Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Lipiec 30th, 2010

Rafał Gawroński pierwszym oficjalnym wieźniem politycznym IV RP

Posted by Marucha w dniu 2010-07-30 (Piątek)

Rafał Gawroński pierwszym oficjalnym więźniem politycznym IV RP – aresztowany z drewnianymi krzyżami naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego!

Jak podają nasi informatorzy, jeden z najgorliwszych obrońców krzyża, dziennikarz polonijny Rafał Gawroński, został wczoraj aresztowany naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego w momencie gdy trzymał drewniane krzyże w ręku.

„Podjechały trzy patrole – policja, WSW, BOR” mówi nasz informator – i go aresztowały rzekomo z paragrafu 212 (o pomówienie).

Dziennikarz został przewieziony do aresztu na ul. Wilczą, a następnie gdzieś wywieziony. Rafał Gawroński w ciągu ostatniego miesiąca był także reporterem niezależnego programu internetowego 11 Minut, w którym w dwóch odcinkach ostro krytykował planowane usunięcie krzyża spod Pałacu Prezydenckiego. Jak sam twierdził, od dłuższego czasu był „na oku służb” – z uwagi na swoją krytyczną postawę wobec rządów PO oraz rodzącego się totalitaryzmy. 15 lipca w trakcie realizacji filmu o historii krzyża w Polsce został na chodniku spisany przez pracownika BOR, który nie podał żadnego powodu poza tym, że to „z uwagi na bezpieczeństwo”.

Widzimy więc na własnych oczach jak z dnia na dzień Polska staje się państwem totalitarnym, gdzie zamyka się ludzi za ich postawę ideologiczną i wypowiadane poglądy.

Jeśli w ciągu najbliższych kilku – kilkunastu godzin nie podamy nowych informacji, będzie to znaczyło, że również autor niniejszego bloga, Marek Podlecki został aresztowany.

Zobacz reportaże:
Wojna o Krzyż – część 1
Wojna o Krzyż – część 2

Za http://monitorpolski.wordpress.com/2010/07/30/rafal-gawronski-pierwszym-oficjalnym-wiezniem-politycznym-iv-rp-aresztowany-z-drewnianymi-krzyzami-naprzeciwko-palacu-prezydenckiego/

Posted in Polityka | 22 Komentarze »

“Problemem endecji po 1989 r. była słabość intelektualna”

Posted by Marucha w dniu 2010-07-30 (Piątek)

Z prezesem Młodzieży Wszechpolskiej Robertem Winnickim portal Fronda.pl rozmawia o antysystemowości, neoendecji i socjopatycznym rysie społecznika.

Fronda.pl: Jak trafiłeś do Młodzieży Wszechpolskiej?
Robert Winnicki*: Poprzez wujka, który był działaczem Ligi Polskich Rodzin. Na przełomie 2001/2002 wręczył mi egzemplarz „Wszechpolaka” – pisma, które wydawała wówczas MW. W 2002 roku pierwszy raz skontaktowałem się z organizacją i rozpocząłem regularną działalność w Lubaniu Śląskim, a od od 2004 roku we Wrocławiu.

Nie zetknąłeś się w pierwszej kolejności z historią, dziełami „klasyków” ruchu narodowego, jak to często bywa?
Historią i polityką interesowałem się już wcześniej, gdzieś od 14-15 roku życia. Wtedy też sprofilowałem się ideowo; w Empiku, we Wrocławiu, podczas wycieczki szkolnej znalazłem pismo „Szczerbiec”. Wysłałem wtedy moje pierwsze zgłoszenie; do Narodowego Odrodzenia Polski.

Do NOP? Dlaczego?
Zainteresowanie polityką rozbudziły we mnie bombardowania Jugosławii w 1999 roku. Miałem wtedy 14 lat. To budziło mój opór. Czytałem wcześniej dużo Waldemara Łysiaka, byłem pod wpływem jego krytycznego podejścia do tej kwestii. Wkręciłem się wtedy w antysystemowość, która jednak nie miała zbyt wiele wspólnego z narodową demokracją, raczej z szeroko pojętym patriotyzmem.

Przeciwko bombardowaniu Jugosławii był także Piotr Ikonowicz. Czy gdybyś znalazł w Empiku „Robotnika”, to zapisałbyś się do Organizacji Młodzieżowej PPS?
Nie. Moja antysystemowość, sprzeciw wobec tego, co postrzegałem jako amerykanizację, macdonaldyzację, „zgniły zachód”, była jednocześnie silnie związana z tradycją i wiarą katolicką. Ruchy lewicowe i socjalistyczne nie wchodziły w rachubę.

Teraz jednak nie jesteś już w NOP.
Bardzo szybko zdystansowałem się od tej organizacji. To, co znalazłem w kolejnych numerach „Szczerbca”, zniechęciło mnie. Ówcześnie modny w tym środowisku był sedewakantyzm i pusty radykalizm. Nie uważam, żeby radykalizm w obronie dobrej idei był czymś złym, ale nie może to być prymitywne i radykalne dla samego radykalizmu.

Mimo to odnalazłeś się w MW, która podobnie, jak NOP, uważa się za część ruchu narodowego. Wręcz twierdzicie, że jesteście „ideowym spadkobiercą najlepszych tradycji Obozu Narodowego, przede wszystkim myśli politycznej Romana Dmowskiego oraz innych twórców idei narodowej”. To z waszej, nadal obowiązującej, Deklaracji Ideowej. Co to dzisiaj znaczy?
Przede wszystkim to przywiązanie do podstawowych wartości narodowych, jaką jest narodowa kultura, nie jako konstrukt abstrakcyjny, ale mająca swoje zakorzenienie, kultura oparta o tradycję. Jest to dążenie do posiadania narodowego, podmiotowego państwa, potrafiącego realizować na arenie międzynarodowej interesy tego narodu. Po drugie, jest to pewna metodologia myślenia o polityce, sprawach publicznych, myślenia opartego na racjonalizacji sceny politycznej, dystansie, próbie chłodnego oglądu. I rozpoznawania na bieżąco możliwości realizacji interesu narodowego.

Jednak czytając Dmowskiego można odnieść wrażenie, że tak naprawdę nie lubił Polaków i chciałby zastąpić ich np. Anglikami.
Jest zasadnicza różnica między krytyką wad Polaków dokonywaną przez Dmowskiego, a odrzuceniem polskości. Kiedyś Cezary Michalski próbował wstawić Dmowskiego w ciąg myślicieli krytycznych wobec polskości. Dmowski rzeczywiście był bardzo krytyczny wobec naszego narodu i nie szczędził mu uwag wytykających przyczyny jego słabości. Jednocześnie kochał i afirmował naród polski. Istnieje różnica między krytyką zmierzającą do budowy potęgi narodu, a krytyką, która wynika z faktu, że człowiek odrzuca swoją wspólnotę naturalną, czuje się w niej obco i odczuwa ze względu na przynależność do niej kompleksy. Między krytycznym patriotyzmem, a tym, co prof. Bartyzel nazwał kiedyś „oikofobią”.
Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 21 Komentarzy »

Nowe „święto” ONZ – Dzień Nelsona Mandeli

Posted by Marucha w dniu 2010-07-30 (Piątek)

Umknęło naszej uwadze ważne wydarzenie międzynarodowe, co pośpiesznie naprawiamy – admin

Przed trzema dniami [tzn. 18.07 – admin], w dniu 92. urodzin byłego prezydenta Republiki Południowej Afryki, Nelsona Mandeli, Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła dzień 18 lipca Dniem Nelsona Mandeli. Miał to być wyraz szacunku ze strony ONZ-u dla jego osoby oraz działalności, w którą był zaangażowany.

Upadek apartheidu, 27 lat spędzonych w więzieniu za zdradę stanu, walka o równe prawa czarnych i białych – to główne wystawiane na piedestał zasługi Mandeli, o których wspomina się we wszystkich środkach mainstreamowego przekazu.

W cieniu tych dokonań wciąż nieocenione pozostają pobłażliwości dla czarnego rasizmu, o który również był posądzany m.in. przez ochocze wykonywanie hymnu Umkhonto we Sizwe (zbrojne ramię ANC, powołane m.in. przez Mandelę), którego tekst wzywa do mordowania białych.
http://www.youtube.com/watch?v=fcOXqFQw2hc&feature=related

Jego polityka jest dzisiaj kontynuowana przez prezydenta Juliusa Malemę oraz rząd Afrykańskiego Kongresu Narodowego, który po upadku apartheidu zaprowadził na terenie RPA krach gospodarczy oraz zwiększenie nierówności pomiędzy czarnymi i białymi, w dużej mierze poprzez odbieranie praw tym drugim.

O obecnej sytuacji białych w RPA, która spowodowana jest m.in. poczynianiami Nelsona Mandeli, pisaliśmy na początku miesiąca w artykule Biała biedota w RPA. Bez pracy, bez domu, bez nadziei.

Powracając do tego tematu prezentujemy kilka zdjęć wykonanych przez dziennikarza Finbarra O’Reilly w obozach dla bezdomnej białej ludności – jednego z symboli zaprowadzonych przez Mandelę „zmian na lepsze”.

Zdjęcia znajdują się tu:
http://autonom.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=539:nowe-qwitoq-onz-dzie-nelsona-mandeli&catid=37:newsyinf&Itemid=101

Posted in Polityka | 7 Komentarzy »

Bankrutuje ukraiński właściciel Stoczni Gdański i Huty Częstochowa.

Posted by Marucha w dniu 2010-07-30 (Piątek)

Ukraińska spółka „ISD Polska” upada?

Ukraińskiemu właścicielowi Stoczni Gdańskiej i Huty „Częstochowa” Industrialnemu Sojuszowi Donbasu („ISD”) grozi bankructwo. Departament egzekucyjnej służby ministerstwa sprawiedliwości Ukrainy aresztował majątek i nieruchomości szeregu firm i przedsiębiorstw wchodzących do składu korporacji „ISD” – powiadomiła ukraińska agencja informacyjna „MinProm”.

W taki sposób ministerstwo sprawiedliwości próbuje zabezpieczyć zwrot przez „ISD” długu 1,7 mld hrywny (1USD – 7,9 hrywny). Wg. informacji „MinProm”-u, został zaaresztowany majątek Metalurgicznego Kombinatu w Ałczewsku, Metalurgicznego Kombinatu im. Dzierżyńskiego w Dniepropietrowsku i Huty im. Kujbyszewa w Kramatorsku. Kierownictwu przedsiębiorstw „ISD” przysługuje termin 7 dni na rozliczenia z długów. To generalnie długi za otrzymaną rudę i gaz ziemny. Wcześnie korporacja „ISD” odmówiła spłacenia długu 1,7 mld hrywny. Rosyjski inwestor Aleksandr Katunin (były właściciel „Evraz Group”) obiecał spłacić długi ukraińskiej korporacji „ISD” ale w ostatnim momencie wycofał się ze swojej obietnicy. Większość długów korporacji „ISD” – to nie spłacone dostawy gazu rosyjskiego i rudy ukraińskiej. W wyniku kryzysu gospodarczego produkcja przedsiębiorstw „ISD” spadła do 30%. Korporacja „ISD” w tej chwili przypomina statek tonący.

Zdaniem analityka centrum badań gospodarczych „Concorde Capital” Andrija Herusa sytuacja korporacji „ISD” jest podbramkowa. W tej sytuacji rosyjscy akcjonariusze koncernu nie będą ratować „ISD” od bankructwa, bo łączne długi kompanii sięgają ponad 3 mld USD.

Jak sytuacja koncernu odbije się na spółce „ISD Polska” na razie trudno powiedzieć. I chociaż ukraiński prezes „ISD Polska” Konstantin Litwinow w obecnej sytuacji zachowuje optymizm ale Industrialny Sojusz Donbasu w razie ostatecznego bankructwa pociągnie za sobą na dół Stocznię Gdańską i Hutę „Częstochowa”. Nie lepiej od „ISD Polska” także wyglądają inni ukraińscy inwestorzy gospodarki polskiej. Ale ten temat jest przemilczany w mediach polskich, bo poprawność polityczna odnośnie strategicznego partnera góruje nad zwykłą celowością gospodarczą.

Polska nieprzemyślanie wspierając Ukrainę traci rocznie grube pieniądze w handlu z Rosją. Ale nic nie może zmienić sposób myślenia polityków, którzy widzą wroga nr 1 wyłącznie w Moskwie w niezależności od sytuacji politycznej i gospodarczej na świecie. Chyba rozum nie jest dziś szanowany nad Wisłą – o czym świadczy od lat polityka polska.

Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
Za http://www.bibula.com/?p=24886

Posted in Gospodarka | 18 Komentarzy »

Rocznica Krwawej Niedzieli

Posted by Marucha w dniu 2010-07-30 (Piątek)

Władze państwowe bały się cokolwiek uczynić, ale skonsolidowane organizacje społeczne po raz kolejny dokonały wyłomu w murze milczenia

Wstępem do obchodów 67. rocznicy apogeum ludobójstwa na Kresach były prelekcje, które na początku lipca wygłosiłem w liceum księży salezjanów w Lubinie i auli klasztoru ojców franciszkanów w Legnicy. Władzom tych zakonów należą się słowa uznania. Z kolei w niedzielę 11 lipca na frontonie kościoła pw. Świętych Piotra i Pawła w Myszkowie poświęciłem pamiątkową tablicę z napisem “W hołdzie ponad 200 tysiącom zamordowanych Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich II RP przez ludobójców z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii w latach 1939-1947 – Rodacy”. Tablica powstała z inicjatywy ks. prałata Jarosława Koczura, który wprawdzie nie ma kropli krwi kresowej, ale z ogromną miłość odnosi się do ziem utraconych, gdyż został wychowany w Bytomiu przez lwowskich nauczycieli. Były poczty sztandarowe i wielu wiernych. To pierwsza tego typu uroczystość w tym rejonie Polski. Na zakończenie odśpiewano hymn narodowy. Spisała się TVP, która sprawozdanie z Myszkowa umieściła we wszystkich serwisach. Jeżeli ktoś będzie w drodze na Jasną Górę, warto skręcić do Myszkowa na ul. Jana Pawła II, aby zatrzymać się przy tym kościele.

Tego samego dnia odbyły się podobne uroczystości w pięćdziesięciu innych miejscowościach, w tym m.in. w Dzierżoniowie, Zielonej Górze, Brzegu i Szczecinie. Złożono wieńce i zapalono znicze także przy Krzyżu Wołyńskim w Chełmie i pod pomnikiem ku czci ofiar ludobójstwa na cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Na tym pomniku wyryty jest słynny już w całym kraju napis “Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. W czasie wakacyjnych wojaży warto odwiedzić te miejsca, aby uczyć swoje dzieci i wnuki prawdziwej historii.

Z uroczystościami związany był apel młodych internautów do prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego, wsparty przez redakcje portali Niepoprawni.pl i Blogmedia24.pl. Czytamy w nim:

“W związku z 67. rocznicą Krwawej Niedzieli, która miała miejsce 11 lipca 1943, a która jest symbolem wszystkich zbrodni UON-UPA z lat 1939-1947, dokonanych na ludności polskiej, żydowskiej, ormiańskiej oraz ukraińskiej, zwracamy się do Pana Prezydenta z apelem o podjęcie działań mających na celu uznanie zbrodni wołyńskiej za ludobójstwo. Aby tragiczne wydarzenia nie miały już nigdy miejsca, należy stanąć wobec nich w prawdzie i pokorze. “Historia magistra vitae est”. Ta łacińska fraza ma zastosowanie wtedy i tylko wtedy, gdy wydarzenia historyczne są obiektywnie znane i gdy dyskusja o nich jest możliwa w atmosferze otwartości i szczerości. W przeciwnym razie jesteśmy skazani na powtarzanie błędów z przeszłości.

Postawę taką należy przyjąć także wobec wydarzeń na Wołyniu, włączając w to ich uwarunkowania i przyczyny. Wierzymy, iż pojednanie, przebaczenie i budowanie prawidłowych relacji między Narodami jest możliwe tylko wówczas, gdy jest oparte na prawdzie. Uważamy, że pierwszym, koniecznym, zdecydowanym krokiem do przezwyciężenia tego balastu zła powinno być uznanie pogromów wołyńskich za ludobójstwo”.

Piękne i mądre słowa. Jakże wspaniałą mamy młodzież! Tylko czy Komorowski, wierny uczeń głównych ideologów Unii Wolności, będzie miał odwagę odpowiedzieć na ten apel. Osobiście wątpię. Wątpię również, czy Donald Tusk, tak bardzo owładnięty koncepcją “grubej kreski”, odpowie na apel skierowany do niego. Jest to apel środowisk kresowych, które w przededniu uroczystości zebrały się na konferencji naukowej w Akademii Obrony Narodowej w Rembertowie.

Przy okazji słowa uznania także dla władz wojskowych za udostępnienie sali. W apelu tym czytamy:

“Sejm RP 15 lipca 2009 podjął uchwałę w sprawie tragicznego losu ludności polskiej na Kresach. Jest to pierwszy i jedyny akt państwowy w tej marginalizowanej dotąd sprawie. Uchwała sejmowa wzywa wszystkie instancje państwa, w tym władzę wykonawczą, by tragedia Polaków na Kresach II RP została przywrócona świadomości historycznej współczesnych pokoleń.

Zgromadzenie przedstawicieli 14 organizacji społecznych, zajmujących się tą tragedią Polaków, zwraca się do Pana Premiera z zapytaniem, co powoduje, że Rząd RP nie zainteresował się tym aktem Sejmu. Nie ma dotąd, mimo upływu dwunastu miesięcy, żadnego stanowiska władz odnośnie do tej uchwały. Wiemy wszyscy, że dotychczas społeczeństwo polskie nie było informowane przez instytucje państwowe o stanie wiedzy o eksterminacji Polaków przez nacjonalistów ukraińskich”.

Kulminacją uroczystości był apel poległych na skwerze Wołyńskim w Warszawie. Nikt z głównych polskich polityków, niezależnie od opcji politycznej, nań nie przybył. Czy był to znów strach przed ambasadorami obcych państw, czy też tylko zwykła arogancja wobec wyborców? Nie przyszli również sekretarz i przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, czyli Andrzej Kunert i Władysław Bartoszewski. Przybył natomiast ukraiński deputowany Wadim Kolesniczenko, który udzielił portalowi Kresy.pl wywiadu pt. “Bandyci z OUN-UPA nie mieli żadnego związku z utworzeniem państwa ukraińskiego”. Byli też inni goście z Ukrainy. Ich obecność zadaje kłam stwierdzeniem Henryka Wujca i Pawła Kowala, którzy publicznie twierdzili, że jakoby organizatorzy na uroczystości nie zaprosili strony ukraińskiej. Zgrzytem był również fakt, że mniejszość ukraińska pomimo apeli rodzin pomordowanych w tym czasie urządziła huczne imprezy rozrywkowe w Bartoszycach i Przemyślu. Bez komentarza.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Gazeta Polska, 28 lipca 2010

Posted in Historia, Polityka | 2 Komentarze »

MI i porty apelują o wkopanie odcinka gazociągu Nord Stream

Posted by Marucha w dniu 2010-07-30 (Piątek)

Jeśli konsorcjum Nord Stream nie wkopie w dno morskie ok. 4 km odcinka gazociągu na północnym torze podejściowym do Świnoujścia, to w przyszłości nie będą mogły wpływać tam statki o zanurzeniu ponad 13,5 metra – powiedział PAP szef portów Jarosław Siergiej.

Gazociąg Północny budowany na dnie Bałtyku z Rosji do Niemiec przez konsorcjum Nord Stream ma zacząć pompować gaz pod koniec 2011 roku. Rura będzie przebiegała przez wody terytorialne bądź wyłączne strefy ekonomiczne Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec. Wszystkie te kraje wyraziły już zgodę na ułożenie gazociągu.

Jak wyjaśnił w czwartek prezes Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, inwestor wkopie rurę na postulowanym przez Polskę odcinku, jeśli zdecyduje tak niemiecki urząd w Hamburgu; inny ok. 20-kilometrowy odcinek gazociągu – na podstawie decyzji innego urzędu – zostanie wkopany. „Widzę upór lokalnych władz niemieckich w tej sprawie i nie rozumiem go” – zaznaczył Siergiej.

Federalny minister transportu i budownictwa Peter Ramsauer powiedział po spotkaniu m.in. z ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem, że poprosi o „przedstawienie sytuacji” niemieckie urzędy, a potem zajmie stanowisko.

„Pozostawienie rury na dnie spowoduje, że będziemy limitowani maksymalnym zanurzeniem statku na poziomie 13,5 metra i tylko takie jednostki będą mogły wpływać do Świnoujścia. W ten sposób odetniemy sobie drogę dla większych statków.” – podkreślał szef polskich portów. A port w Świnoujściu chce się rozwijać i ok. 2020 roku przyjmować statki o zanurzeniu 14,5 metra.

Siergiej wyjaśnił, że Bałtyk jest morzem płytkim i żeby do niego dopłynąć, trzeba przejść przez cieśniny duńskie, gdzie maksymalne zanurzenie statku wynosi ok. 15 metrów. „Mamy, więc »sufit« 15 metrów zanurzenia i mamy obecne warunki 13,2 metra zanurzenia w Świnoujściu, ale porty się pogłębiają i my też chcemy zwiększać zanurzenie dla statków do 14,5 metra” – wyjaśnił.

Pytany czy pozostawienie bałtyckiej rury na dnie będzie przeszkadzało gazowcom, gdy w 2014 roku zacznie działać terminal na gaz skroplony LNG w Świnoujściu, odparł: „gazowce w każdym przypadku będą swobodnie wpływały”. Mają one bowiem zanurzenie na poziomie 12,5 metra.

Siergiej podkreślił, że tę kwestię trzeba rozważać w perspektywie następnych 50-100 lat. „Spółka Nord Steram ani razu nie odpowiedziała na pytanie, co się stanie z rurociągiem po 50 latach. Są dwa scenariusze: albo go ktoś usunie, albo oceni, że jest to nieopłacalne i pozostawi go na dnie.

Jak zapewnił minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, jego resort nie tylko popiera port w tej sprawie, ale podejmuje własne działania, „aby nie dopuścić do zamknięcia perspektywy rozwojowej zespołu portowego Szczecin i Świnoujście”.

„Nie można powodować sztucznych barier, które utrudnią żeglugę i stworzą zagrożenie. Miały miejsce w przeszłości przypadki, że gazociąg został uszkodzony, a tu mamy zdefiniowaną kolizję toru wodnego i gazociągu” – podkreślił Grabarczyk. „Ta kolizja musi być rozwiązana w sposób gwarantujący bezpieczeństwo żeglugi. Musimy także brać bezpieczeństwo ekologiczne” – dodał.

W tym kontekście przytoczył katastrofę ekologiczną związaną z wyciekiem ropy w zatoce meksykańskiej. „Nie chcemy, żeby przy polskim i niemieckim brzegu dokonała się podobna katastrofa” – dodał.

Ponadto, jak przypomniał Grabarczyk, zgodnie z dyrektywą UE port w Świnoujściu będzie portem schronienia dla każdego statku, który znajdzie się w niebezpieczeństwie. „Wówczas nikt nie będzie zwracał uwagi na zanurzenie, tylko będzie podejmował działania zmierzające do ochrony ludzkiego życia” – zaznaczył. Polski minister ma nadzieję na porozumienie ze stroną niemiecką w tej kwestii.

Niemiecki minister transportu zapewnił, że ma „wielkie zrozumienie dla argumentacji strony polskiej”.

„Poprosiłem właśnie o bardzo szczegółowe wyjaśnienie wszystkich kwestii i mam już pewne rozeznanie co do długofalowych planów związanych z portem w Świnoujściu” – powiedział Ramsauer. „Zobowiązałem się do tego, że poproszę o dokładne przedstawienie sytuacji nasze urzędy i potem zobaczymy, jakie zajmiemy stanowisko” – dodał.

Za Onet.pl

Niech Niemcy zakopią rurę

Niemcy nie przejmują się dostępem do portów w Szczecinie i Świnoujściu, bo jak na razie ani myślą zakopywać w dnie morskim gazociąg Nord Stream. Spółka zarządzająca rurociągiem uważa, że nie ma takiej potrzeby, a niemiecki rząd próbuje grać na zwłokę.

Zarząd portów Szczecin – Świnoujście od dawna apeluje do Niemców i Rosjan, aby na odcinku czterech kilometrów – nad torem podejściowym do portów – gazociąg został wkopany w dno morskie. Inaczej do Świnoujścia nie będą mogły w przyszłości wpływać statki o zanurzeniu ponad 13,5 metra. Na razie taka głębokość toru wodnego jest wystarczająca, ale w przyszłości nasze porty na zachodnim wybrzeżu chciałyby przyjmować statki o większej ładowności i o zanurzeniu około 14,5 metra.

W tej sprawie, jak już wcześniej informowaliśmy na łamach „Naszego Dziennika”, były wysyłane wnioski polskiej administracji morskiej i rządu do odpowiednich urzędów za zachodnią granicą. Ale Niemcy jak na razie nie chcą przystać na nasz wniosek i twierdzą, że gazociąg nie będzie zagrażał żegludze – stanowisko właścicieli rurociągu i urzędników jest identyczne. Na niewiele zdały się też bardzo dobre relacje, jakie łączą rządy polski i niemiecki. Nieoficjalnie słychać opinie, że przy okazji budowy Nord Streamu Niemcy chcieliby osłabić polską konkurencję dla swoich portów, głównie Rostoku.

Sprawa utknęła i nie posunęły jej do przodu także rozmowy ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka z federalnym ministrem transportu i budownictwa Peterem Ramsauerem. Grabarczyk przedstawił polskie stanowisko w sprawie budowy gazociągu, ale praktycznie nic nie uzyskał. Minister Ramsauer zadeklarował jedynie, że poprosi odpowiednie niemieckie urzędy o przedstawienie sytuacji związanej z Nord Streamem i na ich podstawie zajmie swoje stanowisko. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że jest to kolejny element gry Niemców na zwłokę, bo jeśli ruszy układanie rury nad torem podejściowym do Świnoujścia, to sprawa będzie już rozstrzygnięta.
KL

Za „Naszym Dziennikiem” 30.07.2010

Od admina:
Prawda jest taka, że Rosjanie chcieli ominąć Ukrainę i zwrócili się do Polski, aby puścić gazociąg przez terytorium Polski. Nasi mężykowie stanu odmówili, bo chcieli być – szlag mnie trafi – „solidarni z Ukrainą”. Ukraina i tak nas w końcu olała a my, mając nadal możliwość podłączenia się do Nord Stream, zaczęliśmy się stawiać, jak ratlerek buldogowi. W związku z czym mamy wyżej opisany problem.

Posted in Gospodarka, Polityka | 2 Komentarze »