwy honorowe, wypominki…

Maciej Eckardt, Nowa Myśl Polska

Posted in Różne | 18 Komentarzy »

Hipoteza kolizji

Posted by Marucha w dniu 2010-04-28 (Środa)

Gwoli w miarę pełnego dokumentowania sprawy podajemy kolejną wersję przyczyn katastrofy prezydenckiego Tu-154 pod Smoleńskiem. Odnosimy się do niej dokładnie tak samo, jak do innych spekulacji – tzn. z wyczekującym sceptycyzmem, biorąc ponadto pod uwagę dość ewidentną antyrosyjskość Naszego Dziennika.

Czy polski Tu-154M, chcąc uniknąć kolizji z rosyjskim wojskowym Iłem-76, wpadł w turbulencje wywołane przecięciem trajektorii lotu obu maszyn?

Jedna z wersji rozważana przez śledczych zakłada, że do katastrofy z 10 kwietnia pod Katyniem doszło na skutek tego, że na kursie polskiego Tu-154M znalazł się rosyjski samolot wojskowy Ił-76. To tłumaczyłoby, dlaczego mjr Arkadiusz Protasiuk zdecydował się na gwałtowne obniżenia kursu samolotu: chciał w ten sposób uniknąć kolizji z potężnym transportowcem, który znalazł się tuż nad prezydenckim tupolewem. Kapitan zdołał wyprowadzić maszynę z turbulencji na prostą. Niesłychanie trudny manewr zapewne zakończyłby się powodzeniem. Gdyby nie drzewa.

Polscy prokuratorzy badają wszystkie możliwe wersje przyczyn i okoliczności zaistnienia katastrofy lotniczej na lotnisku Siewiernyj, w tym prawidłowość postępowania osób odpowiedzialnych za kierowanie ruchem lotniczym – potwierdzili wczoraj w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przedstawiciele Prokuratury Generalnej i Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

– Wszystkie wątki, które się pojawiły, są odnotowywane i podlegają procesowej weryfikacji – mówi płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, pytany, czy badany jest wątek, że przyczyną katastrofy polskiego Tu-154M mogła być chęć uniknięcia kolizji z rosyjskim samolotem. – Jeżeli coś wyszło, jest badane, żadna z tych informacji nie jest pozostawiona sama sobie – podkreślił prokurator.

Hipoteza, że lot prezydenckiego samolotu mógł kolidować z rejsem rosyjskiego iła, pojawiła się po tym, jak stwierdzono, że godzina katastrofy jest wcześniejsza, niż to pierwotnie podawano, i do wypadku mogło dojść co najmniej kilkanaście minut wcześniej. A jak wiadomo z doniesień po tragedii, na lotnisku Siewiernyj próbował wcześniej lądować rosyjski wojskowy transportowiec. Czas tej próby również nie jest precyzyjnie określony. Podawane są wartości od piętnastu minut do pół godziny przed przyjętą na 8.56 polskiego czasu godziną katastrofy tupolewa. Podawane są również informacje o kilkakrotnym podejściu Iła-76 do lądowania (co zarazem tłumaczyłoby, dlaczego na początku pojawiały się relacje świadków mówiące o rzekomych wielokrotnych próbach podchodzenia do lądowania samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 innymi osobami na pokładzie). Czy podczas jednej z tych prób mogło dojść do niebezpiecznego zbliżenia się obu samolotów?

Doktor inżynier Ryszard Drozdowicz z Politechniki Szczecińskiej podkreśla, że podejście do lądowania krążących nad lotniskiem samolotów regulują ścisłe procedury, których piloci muszą bezwzględnie przestrzegać, ponieważ ich niezachowanie grozi wypadkiem. – Jest to ścisła procedura, która to reguluje, musi być ona bezwzględnie przestrzegana, a pełną odpowiedzialność za procedurę kolejności lądowania ponosi kontrola lotów – wskazuje.
Drozdowicz przyznaje, że owszem, dochodzi do kolizji w sytuacjach, kiedy kilka samolotów oczekuje na lądowanie, ale „są to sytuacje bardzo specjalne, np. nie ma kontaktu wzrokowego, nie ma radaru, są fatalne warunki w powietrzu, zerowa widoczność w nocy lub mgła”. Inżynier jest zdania, że nawet przy założeniu, że oba samoloty mogły się spotkać w powietrzu, nie to było przyczyną katastrofy. – Wtedy podejmuje się nadzwyczajne środki, np. nakazuje się zmianę kursu i zmianę wysokości lub bezwzględnie lądowanie maszynie, która może to natychmiast zrobić – mówi Drozdowicz. Uważa, że przyczyna była zupełnie inna i wynikała z awarii Tu-154, a warunki meteorologiczne nie były wówczas krytyczne.

Z kolei inny ekspert, Grzegorz Hołdanowicz, redaktor naczelny miesięcznika „Raport – Wojsko, Technika, Obronność”, stwierdza, że mogło dojść w takiej sytuacji i do katastrofy, oczywiście przy założeniu, że te samoloty spotkały się w powietrzu w tym samym czasie. Hołdanowicz podkreśla, że zbliżenie musiałoby być w tej samej minucie, ponieważ przerwa czasowa już kilku minut powoduje, że np. turbulencje wywoływane przez silniki odrzutowe przestają mieć znaczenie. Drozdowicz zwraca ponadto uwagę, że obie maszyny są podobnej wielkości: 50 m rozpiętości skrzydeł u Iła-76 i 40 m rozpiętości u Tu-154.

Obaj eksperci wskazują, że potwierdzenia takich przypuszczeń można szukać na zapisach czarnych skrzynek i zapisach rozmów rosyjskiego Iła-76 z wieżą kontrolną. Prokurator Rzepa, pytany, czy przesłuchano pilotów rosyjskiego transportowca w przedmiocie okoliczności ich lądowania na Siewiernym, odpowiedział, że nie wie, ale dodał, że „prawdopodobnie będą przesłuchani”.

Prokuratorzy przyznają ponadto, że „co do czasu katastrofy w chwili obecnej nie można jeszcze podać oficjalnie godziny, w której nastąpiło zderzenie samolotu z ziemią, gdyż nadal trwają prace przy odczytywaniu rejestratorów samolotu Tu-154M o numerze bocznym 101”.

Zenon Baranowski, Nasz Dziennik

1. Czy wojskowy Ił-76 próbował podchodzić do lądowania (drugi raz) niemal równocześnie z polskim Tu-154M?
2. Czy była to wojskowa wersja Ił-76 typu AWACS A-50, zwana latającym radarem, naszpikowana elektroniką zdolną zakłócać pracę urządzeń całego lotniska?
3. Czy normalną procedurą jest zezwolenie na rozpoczęcie podejścia do lądowania w bliskiej koincydencji czasowej, w trudnych warunkach pogodowych, dwóm dużym odrzutowcom?
4. Dlaczego Ił-76 wykonał manewr paralelny do tego, który zrobił Tu-154M? Świadkowie mówią o niskim locie z dużym przechyleniem na lewe skrzydło, bardzo blisko ziemi.
5. Czy to rutynowa procedura, że służby zabezpieczające są na miejscu dosłownie chwilę przed lądowaniem polskiej delegacji? Według oficjalnej wersji rosyjskiej, Iłem-76 lecieli funkcjonariusze FSB, którzy mieli zabezpieczać polską delegację. Zgodnie z planem Tu-154M miał lądować o godz. 8.30.
6. Czy rutynową procedurą w Rosji jest, że do zabezpieczenia wizyt międzypaństwowych funkcjonariusze służb używają potężnej maszyny transportowej wykorzystywanej np. w Afganistanie?
7. Czy takim iłem przyleciała do Smoleńska rosyjska ochrona w trakcie wizyty premiera Donalda Tuska?
8. Dlaczego kontrolerzy lotów w Smoleńsku, widząc że Tu-154M ma kłopoty z lądowaniem, nie ściągnęli wszystkich służb ratowniczych?
Akcję uruchomiono kilkanaście minut po katastrofie.

Posted in Różne | 21 Komentarzy »

PKW: 13 komitetów zarejestrowanych, 6 odrzuconych, reszta do poprawy

Posted by Marucha w dniu 2010-04-28 (Środa)

Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała 13 komitetów w wyborach prezydenckich, a cztery wezwała do uzupełnienia dokumentów – poinformował we wtorek dziennikarzy przewodniczący PKW Stefan Jaworski. Sześciu komitetom PKW odmówiła rejestracji.

Do poniedziałku, kiedy to upływał termin zawiadamiania PKW o utworzeniu komitetu wyborczego, do Komisji zgłosiły się 22 komitety. We wtorek drogą pocztową nadeszło jeszcze jedno zgłoszenie. We wtorek PKW zarejestrowała komitety: Janusza Korwin-Mikkego, Krzysztofa Mazurskiego, Gabriela Janowskiego. W poniedziałek podjęła uchwały o rejestracji komitetów: Waldemara Pawlaka, Kornela Morawieckiego, Andrzeja Leppera, Marka Jurka, Bogusława Ziętka, Bronisława Komorowskiego, Romana Sklepowicza, Grzegorza Napieralskiego, Zdzisława Podkańskiego i Jarosława Kaczyńskiego. Zawiadomienie o przyjęciu zgłoszenia doręcza się niezwłocznie pełnomocnikowi komitetu wyborczego.

”Na dzisiejszym posiedzeniu PKW zarejestrowaliśmy trzy komitety, czyli dodając do tego wczorajsze dziesięć, mamy zarejestrowanych trzynaście komitetów. Cztery komitety odesłaliśmy do poprawy, celem uzupełnienia braków formalnych, a sześciu komitetom udzieliliśmy całkowitej odmowy przyjęcia zawiadomienia” – powiedział dziennikarzom Jaworski.

Komisja wezwała do uzupełnienia dokumentów wymaganych do rejestracji komitety: Andrzeja Olechowskiego, Bogdana Szpryngiela, Ludwika Wasiaka i Józefa Wójcika.

Sekretarz PKW Kazimierz Czaplicki powiedział, że w przypadku zgłoszenia komitetu wyborczego Andrzeja Olechowskiego zabrakło dokładnych danych dotyczących miejsca pracy. “Pan Olechowski podał, że wykonuje zawód: samodzielną działalność gospodarczą, natomiast nie podał miejsca, gdzie wykonuje tę działalność. Skoro prowadzi działalność, w zgłoszeniu komitetu powinna zostać podana siedziba” – powiedział Czaplicki.

W przypadku trzech pozostałych komitetów, PKW wezwała również do uzupełnienia danych kandydata dotyczących m.in. miejsca zamieszkania czy miejsca pracy.

Zgodnie z ordynacją wyborczą, jeżeli zgłoszenie przedstawione przez komitet ma wady, PKW niezwłocznie wzywa pełnomocnika komitetu do ich usunięcia w ciągu 3 dni. Jeśli wady nie zostaną usunięte w tym terminie, PKW odmawia przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu komitetu. Postanowienie Państwowej Komisji Wyborczej, wraz z uzasadnieniem, doręcza się niezwłocznie pełnomocnikowi.

PKW odrzuciła zgłoszenia sześciu komitetów wyborczych: Bartłomieja Kurzeji, Dariusza Kosiura, Pawła Soroki, Zdzisława Jankowskiego, Waldemara Urbanowskiego i Pawła Pietrzyka, który nadesłał zgłoszenie we wtorek drogą pocztową. Jak poinformował przewodniczący PKW, przyczyną odmowy rejestracji tych komitetów był brak wymaganej liczby tysiąca podpisów. Zgodnie z przepisami wyborczymi do zgłoszenia komitetu wyborczego dołączone musi być m.in. tysiąc podpisów z poparciem dla kandydata.

Za: hoga.pl

Posted in Polityka | 12 Komentarzy »

Jane Burgermeister w tarapatach

Posted by Marucha w dniu 2010-04-28 (Środa)

Jeden z gości gajówki zwrócił mi uwagę na tekst zamieszczony pod adresem:
http://nowyporzadekswiata.blogspot.com/2010/04/pomoc-dla-jane-burgermeister.html
Pani Jane Burgermeister, odważna dziennikarka, może potrzebować naszej pomocy. Jesteśmy jej to winni. Jeśli zabraknie na świecie ludzi jej pokroju, będą nami poniewierać jak bydłem bez żadnych już przeszkód.

Moi drodzy,

Kobieta, która poświęciła swoją karierę dla sprawy rzetelnego informowania opinii publicznej w.s. zakażonych szczepionek na tzw. “świńską grypę” potrzebuje dzisiaj naszej pomocy.

Zaraz po katastrofie polskiego samolotu w Smoleńsku podawała na swojej stronie http://www.theflucase.com szokujące informacje, jak te o ostatnich decyzjach prezesa Narodowego Banku Polskiego, Sławomira Skrzypka. Obecnie, jedną z hipotez że przyczyną katastrofy mógł być m.in. zamach na S. Skrzypka zajmuje się wiele niezależnych badaczy nie tylko w Polsce. Zaraz po umieszczeniu tej informacji na jej stronie domena theflucase.com zniknęła (!) z sieci. Firma hostingowa GoDaddy poinformowała webmastera, który prowadzi stronę Jane, że ruch na stronie “zablokował inne domeny” i dlatego musieli ją zamknąć – co jest śmiesznym argumentem, zważywszy, że strona Jane zawiera tylko artykuły tekstowe, zero grafiki czy multimediów – a to te obciążają serwer.

Strona nie działa do dnia dzisiejszego, Jane uruchomiła więc ponownie swój blog http://www.birdflu666.wordpress.com by nadal nas informować o przebiegu wydarzeń. 17 kwietnia za ostatnie pieniądze przyjechała do Polski by prowadzić na żywo transmisje wideo – z moja pomocą. Transmisje nie udały nam się gdyż łączność Wi-Fi była ograniczona i “transmisje” obcinało po niecałych 2 minutach. Postawiliśmy więc na zrobienie reportaży, które umieściliśmy kilka godzin po nagraniu materiału. Reportaże zrobiły furorę, szczególnie jeden:
http://www.youtube.com/watch?v=LoUkobHYAlk

W wersji polskiej zamieścił to redmuluc:
http://www.youtube..com/watch?v=zbNYhzGdwjs

Jane uważa, że jej życie było i jest zagrożone. Bank, w którym ma pewne fundusze, nagle zablokował ich wypłacanie; nie znam dokładnie przyczyn, ale faktem jest, że Jane przyjechała do Polski głodna i wyczerpana. Podczas naszej pracy w Krakowie zasłabła. Doszła do siebie, ale teraz otrzymuję od niej alarmujące emaile, że “nie ma nawet na jedzenie”. Niestety, Austriacy są zupełnie inni od Polaków, nie pomogą nawet sąsiadowi. Poza tym jej zdecydowany opór wobec hipokryzji w mediach spowodował, że środowisko dziennikarskie się od niej odwróciło. Okazuje się, że największych przyjaciół ma wśród nas, Polaków. Także Niemcy dużo jej zawdzięczają. Tam jednak nikt nie opublikuje tego, co ja teraz czynię.

Proszę was – jeśli możecie, wyślijcie jej 10-20 Euro, najlepiej przez Western Union. Jeśli nie możecie, to poproście swoich znajomych by pomogli. Absolutnie nieprawdą jest że Jane robi to wszystko za pieniądze. Owszem, miała za co żyć, dopóki żył jej ojciec, lecz kilka miesięcy temu w dość dziwnych okolicznościach zachorował i zmarł.

Jeśli tylko Jane będzie miała wystarczającą ilość gotówki by przetrwać natychmiast was poinformuje.

Podaję kontakt na wysyłkę:

Jane Burgermeister
Gentzgasse 14/9/12
A1180 Vienna
Austria
Tel. 0043 676 9607 929
email: jmburgermeister@gmail.com
http://www.youtube.com/user/obserwuj

Posted in Me(r)dia, Różne | 14 Komentarzy »