Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wolne tematy (67 – …
    Krzysztof M o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Krzysztof M o Najgroźniejszy wróg ukraińskie…
    Katolik o Za pontyfikatu Piusa XII nasil…
    ! o Wolne tematy (67 – …
    kontrrafa o Monarchia angielska
    Zbigniew Kozioł o Fiskus coraz częściej zagląda…
    bryś o Wolne tematy (67 – …
    Zbigniew Kozioł o Fiskus coraz częściej zagląda…
    Daemond o Trzy scenariusze przyszłości A…
    Lily o Choć złą sprawę szatan po…
    Lily o Choć złą sprawę szatan po…
    Boydar o Wolne tematy (67 – …
    Lily o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Wolne tematy (67 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 621 obserwujących.

Andrzej Wajda – koncesjonowany opozycjonista

Posted by Marucha w dniu 2010-07-02 (Piątek)

Pominąwszy propisowskie wtręty, artykuł jest wart przeczytania. – admin

Ze zgromadzonych przez MSW, a znajdujących się obecnie w IPN akt wynika, iż działalność Andrzeja Wajdy mogła stanowić dla komunistycznych władz w Polsce wentyl bezpieczeństwa

Malowany opozycjonista

Zausznik Bronisława Komorowskiego, reżyser Andrzej Wajda, który przypomniał o sobie jadowitym atakiem na pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu oraz swoim wystąpieniem w trakcie kampanii prezydenckiej, kiedy krzyczał o „wojnie domowej” i podziękował „przyjaciołom z TVN i z tej drugiej”, pokazał po raz kolejny twarz filmowca o politycznym zaangażowaniu.

Wajda i jego „antykaczyzm” nie wziął się znikąd. Antypolski, antykościelny, łasy na tytuły filosemita, który karierę filmową zawdzięcza opinii opozycjonisty względem komunistycznej władzy w Polsce – taki obraz znanego reżysera Andrzeja Wajdy emanuje z dokumentów zgromadzonych przez bezpiekę. Notatki, sporządzone na potrzeby Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, nie pozostawiają złudzeń co do charakteru prowadzonej przez Wajdę działalności. Warto w tym momencie zauważyć, iż jego twórczość, chociaż nadal uchodzi za antykomunistyczną, przez ówczesne władze była nie tylko tolerowana, lecz również nagradzana. O ile postać tego reżysera budziła w środowisku filmowym zupełnie uzasadnione emocje, podobnie zresztą jak i ostatnie skandaliczne wypowiedzi dosyć dobrze wpisujące się w palikociarską, przedwyborczą retorykę Platformy Obywatelskiej, o tyle należy owe emocje odłożyć na bok, pozostawiając miejsce dla analizy faktów. Te ostatnie są bezlitosne: w dokumentach widać wyraźnie, że Andrzej Wajda był niejako „na specjalnych prawach” i owe „prawa” starał się maksymalnie egzekwować. (…)

„Tacy artyści jak Andrzej Wajda – a jest to bezsprzecznie zdolny artysta – bez względu na to, czy zdają sobie sprawę, czy nie, są emisariuszami zręcznie działającego systemu Chruszczowa, wysyłanymi na Zachód jako pułapka dla głupców. Partia prowadzi ich na smyczy, nawet gdy im się użycza trochę wariackiego urlopu; gdy go jednak nadużywają, gwizdem przywołuje się ich w odpowiednim momencie do porządku. Ci młodzi ludzie, którzy stoją do dyspozycji elastyczniejszego obecnie systemu propagandy Związku Radzieckiego, są, właściwie dzięki tej giętkości i pozornej artystycznej wolności, bardziej niebezpieczni niż nudni i ciężcy bardowie Żdanowa. Wystarczy obejrzeć film Wajdy, aby się o tym przekonać. Aby się móc im przeciwstawić, należy ich poznać. Dla dobra Zachodu” („Neue Zurcher Zeitung”).

„Męczeństwo” Wajdy

Dlaczego władze zdecydowały o wejściu na ekrany „Człowieka z marmuru”, mimo że w założeniu stanowił uderzenie w system? „Z powyższych wywodów i przytoczonych faktów wynika, że negatywne opinie na temat filmu, a raczej aktualnego jego wydźwięku […] reprezentowane były przez osoby decydujące o losach filmu przed jego premierą i zmierzały do wstrzymania jego eksploatacji. Opinie te i decyzje wstępne zostały jednak – co również wynika z logicznego toku myślenia, nie z posiadania nieoficjalnych wiadomości – uchylone przez czynniki zwierzchnie […]” – czytamy w jednej z notatek sporządzonych przez MSW. Notatka nie wyjaśnia jednak, dlaczego film został dopuszczony. Zapewne nie dlatego, iż Wajda miał zagrozić, że zrezygnuje z pracy w Polsce, chociaż zapowiedział to w wywiadzie dla „Le Point” [30 maja 1977 roku]. Zresztą najlepszym dowodem „siły przebicia” szantażów Wajdy była groźba, iż nie weźmie on udziału w imprezie filmowej w Helsinkach „z uwagi na niedopuszczenie filmu do retrospektywy jego dzieł” – w festiwalu udział wziął. „A. Wajda ostatecznie przyjął propozycję wyjazdu do Helsinek w dniach 19 sierpień – 13 wrzesień, ale jedzie tam jako reprezentant sztuki teatralnej” – stwierdzono w dokumencie MSW z 16 sierpnia 1977 roku.

Wajda nie miał żadnych problemów, aby mimo swojego „antykomunistycznego zaangażowania” pojawiać się na salonach zarówno Zachodu, jak i Wschodu Europy. Bez problemu otrzymał zaproszenie do Związku Sowieckiego. „Jestem szczęśliwy, że niezależnie od tego, jakie zdanie mają o mnie władze, mogę pokazać w Moskwie nawet te filmy, których nie mogę dzisiaj pokazać u siebie” – nie mógł nachwalić się współpracy z ZSRR. MSW zdawało sobie sprawę, że „wielokrotne wyjazdy A. Wajdy na Zachód wykorzystywane były do działalności politycznej, częstokroć skierowanej przeciwko polityce kulturalnej państwa” [załącznik do informacji dziennej, z 4 maja 1984 roku]. Dlaczego mimo to nie zabroniono mu wyjazdów? Kim był dla nich Wajda, że pozwalali mu na tak daleko posuniętą swobodę?

Oskar dzięki PRL

„W środowisku filmowców panuje pogląd, że Wajda systematyczne przechodzi na pozycje antysocjalistyczne. Jego przekorna i opozycyjna postawa ma wynikać m.in. z niezamieszczenia pozytywnych recenzji w prasie krajowej o filmie oraz braku rozmów z nim jako twórcą na określonym szczeblu administracyjnym” – czytamy w zgromadzonych aktach. Na swojej działalności politycznej Andrzej Wajda robił karierę filmową. 20 lutego 1982 roku minister J. Tejchma poinformował A. Wajdę, iż „Człowiek z żelaza” został wycofany przez stronę polską z konkursu. Wajda po tym komunikacie stwierdził, iż w powstałej sytuacji ma zapewnionego „Oscara”, ponieważ decyzja ta spowoduje, iż jurorzy będą, w aktualnej sytuacji politycznej, głosować za nim.

Załącznik do informacji dziennej z dnia 05.05. 1982. Opinia K. Kutza na temat postaw A. Wajdy i K. Zanussiego: Reżyser filmowy Kazimierz Kutz, oceniając obecną postawę A. Wajdy, stwierdził, że wymieniony wspaniale się urządził za granicą. Potrafi zawsze znaleźć się w środku aktualnych wydarzeń, wykorzystując sytuację dla realizacji własnych interesów. Przykładem tego jest okres zafascynowania „Solidarnością” i uzyskania dzięki temu „Złotej Palmy” na Festiwalu Filmowym w Cannes. Ponieważ zdaje sobie sprawę, że z „Solidarności” już nic nie wydusi, odpiął noszoną ostentacyjnie plakietkę tego związku i zachowuje się wg Kutza tak, jakby tego faktu nie było.

Popularności nie ujęły Wajdzie pojawiające się w jego filmach liczne błędy merytoryczne i przekłamania, żeby wymienić tylko trzy z nich:

„Lotna”

Film „Lotna” z 1959 r. to klasyczny obraz przedstawiający żołnierzy polskich jako głupców, którzy szarżują konno z szablami w dłoni na niemieckie czołgi. Ta scena filmu przeszła do historii jako jeden z większych paszkwili historycznych Wajdy. Sam reżyser przyznał, że był to jego najgorszy film, jednak do dzisiaj jest on wciąż przypominany widzom kolejnych pokoleń w swojej pierwotnej wersji.

Co ciekawe, scena szarży ułańskiej na czołgi w pełni wpisuje się w propagandę III Rzeszy. Otóż nie kto inny jak Josef Goebbels, minister propagandy hitlerowskich Niemiec, przedstawiał zdemoralizowanych Polaków rzucających się na koniach i z lancami na oddziały niemieckie. Nie inny obraz przedstawił Wajda w filmie „Lotna”. Niemiecka propaganda w „Lotnej” nie uszła również uwadze komunistycznych recenzentów. „[…] Wajda sięgnął po Żukrowskiego i z jego smutnej książki (noweli) LOTNA zrobił swój pierwszy barwny film pełen omyłek i jawnej nienawiści do przedwojennego wojska polskiego, któremu przypisał chamstwo, rzucanie się z szablami na czołgi”. W rzeczywistości nigdy nie doszło do rzekomej polskiej szarży na niemieckie czołgi. Stefan Kisielewski, niezapomniany „Kisiel”, zapisał w swoich „Dziennikach”: „(…) w kinie widziałem po raz pierwszy ‚Lotną’ Wajdy. To ostatnie oburzyło mnie okropnie choćby jako żołnierza Kampanii Wrześniowej. Jak można było na tle narodowego dramatu wykoncypować tak niesmaczną bzdurę (…) to już tajemnica tego reżysera (Wajdy – dop. red.), który nie wiedząc o tym, lubuje się w karykaturowaniu polskości” (S. Kisielewski, „Dzienniki”, Warszawa 1996, s. 311).

„Popiół i diament”

Film Wajdy „Popiół i diament” jest klasycznym przykładem twórczości przydatnej dla propagandzistów PRL. Zwłaszcza że ich teorie na temat złej Armii Krajowej wypowiada były akowiec – Wajda (w swoim oficjalnym życiorysie Wajda twierdzi, że był łącznikiem w AK), artysta o zabarwieniu antysystemowym, co de facto tylko pomnażało skuteczność przesłania tego i innych filmów reżysera. W książce „Diament odnaleziony w popiele” Krzysztof Kąkolewski dowodzi, że powieść Jerzego Andrzejewskiego była propagandową mistyfikacją, a wydarzenia autentyczne bardzo różniły się od fabuły „Popiołu i diamentu” oraz że autentyczna i jednoznacznie negatywna postać Jana Foremniaka miała niewiele wspólnego z budzącym współczucie komunistą Stefanem Szczuką w powieści Andrzejewskiego. Jednak Wajda zabrał się za ekranizację filmu, gdzie zestawił na pierwszym planie „dobrego” komunistę ze „złym” akowcem. Pisarz katolicki Jerzy Zawieyski, mówiąc o powieści Andrzejewskiego oraz o filmie Wajdy, konkludował: „Świetna, drańska powieść. Świetny, kłamliwy film”. Zakamuflowanych estetyzującymi smaczkami aluzji antykomunistycznych trzeba się bowiem w filmie Wajdy dopiero domyślić, gdy tymczasem wulgarny donos na Armię Krajową jest w nim wyraźny i jednoznaczny.

„Danton”

Film Wajdy „Danton” kończy się sceną, gdzie mały chłopiec w kąpieli recytuje „Prawa człowieka i obywatela”. Po pożodze rewolucji francuskiej i milionach ofiar została spuścizna praw człowieka… Oczywiście sprawa wielkiej rewolucji jako matki komunizmu (jak ujmował to np. ks. prof. Michał Poradowski) to zupełnie inna kwestia, jednak warto zwrócić uwagę na percepcję tego filmu przez bezpiekę PRL, co rzuca światło na ciekawą sytuację, jaka miała miejsce we Francji po prezentacji filmu. Tak opisuje to notatka z 1983 r. dot. filmu „Danton” w reż. Andrzeja Wajdy: „[…] W związku z wydarzeniami w kraju w końcu 1981 strona francuska nadała temu przedsięwzięciu zupełnie inny wymiar. […] Od tej chwili równolegle ze >sprawą Dantona sprawa A. Wajdy<, którego niektórzy dziennikarze uważali za internowanego bądź aresztowanego. Staje się on jednym z bardziej znanych artystów zagranicznych we Francji, zyskując popularność jako w pewnym sensie uosobienie niezależności i kontestacji wobec władzy w kraju […]”. Dzięki temu otrzymał nagrodę Louis Delluc. Eksperci w dziedzinie dziejów rewolucji francuskiej mieli do tego filmu poważne zastrzeżenia merytoryczne, co postawiło francuskie ministerstwo kultury w trudnej sytuacji, jako że pokryło ono większość kosztów. Sprawa ta Wajdzie jednak nie zaszkodziła. Nadal udzielał wywiadów.

„Katyń”

Długo oczekiwany i zapowiadany przez Wajdę film „Katyń” podobnie jak cała twórczość reżysera wpisuje się w jego metodykę niedopowiedzeń, swoistego przyłożenia akcentów i sprytnych przekłamań, które zacierają prawdziwy obraz wydarzeń historycznych. Wajda w filmie o wydarzeniach poprzedzających Katyń uwypuklił bestialstwo nazistów, a złagodził okrucieństwo Sowietów. Pokazuje to m.in. scena dramatycznego zaaresztowania profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, po której widz może wywnioskować, że Niemcy dokonali na nich mordu, a przecież większość z nich wróciła potem do Krakowa. Całość zaś mordu katyńskiego, który był niebywałą i niespotykaną w historii zbrodnią ludobójstwa pokazany jest w jednej scenie rozstrzelania oficerów. Kaci tamtych czasów pokazani są jak gdyby bezosobowo. Nigdzie nie pojawia się nazwisko Stalina czy Berii. Jak pisze prof. Jacek Trznadel „Jedynym Rosjaninem z krwi i kości w filmie Wajdy jest >dobry Rosjanin<… Moim zdaniem, film jest zbyt uładzony, niewyraźny i nie odegra roli, jaką mu się przypisuje: nie odkrywa prawdy, lecz ją zamazuje”.

Wajda bezpieczny

Andrzej Wajda opisywany był w notatkach i sprawozdaniach bezpieki na tysiącach stron dokumentów. W ocenie MSW jedną z istotniejszych przesłanek, które zapewniały Wajdzie czołową pozycję wśród filmowych twórców, była „w odczuciu środowiska, kontynuowana polityka jednoczesnego stałego uczestnictwa w życiu politycznym i kulturalnym kraju oraz państw zachodnich oraz ścisłe związanie się z przedstawicielami kręgów kultury żydowskiej między innymi w Izraelu”. Często otrzymywał propozycje z Izraela. Współpracował m.in. z izraelskim Teatrem Narodowym Habimah. Niejako przy okazji „Abraham Gardon, wykładowca Wydziału Filmowego Uniwersytetu w Tel Awiwie zaprosił A. Wajdę na spotkanie i dyskusję ze studentami i wykładowcami Wydziału […]”. Często był zapraszany na różnego rodzaju imprezy, w tym m.in. poproszono go o prelekcję podczas 11 dni książki żydowskiej w 2008 roku. Powiązaniom natury zawodowej towarzyszyły relacje na szczeblu towarzyskim.

Mimo iż obracał się także w kręgach „Solidarności”, jego działalność nie nosiła znamion opozycyjnej. W sporządzonej w Warszawie 23 września 1986 r. tajnej notatce czytamy: „[…] Stwierdzić należy, iż pomimo stworzonego wokół niego klimatu politycznego, jak również przejawów jego kontestacyjnej i opozycyjnej postawy do władz PRL, A. Wajda nigdy nie zaangażował się w działalność struktur podziemnych. W okresie obowiązywania stanu wojennego podporządkował się rygorom z niego wynikającym, a po jego zniesieniu nie podjął działalności konspiracyjnej, kontynuując pracę twórczą”. Jego lojalność względem komunistycznych władz była na tyle daleko posunięta, że kiedy podczas dyskusji nad filmem A. Holland „Bez znieczulenia”, reżyserka stwierdziła, iż „w Polsce panuje ustrój totalitarny, z którym należy w zdecydowany sposób walczyć, gdyż, jak wykazuje to film, ustrój ten może zniszczyć najbardziej wartościowych ludzi”, przywołał ją do porządku. Nic zatem dziwnego, że Andrzej Wajda nie miał w zasadzie żadnych problemów z uzyskaniem paszportu, mimo że prowadził „szkodliwą działalność polityczną”. „W związku z wniesionym przez Departament III MSW postanowieniem o zastrzeżeniu wyjazdów zagranicznych wobec A. Wajdy do numeru OE-IV-0168/84 z 20 stycznia 1984 r. informuję, że wyrażamy zgodę na wyjazd wyżej wymienionego do Francji na podstawie paszportu prywatnego z literką >S< ważnego na wszystkie kraje Europy” – czytamy w dokumencie wydanym przez Dyrektora Departamentu III MSW gen. bryg. H. Dankowskiego.

„Informacja, Tajne, Warszawa dn. 24 maja 1983 r.: K.Kutz uważa, że A. Wajda nie wykazywał nigdy większego zainteresowania Zespołem i podległymi mu pracownikami. W swej działalności twórczej opierał się w znacznym stopniu na pracy młodych, utalentowanych współpracowników, których wykorzystywał i dzięki którym osiągał sukcesy artystyczne. K. Kutz uważa Wajdę za człowieka próżnego, egoistycznego, nieodpowiedzialnego, koniunkturalistę posiadającego wyjątkową zdolność do wykorzystywania wszystkich nadarzających się okazji dla osiągania korzyści osobistych (zarówno materialnych, jak i prestiżowych). […] Krytykuje Wajdę za dwulicową postawę, która z jednej strony pozwala mu na zabieganie o splendory i nagrody państwowe w kraju, z drugiej zaś nie przeszkadza w tendencyjnych i fałszywych ocenach sytuacji w kraju dokonywanych za granicą z pozycji „politycznego emigranta”, którym nie jest, a bardzo stara się być. […] Poglądy Kutza na temat A. Wajdy podziela jego bliski znajomy – kompozytor Wojciech Kilar.

Ciemne zaułki reżyserskich finansów

Władze PRL miały poważne zastrzeżenia co do legalności postępowania Andrzeja Wajdy w kwestiach finansowych. Obywatel PRL nie mógł rozporządzać za granicą wartościami dewizowymi bez wymaganego zezwolenia. Wajda skutecznie się od tego uchylał. Nie ubiegał się o zgodę na rozporządzanie wartościami dewizowymi poza granicami kraju, „nie sprowadził do kraju ani samodzielnie, ani przez NBP żadnej przyznanej mu nagrody; nie zgłaszał posiadanego mienia poza granicami kraju, ani utraty tegoż mienia” – czytamy w sporządzonej w tej sprawie notatce. Problemy te podejmowała niskonakładowa prasa. Pojawił się w Warszawie trzeci numer pisma „Margines”, odbijanego techniką powielania. W piśmie w artykule pt. „Kryminalne kulisy kina moralnego niepokoju” czytamy: „[…] prezes [Andrzej Wajda – przyp. red.] dla przyciągnięcia głośnych nazwisk uruchomił tzw. fundusz popierania twórczości. Pieniądze z tego funduszu, jak wykazały kontrole NIK, MSW i CKKP wypłacane były w formie comiesięcznych >zachętkopertowych< w wys. średnio 200000 zł, a trafiały się także takie po 500 tys. i 600 tys. zł. Kto korzystał z tych pieniędzy. Na pierwszym miejscu plasuje się pan prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich – Andrzej Wajda, który powyższym sposobem zarobił w TV przeszło milion zł. Niezależnie od tych łapówek niezarejestrowanych w wydziale finansowym A. Wajda zarobił tylko jako kierownik zespołu X w 1977 roku 1 310 000 zł, 1978 – 7 923 000 zł, 1979 – 800 867 zł, 1980 – 1 242 895 zł. Jak na lata kryzysu to całkiem dobrze, nie wymieniamy tu innych zarobków i wpływów dolarowych”. Dalej czytamy: „Wydział Finansowy Warszawa – Żoliborz podsumował Wajdę zgodnie z obowiązującymi przepisami za rok 1980 domiarem w wys. 950 000. Prezes Wajda załatwił sobie w Ministerstwie Finansów umorzenie 500 tys., a pozostałe 450 tys. rozłożono mu na raty”. Zdaniem autora artykułu, Ministerstwo Finansów początkowo odmówiło, ale po interwencji ministra Mariana Krzaka – umorzyło część domiaru. W aktach MSW nie było adnotacji, że te informacje są fałszywe. Część z nich została potwierdzona. „W 1980 r. A. Wajda zwrócił się z prośbą do ministra finansów o zmniejszenie mu podatku wyrównawczego za 1979 r. w kwocie 955 453 zł poprzez odliczenie mu kwoty 900 000 zł z podstawy naliczania podatku. Prośbę tę uzasadnił potrzebą przeprowadzenia remontu domu, który posiada charakter zabytkowy. Koszt remontu miał wynieść ok. 900 000 zł. Decyzją ministra finansów A. Wajda uzyskał zgodę na odliczenie mu z podstawy wymiaru podatku kwoty 900 000 zł w przypadku wykazania rachunków za remont tego domu do wysokości tej kwoty. W rzeczywistości A. Wajda wykazał się rachunkami na kwotę 90 000 zł. Połowa tej kwoty, a więc 45 000 zł została odjęta od podstawy naliczenia mu podatku wyrównawczego, w wyniku czego A. Wajda zapłacił za 1979 r. podatek wyrównawczy o 33 750 zł niższy” – czytamy w aktach MSW.

Wajda’89

Andrzej Wajda w 1989 r. został wybrany na senatora z Suwalszczyzny. Niewiele miał wspólnego z tym regionem. Nie mógł znać jego problemów i potrzeb. Jednak upragniony mandat zdobył. Przez wkład finansowy Wajda został współwłaścicielem „Gazety Wyborczej” wraz ze Zbigniewem Bujakiem i Aleksandrem Paszyńskim. Wajda i wspólnicy w 1990 roku przekazali gazetę osobom, które uczestniczyły w powstaniu spółki „Agora”. „GW” miała reprezentować w mediach stronę „Solidarności”, jednak szybko okazało się, że reprezentuje jedynie wąskie środowisko. W 1990 r. Komisja Krajowa „Solidarności” zakazała „Gazecie Wyborczej” używania logo „Solidarności” i motta. Działalność senatorska Wajdy również wpisywała się w jego światopogląd, który niewiele miał wspólnego z ideałami Jerzego Popiełuszki czy tysięcy Polaków, którzy chcieli, aby zamiast portretów czerwonych towarzyszy nad Polską zawisnął w końcu krzyż i zatriumfowały jego prawa. W 1990 roku senator Andrzej Wajda głosował za uchyleniem ustawy o zakazie aborcji, co najlepiej pokazuje jego postawę w sprawach życia.

Tak wyglądała droga Wajdy od lat 50. do transformacji z 1989 r. Okres lat 90. aż do dzisiaj wymagałby osobnego artykułu. Dodać jednak warto, że właśnie Wajda i pokrewne mu środowisko stanowi dzisiaj trzon osób wspierających kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego. Wydaje się, że wiele mówi to o samym kandydacie Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta Rzeczypospolitej.

Robert Wit Wyrostkiewicz
Anna Wiejak
Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” Nr 26 (765) z 29 czerwca 2010 r.

Komentarzy 30 do “Andrzej Wajda – koncesjonowany opozycjonista”

  1. Praworządny Obywatel NWO said

    Sorki,że ja nie na temat, ale sytuacja w Iranie idzie ku wojnie. Telewizja Fox News już nawet widziała Bin Ladena w Teheranie. Niechybnie chcą tam zaprowadzić demokrację. Warto zwrócić uwagę,że NWO idzie na wojnę z Chinami. Rosja już ich niestety przehandlowała. Jest przecież już dawno podpisana umowa o kupnie przez Iran systemów obrony rakietowej. Raz jeszcze to powtórzę OBRONY. Ale coś czuję,że Rosja „pomimo dobrej woli nie zdąży dostarczyć tej broni”. Umowa jest przez Rosjan pomimo ostrych protestów Tehearanu praktycznie zamrożona. Chyba trzeba coraz poważniej traktować pojawiające sie tu i ówdzie sugestie,że Medwiediew jest wyznania handlowego. Do czego zmierzam? Poczytajcie to:
    Na Syberii i rosyjskim Dalekim Wschodzie w okręgach graniczących z Mongolią i Chinami trwają manewry wojskowe – poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony. Zdaniem analityków mają one zasygnalizować, że Kreml zachowuje silną kontrolę nad tym regionem.
    Oczekuje się też, że Miedwiediew również będzie nadzorować morską fazę manewrów, w której po raz pierwszy we współczesnej historii Rosji wezmą udział okręty trzech flot, w tym krążownik atomowy „Piotr Wielki” z Floty Północnej.
    Trzeba być naiwnym,żeby sądzić że miejsce i czas tych manewrów są przypadkowe.
    USrael idzie na wojnę z Chinami. Czy Rosja przehandluje Iran. Co Wy na to?

  2. Panowie,nie chce chwalic samego siebie ale co zrobic..
    Ja o tym trabie od lat tylko do tej pory twierdzono ,ze jestem wariatem.
    Jerzy

  3. Zbigniew Koziol said

    W zasadzie o Wajdzie te opinie byly znane. Zebranie ich w jednym miejscu przez autora i zamieszczenie tutaj dla naszej wygody jest plusem dla Gajowego.

    Acz to nie pelne opracowanie, jak i autor podkresla.

  4. nc said

    Andrzej Wajda.
    Raz k…, zawsze k….

  5. Tomasz Sraczyk said

    Jak można tak wypisywać przeciwko jednemu z najwybitniejszych polskich twórców ostatniego półwiecza?

  6. jerzyczek said

    Nawiązując do „propisowskich wtrętów” (za admin.), zapłakanym zwolennikom Leppera i pozostałych „gigantów” prawicy – tekst Krzysztofa Wyszkowskiego:

    „Czy Kaczyński przestał dostrzegać istnienie i aktywność obozu zdrady? Z pewnością nie, ale w trudnym, może zwrotnym momencie dziejów narodowych uznał za konieczną zmianę priorytetów – zamiast walki z postkomunizmem trzeba podjąć walkę o odzyskanie Polaków dla Polski i polskości.
    Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o dokonanej „w drodze czynnego żalu” przemianie postkomunistów w lewicę w środowiskach PO i SLD wzbudziła w szyderczy śmiech, na prawicy oskarżenia o cynizm, a wśród komentatorów niedowierzanie. Publicysta Dominik Zdort w artykule Mam nadzieję, że kandydaci bezczelnie kłamią napisał: „Jarosław Kaczyński staje w ostatnich dniach na uszach, aby zniechęcić do udziału w II turze wyborów swój »żelazny« elektorat. Czyli tych, którzy wierzyli mu, gdy przez lata mówił, że SLD zasługuje na rozwiązanie, a Józef Oleksy robił w partyjnym aparacie karierę w związku z Rosją”. Czy rzeczywiście mamy tylko wybór pomiędzy cynizmem a bliskim cynizmowi kłamstwem?

    Ocenę trzeba rozpocząć od wydarzenia, które stało się punktem zwrotnym w myśleniu politycznym Jarosława Kaczyńskiego. Była nim tragiczna śmierć prezydenta oraz licznej grupy członków elity politycznej i społecznej. Tragedia ta miałaby ważne skutki w każdych okolicznościach, ale liderowi Prawa i Sprawiedliwości w najokrutniejszy sposób uświadomiła słabość całego polskiego obozu patriotycznego. Jego przeciwnicy polityczni natychmiast wykorzystali te śmierci do przechwycenia i podporządkowania sobie wszystkiego, co obóz patriotyczny budował w wielkim trudzie przez lata. W jednym momencie cały ten wysiłek poszedł na marne.

    Byłoby zjawiskiem zrozumiałym i do zaakceptowania, gdyby tragiczna, a może spowodowana przez wrogów śmierć ukochanego brata jeszcze bardziej bolesna przez brutalny pośpiech w zawłaszczaniu państwa przez Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska, popchnęła Kaczyńskiego do jeszcze ostrzejszej walki z tymi, o których wszystko mówi mord na rządzie Jana Olszewskiego sprzed osiemnastu lat. Gdyby prezes PiS ogłosił wówczas świętą wojnę z postkomunizmem i całym układem agentury SB/WSW/WSI, to wszyscy porządni ludzie udzieliliby mu swojego poparcia.

    Przyjmując taką postawę, stałby się może podobny do Tadeusza Kościuszki, ale z pewnością jeszcze mniej niż dowódca spod Maciejowic skuteczny. Obóz patriotyczny zostałby szczelnie ogrodzony medialnym , ale i instytucjonalnym drutem kolczastym, za którym alienowałby się społecznie i pogrążał w wewnętrznych konfliktach aż do czasu kompletnego rozpadu. To właśnie Tusk i Komorowski najbardziej chcieliby, żeby człowiek, który przecież też miał lecieć do Katynia, zachował się w taki sposób.

    Na szczęście okazało się, że Kaczyńskiemu starczyło siły moralnej i dojrzałości politycznej, by nie rzucić się do tak dramatycznie nierównej walki. Kaczyński uznał własną słabość. Uznał poniżającą, kompromitującą i skazującą na przegraną we frontalnej walce słabość polskiego obozu patriotycznego i wyciągnął z tego wnioski. Jak Józef Piłsudski, który widząc, że większość polskich elit pogodziła się z nieistnieniem Polski i chętnie służy zaborcom, uznał, że odbudowę polskości trzeba rozpocząć od robotników i stanął na czele Polskiej Partii Socjalistycznej, tak za testament Lecha Kaczyńskiego jego brat uznał zadanie odzyskania dla świadomości patriotycznej szerokich rzecz zwykłych Polaków, którzy zostali omamieni grubą kreską, lewą nogą i wszystkimi innymi truciznami płynącymi spod „okrągłego stołu”.

    Piszę to z prawdziwym bólem serca, bo osobiście wolałbym razem z Solidarnymi’2010 pójść pod platformerskie twierdze, by żądać oddania nam Polski! Wolałbym wykrzyczeć w twarz Komorowskiemu, że nie ma prawa starać się o prezydenturę, bo jest człowiekiem bliskim WSI, a Tuskowi, że powinien podać się do dymisji, bo zawinił w sprawie 10 kwietnia i nie zmył z siebie zbrodni z 4 czerwca 1992 r. Zamiast uznawania „Kata”, „Minima” i „Olina” za lewicę wolałbym przystąpienie do ich natychmiastowej eliminacji z polskiego życia politycznego.

    Wolałbym, ale wiem, że obóz patriotyczny jest zbyt słaby, aby móc nie dopuścić ich do wpływu na polskie sprawy. Czy Kaczyński przestał dostrzegać istnienie i aktywność obozu zdrady? Z pewnością nie, ale w trudnym, może zwrotnym momencie dziejów narodowych uznał za konieczną zmianę priorytetów – zamiast walki z postkomunizmem trzeba podjąć walkę o odzyskanie Polaków dla Polski i polskości. Uważny słuchacz winien jednak umieć w tej nowej pieśni rozpoznać melodię z Pana Tadeusza i wierzyć w jej skutek:

    „Aż Klucznik pojął Mistrza, zakrył ręką lica
    I krzyknął: znam! znam głos ten! to jest Targowica!” ”

    Krzysztof Wyszkowski

    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/36126

  7. Piotr said

    Polecam książkę „Pan Andrzej” – Piotra Włodarskiego

    urywek z okładki:

    „W pracy organizacyjnej nie wykazywał samodzielności. Posiada duże wyrobienie ideologiczne…Pod względem politycznym pewny. Członek PZPR…. Nie ma w stosunku do niego żadnych zastrzeżeń natury politycznej czy tez moralnej”
    Kier. Wydz. Kadr:
    Szydłowski Zygmunt

    i

    „Realizatora filmowego poza talentem …musi cechować marksistowska postawa wobec życia i nauki”
    Andrzej Wajda

  8. Zbigniew Koziol said

    Coz, Sraczyk, w ostatniej Polsce tforca najwyrazniej zostaje sie z nadania, a nie z wyboru. Krytykuja Wajde, krytykujemy system nadawania.

  9. Tomasz Sraczyk said

    Jerzyczek dokonując wpisu nie na temat objaśnił mi na czym polega wielkosc Kaczyńskiego i ze to on niesie na swych barkach suwerenność Polski. Polski, czyli kraju już nieistniejącego dzięki rządzącej wówczas PiS.

  10. Marucha said

    Kaczyńscy to „obóz patriotyczny”… Aha.

  11. Zerohero said

    Ogólnie Wajda został dobrze wypunktowany, tylko te czepianie się Katynia bez sensu. Przecież Katyń to właśnie jeden z czołowych elementów koniunkturalizmu Wajdy! Było zapotrzebowanie propagandy na Katyn i Wajda Katyn nakręcił. Film był wyjatkowo zbieżny z apogeum antyrosyjskiej histerii, do kin pędzono nawet żołnierzy WP. Czemu np. nie powstał film o Wolyniu? Nie było zapotrzebowania. Ale jak się ma poglądy takie (cytat z artykułu):

    „Całość zaś mordu katyńskiego, który był niebywałą i niespotykaną w historii zbrodnią ludobójstwa”

    to czemu sie dziwic. Gdyby Katyń był jedyną ofiarą Polaków, to bym uznał, że autor małpuje Żydów z charakaterystyczną dla nich manierą negowania cudzych tragedii. Jednak przecież dobrze wiemy, że Polacy tego i owego doświadczyli. Sama II Wojna to kilka MILIONÓW. Inne kwestie są równie niedorzeczne:

    „Nigdzie nie pojawia się nazwisko Stalina czy Berii. Jak pisze prof. Jacek Trznadel „Jedynym Rosjaninem z krwi i kości w filmie Wajdy jest >dobry Rosjanin<"

    Czyli autorowi chodzi po głowie, że Stalin to Rosjanin. Brawo!

  12. Zerohero said

    @jerzyczek

    Gigantów napisałeś w cudzysłowiu. No faktycznie, prawdziwym gigantami mogą być tylko koncesjonowani „patrioci”. Innych po prostu eliminuje sie SKUTECZNIE. Wyszkowski już raz się pomylił co do Wałęsy, widać nauk nie wyciągnął. A i sam tekst całkowicie wodolejny i bez konkretów, więc nie wiem po co go wklejasz.

  13. j said

    @ Tomasz Sraczyk

    Podobaja mi sie Pana wpisy. I nazwisko tez 🙂
    Pozdrawiam

  14. Zbigniew Koziol said

    Pani J niechaj sie nie wymadrza na temat nazwisk 😉

  15. j said

    @ Zbigniew Koziol

    Zaraz wymadrza, zaraz wymadrza… A co? Moze zapomnialam napisac, ze lubie takze panskie nazwisko? 🙂
    No lubie i tyle. Tak samo jak Pana 🙂

  16. monitorpolski said

    Sodoma i Komora w Katowicach

    opis:
    http://monitorpolski.wordpress.com/

  17. Guła said

    Obozowi Patriotycznemu ku pamięci

  18. Teraz wiadomo iz nasza czolowa aktorka Beata Tyszkiewicz rozwiodla sie z ‚takim’ rezyserem – artysta jak ‚Wajda’.
    Wajda to kreatura nie zaslugujaca na zadna z nagrod…a Oscara dostal z uwagi na swoje POchodzenie i konekcje…oraz ‚swietlana dzialalnosc’ gloryfikujaca upadlanie narodu polskiego i jego dorobku kulturowego’.
    Przpedzmy go z naszych serc i naszego Kraju! Zachowuje sie jak szkodnik a co robimy ze szkodnikami? zwalczamy… a my mozemy go poddac ostracyzmowi na wieki wiekow ! Amen.

    Cheers!

  19. zofia said

    @ Jerzyczek
    specjalnie dla Pana wystapienie A Leppera w brukseli 2002`

    Jeszcze jedno osiagniecie A Wajdy. Zorganizowal protest przeciw ministrowi R Giertychowi wraz z „Inicjatywa Uczniowska” pod haslem „GIERTYCH DO WORA WOR DO JEZIORA”

    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3347865.html

    „Strona http://www.bezgiertycha.rp4.pl powstała w zeszły piątek. W apelu do premiera czytamy: „Roman Giertych w swojej działalności publicznej posługuje się językiem nienawiści i pogardy, głosi pochwałę przemocy, neguje wartość tolerancji. Jego doświadczenie pedagogiczne ogranicza się do reaktywowania Młodzieży Wszechpolskiej, organizacji nawiązującej do tradycji faszystowskich”, a mianowanie go na stanowisko ministra edukacji „jest szkodliwe dla Polski i kompromituje nas w oczach Europy i świata”.

    Dorosłym stronę pomogli założyć uczniowie dobrzy w informatyce – 17-letni Krzysztof Rowiński i maturzysta Ludwik Trammer: – W szkole dyskutujemy o tym, co się wydarzyło. Miałem poczucie, że muszę zrobić cokolwiek, żeby mieć czyste sumienie. Okazało się, że to nie jest cokolwiek – mówi Ludwik.

    Odzew był ogromny. Pod apelem podpisali się ludzie z różnych stron Polski. Są podpisy prof. Maria Janion, Agnieszki Holland, Andrzeja Wajdy, Krzesimira Dębskiego, Marka Edelmana, Julii Hartwig, Haliny Bortnowskiej.”

  20. ad17 Mozna im tylko pozazdroscic ,ze nie wsydza sie swojej historii.
    Rezyserami tragicznego spektaklu }II wojna” (pierwsza rowniez.To film w odcinkach.Ostatni odcinek nazywa sie:”Wyzwalamy Afganistan” a nastepny bedzie nosil tytul:”Iran blaga o pomoc”)byli Zydzi ale gineli Rosjanie…Ponad 20 milionow mlodych mezczyzn ,z ktorych zaden nie splodzi potomka.
    Pomyslcie o tym w kontekscie socjologicznym.
    20 milionow mlodych ludzi w iweku produkcyjnym i „rozrodczym”…
    ad.Ironia jak najbradziej na miesjcu.
    Jerzy

    Byla kiedys,(wydana w poznej komunie dla uspokojenia nastrojow)pyta z piosenkami Polski Walczacej.
    „Moja mala dziewczynko z AK..Sama wiesz ,ze to wielka byla gra..”
    Szkoda ,ze nie takich nagran nie ma dzisiaj..

    Wajda zawsze byl slugusem „zydo-komuny’ tym grozniejszym bo zdolnym.
    Prymitywne klamstwe ,ktore Polak odrzucilby bez wahania gdyby wyszly z „Trybuny Ludu” przetlumaczone perfidnie na jezyk filmu wchodzily do naszej masowej swiadomosci.
    o przeciez ylko o to chodzilo.
    JAK to zrobic bylo kwestia dyskusji.
    PO CO to zrobic bylo jasne od poczatku .
    Klasyycznym przykladem tego „tlumaczenia z naszego na polski” moga byc takie filmy „wajdy’ jak „Kanal” i „Popiol i diament”.
    Po tym ostatnim kazdy patriotyczny pijak zaczynal wierzyc w to ,ze byl w ruchu oporu.(Scena w ,ktorej Cybulski zapala alkohol w kieliszkach-lampkach nagrobnych.)
    Czegos tak wspanialego jesli chodzi o propagandowa nosnosc nie wymysliby zaden bonza z KC.
    Dlatego tacy jak „wajda” i inni byli ulubiencami sanhedrynu.
    Ich zaslugi byly warte kazdej forsy.

  21. Moj ulubiony Bulat Okudzawa spiewa cos cholernie pieknego :”A lata mijaja..mijaja..”
    Swietne zdjecia z piosenka w tle …
    Jerzy

  22. emigranci z USA said

    Co to „liczydlo postow” nawalilo ?
    Takie cos sie zdarzyc moze tylko w tvn (niczym padlo pytanie Komorowski juz odpowiada – przyklad:najswiezsze fakty po faktach -red.Marciniak,odpowiada Komorowski,tak to juz jest jak prowadzi sie program „na laczach”).

    Nie ma to jak nasladowac !

    Ale idzmy do wspanialego i zdolnego staruszka Wajdy,bo to o nim temat.
    Przez kogo opanowana jest i byla sztuka filmowa (jaka bedzie nie wiemy) madrym przypominac nie trzeba.
    Rowniez krecenie filmow „na zawolanie” bylo,jest i bedzie.

    Ale czy ktos nas moze zmusic do ogladania filmow (dawniej w kinach a obecnie w tv lub we wlasnym odtwarzaniu) ?

    Juz dawno mamy wychowane spoleczenstwa przez sztuke filmowa ,to obecne na serialach jeszcze bardziej uksztaltowane i posluszne wzorowo nasladuje !

    Wiec takimi rezyserami jak Wajda (sluga nad slugami) nie warto sobie dzisiaj zaprzatac glowy.Ten staruszek i jemu podobni koncza sie .
    Warto zwrocic uwage na „mlode tygrysy” w tej branzy i zobaczyc jaka to oni sztuke filmowa kreca nastepnym pokoleniom.
    Tu dopiero idzie pranie mozgow i pelna „kultura” !!!

  23. Zbigniew Koziol said

    Czarujaca jest niezmiernie ta piosenkarka wojskowa (zapewne amatorka, ale wtedy tym bardziej). Okudzawa zas – to jakby jezyk ktory nas laczy. Chociaz tutaj i bez jezyka mozemy sie porozumiewac 😉 Jak na przyklad ja z J. 🙂 Czyz to nie jest piekne? A Wajda wybral tforczosc, zamiast poznawanie ludzi i zjawisk.

    To jest szersze pytanie. Chyba nie przypadkiem zlo bylo w zerwaniu jablka, jablka wiedzy. Jakie sa granice naszej wolnosci myslenia? A mowienia? Bo sa takie. Inaczej raz jeszcze zrywamy tamto jablko. Ale chyba nie ma ich, gdy mowic prawde i o prawdzie.

  24. jerzyczek said

    http://www.rp.pl/artykul/61991,502672_Marianny_Bocian_ziemia_zrozumienia.html

    Tylko nie czepiać się, że nie na temat.

    pozdrawiam

  25. Marucha said

    Re 24:
    Bardzo ciekawy artykuł o poetce Mariannie Bocian. Polecam osobom zainteresowanym kulturą, a nie knajacką qlturą.

  26. Guła said

    qltura knajacka, czy to nie z tej samej półki co tromtadractwo?

  27. Marucha said

    To są zupełnie różne i nieporównywalne rzeczy.

  28. Guła said

    Jasne.

    Tak tylko zapytałem.

  29. agahel said

    p.Jerzyczek – jak najbardziej na temat!, dzięki za link, nigdy wczesniej nie słyszałam o „Norwidzie w spódnicy” – piękna postać! ja z tych „naszpikowanych” gw 😦 ile czasu trzeba mi, żebym nadrobiła Prawdę, ech

  30. Wezcie prosze rowniez pod uwage stosunek amr\ykanskich Zydow do Polakow wyobrazcie sobie ,ze zydowskiego „Oskara” przyznano by polskiemu rezyserowi:)

    Australijczycy TAKA wizje kwituja krotko:”Naturalnie…A swinie umieja fruwac..”

    Jerzy

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: