Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily. o Wielki szloch euroelit
    Waldek o Chwała samochwałom
    Mietas o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Moher49 o Budynie na prezydenta!
    hulajdusznik o Zmarł Adam Słodowy
    Sarmata o Kard. Raymond Leo Burke: diabe…
    Leo o Na Suwalszczyźnie odkryto cmen…
    Leo o Na Pomorzu istnieją megality z…
    Salcie o Wolne tematy (64 – …
    wanderer o Zmarł Adam Słodowy
    NICK o Zmarł Adam Słodowy
    Marucha o Czas wprowadzić pełne równoupr…
    NICK o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Bili de kid o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Mietas o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 500 obserwujących.

Archive for 2 lipca, 2010

Andrzej Wajda – koncesjonowany opozycjonista

Posted by Marucha w dniu 2010-07-02 (Piątek)

Pominąwszy propisowskie wtręty, artykuł jest wart przeczytania. – admin

Ze zgromadzonych przez MSW, a znajdujących się obecnie w IPN akt wynika, iż działalność Andrzeja Wajdy mogła stanowić dla komunistycznych władz w Polsce wentyl bezpieczeństwa

Malowany opozycjonista

Zausznik Bronisława Komorowskiego, reżyser Andrzej Wajda, który przypomniał o sobie jadowitym atakiem na pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu oraz swoim wystąpieniem w trakcie kampanii prezydenckiej, kiedy krzyczał o „wojnie domowej” i podziękował „przyjaciołom z TVN i z tej drugiej”, pokazał po raz kolejny twarz filmowca o politycznym zaangażowaniu.

Wajda i jego „antykaczyzm” nie wziął się znikąd. Antypolski, antykościelny, łasy na tytuły filosemita, który karierę filmową zawdzięcza opinii opozycjonisty względem komunistycznej władzy w Polsce – taki obraz znanego reżysera Andrzeja Wajdy emanuje z dokumentów zgromadzonych przez bezpiekę. Notatki, sporządzone na potrzeby Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, nie pozostawiają złudzeń co do charakteru prowadzonej przez Wajdę działalności. Warto w tym momencie zauważyć, iż jego twórczość, chociaż nadal uchodzi za antykomunistyczną, przez ówczesne władze była nie tylko tolerowana, lecz również nagradzana. O ile postać tego reżysera budziła w środowisku filmowym zupełnie uzasadnione emocje, podobnie zresztą jak i ostatnie skandaliczne wypowiedzi dosyć dobrze wpisujące się w palikociarską, przedwyborczą retorykę Platformy Obywatelskiej, o tyle należy owe emocje odłożyć na bok, pozostawiając miejsce dla analizy faktów. Te ostatnie są bezlitosne: w dokumentach widać wyraźnie, że Andrzej Wajda był niejako „na specjalnych prawach” i owe „prawa” starał się maksymalnie egzekwować. (…)

„Tacy artyści jak Andrzej Wajda – a jest to bezsprzecznie zdolny artysta – bez względu na to, czy zdają sobie sprawę, czy nie, są emisariuszami zręcznie działającego systemu Chruszczowa, wysyłanymi na Zachód jako pułapka dla głupców. Partia prowadzi ich na smyczy, nawet gdy im się użycza trochę wariackiego urlopu; gdy go jednak nadużywają, gwizdem przywołuje się ich w odpowiednim momencie do porządku. Ci młodzi ludzie, którzy stoją do dyspozycji elastyczniejszego obecnie systemu propagandy Związku Radzieckiego, są, właściwie dzięki tej giętkości i pozornej artystycznej wolności, bardziej niebezpieczni niż nudni i ciężcy bardowie Żdanowa. Wystarczy obejrzeć film Wajdy, aby się o tym przekonać. Aby się móc im przeciwstawić, należy ich poznać. Dla dobra Zachodu” („Neue Zurcher Zeitung”).

„Męczeństwo” Wajdy

Dlaczego władze zdecydowały o wejściu na ekrany „Człowieka z marmuru”, mimo że w założeniu stanowił uderzenie w system? „Z powyższych wywodów i przytoczonych faktów wynika, że negatywne opinie na temat filmu, a raczej aktualnego jego wydźwięku […] reprezentowane były przez osoby decydujące o losach filmu przed jego premierą i zmierzały do wstrzymania jego eksploatacji. Opinie te i decyzje wstępne zostały jednak – co również wynika z logicznego toku myślenia, nie z posiadania nieoficjalnych wiadomości – uchylone przez czynniki zwierzchnie […]” – czytamy w jednej z notatek sporządzonych przez MSW. Notatka nie wyjaśnia jednak, dlaczego film został dopuszczony. Zapewne nie dlatego, iż Wajda miał zagrozić, że zrezygnuje z pracy w Polsce, chociaż zapowiedział to w wywiadzie dla „Le Point” [30 maja 1977 roku]. Zresztą najlepszym dowodem „siły przebicia” szantażów Wajdy była groźba, iż nie weźmie on udziału w imprezie filmowej w Helsinkach „z uwagi na niedopuszczenie filmu do retrospektywy jego dzieł” – w festiwalu udział wziął. „A. Wajda ostatecznie przyjął propozycję wyjazdu do Helsinek w dniach 19 sierpień – 13 wrzesień, ale jedzie tam jako reprezentant sztuki teatralnej” – stwierdzono w dokumencie MSW z 16 sierpnia 1977 roku.

Wajda nie miał żadnych problemów, aby mimo swojego „antykomunistycznego zaangażowania” pojawiać się na salonach zarówno Zachodu, jak i Wschodu Europy. Bez problemu otrzymał zaproszenie do Związku Sowieckiego. „Jestem szczęśliwy, że niezależnie od tego, jakie zdanie mają o mnie władze, mogę pokazać w Moskwie nawet te filmy, których nie mogę dzisiaj pokazać u siebie” – nie mógł nachwalić się współpracy z ZSRR. MSW zdawało sobie sprawę, że „wielokrotne wyjazdy A. Wajdy na Zachód wykorzystywane były do działalności politycznej, częstokroć skierowanej przeciwko polityce kulturalnej państwa” [załącznik do informacji dziennej, z 4 maja 1984 roku]. Dlaczego mimo to nie zabroniono mu wyjazdów? Kim był dla nich Wajda, że pozwalali mu na tak daleko posuniętą swobodę?

Oskar dzięki PRL

„W środowisku filmowców panuje pogląd, że Wajda systematyczne przechodzi na pozycje antysocjalistyczne. Jego przekorna i opozycyjna postawa ma wynikać m.in. z niezamieszczenia pozytywnych recenzji w prasie krajowej o filmie oraz braku rozmów z nim jako twórcą na określonym szczeblu administracyjnym” – czytamy w zgromadzonych aktach. Na swojej działalności politycznej Andrzej Wajda robił karierę filmową. 20 lutego 1982 roku minister J. Tejchma poinformował A. Wajdę, iż „Człowiek z żelaza” został wycofany przez stronę polską z konkursu. Wajda po tym komunikacie stwierdził, iż w powstałej sytuacji ma zapewnionego „Oscara”, ponieważ decyzja ta spowoduje, iż jurorzy będą, w aktualnej sytuacji politycznej, głosować za nim.

Załącznik do informacji dziennej z dnia 05.05. 1982. Opinia K. Kutza na temat postaw A. Wajdy i K. Zanussiego: Reżyser filmowy Kazimierz Kutz, oceniając obecną postawę A. Wajdy, stwierdził, że wymieniony wspaniale się urządził za granicą. Potrafi zawsze znaleźć się w środku aktualnych wydarzeń, wykorzystując sytuację dla realizacji własnych interesów. Przykładem tego jest okres zafascynowania „Solidarnością” i uzyskania dzięki temu „Złotej Palmy” na Festiwalu Filmowym w Cannes. Ponieważ zdaje sobie sprawę, że z „Solidarności” już nic nie wydusi, odpiął noszoną ostentacyjnie plakietkę tego związku i zachowuje się wg Kutza tak, jakby tego faktu nie było.

Popularności nie ujęły Wajdzie pojawiające się w jego filmach liczne błędy merytoryczne i przekłamania, żeby wymienić tylko trzy z nich:

„Lotna”

Film „Lotna” z 1959 r. to klasyczny obraz przedstawiający żołnierzy polskich jako głupców, którzy szarżują konno z szablami w dłoni na niemieckie czołgi. Ta scena filmu przeszła do historii jako jeden z większych paszkwili historycznych Wajdy. Sam reżyser przyznał, że był to jego najgorszy film, jednak do dzisiaj jest on wciąż przypominany widzom kolejnych pokoleń w swojej pierwotnej wersji.

Co ciekawe, scena szarży ułańskiej na czołgi w pełni wpisuje się w propagandę III Rzeszy. Otóż nie kto inny jak Josef Goebbels, minister propagandy hitlerowskich Niemiec, przedstawiał zdemoralizowanych Polaków rzucających się na koniach i z lancami na oddziały niemieckie. Nie inny obraz przedstawił Wajda w filmie „Lotna”. Niemiecka propaganda w „Lotnej” nie uszła również uwadze komunistycznych recenzentów. „[…] Wajda sięgnął po Żukrowskiego i z jego smutnej książki (noweli) LOTNA zrobił swój pierwszy barwny film pełen omyłek i jawnej nienawiści do przedwojennego wojska polskiego, któremu przypisał chamstwo, rzucanie się z szablami na czołgi”. W rzeczywistości nigdy nie doszło do rzekomej polskiej szarży na niemieckie czołgi. Stefan Kisielewski, niezapomniany „Kisiel”, zapisał w swoich „Dziennikach”: „(…) w kinie widziałem po raz pierwszy ‚Lotną’ Wajdy. To ostatnie oburzyło mnie okropnie choćby jako żołnierza Kampanii Wrześniowej. Jak można było na tle narodowego dramatu wykoncypować tak niesmaczną bzdurę (…) to już tajemnica tego reżysera (Wajdy – dop. red.), który nie wiedząc o tym, lubuje się w karykaturowaniu polskości” (S. Kisielewski, „Dzienniki”, Warszawa 1996, s. 311).

„Popiół i diament”

Film Wajdy „Popiół i diament” jest klasycznym przykładem twórczości przydatnej dla propagandzistów PRL. Zwłaszcza że ich teorie na temat złej Armii Krajowej wypowiada były akowiec – Wajda (w swoim oficjalnym życiorysie Wajda twierdzi, że był łącznikiem w AK), artysta o zabarwieniu antysystemowym, co de facto tylko pomnażało skuteczność przesłania tego i innych filmów reżysera. W książce „Diament odnaleziony w popiele” Krzysztof Kąkolewski dowodzi, że powieść Jerzego Andrzejewskiego była propagandową mistyfikacją, a wydarzenia autentyczne bardzo różniły się od fabuły „Popiołu i diamentu” oraz że autentyczna i jednoznacznie negatywna postać Jana Foremniaka miała niewiele wspólnego z budzącym współczucie komunistą Stefanem Szczuką w powieści Andrzejewskiego. Jednak Wajda zabrał się za ekranizację filmu, gdzie zestawił na pierwszym planie „dobrego” komunistę ze „złym” akowcem. Pisarz katolicki Jerzy Zawieyski, mówiąc o powieści Andrzejewskiego oraz o filmie Wajdy, konkludował: „Świetna, drańska powieść. Świetny, kłamliwy film”. Zakamuflowanych estetyzującymi smaczkami aluzji antykomunistycznych trzeba się bowiem w filmie Wajdy dopiero domyślić, gdy tymczasem wulgarny donos na Armię Krajową jest w nim wyraźny i jednoznaczny.

„Danton”

Film Wajdy „Danton” kończy się sceną, gdzie mały chłopiec w kąpieli recytuje „Prawa człowieka i obywatela”. Po pożodze rewolucji francuskiej i milionach ofiar została spuścizna praw człowieka… Oczywiście sprawa wielkiej rewolucji jako matki komunizmu (jak ujmował to np. ks. prof. Michał Poradowski) to zupełnie inna kwestia, jednak warto zwrócić uwagę na percepcję tego filmu przez bezpiekę PRL, co rzuca światło na ciekawą sytuację, jaka miała miejsce we Francji po prezentacji filmu. Tak opisuje to notatka z 1983 r. dot. filmu „Danton” w reż. Andrzeja Wajdy: „[…] W związku z wydarzeniami w kraju w końcu 1981 strona francuska nadała temu przedsięwzięciu zupełnie inny wymiar. […] Od tej chwili równolegle ze >sprawą Dantona sprawa A. Wajdy<, którego niektórzy dziennikarze uważali za internowanego bądź aresztowanego. Staje się on jednym z bardziej znanych artystów zagranicznych we Francji, zyskując popularność jako w pewnym sensie uosobienie niezależności i kontestacji wobec władzy w kraju […]”. Dzięki temu otrzymał nagrodę Louis Delluc. Eksperci w dziedzinie dziejów rewolucji francuskiej mieli do tego filmu poważne zastrzeżenia merytoryczne, co postawiło francuskie ministerstwo kultury w trudnej sytuacji, jako że pokryło ono większość kosztów. Sprawa ta Wajdzie jednak nie zaszkodziła. Nadal udzielał wywiadów.

„Katyń”

Długo oczekiwany i zapowiadany przez Wajdę film „Katyń” podobnie jak cała twórczość reżysera wpisuje się w jego metodykę niedopowiedzeń, swoistego przyłożenia akcentów i sprytnych przekłamań, które zacierają prawdziwy obraz wydarzeń historycznych. Wajda w filmie o wydarzeniach poprzedzających Katyń uwypuklił bestialstwo nazistów, a złagodził okrucieństwo Sowietów. Pokazuje to m.in. scena dramatycznego zaaresztowania profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, po której widz może wywnioskować, że Niemcy dokonali na nich mordu, a przecież większość z nich wróciła potem do Krakowa. Całość zaś mordu katyńskiego, który był niebywałą i niespotykaną w historii zbrodnią ludobójstwa pokazany jest w jednej scenie rozstrzelania oficerów. Kaci tamtych czasów pokazani są jak gdyby bezosobowo. Nigdzie nie pojawia się nazwisko Stalina czy Berii. Jak pisze prof. Jacek Trznadel „Jedynym Rosjaninem z krwi i kości w filmie Wajdy jest >dobry Rosjanin<… Moim zdaniem, film jest zbyt uładzony, niewyraźny i nie odegra roli, jaką mu się przypisuje: nie odkrywa prawdy, lecz ją zamazuje”.

Wajda bezpieczny

Andrzej Wajda opisywany był w notatkach i sprawozdaniach bezpieki na tysiącach stron dokumentów. W ocenie MSW jedną z istotniejszych przesłanek, które zapewniały Wajdzie czołową pozycję wśród filmowych twórców, była „w odczuciu środowiska, kontynuowana polityka jednoczesnego stałego uczestnictwa w życiu politycznym i kulturalnym kraju oraz państw zachodnich oraz ścisłe związanie się z przedstawicielami kręgów kultury żydowskiej między innymi w Izraelu”. Często otrzymywał propozycje z Izraela. Współpracował m.in. z izraelskim Teatrem Narodowym Habimah. Niejako przy okazji „Abraham Gardon, wykładowca Wydziału Filmowego Uniwersytetu w Tel Awiwie zaprosił A. Wajdę na spotkanie i dyskusję ze studentami i wykładowcami Wydziału […]”. Często był zapraszany na różnego rodzaju imprezy, w tym m.in. poproszono go o prelekcję podczas 11 dni książki żydowskiej w 2008 roku. Powiązaniom natury zawodowej towarzyszyły relacje na szczeblu towarzyskim.

Mimo iż obracał się także w kręgach „Solidarności”, jego działalność nie nosiła znamion opozycyjnej. W sporządzonej w Warszawie 23 września 1986 r. tajnej notatce czytamy: „[…] Stwierdzić należy, iż pomimo stworzonego wokół niego klimatu politycznego, jak również przejawów jego kontestacyjnej i opozycyjnej postawy do władz PRL, A. Wajda nigdy nie zaangażował się w działalność struktur podziemnych. W okresie obowiązywania stanu wojennego podporządkował się rygorom z niego wynikającym, a po jego zniesieniu nie podjął działalności konspiracyjnej, kontynuując pracę twórczą”. Jego lojalność względem komunistycznych władz była na tyle daleko posunięta, że kiedy podczas dyskusji nad filmem A. Holland „Bez znieczulenia”, reżyserka stwierdziła, iż „w Polsce panuje ustrój totalitarny, z którym należy w zdecydowany sposób walczyć, gdyż, jak wykazuje to film, ustrój ten może zniszczyć najbardziej wartościowych ludzi”, przywołał ją do porządku. Nic zatem dziwnego, że Andrzej Wajda nie miał w zasadzie żadnych problemów z uzyskaniem paszportu, mimo że prowadził „szkodliwą działalność polityczną”. „W związku z wniesionym przez Departament III MSW postanowieniem o zastrzeżeniu wyjazdów zagranicznych wobec A. Wajdy do numeru OE-IV-0168/84 z 20 stycznia 1984 r. informuję, że wyrażamy zgodę na wyjazd wyżej wymienionego do Francji na podstawie paszportu prywatnego z literką >S< ważnego na wszystkie kraje Europy” – czytamy w dokumencie wydanym przez Dyrektora Departamentu III MSW gen. bryg. H. Dankowskiego.

„Informacja, Tajne, Warszawa dn. 24 maja 1983 r.: K.Kutz uważa, że A. Wajda nie wykazywał nigdy większego zainteresowania Zespołem i podległymi mu pracownikami. W swej działalności twórczej opierał się w znacznym stopniu na pracy młodych, utalentowanych współpracowników, których wykorzystywał i dzięki którym osiągał sukcesy artystyczne. K. Kutz uważa Wajdę za człowieka próżnego, egoistycznego, nieodpowiedzialnego, koniunkturalistę posiadającego wyjątkową zdolność do wykorzystywania wszystkich nadarzających się okazji dla osiągania korzyści osobistych (zarówno materialnych, jak i prestiżowych). […] Krytykuje Wajdę za dwulicową postawę, która z jednej strony pozwala mu na zabieganie o splendory i nagrody państwowe w kraju, z drugiej zaś nie przeszkadza w tendencyjnych i fałszywych ocenach sytuacji w kraju dokonywanych za granicą z pozycji „politycznego emigranta”, którym nie jest, a bardzo stara się być. […] Poglądy Kutza na temat A. Wajdy podziela jego bliski znajomy – kompozytor Wojciech Kilar.

Ciemne zaułki reżyserskich finansów

Władze PRL miały poważne zastrzeżenia co do legalności postępowania Andrzeja Wajdy w kwestiach finansowych. Obywatel PRL nie mógł rozporządzać za granicą wartościami dewizowymi bez wymaganego zezwolenia. Wajda skutecznie się od tego uchylał. Nie ubiegał się o zgodę na rozporządzanie wartościami dewizowymi poza granicami kraju, „nie sprowadził do kraju ani samodzielnie, ani przez NBP żadnej przyznanej mu nagrody; nie zgłaszał posiadanego mienia poza granicami kraju, ani utraty tegoż mienia” – czytamy w sporządzonej w tej sprawie notatce. Problemy te podejmowała niskonakładowa prasa. Pojawił się w Warszawie trzeci numer pisma „Margines”, odbijanego techniką powielania. W piśmie w artykule pt. „Kryminalne kulisy kina moralnego niepokoju” czytamy: „[…] prezes [Andrzej Wajda – przyp. red.] dla przyciągnięcia głośnych nazwisk uruchomił tzw. fundusz popierania twórczości. Pieniądze z tego funduszu, jak wykazały kontrole NIK, MSW i CKKP wypłacane były w formie comiesięcznych >zachętkopertowych< w wys. średnio 200000 zł, a trafiały się także takie po 500 tys. i 600 tys. zł. Kto korzystał z tych pieniędzy. Na pierwszym miejscu plasuje się pan prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich – Andrzej Wajda, który powyższym sposobem zarobił w TV przeszło milion zł. Niezależnie od tych łapówek niezarejestrowanych w wydziale finansowym A. Wajda zarobił tylko jako kierownik zespołu X w 1977 roku 1 310 000 zł, 1978 – 7 923 000 zł, 1979 – 800 867 zł, 1980 – 1 242 895 zł. Jak na lata kryzysu to całkiem dobrze, nie wymieniamy tu innych zarobków i wpływów dolarowych”. Dalej czytamy: „Wydział Finansowy Warszawa – Żoliborz podsumował Wajdę zgodnie z obowiązującymi przepisami za rok 1980 domiarem w wys. 950 000. Prezes Wajda załatwił sobie w Ministerstwie Finansów umorzenie 500 tys., a pozostałe 450 tys. rozłożono mu na raty”. Zdaniem autora artykułu, Ministerstwo Finansów początkowo odmówiło, ale po interwencji ministra Mariana Krzaka – umorzyło część domiaru. W aktach MSW nie było adnotacji, że te informacje są fałszywe. Część z nich została potwierdzona. „W 1980 r. A. Wajda zwrócił się z prośbą do ministra finansów o zmniejszenie mu podatku wyrównawczego za 1979 r. w kwocie 955 453 zł poprzez odliczenie mu kwoty 900 000 zł z podstawy naliczania podatku. Prośbę tę uzasadnił potrzebą przeprowadzenia remontu domu, który posiada charakter zabytkowy. Koszt remontu miał wynieść ok. 900 000 zł. Decyzją ministra finansów A. Wajda uzyskał zgodę na odliczenie mu z podstawy wymiaru podatku kwoty 900 000 zł w przypadku wykazania rachunków za remont tego domu do wysokości tej kwoty. W rzeczywistości A. Wajda wykazał się rachunkami na kwotę 90 000 zł. Połowa tej kwoty, a więc 45 000 zł została odjęta od podstawy naliczenia mu podatku wyrównawczego, w wyniku czego A. Wajda zapłacił za 1979 r. podatek wyrównawczy o 33 750 zł niższy” – czytamy w aktach MSW.

Wajda’89

Andrzej Wajda w 1989 r. został wybrany na senatora z Suwalszczyzny. Niewiele miał wspólnego z tym regionem. Nie mógł znać jego problemów i potrzeb. Jednak upragniony mandat zdobył. Przez wkład finansowy Wajda został współwłaścicielem „Gazety Wyborczej” wraz ze Zbigniewem Bujakiem i Aleksandrem Paszyńskim. Wajda i wspólnicy w 1990 roku przekazali gazetę osobom, które uczestniczyły w powstaniu spółki „Agora”. „GW” miała reprezentować w mediach stronę „Solidarności”, jednak szybko okazało się, że reprezentuje jedynie wąskie środowisko. W 1990 r. Komisja Krajowa „Solidarności” zakazała „Gazecie Wyborczej” używania logo „Solidarności” i motta. Działalność senatorska Wajdy również wpisywała się w jego światopogląd, który niewiele miał wspólnego z ideałami Jerzego Popiełuszki czy tysięcy Polaków, którzy chcieli, aby zamiast portretów czerwonych towarzyszy nad Polską zawisnął w końcu krzyż i zatriumfowały jego prawa. W 1990 roku senator Andrzej Wajda głosował za uchyleniem ustawy o zakazie aborcji, co najlepiej pokazuje jego postawę w sprawach życia.

Tak wyglądała droga Wajdy od lat 50. do transformacji z 1989 r. Okres lat 90. aż do dzisiaj wymagałby osobnego artykułu. Dodać jednak warto, że właśnie Wajda i pokrewne mu środowisko stanowi dzisiaj trzon osób wspierających kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego. Wydaje się, że wiele mówi to o samym kandydacie Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta Rzeczypospolitej.

Robert Wit Wyrostkiewicz
Anna Wiejak
Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” Nr 26 (765) z 29 czerwca 2010 r.

Posted in Kultura | 30 Komentarzy »

Białoruś abo prolegomena do krytyki Kaczyńskiego

Posted by Marucha w dniu 2010-07-02 (Piątek)

P. Wiktor Dmuchowski podrzucił nam link do poniższego artykułu, za co dziękujemy. – admin.

Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski powiedział wreszcie Polakom jakąś prawdę w oczy rozwijając reakcję Bronisława Komorowskiego na „niebywałą” i bez wątpienia skandalicznie haniebną zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego, iż jako ewentualny, przyszły prezydent Rzeczypospolitej Polskiej chciałby ten polecieć do Moskwy nie w sprawie ekshumacji jednak w Polsce ciała bratowej oraz brata Lecha, by ostatecznie rozwiać swoje własne wątpliwości, które nie pozwoliły mu na obligatoryjne przecież podanie po ludzku ręki Putinowi po osobiście dokonanej identyfikacji zwłok, czy też miazgi, która pozostała z ciała spadającego na ziemię zgodnie z zasadą Newtona jak jabłko z drzewa wiadomości złego i dobrego, tyle że z prędkością i masą samolotu odrzutowego, które to szczątki dotarły do Polski po katastrofie pod Smoleńskiem zalakowane i opatrzone klauzulą najwyższej tajemnicy państwowej tak samo jak trumna prezydenta Bieruta – lecz chciałby on polecieć do Moskwy w sprawie podgrzewania w Polsce od lat nastrojów antybiałoruskich, które to podgrzewanie miałoby zaowocować nareszcie niebywałym ożywieniem stosunków na osi Warszawa-Moskwa kosztem usytuowanego geograficznie pośrodku trzeciego, tzn. Mińska i zgodnie z demokratyczną zasadą wyznawaną przez żydów wschodnioeuropejskich „dziel i rządź”, opisaną przez Jerzego Andrzejewskiego w powieści „Miazga”, czy też mówiąc już wprost i bez kodowań: gdzie dwóch się nie pobije, gaspadin Miedwiediew, tam trzeci z pewnością na tym nie skorzysta.

Prawda wypowiedziana przez Radosława Sikorskiego w tym kontekście odnosi się do Związku Polaków na Białorusi określanego przez Ministra Spraw Zagranicznych RP słowami: „autonomiczna instytucja”.

Przypomnijmy słowa ministra:  – Protestując przeciwko szykanom władz białoruskich nie sądźmy, że jednocześnie to państwo polskie wybiera komu autonomiczna instytucja w innym kraju ma powierzyć kierowanie. Więc to są decyzje Związku Polaków na Białorusi, które my wspieramy, a których władze białoruskie nie uznają – powiedział Sikorski.

Język polski nie zna pojęcia „autonomiczna instytucja”, aliści minister Sikorski ma bogatą przeszłość zawodową i światową; poza afgańskim zna parę innych języków, być może zastosował tu kalkę językową zwrotu usankcjonowanego w innym kręgu kulturowym, a może skojarzył coś naprędce z autonomią socjalistycznych republik sowieckich powoływanych odgórnie przez Stalina nie tylko ze względu na Niemców i Tatarów?

Instytucja bowiem, jaka by nie była, jest zawsze zakładem o charakterze publicznym, zajmującym się określonym zakresem spraw, powołanym odgórnie, przez władze państwowe i finansowanym z budżetu państwa.

Tymczasem Związek Polaków na Białorusi jest ciągle Społecznym Zjednoczeniem, organizacją pozarządową (NGO) posiadającą uchwalony przez członków statut i osobowość prawną, demokratycznie wybrane władze z prezesem dysponującym budżetem, na który składają się w pierwszym rzędzie składki członkowskie Polaków.

Ten demokratycznie się rządzący Związek Polaków na Białorusi przyjęty został 1 października 2009 roku w Brukseli do Federalnej Unii Europejskich Grup Narodowościowych (Union of European Nationalities / Föderalistische Union Europäischer Volksgruppen), która obchodziła w ubiegłym roku 60-lecie swojego istnienia i może przecież jej Sekretariat poświadczyć w każdej chwili np. to, że prezentem wręczonym prezydentowi FUEN/FUEV przy tej okazji przez zmarłego po kilku miesiącach na serce śp. Eugeniusza Skrobockiego, Wiceprezesa Związku Polaków na Białorusi, monografistę Mickiewicza znanego także z wielu innych publikacji, była brązowa statuetka żubra z Puszczy Białowieskiej, jeśli to komuś potrzebne do dokumentacji historii działań społecznych na rzecz Polskości i Mniejszości Polskiej w tej części Europy Wschodniej, lub choćby tylko przy uprawie tzw. czystej sztuki demokratycznej dyplomacji.

Minister Radosław Sikorski nie wypowiedział się jednak na temat tej demokratycznej organizacji społecznej o nazwie Związek Polaków na Białorusi, powszechnie uznanej już w Europie, lecz mówił wyraźnie o „autonomicznej instytucji” używającej tej samej nazwy, a kierowanej z Polski przez ludzi wspieranych i kontrolowanych przez rząd Tuska jak wcześniej rząd Jarosława Kaczyńskiego, finansowanych z budżetu Senatu RP za pośrednictwem instytucji krajowej o nazwie „Wspólnota Polska” Stelmachowskiego z Magdalenki (komunistyczna „Polonia”) z siedzibą w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu, z zamkiem w Pułtusku i kilkudziesięcioma oddziałami, lokalnymi grupami zorganizowanych instytucjonalnie ludzi, przejadających w Polsce połowę pieniędzy przyznawanych przez Senat RP oficjalnie na tzw. pomoc dla Polonii, ludźmi służącymi do różnych rzeczy, m.in. do stwarzania pozorów państwa harmonijnie współżyjącego z rozsianym po świecie, narodowym potencjałem polskim.

Minister Sikorski powiedział, że decyzja o zmianie szefowej tej instytucji „była autonomiczną decyzją tej instytucji”. Mówił więc nie o Polakach na Białorusi i o ich społecznej organizacji, lecz o tym, czego w zinstytucjonalizowanej żydowskiej rodzinie z Białorusi dokonał stryjek zamieniając siekierkę na kijek, bo zamiana jednej Andżeliki na drugą dokonana została wszak w rodzinie: Andżelikę Borys zastąpiła Andżelika Orechwo-Bancerowa, żona Igora Bancera robiącego dotychczas za rzecznika prasowego Andżeliki Borys, szefowej tej dywersyjnej w stosunku do Polaków i rządu na Białorusi „autonomicznej instytucji” podległej rządowi w Warszawie.

O wiele lepiej wypadł już Radek Sikorski jako autor książki „Prochy świętych. Afganistan. Czas wojny”, o wiele lepiej od Andrzejewskiego, którego „Miazgi” nie da się po prostu czytać bez zwykłego obrzydzenia. Należy więc w tym miejscu przypomnieć, że Radek Sikorski przybrał w swoim czasie muzułmańskie imię Rahid, by udawać fotoreportera BBC, a więc rzeczywiście też musiał być chyba na służbie jakiejś „autonomicznej instytucji”, zaś obywatelstwa brytyjskiego zrzekł się dopiero na prośbę premiera Jarosława Kaczyńskiego, który wtedy był w sprawie tek podwójnej państwowej lojalności swego naówczas Ministra Obrony Narodowej pod obstrzałem prasy międzynarodowej tak samo jak i Lech Kaczyński, wtedy prezydent RP.

W marcu 2010 roku Radosław Sikorski umieścił jeszcze na swojej stronie internetowej informację o tym, że już w 2006 roku wysłał do brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych deklarację o zamiarze zrzeczenia się obywatelstwa brytyjskiego, gdyż zamierzał kandydować na prezydenta RP i wydawało mu się to być sprzyjające do osiągnięcia zamierzonego celu. Z ciekawostek można tu jeszcze wspomnieć, że już w latach 1998-2001 Radosław Sikorski był Przewodniczącym Rady Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, drugiej obok „Wspólnoty Polskiej” Stelmachowskiego „autonomicznej instytucji” utrzymywanej z budżetu Senatu RP po tym, jak postkomuniści, na których przychylność Kaczyński naiwnie postawił chrzcząc ich pochopnie „lewicowcami”. Postkomuniści ci bowiem ujawnili sprawę afer finansowych Wspólnoty, a w zamian za państwowe pieniądze uzyskane wkrótce po tym dla wspomnianej Fundacji zamknęli grzecznie buzie, lub jak to mówi się niegrzecznie: niewyparzone, czerwone pyski.

Policja na Białorusi śledzi wciąż różne wątki tych afer finansowych mających swoje źródło w niewłaściwej polityce zagranicznej rządu w Warszawie. Może być jeszcze i tak, że po jednej beneficjentce kolejne osoby będą wyrzekały się judaszowych srebrników i będą składały wnioski o dymisję. Być może będą musiały odchodzić z dobrze popłatnych stanowisk, a Polacy na Wschodzie i Zachodzie będą przyjmować bez mrugania okiem te „autonomiczne decyzje” w cyrku obcych nam agentów, bo jeśli policjanci na Białorusi odwiedzają polskich księży na parafiach nie po to, żeby rewidować, lecz żeby się wyspowiadać, to może i do Polski przyjdzie jeszcze kiedyś ze Wschodu moralna rewolucja?

Związek Polaków na Białorusi to nie jest opłacana z Warszawy banda osobników pozbawionych sumienia, lecz Polska Mniejszość Narodowa. To część Narodu Polskiego żyjąca od wieków na Grodzieńszczyźnie i w tej części Wileńszczyzny, która rozkazem Stalina przydzielona została sowieckiej republice Białorusi. Po milionowych ofiarach deportacji Polaków na Sybir i do Kazachstanu w pierwszych latach sowieckiej okupacji, po wielkich ofiarach wojny i czasu komunizmu Polacy na Białorusi ostali się przy Polskości mimo wszystko, nie zatracili swojej tożsamości narodowej i kulturowej; mówią po polsku i uczą języka polskiego swoje dzieci, myślą, odczuwają, modlą się i śpiewają po polsku. Trwają przy Polskości i stanowią na Grodzieńszczyźnie jedną czwartą część ludności, a połowę białoruskiego społeczeństwa w okolicach Lidy.

Kilkaset tysięcy, a może i milion Polaków w czterech diecezjach i w czterystu parafiach Kościoła Katolickiego, w prowadzonych przez Związek Polaków na Białorusi Domach Polskich i w domach rodzinnych, w których serca nie przestały bić po polsku. Należało być autem na drodze do Wołkowyska latem 2005 roku, ażeby zapytać po polsku o kierunek i ujrzeć w oczach pierwszej lepszej, napotkanej kobiety szczere zawstydzenie „ja zabyła, nie pamiętam już po polsku, a kiedyś mówiła”. Należało być, żeby odpowiedzieć po rosyjsku: „Nje nada, nje nada, Wy dołżny pa ruski, niemnożko ja toże panimaju”.

Polska powstała na mocy uzgodnień podjętych z ubowcami w Magdalence i przy okrągłym stole przez ich agentów, Polska Ministra Sikorskiego, członka rządów: Olszewskiego, Buzka, Marcinkiewicza, Kaczyńskiego i Tuska unika spotkań z Polakami, ze zwykłymi ludźmi, zadawania prostych pytań o drogę. Państwo reprezentowane na zewnątrz przez prezydentów: Jaruzelskiego, Wałęsę, Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego i tego, który wybrany będzie do reprezentowania w niedzielę nie przeze mnie, nieustannie nie ma żadnej innej polityki wobec Polonii i Polaków żyjących poza granicami Kraju jak tylko politykę rozbijania polskich organizacji i zbójeckiego niszczenia ludzi.

Dlatego pracujemy, działamy społecznie, modlimy się niezmiennie i śpiewamy na całym świecie jednako: Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Tak nam dopomóż Bóg.

Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
http://pl.gloria.tv/?media=85217
http://sowa.quicksnake.org

Istotnie, szum jaki robiono naokoło nic nie znaczącej dla Polaków na Białorusi Andżeliki Borys oraz rola zapalnika „kolorowej rewolucji”, jaką jej ewidentnie przeznaczono, wyraźnie wskazywała na środowiska koczownicze. – admin

Posted in Polityka | 11 Komentarzy »

Pytam Komorowskiego o polskie lasy

Posted by Marucha w dniu 2010-07-02 (Piątek)

Gajowego Maruchę z oczywistych względów interesują polskie lasy państwowe. Jest to bardzo łakomy kąsek dla prywatyzatorów, złodziei i żydowskich pośredników i handlarzy. – admin.

Kandydat PO na prezydenta Bronisław Komorowski zapewnił na Krajowym Zjeździe Leśników w Jabłonnie, że jako jeden z ostatnich „gajowych z dubeltówką” nie jest i nie będzie zwolennikiem prywatyzacji Lasów Państwowych. Według marszałka, jeśli chodzi o lasy, najważniejsze w następnych latach jest przyspieszenie zalesiania. Jak zaznaczył, „słyszał już nawet modlitwy o to, by lasy pozostały własnością państwa polskiego”. – I tak sobie myślałem: czy warto modlić się o coś, co jest oczywistością? Ale zawsze to nie zaszkodzi, bo oczywiście bywają i modlitwy intencjonalne, bywają i kłamstwa intencjonalne – powiedział kandydat PO na prezydenta.

Deklaracja pana marszałka może napawać optymizmem, ale w kontekście słów o „kłamstwie i oczywistości” słuszne wydaje się zadanie kilku pytań.

Po pierwsze, czy prawdą jest, że Jerzy Buzek, obecny szef Parlamentu Europejskiego, wybrany do PE z rekomendacji Platformy Obywatelskiej, latem 1999 roku jako premier podjął próbę stworzenia z Lasów Państwowych jednoosobowej spółki Skarbu Państwa? Doszło do głosowania, zapadła decyzja, i tylko dzięki wotum separatum ministra Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa doprowadzono do reasumpcji głosowania na następnym posiedzeniu Rady Ministrów. Dzięki rejtanowskiej obronie, w tym ówczesnego dyrektora generalnego Lasów Państwowych, powtórzone głosowanie zakończyło się odrzuceniem (7 głosów „przeciw”, 6 głosów „za”) pomysłu stworzenia przedsionka prywatyzacji, jakim jest jednoosobowa spółka Skarbu Państwa.

Po drugie, jak można wytłumaczyć deklarowaną chęć pana marszałka zwiększania lesistości kraju i zachowania państwowego charakteru lasów w świetle tego, że 18 maja 2009 r. sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa (ta sama osoba, która zajmowała podobne stanowisko w rządzie premiera Buzka) skierował do Komitetu Stałego Rady Ministrów uzgodniony projekt ustawy o świadczeniach przysługujących niektórym osobom z tytułu nacjonalizacji? Projekt ustawy zakłada w chwili obecnej, że Lasy Państwowe przekażą do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa taką ilość lasów, aby z ich sprzedaży trafiło do Funduszu Świadczeń Reprywatyzacyjnych 500 mln złotych. Dlaczego powyższe rozwiązania pojawiły się w projekcie ustawy, mimo że dotąd jedyna w Polsce społeczna ustawa o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju przewiduje, że – w odniesieniu do roszczeń reprywatyzacyjnych, dotyczących zasobów naturalnych, w tym lasów – świadczenia reprywatyzacyjne powinny być wypłacane z budżetu państwa?

Po trzecie, dlaczego pan marszałek wprowadził do obrad Sejmu, a następnie głosował za przyjęciem ustaw o zmianie ustawy o ochronie przyrody (2008 r.), ustawy o udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (2008 r.) i zmianie ustawy o handlu uprawnieniami do emisji do powietrza gazów cieplarnianych (2008 r.) – rujnujących organizację polskich Lasów Państwowych w zakresie zarządzania zasobami przyrodniczymi i otwierających drogę do prywatyzacji tych lasów?

Z faktami dyskutować nie można. Pozostają odpowiedzi na zadane pytania, które winny wyjaśnić wątpliwości tych, którzy w świetle faktów mogą przypuszczać, że możemy mieć do czynienia jedynie z kłamstwem intencjonalnym w celu pozyskania głosów i zdezorientowania. Pragnę przypomnieć, że zawsze, ale to naprawdę zawsze, Prawo i Sprawiedliwość było za utrzymaniem państwowego charakteru lasów, widząc w tym nie tylko szansę zrównoważonego rozwoju terenów wiejskich, ale i możliwość zapewnienia bezpieczeństwa ekologicznego państwa. Piszę te słowa, licząc na odpowiedź, gdyż chciałbym, aby pan marszałek nie musiał odwoływać się do wypowiedzianych przez siebie słów, jakże wybitnie świadczących o niezawisłości sądów. „Gdyby ktokolwiek słyszał o tym, że mnie się pomawia o chęć prywatyzowania lasów, proszę o telefon. Sędzia jeszcze jest rozgrzany, załatwimy sprawę szybko”.

Prof. Jan Szyszko

Prof. dr hab. Jan Szyszko – poseł na Sejm RP (PiS). Kierownik Samodzielnej Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW. Prezes Stowarzyszenia na rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski. Minister ochrony środowiska zasobów naturalnych i leśnictwa w rządzie AWS – UW. Minister środowiska w rządzie PiS.

Posted in Gospodarka | 13 Komentarzy »

I znów kolejny międzynarodowy sukces Polski

Posted by Marucha w dniu 2010-07-02 (Piątek)

Nie wiemy, jak sobie poradzić z nadmiarem sukcesów Polski na arenie międzynarodowej, bo zaczyna nam się już od nich kręcić we łbie. – admin.

Prestiżowe stanowisko w UE dla anonimowego Polaka

Lady Catherine Ashton, minister spraw zagranicznych Unii Europejskiej, o charakterystycznych arystokratycznych rysach

Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton powołała kilkunastoosobową grupę doradczą, której przewodniczy Polak. Grupa ma do końca roku opracować rekomendacje na temat wymiany informacji i dokumentów niejawnych – powiedziały PAP źródła dyplomatyczne.
Informację na ten temat podał jako pierwszy w czwartek wieczorem brukselski portal „EUObserver”. Jednakże, jak skorygował w rozmowie z PAP unijny dyplomata, nie chodzi o nowe stanowisko dla Polski w nowo budowanej Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych (ESDZ), a o tymczasową grupę doradczą.

Polski dyplomata potwierdził także, że „Polak stoi na czele powołanej ad hoc miesiąc temu grupy zadaniowej, doradzającej Ashton w sprawach bezpieczeństwa informacji niejawnych oraz zabezpieczeń budynków”.

Mandat prac został ograniczony czasowo i dotyczy zadań bardzo technicznych.  – Wyniki prac posłużą Catherine Ashton w wyborze możliwych opcji np. przy konstruowaniu zasad obiegu dokumentów w ramach powstających struktur Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych – powiedziały polskie źródła. Chodzi o to, by nie było przecieków w obiegu informacji między centralą ESDZ w Brukseli a ponad 130 rozsianymi po świecie ambasadami UE.

Kilkunastoosobowa grupa ma opracować rekomendacje do końca grudnia.

Źródła unijne podkreśliły, że nie chodzi o zbudowanie unijnego wywiadu czy innych służb specjalnych, bo na to nie zezwala żaden traktat UE. Przypomniały, że już przy poprzedniku Ashton, wysokim przedstawicielu UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Javierze Solanie, odbywały się regularne spotkania narodowych attache ds. służb wywiadowczych.

Źródła odmówiły podania nazwiska Polaka, który kieruje grupą. Nie podał tej informacji także „EUObserver”. [Bo na tym polega unijna demokracja: lud ma nie pchać ryja w nieswoje sprawy i pytać o to, co ich nie powinno obchodzić. – admin]

ESDZ ma stać się operacyjna najpóźniej w pierwszą rocznicę wejścia w życie powołującego ją Traktatu z Lizbony, czyli 1 grudnia. 8 lipca Parlament Europejski ma przyjąć swą opinię w sprawie organizacji i funkcjonowania ESDZ, a ministrowie państw UE przyjmą tę decyzję 26 lipca. Wówczas Ashton będzie mogła rozpocząć rekrutację na najważniejsze stanowiska w ESDZ. Jesienią unijne instytucje mają zatwierdzić rozporządzenia o statucie pracownika ESDZ i budżet tej instytucji.

W Brukseli coraz więcej dyplomatów potwierdza, że Ashton zamierza zatrudnić na trzy najważniejsze stanowiska ESDZ sekretarza generalnego i jego dwóch zastępców Francuza, Niemkę i Polaka. Mieliby to być: francuski ambasador w USA Pierre Vimont, Niemka Helga Schmid, wysoka urzędniczka w sekretariacie generalnym Rady UE za czasów Solany, która wcześniej pracowała z byłym ministrem spraw zagranicznych Niemiec Joschką Fischerem oraz Polak – minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.

Zgodnie z traktatem decyzja należy wyłącznie do Ashton. Choć oczywiście musi ją konsultować nieformalnie z krajami UE, to formalna aprobata państw unijnych nie jest wymagana.

Posted in Polityka | 15 Komentarzy »

J. Korwin-Mikke poparł J. Kaczyńskiego

Posted by Marucha w dniu 2010-07-02 (Piątek)

Oto najnowsze poglądy JKM na wybór prezydenta. Prosimy nie strzelać do pianisty. – admin

Spora część moich zwolenników oświadczyła, że w niedzielę zbojkotuje wybory – bo nie widzi większej różnicy między Kandydatami. Istotnie: w tych wyborach mamy obecnie dwóch rozsądnych polityków; żaden z nich Polski nie skompromituje, ale też żaden niczego szczególnego dla niej nie zrobi. [Po tej wypowiedzi JKM włosy człowiekowi stają dęba… dwu rozsądnych polityków… – admin]

Jednak wielu moich zwolenników pyta: „Który Kandydat jest mniejszym złem?” – i chce iść na niego głosować.

Odpowiadam: problemem nie są Kandydaci, tylko stojące za nimi mafie, chcące rozkradać Polskę, obsadzać wysokopłatne posady i brać łapówki. Mafia stojąca za Bronisławem Komorowskim znana jest z większego rozmachu w tym względzie. Co więcej: jeśli ta sama mafia opanuje całe państwo, to znacznie łatwiej będzie jej kraść. Ja bardzo lubię Bronisława Komorowskiego – ale patrzę też, kto Go popiera. I jeśli taki np. gen.Marek Dukaczewski ogłasza, że otworzy szampana, jeśli wygra Komorowski – to tym, co chcą głosować, radzę: zamknąć oczy, zatkać uszy – i głosować na Jarosława Kaczyńskiego! [JKM bardzo lubi Bronisława Komorowskiego. I kogo jeszcze lubi nasz król polityki nierealnej? Aż strach pytać… – admin]

Za http://mercurius.myslpolska.pl/2010/07/j-korwin-mikke-poparl-j-kaczynskiego/comment-page-1/#comment-1172

Posted in Polityka | 25 Komentarzy »

Wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej

Posted by Marucha w dniu 2010-07-02 (Piątek)

Nie poświęcaliśmy tej tematyce uwagi, robiły to za nas inne, bardzo rzetelne i wiarygodne media. Ale poniższy artykuł warto chyba przeczytać. Zwrócił nam na niego uwagę jeden z naszych gości.- admin

http://23spiski-i-przepowiednie.blog.onet.pl/Wyciek-ropy-w-zatoce-meksykans,2,ID409553138,n

W USA sprawa zaczyna być coraz bardziej napięta i mówi się o wszystkich koszmarnych scenariuszach od wprowadzenia stanu wojennego, przez ewakuację Florydy a na eksplozji atomowej na dnie Zatoki skończywszy. Sytuacja wygląda na krytyczną. I składa się na ten obraz wiele różnych elementów.

1) Strefa Zatoki jest objęta blokadą informacyjną – dochodzi do
aresztowań dziennikarzy, zaś główne media wyraźnie przedstawiają tylko wycinek prawdy. Aresztowań dokonują prywatne służby ochroniarskie BP nie mające do tego uprawnień, aczkolwiek w zgodnej opinii obserwatorów i uczestników dramatu w Luizjanie odbywa się to za cichym przyzwoleniem rządu USA.

2) Jedyna możliwość wglądu w sytuację w Zatoce to przelot
prywatnym samolotem nad jej terenem – jak dotąd to się udaje, choć i tutaj się mówi o zakazie lotów motywowanym ponoć stężeniem toksycznych gazów w powietrzu. Ta motywacja nie jest pozbawiona sensu, ale z pewnością jest jeszcze inny powód próby limitowania lotów.
Otóż przelot z wtorku 8 czerwca ukazał 6 wycieków w Zatoce Meksykańskiej, z czego 3 są dziełem DeepWater Horizon, a pozostałe 3 – innej firmy wydobywczej. To oznacza, że ilość oleju, która dostaje się do Zatoki jest WIELOKROTNE WIĘKSZA, niż wszystkie dotychczasowe szacunki podają.

3) Ameryka się budzi i ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę, że
są oszukiwani co do skali dramatu. Naukowcy przyznają anonimowo, że mają zakaz ujawniania części informacji o stanie Zatoki.

4) Narasta problem chemikaliów rozpylanych przez BP – Corexitu
9500. Wiadomo, że jest on ekstremalnie toksyczny i że paruje do atmosfery. Jest coraz więcej paniki i przypadków hospitalizacji osób z objawami zatrucia. Ujawniono też rosyjski raport naukowców dla Miedwiediewa, w którym Rosjanie piszą, że stoimy u progu największej katastrofy ekologicznej czasów nam współczesnych i że zagraża ona życiu całej planety. Corexit 9500 jest czterokrotnie bardziej toksyczny, niż sama ropa naftowa.

5) Ropa zaczyna zatykać filtry największej w USA stacji odsalania
wody (Tompa), która zaopatruje w słodką wodę cześć wybrzeża Luizjany. Drobnych 600 000 gospodarstw… Przed dramatycznymi wyborami stoją też elektrownie Luizjany, które używają do chłodzenia swoich turbin i reaktorów wody z Zatoki, ale nie mogą używać wody z ropą.

6) Coraz bardziej dwuznaczna jest rola rządu USA w całej katastrofie, a raczej jego kompletne zlekceważenie skali zagrożenia. Ujawniono, że ofertę pomocy dla rządu USA złożyły rządy następujących państw: Kanady, Chorwacji, Francji, Niemiec, Irlandii, Meksyku, Holandii, Norwegii, Rumunii, Republiki Korei, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz ONZ. ODPOWIEDŹ ADMINISTRACJI USA BYŁA NEGATYWNA – „nie skorzystamy z pomocy, poradzimy sobie sami” (!!!!!!!)

7) Norwegia zablokowała prace wydobywcze BP na morzu północnym do czasu wyjaśnienia okoliczności katastrofy w Zatoce. Ma to związek z – jak dotąd niewielkim – wyciekiem ropy z jednej z platform wydobywczych BP u wybrzeży Norwegii.

8) Główny przeciek (czyli ten nam dotychczas ujawniony) staje się
coraz gwałtowniejszy, albowiem ropa i gaz wydobywające się pod
ciśnieniem, z którym żadna ludzka technologia sobie dotąd nie radziła, zabiera ze sobą kamienie i okruchy skalne, co działa jak pilnik rozwiercający sam kanał, którym ropa się wydobywa i jest on coraz szerszy. Jeśli dodać do tego erozję dna oceanu w całym rejonie wycieku, możemy za kilkanaście miesięcy stracić całe życie morskie na naszej planecie. To opinie naukowców i dziennikarzy.

9) Naukowcy zwracają uwagę, że nawet gdy dojdzie do wyrównania ciśnienia ropy i wód Zatoki (po wielu miesiącach wycieku i kompletnej dewastacji ekologicznej planety), wówczas woda zacznie się wdzierać w miejsce, w którym obecnie znajduje się ropa. Temperatura tych obszarów szacowana jest na 400 stopni Celsjusza. Eksplozja parującej wody może doprowadzić do przemieszczenia się fragmentów dna, co wywoła megatsunami w rejonie Zatoki.

Zanosi się na tragedię o niewyobrażalnej skali, o której bynajmniej nas nie informują w dziennikach telewizyjnych. (…)

[potem następują różne spekulacje, jak np.:]

Credo Mutwa stwierdził, że połowa ludzkości nie dożyje roku 2011
Zdaje się, że zuluski szaman przewidział już w styczniu wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej. …
Jak podają źródła niezależnej austriackiej dziennikarski śledczej, Jane Burgermeister, 40 milionów ludzi ma być ewakuowanych z rejonu zatoki. Pomimo, że ludziom „sprzeda się”, że to tylko czasowa ewakuacja, to istnieją, jak pisze Jane, niezbite dowody, że wyciek ropy został wywołany celowo, aby wprowadzić stan wojenny (czy wyjątkowy)…
Jeśli doszło do pęknięcia skorupy ziemskiej na dnie morskim, to wycieku nie da się żadną miarą zatamować. Grozi olbrzymia globalna katastrofa ekologiczna. W najbliższym czasie ropa i benzyna oraz gaz podrożeją dwa, a nawet więcej razy. To tylko kwestia czasu.
Obie firmy olejowe BP i Transocean, są na skraju bankructwa, co okaże się w ciągu kilku tygodni. Pozostawią wtedy społeczeństwo amerykańskie, a także ludzkość, samym sobie naprzeciw tej katastrofy…

Zob. też: http://www.youtube.com/user/obserwuj

Posted in Różne | 31 Komentarzy »