Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

“Problemem endecji po 1989 r. była słabość intelektualna”

Posted by Marucha w dniu 2010-07-30 (Piątek)

Z prezesem Młodzieży Wszechpolskiej Robertem Winnickim portal Fronda.pl rozmawia o antysystemowości, neoendecji i socjopatycznym rysie społecznika.

Fronda.pl: Jak trafiłeś do Młodzieży Wszechpolskiej?
Robert Winnicki*: Poprzez wujka, który był działaczem Ligi Polskich Rodzin. Na przełomie 2001/2002 wręczył mi egzemplarz „Wszechpolaka” – pisma, które wydawała wówczas MW. W 2002 roku pierwszy raz skontaktowałem się z organizacją i rozpocząłem regularną działalność w Lubaniu Śląskim, a od od 2004 roku we Wrocławiu.

Nie zetknąłeś się w pierwszej kolejności z historią, dziełami „klasyków” ruchu narodowego, jak to często bywa?
Historią i polityką interesowałem się już wcześniej, gdzieś od 14-15 roku życia. Wtedy też sprofilowałem się ideowo; w Empiku, we Wrocławiu, podczas wycieczki szkolnej znalazłem pismo „Szczerbiec”. Wysłałem wtedy moje pierwsze zgłoszenie; do Narodowego Odrodzenia Polski.

Do NOP? Dlaczego?
Zainteresowanie polityką rozbudziły we mnie bombardowania Jugosławii w 1999 roku. Miałem wtedy 14 lat. To budziło mój opór. Czytałem wcześniej dużo Waldemara Łysiaka, byłem pod wpływem jego krytycznego podejścia do tej kwestii. Wkręciłem się wtedy w antysystemowość, która jednak nie miała zbyt wiele wspólnego z narodową demokracją, raczej z szeroko pojętym patriotyzmem.

Przeciwko bombardowaniu Jugosławii był także Piotr Ikonowicz. Czy gdybyś znalazł w Empiku „Robotnika”, to zapisałbyś się do Organizacji Młodzieżowej PPS?
Nie. Moja antysystemowość, sprzeciw wobec tego, co postrzegałem jako amerykanizację, macdonaldyzację, „zgniły zachód”, była jednocześnie silnie związana z tradycją i wiarą katolicką. Ruchy lewicowe i socjalistyczne nie wchodziły w rachubę.

Teraz jednak nie jesteś już w NOP.
Bardzo szybko zdystansowałem się od tej organizacji. To, co znalazłem w kolejnych numerach „Szczerbca”, zniechęciło mnie. Ówcześnie modny w tym środowisku był sedewakantyzm i pusty radykalizm. Nie uważam, żeby radykalizm w obronie dobrej idei był czymś złym, ale nie może to być prymitywne i radykalne dla samego radykalizmu.

Mimo to odnalazłeś się w MW, która podobnie, jak NOP, uważa się za część ruchu narodowego. Wręcz twierdzicie, że jesteście „ideowym spadkobiercą najlepszych tradycji Obozu Narodowego, przede wszystkim myśli politycznej Romana Dmowskiego oraz innych twórców idei narodowej”. To z waszej, nadal obowiązującej, Deklaracji Ideowej. Co to dzisiaj znaczy?
Przede wszystkim to przywiązanie do podstawowych wartości narodowych, jaką jest narodowa kultura, nie jako konstrukt abstrakcyjny, ale mająca swoje zakorzenienie, kultura oparta o tradycję. Jest to dążenie do posiadania narodowego, podmiotowego państwa, potrafiącego realizować na arenie międzynarodowej interesy tego narodu. Po drugie, jest to pewna metodologia myślenia o polityce, sprawach publicznych, myślenia opartego na racjonalizacji sceny politycznej, dystansie, próbie chłodnego oglądu. I rozpoznawania na bieżąco możliwości realizacji interesu narodowego.

Jednak czytając Dmowskiego można odnieść wrażenie, że tak naprawdę nie lubił Polaków i chciałby zastąpić ich np. Anglikami.
Jest zasadnicza różnica między krytyką wad Polaków dokonywaną przez Dmowskiego, a odrzuceniem polskości. Kiedyś Cezary Michalski próbował wstawić Dmowskiego w ciąg myślicieli krytycznych wobec polskości. Dmowski rzeczywiście był bardzo krytyczny wobec naszego narodu i nie szczędził mu uwag wytykających przyczyny jego słabości. Jednocześnie kochał i afirmował naród polski. Istnieje różnica między krytyką zmierzającą do budowy potęgi narodu, a krytyką, która wynika z faktu, że człowiek odrzuca swoją wspólnotę naturalną, czuje się w niej obco i odczuwa ze względu na przynależność do niej kompleksy. Między krytycznym patriotyzmem, a tym, co prof. Bartyzel nazwał kiedyś „oikofobią”.

Czyli można być dziś endekiem, mimo, iż Dmowski opublikował swoje ostatnie pisma 90 lat temu?
Oczywiście. Problem z różnego rodzaju ugrupowaniami, stowarzyszeniami, pismami, które po 1989 roku odwoływały się do myśli narodowo-demokratycznej, a niekiedy robią to po dziś dzień, polega na tym, że nie przejęły one metodologii Dmowskiego, ale subiektywnie wybrane i przejaskrawione wnioski, do których Dmowski dochodził w zupełnie innych warunkach, w zupełnie innym świecie, przy zupełnie innym społeczeństwie. Na tym polegała podstawowa słabość tego, co się nazywało ruchem narodowym po 1989 roku.

Będąc endekiem, nie trzeba być rusofilem?
Oczywiście, że nie. Dmowski też nie był rusofilem. Po prostu był politykiem, który w danej sytuacji obrał konkretną opcję geopolityczną, która nie była nawet stricte orientacją prorosyjską, choć tak jest nazywana w historiografii, co raczej orientacją na ententę, wśród której była Rosja, wymieniana przez Dmowskiego jako słabszy z zaborców.

I nie trzeba być też germanofobem?
Oczywiście. Uważam zresztą, że Dmowski także nie był germanofobem. Patrzył na Niemców bardzo trzeźwo, wypunktowywał zagrożenia, idące z ich strony. Nie znaczy to, że nie należy rozważać różnych zagrożeń pochodzących z różnych stron także dziś. Jednak w polityce nic nie jest dane raz na zawsze, zwłaszcza w dzisiejszej, błyskawicznie zmieniającej się rzeczywistości. I każda filia, fobia, wszelkie –izmy są przez myśl narodowo-demokratyczną odrzucane a priori. Narodowy demokrata nie stara się być doktrynerem, ponieważ prowadzi to do różnorakich fiksacji na jednym punkcie.

Jednak wielu Wszechpolaków mocno podkreśla chęć współpracy z Rosją, niemal za wszelką cenę, nie zauważając zagrożeń płynących ze strony odradzającego się rosyjskiego imperializmu, czy odrzuca wszelką możliwości współpracy z Niemcami.
Nie sądzę żeby problem dotyczył Wszechpolaków, jeśli już, to jakiejś zupełnej mniejszości. Jeśli takie doktrynerskie myślenie się pojawia, to nie jest to myślenie polityczne, nie jest to myślenie kategoriami stworzonymi przez Romana Dmowskiego.

Na pewno spotkałeś się z takim podejściem.
Oczywiście, w szeroko pojętym ruchu narodowym, i nie tylko, zdarza się takie podejście. Bierze się ono ze słabości intelektualnej ruchu po 1989 roku. Różne są głosy na temat tej słabości – wymienia się „okrągły stół”, nieobecność ruchu na arenie politycznej i społecznej przez 50 lat. Jednak słabością, jaka została nadrobiona w bardzo niewielkim stopniu i nadrabia się ją właściwie dopiero gdzieś od roku 2000, czy nawet 2005, to słabość intelektualna. Tylko dlatego na przełomie XIX/XX wieku można było zbudować potężny obóz polityczny, że Dmowski, Popławski, Balicki i inni stworzyli ideę opartą na bardzo wnikliwej analizie rzeczywistości. Część narodowców po 1989 roku nie chciała odwoływać się do rzeczywistości. Reprezentowała myślenie życzeniowe i była zresztą w tym bardzo podobna do Adama Michnika, zauważył to bodaj Ziemkiewicz. Zarówno niektórzy narodowcy, jak i naczelny „Gazety Wyborczej” przewidywali, że polskie społeczeństwo po 1989 roku będzie żywcem, jak z zamrażarki, przeniesione sprzed II wojny światowej. Narodowcy mieli nadzieję na narodowe, bogoojczyźniane społeczeństwo, Michnik z kolei się go bał i zajadle zwalczał i zwalcza wszystko, co mogłoby je przypominać – zarówno nadzieje, jak i obawy, okazały się płonne.

Ale przecież sami narodowcy, o których mówimy, nie byli przeniesieni z tego okresu.
Tak, ale narodowcy w III RP nie dysponowali żadnymi narzędziami oceny rzeczywistości innymi niż te, które pozostawiła im narodowa demokracja sprzed 1939 roku. Po tym czasie w myśli narodowej – prócz jakichś bladych ech, tuż po wojnie Doboszyński trochę pisał, zanim zabili go komuniści – nic przełomowego się nie pojawiło.

A po 1989 roku?
Ja takiego przełomu nie widzę.

Ruch narodowy bazuje teraz tylko na pismach sprzed 1939 roku?
Bazował. Na szczęście zaczął się ruch intelektualny związany przede wszystkim z powstaniem takich pism, jak Myśl.pl, czy Polityka Narodowa. Wbrew niektórym moim starszym kolegom uważam, że to jedne z najdonioślejszych dzieł ruchu narodowego po 1989 roku. Wcale nie sukcesy parlamentarne, ponieważ one były krótkotrwałe, a skutki dla samego ruchu bardzo dyskusyjne. Zresztą doświadczenie parlamentarne pokazało, że bez zaplecza intelektualnego i społecznego perspektywa dyskontowania sukcesu jest bardzo krótka. Są środowiska, które bardzo przeżyły 2007 rok – klęskę, wydaje się że trwałą, Ligi Polskich Rodzin – i nie mają tego czym zastąpić.

Musicie tworzyć swoją myśl od podstaw?
Niekoniecznie, możemy przecież sięgać do naszych korzeni. Czytając Dmowskiego i innych klasyków z I połowy XX wieku nie na zasadzie poszukiwania wniosków, tylko metod, jakimi do tych wniosków dochodzili. Nie można jednak także korzystać z tych samych narzędzi interpretacji rzeczywistości, bo i rzeczywistość się zmieniła. Nakładając te same kalki, możemy dojść do nieadekwatnych wniosków. Nie mówiąc już o tym, że jednak te 80-90 lat temu zdecydowanie prościej było formułować pewne zasadnicze tezy, bieżące dyrektywy polityczne. Sytuacja społeczna, gospodarcza, międzynarodowa, zmieniała się wolniej i w sposób bardziej wyrazisty, prostszy do zdefiniowania, niż dziś.

Dziś przykładowo przedefiniowane jest pojęcie suwerenności.
Otóż to. Jeszcze w 2003 roku, kiedy walczyliśmy przeciwko akcesji Polski do Unii Europejskiej, bardzo mocno odwoływaliśmy się do pojęcia suwerenności i niepodległości. To było oczywiście z punktu widzenia pryncypiów słuszne, ale już wtedy czuliśmy, że coś jest nie tak, że to już inna suwerenność, niż ta, jaką mieliśmy 80-90 lat temu. Uważam, że pojęcie podmiotowości politycznej, które promuje „Teologia Polityczna”, jest dużo bardziej elastyczne, bardziej odpowiada dzisiejszym czasom, które nazywam czasami „ameby”. Postmodernistyczna rzeczywistość polityczna caly czas zmienia swój kształt. Podmiotowość polityczna jest pojęciem wielowymiarowym, dużo bardziej odpowiadającym rzeczywistości, niż suwerenność. Ta jest pełnią władzy na danym terytorium. Zaryzykuję stwierdzenie, że żadne z państw na świecie obecnie nie cieszy się pełnią władzy na swoim terytorium, nie licząc może Korei Północnej (śmiech), ale to już ekstremalny przypadek.

Nie możecie posługiwać się wnioskami endecji sprzed 90 lat, nie możecie nawet posługiwać się większością narzędzi, które ona wówczas wykorzystywała. Co wam zostaje? Podstawowe zasady stojące u fundamentów narzędzi? Realizm polityczny to jednak chyba za mało, by mówić o neoendeckości – endecja nie była jedynym nurtem, który posługiwał się tym pojęciem.
Ale tylko ona potrafiła połączyć to pojęcie ze skutecznością polityczną i „czuciem narodu”. To, że Dmowski miał pewne wyobrażenie o tym, jaki naród powinien być, popadał w pewien konstruktywizm, nie znaczy, że żył w oderwaniu od nastrojów społecznych, nastawienia, kondycji narodu. Realizm polityczny w innych wydaniach, choćby konserwatywnym, zdaje się tego nie uwzględniać. Mam wrażenie, że konserwatyści – przynajmniej niektórzy – zdają się dziś nie dostrzegać na przykład, że masy weszły na trwałe jako podmiot do polityki.

Na przykład kto?
To się przewija u Korwin-Mikkego, w niektórych enuncjacjach Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Oni myślą, że gdy zdepolityzuje się masy, to wtedy będzie można przywrócić tradycyjny porządek. To jest dość archaiczne. Masy zostały spolityzowane w XIX wieku i nie widać na horyzoncie czynnika, który mógłby to zmienić. Coraz większą rolę odgrywają media, mamy do czynienia z powszechnym dostępem do informacji, powszechną edukację – to cały czas pogłębia upolitycznienie mas, upolitycznienie życia każdego człowieka. Poza tym jestem przeciwnikiem walki o „prawo do indywidualizmu”; to co realnie jest dziś zagrożone to życie człowieka we wspólnocie i więzy wspólnotowe, a nie wolność jednostki.

Ale są też środowiska republikańskie, które obudziły się mocno po 10 kwietnia, które właśnie wskazują na wagę wspólnotowości. Widziały w tragedii smoleńskiej zaczyn do rozbudzenia poczucia wspólnoty w Polakach. Nie ukrywajmy, że odwołują się one także do konserwatywnego, czy chrześcijańskiego etosu.
Też jestem konserwatystą w znaczeniu społecznym, obyczajowym. Nowoczesny republikanizm i konserwatyzm nie może się odwoływać wyłącznie do elit jako jedynego czynnika sprawczego w polityce. Oczywiście duch republikański, wspólnotowy po 10 kwietnia jest bardzo ważny, ale to mało. To chwytliwy sztandar polityczny, ale skuteczny tylko przez chwilę. Trzeba budować na szerszej podstawie.

Jak po 2007 roku odnajdujecie się na scenie politycznej?
Nie jesteśmy podmiotem politycznym i nasze odnajdywanie się na scenie jest wynikiem doświadczenia z lat 2001-2007, głębokiego związania się ze strukturą partyjną, które dało nam oczywiście pewne profity. Najważniejszym z nich było zetknięcie się z realną polityką. Tego często brakuje wielu środowiskom integralnej prawicy – poprzez brak tego kontaktu mają tendencję do odlotów, fiksacji. Stawiają kosmiczne postulaty w stosunku do tego, co się dzieje w rzeczywistości. My teraz wracamy do naszej podstawowej funkcji, czyli do formacji młodego pokolenia, kształtowania idei i myśli. Chciałbym, by Młodzież Wszechpolska spełniała to swoje podstawowe zadanie. Jeśli pojawi się poważna siła polityczna, czy jedna z istniejących sił politycznych będzie w stanie ideowo nam odpowiadać, będziemy mogli ją wesprzeć. Ale nigdy nie wrócimy do sytuacji, w której MW jako środowisko jest czynnikiem rozgrywającym (sama będąc rozgrywana) w partii politycznej. To było złe, generowało wiele patologii, przede wszystkim dla MW.

Jak wyglądają teraz wasze relacje z LPR?
Na szczeblu oficjalnym nie istnieją. LPR jest formacją pod względem struktur szczątkową, a w przestrzeni publicznej nie istnieje. Trudno mówić o współpracy, bo tu nie ma za bardzo z kim współpracować.

Należysz do LPR?
Nie.

A należałeś?
Brałem udział w pracach LPR na poziomie powiatowym, kiedy jeszcze uczyłem się w liceum w Lubaniu Śląskim.

Ruch narodowy zawsze miał polityczną reprezentację. W ostatnich wyborach nawet nie mieliście własnego kandydata na prezydenta.
To pochodna tej słabości ruchu, która ciągnie się od 1989 roku. Istnienie ruchu nie jest celem samym w sobie. My dążymy do celu, a tym celem jest Polska. Jeśli ruch narodowy ma ideę narodową ośmieszać, sprowadzać do wąskiego, partyjnego interesu, ma być ruchem, który nawet nie potrafi swoich idei wyartykułować we współczesnym świecie, taki ruch nie ma sensu. Trzeba wtedy szukać innej formuły działania, być może innych ludzi.

Nadal nie do końca rozumiem Twojego sceptycyzmu wobec okresu zaangażowania się MW w „rozgrywanie” w LPR. Przecież to był czas największego rozgłosu waszej organizacji, partia wspomagała was sporymi pieniędzmi, zasiliło was wielu nowych członków…
Na pewno nie uważam tego okresu za zgubny. Był w pewnej mierze potrzebny środowisku, choć uważam, że była to bardzo kosztowna lekcja. Bardzo wielu ludzi wartościowych odeszło wówczas ze środowiska MW tylko dlatego, że lojalność partyjna, postrzegana w bardzo restrykcyjny sposób – chyba nawet bardziej, niż dzieje się to dziś w Prawie i Sprawiedliwości, czy Platformie Obywatelskiej – decydowała o wszystkim. Można było wyobrazić sobie sytuację, w której osoba, która nie zdradziła podstawowych ideałów, nie „sprzedała” się innej formacji politycznej, a miała inne poglądy na pewne niuanse, styl prowadzenia polityki, mogła na trwałe wypaść ze środowiska. Podstawową patologią, którą wówczas zaobserwowałem, był fakt, że wykorzystano głęboką, bezkrytyczną ideowość młodych ludzi, do gry partyjnej, bardzo cynicznej i brutalnej. To nie jest zarzut wobec samej gry partyjnej, bo ona we wszystkich ugrupowaniach wygląda mniej więcej tak samo, ale tu dodawano do tego wysoką motywację ideową. To powodowało, że wielu bardzo młodych kolegów albo stawało się szybko cynikami, albo…

…wypadało z gry.
Tak. Wypalali się, rezygnowali z działalności, rozstawali się w bardzo złej atmosferze. Dlatego zaznaczam, że nigdy nie będzie mojej zgody na to, by MW była strukturą, którą rozgrywa się jakąkolwiek partię.

Wtedy na pewno też było łatwiej o nowych członków, ponieważ szły za tym polityczne konfitury.
Ilość osób, o których wiem, że wstąpiły do MW ze względu na miraż konfitur, jest znikoma. Największy przypływ członków nastąpił w okresie 2002-2003. To było związane przede wszystkim z polaryzacją stanowisk w społeczeństwie wobec kwestii Unii Europejskiej, powodowało, że byliśmy widoczni. Ale konfitury polityczne zgarniały przede wszystkim osoby, które zaangażowały się wcześniej. Tutaj nie mogę zarzucić moim starszym kolegom, że zaangażowali się w ruch koniunkturalnie, gdyż ci, którzy na sukcesach LPR skorzystali, angażowali się jeszcze w czasie, kiedy działalność narodowa była czysto ideowa i non profit. To, że często korzystali z tych konfitur bardzo nieumiejętnie, to już inna sprawa.

Czym przyciągacie teraz młodych?
Przede wszystkim naszą wyrazistością. Wiąże się ona czasami ze stereotypami, szufladkowaniem, jednak nie będziemy z owej wyrazistości rezygnować.

Zgłaszają się do was osoby szukające ekstremistycznych przygód, skinheadzi?
Tak, ale to sporadyczne przypadki. Zresztą teraz bardzo szybko wypadają poza obieg działania organizacji. Pobudki, jakimi się kierują ludzie, wstępując do MW, są bardzo różne. To, co ich łączy, to patriotyzm, wyrazistość w jego ukazywaniu i szeroko pojęta antysystemowość, sprzeciw wobec demoliberalizmu. To ma różne akcenty. Typowo endecki, narodowy, katolicki, tradycjonalistyczny, chęć pogłębienia znajomości historii, czy chęć prowadzenia działalności społecznej.

Dużo ludzi do was teraz przychodzi?
Zgłoszeń mamy dużo, ale nasze społeczeństwo jest mało „uspołecznione”. Z mojej praktyki wynika, że na dziesięć zgłoszeń połowa osób nie chce później nawiązać kontaktu, spośród tych osób udaje się ściągnąć 2-3 na jakąś akcję, po roku zostaje jedna. By zbudować liczące 10 działaczy koło, trzeba przefiltrować ponad 100 osób. To trochę orka na ugorze, ale nie ma innej metody.

Czy działalność społeczna w ogóle może dziś przemówić do młodych?
Skoro istnieją różne organizacje, które lepiej, lub gorzej funkcjonują, to znaczy, że są ludzie, do których ich działalność jest adresowana. To są jednak zazwyczaj organizacji niszowe. Mam teorię, że w Polsce młody człowiek, który się w cokolwiek angażuje ideowo, musi mieć w sobie jakiś, drobny chociaż, rys socjopatyczny (śmiech).

Dlaczego? Przecież raczej w działalność społeczną angażują się ludzie rozumiejący innych ludzi.
Ale model uspołecznienia w Polsce jest taki, że ludziom jest wszystko jedno. „Normalny” człowiek, przeciętny Polak, tego po prostu nie robi, nie angażuje się w jakąkolwiek działalność. Jak już coś robi, a zwłaszcza jeśli jest to polityka, albo coś z okolic polityki, to pierwsze naturalne pytanie otoczenia brzmi „a co ty z tego masz?” Trzeba sobie powiedzieć, że w Polsce jest bardzo wiele patriotycznego frazesu i patriotyzmu typu „piknikowego”, ale osób, które realnie są gotowe poświęcić coś ze swojego życia na rzecz Ojczyzny, jest jak na lekarstwo. Działacz MW w moich oczach nabiera wartości dopiero wtedy, gdy widzę, że ze względu na działalność potrafił zrezygnować z czegoś, co było dla niego ważne. Jeśli na rzecz Polski, ruchu narodowego czy MW potrafi poświęcić jedynie z tego, „co mu zbywa”, to nie jest to dla mnie osoba dobrze rokująca na przyszłość. Jeśli ktoś się w coś angażuje, jest w pewien sposób napiętnowany. Dlatego jest takie zagrożenie, że tak mocno ideowa działalność stanie się w pewien sposób subkulturowa, gdy tworzymy getto własnych pojęć, kalk i kręcimy się wokół własnych wyobrażeń, a nie realnego świata. Idea narodowa to zespół wartości, które sytuują nas dzisiaj na pozycjach antysystemowych. Potrzebujemy do działalności jednostek bardzo wysokiej jakości, ludzi „wysokiej próby”, bo jesteśmy w sytuacji, w której stoimy w rozkroku pomiędzy ideą, a koniecznością życia w obcym nam, w dużej mierze świecie, z którym musimy współdziałać i do którego musimy wyjść. Ludziom ciężko jest znieść takie napięcie i dlatego brną w dwie ślepe uliczki: pełna kolaboracja z demoliberalizmem, albo ideowy „odlot”, fiksacja na jakimś punkcie. My proponujemy drogę trudną, wąską, krętą i wyboistą, ale taką, która zapewnia zanurzenie w idei przy jednoczesnym twardym stąpaniu po ziemi.

Rozmawiał Stefan Sękowski
Nowa Myśl Polska

* Robert Winnicki – Prezes Zarządu Głównego Młodzieży Wszechpolskiej. Pochodzi z powiatu zgorzeleckiego, absolwent LO im. Adama Mickiewicza w Lubaniu Śląskim. W latach 2003-2006 prezes oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Zawidowie. Członek-założyciel Komitetu Polski Wrocław. Studiuje, pracuje i działa społecznie we Wrocławiu.

Komentarz iMirosława Habowskiego:
Niepokoi mnie ta utrata wiary w sens suwerenności państwa. Obawiam się, że Robert Winnicki za bardzo uwierzył w propagandową tezę, iż obecnie nie ma państwa suwerennych. Oczywiście III RP suwerenna nie jest, ale USA, Rosja, Białoruś czy Niemcy bez wątpienia są. Najczęściej głosi się, że państwa nie są suwerenne (całowładne i samowładne), gdyż są związane prawem międzynarodowym. Jednak Waszyngton nie ukrywa zbytnio, że nie czuje się związany tymże prawem jeżeli jest ono sprzeczne z jego interesami. Podobnie Niemcy ratyfikując traktat lizboński zapewniły sobie suwerenność.

Komentarzy 21 to ““Problemem endecji po 1989 r. była słabość intelektualna””

  1. monitorpolski said

    RAFAŁ GAWROŃSKI PIERWSZYM OFICJALNYM WIĘŹNIEM IV RP – ARESZTOWANY Z DREWNIANYMI KRZYŻAMI NAPRZECIWKO PAŁACU PREZYDENCKIEGO!!!
    http://monitorpolski.wordpress.com/2010/07/30/rafal-gawronski-pierwszym-oficjalnym-wiezniem-politycznym-iv-rp-aresztowany-z-drewnianymi-krzyzami-naprzeciwko-palacu-prezydenckiego/
    Proszę o rozpowszechnienie tej informacji.

  2. RomanK said

    Jak Widac z wywiadu to cieniactwo intelektualne Wszechoplakow GIertchowych POWODUJE SLABOSC ICH NARODOWSTFA anie odwrotnie jak sie im widzi:-)))
    Nie nalezy ich uwazac za zjawisko narodowe,,to stowarzyszenie oportunistczne i nic wiecej.

  3. truth said

    Mlodziez ?
    Wszechpolska ?
    A co to sa zajedni – czy aby Polacy ???

    MLODZIEZ POLSKA TO Z MATKI i OJCA – POLSKICH RODZICOW ???

    Prosze sprawdzic korzenie rodowe „wszechpolakow” zaczynajac od „wodzow” !
    Innej drogi do CZYSTOSCI KRWI POLSKIEJ NIE MA !!!

  4. Isreal said

    ad 3
    sprawdzić np Giertychów??? bez pierdół
    ad 2
    „wesoły” zna widać jakichś cieniasów intelektualnych z MW
    Z tych, których dane mi było poznać cieniasów nie było, sama ucząca się wspaniała MŁODZIEŻ.
    No chyba , że RomanK-u mierzyłeś do siebie, no to wtedy każdy blednie przy twoim intelekcie. Te rezolutne „buhahahahahahahah” i inne takie świadczą o nie spotykanym (lub spotykanym z rzadka tylko)u innych na tych łamach intelekcie.

  5. Krzysztof said

    @ Roman
    Może należy wpierw zapytać jaki mocny grunt zostawiliśmy tej młodzieży do działania, które satysfakcjonowałoby szanownego Pana. W dobie likwidacji szkolnych programów nauczania, utrwalających i pobudzających patriotyzm młodzieży należy mimo wszystko cieszyć się, że na bezrybiu i rak rybą. Nie jest przecież ich wina, że szkoła zapomina o wielkich Polakach- twórcach dzieł panteonu narodowego. W to puste miejsce wciska się szmiry kosmopolitów, wypłukujące z głów ogłupianej młodzieży ostatnie sarmackie geny. Dlatego tez Panie Romanie nie można krytykować dla samej krytyki, tylko przedtem walnąć się we własne piersi w rytmie pokory.

  6. Student said

    Wywiad bardzo ciekawy, sporo trafnych uwag. MW zaplusowala u mnie ostatnio zaproszeniem Eldo do debaty przez siebie organizowanej, sporo osob otwiera się na nich przez takie ruchy, tak trzymac !!

  7. RomanK said

    Geny sarmackie:-)))) buehhhaaaaaaa haaaaa! Wlasnie MW to nic innego ino popluczyny sarmackie, czyli neosarmaci. czyli durnie! Nie widzicie do czego doszli pod pszywudctfem swoich wodzykoff???
    SKoro nie widzicie to oprocz mozgu macie problemy ze wzrokiem:-))
    Ogladalem ten spektakl od poczatku , majac na dzieje ze cos sie z tego rozwinie..ano zwinelo sie jak kazdy poroniony genetyczny potworek…tak samo i ten polityczny potworek zdechl smiercia naturalna,,z wlasnej winy.

  8. Krzysztof M said

    Może z tej mąki będzie kiedyś chleb? Kto wie?

    Na dziś należy życzyć p.Robertowi Winnickiemu sukcesów. No i wytrwałości.

  9. Marian Barański said

    Brałem udział w ostatniej manifestacji Wszechpolaków , 17 lipca 2010r, która prowadził Pan Winnicki. Hasła, które wznosił określiłbym jako patriotyczne, potrzebne , ale ogólne np. niezbyt zrozumiale dla mnie,że po Grunwaldzie Polacy zrozumieli,iż są panami. W tym wywiadzie daje do zrozumienia ,ze dla narodowca nie ma punktów stałych ,bo polityka, rzeczywistośc się zmienia. To błąd .Musimy miec stały stosunek do Rosji , bo Polska leży między Niemcami a Rosją,które chcą miec wpływy na politykę polską. Z tym,ze Niemcy chciałyby Polske okroic terytorialnie ,a resztki sobie podporządkowac , Rosja zaś, jak jak wynika z oświadczeń Gorbaczowa widziała Polskę jako mocarstwo regionalne. Potem , po Jelcynie się to zmieniło. Wv chwili obecnej trudno orzec jaka jest polityka rosyjska względem Polski , jednak my mamy obowiązek dażyc do dobrosąsiedzkich stosunków , do budowy osi Warszawa – Moskwa . Trzeba nam również orientowac sie kto rządzi NIemcami i jakie są w NIemczech wpływy niemieckie. Tu wypływa zagadnienie szowinizmu żydowskiego i masonerii, którymi Wszechpolacy zdają się nie zajmowac. To drugi błąd. Bo pozostaną grupą patriotów . Innym błędem jest udzielanie wywiadów Nowej Myśli Polskiej , która nie reprezentuje czystego nurtu narodowego i która , niestety , zbyt często gości na tutejszym portalu

  10. Darek T. said

    Narodowców namnożyło się u nas ostatnio że trudno się między nimi przecisnąć. Szkoda że spora część z nich ma kłopoty z rodowodem. Wyślij takiego po metrykę, to zdążysz się spokojnie zestarzeć. Zaglądnijcie na przedostatnią stronę tygodnika „Tylko Polska”. Tam artykuł pt. „Granat w szambie”.

  11. Isreal said

    ciekawe co Administrator nasz kochany na „super ironię” RomanK-a , której (ślepy i głupi) nijak nie pojmuję.
    To MUSI być wielki intelekt.

  12. Krzysztof said

    @ Isreal
    Pan Roman Buhahaha jest na blogach szarą eminencją emigracji i stąd wolno mu wyzywać interlokutorów, łamać poprawną polszczyznę i wynosić się ze swoją mądrością ponad stan …Texasu. Stale dba o to, by sercem być z Polską, a nawet załatwił u siebie nówkę rozrusznik dla starego pryncypała Bolka. Panie buhahahaha trzymać tak dalej!!

  13. Marucha said

    Ja ironię RomanaK pojmuję.
    Zwłaszcza zaś zupełnie serio postawione pytanie: czy nie widzicie, do czego doszli [przez 20 lat!] pod przywództwem swoich wodzyków.

    PS. „Łamana polszczyzna” wynika częściowo z długiego pobytu poza krajem, częściowo z dysleksji, a częściowo z ironii, np. gdy pisze „polactfo”.

  14. aga said

    Darek T.
    wyślij Bubla /Tylko Polska/ po metrykę a nim ją zobaczysz,dostaniesz pozew.Tak jak Pan Henryk Jezierski.
    potrafię zrozumiec dlaczego MW nienawidzą postkomuniści ale niezrozumiale było dlaczego ludzie tzw. Solidarnosci.Ale dzisiaj juz wiemy czym byla zydowska „Solidarniość”.

  15. aga said

    ad.13
    przez 20 lat to się mocowali z pedalskimi paradami, postkomunistami i zazdzonymi merdiami,ktorzy ich wszędzie jako czarnego luda,faszystow,antysemitow przedstawiali, problemy z „patryotami” zydami i neobanderowcami z tzw.Solidarności,ktora nie ws;plarla ich nawet w obronie zycia, z zażydzonym KK,- wiem z autopsji jakie trudności były z jedną małą tablicą ku czci Romana Dmowskiego,itd.
    A ze wprowadzono w ich szeregi agenciury?No cóz w szeregi starszej i wydawało się mądrzejszej Solidarnosci tez….

  16. RomanK said

    Szanowny panie Gajowy… ja bardzo dziekuje-)zawolam, jak napadnie mnie niedzwiedz…a nie dwa parchate zajace butze udajace dzikie wieprze:-))) ktorymi szczuje Wirtualny Parchaty lis :-)) udajacy orla:-))z doskonalym akcentem i gramatyka rodem z Klaja:-))Widac z daleka aristokracja:-))neosarmacka zreszta w nowiutkich chalatach- z naszyjnikami nickow- jak ich pupile z MW…heheheheh:-)))Tfuuu!
    Przyjmijmy zasade ludzi lasu:
    Wolno dziczy szczac po drzewach:-))))

    Panie Mecenasie..to ze sie mnozy wielu narodowcow swiadczy ,ze budzi sie w Narodzie swiadomosc. Poczucie wlasnych interesow i wie o tym Ukalad. Te niezliczone proby „laczenia przez podzial” sa wlasnie wynikiem dzialan sluzb w celu niedopuszczenia do tego. Niedopuszczenia do koordynacji w jakies zorganizowane formy organizacyjne..bo oznacza dla Ukladu koniec.
    Stad nie zaluja srodkow na coraz to NOVE :osrodki mysli narodowej:, portale i portaliki, holubienie niektorych wodzow ( namaszczonych w kolyskach na wodzoff endecjoff:)))i ich kanap, czy w razie zagrozenia- bezposredniej interwencji i rozwalenia do samego spodu. Lansowanie nowych przywodcoff narodowych i koszenie ich konkurentow.
    Dla Ukladu posiadanie takiego quasi narodowego ugrupowania -ale przyjaznego ukladowi tzn na ich smyczy byloby dla nich stanem wymarzonym. sa za to gotowi duzo zaplacic,,stad duzo chetnytch na wlozenie lba w obroze. Niestety sam pan widzial cala rozgrywka wokol wydawaloby sie juz polskiego narodowego LPRu. Rozbicie LPR to dla nas wszystkich wielka strata. A przeciez to rozbicie dokonalo sie przez MW…przez desant janczarow udajacych super narodowcow.
    Te wszystkie porazki sa cenna nauka na przyszlosc i wierze- ze niewielki czas dzieli nas od chwili, kiedy zacznie sie proces konsolidacyjny narodowych demokratow w Polsce. To -jak ze scinaniem sie wody jeziora w lod…musza zaistniec wlasciwe warunki. Wielu uczciwych ludzi jacy znalezli sie w tych organizacjach przeszla doskonala polityczna szkole..drugi raz nabrac sie nie dadza na plewy i to jet najbardziej cenna grupa, chociaz moim zdaniem nieslusznie sekowana- jako podejrzana o zwiazki:-))
    W chwili obecnej chodzi o zachowanie substancji narodowej na Przyszlosc, nie pwinnismy sie wyrywac przed szereg. Nie jestesmy ani lepsi ani gorsi niz inni, ale mamy za to o wiele mniejsze mozliwosci niz inne narody. One tez czekaja na wlasciwy moment! nalezy sie organizowac..zeby przezyc.

  17. Krzysztof said

    Rozumiem Panie Gajowy, że Pan tu ustala zasady, ale nie mogę pojąć, dlaczego wśród komentujących dokonuje Pan selekcji na równych i równiejszych. Nie jestem parchatym gnojkiem wedle oceny RomanaK, stąd moja ostra riposta skutecznie przechwycona przez Pana jako admina.

  18. aga said

    Roman K to w ogole wszystkich wyzywa.On sam największy patriota,wszyscy inni to gnoji parchate,etc.
    A przypadkiem się dowiedzialam/od pewnych aktorow/,ze na premierze „Zmartwychwstania” to wspanialego Polaka,patriotycznego rezysera Bohdana Porebę tez wyzywal!

  19. Darek T. said

    aga powiedział/a
    2010-07-31 (sobota) @ 08:55:13
    Darek T.
    wyślij Bubla /Tylko Polska/ po metrykę a nim ją zobaczysz,dostaniesz pozew.

    Nie dawało mi to spokoju, więc postanowiłem poszperać:

    http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=167&Itemid=182

  20. aga said

    Panie Darku T.
    chrabia Komor tez jeszcze niedawno podawal się za hrabiego.
    polecam forum :https://marucha.wordpress.com/2010/05/19/cel-uswieca-trupy/

    http://www.jezierski.pl/strona.htm?id=608

    osobiście mnie też było przykro. cóz jeszcze jeden farbowany lis.jeden więcej ,jeden mniej;w naszej sytuacji to juz niewiele zmieni.

  21. hawo said

    czyli jak zwykle.. wszedzie prowokatorzy…

Sorry, the comment form is closed at this time.