Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Voodoosch o Młodociani debile zastępują st…
    Mietas o Putin ogłosił doktrynę globaln…
    Ale dlaczego? o Młodociani debile zastępują st…
    seler o Administrivia
    JW o Młodociani debile zastępują st…
    provincjal o Putin ogłosił doktrynę globaln…
    Siekiera_Motyka o Młodociani debile zastępują st…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (47 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (47 – …
    NyndrO o Trump ostrzegł Iran, że USA są…
    seler o Administrivia
    Piotr Podgórni o „Z bolszewikami nie walcz…
    Easy Rider o Młodociani debile zastępują st…
    bebrave2019 o Wolne tematy (47 – …
    Piotr B. o Układ sił przed 13 paździ…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 493 obserwujących.

Archive for Czerwiec 1st, 2010

Szczerość powodem dymisji

Posted by Marucha w dniu 2010-06-01 (Wtorek)

Bezprecedensowa dymisja prezydenta Niemiec – bo powiedział prawdę?

31 maja Horst Köhler (CDU) ogłosił swoją dymisję z urzędu prezydenta Niemiec w trybie natychmiastowym” – czytamy w specjalnej notatce opublikowanej przez Ośrodek Studiów Wschodnich. “
Polityk sprawujący tę funkcję od 2004 roku umotywował bezprecedensową w historii RFN decyzję troską o prestiż urzędu prezydenta federalnego. Prezydent został bardzo ostro skrytykowany przez parlamentarną opozycję za wypowiedź, w której powiązał udział Bundeswehry w zagranicznych misjach wojskowych z obroną niemieckich interesów gospodarczych. Ustąpienie prezydenta z urzędu pociągnie za sobą znaczące konsekwencje dla polityki wewnętrznej i bezpieczeństwa RFN: dalsze pogorszenie wizerunku koalicji i ostrzejszą krytykę wobec kanclerz Angeli Merkel. Przyczyni się prawdopodobnie również do bardziej rzetelnej debaty o misjach zagranicznych Bundeswehry i obalenia niektórych mitów.

Tło dymisji prezydenta

Bezpośrednią przyczyną dymisji Köhlera była ostra krytyka przez partie opozycyjne jego wypowiedzi dla Deutschlandfunk z 22 maja. Prezydent stwierdził w wywiadzie radiowym, którego udzielił po wizycie w niemieckiej bazie wojskowej w Afganistanie, że kraj tak duży i uzależniony od eksportu jak Niemcy musi bronić swoich interesów takich jak zabezpieczanie dróg handlowych, ponieważ mogą one mieć negatywny wpływ na niemiecki eksport, dochody i miejsca pracy.

Przedstawiciele partii opozycyjnych (SPD, Partia Zielonych, Partia Lewicy) zarzucili Köhlerowi chęć traktowania Bundeswehry jako instrumentu niemieckiej polityki zagranicznej i gospodarczej oraz sugerowanie prowadzenia przez niemieckie siły zbrojne „wojen handlowych”. Opozycja pośrednio zarzuciła prezydentowi, że dopuszcza możliwość działań Bundeswehry sprzecznych z niemiecką Ustawą Zasadniczą. Zgodnie z konstytucją Bundeswehra ma bowiem służyć obronie kraju oraz wypełnianiu zobowiązań związanych z członkostwem RFN w systemach bezpieczeństwa zbiorowego (ONZ) i sojuszu obronnym (NATO).

Zgodnie z zapisami Ustawy Zasadniczej obowiązki prezydenta przejmie przewodniczący Bundesratu (obecnie jest to premier Bremy Jens Böhrnsen, SPD), który będzie sprawował tę funkcję do czasu wyboru nowej głowy państwa. Według konstytucji wybierające prezydenta Zgromadzenie Federalne, składające się w równej części z przedstawicieli Bundestagu i Bundesratu, musi zebrać się w terminie do 30 dni od ustąpienia prezydenta z urzędu. Wybory wyznaczono na 30 czerwca.

Konsekwencje dla polityki wewnętrznej

Horst Köhler, wcześniej m.in. dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego, przewodniczący EBOR-u, został prezydentem RFN w 2004 roku (w maju 2009 roku został wybrany na drugą kadencję). Wybór przez Zgromadzenie Federalne tego nieznanego wcześniej eksperta gospodarczego możliwy był w głównej mierze dzięki aktywnemu promowaniu jego kandydatury przez Angelę Merkel i cały obóz konserwatywny. Köhler cieszył się bardzo dużą popularnością wśród Niemców (ostatnio 70% deklarowało wobec niego sympatię). Mimo czysto reprezentacyjnych zadań, jakie dla prezydenta RFN przewiduje Ustawa Zasadnicza, często, zwłaszcza w pierwszej kadencji, zabierał głos w debacie publicznej na istotne tematy.

Ustąpienie popularnego prezydenta to kolejne z serii wydarzeń osłabiających pozycję chadecji. 26 marca premier Hesji i wiceprzewodniczący CDU Roland Koch, zaliczany do najważniejszych polityków chadeckich ogłosił rezygnację ze wszystkich sprawowanych funkcji, co wywołało ogromne zaskoczenie w Niemczech. Tym samym z eksponowanych stanowisk w krótkim czasie ustąpiło dwóch znanych polityków CDU, jednocześnie wybitnych specjalistów chadeckich ds. polityki gospodarczej. Osłabi to znacznie „frakcję ekonomiczną” partii uznawaną za jeden z najważniejszych jej filarów.

Dymisja Köhlera nasili prawdopodobnie krytykę wobec kanclerz Merkel, która rozgorzała już po dymisji Kocha. Coraz więcej konserwatywnych polityków zaczyna głośno domagać bardziej zdecydowanego stylu rządzenia. Charakterystyczne dla Merkel odwlekanie podjęcia decyzji do ostatniej chwili, wyraźne szczególnie podczas debaty nad pomocą finansową dla Grecji, przegrane przez CDU wybory w Nadrenii Północnej-Westfalii, a także brak jednomyślności kierowanego przez nią rządu CDU/CSU/FDP przełożyły się już na malejące poparcie elektoratu (spadek o 10 punktów procentowych w ciągu miesiąca) dla prowadzącej dotąd w sondażach kanclerz. Rezygnacja Köhlera z urzędu pogorszy znacząco wizerunek koalicji rządzącej oraz doprowadzi do zaostrzenia ataków na kanclerz Merkel, a przez to do otwartego zakwestionowania bezalternatywnego do tej pory jej przywództwa.

Konsekwencje dla polityki bezpieczeństwa

Społeczeństwo w RFN, głównie z powodów historycznych, jest niezwykle sceptyczne wobec udziału niemieckich żołnierzy w zagranicznych misjach wojskowych i poniesionych w nich ofiar. Wśród niemieckich elit wzrasta natomiast przekonanie, iż jakościowy i ilościowy wkład wojskowy RFN w międzynarodowe operacje powinien zostać zwiększony – tego samego zdania są sojusznicy Niemiec w NATO. W konsekwencji od jesieni 2009 roku (również ze względu na wzrost liczby cywilnych i wojskowych ofiar w Afganistanie) nowy rząd zapoczątkował zmiany w debacie publicznej na ten temat. Minister obrony zaczął operować odmienną niż do tej pory terminologią i używać określenia „wojna”, a kanclerz Merkel po raz pierwszy w oświadczeniu rządowym na temat zaangażowania RFN w Afganistanie (z 22 kwietnia) jasno uzasadniła udział RFN w misji ISAF niemieckimi interesami w polityce bezpieczeństwa. Wypowiedzi Köhlera miały być głosem w tej debacie. Nie odnosiły się jednak bezpośrednio do misji w Afganistanie, a raczej do udziału RFN w misjach UE i NATO zwalczających piratów w Zatoce Adeńskiej, które zabezpieczają morskie drogi handlowe, a tym samym interesy gospodarcze RFN.

Rozpoczęta przez władze RFN kampania informacyjna miała na celu podkreślenie związku misji zagranicznych Bundeswehry z niemieckimi interesami w sferze bezpieczeństwa, a przez to zwiększyć społeczną akceptację dla bardziej ofensywnych działań niemieckich żołnierzy w Afganistanie, a w perspektywie również w kolejnych misjach. Publiczne powiązanie interesów gospodarczych RFN z misjami zagranicznymi niemieckiej armii, choć oczywiste w przypadku niektórych misji Bundeswehry, było jednak ze względu na kontrowersyjny temat, przedwczesnym głosem w dyskusji. Gwałtowna reakcja opozycji i ustąpienie prezydenta Köhlera jest pośrednim skutkiem długoletniej polityki przemilczania pewnych kwestii dotyczących wykorzystania Bundeswehry również jako instrumentu polityki zagranicznej RFN”.

Justyna Gotkowska, Marta Zawilska-Florczuk
Za: osw.waw.pl

Posted in Polityka | 15 Komentarzy »

Czarne skrzynki

Posted by Marucha w dniu 2010-06-01 (Wtorek)

Mit czarnej skrzynki runął

Polityczna decyzja premiera Donalda Tuska o natychmiastowej publikacji całego zapisu tzw. czarnej skrzynki Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia po Smoleńskiem była – mimo wszystko – zaskoczeniem. Przede wszystkim zaskoczeniem dla sztabu Jarosława Kaczyńskiego. W ciągu 24 godzin od przekazania zapisów czarnej skrzynki przez Rosjan min. Jerzemu Millerowi opinia publiczna w Polsce zapoznała się z jej treścią (w części do tej pory odczytanej). Jeszcze wczoraj po południu media donosiły, że Rosjanie – owszem – przekazali zapis ze skrzynek stronie polskiej, ale zastrzegli (w podpisanym memorandum), że nie godzą się na ich publikację. Jak się okazało był to zapis czysto formalny, zgodny z tzw. konwencją chicagowską, która zabrania publikacji jakichkolwiek materiałów z dochodzenia. Niektóre media w Polsce triumfalnie pytały w porannych czołówkach gazet: „Co chcą ukryć Rosjanie?”.Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Dlaczego sztab J. Kaczyńskiego i on sam nie wykazał wobec tego faktu entuzjazmu? Z dwóch powodów. Po pierwsze, postulat natychmiastowego ujawnienia zapisów z czarnej skrzynki i przekazania jej stronie polskiej – był jednym z fundamentów kampanii wyborczej. O ile sam prezes PiS tego nie tak ostro nie podnosił, to media stanowiące zaplecze jego kampanii uczyniły z tego główne narzędzie ataku na obóz Tuska i Komorowskiego. W sztabie Kaczyńskiego zakładano, że do 20 czerwca nic się w tej kwestii nie zmieni. Szybkość decyzji Tuska i ujawnienie całości zapisu – były więc zaskoczeniem. Jest i druga przyczyna – zapis przedstawiony opinii publicznej nie jest korzystny dla sączonych w mediach popierających Kaczyńskiego teorii spiskowych. Więcej – dla wielu jest on raczej dowodem na to, że główną przyczyną katastrofy był strach załogi Tu-154 przed konsekwencjami nie wylądowania na lotnisku w Smoleńsku, a konkretnie strach przed reakcją Lecha Kaczyńskiego. W ujawnionych zapisach jest to aż nadto widoczne. I mniejsza o to, że na tej podstawie nie można jeszcze jednoznacznie określić przyczyn katastrofy. Warto tylko dodać, że strona przeciwna na podstawie o wiele bardziej skromnych dowodów (czy przesłanek) wysuwała kategoryczne wnioski typu: „To był zamach” („Gazeta Polska”).

Nie podlega kwestii, że decyzja o takim trybie ujawnienia zapisów była decyzją polityczną. Podjął ją Donald Tusk poirytowany falą spekulacji w dużej mierze wymierzonych w niego osobiście. Podjął ją chcąc wytrącić sztabowi Kaczyńskiego oręż z ręki. Ale w takim scenariuszu zainteresowana była też Moskwa, także coraz bardziej zdenerwowana regularnie pojawiającymi się zarzutami pod jej adresem (np. w telewizji publicznej). Dlatego zdecydowali się nawet na złamanie uregulowań konwencji chicagowskiej.

Co to wszystko oznacza i czym to będzie skutkować? Na pewno jest to kluczowy moment kampanii wyborczej, która do tej pory toczyła się ślamazarnie. Dzisiaj to się skończyło. Odmowa wzięcia udziału w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego przez J. Kaczyńskiego, demonstracyjne wysłanie na to posiedzenie pełnomocnika (nota bene wyjątkowo źle dobranego) oraz publiczne oświadczenie szefa PiS, ze nie należy wierzyć państwu rosyjskiemu – kończą czas sielankowej kampanii. Tyle tylko, że wydarzenia te niewiele zmienią w układzie sił – zwolennicy J. Kaczyńskiego będą nadal święcie przekonani, że ujawnienie zapisów to dalszy ciąg rosyjsko-tuskowego spisku.

Jednak celem Tuska wcale nie było ich przekonanie, że tak nie jest. Celem było zatrzymanie dopływu do obozu Kaczyńskiego nowych zwolenników, ograniczenie go do tych rozmiarów jaki ma teraz. Reakcja obozu Kaczyńskiego świadczy o tym, że plan Tuska ma szansę na realizację. W zastawione wnyki prezes PiS wchodzi – jak się okazuje – dosyć łatwo.

Jan Engelgard, Nowa Myśl Polska

“No to mamy problem”; opublikowano stenogramy z czarnej skrzynki TU-154M

W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść” – mówił dowódca załogi Arkadiusz Protasiuk do dyrektora z MSZ Mariusza Kazany na ok. kwadrans przed katastrofą w Smoleńsku – czytamy w depeszy PAP.

“Warunków do lądowania nie ma” – mówił do załogi na ponad kwadrans przed katastrofą kontroler ruchu lotniczego w Smoleńsku.

Dowódca samolotu prezydenckiego odpowiedział: “Dziękuję, jeśli można to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie pogody, to odejdziemy na drugi krąg”.

Dowódca załogi mjr Protasiuk dodał, że “spróbujemy podejść, zrobimy jedno zejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie”. “Jak się okaże (niezrozumiałe), to co będziemy robili?” – “Paliwa nam tak dużo nie wystarczy do tego (niezrozumiałe)” – usłyszał w odpowiedzi. “No to mamy problem” – takie słowa Kazany odnotowuje stenogram.

Po około czterech minutach rozmów na inne tematy, w stenogramie znajduje się zdanie Kazany: “Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić” oraz inna jego niezrozumiała wypowiedź.

Ziemia przed tobą

Na minutę przed katastrofą system TAWS po raz pierwszy sygnalizował “TERRAIN AHEAD” (ziemia przed tobą). Załoga podała, że jest 100 m nad ziemią. Kontroler lotu z wieży lotniska w Smoleńsku dał komendę “Horyzont”, gdy samolot był 40 m nad ziemią, 10 sek. przed upadkiem.

Zarejestrowano ostrzeżenie systemu TAWS o godz. 8.40 i 6 sekund czasu polskiego. Automatyczny głos powiedział: “TERRAIN AHEAD”. 9 sekund wcześniej załoga komunikowała, że jest 400 metrów nad ziemią. Ostrzeżenie TAWS powtórzyło się po 25 sekundach i jeszcze raz, po kolejnych 10 sekundach. Piloci informowali, że są 200 i 100 metrów nad ziemią.

O godz. 8.40 i 42 sekundy TAWS podawał kilkakrotnie: PULL UP (do góry). Załoga meldowała, że jest 90 metrów nad ziemią. Gdy byli jeszcze 10 metrów niżej, osoba oznaczona jako drugi pilot powiedział “odchodzimy”.

O 8.40 i 53 sekundy załoga podawała, że jest na wysokości 50 metrów od ziemi. To wówczas kontroler wieży powiedział: “Horyzont 101″, który jest nakazem zakończenia procedury zniżania. Powtórzył to jeszcze raz trzy sekundy później. Katastrofa nastąpiła 10 sekund później.

Ostatnie sześć sekund

Sześć sekund dzieli zarejestrowany na “czarnych skrzynkach” odgłos zderzenia skrzydła samolotu z drzewami, od końca zapisu na rejestratorze. Dramatyczny zapis kończy się słowami przekleństw, wykrzyczanymi przez załogę.

O godz. 8:40 i 59 sekund stenogram odnotowuje “Odgłos zderzenia z drzewami”, na co reakcją jest okrzyk: “K…a m.ć!” drugiego pilota.

Potem słychać komendę z wieży kontrolnej: “Odejście na drugi krąg!”.

Ostatnim zapisem stenogramu jest krzyk nierozpoznanej osoby w kabinie “K……aaaa…!”.

Rejestrator zakończył pracę o godz. 8.41 i 5 sekund czasu polskiego.

Hypki: to było podejście do lądowania

Zapis rozmów z kokpitu Tu-154 potwierdza, że samolot był sprawny i schodził do lądowania – powiedział sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa Tomasz Hypki.

– W stenogramie nie ma specjalnych niespodzianek, załoga realizowała podejście do lądowania, wszystko wskazuje, że samolot był sprawny, prawidłowo pracowały wysokościomierz i TAWS – skomentował Hypki opublikowany zapis rozmów. Dodał, że rozmowy świadczą też, że kontrola lotów widziała samolot na radarze.

Zaznaczył, że wypuszczenie klap, podwozia i reflektorów potwierdza – wbrew niektórym opiniom – iż załoga podchodziła do lądowania.

za: rp.pl

Posted in Różne | 65 Komentarzy »

Fala antyizraelskich protestów (z których nic nie wyniknie)

Posted by Marucha w dniu 2010-06-01 (Wtorek)

Przywódcy arabskiej ludności Izraela, liczącej ok. 1,3 mln, zaapelowali o przeprowadzenie strajku generalnego oraz do masowych demonstracji w proteście przeciwko atakowi okrętów izraelskich na konwój statków z pomocą dla Strefy Gazy.

W wielu krajach odbyły się demonstracje antyizraelskie.
Do protestów ludności arabskiej w kilku miastach izraelskich doszło już poniedziałek, w tym do starć z policją, która użyła gazów łzawiących w odpowiedzi na kamienie rzucane przez demonstrantów.

W Hajfie, Tel Awiwie i kilku innych miastach odbyły się kontrdemonstracje Izraelczyków popierających zatrzymanie statków konwoju.

Napięta sytuacja panuje w Jerozolimie, zwłaszcza w rejonie starej, zabytkowej części miasta, gdzie kupcy arabscy ogłosili strajk. Skierowano tam dodatkowe oddziały policji. Wzmocnione siły policyjne skierowano też do Tel Awiwu i portowych miast Jaffa oraz Ashdod, gdzie znajdują się statki zatrzymanego w poniedziałek konwoju.

Do dalszego wzrostu napięcia w Izraelu doszło po rozejściu się pogłoski, iż podczas ataku na konwój ranny został jeden z radykalnych przywódców palestyńskich Rajed Salah. Pogłoski tej nie potwierdziły źródła izraelskie.

Szczególnie gwałtowne demonstracje odbyły się w Turcji. Tłum atakował izraelski konsulat w Stambule usiłując wedrzeć się do środka a premier Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że „nie będziemy milczeć wobec tego nieludzkiego terroryzmu państwowego”. Według mediów, większość z dziewięciu zabitych podczas ataku na konwój to Turcy. Erdogan przerwał podróż po krajach Ameryki Łacińskiej i powrócił do kraju na wieść o incydencie.

W Europie do najgwałtowniejszych protestów antyizraelskich doszło w Grecji. W Atenach ok. 3500 osób demonstrowało przed ambasadą Izraela wznosząc okrzyki „Ręce precz od Gazy !” i „Wolna Palestyna !”. Wznoszono barykady z opon samochodowych, które następnie podpalano. Doszło do starć z policją, która użyła gazów łzawiących.

Do starć z policją w rejonie ambasady izraelskiej doszło również w Paryżu. Ok. 2000 demonstrantów wznosiło okrzyki „Niech żyje wolna Palestyna !”.

W Szwecji ponad 5000 osób pokojowo demonstrowało przed ambasadą izraelską.

Demonstracje na mniejszą skalę odbyły się w Rzymie i kilku innych włoskich miastach.

Rządy Grecji, Egiptu, Szwecji, Hiszpanii i Danii wezwały ambasadorów izraelskich domagając się wyjaśnień. Hiszpania i Francja potępiły „nieproporcjonalne użycie siły”. Natomiast Niemcy i Stany Zjednoczone wezwały do niezwłocznego zbadania okoliczności incydentu ale uchyliły się od jednoznacznego zajęcia stanowiska. Biały Dom oświadczył, że usiłuje dowiedzieć się czegoś więcej „o tej tragedii”.

Do protestów przeciwko atakowi na konwój doszło też przed nowojorską siedzibą ONZ, gdzie na nadzwyczajnym posiedzeniu obraduje Rada Bezpieczeństwa.

Za: http://wiadomosci.onet.pl/2178525,12,fala_antyizraelskich_protestow,item.html

Od admina:
Ponieważ USA z wiadomych powodów nie potępi Izraela (i przypuszczalnie nie zrobią tego Niemcy), wszystkimi protestami będzie sobie można co najwyżej podetrzeć odwrotną część ciała.

Posted in Polityka | 31 Komentarzy »

Kiedy zaczną się śmiać

Posted by Marucha w dniu 2010-06-01 (Wtorek)

Na początku XIX w. cesarz Napoleon Bonaparte prowadził wiele wojen. Działania militarne toczone na różnych frontach nie tylko pochłaniały bardzo wiele ofiar, ale stanowiły dla Francji również ogromne obciążenie ekonomiczne. Ministrem policji był Joseph Fouché, który żelazną ręką pilnował porządku, a miał w tym ogromne doświadczenie, bo podczas rewolucji francuskiej był odpowiedzialny za masowe mordy i stąd przylgnął do niego przydomek “kat z Lyonu”.

Ciężar finansowania wojen został przerzucony na społeczeństwo. Po podniesieniu podatków cesarz pyta Fouchégo o nastroje. – Narzekają, Sire – odpowiada minister. – To można podnieść podatki. Na kolejnym spotkaniu znowu pada pytanie o nastroje. Fouché odpowiada: – Przeklinają, Sire. – Podnieście jeszcze bardziej podatki – rozkazuje cesarz. Po kolejnej fali podwyżek znowu pyta: – I jak nastroje? – Sire, śmieją się! Napoleon spochmurniał i wydał polecenie, by obniżyć podatki.

Ta anegdota ma przesłanie uniwersalne. Ukazuje starą zasadę socjotechniczną, że jeżeli społeczeństwa narzekają na rządzących, to nie jest jeszcze powód do obaw. Natomiast jeśli obywatele zaczynają się śmiać, to dla władzy zaczyna być bardzo groźne, bo oznacza, że sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Ta prawidłowość dotyczy nie tylko systemów totalitarnych, które przy pomocy całego aparatu przymusu potrafiły zwalczać satyrę, ale również współczesnych demokracji.

W czasach PRL kabarety były pod szczególnym nadzorem cenzury, a dowcipy o aparatczykach partyjnych opowiadano po cichu i w zaufanym gronie, bo za “polityczne” kawały można było trafić do więzienia [Dziś nie ma już kabaretów, co najwyżej żenujące dowcipy o Kościele albo o wieśniakach, na poziomie dla półinteligentów – admin].

Dziś słyszymy o kryzysie w Grecji i bezprecedensowym “pakiecie ratunkowym” dla tego kraju, o kłopotach gospodarczych Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, a niektórzy przepowiadają nieuchronny upadek euro, które jest bardziej walutą ideologiczną niż ekonomiczną. A to wszystko oznacza, że Unia Europejska będzie podwyższała podatki, tym bardziej że szefem tego tworu jest Herman Van Rompuy, zadeklarowany zwolennik wprowadzenia ogólnoeuropejskiego podatku.

O podwyższaniu podatków słyszymy również w Polsce. Pojawiła się koncepcja wprowadzenia podatku powodziowego. Kierowców już grabią spółki prywatne, które w imieniu gmin administrują fotoradarami traktowanymi przez lokalne władze nie jako środek zwiększenia bezpieczeństwa na drogach, lecz jako źródło uzupełniania budżetu. Rząd Donalda Tuska rozważa wprowadzenie tzw. zielonego podatku, czyli specjalnej przymusowej corocznej opłaty od właścicieli pojazdów. Skala podatku byłaby uzależniona od rocznika pojazdu. Im starszy – tym więcej płaciłby jego właściciel. Oznacza to, że dodatkowe obciążenie uderzyłoby przede wszystkim w uboższych obywateli, których nie stać na nowe samochody.

Specjalista od podatków i były wiceminister finansów prof. Witold Modzelewski twierdzi, że w Polsce ze względu na sytuację budżetu w niedługim czasie należy się spodziewać podwyższenia podatków. Szczególnie tych pośrednich, czyli VAT i akcyzy, co oznaczać będzie wzrost cen towarów i usług oraz nośników energii. Niewykluczone, że nasili się tendencja, by przeforsować podatek od wartości nieruchomości (katastralny), na co naciska lobby samorządowe, upatrując w nim znakomity sposób na zwiększenie budżetów gmin. Ponieważ większość Polaków jest właścicielami nieruchomości, więc prawie każda rodzina zostałaby znacząco uderzona po kieszeni.

Wszystko to razem oznacza, że wzrosną koszty życia, bo więcej będziemy płacili za wszystko, w tym również za artykuły niezbędne do życia. Już dziś poszerza się sfera ubóstwa. A co będzie w najbliższej przyszłości? Sytuacja jest zatem taka, że nie wiadomo, czy jeszcze narzekać, czy już zacząć się śmiać.

Jan Maria Jackowski, Nasz Dziennik, 29. – 30.05. 2010

Posted in Gospodarka | 18 Komentarzy »

List Andrzeja Leppera

Posted by Marucha w dniu 2010-06-01 (Wtorek)

Kto się boi prawdy o “seksaferze”?
01.06.2010

Dziś o kolejny miesiąc sędzina orzekająca w sprawie tzw. “seksafery” przesunęła termin wydania pisemnego uzasadnienia wyroku kończącego proces w I instancji. Mimo, że normalnie spisanie uzasadnienia trwa 30 dni, to w tym przypadku nie mogę się doczekać jakichkolwiek argumentów już blisko piąty miesiąc!

Czyżby sędzia do dziś nie wiedziała dlaczego podjęła taką, a nie inną decyzję? Czy brak jej argumentów na rzecz obrony własnego stanowiska? Czy może po prostu nie ma czym go podeprzeć? Kto boi się prawdy o seks aferze? Kto uniemożliwia mi podjęcie dalszych kroków prawnych w celu pokazania wymiarowi sprawiedliwości oraz opinii publicznej dowodów na kłamstwa rzucane na prawo i lewo przez osobę, która jest w dzisiejszej Polsce uznawana za wiarygodnego świadka, mimo, że prokuratura zarzuca jej oszustwa i defraudacje?

Ja chcę tylko prawdy i sprawiedliwości! Chcę skorzystać z pełnego prawa do obrony, bo jeśli będzie mi tylko ono dane, to nie mam wątpliwości, że oczyszczę się w tej sprawie tak, jak w sprawie prowokacji służb specjalnych przeciwko mnie nazwanej przez media tzw. “sprawą gruntową”, gdzie po kilku latach ja jestem oficjalnie uznany za pokrzywdzonego, a człowiek, który spędził w “tymczasowym” areszcie 700 dni, bo znał Andrzeja Leppera zostaje przed sądami bez jakiegokolwiek wyroku.

Mam nadzieję, że nie będę musiał czekać w nieskończoność i podkreślam, że żądam, by uzasadnienie zostało wydane jak najszybciej, ale pragnę tylko przypomnieć, że dopóki go nie będzie jakiekolwiek mówienie, że zostałem nieprawomocnie, bo tylko o takim wyroku można w ogóle mówić skazany w “seksaferze” jest zwykłym zniesławieniem – integralną częścią wyroku jest bowiem jego pisemne uzasadnienie, a póki go nie ma, mamy jedynie zapowiedź skazania.

Andrzej Lepper, z Intermetu.

Posted in Różne | 20 Komentarzy »