Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

A Polsce zakazano ratowania stoczni…

Posted by Marucha w dniu 2010-07-05 (Poniedziałek)

Stocznie w Wismarze i Warnemuende, należące do niemieckiej grupy Nordic Yards, otrzymały w ostatnich tygodniach zlecenia na budowę statków, które pozwolą na ciągłą pracę i utrzymanie zatrudnienia na obecnym poziomie przez najbliższych kilkanaście miesięcy. Także stocznie w Stralsundzie i Kilonii nie muszą się martwić o pracę.

Stocznia w Warnemuende zbuduje dla Siemens Energy platformę – stację transformatorową BorWin2, która będzie obsługiwała morskie elektrownie wiatrowe Veja Mate i Global Tech 1. Budowa tej platformy rozpocznie się wiosną 2011 roku, a jej przekazanie do eksploatacji zaplanowano na koniec 2012 roku. Wartość tego zamówienia wynosi ponad 500 milionów euro. Platforma będzie umieszczona na Morzu Północnym około 125 kilometrów od wybrzeży Niemiec.

Z kolei stocznia z Wismaru poinformowała o rozpoczęciu budowy arktycznego 170-metrowego zbiornikowca dla rosyjskiego Norilsk Nikel – wartość zamówienia to 100 milionów euro. Oba zlecenia spowodują możliwość utrzymania miejsc pracy na najbliższe kilkanaście miesięcy dla minimum 1600 stoczniowców w Wismarze i Warnemuende. Z kolei stocznia Neptun Werft w Rostoku (członek grupy Meyer Neptun Group) poinformowała, że rozpoczyna budowę statku pasażerskiego przeznaczonego do rejsów rzecznych.

Stocznie w Kilonii i Stralsundzie już budują dwa promy pasażerskie dla armatora Scandlines-Faehren. Statki te o długości 169 metrów każdy będą od 2012 roku zabierały po 1500 pasażerów oraz 460 samochodów osobowych i 90 ciężarówek na trasie Rostok – Gedser w Danii. Dyrektor stoczni w Stralsundzie Dieter Brammertz przyznał, że obecne zamówienie jest ratunkiem dla stoczni i kamieniem milowym, jeśli chodzi o jej przyszłość.

Takie informacje zadowalają na pewno niemiecki rząd, który nie zezwolił, mimo nacisków Komisji Europejskiej, na zlikwidowanie swoich stoczni i likwidację tysięcy miejsc pracy. Teraz te zakłady zaczynają odżywać i korzystają na tym, że nie mają konkurencji w postaci polskich stoczni, które zlikwidował nasz rząd.
[I to właśnie chodziło, drodzy Państwo, o to właśnie chodziło – admin]

Waldemar Maszewski, Hamburg
Za: Nasz Dziennik

Komentarze 23 do “A Polsce zakazano ratowania stoczni…”

  1. Fascjol said

    Za to rząd niemiecki pozwolił zlikwidować polskie stocznie i pozwolil wygrać PO w wyborach- za to!W polsce pozostala jeszcze tylko jedna gałąź gospodarki podległa państwu. To zakłady pogrzebowe.

  2. Staruszek Portier said

    Niech mnie Pan Fascjol nie straszy. Jeszcze ktoś z rządu przeczyta i sprywatyzuje nawet te zakłady. I co wtedy? Rodzina będzie mnie grzebać po kryjomu w lesie, albo zrzucić gdzieś do wąwozu…

  3. 166 bojkot TVN said

    Staruszku!
    Nie przejmuj sie. Mrówki najbardziej lubią niepotrzebne już białko. Obgryzają dokładnie. Twoje doczesne szczątki mogłyby być darem, zbawieniem dla tych pożytecznych zwierzątek. Bez 22% vat!

  4. Analityk said

    Ten artykuł to oczywiste truizmy. Każdy średnio myślący o tym wie. Niemcy niedługo zajmą i nasze ziemie odzyskane a ludność polska zepchną do slumsów. Będzie słychać – wynocha polskie świnie z naszego faderlandu.

    Ja chciałby – przy okazji – parę słów o wyborach.

    Przykre, że w drugiej turze nie było silnej agitacji za PRAWDĄ, za tym co zrobiło PO przeciw Polsce, czego zaniechało by zrobic dla dobra Polski i Polaków, nie kładzono nacisku na wręcz niezwykłą pazernośc i arogancję Komorowskiego i jego pośpiech w zawładnięciu wszystkim czym tylko można zawładnąć. Nie wskazywano na to, że właściwie to zamordowano pod Smoleńskiem wybitnych Polaków, a mordercy są na stanowiskach w Polsce. Robiono to w obawie aby „nie grać trupami” ot żydowska sztuczka jak z antysemityzmem – by pozwolić robić wrogom Narodu Polskiego co oni zechcą bo jak nie to przylepią „etykietkę”. To szczyt głupoty i tchórzostwa.
    Wielu zaczęło mówić o wyborze między dżumą a cholerą – nawet p.St.Michalkiewicz mnie pod tym względem rozczarował. Jak RM mogło wpuszczać na antenę p.St.Michalkiewicza robiącego ferment w głowach maluczkich – nie mających swojego zdania – takimi stwierdzeniami i tolerowanie nawet Palikota mówiąc, że jego nikt poważnie nie traktuje zamiast żądać ukarania człowieka publicznie głoszącego demoralizację i chęć zamordowania J.Kaczyńskiego. Czyżby i tam już „demokracja” zaczęła triumfować.

    Czyżby Polakom juz na niczym nie zależało, a zwłaszcza na poznaniu elementarnej Prawdy o niszczeniu wszystkiego co polskie no i przede wszystkim swoim wyborem – pozostaniem w domu – przekreślili poznanie Prawdy o tragedii Smoleńskiej i pozostawieniu w bezkardości przestępczej bandy sprawującej WAADZE w Polsce. J.Kaczyński był gwarantem sprawiedliwego osądzenia tej bandy, która doprowadziła do tej tragedii. Nie ma co liczyć teraz na sprawiedliwość – całe PO z bandą Tuska, Palikota i Komorowskiego ma za NIC społeczność w Polsce. Dla nich to kupa prostaków i chamów, którym obiecanki i micha polewki starczy jak chłopu w czworakach, bo wystarczy tylko świstnąć batem na jego głową a robi co każą. W tym są – jak widać – bliscy prawdy.

    To świadczy o skundleniu dużej części obywateli w Polsce, o moralnym upadku i nie dbaniu o elementarne wartości ludzkiej etyki i poprawnych zachowań. Jest to typowy TUMIWISIZM i brak ludzkich odruchów – pali się dom sąsiada, a to nie ważne, bo to nie mój. Z takim podejściem nie ma co liczyć na szacunek wśród narodów świata. To jest typowe faryzeuszowskie traktowanie bliźniego i całkowity brak solidarności. WSTYD, WSTYD i jeszcze jeden raz WSTYD.

    Wszystkim tym co agitowali za pozostaniem w domu najwidoczniej zależało na aby rabunek Polski trwał dalej, aby banda PO, Zdrajcy i Antypolacy pozostali bezkarni.

  5. ssn said

    nie na temat, ale w temacie:
    Wpisał: Ks. Karol Stehlin, FSSPX,
    05.07.2010.

    Powódź ( i podobne klęski) w oczach Bożych

    Ks. Karol Stehlin, FSSPX, Zawsze wierni, nr. 7 (lipiec) 2010

    Jesteśmy świadkami nowych nieszczęść, jakie spadają na Polskę. Wielkie obszary kraju zalała woda, siejąc zniszczenia materialne i powodując cierpienia duchowe. Te nieszczęśliwe wydarzenia wciąż wywołu­ją najrozmaitsze komentarze. Niektórzy próbują tłumaczyć, że powódź to przypadko­wy rezultat czynników naturalnych. Inni szukają dla powodzi wytłumaczenia w zmia­nach klimatycznych. Jeszcze inni mówią o globalnym ociepleniu. Niektórzy tłumaczą klęski żywiołowe ingerencją obcych sił, mających na celu osłabienie Polski albo nawet jej całkowite zniszczenie. Wiele osób ma żal do Pana Boga za to, że dopuścił tak okropną katastrofę powodzi, i to w tych regionach kraju, gdzie ludzie jeszcze wierzą i regularnie się modlą.

    Niestety, niewielu przyszło do głowy, by spojrzeć na nieszczęśliwe zjawisko powo­dzi nie ludzkimi, doczesnymi i krótkowidzą­cymi oczami, ale z punktu widzenia Pana Boga. W świetle Bożego Objawienia możemy zobaczyć, jaka jest rzeczywista geneza smut­nych wydarzeń dokonujących się na świecie. Tylko Pan Bóg jest prawdą, dlatego praw­dziwa odpowiedź dotycząca różnorakich klęsk, w tym także klęski ostatnich powo­dzi, znajduje się w Nim. Zadaniem hierarchii Kościoła jest tłumaczyć i wyjaśnić ludziom, jak wszystkie zjawiska dotyczące ludzkiego życia wyglądają z Bożej perspektywy. Doty­czy to szczególnie tych zjawisk, które tak głęboko i boleśnie uderzają w same funda­menty naszego życia. Niestety, w obecnej sytuacji hierarchia milczy albo wyjaśnia dra­mat wyłącznie na płaszczyźnie naturalnych zjawisk przyrodniczych.

    Nie można wskazywać Boga wyłącz­nie jako tego, kto przyjmuje i pozytywnie załatwia skargi i zażalenia. Zanim zwró­cimy się do Boga o pomoc, trzeba zadać sobie pytanie, czy postępowaliśmy zgodnie z Jego świętą wolą, czy po prostu byliśmy Mu posłuszni. Bóg jest Panem nieba i zie­mi, a więc jest Panem także klęsk żywio­łowych (trzęsień ziemi, burz, erupcji wul­kanów, powodzi…). Przypomnijmy sobie, że Pan Jezus „wstawszy, rozkazał wiatrom i morzu, i stała się cisza wielka”. Zdziwieni Apostołowie pytali: „Któż jest ten, że wiatry i morze są mu posłuszne?” (Mt 8, 26-27). Od początku chrześcijaństwa wierzący, patrząc na nieszczęścia trapiące ludzi, odwoływa­li się do Boga, w Bogu szukali odpowiedzi na pojawiające się pytania. Uczyńmy i my podobnie.

    Po pierwsze, należy podkreślić, że Bóg stworzył nas nie dla ziemi, lecz dla wieczno­ści. Tu, na ziemi, jesteśmy tylko krótki czas. Bóg miłuje nas nieskończenie, chce dla nas jak największego szczęścia. Każdą latorośl, „która przynosi owoc, oczyści ją, aby więcej owocu przynosiła” (J 15, 20). Jeśli natomiast Bóg widzi, że ludzie odwracają się od Niego do rzeczy przemijających, to w swej miłości przypomina im, jak kruche są te ich nadzie­je. Pojawiają się wówczas w mniejszej, indy­widualnej skali wydarzenia będące zapo­wiedzią końca świata. Jest to sposobność do odzyskania właściwego spojrzenia na doczesność i wieczność. Człowiek uświada­mia sobie, że doczesność nie może mu prze­słaniać wieczności. W bolesnych zjawiskach dostrzega palec Boży, wolę najlepszego Ojca, który wzywa do opamiętania. Bóg wolałby delikatnie prosić i długo to zazwyczaj robi. Człowiek jednak, zajęty swoimi sprawa­mi, nie chce słuchać. Wówczas rozlega się gromkie Boże wezwanie. Wstrząs powoduje, że ludzie, przynajmniej niektórzy, nawraca­ją się po chwilowym upadku albo rozluźnie­niu obyczajów. Bóg doświadcza szczególnie swoje umiłowane dzieci, zwłaszcza gdy pod wpływem rozmaitych pokus zaczynają się od Niego odwracać. Aby to doświadczenie rze­czywiście było oczyszczające, musi być bole­sne. Bez takich doświadczeń ludzie brnęliby nadal w złym kierunku. Dzięki nim trzeźwie­ją i zawracają ze złej drogi. Potem dziękują Bogu za bolesne doświadczenia, bo bez nich ich nawrócenie byłoby niemożliwe.

    Możemy w podobny sposób spojrzeć na Polskę. Otóż Polska jest niewątpliwie wśród narodów przez Boga szczególnie umiłowa­nych z powodu swej wielkiej maryjności, z powodu tak wielu dziejowych doświadczeń, dzięki którym otrzymała honorowy tytuł przedmurza chrześcijaństwa. W obecnych czasach Polska, a zwłaszcza jej południo­we i wschodnie województwa, zalicza się do tych bardzo niewielu połaci Europy i świa­ta, gdzie wiara i życie religijne jeszcze cał­kowicie nie zgasło. Jednak stopniowo mate­rializm i życie w grzechu ciężkim stają się zjawiskiem zwyczajnym i tolerowanym. Zło i rozwiązłość wdzierają się nawet do małych wiejskich społeczności, które tradycyjnie były najbardziej odporne na demoralizację.

    Bóg zaś, chcąc ratować swe umiłowane dzieci, wysyła im ostrzeżenie, wysyła nama­calne znaki, że duch światowy i materializm są tragicznymi błędami człowieka, oszu­kanego przez księcia kłamstwa. Wystarczy parę dni mocnego deszczu i cały majątek, wszystkie nagromadzone dobra materialne dosłownie rozpływają się w wodzie. Twarda jest ta lekcja, ale dla omamionych blichtrem świata serc może jedynie skuteczna. Co robi­my, gdy ktoś bliski nie słyszy delikatnego szeptu ostrzeżeń, a idzie ku przepaści? Krzy­czymy, by go zatrzymać, i to najgłośniej, jak potrafimy. Nie jest to wyraz wrogości, tylko troski. Katastrofy naturalne są takim wła­śnie wołaniem Bożym do tracących światło ludzi, mających jednak w duszach jeszcze wiele, wiele pokładów dobra. Święci wska­zywali na takie katastrofy naturalne, aby uwrażliwić wiernych, że przede wszystkim mają troszczyć się o zbawienie swych dusz, a nie o dobrobyt materialny. Święci wzywali za Chrystusem: „Szukajcie najpierw króle­stwa Bożego, a to wszystko przydane wam będzie” (Łk 12, 31).

    Po drugie, musimy zdać sobie sprawę, że doczesne nieszczęścia są często nie tylko ostrzeżeniem, ale i karą za nasze liczne grze­chy. W Katechizmie św. Piusa X czytamy, że „grzech śmiertelny (…) sprawia, że dusza staje się winna piekła i kar doczesnych”, a „grzech powszedni (…) czyni nas winnymi poważnych kar doczesnych w życiu ziemskim i w czyśćcu”. Elementarne zasady sprawiedli­wości uczą nas, że należy dobro wynagrodzić, a zło ukarać. Inaczej nie oddaje się każdemu tego, co mu się słusznie należy. Otóż najwięk­szym złem nie jest powódź czy inne tego typu nieszczęścia, tylko grzech, który obraża Boga. Jeśli żebrak, otrzymując od dobroczyńcy ogromne dary, zamiast być wdzięczny, odpła­ca mu obojętnością, wzgardą i obelgami, to każdy z nas reaguje oburzeniem. Bóg w swej hojności przewyższa największych ludzkich dobroczyńców. Grzech jest objawem nie­wdzięczności wobec Bożej hojności. Wszystko i w każdej chwili mamy od Boga. Obrażając Go niewdzięcznością, zapomnieniem i lekce­ważeniem, popełniamy prawdziwe zbrodnie. Aby uczynić zadość za swe grzechy, musieli­byśmy płacić nasze duchowe długi, znosząc wieczną i najsurowszą karę. Bóg w nieskoń­czonym miłosierdziu wysłał swego Syna, aby On za nas spłacił nasze długi i w ten sposób uwolnił nas od najgorszego, czyli od wiecznej kary piekielnej. Jednak w tym zadośćuczynie­niu mamy nasz udział. Możemy mianowicie ponosić doczesne kary w tym życiu – albo czyśćcowe w życiu przyszłym. Ponieważ zaś jedna minuta w czyśćcu jest gorsza niż sto lat najsurowszych kar na świecie, dlatego Pan Bóg w swym miłosierdziu już teraz zsyła nam rozmaite doczesne kary. Słusznie zatem i sprawiedliwie Bóg wyciąga na swe dzie­ci karzącą rękę, aby przez te doświadczenia mogły już tu na świecie odpokutować za swe grzechy i mocno skrócić męki czyśćcowe.

    Po trzecie, katastrofy doby obecnej przy­pominają nam, że los naszego życia i całego świata jest zależny od Boga, który jest jedy­nym Stworzycielem wszystkich rzeczy i kie­ruje nimi swoją Opatrznością. Otóż obecnie ludzie zapomnieli o swej zależność od Boga. Pamiętają o swojej zależności od pracodaw­cy, konta bankowego, lansowanej mody… Z takimi zależnościami się godzą. Uzna­nie swej zależności od Boga w życiu docze­snym oznacza, że wiemy, od kogo otrzymu­jemy pokarm, pogodę, urodzaj, pomyślność, zdrowie i spokojne życie. Mamy te dobra od Boga. A skoro od Niego je mamy, to musi­my też wytrwale o nie prosić, tak jak dziec­ko nieustanne prosi rodziców o wszystko, co mu jest potrzebne do życia. Jeśli nie popro­simy, to nie dostaniemy. Bóg często w swoim miłosierdziu daje łaski, choć ludzie Go o nic nie proszą. W przeciwnym razie grzeszna ludzkość już dziś musiałaby się zapaść pod ziemię. Nie kuśmy jednak naszego dobrego Ojca i Pana. Zasada jest taka: kto nie prosi, ten nie otrzymuje. Prośmy nie dlatego, że Pan Bóg potrzebuje informacji, czego nam potrzeba, lecz po to, by okazać Mu swe odda­nie i poddanie. Proszący stawia się niżej od proszonego. To piękny wyraz pokory, a poko­ra jest przez Boga bardzo wysoko cenioną i zawsze hojnie nagradzaną cnotą.

    Jak to jednak wygląda w obecnej chwi­li? Od wielu lat ludzie już nie modlą się, jak to dawniej czynili, o bezpieczne życie, o dobrą pogodę, o urodzaj. Nie proszą Boga o pomoc, tak jakby chcieli sobie poradzić sami. Dni krzyżowe oraz różne nabożeństwa wypraszające Boże błogosławieństwo dla pól uprawnych, domostw i zabudowań gospo­darczych, dla zwierząt hodowlanych i roślin zostały praktycznie całkowicie zaniechane. Zapomniano o wstawiennictwie świętych, o aniołach stróżach. Po cóż takie wstawien­nictwo komuś, kto poradzi sobie sam? Jak to radzenie sobie samemu wygląda w praktyce, widać na terenach zalanych wodą gmin. Kto jeszcze dziś zna te starodawne modlitwy błagalne świętej liturgii: „Panie, wysłuchaj naszego wołania i na pokorne prośby nasze udziel nam pogody, abyśmy sprawiedliwie utrapieni za grzechy nasze, dzięki miło­sierdziu Twemu doznali Twojej łaskawości. Wszechmogący Boże, prosimy łaskawość Twoją, abyś powstrzymał ulewne deszcze i okazał nam swoje pogodne oblicze”.

    Po czwarte, niech nikt, kto siedzi w suchym domu, z dala od rzek i strumie­ni, nie sądzi, że jest w czymkolwiek lepszy od bliźnich dotkniętych powodzią. Wolni od powodzi nie są wcale lepsi od dotkniętych nieszczęściem. Wszyscy winni pokutować za swe grzechy i rozpocząć prawdziwe katolic­kie życie, by uprosić Bożą łaskawość. Pewne­go razu przyszli do Pana Jezusa Galilejczy­cy, którzy szczęśliwie uniknęli prześladowań Piłata. Opowiedzieli Mu o swych krajanach, którzy ulegli prześladowaniom. Zbawiciel wówczas powiedział przybyszom: „Mniema­cie, że ci Galilejczycy nad wszystkich innych Galilejczyków bardziej byli grzeszni, że takie rzeczy ucierpieli? Nie, powiadam wam: lecz jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy podobnie zginiecie. Jak osiemnastu tych, na których upadła wieża w Siloe, i zabiła ich, czy mniemacie, że i oni byli więcej win­ni, niż wszyscy ludzie mieszkający w Jeru­zalem? Nie, mówię wam: ale jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13, 2-5). Dziś można by powiedzieć: jeśli nie zerwiemy z grzechem, jeśli nie powróci­my do katolickich zasad w życiu jednostek, małżeństw, rodzin i całego narodu oraz pań­stwa, to całą Polskę zaleje powódź – pod tym terminem mogą się kryć różnorakie utrapienia, bolączki i cierpienia. Wyciągaj­my więc wnioski, zróbmy użytek z własne­go rozumu. Do każdego z nas Chrystus Pan mówi dziś na nowo, przez doświadczenie powodzi, te same słowa, jakie wypowiedział niegdyś do uzdrowionego paralityka: „Już nie grzesz, aby ci się co gorszego nie zda­rzyło” (J 5, 14).

    Na końcu nie wolno zapomnieć, że tam, gdzie panuje grzech, tam zwycięża szatan. Otóż diabeł jest dręczycielem ludzi. Czy­ni wszystko, aby ich zniechęcić, przygnę­bić i doprowadzić do rozpaczy. Jednym ze skutków zachwiania równowagi w przyro­dzie są burze. Gwałtowne burze zawsze były uważane za wyraz działania diabelskich sił. W liturgicznej modlitwie o oddalenie burz czytamy: „Prosimy Cię, Panie, odpędź od Twego domu złe duchy i oddal gwałtowne burze”. Dlatego wierni w czasie burzy zapa­lali gromnicę, prosząc Matkę Najświętszą, aby poskromiła ataki złego ducha. Trapią­ce kraj katastrofy są dobrą sposobnością, by wierni przypomnieli sobie, że szatan ist­nieje i działa. Niech uciekają się do Tej, któ­ra zetrze głowę węża, oraz do św. Michała Archanioła, wodza niebieskich zastępów.

    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2126&Itemid=46

  6. O co chodzi , — 10 mln. polakow w 1980r. i dlugo jeszcze pozniej , mocno i glosno krzyczalo ,zniszczyc komunistyczne fabryki , kopalnie , huty , rolnictwo . My polaki chcemy stac sie dziadami i bankrutami Europy i Swiata . Jezeli ci co wowczas rozrabiali , mowia ze oni co innego chcieli dokonac , to ja twierdze ze Uni dokonali to co chcieli dokonac .
    Chociaz , tak mysle po wydarzeniach ostatnich , ze my to nawet na bledach sie nie uczymy .

  7. Komorowski said

    Polskie stocznie nie miały zamówień, były nierentowne.
    Te nieopłacalne stocznie można było „uratować” pieniędzmi podatnikow – ale po co?
    To „ratowanie” byłoby bardzo niepopularne wśród spoleczenswta.
    Było by niepopularne bo każdemu obywatelowi polskiemu trzeba by było podnieść podatki o 10 a może i 20%.

    Czy zdajecie sobie sprawę jaki okropny wrzask by się podniósł?

  8. Zerohero said

    Każdy liberał panu powie, że teraz Niemcom będzie coraz trudniej, bo dotują swoje stocznie, a Polakom bedzie łatwiej bo pozbyli się garbu. Powie panu też, że skoro Niemcy odnotowały niższy wzrost PKB niż Polska, to tylko patrzeć jak ich przegonimy. Za zimnej wojny ZSRR miał swoich pożytecznych idiotów „pacyfistów”, a teraz globaliści mają swoich „wolnościowców”. Tfu!

  9. Marucha said

    Nie trzeba by podnosić żadnych podatków. Pieniądze były. A dziś były by zamówienia.

    Czy ten Komorowski to nie jakieś nowe wcielenie Rysia?

  10. Tomasz Sraczyk said

    Idiota pyta, po co było by ratować polskie stocznie.

    Zadaj idioto to pytanie Niemcom, po co ratowali stocznie!
    Po to, żeby teraz przynosiły zyski i z nawiązką zwróciły wszelką pomoc, jaką otrzymały.

  11. Inspektor Lesny said

    Dotyczy 10
    „po co ratowali stocznie!”
    No, z zyskami to nie wiadomo. Najwazniejsze wydaje sie mozliwosc zachowania infrastruktury-zwlaszcza czegos, czeo nie maja najblizsi sasiedzi.

  12. Inkwizytor said

    Jak to powiedział nietutejszy minister zniekształceń własnościowych „Lewandowski”: „Polacy nie muszą posiadać zakładów pracy. Będą żyć z pracy własnych rąk.” Czy polactfo zrozumiało ???

  13. Komorowski said

    Tomuś aleś mądrość wysrał. Czy idiota sraczyk nie wie ze Niemcy kontrolują polskie władze?

  14. Tomasz Sraczyk said

    Tylko władze co jakiś czas się zmieniają – a przemysł buduje się (lub rozwala) na dziesiątki lat, czego bałwan Komorowski nie rozumie.

  15. Przecieaz wiadomo ,ze po to wlasnie zlikwidowano stocznie oraz wiekszosc polskiego przemyslu aby po „dostapieniu’ do Eu nie byl ow przemysl konkurentem.
    Wtedy gdy pisalem artykuly majace ten fakt uswiadomic masom szerokim ,ze zachodowi potrzeba nowych konsumentow i taniej sily roboczej a nie konkurentow jakos nikt w to nie wierzyl.

    Ad4.Analityku szanowny.Zarowno Po jak i Pis i wszelkie inne rodziny mafijne maja na uwadze -jako firmy dochodowe-zapewnic maksymalny zwrot inwestycji -inwestorom.
    Interes Polski jako panstwa i Polakow jako narodu nie liczy sie.
    KAZDA PARTIA POLITYCZNA JEST NICZYM INNA TYLKO FIRMA NASTAWIONA NA ZYSK I USUNIECIE KONKURENTOW DO TEGOZ WLASNIE ZYSKU.

    Nic poza tym.

    Dyrektorzy i kierownicy tej firmy lojalnosc do firmy maja przedkladac na lojalnoscia do kraju w ktorym firma dziala i funcjonuje.
    Kiedy to wreszcie do nas dotrze?
    To nie patriotyzm,polska racja stanu ale zysk i forsa.
    Tak jest w KAZDYM kraju.
    Od woli i charakteru narodu zalezy to ile narod -korzystajac z sily jaka daje mu kartka wyborcza- zdola wyszarpac cos dla siebie.
    Polityk ,ktory robi cos dla narodu i panstwa jest nazywany (dla odronienia od polityka zawodowego) MEZEM STANU.
    Takim byl prez.de Gaulle,kanclerz Adenauer i chcecie czy nie -Adolf Hitler .
    Polskie matki i rodziny moga sobie tylko pomarzyc w 2010 o swiadczeniach dla rodziny jakie niemieckie matki i niemieckie rodziny uzyskaly w latach 30-tych po dojsciu do wladzy partii „NARODOWO-SOCJALISTYCZNEJ”.
    TAKIE SA FAKTY Z TEGO OKRESU.
    Niemiecki przemysl samochodowy dal niemieckiemyu robotnikowi bardzo taniego VW ,ktory podbil pol swiata.

    Dla porownania:rzad prl dal polskiemu robotnikowi kupinego „na licencji” fiata 126 ,na ktorego ludzie czekali latami w kolejce.:)

    Jerzy

  16. Marucha said

    O nie, panie Jerzy, przydział na fiata 126p można było też wylosować!

  17. 166 bojkot TVN said

    16/ Nie Panie Marucho!
    Można było wylosować „wcześniejszy przydział na talon” pod warunkiem, że sie zrobiło przedpłatę.

  18. Brat Dioskur said

    W takiej Argentynie przemysl stoczniowy jest na tyle wazny, ze parlament uchwalil specjalny pakiet reform obnizajacych podatki dla stoczni i przemyslu okolostoczniowego. Udzial dochodow panstwa w umownej cenie sprzedawanego statku wynosi w Argentynie 17%, natomiast w Polsce bylo to 42%.! Stocznie w Polsce zduszono w roznoraki sposob np. przepisy podatkowe UNIEMOZLIWIALY polskim armatorom zakup statkow w polskich stoczniach! Czy jest wiadomym ,ze statek pod polska bandera, zakupiony np. w Japonii nie moze zawinac do polskiego portu, bo armator bedzie musial zaplacic za to 22% jego wartosci?
    Jak widac chodzilo, tu o zniszczenie gospodarli morskiej w ramach demontazu panstwa.
    A tak juz przy okazji w kwestii „doplat”……: jezeli panstwo „nasze” zabiera firmie ponad polowe przychodow ,ale zeby firma ta nie zbankrutowala i mozna ja bylo dalej „doic” to…. laskawie umarza 10% z tych naleznosci , to chyba tylko najwiekszy oblech i pacan – zurnalista nazywa to….”pomoca”.!!!!
    Jak wiadomo za likwidacja polskich stoczni stoi hol. komisarzyca Neely Kroes.To wlasnie ona przymykala oczy na jawne praktyki subsydiowania przez panstwo stoczni w Holandii i Niemczech tymczasem tajemnica poliszynela jest fakt ,ze jej rodzina jest udzialowcem pewnej stoczni w Holandii….Kiedy Sarky zapowiedzial jawnie ,ze wklada € 5 mld. we francuski przemysl motoryzacyjny to indagowana w tej oczywistej sprawie doplat panstwa do swojego przemyslu Neely odpowiadala metnie ,ze zagadnienie to jest zlozone i musi zostac poddane doglebnej analizie!Zapewnie niemniej doglebnie bedzie sie badac kolosalne doplaty do projektu Airbusa 380 ,ktory ma wyprzec Boeninga ze swiatowych rynkow.Amerykanie podniesli klangor,ale unijne media jakos niemrawo zabraly sie za relacjonowanie tej afery,wiec wlasciwie nikt o niej nie wie.
    Nie sposob pominac odbytych wlasnie wyborow i chyba kazdy przyzna mi teraz racje ,ze pozostal po nich jakis …niedosyt!!!Podkreslam specjalnie „TERAZ”,bo jeszcze kilka tygodni temu ,gdyby to bylo na rzymskiej arenie ,to by mnie bezlitosnie dorznieto ,tyle dostalem kciukow w dol w reakcji na moja supozycje ,ze wprawdzie wybor bedzie miedzy dzuma a cholera ,niemniej jednak jedna z tych chorob ,przenoszona glownie przez kaczki, moze byc w swoim przebiegu…lagodniejsza ,zatem nawet bedac sympatykiem LPR , nalezy glosowac na Jarkacza,co mialo miejsce w moim przypadku.
    Gdzies tez ktos napisal ,ze jest dumny z tego ,ze jeszcze nigdy na nikogo nie glosowal…..Ha,pogratulowac tylko politycznej slepoty ,bo przeciez oznacza to ni mniej ni wiecej ,ze nie glosowal on (NIGDY) na LPR! Wynik ostatnich wyborow jest dokladna wykladnia reakcji pewnego nastolatka ,ktory na wreczona mu ulotke bodajze z okazji „11.Listopada” zapytal (w jego przekonaniu retorycznie) „a po co ta Polska ?”….
    I jeszcze na koniec w kategorii „duty”.Jako wzorowy obywatel ,swiadomy sojuszow mojego kraju nie moge pominac milczeniem niebywalej bezczelnosci Turkow,ktorzy grozac zerwanien stosunkow dyplomatycznych zazadali od Izraela przeprosin (sic!)za rzekomy napad komandosow tego panstwa na turecki statek ,jak wiadomo wiozacy bron dla terrorystow w Gazie.

  19. Marucha said

    Re 17: A czy ja napisałem coś, co się z tym nie zgadza?

  20. Krzysztof M said

    Prawda jest taka, że było społeczne przyzwolenie na likwidację polskich stoczni. Były protesty. TAK, BYŁY. A koniec końców było przyzwolenie.

  21. Marucha said

    Re 20: Nie bardzo wiem, jak to było z tym społecznym przyzwoleniem. Prawdopodobnie ogromna większość, „informowana” przez G-wno Wyborcze i TVN24, w ogóle nie wiedziała o co chodzi i niczym się nie przejmowała.

  22. […] on Z blogu ks. Isakowicza-Za…Marucha on Szewcze, pilnuj kopyta!Marucha on A Polsce zakazano ratowania…Marucha on Powodź (i podobne klęski) w oc…Marucha on Z blogu […]

  23. […] https://marucha.wordpress.com/2010/07/05/a-polsce-zakazano-ratowania-stoczni/ […]

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: