Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Lipiec 9th, 2010

NSA nie udostępni nagrania rozmowy braci Kaczyńskich

Posted by Marucha w dniu 2010-07-09 (Piątek)

Coś dla zwolenników poglądu, iż oddanie śledztwa smoleńskiego w ręce Amerykanów pozwoliło by definitywnie wyjaśnić całą sprawę. – admin.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Zdaniem ekspertów, Agencja Bezpieczeństwa Narodowego USA nie udostępni nagrania rozmowy Lecha i Jarosława Kaczyńskich przeprowadzonej przez telefon satelitarny w czasie lotu do Katynia, o które wystąpiła polska prokuratura – informuje gazeta.

Przed wysłaniem wniosku o pomoc prawną do Departamentu Sprawiedliwości USA prokuratorzy nieoficjalnymi kanałami sondowali, czy Amerykanie nam pomogą i uzyskali odpowiedź pozytywną. Jednak – zdaniem gazety – nie przesądzała ona o udostępnieniu najważniejszych materiałów, o które prosili śledczy, a przede wszystkim o nagranie rozmowy przeprowadzonej przez telefon satelitarny przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego z bratem tuż przed katastrofą Tu-154M.

Zdaniem większości cytowanych przez gazetę ekspertów, nawet, jeśli nagrane rozmowy rzucą nowe światło na przyczyny wypadku, Amerykanie nie poinformują o tym Warszawy.

Za: http://wiadomosci.onet.pl/2195572,11,nsa_nie_udostepni_nagrania_rozmowy_braci_kaczynskich,item.html

Posted in Różne | 20 Komentarzy »

Dariusz Ratajczak – Fałszywi świadkowie

Posted by Marucha w dniu 2010-07-09 (Piątek)

Świadkowie istnienia i funkcjonowania komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych przez dziesiątki lat korzystali ze szczególnego immunitetu, polegającego na tym, że nie poddawano ich przesłuchaniu, które określamy terminem „krzyżowy ogień pytań”.

Wbrew temu co się powszechnie sądzi nie było ich zresztą nigdy zbyt wielu. Powiem więcej – przekonanie o licznym zastępie „naocznych świadków” jest (lub raczej było) „pewnikiem” z gatunku wirtualnej rzeczywistości. Byli, ponieważ musieli być… Wraz z pojawieniem się w latach siedemdziesiątych rewizjonistów Holocaustu musiano jednak – acz niechętnie – użyć ich świadectw przeciwko twierdzeniom ludzi kwestionujących między innymi istnienie komór gazowych. Ta chwila prawdy okazała się dla świadków wydarzeniem ponurym, co postaram się przedstawić na kilku przykładach.

W roku 1981 rozpoczął się proces czołowego rewizjonisty francuskiego, Roberta Faurissona. Ciągnął się on aż do roku 1983 (apelacja) i zakończył wyrokiem skazującym, gdyż inny werdykt nie wchodził w rachubę. Podczas tego procesu nie odważył się wprawdzie wystąpić osobiście ani jeden świadek zagłady, niemniej jednak przedstawiono pisemne świadectwo Szmula Fajnzylberga, więźnia Auschwitz, wcześniej komunisty walczącego w Brygadach Międzynarodowych w Hiszpanii. Fajnzylberg (alias Feinsilber, St. Jankowski, Kaskowiak) utrzymywał, że pracując w auschwitzkim krematorium („Altes Krematorium” lub Krematorium I) spędzał wiele naznaczonych grozą chwil w koksowni, gdzie zamykali go wraz z kolegami z Sonderkommando SS-mani na czas gazowania więźniów. Dopiero po dokonaniu morderstwa Sonderkommando zabierało się do tragicznej czynności wyciągania i spalania zwłok. Innymi słowy Fajnzylberg, podobnie jak inni Żydzi, nie uczestniczył w gazowaniu, ale był władny rozpoznać jego skutki! Stawał się więc… niewygodnym świadkiem morderstwa, któremu Niemcy pozwolili przeżyć. Zaiste brak zbrodniczej logiki w postępowaniu SS-manów jest porażający.

Ważniejszym jednak od zupełnie nieprzekonywującego wywodu Fajnzylberga było swoiste podsumowanie procesu Faurissona przez Simone Veil (była Minister Sprawiedliwości Francji i Przewodniczącą Europejskiego Parlamentu), która 2 tygodnie po zakończeniu sprawy stwierdziła, że wprawdzie brak jest dowodów, śladów, a nawet świadków istnienia i funkcjonowania komór gazowych, jednakże łatwo to wyjaśnić, ponieważ „Wszyscy wiedzą [argument „wszyscy wiedzą” w prawie nic jeszcze nie oznacza – DR], iż naziści zniszczyli komory gazowe i systematycznie eliminowali wszystkich świadków [gdybym był złośliwy, powiedziałbym: wszystkich, z wyjątkiem Szmula Fajnzylberga – DR]”.

Dwa lata pózniej w Toronto odbył się pierwszy z procesów kanadyjsko-niemieckiego rewizjonisty – Ernsta Zuendela. W czasie jego trwania po raz pierwszy poddano „krzyżowemu ogniowi pytań” eksperta strony skarżącej – dra Raula Hilberga oraz świadka „numer 1” – dra Rudolfa Vrbę. Hilberg, autor książki „The Destruction of European Jews”, dzień po dniu był miażdzony przez obronę i wyraźnie miał wszystkiego dosyć. Nie dziwi więc, że odmówił udziału w II procesie Zuendela odbytym w roku 1988. Natomiast Vrba – podobno świadek wyjątkowy, przekaz którego był jedną z podstaw słynnego „War Refugee Board Report on the German Extermination Camps – Auschwitz and Birkenau” opublikowanego w roku 1944, ponadto współautor książki „I Cannot Forgive” (1) – skompromitował się totalnie. Przede wszystkim przyznał, że w swojej książce uciekał się do „licencia poetarum”. Na pytanie zaś prokuratora Griffitha, czy również jego świadectwo zawiera ową „licencia poetarum”, próbował wprawdzie ripostować, lecz w chwilę później udzielił zupełnie nonsensownej odpowiedzi dotyczącej liczby zagazowanych ludzi. Zrezygnowany prokurator, zamierzający pierwotnie zadać kolejne pytanie, wreszcie poddał się oświadczając: „Nie mam więcej zapytań do doktora Vrby.”

Kwestionowanie wiarygodności „naocznych świadków” (nie tylko funkcjonowania komór gazowych) nie jest oczywiście upowszechnianiem, czy propagowaniem tzw. kłamstwa oświęcimskiego. Przyznają to nawet zdeklarowani antyrewizjoniści w rodzaju Jean-Claude Pressaca, którzy swój spór z „zaprzeczaczami” Holocaustu przenieśli na tory dyskusji (to prawda, prowadzonej w osobliwych okolicznościach) stricte naukowej, z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć nauk ścisłych – na przykład chemii (2). „Naocznych swiadków” natomiast skrywa głęboki, coraz głębszy cień.

Dariusz Ratajczak

Przypisy
(1) A. Bestic, R. Vrba, I Cannot Forgive, New York 1964.
(2) Dobrym przykładem „sporu chemicznego” jest korespondencja między rewizjonistą Germarem Rudolfem, a Instytutem im. Jana Sehna w Krakowie, zamieszczona w Kardinalfragen zur Zeitgeschichte, Berchem 1996, ss. 86-90.

Źródło: http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/faszywi-wiadkowie.html

Posted in Historia | 26 Komentarzy »

Od admina słów parę

Posted by Marucha w dniu 2010-07-09 (Piątek)

Społeczeństwo polskie w kraju i za granicą nie tylko idiocieje, ale i chamieje. Nieznane stają się mu już nie tylko zasady savoir vivre’u, ale i najbardziej elementarne normy przyzwoitego zachowania, które naszym zdaniem powinny być czymś niemal wrodzonym.

Zakaz obrażania gospodarza przez gościa należał zawsze do takich podstawowych reguł w każdej znanej mi kulturze.
Owszem, gość mógł celowo rozgniewać gospodarza – ale wtedy trzaskał drzwiami i wychodził. Dzisiejszy cham nie tylko że naubliża gospodarzowi, to jeszcze domaga się odeń podania mu więcej wódki i zakąski oraz wytarcia rzygowin, jakie zostawił na dywanie.

Dzisiejszy cham internetowy uważa, że może sobie pisać na temat admina co mu się w chorej głowie ulęgnie, pluć, szkalować, grozić – a obowiązkiem admina jest to opublikować i nie protestować, a może nawet i pochwalić.

Otóż nie, panowie szubrawcy, kanalie, kretyni, chamy i hasbarowcy! Pisanie na forach nie jest żadnym ustanowionym przez Unię Europejską prawem obywatela, którego nie można go pozbawić. Prawo pisania na forach jest przywilejem, jaki admin danego forum udziela osobom doń przychodzącym, a który to przywilej może być im odebrany.

Bywają fora – a właściwie jest ich większość – których adminowie usuwają osoby za posiadanie niewłaściwych poglądów. Gajówka do nich nie należy, o czym świadczą liczne wpisy osób nie podzielających poglądów gajowego Maruchy (wyjątkiem są satanistyczne ataki na Święty Kościół Katolicki i wiarę katolicką). W gajówce usuwa się po prostu gości nie umiejących się zachować.

Wybaczcie zatem Państwo, ale jeśli ktoś nawyzywa admina od żydowskich pachołków albo napisze, jak głęboko nim gardzi – a potem domaga się, jakby nic się nie stało, prawa do swobodnego publikowania następnych wypowiedzi – to z jego mózgiem jest coś nie tak. Ludzie, z których mózgiem jest coś nie tak, powinni raczej udzielać się na forach dla chorych psychicznie, a nie tutaj.

Posted in Różne | 54 Komentarze »

Tęsknię za Tobą, Żydzie

Posted by Marucha w dniu 2010-07-09 (Piątek)

Prowokacyjna, antypolska akcja środowisk żydowskich

Co jakiś czas nasza ukochana Gazeta Wyborcza zaskakuje nas ze zdwojoną siłą. Dzisiaj opisuje przypadek niejakiego „Rafała Betlejemskiego” [Cóż za piękne, staropolskie nazwisko… z tej samej rodziny, co Wrocławski, Poznański, Amsterdamski czy Nowojorski – admin].
Kim jest ten szanowny dżentelmen? Tego Gazeta nie wyjaśnia, ale przeglądając internet w poszukiwaniu informacji dowiadujemy się następujących rzeczy:

Rafał Betlejemski – copywriter, scenarzysta reklamowy, reżyser reklamowy, założyciel i współwłaściciel agencji Koledzy Strategia&Kreacja (m.in. kontrowersyjna kampania House Virginity). To również artysta, performer, działający w przestrzeni publicznej i inicjator wielu akcji związanych z tożsamością, językiem i komunikacją, m.in. Tęsknie za Tobą, Żydzie!, Kapliczka Telewizyjna, Pomponiada – protest przeciwko zimie czy „A ja, czy poszedłbym”?

I cóż ten Pan ciekawego wymyślił? Ano będzie palił stodoły! Wszystkiemu będzie przyglądał się nie nikt inny jak sam… Jan Tomasz Gross, autor słynnej książki “Sąsiedzi”. Na temat której dla Życia Warszawy wypowiadał się prof. B. Wolniewicz, a na pytanie, czy „książka Grossa ‘Sąsiedzi’ jest antypolska?”, odpowiedział:

„W całej swej tonacji jest antypolska. Wszelkie niejasności rozstrzyga się tam w taki sposób, by przedstawić Polaków opinii światowej w jak najgorszym świetle. Tak np. dla każdego, kto pamięta, czym była II wojna światowa, jest jasne, że choć zbrodni dokonali bezpośrednio Polacy, to zorganizowali ją i kierowali nią Niemcy (…). Są dokumenty, z których wynika, że taki był generalny plan niemiecki: zaraz po wkroczeniu organizować gdzie się da masowe mordy Żydów, ale tak, by wyglądały na spontaniczne. Gross natomiast robi, co może, by przekonać czytelnika, że w Jedwabnem >ukonstytuował się polski samorząd< i że to on samorzutnie rzecz przeprowadził. Tymczasem jest jasne, ze ów samorząd mógł być tylko wyznaczoną przez Niemców marionetką do wykonania ich poleceń. Za zbrodnie w Jedwabnem odpowiada państwo niemieckie, nie polskie”.

Po publikacji książki ostry sprzeciw wyraziło także Narodowe Odrodzenie Polski, rozpoczynając akcję: “Jan Tomasz Gross?!? Wyrwać Chwasta!!!“, która była sprzeciwem wobec antypolskich i kłamliwych zarzutów w niej zawartych.

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy.

Akcja odbędzie się 10 lipca w 69 rocznicę tzw. “pogromu w Jedwabnem”.

Rafał Betlejewski poprosił także Polaków o wypisanie swoich grzechów na białych karteczkach, które następnie zostaną symbolicznie spalone w stodole. “Te karteczki mają mieć wymiar konfesyjny. Chciałbym, żeby te karteczki symbolizowały wszystkie nieżyczliwe myśli, jakie mogliśmy kiedykolwiek mieć w stosunku do Żydów, a które dziś tylko nam ciążą. Wszystkie te karteczki umieszczę w stodole, a następnie spalę” – wyjaśniał w “Gazecie Wyborczej”.

Przy okazji cały ten cyrk ma być inicjacją akcji “Tęsknie za Tobą, Żydzie!”.

Kto tęskni ten tęskni – może Rafał Betlejemski i ekipa z Gazety Wyborczej, bo my Polacy za czym mamy tęsknić? Za 20-leciem międzywojennym, w którym żydzi przejęli znaczą część handlu? Czy za Bezpieką, na czele której stało wielu żydów mordujących i torturujących nas Polaków po II wojnie światowej? Czy mamy tęsknić za ludźmi, którzy mimo ogromnej pomocy, którą otrzymali od nas Polaków w czasie II wojny światowej, starają się przypiąć nam łatkę antysemitów (ile jest udokumentowanych przykładów, pomocy Polakom ze strony Żydów???). Mamy tęsknić za ludźmi, którzy wyrafinowanymi metodami mordują ludność cywilną w Strefie Gazy, przy obojętności opinii publicznej i blokują dostawę pomocy humanitarnej dla Palestyńczyków? Przykłady można mnożyć.

Grzechów na białych karteczkach też nie mamy zamiaru wypisywać, a tym bardziej czuć się winnymi i kajać się przed ludźmi, którzy tak na prawdę są nam OBCY. “Nie tęsknię za Tobą Żydzie” bo tęsknić nie ma za czym.

Admin portalu Nacjonalista.pl
Za Bibula.com


Od admina: Rafał Betlejemski, Dawid Nowojorski czy inny tam Icek Podwarszawski nie muszą wcale tęsknić za żadnymi Żydami. Najechało się ich bowiem do Polski już z parę milionów, widać ich w kinie i telewizji, można ich poczytać w prasie, niektórzy kierują państwem – a ponadto społeczeństwo polskie jest już w większej części zażydzone. Niejaką zasługę ma tu Jan Paweł II, najbardziej filosemicki papież w historii Kościoła.

Posted in Historia, Kościół, Kultura | 77 Komentarzy »

Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności

Posted by Marucha w dniu 2010-07-09 (Piątek)

Z Witoldem Waszczykowskim, byłym zastępcą Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rozmawia Paulina Jarosińska

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest proszone o pomoc ekspercką w śledztwie dotyczącym katastrofy Tu-154M pod Katyniem?
– Jako Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jesteśmy kompletnie odcięci od śledztwa, nie mamy żadnych nowych informacji oprócz tych, które otrzymujemy za pośrednictwem mediów. Moje zdanie jest krytyczne. Z przekazów medialnych na temat śledztwa wynika, że mamy do czynienia tylko z chaosem i niejasnościami. BBN dostało polecenie, aby przeprowadzić rozliczenie i przygotować plan na przyszłość, jak należy organizować tego typu wyjazdy, aby do podobnej tragedii już nigdy nie doszło. Nie zostało to zrealizowane z prostego powodu. Otóż przedstawienie, w jaki sposób powinny być przygotowane takie wyjazdy, ujawniłoby wszystkie nieprawidłowości lotu Tu-154M i obnażyłoby wszelkie braki w przygotowywaniu lotów. Wyszłyby na jaw wszystkie zaniedbania, m.in. kancelarii premiera, która jest dysponentem tych samolotów i powinna włączyć się w organizację wizyty i być odpowiedzialna np. za mądre rozdzielanie samolotów.
Mamy też do czynienia z zaniedbaniami ze strony Biura Ochrony Rządu, które powinno zabezpieczyć ten lot. Sam szef BOR powiedział swego czasu, że on traktował tę wizytę nieoficjalnie. To jest skandaliczna wypowiedź! Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno we współpracy z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i Biurem Ochrony Rządu zorganizować kolumnę samochodów na innym, zapasowym lotnisku. Nie uczyniono tego. Nikt nie chce przyznać się do serii zaniedbań i wziąć odpowiedzialności, dlatego to wszystko tak się przedłuża.
Teraz okazuje się jeszcze, że załoga mogła być źle kierowana przez wieżę kontrolną, co brzmi po prostu strasznie. Zamiast skupić się na tym, tygodniami trwały spekulacje, kto wszedł do kabiny, co powiedział itp. Skandaliczne było również przypominanie przez „Gazetę Wyborczą” sytuacji sprzed kilku lat, kiedy prezydent Lech Kaczyński rozważał jedynie, czy można by zmienić trasę. Miało to wskazać opinii publicznej, że była to próba wymuszenia na załodze zmiany trasy, co przecież nie miało miejsca. Dalej – sugerowanie, że śp. Lech Kaczyński domagał się drugiej wizyty w Katyniu, co również jest nieprawdą, ponieważ ten pobyt był planowany od dawna i znalazł się w planach budżetowych jeszcze w zeszłym roku. Formalne przygotowania rozpoczęły się w styczniu, co potwierdzone było w dokumentach prezentowanych przez ministra Władysława Stasiaka. Następnie pojawiła się informacja o zaproszeniu Donalda Tuska przez premiera Władimira Putina; rozpoczęła się gra tymi zaproszeniami i wizytami. Wszystko, co jest związane z tragedią smoleńską, budzi we mnie tylko obawy i prowokuje pytania, jak to będzie dalej wyglądało.

Czy informacja o kolizji tupolewa, do której doszło na dwa dni przed odlotem tego samolotu do Smoleńska, dotarła do Biura Bezpieczeństwa Narodowego albo do Kancelarii Prezydenta?
– Absolutnie nie. To są dane techniczne i należą do dysponentów samolotów, ale do nas taka informacja nie dotarła.

Czy na Zachodzie byłyby możliwe dezinformacja na taką skalę i niedopuszczanie dziennikarzy do jakichkolwiek nowych faktów ustalonych w toku śledztwa?
– To zależy od kraju, ale na pewno w sytuacji, gdy zginąłby przywódca państwa i tyle osób z ważnych instytucji, w tym generałowie, to śledztwo byłoby bardzo skrupulatnie przedstawiane w mediach i kontrolowano by każdy krok w wyjaśnianiu sprawy tej rangi. Można mówić nawet o brutalności mediów na Zachodzie, ale w takim przypadku byłoby to zupełnie zrozumiałe. Jestem przekonany, że nikt nie uciekałby od odpowiedzi na pytania mediów. [Jest to g. prawda. W takim np. USA nie wyjaśniono nigdy niczego ważnego, podobnie z rzekomymi aktami terroryzmu w UK czy Hiszpanii. A media mogą sobie pisać dowoli. W szumie zawodowych dezinformatorów prawda i tak zginie. – admin]

Amerykański kongresman Peter T. King zgłosił projekt rezolucji, w której domaga się powołania międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn i przebiegu katastrofy. W Polsce już wiele tysięcy osób podpisało się pod podobnym postulatem. Czy jeszcze możliwe jest utworzenie takiego organu? Jaka byłaby droga jego powołania?
– W pierwszych godzinach po tragedii były sygnały ze strony Rosjan, że są oni otwarci i oczekują na współpracę ze stroną polską, jednak nie uzyskali na to odpowiedzi. Strona polska tego nie uczyniła. Edmund Klich został pozostawiony sam sobie. Podstawą do powołania takiej komisji byłoby kilka dokumentów. W pierwszej kolejności konwencja chicagowska, ale również umowy dwustronne. Rząd tłumaczy się, że umowy dwustronne nie zawierają pewnych wykonawczych artykułów. Jednak można by było osiągnąć to w taki sposób, aby korzystając z umowy dwustronnej, powołać komisję wspólną i wyposażyć ją w aneks, bodajże 13. z konwencji chicagowskiej, aby kwestie techniczne badała komisja. Na podstawie bilateralnej umowy powstałoby pewne ciało wykonawcze. Czyli tuż po katastrofie był margines, pewna przestrzeń na sporządzenie podstawy prawnej do powołania komisji. Strona rosyjska nie przyjęłaby tego wtedy źle i nie wywoływałoby to zdziwienia. Polacy powinni wówczas wystąpić o taką współpracę, powinna być taka wola. Z wypowiedzi polityków z następnych dni wynikało, że oni nie chcą brać tej odpowiedzialności, że tak jest dla nich wygodniej, jeśli cała sprawa spada na stronę rosyjską. Zaczynała się kampania wyborcza i wejście do tego śledztwa oznaczałoby, że należy się rozliczyć ze wszystkich zaniedbań, a to byłoby nie na rękę niektórym politykom. Mogłoby negatywnie wpłynąć na odbiór kampanii wyborczej. To bardzo przykre, że takie motywy determinują zupełny brak woli, by cokolwiek wyjaśnić. Zręcznie zagrano tą kwestią w kampanii wyborczej. [Pomysł wciągnięcia żydowskiego państwa USA w śledztwo smoleńskie mógł wyjść tylko z głowy sayana. – admin]

Co strona polska mogłaby zrobić, aby maksymalnie zabezpieczyć wszystkie dowody i mieć do nich pełny dostęp? Są przecież poważne pytania o broń oficerów BOR, telefony satelitarne…

– Jestem oburzony faktem, że przez tygodnie utrzymuje się nas w przekonaniu, że państwo zadziałało, że państwo się sprawdziło – bo gołym okiem widać, że tak się nie stało. Państwo doprowadziło do tego, że prezydent zginął w katastrofie, która nie powinna się wydarzyć. Przez trzy miesiące nie było ono w stanie otrzymać ani dowodów, ani wraku samolotu, ani informacji z przesłuchań, ani nawet rzeczy osobistych, jak pamiątki rodzinne. Do tej pory nie udało się wysłać tam nawet polskich archeologów, którzy mieliby poprowadzić prace badawcze w celu uzyskania nowych dowodów. Z trybuny sejmowej przekonywano nas, że prowadzone były wykopy na metr głębokości, ale potem media doniosły, że znajdowano ciągle mnóstwo rzeczy, nawet takich, jak części maszynerii samolotu, części kontrolne. Zostaje mi tylko dołączyć się do tych zdziwień, oburzeń i obaw w związku z wyjaśnieniem sprawy.

Co mogło zwiększyć wpływ Polski na badanie katastrofy i uzyskiwanie na bieżąco informacji na jej temat?
– Nie tylko o organizację chodzi, ale też o determinację. Strona polska nie wykazuje w ogóle woli, by doprowadzić do wyjaśnienia sprawy. Cały czas przekaz był taki, że uspokajano Polaków, mówiąc, że mamy niezależną prokuraturę, a potem nagle okazało się, że trzeba powołać komisję rządową pod nadzorem ministra spraw wewnętrznych – czyli państwo musiało się włączyć, nie mogło polegać tylko na niezależnej prokuraturze. Zawiodły organizacja i determinacja. Po trzech miesiącach wciąż nie widzę woli, a wręcz przeciwnie: widzę skandaliczne próby zrzucania winy na śp. prezydenta. Padają bulwersujące oskarżenia, że właściwie sam na siebie zrobił zamach. Takie słowa wypowiedzieli ostatnio Janusz Palikot i Kazimierz Kutz.

Czy rząd i nowo wybrany prezydent mogą, według Pana, podjąć skuteczne działania w celu wyjaśnienia tragedii z 10 kwietnia?
– Nie jestem optymistą w tej sprawie. Jeśli nie będzie nacisku opinii publicznej, nacisku ze strony rodzin, przyjaciół zmarłych czy ludzi przejętych tą sprawą, to nie widzę możliwości jakiegokolwiek rozliczenia wszystkich zaniedbań, a co za tym idzie – także pełnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Tak było od początku. Powtórzę – zawiodły pewne mechanizmy w państwie i ekipa rządząca nie jest chętna, by się do tego przyznać. To wskazałoby odpowiedzialnego i pokazałoby sposób realizacji takich wyjazdów, co obciąża kancelarię premiera oraz Biuro Ochrony Rządu. Na koniec – sposób podejścia do śledztwa był błędny. Sprawa będzie odsuwana, rozmywana, by znużyć społeczeństwo kompletnym brakiem perspektywy jej rozwiązania i chaosem wokół niej. Obóz obecnie rządzący nigdy nie wykaże determinacji w wyjaśnianiu katastrofy.

Dziękuję za rozmowę.

Za „Naszym Dziennikiem”

Admina bardzo bawią zwroty typu „strona polska”. O jakiej „stronie polskiej” mówimy w sytuacji gdy suwerenność Polski została przez kretynów pod kierownictwem zdrajców i agentów przekazana do międzynarodowego centrum polityki syjonizmu w Brukseli?

Posted in Polityka, Różne | 2 Komentarze »

Teraz kolej na Dochnala jako ministra Skarbu Państwa

Posted by Marucha w dniu 2010-07-09 (Piątek)

G. Schetyna marszałkiem Sejmu

Grzegorz Schetyna został nowym marszałkiem Sejmu; zastąpi Bronisława Komorowskiego, który zwyciężył w wyborach prezydenckich. Schetyna dziękował posłom za zaufanie i oddane na niego głosy. Wyraził też nadzieję na współpracę z tymi, którzy głosowali przeciw jego kandydaturze.

Kandydaturę Schetyny poparły kluby PO, PSL oraz Lewicy; przeciwny był klub PiS. Za Schetyną głosowało 277 posłów, przeciw było 121, wstrzymało się 16. Większość bezwzględna konieczna do wyboru marszałka wynosiła 208. Do czasu objęcia przez Komorowskiego urzędu głowy państwa Schetyna będzie pełnił obowiązki prezydenta.

Schetynę poparło 197 głosujących posłów PO; 7 nie głosowało, w tym m.in. Janusz Palikot i Sławomir Nowak (obaj na urlopie). Sam Schetyna wstrzymał się od głosu.

”Za” głosowało 35 posłów Lewicy; 8 nie głosowało, w tym Marek Wikiński i Anita Błochowiak. Poparcia Schetynie udzieliło też 28 posłów koalicyjnego PSL; nie głosowało 3 ludowców, w tym m.in. Jan Bury.
Przeciw Schetynie było 121 posłów PiS; 13 wstrzymało się od głosu w tym m.in. Joanna Kluzik-Ristkowska, Lena Dąbkowska-Cichocka oraz Adam Hofman; 23 posłów PiS nie głosowało, m.in. Jarosław Kaczyński i Paweł Poncyljusz.

Schetynę poparło 5 posłów koła Polski Plus, trzech z koła SdPl (jeden wstrzymał się od głosu), 2 posłów z DKP (jeden się wstrzymał) oraz 7 posłów niezrzeszonych.

Sylwetkę Schetyny przedstawił przed głosowaniem premier Donald Tusk. “Polska potrzebuje dzisiaj polityków – szczególnie tam, gdzie demokracja jest kwintesencją naszego działania, więc w parlamencie – którzy nigdy nie pozwolą sobie na zmarnowanie choćby cienia szansy na uzyskanie porozumienia i kompromisu, ale równocześnie wtedy, kiedy go uzyskują są gotowi do podejmowania twardych i szybkich decyzji” – mówił Tusk.

Zwrócił uwagę, że Schetyna “w oczach niektórych bywa politykiem kontrowersyjnym”. Jak dodał, kiedy Schetyna podjął się działania w życiu publicznym często podejmował trudne decyzje. Premier podkreślił, że współpracując i przyjaźniąc się ze Schetyną od ponad 20 lat, “obserwując każdy dzień jego pracy dla Polski”, widział zawsze coś, co jest bezcenne w życiu publicznym, tzn. historyczną ciągłość i pamięć o dziedzictwie, które dali mu jego rodzice i jego starszy brat”. [Dla jakiej „Polski”, panie Tusk? Dla tej, co to Panu garbem ciąży? – admin]

Szef rządu ocenił, że “niewielu ludzi w Polsce tak cicho i tak skromnie mówi o tym, co jest dla nich i dla ich rodziny dziedzictwem najważniejszym”.

”Drogi kandydacie, drogi Grzegorzu pozwól, że w twoim imieniu, bo nie będziesz miał dzisiaj być może takiej okazji, zadedykuję ten wielki także twój osobisty sukces – bo głęboko w to wierzę, że Izba podzieli moje przekonanie i moje argumenty – twojej mamie Danucie i śp. ojcu Zbigniewowi, twemu bratu, tym wszystkim, którzy uczyli cię historii polski, miłości do Polski i potrzeby poświęcenia dla Polski” – powiedział Tusk.

Jak zaznaczył, głosowaniem za kandydaturą Schetyny ma marszałka Sejmu można mu podziękować za to, że nigdy nie epatował tym, co w życiu jego samego i jego rodziny “tak ważne i tak wielkie”. “(Za to), że potrafiłeś poświęcać swój czas czasami takiej szarej żmudnej robocie, że swoje romantyczne dziedzictwo umiałeś przekuć, jak mało kto, w takie pozytywistyczne, realistyczne do bólu, działanie dla Polski” – zaznaczył Tusk.

”Jestem przekonany, że nasz Sejm będzie dumny z naszego nowego marszałka” – podkreślił premier. Zwrócił uwagę, że Schetyna “bez żadnej obawy przyznaje się, że jego ulubionym bohaterem jest Gladiator, ale i Shrek równocześnie”.

”Każdy, kto go zna bliżej dobrze zrozumie jego wyznanie, które chyba do dzisiaj jest obecne na stronie internetowej, że jego ulubieni bohaterowie, są może mało romantyczni, ale jakże pasują do naszych wyobrażeń o przyzwoitości, sile i cieple równocześnie” – powiedział szef rządu.

Jak zaznaczył, wszyscy, którzy znają Schetynę wiedzą, że “dobre cechy obu tych bohaterów on w sobie zawiera”. “A jeśli ma wady, to i tym bohaterom te wady wybaczamy” – dodał.

Sam Schetyna tuż po wyborze na funkcję marszałka podziękował posłom za zaufanie i oddane na niego głosy. Wyraził też nadzieję na współpracę z tymi posłami, którzy głosowali przeciw jego kandydaturze.

”Chciałbym też podziękować i poprosić o współpracę tych, którzy byli przeciw. To jest tak, że jak kończą się wybory, to zaczyna się normalna praca i wierzę, że będziemy wspólnie pracować” – podkreślił Schetyna.

Jak dodał, chciałby, by ktoś, kiedyś powiedział o nim: “marszałek całego Sejmu”. Sejm musi być zarządzany przez zespół, a marszałek to część tego zespołu, bo ważne jest całe Prezydium – podkreślił.

Podziękował także prezydentowi elektowi Bronisławowi Komorowskiemu, bo – jak mówił – “on wygrał wielkie wybory”. Schetyna dodał, że jest marszałkiem Sejmu dzięki decyzji Komorowskiego i decyzji milionów Polaków.

Schetyna dziękował premierowi Donaldowi Tuskowi “za osobisty wątek” w wystąpieniu przed głosowaniem, prezentującym jego kandydaturę. “Takie rzeczy pamięta się do końca życia, a może nawet dłużej i za to bardzo dziękuję” – podkreślił marszałek.

Jak deklarował, przyjmuje decyzję o wyborze, związane z tym wyzwanie. Dodał, że jest to dla niego trudne, bo “wie, jak wielkie jest to zobowiązanie i jak wielkie jest oczekiwanie – dobrej pracy i dobrej realizacji obowiązków marszałka Sejmu”.

”Wiem, że Sejm musi być zarządzany przez zespół, a marszałek to część tego zespołu, bo ważne jest całe Prezydium Sejmu, przedstawiciele wszystkich klubów. Oni muszą dobrze ze sobą współpracować, żebyśmy mogli mówić o grze zespołowej, o wspólnych sukcesach, o wspólnej odpowiedzialności” – powiedział nowo wybrany marszałek.

Jak mówił, marzy o tym, by jako marszałek współpracę w Prezydium Sejmu z przedstawicielami opozycji traktować tak, “jak współpracę z wicemarszałkami Krzysztofem Putrą i Jerzym Szmajdzińskim” (obaj zginęli w katastrofie smoleńskiej – PAP).

”Oni nam wszystkim pokazywali, że być w opozycji to jeszcze większa odpowiedzialność, odpowiedzialność rzetelnej pracy, uczciwego stawiania problemów i ich rozwiązywania” – przypomniał Schetyna. Deklarował, że chciałby mieć takie szczęście do współpracy z przedstawicielami opozycji, a także koalicji w Prezydium Sejmu.

”Wszystkie plany, które mamy przed sobą, będą mogły być realizowane tylko wtedy, kiedy wspólne ustalenia będziemy podejmować poważnie i na serio. Wierzę, że tak będzie” – powiedział Schetyna.

Wspominał także marszałka Sejmu III kadencji Macieja Płażyńskiego. “Kiedy zostałem po raz pierwszy posłem w 1997 roku, on został marszałkiem. Dzisiaj nie ma go z nami, nie ma 18 parlamentarzystów” – podkreślił marszałek odnosząc się do katastrofy smoleńskiej (zginęło w niej 18 parlamentarzystów, w tym także Maciej Płażyński – PAP).

Podkreślił, że zaczynając swoją kadencję Płażyński był traktowany jako “osoba o twardych poglądach politycznych, twardych emocjach i ciężkiej ręce”. “A na końcu w 2001 roku, kiedy kadencja się kończyła, wszyscy mówiliśmy, że był to marszałek całego Sejmu. Chciałbym, aby ktoś o mnie kiedyś tak powiedział” – oświadczył Schetyna.

Podczas głosowania na sali sejmowej obecni byli i prezydent elekt Bronisław Komorowski, i marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który do czasu wyboru Schetyny na marszałka pełnił obowiązki prezydenta. (PAP)

Za: hoga.pl

Posted in Polityka | 3 Komentarze »

Sąd w Warszawie: wydać agenta Mossadu Niemcom

Posted by Marucha w dniu 2010-07-09 (Piątek)

Uri Brodsky, domniemany agent Mosadu, wiązany ze sprawą zabójstwa lidera Hamasu w Dubaju, zostanie wydany do Niemiec – poinformowała telewizja TVN24. Taką decyzję podjął Sąd Okręgowy w Warszawie. Wyrok jest nieprawomocny.
Od ogłoszenia postanowienia sądu strony mają trzy dni na złożenie zażalenia do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Na Brodskym – zatrzymanym 4 czerwca na Okęciu na podstawie europejskiego nakazu aresztowania – ciąży niemiecki zarzut poświadczenia nieprawdy i pomocy w sfałszowaniu dokumentów dla osoby, która miała brać udział w zamachu. We wtorek niemiecka Prokuratura Federalna potwierdziła informacje “Gazety Wyborczej”, że jej śledztwo przeciwko zatrzymanemu dotyczy też podejrzenia o działalność wywiadowczą. (PAP)

za: hoga.pl

A my się pytamy, po jaką cholerę marnować pieniądze podatników na jakieś, przepraszam za wyrażenie „polskie sądy”, skoro decyzje i tak zapadają poza granicami Polski? Czy nie wystarczyły by zwykłe PRL-owskie kolegia dla karania za niewielkie wykroczenia typu śmiecenie na ulicy – i przekazanie całej reszty Berlinowi i Telawiwowi? – admin

Posted in Różne | 4 Komentarze »