Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy taki tekst mógłby się ukazać w Polsce?

Posted by Marucha w dniu 2010-06-03 (Czwartek)

Szwedzka, sympatyzująca z socjaldemokracją popołudniówka „Aftonbladet”, opublikowała krótkie wskazówki, jak można bojkotować Izrael, w oparciu o treści na stronie internetowej http://www.bojkotta-israel.org.

Bojkotować Izrael oznacza między innymi: nie kupować izraelskich produktów. Oto ich lista:

– Owoce i warzywa marki Jaffa, Carmel i Top.
– Sól morska Jozo.
– Mrożona żywność wegetariańska (wszystko oparte na soi i proteinach z pszenicy) pochodzące z firmy Hälsans Kök [Dosł. Kuchnia Zdrowia – admin]
– Wina Chardonnay 2517, Yarden i 2518 Mount Hermon Red (oznakowania wg. firmy Systembolaget).
– aparat do wytwarzania wody sodowej Soda Stream.
– Ekologiczne lemoniady, sok pomarańczowy i grapefruitowy z sieci Konsum.
– Sok pomidorowy Eldorado.
– Kremy firmy Ahava i DSD.
– Woda pitna dla biur firmy Eden Springs.
– Kredki szkolne Omega.
– Produkty IT: WizLan, Checkpoint, RiT, RadGuard, Algorithic, Ossi Scandinavia AB.
– Program komputerowy ICQ.
– Podróże liniami lotniczymi El Al.
– Produkty oznaczone kodem kreskowym 729, który oznacza państwo Izrael lub izraelskie państwowe przedsiębiorstwo eksportowe Agrexo.

Sven av Stockholm

Od admina: Wyobraźmy sobie, co by się działo w Polsce po opublikowaniu podobnego tekstu…

Komentarzy 28 to “Czy taki tekst mógłby się ukazać w Polsce?”

  1. Górecki said

    Dzialo by sie dzialo :

    1°- KRZYKI WRZASKI AJAJAJ : „antysemitzym”, „antysemita”, „antysemici” !!!

    2°- PROCEDURA PRZYSPISZONA : „antysemitzym”, „antysemita”, „antysemici” !!!

    3°- ZLIKWIDOWANIE NAKLADU WSZELKIMI SPOSOBAMI I ZUPELNIE PO CICHU…

    4°- OSOBNIK I JEGO SRODOWISKO ORAZ INSTYTUCJA WPLATANE W ZAMET SMIERTELNY.

    To by sie dzialo.

  2. skarpeta said

    No fakt, jesli o Polske chodzi to by nas zjedli. Szkoda mi tylko tych porządnych ludzi, którzy muszą zmagać się z polityczną nawałnicą faszystów. Facet sobie rozkręcił biznes, pewnie zap**rdala od rana do nocy trzymając wszystko na dobrym kursie, a tu mu jakaś szwedzka baba nogę podkłada, że on niby faszysta. Cóż, gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Szkoda mi tylko tych porządnych ludzi. Swołocz zawsze gra pierwsze skrzypce, bo u nich moralność wisi obok kibla na rolce, a porządni ludzie płacą za to. Po obydwu stronach.

  3. spokojny said

    Co tam zydowski towar ,bez niego da sie zyc ale powiedzcie co bedzie jak zydowskim bankom w Polsce pod plasczykami roznych panstw powie sie :

    WON Z POLSKI !

    Miejmy nadzieje ,ze tak sie stanie gdy POLAK ZOSTANIE PREZYDENTEM .
    Gdy glosujesz na Leppera ickow bierze cholera !

  4. Marucha said

    Widzę, że p. Skarpeta (#2) wierzy w mit „porządnego Żyda”…

  5. Proponuje haslo (ktos , kiedys umiescil je na tym blogu) — Tasiemiec nie jest czescia organizmu w ktorym mieszka .

  6. aga said

    Artykuł pochodzi z roku 2007-05-02, ale warto go odświeżyć, dla przypomnienia zasług Kaczyńskich, jakie wnieśli – dla Polski i Polaków!

    WARTO BYĆ POLAKIEM,

    ZWŁASZCZA WŚRÓD PRZYBŁĘDÓW

    Pierwsza część tytułowej tezy, jakkolwiek oczywista dla każdego Polaka z krwi, kości i duszy (czytaj: nie tylko po mieczu i kądzieli ale także po wierze, języku, historii oraz dumie narodowej wypływającej z wszystkich wymienionych „parametrów”) jest coraz częściej używana i nadużywana przez politycznych hochsztaplerów usiłujących zbijać kapitał na deklarowanym – bo przecież nie faktycznym – związku ze społeczeństwem, które chcą okraść, ogłupić i przyporządkować własnej nacji.

    Niech nikt nie myśli, że sięgnę tutaj po przykład „najwybitniejszych z Polaków” w rodzaju Władysława Bartoszewskiego czy Bronisława Geremka. To byłoby zbyt proste, znacznie poniżej intelektualnych możliwości przeciętnego Polaka (bez cudzysłowu). Chociaż… Nie od rzeczy przy tej okazji wydaje się zaakcentowanie wyjątkowej bezczelności obydwu ww. obywateli PRL/RP narodowości żydowskiej. Żaden z nich nie potrafi do dzisiaj wypowiedzieć poprawnie po polsku choćby jednego zdania, preferując charakterystyczny dialekt żydłacząco-memłający. A przecież jedzą polski chleb od lat z górą siedemdziesięciu. Ba, określenie „jedzą” wydaje się wyjątkowo nie na miejscu, zważywszy uzyskiwane przez obydwu koczowników plemiennych przywileje, apanaże, honoraria, splendory, tytuły, ordery i funkcje. Oni po prostu zażerają się polskim chlebem, za nic mając odrobinę szacunku dla narodu, któremu to wszystko zawdzięczają.

    Mimo wszystko, stawiam sobie dekonspiracyjną lub – jak kto woli – lustracyjną poprzeczkę znacznie wyżej. Odpuszczam Bartoszewskiego i Geremka na rzecz obywateli PRL/RP z absolutnie najwyższej półki – prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego. Zwłaszcza, że obydwaj co rusz podkreślają, że „warto być Polakiem”.

    Sęk w tym, iż tutaj same deklaracje nie wystarczą. Polskość bowiem to określenie narodowości, a tej nie uzyskuje się z samego faktu posiadania obywatelstwa RP, czy – wcześniej – PRL. Przypisane konstytucją prawa obywatelskie dla marszałka Rokossowskiego lub piłkarza Olisadebe wcale nie są równoznaczne z obowiązkiem uznawania ich za Polaków. Takie same zasady kwalifikowania dotyczą Kaczyńskich i faktu tego nie są w stanie zmienić nawet rekomendacje „Gazety Polskiej” czy Radia Maryja.

    Moi anonimowi informatorzy podający się za „narodowców” co rusz przysyłają na adres „MOTO” ulotki z których wynika, że tak naprawdę Kaczyńscy to Żydzi o nazwisku Kalkstein, koszerni zarówno ze strony matki (w judaizmie rzecz najważniejsza), jak i ojca, byłego lektora PZPR na Politechnice Warszawskiej.

    Przyjmuję te informacje w dobrej wierze, choć dla żydowskości Kaczyńskich znajduję potwierdzenie przede wszystkim w ich wyborach politycznych, bardzo łatwych do rozszyfrowania i udokumentowanych m.in. takimi faktami jak działalność w KOR, kolaboracja z komunistycznymi oprawcami (Jaruzelski, Kiszczak) przy „okrągłym stole”, wstrzymanie ekshumacji w Jedwabnem czy wyjątkowa łatwość w podejmowaniu decyzji o wysyłaniu polskiego „mięsa armatniego” do Iraku i Afganistanu.

    Pod względem genealogicznym najważniejsi obywatele RP też nie za bardzo mają się czym chwalić. W specjalnym dodatku do żydokomunistycznej „Polityki” przedstawia się ich jako potomków rodów rosyjskojęzycznych z Odessy i Galicji, nie wykluczając wariantu białoruskiego. Ot, na moje wyczucie internacjonalizm typowy dla koczowników plemiennych określanych mianem tzw. Żydów chazarskich, masowo najeżdżających wschodnie rubieże niegdysiejszej „Rzeczypospolitej Obojga Narodów”.

    Jest jeszcze ślad najbardziej wiarygodny, bo pochodzący ze specjalnego informatora prasowego wydanego przy okazji ubiegłorocznej, majowej wizyty Papieża Benedykta XVI w Polsce. Tego rodzaju wydawnictwa podlegają kontroli zarówno ze strony kościelnej, jak i rządowej. Jadwiga Kaczyńska, matka prezydenta i premiera, przedstawiona jest tam jako reprezentantka „spolonizowanej rodziny litewskiej”. Kłóci się to wprawdzie z jej wizerunkiem fizycznym (takie „Litwinki” spotkać można było najczęściej wśród żydowskich „elit” dawnego ZSRR), rodowym nazwiskiem jej matki (Fyuth) oraz faktem pracy naukowej w Instytucie Badań Literackich PAN, okraszonej wydaniem monografii żydomasona Jana Józefa Lipskiego ale niech tam…

    Przyjmijmy zatem wariant z Litwą, jako ziemią rodową Jadwigi Kaczyńskiej i jej przodków. Sęk w tym, że akurat tam, po zawarciu unii polsko-litewskiej, najłatwiej było można uzyskać status „polskiego szlachcica”. Bez względu na to, czy było się Litwinem czy też Żmudzinem, Żydem, Tatarem lub Rusinem. Praktycznie wystarczyło przyjąć chrzest, aby dołączyć do szlachty i to szlachty nie byle jakiej, bo herbowej. Cóż z tego, że zazwyczaj był to herb typu „rów przez d**ę”. Z czasem prozaiczne początki „stanu szlacheckiego” szły w zapomnienie na rzecz legend np. o bojarskiej przeszłości.

    Zresztą, nawet gdyby ta bojarska przeszłość znajdowała odbicie w faktach, to i tak utożsamianie rodowodu litewskiego z polskością uznać trzeba za ewidentne nadużycie. Nie tylko dlatego, że Litwa to kraj mieniący się suwerennym, a na dodatek równoprawnym Polsce w strukturach unijnego kołchozu. Bezprecedensowa – nawet w zestawieniu z Katyniem – skala i okrucieństwo mordów dokonanych ponad 60 lat temu przez Litwinów na polskiej inteligencji (vide: Ponary pod Wilnem) jednoznacznie przekreśla jakiekolwiek manipulacje w tym względzie.

    Obydwaj Kaczyńscy powinni być zatem bardziej ostrożni w szermowaniu swoją polskością i głoszeniu, że ich wersja RP jest najlepsza i jedynie słuszna. Polak z krwi, kości i duszy potrafi bowiem – jak nikt inny na świecie – oddzielić ziarno od plew. Ba, nie da się nawet złapać na „polskość” demonstrowaną w wymiarze pozapolitycznym. Gdy widzę osobników o jednoznacznie łajzowatych posturach, nigdy nie kojarzonych z jakimkolwiek sentymentem do sportu (czego nie sposób odmówić np. Kwaśniewskiemu czy Tuskowi), a teraz próbujących robić za super kibiców, to ogarnia mnie pusty śmiech. Zwłaszcza, że „kibicowanie” Kaczyńskich vel Kalksteinów dotyczy akurat tych dyscyplin, w których Polacy coś znaczą (skoki narciarskie, siatkówka, piłka ręczna) lub znaczyć mogą (piłka nożna).

    Z drugiej strony, ta żydowska para dobrze wie, na czym można zrobić geszeft. I nie waha się zaryzykować nawet wariantu z postawieniem Kaczyńskiego – premiera na czele komitetu organizacyjnego finału futbolowych mistrzostw Europy. Finał dopiero w roku 2012, natomiast wybory parlamentarne już za dwa lata. Kalkulacja wydaje się prosta; miliony polskich kibiców raczej nie będą chciały ryzykować organizacyjnego bajzlu po ewentualnej zmianie władzy. Koszerny duet pozostanie zatem nienaruszony.

    Tak będzie zawsze, jeśli nie zrozumiemy podstawowej prawdy: Skoro podkreśla się żydowskość osób kojarzonych pozytywnie, że wymienię np. Alberta Einsteina (fizyk) czy Artura Rubinsteina (pianista) to dlaczego nie zastosować tego samego klucza wobec osób publicznych, piastujących najwyższe funkcje lub uchodzących za niekwestionowane autorytety. Zwłaszcza w kraju, który a priori kojarzony jest z antysemityzmem i prześladowaniem osób innej narodowości niż polska, innego wyznania niż rzymskokatolickie i innych preferencji seksualnych niż naturalne, damsko-męskie.

    Lech i Jarosław Kaczyńscy lokowani są aktualnie na pozycjach pierwszego i trzeciego obywatela RP. Dodajmy gwoli ścisłości, że formalnie drugie miejsce przypisane jest nowemu marszałkowi Sejmu RP Ludwikowi Dornowi, akurat Żydowi przechrzczonemu od niedawna na katolika, a i marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz też nie psuje tezy o żydowskim rodowodzie namiestników „Rzeczpospolitej” – jak często określają oni sami Polskę.

    Od bliźniaków i ich wasali zależy czy pod skrótem RP będziemy rozumieli Rzeczpospolitą Polską czy Republikę Przybłędów. Póki co, potomkowie „spolonizowanej szlachty litewskiej” zdecydowanie mocniej realizują wizję drugiej wersji RP. To ich bandyckie prawo. Ale my, Polacy z krwi, kości i duszy nie musimy tego prawa przyjmować za swoje.

    Rzeczywiście, warto być Polakiem. Tyle, że to wymaga przynajmniej odrobiny intelektualnego wysiłku i starannego przypatrywania się rodowodom, poglądom i czynom osób bardzo chętnie zaciągających się pod biało-czerwone sztandary, a następnie wznoszących je w miejscach, gdzie rozgrywane są interesy zupełnie innych nacji.

    Henryk Jezierski

    Gdańsk, 2 maja 2007

    P.S.

    Wymowną puentą do powyższego felietonu jest fragment dzisiejszej (o godz. 7.15) wypowiedzi prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Programie I Polskiego Radia:

    „… to poczucie narodowe jest dzisiaj bardzo istotne. Poczucie nie nacjonalistyczne, w żadnym wypadku nie plemienne, natomiast to nie względy etniczne decydują o tym, czy ktoś jest, czy nie jest Polakiem…”

    Jak zatem widać, pierwszy obywatel czwartej RP bezustannie i usilnie pracuje nad nowa definicją Polaka. Tylko czekać gdy wraz z innymi koczownikami plemiennymi ogłosi się Polakiem najczystszym, 24-karatowym

    Za: http://www.jezierski.pl/strona.htm?id=580

  7. Tak to wyglada, jak zyd nauczy sie j. polskiego…i udaje Polaka…
    =======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  8. lopek said

    Przed II WŚ w porządnym polskim domu, już dzieci wiedziały, że sklepy unych, należy omijać, szerokim łukiem!

  9. Pol said

    Naczelny Rabin Polski Schudrich ubolewal kiedys, ze gdyby nie Holocaust w dzisiejszej Polsce byloby 13 mln Zydow a Warszwa wygladalaby jam Manhattan.

    Czyli dwoch polskich klientow na jednego handlowego Zyda.
    Chyba musieliby sobie sprowadzic Chinczykow.
    Opatrznosc nas na pewien czs uratowala, ale na jak dlugo? Jezeli na Bliskim Wschodzie zacznie byc goraco juz im wija bezpieczne gniazdka w Polsce i w UE.

    Wlasnie przeczytalem informacje, ze w Szanghaju otwarto pierwsza synagoge. Wyczuli nastepny odnoszacy sukcesy narod, ktory bedzie mozna oskubac. Juz byli w Polsce, Niemczech, Rosji, Ameryce.

  10. zerohero said

    W Polsce pojawiło się zaskakująco dużo tekstów na temat „prowokacji terrorystów”. Oczywiście goj nie może z Żydem walczyć. Goj nie może nawet nakarmić innego goja zamkniętego w klatce przez Żydów, bo to robi Żydom na złość. Czysty Talmud i to mnie nie dziwi. Dziwi mnie skąd te plugawe teksty. Czy to nie jest aby pokłosie tego „wykupienia”?

    Skoro pieniądze rozdają syjoniści to nie zatrudnią uczciwych ludzi. Będą zatrudniać kurwy w wielkich gazetach, kurwom będą zakładać „niezależne portale internetowe”.

    a może z Holokaustu (H jaj Hucpa) przezyło znacznie więcej i teraz publikują jako „polacy”?

    Mi tam powodzianie blizsi niż Palestynczycy, ale żądam PRAWDY i UCZCIWOŚCI w mediach i blogosferze. Nie życzę sobie by w MOIM KRAJU promowano punkt widzenia azjatyckich bestii. Żadnego robienia terrorystów z ofiar Żydów, plucia na kraje gdzie Soros to persona non grata i każdego innego kto Żydom nie w smak.

    Możecie tu życ, ale wasze roszczenie do rządzenia naszymi duszami to ZNACZNIE nadużycie prawa gościnności! Pamiętajcie o tym.

  11. Miroslaw Bernard D said

    ad 8. To prawda. Z tego co maja ś.p babcia opowiadała to na Ślasku wyglądało to tak: U żyda było taniej jeśli chodzi o cenę i jakość. Bo np. Zyd kupował wagon proszku do prania ale dosypywał pół wagonu piasku.

    Co do tematu: Czy mógłby sie ukazać. Mógłby sie gdyby w Polsce istniały wolne media. A co do Szwecji to kto to opublikował jakas lokalna gazeta ? Nie wierzę że nie mają problemów i listów. Żaden rząd w Europie nie wypowiedział by sie w ten sposób. Nawet Rosja czy Białóoruś taka niby wolna od unych więc mieścimy sie w standardzie wchodzenia w dupę Izraelowi.

  12. komunikat said

    Dnia 4 czerwca 2010 (piątek),

    w Warszawie na bazarze przy
    Hali Mirowskiej o godz.10.30

    oraz

    na bazarze przy Uniwersamie
    (Rondo Wiatraczna) o godz.11.30,

    odbędzie się konferencja prasowa

    Kandydata na Prezydenta R.P.

    Andrzeja Leppera

  13. AteistaPolityczno-Religijny said

    z tym holokaustem to „kracza i kracza”, jeszcze troche i wykracza…

  14. Marucha said

    Oczywiście nie wyobrażam sobie „wolnorynkowego liberała”, dla którego przy zakupach jakiekolwiek względy moralne grały by role. Świniom wszystko jedno, z jakiego koryta żrą.

  15. Olo Kru said

    @3

    Banki związane z kapitałem żydowskim pójdą sobie i…
    gospodarka się zawali, bo nie będzie jak przelewów robić, zagranicznych, kredytować inwestycji w firmach 😦
    Skoki zostaną?
    Btw. mimo wszystko kultura bankowa w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Do dziś przed klientami ukrywane są informacje, czym jest przelew regulowany, czyli transfer pieniędzy w EU, który kosztuje 5 EUR. Klienci są naciągani na zwykłe przelewy zagraniczne, kosztujące prowizję+procent.
    Nie wierzycie? Zapytajcie w swoim banku.
    Bankom nie zależy absolutnie aby ci dostarczyć kartę płatniczą do rąk. Natomiast opłatę za kartę pobierają bezustannie, nieważne że karta nieaktywna.
    Uch, temat rzeka…

  16. Krzysztof M said

    Kluczowym dla problemu liberalizmu jest odpowiedź na pytanie:

    Czy moralne jest bogacenie się bez pracy?

  17. Sven said

    Ad 11: Tekst ukazał się w jednej z dwu największych szwedzkich „popołudniówek”, Aftonbadet. Nie sądzę, aby redakcji cokolwiek groziło. Nie pierwszy to już u nich tekst krytyczny wobec Żydów.
    Powiem więcej: sklepy spożywcze, na wyraźne życzenie związku konsumentów, specjalnie oznaczają towary pochodzące z Izraela. Choć wiedzą, że chodzi o bojkot.
    Moja rodzina nie kupuje nic, o czym wiemy, iż ma izraelskie pochodzenie.

  18. Górecki said

    Na stronach…

    http://www.sztetl.org.pl/?a=showCity&action=view&cat_id=5&city_id=9&lang=pl_PL&page=2

    …zamaszyscie rozwijajacego sie ‚Muzeum Historii Żydów Polskich’ – i dlatego warto tam zajrzec – pod wejsciem ‚Zamosc’ czytamy mianowicie :

    cyt.: „Wybuch drugiej wojny światowej przerwał rozwijającą się dynamicznie kulturalno-oświatową działalność zamojskich Żydów, jednakże ze względu na bogate tradycje, Zamość był, i nadal pozostaje ośrodkiem znanym na świecie, czego wyrazem może być powiedzenie autorstwa miejscowego poety – Dawida Szyfmana: „awira d’Zamość mechakim”, co znaczy: „zamojskie powietrze czyni mądrym”.

    cyt.: „W 1939 r. w Zamościu mieszkało ok. 12 500 Żydów, stanowiących około 43% mieszkańców miasta. We wrześniu 1939 r., Zamość początkowo został zajęty przez Niemców, a następnie przez wojska sowieckie, które okupowały miasto przez niemal dwa tygodnie. Na skutek postępującej ofensywy wojsk niemieckich, około 5 tys. zamojskich Żydów – tj. niemal 2/3 żydowskiej ludności miasta – zdecydowało się na ucieczkę do Związku Radzieckiego. Wycofujące się wojska sowieckie zachęcały do wyjazdu na wschód, toteż zorganizowana, masowa emigracja Żydów z Zamościa, a także z innych miast Lubelszczyzny, tj. z Tomaszowa Lubelskiego, Hrubieszowa czy Krasnobrodu przyjęła znaczne rozmiary.”

    Jest wiec pytanie :

    Pisze sie tam, ze :

    = w 1939 roku w Zamosciu mieszkalo „12 500 Żydów” ;

    A w wyniku :

    = „postępującej ofensywy wojsk niemieckich, około 5 tys. zamojskich Żydów – tj. niemal 2/3 żydowskiej ludności miasta – zdecydowało się na ucieczkę do Związku Radzieckiego”

    Pytanie wiec proste :

    Od Kiedy to „5 000” stanowi 3/4 czesc „12 500” ?

    = To liczenie to cos jak z tym „polskim obozie koncentracyjmym Oswiecim”.

    Ponadto, ANI JEDNYM SLOWEM nie mowi sie tam o okresie po 1944 – dlaczego skoro mowa tu jest o…

    „społeczności żydowskiej przed 1989”

    Dlaczego ?

    Juz gdzies takie pisanie widzialem, ze Berman to nie Zyd – Michnik tez ?!

    A czy Stefan to Szechter ?! Tez nie !?

    Czyli : Adolf Abraham Berman to Zyd a Jakub Berman nie, bo posel na Sejm ?!

    Wiec co sie dziwic, ze taki Reinhard Tristian Eugen Heydrich potrzebowal wszystkim i sobie udowodnic rasowa czystosc. A ciekawe czy w lipcu 1932 Himmler kazal mu gacie spuszczac czy nie, by wiedziec kto zacz ?

  19. Gmad said

    To już kolejny taki przypadek w szwedzkiej prasie w ostatnich miesiącach. Po poprzednim „szwedzcy neonaziści” zlecili kradzież tablicy z Auschwitz, ciekawe co będzie teraz? Oj, coś mi się zdaje, że wkrótce Żydzi narobią Szwedom jakichś problemów na arenie międzynarodowej, albo w gospodarce.

  20. Krzysztof M said

    Te wszystkie historie, to bicie piany. Trwa przekonywanie przekonanych.

    Ponawiam pytanie:

    Czy moralne jest bogacenie się bez pracy?

  21. PL said

    Moim zdaniem bogacenie się bez pracy nie jest moralne.
    Ale jeśli odpowiednio zdefiniuje się „pracę”…

  22. Krzysztof M said

    Wobec tego kolejne pytanie:

    Co to jest praca?

    Nie męczcie się. Praca to przesunięcie bogactw naturalnych z określonego poziomu przetworzenia na poziom wyższy.

    Czyli:

    Handel nie jest pracą. Jest kosztem.
    Transport nie jest pracą. Jest kosztem.
    Usługi (nie wszystkie) nie są pracą. Są kosztem.
    Edukacja nie jest pracą. Jest kosztem.
    Wszelkie marketingi, zarządzania itp. nie są pracą. Są kosztem.
    Itd.

    Wszystko powyższe jest w zasadzie niezbędne we współczesnym świecie. Jednak gdyby się uprzeć i pozostawić samą produkcję, to żyć się da. Bez produkcji żyć się nie da. Dziś zaburzono proporcje. Produkcja dostaje ochłapy, a marketingi, banki, ubezpieczenia, zarządzania przejmują większość wartości pracy, czyli pieniądz. Jeżeli robotnik dostaje 1.000zł, a prezes 30.000, to to jest chore. Olbrzymia ilość kasy idzie do kieszeni tych, którzy nie sieją. Nie sieją, ale zbierają. I to ILE! Prezes też jest potrzebny. OK. Ale za TAKĄ wypłatę??? Te ogromne różnice w zarobkach, to jedynie umowa. Społeczeństwo się zgadza. NO TO MA. I nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, aby tak było nadal.

    Gra na giełdzie potrafi przynieść wielkie pieniądze. Ale czy te pieniądze są zasłużone? Zapracowane? Są zdobyte (złodziej też pieniądze zdobywa – on ich nie zarabia), ale nie zapracowane.

    Czy moralne jest bogacenie się bez pracy?

  23. Gmad said

    W poniższym linku trochę danych, które mi są mniej więcej znane już od dawna, ale kto ich nie zna, ten przeżyje szok. Tak wygląda rzeczywistość w etatystycznym modelu państwa:
    http://korwin-mikke.pl/forum/read.php?5,22560

  24. Marucha said

    Korwin-Mikke pisze o kleptokratyczno-esbeckim modelu państwa, według którego działa Polska – a nie żadnym „etatystycznym”.

  25. Krzysztof M said

    Korwin lansując liberalizm, wzmacnia system aktualnie panujący.

  26. j said

    Krzysztof M – 22 i 25

    Pelna zgoda z panskimi dywagacjami.
    Pozdrawiam serdecznie

  27. Es said

    K-M czyli pajac pod muszka z UPR-u, to mason z korzeniami lansowany przez kolesia z redakcji z Nalewek S. Michalkiewicza.
    Nastepny koszerny do tronu. Czy nie dosc juz ich bylo i pokazali jak potrafia krasc, bo nic poza tym nie umieja.

  28. krzysztofm said

    Ad. 27

    Redaktor Michalkiewicz dostał ode mnie książkę Tadeusza Millera „3000 lat Państwa Polskiego”. Zawiozłem mu ją osobiście. Odebrał członek jego rodziny. Było to już jakiś czas temu. Redaktor Michalkiewicz do dziś za książkę (było nie było – unikat) nie podziękował. Czyżby dlatego, że treści w niej zawarte służą Polakom? A może zapomniał? A może książki rodzina nie przekazała? Jedno z tych pytań jest trafne.

Sorry, the comment form is closed at this time.