Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Grunwaldzka tradycja i jej prześmiewcy

Posted by Marucha w dniu 2010-07-15 (Czwartek)

Jest to chyba najbardziej żywotna polska tradycja historyczna, pomimo tak odległej daty tej średniowiecznej bitwy. W różnych okresach naszej historii po 1795 roku Grunwald pojawiał się jako inspiracja dla poetów i pisarzy, polityków i moralistów.

Grunwald wprowadził do świadomości powszechnej Henryk Sienkiewicz powieścią „Krzyżacy”. Potem były wielkie uroczystości w Krakowie w 1910 i odsłonięcie pomnika Władysława Jagiełły ufundowanego przez Ignacego Jana Paderewskiego. Wtedy też tradycja grunwaldzka nabrała znaczenia nie tylko czysto polskiego, ale i międzynarodowego. Echa krakowskich obchodów odbiły się szerokim echem w Pradze, Belgradzie i Moskwie. Stała się, w obliczu narastającej atmosfery wojny powszechnej, i narastających nastrojów antyniemieckich – tradycją podchwyconą przez narody słowiańskie. Tradycję tę umiejętnie wykorzystywał obóz Narodowej Demokracji z Romanem Dmowskim na czele, obca była zaś od samego początku obozowi Józefa Piłsudskiego (po dziś dzień zresztą).

Nie przypadkiem w słynnej odezwie Wielkiego Księcia Mikołaja Mikołajewicza do Polaków z sierpnia 1914 roku pojawił się fragment o mieczu grunwaldzkim, który jeszcze nie zardzewiał. Co prawda tekst manifest pisał hr. Zygmunt Wielopolski, mający wpływy na dworze cara Mikołaja II, ale jest pewne, że spora część Rosjan wiedziała już wtedy o co chodzi. Historycy rosyjscy zaczęli pisać o Grunwaldzie wyolbrzymiając rolę wojsk ruskich (m.in. słynne pułki smoleńskie), ale bardziej znacząca była polityczna rola tradycji grunwaldzkiej – Słowiańszczyzna przeciwko Niemcom. Nic więc dziwnego, że Hindenburg po pokonaniu w Prusach Wschodnich dwóch armii rosyjskich uznał to za rewanż za Grunwald (tzw. bitwa pod Tannenbergiem). Wielkie mauzoleum Hindenburga zbudowane na polu bitwy w czasach hitlerowskich miało symboliczne oznaczać triumf Germanów nad Słowianami.

Ale przyszedł rok 1945 i karta się odwróciła. Sięgnięto ponownie do tradycji grunwaldzkiej. Tym razem dokonali tego komuniści z PPR i władze nowego państwa, zwanego potem PRL. Krzyż Grunwaldu nadano partyzantom Gwardii i Armii Ludowej a potem Wojska Polskiego na Wschodzie (zlikwidowany na fali tzw. „dekomunizacji” w 1992 r.). Słynny plakat z 1945 roku pokazywał podziurawione hełmy rycerza zakonnego i hitlerowskiego i stojące na nich niczym sępy wrony.

Przez cały okres PRL Grunwald był istotnym elementem ideologii. Dzisiaj jest to wyśmiewane przez róże środowiska, nieraz z pozoru sobie obce – bo na czele „wyśmiewaczy” kroczy „Gazeta Wyborcza” a za nimi ochoczo dreptają młodzi geniusze historyczni zbliżeni do PiS-u. To zwykły nihilizm, przy czym w przypadku „GW” to nienawiść kultywowana przez to środowisko od lat 60., kiedy w jego ocenie Polska stała się państwem „endeckim”, a w przypadku młodych nawiedzonych antykomunistów to przejaw głupoty i intelektualnego prostactwa.

Sam fakt sięgnięcia przez niby komunistyczne państwo do tradycji bynajmniej nie komunistycznej powinien być raczej okazją do pochwał. Po drugie, w ogóle nie bierze się pod uwagę kontekstu czasu – a był to czas, kiedy RFN zwyczajnie nie uznawała naszej granicy na Odrze i Nysie, był to czas, kiedy Chruszczow puszczał oko do Niemców, dając im do zrozumienia, że może zgodzić się na zjednoczenie, jak podejrzewał Władysław Gomułka – kosztem Polski. Był to czas, kiedy układy poczdamskie na Zachodzie interpretowano wcale nie po naszej myśli. W takiej sytuacji tradycja grunwaldzka była elementem gry politycznej i propagandowej ówczesnej Polski, dodajmy – w tej konkretnej sprawie popieranej przez gros emigracji politycznej. Dlatego też te „śmichy i chichy”, jakie słyszymy z wielu stron na ten temat kompromitują tych, którzy to czynią.

„Gazeta Wybiorcza” robi tylko jeden wyjątek, jakże charakterystyczny – wyjątek dla Aleksandra Forda, reżysera filmu „Krzyżacy” (1960). Film się broni po dziś dzień – obwieszcza „GW”. Dlaczego? Bo Ford naprawdę nazywał się Mosze Liwszyc, a więc nie mógł nakręcić „endeckiego” gniota. Rozgrzesza się mimo jednoznacznie propagandowego wydźwięku filmu – Ford (Liwszyc) zaostrzył antyniemiecką wymowę filmu w stosunku do sienkiewiczowskiego pierwowzoru.

Dzisiaj z kolei pojawiają się „wielcy uczeni” przekonujący nas jaki to ten Zakon był cywilizowany i właściwie nie wiadomo, po co z nim wojowaliśmy. Owszem, Zakon był wspaniale zorganizowanym państwem, jego zamki budzą po dziś dzień podziw, ale co z tego? Państwo to powstało kosztem polskich ziem, odcięło nas od Bałtyku, stanęło na drodze do wielkości państwa polskiego. I dlatego ta wojna była nieuchronna. Zakon musiał był pokonany, bo takie były reguły ówczesnej geopolityki. Biadolenie o tym, że mamy na ten temat szowinistyczne, archaiczne poglądy i posługujemy się stereotypami – są czystym prezentyzmem i salonowym ględzeniem.

Owszem, obecnie tradycja grunwaldzka pełni inną role niż kiedyś. Niemcy nie są już Zakonem Krzyżackim, nie musimy mobilizować się do obrony granicy zachodniej, ale pewne wątki są warte kultywowania. Grunwald to był wielki triumf państw słowiańskich, bo tak naprawdę Litwa była wówczas państwem słowiańskim – elity litewskie nie rozmawiały ze sobą po litewsku (Jagiełło prawdopodobnie nie znał litewskiego), tylko po rusku, językiem pisanym był wyłącznie ruski, w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego 90 proc. ludności stanowili Słowianie. Pod Grunwaldem tak naprawdę walczyła armia litewsko-ruska a nie litewska. Jak obliczył prof. Stefan M. Kuczyński („Wielka wojna z Zakonem Krzyżackim 1409-1411) połowa armii litewskiej to było rycerstwo ruskie. Dlatego rocznice tej bitwy powinny być obchodzone także w obecności przedstawienie Rosji, Ukrainy i Białorusi. Powinna być jednym z elementów wschodnioeuropejskiej tożsamości historycznej, tym bardziej, że nie musi obecnie być wymierzona przeciwko komukolwiek.

Jan Engelgard, Nowa Myśl Polska

Komentarzy 6 do “Grunwaldzka tradycja i jej prześmiewcy”

  1. Górecki said

    Odwazna a przynajmniej zniuansowana analiza – oby takich wiecej !

  2. Fascjol said

    Można i tak.Zapomniano jednak o chorągwiach żydowskich.Jak zmienia się polską historię w zależności od tzw .trendów widać na przykładzie II wojny światowej.Praktycznie czwarta armia koalicji antyniemieckiej walcząca na wszystkich frontach w historii tej wojny nie istniała. Właściwie licząc wojsko polskie idące za wschodu to trzecia sila koalicji.W przpadku Grunwaldu zaczyna być podobnie.Prawda ze walczyły wszelkie ościenne siły którym krzżacy zaszli za skórę, jedna pod przewodem i organizacją Polski i Polskiego króla.W Nowogródku zbierające się polskie rycerstwo wybudowało w tym czasie kościół a nie cerkiew. Dlatego nie pomniejszajcie proszę roli naszego Narodu w historii.Gdyby nie pomoc naszych sąsiadów bylibyśmy liczącym się państwem w Europie a nie plątającym się na końcu z trzydziestoma milionami wykorzystywanych nad wszelką miarę obywateli,

  3. gość said

    piękna inicjatywa na piękną rocznicę, szkoda że policja ich złapała…

    http://polskalokalna.pl/wiadomosci/opolskie/opole/news/zamalowywali-tablice-z-nazwami-miejscowosci,1506788,3329

  4. Do 3 — „policja ich zlapala”
    A dlaczego oni polskie napisy na mundurach nosza ? Albo tez dwujezycznie . Po polsku Policja , niemieckiego jezyka nie znam , od Rodzicow wspomnien wojennych z germanii , to hitlerowska policja na mundurach nosila hakenkrojce , to byli ZLOCZYNCY . Ci co chca hitlerowskich napisow , pragna konfliktu . Czy o to idzie z Dolnego Slaska stroze prawa .

  5. Jeszcze do 3 i 4 — „policja ich zlapala”
    Mordercow swojego przelozonego Gen. Papaly , od wielu juz lat , nie umiecie zlapac . To sprawa HONORU byc powinna . Malarzy , zlomiarzy , kur i kaczek zlodzieji . Fajnie i z takimi bezpieczniej . A HONOR , WSTYD , AMBICJA ZAWODOWA . E…..taam !!!!

  6. Przeclaw said

    „srodowisko wybiorczej” /choc Wymiotna jeszcze wtedy nie istniala, ale istnieli oni/ juz w r.1960 bylo tak samo przesmiewcze wobec zwyciestwa pod Grunwaldem, jak jest teraz. Dlaczego, przeciez krzyzacy to w linii prostej poprzednicy tych samych co pakowali ich do gas-kamer po Auschwitzach i Dachauach, a krzyzacy reprezentowali ten sam fason pychy i pogardy jak ich nastepcy dowodzeni przez Fuehrera?
    De gustibus non disputandi est.

    A Ford? Choc nazywal sie poprzednio Liwszyc, to najwyrazniej nie poczuwal sie do wspolnoty z nimi, czy moze dlatego dobral sobie nazwisko Henry Forda?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: