Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for 10 lipca, 2010

Strefa euro może się rozpaść

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

Grecy i Hiszpanie znów protestują przeciwko reformom finansów publicznych – to największa strata tego tygodnia. Zyskiem jest powolne umacnianie się złotego.

Uspokojenie sytuacji na bardzo nerwowym ostatnio rynku finansowym to, zdaniem Marka Zubera, analityka Dexus Partners, zysk tego tygodnia. – Cena franka spada, cena euro spada, cena dolara spada i mam nadzieję, że jest to znak powrotu stabilności na rynku walutowym i na innych rynkach finansowych – mówi Zuber.

Pozytywną informacją w tym tygodniu, zdaniem Aleksandry Kurowskiej z Gazety Giełdy Parkiet, był apel prezydentów największych polskich miast, aby nowy prezydent zajął się ustawą o metropoliach. Jest to ważna kwestia, ponieważ duże aglomeracje są w stanie ściągać inwestycje nie tylko dla siebie, ale też dla ościennych gmin. Obecnie w polskim prawie nie ma nawet definicji metropolii, co utrudnia często wiele procesów inwestycyjnych.

Przejęcie sklepu internetowego Merlin.pl przez spółkę Empik to zysk tego tygodnia, jak uważa Marcin Dybek, analityk OnetBiznes. To zysk przede wszystkim dla sklepu Merlin.pl, ponieważ firma, która została założona przez grupę pasjonatów w ciągu kilku lat tak się rozrosła, że stała się łakomym kąskiem dla tak dużej grupy jak Empik.

Stratą tego tygodnia, zdaniem Marka Zubera, są kolejne strajki przeciwko reformom finansów publicznych w Grecji i Hiszpanii. Zuber uważa, że społeczeństwa europejskie dalej nie rozumieją powagi sytuacji i jeśli nie będzie społecznego zezwolenia na ograniczenie deficytów, to za kilka lat strefa euro może się rozpaść.

Według Aleksandry Kurowskiej stratą jest również informacja, dotycząca zarobków urzędników państwowych, która w mijającym tygodniu obiegła prasę. Zarobki z resortach rosną bardzo nierównomiernie. Z jednej strony urzędnicy twierdzą, że nie dostają żadnych podwyżek, z drugiej zaś średnia pensja np. w resorcie kultury czy w resorcie rolnictwa wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat o 70 proc. W polskiej administracji nadal nie ma ścieżek kariery, przez co najlepsi urzędnicy odchodzą do biznesu lub struktur unijnych.

Słaby debiut spółki Rank Progress, to zdaniem Marcina Dybka kolejna strata tego tygodnia. Prawa do akcji tej spółki spadły na koniec czwartkowej sesji o 0,7 proc. Świadczy to o słabości rynku pierwotnego.

Agata Kołodziej
http://biznes.onet.pl/strefa-euro-moze-sie-rozpasc,18493,3320704,3040691,76,1,news-detal

Dlatego też rząd polski powinien czym prędzej wejść do strefy euro. Jej możliwy upadek oraz ogólny chaos gospodarczy, jaki będzie temu towarzyszyć, być może pozwoli przykryć zasłoną dymną kryminalne wręcz zaniedbania gospodarcze tego (ale i poprzednich) rządów.

A społeczeństwa europejskie nie rozumieją przede wszystkim, dlaczego dość dobrze działającą Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG, EG) zastąpiono superpaństwem (EU) z jedną walutą, własnym rządem, prezydentem itd. Bo to właśnie wtedy zaczęły się prawdziwe kłopoty. – admin

Posted in Gospodarka | 6 Komentarzy »

Żydowska psychoza zagrożeniem dla świata

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

Znakomity brytyjski muzyk jazzowy i aktywista polityczny o nazwisku Gilad Atzmon gościom gajówki powinni być dobrze znany choćby z tekstu „Jestem uczciwym Żydem-syjonistą”. Oto kolejny jego artykuł tłumaczony przez Olę Gordon:
http://ashkenazijews.blogspot.com/p/jewish-psychosis-danger-to-world-peace.html

Jestem tutaj, aby ogłosić, tak głośno jak mogę: nie ma żadnej potrzeby organizowania „międzynarodowego” ,” bezstronnego” ani „niezależnego” śledztwa w sprawie najnowszej izraelskiej masakry na pełnym morzu. Choć sprzeciw Izraela wobec takiego śledztwa wykazuje, że Izraelczycy mają wiele do ukrycia, to prawda leży rzeczywiście głębiej. Jeśli chcesz zrozumieć, co leży u podstaw śmiertelnego izraelskiego barbarzyństwa, wszystko co musisz zrobić, to otworzyć Stary Testament.

Choć pewne jest, że nie ma żadnej ciągłości między biblijnymi Izraelitami i Chazarami rządzącymi Izraelem i jego armią, to nie można negować podobieństwa między morderczym ferworem opisanym w Księdze Powtórzonego Prawa i ostatnim ciągiem śmiertelnych akcji Izraela. Izraelskie społeczeństwo jest zbrodnicze nie z powodu jakiegoś pochodzenia biologicznego czy rasowego od wymyślonych „przodków”, lecz dlatego, że kieruje się fanatyczną ideologią żydowską i jest napędzane przez bezlitosną, trującą psychotyczną żarliwość biblijną.

Państwo żydowskie stoi poza prawem. Ani też nie stosuje się do żadnego uznawanego uniwersalnego systemu wartości. W ostatnich latach Izrael zrujnował Liban (2006) i spowodował ponad 3 tys. ofiar śmiertelnych; udało mu się potraktować białym fosforem budynek z pomocą humanitarną ONZ; znowu 1.5 tys. ofiar śmiertelnych, w większości kobiet, dzieci i starców. Wcześniej w tym roku przeprowadził egzekucję w Dubaju wykorzystując fałszywe paszporty, a ostatnio widzieliśmy koszerną rzeź działaczy pokojowych dokonaną przez izraelskich komandosów na wodach międzynarodowych.

Ujawniane raporty sądowe dotyczące masakry dowodzą, że na pokładzie tureckiego statku Mavi Marmara.przeprowadzono izraelską egzekucję. Oglądane razem z zeznaniami tureckich świadków i usprawiedliwieniami izraelskiego rzecznika co do akcji przeprowadzonej przez grupę egzekucyjną, nie pozostawiają miejsca na wątpliwości. Izraelskie społeczeństwo przekroczyło granicę bezpieczeństwa. Faktycznie musiało oderwać się od ludzkości dawno temu. Byłoby również uzasadnione twierdzenie, że początkowa próba syjonistów „stworzenia nowego cywilizowanego Żyda” powinna być uważana za całkowitą klęskę. Faktycznie izraelski Żyd jest najbardziej brutalny z nich wszystkich, nawet bardziej zbrodniczy niż fikcyjny bohater filmu Tarantino „Haniebne łotry” (Inglorious Bastards).

Jednym ze sposobów wytłumaczenia błyskawicznego rozpadu moralnego żydowskiego państwa jest wykazanie, że syjoniści nigdy nie zamierzali przestrzegać etyki. Bardzo szybko nauczyli się, że zamiast rzeczywiście zinternalizować znaczenie humanizmu, ich sprawie równie skutecznie służyło „kręcenie”.

Cały projekt hasbary (propagandy) opiera się na rozsiewaniu kłamstw. Od lat hasbara cały czas wspierana przez sayanim [kretów – przyp. adm] służyła do pokazywania Izraela jako „zachodnie” i „demokratyczne” państwo na „morzu Arabów”. Cały czas państwo żydowskie sprawiało ból swoim sąsiadom, mordując, głodząc i przeprowadzając czystki etnicznie wśród rodowitych mieszkańców tej ziemi. Wszystko ma swoje granice! Najwyższy czas by nazwać i zawstydzić każdego Izraelczyka i podstawionego syjonistę w kręgach politycznych, mediach i w świecie nauki. To nie powinno być skomplikowane, gdyż do tej pory ci sayanim i zdrajcy wśród nas wszystko robili jawnie.

Od agresora do ofiary

Jednak Izraelczycy nie są zwykłą morderczą zbiorowością. Tak jak mieli bardzo dużo entuzjazmu w spuszczeniu ze smyczy setki komandosów z najbardziej brutalnej grupy zbrojnej (Flota 13) przeciwko bezbronnym działaczom pokojowym, również upierają się by ich komandosów uznać za niewinne ofiary.

Śmieszne było oglądanie izraelskich oficjeli i przedstawicieli mówiących o ich „zlinczowanych komandosach” zaatakowanych, jak tylko weszli na pokład statku. „Czego spodziewali się komandosi po pro-palestyńskich działaczach kiedy weszli na statek – zaproszenia na pokład na filiżankę herbaty z kapitanem na mostku?” – zapytał dziennik Guardian w artykule redakcyjnym nazajutrz po masakrze.

Niezdolność Izraelczyków zrozumienia, że to oni byli agresorami w przez nich zainicjowanym militarnym ataku jest symptomatyczna z żydowskim politycznym niezrozumieniem pojęcia historii i historycznej przyczynowości. Z żydowskiego punktu widzenia historia zawsze zaczyna się tam gdzie dostrzega się żydowskie cierpienie. Dla Izraelczyków akcja na Mavi Marmara rozpoczęła się w momencie kiedy na pokład wtargnęli koszerni komandosi. W izraelskiej prasie fakt, że byli oni stroną atakującą zupełnie zignorowano. Faktycznie wzięli udział w kryminalnej akcji wojskowej; byli spuszczeni z izraelskich helikopterów wojskowych; wtargnęli na cywilny statek niosący pomoc humanitarną na międzynarodowych wodach. Dla Izraelczyków masakra na Mavi Marmara była wydarzeniem odizolowanym od konfliktu czy jakiegoś zrozumienia konfliktu.

W debacie o żydowskiej polityce i historii nie ma miejsca na przyczynowość. Nie ma czegoś takiego jak ‘były’ i ‘ostatni’. W żydowskiej dyskusji plemiennej każda narracja rozpoczyna się od ustalenia żydowskiego cierpienia. To oczywiście wyjaśnia dlaczego Izraelici, jak również niektórzy Żydzi myślą tylko o „rozwiązaniu dwu-państwowym” w granicach z roku 1967. To również wyjaśnia dlaczego dla większości Żydów historia holokaustu zaczyna się w komorach gazowych lub dojściu do władzy nazistów. Nigdy nie widziałem by jakiś Izraelczyk lub Żyd usiłował zrozumieć sytuację, która doprowadziła do widocznej niechęci Europejczyków wobec ich żydowskich sąsiadów w latach 1920-1940.

Jestem mocno przekonany, że Izrael i żydowski plan narodowy nie podniosą się po tej morskiej masakrze. Powód tego jest prosty. W celu ocalenia się od fatalnego losu Izrael potrzebowałby spojrzeć na siebie w lustrze. Ale tak się nie stanie. Kiedy to zrobi, już będzie się sam nienawidził. Izrael nie zaryzykuje. Zamiast spojrzeć na siebie w lustro, żydowski agitator plemienny zaczyna kręcić. Propagandysta ujawnia niezdarnie zrobiony filmik, który łatwo można obalić.

W przypadku gdyby obywatelom zachodu nie udało się dostrzec tego do tej pory, to nie tylko Palestyńczycy, Arabowie lub muzułmanie padają ofiarami śmiertelnych biblijnych praktyk. Tak naprawdę syjonizm nie rozróżnia gojów (pogan). Według nich każdy goj jest potencjalnym wrogiem. To musi tłumaczyć dlaczego Izrael posiada tak wiele bomb atomowych.

Jak można domniemywać, bomba atomowa nie jest dokładnie czymś czego używa się przeciwko swoim najbliższym sąsiadom. Arsenał nuklearny Izraela nie jest po to by odstraszać Palestyńczyków czy Syryjczyków. Izraelska bomba jest dla nas, Brytyjczyków, Turków, Francuzów, Rosjan, Chińczyków, krótko mówiąc, dla całej ludzkości. Nuklearny arsenał Izraela powinien być pojmowany w nawiązaniu do Masady, uzbrojonego koszernego bunkra z I wieku, gdzie ekstremiści żydowscy woleli popełnić samobójstwo niż poddać się Rzymianom.

Nowi Izraelczycy w umyśle mają scenariusz Armagedonu. Ich filozofia jest bardzo prosta. Z Auschwitz przejęli slogan „nigdy więcej” (jak owce na rzeź). Z Masady wydedukowali motto ocalonych: „jeśli mamy zginąć, tym razem z nami zginą wszyscy”. Taka jest prawdziwa interpretacja opowiadania o Samsonie, biblijnym ludobójcy, który zwalił na siebie filistyńską świątynię razem z 3 tys. dzieci, kobiet i starców.

Myślę, że wiedząc o izraelskich łodziach podwodnych ulokowanych w Zatoce Perskiej i rzezi na morzu, inne narody nie potrzebują żadnych innych ostrzeżeń. Prawdę mówiąc nie ma żadnego sposobu na „ściągnięcie z drzewa” izraelskiego narodu. Co muszą zrobić światowi przywódcy, to razem podjąć decyzję jak rozwalić tę patologiczną zbiorowość bez obrócenia naszej planety w pył.

Gilad Atzmon

Posted in Polityka | 18 Komentarzy »

Grupy niesubordynacji społecznej

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

Globalizm jest zagrożeniem, z którym do tej pory nie tylko Polska, ale i cała ludzkość nie miała do czynienia. Faszyzm i komunizm, choć z pozoru na przeciwnych biegunach, były wynikiem tej samej ideologii, której obecnie uosobieniem jest syjonizm.

Globalizm to zakamuflowany syjonizm z wyraźnymi powiązaniami z faszyzmem (korporatyzm) oraz komunizmem (dyktatura jednej klasy – w tym przypadku grupy oligarchów). Globalizm ma jeden cel główny – zmianę struktury narodowościowej, a właściwie rasowej ludzkości. Jawnie dąży do depopulacji, tj. eksterminacji 90% ludzkości w imię „ochrony Ziemi i przyrody”. Spójrzmy jednak co się dzieje w Zatoce Meksykańskiej – jest to zaprzeczenie tej idei, zatem „ekologia” globalizmu jest kolejną fałszywka mającą na celu wprowadzenie opinii publicznej w błąd.

Globaliści wiedzą, że największym zagrożeniem dla nich są państwa i skonsolidowane grupy społeczne. Stąd atak ekonomiczny na największe państwo, którego funkcjonowanie oparte jest na konstytucji – USA. USA jest główną przeszkodą we wprowadzeniu zasad NWO – Nowego Porządku Świata.

Grupy paramilitarne w USA zwane „militia” są uzbrojone po zęby

W USA ludność ma ponad 100 mln sztuk broni, zapotrzebowanie na amunicję przekroczyło ostatnio wszelkie rekordy. Kilkadziesiąt milionów Amerykanów uzbrojonych po zęby to armia nie do zwyciężenia, nawet przez połączone siły ONZ i państw członkowskich. Co więcej, zgodnie z Konstytucją USA społeczeństwo ma prawo do organizowania się w paramilitarne grupy nazywane „militia”. Prowadzą one regularne szkolenia na prywatnych poligonach (nielubiane w Polsce słowo „milicja” ma niewiele wspólnego z amerykańskimi „militias”).

Dlatego atak na USA przybrał inne formy – zniewolenia ekonomicznego, agresji biologiczno- chemicznej (dodatki do jedzenia, chemtrailsy, fluor w wodzie, aspartam w tysiącach produktów), niszczenia wojsk amerykańskich w konfliktach poza granicami (broń ze zubożonym uranem, indoktrynacja).

Mimo, że pro-globalistyczny rząd wprowadza coraz to nowe totalitarne przepisy (ostatnio zatwierdza się elektroniczną inwigilację w domach za pomocą kamer i mikrofonów!) to nic to nie daje globalistom. Przepis, którego nie można wprowadzić nie ma znaczenia. Oczywiście, wszystkie te ustawy i przepisy nie mają nic wspólnego z Konstytucją USA i przyjdzie moment, że ci którzy je wprowadzali staną przed sądem, jednak na razie mamy do czynienia z sytuacją gdy z dnia na dzień coraz wyraźniejsze się staje z jak potwornym złem mamy do czynienia.

Podobne zło wisi nad naszymi głowami, bowiem Unia Europejska jest tworem globalistów. Tworem, który podobnie do Związku Radzieckiego, ma na celu nasze zniewolenie. ZSRR jednak się rozpadł, III Rzesza okazała się historycznym niewypałem. I już dzisiaj trzeba myśleć o tym, by przekształcić globalistyczną Unię Europejską w twór naprawdę demokratyczny i służący człowiekowi, a nie grupie psychopatów. [A jeszcze lepiej – przekształcić ją we wspomnienie. – admin]

Tylko w grupach mamy szanse. Twórzmy małe grupy obywatelskie po góra 15 osób, których nie da się zinwigilować, a które będą z sobą współpracować. Nazwijmy je na dzień dzisiejszy grupami niesubordynacji społecznej. Jest to całkowicie legalne i zgodne z Konstytucją RP – przecież nie musimy się zgadzać z wszystkimi działaniami rządu i zwierzchnich organizacji europejskich. Mogą to być parafianie; jeśli ksiądz jest rozsądny i propolski to można go w to też wciągnąć, ale nie wolno poddawać się autorytetowi.

Grupy obywatelskie nie powinny mieć charakteru religijnego, gdyż w ten sposób odsuniemy wielu potencjalnych wartościowych sprzymierzeńców [Nie wiem, jaki jest pożytek np. z ateistycznych sprzymierzeńców. – admin]. Grupy religijne to inna rzecz, też powinny działać, ale z samej ich natury będą to działania mające na celu utrzymanie chrześcijaństwa w Polsce.

Jakie działania mogą wykonywać grupy obywatelskie?

Każda z nich może np. co tydzień drukować jedną stronę własnych wiadomości i artykułów – jeśli się połączy 50 takich stron z 50 lokalnych grup w dzielnicy czy mieście, to powstanie obszerny biuletyn o unikalnych treściach. Może być powielane przez każdego z członków.

W żadnym przypadku grupy nie powinny opierać się na internecie czy kontaktach telefonicznych. Te formy łączności są całkowicie zinwigilowane przez organizacje globalistyczne o charakterze terrorystycznym – rozmowy i maile analizowane są przez superkomputery, a zebrana informacja wykorzystywana do rozbijania grup, a nawet do fizycznego eliminowania groźnych dla imperium osób. Internet można jednak wykorzystywać indywidualnie – wysyłając np. biuletyn.

Grupy powinny same zaopatrywać się w zdrowa żywność i wodę – najlepiej od sprawdzonych chłopów. Lepiej takiemu dać zarobić, niż ludobójczym korporacjom z hipermarketów. Woda bez fluoru ze studni lub źródła to poprawa naszej inteligencji.

Grupy mogą się nawzajem wspierać, pomagać biednym, wystawiać kandydatów do wyborów samorządowych.

Wyróżniające się osoby z grup obywatelskich powinny startować w wyborach na ważne pozycje w państwie i UE – na radnych, posłów do Sejmu, posłów do Parlamentu Europejskiego. W przypadku uświadomionych osób mniejsza jest możliwość ich skorumpowania czy ich przemiany ideologicznej.

Grupy obywatelskie nie muszą być jawne, powinny mieć jednak swoich reprezentantów. Jak wiadomo, tajne organizacje mają 10 – krotnie większą skuteczność działania, trudniej je zinwigilować. Jeśli ich działalność ograniczy się do powyższych celów, to nie będzie można podciągnąć jej do „terroryzmu” czy „działania na szkodę państwa”. Natomiast w przypadku jawnej agresji ze strony innego państwa czy grupy państw, będzie można łatwo je przekształcić w partyzantkę. Będziemy mieli struktury obronne takie jak w USA stanowią „militia”.

Grupy obywatelskie już istnieją w Polsce – w postaci klubów dyskusyjnych, stowarzyszeń, związków hobbystycznych, grup paramilitarnych itd. Jednak nikt nie zdaje sobie w pełni sprawy z możliwości jakie przed nimi stoją – np.z tego, że wspólnie można się tanio i zdrowo zaopatrywać, że można współpracować z innymi grupami, a co najważniejsze – że istnieje realne zagrożenie naszej egzystencji i że należy już dziś podjąć środki prewencyjne. Gdy zdamy sobie z tego w pełni sprawę to dopiero wtedy nasze działania będą skoordynowane i skuteczne.

http://monitorpolski.wordpress.com/

Posted in Różne | 59 Komentarzy »

Wciskać fikcję

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

Niedawno kilku liberalnych posłów w parlamencie Kanady przedłożyło projekt rezolucji o wyznaczeniu 11-go lipca Dniem Pamięci o Srebrenicy. Na szczęście premier Harper nie zgodził się i projekt wycofano, na razie.
Rezolucja nie wynikła z altruizmu i czystego dobra serc liberałów, tylko była inicjatywą Kongresu Bośniaków Ameryki Północnej (CNAB) i czegoś o nazwie Instytut Badań nad Ludobójstwem (którego URL identyfikuje jako Instytut dla Ludobójstwa).

Po załatwieniu rezolucji przez Mr. Harpera, CNAB z Instytutem narobili hałasu. Ich wstępny protest (23.6.2010) przedstawił długą listę osób – utytułowaną „międzynarodową grupą ekspertów”. Listę usunięto jednak ze stron Instytutu. Oto kilka nazwisk:

M. Cherif Bassiouni (b. sprawozdawca ONZ ds. wydarzeń w Bośni, podpisał się pod karykaturalnie wyolbrzymionymi statystykami zabitych i oszustwem o „masowych gwałtach”)

Francis A. Boyle (autor sprawy o „ludobójstwo” z rządu Izetbegowicia przeciw Serbii, odrzuconej przez sąd)

Florence Hartmann (b. rzeczniczka sędziny Carli Del Ponte w Międzynarodowym Trybunale Kryminalnym ds. B. Jugosławii, MTK)

Marko Attila Hoare (światowej sławy serbofob i historyk)

Daniel Toljaga (członek rady dyrektorskiej CNAB, lepiej znany jako właściciel bloga Ludobójstwo Srebrenickie, ang. Srebrenica Genocide)

Dzemaludin Latic i Fatmir Alispahic, czempioni wojującego islamu i serbofobii, uważani za oszołomów nawet w Bośni.

Powiem tylko, że ta lista to istne „Kto jest kto” w zawodowym cierpiętnictwie, przemyśle ludobójstwa i karierach zbudowanych na fikcji w Bośni. Oni więc wzięli na siebie podpisanie przez parlament Kanady swej wersji historii poprzez dekret rządowy, tj. siłą, gdyż nie mogą udowodnić tego w sądzie. Tak jakby nie wierzyli swym argumentom na tyle, by przekonać ludzi, mimo że one niemal niepodważalnie dominują media od 15 lat!

Znacznie gorzej zorganizowani Serbowie kanadyjscy zaprotestowali projektowi rezolucji, pisząc listy. W odpowiedzi otrzymali punkty przypominające zawartość blogów Toljagi i Hoare czy stron CNAB: „ludobójczy charakter wydarzenia w Srebrenicy latem 1995 r. uznano międzynarodowo.” Odpowiedź wymienia wyroki MTK i Międzynarodowego Sądu Sprawiedliwości (ICJ) jako „przemyślane wyniki sprawiedliwego i niezależnego śledztwa i zeznań świadków.”

A jednak werdykt ICJ mówi, że sąd nie rozpatrzył wydarzeń w Srebrenicy, tylko bez kwestionowania przyjął orzeczenie MTK. Nazwać werdykt MTK ” przemyślanym”, dochodzenia ” niezależnymi”, a zeznania od nałogowych oszustów „sprawiedliwymi” – to trochę za wiele.
Popatrzmy: główny świadek, na którym opiera się całe dochodzenie, jest kłamcą. Wykonano niedbałe prace śledcze i później zniszczono wiele dowodów. Odmówiono pokazania dowodów DNA, następnie twierdzono, że dowodzą czegoś, co jest fizyczną niemożliwością udowodnić na podstawie DNA (tj. sposób śmierci). A to tylko wierzchołek góry lodowej! Werdykty MTK mają więcej luk niż sito kuchenne.

Inny argument w odpowiedzi to to, że już przyjęli rezolucje Parlament Europejski, Kongres i Senat USA, a nawet (marionetkowy) rząd Bortsa Tadzicia w Serbii, więc czemu nie prawodawcy Kanady? Od kiedy to „wszyscy tak robią” jest poważnym argumentem? Tylko dlatego, że jacyś prawodawcy w Europie i USA głosowali serdecznie za dobrze spreparowaną propagandą, to jeszcze nie żadna magiczna siła przekształcająca tę propagandę w fakt. Prawdy nie przegłosuje większość ani nawet jednomyślność.

Od pierwszych dni wojny w Bośni, główną bronią reżimu Izetbegowicia była propaganda. Chcieli wygrać wojnę rękoma sił zewnętrznych, zwerbowanych łamiącymi serce historyjkami o masakrach, masowych gwałtach, obozach koncentracyjnych i ludobójstwie. Jedna po drugiej, historyjki okazały się oszustwami i celowymi przekłamaniami okropnej już rzeczywistości, natomiast nigdy nie relacjonowano okropności wojny, żeby nie zaszkodzić fikcyjnej narracji. Srebrenickie „ludobójstwo” pozostaje ostatnim kłamstwem, fikcją zbudowaną i wzmacnianą bardziej niż pozostałe. Srebrenica stała się usprawiedliwieniem wszystkiego: czystek etnicznych na Serbach, obcych mudżahedinów, postęp wahhabizmu i terroryzmu, re-islamizacji muzułmanów bośniackich (cel Izetbegowicia od l. 1970-ych), trwająca odmowa polityków muzułmańskich przestrzegania konstytucji kraju oraz ciągłe próby politycznego spełnienia celów z czasu wojny poprzez obalenie Umowy w Dayton.

Wszystko to opiera się o fikcję, że zdarzenia w Srebrenicy w lipcu 1995 r. to było „ludobójstwo”. Mimo że ewakuowano kobiety i dzieci w bezpieczne miejsce. Mimo że formacja, która odmówiła poddania się i wyruszyła przez góry i pola minowe do Tuzli była formacją wojskową. Mimo że prawdziwej liczby zabitych w tym marszu nigdy nie ustalono (liczba „8 tys.” jest tak dowolna jak „300 tys.” powtarzane przez dziesięć lat, zanim nie można było dalej ignorować faktów, a rzeczywiste dowody sugerują, że liczba naprawdę zamordowanych (straconych, co zaiste jest zbrodnią wojenną) wynosi kilkaset. Mimo że nic nie przedstawiono na dowód zamiaru Serbów bośniackich zgładzić muzułmanów jako naród – poza b. silnym przekonaniem muzułmanów o tym.

W prawdziwym sądzie nie ma znaczenia, w co kto wierzy, tylko co można udowodnić. Doskonale wiedząc, że orzeczenia MTK oparte są na wierze i domysłach zamiast na faktach, wyznawcy Fikcji Ludobójstwo Srebrenica próbują wprowadzić ją siłą, skłaniając rządy do podejmowania rezolucji. Następny chyba będzie wymóg, że ktokolwiek kwestionuje ich fikcję, ma być sądzony za „negację holokaustu”. […]

Rozumiem, dlaczego w interesie liderów polityki i propagandy muzułmanów bośniackich (i ich wspólników, towarzyszy podróży i użytecznych idiotów na Zachodzie i poza) jest lansowanie Fikcji Ludobójstwo Srebrenica. Nie mam pojęcia jednak, jak by to posłużyło interesom Kanady. Stephen Harper wydaje się doszedł do podobnego wniosku i za to zasługuje na podziękowania, nie tylko od Serbów mieszkających w Kanadzie, ale od wszystkich Kanadyjczyków troszczących się o swój kraj.

<>Tłumaczył Piotr Bein
Za http://grypa666.wordpress.com/2010/07/10/wciskac-fikcje/

Posted in Polityka | 5 Komentarzy »

Akcja uświadamiająca w Krakowie: “Bomby na Izrael – już czas”

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

Z okazji organizowanego co rocznie z wielkim rozmachem “Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie”, działacze Narodowego Odrodzenia Polski postanowili przypomnieć czym jest źródło wychwalanego podczas tegoż zbiegowiska dziwnych ludzi, państwa Izrael. A jest to terroryzm, mordy, gwałty i niesprawiedliwość.

Dla wycieczek Żydów, którym mózgi zamieniono w papkę, widok pikiety NOP głoszącej prawdę o ich państwie był szokujący (choć o dziwo – po polsku – zrozumiały). Po schowaniu się za murami synagogi i w ochronie smutnych panów z Mossadu zgłoszono niepokornych NOPowców na policję.

Para patrolujących nie miała specjalnie dużo argumentów by nas zatrzymać, więc kilkaset ulotek NOP “Bomby na Izrael- już czas!” nadal rozchodziło się do rąk zszokowanych taką akcją krakowian (bijących brawo) i żydów (bijących na alarm).

Za: http://www.bibula.com/?p=24004

Posted in Różne | 12 Komentarzy »

Jak „uczczono pamięć” zmarłego pisarza

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

Portugalska edycja czasopisma „Playboy” wypuściła lipcowy numer z okładką, przedstawiającą Jezusa Chrystusa obejmującego wytatuowaną, obnażoną modelkę – podaje serwis newsru.com.

Redaktorzy chcieli w ten sposób uczcić pamięć niedawno zmarłego pisarza Jose Saramago, lecz zamiast tego wywołali skandal.

Według redaktorów z Lizbony, zdjęcia miały być rodzajem hołdu złożonego Jose Saramago, który zmarł 18 czerwca tego roku. [Przy okazji były także protestem przeciwko zjawisku głodu, ociepleniu klimatu oraz zoofilii – admin] Był on jedynym portugalskim pisarzem, który zdobył Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.

Saramago, autora m.in. znanej powieści „Ewangelia według Jezusa Chrystusa” (1991), cechowały także jasno sprecyzowane poglądy na temat Kościoła i religii. W 2009 roku stwierdził on, że Biblia to „podręcznik niemoralności”. Słowa te wywołały międzynarodowy skandal.

Kontrowersji nie mogły także nie wywołać fotografie, zamieszczone w lipcowej edycji portugalskiego „Playboya”. Paradoksalnie pierwszymi oburzonymi nie byli tym razem chrześcijańscy duchowni, lecz przedstawiciele amerykańskiej centrali koncernu Hugh Hefnera.

Wiceprezydent Playboy Enterprises stwierdziła, że Portugalczycy naruszyli wszelkie możliwe zasady. Będą musieli wymienić okładkę. Ponadto Amerykanie zerwali kontrakt z portugalskim wydawnictwem przygotowującym tamtejszą edycję popularnego magazynu dla panów.

Portugalska wersja Playboya pojawiła się w sprzedaży wiosną 2009 roku.

Posted in Kultura, Me(r)dia | 1 Comment »

Radio Maryja szkołą dojrzałej polityki

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

Admin zgadza się, iż nie jest zadaniem michnikówniarzy, walterowców czy innych przebierańców-kugelszwanców dyktowanie Kościołowi, do czego może się „mieszać”, a do czego nie może.
Natomiast na temat poglądów politycznych reprezentowanych w mediach toruńskich powie tylko, że stają się mu one coraz bardziej obce.

Mieszanie się Kościoła do polityki jest mitem pochodzącym z arsenału propagandy bolszewickiej. Ten mit zrodził się w systemie totalitarnym i wciąż odżywa w mentalności ludzi, którym bliskie są minione czasy. Zarzut mieszania się Kościoła do polityki wraca zawsze przy okazji wyborów. Tymczasem niektóre wypowiedzi na ten temat są próbą mieszania się do wewnętrznych spraw Kościoła. Nikt nie ma prawa dyktować Kościołowi, jaki zakres ma mieć ewangelizacja, którą prowadzi, i jakie środki powinny być stosowane, aby była ona skuteczna. Zarzut mieszania się do polityki od początku stawiany jest Radiu Maryja, a w tych dniach postawiono go znów Kościołowi w Polsce.

Ewangelizować politykę

Kościół nie chce politykować, gdyż to nie jest jego zadaniem i kojarzy się z politykierstwem, a więc z negatywną stroną uprawiania polityki. Natomiast ma obowiązek ewangelizowania całej rzeczywistości ziemskiej, a zatem również sfery polityki. I od tej zasady nie wolno mu za żadną cenę odstąpić. Wszak ewangelizacja świata wpisana jest w naturę misji Kościoła. Nie może też realizować tej misji w sposób wybiórczy, jedne grupy obejmując ewangelizacją, a inne pomijając. Jest więc rzeczą zrozumiałą, że wpływami ewangelizacji Kościół powinien obejmować także świat polityki. Nie wierzę, żeby politycy stawiający ostatnio ten zarzut nie wiedzieli o misji Kościoła. Dlatego ich wypowiedzi należy ocenić jako atak propagandowy wymierzony w Kościół z intencją wyciszenia go na polu spraw publicznych. Tak zwane mieszanie się Kościoła do polityki czy “polityczne zaangażowanie się Kościoła” to iluzoryczne preteksty do postawienia absurdalnych zarzutów. Autorzy tych zarzutów obrażają miliony myślących Polaków, zakładając naiwnie, że oni w to uwierzą. Wydawało się, że po 1989 r. nikt już nie będzie się posługiwał “chwytami”, które wyraźnie deklasują klasę polityczną.

Jan Paweł II w adhortacji “Christifideles laici” przypomniał, że “Kościół nie tylko ma głosić Ewangelię w coraz odleglejszych zakątkach ziemi (…) ale także mocą Ewangelii ma dosięgać i burzyć kryteria oceny, hierarchię dóbr, postawy i nawyki myślowe, bodźce postępowania i modele życiowe rozwoju ludzkiego, które stoją w sprzeczności ze słowem Bożym i planem zbawczym” (nr 44). Dlatego autor dokumentu nie omieszkał przypomnieć, że “prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego” (nr 42). Działalność ewangelizacyjna Kościoła jest zawsze służbą na rzecz dobra wspólnego. Ponadto Jan Paweł II podkreślał, że w sprawach zasadniczych dla dobra człowieka kapłan “nie może zgodzić się na milczenie, nie może ustąpić i usunąć się w cień, pod pretekstem, że trzeba zostawić miejsce dla pluralizmu poglądów ideowych, z których wiele przenikniętych jest scjentyzmem, materializmem czy ateizmem” (Montreal, 1984).
A zatem, mówiąc językiem zbankrutowanej propagandy, Kościół nie może się nie mieszać do polityki.

Dawać świadectwo w życiu publicznym

Najskuteczniejszą formą ewangelizowania świata, w tym również polityki, jest dawane publicznie świadectwo. Papież Benedykt XVI mówił o tym do biskupów polskich zgromadzonych w Rzymie w 2005 r. z okazji pielgrzymki “ad limina Apostolorum”. Świadectwo wartościom chrześcijańskim – zawsze odważne i czytelne – mają dawać przede wszystkim osoby świeckie zaangażowane w życie publiczne. “Mają je głosić i bronić ich, gdy są zagrożone – zarówno w debatach gremiów politycznych, jak i w mediach”. Benedykt XVI w swojej wypowiedzi poszedł jeszcze dalej. Mówiąc o procesie integracji europejskiej, stwierdził, że powinna z niego wynikać “odważna troska o zachowanie tożsamości katolickiej i narodowej Polaków”. Papież zachęcał biskupów polskich do wspierania tej posługi laikatu. Idąc w ślady swojego poprzednika, Benedykt XVI w przesłaniu do Polaków kładzie wyraźny nacisk na świat wartości oraz na ich rolę i znaczenie w życiu jednostki i społeczeństwa. Polacy nie wypełnią oczekiwań Piotra Naszych Czasów, jeżeli nie będą strzec wartości chrześcijańskich i patriotycznych. Dlatego dawanie odważnego świadectwa tym wartościom może się okazać skutecznym działaniem na rzecz dobra wspólnego całego społeczeństwa. Nic dziwnego więc, że jakiekolwiek zagrożenie tych wartości w życiu publicznym niepokoi biskupów, duszpasterzy parafialnych i laikat katolicki.

Uczyć krytycznego spojrzenia na politykę

Zarzut “mieszania się do polityki” powinien jak najrychlej zniknąć ze sfery naszych rozmów, debat i wypowiedzi dla mediów. Na dobrą sprawę uwłacza osobom, które się nim posługują. Choćby ze względu na swoją genezę i obecnie, gdy staje się narzędziem w rozgrywkach propagandowych. Używa się go po to, żeby kogoś spostponować, ośmieszyć czy podważyć jego autorytet. Tak było przez długie lata w stosunku do Radia Maryja. Chciano, żeby ograniczyło ono swoją działalność do transmisji Mszy Świętej i odmawiania modlitwy. W warunkach młodej demokracji usiłowano je pozbawić prawa do wyrażania poglądów politycznych (!).

W Radiu Maryja jak w soczewce skupiają się najważniejsze zjawiska i problemy wynikające z prowadzonej w państwie polityki. Bogatego materiału dostarczają wykłady specjalistów (również czynnych polityków), “Rozmowy niedokończone” czy wywiady z ludźmi, którzy ze względu na swoje wykształcenie i pełnioną funkcję mają wiele do powiedzenia. Do tego należy dodać różnego rodzaju sesje naukowe, także międzynarodowe, sympozja i specjalistyczne panele. Trzeba podkreślić, że zarówno ojcowie redaktorzy, jak i osoby zaproszone do dyskusji są zawsze na bieżąco w sprawach szeroko pojętej polityki.
W Radiu w sposób konsekwentny promuje się wartości chrześcijańskie i patriotyczne. Wysoko stawiany jest zaangażowany patriotyzm. [Na ogół utożsamiany z wściekłą rusofobią – admin] Wnikliwie rozpatrywane działania propagandowe, które szkodzą dobru wspólnemu, pozwalają słuchaczom ukształtować krytyczny stosunek do polityki oraz do publicznej działalności wybranych przedstawicieli Narodu. Z dużym uznaniem należy mówić o krytycznej postawie Radia wobec poprawności politycznej, która jest formą zakłamywania rzeczywistości – historycznej i bieżącej. Pouczająca jest też ocena etyczna decyzji politycznych i wypowiedzi ludzi polityki, uczy bowiem krytycyzmu i chroni przed naiwnym przyjmowaniem wszystkiego za dobrą monetę.

Radio Maryja zapoznaje swoich słuchaczy z mechanizmami, na których oparte jest funkcjonowanie mediów. Informuje też o stosowanych w mediach technikach, które zakłamują prawdę. Znajduje to swój wyraz w manipulacji, w budowaniu mitów politycznych i w konstruowanym kamuflażu. Liczne wartości – zarówno chrześcijańskie, jak i patriotyczne – są w Polsce zagrożone i o tym Radio Maryja nie może milczeć. Tym bardziej że Jan Paweł II przestrzegał w encyklice “Centesimus annus”: “Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” (nr 46).
Należy wyrazić nadzieję, że rzeczowy dialog na temat najważniejszych spraw w państwie, budowany na fundamencie prawdy, podejmowany w imię dobra wspólnego, pozbawiony inwektyw i złośliwości, może się stać błogosławieństwem dla stron rozmawiających ze sobą i dla wszystkich Polaków.

Ks. bp Adam Lepa – biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej, doktor teologii, w latach 1989-1994 przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu, obecnie jej członek. Wybitny medioznawca, prowadzi wykłady z pedagogiki mediów w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz z pedagogiki mediów masowych w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi. Autor m.in. książek: “Świat propagandy”, “Świat manipulacji”, “Pedagogika mass mediów”, “Telewizja w rodzinie”.

Za: naszdziennik.pl

Demokracja „z wartościami” nie istnieje, księże biskupie. Demokracja, jako ustrój, w którym liczba dominuje nad rozumem, wszędzie i nieuchronnie prowadzi do zaniku jakichkolwiek wartości, a w pierwszym rzędzie chrześcijańskich. – admin

Posted in Kościół, Polityka | 5 Komentarzy »

Zbigniew Lipiński: Równanie Kudryckiej (cz. 1)

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

Czy wiesz, Czytelniku, że: 1 profesor równa się 2 doktorom, a 1 doktór 2 magistrom?

Informujemy o tym nowym “naukowym” osiągnięciu rządu Donalda Tuska. Z pewnością ten rewelacyjny wkład w rozwój polskiej matematyki zostanie nazwany “równaniem Kudryckiej” – pisze Zbigniew Lipiński w Nr 27 tygodnika „Nasza Polska” z 7 lipca 2010 r. Nie, to nie żałosny żart, ale synteza art. 9a projektu nowelizacji “Ustawy o szkolnictwie wyższym” wysmażonego w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego i Nauki, którym kieruje Barbara Kudrycka.

“Czemu nie pójść dalej: 2 licencjatów = 1 magister, 2 studentów = 1 licencjat, 2 maturzystów = 1 student itd. Konsekwentnie idąc w tym kierunku, można wyliczyć, że jednego profesora można zastąpić 256 przedszkolakami. Jest to teza równie uprawniona jak ta, że 2 doktorów dysponuje łączną wiedzą odpowiadającą wiedzy profesora” – szydzi z “równania Kudryckiej” Inicjatywa Obywatelska Instytutów PAN.

Tej nowelizacji oraz uchwalonym już przez Sejm i podpisanym przez p.o. prezydenta Bronisława Komorowskiego ustawom o nauce poświęcona była konferencja w Krakowie zorganizowana 22 czerwca 2010 r. przez Krajową Sekcję Nauki NSZZ “Solidarność” oraz Porozumienie NSZZ “Solidarność” Uczelni Krakowa w siedzibie Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podczas konferencji prowadzonej przez szefa KSN prof. Edwarda Malca zabierali głos naukowcy i reprezentanci “Solidarności” kilku uczelni naszej starej stolicy: UJ, Akademii Górniczo-Hutniczej, Uniwersytetu Ekonomicznego oraz PAN i KSN.

Nie będą się PAN-oszyć

Szkoły wyższe nie zostały jeszcze “załatwione” zapędami pożal-się-Boże reformatorskimi Kudryckiej et consortes (to dopiero przyszłość, choć niedaleka), ale Polska Akademia Nauk i pozauczelniane placówki naukowe doprowadzono do porządku (Tuskowego porządku – dodajmy). 30 kwietnia br. Sejm i Senat zakończyły prace nad ustawami dotyczącymi nauki polskiej, a to: o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, Narodowym Centrum Nauki, o instytutach badawczych, o PAN, o zasadach finansowanie nauki. Zostały one przekazane p.o. prezydentowi 4 maja. Osiem dni później naukowcy z 35 instytutów PAN wystąpili do Komorowskiego z listem otwartym, prosząc o bezpośrednią rozmowę i zawetowanie artykułu dotyczącego wynagrodzeń, które prowadzą do degradacji i tak niezwykle niskich wynagrodzeń w instytutach PAN. P.o. prezydenta nie udzielił odpowiedzi na list, uczonych nie zaprosił, a ustawy podpisał. No i słusznie, niech się jajogłowi nie PAN-oszą. “Naczalstwo łutsze znajet” – jak przekonywali urzędnicy carscy i sowieccy, a i “Ordnung muss sein”.

W tyle za Czechami i Słowenią

Słusznie również dlatego, że owi jajogłowi mówią i piszą rzeczy nieprzyjemne dla władzy (co za potworny nietakt!). Okazuje się bowiem, że zapowiedziany przez Donalda Tuska wzrost nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe do poziomu 2 proc. PKB w roku 2013 pozostał li tylko zapowiedzią. Będzie się przedstawiał “nieco” inaczej: z 0,36 proc. PKB w 2008 r. do oszałamiającego wskaźnika 0,42 w 2013 r. Tymczasem średni poziom finansowania nauki w Unii Europejskiej wynosi 1,9 proc. PKB, a dwóch krajach postkomunistycznych Czechach i Słowenii – odpowiednio 1,47 i 1,66, czyli 4,6 mniej niż u naszych południowych sąsiadów i czterokrotnie mniej niż w malutkim kraju byłej Jugosławii. Takie postawienie sprawy przez ustawodawcę ogranicza możliwość korzystania przez nasze placówki naukowe z grantów UE, nawet przy wnioskach o najwyższej randze naukowej, gdyż warunkiem uzyskania grantu unijnego jest wkład własny stanowiący 25 proc. wartości projektu. “I w ten oto sposób nasz kraj, wpłacając składkę do budżetu UE, dofinansowuje badania naukowe prowadzone w krajach znacznie od nas bogatszych” – zwracają uwagę naukowcy PAN.

A z drugiej strony podliczają oni koszty “reform” przygotowanych przez Ministerstwo. Tak więc powołanie Narodowego Centrum Nauki kosztować będzie 24,5 mln zł, konsolidacja i reorganizacja majątku PAN – 25, 7 mln zł.

“Inicjatywa” utrzymuje, że “tak wprowadzona reforma oznaczać może likwidację około połowy placówek naukowych w Polsce”, a generalnie ustawy “nie sprzyjają… poprawie sytuacji nauki w Polsce, lecz wręcz ją pogarszają”. Np. w 2010 r. Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu na całokształt działalności otrzymał 9,6 mln zł przy zatrudnieniu 198 osób, co daje średnio kwotę 4080 zł miesięcznie. Natomiast Narodowe Centrum Nauki tylko na wynagrodzenia dla pracowników (85 osób) otrzymało 8,5 mln zł, co daje średnią brutto ok. 8300 zł miesięcznie. Uczeni podkreślają, że nie dysponują danymi o wydatkach budżetowych związanych z innymi przedsięwzięciami “reformatorskimi”, takimi jak zmiany w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, działanie Komitetu Ewaluacji Jednostek Naukowych, przekształcanie, w tym prywatyzacja i likwidacja instytutów badawczych, powołanie Komitetu Polityki Naukowej. Przypuszczają, iż ten koszt rozrostu struktur biurokratycznych może okazać się o wiele wyższy niż szacowany przez Ministerstwo w 2008 r.

Mniej niż pomoc kuchenna

Dramatycznie przedstawia się, a będzie tylko gorzej, sytuacja płacowa kadry naukowej zatrudnionej w strukturach PAN. Zapewnia to art. 104 ustawy o PAN, w którym czytamy: “Zasady wynagradzania pracowników instytutów określa się w zakładowych układach zbiorowych pracy albo zakładowych regulaminach wynagradzania”. W sytuacji narastającego kryzysu oraz spadku dochodów budżetu państwa – stwierdzają członkowie “Inicjatywy” – oznacza to drastyczne obniżenie płac naukowców, i tak żenujących. Już obecnie niektórzy profesorowie otrzymują wynagrodzenie zasadnicze wysokości 2770 zł brutto (!). Dla porównania: powiatowe urzędy pracy oferują sprzątaczce 2000 zł, kasjerowi – 2500 zł, a pomocy kuchennej 2800 zł brutto. Przypominają też: “Zastanawia również nierówność w traktowaniu pracowników naukowych PAN i pracowników uczelni publicznych zatrudnionych na analogicznych stanowiskach – na uczelniach obowiązuje bowiem zróżnicowana, zależna od stopnia naukowego ponadto zawierająca mechanizm waloryzowania, siatka płac”. Chociaż i tam waloryzacji nie było od dwóch lat.

Aby jeszcze bardziej uczonych “ustawić do pionu”, ustawodawca znosi możliwość dodatkowego zatrudnienia pracowników naukowych. Zgodnie z art. 94 ustawy o PAN podjęcie dodatkowego zatrudnienia lub działalności gospodarczej przez pracowników naukowych bez zgody dyrektora instytutu grozi wypowiedzeniem pracy. Niby dyrektor może udzielić takiej zgody, ale musi on “przedstawić do wiadomości odpowiedniej rady kuratorów wydziału właściwego ze względu na specjalność naukową instytutu informację o pracownikach, o których mowa w ust. 3–6. Informacja ta jest uwzględniana przy ocenie instytutu, o której mowa w art. 28 ust. 4 pkt 1”.

Teoretycznie może to i słuszne, tyle że ustawodawca nie wniknął w powody innych zajęć pracowników nauki, a pogarszając dodatkowo ich warunki finansowe, praktycznie zabrania im dorabiać. Pamiętajmy, iż “prawo nie działa wstecz”, więc grożą procesy ze strony tych, którzy podjęli działalność gospodarczą przed wejściem w życie tego zakazu. Istnieje też problem zgodności tego zapisu z Konstytucją, która zapewnia wolność działalności gospodarczej.

Ze specsłużbami w tle

Naukowcy PAN wskazują też na inne zagrożenia wynikające z ustaw regulujących sprawy nauki. Tak więc zgodnie z art. 110 ustawy o PAN oraz art. 45 ustawy o instytutach badawczych “Stosunek pracy z mianowanym pracownikiem naukowym może być rozwiązany również z innych ważnych przyczyn po uzyskaniu zgody rady naukowej instytutu”. Pojęcie “inne ważne przyczyny” jest rozciągliwe i rozległe, ponieważ ustawodawca nie był uprzejmy ich wyłuszczyć. Komentując ten zapis, stwierdzają: “Istnieje więc poważne niebezpieczeństwo, że przepis ten będzie wykorzystywany w celu pozbycia się profesorów z różnych względów niewygodnych”. Ależ przecież o to chodzi, proszę Pań i Panów. Czy losy dra Ratajczaka nic Wam nie mówią?

Art. 24 ustawy o Narodowym Centrum Nauki głosi: “W szczególnych przypadkach Koordynator Dyscyplin, po zasięgnięciu opinii Zespołu Ekspertów, może dokonać zmian kolejności projektów badawczych na liście rankingowej. Koordynator Dyscyplin przedkłada Dyrektorowi do zatwierdzenia zmienioną listę rankingową wraz z pisemnym uzasadnieniem”. W rękach Koordynatorów Dyscyplin znajdzie się ogromna władza: to oni będą proponować wysokość środków na dany grant, oni też będą mogli zmieniać kolejność projektów badawczych na liście rankingowej. Pojęcie “w szczególnych przypadkach” jest całkowicie nieostre i pozostawia ogromne pole do nadużyć” – puentują ten zapis naukowcy PAN. A nadto zmiana kolejności na liście rankingowej może wpływać na los poszczególnych osób i całych jednostek badawczych, “ponieważ po reformie finansowanie badań odbywać się będzie niemal wyłącznie poprzez granty” – przypomina “Inicjatywa”.

Przypomnijmy też art. 39 ustawy o instytutach badawczych: “Żołnierze zawodowi oraz funkcjonariusze służb podlegających ministrowi właściwemu ds. wewnętrznych mogą zostać oddelegowani do pełnienia służby w instytucie badawczym”. Ponieważ brak doprecyzowania, że dotyczy to instytutów pracujących dla obronności i bezpieczeństwa kraju, oznacza to, że do każdego instytutu mogą być oddelegowani pracownicy służb specjalnych. Skąd my to znamy?

Na wspomnianej konferencji problematykę tę przedstawiał doc. dr Michał Kokowski z Instytutu Historii Nauki PAN. Natomiast materiały w tej sprawie oraz pytania do kandydatów na prezydenta prócz doc. Kokowskiego opracowali: prof. dr hab. Mieczysław Boguś (Instytut Parazytologii PAN), prof. dr hab. Janusz Boratyński (Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN), prof. dr hab. Andrzej Sawicki (Instytut Budownictwa Wodnego PAN), doc. dr hab. Marian Srebrny (Instytut Podstaw Informatyki PAN).

Do projektu nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym wrócę w następnym odcinku, gdzie m.in. rozwinę “równanie Kudryckiej”. Cdn.

Zbigniew Lipiński
Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” Nr 27 (766) z 7 lipca 2010 r.
graf. RWW

Posted in Kultura | 10 Komentarzy »

Antysemityzm w Polsce po Oświęcimiu

Posted by Marucha w dniu 2010-07-10 (Sobota)

James R. Thompson
http://catholicinsight.com/online/reviews/books/article_750.shtml
(Z angielskiego tłumaczył: Longinus Felix Smyrgalla))

Recenzja książki Jana Tomasza Grossa Fear: Anti-Semitism in Poland after Auschwitz

Prof. Gross rozpoczyna swoje argumenty następująca deklaracją dotyczącą metodologii jaka przyjął:
“Natura uprzedzenia polega na nieuzasadnionym uogólnieniu, natomiast zrozumienie opiera się na starannym wyeliminowaniu dwuznaczności i wyjaśnieniu różnic. Mamy do czynienia z dwoma przeciwstawnymi doświadczeniami umysłowymi. Jedno probuje wyeliminować uprzedzenie poprzez testowanie hipotez (tzn. sprawdza rożne alternatywne wyjaśnienia, eliminuje fałszywe dedukcje lub tezy nie poparte wystarczającymi dowodami), drugie przyjmuje dyskurs, w którym tkwi już przesłanka zaakceptowanego uprzedzenia.”

Pierwsze stwierdzenie to zwykły banał, zaś drugie pozbawia nas powszechnie uznanych w świecie akademickim metod sprawdzania hipotez środkami znanymi od czasów powstania logiki Arystotelesa. Ktoś może zapytać, co złego tkwi w sprawdzaniu hipotezy, która mówi, że w Polsce jest pełno antysemityzmu? Tradycyjnie, historycy i prawnicy gromadzą fakty, na podstawie których mogą następnie obalić lub potwierdzić hipotezę.

Wprawdzie Gross początkowo deklaruje, że powyższa hipoteza jest nieprawidłowo sformułowana, ale później nie akceptuje żadnego argumentu, który potwierdzałby, że jest fałszywa. Ta metoda obciążania czytelnika obowiązkiem udowodnienia poprzednich wniosków nie daje szans na obalenie fałszywych założeń poprzez przytoczenie przeciwnych dowodów. Zastosowanie tej metody w badaniach historycznych umożliwia dowolne manipulowanie historia oraz wyciąganie absurdalnych wniosków, które są następnie promowane przez media i staja sie później częścią akceptowanej powszechnie wersji historii.

Sposób argumentacji Grossa posiada postmodernistyczny charakter, czyli nie jest oparty o badanie dowodów lub wyciąganie wniosków na zasadzie dedukcji. Gross nazywa to “historią analityczną”:
“To co tutaj przedstawiam, nie jest historią diachroniczną, ale analityczną. Poruszam się w przód i w tył w czasie w różnych aspektach zdarzeń, aby zrozumieć zjawisko antysemityzmu w powojennej Polsce”.

W taki sposób osiąga on to, co sobie założył. Uznaje za prawdziwe wszystkie zeznania komunistycznych urzędników, anonimowych osób cytowanych z “dokumentów” filmowanych w czasie 50-letniej okupacji sowieckiej, zeznania gapiów; wszystko, co potwierdza przyjętą przez niego tezę. Natomiast celowo pomija wszystkie dowody, które podważałyby jego twierdzenie.

Podobnie jak to ma miejsce w innych przypadkach pisania historii od nowa, konkluzje autora są wątpliwe. Dotyczy to całej książki. Na stronie 164 znajduje sie podsumowanie:
“Umysłowa i emocjonalna mgła, okrywająca to opowiadanie, może się nieco rozwiać dopiero kiedy zrozumiemy, że ocaleni Żydzi stali się celem strasznej masakry, ponieważ byli ofiarami swoich sąsiadów od stuleci a szczególnie w czasie nazistowskiej okupacji. Epizody zbiorowej przemocy, które z dalszej perspektywy wydaja się być przypadkowe, po bliższym zbadaniu okazują się być bogate semantycznie. Praktycznie, każdy moment ma znaczenie, gdyż ludzie ciągle porozumiewają się i komentują to, co robią.”

Parafrazując argumenty Jana Grossa można powiedzieć, że katolicka Polska jest ciągle rezerwuarem wspieranego przez Kościół antysemityzmu. Po wojnie ten rezerwuar był pełen łatwopalnej mieszanki, która mogła wybuchnąć z powodu jakiejkolwiek iskry, Kiedy już eksplodowała, mogła rozprzestrzenić się na całą społeczność, pociągając za sobą nieobliczalne skutki. Przypadkowo, czy umyślnie, książka profesora Jana Grossa koresponduje z pewnym politycznym projektem.

Żydzi żądają restytucji od Polski

Oto jak wygląda polityczne tło opowiadania Grossa. Wprawdzie Polacy nie mieli swojego Quislinga i nazistowscy oraz komunistyczni okupanci dokonali sami całego rabunku, ale biorąc pod uwagę fakt, że Polacy nie uratowali Żydów przed Niemcami i nie ochronili ich własności, grzechy dziadków sprawiają, że współczesne ubogie państwo polskie musi wypłacić olbrzymie odszkodowania indywidualnym Żydom oraz organizacjom żydowskim, reprezentującym interesy ofiar Holocaustu. [Naszym zdaniem olbrzymie „odszkodowania” są już od dość dawna wypłacane. Ogromne długi, jakie zaciągnęła Polska, musiały na coś pójść – a jakoś nie widać, żeby robiono wielkie inwestycje, budowano nowe ośrodki przemysłowe itp. Poza tym nie rozumiemy, dlaczego obowiązkiem całego świata ma być ratowanie właśnie Żydów. – admin]

Roszczenia tych organizacji są tak wielkie, ze przekraczają możliwości płatnicze Polski. Dwudziestu przedstawicieli tych organizacji przybyło do Warszawy 27 lutego 2007r., aby wywrzeć presję na rząd polski, aby wypłacił dziesiątki miliardów restytucji. Organizacje żydowskie zdają sobie sprawę z tego, że w następnych kilkunastu latach Polska otrzyma od Unii Europejskiej dziesiątki miliardów dolarów dla usprawnienia polskiej infrastruktury, zaniedbywanej przez długie lata. Wspomniane organizacje myślą o lepszym wykorzystaniu tych pieniędzy. [Zdaniem admina owe szczodre zapomogi ze strony Unii nie pokryją nawet części potwornych strat, jakie Polska poniosła w procesie „dopasowywania się do europejskich standardów”, a który to proces polegał głównie na totalnym zniszczeniu polskiego przemysłu.]

Trzy pogromy

Dla uzasadnienia swoich wniosków Gross omawia trzy pogromy, które miały miejsce w okupowanej przez sowietów Polsce: 12 czerwca 1945r. w Rzeszowie, gdzie nikogo nie zabito, 11 sierpnia 1945r. w Krakowie gdzie miało zginać 2-5 osób oraz 4 lipca 1946r. w Kielcach, gdzie zginęło 42 ludzi. Według szacunków Grossa w okresie powojennym w Polsce zginęło od 500 do 1500 Żydów. [Liczbę tę warto by porównać z liczbą Polaków, zamordowanych przez żydowskie UB po II wojnie. – admin]

Kiedy rozpatrujemy pogromy z perspektywy historycznej, dane statystyczne nie dają podstaw do twierdzenia, ze Polacy organizowali jakieś “czystki etniczne.” W czasie powstania Bohdana Chmielnickiego w 1648r. kozacy zabili około 100 tys. ukraińskich Żydów. W latach 1939-45r. reżim nazistowski uśmiercił około 6 mln Żydów z całej Europy.
Okres tuż po II wojnie światowej był bardzo trudny dla Polski. Tylko w jednej akcji NKWD w Suwałkach (12-25 lipca 1945r.) zginęło 600-800 polskich katolików (za Rzeczpospolita z 9 lipca 2005). 500 Żydów zabitych na 250 tys żyjących w Polsce w latach 1945-48 (wg Grossa str. 258) nie odbiega od stosunku zamordowanych katolików do całej populacji w tym samym czasie. W kraju, który w 1945 roku walczył przeciwko zakuciu w komunistyczne kajdany, zrozumiała byłaby nawet relacja 1 zabity na 500 obywateli.

Gross koncentruje się na pogromie w Kielcach, gdzie miało zginąć 42 Żydów. Od początku występowały dwie odmienne wersje wydarzeń: komunistycznych władz i biskupów katolickich. Komunistyczny rząd Bieruta i Bermana twierdził, ze pogrom był rezultatem ataku AK i NSZ (organizacji lojalnych w stosunku do rządu polskiego przebywającego w Londynie). Władza komunistyczna włożyła olbrzymi wysiłek w to, aby uzyskać dowody, które popierałyby jej oskarżenia, włączając torturowanie setek obywateli. Jednakże dzisiaj nikt poważnie nie traktuje stanowiska Bieruta.

Zdaniem katolickiego episkopatu, kielecki pogrom był prowokacja władz komunistycznych, które planowały go od dawna. 30 lipca miał się odbyć plebiscyt, w którym hasło “3 x TAK” oznaczało uprawomocnienie sowieckiej władzy w Polsce. Władze komunistyczne potrzebowały jakiegoś incydentu ( 4 lipca Amerykanie obchodzą swoje narodowe święto), który odwróciłby uwagę Zachodu od faktu formalnego zlikwidowania demokracji w Polsce.
W czasie pogromu przy ul Planty 7 wielu Żydów zostało zabitych strzałem z karabinu. Tymczasem, poza wojskiem i służbą bezpieczeństwa, jedynie organizacje żydowskie miały pozwolenie na noszenie broni. (Polak katolik, przy którym znaleziono by bron, był natychmiast rozstrzeliwany). Niestety, Gross ignoruje ten niewygodny fakt

Kiedy pięciu polskich księży próbowało dostać się na miejsce pogromu, zostali zatrzymani przez kordon policji, która pojawiła się natychmiast [! – admin] w tym miejscu (Kielce, July 4, 1946: Background, Context and Events, Toronto: Polish Educational Foundation, 1996). Oczywiście, cala cywilna administracja znajdowała się pod kontrola władz komunistycznych w Warszawie, które były na bieżąco o wszystkim informowane. Całe to zdarzenie robiło wrażenie wyreżyserowanego w złym czasie. Wkrótce pojawił się oddział NKWD, według wcześniej wydanego rozkazu, z zadaniem unieszkodliwienia mającego sią tam znajdować żądnego krwi tłumu Polaków, ale na miejscu nie zastano żadnego tłumu.

Dla poparcia stanowiska biskupów można przedstawić wiele innych dowodów cui bono. Gross jest oburzony faktem, ze biskupi nie potępili tego zdarzenia, czego domagały się władze komunistyczne. Nie poparli stanowiska komunistycznego rządu, który oskarżył o pogrom siły antykomunistyczne. Biskup Kaczmarek, który prezentował stanowisko biskupów, drogo zapłacił za swoja postawę. W wiezieniu torturowano go przez wiele miesięcy (wybito mu wszystkie zęby) i komunistyczny sad wydal na niego wyrok długoletniego wiezienia za szpiegowanie na rzecz USA [Z wielkim aplauzem m.in. „katolika” Tadeusza Mazowieckiego – admin]. Gross przemilczał i ten fakt. Gross traktuje kieleckie UB tak, jakby to był Scotland Yard pod kierownictwem inspektora Jane Tennyson, a nie organizacja w rekach okrutnych i zdyscyplinowanych aparatczyków. Zapomina, ze Kielce znajdowały się pod obca okupacja od września 1939r.

Zasada Pareto

Obydwa stanowiska, zarówno władz, jak i biskupów, są zgodne co do jednego, a mianowicie, że morderstwo przy ul. Planty 7 było zaplanowane i kierowane przez kogoś i nie miało charakteru spontanicznej reakcji tłumu. Potwierdza to tzw. zasadę Pareto, według której katastrofa jakiegoś systemu następuje raczej w rezultacie jednej lub kilku określonych przyczyn, niż jest rezultatem ogólnej choroby systemu. Mordowanie Polaków, Cyganów lub Żydów w czasie Holocaustu przez nazistów było zaplanowane i zorganizowane. Od rabunku w czasie Kristallnacht do gazowania w Auschwitz-Birkenau, przemoc i zabijanie było zaplanowane i kierowane. Gross podważa punkt widzenia biskupów, ale równocześnie nie przyjmuje opinii władz. Rozwija raczej stanowisko rządowe, rewidując je. (Fear, str. 163).

Uważam, ze używanie określeń pogrom lub prowokacja na określenie takiej zbiorowej reakcji, jaka miała miejsce w Kielcach jest mylące. Zaliczają one bowiem to zjawisko do “zachowania tłumu,” przypisując je wyłącznie grupie sfrustrowanych malkontentów, często manipulowanych przez pozbawionych skrupułów rządowych agentów, w celu odwrócenia uwagi od narastających konfliktów społecznych. Jednakże 4 lipca 1946 nie mamy do czynienia z niespodziewanym buntem lumpenproletariatu. Raczej była to grupa zwykłych ludzi, działających z rozmysłem i bez zahamowań.

Według Grossa, morderstwo w Kielcach wynikło z ogólnego ducha antysemityzmu, który prowadził do spontanicznego wybuchu zgromadzonych jednostek. Gross stawia na głowie zasadę Pareto, przypisując wydarzenia w Kielcach ogólnej chorobie polskiego katolickiego społeczeństwa. Zdaniem Grossa, jest to permanentny problem wynikający z polskiego katolicyzmu.

Żydzi w sowieckim aparacie bezpieczeństwa

Argumentując na rzecz stałego zjawiska antysemityzmu w Polsce, Gross następnie poświęca kilka rozdziałów temu, aby udowodnić swoją drugą konkluzją, a mianowicie, że polski antysemityzm nie miał nic wspólnego z kolaboracja polskich Żydów z sowietami. Wprawdzie Gross nawet tego nie wspomina, ale warto tutaj czytelnikowi zacytować opinie prof. Andrzeja Paczkowskiego, byłego dyrektora IPN, że Żydzi w najwyższych władzach aparatu bezpieczeństwa, kontrolowanego przez sowietów stanowili około 30% (A.Paczkowski, Żydzi w UB próba weryfikacji stereotypu w“Komunizm, ideologia ,system, ludzie, PAN, Warszawa 2001, str. 197)  [Naszym zdaniem liczba 30% jest zaniżona. – admin]

W roku 1945 w Polsce było około 25 mln katolickiej ludności i około 250 tys Żydów. Prosta arytmetyka pokazuje, że proporcja Żydów, którzy wstąpili do UB była 42 razy większa, niż katolików. Gross tego nie kwestionuje, ale daje intrygujące wyjaśnienie, dlaczego tak było (Fear, str. 227). Wynikało to, jego zdaniem, z braku wykwalifikowanych kadr. Nowa administracja angażowała kogo popadło i zwykłym przypadkiem była nadreprezentacja Żydów w aparacie bezpieczeństwa. Innymi słowy, olbrzymia nadreprezentacja Żydów w UB w porównaniu z katolikami wynikała ze stosunkowo większej kompetencji Żydów. Ta konkurencyjna przewaga Żydów musiała być wiec znaczna, jak wskazuje na to stosunek 42:1. Gross w swojej analizie nie bierze pod uwagę faktu, ze polski katolik wstępujący do UB był traktowany przez społeczeństwo jako zdrajca i mógł być ekskomunikowany przez Kościół. [Łza się w oku kręci na wspomnienie ówczesnego społeczeństwa i Kościoła. Dziś Kościół nie tylko nie ekskomunikuje, ale jeszcze urządza katolickie pogrzeby różnym „świętej pamięci” szumowinom, a „społeczeństwo” akceptuje nawet pijaństwo na grobach ofiar II Wojny albo sikanie na Grób Nieznanego Żołnierza – admin]. Zdaniem Grossa, mniejszy proporcjonalnie udział Polaków w UB wynikał z ich mniejszej kompetencji. [Znów ta żydowska arogancja i przeświadczenie o własnej wyższości – admin]

Inwazja Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r. zakończyła się nie sprowokowanym podziałem kraju. Oczywiste jest, że Polacy nie byli zadowoleni z sowieckiej okupacji, ale niektórzy mogą sadzić, że okupacja rosyjska [sowiecka! – admin] była łagodniejsza,  niż niemiecka. W jednej ze swoich książek, napisanych w czasach przedmodernistycznych (Revolution from Abroad, Princeton Univ. Press, str. 229) Gross wykazuje na podstawie starannie skompletowanych dowodów, że jest to błędne. Według ostrożnych szacunków, sowieci zabili lub doprowadzili do śmierci cztery do pięciu razy więcej ludzi niż naziści [Niemcy – admin]; przy tym populacja pod okupacja sowiecka była dwa razy mniejsza, niż pod okupacją niemiecką. Estymacja powyższa dotyczy pierwszych dwóch lat wojny, zanim zaczęło się masowe ludobójstwo Żydów.

Sowiecki terror

Gross wykazuje, że dla polskich katolików sowieci byli znacznie gorsi, niż naziści. Zasadniczo, warstwy wykształcone (lekarze, prawnicy, nauczyciele, inżynierowie itd.) oraz indywidualni rolnicy, którzy mieli trochę więcej ziemi, byli od razu zgładzeni lub gromadzeni w więzieniach, skąd byli wysyłani do obozów niewolniczej pracy na Syberii lub w Azji Środkowej. Straszliwe warunki, jakie tam panowały, były nawet gorsze, niż w nazistowskich obozach koncentracyjnych. Np. w wiezieniu we Lwowie w celi o powierzchni 11,5 m2 upchano 28 ludzi. Więźniowie musieli się załatwiać na podłogę.

Żydzi witali sowieckich agresorów

Jaka była sytuacja Żydów na terenach okupowanych przez sowietów i jaki był ich stosunek do okupantów? Gross pisze (Revolution, str.32):  “Polacy i Ukraińcy opisywali te wydarzenia z gryzącą ironia, a Żydzi temu nie zaprzeczali, że witali Armię Radziecką z radością [Podobnie, jak wojska niemieckie w zachodniej Polsce – admin]. Młodzież żydowska spędzała dni i noce z żołnierzami radzieckimi; powszechny entuzjazm towarzyszył wkraczającym Rosjanom [Bolszewikom – admin]; również Rosjanie darzyli Żydów zaufaniem.

W innym miejscu Gross cytuje Celinę Konińska (Revolution, str. 34):   “Trudno znaleźć odpowiednie słowa na wyrażenie naszych uczuć –  to oczekiwanie i to szczęście. Zastanawialiśmy się, jak wyrazić nasza ogromna radość: rzucać kwiaty, śpiewać, organizować pochody? Myślę, że tak będą się radować Żydzi, kiedy zjawi się ich Mesjasz.”

Przypominam, że tak ciepło witano sowietów we wrześniu 1939r. we wschodniej Polsce w czasie, kiedy w pobliżu nie było żadnych Niemców. Żydzi cieszyli się z okupacji wschodniej Polski przez Rosjan. Dla polskich katolików była to zdrada; analogicznie odbierano gorące przyjęcie, jakie wkraczającym Niemcom zgotowali folksdojcze [i Żydzi – admin] w zachodniej Polsce.

Nie można podważyć faktu, że na polskich terenach okupowanych przez Niemców, gdzie sytuacja Żydów była gorsza niż katolików, wiele rodzin polskich ukrywało Zydow przed nazistami. Dane liczbowe zebrane w muzeum Yad Vashem pokazują, że Polacy znajdowali się na pierwszym miejscu wśród chrześcijan ratujących Żydów przed nazistami, narażając życie swoje i swoich rodzin. Powinniśmy wiec zadać pytanie: Czy Żydzi wykorzystali swoje wpływy i uprzywilejowaną sytuację na polskich terenach okupowanych przez sowietów, aby ratować Polaków katolików przed NKWD?  Przykro mi to powiedzieć, ale nie mogłem znaleźć żadnego takiego przypadku [Nie mogła go znaleźć również córka zakatowanego przez żydowskie UB generała Fieldorfa, choć nawet zaoferowała nagrodę – admin].

Egzekucje Polaków katolików przez sowietów

Według szacunków J.Grossa (Revolution,str.194) do dnia 22 czerwca 1941 r., czyli do czasu zerwania układu ze Stalinem przez Hitlera, około 1,25 mln ludzi zostało wywiezionych ze wschodnich terenów Polski w głąb ZSRR. Straszliwe wiezienia NKWD służyły jako miejsca, gdzie Polacy oczekiwali na egzekucje lub na transport do Gułagu. W czasie zaatakowania ZSRR przez Niemcy NKWD zgładziło lub wywiozło na wschód 150 tys więźniów. W wiezieniu Brygidki we Lwowie w dniu 22 czerwca 1941 r. NKWD wymordowało prawie wszystkich z 13 tys. przebywających tam więźniów. (Revolution, str.179). Gross nie mówi w tym przypadku o pogromie, tylko o “masakrze”.

Po wejsciu armii niemieckiej na tereny wschodniej Polski, naziści zachęcali Polakow do działań antysemickich, włączając w to pogromy. Nie odnieśli jednak w tym sukcesów. Polacy katolicy nie chcieli uczestniczyć w nazistowskich mordach. Polskie podziemie karało nawet śmiercią za wydawanie Żydów nazistom.

Po szybkim wycofaniu się Armii Radzieckiej, zanim władzę nad wschodnimi terenami Polski przejęli Niemcy, polskie podziemie wykonało wiele wyroków śmierci na kolaborantach, wśród których było wielu Żydów. Przykładem może być miejscowość Szczuczyn, gdzie znajdowały się cztery więzienia NKWD. Gross traktuje to wykonanie wyroków śmierci jako przykład polskiego antysemityzmu. Powinien się wiec zastanowić dlaczego w takim razie na terenie zachodniej Polski, okupowanej przez Niemców, Polacy nie organizowali pogromów.

Oskarżenia Grossa są fałszywe, a żądania finansowe poniżające

Jak wspomniałem na początku, prof. Gross gardzi danymi empirycznymi i logiką Arystotelesa, aby udowodnić swoje racje. Dla wszystkich, którzy wierzą w logiczne wnioski oparte na faktach, tezy Grossa nie wytrzymują krytyki. Poza tym trudno zaakceptować traktowanie katolickiej Polski, która przez pól wieku była ofiarą brutalnej przemocy w taki sposób, jakby sama była katem. Podobnie, jak nie można się zgodzić z oskarżaniem katolicyzmu, wiary, która pomogła przetrwać Polakom 50-letni ucisk, o rzekome zrodlo antysemityzmu. Nie ma wątpliwości, że Grossowi towarzyszy cały chór Żydów, którzy w czasie wojny utracili swoje majątki w Polsce i którzy żądają, aby Polacy za to zapłacili. Nie ma dla nich znaczenia, że w Polsce może być niedostatek, kasa pusta lub nawet ludzie mogą głodować.

Według Teresy Bochwic (Rzeczpospolita, 3 sierpnia, 2002) dwóch na trzech obecnych obywateli polskich lub ich potomków utraciło swoje domy w rezultacie II wojny światowej lub wydarzeń, które nastąpiły po niej. Organa bezpieczeństwa państwowego, kierowane przez Jakuba Bermana i sowieckie NKWD są odpowiedzialne za śmierć miliona polskich katolików. Do kogo maja się Polacy zwrócić o wyrównanie krzywd, jakie ich spotkały? Polacy po prostu chcą, aby zostawiono ich w spokoju, aby poniechano quasi-legalnych ataków ze strony tych, którzy chcieliby ich uciskać na zawsze.

Polacy ponieśli najwyższe straty w czasie II wojny światowej w stosunku do liczby ludności  (17% populacji). W wojnie przeciwko Hitlerowi Polska zajęła czwarte miejsce po ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii pod względem udziału żołnierzy. Polskie podziemie wykonało największą liczbę ataków przeciwko nazistom w porównaniu z innymi okupowanymi krajami i ucierpiało największe represje. W Polsce nie było rządu w stylu Quislinga lub Petaina. Kolaboracja z nazistami wystepowała rzadko i była karana śmiercią przez władze podziemne. Polacy stanowią najliczniejszą grupe wśród “sprawiedliwych chrześcijan” odnotowanych przez Yad Vashem.

Dalsze prześladowanie tego narodu, który tak długo cierpiał, spowodowane jest chyba czymś więcej, niż tylko postmodernistycznymi zasadami.

James R. Thompson wykłada na Uniwersytecie Rice w Houston w Teksasie.

Powyższy artykuł został przedrukowany z The Chesterton Review, Special Polish Issue, Spring-Summer 2007.

Od admina:
Takie, a nie inne zachowania Żydów, których przykładem może być „historyk” Jan Tomas Gross, prof. Cała, czy redaktor Michnik, wynikają po prostu z nikczemnego żydowskiego charakteru narodowego, manifestującego się (vide choćby Stary Testament i opisy mordów na innych ludach) od samych początków ich zaistnienia na scenie historii aż po nasze czasy. Nie jest im znane ani poczucie wdzięczności wobec nie-Żydów, ani pojęcie prawdy.

Tekst artykułu został mozolnie przerobiony na język polski, tzn. uwzględniający istnienie dziwacznych znaków ą, ę, ć, ł itd.

Posted in Historia, Me(r)dia | 5 Komentarzy »