Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Po jednej stronie barykady

Posted by Marucha w dniu 2010-07-31 (Sobota)

W kraju mówi się o słynnych „walkach pod krzyżem”, trwają przepychanki o Smoleńsk – często przybierające kształty absurdu. Nikt o zdrowych zmysłach nie może już patrzeć na polityczne gierki w wykonaniu Palikota i podobnych, ale też nie możemy wmówić sobie, że to nas całkowicie nie dotyczy. Zależności między faktami są spore, bowiem kiedy przełamie się pewne bariery – ciężko je potem znów postawić.

Jak to się skończy można sobie wyobrazić. Wyrzucą krzyże z placu, ze szkół, a w to miejsce zwiększać się będzie liczba godzin poświęconych na naukę „tolerancji”, „normalności związków homoseksualnych” i norm niebieskiej szmaty z żółtymi gwiazdkami. Bo czy jesteśmy wierzący czy nie – religia zabrania związków homoseksualnych i potępia to zjawisko, osłabianie religijności Polaków to wzmacnianie „sił postępu”. Mimo różnic w podejściu do kwestii wiary, polscy nacjonaliści muszą wiedzieć po czyjej stronie się opowiedzieć. Bo nasz potencjalny elektorat właśnie jest uciskany…

Kwestia wiary jest więc drugo – trzeciorzędna. Liczy się to co może stać się kosztem krzyża…Myśleliście o tym w ten sposób? Udzielający się na ulicach i w polityce prawdziwi katolicy stoją po naszej stronie, bo na myśli mają Polskość i wartości takie jak naród, rodzina, wiara, na której wychowały się pokolenia. Nóż mi się w kieszeni otwiera kiedy słyszę o jakichś idiotach atakujących ludzi broniących tego krzyża, plujących na nich, jedzących makaron i rzucających w nich. Czy publiczność Wojewódzkiego nie ma co robić? Mimo, że do kościoła nie chodzę – tamci, ci rzucający – to nie są moi ludzie. Żadni z nich „luzacy”, zerowi buntownicy. Zwykłe leszcze. To ludzie TVNu, wybiórczej i Mroza z MTV… Zastanówmy się zanim poprzemy ich działania gdyż za tym niepozornym krzyżem kryje się chcąc czy nie chcąc wiele innych, bliskich Polsce wartości, których Ci ludzie przyszliby bronić – jestem przekonany. I nie stoją za tymi wartościami „same lamusy” jakby powiedział jakiś „oświecony” w różowym sweterku. Są kibice, ze znanych osób jest Kukiz, Onszyko, Korwin – różni ludzie, łączy nas to, że mamy w sercu Polskość, a nie dążenie do brukselskich standardów. Trzeba odróżnić co jest wiochą (MTV i różowe sweterki), a co wiochą nie jest (obrona tradycji, wartości). Nie pozwolić by świat stanął na głowie, a staje już dawno…Potrzebuje nas, bo walka trwa każdego dnia.

Nawet jeśli nie jesteśmy wierzący to pamiętajmy, że ludzie wiary gotowi są do innych, dalszych poświęceń. Atakujący ich osobnicy, którzy nie wierzą w nic prócz pieniędzy i imprez, nie są gwarancją obrony naszej cywilizacji. A jeśli ktoś dziś potrafi walczyć w imię wartości (klubów sportowych, poglądów, krzyża itp.) – zrozumie ideę poświęcenia w innych przypadkach, kiedy Ojczyzna będzie go potrzebować. Jeśli dla kogoś Polska to wiocha, której wartości się wstydzi, a jedyną rzeczą godną poświecenia jest pieniądz – niby czemu miałby w jej imieniu walczyć?

Miałem w pracy takiego kolesia, z którym sporo przedyskutowaliśmy. On nie rozumiał dlaczego miałby walczyć o Polskę skoro ta daje mu małą wypłatę w pracy i zerowe niemal możliwości. Jest to pokolenie ludzi, którzy nie potrafią odróżnić Systemu od Ojczyzny – ten pierwszy jest zły, ale ta druga kochana! Oni nie mają rozróżnienia, a Polska to dla nich wypłata wpływająca na konto i fundusz emerytalny. Tacy pieprzeni materialiści, kiedy dostaną się na wysokie stanowiska, robią kariery polityków bądź dziennikarzy – negują Powstanie Warszawskie („nie warto było”), a nasze wartości nazywają wartościami zaścianka Europy. Dla pieniędzy są w stanie poświęcić wszystko, wartości nie mają znaczenia – to dlatego głosowali na „tak” dla Unii Europejskiej. Dlatego mają gdzieś niepodległość, a żądają wiecznego postępu, byleby przybliżył ich do wymarzonego, mitycznego zachodu. Do dobrobytu. To co dla połowy Polaków jest święte, dla nich jest nic nie warte, nie rozumieją tego. Nie znają wartości ziemi, po której chodzą.

To co polecam w dzisiejszym tekście to widzenie zależności między różnymi (pozornie) faktami. Powtarzam – w kościele nie byłem od nie pamiętam kiedy, ale wróg Twojego wroga jest Twoim przyjacielem. W oparciu o wartości chrześcijańskie jesteśmy w stanie skuteczniej zatrzymywać „postęp” w postaci homoseksualizmu, aborcji, eutanazji i innych patologii, m.in. dlatego, że religia ma cały czas mocną pozycję w Polsce.

Ja obracam się raczej wśród ludzi, którzy do kościoła nie chodzą, ale będąc tego lata na obozie sportowym doznałem małego szoku. Niedziela, a dwójka młodych normalnych chłopaków z mojego pokoju uderza na mszę…Chyba jednak Kuba Wojewódzki i TVN nie zakręcili wszystkimi…Wszystkie wyniki badań wskazują na wysoką religijność Polaków, to dlatego Donald Tusk przed wyborami wziął ślub kościelny. I dlatego lewactwo oraz „siły postępu” chcą z tym walczyć! To mnie ostatecznie postawiło po jednej stronie z chrześcijanami, bo jeszcze lata temu wyłem tak jak nasi wrogowie, nieświadom strzelania do własnej bramki. Atakowanie tych, którzy bronią tego symbolicznego krzyża – to śmianie się ze swoich i wzmacnianie wroga.

Zatem analizujmy rzeczywistość, przewidujmy nieco przyszłość i wiedzmy z kim stanąć po jednej stronie. Jeśli faktycznie te barwy Polski, które nosimy na sobie – mają dla nas jakieś znaczenie.

Ł.
http://www.drogalegionisty.fuckpc.com/index.php?option=com_content&view=article&id=212:300710-po-jednej-stronie-barykady&catid=41:pozasportowa&Itemid=94

Komentarze 2 to “Po jednej stronie barykady”

  1. kosak0 said

    popieram rekami i nogami pana L;Krzyz to nasz symbol ,znak jednosci wszystkich Polakow i od Niego wara

  2. Wojwit said

    Krzyż to nie, jak kpiarsko przedstawiła na ostatniej stronie szmatława „Angora”, tylko logo. To nie tylko symbol chrześcijan. To jest ZNAK naszego ODKUPIENIA przez BOGA-CZŁOWIEKA. Zdania z powyższego artykułu typu: wróg mojego wroga jest moim przyjacielem w odniesieniu do obrońców KRZYŻA wskazują na faktyczną miałkość idei, które wyznaje autor. KRZYŻ, czy mu się to podoba czy nie, jest kwintesencją Polskości. Godło i barwa są sprawą wtórną (w rzeczywistości ponadhistorycznej*).

    *dodałem na wypadek gdyby ktoś mi chciał uczynić zarzut, że na naszych ziemiach znak orła był wcześniejszy niz krzyż

Sorry, the comment form is closed at this time.