Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Stan świadomości społeczeństwa zajmującego terytorium Polski

Posted by Marucha w dniu 2010-06-28 (Poniedziałek)

Z góry uprzedzam: nie uznaję tym razem argumentu, że na sondażach nie można polegać. Wybory prezydenckie pokazały jednoznacznie, jaki jest stan umysłowy (o ile można tu w ogóle mówić o „stanie umysłowym”) polskiego elektoratu. I nic nie wskazuje, aby cokolwiek miało się poprawić, a raczej jest odwrotnie. Naród wciąż „ufa” reprezentantom najgorszego rządu w historii III RP.- admin.

Oto polityk, któremu ufamy najbardziej

W czerwcu największym zaufaniem cieszy się pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski, przed premierem Donaldem Tuskiem i szefem MSZ Radosławem Sikorskim – wynika z najnowszego sondażu CBOS dotyczącego zaufania do polityków. Jarosławowi Kaczyńskiemu ufa 47 proc. Polaków.

Zaufanie do Komorowskiego zadeklarowało 65 proc. respondentów, do Tuska 61 proc., a do Sikorskiego 54 proc. W porównaniu z majem br. poziom zaufania do Komorowskiego spadł o 5 punktów procentowych, a Tusk i Sikorski odnotowali wzrost o 1 pkt proc.
Czwarte miejsce w sondażu zajął nowy szef NBP Marek Belka [sic! – admin], któremu ufa co drugi badany (51 proc.) (w maju brak pomiaru).

Komorowskiemu nie ufa w czerwcu 18 proc. badanych, Tuskowi – 24 proc., a Sikorskiemu 12 proc.

Kolejne miejsca w rankingu zaufania zajęli: szef SLD Grzegorz Napieralski (cieszy się zaufaniem 50 proc. badanych, wzrost o 14 punktów procentowych), minister zdrowia Ewa Kopacz (48 proc., w porównaniu z majem wzrost o 1 pkt proc.) oraz wicepremier, szef PSL Waldemar Pawlak i prezes PiS Jarosław Kaczyński (obaj po 47 proc.). W porównaniu z majem zaufanie do Pawlaka nie zmieniło się, a do Kaczyńskiego – wzrosło o 2 punkty procentowe.

Napieralskiemu nie ufa 12 proc. badanych, Kopacz – 19 proc., Pawlakowi – 22 proc., a Kaczyńskiemu – 34 proc.

Kolejne miejsca w rankingu zaufania zajęli: Marek Borowski (ufa mu 44 proc. badanych), Andrzej Olechowski (41 proc.), Jerzy Miller (37 proc.), Marek Jurek (35 proc.), Bogdan Klich i Grzegorz Schetyna (po 30 proc.). Pierwszą piętnastkę zamyka Bogdan Borusewicz, zaufanie do marszałka Senatu deklaruje 27 proc. badanych.

W rankingu polityków najczęściej spotykających się z nieufnością Polaków pierwsze miejsce zajmuje Andrzej Lepper, któremu nie ufa 61 proc. badanych. Drugim po Lepperze politykiem budzącym stosunkowo często nieufność respondentów jest Jarosław Kaczyński jednak brak zaufania do prezesa PiS deklaruje prawie dwukrotnie mniej osób (34 proc.). Niemal co czwarty badany (24 proc.) nie ma zaufania do Donalda Tuska, 22 proc. badanych nie ufa Waldemarowi Pawlakowi, Ewie Kopacz i Grzegorzowi Schetynie – po 19 proc.

CBOS podkreśla, że spośród polityków uwzględnionych w czerwcowym rankingu relatywnie najrzadziej obdarzani są zaufaniem przedstawiciele sztabów wyborczych dwóch kandydatów na prezydenta, którzy spotkają się w II turze wyborów – Komorowskiego i Kaczyńskiego.

„Postacią bardzo mało znaną okazuje się szef sztabu wyborczego kandydata PO – Sławomir Nowak, większość (61 proc.) badanych nie rozpoznaje tego polityka. Nieco lepiej znani, ale też bardziej kontrowersyjnie odbierani są politycy odpowiedzialni za kampanię wyborczą Jarosława Kaczyńskiego: Joanna Kluzik-Rostkowska oraz Paweł Poncyljusz, rozpoznaje ich trochę mniej niż połowa badanych – odpowiednio 47 proc. i 46 proc.)” – czytamy w omówieniu sondażu CBOS.

Nowakowi w sondażu zaufało 13 proc. respondentów, 7 proc. deklaruje nieufność wobec niego. Kluzik-Rostkowskiej ufa 16 proc. badanych, a nie ufa 11 proc.

Badanie przeprowadzono w dniach 10 – 16 czerwca 2010 r. na liczącej 977 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/,1,3312761,aktualnosc.html

Komentarzy 12 do “Stan świadomości społeczeństwa zajmującego terytorium Polski”

  1. aga said

    http://www.michaeljournal.org/obamap.htm

  2. koala said

    Każdy naród ma takie władze,na jakie zasługuje.Tu także często padają te słowa i trudno się z nimi nie zgodzić.Patrząc od lat na polska politykę, każdy zauważy,ze dominuje w niej chamstwo, agresja, wulgarność, wyzwiska.O merytorycznych dyskusjach na temat państwa nawet pomarzyć nie można.
    Im bardziej taki chamski,tym większe ma poparcie.
    Nie wiem ile jest jeszcze krajów, gdzie gawiedź rechocze z radości na słowa kogoś podobnego do Palikota, Niesiołowskiego…
    Często czytam , ze naród ogłupiony przez propagandę itp.
    Dlaczego uczestnicy tego forum nie dali się ogłupić? Nie sadze, ze większość nie musi się zmagać z codziennymi trudnościami bo ma na koncie sumy z sześcioma zerami.
    Widocznie ludzie utracili poczucie przyzwoitości. Cieszy ich ten cyrk dla marginesu. Nie zastanawiają się, ze jeśli ktoś jest skrajnym chamem to i państwem dobrze rządził nie będzie.
    Skoro taka mamy większość, to co chcemy zmienić?
    Tak jak kiedyś napisałam, czuje tylko zal.

  3. Inspektor Lesny said

    „nie uznaję tym razem argumentu, że na sondażach nie można polegać. Wybory prezydenckie pokazały jednoznacznie, jaki jest stan umysłowy (o ile można tu w ogóle mówić o „stanie umysłowym”) polskiego elektoratu. I nic nie wskazuje, aby cokolwiek miało się poprawić, a raczej jest odwrotnie. Naród wciąż „ufa” reprezentantom najgorszego rządu w ”

    Dobrze. Ale w tym sie trzeba znalezc. NIe mozna sie „obrazic” na 80% spoleczenstwa. Co zrobic? Jak sie w tym znalezc?

  4. Jay Dee said

    Może w ankiecie było podana definicja słowa „ufać” – np. osoba, której ufasz – to taka, obok której staniesz w autobusie nie bojąc się, że cię pobije i okradnie.

  5. Marucha said

    Co zrobić?
    Ano nic się nie da zrobić.
    Można to tylko udokumentować dla przyszłych pokoleń.
    A i tak nie wiadomo, czy nasze zapisy elektroniczne przetrwają dłużej, niż 20 lat…

  6. no to teras ja said

    Mam spszeczne uczucia bo mni wiency znam poglondy maruchy i ojca rydzyka i tak mniendzy nami podzielam je.A teras do rzeczy mnianowicie jeśli siem roschodzi o sondaże i rankingi to jusz od popszednich wyboruf nie majo ony nic fspólnego z rzeczywistośćom i służom jedynie do manipulowania ofcami!.Jeśli siem roschodzi o ojca dyrechtora to tsza powiedzić tak: mniałeś chamie złoty rug!!!! mniałeś chamie czapke s piór….. .Bo choć one majo dochtoraty i so najmondrzejsze to ja niepiśmienny pszestszegałem że za rzonduf braci mnieliśće fszysko ale było wam za mało i kcieliście jeszcze wiency i choć cały ten ukłat był szyty niciom pajęczim to ciągle było wam za mało no i macie teras do czego doprowadziliście!!!.No ja wiem że teras to dobry był by kaczyński ale tak to grajom we wsiowego pokera i chciali by siem wrucić do popszedniego rosdania tylko to jezd nie do pofturzenia.No i pewno że każden monry zarzuci mni że podzielam poglondy ojca to siem mogem wypchać ale instynkt samozachowafczy potpowiada że jedyny ratunek w Jarosławie Wielkim!!! choć on tesz nie bes winy to dzienki niemu jeden ras w życiu cuś zyskałem a mnianowicie mnieszkanie spłacone w 80 % ale bes niego to bym jego spłacał do usrany śmierci i nigdy nie było by moje ani moich dzieci i fszyscy byśmy je spłacali od nowa bo tak se czerwone gnidy ustawili sprawe i pamientam że protestowali pszecif temy i nawet zaskarżyli ustawe do trybunału i powrucili do okradania obywateli a teras robio łaske ze sfoim posranym poparciem!!!.Jeśli chodzi o czerwone gnidy to mnie opkradli z 10 lat cienszky pracy i intensywnego oszczendzania i otkładania na malucha za kture to oszczendności kupiłem se {kurwa wystałem maszyne do szycia typu łucznik kturom omnijam ciongle w pszetpokoju bo za cienszka żeby wu.pier.do.lić jom na śmietnik!!!.Tak że reasumujonc jedyna nadzieja jezd we Jarosławie Wielkim Sprawiedliwym Kaczyńskim bo po volksdojczu tusku to można siem spodziewać jak wszystko dotont fskazuje tylko szypkiej śmierci co może nie jest bes znaczenia ale h.uj jemu w d.upe za takom pszysługe.S poważaniem śmierć obecnie rzondzoncemu zwionskowi pszestempczemu bo afery hazardowy oczywizda nigdy nie było co zresztom pszes pomyłke uznał za byłom i kciał wyśfietlić do końca phremiehr donalt tusk najlepszy grojek na orlikachhchehehehehehehehehe.h… niemu we spocone gacie))))))).

  7. Krzysztof said

    Pośród kandydatów ciecia żyrandola,
    w arenie cyrku jest już tylko dwóch.
    Przypadła im do grania specyficzna rola,
    niech więc wyborca swój wytęży słuch.

    Obaj wywodzą się ze swojskiej kości,
    na styropianie spotkań powstał obu mit.
    To jest perfidia, bez cienia wątpliwości,
    by Polakom podać znów wyborczy kit.

    Jeden w programie Polski liberalnej,
    Oddaje obcym wrogom polską drogą krew.
    Zaś drugi pod płaszczykiem opcji solidarnej,
    dozorcą sprawy polskiej, jak pustynny lew.

    Otumaniony rodak tę kiełbasę kupi,
    co mu dostarczą niby polskie media.
    Pismak zagra mędrca, choć prawdziwie głupi,
    lecz tego nie potwierdzi wolna Wikipedia.

    Pierwszemu pilno do splendorów chwały,
    imprez, bankietów niczym książę z bajki.
    Niech echo sławy niesie przez świat cały,
    na złociste plaże i wybrzeża Jamajki.

    Choć prezydencka flota mocno przetrzebiona,
    a pas startowy został pusty, goły.
    Wnet poradzi sobie łgarstw słodkich ikona,
    bo będzie latać na drzwiach od stodoły.

    Drugi kandydat faworytem wielu,
    moherów, istot zawiedzionych w bród.
    By w mrocznych celach spocząć na Wawelu,
    żałobnym marszem wszedł w wybiórczy trud.

    Podąży śladem swego poprzednika,
    co widział brata w chytrym USraelu.
    Nie tak ma wyglądać polska polityka,
    wsparta na strachu wroga z PRLu.

    Zamiast tradycji wieczerzy chrześcijańskiej,
    znów nam zawita Chanuka, menora.
    Polakom zafunduje scenę Męki Pańskiej,
    na ich miejsce wniknie obcej nacji sfora.

    Na mównicach i wiecach znany kapłan biadoli,
    by oddawać swe głosy na mesjasza Jarka.
    To są puste słowa- w tej gorzkiej niedoli,
    obłudy i kłamstwa przebrała się miarka.

    Więc posłuchaj Polaku przyjacielska porada,
    pozostań w swym domu w wybory,
    bo obcych wybierać tu nie wypada,
    póki nam nie okażą zwykłej ludzkiej pokory.

    Krzysztof

  8. no to teras ja said

    J.ebać was\e rankingi i komentarze i jeśli macie f czymś racje to tylko w ocenie poczynań ojca derechtora co można skfitować parafrazom z wyspiańskiego ,,mniałeś chamie złoty rug mniałeś chamie czapke s piór….. Niedobry był jemu prezydent kaczyński a najgorsza jego żona ,,czarownicA hehewhehe posrany dochtor!!!.Nie widział że fszysko to było szyte niciom pajenczom i kciał zagarnońć fszystko i oczywizda stało siem jak zafsze że jak kcesz fszysko abo nic to prawie zafsze masz NIC!!!!!!!!!!.Teras chętnie wrucił by do popszedniego stanu ale powrotu nie ma i musi dalej żebrać o każden grosz u wdów i sierot najbiedniejszych owiec ze niesfojego stada.Jeśli chodzi o mnie to zafsze popierałem Jarosława Wielkiego Sprawiedliwego Kaczyńskiego bo dzinki niemu jedyny ras w życiu cuś żem zyskałem a mnianowicie mnieszkanie kture bes jego interwencji spłacał bym do us.rany śmierci i nigdy nie było by moje a potem ponownie spłacali by je moje dzieci i tak w nieskończoność.I to fszysko oczywizda w całej gali spszeciwu czerwonych gnit kture zaskarżyli te ustawe do trybunału i odnieśli zwycienstfo w okradaniu obywateli!!!!.Jeśli siem roschodzi o PO to zwionzek pszestempczy ma siem dobrze i żadny afery nie było nawet hazardowy choć tusk pszes pomyłke stfierdził że była!!!!!.No myśle se tylko że śfager bardzo siem pomylił jak jemu żem gadałżeby zabespieczył sztucera bo siem może pszydać na fszelki wypadek żeby ubić palikota i skórke pszeznaczyć na opkładanie stawuf pszet rełumatyzmem.No to teras pszyjdzie zaciukać jego nożem jak wiepszka.S poważaniem je.bać całen zwionzek pszestempczy co teras rzondzi polskom!!!!.

  9. PL said

    Re 8:
    Czy to jakieś internetowe wuwuzele, mające zagłuszyć wszelkie przejawy normalnej dyskusji?

  10. Inspektor Lesny said

    PL powiedział/a
    Tak jest, PL, trzeba pilnowac porzadku, przecie swinie z pastuchem nie za pan brat! Spoleczne zaangazowanie Pl wprowadza mila atmosfere odpowiedzialnosci i porzadku, ktora tak dobrze pamietamy z PRL.

    O co Panu chodzi? – admin

  11. Gmad said

    JKM uderza w sondażownie:
    http://www.rp.pl/artykul/499762_Korwin_Mikke_kontra_sondazownie.html

  12. opornik said

    Drodzy moi, świadomość jest kształtowana wg.
    poniższej metodologii, i wiele nie mówiąc cytuję,
    a to co cytuję,
    jest właśnie świadomością, i to nie tylko tych co mieszkają
    na terenie RP, ale K A Ż D E G O ! – każdego człowieka na…
    tym łez padole:

    Ditrich von Hildebrnd „Spustoszona Winnica”

    Rozmyślania nad aktualnością jego myśli…

    Słowo Wstępne
    Koń trojański w Kościele Świętym stał się przeszłością, wróg wyszedł z ukrycia i jego niszczycielska siła
    zbiera już swe owoce – jawnie się nimi chełpiąc. Zaraza ta rozwiją się niczym nie powstrzymywana poprzez
    ledwie zauważalne błędy i fałsze skrycie infekowane do Nauki Kościoła Świętego, zafałszowujące Ducha
    Nauki Chrystusowej aż po finezyjnie i misternie budowane herezje i bluźnierstwa. Książka ta, ukazując
    znaczenie i skutki tej ukrytej wojny z Kościołem Świętym, metody jakich ukryty wróg używa, dając tego
    choćby ogólny obraz, już spełniła tym swoje zadanie.
    Subtelność ich metod polega na przedstawianiu tych fałszów jako „głos wyzwolonego człowieka nowoczesnego”, dla którego dotychczasowe formy i sposoby głoszenie Dobrej Nowiny przestały ’’współbrzmieć’’, z jego dążeniem ku wciąż przyspieszającego i nabierającego dynamiki – POSTĘPU! A przecierz to właśnie te „nowinki” zostały tak jednoznacznie potępione w dokumentach Soborów: Trydenckiego i I Watykańskiego.
    Jednym z najtragiczniejszych skutków takiego myślenia jest – odrzucenie Anatemy, czyli uznanie grzechu jako równoprawnego z cnotą, bo jeśli nie potępiam grzechu to automatycznie staję po jego stronie – stronie wroga.
    Dlatego koniecznością czasu staje się bezwzględne zdemaskowanie wszystkich tak misternie uknutych błędów i fałszów. Skrywa się je pod pozorami szlachetnie brzmiących tytułów, które to potem beztrosko przyjmowane jako „Prawda” sieją spustoszenie wśród nawet najmocniejszych w Wierze katolików.
    Oto nasz cel, aby te machinacje wroga, który na tle Chwały Bożego Objawienia, tego niepojętego Cudu, jakim jest dla nas – Kościół Święty, ukazać ten straszliwy wyłom jakiego w Nim, wśród jego świętych, dokonał „duch świata”.
    Ogrom i wagę Błędów wnikających w łono Kościoła poprzez „przeciętniactwo”, które w swej naturze zrównuje poziom wiary do swego próżniaczego stanu przedapostazyjnego, pozostając w ukryciu by skuteczniej działać.
    I kiedy już to dokładnie sobie uświadomimy, stańmy w szeregu tych, kórzy rozumiejąc powagę sytuacji, mówią zarazie NIE! – stając do walki w pełnej zbroi (Ef 6; 10-20) – niech właśnie ten fakt, że jest ich coraz więcej, i że ich głos nabiera mocy, stanie się dla nas tym tym promieniem brzasku zapowiadającym dzień wielkiego tryumfu naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, stając sie źródłem czystej radosnej NADZIEI, nadziei ufnego dziecka.
    Patrząc na rozmiar dokonanego spustoszenia w Winnicy Pańskiej AD 2009, odrzucając wszelkie uprzedzenia, nie da się przeoczyć faktu, że w samym centrum Kościoła powstała i de facto przejęła władzę – V Kolumna ( w samym łonie Kościoła jako „mafia” bez ogródek określana), czyli grupa ludzi bezwzględnie i z żelazną konsekwencją dążących ku ich jednemu, wielkiemu celowi jakim jest: Zniszczenie Kościoła Rzymsko-Katolickiego.
    Bezspornym faktem jest, że wielka w międzyczasie grupa, księży i biskupów, a zwłaszcza teologów, utraciwszy wiarę nie ogłaszają tego publicznie, lecz skrywając ten jakże ważący w skutkach fakt, podejmują tajną współpracę z wrogiem Kościoła św., realizując jego zadania i w pełni akceptując jego cele. Jednocześnie – aby nie zostać zdemaskowanym – ubierają się w „piórka” ortodoxyjnych obrońców wiary, jej uzdrowicieli świadomych rozmiaru i rodzaju toczących kościół chorób – aby tym lepiej i bezkarniej … budować jego ruinę! Jest to najwyższa podłość i jako taka staje się po wielokroć trudniejsza do zwalczania, bo gdy tylko się ich zaatakuje bez wystarczających dowodów, samemu staje się ofiarą misternie uknutych potwarzy i kłamstw, które eleminują takiego „odważniaka-pyszałka” na zawsze z pola widzenia, aż po fizyczną indoktrynację. (44 lata posoborowe dają takich przykładów bez liku. Taki kard. Glemp potrafił cały Naród, którego nominalnie był PRYMASEM jako stado szczekających piesków nazwać i purpurą nas terroryzuje po dziś dzień. Polska jest sceną najdramatyczniejszych „niewyjaśnionych śmierci” kapłanów i świeckich, kórych łączy jeden wspólny mianownik – mieli problemy z uznaniem niesprawiedliwości jako „dobra wspólnego”, bo zrozumieli – kim jest ta „wspólnota dobra szatana”.) Pytanie: Dlaczego się nie ujawniają ze swymi odkryciami, tak jak to robili wcześniej, przynajmniej uczciwi w swym zboczonym sumieniu, taki np. Volter czy Renan? – staje się wtedy łatwiejsze do odpowiedzi – jako przebierańcy mogą być skuteczni w 100 %, agent zdemaskowany traci wszystko, staje się śmieciem, nawet dla swych „przyjaciół”, bo jak można taką „zeszmaconą” plugawą osobę brać nawet na serio, no jak?! On staje się, ze względu na swą wiedzę nawet …niebezpieczny dla swych mocodawców.
    Dowodzenie nam, że przyczyny upadku Kościoła leżą w obiektywnych trudnościach i specyfice przeobrażeń jakie się dokonują na naszych oczach i na naszych ciałach, to żałosny w swej istocie bełkot. Fakty są porażające. Na naszych oczach przeistoczono Kościół w humanitarną wspólnotę dewocyjności sprzymierzonej z dobrodusznością, głuchą na wszelkie objawy grzechu i nieprawości – będący absolutnym zaprzeczeniem Ducha Chrystusowego! Oto pełne świadectwo, że stoi za tym świadoma konspiracja. Widać już dziś wyraźnie, że maczają w niej swe brudne łapy zarówno masoni jak i komuniści, pomimo różnic i przeróżnych dzielących ich wrogości, tutaj jednoczy ich jeden cel i wspólny wróg – Jezus Chrystus i Jego Kościół Święty.
    Dla masonów jest Kościól Św. śmiertelnym wrogiem, jak dla szatana. Dla komunistów natomiast jego świętość jest pozornie nieistotna, ale nauka etyki i wynikającej z niej moralności jest dla nich kłodą nie do przebycia w drodze do celu jakim jest władza nad światem. Komuniści w swej istocie są fizycznie dużo groźniejsi od masonów, bo usuwją przeszkody bez zmróżenia oka wszelkimi dostępnymi metodami, w przeciwieństwie do wielce uczonych i kultywowanych masonów, humanistów. Dla nich to jest … sztuka, i cóż że szatańska. Mason z usmiechem na ustach zdobywa kolejne bastiony katolicyzmu, bazując na jego „miłości miłosiernej” co to każdego kocha, nawet … szatana. Komunista buduje prowokacyjne pułapki i szantażuje, przekupia, terroryzuje. Mason przeciwnie uznaje nas za super, mądrych godnych i wspaniałych, więc by być jeszcze lepszym i godniejszym, chodź i przystąp do godniejszych dla ciebie celów, już czas odrzucić tę „papkę dla dzieci” jaką jest przecież cała ta bajka o Chrystusie, my mamy prawdziwą WIEDZĘ. I tak właśnie przenikają do środka …niezauważeni przez „strażników wiary”.
    Niewiarygodnym wprost wydaje się uznanie faktu istnienia tej ochydnej konspiracji …w samym sercu Kościoła Katolickiego. Możemy tylko snuć blade przypuszczenia ilu księży, prałatów, biskupów i kardynałów zmieniło swego PANA na Judasza. Współczesny Judasz to indywiduum w sutannie lub habicie, nie brzydzący się już wcale srebrnikami, lecz nigdy nie mający ich dość. Ilość ich i ich siłę możemy określić poprzez ilość i siłę tych, którzy jawnie przeciw nim występują, ale czy dzisiaj mamy jeszcze takich?! Jeżeli to w przerażającej większości, są oni już w jakimś tam stopniu w konflikcie z jego oficjalną hierarchią, i jak to się obśliźle nazywa: „nie w pełnej łączności z Papieżem” – nie znam ani jednego przypadku wzięcia w obronę takiego księdza przez swego przełożonego, bo prawdziwe intencje spektakularnego „dopuszczenia” Bractwa Św. Piusa X do wrót Watykanu( AD 2009), wyjdą jeszcze na jaw, jak nam to obiecał nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Znamy natomiast całą armię już napiętnowanych aż po ekskomunikę osób konsekrowanych, których jedynym przestępstwem była…niesubordynacja.
    Ale czy solidarność w grzechu nie jest uznaniem władzy szatana ?! Sam fakt istnienia V Kolumny w sercu Kościoła Św. potwierdzało wielu księży, aż po purpuratów włącznie, już podczas obrad samego SW II, ale ich głos nigdy się nie przebił na światło sceny medialnej, rządzonej właśnie przez „ducha czasu”, tak zuchwale nam ogłaszanego jako tzw. ’’Ducha Świętego”.
    Dzisiaj istnienie V Kolumny potwierdza… „Spustoszona Winnica Pana” i tylko oślepieni „duchem czasu” tego ujrzeć nie są w stanie, niestety. Członkowie tej V Kolumny, są wyposażeni w ten szczególny rodzaj inteligencji, którą można znaleźć w każdej ambasadzie sowieckiej czy chińskiej. Jest to inteligencja różniąca się tym od tej, jaką zna normalny, uczciwy, wierzący człowiek, nacechowana ona jest iście zwierzęcą przebiegłością i sprytem w dochodzeniu do celu, bez rozważnego, ludzkiego, przewidywania konsekwencji. W ich mniemaniu, jeśli pojawią się jakieś konsekwencje niepożądane, to albo je przmilczymy, albo… usuniemy tych co je zauważyli. To jest istota tego „nowoczesnego, postępowego” człowieka, z którym zawarł pakt pt. „aggiornamento”, II SW.
    I oto tak właśnie, odrzucając potępienie grzechu, dialogując i miłując się miłosiernie, hierarchia uczestniczy czynnie w potwornym procesie demontażu Kościoła Świętego. Jedni czynią to, bo chcą go po prostu usunąć z powierzchni ziemi by nie przszkadzał „duchowi czasu”, a drudzy deklarując miłość do niego i wierność, chcą tylko trochę poprzenosić akcenty, trochę wyciszyć ekstremę, by stać się przyjacielem wszystkich ale już nie w imię Chrystusa, lecz w imię Jego „prawdziwej idei kościoła”, czyli przyjaznej isntytucji harytatywnej, budującej raj już tu – na ziemi.
    I tak ci pierwsi, posługując się V Kolumną, przyjmują jako „pełni prawdziwej wiary katolicy”, wszelkie kluczowe funkcje w ramach jego struktur: od prefektów wiary po kierowników seminariów, uniwersytetów, sanktuariów, i wszelkich gremiów jak KEP czy, czy jakieś tam ruchy wewnętrzne, aby tam pod szyldem „reforma” i „postęp” demontować struktura po strukturze, kamień po kamieniu – Cały Kościól Święty Rzymsko-Katolicki.
    Ci drudzy natomiast, niczego niszczyć nie pragną, NIE – oni właśnie dokonują tych subtelnych przekształceń, przenoszą akcenty, deformują interpretacje, tłumaczą „na nowo” Pismo Św., i żąglują literą prawa kościelnego jak małpa kalejdoskopem, aż z perpektywy 44 lat konstatujemy z przerażeniem: gdzie jest nasz Kościół, jaka była nasza WIARA, CO tu się stało? Kto to uczynił? Nie poznajemy siebie samych w lustrze, tak nam ci Judasze mózgi spreparowali, że widzimy w nocy, a ślepniemy od… słońca. Oto mamy podawany nam za Kościół Święty, wspólnotę czysto humanitarną, ogołoconą z nadprzyrodzoności, zdesakralizowany i zsekularyzowany do swego rdzenia.
    Nie jest zniszczony , a jednak go właściwie już nie ma. Tak działając pod wspólną maską „reformy”; „postępu”; „aggiornamentu” i „miłości miłosiernej”, tak mocno uwierzyli w swoje przesłanie „ulepszenia” kościoła, że nie są już w stanie wogóle nawet przypuszczać, że zrujnowali siebie i przy tym Kościół.
    Znaminne są tutaj cytowane przez von Hildebranda słowa kard. Henri De Lubac z przemówienia w Toronto na światowym kongresie teologicznym 1967 r.: „Stajemy sie świadomi tego, że Kościól katolicki jest doświadczany b. ciężkim kryzysem. Pod nazwą „Nowego Kościoła”, Kościoła Po-Soborowego, usiłuje się odnaleźć jakiś inny Kościół, od tego, jaki założył Jezus Chrsytus: Jakieś antropocentryczne stowarzyszenie, które jest zagrożone przez immanentną apostazję i które pozwala się spychać w stan ogólnego bezwładu i kapitulacji wobec pustych haseł: odmłodzenia, ekumenizmu i dopasowywania się.”. Tutaj dochodzimy do apogeum zamętu. Bo trzeba tu zapytać, czy i co napisałby dzisiaj von Hildebrand o kard. De Lubac, gdyby przeczytał ostatnią jego książkę, w której kard. oskarża nas Katolików o okradzenie judaizmu z jego „wybraństwa”, pozostaje tylko się domyślać. Dla mnie kard.
    De Lubac ukazał w końcu swe prawdziwe oblicze członka V Kolumny w tej jej części, która ten Kościól przemieniła w humanitarno-judaistyczny konglomerat kłamstw i manipualcji. Tu nawet nie ma nad czym dykutować. Tyle lat się ukrywał i drążył swe krecie tunele, aż po zawalenie się budowli, by potem się odważać na oskarżenia godne samego szatana. Dobrze, że chociaż się zdemaskował, bo dzięki temu można jeszcze wielu przed tym Judaszem i jego szalonymi naukami, uratować. Kolejnym ważnym elementem machiny demontażu Kościoła są jego czołowi strażnicy, członkowie kongregacji, i ci którzy powołani zostali do tego by bronić Depozytu Wiary przed herezją i fałszem, chodzi tu o kolejną grupę sprawców spustoszenia winnicy, tym razem poprzez swoje
    zbrodnicze wprost – ZANIEDBANIE.
    Chodzi o tych kapłanów, którzy będąc świadkami głoszenia przez teologów herezji, lub bluźnierstw deformujących Kult Czystej Wiary Chrystusowej, zamiast uczynić użytek z posiadanego autorytetu przynależnego ich godności pasterskiej, zamykaja oczy, lub zamieniają się w strusie, chowając głowy w piasek, i to właśnie jest potwornym grzechem zaniedbania swych obowiązków wobec swego Mistrza – Chrystusa Jezusa. Czynią to pod wpływem wszechobezwładniającego ich strachu przed mediami, które w obronie agentów miażdżą przeciwnika epitetami i potwarzami jak: zacofaniec, reakcjonista, relikt średniowiecza, małego serca egoista itp.itd. I ten to strach czyni ich zapadniętymi w letarg – strażnikami. Strażnik w Letargu, to wielce użyteczny dla wroga sprzymierzeniec, bo wskazując na niego, że jest! – odbiera się ludowi argument o …OKRADANIU SKARBU WIARY!!!
    Tylko szaleniec może przypuszczać, że przy takim wspaniałym strażniku, ktokolwiek do skarbca może mieć wogóle przystęp… o naiwności ludzka, to właśnie jest ten spryt i przebiegłość szubrawców z piekła rodem.
    I tak to właśnie Letarg stał się niejako chorobą Nr. 1 XX wieku, bo oto podobną postawę „nieingerencji w imię świętego spokoju” prezentują zarówno: rodzice, machający ręką na wszelkie brewerie swych pociech, a te rosną na potworki; rektorów uczelni, jak choćby KUL, „tolerujący” zboczeńców bo to też ludzie; prezesów i prezydentów państw i stowarzyszeń, fundacji i innych gremiów, nie czyniący nic przeciw własnym wrogom, kompletnie NIC!; aż po sędziów skazujących ofiary …by się mafii nie narażać. Już sam fakt, że akurat ten rodzaj plagi przedostał się do wnętrza Kościoła Świętego, jest przerażającym symptomem potwierdzającym fakt, że „duch czasu” przynajmniej na dzień dzisiejszy, chełpić się może swym pełnym tryumfem, w walce ze swym śmiertelnym wrogiem – Kościołem Chrystusowym. To właśnie hasełkiem „aggiornamento” można się tak miło owinąć i ukryć, by radośnie płynąć z prądem rzeki będącej „duchem czasu”, zamiast podejmować taką niewdzięczną i uciążliwą walkę przeciw
    „duchowi tego świata” w obronie Depozytu Wiary. Analogia z najmnikiem oddającym powierzone owce wilkowi trafia tutaj w sam punkt.. Pogrążeni w letargu, karmieni miłymi snami o obronie owieczek, których dostarcza wróg pod dostatkim, znieczuleni na rzeczywistość, kapłani i biskupi, wzajemnie się umacniający w przekonaniu o swej mocnej wierze, pozwalają sączyć się bezkarnie tej straszliwej truciźnie, jaką są: herezja; bluźnierstwo; i niszczenie obyczajów chrześcijańskich – a te z kolei zbierają swe tragiczne wprost żniwo – odstępstwa od Wiary Chrystusowej.
    Letarg ten, w momencie gdy taki zauroczony swą świętością pasterz nagle stwierdzi, że parę jego owieczek wbrew całemu planowi zaczyna nazywać rzeczy po imieniu, zadają niewygodne pytania, aż po demaskowanie konspiracji –nagle pryska! – i budzi się prawdziwy wojownik broniący … no właśnie czego i kogo on wtedy… broni?
    Nagle widzimy, że obrona wiary staje się grzechem, że na pytania się nie odpowiada lecz przywołuje owce do szergu w drodze ku swemu katowi, aż po sławny już w świecie argument biskupa: „Nie waszą sprawą jest myśleć, lecz słuchać i wypełniać wolę biskupa, a grzechy wasze biorę w całości na siebie…” – przecież to jest paranoja, czysta masońska… p a r a n o j a . Bo przecież jednocześnie ci sami pasterze głoszą wszem i wobec swą bezgraniczną „miłość miłosierną” wobec całego świata, oraz podkreślają wagę i nieodzowność wsłuchiwania się w głos
    „ducha czasu” i jego tworu czyli nowoczesnego człowieka, zdynamizowanego nową ekonomią zbawienia.
    Cała ta sytuacja jest nie tylko fałszywa w relacji pasterz – wierny, ale w samej swojej istocie jest tak pełna obłudy, że gromiąc prawość sumienia, jednocześnie przyzwala na wszelkie działania heretyków i szerzenie ich nauk, to tak jakby lekarz rozpoznał epidemię i jako przeciwdziałanie podjął… nakaz kwarantanny dla innych lekarzy, pielęgniarek i aptekarzy, zbyt gorliwych w walce ze złem, czyli chorobą! – czy wciąż nikt tu nie widzi tej ewidentnej paranoi.
    Ukazuje się nam tutaj, jak na dłoni, tchórzostwo pasterzy, którzy odrzucając swój nadprzyrodzony autorytet
    wynikający ze święceń kapłańskich, popadają w totalne uzależnienie od tego, nad którym władzę otrzmali od
    swego Mistrza – Jezusa Chrystusa – władzę nad szatanem. Oto istota tragedii, gdy Pan przestraszył sie swego sługi.
    Katolików, czyli swe owieczki, można atakować i nimi pomiatać, oni nie mogą mi nic zrobić, bo… oni biedne głup-tasy – uznają kapłańską godność swego pasterza, czy to nie potworne?! Poza tym, ci wielcy obrońcy wiary, jak np. Bractwo Św. Piusa X, nigdy nie staną się równie niebezpieczni jak neokatechumenat, Taize, ruchy światła i nowej nadętej egzaltacji( nowej ewangelizacji; kursy filipa itp), albo mający do dyspozycji cały medialny arsenał masoni i komuniści… po mord włącznie!
    Zaniedbanie to staje się jawnym buntem przeciw Woli Bożej, zamiast bronić owce przed wrogiem, otwiera mu do domu drzwi, okna i bramy na oścież, co w efekcie daje obraz Kościoła tak zdeformowanego, tak tą erozją osłabio-nego, że tylko w Bożej interwencji jest jeszcze jakakolwiek, choćby najmniejsza – nadzieja na ratunek.
    Maxyma „Pricipiis obsta” ma tutaj swoje pełne zastosowanie i im dłużej trwa panowanie zła, tym boleśniejsza i trudniejsza jest walka o jego usunięcie. Kto tego nie rozumie niech sobie przypomni swoje zaniedbane w młodości zęby, lub cokolwiek innego z życia, np. zielsko na polu perz, kurz w domu, ile trzeba potem trudu by go zwalczyć?!
    Tak kończy się wstęp do tej ważnej i pełnej wielkiej troski o WIARĘ książki nazwanego przez Piusa XII doktorem Kościoła Świętego XX wieku – Ditmera von Hildebranda „Spustoszona winnica”.
    Podejmując tę b. trudną próbę krytycznego spojrzenia na przesłanie jakie potomnym pozostawił von Hildebrand, już po wstępie nie ma się wątpliwości, On nie tylko się nie mylił, On był wtedy jeszcze dużo za dużym „optymistą”!
    Wgląd w prawdziwie oblicze Kościoła R-K AD 2009, daje nam, dużo bardziej konkretną, przestrogę zawartą w dziele Św. Katarzyny ze Sienny „Dialog…” i nie wolno nam przeoczyć faktu, że to właśnie Paweł VI wyniósł Ją do godności Doktora Kościoła Św. – wydaję się, że jest to jedyny AKT, dokonany przez tego Papieża…naprawdę z natchnienia Ducha Świętego! – coś w rodzaju aktu rozpaczy nad gruzami domu, którego podjął się… chronić.
    W kolejnym rozdziale, rozważając kwestię kolejnego fenomenu, jakim jest bez wątpienia – filozofia ograniczająca się tylko do czasu w jakim jej wyznawcy żyją, pozbawiona najmniejszej nawt cechy uniwersalizmu. Mity uznaje ona za dogmaty, a historyczny relatywizm jako ich naukowe uwiarygodnienie. To porażające źródło wszelkich deformacji duchowych, jakie cechuje coś, co oni nazywają „nowoczesnym człowiekiem” – a przecież coś takiego nie istnieje, to właśnie jest dowód na to, że tworząc takie idee, pragną być jak Bóg Stwórca, oni też tworzą! – ale jak to ma się do Prawdy!? Ano ma się tak, jak to Hitler zalecił w „Mein Kampf”, że konsekwentne powtarzanie – nawet największych kretynizmów – z czasem stanie się Faktem, właśnie tym Mitem, na którym oprze się cała ta oszalała ideologia.
    To, chyba myślę, jedyne słowa jakie w tej książce Hitlera można uznać za prawdziwe! To właśnie jest istotą horoby naszych czasów, mit stał się dogmatem, a z dogmatem się nie dyskutuje, bo cię zmiażdżą jego wyznawcy.
    W praktyce widzimy jak to dogmaty głoszone przez Kościół Święty okrzyknięto terrorem i gwałtem na wolności człowieka, jednocześnie ogłaszjąc swoje „prawdziwe” dogmaty o tym jak tę wolność bronić, stworzyli świat poddany potwornemu terrorowi despotyzmu! Despotyzmu głupoty i kretyna.
    Dzisiaj w USA budują w wielkim pośpiechu „obozy odosobnienia”, które mają już niedługo wypełnić wszyscy ci, których UE w swej „konstytucji” skazała na karę śmierci – wszystkich, którzy publicznie wyrażą protest przeciw tej władzy, która sama siebie nazwała „Nowy Światowy Ład” ( New World Order-NWO) , lub Novus Ordo Sekulorum „NOS”. Tylko nie zapomnijmy jak skończyła się historia twórcy tego bełkotu Fryderyka Nitsche, ogłaszającego śmierć boga, oto postradał zmysły i w oddziele zamkniętym mógł już w spokoju ducha, konsumować owoce swej filozofii…zjadając własne ekskrementy. Taki los czeka każdego, świadomie walczącego z Prawdą. Depozyt Wiary nie jest Dogmatem, jest Prawdą Objawioną! – w którą nie wolno żadnemu człowiekowi ingerować! – może ją, albo przyjąć i pogłębiać, lub odrzucić i uznać za niebyt, nie ma innej alternatywy. Tylko szaleniec walczy z prawdą, i tylko szalony uznając coś za niebyt…podejmuje z niebytem walkę – zmuszając Prawdę do telerancji dla… kłamstwa. Skutek jest taki sam, podcinanie gałęzi na której się siedzi, bo jeśli jest zbawienie, to się go dobrowolnie pozbawiasz, a jeśli go nie ma, to po prostu tracisz swe drogocenne siły na walkę z baśnią.
    Cóż za niekonsekwencja, cóż za sprzeczność. Cóż za Delirium Maximum!
    Ta pseudofilozofia staje się fundamentem wszystkich fałszów „nowoczesnego świata”, i samo ich głoszenie na Uniwersytetach Katolickich, staje się przyczyną wielkich nieszczęść, ich rozmiar ujrzymy gdy przeprowadzimy analizę Encyklik papieskich do …Piusa XII ( dowolnie wybranych), i tych… po Nim. Osobiście cztając ich wiele, nie znalazłem wprost żadnego budzącego we mnie: bunt, czy też choćby wątpliwość zdania – wszystko jest tam… jak wspaniała symfonia pełnej harmonii, ale gdy weźmiemy Jana XXIII, oj to co stronę trzeba wracać i upewniać się, czy to co tam jest zawarte pisał …Papież, gdzie jest tam TAK i gdzie jest tam NIE !? – tylko sofiści mogą się żywić takimi wariacjami na temat, ale oni przeszli do historii właśnie jako ci, których Tak znaczyło Nie, a Nie – nie wiadomo Komu i Czemu – służyło!. Być może fakt, że nie był zbyt pilnym uczniem, nie kończąc żadnej szkoły wyższej, ale pilęgnując wszelkie światowe kontakty, zwłaszcza z masonerią! – stanowi tu barierę dla pustki zastępowanej blichtrem uśmiechu i rozdawania lobów komu trzeba, zakulisowo eliminując … dociekliwych i niesterowalnych.
    Kolejnym fałszem „Po-Soborowego” Kościoła jest zwalczanie extremizmów. Poruszanie się w granicach „złotego środka”. Ale jakim to „złotym środkiem” określimy stanowiska między Zbawieniem a… Potępieniem?! Bo problem pojawia się w chwli gdy chcemy to podeprzeć słowami Chrystusa. Jaki to „złoty środek” mógł On mieć na myśli, gdy mówi o ręce; oku; czy nodze która jest źródłem grzechu, albo gdy przynosi miecz a nie pokój, albo gdy mówi o nienawiści do matki i ojca, albo gdy… gdy mówi o grobach pobielanych, gdzie tu jest „złoty środek”?! – tu jest radykalizm ponad wszystko, bo nie można być zbawionym, gdy tkwi w nas choćby najmniejsze – zniewolenie, czyli kompromis strachu z groźbą; wilka z owcą; kłamstwa z prawdą; zbrodniarza z ofiarą; wierzącego w Chrystusa z wierzącym w cokolwiek… W konsekwencji doprowadzono nas do absurdalnego legalizmu, dyscyplinującego nas wobec biskupa w sytuacji gdy ten utracił wiarę i głosi jawne herezje, uznając hirarchiczny porządek jako nadrzędny wobec Prawdy Objawionej. Jest to sytuacja nie do przyjęcia. Pluralizm jest ukrytym relatywizmem, a ten po prostu jest nie do przyjęcia w obszarze Kościoła Świętego. Jest totalnym jego zaprzeczeniem.
    Konsekwencją pluralizmu jest wielka iluzja „wiary w postęp naukowy”. Kompromis ma to do siebie, że wpuszczając zło w obieg z czasem wyprze ono dobro całkowicie. To widać w całej pełni we współczesnej nauce. Odkrywając coś nowego, dla poklasku przemilczają efekty uboczne, a te z czasem rosnąc stają się tragiczniejsze w skutkach aniżeli całe pozorne dobro jakie światu przynieść miały. Medycyna lecząc wzbudza na różne sposoby nowe choroby, aby je jeszcze drożej leczyć, aż po odejście pacjenta w cierpieniu kusząc go eutanazją. Tak i w kościele. Iluż to już pojawiło sie heretyków, łączących teologię z nauką. Tacy jak Hegel, Tailhard de Chardin aż po dobrze nam dzisiaj znanego ks.prof. Hellera laureata nagrody masona Tempeltona. Nie ma odważnego, który by jego pseudodzieło napiętnował, wszystko jest łykane jak dobry trunek, też ma się rausz po jego nauce, ale potem musi nieuchronnie przyjść …ból głowy. Bardzo uogólniając, cała ta wiara w naukowy postęp sprowadziła nas w zaułek realnego materializmu w swej najbardziej absurdalnej, bezdusznej formie. Sam Marx z Leninem nie umieli by sobie tego lepiej wymarzyć, więc należy tu wreszcie spostrzec autorów tego spisku przeciw ludzkiej godności dziecka bożego. Oto jak pod hasłem postępu staczamy się w bagno babilońskiej i sodomskiej realności. Pod hasłem wolności doprowadzono do czegoś znacznie gorszego od niewolnictwa, bo pan musiał o niewolnika zadbać, a …dzisiejsi samowładcy nie dbają o nikogo, tylko o… brak sprzeciwu. Dobitnie ten pęd odzwierciedla, odkryty w 2008 r. przepis w aneksie do aneksu do Traktatu UE – o karze śmierci dla protestujących publicznie na ulicach przeciwko UE, to jedyny rodzaj przestępstwa uznany za godny kary ostatecznej.
    Czy to wciąż za mało by ich gremialnie pognać?! Ano widać tak, jeszcze nas zbyt mało … odczłowieczyli. A metoda jest prosta. Szkoła ma dwa główne kierunki odczłowieczania zaimplantowane politycznie systemem PP. To wszechobecna nauka o miłości, czyli wolny sex od kiedy tylko rozbudzony programowo duch cielesności tego od swego właściciela zarząda, pobudzając przy tym wszelkie formy zaspakajania emocjonalnych poruszeń, cokolwiek by to nie było – bo wg systemu PP, emocje zawierają najgłębsze pokłady prawdy o człowieku, podświadomość rządzi teraz wszystkim. Drugim biczem na swe ofiary jest bezwzględne posłuszeństwo, które pod pozorem przynależności do demokratycznej większości gwałci każdego, w którym ukarzą się jakiekolwiek odruchy targanego torsjami… sumienia. Od przedszkola wpajana jest mechaniczna gotowość do spełniania najbardziej bezsensownych czynności, zadań czy ćwiczeń. Tak jak np. gremialne wycieczki 1-3 klasistów na filmy Harry Potter, które kończą się głębokimi psychozami, ale w robionych przez PP lekarzy diagnozach nie odkrywa się rzadnych związków przyczynowych z inicjacją szatańską czynioną jawnie w tych filmach nie, prędzej straszenie grzechem na katolickich lekcjach religii doprowadza dzieci to takich stanów, prędzej nieprzejednana postawa rodziców kwestionujących prawo do grania dziecka w mord-horror-satan-gry, prędzej nauka o cnocie wprawia w kompleksy i poczucie niższości biednych pełnych miłości i współczucia dla zboczeńców, zbrodniarzy i innych szaleńców – członków demokratycznej wspólnoty. To ta właśnie demokracja jest globalnym więzieniem na wzór orwellowskiego piekła. NIC ! – bez przyzwolenia i błogosławieństwa CENTRALI nie może się nigdy przytrafić!
    Nawet wielki, ale tylko pozorny, właściciel ziemski, na wzór XXI wieku, mający w „posiadaniu nawet tysiące hektarów…może dzisiaj umrzeć z głodu!!! – tak daleko zaszli w realizacji swych szatańskich planów zniszczenia człowieka, jego pachołki oszalałe.
    Już w latach 20-tych XX wieku teoretycy nauk politycznych doszli do zadziwjającego wniosku, że pomimo tego iż na przestrzeni ok. 100 lat człowiek ma do dyspozycji już tysiące koni mechanicznych, w przeciwieństwie do czasu konia i wołu do pługa, ale to nie tylko nie polepszyło jego sytuacji, Nie! – on stał się jeszcze bardziej zmuszony do wprost nieludzkiej pracy na rzecz właściciela tych mechanicznych koni, który wyciska ze swego tzw. pracownika więcej aniżeli, na latyfundiach z niewolników na polach przed wiekami, to jest porażająca konstatacja, która staje się jednym wielkim oskarżeniem globalistów. Dzisiaj te relacje są jeszcze tragiczniejsze. Miliony koni mechanicznych na jednego mieszkańca ziemi, a tu głód, bezprawie i odczłowieczenie już poniżej zwierzęcej godności, bo czy to nie bardziej globalizm broni biedne foki, psy, koty, czy ginące gatunki, aniżeli swego sąsiada, którego oszukał, okradł, i ośmieszył, a gdy się upomni i zaprotestuje – to go kara śmierci za nieposłuszeństwo w glorii prawa PP Global – spokojnie oczekuje. Delirium Maximum! Tak, właśnie pozostawanie tej 97 % większości demokratycznej w stanie permanentnego Delirium Maximum, pozwala na trwanie tak idiotycznej sytuacji, że
    3% ludzkości dysponuje 100% bogactw – 3 % !
    To daje ok. 60-80 milionów zbrodniarzy na 6-8 mlrdów podludzi!
    Delirium Maximum, to za mało powiedziane, tu już wysiada cała logika i rozumienie świata. Jedynym ratunkiem dla tej garstki uzurpatorów, aby nie zostać zdmuchniętymi z powierzchni tej pięknej ziemi, jest właśnie to potworne utrzymywanie stada podludzi w stanie bezświadomości, w stanie pozornego samozadowolenia, co czynią z pełną premedytacją, ale czy nie jest to już czas byśmy i my zaczęli, z dokładnie taką samą premedytacją, bronić naszego życia ?! – Czy to już nie jest najwyższy czas ?!
    Von Hilderbrand określa to 40lat temu! – „ Zwycięstwo kolektywizmu nad godnością pojedynczego człowieka poprzez, nieustanne pranie mózgów, nieustanną mechaniczną „obróbkę” poprzez mass-media, prasę, wychowanie w szkołach. To właśnie iście hitlerowskie nieustanne bombardowanie sfery duchowej człowieka, stało się szczytem poniżenia Osoby w jej godności, czego w historii nie ma żadnego odpowiednika.”
    Dziś plan utarzania ludzkości w szambie grzechu stoi w swym apogeum, świat w nim po prostu tonie. Szambo to najlepiej widać w sztuce, która się stała absolutem ochydy, bezwstydu i bluźnierstwa! Ludzkość pozbawiana swego piękna wyrażanego przez sztukę – jest grobem pobielanym pełnym ochydy.
    Cóż z człowieka jeszcze pozostało, gdy morduje swe dzieci w łonie tej, którą Bóg stworzył jako idealną twierdzę bezpieczeństwa dla poczętego cudu życia! Ta twierdza miłości oddaje powierzone jej życie w łapy oprawcy zwanego lekarzem. Ale ta sama kobieta uważa się za kochającą i pełną cnót godną opieki tzw. partnera aby zaspakajał każde jej pragnienie, żąda od bliskich zaufania, by mogła się na bliskich oprzeć w ciężkiej chwili po usunięciu…pryszcza, który wyrósł tam gdzie nie powinien, bo ’’Too tam” jest zarezerwowane dla … miłości! Porównanie do dzikich krwiożerczych zwierząt jest nie do przyjęcia, zwierzę nawet najochydniejsze, nie łamie praw bożych, nie morduje dla przyjemności zadania cierpienia, nie gwałci swego pobratymca, tylko rozumna istota jest zdolna do czegoś…
    tak ochydnego. Sumując, jeśli zadawany jest gwałt na wszystkich cnotach, to musi nadejść królestwo wszystkich grzechów głównych, nad tym czuwa SPRAWIEDLIWOŚĆ Boża, nie możesz jeść ciastka i wciąż je mieć, bez
    pracy dla dobra wspólnego, to jest nie możliwe.
    Istnieje tylko czas trwania zła, by mogło się do końca potępić, po czym zostaje wrzucone tam gdzie jego miejsce,
    do piekła, ku swemu przeznaczeniu. Biada jego uczestnikom, biada cnót wrogom.
    Pasterze nasi obrońcy, czy nie widzicie, że giniemy, czy nie widzicie skutków postępu… w kłamstwie.
    Dobrze, że Nadzieja zawieść nie może, ale nie zuchwała ufność w zbawienie, bo to nie będzie wybaczone!
    Kolejnym obszarem obróbki kłamcy, jest historia. Na jej łonie dokonuje się przeszczepów obcych ciał, aż po groteskę. Dlaczego żaden z tych tailardów, ranerów, kuengów, de congarów nie usiądzie na ziemi i nie modli się
    żeby Pan Bóg zbudował im dom, napisał mądre książki, namalował piękne obrazy i w końcu dał im jeść?! – czemu nie, Pan Bóg wszystko może, ale my to nie Pan Bóg, to my musimy podjąć wielki tród, bez niego nic nas nie uratuje. Gdy Pan Bóg coś stworzy to jak mogę się ja!? – tym chwalić, mogę tylko mój tród, moje cierpienie, moją radość ofiarować najwyższemu – nic innego!

    (…) – cd. Nastąpi

Sorry, the comment form is closed at this time.