Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Polskie Podziemie po II Wojnie Światowej

Posted by Marucha w dniu 2010-06-18 (Piątek)

Otrzymaliśmy obszerne fragmenty referatu dr Dariusza Ratajczaka. Wygłosił go 1.8.2004 roku w Kędzierzynie – Koźlu na spotkaniu poświęconym Polskiemu Podziemiu lat 1944-1948. W spotkaniu uczestniczyła młodzież reprezentująca różne kierunki Ruchu Narodowego w Polsce. Zapis z taśmy magnetofonowej. – Redakcja [„Wiru” – przyp. adm.]

Osobiście bardzo się cieszę, że nasze spotkanie poświęcone jest polskiemu zbrojnemu podziemiu niepodległościowemu po zakończeniu II Wojny Światowej. Decyduje o tym tradycja rodzinna, oczywista – chociaż, siłą rzeczy, mocno skrótowa, wręcz impresyjna – chęć przybliżenia tematu siedzącym tu młodym ludziom […]

Od wielu już lat, gros mass-mediów w Polsce, opanowanych przez rozpoznane, czyli „wiadome” siły, stara się przedstawić problematykę podziemia w fałszywym świetle. Oto zaczynają się pojawiać filmy dokumentalne lub teksty publicystyczne, w których niedwuznacznie sugeruje się, że niewątpliwi, tragiczni bohaterowie tamtych czasów byli ludźmi „kontrowersyjnymi”, że mordowali niewinnych ludzi.

Przykładami mógłbym obdzielić kolejne trzy nasze spotkania, wspomnę tylko o jednym. Otóż czytam tekst, jaki w 2001 roku ukazał się w żydowskim miesięczniku „Midrasz”. Rozmawiają panowie Piotr Paziński, będący również dziennikarzem „Gazety Wyborczej”, co na jedno wychodzi, oraz słynny reżyser, Jerzy Hoffman. Przy okazji: jego „słynność” polega na tym, że dokonał swoistego harakiri na ekranizacji „Ogniem i Mieczem” Henryka Sienkiewicza. Pewnie niewiele brakowało, by wpiął w sobolą czapkę Bohuna „szlachetny znak Tryzuba”. Paziński pyta się reżysera, co sądzi o sejmowej debacie na temat „dziękczynienia dla Wolności i Niezawisłości”, a ten odpowiada: Każda partyzantka… na każdym etapie bandycieje. Dla mnie, na przykład, Narodowe Siły Zbrojne kojarzą się w zdecydowanie negatywny sposób.

Co ten człowiek wie o WiN i NSZ? I tacy ludzie ekranizują historię? Hoffman ma szczęście, że nie żyje już śp. Stefan Marcinkowski z Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Miałem zaszczyt poznać tego żołnierza, później członka Kongresu Polonii Amerykańskiej, podczas jego wizyty w Polsce (bodajże w 1990 roku), na krótko przed jego śmiercią. Pewnie laską obiłby siedzenie potwarcy.

Zresztą ta swoista, antypolska rewizja historii dotyczy również wojennych dziejów Armii Krajowej, że wspomnę o skandalicznych tekstach Michała Cichego w „Gazecie Wyborczej”, oskarżających AK o rżnięcie niedobitków żydowskich podczas Powstania Warszawskiego. Wszystko to wpisuje się w szeroki, zorganizowany nurt antypolskości, na który składają się obrzydliwe kłamstwa dotyczące „polskich obozów koncentracyjnych”, „polskiego antysemityzmu”, „współpracy polsko-niemieckiej w dziele niszczenia Żydów podczas wojny”, „sprawy Jedwabnego”.

Ciężko z tym walczyć. Nie dlatego, że nie mamy argumentów (bo mamy!), nie dlatego, że ponosimy winę (bo nie ponosimy!), nie dlatego, że brakuje nam inteligencji i odwagi (nie brakuje!). Nie mamy środków – mówiąc brutalnie: pieniędzy, by „sprzedać” publice nasze racje. Cóż znaczy szlachetna książka wydana w nakładzie 1000 egzemplarzy wobec „Gazety Wyborczej”, której dzienny nakład wynosi coś około 0,5 mln? Cóż znaczy fantastyczny wykład wobec kłamliwego filmu dokumentalnego oglądanego przez 3 mln telewidzów.

Oczywiście trzeba jednak wydawać, referować i pisać… Trzeba protestować, jak robi to Polonia amerykańska, kanadyjska, czy australijska, gdy po raz kolejny ukazuje się kretyński tekst dotyczący wspomnianych „polskich obozów koncentracyjnych”… Kropla drąży skałę. Jesteśmy to winni prawdzie, uczciwości, honorowi, Narodowi i Ojczyźnie. A poza tym, zawsze to powtarzam, nie przemogą, nie przemogą… Przeciwnik na razie wygrywa bitwy, ale wojnę przegra z kretesem. Tego bądźmy pewni. Na kłamstwie nikt niczego jeszcze nie zbudował. Powiedzmy sobie tak: moralne kundle wyją do księżyca, a nasza skromna karawana, obijana, potrzaskana, ze skrzypiącymi kołami, nadal jedzie. I będzie jechała.

Przechodząc do meritum… Lewicowe publikatory, typu „Gazeta Wyborcza”, „Trybuna”, czy „Nie” Jerzego Urbana, twierdzą, iż w latach 1944-1948 mieliśmy w Polsce do czynienia z wojną domową, a zatem z dramatem wielu Polaków walczących i ginących po obu stronach barykady. Nic bardziej błędnego. Po 1944 roku nie było w Polsce wojny domowej. Sytuacja była jasna. Oto okupację niemiecką zamieniliśmy na okupację sowiecką. Nie łudźmy się. Gdyby nie potężna pomoc sowiecka świadczona polskim komunistom – od Armii Czerwonej poczynając, na NKWD kończąc – los krajowej komuny byłby szybko przesądzony. W walce z narodem, pozostawiona własnemu losowi, nie miałaby żadnych szans, zostałaby rozniesiona w strzępy.

Jak w ogóle można mówić o wojnie domowej w tych latach, skoro z jednej strony mamy świetnie wyekwipowane przez Sowietów „Ludowe Wojsko”, powstaje specjalnie przeznaczony do walki z podziemiem niepodległościowym Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, komuniści dysponują środkami, na jakie stać jedynie totalitarną władzę, mogą liczyć na pomoc światowego mocarstwa, z drugiej zaś, całej tej machinie przeciwstawiają się słabo uzbrojone oddziały leśne? Wojna domowa powinna spełniać warunek przybliżonej równowagi sił między wrogami. Tutaj nie został on spełniony.

[…] Dlaczego podziemie niepodległościowe po 1944 roku było słabsze od tego z lat II Wojny Światowej? W lipcu 1944 roku, gros oddziałów AK, wykonując akcję „Burza”, ujawniło się wobec wkraczających do Polski Sowietów. Miało to fatalne następstwa. Żołnierzy rozbrojono, część wcielono do „Armii Berlinga”, niektórych, jak w przypadku żołnierzy AK z Wileńszczyzny, wywieziono na Wschód. Dla organizującego się antykomunistyczno-niepodległościowego podziemia, większość z tych ludzi była stracona.

Pamiętajmy również o hekatombie Powstania Warszawskiego, w którym zginął kwiat polskiej, patriotycznej młodzieży, w którym zagładzie uległy najlepsze jednostki bojowe AK. Strasznie tych ludzi będzie brakowało Polsce po wojnie. To oni mieli tworzyć warstwę przywódczą wolnego narodu. Zbrakło ich… Wkrótce dobito w stalinowskich więzieniach tych, którzy wojnę przeżyli. Szczęśliwcy znaleźli się na emigracji. Jakże brakuje tych wszystkich ludzi, jakże inaczej wyglądałaby polska świadomość narodowa, gdyby przeżyli lub, zmuszeni okolicznościami, nie opuścili Kraju.

Zamiast nich, pojawili się synalkowie i córeczki komunistycznych tatusiów buntujących się przeciwko rodzicom. Myślę o tych wszystkich „Michniko-Kuronio-coś tam”, tych wszystkich trockistach, lewakach, facetach o zaburzonej świadomości narodowej i moralności rodem z „Dzielnic Czerwonych Latarń”. To oni stali się tą fałszywą inteligencją, to oni zajęli miejsce im nienależne. Prawem kaduka, prawem kaduka. Właśnie powoli zastępują ich kolejne zastępy córeczek i synalków wlewających się na podobieństwo wodospadu do redakcji gazet, telewizji, radia, polityki itd. Ani to polskie, ani ładne. „Ni pies ni wydra, coś koło świdra”.

Wskazując na przyczyny braku możliwości skutecznego opierania się komunistom, powiedzmy i to, że w 1944/45 roku, wielu Polaków było zmęczonych 5-letnią okupacją niemiecką i pierwszą okupacją sowiecką (1939-1941). Naprawdę nie można było wymagać, aby po raz kolejny naród wzniósł się na „bojowe wyżyny”. Zresztą, byłoby to nieroztropne. Pamiętajmy, że istnieje coś takiego, jak „ekonomia narodowej krwi”. Obóz narodowy zawsze zwracał na to uwagę i tak już zostanie.

Pomimo wskazanych ograniczeń, podziemie niepodległościowe skupiało wcale licznych, naprawdę twardych i świadomych patriotów. To byli ci najlepsi z najlepszych, wierzący, że opór ma sens, że wkrótce dojdzie do konfliktu Zachodu z Sowietami. Oczywiście nic z tego nie wyszło…, ale to wiemy my. Oni tej wiedzy byli jeszcze pozbawieni. To była ta część, którą naród przeznaczył do aktywnej walki z komuną. Zresztą, owi „leśni ludzie” nierzadko nie mieli wyboru: albo walka z komuną w oddziale partyzanckim, albo aresztowanie, wywózka na Wschód, tudzież anonimowa śmierć…

Powiem tak: skrwawiony naród po 1944 roku zachował się racjonalnie. Wygenerował legalną opozycję w postaci Polskiego Stronnictwa Ludowego, bo tylko na to komuniści pozwolili. Ludzie odbudowywali Kraj, zasiedlali Ziemie Odzyskane i… swoje myśleli o pachołkach Rosji. Dali temu wyraz w słynnym referendum czerwcowym. Istotna cząstka walczyła z bronią w ręku. To była instynktowna, równoczesna „gra na 2-3 fortepianach”. Przeciwnik nie uznawał jednak żadnych reguł, a Zachód po zwodniczych deklaracjach („wolne wybory”, „demokracja” itd.), po prostu zgodził się na zniewolenie połowy kontynentu.

Podziemie niepodległościowe w Polsce, w latach 1944-1948, nie stanowiło jednej, scentralizowanej struktury. Wiele oddziałów leśnych działało de facto niezależnie, nie podporządkowując się żadnym wyższym instancjom. Bez wątpienia największą i najpoważniejszą organizacją niepodległościową, nazwijmy ją jednak centralą dla innych grup, był WiN, czyli Wolność i Niezawisłość.

WiN był kontynuacją AK w „zmienionych warunkach”. Poprzedzały go organizacja „Nie” (Niepodległość) i Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj. Jego pierwszy Prezes, płk. Jan Rzepecki, pragnął nadać organizacji charakter bardziej cywilny niż wojskowy, zawarty w formule: „Ruch Oporu Bez Wojny i Dywersji”. Chodziło mu o „rozładowanie lasów”, obawiał się bowiem, że walki partyzanckie z komunistami nie mają szans powodzenia. W zamian, on i jego współpracownicy proponowali przedsiębranie akcji uświadamiających, informujących i przygotowujących społeczeństwo do wolnych – jak sądzono – wyborów. Niestety, wybory z 1947 roku ordynarnie sfałszowano, zatem WiN, zmuszony warunkami narzuconymi przez komunę, zaktywizował działania dywersyjne, czy zbrojne.

Historia WiNu dzieli się na 2 zasadnicze okresy. W pierwszym (wrzesień 1945 – styczeń 1948), WiN jest niezależną organizacją kroczącą „drogą dziejową AK”. W drugim, od początków 1948 do końca 1952 roku, „góra” konspiracji zostaje opanowana przez agentów bezpieki.

Na pewno WiNowi nie było podporządkowane działające w Polsce podziemie narodowe. Co więcej, kierownictwo WiN wręcz nieprzyjaźnie odnosiło się do narodowców. Przykładowo, Rzepecki nosił w sobie „anty-endecką” fobię, czemu dawał wyraz jeszcze podczas wojny. Narodowcy to oczywiście żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowej Organizacji Wojskowej, wreszcie Narodowego Związku Wojskowego. Kwestie nazewnicze dla okresu powojennego są w tej materii mocno skomplikowane i nie miejsce, aby je tu szerzej rozszyfrowywać. Powiem tylko, że poszczególne jednostki terenowe NZW często używały dawnej nazwy: NSZ.

Dla komunistów prawdziwą „zwierzyną łowną” byli NSZ-owcy. Wynikało to ze słusznej koncepcji walki przyjętej przez kierownictwo organizacji podczas wojny. Uznało ono w 1943 roku, że Polska znajdzie się pod sowiecką okupacją. Aby „wyczyścić przedpole” dano rozkaz do Akcji Specjalnej, która oznaczała likwidację komunistycznych band terrorystycznych, siejących trwogę na Lubelszczyźnie czy Kielecczyźnie. Było to postępowanie słuszne, zgodne z polską racją stanu, cieszące się poparciem miejscowej ludności.

Oczywiście ta duża, poważna organizacja (75 tys. żołnierzy), nie zaprzestała walki z Niemcami. Warto wspomnieć, że kierownictwo NSZ sprzeciwiało się idei wybuchu powstania w Warszawie, jednak gdy walki w stolicy wybuchły – miejscowi żołnierze NSZ chwycili za broń. To znamienne dla obozu narodowego i warte zapamiętania: unikaj niepotrzebnego rozlewu krwi, walcz, gdy nie ma odwrotu… Albo: działaj fortelem. W tym wypadku myślę o epopei Brygady Świętokrzyskiej NSZ, która w styczniu 1945 roku wycofała się za liniami niemieckimi do Czech, następnie wyzwoliła obóz koncentracyjny w Holeszowie i przekroczyła granicę strefy amerykańskiej w Niemczech. Jej mądry dowódca, płk. „Bohun”- Dąbrowski, uratował ponad tysiąc młodych ludzi. Przez następne dziesiątki lat komuniści przypięli Brygadzie łatkę kolaborantów. Nie bez sukcesów… Propaganda robi swoje, nawet ta prymitywna, komunistyczna.

Mówiąc o podziemiu narodowym nie wolno nie wspomnieć o „królu Podbeskidzia”, kpt. Henryku Flame – „Bartku”, byłym pilocie w kampanii wrześniowej, komendancie NSZ powiatu Cieszyn podczas niemieckiej okupacji. Jego zgrupowanie partyzanckie liczyło 400 żołnierzy, w latach 1945-47 stoczyło 240 walk z grupami operacyjnymi UB i KBW. 3 maja 1946 roku opanowało nawet na krótko Wisłę. Część żołnierzy „Barka” została z zimną krwią wymordowana przez komunę w Łambinowicach k. Opola. Z tego co wiem, śledztwo w tej sprawie szybciutko umorzono. Cóż, to nie Jedwabne, gdzie wszystko na rozkaz, „ruki po szwam”, spłoszony wzrok prezesa IPN, Kieresa, itd…

Na zasadzie impresji wspomnijmy również o legendzie Podhala – „Ogniu”, czyli Józefie Kurasiu. To był twardy góral, niezależny człowiek (miał konflikty z miejscowym dowództwem AK podczas wojny, przeszedł do Konfederacji Tatrzańskiej, związał się ze Stronnictwem Ludowym), dobry dowódca i patriota. W czerwcu 1943 roku, Niemcy spalili jego dom, zabili żonę, syna i ojca. Stąd pseudonim. Po zajęciu Podhala przez Sowietów, na chwilę został, zapewne ze względów taktycznych, szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu. Zabiera z posterunku broń i idzie z podkomendnymi do lasu. Na Turbaczu mówi chłopcom: walkę musimy zacząć od początku i teraz będziemy się bić za Polskę z komunistami. Jego zgrupowanie „Błyskawica” liczyło pół tysiąca żołnierzy. Nigdy nikomu się nie podporządkowało. Przez długie miesiące stanowiło prawdziwy problem dla komunistów. Otoczony przez bezpiekę „Ogień”, śmiertelnie postrzelił się we wsi Ostrowsko, w lutym 1947 roku.

Wielu ich było: rotmistrz Zygmunt Szendzielarz ze sławnej V Wileńskiej Brygady Śmierci, Hieronim Dekutowski – „Zapora”, Stanisław Sojczyński – „Warszyc”, dowódca Konspiracyjnego Wojska Polskiego, Antoni Olechnowicz i jego Mobilizacyjny Ośrodek Wileńskiego Okręgu AK z siedzibą (czasową, tak sądzili wilniucy) w Gdańsku, żołnierze Wielkopolskiej Samodzielnej Grupy Ochotniczej „Warta”… Ginęli oni, ginęli inni. Przeżył legendarny Antoni Heda – „Szary”- autor głośnego rozbicia więzienia w Kielcach – przeżył i nadal, pomimo podeszłego wieku, walczy, pisze, protestuje… Nie tylko on przerażony jest tym, co dzieje się w Polsce po… kontrolowanym upadku komunizmu.

Proszę Państwa!

W gruncie rzeczy nadal niewiele wiemy o podziemiu niepodległościowym w l. 1944-1948. Jeszcze mniej, o beznadziejnych walkach toczonych przez „epigonów” w latach następnych. Nazwano ich „żołnierzami wyklętymi”. Bo istotnie takimi byli. Wyrwano ich z korzeniami w dobie „Polski Ludowej”. Nadal podważa się ich patriotyzm, moralność, ideowość. Wyświetlane ostatnio w publicznej telewizji filmy o „Ogniu” i „Burym” nie są dziełem przypadku. Widać, ubecka dziatwa mocno dzierży ster mediów. Iluż to historyków przed 1989 rokiem żyło – i to bardzo dobrze – z pisania nieprawdy o tych ludziach. Iluż łgało w żywe oczy? Tym kłamcom włos nie spadł z głowy, objęła ich słynna „gruba kreska”?

Źle świadczy o narodzie, gdy zapomina o własnych bohaterach. To samo mógłbym powiedzieć o „naszych” elitach politycznych… Mam jednak dylemat. Polskie one, czy „hybrydalne”? Narodowo-patriotyczne, czy kosmopolityczne?

Najwyższy czas, Drodzy Koledzy, skończyć z tym hamletyzowaniem. Czas podjąć walkę o prawdziwą, wielką duchem Polskę. Inne państwo w tej części Europy, zważywszy na potencję sąsiadów ze Wschodu i Zachodu, istnieć nie może. Albo Polska będzie wielka, albo przestanie istnieć. Nie stać nas nawet na średniość. To będzie zadanie dla Waszego pokolenia. Jesteście je winni również cieniom tych, którzy zginęli w nierównej walce w pierwszych latach po zakończeniu II Wojny Światowej.

Dziękuję za uwagę.

Od Redakcji “Wir”: Dzięki Pani Danie Alvi z witryny Polsko-Amerykańskiego Komitetu Stosunków Wzajemnych PAPUREC za przekazanie tekstu. Polecamy tę witrynę z bogatym zbiorem ważnych dla Polaków materiałów.

Prelekcję wygłosił dr Dariusz Ratajczak.

Komentarzy 30 to “Polskie Podziemie po II Wojnie Światowej”

  1. Zbigniew Koziol said

    Mnie smierc Dariusza Ratajczaka tez przygnebila. Bardzo. Chyba kazdego z nas tutaj.

    „Wir” – nie zeby sie chwalic, ale tez tam bylem. Piotr Bein. On wie o mnie wiele. Choc powierzchownie. Piotr Bein jest osoba nieprzecietna. Wojna w Serbii. A raczej wojna o Serbie, amerykanska, zrzucanie bomb na Jugoslawie, na ich stolice, tak jak i robilo to lotnicto niemieckie. Bein, obywatel Kanady, pieszo, rowerem, przemierzal sie przez tamte strony, spiac nawet z ludzmi ktorzy mogli byliby go zaszlachtowac noca. Redaktorem Wir byl Krzysztof Dzikowski. Zapewne ma w miare sensowne zajecie teraz w Mississaudze obok Toronto. Choc kto wie.

    Na rzeczy lepiej patrzy sie z perspektywy. Mozliwie z duzej perspektywy. Lepiej rozumie sie po czasie.

    My mamy tylko slowa przeciw.

  2. 166 bojkot TVN said

    Młodym trzeba uświadomić, że cały powojenny aparat kłamstwa, działający do dziś, robił z bohaterów walczących w lasach, antypolskich bandytów. Dopiero niedawno IPN przywrócił im należne miejsce.
    Walka o wolność to nie zabawa w piaskownicy, życie w lesie tuż po wojnie, to nie siedzenie przed telewizorem, ani gra komputerowa. To siła i wewnętrzna moc czynienia tego co trzeba.
    Dziś odkrywanie prawdy, odkrywanie morderców, żydokomuszych podróbek Polaków, Polaków, którzy zostali wymordowani z premedytacją, jest zajęciem śmiertelnie niebezpiecznym. Popiełuszko, Ratajczak, Falzmann, Pańko, Adwent ….
    Podróby czują sie bezkarnie, Michniki, Wojewódzkie, Humery, Bermany, Urbany, Jaruzelskie, Kiszczaki i cała ta zbrodnicza mafia, która jak szarańcza rozlazła się po Polsce. Potomkowie Humerów zawożą prochy zbrodniarzy do Izraela, mają rację. Tu nie ma dla nich miejsca, ich prochy nie mogą kalać naszej ziemi.

  3. Marucha said

    Jak Pan powie przeciętnemu polskiemu debilowi, że pomiot ubecki opanował Polskę, że córki i synowie katów i zbrodniarzy dziś ją reprezentują na świecie – to odpowiedzą Panu: dzieci nie mogą odpowiadać za winy rodziców.

  4. Rosomak said

    …”Najwyższy czas, Drodzy Koledzy, skończyć z tym hamletyzowaniem. Czas podjąć walkę o prawdziwą, wielką duchem Polskę.”…

    Te słowa zawarte w referacie Dariusza Ratajczaka o polskim podziemiu po II WŚ są wyraźnym przesłaniem do Polaków. Tu idzie o nasze „być albo nie być”. Podejrzewam, że zahipnotyzowana (choć niekoniecznie) większość społeczeństwa wybierze jednak drugi człon tego dylematu. Ignoranci nie mają prawdopodobnie świadomości tego, że obecny etap na którym znalazła się ludzkość – jak wszystkie poprzednie – jest tylko przejściowy i prowadzi (już z górki) do lucyferycznej, ogólnoświatowej tyranii i niewolnictwa. Niech może lepiej pomyślą o swych dzieciach i wnukach – jeśli ich zdołają doczekać.
    W moim pseudo-kulturalnym światku poziom świadomości patriotyczno-narodowej jest katastrofalnie niski – jeśli w ogóle jeszcze istnieje. Zakamuflowana agenciura i pożyteczni idioci sieją wrogą, antypolską propagandę, a „polactwo” łyka pomyje i fekalia jak oranżadę, szkoda gadać. Wszechobecne: hipokryzja, obłuda, zakłamanie, kamuflaż, szpiclowanie,schiza… Sam już nie wiem, czy wszyscy po kolei zgłupieli do reszty?, boją się?, uwierzyli w te brednie którymi ich karmią czy to może jakiś szczególny rodzaj instynktu samozachowawczego?

    ***

    Myśląc o jednym z „wykluczonych” – dr Dariuszu Ratajczaku nieodparcie i wciąż przychodzi mi na myśl:

    Zbigniew Herbert – Przesłanie Pana Cogito”

    Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
    po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
    idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
    wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

    ocalałeś nie po to aby żyć
    masz mało czasu trzeba dać świadectwo
    bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
    w ostatecznym rozrachunku jedynie to się liczy

    a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
    ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

    niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
    dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
    pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
    a kornik napisze twój uładzony życiorys

    i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
    przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

    strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
    oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
    powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych

    strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
    ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
    światło na murze splendor nieba
    one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
    są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

    czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź
    dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

    powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
    bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
    powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
    jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

    a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
    chłostą śmiechem zabójstwem na śmietniku

    idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
    do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
    obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

    Bądź wierny Idź

  5. 166 bojkot TVN said

    PROŚBA DO WSZYSTKICH ODWIEDZAJACYCH TĘ STRONĘ!
    Rzadko zwracam sie do Państwa.
    Tym razem wszyscy musimy zastąpić „oficjalne media”. Trwa dziwna cisza o śmierci ś.p. Dr Dariusza Ratajczaka. Kiedy kilka lat temu padł rozkaz, żeby media go zniszczyły, to jego nazwisko było poniewierane w każdych „Wiadomościach”, „Informacjach”, „Faktach”, serwisach informacyjnych, telewizjach, stacjach radiowych – bezczelnie, bezwzględnie, z pełnym wyrachowaniem.
    Teraz cisza.
    Dlatego proszę! Przesyłajcie Państwo wszystkim swoim znajomym, rodzinie, przyjaciołom – link do stron o podejrzanej śmierci 48-letniego historyka, tej strony, lub innych. Niech każdy dowie się o kolejnej śmierci, najprawdopodobniej zbrodni, historyka, który ukazywał prawdziwą powojenną historię Polski. Ten sposób jest bardzo efektywny. W ten sposób pojawiła sie wreszcie w TVP-1 informacja o zbrodniczej aferze szczepionkowej.
    Mordercy nie mogą czuć się bezkarni, nie mogą mieć poczucia, że mogą w Polsce mordować kogo chcą, tak jak się morduje zwierzęta ofiarne! Bo TAKA ŚMIERĆ GROZI KAŻDEMU Z NAS!

    Z telefonów wiem, że jeśli ktoś nie śledzi internetu, nie wie o śmierci D. Ratajczaka.

  6. Gmad said

    W zamieszczonym tu:
    https://marucha.wordpress.com/2010/06/16/pamieci-dr-a-dariusza-ratajczaka/#comment-48893
    …wywiadzie z dr. Ratajczakiem mówi on:
    „Zamierzam w najbliższym czasie wydać książkę poświęconą represjom komunistycznym czy stalinowskim na Opolszczyźnie, czyli w moim regionie, w latach 1945-55. Właściwie tekst już jest gotowy – 600 stron – i prawdopodobnie będę musiał go trochę skrócić, bo jak Pan doskonale wie współczesne oficyny nie chcą wydawać takich opasłych tomów. Teraz obowiązuje inna moda: krótko i na temat. Ale książka, od razu mówię, będzie bardzo ciekawa.”

    Czy ktoś z Państwa wie, czy ta książka została wydana? A jeśli tak, to pod jakim tytułem?

  7. Dominik108 said

    I co z tego?
    Czy KTOKOLWIEK obecnie jest na tyle odwazny aby chwycic za bron?
    Bo jak nie, to -przepraszam- ale mozna Was o kant dupy rozzbic, ot co.

  8. Dominik108 said

    I co z tego?
    Czy teraz KTOKOLWIEK jest na tyle odwazny aby chwycic za bron?

  9. Dominik108 said

    http://www.marxists.org/archive/marighella-carlos/1969/06/minimanual-urban-guerrilla/index.htm

  10. Zbigniew Koziol said

    Herbert tu bardzo pasuje.

    Taka refleksja pod wplywem czytania raz jeszcze niezapomnianego Cogito.

    Refleksja, ktora przyszla mi na mysl czas jakis temu, po analizie wlasnego zycia, zycia i tych z ktorymi bylem.

    Otoz odwaga, mozliwie madra odwaga, wydaje mi sie jedna z najwyzszych cnot w zyciu.

    Wszyscy boimy sie. To moga byc drobiazgi. Boimy ise i zycia, ktore przemija szybko, niezauwazalnie, i smierci ktorej nie znamy, a ktora przyjdzie na pewno. Ten strach paralizuje nasze mysli, zmienia dzialania. Strach wydaje mi sie jedna z najgorszych cech ludzkich. Jest zwierzecy. Niszczy zycie. Odwaga zas – czesto – poplaca sie. Nawet w drobnych przypadkach, zdarzeniach ktore moga wydawac sie prawie niewazne. Gdy obcujemy z ludzmi – odwaga i prawda bardzo sie poplaca. Z ludzmi zas strachliwymi, bojazliwymi – zrobic w zyciu niczego sie nie daje.

  11. Realista said

    Niepowetowana strata dla narodu Polskiego bylo wyslanie na smierc 240,000 uzbrojonej i patriotycznej mlodziezy w Powstaniu Warszawskim.

    Teraz ta mlodziez by pokazala Narodowi jak nalezy prowadzic walke z najezdzca.

  12. opornik said

    Ad.3- tylko wtedy gdy nie konsumują …

    owoców ZBRODNI !!! – tylko wtedy!

  13. Rosomak said

    @10.
    Uzbrojone to było z tej liczny może 10 %, reszta poszła na z góry zaplanowaną rzeź. Zgadzam się, że była to niepowetowana i niepotrzebna strata kwiatu Polskiego Narodu, choć niektórzy twierdzą, że ich los i tak przypieczętowany by został przez jawne i skrytobójcze działania LWP, KBW, UB, SB, NKWD i in. w powojennej Polsce. Z całą pewnością jednak gdyby nie było Powstania Warszawskiego,takich Patriotów jak dr Ratajczak wyrosłoby nam nieporównanie więcej.
    I choć wszelkie „gdybanie” jest tu nie na miejscu – przepraszam! – jakże często łapiemy się na tym, że zindoktrynowani, okłamywani przez dziesięciolecia wreszcie („lepiej późno niż wcale”) – odkrywamy Prawdę, walczymy – głównie słowem i postawą – o resztki godności i tego co pozostało z Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

    Smutne to wszystko, lecz dziś, pogrążeni ale i połączeni w bólu po odejściu i stracie dr-a Ratajczaka, powinniśmy wyciągnąć właściwe wnioski, może na początek przy urnie wyborczej…

  14. Realista said

    re.11

    Oporniku,

    Czy dzieci konsumuja owoce zbrodni czy nie to diabelski pomiot bedzie zawsze diabelskim pomiotem. Moze sie np. odrodzic w 10 pokoleniu i co wtedy. Zaczync sie bedzie od poczatku?

    Ludzkosc doswiadczyla przez 1000 lecia odradzanie sie tej hydry i zawsze litosc byla najwieksza zguba narodow.

  15. Rosomak said

    @ 3. i 11.:

    …oraz gdy podejmują sprawę zadośćuczynienia i nie szkodzenia przybranej ojczyźnie.

  16. ciekawe ciekawe said

    No to se żem poczytał i ciekawe te wypowiedzi mni siem wydajo.(…ciach…)

  17. ciekawe ciekawe said

    No może ten rosomak wyłamuje sie z całej reszty (…ciach…)

  18. Rosomak said

    @ 14.

    „…cała pszyroda pokazuje że nie sztuka zginońć a sztukom jest pszystosować siem i pszetrfać.”

    Zapewne w szambie, jak robale.

  19. ciekawe ciekawe said

    No i jeszcze nie wontpie że pszyjdom takie czasy że bedzie wystarczało powiedzić tam ukrywa siem mniemiec i f ten sposup pozbendziemy siem pasożyta albo za jakiś czas skończymy z innym pasożytem muwionc tam ukrywa siem czerwona gnida.S poważaniem piszcie jeszcze.

  20. Augustyn P. said

    Gnida to jestes ty i wal sie od Polski i Polakow !

  21. Krzysztof M said

    Aneks do DEKALOGU:

    11. Nie będziesz kopał się z koniem.

  22. Toronto said

    Ad 2
    „Zydzi to LETNIA I ZIMOWA SZARANCZA, ktora polskie wsie ubozy, a miasta smrodem napycha”… „ZYDZI SA NIEPRZYJACIOLMI NASZEJ WIARY CHRZESCIJANSKIEJ” – ks dr S.Staszic „Przestrogi dla Polski”.

  23. Toronto said

    „Zolnierze Wykleci”
    Zestaw informacji na stronie E.Maciejczyka:
    http://forum.suwerennosc.com/viewtopic.php?f=35&t=466

  24. Toronto said

    Ad 7,
    Ja jestem – moze byc uzywany AK47 i 4 pelne magazynki.

  25. Toronto said

    Ad 20
    Mjr A.P. bedzie odpowiedzialny za zorganizowanie transportu kolowego i przerzutu oddzialow NSZ.

  26. Toronto said

    Ad 11
    Nie przynudzaj, poniewaz podazajac Twoim tokiem rozumowania, nalezaloby nie stawiac oporu Hitlerowi i Stalinowi tylko poddac sie bez wystrzalu we wrzesniu 1939r, a pozniej podzielic los BIALEGO NIEWOLNIKA, tak jak za czasow ROZBIOROW POLSKI, gdzie nawet polska mowa byla zakazana.
    Po pierwsze, czlowiek nie zyje wiecznie.
    Po drugie, czlowiek tym rozni sie od robactwa, ze posiada HONOR.
    Po trzecie, ze zlem trzeba walczyc, bo inaczej to nas opanuje.

  27. w kosciele — OJCZYZNE WOLNA POBLOGOSLAW PANIE

  28. Toronto said

    Powstanie Warszawskie.
    Powstanie nie bylo ani dobrze zaplanowane, ani dobrze przygotowane, a poza tym dowodcy powstania z AK nie wzieli pod uwage GRY POLITYCZNEJ tzw. „mocarstw sojuszniczych”, w tym glownie zyda Jozefa Dawida Dzugaszwili (syn Dawida Papisniedowa – lokalnego handlarza zydowskiego, u ktorego pracowala jego matka Ekaterina).
    Poza tym w „rzadzie londynskim” siedzieli tez lizydupy Churchilla i POLSKOJEZYCZNE ZYDOSTWO, a wszelkie poczynania kontrolowal wywiad brytyjski poprzez podsluch i swoich agentow wewnatrz „polskiego Londyniszcza”.
    Dlatego m.inn. Brytyjczycy sprzatneli gen.W.Sikorskiego w lipcu 1943r, ktory przeszkadzal im w globalnych planach, o ktorych debatowano juz od stycznia 1943r – vide takze Mapa Gomberga z 1942r jaka pojawila sie w USA, a dotyczyla powojennego podzialu Europy.
    Dlatego Brytyjczycy beda nadal trzymac wszystko w tajemnicy przez kolejne 50 lat.
    Dla Polakow moral, ze nie nalezy byc naiwnym i nie nalezy ufac klamcom i oszustom.

  29. Toronto said

    Moja ogolna uwaga do #21
    „Dekalog” to produkt zydowskiej legendy sluzacy do celow politycznych zydowskich przywodcow religijnych – sami rabini pisza, ze ich „religia” zostala wymyslona.
    Jesli wezmiemy teraz pod uwage Ekumenizm i zrownanie wszystkich religii (judaizmu, buddyzmu, islamu etc) z chrzescijanstwem, co zostalo ustalone na SW2 oraz aktywna role zyda Wojtyly-Katza (JP2) i obecnego B16 (Ratzingera) w utrwalaniu Ekumenizmu, to Watykan stal sie przyslowiowa „siedziba czarownic”.
    Kazdego Chrzescijanina obowiazuje jedynie „Przykazanie Milosci”, jakie pozostawil po sobie Jezus Chrystus – Bog, ktorego ani zydzi, ani wyznawcy islamu czy buddyzmu nie uwazaja za Boga lub po prostu nie wierza w Jezusa Chrystusa.
    Zydowscy przywodcy religijni wymyslali wiele „legend”, m.inn. o chodzeniu po dnie morza lub zydowskiej „wybranosci”, co nie mialo miejsca w historii, a co niestety weszlo do kanonu nauczania religijnego, poprzez ktore odbywalo sie pranie mozgow.

  30. Toronto said

    Zydowskie bajki o ucieczce zydow z Egiptu, przechodzeniu przez morze i utonieciu wojskowego poscigu egipskiego w morzu etc to wymysl bujnej wyobrazni zydowskich przywodcow religijnych, ktorzy wymyslali rozne cuda, zeby utrzymac zydowska dzicz pod kontrola, a pozniej przypisac sobie „wybranosc” i stawiac siebie ponad innymi narodami.
    Historycy i liderzy kosciola koptyjskiego (chrzescijanski kosciol narodowy w Egipcie, ktorego zalozycielem byl apostol Marek) twierdza, ze nic takiego nie mialo miejsca w tamtym czasie.
    Jak nie trudno sie domyslec, czytanie wymyslonych zydowskich bajek podczas mszy swietej w kosciele chrzescijanskim jest zatruwaniem chrzescijanstwa zydowskimi zabobonami i herezjami.

Sorry, the comment form is closed at this time.