Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bezpieczeństwo państwa do kupienia

Posted by Marucha w dniu 2010-07-31 (Sobota)

Zakupem Exatela interesuje się jak dotychczas głównie Netia, jednak może ona okazać się jedynie pośrednikiem, który sprzeda swoje aktywa np. rosyjskiemu kapitałowi.

Firma obsługująca łączność teleinformatyczną najważniejszych instytucji w państwie, ze służbami specjalnymi na czele, jest przeznaczona do sprzedaży praktycznie na wolnym rynku. Scenariusz filmowy? Nie, to aktualne plany Polskiej Grupy Energetycznej, której Skarb Państwa zezwala na sprzedaż firmy Exatel SA. Bo o nią właśnie chodzi.

Plany sprzedaży firmy potwierdzają zarówno przedstawiciele Exatela, jak i Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Jednak przedstawiciele sprzedawanego przedsiębiorstwa nie chcą komentować planów. – Jesteśmy przedmiotem tej transakcji, dlatego proszę kierować pytania do PGE – ucina Aneta Lange-Kępczyńska, rzecznik Exatela. Niestety przedstawiciele służb prasowych energetycznego giganta również nie są rozmowni. “Na obecnym etapie transakcji weryfikujemy wszystkie możliwe scenariusze” – odpisała lakonicznie na nasze pytanie dotyczące formy i terminu sprzedaży Exatela Sylwia Filimon, koordynator Public Relations w PGE.

Nieco więcej o transakcji pisała niedawno prasa, twierdząc, że Polska Grupa Energetyczna chce uzyskać za sprzedaż Exatela ok. 700 mln złotych. Jak wynika z oficjalnych informacji, chodzi właśnie o pieniądze, bo PGE planując ogromne inwestycje w sektor energetyczny, potrzebuje znacznych środków finansowych. Przy okazji chce się pozbyć aktywów, niezwiązanych z głównym przedmiotem działalności koncernu.

“Nasz Dziennik” już 2 lata temu ostrzegał, że skreślenie tej strategicznej dla bezpieczeństwa państwa firmy – ważnej również dla polskich relacji z NATO – z listy spółek strategicznych dla kraju, co nastąpiło wkrótce po objęciu władzy przez Platformę Obywatelską, będzie wstępem do jej sprzedaży. O ile stanowisko firmy działającej na wolnym rynku można zrozumieć, o tyle trudno pojąć intencje jego głównego udziałowcy – Ministerstwa Skarbu Państwa. To jemu powinno zależeć na utrzymaniu w rękach spółki, która nie dość że przynosi dochody, to jeszcze zapewnia łączność teleinformatyczną najważniejszych instytucji w państwie.

Wojskowa łączność na wolnym rynku
To właśnie Exatel obsługuje łączność teleinformatyczną m.in. Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Najwyższej Izby Kontroli, Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego oraz Narodowego Banku Polskiego i wielu innych urzędów oraz 1,5 tys. wiodących firm z różnych dziedzin gospodarki, z Giełdą Papierów Wartościowych, Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi, Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem oraz Polską Agencją Prasową na czele.

Ponadto to właśnie Exatel ma uczestniczyć w zapewnieniu funkcjonowania numeru alarmowego 112. 13 maja br. została zawarta pomiędzy Exatel SA i ATM SA umowa w tej sprawie – o wartości prawie 72 mln złotych.

Klienci obsługiwani przez Exatel pokazują, jak duży potencjał ma ta powstała z połączenia Tel-Energo i Telbanku przed 6 laty firma. Posiada ona najnowocześniejszą w Polsce światłowodową sieć szkieletową o długości 20 tys. km i przepustowości rzędu 320 Gb/s, która pozwala na połączenia z 400 największymi miastami na terenie całej Polski. Atutem sieci Exatela jest też posiadanie punktów styku z 30 sieciami globalnych operatorów na granicach Polski, co umożliwia prowadzenie szeregu operacji w zakresie ruchu głosowego i transferu informacji przechodzącego przez Europę Centralną. Z kolei dzięki współpracy z operatorami międzynarodowymi możliwe jest zapewnienie bardzo dobrej oferty dostępu do szybkiego internetu.

Ale z punktu widzenia państwa najważniejsze jest to, że Exatel obsługuje także łączność w polskich służbach wywiadowczych i specjalnych, co jest tajemnicą poliszynela. Tymczasem władze publiczne powinny tak zabezpieczyć bezpieczeństwo tych instytucji, by nie przedostawało się to nawet do publicznej wiadomości. Jednak państwo – poprzez należącą do niego firmę – chce właśnie sprzedać takie przedsiębiorstwo na wolnym rynku.

Rosjanie już byli zainteresowani
W dzisiejszej rzeczywistości bardzo łatwo mogą je kupić lub odkupić np. firmy rosyjskie, które niekiedy są przykrywką lub narzędziem działania tamtejszych służb specjalnych.

– To byłaby tragedia dla Polski – ocenia możliwy scenariusz Antoni Macierewicz, były minister spraw wewnętrznych i były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. – Rzeczywiście firmy rosyjskie (np. GTS, wówczas w grupie Menatep Chodorkowskiego) interesowały się zakupem Exatela. Firma pracowała wtedy nad projektem Tetra [system specjalnej łączności radiotelefonicznej – przyp. red.], który miał być częścią programu offsetowego związanego z zakupem przez Polskę samolotów wielozadaniowych. Przejęcie groziło upadkiem projektu Tetra, który zresztą ostatecznie zakończył się fiaskiem – mówi Bogdan Szafrański, były dyrektor ds. strategii w Exatelu, dziś ekspert ds. finansowych w dziedzinie projektów infrastrukturalnych i teleinformatycznych. Przyznaje też, że choć na razie zakupem Exatela interesuje się tylko Netia, to może ona okazać się jedynie pośrednikiem, który sprzeda swoje aktywa obcemu kapitałowi. Przyznaje też, że “jeśli Exatel trafi w ręce firmy, której nie można ufać, bezpieczeństwo państwa może być zagrożone”.

Żonglowanie odpowiedzialnością
Co na to przedstawiciele firmy? – Zgodnie z naszą strategią świadczymy usługi na najwyższym poziomie, które gwarantują pełne bezpieczeństwo biznesu. Ale wszelkie pytania dotyczące sprzedaży proszę kierować do PGE – odsyła rzecznik Exatela.

To właśnie Polska Grupa Energetyczna, która ma 94,9 proc. akcji przeznaczonego do sprzedaży przedsiębiorstwa, jest jego największym udziałowcem. Ale sama należy w większości (85 proc. udziałów) do Skarbu Państwa. Tymczasem Ministerstwo Skarbu Państwa nie widzi problemu. “Głównym akcjonariuszem w Exatelu jest Polska Grupa Energetyczna i to w gestii Zarządu PGE leży opracowanie strategii sprzedaży z uwzględnieniem wpływu transakcji na obsługę klientów strategicznych oraz bezpieczeństwo przesyłu. Z tego też względu Pańskie pytania powinny być skierowane do PGE” – oświadczył Maciej Wewiór, rzecznik MSP.

Co na to PGE? “Sprzedaż akcji spółki Exatel przez PGE Polska Grupa Energetyczna nie wpłynie na świadczenie usług, ponieważ nadal będą obowiązywały umowy na ich realizację. Wszelkie ryzyka są analizowane i Zarząd dochowa wszelkich starań, aby zabezpieczyć transakcję” – deklaruje przedstawicielka firmy, nie odnosząc się do zasadniczego problemu bezpieczeństwa obsługi teleinformatycznej najważniejszych instytucji w państwie oraz sposobu wykorzystania sieci Exatela.

Także Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE), nadzorujący rynek telekomunikacyjny w Polsce, nie dostrzega w tej dziedzinie niebezpieczeństwa. Przed dwoma laty, gdy MSP skreśliło Exatel z listy spółek strategicznych dla państwa, zapytaliśmy o skutki takiej decyzji szefową UKE Annę Streżyńską, która odpowiedziała, że “bezpieczeństwo komunikacji najważniejszych instytucji państwowych oparte jest na sieciach resortowych, a bezpieczeństwo innych instytucji i obywateli na 7 tysiącach operatorów, na których nałożono ustawą ścisłe obowiązki związane z retencją danych, procesową i operacyjną kontrolą treści komunikacji, oraz planami reagowania na wypadek szczególnych zagrożeń”.

Bogdan Szafrański odnosi się do argumentu o sieciach resortowych ze sceptycyzmem. – To śmiała teza. Można sobie wyobrazić, że taką obsługę mógłby zapewnić np. NASK [państwowe przedsiębiorstwo będące operatorem w dziedzinie transmisji danych – przyp. red.]. Ale ta firma nie ma swoich łączy światłowodowych, tylko dzierżawi je od telekomunikacji kolejowej i innych właścicieli – zauważa.
Dziś UKE praktycznie powtarza to stanowisko. “Każdy operator telekomunikacyjny niezależnie od struktury własnościowej spółki podlega tym samym przepisom prawa i jeśli w obszarze, o który Pan pyta, wystąpią jakieś nieprawidłowości, to mogą zostać użyte odpowiednie sankcje. UKE posiada narzędzia, aby sprawdzać wywiązywanie się operatorów telekomunikacyjnych z nałożonych na nich obowiązków” – czytamy w piśmie przekazanym przez Piotra Dziubaka, rzecznika prasowego. Na poparcie tej tezy podaje przykład 250 tys. zł kary nałożonej w ubiegłym roku na Exatel za “niewłaściwą realizację przepisów w zakresie obronności i bezpieczeństwa państwa”. Rzecznik UKE zastrzegł natomiast, że nie chce komentować “zmian właścicielskich w spółce”.

Rząd umywa ręce
Jak wynika z powyższego, obecnym władzom jest wszystko jedno, kto będzie właścicielem spółki obsługującej kluczowe instytucje państwowe. Były dyrektor ds. strategii w Exatelu zaznacza, że niestety nie dziwi go takie podejście do problemu bezpieczeństwa państwa. Dlaczego?

– Już gdy sprzedawano STOEN Niemcom, mimo protestów pracowniczych urzędnicy resortu Skarbu Państwa sfinalizowali transakcję. Prawdopodobnie nie mieli wówczas i nie mają także dziś poczucia odpowiedzialności za bezpieczeństwo narodowe – konstatuje Szafrański. Jeszcze większa skala zaniedbań bezpieczeństwa kraju wystąpiła przy sprzedaży akcji Telekomunikacji Polskiej (4.07.2002 r.), która dysponowała większą niż Exatel siecią strategiczną dla kraju.

Mariusz Bober, za Bibula.com

Ponieważ tak zwane grzecznościowo „Państwo Polskie” już praktycznie nie istnieje, więc na jaką cholerę mu jakiekolwiek „strategiczne przedsiębiorstwa”, po diabła mu jakieś „bezpieczeństwo narodowe”, po co w ogóle mu jakieś struktury państwowe, jakiś rząd, parlament, sądy, policja, wojsko… – admin

Komentarze 2 to “Bezpieczeństwo państwa do kupienia”

  1. j said

    Uwagi szanownego Admina niezwykle trafnie podsumowuja aktualna tragiczna sytuacje w naszym kraju.
    Zas ponizszy artykul Andrzeja Kumora uswiadamia nam, ze wprawdzie obecne wladze za nic maja bezpieczenstwo, dobrobyt, lad i spokoj w Polsce ale za to znajac ich dyspozycyjnosc wobec osi USA-Izrael – moga ochoczo dolaczyc do wojny z Iranem. Moj Boze, gdyby tak sie stalo – strach sie bac po prostu!

    ______________________________________________

    Andrzej Kumor: Jak nie nasz, to nic mu nie pomoże

    Prezydent Iranu Ahmadineżad „uciekł do przodu”, zapowiadając, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy Stany Zjednoczone zaatakują dwa kraje bliskowschodnie, w tym jego. Można się domyślać, że drugim będzie Syria.
    Można się również domyślać, że w „koalicji” antyirańskiej znajdą się Polska i Rumunia. Ostatnio podczas „wspólnych ćwiczeń wojskowych” w Rumunii rozbił się izraelski śmigłowiec. Ćwiczono loty na niskich wysokościach – tradycyjną procedurę niespodziewanego ataku. Lot taki wykrywany jest jedynie przez samoloty typu AWACS lub z satelitów.
    Można się również domyślać pewnego nieformalnego sojuszu „asymetrycznego”, w którym Izrael realizuje strategiczne cele, wykorzystując amerykańskie zaplecze militarne i wywiadowcze oraz polskiego (rumuńskiego?) żołnierza.
    Co Polska uzyska z udziału w takiej awanturze? Nic.
    Iran nie stanowi zagrożenia dla Polski. Co więcej, Iran, w przeciwieństwie do wielu sojuszników Zachodu, jak Arabia Saudyjska, jest demokracją. Nie jest również krajem nieprzewidywalnym, jak Korea Północna, jego elity polityczne są wykształcone i podatne na wpływy zewnętrzne.
    Czy Iran może stanowić zagrożenie dla istnienia Izraela? – Tylko w sytuacji, gdyby jego elity polityczne zdecydowały się dokonać zbiorowego samobójstwa. Wiadomo, że Izrael jest państwem bronionym przez USA, całym potencjałem, a sam dysponuje ponad 200 głowicami nuklearnymi.
    Żydzi mogą spać spokojnie. Zagrożenie ich spokoju płynie raczej nie ze strony państw, lecz palestyńskich radykalnych ruchów politycznych, które przyparte do muru, szukają coraz skuteczniejszych sposobów zadania ciosu. Teheran zdaje sobie sprawę, że jeśli będzie to cios zbyt silny, np. przy użyciu „brudnej bomby”, to on sam stanie się obiektem odwetowego ataku. A więc też się do tego nie pali.
    Co oczywiste, Iran stanowi belkę w oku Żydów, ale jej usunięcie może doprowadzić do poważnej destabilizacji w całym regionie i zaangażowania takich krajów, jak Chiny, Pakistan i Indie.
    Byłoby bardzo smutne, gdyby w otwierających salwach nowej wojny wzięli udział Polacy, synowie narodu, który w swej historii był wielokrotnie napadany.
    Jeśli dojdzie do wojny z Iranem, będzie to prawdopodobnie początek globalnego konfliktu, który umożliwi przeformułowanie całego systemu, zmian granic nie wyłączając. Wojna z Iranem może być też początkiem globalnego przetasowania – rozwiązania kilku problemów, finansowych nie wykluczając, i dokończenia realizacji projektu globalnego. Poszczególne społeczeństwa stracą zaufanie do rządów swych państw i ludzie będą domagali się ponadnarodowej opieki.
    Oczywiście mówienie o wojnie, w czasie gdy pełnia lata rozpościera przed nami bujne wdzięki życia, może się wydać pozbawionym sensu czarnowidztwem, niemniej, „jest kilka znaków na niebie i ziemi”, które każą poważnie brać pod uwagę taką ewentualność.
    I tak, wielu amerykańskich dyplomatów i wojskowych publicznie uznało atak na Iran za „nieuchronny”. Były zastępca dowódcy NATO gen. Charles Wald zaapelował o przygotowanie kraju do wojny. Powiedział, że sankcje mają sens jedynie wtedy, jeśli towarzyszy im przygotowanie do działań wojskowych.
    W komentarzu tygodnika „TIME” napisano również, że Izrael zdołał niedawno przekonać obecną administrację USA do ponownego rozważenia opcji militarnej. Za atakami na Iran z powietrza opowiedzieli się również członkowie grupy Bilderberg, zaś jeden z członków Komisji Trójstronnej zwrócił uwagę, że „głęboko nacjonalistyczna” postawa władz Teheranu utrudnia budowanie „nowego ładu światowego”.
    Nie bez znaczenia jest też fakt, że Iran jest czwartym producentem ropy naftowej na świecie, który na dodatek unika używania w rozliczeniach waluty amerykańskiej. Jego znaczenie dla gospodarki globalnej jest niebagatelne.
    Czy Polsce opłaca się polityka „pierwszofrontowego” zaangażowania w takie awantury? – Jest to bardziej wynikiem słabości państwa polskiego i obcych wpływów w jego władzach niż efektem przeprowadzonej na zimno kalkulacji interesów – zresztą podobnie jak wszystkie poprzednie eskapady wojenne w Iraku i obecna w Afganistanie.
    Czy możliwe jest inne zachowanie? Raczej nie, ponieważ z politycznych reakcji polskiego społeczeństwa wynika, że bardziej zależy mu na znalezieniu najbardziej szczodrego rozkazodawcy niż na samorządzeniu.
    Polskie elity nie dorosły do niepodległości i projekt globalny przychodzi im w sukurs, racjonalizując antynarodowe postawy.
    A to, że młodzi Polacy będą umierać po nic w tradycyjnie przyjaznej nam Persji… Kogo to obchodzi, przecież mają dobre ubezpieczenia na życie.
    Wygląda więc na to, że światowe elity chcą obecnie pod różnymi pretekstami obijać buzie tym wszystkim, którzy się wyłamują z członkostwa w klubie i grają na własną rękę. Każdy pretekst dobry, a to demokracja, a to ciemiężenie własnych obywateli, tylko że gdy przychodzi co do czego, liczy się wyłącznie to, czy ktoś jest nasz. Jak nasz, to może być i największy satrapa. Jak nie nasz, to mu demokracja w niczym nie pomoże. Bomby i tak polecą.

    Andrzej Kumor, Mississauga

    http://www.goniec.pl

  2. kosak0 said

    nieuchronnie do tego zmierza…diabel zeby ostrzy i lapy zaciera;szkoda naszych zolnierzy

Sorry, the comment form is closed at this time.