Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Lily. o Wolne tematy (60 – …
    hulajdusznik o Polska armia prowadzi działani…
    hulajdusznik o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Troll Polonii o Robocza wizyta towarzyszy żydo…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Marucha o Kurhany w Wietrzychowicach – m…
    Anucha o Ani dnia, ani godziny
    BK o Evo Morales i «białe złoto»…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Boydar o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Ani dnia, ani godziny
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Marek Lipski o Co drugi odbiorca zasiłków w N…
    Boydar o Ani dnia, ani godziny
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Archive for Lipiec 6th, 2010

24 tezy tomistyczne

Posted by Marucha w dniu 2010-07-06 (Wtorek)

Poglądy teologiczne i filozoficzne św. Tomasza z Akwinu najlepiej streszczają tzw. 24 tezy tomistyczne, sformułowane w 1916 r. na zalecenie papieża Benedykta XV przez Kongregację ds. Uniwersytetów Katolickich i zalecone jako wytyczne dla profesorów uniwersytetów katolickich. Tezy te mają fundamentalne znaczenie nie tylko dla zrozumienia tomizmu, ale podstaw filozofii w ogóle:

I. Możność i akt dzielą byt w ten sposób, że cokolwiek bytuje, jest albo czystym aktem, albo składa się koniecznie z możności i aktu.

II. Akt, ponieważ jest doskonałością, nie może doznać ograniczenia jak tylko ze strony możności, będącej zdolnością do przyjęcia doskonałości. Dlatego akt w porządku, w którym jest czysty, jest zarazem nieograniczony i jedyny, gdzie zaś jest skończony i zwielokrotniony, tam wchodzi w skład z możnością.

III. Dlatego sam tylko Bóg urzeczywistnia w sobie bezwzględne pojęcie bytu i On sam jest jedyny i całkiem niezłożony; wszystkie inne jestestwa, mające tylko udział w bycie, posiadają naturę ścieśniającą byt; dlatego są złożone z istoty i istnienia, jako z pierwiastków realnie się różniących.

IV. Byt, nazwany od bytowania, orzeka się o Bogu i o stworzeniach nie jednoznacznie ani też nie całkiem wieloznacznie, ale analogicznie, na mocy analogii atrybucji i proporcjonalności.

V. Ponadto w każdym stworzeniu zachodzi złożoność podmiotu samoistnego z formami drugorzędnymi i dodatkowymi, czyli przypadłościami, ta zaś złożoność nie dałaby się pojąć, gdyby istnienie nie łączyło się z rzeczowo różną od siebie istotą.

VI. Oprócz przypadłości bezwzględnych istnieje jeszcze względna, czyli stosunek do czegoś. Chociaż stosunek do czegoś nie wyraża w swoim pojęciu jako takim tego, że tkwi w czymś, często jednak ma przyczynę w rzeczach i dlatego posiada istotę rzeczywistą, różną od podmiotu.

VII. Stworzenie duchowe jest w swej istocie całkiem pojedyncze. Pozostaje w nim jednak podwójna złożoność, mianowicie: istoty z istnieniem i substancji z przypadłościami.

VIII. Stworzenie cielesne złożone jest w samej swej istocie z możności i aktu, ta zaś możność i akt w porządku istoty zwie się materią i formą.

IX. Żadna z tych części nie bytuje samoistnie, żadna wprost nie powstaje ani wprost nie ginie, żadnej nie umieszcza się wprost w kategorii, lecz tylko pośrednio, jako pierwiastek substancjalny.

X. Chociaż z naturą cielesną łączy się rozciągłość na części całkujące, jednak dla ciała nie jest tym samym: „być substancją” i „być wielkim”. Substancja bowiem jest niepodzielna, rozumie się ją nie na sposób punktu, lecz na sposób tego, co się znajduje poza obrębem wymiaru przestrzennego. Ilość zaś, dzięki której otrzymuje substancja rozciągłość, różni się rzeczowo od substancji i jest prawdziwą przypadłością.

XI. Materia oznaczona ilością stanowi zasadę jednostkowienia, to jest różnicy czysto ilościowej, niemożliwej do zaistnienia w świecie czystych duchów, między jednym osobnikiem a drugim w obrębie tego samego gatunku.

XII. Ta ilość sprawia, że ciało znajduje się w miejscu opisowo i tylko w jednym miejscu może się znajdować.

XIII. Ciała dzielą się podwójnie, mianowicie na ożywione i nieożywione. W ożywionych forma substancjalna, zwana duszą, wymaga ustroju organicznego, tj. części różnorodnych, dlatego, aby w tym samym podmiocie istniała część poruszająca i część poruszana.

XIV. Dusza roślinna i zwierzęca nie bytują samoistnie, nie są też wprost wytwarzane, lecz są jedynie pierwiastkami bytu i życia istoty żywotnej, a ponieważ zależą całkowicie od materii, giną pośrednio, gdy ginie byt złożony.

XV. Przeciwnie, dusza ludzka bytuje samoistnie, a stwarza ją Bóg w chwili, gdy podmiot jest dostatecznie przysposobiony na jej wlanie, jest też z istoty swojej niezniszczalna i nieśmiertelna.

XVI. Ta dusza rozumna tak się łączy z ciałem, że staje się jego jedyną formą substancjalną, a przez nią człowiek ma i człowieczeństwo, i zwierzęcość, i życie, i cielesność, i substancjalność, i byt. Dusza daje więc człowiekowi wszelki stopień istotnej doskonałości, a nadto udziela ciału aktu istnienia, którym sama bytuje.

XVII. Władze organiczne i nieorganiczne, należące do dwóch odrębnych porządków, wypływają z duszy ludzkiej przez naturalną konsekwencję; podmiotem pierwszych, do których należy zmysł, jest ciało ożywione, drugich sama tylko dusza. Dlatego umysł jest władzą niezależną wewnętrznie od narządu zmysłowego.

XVIII. Z niematerialności wynika koniecznie umysłowość, i to tak dalece, że stopniowi oddalenia od materii odpowiada dokładnie stopień umysłowości. Całkowitym stopniem poznania umysłowego jest byt jako taki, właściwym zaś przedmiotem poznania umysłu ludzkiego, złączonego tu z ciałem, są istoty rzeczy, oderwane od warunków materialnych.

XIX. Poznanie czerpiemy zatem z rzeczy zmysłowych. Ponieważ zaś rzecz zmysłowa nie jest bezpośrednio dostępna poznaniu umysłowemu, dlatego — oprócz umysłu formalnie poznającego — trzeba przyjąć czynną władzę w duszy, której zadaniem jest wydobywać z wyobrażeń formy umysłowe.

XX. Przez te formy umysłowe poznajemy bezpośrednio byty ogólne; byty jednostkowe poznajemy zmysłami, a także umysłem przez zwrot ku wyobrażeniom; do poznania zaś bytów duchowych wznosimy się drogą analogii.

XXI. Umysłu nie wyprzedza wola, lecz postępuje za nim, pożąda ona koniecznie tego, co jej przedstawia umysł jako dobro ze wszech miar zaspokajające pożądanie; jednak wybiera z wolnością między wieloma dobrami, które jej przedkłada umysł w zmiennym sądzie o ich wartości dla pożądania. Dlatego wybór następuje po ostatnim sądzie praktycznym; wola jednak sprawia, że ten sąd jest ostatni.

XXII. Istnienia Boga nie poznajemy ani przez bezpośredni ogląd, ani na mocy dowodu a priori, lecz jedynie a posteriori, tj. z rzeczy, które są stworzone, posługując się dowodem, wznoszącym się ze skutków do przyczyny, mianowicie: z rzeczy, znajdujących się w ruchu i nie mogących mieć w sobie całkowitej przyczyny ruchu, do pierwszego nieruchomego poruszyciela; z pochodzenia rzeczy, wchodzących w skład świata, od przyczyn sobie podporządkowanych, do przyczyny pierwszej, nie mającej już dalszej przyczyny; z bytów zmiennych, obojętnych na byt lub niebyt, do Bytu bezwzględnie koniecznie istniejącego; z rzeczy, które uczestniczą w mniejszym stopniu w doskonałościach bytu, życia, umysłu, więcej lub mniej bytują, żyją, umysłem pojmują, do tego, który jest najwyższym Umysłem, najwyższym Życiem, najwyższym Bytem; wreszcie od porządku panującego we wszechświecie do Umysłu, różnego od świata, który wszystko uporządkował, ułożył i wszystkim celowo kieruje.

XXIII. Za cechę metafizyczną, stanowiącą istotę Boga, uważa się słusznie tożsamość Bożej istoty z aktem samego istnienia, czyli samoistne bytowanie Boga; stąd też wynika nieskończoność w Jego doskonałości.

XXIV. Bóg więc wyodrębnia się od wszystkich rzeczy skończonych właśnie czystością swojego bytowania. Stąd wnosi się najpierw, że świat mógł wyjść z Boga tylko przez akt stwórczy; po drugie, że siła stwórcza, ponieważ dotyczy w pierwszym rzędzie i wprost bytu jako bytu, nie może stać się udziałem żadnej istoty stworzonej, nawet w sposób cudowny; wreszcie, że żaden czynnik stworzony nie wpływa na bytowanie jakiegokolwiek skutku, jak tylko dzięki poruszeniu, otrzymanemu od pierwszej Przyczyny.

Za http://www.piusx.org.pl/tomizm/24_tezy

Posted in Kościół | 37 Komentarzy »

To były wybory, a nie mistyczny bój o być albo nie być Polski

Posted by Marucha w dniu 2010-07-06 (Wtorek)

Minioną kampanię obserwowałem z mieszanymi uczuciami. Unosiły się bowiem nad nią opary absurdu, mistycyzmu a la XIX wiek, emocji kompletnie nie przystających do czasów i realiów, w których żyjemy.

Dochodzę do wniosku, że wybory prezydenckie są generalnie rzecz biorąc szkodliwe, bo wzniecają gigantyczne emocje zupełnie niepotrzebnie. Personalny charakter tych wyborów sprawia, że ludzie bardzo łatwo elektryzują się, są przekonani, że od ich wyników zależy los Polski i świata, ba, w ogromnej większości sądzą, że prezydent w Polsce naprawdę rządzi. Dlatego zawsze frekwencja w tych wyborach jest znacznie większa niż przy innych. Ta para idzie jednak w gwizdek, bo prezydent w Polsce nie może wiele i powinien być wybierany przez parlament. Wybory powszechne byłyby uzasadnione, gdyby prezydent miał chociażby taką władzę jak przed 1997 rokiem. Ale potem, kiedy „konstytucja Kwaśniewskiego” zredukowała urząd prezydenta do minimum – to bezsens. Lud jednak tego nie zauważył, stąd każde wybory to wojna na śmierć i życie.

Kiedy wsłuchiwałem się w głos ludu, to na przemian ogarniało mnie przerażenie i zdumienie. Gdziekolwiek się pojechało na prowincję, tam od razu podnieceni znajomi czy nawet członkowie rodziny chwytali za rękę i z pełnym przekonaniem mówili: „Tusk i Komorowski przy pomocy Putina zabili prezydenta, to był zamach”. Najpierw myślałem, że to odruch chwilowy, tuż po katastrofie. Ale gdzie tam, przekonanie o tym było trwałe i powszechne. Próby dyskusji czy zaprzeczenia narażały na agresję lub co najmniej niechęć i podejrzenie o przejście na drugą stronę, na stronę śmiertelnego wroga. Sztab Kaczyńskiego tego oficjalnie nigdy nie podnosił, ale ta atmosfera była – śmiem twierdzić – główną osią kampanii. Za tym pierwotnym odkryciem (zamach) szły następne katastroficzne teorie. Porażka Kaczyńskiego to koniec Polski, nowy rozbiór, to oddanie kraju na żer złodziei, szarlatanów, zdrajców, agentów Moskwy i Berlina itp. Atmosfera mistyczna niczym w „Dziadach” Mickiewicza, tyle że bez poetyckiej finezji. To raczej karykatura tamtego mistycyzmu i mesjanizmu.

Wbrew temu co się twierdzi, wynik wyborów nie jest żadną katastrofą Polski, bo tak naprawdę obaj kandydaci niewiele się programowo różnili, wywodzą się też z tego samego obozu solidarnościowego, do nauki Kościoła mają faktycznie identyczny stosunek, itp. Skąd to powszechne przekonanie, że Kaczyński to niemal Okopy Świętej Trójcy, a Komorowski to jeździec Apokalipsy – doprawdy trudno stwierdzić. To raczej mistyczna wiara ludu wpychająca Kaczyńskiego na pozycje, na których nigdy nie był i nie będzie. Ba, w pewnym momencie kampanii feministki i lewactwo przypuściło atak na Komorowskiego za to, że propaguje paternalistyczny model rodziny, że poluje, że jest staroświeckim, zacofanym panem z wąsikiem, itp. Ale masy tego w ogóle nie zauważyły. Nie piszę o tym, bo jestem zwolennikiem Komorowskiego, ale po to, by uzmysłowić sobie absurdalność tego podziału, w który uwierzyły miliony ludzi.

Niektórzy wieszczą, że teraz czeka nas niemal katastrofa. A ja uważam, że nic się nie stanie ponad to, co już jest i było. W jednym natomiast na pewno będzie lepiej – w polityce zagranicznej. Publicyści zbliżeni do PiS piszą o wielkich osiągnięciach Lecha Kaczyńskiego na arenie międzynarodowej. Z całym szacunkiem – jakich? Bo ja widziałem jedynie pasmo sromotnych klęsk, które naraziły Polskę na śmieszność i wymierne straty. I drugie pytanie – na czym niby konkretnie ma polegać totalna uległość Komorowskiego i Tuska wobec Berlina, Brukseli i Moskwy, i na czym niby miałaby polegać ta twarda polityka Jarosława Kaczyńskiego? Jeśli na tym, co już widzieliśmy w okresie prezydentury Lecha Kaczyńskiego, to ja za taką obronę polskich interesów dziękuję. Owszem, w sprawach polityki wewnętrznej Kaczyński miał lepszy program dla Polski, ale na pewno nie w sprawach zagranicznych, jak bowiem traktować jego jasne deklaracje o kontynuacji dorobku Lecha Kaczyńskiego, o wierności „testamentowi Giedroycia”?

Politykę trzeba postrzegać realnie a nie mistycznie. Kaczyński i tak odniósł duży sukces, wydaje się, że osiągnął wszystko, czego chciał. Jest wielce prawdopodobne, że wcale nie chciał wygrać tych wyborów, chciał tylko wzmocnić politycznie siebie i swoją partię, i to się znakomicie udało. Kaczyński wie bowiem, że zamknięcie się w Pałacu Prezydenckim, to byłby jego koniec. A tak, to ma wielkie pole manewru w nadchodzących wyborach samorządowych i parlamentarnych. I w tych bataliach jego partia może być bardziej pomocna Polsce – bo samorządowcy PiS nie są wcale gorsi niż ci z PO. Obawiam się jednak, że na nadchodzące wybory będzie już trudniej zmobilizować tak liczny elektorat, bo ten elektorat chce zbawiać Polskę i świat, chce walczyć z Rosją, Niemcami, Unią Europejską, masonerią, Żydami, Ameryką. I ten elektorat, wielki atut Kaczyńskiego i PiS – jest też ich największym problemem.

Jan Engelgard, Nowa Myśl Polska

Posted in Polityka | 42 Komentarze »

Medialny sąd nad Kościołem

Posted by Marucha w dniu 2010-07-06 (Wtorek)

Nie ma dnia ani godziny, aby w którymś ze światowych mediów nie wracano do tematu faktycznych lub rzekomych nadużyć seksualnych w Kościele. Do tego chóru włączają się też niektóre media w Polsce kontrolowane przez to samo środowisko, które wydaje tygodnik “Der Spiegel” w Niemczech czy dziennik “New York Times” w Stanach Zjednoczonych. Ale dla nikogo, kto poważnie podchodzi do problemu zła i grzechu, tego typu media nie mogą być ani konfesjonałem, ani trybunałem.

Media lewicowo-liberalne nie mogą być konfesjonałem, ponieważ wcale nie chodzi im o uzdrowienie moralne tych, którzy upadli, lecz o to, by po wielokroć przeżuwać zło, wręcz się nim delektując. Nie są też trybunałem, który byłby obiektywny i potrafił wysłuchać wielu stron. O tym, że obiektywizm tych mediów można między bajki włożyć, świadczy sprawa jednego z reżyserów oskarżonego o gwałt na nieletniej, którego te same środowiska medialne i artystyczne natychmiast, i to całkiem niedawno, wzięły w obronę, podając tysiące argumentów łagodzących czy wręcz uniewinniających.

Dla środowisk tych nie ma też większego znaczenia, że szereg oskarżeń wysuwanych pod adresem duchownych katolickich jest naciąganych lub wręcz nieprawdziwych, że w porównaniu z innymi środowiskami winnymi nadużyć seksualnych jest to znikomy procent (w Niemczech w ciągu ostatnich 15 lat 0,045 proc.); że sporo spraw zostało wyjaśnionych; że sam Papież zabrał głos w tych kwestiach, potępiając zło i jednoznacznie nazywając je po imieniu (“List pasterski do katolików irlandzkich”). W ich mniemaniu to bez znaczenia. A nawet przeciwnie, to okazja do wzmożenia ataków, gdyż wychodzą z założenia, że qui s’excuse, s’accuse (kto przeprasza, ten się oskarża), a więc im więcej przeprosin, tym więcej oskarżeń.

Fałszywa wizja

W globalnym sądzie koncernów medialnych nad Kościołem przebijają pewne tony, które warto rozpoznać, aby umieć się wśród nich poruszać. Przede wszystkim nie można zapominać, że media te mają spojrzenie lewicowo-liberalne, a więc przychylnie patrzą na socjalizm, komunizm, aborcję czy eutanazję, nie mówiąc już o promowaniu tęczowej rewolucji, natomiast nieprzychylnie na katolicyzm i tzw. wartości konserwatywne. Jeżeli w tym wypadku podjęły temat nadużyć seksualnych, to nie dlatego że bronią zasad moralnych czy godności ludzkiej, lecz dlatego że jest to okazja do zaatakowania wroga ideologicznego. Gdyby było inaczej, to wspomniany reżyser, znany przecież na całym świecie, musiałby zostać ustawiony w jednym szeregu z atakowanymi księżmi. A nie był. To powinno dać do myślenia.

Media te świadome są swojej siły i skuteczności oddziaływania na poglądy masowego odbiorcy. Dlatego też nie za bardzo przejmują się manipulacją czy przekręcaniem faktów, hipokryzją czy kłamstwem, które choćby w związku z omawianym tematem znajdą się na łamach ich gazet, w studiu radiowym czy programie telewizyjnym. Ich czytelnik, słuchacz, telewidz im wierzy, a do innych mediów albo wcale nie sięga, albo z góry nastawiony jest negatywnie.

Skąd wobec tego bierze się ta siła oddziaływania? Ma ona charakter czysto fizyczny, wynika z przewagi ilościowej. Środowiska te dysponują największymi nakładami gazet, potężną liczbą stacji radiowych i kanałów telewizyjnych. Media konserwatywne czy katolickie pozostają ciągle daleko w tyle, więc nic dziwnego, że dysproporcja w skali oddziaływania bywa duża, a nawet olbrzymia, na korzyść mediów lewicowo-liberalnych. Dlatego mogą one skutecznie lansować swoją wizję świata, choćby mijała się ona z prawdą.

Od strony merytorycznej media te stosują wypróbowany trik znany starożytnej sofistyce, który polega na tym, że fałsz ubiera się w szaty tego, co prawdopodobne. Stosuje się tu różne efekty literackie, a dziś również środki techniczne. Dzięki nim powstają różne historyjki, które czyta się lub na które patrzy się z zapartym tchem, chociaż jest to literacka fikcja. Takim sposobem rozwijano sztukę socrealizmu i ten sposób wykorzystywany jest również dzisiaj, gdy lewicowo-liberalne media ronią łzy nad losem świata, nad niewinnymi ofiarami, których nieszczęścia mają jedno źródło: jest nim Kościół katolicki, ukazywany w jak najczarniejszych barwach.

Z nienawiści do katolicyzmu

Musimy wobec tego zobaczyć, po co ten cały szum i rozdzieranie szat, jeśli jest to tak wybiórcze i nieobiektywne. Do jakich wniosków, a właściwie do jakich aktów chcą doprowadzić owe media, wracając do spraw, które – jak zauważają liczni katoliccy komentatorzy – zostały jasno pokazane i jednoznacznie ocenione przez Głowę Kościoła, Papieża Benedykta XVI?

Otóż w sposób mniej lub bardziej zawoalowany chcą odebrać dobre imię Kościołowi, zniszczyć jego znaczenie społeczne, moralne i religijne, nie wahając się przy tym żądać nawet rezygnacji samego Benedykta XVI (“Der Spiegel”). Po to właśnie prowadzona jest cała ta akcja pod hasłem “skandal w Kościele”.

Jak w czasach PRL władze komunistyczne nie tylko walczyły z Kościołem, ale uzurpowały sobie także prawo do nominacji biskupich, tak też dzisiaj taką samą drogą podążają lewicowo-liberalne media już na całym świecie: to one będą mianować biskupów i odwoływać Papieża. W planie tym chodzi o naruszenie stabilności Kościoła hierarchicznego, bo to na dalszą metę ułatwi “rozproszenie owiec”. Plan ten zawiera elementy bardzo przemyślane, racjonalne, ale jednocześnie pod płaszczykiem troski o ofiary przepojony jest wyjątkową nienawiścią do katolicyzmu, której skalę do dziś najdobitniej ukazuje proces i śmierć Pana Jezusa na krzyżu, gdy raz po raz słyszymy ciągle ten sam okrzyk: “Ukrzyżuj Go!”, tyle że powielany przez media w skali globalnej.

Oprócz próby przejęcia kontroli nad Kościołem hierarchicznym środowiska lewicowo-liberalne łączą “skandale” z celibatem, sugerując, że źródłem zła jest bezżenność. Ale z tego wynika, że celibat duchownych w Kościele katolickim stanowi dla nich kolejną zaporę, którą chcieliby sforsować, i oto nadarzyła się okazja.

W takim razie spójrzmy na celibat inaczej, tj. z naszej strony. Musi on być wielką siłą Kościoła zarówno w znaczeniu religijnym, jak i moralnym, i to właśnie w dzisiejszych czasach. Dlaczego? Dlatego że presja sekularyzmu i laicyzacji, czyli życia tak, jakby Boga nie było, jest wyjątkowo silna, chyba w dziejach dotąd niespotykana. Walka z religią przybrała postać wręcz nowej religii, tyle że jej kapłanami są dziś liczni dziennikarze i politycy, a także prawnicy i profesorowie uzbrojeni w kamery, komputery, sale wykładowe i satelity. Przyświeca im program rozpoznania i zniszczenia każdego znaku transcendencji. A takim znakiem, najmocniejszym na tej ziemi, jest właśnie osoba, która całe swe życie w sposób świadomy i dobrowolny, jawny i odważny poświęca Bogu. I właśnie dlatego dla środowisk lewicowo-liberalnych kapłan, brat zakonny, siostra zakonna to najwięksi wrogowie ideologiczni. Gdy nie mogą ich zniszczyć fizycznie (tak jak to było w krajach opanowanych przez komunizm), próbują innych metod, np. presji społecznej i medialnej na zniesienie celibatu. Chodzi o to, żeby osoba duchowna przestała być całkowicie oddana służbie innym z miłości do Boga, by mocniej ją uwikłać w sprawy “tego świata”, przy okazji osłabiając Kościół od strony organizacyjnej.

Kościół nazywa zło po imieniu

Na problem pedofilii musimy popatrzeć z właściwego dystansu. Jest on przecież wypadkową pewnej atmosfery celowo tworzonej w mediach, edukacji, nauce i polityce. To atmosfera rozerotyzowania całej cywilizacji. Jeżeli pornografią oklejone są ulice naszych miast, a erotyka to główny motyw przewijający się w filmach, w tym również dla młodzieży, jeżeli promuje się związki homoseksualne i ich prawo do adopcji bezbronnych dzieci, a naukowcy uczenie to uzasadniają, to występowanie przeciwko Kościołowi jako instytucji, która przecież jako jedyna w skali globalnej ma odwagę przeciwstawiać się szerzeniu demoralizacji, w tym również pedofilii, i to bez wyjątku – jest wyrazem mentalności wyjątkowo przewrotnej, na jaką zdobyć się mogą tylko ci, którym demoralizacja tak naprawdę jest na rękę.

I w tym właśnie tkwi cała tajemnica determinacji, z jaką atakowany jest Kościół: nie dlatego że pojawiły się skandale, lecz dlatego że Kościół nazywa zło po imieniu. Przecież permisywizm i relatywizm moralny przestają chronić dzieci, ich oczy, uszy i sumienia przed złem, a gdy odrzuci się podstawowe zasady moralne, to znajdziemy się już tylko o krok od uznania pedofilii za rzecz normalną przez ustawodawstwo międzynarodowe, czyli przez tych, którzy teraz tak rozdzierają szaty.

Benedykt XVI w swoim liście pasterskim do Irlandczyków jednoznacznie potępił pedofilię zarówno z punku widzenia moralnego, jak i teologicznego. A z jakiego punktu widzenia ofiar bronią lewicowo-liberalne media? Robią to po to, by atakować Kościół i Papieża? Ich nie obchodzą ofiary ani indywidualna odpowiedzialność winowajców, ich interesuje zbiorowe potępienie Kościoła, w tym i Papieża, który nie tylko w ciągu swego pontyfikatu, ale również jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, potrafił zdecydowanie i w sposób uzasadniony bronić podstaw naszej religii i moralności katolickiej oraz przypominać je. I to mają mu za złe, to pamiętają i z tego powodu pozostają w gotowości do zemsty.

Okazja się nadarzyła, więc się mszczą. Najpierw oskarżają go o to, że nie przeprosił, a jak przeprosił, to że za mało przeprosił, a jak więcej przeprosił, to żeby ustąpił, bo wcześniej nie przeprosił. I tak w kółko. Te media chcą nałożyć Papieżowi i Kościołowi pętlę, która przy każdym ruchu szczerości i prawdy będzie się zaciskać. Dlatego my, katolicy, ale również ludzie, których ten medialny kołobłęd nie pozbawił zdolności do kierowania się zdrowym rozsądkiem, musimy wyraźnie dostrzegać metody i intencje, pamiętając o podstawowej zasadzie, jaka przyświeca każdej ocenie moralnej: veritas in caritate – prawda ze względu na miłość do Boga. W innym wypadku prawda może służyć do niszczenia, a miłość do kłamstwa. Niestety, jest wiele środowisk, które wybierają tę ostatnią drogę, by tym skuteczniej zwalczać Kościół i odciąć człowieka od Boga. Tak było w przeszłości, tak jest dzisiaj i tak będzie w przyszłości.

Dlatego nie warto wszystkiego czytać i wszystkiego oglądać, szczególnie gdy nie wiemy, kto mówi i po co to robi. Na pewno natomiast warto wsłuchać się w głos Papieża, gdy w sprawach ważnych zajmuje stanowisko, by pomóc nam się odnaleźć, zachować właściwy kierunek naszego życia, zwłaszcza w sytuacjach trudnych. Do takich należy temat podjęty przez Benedykta XVI w jego ostatnim liście. To jest nasz skarb, mądrość i drogowskaz.

Prof. Piotr Jaroszyński

KOMENTARZ BIBUŁY: Ze wszystkim wyżej powiedzianym nie sposób nie zgodzić się, jednakże Autor nie był skłonny zauważyć jednego, bardzo ważnego aspektu: bez nagłośnienia świeckich, liberalnych i antykatolickich mediów, hierarchia kościelna nie byłaby w stanie podjąć się zadania oczyszczenia Kościoła z bandy homoseksualistów, która ogarnęła wiele seminariów i parafii, a biskupi dalej przymykaliby oczy na – znane im dokładnie – przypadki molestowania seksualnego swoich podopiecznych. Jedyne co byliby w stanie zrobić to przerzucać z miejsca na miejsce księży-pedofilów i efebofilów (głównie: homoseksualistów), którzy dalej bezkarnie dokonywaliby tych obrzydliwych czynów. Niestety, jedynie ten bat wrogów Kościoła był w stanie poruszyć skorumpowaną hierarchię kościelną, która pod naciskiem opinii publicznej i wysokich kar pieniężnych przebudziła się z tego satanicznego uśpienia.

Za: http://www.bibula.com/?p=20030

Komentarz admina do komentarza Bibuły: bez posoborowego „otwarcia się” Kościoła na świat wraz z jego zboczeniami, przebiegle sprowokowanego przez żydowską Piątą Kolumnę, nie pojawiła by się tolerancja i Msze Święte dla pedałów, a seminaria duchowne nie przyjmowały by takich osobników na studia. To są właśnie niektóre z „dobrych owoców” II Soboru.

Posted in Kościół | 9 Komentarzy »

Przegrała Polska – wygrali ideolodzy NWO

Posted by Marucha w dniu 2010-07-06 (Wtorek)

Czyli zostajemy barakiem Unii.

Druga tura wyborów tytularnego nadzorcy polskiego baraku Unii polegała na wyborze jednego z dwóch głównych, wyłonionych w I turze, kandydatów ze „stajni” Sorosa.
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2467

Dywagacje i dyskusje, który z nich będzie mniejszym złem przypominają dyskusję, czy lepiej zachorować na dżumę, czy na tyfus plamisty. Zapomina się przy tym, że można wcale nie chorować a wybrać zdrowie.

Niestety społeczeństwo manipulowane znajdującymi się w głównie żydowskich rękach i prezentującymi obce interesy mediami dało się dziecinnie łatwo na tę manipulację nabrać. Mimo widocznego gołym okiem działania na szkodę polskiej racji stanu zarówno PO jak i PiS, kilkanaście milionów Polaków oddało głosy na partie będące agenturą obcych interesów. Chociaż proamerykańskość i prożydowskość PiS została już wcześniej jednoznacznie zidentyfikowana, dla milionów Polaków jest to nadal partia patriotyczno-katolicka. Choć jarmułka, menora i hanuka w Belwederze jednoznacznie pokazują, czyich to interesów PiS jest przedstawicielem.

Obecna „kampania” (a więc „walka” dwóch koni z tej samej stajni) wykazała dodatkowo, że pomawiana o agenturalną zależność od Rosji PO okazała się taką samą żydowską agenturą jak PiS.
http://monitorpolski.wordpress.com/2010/06/26/czy-polacy-zbojkutuja-izrael/
http://wzzw.wordpress.com/2010/06/26/piaty-rozbior-polski-z-67-miliardami-dolarow-w-tle/

Odnośnie „odszkodowań” dla Żydów – należy przypomnieć, że to PiS wniósł do sejmu projekt „odszkodowań” dla żydowskich roszczeniowców:
http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=3570&Itemid=56

Warto też przypomnieć, że jedną z ważniejszych organizacji żydowskich roszczeniowców jest syjonistyczna loża B’nai B’rith, zdelegalizowana przez prezydenta II RP, Ignacego Mościckiego, a „odwieszona” i z radością powitana przez „architekta” niedoszłej IV RP Lecha Kaczyńskiego.
http://prawica.net/node/8458

Obie tury, a zwłaszcza pierwsza pokazały, że w Polsce nie zaistniał „polski Łukaszenko” – a więc polityk, mąż stanu, nie będący marionetką w obcych rękach, dbający o interesy i rację stanu własnego państwa i własnego narodu. W pierwszej turze na być może dwóch, trzech kandydatów nie będących agenturą obcych interesów padło 2-3 procent głosów. Cała reszta uczestniczących w wyborach Polaków głosowała na agenturę obcych interesów.

Co czeka nas dalej…

Polski barak nadal będzie niszczony na rozkazy Brukseli, choć nie jest to w Unii regułą:
https://marucha.wordpress.com/2010/07/05/a-polsce-zakazano-ratowania-stoczni/

W obronie polskich stoczni nie stanęły ani PiS ani PO!

Nasze wojsko nadal będzie pomocnikiem okupantów – jak to było wcześniej w Iraku, obecnie jest w Afganistanie, a w przyszłości będzie w Iranie i w innych podbijanych przez zażydzoną USA państwach.
http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/amerykaska-pita-kolumna.html

Powoli będą kneblowani, czy wręcz fizycznie likwidowani demaskatorzy zbrodniarzy spod znaku ideologów NWO. W zależności od stopnia zagrożenia płynącego ze strony demaskatorów światowego żydostwa, metody uciszania ich będą różne. Będą więc próby ośmieszania i dyskredytowania autorów opisujących świat rzeczywisty, a nie medialną fikcję. Będą zdarzać się przypadki umieszczania ludzi w zakładach psychiatrycznych z ogłaszaniem ich „pomylonymi”. Jak to było z mikrobiologiem i agentem Mossadu, Josephem Moshe, który 3 miesiące przed epidemią dziwnej choroby na Ukrainie mówił o tej epidemii w audycji radiowej w USA. Josepha Moshe w spektakularny sposób aresztowano i umieszczono w „psychuszce”. Na koniec i o nim zapomniano!
http://www.youtube.com/watch?v=jemRjFzZy7M&feature=player_embedded

Będą miały miejsce (do czasu narzucenia cenzury w internecie) próby przejmowania niezależnych stron przez podstawioną agenturę:
http://monitorpolski.wordpress.com/2010/07/04/strona-internetowa-theflucase-com-jane-burgermeister-zostaa-przejeta-przez-agenta/

Będą organizowane przez wyznawców Kaczyńskiego burdy i pyskówki wymierzone przeciwko demaskatorom żydowskiej agenturalności PiS-u:
http://grypa666.wordpress.com/2010/07/05/powybiorcze-pranie-brudow/
http://grypa666.wordpress.com/2010/06/29/do-zenobiuszowego-szamba/

Będą też zdarzały się przypadki fizycznej likwidacji demaskatorów żydowskich kłamstw, jak to było w przypadku ś.p. Dariusza Ratajczaka:
http://judeopolonia.wordpress.com/2010/06/16/nie-zyje-dr-dariusz-ratajczak-niepoprawny-historyk-czyzby-mord-dokonany-przez-zydostan-okupujacy-polske/

Przy czym istotne jest to, że demaskatorów żydowskich szwindli, samych będących Żydami (np. Norman Finkelstein) się nie „likwiduje”. Ten los dotyczy tylko nieczystych gojów.

Po Polsce za kilka generacji pozostaną jedynie niechlubne zapisy w „historycznych” książkach, napisanych przez przyszłych, politycznie poprawnych „historyków”. Nad światem władzę będzie sprawować żydowska lichwa. A współodpowiedzialność za to spadnie na wszystkich tych, którzy w tej ostatniej wyborczej farsie głosowali na prożydowskich kandydatów.

Nasz piękny świat czekają kolejne bandyckie wojny, kolejne celowo wywoływane klęski głodu (Afryka), kolejne celowo wywoływane przy pomocy tajnych broni skalarnych klęski „naturalne” – powodzie, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów.
http://pl.wikipedia.org/wiki/HAARP

Nadal będą nas truć i powoli „depopulować” (czytaj – mordować) chemtrailsem:
http://www.google.pl/images?hl=de&q=chemtrails&um=1&ie=UTF-8&source=univ&ei=2d8xTIKvF56IOJv70fUB&sa=X&oi=image_result_group&ct=title&resnum=4&ved=0CDIQsAQwAw

GMO i Codexem Alimentarius:
http://www.stopcodex.pl/

A także kolejnymi „szczepieniami ochronnymi”:
http://www.naturalnews.com/029081_vaccinations_public_health.html

i nowymi, produkowanymi w ich labolatoriach wirusami i zarazkami.

„Szczęśliwcy”, którzy to przeżyją, zostaną zachipowani, stając się bydłem roboczym żydowskiej elity finansowej świata.

Ta ichnia „cywilizacja” też zapewne kiedyś upadnie, jak każde imperium zbudowane na ludzkich kościach, ludzkiej krwi i przemocy. Być może rządzące światem żydostwo zostanie kiedyś po prostu odrzucone i przepędzone przez zbuntowanych niewolników. Zapewne dopiero wtedy losy ludzkości zmienią się na lepsze.

Na razie, abyśmy sobie uświadomili czekający nas los przypomnę kilka cytatów:

Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania.
Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii.

Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest.
Benjamin Disraeli, dwukrotny premier Wielkiej Brytanii, XIX w.

Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy.
Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla (!!!)

Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa.
Mayer Amschel Rothschild

Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy.
Thomas Jefferson

W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii – nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego – jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo – wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami.
John Swinton, były szef Personalny New York Times

Jesteśmy wdzięczni wydawcom “Washington Post”, “New York Times”, “Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy…
David Rockefeller

Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata.
David Rockefeller

Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
James Paul Warburg

Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad.
Benjamin Franklin

Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją.
Zbigniew Brzeziński

Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

Szczepienia są chemiczną lobotomią.
Bertrand Russel

Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
William S. Borroughs

Posted in Polityka | 15 Komentarzy »