Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Lipiec 5th, 2010

Kolejne haniebne kłamstwo GW i prokuratury

Posted by Marucha w dniu 2010-07-05 (Poniedziałek)

Gazeta Wyborcza poinformowała o wyniku sekcji zwłok zamordowanego Dariusza Ratajczaka. Jak można było się spodziewać, według oficjalnej wersji historyka z Opola nie tylko nie zamordowano, nie tylko nie umarł on na zawał serca czy wylew. On po prostu „zapił się na śmierć”!
http://opole.gazeta.pl/opole/1,35086,8102947,Zatrucie_alkoholowe_przyczyna_smierci_dra_Ratajczaka.html

Szubrawcy nawet po śmierci nie darują człowiekowi tego, że pisał odważnie niewygodną prawdę. „Wyniki” sekcji zwłok mają za zadanie pokryć jego imię hańbą i niesławą. No bo kto będzie czytał teksty jakiegoś „pijaczyny”, który zapił się na śmierć ?

Tak skandalicznie zakończone przez prokuraturę śledztwo w sprawie Dariusza Ratajczaka dołącza do innych haniebnie prowadzonych przez „polską” prokuraturę spraw. Od sprawy zabójstwa gen. Papały po sprawę zabójstwa K. Olewnika.

Więcej o skandalach prokuratury i sądownictwa tutaj:
http://www.aferyprawa.com/index.php

Symptomatyczne przy tym wszyskim jest to, że pod artykułem w gadzinówce wyborczej nie ma możliwości pisania komentarzy. Spowodowane jest to zapewne pełnymi oburzenia pod adresem GW i poparcia dla Dariusza Ratajczaka wpisami forumowiczów przy okazji poprzednich artykułów Gów… Wyborczego o ś.p. Dariuszu Ratajczaku.
http://forum.gazeta.pl/forum/w,65,112959189,0,Policja_prawdopodobnie_znalazla_cialo_klamcy_os_.html
http://forum.gazeta.pl/forum/w,65,112959867,112959867,Klamca_nie_ma_juz_sily_reportaz_.html

Czy to ostatnia już ofiara umierania za prawdę?

Andrzej Szubert, http://fronda.pl/andrzej_szubert/blog/kolejne_haniebne_klamstwo_gw_i_prokuratury

Od admina: Traktuję powyższe pytanie jako czysto retoryczne. Tych ofiar będzie coraz więcej. Takich jak dosłownie rozjechana TIR-em rodzina śp. posła Filipa Adwenta. Bowiem szumowiny, które stworzyły nam Nową Wspaniałą Europę wiedzą, że tylko terrorem będą mogli ją utrzymać w swym władaniu. Obserwując, co dzieje się w Gazie mamy przedsmak tego, co i nas czeka i od kogo nas to czeka.

Posted in Kultura, Me(r)dia | 96 Komentarzy »

Z blogu ks. Isakowicza-Zaleskiego

Posted by Marucha w dniu 2010-07-05 (Poniedziałek)

Clinton, czyli niewdzięczność po amerykańsku 2010-07-04

Hilary Clinton to typowa „baba-chłop”, w pełni tego słowa znaczeniu. Męskie imię, lodowate oczy i wdzięk kserokopiarki z amerykańskiego banku. Pomimo swej męskości nie zdobyła się ona jednak na odwagę, aby nawiedzić groby Tadeusza Kościuszki i Lecha Kaczyńskiego, choć była tuż-tuż pod Wawelem. A przecież obaj zmarli polscy mężowie stanu byli tak bardzo wierni Ameryce!

Cała sprawę zbyła wieńcem po Krzyżem Katyńskim. Co więcej, na króciutkie spotkanie z rodzinami poległych pod Smoleńskiem nie zaproszono ani rodziny śp. Janusza Kurtyki, ani śp. posła Zbigniewa Wassermanna, choć to rodziny krakowskie. Nie zaproszono oczywiście nikogo z bliskich śp. Pary Prezydenckiej.

To typowa amerykańska niewdzięczność. Polacy, których żołnierze giną w Afganistanie, nie mają prawa nawet do ruchu bezwizowego. Jak to wygląda na codzień, to najlepiej opisuje to list Joanny i Andrzeja Gwiazdów [http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3150]

Kresowianie na Jasnej Górze domagali się prawdy 2010-07-05

Już po raz szesnasty Kresowianie i ich potomkowie na zaproszenie Światowego Kongresu Kresowian spotkali się na dorocznej pielgrzymce.
(…)

Zdjęcia ze spotkania są na stronie Jasnej Góry
http://www.jasnagora.com/galZdjecMiniNews.php?ID=5808
Relacja video jest w programie „Aktualności” w Telewizji Katowice (suwak trzeba ustawić na 9-tą minutę).
http://www.tvp.pl/katowice/informacyjne/aktualnosci/wideo/4-lipca/2058689
Mojego kazania można wysłuchać na stronie Biura Prasowego Jasnej Góry, szukając daty 4 lipca 2010 r.
http://www.jasnagora.com/

Przy okazji dodam, że Katolicka Agencja Informacyjna zamieściła jedynie suchą notatkę, w której ocenzurowano wszystkie najistotniejsze wątki. O cenzurze w tej agencji, którą niepodzielnie jako szef rady programowej zarządza abp Józef Życiński, piszę w najnowszym felietonie w „Gazecie Polskiej”, która ukaże się w tym tygodniu.

Z kolei relacja PAP jest bardzo rzetelna i dlatego zamieszczam ją w całości.

Kresowianie apelują z Jasnej Góry o prawdę historyczną

Dawni mieszkańcy Kresów Wschodnich II RP i ich rodziny przybyli w niedzielę z 16. pielgrzymką tego środowiska na Jasną Górę. Kresowianie apelują, by do opinii publicznej dotarła prawda historyczna o ich losach oraz popełnionych na Kresach zbrodniach.

Jeżeli mówimy dzisiaj o tych trudnych sprawach, to nie po to, żeby jątrzyć i rozdzierać rany, ale właśnie po to, żeby te rany się zagoiły – ale na prawdzie, na uszanowaniu mogił, na postawieniu krzyży, na pamięci – mówił w homilii ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ksiądz podkreślił, że mieszkańcy Kresów nigdy nie szczędzili krwi dla ojczyzny – ginęli w powstaniach, w okresie walk o niepodległość i w okresie II wojny światowej – w Katyniu, na Syberii, w Kazachstanie, w więzieniach NKWD, a także – jak mówił – „z rąk okrutnych nacjonalistów ukraińskich”.

Ks. Isakowicz-Zaleski wspominał niedzielę 11 lipca 1943. r., kiedy doszło do ludobójstwa na Wołyniu. Ukraińscy nacjonaliści wymordowali wówczas Polaków idących do kościołów i uczestniczących w mszach.

„Napadano na kościoły, w których znajdowali się ludzie na mszach świętych; kościoły podpalano (najczęściej były one drewniane), a ludzi tam zgromadzonych mordowano siekierami. Straszliwy los dotknął także księży (), wielu z nich zostało zarąbanych siekierami czy zakłutych bagnetami przy stopniach ołtarzy (). To są autentyczni męczennicy” – podkreślił duszpasterz.

„Niestety, Kościół w Polsce z różnych powodów nie chce rozpocząć procesów beatyfikacyjnych tych osób. Ale wierzymy głęboko, że wcześniej czy później prawda o tych przemilczanych i niechcianych męczennikach trafi także do wszystkich podręczników szkolnych” – dodał ksiądz.

Wskazał, że akty ludobójstwa miały także miejsce na Podolu, Polesiu, ziemi lwowskiej, tarnopolskiej, stanisławowskiej, przemyskiej, rzeszowskiej, zamojskiej czy chełmskiej. Jak mówił, wielu pomordowanych wciąż nie ma nawet grobu.

„Jeżeli o coś upominamy się tutaj, na Jasnej Górze, to właśnie o to, żeby krzyże stanęły na miejscach tych zbiorowych mogił ludzi, którzy ginęli tylko dlatego, że byli Polakami i katolikami; oni mają prawo do chrześcijańskiego pochówku, a władze mają obowiązek o to się zatroszczyć” – podkreślił Isakowicz-Zaleski.

Ksiądz przestrzegał, by „w żaden sposób nie mówić, że to naród ukraiński wymordował naród polski. To nie naród wymordował jeden naród – to wrzód, który powstał na jednym narodzie mordował nie tylko Polaków, ale także Żydów, Ormian, Czechów, Słowaków i tych Ukraińców, którzy ratowali Polaków i Żydów”.

„Dzisiaj chcę przypomnieć bardzo wyraźnie, że w narodzie ukraińskim znalazło się wielu sprawiedliwych, którzy nie dali się opętać ideologii Stepana Bandery; którzy narażając siebie, swoich rodziców i swoje dzieci ratowali swoich sąsiadów” – dodał ksiądz.

Ks. Isakowicz-Zaleski przytoczył opinię brytyjskiego historyka, wskazując, że „jeszcze nikt nigdy w historii nie zbudował pojednania i przebaczenia na kłamstwie czy na przemilczeniu”. Przypomniał też zapisaną w pamiętniku przez swojego ojca myśl, iż „Kresowian zabito dwukrotnie – raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie. A ta śmierć przez przemilczenie jest jeszcze bardziej okrutna od śmierci fizycznej” – mówił.

W swojej homilii ksiądz wspominał istotne wydarzenia z historii Kresów. Podkreślił, że u podstaw ich funkcjonowania była idea Jagiellonów, „że każdy obywatel Rzeczypospolitej, niezależnie od swego wyznania i narodowości, ma te same prawa”. Przypomniał, że na Kresach żyło prawie 20 narodowości – Polaków, Rusinów, Żydów, Ormian, Niemców, Tatarów, Karaimów, Litwinów, Łotyszy i bardzo wielu innych. „Narody te żyły na tej samej ziemi, ale w zgodzie i wzajemnej tolerancji” – powiedział.

Według księdza, przyjazd Kresowian do Polski w nowych granicach po II wojnie światowej nie był repatriacją, czyli powrotem do ojczyzny, ale ekspatriacją – wypędzeniem z ojczyzny. Wielu ludzi cierpiało potem, kiedy w ich dowodach osobistych jako miejsce urodzenia wpisano: Związek Radziecki.

„Nie wolno było w ogóle mówić o Kresach – i o tych rzeczach pozytywnych i o tych rzeczach tragicznych. Również niestety po 1989 r., ze względu na tzw. poprawność polityczną, nie można do końca powiedzieć prawdy, czym były i są nadal Kresy” – uważa Isakowicz-Zaleski.

Sprawy historyczne oraz współczesne problemy środowiska Kresowian i Polaków żyjących na tych terenach zdominowały tematykę towarzyszącego pielgrzymce forum kresowego i Światowego Zjazdu Kresowian.

„Priorytetem są niezwykle trudne sprawy, z jakimi borykają się Polacy za naszą wschodnią granicą, m.in. dyskryminacja polskiego szkolnictwa, sprawa własności polskiej na Litwie oraz języka, w tym pisowni nazw polskich; dyskryminacja Polaków na Białorusi i Ukrainie Zachodniej, gdzie zakłamuje się historię, szczególnie tę dotyczącą II wojny światowej” – powiedział prezes Światowego Kongresu Kresowian i współorganizator zjazdu, Jan Skalski.

„Chcemy poruszyć niezałatwione do tej pory sprawy upamiętnienia miejsc kaźni naszych rodaków na Kresach i należytego miejsca dla tych tematów w naszych mediach i programach szkolnych; także problem postępującej ukrainizacji kościoła rzymsko-katolickiego i sprawę powołania Muzeum Kresów” – dodał Skalski.

Msza, której przewodniczył ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, (duszpasterz Ormian, historyk, autor książki „Przemilczane ludobójstwo na Kresach”) została odprawiona w intencji ojczyzny, ofiar katastrofy smoleńskiej i mordu katyńskiego, poległych i pomordowanych na Wschodzie, a także z prośbą o jedność w narodzie i błogosławieństwo dla Kresowian.

Po raz pierwszy w spotkaniu na Jasnej Górze uczestniczyli przedstawiciele Europejskiej Unii Narodów Wysiedlonych i Wypędzonych z siedzibą w Trieście, której członkiem został w maju Związek Wypędzonych z Kresów Wschodnich – jedna z organizacji należących do Światowego Kongresu Kresowian.

Posted in Różne | 18 Komentarzy »

Powodź (i podobne klęski) w oczach Bożych

Posted by Marucha w dniu 2010-07-05 (Poniedziałek)

Po raz kolejny dziękuję swoim gościom za zwrócenie mi uwagi na ciekawe i ważne artykuły. Ks. Karl Stehlin mówi językiem już dawno zapomnianym w polskich posoborowych kościołach – językiem księdza katolickiego, gdzie rzeczy nazywa się po imieniu, tak znaczy tak, a nie znaczy nie. – admin

Jesteśmy świadkami nowych nieszczęść, jakie spadają na Polskę. Wielkie obszary kraju zalała woda, siejąc zniszczenia materialne i powodując cierpienia duchowe. Te nieszczęśliwe wydarzenia wciąż wywołu­ją najrozmaitsze komentarze. Niektórzy próbują tłumaczyć, że powódź to przypadko­wy rezultat czynników naturalnych. Inni szukają dla powodzi wytłumaczenia w zmia­nach klimatycznych. Jeszcze inni mówią o globalnym ociepleniu. Niektórzy tłumaczą klęski żywiołowe ingerencją obcych sił, mających na celu osłabienie Polski albo nawet jej całkowite zniszczenie. Wiele osób ma żal do Pana Boga za to, że dopuścił tak okropną katastrofę powodzi, i to w tych regionach kraju, gdzie ludzie jeszcze wierzą i regularnie się modlą.

Niestety, niewielu przyszło do głowy, by spojrzeć na nieszczęśliwe zjawisko powo­dzi nie ludzkimi, doczesnymi i krótkowidzą­cymi oczami, ale z punktu widzenia Pana Boga. W świetle Bożego Objawienia możemy zobaczyć, jaka jest rzeczywista geneza smut­nych wydarzeń dokonujących się na świecie. Tylko Pan Bóg jest prawdą, dlatego praw­dziwa odpowiedź dotycząca różnorakich klęsk, w tym także klęski ostatnich powo­dzi, znajduje się w Nim. Zadaniem hierarchii Kościoła jest tłumaczyć i wyjaśnić ludziom, jak wszystkie zjawiska dotyczące ludzkiego życia wyglądają z Bożej perspektywy. Doty­czy to szczególnie tych zjawisk, które tak głęboko i boleśnie uderzają w same funda­menty naszego życia. Niestety, w obecnej sytuacji hierarchia milczy albo wyjaśnia dra­mat wyłącznie na płaszczyźnie naturalnych zjawisk przyrodniczych.

Nie można wskazywać Boga wyłącz­nie jako tego, kto przyjmuje i pozytywnie załatwia skargi i zażalenia. Zanim zwró­cimy się do Boga o pomoc, trzeba zadać sobie pytanie, czy postępowaliśmy zgodnie z Jego świętą wolą, czy po prostu byliśmy Mu posłuszni. Bóg jest Panem nieba i zie­mi, a więc jest Panem także klęsk żywio­łowych (trzęsień ziemi, burz, erupcji wul­kanów, powodzi…). Przypomnijmy sobie, że Pan Jezus „wstawszy, rozkazał wiatrom i morzu, i stała się cisza wielka”. Zdziwieni Apostołowie pytali: „Któż jest ten, że wiatry i morze są mu posłuszne?” (Mt 8, 26-27). Od początku chrześcijaństwa wierzący, patrząc na nieszczęścia trapiące ludzi, odwoływa­li się do Boga, w Bogu szukali odpowiedzi na pojawiające się pytania. Uczyńmy i my podobnie.

Po pierwsze, należy podkreślić, że Bóg stworzył nas nie dla ziemi, lecz dla wieczno­ści. Tu, na ziemi, jesteśmy tylko krótki czas. Bóg miłuje nas nieskończenie, chce dla nas jak największego szczęścia. Każdą latorośl, „która przynosi owoc, oczyści ją, aby więcej owocu przynosiła” (J 15, 20). Jeśli natomiast Bóg widzi, że ludzie odwracają się od Niego do rzeczy przemijających, to w swej miłości przypomina im, jak kruche są te ich nadzie­je. Pojawiają się wówczas w mniejszej, indy­widualnej skali wydarzenia będące zapo­wiedzią końca świata. Jest to sposobność do odzyskania właściwego spojrzenia na doczesność i wieczność. Człowiek uświada­mia sobie, że doczesność nie może mu prze­słaniać wieczności. W bolesnych zjawiskach dostrzega palec Boży, wolę najlepszego Ojca, który wzywa do opamiętania.

Bóg wolałby delikatnie prosić i długo to zazwyczaj robi. Człowiek jednak, zajęty swoimi sprawa­mi, nie chce słuchać. Wówczas rozlega się gromkie Boże wezwanie. Wstrząs powoduje, że ludzie, przynajmniej niektórzy, nawraca­ją się po chwilowym upadku albo rozluźnie­niu obyczajów. Bóg doświadcza szczególnie swoje umiłowane dzieci, zwłaszcza gdy pod wpływem rozmaitych pokus zaczynają się od Niego odwracać. Aby to doświadczenie rze­czywiście było oczyszczające, musi być bole­sne. Bez takich doświadczeń ludzie brnęliby nadal w złym kierunku. Dzięki nim trzeźwie­ją i zawracają ze złej drogi. Potem dziękują Bogu za bolesne doświadczenia, bo bez nich ich nawrócenie byłoby niemożliwe.

Możemy w podobny sposób spojrzeć na Polskę. Otóż Polska jest niewątpliwie wśród narodów przez Boga szczególnie umiłowa­nych z powodu swej wielkiej maryjności, z powodu tak wielu dziejowych doświadczeń, dzięki którym otrzymała honorowy tytuł przedmurza chrześcijaństwa. W obecnych czasach Polska, a zwłaszcza jej południo­we i wschodnie województwa, zalicza się do tych bardzo niewielu połaci Europy i świa­ta, gdzie wiara i życie religijne jeszcze cał­kowicie nie zgasło. Jednak stopniowo mate­rializm i życie w grzechu ciężkim stają się zjawiskiem zwyczajnym i tolerowanym. Zło i rozwiązłość wdzierają się nawet do małych wiejskich społeczności, które tradycyjnie były najbardziej odporne na demoralizację.

Bóg zaś, chcąc ratować swe umiłowane dzieci, wysyła im ostrzeżenie, wysyła nama­calne znaki, że duch światowy i materializm są tragicznymi błędami człowieka, oszu­kanego przez księcia kłamstwa. Wystarczy parę dni mocnego deszczu i cały majątek, wszystkie nagromadzone dobra materialne dosłownie rozpływają się w wodzie. Twarda jest ta lekcja, ale dla omamionych blichtrem świata serc może jedynie skuteczna.

Co robi­my, gdy ktoś bliski nie słyszy delikatnego szeptu ostrzeżeń, a idzie ku przepaści? Krzy­czymy, by go zatrzymać, i to najgłośniej, jak potrafimy. Nie jest to wyraz wrogości, tylko troski. Katastrofy naturalne są takim wła­śnie wołaniem Bożym do tracących światło ludzi, mających jednak w duszach jeszcze wiele, wiele pokładów dobra. Święci wska­zywali na takie katastrofy naturalne, aby uwrażliwić wiernych, że przede wszystkim mają troszczyć się o zbawienie swych dusz, a nie o dobrobyt materialny. Święci wzywali za Chrystusem: „Szukajcie najpierw króle­stwa Bożego, a to wszystko przydane wam będzie” (Łk 12, 31).

Po drugie, musimy zdać sobie sprawę, że doczesne nieszczęścia są często nie tylko ostrzeżeniem, ale i karą za nasze liczne grze­chy. W Katechizmie św. Piusa X czytamy, że „grzech śmiertelny (…) sprawia, że dusza staje się winna piekła i kar doczesnych”, a „grzech powszedni (…) czyni nas winnymi poważnych kar doczesnych w życiu ziemskim i w czyśćcu”. Elementarne zasady sprawiedli­wości uczą nas, że należy dobro wynagrodzić, a zło ukarać. Inaczej nie oddaje się każdemu tego, co mu się słusznie należy. Otóż najwięk­szym złem nie jest powódź czy inne tego typu nieszczęścia, tylko grzech, który obraża Boga. Jeśli żebrak, otrzymując od dobroczyńcy ogromne dary, zamiast być wdzięczny, odpła­ca mu obojętnością, wzgardą i obelgami, to każdy z nas reaguje oburzeniem. Bóg w swej hojności przewyższa największych ludzkich dobroczyńców. Grzech jest objawem nie­wdzięczności wobec Bożej hojności. Wszystko i w każdej chwili mamy od Boga. Obrażając Go niewdzięcznością, zapomnieniem i lekce­ważeniem, popełniamy prawdziwe zbrodnie. Aby uczynić zadość za swe grzechy, musieli­byśmy płacić nasze duchowe długi, znosząc wieczną i najsurowszą karę. Bóg w nieskoń­czonym miłosierdziu wysłał swego Syna, aby On za nas spłacił nasze długi i w ten sposób uwolnił nas od najgorszego, czyli od wiecznej kary piekielnej. Jednak w tym zadośćuczynie­niu mamy nasz udział. Możemy mianowicie ponosić doczesne kary w tym życiu – albo czyśćcowe w życiu przyszłym. Ponieważ zaś jedna minuta w czyśćcu jest gorsza niż sto lat najsurowszych kar na świecie, dlatego Pan Bóg w swym miłosierdziu już teraz zsyła nam rozmaite doczesne kary. Słusznie zatem i sprawiedliwie Bóg wyciąga na swe dzie­ci karzącą rękę, aby przez te doświadczenia mogły już tu na świecie odpokutować za swe grzechy i mocno skrócić męki czyśćcowe.

Po trzecie, katastrofy doby obecnej przy­pominają nam, że los naszego życia i całego świata jest zależny od Boga, który jest jedy­nym Stworzycielem wszystkich rzeczy i kie­ruje nimi swoją Opatrznością. Otóż obecnie ludzie zapomnieli o swej zależność od Boga. Pamiętają o swojej zależności od pracodaw­cy, konta bankowego, lansowanej mody… Z takimi zależnościami się godzą. Uzna­nie swej zależności od Boga w życiu docze­snym oznacza, że wiemy, od kogo otrzymu­jemy pokarm, pogodę, urodzaj, pomyślność, zdrowie i spokojne życie. Mamy te dobra od Boga. A skoro od Niego je mamy, to musi­my też wytrwale o nie prosić, tak jak dziec­ko nieustanne prosi rodziców o wszystko, co mu jest potrzebne do życia. Jeśli nie popro­simy, to nie dostaniemy. Bóg często w swoim miłosierdziu daje łaski, choć ludzie Go o nic nie proszą. W przeciwnym razie grzeszna ludzkość już dziś musiałaby się zapaść pod ziemię. Nie kuśmy jednak naszego dobrego Ojca i Pana. Zasada jest taka: kto nie prosi, ten nie otrzymuje. Prośmy nie dlatego, że Pan Bóg potrzebuje informacji, czego nam potrzeba, lecz po to, by okazać Mu swe odda­nie i poddanie. Proszący stawia się niżej od proszonego. To piękny wyraz pokory, a poko­ra jest przez Boga bardzo wysoko cenioną i zawsze hojnie nagradzaną cnotą.

Jak to jednak wygląda w obecnej chwi­li? Od wielu lat ludzie już nie modlą się, jak to dawniej czynili, o bezpieczne życie, o dobrą pogodę, o urodzaj. Nie proszą Boga o pomoc, tak jakby chcieli sobie poradzić sami. Dni krzyżowe oraz różne nabożeństwa wypraszające Boże błogosławieństwo dla pól uprawnych, domostw i zabudowań gospo­darczych, dla zwierząt hodowlanych i roślin zostały praktycznie całkowicie zaniechane. Zapomniano o wstawiennictwie świętych, o aniołach stróżach. Po cóż takie wstawien­nictwo komuś, kto poradzi sobie sam? Jak to radzenie sobie samemu wygląda w praktyce, widać na terenach zalanych wodą gmin. Kto jeszcze dziś zna te starodawne modlitwy błagalne świętej liturgii: „Panie, wysłuchaj naszego wołania i na pokorne prośby nasze udziel nam pogody, abyśmy sprawiedliwie utrapieni za grzechy nasze, dzięki miło­sierdziu Twemu doznali Twojej łaskawości. Wszechmogący Boże, prosimy łaskawość Twoją, abyś powstrzymał ulewne deszcze i okazał nam swoje pogodne oblicze”.

Po czwarte, niech nikt, kto siedzi w suchym domu, z dala od rzek i strumie­ni, nie sądzi, że jest w czymkolwiek lepszy od bliźnich dotkniętych powodzią. Wolni od powodzi nie są wcale lepsi od dotkniętych nieszczęściem. Wszyscy winni pokutować za swe grzechy i rozpocząć prawdziwe katolic­kie życie, by uprosić Bożą łaskawość. Pewne­go razu przyszli do Pana Jezusa Galilejczy­cy, którzy szczęśliwie uniknęli prześladowań Piłata. Opowiedzieli Mu o swych krajanach, którzy ulegli prześladowaniom. Zbawiciel wówczas powiedział przybyszom: „Mniema­cie, że ci Galilejczycy nad wszystkich innych Galilejczyków bardziej byli grzeszni, że takie rzeczy ucierpieli? Nie, powiadam wam: lecz jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy podobnie zginiecie. Jak osiemnastu tych, na których upadła wieża w Siloe, i zabiła ich, czy mniemacie, że i oni byli więcej win­ni, niż wszyscy ludzie mieszkający w Jeru­zalem? Nie, mówię wam: ale jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13, 2-5).

Dziś można by powiedzieć: jeśli nie zerwiemy z grzechem, jeśli nie powróci­my do katolickich zasad w życiu jednostek, małżeństw, rodzin i całego narodu oraz pań­stwa, to całą Polskę zaleje powódź – pod tym terminem mogą się kryć różnorakie utrapienia, bolączki i cierpienia. Wyciągaj­my więc wnioski, zróbmy użytek z własne­go rozumu. Do każdego z nas Chrystus Pan mówi dziś na nowo, przez doświadczenie powodzi, te same słowa, jakie wypowiedział niegdyś do uzdrowionego paralityka: „Już nie grzesz, aby ci się co gorszego nie zda­rzyło” (J 5, 14).

Na końcu nie wolno zapomnieć, że tam, gdzie panuje grzech, tam zwycięża szatan. Otóż diabeł jest dręczycielem ludzi. Czy­ni wszystko, aby ich zniechęcić, przygnę­bić i doprowadzić do rozpaczy. Jednym ze skutków zachwiania równowagi w przyro­dzie są burze. Gwałtowne burze zawsze były uważane za wyraz działania diabelskich sił. W liturgicznej modlitwie o oddalenie burz czytamy: „Prosimy Cię, Panie, odpędź od Twego domu złe duchy i oddal gwałtowne burze”. Dlatego wierni w czasie burzy zapa­lali gromnicę, prosząc Matkę Najświętszą, aby poskromiła ataki złego ducha. Trapią­ce kraj katastrofy są dobrą sposobnością, by wierni przypomnieli sobie, że szatan ist­nieje i działa. Niech uciekają się do Tej, któ­ra zetrze głowę węża, oraz do św. Michała Archanioła, wodza niebieskich zastępów.

Ks. Karol Stehlin, FSSPX, Zawsze wierni, nr. 7 (lipiec) 2010

Posted in Kościół, Różne | 45 Komentarzy »

A Polsce zakazano ratowania stoczni…

Posted by Marucha w dniu 2010-07-05 (Poniedziałek)

Stocznie w Wismarze i Warnemuende, należące do niemieckiej grupy Nordic Yards, otrzymały w ostatnich tygodniach zlecenia na budowę statków, które pozwolą na ciągłą pracę i utrzymanie zatrudnienia na obecnym poziomie przez najbliższych kilkanaście miesięcy. Także stocznie w Stralsundzie i Kilonii nie muszą się martwić o pracę.

Stocznia w Warnemuende zbuduje dla Siemens Energy platformę – stację transformatorową BorWin2, która będzie obsługiwała morskie elektrownie wiatrowe Veja Mate i Global Tech 1. Budowa tej platformy rozpocznie się wiosną 2011 roku, a jej przekazanie do eksploatacji zaplanowano na koniec 2012 roku. Wartość tego zamówienia wynosi ponad 500 milionów euro. Platforma będzie umieszczona na Morzu Północnym około 125 kilometrów od wybrzeży Niemiec.

Z kolei stocznia z Wismaru poinformowała o rozpoczęciu budowy arktycznego 170-metrowego zbiornikowca dla rosyjskiego Norilsk Nikel – wartość zamówienia to 100 milionów euro. Oba zlecenia spowodują możliwość utrzymania miejsc pracy na najbliższe kilkanaście miesięcy dla minimum 1600 stoczniowców w Wismarze i Warnemuende. Z kolei stocznia Neptun Werft w Rostoku (członek grupy Meyer Neptun Group) poinformowała, że rozpoczyna budowę statku pasażerskiego przeznaczonego do rejsów rzecznych.

Stocznie w Kilonii i Stralsundzie już budują dwa promy pasażerskie dla armatora Scandlines-Faehren. Statki te o długości 169 metrów każdy będą od 2012 roku zabierały po 1500 pasażerów oraz 460 samochodów osobowych i 90 ciężarówek na trasie Rostok – Gedser w Danii. Dyrektor stoczni w Stralsundzie Dieter Brammertz przyznał, że obecne zamówienie jest ratunkiem dla stoczni i kamieniem milowym, jeśli chodzi o jej przyszłość.

Takie informacje zadowalają na pewno niemiecki rząd, który nie zezwolił, mimo nacisków Komisji Europejskiej, na zlikwidowanie swoich stoczni i likwidację tysięcy miejsc pracy. Teraz te zakłady zaczynają odżywać i korzystają na tym, że nie mają konkurencji w postaci polskich stoczni, które zlikwidował nasz rząd.
[I to właśnie chodziło, drodzy Państwo, o to właśnie chodziło – admin]

Waldemar Maszewski, Hamburg
Za: Nasz Dziennik

Posted in Gospodarka | 23 Komentarze »

Globalna Chazaria

Posted by Marucha w dniu 2010-07-05 (Poniedziałek)

Niewiele już pozostało rzeczy kluczowych w socjopolityce, które nie są globalnymi. Opóźnienia w realizacji celów wynikają z tego, że jeszcze nie wszystkie wartości są w rękach „globalnych” a wiec potrzeba więcej czasu.

Niewielka populacja rodem z Palestyny, przynajmniej jak Stary Testament głosi – a wcześniej wzbogacona wiedzą i złotem z Egiptu, wiedziona przez swoich kapłanów, ogłosiła to, co im ten Bóg którego sobie stworzyli, polecił ogłosić.

Początkowe sukcesy przez 40 lat „tułaczki”, jak podają, nie były niczym innym niż grabieżą kogokolwiek napotkali w tej „tułaczce”. Były to sukcesy bardzo lokalne i stosunkowo bardzo małej liczebnie grupy. Zdając sobie sprawę z tego, że są to sukcesy lokalne na bardzo małym terenie, oraz z tego, że we własnym środowisku i w czymś większym, niż koczujące plemię, unicestwią się nawzajem walcząc pomiędzy swoimi socjoreligijnymi frakcjami, rozproszyli się po świecie z planem, że jako swojego rodzaju organizacja mająca także cechy religii, bardziej jednak ideologii, przyspieszy realizację celów swoich kapłanów.

Był to także sukces. Powstała, miedzy innymi, ogromna jak na owe czasy Chazaria, (Khazars , Arthur Koestler i ostatnio Shlomo Sand ), później Hiszpania. Zarówno początkowe sukcesy w Chazarii i okolicy jak i w Hiszpanii zostały ograniczone, ale stało się to początkiem następnej fali rozproszenia z fatalnymi skutkami dla nawiedzanych nowych terenów i narodów. Objęło to całą Europę i środkowy wschód i niemal cały świat, łącznie z dalekim wschodem i Japonią. (zobacz; Elizabeth Dilling, „The Plot Against Chistianity” i inne jej i innych książki.)

Kolejna fala wzorem Hiszpanii (marranos) to Frankiści. Jakub Frank i Frankiści mieli szczególne swoje sukcesy w Polsce i później w czasie rozbiorów a także na terenie teraz zwanym Ukrainą.
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/holocaust/frankist.html

Inne obszerne dzieło w 2 tomach na ich temat wydane w j. polskim w Krakowie w 1895r to „Frank i Frankiści Polscy”  Alexandra Kraushara.
http://www.archive.org/stream/frankifrankicip02kraugoog#page/n15/mode/1up

To z nich, Frankistów i z Chazarii, jako silnych organizacyjnie obok setek różnych nazwijmy to ogólnie frakcji, łącznie z ateistami, wyłonili się Chasydzi a z nich następne setki takich organizacji aktywnych do dzisiaj, jak Sabbataiści czy Lubawicze, a teraz od około wieku Syjoniści.

Antropologicznie „typ semicki” to specyficzne cechy morfologiczne charakterystyczne dla mieszkańców określonych dość dokładnie przez antropologów terenów Środkowego Wschodu, wcale nie ograniczone tylko do tych, jakie Żydzi usiłują charakteryzować. Te cechy posiadają w dużej części Żydzi zwani Sefardyjczykami (także genetycznie pomieszani z nie-Żydami) którzy współcześnie są w ogromnej mniejszości wśród nazywających się Żydami w obecnej Palestynie.

Przytłaczająca większość to Aszkenazyjczycy, którzy nie posiadają morfologicznie cech „typu semickiego” w wyniku mieszanek środowiskowych wszystkich kontynentów. Nie maja żadnych podstaw do uzurpowania sobie prawa do czegokolwiek związanego ze współczesną Palestyną czy w ogóle Środkowym Wschodem. Równie dobrze mogą uważać Polskę czy inne kraje za ich ojczyznę, co zresztą robią i uzurpować sobie im wygodne prawa. Nie maja także żadnych podstaw do uzurpowanego sobie przekonania, że Semici to wyłącznie Żydzi i że tak przez nich zwany „antysemityzm” to wyłącznie coś krytycznego w stosunku do tego co ci Żydzi uważają jako żydowskie.

Nie przeszkadza to jednak w procesie „tatuowania” w umysłach członków swoich organizacji a także nie-Żydów, których obraźliwie nazywają gojami z równie obraźliwymi synonimami, że ich ziemia nadana im przez ich Boga to teren od Eufratu do rzeki Tygrys i z wielowiekowymi mieszkańcami tego terenu, a nie będącymi uznanymi przez rabinów Żydami, mogą sobie robić co zechcą, łącznie z wymordowaniem ich wszystkich i wszystkiego łącznie z wszystkimi śladami po tym, co uważają za nie żydowskie – co zresztą demonstrują stopniowo w Palestynie z dnia na dzień przez ponad pół wieku z większą lub mniejszą intensywnością oraz na innych terenach, także cudzymi rękoma i środkami.

Także „tatuuje” się w umysłach wyznawców tej religio-ideologii informację że wszyscy nie-Żydzi są ich wrogami lub potencjalnymi wrogami, łącznie z dziećmi, a wiec daje to pretekst do ich zabijania (także dzieci) do czego zachęca się i praktykuje.

Chodzi o książkę rabina Yitzhak Shapiro, ”The King’s Torah. The complete guide to killing non-Jews” (“Całkowity przewodnik zabijania nie-Żydów”).
Zobacz: „Zabij goja”, http://www.homepage.interaccess.com/~netpol/POLISH/public/ZabijGoja.htm

Ilość Żydów uznawanych przez rabinów jako Żydzi i oficjalnie deklarujący się jako Żydzi jest stosunkowo niewielka. Istnieje jednak ogromna ilość deklarujących się żydami; nie są oni uznawani przez rabinów jako Żydzi (pochodzenie tylko z ojca Żyda), ale są bardzo przydatni dla tej organizacji. Jest także wielka ilość deklarujących się jako nie Żydzi ze zmienionymi nie żydowskimi nazwiskami będącymi faktycznie Żydami z rodowodem z matki, ale nie afiszujący się tym. Jeśli do tego dodamy także ogromną ilość tak zwanych judeocentrykow, w żadnym stopniu nie będącymi Żydami (szabas goje), powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że jest to w sumie znacząca ilość rozproszona na wszystkich terenach w rożnych „szatach”, tych oficjalnych i tych trzymanych w tajemnicy. Wszystkich ich łączy jak nie religia, to ideologia, a w sumie oparte na Talmudzie atrakcyjne dla nich poczucie wyższości, solidarność, bezwzględność, akceptacja okrucieństwa, i podwójna moralność, pomijając inne odrażające cechy.

Te indywidua w zależności od indywidualnych predyspozycji na odpowiednich stanowiskach rządowych i pozarządowych są w stanie sterować całymi państwami i społecznościami a ostatnio grupami państw. Choćby tylko ZSRR czy Unia Europejska.

Ogromna ilość elementu zwanego ogólnie judeocentryzm i jego różnorodność ze względu na jego agresywność siłą rzeczy ma odzwierciedlenie w sytuacji socjopolitycznej i także we wszystkich innych dziedzinach całych kontynentów.

Infiltracja środowisk nie-żydowskich jest podstawową metodą. Infiltracja najważniejszych organów życia nie-Żydów była i jest priorytetem. Stosowane są wszelkie odrażające dla nie-Żydów zasady nauczane w Talmudzie i stąd spektakularne sukcesy. Np. Przy około 2 procentach Żydów w USA jest 33% Żydów w Sądzie Najwyższym, pod względem ważności druga instytucja w amerykańskim sadownictwie po Attorny General. Te 33% to zdeklarowani Żydzi. Jaki jest procent zamaskowanych judeocentrykow w tej instytucji można oceniać po decyzjach tej instytucji oraz literatury.

Jedyni, którzy usiłowali to zmienić, to J.F. Kennedy i jego brat Robert F. Kennedy (US Attorney General) Obaj zamordowani.

Jaki jest procent judeocentryzmu w najważniejszych instytucjach USA można zorientować się z poważnej literatury zwanej przez judeocentryzm „antysemicką” i stąd nieoficjalna nazwa u co baczniejszych obserwatorów zamiast USA jest USI, – Stany Zjednoczone Izraela. Oficjalnie jednak używane jest US z tylko domyślną trzecia literą. Ta nazwa zostanie jednak całkowicie zmieniona, – kwestia tylko czasu, a pozostało już niewiele ale liczy to się to w latach. Pracowano nad tym długo. Jeśli ktoś ma awersje do literatury powinno mu wystarczyć spojrzenie na amerykańską jednodolarówkę.

Prezydent Obama mianując ostatnio Elena Kagan zadbał żeby ten procent był odpowiednio wysoki w Supreme Court zanim sam przestanie być Prezydentem, podobnie jak z innymi najważniejszymi stanowiskami:
http://www.youtube.com/watch?v=MwhKuunp8D8&feature=player_embedded (j. angielski)

Sprawa ta była silnie podkreślana Najwyższemu Sądowi kiedy Obama był jeszcze tylko kandydatem na Prezydenta. Zwracałem na to uwagę kiedy to się działo. Skończyło się na tym, że – „No i co z tego że nam udowodniliście” i tak został mianowany.

Nieoficjalne komentarze a może raczej konkretne dowody tego – „No i co z tego że nam udowodniliście” staja się coraz bardziej „globalnymi”.

Nowy Jork WTC 9/11 zdawał się być apogeum kunsztu panowania nad społeczeństwem i stosowania „no i co z tego…” Katastrofa polskiego samolotu z Prezydentem Polski i częścią najważniejszych osobistości polskiego rządu stała się „sukcesem” podobnym do 9/11. pod względem stopnia utajnienia.

Większym „sukcesem” od katastrofy samolotu z gen. Sikorskim są oficjalne wersje obu katastrof – mgła, także katastrofa samolotu z polskimi wybitnymi pilotami. Dokumentów nigdy nie ujrzymy, tak jak do teraz przez półtora wieku dokumenty związane z katastrofą samolotu gen. Sikorskiego są utajnione mocą „prawa”. ”No i co z tego że nam udowodniliście…”

W beznadziejnej sytuacji można sprawę rozwlec, czekając na „nieznanych sprawców”, „niewyjaśnione okoliczności”, „usamobójstwienie”, “przedawnienie”, lub takiego z który stwierdzi przyczynę zgonu – atak serca, ale zwłok nikt nie zobaczy.

Ciekawe byłyby oficjalne komentarze na temat sędziów Supreme Court i Attorney General na temat Obamy. Jak na razie ich nie ma, mimo że sam Obama przyznał że urodził się w Kenii i w dodatku nie był naturalizowany. Daje to pewną gwarancję, że przetrwa on do końca kadencji, ponieważ nikt z oficjałów nie waży się podjąć tego tego tematu nie ze względu na Obamę lecz ze względu na Supreme Court, rozmiar judeocentryzmu, jego metod, arogancji i tupetu.

PS. Zamiast na mecz sportowy, chyba że z plakatem z tymi adresami:
http://grypa666.wordpress.com/2010/07/03/wybiory-na-judeopolonie/
https://marucha.wordpress.com/2010/07/03/dlaczego-swiat-nienawidzi-benedykta-xvi/

Posted in Historia | 17 Komentarzy »

Nielegalne przejęcia kamienic w Krakowie

Posted by Marucha w dniu 2010-07-05 (Poniedziałek)

Nic nowego dla osób śledzących tematykę. My ze swej strony chętnie dowiemy się czegoś o roli wybitnego prawnika pochodzenia koczowniczego, prof. Zolla (tego, co to lansował durne hasło, że „nie surowość, ale nieuchronność kary…”) w sprawach przestępczego przejmowania nieruchomości przez żydowskich „spadkobierców”. Zanim jego nazwisko nie pojawi się w tym kontekście, a jego rola nie zostanie opisana, wszelkie informacje uważamy za niepełne i półprawdziwe. – admin.

Prokuratura w Krakowie zajmuje się sprawami 90 kamienic, które w ostatnich latach zostały odzyskane przez dawnych właścicieli. Lokatorzy podejrzewają, że do ich przejęcia doszło w sposób nielegalny, na podstawie sfałszowanych dokumentów.

– Zazwyczaj wygląda to tak, że zgłasza się pełnomocnik właścicieli lub ich dzieci, które żyją w innym kraju. Sędzia mu wierzy, choć jak jest dociekliwy, to sprawdza i dziwi się, dlaczego na ksero testamentu znalazł się późniejszy dopisek o zmianie spadkobiercy – mówi Graniwid Sikorski z Forum w Obronie Godności i Jedności Lokatorów i Bezdomnych.
Według niego część pełnomocników posługuje się pismami, podpisanymi przez osoby, które nie istnieją. Dawno umarły, ale trudno to udowodnić. Organizacje lokatorskie podejrzewają, że na skutek bezprawnych działań zostało przejętych kilkaset kamienic.

Graniwid Sikorski ma szczegółowe dane na temat dużej ilości kamienic. Domagał się, aby prokuratura krajowa zajęła się sprawą krakowskich nieruchomości, gdzie w dziwny sposób odnajdywał się właściciel. Dostał odpowiedź, że sprawa została przesłana do krakowskiej prokuratury, która bada sprawę 90 budynków. – Pisma w tej sprawie zostały rozesłane do prokuratur rejonowych – powiedziała Bogusława Marcinkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Za: dziennik.krakow.pl

Czy w dzisiejszym świecie aż tak trudno jest udowodnić, iż dana osoba nie żyje? Albo przeciwnie, że żyje? – admin

Posted in Różne | 3 Komentarze »